Refugium

organizujcie

Tak nazywam swoje leśne wakacyjne miejsce – miejsce ucieczki od miejskiego zgiełku i spraw. Także w dużej mierze od Internetu i telewizji. Internet działa słabo (słaby zasięg, często nie sposób się połączyć). Akurat tego mi brak, gdy chcę coś sprawdzić. Stosunkowo najłatwiej jest na twitterze  – krótkie teksty. Idę w las na dość wysokie wydmowe górki, tam udaje mi się złapać nawet film na telefonie, albo zarywam noc, bo wtedy zdarza się lepszy odbiór, i tak kroczek po kroczku zebrałem materiał na lipcowe nowości mojej strony LepszeZdrowie.info – dokładając to, co zbieram podczas krótkich wypadów do Warszawy.
W tych nowościach było głównie o sytuacji „wojny” z zarazą – gdy propaganda i kłamstwa mediów stają się nieznośne, odsłaniamy kulisy „pandemii”, niezależne publikacje pokazujące degrengoladę polityków i medycyny oraz pozytywne rozwiązania. Przegląd źródeł, omówienie paru książek, refleksje.

Co do tych książek – wakacyjnie nieco rozleniwiony – raczej czytam, niż piszę, zatem ostatnio skomentowałem tylko dwie:
–  omówienie książki  Samoleczenie autorstwa Kelly Noonan Gores, na podstawie jej filmu o tym samym tytule (oryg. Heal).
Kilku autorów przedstawionych w filmie i książce prowadzi regularne warsztaty – po części darmowe – sygnalizowaliśmy takie akcje np. w listopadzie 2020: „…kursy i wywiady organizowane przez Younity w ramach okresowych https://www.healsummitpoland.com/   – przedstawiały pionierów medycyny przyszłości – medycyny energetycznej, informacyjnej i duchowej. To są rewelacje. Nie jestem tu w stanie przedstawić dokładniej zaproszonych przedstawicieli tego nurtu (wiele godzin ich wykładów), niech wystarczy podanie paru nazwisk: ALBERTO VILLOLDO, JOE DISPENZA, BRUCE LIPTON, DAWSON CHURCH, KYLE CEASE, MIKE DOW,  FELICIA YU, DR VERONIQUE DESAULNIERS i wielu innych (pokazani na ww. stronie)”. W omówieniu podaję szereg dalszych nazwisk, przykłady wypowiedzi, parę własnych refleksji.

– książkę Skandynawski sekret. 10 prostych rad, jak żyć szczęśliwie i zdrowo. Czy wiesz co to jest lagom? O zasadzie umiaru, przedłużaniu życia i samodzielnym wychodzeniu z chorób cywilizacyjnych. Łatwa przyjemna pozycja, nawiązująca do szeregu tematów poruszanych na naszej stronie.

Zabieram się do „recenzji” 3. części „Ukrytych terapii” Jerzego Zięby. Tyle tam ciekawych i odkrywczych tematów, że wymaga to więcej czasu. Szczególnie końcowa część podaje różne rewelacje idące dużo dalej w zagadnieniu uzdrawiania niż diety, suplementacja itp.

W ujawnianiu różnych przekrętów i kłamstw poczynam sobie dość odważnie, więc co do owego refugium, to zdaje sobie sprawę, że to pozór, gdyby ktoś chciał mnie fizycznie namierzyć. Nawet jeśli nie mam aplikacji kowidowej, to smartfon mnie namierza, zwłaszcza gdy przez niego coś publikuję.
To, że można także zdalnie ludziom zaszkodzić ujawniają liczne publikacje.

Wiąże się to także z ostatnio głośnym tematem tlenku grafenu, dodawanego do szczepionek, masek, testów na C19 i w ogóle wprowadzanego do środowiska.

Chociaż we wspomnianych nowościach strony www.LepszeZdrowie.info było o tym parę wzmianek, oto przykładowe dalsze materiały:

https://www.facebook.com/niezaleznatelewizja/videos/1430455747326565

https://www.unitednetwork.news/content/detail/60de26e766d5ff00197cd848/Graphene-Oxide-Michelle-Mountain  (kopia u mnie tutaj https://vk.com/video635437917_456239068 )

Powracając do określenia refugium (miejsce ukrycia, spokoju), to w obliczu rządowego straszenia nowym lockdownem, wyłapywania osób „które negują pandemię”, „rozsiewają fejkniusy” itp. takie miejsce daje faktycznie trochę spokoju. Gdy obserwuje się życie na głębszej prowincji, widzi się dużą swobodę i ducha wolności. A miasto jawi się jakimś więzieniem z jego „obowiązkami maseczkowymi” w transporcie, w sklepach itd.
Dlatego niektórzy mówią o wewnętrznej emigracji, wielu wyprowadza się na wieś, widzi się tam boom budowy domów – nowych osobistych życiowych przystani.

Kontynuując pokazywanie degrengolady elit politycznych, agend kłamstwa i informacji nie wróżących nic dobrego niedawno pokazałem promyki nadziei na przełamanie impasu, bo ludzkość się budzi. Był to wpis Zwiastun przełomu i zwycięstwa ludzkości

Staram się obserwować zwłaszcza działania ruchu Life Force. Dziś uzupełniam wiadomości w postaci tego raportu (Wieści z frontu) (plik .doc do podglądu lub pobrania *) – transkrypt oryginałów audycji i przybliżone tłumaczenie).
Dość obszerny materiał, zatem w tym wpisie nie będę tematu rozwijał. Zobacz też zastrzeżenie na końcu raportu.

Trzeba wierzyć w siły, które próbują wyzwolić ludzkość, ale także działać dla realizacji tego celu.
W uzupełnieniu tego, co w Polsce robi stowarzyszenie C19, Ruch Wolne Wybory, Jerzy Zięba, Marcin Rola z ekipą, po trosze Witold Gadowski, niezależne portale i wielu innych, warto jeszcze uzupełnić dużą pracę jaką wykonuje Ruch Wolnych Ludzi pod egidą Janusza Zagórskiego – https://wolniludzie.net/wordpress/
Z ich deklaracji programowej:
„Został zainicjowany z potrzeby zrzeszenia osób których wspólnym celem jest nie tylko budowanie nowej, lepszej rzeczywistości cechującej się dobrem, prawdą i miłością. Te nadrzędne, obok Życia i Zdrowia, uniwersalne wartości, uznajemy jako elementarne we wszystkich obszarach ich przejawiania się zarówno na płaszczyźnie życia osobistego jak i społecznego.

Ruch wolnych ludzi jest społecznością osób dobrej woli, które pragną działać z intencją tworzenia rzeczywistości ponad podziałami. Angażujemy się w sprawy ważne dla wszystkich ludzi i dążymy do tego aby w skuteczny sposób osiągać założone przez nas cele.

Naszą społeczność tworzą osoby z otwartym sercem i umysłem, które wykorzystując swój talent i energię budują nową Polskę”.

Moja rola w czasie wakacji jest bardzo mała – publicystyczna o niewielkim zasięgu, ale już doświadczyłem hejtu. Kto może i rozumie potrzebę chwili, ten rozumie też wymowę nagłówkowej ilustracji „Organizujmy się”.

Telewizji też prawie nie oglądam – zarówno z braku takiego przyzwyczajenia, zniesmaczenia totalną propagandą,  jak i małej dostępności w moim miejscu („w porywach” 2-3 programy). Tu akurat teraz – podczas olimpiady – szkoda. Szkoda też, że nasi sportowcy wypadają poniżej oczekiwań, jakoś podejrzanie…

Pozdrawiam z wakacji!

—–

  • gdyby link sie nie otworzył – oto adres

https://drive.google.com/file/d/1wRUGnxTmKhUkD6-q0iWinqKKt3kr9KUj/view?usp=sharing

Reklama

Majowe tutti-frutti

…czyli podsumowanie mojego maja.

Celem życia jest wyrażanie siebie.
W najlepszej możliwej wersji.
(wg Neale D. Walsch)

rododendrony

Wiem, że te okruchy z prywatnego życia niewielu mogą obchodzić, ale to jest blog prywatny, pisany też częściowo dla siebie jako pamiętnik i archiwum ciekawych dla mnie materiałów, częściowo dla paru znajomych, a może coś z tego komuś się przyda…
Wyrażam cząstki siebie, oczywiście nieudolnie i zmiennie, ale w każdym tli się iskierka jakiejś doskonałości lub tęsknota za nią.

Ponieważ bliskie mi są sprawy zdrowia, to jak zwykle pod koniec miesiąca opublikowałem Nowości w serwisie LepszeZdrowie.info.

Ujmując najkrócej zawartość – to przede wszystkim cd. tematu „pandemii”, zwariowane pomysły rządów i ich wsparcie medialne, cenzura vs głosy niezależne – pytania naukowców i lekarzy do Ministra Zdrowia, paszporty szczepionkowe dla totalitarnej kontroli, nowe książki, ilość faktycznych NOPów, na co są szczepienia skoro nie ma wzorca patogenu, wywiady i artykuły edukacyjne obalające propagowane mity i co kryje się za nimi, o Stowarzyszeniu Niezależnych Lekarzy i Naukowców i …wiele więcej.

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem szczepień (obecnie główny temat publiczny), co wynika z wiedzy jaką posiadłem w trakcie przynajmniej paru ostatnich lat, niezależnie od covid. Zupełnie nie dowierzam skorumpowanym doradcom polityków i linii realizowanej strategii „walki z pandemią”. Materiałów na te tematy mam „nie do przerobienia”.
Pozostaje pytanie czy obecny koronawirus powstał w laboratorium? Są dwa poglądy, przychylam się do tego, że przynajmniej został przeprojektowany („gain of function”,  sztuczny konstrukt genetyczny) na bazie wirusa naturalnego.
Nie będę tu powtarzał informacji podawanych od dawna na LepszeZdrowie.info, natomiast należy alarmować o wielkim niebezpieczeństwie szczepień nie przebadanym i tylko warunkowo dopuszczonym preparatem, którego oddziaływanie może pokazać swe tragiczne skutki nawet po latach.
Jestem od czasu do czasu indagowany na twitterze i gdzie indziej za takie stwierdzenia (na LinkedIn zostałem całkowicie zbanowany) w stylu „udowodnij to czy tamto” np. „pokaż dowód, że szczepionka jest niebezpieczna”.
Takie żądania pokazują albo nieoczytanie, albo lenistwo, albo zindoktrynowanie propagandą, co może mieć potwierdzenie i w tym, że są to osoby anonimowe (trolle?) nie pokazujące ze swojej strony niczego. Postanowiłem nie odpowiadać (mam co robić zamiast odpowiadać każdej takiej osobie), chociaż w pierwszym odruchu zgromadziłem kilkanaście stron z przyczynkami dowodowymi  – nie mam jednak chęci i czasu by to jeszcze raz redagować, tym bardziej że wciąż napływają dalsze informacje.
Gdybym miał podać jedną pracę, to – ze względu na jej doniosłość w świetle pojawiających się licznych powikłań i śmierci po szczepieniach – byłby to obszerny artykuł naukowy Stephanie Seneff (wielki umysł, co pokazała innymi pracami) i Grega Nigh z International Journal of Vaccine Theory, Practice, and ResearchWorse Than the Disease? Reviewing Some Possibile Unintended Consequences of the mRNA Vaccine Against COVID-19   ” (pdf z 26 maja), czyli: „Gorsze niż choroba? Przegląd niektórych możliwych niezamierzonych konsekwencji szczepionki mRNA przeciw COVID-19”.

Z abstraktu:
„…dokonamy przeglądu obu [szczepionek genetycznych] i zamierzonej odpowiedzi biologicznej na te szczepionki, w tym produkcji samego białka szczytowego, a także ich potencjalnego związku z szerokim zakresem zarówno ostrych, jak i długotrwałych patologii, takich jak zaburzenia krwi, choroby neurodegeneracyjne i autoimmunologiczne. … Wśród tych potencjalnie indukowanych patologii omawiamy znaczenie sekwencji aminokwasów związanych z białkiem prionowym w białku wypustek. Przedstawiamy również krótki przegląd badań potwierdzających możliwość „wydalania” białka w postaci kolców, przenoszenia białka od osoby zaszczepionej na osobę niezaszczepioną.
… przedstawiamy prawdopodobny scenariusz, poparty wcześniej ustalonymi ścieżkami transformacji i transportu materiału genetycznego, dzięki którym wstrzyknięte mRNA może ostatecznie zostać włączone do DNA komórki zarodkowej w celu transmisji międzypokoleniowej…”

Chodzi zatem w szczególności o to, że to osoby zaszczepione, mogą (i już to się dzieje) stanowić duże zagrożenie dla nie szczepionych – są roznosicielami zarazy, i to nie z tytułu samego SARS-CoV2 (zresztą jego postać z Wuhan już nie istnieje po wielu mutacjach), ale z patogennego sztucznego białka szczytowego jakie jest generowane w ciele szczepionej osoby i przekazywanego dalej do otoczenia. A to nie wszystkie zagrożenia – nie tylko z tej pracy, bo jest zalew też innych. Przykładowo zobacz przełomowe przyznanie się badaczy z USA, że popełnili kardynalny błąd z aktualną „szczepionką”. Szykuje się nam zatrważająca wizja kolejnej epidemii innego rodzaju, segregacji i bezradności medyków po otwarciu tej Puszki Pandory.
To, że lekarze-doradcy nie dostrzegają tego problemu i forsują szczepienia, jest wielkim oskarżeniem w ich kierunku.
Na szczęście specjaliści z Life Force mają podobno na to sposób (ujawnię po uzyskaniu więcej danych) tak jak w innych kwestiach obecnego impasu cywilizacyjnego.
Zostawmy ten ponury aspekt „pandemii”.

Jeśli chodzi o nowe książki, to zwraca uwagę trzecia część Ukrytych terapii J. Zięby (ok. 750 stron). Omówiłem ją osobno pod tym linkiem.  Ważna pozycja – sprawy, o których prawie się nie mówi lub wręcz nie wie.
Mam jeszcze szereg innych, które zabieram ze sobą na letni pobyt na leśnej działce.
O letnich lekturach wspomniałem na innym blogu. Do podanych tam pozycji dodałem niedawno nabyte „Szczepionka na koronawirusa – zagrożenie dla ludzkości?” (Autor Chris Klinsky) oraz „Covid-1984. Największy polski nielegalny eksperyment medyczny” Pawła Skuteckiego i Karola Kwiatkowskiego (opisane w artykule Kowidowe książki, tamże o 24 innych książkach).  

Muszę przyznać że w 2021 podupadłem na zdrowiu – komplikacje pooperacyjne, ból kręgosłupa, częściej zmęczone oczy – po prostu postępująca starość, coraz bardziej nieciekawy wygląd. Tęsknię więc za odosobnieniem, odpoczynkiem i spokojem.
Niestety nie będzie to łatwe – zarówno psychologicznie w zalewie negatywnych informacji jak i ilości prac jakie mnie czekają na działce, która też „podupadła”. Pogoda nie sprzyjała wiosennym pracom i nadal nie sprzyja, co także jeszcze bardziej stresuje i wpływa negatywnie na zdrowie.

