Po łebkach

polityk - nie słyszu i nie widzi ale poucza

Zawodowymi politykami zostają ci,
których aspiracje przewyższają możliwości.
Wolter

Po łebkach… czyli krótko, bez wnikania w szczegóły.  Oznacza to też niestaranność i bylejakość po stronie tych, których chciałbym skrytykować, i rodzi refleksję podaną na końcu wpisu.

Gdy dzieje się dużo i każda sprawa/wydarzenie prowokuje do komentarza, ale nie ma czasu na szersze omówienie każdego tematu, to pozostaje przynajmniej jego zasygnalizowanie, ew. z nadzieją na późniejsze opracowanie. Już tak kiedyś robiłem, patrz np. Aktualnie-lapidarnie w 10 punktach  lub Generalia i didaskalia, i zapewne będę dalej tak się „ratował”, tym bardziej, że przecież są też ważne sprawy osobiste, które trzeba ogarniać…
Oto dziesięć takich arbitralnie wybranych i podobnie uszeregowanych aktualnych tematów, chociaż chciałoby się omówić więcej…

1. Sposób uprawiania polityki
Oceniam, że po każdej ze stron obecnego układu w Polsce chodzi przede wszystkim o władzę, a nie o jakiś długofalowy plan,  ideę rozwoju i dopasowaną do tego strategię działania. Owszem, pojawiają się deklaracje i obietnice, ale często to „kiełbasa wyborcza”, oferty bez realizacji lub źle wykonane. Smutny obraz…

2. Polacy są wszędzie
Lubimy z żoną oglądać wieczorami odcinki serii „Polacy za granicą” (obecnie na EskaTV).
Jest to namiastka podróży do wielu miejsc świata. Z wiekiem coraz mniej podróżujemy, zatem to wygodna alternatywa poznania tych destynacji, oczywiście „po łebkach”. Przy okazji przekonujemy się, że do pewnych krajów lub miast nie warto jechać, a przynajmniej nie byłyby to dla nas miejsca na dłuższe zamieszkanie. Te reportaże to swoista pomoc pozwalająca nie zrobić złego wyboru. Bywa, że dziwimy się ludziom, którzy jednak osiedli tam na stałe. Cóż, kwestia gustu, preferencji, czasem jakiegoś układu rodzinnego lub zawodowego. Te uwarunkowania opisała jedna z prowadzących – Agnieszka Kołodziejska w książce „Polacy na emigracji. Dlaczego i po co wyjeżdżamy”. Faktem jest, że Polacy dobrze sobie radzą, zdobywają na emigracji wysokie pozycje i dobrobyt materialny, chociaż często wcale nie dzięki wyuczonym zawodom. Zagadywani polscy ekspaci, czy wrócą kiedyś do Polski, często odpowiadają, że jeśli w ogóle, to na emeryturę.
Refleksja, jaka nas nachodzi, jest taka:
To na ogół osoby, które w Polsce otrzymały wyższe wykształcenie, czasem z paru fakultetów. W dużym zakresie zawdzięczają to Polsce w aspekcie finansowym. A później pracują dla innych państw, niepolskich firm. Wrócą, by znów ojczyznę obciążyć (chyba że wypracowali sobie emerytury). Może przesadzam, ale mam odczucie, że to nie jest w porządku.
Przy okazji: Polska jest piękna i nie zmienilibyśmy naszego matecznika.
I jeszcze ciekawostka: na kilkadziesiąt miejsc, które przez ten serial „odwiedziliśmy” – nigdzie nie widzieliśmy fotowoltaiki…

3. Afera krypto
I znowu wielu poszkodowanych. Z mojej strony – zero zaskoczenia. I nawet nie wnikam, co było z tą konkretną firmą Zondakrypto. Zagadnienie jest ogólniejsze – kto ufa pieniądzom fiducjarnym, ten w końcu doświadczy albo inflacji, albo niekorzystnej denominacji albo kradzieży.
Ludzie wierzą w łatwy pieniądz, w możliwość szybkiego zysku. Szczególnie wtedy, gdy na zachętę dostaną jakiś bonus, dają się wciągnąć w wizję bogactwa. Niektórym udaje się przez pewien czas, ale bogactwo bierze się z pracy, tantiem za jakiś wynalazek, sprzedaży realnych rzeczy, pomaga też rozsądna oszczędność. Natomiast gra w kryptowaluty, to spekulacja.
A spekulacja to ryzyko. Kiedyś we wpisie Diamenty czy złoto pisałem:
Tak więc to „inwestowanie” wirtualne  już niejednego doprowadziło do bankructwa, co w przypadku kryptowalut szczególnie potwierdziło się ostatnio i parokrotnie (np. krach FTX).
Nie neguję blockchain jako technologii wymiany. Nie neguję lokalnych uczciwych kryptowalut bez powiązań z dużym rynkiem i międzynarodowymi bankami.
Ale wiem, że na głębszym poziomie algorytmów obsługujących kryptowaluty można zaszyć „backdoors” – miejsca ukrytego dostępu, które wykorzystują służby albo nieuczciwi gestorzy platform wymiany tej formy waluty. A prawdziwa waluta powinna opierać się na realnych zasobach materialnych, a nie na papierowo-elektronicznych narzędziach spekulacji.

4. Jak to ogarnąć?
Nawiązując do początku tego wpisu — istnieją ciekawe kanały informacyjne, które w opozycji do mediów urzędowych lub prywatnych na usługach sponsorów przekazują informacje prawdziwe lub szukające prawdy. Doceniam, ale wraz ze wzrostem świadomości ludzi jest ich coraz więcej i trudno śledzić wszystkie. I jeszcze mam setki zakładek, do których chciałbym zajrzeć i ew. skomentować. Dokłada się do tego rozwlekłość, audycje ponadgodzinne lub parogodzinne. Przykładem są prelekcje „Siewcy prawdy” (Bogdan Morkisz), pogadanki Jerzego Zięby (wiele kanałów), Red Pill News (Rafał Kędzierski), …
Autorów doceniam, ale… nie mam czasu, by wysłuchać tych audycji w całości. To nie jest pragmatyczne podejście wspomnianych autorów. Pewną nadzieję budzi doskonalenie narzędzi do robienia podsumowań przez AI.

5. Antysemityzm
To pojęcie jest wszędzie używane jako wytrych, by potępić każdego, kto ośmieli się stwierdzić prawdę o wpływie Żydów na politykę światową (zwłaszcza w USA), a szczególnie w kontekście trwających od dziesięcioleci agresywnych działań Izraela na Bliskim Wschodzie z ich wojenną kulminacją wobec Palestyńczyków. Te działania mają wyraźne cechy nazizmu, syjonizmu i apartheidu. Rzecz w tym, że pojęcie semityzmu jest źle rozumiane, a nawet celowo fałszowane. Słowo antysemityzm zostało wprowadzone w 1879 roku przez Wilhelma Marra, niemieckiego agitatora, który użył go do opisania kampanii antyżydowskich, które miały miejsce w Europie Środkowej w tym czasie. Termin ten jest w rzeczywistości błędny, ponieważ prawdziwy antysemityzm oznaczałby dyskryminację wszystkich osób pochodzenia semickiego, w tym Arabów, Etiopczyków i innych Semitów. Palestyńczycy etnicznie, historycznie, kulturowo i geograficznie to w większości Semici, a obecni mieszkańcy Izraela tylko w mniejszości — z powodu wielkiego napływu ludzi z różnych stron świata, z małymi lub żadnymi powiązaniami z Żydami w sensie narodowościowym. Zatem to Izrael jest antysemicki dokonując holocaustu na Palestyńczykach. Nawet w samym Izraelu wielu żydów odcina się od syjonizmu i obecnych władz Izraela, podobnie w diasporze światowej. Zatem antysemityzm w narracji historycznej i obecnych władz Izraela i ich agentów (także w Polsce), jest nieuczciwym narzędziem politycznym. Jednocześnie prawdą jest, że wśród Żydów/żydów jest wiele osób prawych i nastawionych pokojowo.

