Marnotrawstwo

Świat zamienia się w śmietnik, co jest pochodną śmietnika w głowie.
L. Korolkiewicz

marnotrawstwo żywności

Tytułowy temat zasługuje na sporą książkę, ale tutaj lapidarnie (podobnie jak kiedyś o marnowaniu pieniędzy) i wywoławczo poruszę czubek góry lodowej…

Poruszyła mnie wiadomość w TV że w Polsce rocznie na śmietnik trafia 9 milionów ton żywności. Ma to dla nie nie tylko wydźwięk gospodarczy ale moralny i humanitarny – mówi się przecież o szerokich strefach niedożywienia – nie w przysłowiowej Afryce, ale … w Polsce.
Czyżbyśmy byli tak bogaci aby tyle wyrzucać? Na pewno nie. W Europie jako całości wyrzuca się 90 milionów ton, mamy w tym 9 mil. a pozostałe to prawdopodobnie „osiągnięcie”  krajów najbogatszych, które na to być może stać … gospodarczo.

Dotykamy przy okazji sprawy ekologii i recyklingu. Recykling sprzyja zamożności narodów, pokazuje racjonalną gospodarkę, świadomość społeczną.
Wg  http://www.administrator24.info/artykul/id2904,500-kg-odpadow-komunalnych-na-mieszkanca-w-ue-315-kg-w-polsce
(tam sporo statystyk), Polska  co prawda produkuje mniej odpadów komunalnych (zapewne dzikie wysypiska nie są tu uwzględniane) niż średnia europejska, ale także w przetwarzaniu odpadów komunalnych plasuje się znacznie poniżej unijnej średniej – ze wskaźnikami odpowiednio 315 kg i 263 kg na osobę. Aż 73% przetworzonych odpadów trafiło na składowiska, tylko 1% do spalarni, 18% do recyklingu, a 8% wykorzystano na kompost.
Na statystycznego mieszkańca Unii Europejskiej przypadło w 2010 roku 502 kg wytworzonych odpadów komunalnych. – podał Eurostat (unijny urząd statystyczny). Z tego do przetworzenia trafiło 486 kg:  Na składowiska wywieziono 38%, do spalarni 22%, do recyklingu 25%, a do kompostowni – 15%.

Zatem u nas 73% śmieci po prostu wyrzucono wobec 38% w Unii.
Warto zaznaczyć, że Unia E. nie jest jakimś wzorcem do naśladowania – dużo lepszym byłaby Japonia…
Z innych źródeł wynika, że przy wywózce śmieci robi się kokosy pobierając od nas parokrotnie więcej niż wynosi koszt składowania, ale to inny temat – co prawda charakterystyczny dla naszej szemranej gospodarki.
Mało się  utylizuje  substancje szkodliwe, np. zawarte w bateriach, świetlówkach, itp.
Wrócę do tego kiedyś w ramach artykułów o ekologii.

Ekologiczne?

Zamiast naprawiać świat poradź sobie najpierw ze swoją głupotą.
Stefan Garczyński.

sztuczne futra
sztuczne futra

Dość powszechnie używa się sformułowania „ekologiczne” do takich wyrobów jak sztuczne futra i kożuchy, torby, buty, galanteria i buty wykonane z różnych plastików.

Na bazie takiego widzenia sprawy powstała moda a nawet ruch społeczny („naprawiaczy świata”) by nie używać futer lub innych produktów odzwierzęcych.

Czy w rzeczywistości są one ekologiczne?

Po pierwsze, jak wiadomo, większość tworzyw sztucznych nie rozkłada się naturalnie, przeciwnie – ich rozpad może trwać setki lat.

Po drugie – niektóre tworzywa zawierają substancje szkodliwe.

Po trzecie – produkcja tworzyw wymaga dużych ilości energii  i wody oraz chemikaliów, z których część stanowi toksyczny odpad produkcyjny.

Po czwarte – jeśli ekologię pojmować w pełni, ekologiczne jest to, co jest zdrowe dla człowieka. Buty ze sztucznej skóry są nieprzewiewne, w zimie chłodne, koszule z tworzyw podobnie, potliwe, nieprzyjemne i często uczulające – itd. itd.

Generalnie – tworzywa sztuczne są „ciałem obcym” w przyrodzie, natura nigdy wcześniej ich nie miała, nie powstały też bakterie, które potrafiłyby rozkładać większość plastików.