Jest ciągle zimno (skłamałbym jednak że każdego dnia, ale właśnie ta niestabilność denerwuje), w nocy ocieramy się o przymrozki, niebo przeważnie zasnute chmurami, nieprzyjemne wiatry, które połamały dużo starych gałęzi a innym zagroziły że mogą spaść. Trudno wytrzymać dłużej niż parę dni (dom bez ogrzewania), zatem urywamy się do Warszawy, tym bardziej że były zaplanowane zabiegi lekarskie (terminy oczekiwania wielomiesięczne!) i coś trzeba jeszcze zabrać, załatwić…
Co gorsza, od paru lat nie możemy zaplanować upragnionego dalszego wyjazdu (np. morze) – trudno znaleźć okienko dobrej pogody w czerwcu, kiedy jeszcze nie ma najazdu wakacyjnego, bo co za sens płacić za kwaterę/hotel gdy brak letniej temperatury, słońca i pada lub wieje.
Teraz wyjazdy zagraniczne przez kwarantanny, testy i szczepienia są tak ryzykowne, że także w nich nie widzimy pozytywnej przygody – raczej wprost odwrotnie.
To wkurza, zwłaszcza w zderzeniu z narracją o ociepleniu klimatu. Przepraszam, mówi się coraz częściej „zmiana klimatu”, bo z tym ociepleniem coś nie pasuje, a polityczne zamówienie na nowy ład musi być realizowane. Ja raczej mówię o rozbujaniu pogody. Klimat to sprawa zbyt skomplikowana, by ogłaszać szybkie sądy, nie wszystko jest jasne, co podniosłem w jednym z ostatnich wpisów Taki mamy klimat – dosłownie i w przenośni.
W Zakopanem leży śnieg pod koniec maja, niedawno zeszła lawina, co może i nie jest ewenementem jak na góry, ale przecież to nie zdarzało się od dawna. Maj 2021 był w Polsce najzimniejszy od 42 lat, ale ta wiosna nie jest ewenementem – ostatnimi laty też narzekaliśmy na zimno.
Pokrywa lodowa na Grenlandii systematycznie powiększa się…
To, że w Rosji akurat są upały nie wydaje się niczym ekstra, bo klimat kontynentalny tak ma.
Zostawię ten temat aż uda mi się (?) odtworzyć moje zaginione na FB notatki klimatyczne, a może znajdę też jakieś dalsze przyczynki dyskusyjne. Skądinąd wiadomo że Greta T. – obwołana już prawie świętą, była od początku kierowana przez ideologów z powiązaniami biznesowymi. Podobnie jak w przypadku farmacji – nie wierzę w czystość takiej „nauki”.

Maj i kwiecień był dość aktywny pod wieloma względami. Zajmowałem się odtwarzaniem notatek z Facebooka, który je dezaktywował i poukrywał. Skatalogowałem ok. 500 książek z domowej biblioteki (już nie mogłem się w niej połapać), a to dopiero ok. 1/3 zbioru.

Były wyjazdowe spotkania z synem i wnukiem (mieszkają poza Warszawą), były lokalne wycieczki – dla ruchu, obserwacji przyrody, ale i by uciec od hałasu i kurzu pobliskich aż trzech budów, uciążliwych też ze względu na ruch pojazdów dostawczych i blokowanie ulic.
W szczególności, łapiąc lepszą pogodę,  wycieczki przyrodnicze do parku botanicznego w Powsinie i przy Łazienkach. W albumie Wiosna na FB umieściłem parę fotek z tych wypadów i swojskich okolic. W powsińskim dworku Fangora urzekło mnie malarstwo Leszka Jampolskiego.
Trochę pisałem w mediach społecznościowych, wciąga mnie działalność Life Force (patrz np. ostatni wpis na ten temat W Deep State wszystko się sypie, ale…). Sytuacja na świecie, a szczególnie za kurtyną oficjalnych informacji, jest dynamiczna, zatem były i będą dalsze doniesienia, zobacz zwłaszcza codzienne Real News. System finansowy jest na krawędzi bankructwa, wyłapywani są/znikają polityczni  złoczyńcy, szykowana jest nowa Norymberga za przestępstwa przeciw ludzkości. Nawet na poziomie pojedynczych lekarzy – ciąży na nich pełna odpowiedzialność w zakresie szczepień – ta krótka wypowiedź prawnika https://youtu.be/WT-A8xzfWTI  jest jednym z takich głosów ostrzeżenia. Jest nadzieja, że Wielki reset  wg Klausa Schwaba się nie uda (oby!), ale to wszystko właśnie się waży. Obszerny temat nie na ten wpis.
Wreszcie – kontynuuję opracowywanie prac Stefana Garczyńskiego, niedawno opublikowałem 11-go ebooka – Błyskotki o kulturze. Opis i pośredni dostęp do tej ciekawej książeczki we wpisie Perły i błyskotki. Książki Garczyńskiego podtrzymują moją wiarę w człowieka i pozwalają zachować zdrowy dystans do wielu spraw. Polecam!

Obserwuję przyrodę, oddycham, zachwycam się idealną konstrukcją wirujących długo w powietrzu nosków klonowych, owadami na kwiatach. Zakwitają akacje. Delektuję się ich zapachem i śpiewem ptaków,  piszę to i owo wieczorami…

Cenzura +

cenzura - stempel

Społeczeństwo, które wprowadza cenzurę,
jest społeczeństwem, które samo siebie okłamuje.
Wark McKenzie

Przy okazji ogłoszenia rządowego projektu ustawy o podatku od reklam w mediach odżyła dyskusja o mediach w ogóle, a także o cenzurze. Niektórzy podnieśli od razu podobieństwo do dawnej afery dotyczącej cenzurowania Internetu (Acta 2), i że to zamach na wolność słowa. Część prywatnych stacji telewizyjnych i radiowych ostentacyjnie zawiesiła na jeden dzień nadawanie audycji wg swojej ramówki, ukazały się artykuły pełne oburzenia w prasie pod zarządem zagranicznych właścicieli. Marszałek Senatu Tomasz Grodzki wygłosił gromkie orędzie w TVP (co w tym przypadku pokazało, że z wolnością słowa w mediach rządowych nie do końca jest tak źle).
To, że ta wolność wypowiedzi jest duża czy nie, to sprawa względna, o czym za chwilę, natomiast większość komentatorów zgodna jest, że chodzi tu głównie o pieniądze. Wiadomo, że nikt nie lubi płacić podatków, ale również wiadomo jest że potentaci medialni, zwłaszcza ci zagraniczni (Polska nie ma w tej branży potentatów), płacą nieproporcjonalnie do swych dochodów małe podatki. Można mówić też o znacznym monopolu informacyjnym tych podmiotów. Zatem zgodzę się z kierunkiem działań rządowych by tę niewspółmierność zmniejszyć oraz iść w kierunku repolonizacji mediów. Tu jednak ważna uwaga – źle by było gdyby miało to oznaczać państwowy monopol – trzeba się równie silnie bić o lokalne, także prywatne, polskie co do kapitału i narracji podmioty, nawet te małe.

Tak więc hipokryzją jest akcentowanie tylko sprawy pieniędzy i tylko wolności słowa. Z drugiej strony – ograniczanie wolności ma często podłoże czyichś interesów, w tym finansowych …

Ta wolność jest ważnym zagadnieniem, ponieważ media stanowią de facto „4. władzę” o wielkiej sile wpływu.

Wolności słowa w Polce – wbrew deklaracjom rządowym i prezydenta, jeszcze dużo brakuje. Można to pokazać na licznych przykładach. We wpisie Oblicza blamażu mediów i polityków wskazałem na wycinek zagadnienia na przykładzie relacjonowania przebiegu wyborów w USA w 2020 r. Było o typowych zjawiskach występujących nie tylko w Ameryce ale i u nas: oszukiwanie, niekompetencja, brak profesjonalizmu i tendencyjność.  Wszystko to służy brudnej walce politycznej, w tym ideologicznej, i ma niewiele wspólnego z rzetelnym (obiektywnym) dziennikarstwem. Widać podwójne standardy etyczne i w percepcji zjawisk.

Znana jest sprawa usuwania kont Donald Trumpa, Roberta F. Kennediego Jr z twittera, Instagrama itd. oraz innych polityków prawicy wg widzimisię lewackich właścicieli platform społecznościowych. Nawet oficjalne strony rządowe jak Instytutu Pamięci Narodowej są usuwane z sieci – i to przez tych, którzy nominalnie deklarują się po stronie wolności.

Mamy do czynienia z wyraźną cenzurą prewencyjną polegającą m.in. na niedopuszczaniu przez główny nurt mediów pewnych osób do głosu. Znany jest przypadek byłego posła Roberta Majki, ale także prezydenta II RP Jana Z. hr  Potockiego, szeregu nonkonformistów politycznych a zwłaszcza oponentów władz.

Udzielanie koncesji medialnych, kolaudacje, dopuszczanie dziennikarzy do komentowania pewnych źródeł i do dziennikarskiej kontroli bywa podobnie ograniczane.

Również przedstawicielstwo partyjne np. w TVP jest limitowane – bardzo rzadko zaprasza się tam posłów Konfederacji i innych ruchów patriotycznych po prawej stronie, a ich poglądy i wypowiedzi manipuluje. Grzegorz Braun, gdyby nie to że jako poseł występuje w Sejmie, byłby prawie nieznany, bo do głównego nurtu mediów nie jest dopuszczany.  Jeśli już,  to przez manipulowanie jego wypowiedziami i oczernianie. Nomen omen – oczerniany jest Hubert Czerniak – niezależny od medycyny rockefellerowskiej lekarz piętnujący jej grzechy. W jego przypadku, chociaż nie odosobnionym, doszło do powołania przed sąd korporacyjny, którego skład wykazał małe kompetencje by dyskutować z obwinionym za mówienie przez niego prawdy. A nie mówienie prawdy też jest formą cenzury,
W ogóle ostro cenzuruje się niezależnych lekarzy i naukowców, którzy wytykają błędy i kłamstwa mediów oraz rządu dotyczące „pandemii” i szczepień. Propagandy na ten temat nie powstydziłby się Goebbels – powtarzanie w kółko nierzetelnych informacji zaczyna słusznie podburzać społeczeństwo.
Pociągnę ten wątek medyczny, ponieważ zwłaszcza tymi sprawami się interesuję.

Duże zasługi w odkłamywaniu fałszów medycznych ma np. Jerzy Zięba, człowiek o dużej wiedzy gromadzonej od naukowców z całego świata, ale także postulator ciekawych i efektywnych rozwiązań dla naszego życia społecznego, jak koncepcja WIR (Weto obywatelskie, Inicjatywa ustawodawcza i Referendum obligujące parlament) lub prosta nowelizacja ustawy o wykonywaniu zawodu lekarza i dentysty.
Znamienny jest zakaz w mediach dopuszczania go tam do głosu. Wielokrotnie się do nich dobijał, nawet do Telewizji Trwam i Radia Maryja – w ufności, że tam mówi się (a powinno się mówić) prawdę – bez skutku. Podobnie jego listy do posłów i polityków w ogóle.
Szalejąca cenzura dotknęła go na YT, gdzie skasowano kanał z kilkuset nagraniami, podobnie na twitterze.
Jego wypowiedzi są krytykowane bez sprawdzenia u źródła i zaocznie – wbrew regułom uczciwego dziennikarstwa.
Ten proceder spotkał bardzo wielu ludzi, którzy potracili swoje kanały w mediach społecznościowych lub ich wypowiedzi zostały wyrzucone pod fałszywymi pretekstami. Na twitterze i Facebooku limituje się dostęp do całych niezależnych platform (że jakoby są niebezpieczne, zawierają fałszywe informacje, podobne komunikaty pojawiają się też przy pojedynczych wpisów).
Nie będę przytaczał wielu przykładów, ale jako emblematyczny podam ten właśnie dotyczący Jerzego Zięby.
Facebooka cenzurują w Polsce m.in. dwie panie – etatowo zatrudnione tam jako fact-checkers.
Jak to wygląda, J. Zięba omówił w materiale Kto cenzuruje polski Facebook – pokazał zdanie po zdaniu przeinaczenia, niekompetencję i złą wolę. Ale wiele spraw staje się jasnych gdy uwzględni się wymagania sponsora – pecunia non olet….
Pan Jerzy dokonuje dalszej miażdżącej weryfikacji … cenzorów FB w kolejnym omówieniu:
https://vk.com/video-201956532_456239053  – okazuje się, że  pecunia non olet….
Sprawy idą nawet dalej niż sama cenzura – powstają całe strony i profile poświęcone hejtowaniu autora i jemu podobnych, zatrudniane są też  „farmy trolli” do tego celu – wyszydzania, obrażanie, manipulowania informacją.
Ciekawe jest, że kontrolerzy dbający (a także zainstalowane algorytmy) o poprawność na mediach społecznościowych, akurat tych profili i stron … nie usuwają ani nie ograniczają. Podobnie jak nikt nie usuwa zalewu reklam medykamentów w mediach, pomimo że w większości są kłamstwami (na przywołanej stronie mam bardzo dużo wpisów o kłamstwach medycznych i farmaceutycznych).
Cenzurą jest też ograniczanie zasięgów wybranych stron i osób, zmniejszanie ilości polubień ich materiałów, liczby śledzących i subskrypcji, oficjalnych liczników odsłon itp. Sam odczułem te działania. Usuwa się też „za karę” monetyzację materiałów autorów,  jaka powinna im przypadać zgodnie z umowami i zwyczajem przy dużej oglądalności.
Zatem słuszny jest argument, że – aczkolwiek podatek od reklam dotknie zwłaszcza duże firmy, to te małe pozbawione monetyzacji faktycznie mogą nie przetrwać.

Działają tu też organizacje jak demagog.org.pl, które stronniczo oceniają wiadomości w sieci – mieszając trochę prawdy i trochę fałszu w swych analizach, a nawet tworząc własne fake-newsy. Szerzej o tym w artykule
Demagog – samozwańczy cenzorzy Internetu.

Gorzej, gdy w rolę nieudolnych kontrolerów wchodzą gremia profesorskie, takie jak te, które w imieniu PAN wydały oświadczenie w sprawie wywiadu prof. dr hab. Romana Zielińskiego jaki był zamieszczony na stronie Stolik Wolności. 

Profesor nie po raz pierwszy zabrał głos na temat nadużyć merytorycznych, mówiąc dosadniej – kłamstw, w wielu aspektach oficjalnego stanowiska Ministerstwa Zdrowia i jego agend w kwestii covid-19 i szczepionek. Było o tym np, na prawie 100 stronach książki „Fałszywa pandemia”.

Profesor R. Zieliński odpowiada 34 naukowcom z PAN tym artykułem
https://stolikwolnosci.pl/profesor-roman-zielinski-odpowiada-34-naukowcom-z-pan/

By krótko to streścić (materiał jest obszerny i fachowy), słowami R. Zielińskiego:
„Autorzy Stanowiska popełnili wszelkie możliwe błędy logiczne jakie zazwyczaj spotyka się w sposobie argumentowania osób, które chcą zdezawuować dany pogląd wbrew istniejącym faktom”.
Dodam, że jest tam wykazanych też wiele naukowych błędów merytorycznych.