6. Spór o konsekwencje polityki klimatycznej
To temat „rzeka”, który na tym blogu był wielokrotnie poruszany i nie będę teraz do tego wracał. Obecnie jest powodem przepychanek politycznych w Europie i w Polsce, ponieważ „klimatyzm” fatalnie wpłynął na stan gospodarek państwowych. Jednym z elementów naszych politycznych walk są inicjatywy usunięcia
Hennig-Kloski ze stanowiska ministra Klimatu i Środowiska. Pomijając nawet szereg sporów i afer związanych z wiatrakami, węglem, podatkami emisyjnymi, wielkim przekrętem kaucyjnym itd. poruszyły mnie, jako czułego na sprawy przyrody (patrz np. odnośniki w ramach wpisu Dziki) zakusy dużego ograniczenia populacji pszczół. Nawet jeśli powiedzenie A. Einsteina „Kiedy pszczoła zniknie z powierzchni ziemi to człowiekowi pozostaną już najwyżej cztery lata życia” nie jest autentyczne, to wyraża wielką rolę pszczół w przyrodzie jako zapylaczy. A co do miodu bulwersuje ów zamiar w zderzeniu z wiadomością o dostawach miodu w 2026: z Ukrainy do UE: ~35 tys. ton, dostawy z Mercosur do UE: minimum 45 tys. ton. Tymczasem Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłasza, że polskie pszczoły są szkodliwe i zamierza ograniczyć pszczelarstwo. Tak realizuje się interes Brukseli.
I w ogóle co Hennig-Kloska ma do gadania w tej sprawie? Z tego i innych powodów (w tym też głupota) – osoba do dymisji, a nawet rząd lub inni jego członkowie.

7. Susza
Nawiązując do klimatu, zastanawia i niepokoi fakt, że na dużym obszarze Polski, zwłaszcza Mazowsza, od paru miesięcy, praktycznie non stop, brak jest opadów. To nietypowe dla marca i kwietnia. Wciąż obserwujemy wysychanie stawów, rzeczek
(uderza to w drobną faunę wodną), studni i pól. W tym ostatnim przypadku to kolejny cios w nasze rolnictwo. A istnieją środki zaradcze, jakie można stosować nawet wtedy, gdy nie mamy wpływu na pogodę, np. uprawy bezorkowe, ściółkowanie dla zmniejszania parowania z gleby, urządzenia retencyjne
To „pachnie” jakąś manipulacją pogodową. Jako osoba tropiąca różne spiski (nawet jeśli nie wszystkie są prawdziwe lub znane – rzecz jasna w przypadku tych, które próbuje się ukryć), wyłapuję przypadek, który
 dotyczy Iranu. Z tamtejszych informacji wynika taki obraz: Iran zniszczył amerykańskie radary w regionie, efekt – natychmiast zwiększone opady i przelewające się tamy po 7 latach suszy. Tucker Carlson ujawnił amerykańską geoinżynierię pogody w Iranie. Więcej o tym, co ma miejsce nie tylko w Iranie – https://x.com/Drfatmasaaj8ds/status/2046709435008000293?s=20 (koniecznie z tłumaczeniem tego źródła). Patrz też wpis na X – https://x.com/RM44590/status/2046265410446590176. Kolejna hipoteza wiąże amerykańskie bazy w Polsce z naszymi nietypowymi zjawiskami pogodowymi.
A propos – daje się nam we znaki suchość powietrza w mieszkaniu. Istnieją w ofertach handlowych nawilżacze powietrza i tutaj zwrócę uwagę na możliwe pewne zagrożenie ze strony nawilżaczy ultradźwiękowych – patrz opinia Groka https://x.com/i/grok?conversation=2042982948970823756 .

8. Wielka afera pedofilska
Przechodzę do coraz mocniejszych tematów, a jednocześnie tak rozległych, że trudno to objąć.
Rozległość w sensie zasięgu międzynarodowego i wieloletniej historii, a jednocześnie głębokość w sensie, jak wielu ludzi jest w to zamieszanych – od „elit” politycznych i opiniotwórczych po szereg szczebli w dół różnych wykonawców i zagłuszaczy. Akta Epstina, jego działalność i ich wielorakie aspekty (polityczne, gospodarcze, finansowe…), gdy będą w pełni udostępnione, mogą rozwalić wiele układów władzy na świecie. Obalić także mity o demokracji i sprawiedliwości, o autorytetach wielu ludzi na świeczniku. Mały fragment, ale nie znaczy, że nie jest bulwersujący, z wyróżnieniem wątków polskich, pokazuje w sposób popularny Jarek Kefir na swoim blogu – poszukaj na https://jarek-kefir.art/ .
Nawet te fragmenty wiedzy wstrząsną wieloma osobami.

9. Oblicze Komisji Europejskiej i niektórych jej członków

Wiele powiedziano o dyktatorskich zapędach tej Komisji, które pogrążają wolność państw członkowskich i pojedynczych obywateli, narzucają dyrektywami ciągle więcej ograniczeń i kosztów w imię ideologicznych fantazji oraz dla interesów wąskiej oligarchii. Coraz bardziej hasło polexitu staje się zrozumiałe. Oto rażący przykład ze sfery finansów i ideologii, o którym jeszcze mało kto wie (wg Krzysztofa Mulawy – posła Konfederacji, cytuję):
Bruksela szykuje gigantyczny transfer pieniędzy poza UE. W ramach programu Global Europe urzędnicy planują wyprowadzić 200 mld euro z unijnego budżetu. Więcej niż cały SAFE, który reklamowano jako rekordowy przełom. Różnica jest jednak zasadnicza, bo SAFE to kredyt, a Global Europe to pieniądze ściągane bezpośrednio z podatników. Gdyby te środki zostały w Europie, można by sfinansować wszystkie projekty obronne bez pożyczek, odsetek i politycznych warunków. Zamiast wsparcia bezpieczeństwa i przemysłu, priorytetem dla UE jest kosztowna lewicowa agenda realizowana poza UE. Dla brukselczyków wspieranie [np.] feminizmu w państwach subsaharyjskich jest ważniejsze niż bezpieczeństwo Europy.

10. Ukryta prawda
Ukrytych prawd jest wiele i nie sposób ich wymienić (na tym blogu były przykłady).
Tutaj, wbrew punktowi 4, skieruję Czytelnika do dłuższego materiału w postaci filmu, który jest ważny, bo stanowi jeden z fundamentów tych ukrytych prawd – w ujęciu historycznym. Niejednego to zaskoczy.
To https://rumble.com/v78k3tq-rzeczywisto-dziwniejsza-od-fikcji.html
Zawiera punkty, które potwierdzają szereg zjawisk i wydarzeń historycznych, które znam z innych źródeł.
Kanał wspomnianego Rafała Kędzierskiego zawiera wiele podobnych filmów, np. serię „Jedyna taka analiza”. Mam do tej serii wiele zastrzeżeń, lecz doceniam pracę autora i jego dociekliwość, ale krytykowałabym głównie narrację związaną z tajemniczym Q i wiarę w Donalda Trumpa.
Nie wdaję się teraz w polemikę – przygotowuję o tym większy artykuł – do umieszczenia tutaj lub przynajmniej z linkiem do innego miejsca. Będzie ujawniona wkrótce (w tym roku, co nie jest aż tak odległą perspektywą) jeszcze głębsza ukryta prawda – też pojawi się w skrócie i tutaj.

Refleksja końcowa
Jak w punkcie 1. (o celach polityki, tj. władza i kontrola) uderza owa bylejakość – krótki horyzont, mała wiedza (po łebkach, albo w ogóle zakłamana), niedbalstwo,
oportunizm i konformizm . Wierzę jednak, że świadomość ludzi wzrasta i osiągnie pewien punkt krytyczny, gdy Apokalipsa będzie nie tym, z czym się powszechnie kojarzy, ale zgodnie z etymologią słowa – odsłoni nam pełną prawdę i nasze możliwości. Ostatecznie, kiedyś (bez pośpiechu) spełni się to, o czym nieśmiało marzyłem w starym wpisie Przyjdzie czas…

Kto jest winny?

za kurtyną


Jaś z pierwszej klasy:

prose pani – to ON zaczął!

Winny – czego?

W tym wpisie nie będę się powtarzał na temat różnych win związanych z Covid, szczepionkami, WHO itp. i głównie skupię się tylko na jednym aspekcie, który, mimo wielu zapatrywań ludzi na ten temat, prawdopodobnie uderzy każdego – świadomościowo i… po kieszeni.
Pomimo że i o tym pisałem, to wyręczę się miejscami cytatami tych, którzy tę sprawę nagłaśniają z zasięgami tysiąc razy większymi od moich.

Biohaker Mateusz:
Pfizer, korporacja, która ma grubo ponad 100 przegranych spraw sądowych na violationtracker.org (głównie za fałszowanie …danych badawczych), właśnie chce zmusić ciebie i mnie do wypłacenia im 6 MILIARDÓW złotych odszkodowania.

Za co? Ano za to, że tzw. kowidianie, czyli ok. połowa polskiego społeczeństwa podatna na socjotechniki wpływu, wrócili z „kraju niebezpiecznych fantazji” i nie chcieli brać więcej genetycznych, eksperymentalnych bubli w zastrzykach na Covid19.

