Nie czas żałować róż…

…gdy płoną lasy.

To stare przysłowie daje mi ostatnio wiele do myślenia, a właściwie odzwierciedla moje troski  i wątpliwości, które nurtują mnie od dłuższego czasu.
Stroniczka (szkicowa) „Spełnij marzenia” jest przykładem jaśniejszej strony mojego myślenia – pełnego optymizmu, zapału i wiary. Świat jednak „uparcie” jest coraz gorszy. Nie chowam głowy w piasek – widzę to.

Sporo też czytam – są to dość hermetyczne a jednocześnie przerażające teksty ujawniające ciemne strony historii i współczesności, spiskową naturę naszej rzeczywistości. Co prawda spotkałem się z tym już wiele lat temu, ale nasilenie negatywnych zjawisk oraz wzrost świadomości pewnych mechanizmów obudziły mnie ponownie. Pewne aspekty tego stanu rzeczy poruszałem na http://www.LepszeZdrowie.info w dziale ANTY.
Chociaż rok 2012 jest raczej hasłem, to nie wykluczone że świat mniej więcej w tym czasie może stoczyć się na granicę przepaści. New Age’owi orędownicy wróżą pozytywną przemianę – wierzę że coś jest „na rzeczy”, ale przecież ta pozytywna przemiana nie obejmie wszystkich, raczej mniejszość. „Prawo przyciągania”, pozytywne myślenie itp. są przydatne, ale nie są zasadniczym środkiem ratunku.

Co robić?
Nawet jeśli możesz niewiele – zrób co możesz – dla lepszego świata, dla świadomości zagrożeń i szans.

Jeśli na moich stronach ostatnio mniej się dzieje, to właśnie dlatego, że bardziej angażują mnie wspomniane lektury, rozmowy w sieci, rozważania i próby działań. Chyba lasy zaczęły się już palić…