Siła tych demaskacji R. Zielińskiego wynika z szerszego spojrzenia, „łączącego kropki” wiedzy z różnych dziedzin oraz dostrzegania ogólnych mechanizmów manipulacji.
Widać z riposty, że kompetencje profesora wielokrotnie przewyższają te jego krytykantów.
Przedstawiono jakże charakterystyczny rys wielu współczesnych naukowców i „ekspertów”, którzy stali się bardziej celebrytami, pieszczą swoje synekury przez przytakiwanie sponsorom i władzy, dali się uwieść propagandzie farmacji i jej kurateli.
Uwagi profesora odnoszą się jeszcze bardziej do postawy wielu dziennikarzy i mediów w ogóle – łatwo krytykują, wyśmiewają, szukają sensacji a jednocześnie nie mają potrzebnej wiedzy w omawianym temacie. Przy całej merytorycznej sile jest to jednocześnie eleganckie – bez ataku ad personam,  „zaoranie”  takich postaw…

Ale smutne jest jak dewaluuje się nauka, która uprawia cenzurę i krytykanctwo na zamówienie. Poprawność polityczna nie pomaga nauce, nawet ją niszczy.

Nie tylko w mediach społecznościowych, ale także na rynku prasy, filmów i książek mamy cenzurę lub autocenzurę. Głośna była sprawa usunięcia z kiosków i półek Biedronki miesięcznika „Zdrowie bez leków”, gdzie piszą niezależni lekarze, naturoterapeuci i naukowcy o tym jak leczyć ludzi komplementarnie – łącząc medycynę z metodami naturalnymi.
Zadziałała sprężyna farmacji lub kogoś wpływowego z kręgów rządowych (?).
Podobnie – nie każde wydawnictwo zgodzi się wydać każdą książkę, i nie tylko ze względu na swój profil czy kalkulację zysku, ale ze względu na stosowanie cenzury  – własnej lub narzuconej.

Wreszcie  – na cenzurze cierpi kultura. O ile np. TVP ma ciekawe programy dedykowane kulturze i historii, to w podstawowym przekazie zauważam znaczne obniżenie poziomu programów kabaretowych – prawie brak aluzji politycznych, inteligentnej krytyki, hołubienie prymitywnego luddyzmu a nawet prostactwa. Podobnie w innych telewizjach. Wygląda na to, że twórcy kabaretowi unikają dawniejszej odwagi – zastraszeni cenzurą?
Zatem, gdzie tu nasza reklamowana polska wolność słowa?

Powracając na chwilę do tego co dzieje się w USA. W tym materiale pokazano tylko urywek (od ok. 8′) z tego, jak tam manipulowano informacją medialną – cięcie i sklejanie filmów dla propagandy ze strony polityków i zwolenników J. Bidena i inne wykroczenia z kryminalnymi włącznie. W trakcie przesłuchań w Kongresie podczas impeachmentu D. Trumpa pokazano szereg fałszerstw medialnych i prawnych. Nie będę tego tu podsumowywał – na to przyjdzie czas po dalszych procesach, jakie są zainicjowane przez Republikanów w sądach.

Przy okazji raportów Eweliny Frihauf wspomnę jeszcze o  manipulacjach i oszustwach dotyczących też gospodarki. Chociaż było to już wielokrotnie komentowane, to poniżej jej podsumowanie afery na Wall Street.
Wszystkie te amerykańskie „wzorce” pokazują jak cenzura i kłamstwa niszczą demokrację.

W tym wpisie tylko wypunktowałem niektóre zjawiska – ale to blog lapidarny  – jak w nazwie, więc tyle na teraz.
Znajdziesz jednak na mym blogu wiele innych wpisów o manipulacjach i kłamstwach.

Na przekór

na narciarskim szlaku

Na przekór „globalnemu ociepleniu”
– zima jakiej dawno nie było.
I to mnie cieszy podwójnie
– przez zaprzeczenie i piękno.

Przyznam się – mam 74 lata. Ale wbrew temu jestem aktywny – może bardziej niż dawniej.
I na przekór temu, że przez ostatnie dwa lata miałem dwie dość poważne choroby (kontuzja kręgosłupa i ostry stan związany z układem trawiennym), z których szczęśliwie wyszedłem. Oczywiście – mam i inne przypadłości związane z wiekiem, ale to mniej istotne wobec tej poprawy.
Myślę, że sporo zawdzięczam temu, że wziąłem te sprawy we własne ręce i stosuję komplementarne metody leczenia.
W tym wpisie frazy na przekór użyję wiele razy…

Dzięki temu w styczniu byłem 8 razy na nartach biegowych w okolicach Warszawy, póki był śnieg – radząc sobie lepiej niż wielu młodych (to także kwestia techniki). Oto moje ulubione ARC x 2 – narciarskie i samochodowe.

moje ARC

Tym metodom poświęcam od ponad 14 lat serwis LepszeZdrowie.
Ostatnio zdominowany jest przez zagadnienia związane z Covid – zobacz np. nowości stycznia.
Telegraficznie: Ciąg dalszy o covidowej i szczepionkowej propagandzie vs opinie niezależnych fachowców. Propozycje skutecznych rozwiązań i nadzieje na przyszłość. Podręcznik medycznego survivalu oraz spis artykułów na fanpage zdrowotnym. Świat się budzi… Tym fanpage jest Zdrowie i Fitness Dla Ciebie – tam więcej nowości na bieżąco.
A propos – na przekór oficjalnej narracji – nie wierzę w naturalną „pandemię”, bo wg prawdziwych (!) statystyk to wcale nie jest pandemia w klasycznym rozumieniu, a jeśli patrzeć na to w aspekcie skutków gospodarczych i psychologicznych – jest to mega operacja fałszywej flagi.
Podobnie – na przekór postawie większości ludzi z mego pokolenia – wcale nie zamierzam się szczepić, czymś co nie jest odpowiednio sprawdzone i nie zalecane osobom starszym wg samego producenta (Pfizer),  a zwłaszcza w przypadku szczepionki mRNA może spowodować nieobliczalne skutki natury genetycznej oraz z powodu wytwarzania i działania białka S1, które niszczy barierę krew-mózg.

Na przekór rozmaitym kłamstwom medycznym, staram się głosić prawdę, którą uznaje coraz więcej ludzi.
Tak więc wbrew powszechnemu pesymizmowi że „już z tego nie wyjdziemy”, „nic nie będzie tak jak dawniej”,  jestem dobrej myśli, bo ten system kłamstwa upadnie a metody skutecznego leczenia będą ujawnione.
Podobnie w sferze gospodarczej i normalności – wierzę w sukces oddolnych ruchów na wzór protestu górali S. Pitonia i naśladowców oraz innych podobnych akcji (kto nie zna bliżej sprawy – znajdzie wszystko na jego kanale YT Pitoń TV,  stronie na FB, w artykułach i w relacjach innych osób).

Na przekór czarnowidztwu i defetyzmowi związanemu z sytuacją powyborczą w USA wiem, że sprawy idą ku dobremu przez pewne jeszcze ukryte działania geopolityczne. To szeroki temat nie na ten wpis, ale jeśli jesteś ciekaw/a co mam na myśli, zobacz np. to wystąpienie Simona Parksa z 8.02.21 lub artykuł o tym że D. Trump wygrywa sprawy w sądach związane z oszustwami wyborczymi, a dalsze są w toku lub będą jeszcze zgłoszone.
O ile wielu ludzi wiąże słuszne nadzieje z odwróceniem sytuacji w USA, gdzie nowy marionetkowy prezydent czyni szkodę za szkodą dla Amerykanów i świata, to – chociaż to będzie ważne na tym etapie, to trzeba sobie zdać sprawę, że przejęcie władzy przez wojsko i finansujące je banki nie będzie docelowym, dobrym rozwiązaniem dla wolnego świata.  Tu potrzebne jest, i już się tworzy, niezawisłe wolne społeczeństwo z własnymi rozwiązaniami. Przekażę więcej jak temat bardziej dojrzeje – powiem teraz tylko, że ludzkość ma w tym zakresie pomoc ze sfer nawet … kosmicznych. W tym przekazie z innego (?) świata, jeszcze bardziej fantastycznym, słowo regardless ma ważne znaczenie.

O tych sprawach ostatnio pisałem trochę na tym blogu, ale ponieważ sytuacja dość szybko się rozwija, a z drugiej strony by nie być cenzurowanym,  odpowiednie informacje umieszczam raczej na GAB, niektóre z nich przekazując też na twittera, czasem na VK.com. Zatem – mamy możliwość działania na przekór cenzurze. Coraz więcej serwisów przenosi się na własne serwery i tworzy własne społeczności niezależnie od Facebooka i podobnych platform.

Chociaż jestem dziadkiem, to raczej nie pasuję do wyobrażenia takiej osoby.
Zawsze miałem trochę kłopotów z pamięcią, ale obecnie odnotowuję poprawę – zarówno przez odpowiednią suplementację, jak ćwiczenia umysłowe oraz stosowanie się np. do wskazówek Stefana Garczyńskiego, którego książkę Jak zapamiętać właśnie opublikowałem w postaci ebooka – zobacz wpis na dedykowanym blogu.
Przyjmij ją jako prezent.

I wciąż – na przekór „starości”, która kojarzy się z biernością i rezygnacją, zachowuję duszę wojownika.
Żyjemy w czasach, gdy szczególnie trzeba się opowiedzieć po stronie wolności, nawet gdyby to miało skłócić nas z otoczeniem czy władzami.

Zdrowia i wolności!

Małe covidowe podsumowanie

pieniądze są z chorych

„Łatwiej jest oszukać ludzi,
niż przekonać ich, że zostali oszukani”
Mark Twain

Temat wciąż dominujący i utopiony w tak wielkiej ilości informacji, że wiele osób się w tym gubi.
Jak wiadomo i parokrotnie pisałem, są dwie podstawowe narracje – propagandowa prokowidowa i sceptyczna.
Zauważam, że o ile większość ludzi ma cierpliwość wysłuchać krótkie informacje w TV i w radio lub przeglądać nagłówki gazet, to już gorzej jest z przeczytaniem dłuższego artykułu a jeszcze bardziej  książki lub z zobaczeniem dłuższego filmu.
Zatem może warto tu i teraz podać jakieś krótkie podsumowanie? Takie na parę minut czytania.  A dla bardziej dociekliwych opcjonalnie podam wybrane linki.

Jestem w opozycji do oficjalnej narracji, ponieważ z wielu innych doświadczeń wiem że działa tu klasyczny schemat, który warto zrozumieć – PROBLEM-REAKCJA-ROZWIĄZANIE:

Najpierw tworzą problem i zagrożenie
potem nim straszą doprowadzając ludzi do paniki i poczucia bezsilności,
a na końcu podają rozwiązanie – za cenę ograniczenia wolności i każąc sobie płacić.

A ludzie, w poczuciu „wyzwolenia” za to nawet dziękują, więc …
macherzy wymyślają kolejne zagrożenie…
i tak się to kręci i eskaluje.

Tak było już wiele razy, także w aspekcie współczesnych epidemii.
Faza straszenia trwa od dawna, obecnie wchodzimy w fazę „rozwiązania” – szczepienia.
Uważam, wraz z wieloma innymi ludźmi, że całe zjawisko było zaplanowane i przeprowadzone dla podporządkowania sobie ludzi by łatwiej wdrożyć globalną „Nową Normalność” (NWO).
Pojawienie się wirusa (nie wykluczone że stworzonego, bo przecież wiele krajów ma broń biologiczną i skrycie nad nią pracuje) wykorzystano jako narzędzie.
Nie neguję istnienia jakiegoś patogenu nazwanego roboczo (bo bez dostatecznego uzasadnienia) Sars-Cov-2, ani autentycznych dramatów – śmierci i cierpieńchodzi  o wyolbrzymiane roli covid-19 – „pandemia” uderza w promil ludzkości, ale kosi ~50% małych biznesów, dewastuje społecznie.
Fałszywie zalicza się obecnie większość śmierci jako „z powodu Covid” („na covid”) – są nawet stosowne rozporządzenia by tak fałszować statystyki zgonów.
Nie wchodzę tu w liczne teorie polityczne o mocodawcach planu, od kiedy jest on realizowany i jakie ma szczegółowe cele – to znów rozbudowałoby bardzo wpis – chodzi o podstawowe elementy mające bezpośredni wpływ na społeczeństwo.

Świat opanowała megapandemia ogłupienia.

Na czym ona polega?
Na powszechnej wierze w kłamstwa, działania wg tych kłamstw i poddawanie się im.
W danym przypadku to kontynuacja bezkrytycznej wiary w medycynę, która ma więcej grzechów niż wie o tym przeciętny obywatel i stała się zakładnikiem pazernej farmacji. Ten fakt przekazuje  ilustracja nagłówkowa, chociaż… o celowej depopulacji też się mówi.
(Niektórzy decydenci nie tyle wierzą w kłamstwa, co cynicznie je wykorzystują dla swych różnych celów, a są i tacy, którzy sami są autorami „fałszywych flag”).

Większość odnośnych zagadnień omówiło kilkudziesięciu naukowców, w tym lekarzy z całego świata, co zebrano w dwóch tomach książki „Fałszywa pandemia„.
W przygotowaniu są dwa następne tomy, które będą poświęcone odpowiednio maseczkom (że niewiele dają, a szkodzą) i o szczepieniach – całkowicie niesprawdzonych (wbrew reklamie biznesowej) i właściwie po części będących czymś innym niż klasyczne szczepionki, co niesie za sobą nieobliczalne zagrożenia.
Zatem – idąc na skróty, oto fragmenty  ze słowa wstępnego tych dwóch pierwszych tomów.
(całość pod ww. linkiem, a pełna krytyka – w całości książki, którą bardzo polecam, ponieważ „zaoruje” dominujący pogląd na „pandemię”).

Z tomu 1 z podtytułem Krytyka naukowców i lekarzy:

„…Nasze dane sugerują, że COVID-19 odznacza się śmiertelnością, która mieści się w granicach sezonowej grypy.

 … wirus wpływa w znacznie wyolbrzymiony sposób na nasze życie. To jest zupełnie nieproporcjonalne do rzeczywistego zagrożenia, które pochodzi od koronawirusa. Astronomiczne, gospodarcze szkody, które teraz powstają, nie są adekwatne do zagrożenia tym wirusem. 

… każdy, kto umarł na tzw. koronawirusa, miał choroby współistniejące.

… koronawirus tylko na zasadzie wyjątku jest śmiertelny, a w większości wypadków jest w znacznej mierze nieszkodliwą infekcją wirusową.

… Nie ma epidemii ani pandemii koronawirusa. [dodam: definicja pandemii została celowo zmieniona przez WHO w 2009 r. by sztucznie wprowadzić znaczące obostrzenia; zamiast klasycznego opierania się na ilości śmierci, oparto się o ilość „zakażeń”].
Ani w Polsce, ani w żadnym innym kraju. Chociaż niektóre rejony świata mają większe problemy niż inne, nie wynika to jednak z większej śmiertelności koronawirusa jako takiego, ale z dodatkowych czynników, „podłoża”, na które natrafia wirus, jak np. duża ilość zakażeń szpitalnych, zły stan służby zdrowia, panika, struktura wiekowa społeczeństwa, stan zdrowia populacji itp. … Zdaję sobie sprawę, że teza o braku pandemii może brzmieć dla niektórych zupełnie niewiarygodnie i rodzić dysonans poznawczy, ale każdy z Czytelników powinien zadać sobie pytanie, czy wierzy niezależnym i odważnym naukowcom, pomiędzy którymi są również światowej klasy specjaliści, i przedstawianym przez nich danym naukowym, czy rządowi, politykom i ich anonimowym „ekspertom”.