Tymczasem ówczesny rząd zakontraktował miliony nadmiarowych szpryc, po czym ich nie odebrał i nie zapłacił, bo…nie było komu brać. Multimilionowe kampanie reklamowe z Pazurą, youtuberami, celebrytami i nagrodami nie przyniosły oczekiwanego przez lobby farmaceutyczne skutku.

Co więcej, ilość badań wskazujących na toksyczne działanie szpryc mRNA od Pfizera jest obecnie porażająca. I to Pfizer powinien płacić wielomiliardowe odszkodowania nam wszystkim, a nie my temu moralnie zbankrutowanemu tworowi.

I nie dajcie się zwieść politycznej nawalance, że to tylko wina rządu PiSu. Patrząc na resztę zachodniego świata, rząd PiS wprowadził plandemię względnie „na miękko”. Gdyby to ekipa Tuska była wtedy u steru mielibyśmy zamordyzm podobny do tego u Niemców. O tym jeszcze dalej…

Nie zmienia to faktu, że skok Pfizera na kasę jest tak obrzydliwy, jak mogliśmy się tego spodziewać po wielokrotnym kryminaliście. Kryminaliście, któremu zaufało 50% wykształconych ponad własny intelekt Polaków. A teraz wszyscy mamy ponownie zapłacić za ich naiwność.
— (LK)
Zanim jednak o tych zarzutach, wrócę krótko do samego żądania owych 6 miliardów – jeśli ktoś jeszcze nie wie (?!), o co chodzi. Otóż Sąd w Belgii właśnie zobowiązał Polskę do odbioru 64 mln dawek szczepionek przeciw COVID-19 oraz zapłaty ok. 5,6 mld zł. Wyrok jest jeszcze nieprawomocny.
Czyli są tu dwa komponenty: zaplata i odbiór zdezaktualizowanych szczepionek do utylizacji. A ta utylizacja to kolejny miliardowy koszt.

Aktywnie sprawę nagłaśnia poseł Grzegorz Płaczek, zwłaszcza na X (@placzekgrzegorz).
3 kwietnia pisał:
W całej sprawie pomiędzy Polską a firmą Pfizer należy nie tyle skupić się na brukselskim sporze, co na tym, KTO rekomendował i narzucił Komisji Europejskiej patologicznie zawyżoną liczbę dawek szczepionek przeciw C-19, którą ostatecznie kraje zamówiły? Otóż odpowiedzi udzielił prawnik reprezentujący firmę Pfizer podczas rozprawy w Brukseli. Odpowiedź jest jasna i prosta – to WHO! Problem jednak polega na tym, że na styczniowej rozprawie w Brukseli ani polskiego rządu, ani polskich dziennikarzy nie było, więc skąd mają to wiedzieć? Na rozprawie był obecny tylko jeden polski poseł – ja. Prawda jest taka, że to WHO zasugerowała Komisji Europejskiej (na przełomie 2020 i 2021 r.) liczbę dawek, które powinny zostać zakupione przez Komisję Europejską dla państw członkowskich EU). Nikomu ani teraz, ani wówczas nie przeszkadzało, że firma Pfizer jest ściśle powiązana z WHO – od lat jest kluczowym dostawcą szczepionek w sojuszu Gavi (The Vaccine Alliance), który jest jednym z największych partnerów finansowych WHO oraz że Pfizer jest jednocześnie częścią COVAX – międzynarodowej inicjatywy nadzorowanej przez… WHO. Co więcej – Gavi jest od lat jednym z największych sponsorów Światowej Organizacji Zdrowia, a COVAX jest inicjatywą, której działania są finansowane między innymi… przez to samo Gavi. Polski rząd dziś robi zasłonę dymną i będzie teraz analizować, czy „można było się wycofać”?
Bez żartów, Panie i Panowie. Kluczowe pytanie brzmi: dlaczego nikt nie bił na alarm wtedy, gdy zapadały decyzje o skali zamówień, i dlaczego nikt nie żądał pełnej jawności procesu: kto rekomendował wolumeny, kto je zatwierdzał i na czyją odpowiedzialność? Bo jeśli państwo polskie nie potrafi odpowiedzieć na te pytania, to znaczy, że nie kontroluje procesu – a jedynie płaci rachunki za cudze decyzje. Nie ma wątpliwości, że konfliktem interesów, patologią i lepką pajęczyną powiązań śmierdzi tu na kilometr. Polacy, nie dajcie się zwieść!


Na czym, oprócz samego brudnego biznesu, polegają winy Pfizera? Obszerny temat, ale w skrócie:

G. Płaczek: W bazie NOP-ów VAERS zarejestrowano do tej pory ponad milion NOP-ów po podaniu szczepionki przeciw covidowi, w tym prawie 20 000 zgonów [dodam, że do tej bazy zgłaszanych jest tylko ok. 1% rzeczywistych wydarzeń]. Średnio rozgarnięty polityk wiedziałby, co zrobić z tymi danymi. Polscy politycy zaś dali się Pfizerowi zapędzić w kozi róg, zwalają na siebie winę, kto winien zamówienia milionów niepotrzebnych dawek i zastanawiają się,  jak uniknąć zapłacenia zasądzonej przez belgijski sąd kary 6 mld zł. A niektórzy polscy naukowcy czy dziennikarze, którzy wciskali trefny towar, do tej pory udają głupa i twierdzą, że szczepionki uratowały miliony ludzkich istnień (opierając się na zmanipulowanych modelach matematycznych, a nie na danych epidemiologicznych).

W innym wpisie G. Płaczka:
…przypatruję się hipokryzji polityków obecnego rządu w kwestii szczepionek i przegranej przez Polskę batalii z firmą Pfizer w belgijskim sądzie. Co za obrzydliwy obraz polskich polityków. Jak widać, ani premier Donald Tusk, ani grupa polityków obecnie trzymająca władzę nie pamiętają już, jak w 2021 roku naciskali na obowiązkowe szczepienia Polaków i na przyspieszenie procesu zakupu dawek szczepionek niemal od każdego i w jak największych ilościach! Cóż [teraz] za brawurowy zwrot akcji. Wszyscy jesteście tacy sami. Naprawdę traktujcie Państwo Polaków w obecnej koalicji rządzącej jak idiotów? No to przypomnę Polakom kilka faktów i wypowiedzi ówczesnej opozycji, żeby nic nie umknęło naszej pamięci:
W styczniu 2021 roku Cezary Tomczyk (ówczesny szef klubu KO) domagał się wyjaśnień od PiS-u, dlaczego Polska nie skorzystała z pełnego limitu szczepionek, który nam przysługiwał. Wskazywał, że błąd, który może kosztować życie i zdrowie Polaków.
Marcin Kierwiński (sekretarz generalny PO) wskazywał, że „polski rząd powinien negocjować umowy z producentami szczepionek na dostawę dodatkowych dawek poza Unią Europejską”. Mówił, że „Polska powinna przyjąć szczepionki wynegocjowane przez Unię, ale jednocześnie szukać własnych ścieżek, by proces przyspieszyć”. Twierdził również, że „jeśli Unia dostarcza za mało, rząd powinien być aktywny na każdym możliwym polu, by te szczepionki zdobyć. Rezygnacja z jakiejkolwiek puli, która nam przysługuje, to działanie na szkodę państwa”.
Dariusz Joński na platformie X w 2021 roku pisał, że „rząd PiS zrezygnował z zakupu blisko 7 mln dawek szczepionki Moderna. To sabotaż! W czasie, gdy ludzie umierają, a gospodarka stoi, każda dawka jest na wagę złota”.
Borys Budka (ówczesny przewodniczący PO) w 2021 roku mówił: „zamiast walczyć o każdą dawkę, rząd Morawieckiego lekką ręką rezygnuje z milionów szczepionek. To pokazuje całkowitą bezradność i brak strategii”.
Premier Donald Tusk w 2021 roku w Gdańsku grzmiał, że rząd boi się „podjąć decyzje o powszechnym dostępie i promocji szczepień” zachęcając do zakupu szczepionek. Co więcej, w listopadzie 2021 roku twierdził, że „rząd abdykował. Nie ma odwagi, by wprowadzić mechanizmy, które sprawią, że szczepienia będą naprawdę masowe i skuteczne. To jest kapitulacja przed chorobą”.
Bartosz Arłukowicz (były minister zdrowia) w 2021 roku wytykał rządowi, że Polska otrzymuje za mało dawek w porównaniu do potrzeb, mówiąc, że „rząd musi przestać opowiadać bajki o logistyce, a zacząć realnie ściągać szczepionki do Polski.”
Michał Szczerba w 2021 r., podczas kontroli w KPRM i MZ, oznajmiał, że sprawdza „dlaczego Polska nie zakontraktowała wszystkich dostępnych opcji dodatkowych. Każdy dzień zwłoki to kolejne ofiary. Rząd musi kupować wszystko, co jest dostępne i bezpieczne”.
Nie ulega wątpliwości, że ówczesny rządu PiS-u (a zwłaszcza Minister Zdrowia – Adam Niedzielski) w kwestii zakupu szczepionek zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie i winni powinni za ten stan rzeczy odpowiedzieć, ale to nikt inny, jak politycy Koalicji Obywatelskiej zarzucali wówczas politykom PiS-u, iż jakakolwiek rezygnacja z dodatkowych dawek szczepionek jest błędem, który opóźni proces „powrotu do normalności”. Niemal wszyscy – jak jeden mąż – zarówno w KO i PiS popieraliście zamykanie ludzi w domach, wprowadzanie lockdown’ów i niekontrolowanie-patologiczny zakup szczepionek, stając ramię w ramię z Ursulą von der Leyen. Polacy – nie dajcie się oszukać! Klasa polityczna sięgnęła w Polsce bruku. Chociaż nie wiem, czy powinienem używać słowa „klasa”.