Są też szkodliwe gdy dostaną się do organizmów żywych.
Odkryto, że niektóre tworzywa krusząc się wydzielają opary, mini pyłki i włókna szkodliwe dla zdrowia. Znajdują się one zarówno w powietrzu jak i w wodzie. Zbliż się w gorące dni do popularnych „orlików” – powietrze jest przesycone oparami a biegające po „murawie” dzieci (!) wykruszają wspomniane pyłki i oddychają nimi. Dziękuję za taki sport.  Na marginesie – trudno nazwać ekologiem kogoś, kto nie dba o swoje najbliższe otoczenie – swoje ciało. Z plastikami spotykamy się też w codziennym życiu domowym – nie zawsze zdajemy sobie sprawę z czyhających niebezpieczeństw dla zdrowia, jakie stąd się biorą. *
W wodach, zwłaszcza oceanów, utworzyły się nie tylko olbrzymie ławice plastikowych śmieci, ale także wody te są już zanieczyszczone mikrowłóknami. Flora się degeneruje, a fauna cierpi i ginie od tych śmieci.

Nasz system recyklingu jest ograniczony i niewydolny, a w ogóle wiele śmieci trafia do … lasów, stawów  i na otwarte wysypiska.

Produkcja torebek i galanterii (także tej do kuchni, meblowej itp.) z tworzyw jest stosunkowo tania, więc mamy niebywały zalew takich towarów, które podlegają modzie i są nader często i szybko zastępowane kolejnymi. Stoi za tym duży przemysł powiązany z „big oil” który chcąc wypchnąć na rynek jak największą ilość swoich produktów, jest także zamieszany w propagandę przeciw produktom naturalnym. W wyniku tej nagonki i ostracyzmu zanikło wiele tradycyjnych rzemiosł.

No dobrze, ale jaka jest alternatywa?

Powiem rzecz niepopularną w naszym świecie coraz większej poprawności politycznej i ekologicznej.
Otóż, właśnie klasyczne futra i kożuchy, skórzane buty i inne wyroby naturalne SĄ ekologiczne.

Skóra, włókna naturalne rozkładają się szybko i nie zawierają tylu toksycznych elementów co tworzywa sztuczne.

Ale zwierzęta? – zaoponują ekolodzy i wegetarianie.

Wiem, sam przez lata agitowałem i agituję na rzecz zwierząt i czuję problem **.

Powiem tak: hodowla bydła i trzody nie zaniknie tak szybko jakbyśmy chcieli. Zamieszane są zbyt duże interesy a i technicznie to też będzie dość długi proces. Abstrahuję tutaj nawet od polskiego interesu gospodarczego na bazie hodowli, który chętnie przyjęłaby konkurencja zagraniczna. Skoro zabija się zwierzęta dla mięsa, to utylizacja skór jest procesem wtórnym.
Mam nadzieję, że do czasu kiedy masowa hodowla zaniknie (wierzę że tak będzie, bo masowa produkcja mięsa – poza aspektami etycznymi i zdrowotnymi – jest wysoce ekonomicznie nieefektywna – patrz np.
http://lepszezdrowie.info/niedorzecznosci.htm ),
zostaną wynalezione takie tworzywa i procesy, które zapewnią im ekologiczność (np. biodegradowalność) na poziomie produktów naturalnych przy zachowaniu ich zalet.

Poza tym – czy nie ma w ruchu antyfutrzarskim hipokryzji? Czy ci protestujący nie jedzą mięsa? Czy pikietują rzeźnie i masarnie?

Oczywiście – naturalne futra czy kożuszki są droższe, podobnie buty.
Ale czyż nie wolelibyśmy mieć wygodnych, eleganckich i zdrowych butów skórzanych?
Czy kobieta musi mieć np. 20 torebek zamiast kilku eleganckich skórzanych lub materiałowych, które mogą być nawet tańsze od plastikowych?

Kożuszek może być zastąpiony nawet bardziej elegancką kurtką bawełnianą z wkładem puchowym lub też bawełnianym.

Co o tym myślisz?


*   Zobacz późniejszy artykuł BPA- wiesz o tym?
** Kiedyś później napisałem artykuł  Nie jestem wegetarianinem.