—–

Zalążkiem i jądrem zła jakie opanowało świat jest wiara w testy PCR (w różnych postaciach), co nakręciło psychozę strachu i idące za tym zarządzenia. O tym traktuje tom 2 z podtytułem PCR.
Znów -parę fragmentów wstępu:

„Ministerstwo Zdrowia codziennie straszy komunikatami dotyczącymi liczby osób rzekomo zakażonych SARS-CoV-2, bazując na badaniach wymazów z nosogardzieli metodą PCR, czyli łańcuchowej reakcji polimerazy (ang. polymerase chain reaction). Problem w tym, że tą metodą stosowaną na masową skalę w laboratoriach diagnostycznych w Polsce i na świecie nie da się w żadnym razie potwierdzić zakażenia koronawirusem:

za pomocą tego testu nie jesteśmy w stanie odróżnić, czy koronawirus dokonał jedynie kolonizacji błon śluzowych czy już zakażenia poprzez wniknięcie do komórek, w których uzyskał zdolność do namnażania się. Nie jesteśmy nawet w stanie powiedzieć, czy uzyskany pozytywny wynik związany jest z obecnością wirusa w naszym organizmie czy też są to jedynie nieaktywne jego cząstki. …

… Test PCR nie jest nawet w stanie potwierdzić obecności całego wirusa w wymazie, a jedynie obecność (lub jej brak) fragmentu materiału genetycznego, który może, ale wcale nie musi, należeć do SARS-CoV-2:

… Pamiętajmy, że materiał biologiczny pobrany w wymazie z nosogardzieli jest zanieczyszczony innym materiałem genetycznym, innymi wirusami, bakteriami, ludzkim DNA. Użyte w tej reakcji RT-PCR [która de facto wcale nie jest testem] startery mogą również namnożyć ten materiał genetyczny. …  Reasumując, wynik pozytywny świadczy jedynie o tym, że jakiś materiał genetyczny został namnożony w wyniku reakcji RT-PCR. 

RNA tego wirusa znajduje się praktycznie na powierzchni wymazywanej [nosogardzieli], ale to nie znaczy, że wirus wniknął już do komórek. Nie jest to również tożsame z tym, że mamy do czynienia z obecnością nienaruszonego, żywego (to złe słowo, ponieważ wirusy właściwie nie są żywe), zdolnego do namnażania się wirusa. Nie można tego wykazać przy użyciu testu PCR.”

——-

Podobnie, ostatnio wprowadzone testy genetyczne (szybkie, kasetowe) wykazują specyficzność poniżej 50%, zatem znów wynik diagnozy jest „na dwoje babka wróżyła” – nieprzydatny.

Oczywiście podobnych książek jest już na świecie dużo, o niektórych wspominałem np. we wpisie Świat się budzi.

Jest już od dość dawna także książka W. Sumlińskiego i T. Budzyńskiego  „Zapis zarazy”. z krytyką zwłaszcza krajowych posunięć Ministerstwa Zdrowia i rządu w ogóle.
Te i inne informacje dają podstawę do wyrażenia mocnych oskarżeń pod adresem rządu(-ów) i ich doradców.

Reasumując szersze uzasadnienie z artykułu Oskarżamy! – oskarżamy że:

  •  operują pojęciem pandemii, co nie ma odzwierciedlenia w realnych danych i jest tworem medialnym
  •  wykorzystują to jako pretekst do nakładania na społeczeństwo bezpodstawnych i sprzecznych z konstytucją ograniczeń, rozbijają przez to więzi społeczne, szkodzą zdrowiu psychicznemu i odporności zdrowotnej ludzi, niszczą edukację młodzieży
  •  są winni śmierci wielu osób, zwłaszcza starszych, które zmarły przez odcięcie od normalnego dostępu do opieki zdrowotnej lub zostały podane wymuszonemu błędnemu postępowaniu, które przyspieszyło zgony
  •  doprowadzili do znaczącego ograniczenia profilaktyki przez unieruchomienie jej w ramach zamrożonej opieki zdrowotnej i przez brak odpowiedniej edukacji – co rzutuje na stan zdrowia całego społeczeństwa
  •  rozwalają gospodarkę, są winni wielu bankructw, i samobójstwom z tego powodu, cofają w rozwoju i zadłużają państwo
  •  stosują narzucają intensyfikację testów RT-PCR, co przez ich niewiarygodność, jest głównym narzędziem dezinformacji, błędnego postępowania i zastraszania społeczeństwa
  •  dopuszczają się korupcji, nieczystych interesów, błędnych decyzji zakupowych, w tym wielkoskalowych zamówień na środki o niesprawdzonych (szkodliwych dla zdrowia) właściwościach, jak szczepionki, niektóre leki czy środki ochrony
  •  nie dopuszczają do głosu niezależnych naukowców i lekarzy (cenzura) ani dyskusji społecznej – podejmują decyzje autorytarnie.

Tamże przywołuję oskarżenie i uwikłanie mediów w dezinformację. Zarówno decydenci jak i media grają nie na rzetelnej wiedzy, ale na emocjach ludzi, co zresztą otwarcie przyznają.

Oprócz książek powstaje wiele inicjatyw, które zarówno obnażają hipokryzję władz wokół „pandemii”, jak i budują wobec tego społeczny opór. Pisałem o tym w drugiej części artykułu Świat się budzi.
Najbardziej znany jest światowy apel naukowców i lekarzy – Great Barrington Declaration. 
Powstają dalsze – np. polski  apel naukowców i lekarzy w sprawie szczepień na koronawirusa SARS-CoV-2.
Wytaczane są też procesy rządom z tytułu polityki dezinformacji i rozbijania gospodarki.
W Polsce i w wielu krajach zarządzenia władz związane z covid są sprzeczne z konstytucją i prawami człowieka a także bezprawne, gdy nie mają umocowania w ustawach.

Także coraz więcej lekarzy ma odwagę przyznać, że izolacja i ograniczenia zabijają wielokrotnie więcej ludzi niż COVID. Wskazują na katastrofalne skutki takich zjawisk jak: samotność, wynikające stąd  i ze stresu choroby psychiczne, depresja, niezdiagnozowane nowotwory, opóźnione leczenie, zanik więzi społecznych, upadek edukacji. Odnotowuje się lawinę samobójstw przedsiębiorców związaną z upadkiem firm oraz ludzi, którzy nie są w stanie spłacać zobowiązań z tytułu utraty pracy i/lub dochodów.
Posiadam dużo materiałów na powyższe tematy (zwłaszcza zagranicznych), ale miało być lapidarnie, zatem tylko wspomnę, że już na początku 2020 wyraziłem swoje powątpiewania dot. koronawirusa – Dla otwarcia oczu, potem wracałem wielokrotnie do tematu w różnych aspektach (na https://www.facebook.com/Zdrowie.i.Fitness) oraz na tym blogu – np. Ciernie korony,  Zrzucamy maski, … oraz na LepszeZdrowie.info – np. Koronawirus i nie tylkoPlandemiaWHO – jej szef i epidemia Covid-19, Orka, … – z zastrzeżeniem że było to pisane gdy jeszcze o koronawirusie wiedzieliśmy dużo mniej.

Ciekawych zapraszam.
Hm, … znów wyszło dość długo mimo skupienia się na fragmentach … (bo wiedzy na tematy jest tak dużo!)

Eksperci

witryna GIS
Autosatyra urzędu GIS

„Ekspert to człowiek, który przestał myśleć. On wie”
Frank Wright

Obecna polityka i konkretne działania związane z epidemią koronawirusa (odmiana nazwana SARS-Cov2) podążają szerokim korytem i w „jedynie słusznym kierunku” wytyczanym przez „ekspertów” i „autorytety”.
Słowo koryto wpadło mi najpierw podświadomie, ale potem pomyślałem czy aby nie jest dobrym zobrazowaniem tego, że wielu współczesnych naukowców bardziej myśli o korycie niż o rzetelności i prawdzie.

Już wielokrotnie wyżywałem się na takich naukowcach i nie będę się powtarzał (zobacz np. Naukowe kłamstwa i powołane tam dalsze artykuły).
Oczywiście są i tacy, którzy zasługują na szacunek, nie są uwikłani w politykę i kłamstwa, ale tych rząd i ich usłużne media nie słuchają.
Przykładowo jest apel takich naukowców i lekarzy w sprawie masowych szczepień na koronawirusa SARS-CoV-2 szczepionkami, które nie zostały właściwie zbadane i których zastosowanie może doprowadzić do nieoczekiwanych zmian zarówno na poziomie komórkowym, w tym zmian szlaków sygnałowych i zmiany ekspresji genów.

Obecnie mam zwłaszcza uwagi do doradcy premiera ds. covid – prof. A. Horbana, który autorytarnie narzuca kierunek działań, a o tych kilkudziesięciu naukowcach z tytułami profesorskimi powie że to jacyś byle kto, nie znają się…
Twierdzi wbrew ewidentnym danym, że szczepionka na Covid, którą rząd zakupi(ł) jest bezpieczna i że nie ma dla niej przeciwwskazań.  A przecież  „badania” zostały przeprowadzone na zbyt wąskiej grupie osób w tym sensie, że wykluczono z niej te najbardziej narażone, biorące leki, chore na cokolwiek itp. – zupełnie nieadekwatnie to typowego profilu społeczeństwa, a dalsze badania będą zakończone dopiero pod koniec stycznia 2023 r.
Ośmielę się powiedzieć, że mamy kolejnego wroga publicznego, który lansuje się na autorytet. Skąd biorą się tacy fałszywcy? Wie o przeciwwskazaniach, ale rola polityczna jest dla niego ważniejsza. Srebrniki czy nienawiść do ludzi? Nie wiem.

Jeszcze o tytułowym obrazku.
To witryna urzędu GIS. Jeden z lepszych żartów. Urząd wiedzy czy propagandy i dezinformacji? Rysunek dobrze pokazuje jak traktuje się ludzi (zamazana masa) i prowadzi jakąś drogą donikąd… I ta „Krynica” (sic!) jako symbol czystości i orzeźwienia!
GIS to miejsce skąd szefowie – J. Pinkas oraz M. Posobkiewicz głosili różne bzdury, można powiedzieć – pajacowali.
Odeszli w niesławie, podobnie jak min. Ł. Szumowski, a teraz na czele urzędu stoi ktoś kto nawet nie jest lekarzem, podobnie jak nowy minister zdrowia. Sami eksperci… a raczej celebryci-agitatorzy. Co do celebrytów – często nie mając pojęcia o czym mówią, stają się … ekspertami (!) dla przeciętnego obywatela.

Dość emocjonalnie wytknął to premierowi J. Zięba w  krótkim wystąpieniu o tym jak szef rządu jest oszukiwany przez  takich „ekspertów”. Podobnie jak przez „ekspertów” z WHO, którzy co chwila zmieniają zdanie – tak jak wiatr powieje.
Osobiście obawiam się że premier nie będzie się tym przejmował – realizuje plan. A że jest on skandaliczny ze względu na przeciwskazania od samego producenta, niezakończone badania (planowo koniec stycznia 2023 r.) i wady badań –  to nic?

Nie będę się jednak skupiał na sprawie koronawirusa, która jest tutaj tylko ilustracją szerszego zagadnienia jakości naszych, i nie tylko, naukowców
Przy ok. 230 000 profesorów w Polsce nie mamy żadnego Nobla dla pracowników nauki.
Ale nie tylko o naukę chodzi – to deprecjacja wartości i autorytetów w ogóle. Także w zakresie etyki. Tacy profesorowie i docenci uczą młodzież akademicką i promują doktorów – czyniąc jeszcze większe zło.

Oczywiście nie chciałbym uogólniać – istnieje wielu naukowców, ich zespołów, robiących wartościowe rzeczy, jednak tu nie o tym.
Ogólnie istnieje wiele dziedzin wiedzy, w których ton nadają eksperci, którzy wobec faktów i nowych odkryć chowają głowę w piasek – trzymając się kurczowo swych skostniałych poglądów. Dobrym przykładem jest archeologia i badanie starych kultur – wspominałem o tym na blogu parokrotnie, np. Apendyks do rzeczywistości, Czy czeka nas niewyobrażalny kataklizm (2) [> Immanuel Velikovsky], Tajemnice Księżyca, Marsa i … [> I. Witkowski], …

Całe zjawisko oddaje dobrze fragment jednej z lektur (Śladami pierzastego węża, Andrzeja Kapłanka):

…Nasza epoka nie umie żyć bez ekspertów. Roztaczają wokół siebie nimb wszechwiedzy, głoszą prawdy jedynie słuszne i niepodważalne dla wąskiej dziedziny wiedzy, jaką się zajmują. „Ekspert to człowiek, który przestał myśleć. On wie” – to słowa Franka Wrighta, najsławniejszego amerykańskiego architekta XX w. Ekspert wie przede wszystkim, co jest niemożliwe. To jego ulubione słowo, zamykające na ogół każdą dyskusję. Kto próbuje się mu sprzeciwiać, kontrargumentować, spotyka się z epitetami: amator, ignorant, dyletant. A dyletanta próbującego publicznie głosić swoje teorie, godzące w majestat wiedzy, trzeba unicestwić lub przynajmniej ośmieszyć.

Dyletanci, dyletanci! tak ludzie uprawiający jakąś naukę lub sztukę z zamiłowania i z zapału do niej […], nazywani są lekceważąco przez tych, którzy zajęli się nią dla zysku, bo ich pociągają tylko pieniądze […]. Publiczność jest tego samego ducha i dlatego też tego samego zdania. Stąd jej powszechny respekt dla  „fachowców” i jej nieufność do dyletantów. Tymczasem w rzeczywistości dla dyletanta przedmiot jego pracy jest celem, dla fachowca zaś jako takiego jedynie środkiem. Ale ten tylko z całą powagą odda się jakiejś sprawie, komu bezpośrednio na niej zależy, kto zajmuje się nią z zamiłowania, uprawia ją con amore. Tacy ludzie, a nie robigrosze zawsze tworzyli rzeczy największe.

Te słowa to hołd złożony twórczym dyletantom przez … Artura Schopenhauera. (za C.W. Ceram – Bogowie, Groby i Uczeni , str. 71-72).

Dyletanci to mocne określenie, użyłbym bardziej słów: pasjonaci nauki, odkrywcy lub nieortodoksyjnie przywódcy, buntownicy, wizjonerzy – to oni faktycznie – idąc pod prąd, czasem nie wiedząc że coś jest „niemożliwe” – popychali świat naprzód. Zbyt wielu zostało cywilnie zabitych, wykpionych, chociaż ich idee i inspiracje były wartościowe.
Niestety ostracyzm wobec wszystkiego, co nie po linii oficjalnej nauki, jeszcze bardziej się nasila – niektórzy mówią że faszyzm naukowy i polityczny jest coraz bliżej.
Dlatego trzeba się temu sprzeciwiać.

Nowinki sierpniowe

Okładki 4 wydań ksiązki

 

Człowiek wspaniały daje nie proszony,
przeciętny – gdy go proszą,
podły nie daje nigdy.
(przysłowie hinduskie)

Sierpień był dla mnie ciężki ze względu na przyplątanie się naraz dwóch chorób, co zarówno pokrzyżowało plany wakacyjne, jak i osłabiło mnie znacznie – trudno było zająć się czymś innym.
Dlatego miesięczne nowości-podsumowanie w serwisie Lepsze Zdrowie w pewnej części mają charakter osobisty, gdzie te sytuację pokrótce opisałem.
Te nowości można scharakteryzować tak:
Osobiste bolesne doświadczenia ze zdrowiem na tle ogólnej kondycji medycyny i polskiej służby zdrowia. Psychoza pandemiczna sparaliżowała ją jeszcze bardziej i pokazała różne absurdy. Jeszcze o maskach i testach na koronawirusa, zaproszenie na Zdrowie i Fitness Dla Ciebie, nowa książka J. Maslanky i prezent od S. Garczyńskiego…
Po szczegóły wg tych tematów (i innych) zapraszam „do środka”.
Do tematu jeszcze powrócę – zwłaszcza by dać przykład jak wyjść z pewnych dysfunkcji zdrowotnych.