Tamże na X @coolfonpl pisze:
Rząd Polski mógł w sprawie szczepionek pójść drogą prokuratora Teksasu, który oskarżył Pfizer o oszustwo. Dzięki temu można było uzyskać nieważność umowy z Pfizerem w sprawie „szczepionek”. Ale nie, plan był taki, że mamy za nie zapłacić, wraz z odsetkami.

A poseł Skalik @Wlodek_Skalik:
Ponawiam pytanie: kto odpowie za zmarnowanie 5 miliardów (podkreślam, 5 miliardów) złotych na zakup nikomu niepotrzebnych, wątpliwych preparatów „medycznych”? Kto na tym zarobił, ile wziął, z kim się podzielił i dlaczego NIKT jeszcze nie siedzi za to…

G. Płaczek kontynuuje

„… (wina) PiS – i słusznie. Tutaj Pana popieram. Ale jednocześnie pojawia się zasadnicze pytanie, Panie premierze: dlaczego nie było woli po stronie Pana rządu, by powołać komisję badającą nieprawidłowości państwa polskiego i skrajnie patologiczne decyzje polityczne podejmowane w czasie lockdown’ów? Osobiście przekazałem na Pana ręce wniosek w tej sprawie. Wysyłałem także w tej sprawie liczne pisma oraz zgłaszałem nieprawidłowości na Prokuraturę. Temat jednak został politycznie zamieciony pod dywan! A przecież Pan wie, że sprawa umowy z Pfizerem to tylko wierzchołek góry lodowej. Mieliście Państwo ukarać winnych – no chyba, że patologie znacznie wykraczają poza jedną partię..? Ale zgnilizna państwa…

Od siebie (LK) dodam, że wina leży w ignorancji, korupcji i podległości ideologiczno-politycznej.
Te trzy często splatające się komponenty można krótko opisać tak:

Ignorancja polegała na braku wiedzy decydentów, że szczepionki nie były skuteczne ani bezpieczne (co wskazywali różni bardziej dociekliwi, a nawet producenci, ponieważ ulotki podawały możliwe powikłania oraz konieczność stwierdzenia braku przeciwwskazań przy podawaniu).
Ten aspekt często i z obszernym powoływaniem źródeł naukowych punktuje od dawna dr Piotr Witczak, zarówno w szeregu postów na X z Fundacja Ordo Medicus (@OrdoMedicus) jak i indywidualnie – @PiotrWitczak_

Korupcja. O nią najbardziej podejrzewana jest Ursula von der Leyen przez swoje tajne konszachty z Pfizierem oraz interesy męża, ale cała otoczka działań pandemicznych obfituje w przypadki i podejrzenia korupcji wśród pośredników. W tym konflikty interesów szeregu lekarzy, którzy brali pieniądze od producentów szczepionek za ich polecanie, a w szpitalach premie za wykonywanie iniekcji.
Podległość narracji WHO i KE podtrzymywała te patologie. Duży temat wykraczający poza same szczepionki, ponieważ dotyczy psucia nauki w szerszym zakresie.

Duża wina spada na lekarzy i „ekspertów” (też na ogół lekarzy), ponieważ to na ich opiniach opierali się decydenci, którzy często nie mieli pojęcia o sprawach merytorycznych i realizowali wspomnianą polityczno-ideologiczną podległość.
O ile politycy oprócz braku wiedzy często działają pod publikę (w tym przypadku celowo zastraszaną „śmiercionośnym wirusem”), to lekarze wykonujący zawód zaufania społecznego, ale ze stosowną wiedzą (powinna być aktualizowana!) sprzeniewierzali się swojej misji.

Te i inne aspekty tytułowego tematu miałem w obszerniejszym wyborze, ale w pewnym momencie edytor WP „wciął” mi kolejne uzupełnienia. Uznałem zatem, że nie będę żmudnie szperał od nowa i to, co jest, już wystarczy.

PS. Ponieważ korzystam z wpisów publicznych, zakładam, że mogę je tutaj cytować, podając autorów.

Satysfakcja?

Science

„A nie mówiłem?”

Mam mieszane uczucia, gdy okazuje się, że miałem rację,  gdy dotyczy to spraw i poglądów, które nie powinny się wydarzyć, bo niosą cierpienie, straty, zniewolenie itp.

Zatem pokazanie, że tak właśnie się działo,  jest wątpliwą satysfakcją mimo własnej racji.
Z drugiej strony — zła ocena, uleganie złudzeniom i kłamstwom są jeszcze gorsze, bo wspomagają to zło w postaci bierności lub zgody. Cóż, nie zawsze i nie od razu rozpoznawałem wszystkie takie kontrowersyjne zagadnienia, ale ostatecznie sądzę, że idę dobrą drogą.
Co konkretnie mam na myśli?
To dużo tematów, które tu poruszałem, pokazując błędy nawet rzekomych specjalistów, polityków, dziennikarzy itd.
Wstępem może być wpis Klucz, w którym wspomniałem o ogólnym podejściu do tematu rozpoznania prawdy, zrozumienia mechanizmów propagandy i polityki. To, co opisuję poniżej, ma tam zasygnalizowane podtematy, ale Klucz będzie miał jeszcze swój ciąg dalszy, by podtematy te rozwinąć. Jednak obecnie chciałbym pokazać, jak to podejście sprawdziło się w praktyce.

Można jeszcze wskazać wpis Metoda, który poniekąd pokazuje podobne podejście.
Pokażę przykłady, możliwie krótko, siłą rzeczy przeglądowo, przywołując niektóre materiały z tego bloga i zewnętrzne.
Podaję linki do tych materiałów, by skrócić artykuł. Wiem, że to nielubiane przez wielu, ale, przepraszając za takie podejście, sądzę, że każdy zajrzy do tych zewnętrznych materiałów, które go interesują, a inne może opuścić.

Podzielę to na tematy główne oznaczane literami A, B, C, …

A. Temat, który bodajże najczęściej poruszam, dotyczy zdrowia w różnych aspektach. Od 2007 roku, po wcześniejszych przyczynkach od 2002 na nieistniejącej już stronie L-earn.net, zawartość strony LepszeZdrowie.info (LZ) dotyczyła właśnie takich zagadnień.
W tamtejszych działach ANTY i częściowo INNE pokazywałem błędy i oszustwa medycyny biorące się pierwotnie z ponad stuletniego rugowania metod i środków naturalnych za sprawą doktryny rockefellerowskiej. Aż dziw bierze, że postępująca zapaść służby zdrowia wciąż nie jest kojarzona z niewłaściwym leczeniem. Już prawie dwie dekady temu tę myśl przedstawiałem w jednym z tutoriali LZ   – Kryzys służby zdrowia (w serwisie Artelis miał 5800 odsłon).
To wszystko było brane za „szurstwo”, ale z biegiem czasu okazywało się prawdą, a nie teorią spiskową.  Jako jeden z wielu przykładów zobacz wykaz z omówieniem kilkudziesięciu książek – Kowidowe książki. Tamże o oszustwie szczepionek („skuteczne i bezpieczne”), co szczególnie ujawniło się w czasie „pandemii”, a teraz coraz częściej traktowane jest jako zbrodnia w skali globalnej. Podobnie ujawnia się niechlubną i wręcz przestępczą rolę WHO, co też dawno pokazywałem, np. w http://lepszezdrowie.info/WHO.htm.  Czyli chodzi nie tylko o nieefektywne leczenie (tak ograniczono wiedzę i możliwości lekarzy), ale o celowe szkodzenie oraz blokowanie skutecznych metod – włącznie z karaniem za skuteczność. Nawet dekretując, że np. leczenie raka jest nielegalne.
I znów podobnie w zakresie właściwego żywienia i mitu cholesterolowego. Miałem w tych sprawach rację, co przypieczętowano w USA za sprawą działań Roberta F. Kennedy’ego Jr. oraz coraz liczniejszych przebudzeń i głosów lekarzy i naukowców – patrz też tutejszy wpis Przewrót na wzór kopernikańskiego (to był tylko zarys paru podtematów i przeczytanych źródeł, potem znalazłem dużo więcej). Co do piramidy żywieniowej należy odnieść się nie tylko do uproszczonego diagramu, ale do szerokiego omówienia – ok. 500 stron. I zauważyć, że w kręgach lekarzy i dietetyków, którzy nie ulegali propagandzie biznesu i przemysłu, to nic nowego (patrz np. piramida żywienia dr Josepha Mercoli w jego książce „Siła zdrowych nawyków” z 2015 r.)
Wspomniawszy o medycynie i żywieniu, warto spojrzeć na te dziedziny jako elementy nauki w ogóle.