A o co chodzi z tym Garczyńskim?
Przypominam, że od lat prowadzę prywatnie stronę www.StefanGarczynski.pl poświęconą pamięci i dziełom pisarza, publicysty i nauczyciela Stefana Garczyńskiego (1920-1993). Autor był i moim nieformalnym nauczycielem – zachowanie jego bogatej spuścizny stało się tym bardziej aktualne im mniej jest osób, które go pamiętają.

Jedną z głównych form działań jest wydawanie ebooków na bazie książek autora. Są one udostępniane za darmo – w myśl misji zachowania twórczości, którą uważam za wartościową a popadającą w zapomnienie. Charakter tej twórczości omówiony jest tutaj. Moje działanie wiąże się z digitalizacją książek, edycją, korektą i publikacją w różnych formatach. Także z pozyskiwaniem książek i materiałów o autorze oraz propagowaniem strony.
Ów prezent to nowy ebook „Współżycie łatwe i trudne” (na bazie 1. wydania z 1966 r.).
Ilustracja powyżej przedstawia okładki 4 wydań jakie się ukazały.
Ebook opisałem na stronie we wpisie
http://stefangarczynski.pl/wspolzycie-latwe-i-trudne-nowy-ebook/  , tam zostaniesz przekierowany do opisu dokładniejszego oraz pobrania ebooka w 4 formatach mobilnych (najłatwiej czytać PDF).
Temat wydaje się bardzo aktualny – obecny zanik prawidłowych relacji między ludźmi, a nawet w ogóle relacji bezpośrednich, wymaga spojrzenia wstecz na to, jak to bywało dawniej, poszukania wzorców normalności.
Zapraszam do tej pożytecznej ale i sympatycznej lektury.
Także do innych pozycji (7 ) wydanych wcześniej – sprawdź podstronę Utwory.

Kolejna pozycją będzie najprawdopodobniej „Gafy – humor mimowolny”.

Mimo załamania pogody (mam jednak nadzieję na poprawę) – życzę udanego końca lata!

Pandemia* jest niesprawiedliwa?

pandemia (il. z gentaur.pl)Lada komu powierzać
zdrowie błąd niemały.
Bo cyrulik niedoszły
jest kat doskonały.

Wespazjan Kochanowski

Oczywiście jest niesprawiedliwa w sensie uderzania w niewinnych ludzi, narażania ich na cierpienia i śmierć, rujnując życia osobiste ale i dotkliwie pogrążając gospodarkę.
Tu będzie jednak mowa o tym, że atakuje ludzi nierówno – jest regionalna, w pewnym sensie także rasistowska i ‚nacjonalistyczna’.

[ Pandemia jest oznaczona gwiazdką by zwrócić uwagę, że dopiero niedawno – pod presją polityczną (?) takie zjawisko jak covid podporządkowano pod pandemię za sprawą WHO – uprzednia i obowiązująca od dawna definicja pandemii wymagała dużo większej ilości ofiar.
Dalej w nawiasach kwadratowych dodaje jeszcze parę innych komentarzy ]

Pod koniec marca w artykule Ciernie korony opisałem pierwsze doniesienia o nierównomiernym rozprzestrzenianiu się wirusa i jego zagrożeniach. Ten temat był już poruszany przez szereg badaczy, niektórzy nawet podejrzewali że jest to spowodowane tendencyjnym zmodelowaniem wirusa, by uderzyć w pewne nacje i rasy. Miałoby to uzasadnienie jeśli mamy do czynienia z bronią biologiczną, ale to (jak na razie) tylko teoria spiskowa, chociaż o zapędach depopulacyjnych, począwszy od Raportu Klubu Rzymskiego, mówi się całkiem poważnie.

Poniżej część wpisu lek.med Katarzyny Świątkowskiej z jej strony na FB z dn. 24.08.20, gdzie zebrała ona zgrabnie szereg statystyk i refleksji na ten temat. Co do metodologii statystycznej – potwierdza jak się nimi manipuluje.

[K. Świątkowską śledzę co najmniej od jej pierwszej książki „Mity medyczne, które mogą zabić kontra fakty mogące uratować życie” z 2015 r., obecnie jest już tom 4. z tej serii. Cenię panią doktor za dociekliwość, obalanie wielu mitów, pracowitość. Parokrotnie cytowałem z jej prac na www.LepszeZdrowie.info.
Jedyne zastrzeżenie, jakie czasem mam, bierze się stąd, że autorka za bardzo (jednostronnie) zaufała w dotychczasowych opracowaniach tzw. medycynie opartej na faktach (EBM), bo z tymi faktami wcale nie jest tak dobrze jak się powszechnie przyjmuje. Pokazywano to już wielokrotnie, co w paru przykładach podsumowałem w artykule Wiarygodność prac naukowych ]

——

… Faktem jest, że atakuje nierównomiernie na świecie. Wygląda na to, że upodobał sobie bardziej niektóre populacje, albo inaczej mówiąc, niektóre społeczności, są bardziej chronione (np. Polacy ). O tym poniżej.

W USA osoby rasy czarnej, w porównaniu do osób rasy białej, nielatynoskiej, mają o 470% większe ryzyko cięższego przebiegu zakażenia SARS-Cov-2 i o 210% większe ryzyko zgonu.

Osoby pochodzenia hiszpańskiego lub latynoskiego mają o 460% większe ryzyko cięższego przebiegu zakażenia SARS-Cov-2 i o 10% większe ryzyko zgonu z tego powodu (35).

Czarnoskórzy w USA stanowią 13,4% populacji, ale stanowią 28% – 70% zgonów z powodu COVID-19 , w zależności od stanu (4).

Hrabstwa USA, w których dominuje ludność rasy czarnej, mają sześciokrotnie wyższą śmiertelność niż hrabstwa, w których większość mieszkańców stanowią osoby rasy białej (6).

Po wyeliminowaniu wpływu cukrzycy, nadciśnienia, astmy, otyłości, częstszych u Afroamerykanów, i tak ryzyko zgonu z COVID, było u nich nadal wyższe o 60% (7).

W Wielkiej Brytanii 63% z pierwszych 106 pracowników służby zdrowia i pracowników socjalnych, którzy zmarli z powodu COVID-19, było czarnoskórych, miało pochodzenie azjatyckie lub należało do innych mniejszości etnicznych.

Osoby z mniejszości stanowiły 34% pacjentów przyjętych na oddziały intensywnej terapii w Wielkiej Brytanii, chociaż stanowią tylko 17% populacji w Wielkiej Brytanii (5)

33% pacjentów w stanie krytycznym z potwierdzonym COVID-19 na oddziale intensywnej terapii w Wielkiej Brytanii pochodziło z mniejszości etnicznych, mimo że stanowią oni około 13% populacji Wielkiej Brytanii.

Nie, no pewnie.

Tak to tłumaczą:

Osoby należące do mniejszości etnicznych mają częściej choroby serca, nadciśnienie, otyłość, cukrzycę, które zwiększają ryzyko ciężkiego przebiegu Covid-19.

Jednak, badanie przeprowadzone na Uniwersytecie Oksfordzkim, w którym wyeliminowano te czynniki zakłócające, potwierdziło dwukrotnie większe ryzyko zgonu dla tych osób w przebiegu Covid-19, w porównaniu z osobami białymi.

Uderza dysproporcja pomiędzy ilością zgonów z powodu Covid-19 w przeliczeniu na 1 mln mieszkańców różnych rejonów świata i… przede wszystkim różnych ras (1).

Przeanalizujmy dane (2) dotyczące ilości zgonów w przeliczeniu na 1 mln mieszkańców od początku pandemii.

W „rankingu wygrywa” Belgia.

Najwięcej, bo aż- 861 zgonów/1 mln mieszkańców od początku epidemii…

Dobra, ale jakoś nie mówi się o tym, że wynika to z odmiennego sposobu liczenia osób zmarłych na Covid-19 akurat w Belgii.

Jeśli ktoś tam zmarł z powodu cukrzycy, niewydolności serca, lub innych chorób, ale miał tylko kontakt, albo przebywał w domu opieki razem z osobą zakażoną, jest ujmowany w statystykach jako ofiara SARS-Cov-2.

Ponad 50% zgonów w Belgii zakwalifikowanych jako ofiary COVID-19, to osoby, których zakażenie nie zostało potwierdzone testami.

Ciekawe, nie?

Inne kraje:

USA -541 zgonów/1 mln mieszkańców od początku pandemii

Brazylia -533 / zgonów/1mln mieszkańców Peru-825 /1 mln od początku pandemii

Wielka Brytania 609/1 mln od początku pandemii

Włochy 586 /1 mln od początku pandemii

Francja 467 /1 mln od początku pandemii

I …

Uwaga! Uwaga!

Polska 52 zgony /1 mln od początku pandemii

A może coś w tych polskich statystykach nie jest OK?

A inne kraje wokół nas?

Czechy – 38 zgony powodu SARS-Cov-2 /1 mln od początku pandemii

Słowacja 6 zgonów /1 mln od początku pandemii

Estonia 47 zgony /1 mln od początku pandemii

Łotwa 18 zgony /1 mln od początku pandemii

Litwa 31 zgony /1 mln od początku pandemii

Węgry 63 zgony /1 mln od początku pandemii

Niemcy 111 zgony /1 mln od początku pandemii

Islandia (przytaczam, choć nie sąsiaduje): 29 zgony /1 mln od początku pandemii

No właśnie… Islandia.

Ciekawy przykład.

Badania przesiewowe w kierunku COVID-19 na Islandii rozpoczęły się 13 marca (3).
[ciekawe jak je przeprowadzano – testy na sars-cow-2 są mało wiarygodne, a w  marcu 2020 chyba tym bardziej… ]

Każdy, kto chciał, mógł zapisać się na nie (i nie decydowali o tym pracownicy Sanepidu )

Do 22 sierpnia wykonano tam prawie 200 tysięcy testów, co oznacza przebadanie ponad połowy populacji i najwyższy wynik na świecie.

Wykryto 2 058 zakażeń, z powodu COVID-19 zmarło 10 osób co oznacza śmiertelność na poziomie 0,48%.

Zapewne ta liczba jest zawyżona, bo pewnie wiele osób z tych połowy niezbadanych na Islandii, przechodziło Covid 19, ale nie przyszło im do głowy się zbadać, bo to było bezobjawowe.

Różnice rasowe i etniczne w liczbie zgonów spowodowanych COVID-19 są wyraźne (8,9).

Możliwy powód?

Geny.

Przecież udowodniono, że mają wpływ na ryzyko zachorowania na AIDS, malarię, wzw typu B, gruźlicę (10).

Na przykład, osoby, które mają pewien wariant genu receptora chemokin CC typu 5, są częściowo lub całkowicie odporne na zakażenie HIV-1.

Jednak, coś za coś.

Nie chorują one na AIDS, ale za to, mogą doświadczać cięższego przebiegu grypy (11).

Do ciężkiego przebiegu covid-19 może przyczyniać się niedobór enzymu – dehydrogenazy glukozo-6-fosforanowej (G6PD) (12-15), który chroni przed cięższym przebiegiem malarii, ale zwiększa ryzyko powikłań po zakażeniu SARS-Cov-2.

W Polsce, generalnie, nie mamy z niedoborem G6PD problemu, dotyczy on 1 osoby na 1000 , bowiem ani malaria nam nie zagrażała, ani nie mieliśmy zamorskich kolonii, ani też nie byliśmy nigdy atrakcyjnym miejscem dla emigrantów.

Problem z tą enzymopatią, mają Latynosi i Afroamerykanie.

W Europie największa częstość występowania niedoboru dehydrogenazy glukozo-6-fosforanowej występuje w krajach basenu Morza Śródziemnego, zwłaszcza we Włoszech (1,1 proc. populacji).

W USA na podstawie badania personelu wojskowego, stwierdzono niedobór G6PD wśród mężczyzn- Afroamerykanów – na poziomie 12,2% i kobiet -4,1%, na poziomie 2% u Latynosów i tylko 0,3% u mężczyzn rasy kaukaskiej (7).

Niedobór G6PD dotyka około 400 milionów ludzi.

Początkowo obserwowany był głównie na Bliskim Wschodzie i w Afryce, jednak globalna migracja sprawiła, że dzisiaj występuje z różną częstością na całym świecie u osób pochodzenia afrykańskiego, azjatyckiego i śródziemnomorskiego (16).

Większość osób dotkniętych chorobą nie ma objawów, dopóki nie pojawią się czynniki wyzwalające jak leki, zakażenie, czy nawet (w bardziej nasilonej enzymopatii) – zjedzenie zwykłego bobu.

Sugeruje się, że szerokie występowanie niedoboru G6PD jest wynikiem naturalnej selekcji, która nastąpiła dawno temu wśród społeczności narażonych na malarię. W komórkach z niedoborem G6PD zarodziec malarii ma utrudniony rozwój (17).

Osoby posiadające niedobór G6PD miały większą szansę przeżyć tę chorobę i wydać potomstwo.

Ale dzisiaj wśród społeczności z niedoborami G6PD obserwuje się dużo większą śmiertelność z powodu COVID-19 (15).

Gen G6PD jest zlokalizowany na chromosomie X, kobiety posiadają dwa chromosomy X, panowie- tylko jeden. To i niedobór dehydrogenazy glukozo-6-fosforanowej najczęściej dotyka mężczyzn.

COVID-19 też bardziej atakuje mężczyzn, mają dwukrotnie wyższe ryzyko zgonu (40), co mogłoby potwierdzać rolę niedoboru tego enzymu w przebiegu pandemii (12,18).

Nierozpoznany niedobór G6PD może być czynnikiem ryzyka zakrzepicy i kaskadą problemów sercowo-naczyniowych. Powikłań COVID-19 (29).

Poza tym…

Może chronią Polaków przeziębienia, które nas dotykały co roku?

Wszystkie koronawirusy wykazują podobieństwa do siebie w budowie pewnych fragmentów.

Koronawirusów znamy setki (albo inaczej: znają naukowcy).

Większość zakaża nietoperze, kury, wielbłądy i koty.

Co do ludzi – dzisiaj znamy siedem szczepów ( i starczy…) mogących wywołać u nas choroby.

Cztery z nich powodują łagodne przeziębienia (koronawirusy HCoV-OC43 , HCoV-HKU1 , HCoV-229E i HCoV-NL63). Dlatego, że żyjemy w klimacie umiarkowanym, który preferują, krążą sobie pomiędzy nami w miesiącach zimowych. Odpowiadają za około 15% przeziębień (19, 20).

Pozostałe 3 wywołują SARS, MERS, SARS-Cov-2.

4 sierpnia 2020 opublikowano w „Science” wyniki badania, o którym zrobiło się głośno na świecie.

Zespół naukowców zbadał próbki krwi pobrane między marcem 2015 a marcem 2018, czyli w czasie gdy jeszcze nie było Covid-19.

Oceniono jak reagują komórki odpornościowe z tej krwi kiedy spotykają „na swojej drodze” fragmenty pochodzące od SARS-CoV-2 (dokładnie- 474 jego peptydy).

Okazało się, że 66 peptydów z kolców i 76 z innych regionów SARS-CoV-2 może u niektórych ludzi być rozpoznawane przez limfocyty T (26).

Wcześniejsze badania pokazywały, że 20-50% osób, które nie nigdy nie miały kontaktu z „nowym koronawirusem”,
I TAK ma w sobie komórki odpornościowe (głównie limfocyty T CD4 +) rozpoznające fragmenty SARS wirusa i szybko reagujące przeciwko niemu (21-25).

Cóż to oznacza?

Może być tak, że wiele osób ma krzyżową odporność komórkową na Covid 19 spowodowaną wcześniejszą ekspozycją na koronawirusy powodujące zwykłe przeziębienia.

Po takim przeziębieniu, komórki odpornościowe pamiętają o tym i w razie ataku nowego koronawirusa są już przygotowane do walki, mogą go szybko rozpoznać i sprawnie się pozbyć.

Drogą wejścia do komórek dla koronawirusów, także dla SARS-CoV-2, sprawcy obecnej pandemii, jest białko ACE2, czyli enzym konwertujący angiotensynę typu II. Wiąże się z nim glikoproteina kolców wirusa i rozpoczyna się atak. Dzieci mają mniej receptorów ACE2 w dolnych drogach oddechowych, dlatego nie są tak zagrożone ciężkim przebiegiem COVID-19.

Receptory ACE2 lub „drzwi” wydają się być obecne w większej ilości u osób z nadciśnieniem, starszych i otyłych.

Ilość ACE2 w tkance tłuszczowej jest nawet wyższa niż w tkance płucnej.

Otyłość została uznana za jeden z głównych czynników ryzyka powikłań poza starszym wiekiem (27-31).

Chorzy z BMI ≥35 mieli 3,6 razy większe prawdopodobieństwo przyjęcia na oddział intensywnej terapii w porównaniu do osób z prawidłowym BMI (30).

I to jest ważne coś…

Skupienie na COVID spowodowało odsunięcie diagnostyki chorób przewlekłych w tym nowotworów, utrudniło (i tak niełatwy) dostęp do specjalistów.

Holenderski Rejestr Nowotworów odnotował aż 40% spadek wczesnych rozpoznań raka, Wielka Brytania odnotowała 75% spadek liczby skierowań w przypadku PODEJRZENIA raka od czasu wprowadzenia ograniczeń. Jedno z badań sugeruje potencjalny wzrost o 33 890 zgonów z powodu raka w Stanach Zjednoczonych (32) wiele osób, które mogły przeżyć dzięki wczesnej diagnozie, mogą umrzeć.

Poza tym,

wygląda na to, że w niektórych miesiącach tego roku nowy koronawirus, nie dość, że nie zwiększył , ale ograniczył ilość zgonów w Polsce.

(Choć o oficjalne dane … jakoś niełatwo )
[widać  po oficjalnych statystykach miesiąc do miesiąca pomiędzy 2019 i wcześniej do 2020 ]

Było mniej przeziębień, zachorowań na grypę.

A mało kto wie, że przebycie przeziębienia, i tym bardziej grypy, zwiększa ryzyko zawału serca i udaru mózgu w ciągu kilku tygodni od zakażenia.

Wiele badań identyfikuje grypę jako przyczynę zawału mięśnia sercowego i zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych (36,37).

Poza tym, jest też kwestia leków.

Wcześniej, kiedy ktoś miał katar, ostre zapalenie zatok, itp., to leciał do apteki i kupował leki z grupy NLPZ (bo tak sugerowały reklamy), które mają udowodnione działanie zwiększające ryzyko udaru, zawału, przed czym zresztą, przestrzegałam w pierwszej mojej książce z serii „Mitów Medycznych” i pisałam o tym na moim blogu: https://katarzynaswiatkowska.pl/leki-na-przeziebienie-i-grype-inosine-czyli-jak-nie-dac-sie-oszukac/

 

Źródła (są dostępne na blogu autorki).

  1. Treweek S, Forouhi NG, Narayan KMV, Khunti K. COVID-19 and ethnicity: who will research results apply to?. Lancet. 2020;395(10242):1955-1957. doi:10.1016/S0140-6736(20)31380-5
  2. Dane z worldometer z 22.08.2020r
  3. D.F. Gudbjartsson, A. Helgason, H. Jonsson, O.T. Magnusson, P. Melsted, G.L. Norddahl, J. Saemundsdottir, A. Sigurdsson, P. Sulem, A.B. Agustsdottir, Spread of SARS-CoV-2 in the Icelandic Population published on April 14, 2020, at NEJM.org
  4. Yancy C.W. COVID-19 and African Americans. JAMA. 2020.
  5. Cook T., Kursumovic E., Lennane S. Exclusive: deaths of NHS staff from covid-19 analysed. Hlth Serv J. April 22, 2020
  6. Center JHUR. Racial Data Transparency.https://coronavirusjhuedu/data/racial-data-transparencydownloaded April 28, 2020. 2020.
  7. Chinevere T.D., Murray C.K., Grant E., Jr. Prevalence of glucose-6-phosphate dehydrogenase deficiency in US Army personnel. Mil Med. 2006;171:905–907.
  8. New York State Department of Health NYSDOH COVID-19 tracker. 2020.
  9. Akee R. 2020. How COVID-19 is impacting indigenous peoples in the U.S.
  10. Kwiatkowski D. Science, medicine, and the future: susceptibility to infection. BMJ. 2000;321(7268):1061-1065. doi:10.1136/bmj.321.7268.1061
  11. Lopalco L. CCR5: From Natural Resistance to a New Anti-HIV Strategy. Viruses. 2010;2(2):574–600. doi:10.3390/v2020574
  12. Aydemir D., Ulusu N.N. Is glucose-6-phosphate dehydrogenase enzyme deficiency a factor in Coronavirus-19 (COVID-19) infections and deaths? Pathog Glob Health 2020; 114 (3): 109–110, doi: 10.1080/20477724.2020.1751388
  13. Vick DJ. Glucose-6-Phosphate Dehydrogenase Deficiency and COVID-19 Infection. Mayo Clin Proc. 2020;95(8):1803-1804. doi:10.1016/j.mayocp.2020.05.035
  14. Jamerson BD, Haryadi TH, Bohannon A. Glucose-6-Phosphate Dehydrogenase Deficiency: An Actionable Risk Factor for Patients with COVID-19? [published online ahead of print, 2020 Jun 7]. Arch Med Res. 2020;S0188-4409(20)30948-6. doi:10.1016/j.arcmed.2020.06.006
  15. Al-Abdi S, Al-Aamri M. G6PD deficiency in the COVID-19 pandemic: Ghost within Ghost [published online ahead of print, 2020 Apr 18]. Hematol Oncol Stem Cell Ther. 2020;S1658-3876(20)30044-3. doi:10.1016/j.hemonc.2020.04.002
  16. Nkhoma E.T., Poole C., Vannappagari V. The global prevalence of glucose-6-phosphate dehydrogenase deficiency: a systematic review and meta-analysis. Blood Cells Mol Dis. 2009;42:267–278.
  17. Luzzatto L., Arese P. Favism and glucose-6-phosphate dehydrogenase deficiency. N Engl J Med. 2018;378:60–71.
  18. Garima Sharma, Annabelle Santos Volgman, Erin D. Michos, Sex Differences in Mortality From COVID-19 Pandemic, J Am Coll Cardiol Case Rep. 2020 Jul, 2 (9) 1407-1410.
  19. Corman VM, Muth D, Niemeyer D, Drosten C (2018). „Hosts and Sources of Endemic Human Coronaviruses”. Advances in Virus Research. 100: 163–188. doi:10.1016/bs.aivir.2018.01.001. ISBN 978-0-12-815201-0. PMID 29551135.
  20. Pelczar (2010). Microbiology: Application Based Approach. p. 656. ISBN 978-0-07-015147-5.
  21. N. Le Bert, A. T. Tan, K. Kunasegaran, C. Y. L. Tham, M. SARS-CoV-2-specific T cell immunity in cases of COVID-19 and SARS, and uninfected controls. Nature (2020). doi:10.1038/s41586-020-2550-zpmid:32668444
  22. A. Grifoni, D. Weiskopf, S. I. Ramirez, J. Mateus, J. M. Dan, C. R. Moderbacher, S. A. Rawlings, A. Sutherland, L. Premkumar, R. S. Jadi, D. Marrama, A. M. de Silva, A. Frazier, A. F. Carlin, J. A. Greenbaum, B. Peters, F. Krammer, D. M. Smith, S. Crotty, A. Sette, Targets of T cell responses to SARS-CoV-2 coronavirus in humans with COVID-19 disease and unexposed individuals. Cell 181, 1489–1501.e15 (2020).
  23. B. J. Meckiff, C. Ramírez-Suástegui, V. Fajardo, S. J. Chee, A. Kusnadi, H. Simon, A. Grifoni, E. Pelosi, D. Weiskopf, A. Sette, F. Ay, G. Seumois, C. H. Ottensmeier, P. Vijayanand, Single-cell transcriptomic analysis of SARS-CoV-2 reactive CD4 + T cells. bioRxiv 2020.06.12.148916 (2020).
  24. D. Weiskopf, K. S. Schmitz, M. P. Raadsen, A. Grifoni, N. M. A. Okba, Phenotype and kinetics of SARS-CoV-2-specific T cells in COVID-19 patients with acute respiratory distress syndrome. Sci. Immunol. 5, eabd2071 (2020). doi:10.1126/sciimmunol.abd2071pmid:32591408A
  25. J. Braun, L. Loyal, M. Frentsch, D. Wendisch, P. Georg, F. Kurth, S. Hippenstiel, M. Dingeldey, B. Kruse, F. Fauchere, E. Baysal, M. Mangold, L. Henze, R. Lauster, M. Mall, K. Beyer, J. Presence of SARS-CoV-2 reactive T cells in COVID-19 patients and healthy donors. medRxiv 2020.2004.2017.20061440 [Preprint]. 22 April 2020; .doi:10.1101/2020.04.17.20061440
  26. Grifoni, Tarke, Sidney, Selective and cross-reactive SARS-CoV-2 T cell epitopes in unexposed humans, Science  04 Aug 2020,
  27. Goyal P. Clinical characteristics of covid-19 in New York city. N Engl J Med. 2020;382:2372–2374. doi: 10.1056/NEJMc2010419.
  28. Petrilli C.M. Factors associated with hospitalization and critical illness among 4,103 patients with COVID-19 disease in New York City. 2020. Preprint at medRxiv.
  29. Richardson Presenting characteristics, comorbidities, and outcomes among 5700 patients hospitalized with COVID-19 in the New York city area. J Am Med Assoc. 2020 doi: 10.1001/jama.2020.6775. Apr 22.
  30. Lighter J., Phillips M., Hochman S., Sterling S., Johnson D., Francois F., Stachel A. Obesity in patients younger than 60 years is a risk factor for Covid-19 hospital admission. Clin Infect Dis. 2020 doi: 10.1093/cid/ciaa415. ciaa415.
  31. Garg S. Hospitalization rates and characteristics of patients hospitalized with laboratory-confirmed coronavirus disease 2019 — COVID-NET, 14 states, March 1–30, 2020. MMWR. April 17, 2020:69. 15.
  32. Kaufman HW, Chen Z, Niles J, Fesko Y. Changes in the Number of US Patients With Newly Identified Cancer Before and During the Coronavirus Disease 2019 (COVID-19) Pandemic. JAMA Netw Open. 2020;3(8):e2017267. doi:10.1001/jamanetworkopen.2020.17267
  33. Garcia  S, Albaghdadi  MS, Meraj  PM,  et al.  Reduction in ST-segment elevation cardiac catheterization laboratory activations in the United States during COVID-19 pandemic.   J Am Coll Cardiol. 2020;75(22):2871-2872. doi:10.1016/j.jacc.2020.04.011
  34. DeslandesaV., BertiaY., Tandjaoui- SARS-CoV-2 was already spreading in France in late December 2019, International Journal of Antimicrobial Agents Volume 55, Issue 6, June 2020, 106006
  35. https://www.cdc.gov/coronavirus/2019-ncov/covid-data/investigations-discovery/hospitalization-death-by-race-ethnicity.html
  36. Warren‐Gash C, Smeeth L, Hayward AC. Influenza as a trigger for acute myocardial infarction or death from cardiovascular disease: a systematic review. Lancet Infect Dis 2009;9:601–610.
  37. George MG, Tong X, Bowman BA. Prevalence of cardiovascular risk factors and strokes in younger adults. JAMA Neurol 2017;74:695–703.

—–

Z paru ciekawszych komentarzy pod wpisem:


Już w marcu były głosy lekarzy o tym, że Polacy i ogółem Słowianie lekko przejdą tą pandemię. Miał inne teorie na to. Bardziej polegał na odporności na gruźlicę. Te kwestie ujęte w  tekście też w jakimś stopniu wyjaśniają różnice w przebiegu choroby pomiędzy różnymi narodowościami.… 

Dane CDC sugerują że COVID-19 był w USA już w listopadzie 2019 roku

A jak się ma do tych danych nasze liczenie zmarłych na choroby współistniejące? Ludzie będący na weselach po zdiagnozowaniu jednej osoby dostają hurtem informacje ze są pozytywni bez wymazu!

Jeśli z tym enzymem to prawda, to zamykanie krajów jest potwornie głupie,… 

Jak ktoś ma 5x większą szansę od 0.002% to jest to wykonana niezwykle skrupulatna pracę na temat czegoś, co statystycznie nie ma w zasadzie prawa wystąpić…ta pandemia to ściema.

 

Pożary

maseczka (fizjosklep)Czasami, kiedy spojrzymy na problem od drugiej strony,
odpowiedź sama się narzuca.
Graham Masterton

Tytuł ma znaczenie metaforyczne, ale będzie i o autentycznych pożarach.

Mam na myśli szereg powtarzających się hitów sezonu lub dekady – medialnych pożarów, które pochłaniają uwagę ludzi w wymiarze globalnym.
Przykładowo były to ‚wielkie epidemie’, obecnie covid19, kryzys paliwowy jako zagrożenie dla zachodniej cywilizacji (a obecnie mamy już nadprodukcję ropy i gazu), światowy kryzys finansowy, walkę o klimat z naciskiem na redukcję CO2, kryzys emigracyjny, itp. Faktem jest, że niektóre z tych zjawisk nałożyły się na siebie i wzajemnie wzmacniają się.
Na powyższe zjawiska mam dość określony pogląd, który ma pod wieloma względami wspólny mianownik – globalne machinacje.

W obszernym wpisie Australia przedstawiałem zagadnienie pożarów w Australii na przełomie 2019/20 pokazując jak były wykorzystywane dla nagłaśniania agendy klimatycznej, a nawet przez nią stymulowane.

Zauważmy jak sprawa zanikła medialnie po pierwszym kwartale 2020 ustępując kolejnemu „pożarowi” – covid-19.
O tym pisałem już wielokrotnie, więc tym razem wrócę do owej agendy klimatycznej, która wciąż jest egzekwowana.
Podnosiłem od ponad dekady sprawę czy zmiana klimatu (już rzadziej mówi się o jego ociepleniu – bo to sformułowanie razi gdy obserwujemy ochłodzenia) jest dziełem człowieka.
Oponowałem, ale jest w tym pierwiastek prawdy gdy uwzględni się ludzkie manipulacje przy klimacie.
Temat stary, wskazywałem na to też we wspomnianym artykule o Australii i chcę do tego powrócić  na bazie znalezionego artykułu „Australia’s Bushfires: Inconvenient Facts and Alternative Perspectives”, który ukazał się w New Down  w numerze nr 179 (marzec-kwiecień 2020).
Przytoczę z niego większe fragmenty, miejscami dodając swój komentarz w  [   ].