B. Zakłamana nauka
Od bardzo dawna czułem i nabierałem przekonania, że nauka jest często traktowana instrumentalnie dla celów biznesowych i politycznych, a także jest poletkiem uprawianym przez pseudonaukowców do robienia karier.
Chociaż przykłady mogłem widzieć już przed ok. 40 laty z własnego doświadczenia jako pracownika naukowego, to ilość wątpliwości co do rzetelności nauki narastała potem geometrycznie.
O tzw. „konsensusie naukowym” można powiedzieć, że to podobna mantra jak „zaufaj nauce” lub Evidence Based Medicine (EBM), która ma uciszyć dyskusje, a w rzeczywistości jest często daleka od nauki.

Pozostając przy przykładzie prac nt. zdrowia wymienię trzy znamienne wypowiedzi osób, które były odpowiedzialne za publikacje w renomowanych czasopismach medycznych.

Richard Horton, były naczelny Lancetu, w artykule „What is medicine’s 5 sigma?”, który można nazwać „Połowa badań jest nieprawdziwa” (zmanipulowana, nierzetelna, pod tezę itp.) – Vol 385 April 11, 2015. Pisze że  „Ta sprawa przeciwko nauce jest dosyć oczywista: duża część literatury naukowej, przypuszczam, że połowa, może najzwyczajniej w świecie być nieprawdziwa. Nadszarpnięta badaniami opartymi na zbyt małej próbie z mizernymi wynikami, niemającymi podstaw analizami wyjaśniającymi, jawnym konfliktem interesów, a także z obsesją gonienia za modnymi trendami o małej wartości – nauka uczyniła zwrot ku ciemności.”

Dr Marcia Angel (Harvard Medical School):  „…po prostu nie można już dłużej wierzyć w większość badań klinicznych, jakie są publikowane, ani polegać na ocenie zaufanych lekarzy czy autorytatywnych wytycznych w medycynie. Nie jest mi miło wyciągać taki wniosek, do którego dochodziłam powoli i niechętnie przez 20 lat jako redaktorka The New England Journal of Medicine”.

Arnold Seymour Relman (1923 – 2014), profesor medycyny Uniwersytetu Harvard i były redaktor naczelny New England Medical Journal: „Zawody medyczne są kupowane przez przemysł medyczny, nie tylko w kwestiach praktyki medycznej, ale także nauczania i badań. Instytucje akademickie tego kraju godzą się na to, by stawać się płatnymi agentami przemysłu farmaceutycznego. Uważam to za niegodne.”
itd.
O EBM sam napisałem na LZ co najmniej 5 artykułów.
A w ostatnich dekadach niesławny Robert Maxwell stał na czele systemu czasopism naukowych, który przez dziesięciolecia dyktował, co uznawano za prawdę naukową. Bill Gates zainwestował 10 milionów dolarów w serwis ResearchGate… platformę liczącą 25 MILIONÓW członków. Epstein i Gates decydowali, które badania były promowane… i które pozostawały w cieniu (patrz https://x.com/_JustMr__/status/2031489010737017232  !)
Krótko o tym, czym jest/na czym polega nauka – https://x.com/newstart_2024/status/2025550146797199442 .
Uznaję też motto: „Nauka polega na podważaniu wszystkiego, co można podważyć, bo tylko dzięki temu można wykryć to, czego podważyć się nie da” (prof. Tadeusz Kotarbiński).
Tak więc, wątpiąc przez dekady w rzetelność nauk medycznych (chociaż nie generalizując!)  – miałem rację.  Kolejna wątpliwa satysfakcja.
Mógłbym jeszcze długo na ten temat, ale przechodzę do kolejnego podtematu…

C. Mit klimatyczny i jego konsekwencje.
O tym też wielokrotnie pisałem, ale przecież nie jestem w tym oryginalny.
Temat mocno obwarowany poprawnością polityczną i cenzurą. Borykałem się z tym, widząc, jak moje wpisy i artykuły znikają w sieci – patrz np. Taki mamy klimat…
Owszem, czyste powietrze i racjonalne dysponowanie energią, wodą i biomasą  jest ważne, ale nie na to kładzie się główny nacisk, albo robi się to zupełnie niewłaściwie.
Mnożą się kolejne ujawnienia przekrętu klimatycznego, jak drenuje się narody i rządy opłatami klimatycznymi opartymi na błędnych założeniach przesadzających z wpływem człowieka na klimat — to wielka machina generowania pieniędzy „z powietrza”.  Z wielu materiałów na ten temat mamy podsumowanie, jak to Życie w zakłamaniu – zobacz tam film, dodatkowe materiały .
Nigdy nie wierzyłem w tę legendę zmiany klimatu w aspekcie globalnym.
A jeśli już mówić o wpływie ludzi na pogodę, to oprócz celowych podpaleń, tak, to jest jak najbardziej możliwe … za przyczyną broni pogodowej i programów militarnych. Osobny temat, który sygnalizowałem chyba od 2007 r. Najczęściej ostatnio na X — jeśli używasz tej platformy, wpisz from:etsaman2 chemtrails. A na tym blogu parokrotnie – np.  Chemtrails – alert , z odnośnikami. A potem w sieci było wiele kolejnych analiz i dowodów na używanie takich narzędzi.  A ostatnio nawet oficjalnie. Jedno z podsumowań: https://gab.com/etsaman3/posts/115759520141915707 . Chemtrails mają różne oblicza i zastosowanie. Podobnie  jak technologia 5G, a nawet w ogóle różne promieniowania, które nie tylko mogą szkodzić zdrowotnie, ale i służyć do sterowania ludźmi. Ostatnio okazało się, że nawet samochody elektryczne i hybrydowe zagrażają promieniowaniem przekraczającym sto razy normy bezpieczeństwa .
W tych obu sprawach byłem oskarżany i wyśmiewany za „teorie spiskowe”, ale znów wychodzi na to, że miałem rację. Trzymałem się po prostu zasady przezorności, a nie technokratycznych zachwytów wokół „postępu”.

D.  Z tym wiąże się temat ekologii i energetyki – we wzajemnym powiązaniu.
I o tym pisałem wielokrotnie. Sama ekologia może mieć wiele znaczeń. Co jest ekologiczne w naszym wymiarze? Znany jest ekoterroryzm w szeregu dziedzinach, w tym ruch „animalistów”, dla których zwierzęta, łącznie ze szkodnikami, są ważniejsze od ludzi (hm, czasem faktycznie pewne jednostki są od nich gorsze), gdy niszczy się rolnictwo i hodowlę (ostatnio przykładowo przez bezkrytyczne związki z Mercosur i ich forsowanie).

Skupię się jednak szczególnie na zagadnieniu ekologii w kontekście energetyki. Jeśli chodzi o CO₂, tzw. ślad węglowy to kolejny przekręt — wpływ człowieka na klimat jest bardzo mały, a Europy, w tym Polski, i pojedynczych ludzi schodzi do wielkości pomijalnych. Jest w tym wiele hipokryzji „ekologów” i polityków, którzy np. nie widzą i nie piętnują aktualnie prowadzonych wojen, które o rzędy wielkości więcej emitują CO₂ i pyłów niż zwykła działalność człowieka. W samej Strefie Gazy wojna Izraela doprowadziła do uwolnienia do atmosfery 33 milionów ton ekwiwalentu CO₂. Odpowiada to ilości gazów cieplarnianych emitowanych przez Jordanię w ciągu całego roku. Powodują też uwalnianie toksycznych zanieczyszczeń, które prawdopodobnie będą utrzymywać się przez dziesiątki lat, zatruwając środowisko i stwarzając zagrożenie dla zdrowia. Podobnie wielu polityków głoszących „klęskę klimatyczną” i piętnujących szeregowych ludzi za ślad węglowy, a często używających swoich prywatnych samolotów do dalekich podróży. Jest już sporo książek i konferencji demaskujących przekręt klimatyczny, u nas np. https://ordomedicus.org/czy-czlowiek-wplywa-na-klimat-konferencja-w-sejmie/

Jesteśmy potęgą energetyczną, jeśli uwzględnić krajowe złoża węgla (olbrzymie), gazu, ropy oraz geotermii. Są opracowywane metody podziemnego zgazowywania węgla, podobnie jak są gotowe i używane (niestety na małą skalę, bo blokowane?) piece bezdymne/bezpyłowe.  Na fali przekrętu klimatycznego wymuszono na Europie odchodzenie od węgla, paliw ropopochodnych, a nawet gazu (mimo że przedtem zachęcano do pieców gazowych). To podejście pokazało fatalne skutki gospodarcze, co ostatnio dostrzeżono w Niemczech w obliczu wielkiego kryzysu i utracenia konkurencyjności. Już  wcześniej pisałem, że to niemądre i szkodliwe oraz optowałem za energetyką rozproszoną. Krytykowałem duże elektrownie atomowe pod różnymi względami , ale w warunkach obecnych, gdy wszystko inne się zamyka i niszczy, jestem skłonny uznać, że jest to rozsądne rozwiązanie, zwłaszcza w modelu SMR. Ale nadal kosztowne i praktycznie do wprowadzenia nie wiadomo kiedy. Nawet mimo wielkich kosztów Niemcy wolą jednak wrócić do elektrowni atomowych.
Ekologiczni fanatycy – bez pojęcia ekonomicznego i uwiedzeni utopijną ideologią „walki z klimatem” na siłę prą w kierunku farm turbin wiatrowych, paneli słonecznych na dużych obszarach. Ma to pewien sens w indywidualnej skali (energetyka rozproszona na własnych zasadach), natomiast świat przekonuje się, jak to było złudne i szkodliwe. Obliczenia pokazują, że np. morskie farmy wiatrowe per saldo wygenerują stratę, że w ogóle posadowienie dużych wiatraków pochłania niesamowite ilości stali, betonu, energii i pracy. Mało kto zauważa, że polski plan farm wiatrowych na morzu w samym wykonawstwie zakłada koszt 500 miliardów zł. Czyli więcej niż SAFE, który tak bulwersuje polityków (i słusznie ze strony oponentów). A na dodatek nikt w rządzie nie ma nad tym pełnej kontroli – patrz np.  https://x.com/RuchNarodowy/status/2032141066779181263
Wiele wiatraków ma sens tylko przy państwowych dotacjach. Ponadto szkodzą środowisku i zdrowiu. Dlatego szereg funduszy i organizacji na świecie, które wspomagały energetykę wiatrową, wycofuje się z branży.
Także nikt nie chce ponosić kosztów utylizacji turbin wiatrowych. Do 2050 roku na wysypiska trafi 133 miliony ton.  Tylko w tym roku zostanie wycofanych kilkanaście tysięcy turbin, z którymi nie ma co zrobić.  Oszuści składają turbiny i porzucają wysypiska, gdy już są przepełnione albo gdy prokuratura się nimi zaczyna interesować. Już były przypadki, gdy Niemcy podrzucali zużyte wiatraki sąsiadom.
Kolejny problem to panele słoneczne, co do których amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) przewiduje, że do 2030 roku liczba wyrzuconych paneli słonecznych wzrośnie do miliona ton. Zawierają one ołów, kadm i inne szkodliwe metale ciężkie. Zarówno wiatraki, jak i panele słoneczne są podatne na zniszczenie w czasie huraganów lub nawet silniejszych wiatrów lub gradu. Przykładowo, niedawno została zniszczona  przez silną burzę farma 180 000 paneli słonecznych w Wheatfield w Indianie. Z lotu ptaka widać ogrom zniszczeń. Władze informują o zanieczyszczeniu gleby z tego powodu.
Nie neguję OZE w postaci mniejszych i lokalnych rozwiązań (energetyka rozproszona na usługach gmin, a nawet pojedynczych gospodarstw), które nie wymagają zarówno dużych nakładów na ich budowę, jak i na drogie i kosztowne w utrzymaniu linie przesyłowe dalekiego zasięgu. Potrzebny jest rozsądny mix energetyczny.
By zakończyć ten temat, który i tak ująłem skrótowo, to osobiście stawiałbym znacznie bardziej na geotermię i … nowe (lub stare, ale ukrywane przez monopol energetyczny) technologie taniej energii. Są coraz to nowsze „jaskółki” takich technologii np.  Rośliny wytwarzają paliwo z promieniowania słonecznego (kolejna innowacja z Chin).

E. Na zakończenie tej skróconej listy fatalnych w skutkach zjawisk, które od lat postrzegałem i krytykowałem, trzeba spojrzeć na pewien ich fundament – politykę.
Jak wspomniałem we wpisie Klucz , generalnie decydują tu pieniądze i żądza władzy. Czasem opętanie jakąś ideą, wtedy na ogół dystopijną. W tych trzech sferach pojawiają się, niestety,  psychopaci, nawet sataniści i kryminaliści. Tak jak kiedyś pokazał to Andrzej Łobaczewski w książce „Ponerologia polityczna”, a ostatnio jest to coraz bardziej ewidentne w elitach władzy, zwłaszcza  USA (efera Epstina itp.).
Obecne wojny, podziały, zacietrzewianie, narastająca przemoc w wielkiej skali są zarówno dowodem na skutki wspomnianych przyczyn, jak i impulsem, by je dostrzec i eliminować.
Jest jeszcze szereg innych kontrowersyjnych zjawisk, co do których mam podejrzenie, że także mogę mieć rację w ich interpretacji, ale na pewność muszę jeszcze poczekać na ich dalszy rozwój. W szczególności o D. Trumpie i USA, o końcowym wyniku  konfliktu na Bliskim Wschodzie, losie Izraela i Ukrainy, nowym globalnym porządku świata, kto jest kim itd.

Podsumowując, mogę mieć satysfakcję nie z tego, że miałem rację, ale z tego, że rozpoznawałem wymienione czynniki, które psują świat i ludzi. Być może wielu osobom nasuwa się refleksja, że jeszcze bardziej podstawowym fundamentem tych wszystkich anomalii jest głupota. Zatem warto pogłębiać wiedzę, oceniać sprawy z różnych stron i źródeł, postrzegać prawdę i zyskiwać na mądrości. Jeszcze mi daleko do tego. Bywało, że się myliłem, ale staram się wprowadzać korekty.
I przypominam mądrą dewizę biblijną „Po owocach poznacie ich”.

 

 

 

 

 

Kontra czyli osiągnięcia III RP

zapaść

Będzie politycznie.
Rząd chwali się sukcesami. Gospodarką na 20. miejscu na świecie. Wzrostem wskaźników…
Czy tak jest naprawdę? W jakim stopniu? I w jakim kierunku dryfujemy…?

Nie krytykuję obecnych sukcesów „w czambuł”, ale by w kontrze do propagandy przedstawić sprawy bardziej realnie, wykorzystam parę wpisów znalezionych na X.com (które są odbiciem materiałów bardziej rozbudowanych).
Te czy inne wnioski nie dotyczą tylko jednej partii, jak sugerują wykorzystane cytaty, ale całego systemu politycznego po 1989.
Jednak „osiągnięcia” D. Tuska i jego rządów są dość „spektakularne”…

Czy PKB oddaje faktyczny stan naszego potencjału?
Duża liczba firm nie jest polska i ich zyski idą za granicę. Niektóre są zwolnione z podatku lub płacą je w symbolicznej wielkości.
Ilustruje to ten filmik  https://x.com/i/status/2020316356680511647   zobacz – jest krótki.

——

„Sukcesy KO i tego pajaca!”