Ogień, dym i znisz­czenia spowodowane przez niedawną falę pożarów w Australii wywołały potęż­ny oddźwięk ze strony opinii publicznej oraz szereg oświadczeń ze strony eks­pertów, polityków i użytkowników me­diów społecznościowych. I jak to zwykle bywa w przypadku kataklizmu, ton dys­kusji nadają siły realizujące ukryte plany. Pojawiające się w debacie niewygodne fakty są spychane na margines, a nawet cenzurowane.

Ethan Nash, wydawca TOTTNews. com i współpracownik magazynu New Dawn, starannie przestudiował na­stępstwa pożarów lasów w kontekście wydarzeń przemilczanych w mediach głównego nurtu. Jego internetowy por­tal informacyjny znalazł się pod ich ostrzałem z powodu ukazania nieprzy­jemnych faktów i alternatywnych punk­tów widzenia.

New Dawn [dalej ND] zadał Ethanowi [dalej EN] kilka py­tań na temat tego, co odkrył, i dlaczego próbowano zagłuszyć TOTTNews.

ND: Podczas fali pożarów lasów na terenie Australii doniesiono, że wiele z nich zostało wznieconych umyśl­nie. Ten czynnik był często pomijany we wszystkich rozmowach na temat zmian klimatu.

EN: Zmiany klimatu zdo­minowały przekazy na temat pożarów lasów w Australii. Jednak po bliższym przyjrzeniu się tej sprawie okazuje się, że oficjalna wersja nie jest tak jednoznacz­na, jak chciałoby tego lobby klimatycz­ne. Mimo histerii, jaka zapanowała, wielu ekspertów i organizacji zakwestionowa­ło oficjalne stanowisko establishmentu mówiące o wpływie klimatu na ten kry­zys, w tym siły zadaniowe powołane do zbadania podejrzanej liczby podpaleń w trakcie tego sezonu. Niestety, media poświęcają niewiele uwagi przyczynom pożarów i opinia publiczna rzadko słyszy o czymś innym niż początkowej wersji. Kontrastuje to wyraźnie z doniesieniami medialnymi dotyczącymi konsekwencji pożarów lasów. Nasuwa to pytanie, co za nie odpowiada? W pewnym momen­cie mieliśmy do czynienia jednocześnie z ponad 120 pożarami i według szacun­ków ekspertów za około 85 procentami z nich stał człowiek. Strażacy opisywali, w jaki sposób ten rok przeczy wielo­letnim wzorcom pożarów na obszarze Australii. To skłoniło wielu naukowców, w tym mnie, do wyciągnięcia wniosków, że praprzyczyny należy szukać gdzie in­dziej.

ND: Czy uważa pan, że doszło do prób modyfikacji australijskiej pogody w ostatnim czasie? Jeżeli tak, czy wia­domo, co próbowano osiągnąć?

EN: Manipulowanie pogodą jest świadomą ingerencją w systemy klima­tyczne na dużą skalę w celu wywierania wpływu na środowisko. Przez ponad pięćdziesiąt lat badania chmur, desz­czu i atmosfery były w przeważającej mierze ukrywane przed australijskim społeczeństwem. [poruszałem ten wątek w poprzednim artykule – jest to zjawisko występujące w wielu krajach].
Tajna sieć agencji rzą­dowych i prywatnych korporacji ciągle manipuluje pogodą wokół nas dla swo­ich korzyści i w ciągu ostatnich lat skala tych działań wzrosła dziesięciokrotnie. Olbrzymia liczba departamentów, pro­gramów i firm nieprzerwanie ekspery­mentuje z australijską pogodą. Tymi organizacjami są między innymi Snowy Hydro i Australian Rain Technologies i stosowane przez nie metody są dobrze udokumentowane w ich programach i aktach prawnych. W ślad za serią po­żarów prasa odnotowywała dziwne zja­wiska pogodowe, wliczając w to „echa” metalowych lub plastykowych włókien rozsiewanych po całym kraju przez siły wojskowe [podobne działania wiązano w różnych publikacjach z chemtrails, a ostatnio Bill Gates dołącza ze swoim planem stosowania oprysków z samolotów „dla poprawy klimatu] oraz przypadki ocieplenia stratosfery, które zgodnie z przewidywaniami znacząco wpływały na opady deszczu. Za pomocą takich i innych me­tod celowo zdestabilizowano warunki, tworząc w rezultacie środowisko sprzy­jające katastrofie o takich rozmiarach.

ND: Mało kto wie o planie budowy linii szybkiej kolei łączącej Brisbane z Melbourne. Odkrył pan przypuszczal­ny związek między miejscami, w których doszło do większości pożarów, i propo­nowaną trasą tej kolei. Co pan dokładnie odkrył? [w poprzednim artykule zilustrowałem to odpowiednimi mapkami].

EN: W całej Australii jest w tej chwi­li budowana inteligentna infrastruktura miejska. Wyjaśniałem już kiedyś, jak planuje się położenie kresu posia­daniu prywatnych pojazdów, zmuszając ludzi do korzystania z autonomicznych pojazdów i sieci transportu publicznego, w tym superszybkiej kolei. Przyjrzawszy się bliżej tej sprawie, odkryliśmy, że do wielu pożarów pustoszących Australię doszło na proponowanym szlaku su­perszybkiej linii kolejowej w miejscach stanowiących część „Planu CLARA”. Konsorcjum Consolidated Land and Rail Australia (CLARA) zaproponowało razem z prywatnymi inwestorami i firmami rozbudowę  linii kolejowych łączą­cych wschodnie wybrzeże Australii. Od tamtego czasu zniszczeniu uległy duże obszary, jak na ironię dokładnie tam, gdzie CLARA negocjuje z rolnikami odkupienie od nich gruntów pod swoje inwestycje. Całkowity koszt tego przed­sięwzięcia sprawia, że byłby to najwięk­szy projekt infrastrukturalny w histo­rii Australii. Dysponujemy dowodami wskazującymi na to, że jest to coś więcej niż tylko „zbieg okoliczności”, w tym dokumentami rządowymi, komentarzami kadry kierowniczej, oświadczeniami firmy i wieloma innymi.

ND: Jak ma się do tego wszystkiego Agenda 2030?
EN: Agenda 2030 ONZ – będąca rozwinięciem założeń poprzedniej Agendy 21 – to wielki plan zwiastujący nową erę „zrównoważonego rozwoju” w ciągu następnej dekady. Jego rezultatem będzie większa kontrola zasobów i ludzkiej aktywności pod płaszczykiem „ratowania planety” przed zmianami klimatu. Kluczowym postanowieniem tego międzynarodowego porozumienia jest wezwanie do rewizji zarządzania zasobami gruntowymi w różnych krajach. Trwałym skutkiem pożarów lasów jest dewastacja regionalnych społeczności na australijskim wschodnim wybrzeżu. Zasoby żywności i wody kurczą się i eksperci namawiają do przekwalifikowywania „niezamieszkałych terenów”. Rady nakładają ogromne opłaty na prace rekonstrukcyjne, władze porzucają swoje społeczności itp. Pożary lasów w kluczowy sposób pomogą w uchwalaniu nowych przepisów i regulacji ograniczających korzystanie z ziemi i wody oraz w nakładaniu podatków węglowych na prawie każdą ludzką czynność pod pretekstem „ochrony środowiska”. To zmusi tysiące Australijczyków do spakowania się i udania się do gęsto zaludnionych, mocno nadzorowanych inteligentnych miast, w których panuje większe „bezpieczeństwo” i „dobrobyt”. Liczne strefy zamknięte będą uniemożliwiały swobodne przemieszczanie się obywateli po kraju.
ND: Co się stało, kiedy twój artykuł „Australian Bushfires: A Smart City Conspiracy?” („Pożary lasów w Australii – spisek w sprawie inteligentnych miast?”) roz­powszechnił się błyskawicznie w mediach społecznościowych?

EN: Nasze informacje na temat tego związku spotkały się z dość dużym od­zewem w sieci od momentu publikacji tego artykułu. Z pomocą kilku innych osobistości internetowych skierowali­śmy uwagę mediów głównego nurtu na omawianą sprawę. Wszędzie – od serwi­su Ruperta Murdocha news.com przez BuzzFeed po The Guardian – ukazały się dziesiątki artykułów miażdżących „teorie spiskowe” łączące plany bu­dowy szybkiej kolei z pożarami lasów w Australii. Wiele tytułów umieszczało bezpośrednie odniesienia do map, które ujawniliśmy. Co ciekawe, TOTTNews. com poddany został „sprawdzaniu fak­tów” przez Australian Associated Press (AAP) w artykule badającym wiarygodność naszej strony internetowej i naszych twierdzeń. W swoim wnio­sku stwierdzili, że wspomniany związek nie istnieje, ponieważ Agenda 2030 nie wspomina o pociągach. Tak napisali, naprawdę. [ owa agenda nie wchodzi w takie szczegóły]
Media nie tylko wzmacniają popularną wersję, którą same fabrykują, podobnie jak wiadomości. Sensacyjne relacjonowanie krytycznych kwestii związanych z pożarami lasów przez me­dia to zamierzone manipulowanie opinią publiczną mające między innymi na celu określanie osób sprzeciwiających się oficjalnym narracjom jako „kłamców” lub propagatorów „fałszywych informa­cji”. Na szczęście to się nie uda, ponie­waż ludzie w Australii budzą się z każdym kolejnym dniem.

Co do pożarów, wiadomo że są wzniecane częściej ręką ludzką niż siłami przyrody – tak było w Grecji, tak w Biebrzańskim Parku Narodowym, tak dzieje się w Amazonii. Powody są różne, od lekkomyślności po celowe działanie w imię jakiegoś biznesu lub destabilizacji politycznej.
Przechodząc znów na poziom metaforyczny – robi się podobne hece w myśl zasady  „stwórz problem, a potem bohatersko go rozwiąż ku pochwale i uznaniu społeczeństwa”. Podobnie jak ci dzielni strażacy, którzy by otrzymać odznakę wywołują pożary by je potem publicznie gasić.

Co do manipulacji pogodowych – przypomnę dość obszerną (~400 stron) książkę „HAARP: Najniebezpieczniejsza broń świata?” (Jerry E. Smith), a pod kątem jak nieuczciwie wykorzystuje się media i piśmiennictwo naukowe do wspierania ruchów klimatycznych odeślę do artykułu Those 11,000 “scientists” warning about an impending “climate emergency” are just “11,000 random people,” investigation reveals

Dotyczy wciąż używanej tezy-frazesu, że istnieje konsensus naukowców w sprawie antropogennego źródła zmiany klimatu. Już o tym kiedyś pisałem, teraz mam kolejne doniesienie…
Przede wszystkim w nauce nie liczy się konsensus ani głosowanie – liczą się dowody.
W artykule czytamy:

Podobnie jak mistyfikacja Grety Thunberg, pogląd, że ponad 11 000 rzeczywistych naukowców nagle lamentuje nad zbliżającym się „kryzysem klimatycznym” nie ma absolutnie żadnego uzasadnienia w rzeczywistości. Prawdę mówiąc, tych 11 000 „naukowców” to w rzeczywistości tylko 11 000 zwykłych ludzi , których oszukano, wierząc, że bąki krów niszczą planetę, a następnie odpowiedzieli podpisując swoje nazwiska na jakiejś stronie internetowej.

Według gospodarza radiowego talk-show Rusha Limbaugha, niektórzy jego „kumple” z grupy Power Line jako pierwsi odkryli, że tych 11 000 tak zwanych „naukowców” wcale nie jest naukowcami, pomimo tego, jak lubią fałszywe media informacyjne. NBC , CNN , The Guardian i Al-Jazeera nadal twierdzą.
„Nie było żadnego badania; był tylko komunikat prasowy ”- wyjaśnił Limbaugh w swoim programie. „I to nie było 11 000 naukowców; to 11 000 przypadkowych osób umieściło swoje nazwiska na stronie internetowej. To było totalnie udane kłamstwo. Nie było żadnych badań. Nie było naukowców ”.

Te sprawy z pogodą, także w Polsce, coraz bardziej mnie zastanawiają, ale teraz tylko lapidarnie (wakacyjnie)  traktuję temat, do którego będę wracał.
Swoją drogą  – uważajcie z ogniem w lasach – znów susza…

Dziwak

3 czy 4?

Historia ludzkich poglądów jest rzadko czymś więcej
niż historią ludzkich błędów.

Wolter

To jest blog osobisty, więc tym razem – bardzo osobiście.

Dziwię się niektórym postawom i zwyczajom, ale … sam też jestem dziwakiem (przynajmniej pod pewnymi względami), więc raczej szybko odpuszczam sobie owo zdziwienie dziwactwami – gdy nie szkodzą  innym lub nie są ostentacyjnie pokazywane lub narzucane. Oczywiście – „dziwny jest ten świat” i tak jak w manifeście Niemena, trudno mi się pogodzić z okrucieństwem, nienawiścią, niewoleniem ludzi, chamstwem, głupotą, egoizmem, krótkowzrocznością i podobnymi zjawiskami.
Ale nie aż o takich drastycznych przypadkach będzie ten wpis. I nie należy mieszać zdziwień w związku z tymi negatywnymi i ekstremalnymi zjawiskami z pozytywnymi zadziwieniami nad światem – jego pięknem, rozmaitością, bogactwem, tajemnicami…
Jakże różni są ludzie! I dobrze. Nie osądzam pochopnie. Czyli – żyję i daję żyć innym. Krytykuję, gdy widzę jawne i bezczelne nadużycia, ale daję na starcie wszystkim ludziom kredyt zaufania…
Trochę dla zabawy przyjrzę się sobie pod tym kątem. Jak mówią: najskromniej jest mówić o sobie, bo … na tym się znamy najlepiej. Czyli … niby skromnie, ale usprawiedliwię pewne swe dziwactwa, może takimi nie są?

Wiele z tego, co charakteryzuje każdego z nas, to nawyki.
Kiedyś byłem adeptem 7 nawyków efektywnego działania wg Stephena Coveya (patrz wprowadzenie w tym archiwalnym wpisie z nieistniejącej już strony).  Potem założyłem grupę Rozwój i efektywność.