Na dwulecie rządów demokratyczno-liberalno-lewicowej Koalicji 13 grudnia wycinek jej sukcesów:

– polski oddział Nokii – 800 osób do zwolnienia

– polski oddział Levi–Strauss – likwidacja zakładu, 650 osób do zwolnienia

– Eltwin w Stargdardzie – 71 osób zwalnianych, większość załogi

– Backer OBR w Stargardzie – 90 osób do zwolnienia

– MA Polska S.A. i BCube Poland Logistics w Tychach – 370 osób do zwolnienia

– krakowski oddział PepsiCo – około 200 do zwolnienia

– Magneti Marelli w Bielsku–Białej – 150 osób do zwolnienia

– BCube Poland w Bielsku–Białej – 55 osób do zwolnienia

– Karolina – producent porcelany w Jaworzynie Śląskiej – likwidacja zakładu, ponad 200 osób na bruk

– Forte fabryka mebli – co najmniej 230 osób do zwolnienia

– ING Bank Śląski – 1500 osób do zwolnienia

– Neonet – 100 osób do zwolnienia

– FCA Powertrain w Bielsku–Białej – zakład do likwidacji, 460 osób na bruk

– ICC Sery w Pasłęku – 70 osób do zwolnienia

– Agora SA – 200 osób na bruk

– Odlewnia staliwa GE w Elblągu – zakład do likwidacji, 170 osób do zwolnienia

– Octopus Energy Kraków – 317 osób na bruk

– Polska Dystrybucja Alkoholi Pabianice – 138 osób do zwolnienia

– Trixie Tekstylia z Ksawerowa – 80 osób do zwolnienia

– Toshiba w Gnieźnie – zakład do likwidacji, ponad 100 osób do zwolnienia

– Lear Corporation w Pikutkowie – 960 osób do zwolnienia

– Sirio Polska w Bielsku–Białej – 50 osób do zwolnienia

– Signify Poland w Bielsku–Białej – likwidacja zakładu, 130 osób do zwolnienia

– NatWest Bank oddział w Polsce – cały do likwidacji, 1600 osób do zwolnienia

– B&M Clothing Company z Radomia – 123 osoby do zwolnienia

– Altha Powder Metallurgy z Radomia – 40 osób do zwolnienia

– Toho Poland w Radomiu – zakład do likwidacji, 115 osób do zwolnienia

– OTCF/4F – 130 osób do zwolnienia

– Yazaki Automotive Products Poland w Mikołowie – niemal całkowita likwidacja, 230 osób do zwolnienia

– Calfrost Kalisz – likwidacja firmy, 53 osoby bez pracy

– E. Leclerc – ponad 100 osób do zwolnienia

– Walcownia Rur Andrzej w Zawadzkim – zakład do likwidacji, 455 osób na bruk

– Bioetanol AEG w Chełmży – likwidacja zakładu, 55 osób do zwolnienia
– ABB w Aleksandrowie Łódzkim – likwidacja zakładu, 410 osób bez pracy

– Grupa Eurocash – 1000 osób do zwolnienia

– Goleniów LM Wind Power Blades – 200 osób do zwolnienia

– TE Connectivity Industrial w Nowej Wsi Lęborskiej – zakład do likwidacji, 140 osób do zwolnienia w nim, 250 u kooperantów

– SFC Solutions w Piotrkowie Trybunalskim – likwidacja zakładu, 180 osób na bruk

– Poczta Polska – co najmniej ponad 6000 etatów mniej

– Stoll Polska w Słupsku – likwidacja zakładu, 90 osób na bruk

– Hutchinson zakład w Żywcu – 90 osób na bruk

– Hutchinson zakład w Bielsku – 80 osób na bruk

– Zakład Budowy Tłoczników w Tychach – 90 osób na bruk

– Northvolt w Gdańsku – dwie fabryki do likwidacji, 280 osób do zwolnienia

– planowana likwidacja elektrowni Siersza – 500 osób do zwolnienia

– GSK Poznań – 150–200 osób na bruk

– AIS WSI Europe z Radomia – 56 osób do zwolnienia

– Alorica z Łodzi – 67

– Siarkopol w Grzybowie – 207

– Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego „Paterek” w Nakle nad Notecią – zakład do likwidacji, 265 osób na bruk

– Rurexpol w Częstochowie – do likwidacji, 260 osób na bruk

– Intel w Gdańsku – kilkaset osób na bruk

– MA Polska – Kielce i Tychy, 260 osób na bruk

– Amica – 50 osób do zwolnienia

– Draexlmaier w Jeleniej Górze – 220 osób na bruk

– Bama Poland w Gorzowie – zakład do likwidacji, 150 osób bez pracy

– Albatros Aluminium oraz ADT Solutions w Wałczu – 176 osób na bruk

– Elektrownia Rybnik – niemal cała przeznaczona do likwidacji – 500 osób bez pracy plus kolejne kilkaset u podwykonawców

– Stellantis zakład w Gliwicach – 500 osób

– PKP Cargo i PKP Cargotabor – około 4500 osób do zwolnienia, kilka oddziałów regionalnych w likwidacji

– Pelikan/Herlitz w Baranowie – zakład do likwidacji, 50–70 osób na bruk

– Beko w Łodzi i Wrocławiu – częściowa likwidacja, 1800 osób bez pracy

– Fameg z Radomska – 80 osób na bruk

– Generator Produkcja Opole – zakład do likwidacji, ponad 200 osób na bruk

– Viskase w Sulnowie – likwidacja zakładu – 51 osób na bruk

– Eurocash – zwolnienia planowane w dwa najbliższe lata – 3000 osób

– Elogic w Szczecinie – likwidacja zakładu, ok. 150 osób bez pracy

– Orange – w najbliższe dwa lata cięcie 1000 etatów

– Aptiv – 200 osób w Krakowie, ok. 400 w Jasienicy

– kopalnia Silesia w Czechowicach – prawdopodobna likwidac ja, ok. 750 osób straci prace

– Zakład Elektrotechniki Motoryzacyjnej w Ełku – 240 osób na bruk

– Odlewnia Teriel w Gostyniu – likwidacja zakładu, 60 osób na bruk

– Hymon Fotowoltaika z Tarnowa – 72 osoby na bruk

– Spółdzielnia Pracy „Tarnowska Odzież” – likwidacja zakładu, ok. 90 osób bez pracy

– LG Electronics pod Wrocławiem – 182 etaty do likwidacji

– Black Red White – 800 osób, wcześniej 400, w tym likwidacja zakładu w Przeworsku (220 etatów)

– ZF zakład w Częstochowie – 225 do zwolnienia

– Inofama z Inowrocławia – 66 osób na bruk

– Blachotrapez – 90 osób do zwolnienia

– Ikea – stopniowa reedukacja etatów w 2024, w sumie 285 etatów mniej

– International Paper oddział Kraków – w dwóch turach w sumie zwolnienia ok. 100 osób

– browar w Namysłowie – likwidacja, 100 pracowników na bruk

– Powszechna Spółdzielnia Spożywców „Społem” z Łodzi – likwidacja, 62 osoby na bruk