Chociaż to obszerny obszar tematyczny (lubię takie gry słowne), to nie tylko teoria, bo warto prakseologię wykorzystywać praktycznie.
Przechodzę do owych wybranych codziennych nawyków, które niejeden uzna za dziwactwa.
Co do sprawności – staram się by każdy ruch był wymierzony w jakimś celu, czasem robię parę rzeczy na raz, gdy ze sobą nie kolidują – cenię czas i energię. Po przekroczeniu pewnego wieku dochodzi do człowieka, że czasu na wykonanie zamierzeń życiowych jest coraz mniej…
Cenię więc przede wszystkim pracę i czas – swój i innych (Czas – jak go mieć,  Lapidarnie o efektywności, …), nie gonię za nowinkami technicznymi, chociaż je umiarkowanie śledzę i czasem podziwiam, zwłaszcza gdy pomagają w efektywności.
Opracowuję książki podczas czytania (zaznaczenia, notatki), by wykorzystać poświęcony na to czas i zdobytą wiedzę, czasem piszę recenzje (Nextboox.blogspot.com i inne miejsca). Dziwactwo (?) – kładę się zawsze spać o g. 24 – mam wtedy poczucie, że dzień wykorzystałem w pełni, mimo iż wiem, że to mniej zdrowe niż położenie się wcześniej.
A propos snu – śnię dużo i ciekawie – niejako tak multiplikuję po części swoje życie  (pisałem o tym osobno we wpisie Mój drugi świat).
A co do zdrowia (o czym jeszcze dalej), to mam trochę inne nawyki jak większość ludzi. Parę drobnych przykładów.
Na ogół nie biorę porannego prysznica – ze względu na brak takiej subiektywnej potrzeby – i tak wstaję rześki i pełen energii do działania, ale także po co marnować tyle wody. Za to myję się dokładnie wieczorem, gdy po trudach dnia trzeba zmyć i brud i zmęczenie. (Jeszcze co do poranków – nie piję wtedy kawy, bo to niefizjologiczne – kortyzol jest naturalnie na wysokim poziomie, i słabo nawadniające, natomiast  robię to w południe – w czasie pierwszego znużenia). Ograniczam możliwie stosowanie szamponów, dezodorantów itp. – to chemia szkodząca skórze (szerszy temat – omawiałem kiedyś np. tutaj: Czy mycie jest zdrowe? )
Podobnie z myciem zębów – to po jedzeniu (nie zawsze) i wieczorem, rano przecież są po tym czyste. Natomiast wtedy płuczę usta, gardło i nos. I nie przesadzam z pastą – ta z fluorem może szkodzić.

Dbam o zdrowie, bo wiem że jest podstawą. Co do medycyny  – jestem jeszcze bardziej sceptyczny (> LepszeZdrowie.info , zwłaszcza dział ANTY). Nie ma chorób nieuleczalnych, tylko jeszcze nie znamy odpowiednich metod i środków, a w wielu przypadkach są one ukrywane. Prawie wszystko możemy odpowiednimi terapiami naturalnymi oraz mocą myśli i intencji, i nie dotyczy to tylko zdrowia.

Przyziemniej:  Kładę nacisk na domowe żywienie, co daje przy okazji podstawę do okazjonalnej celebracji wyjść do restauracji na coś egzotycznego.
Lubię się ruszać, dużo chodzę, a jeśli nie jestem obciążony wchodzę po schodach, nawet ruchomych (po co stać bezczynnie?), ale nie spieszę się samochodem ponad dozwolone prędkości (mimo, że mogę docisnąć do 240 km/h).
Latem dużo chodzę boso, zażywam kąpieli słonecznych.

Jeszcze o innych drobiazgach, które faktycznie sprawiają wrażenie dziwactw.
Np. podnoszę śrubki, podkładki, guziki itp. drobiazgi znalezione gdziekolwiek – zbieram „przydasie”, co wielokrotnie mi pomogło, bo lubię majsterkować,  reperować. Także rozbieram urządzenia przed wyrzuceniem – zagospodarowuję właśnie  drobne elementy, które mogą się przydać przy majsterkowaniu i dla lepszej selekcji odpadów dla recyklingu.

Co do odpadów selekcjonuję je precyzyjnie. Mamy w domu pewne zwyczaje, które opisałem kiedyś krótko wpisem W porządku. Oto fragmencik: „… segregujemy dokładnie śmieci, brudne opakowania myjemy, wynosimy często niedużymi porcjami (by nic nie śmierdziało). Nie wyrzucamy żywności i nie kupujemy jej bez sensu. Regularnie robimy remanenty, by pozbywać się niepotrzebnych rzeczy, pamiętamy o PCK, Caritasie itp.
Wyłączamy na noc komórki i rzadko używamy wi-fi by ograniczać elektrosmog. …”

Kocham i szanuję przyrodę, obcuję z nią. Dużo fotografuję w plenerze i część zdjęć udostepnim w mediach społecznościowych – niech cieszą i innych ludzi.
Oprócz tego, co się z tym powszechnie  kojarzy, np. wypuszczam owady i pająki, odwracam żuka z pleców na nogi, itp. drobne akty poszanowania życia, ale… protestuję gdy dla ekologów życie zwierząt jest ważniejsze od życia ludzkiego. Inaczej zapatruję się na ekologię niż jej typowi piewcy (patrz np. Ekologiczne?, Ekologicznie na święta, Internet … ekologiczny, …)
Zbieram śmiecie w lesie, sprzątam po sobie, a czasem … po innych (dziwactwo – prawda?)

Podnoszę lub przestawiam zawalidrogi, np. ostatnio porzucone bezładnie w mieście hulajnogi elektryczne. Ale także jakieś kamienie, patyki na ścieżkach po których jeżdżą owe hulajnogi, rowery, bo to może przeszkadzać ale i zagrażać (by pieszy czy rowerzysta się nie potknął), podobnie usuwam wiszące czy groźnie wystające suche gałęzie. A czasem – ze względów estetycznych.

Przed wyrzuceniem wykorzystuję częściowo zużyte chusteczki do czyszczenia miejsc czy przedmiotów, które wydają się brudne (innymi słowy – wykorzystuje je maksymalne).
Szanuję rzeczy, a przez to przyrodę, pracę innych i swoje pieniądze.
Pewien szczegół. Sporo piszę na papierze (małe notatki, karteczki przypominające o jakichś  sprawach, zakupach itp. Zatem zbieram takie małe kartki, nawet gdy są po drugiej stronie zapisane, ani nie wyrzucam dużych kartek, które są tylko częściowo lub jednostronnie czyste.  W ten sposób – przy sporych potrzebach – nie pamiętam od ilu lat  nie musiałem kupować papieru. Filmowa czy teatralna scena gdy poeta czy pisarz po napisaniu jakiejś strofy ze złością zgniata kartkę i wyrzuca ją do kosza – to nie moja postawa.

Nie wyrzucam żywności ani nie kupuję nadmiernie.  W ogóle: „donaszam” odzież, nie ulegam ślepo modzie. Jednak mam wiele ładnych i dobrej jakości, markowych ubrań … i tu kogoś mogę zadziwić – kupionych na ogół z drugiej ręki często za 1/10 (lub mniej) oryginalnej ceny. Po co przepłacać i nabijać kasę spekulantom i żerującym na modzie?  Często głupiej – jak np. te spodnie sztucznie postarzane i z przewagą dziur nad okryciem. Praktycznie nie uznaję syntetyków (niezdrowe, nieekologiczne), krzykliwych kolorów lub ozdób. Ale to kwestia gustu / smaku. Lecz faktem jest że „przemysł mody” jest istotnym czynnikiem zaśmiecania świata (kup impulsywnie, a niedługo potem wyrzuć i tak w kółko).

Wracając do oceny ludzi. Nie spieszę się z tym – nawet jeśli nie lubię tatuaży czy  piercingu (i wiem, że to niezdrowe), to wygląd  nie decyduje o tym, podobnie nie oceniam wydarzeń czy postaw, jeśli nie mam  dostatecznej informacji. Przyjmuję na wstępie że każdy ma dobre intencje, daję szansę… Więcej – cieszę się szczęściem innych.
Generalnie kocham ludzi, promuję tych, których cenię, a w ogóle zachwycam się wieloma (!) ludźmi.
Nie chowam uraz, wybaczanie uważam za wielką siłę. Tonuję spory osób trzecich.

Teraz ze spraw poważniejszych. Dla niektórych jestem dziwakiem ze względu na swoje poglądy. Bywa, że działam odwrotnie niż większość ludzi – zwłaszcza gdy zapalają mi się „czerwone lampki” nieufności lub intuicja/doświadczenie mówi mi że coś jest „nie tak”.

Angażuję się w sprawy społecznie słuszne, chociaż moja ocena, które to są, niektórych gorszy – nazwijmy to w uproszczeniu postawą prawicową, mimo, że wolę kwalifikację wg owoców działania dla dobra „szeregowych” ludzi. Staram się pomagać w rozsądnych akcjach charytatywnych.
Myślę, że jestem tu na świecie i w tym czasie po coś, może między innymi by przebudzić pewną ilość osób?
Ty też jesteś tu po coś …

Rozszerzam swoje horyzonty, a tym co odkrywam dzielę się z innymi, propaguję treści ukrywane, spoza mainstreamu, zwłaszcza mam obsesję na punkcie prawdy vs kłamstwa i manipulacje. Włączam się w obalanie różnych mitów. Tu napotykam nie tylko podwójne dno, ale i głębsze warstwy.
Nie ulegam propagandzie – zawsze staram się myśleć samodzielnie,  unikam tv (oprócz filmów przyrodniczych i dokumentalnych – głównie historycznych), za to dużo czytam, ale nie czytam byle czego. Prawie zawsze robię ołówkowe notatki na marginesach (książek własnych) lub podkreślenia – to ułatwia zapamiętanie, odwoływanie się do treści później. Raczej nie wracam do lektur (oprócz podręczników, leksykonów itp.) – jeszcze tyle innych rzeczy jest do przeczytania, zbieram książki i ciekawsze czasopisma z wiedzą ponadczasową… Są to raczej nie fabuły, ani pop-kultura, ani sensacje filmowe z gatunku thriller czy kryminał.
W tym zakresie ogólnie doceniam ezoterykę, ale nie całą  – nie wierzę w numerologię (mam  dowody), w dużym stopniu w astrologię, magię na poziomie z tabloidów – chociaż życie … jest magią.
Wiem, że istnieją cywilizacje pozaziemskie (UFO to tylko mała manifestacja tego faktu i też nie zawsze) i że Wszechświat kipi życiem. Jesteśmy Jedno (jesteś innym ja).
Generalnie daję prymat duchowi. Wszystkie drogi w końcu prowadzą do Boga, bo ostatecznie nie ma we Wszechświecie innego celu. Modlę się inaczej niż większość – to bezpośrednia „rozmowa” z Bogiem, głównie dziękczynna i pytająca.
Jestem sceptyczny zarówno wobec instytucjonalnych religii jak wobec nauki, bo jesteśmy jeszcze w kolebce rozwoju. Jako pracownik naukowy poznałem jak wiele w nauce jest niedociągnięć a nawet tendencyjności. Pociągają mnie naukowe tajemnice i niezwykłości.

Nie wierzę w pandemię covid – to nadinterpretacja i rozdmuchana akcja nie związana ze zdrowiem, w globalne ocieplenie (w ogóle lub w formie słabszej – że jest antropogenne), nie muszę wierzyć w Boga, bo … WIEM że istnieje, podobnie nie muszę wierzyć w cuda, bo wiem że istnieją, itp. – i „co gorsza” – mam na to wszystko szereg dowodów.
Nie ufam politykom, wierzę w „teorie spiskowe”, bo w rzeczywistości to nie teorie tylko nader często zakamuflowana praktyka.

Lubię pisać, także amatorsko wierszować, bawić się słowami, grę słów – już w pierwszym zdaniu to widać, a inne przykłady znajdziesz np. tutaj – Traktat o złocie, Bawiąc się słowamiBurfil ….

Sporo piszę publicystycznie (także anonimowo), prowadzę pamiętniki, zapisuję życie, popełniałem także poezje, czego drobiazgi czasem wtrącam do wpisów. Może kiedyś opublikuję zbiorek?

Bywałem dość szalony. Wrzucę swój stary wiersz:

Wyzwania

Wybacz, że polubiłem
rzeczy niesłychane.
Taki już jestem i byłem
takim zostanę.

Rozmaitości życia, przygodę,
chwile straszne i błogie.
Długie wędrówki,
tygodniami życie clocharda,
pieszo, autostopem
– bez złotówki,
ognisko z pieśnią barda.

Świeżość rana,
zamki, chaty, łany,
nocleg w stogu siana,
szlak nieznany.

Z huczącym morzem
z całych sił śpiewanie,
w strumieniach rwących
słońca migotanie.

Pęd samochodu
gdy waży chwilka.
Las ciemny zimą,
oczy wilka.

Miasto niebezpieczne nocą,
urwisko nad otchłanią,
rudne stawiać zadania
me samotne wyzwania.

Często wzruszam się, zwłaszcza piękną muzyką lub widokami, jestem uczuciowcem, a szczególnie w modalności dotyku (nietypowo) i wzroku.

Niepoprawny optymista, czuję się młody i naiwnie myślę, że „wszystko” jeszcze przede mną  – mimo przekroczenia siedemdziesiątki. Wierzę, że przez katharsis obecnych trudnych czasów wchodzimy w epokę wielkich pozytywnych zmian i rozwoju. Jestem tego ciekaw i to też mnie napędza.

Dużo podróżowałem i jeszcze podróżuję na miarę możliwości – kocham to, ale raczej zwiedzam niż jestem biernym wczasowiczem, planuję wycieczki, podobnie jak trasy w mieście – zobaczyć nowe miejsca, nawet w ramach okolic, coś przy okazji załatwić, kogoś poznać…

Mieszkasz gdzieś lata, a ulic nie znasz sąsiednich,
śpisz i w karty grasz,
gdyś przyjechał nad Adriatyk
– przedziwny życia lunatyk.

Zawstydź się i przebudź
– choć ci wolno wszystko.
Kiedyś ockniesz się nagle: życie minęło,
a szczęście … bywało tak blisko.

Cieszę się małymi sprawami. Zatem i nie mam dużych wymagań, co powoduje, że nie angażuję się już od dość dawna w pracę zarobkową. Pracuję dla przyjemności – za darmo, pro publico bono.  Przykładowo tak prowadzę serwisy LepszeZdrowie.info,
www. StefanGarczynski.pl oraz różne fanpage i grupy na FB – nic tam nie sprzedaję (jak dotąd?).
Co do biznesów w ogóle – też mam nietypowe podejście. Świat zbyt goni za mamoną i coraz mniej uczciwymi metodami. To zawsze hamowało mnie przed biznesami, bo nawet biznes bez przekrętów w naszych czasach to gra marketingowa, która z natury stara się komuś coś sprzedać – nawet gdy jest to rzecz zbędna lub niskiej jakości. To szeroki temat z mego życia, kiedy z oporami i  z konieczności uprawiałem zawodowo marketing i wiem o tym sporo. Zresztą nie miałem smykałki do biznesu, uważam że zwłaszcza w Polsce graniczy to z szaleństwem – gdy uwzględni się gąszcz ciągle zmieniających  się przepisów, polowanie państwa na potknięcia przedsiębiorcy, mnożenie podatków itp.
Także dlatego, że z natury nie rywalizuję z innymi, np. nie emocjonuję się meczami piłkarskimi (może trochę tymi finałowymi) i tymi wszystkimi gdzie rywalizacja prowadzi do agresji i otumanienia tłumów kibiców (czyż to nie trafna gra słów?).

Sam od dawna nie gram w żadne gry, bo samo życie to największa i najbardziej pasjonująca gra, a zajmowanie się czymś sztucznym to strata czasu – naszego najcenniejszego zasobu. Zwłaszcza stronię od wciągających seriali i innych złodziei czasu i … nudziarzy.
Ale … lubię obejrzeć dobry film, pójść na koncert – w ogóle – dla wspomnianych wzruszeń, poświecę i pracę i czas.

Tyle na teraz, a mógłbym dużo więcej, ale już i tak za bardzo się odsłoniłem. Lecz chyba nie ma się czego wstydzić, zwłaszcza, że żyję uczciwie, pogodnie…
Zresztą – kogo to obchodzi?