– FAP Pafal w Świdnicy – likwidacja, ok. 30 osób na bruk

– Heineken oddział Kraków – ok. 600 osób na bruk

– Shell oddział Kraków – ok. 250 etatów mniej

– Spółdzielnia Mleczarska w Lidzbarku Welskim – likwidacja, ok. 20 osób na bruk

– Tarkett Polska w Orzechowie – likwidacja, 210 osób na bruk

– Aquinos w Łodzi – likwidacja, ok. 350 etatów

– Fujitsu Technology Solutions oddziały Łódź i Katowice – ok. 830 osób na bruk

– Greenbrier Poland w Oławie – likwidacja, 160 osób bez pracy

– Aldi Financial Hub w Krakowie – 96 osób

– Drüsedau zakład w Margoninie – do likwidacji, 30 osób na bruk

– Eko–Okna – około 1000 osób

– Makro Polska – dwie tury zwolnień, w sumie ok. 500 osób

– Henkel zakład w Raciborzu – likwidacja, 160 osób na bruk

– Texton ze Zgierza– likwidacja, 180 osób na bruk

– Huta Szkła „Marta 2” w Chełmie i Dubecznie – likwidacja, 210 osób na bruk

– Odlewnia Chemar w Kielcach – likwidacja, około 80 osób na bruk

– Atos oddział Bydgoszcz – ok. 60 etatów mniej

– Avon zakład w Garwolinie – 170 etatów mniej

– Fabryka Układów Hamulcowych Bosch w Mirkowie – 60 etatów mniej

– Fabryka Łożysk Tocznych w Kraśniku – ok. 80 etatów mniej

– Naturana Włocławek – likwidacja, ok. 100 osób na bruk

– Ryvu Therapeutics – ok. 90 etatów mniej

– Grupa CCC – 250 etatów mniej

– UBS oddział Polska – około 1300 etatów do likwidacji

– Carrefour odział Polska – ok. 340 osób

– Otomoto Pay – 60 etatów mniej

– Collins Aerospace Krosno – ok. 130 osób na bruk

– Plati w Kwidzynie – dwie tury zwolnień, w sumie ok. 180 osób

– VMG z Konstantynowa – ok. 50 etatów mniej

– Logwin Poland – około 125 osób na bruk

– Oriflame zakład w Warszawie – likwidacja, ok. 200 osób na bruk

– Panmar Krosno – ok. 70 etatów mniej

– Huuuge Games – ok. 100 etatów mniej

– Pitney Bowes Polska – ok. 50 etatów mniej

– Horizon Sport – ok. 40 etatów mniej

– Edison Next Poland – ok. 60 osób na bruk

– Siloh Bielsko – likwidacja, ok. 200 osób na bruk

– Sanita z Piły – likwidacja, ok. 150 osób na bruk

– BR Group Trębaczewo – likwidacja, ok. 80 osób na bruk

– SGL Battery Solutions Polska w Raciborzu – likwidacja, ok. 30 osób na bruk

– Zakłady Mięsne Lisewo – likwidacja, ok. 50 osób na bruk

– Urbański w Mosinie – likwidacja, ok. 100 osób na bruk

– OSM Myszków – prawdopodobna likwidacja, 50 osób na bruk

To oczywiście tylko zwolnienia największe i najbardziej spektakularne. Bez tysięcy zwolnień indywidualnych, bez tych większych robionych tak, aby obejść ustawowe zapisy dotyczące zwolnień grupowych, bez redukcji etatów za pomocą nieprzedłużania umów czasowych itp.
W listopadzie 2023 stopa bezrobocia wynosiła 5%, w listopadzie 2025 już 5,7%. W listopadzie 2023 było zarejestrowanych 773 000 bezrobotnych, w listopadzie 2025 już 875 000, choć ze względu na demografię ta liczba powinna znacznie zmaleć, zamiast wzrosnąć, nawet przy zachowaniu dotychczasowego wolumenu miejsc pracy bez kreowania ich przyrostu.

Oczywiście, ta ferajna i jej wyznawcy powiedzą, że to nie Tusk zamyka zakłady i zwalnia ludzi. Oczywiście, oczywiście. Koalicja 13 grudnia nie odpowiada za nic. Co innego poprzedni rząd: odpowiadał za skutki globalnej pandemii, za skutki kryzysu energetyczno-wojennego w całej Europie, za inflację w połowie świata wywołaną pandemią i wojną itd. A obecny rząd i jego „polityka przemysłowa” nie odpowiadają za nic.

A to szczęściarze. Coś jak 3-letnie dzieci: „Samo się zrobiło”. Tacy nami rządzą‼️”

(Przekazane przez  @Darekbrzoza na X, za Krystyna Maszota)

Uzupełnienie o bezrobociu:
PO-wrócił Tusk i bezrobocie…
Szacowana stopa bezrobocia rejestrowanego w styczniu 2026 r. wyniosła 6%, o 0,3% więcej niż miesiąc wcześniej – poinformowało w poniedziałek Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. To najwyższy poziom stopy bezrobocia od czerwca 2021 r.
W powiecie szydłowieckim na Mazowszu stopa bezrobocia wynosi 23,6%. Gospodarka nie generuje nowych miejsc pracy. W krótkim czasie Polska traci wszystkie przewagi konkurencyjne, wypracowane przez wiele ostatnich lat. Za rok dojdzie do sytuacji, w której kolejne pokolenie Polaków będzie zmuszone pakować walizki i wyjeżdżać za granicę do pracy.

Z „ostatniej chwili” dodatkowe dwa wpisy:
1) Nie ma dnia, w którym brak byłoby informacji o upadających zakładach. Tak cudownie jest za rządów bandy Tuska. Walcownia „Andrzej”, zatrudniająca pół tysiąca osób, była największym zakładem w gminie Zawadzkie. Do końca marca zostanie zrównana z ziemią. Uśmiechnijcie się, lemingi.
2) Do urzędów pracy w 2025 r trafiły zgłoszenia o zamiarze likwidacji ~100 tys etatów. Wynik trzykrotnie gorszy niż w poprzednim roku przypomina ten ze światowego kryzysu 2008. Jednak teraz nie ma takiego kryzysu. Jakie są przyczyny? Zielona polityka UE i bierność rządu. Zdziwienie?

Uwaga tutejsza – niektóre zakłady są/były prywatne, czyli nie państwowe. Jednak zwolnienia i likwidacje wynikały z sytuacji/rynku, za jakie państwo w dużym stopniu odpowiada.
—-

Jak to się stało? Upadały firmy, które ISTNIAŁY. Skąd się wzięły?
PRL miał wiele wad, ale….
Oto kolejny cytat z X:

Warto czasem odkłamać historię. Bo gdy dziś młody, „światowy” człowiek z dużego miasta słyszy nazwę „PRL”, to widzi ocet na półkach, puste sklepy i kolejki po papier toaletowy. Ale nikt im nie powie, że w tej samej Polsce, jeszcze nie tak dawno temu, powstawały rzeczy, których dziś nie umiemy już nawet naprawić, nie mówiąc o wyprodukowaniu.

To w Polsce produkowano generatory elektryczne dla największych elektrowni świata. To w naszych zakładach budowano turbiny 500 MW i przygotowywano projekty 1500 MW. Pół świata – od Chin i Indii, po Turcję, Libię i Irak – korzystało z polskich turbin.

To my wytwarzaliśmy śmigłowce, samoloty odrzutowe i tłokowe. Od myśliwców takich jak P.11, Lim-1 (MiG15), czy TS-11iskra, po bombowce jak PZL.37 Łoś i samoloty transportowe typu An-2 oraz PZL M28 Bryza. Wytwórnie takie jak PZL-Mielec i PZL-Świdnik specjalizowały się w różnych typach maszyn, w tym także śmigłowcach.

Produkowaliśmy 40 tysięcy ciężarówek rocznie. 20 milionów ton stali. Byliśmy drudzy na świecie – zaraz po Japonii – w produkcji statków rybackich. I to nasze statki zdobywały Błękitną Wstęgę Atlantyku.

To Radmor bił Amerykanów i Japończyków jakością zestawów audio. To polskie sprężarki chłodnicze kupował świat. To już w latach 50. Star jeździł na LPG, chłodząc nim nadwozie. To w Polsce powstał pierwszy komputer PC – zanim Brytyjczycy wymyślili swoje ZX Spectrum.

Budowaliśmy drogi i szpitale, rafinerie, huty, fabryki kombajnów i ciągników, autobusy, porty i elektrownie. W latach 70. oddawaliśmy do użytku 300 tysięcy mieszkań rocznie. W dekadę PKB wzrosło o 80 proc..  Płace poszły w górę o 40 proc. Polska miała dodatni bilans handlowy, rezerwy walutowe i mniejsze zadłużenie niż Węgry czy Jugosławia.

A potem… przyszła „transformacja” Balcerowicza i jego „terapia szokowa”. Fabryki – sprzedane za bezcen. Cukrownie – zamknięte na żądanie Brukseli. Stocznie – wykończone konkurencją, aprobowaną przez własne rządy. Przemysł chemiczny – rozprzedany obcym.

Elektronika, zbrojeniówka, huty – w większości zlikwidowane.

Kiedyś byliśmy eksporterem cukru. Mieliśmy ponad 70 cukrowni – dziś zostało kilkanaście. Cukier podrożał, a Polska z eksportera stała się importerem. To samo z chemią – Puławy, Police, Tarnów, Oświęcim.

Dziś w rękach koncernów, okrojone, podporządkowane obcym interesom. Przypomnijmy sobie też elektronikę – warszawskie CEMI, które produkowało układy scalone i półprzewodniki. Dziś – wspomnienie. A stocznie? Kiedyś drugie miejsce na świecie w produkcji statków rybackich, dziś – ruiny.

Po Balcerowiczu pojawił się następny szkodnik – Donald Tusk. Przez wszystkie swoje rządy nie zbudował w Polsce ani jednej większej inwestycji przemysłowej. Ani rafinerii, ani elektrowni, ani dużej fabryki. Ba – kibla nawet nie zbudował. Wyręczył go w tym Trzaskowski.

Za jego pierwszych rządów Polska miała być „zieloną wyspą”, a młodzi w milionach uciekali na zmywak do Londynu, Dublina, Oslo. W kraju zamykano zakłady, a Tuskowi świeciły się oczy, że wreszcie możemy być tylko montownią Europy.

Dzisiaj kontynuuje swoje „dzieło”. Kiedy słyszę dziś, że „to wszystko było nieopłacalne”, to się pytam: skoro było nieopłacalne, to skąd pieniądze na drogi, mieszkania, szpitale, szkoły, elektrownie? Skąd rezerwy walutowe, dodatni bilans handlowy i spłacony w 2009 roku dług Gierka?

Kiedyś Polska miała przemysł, miejsca pracy i dumę. Dziś mamy centra handlowe, sieci zagranicznych supermarketów, pakiet klimatyczny i ceny prądu dwa razy wyższe niż u sąsiadów. A na dokładkę – klasę polityczną, która od Balcerowicza po Tuska umiała tylko sprzedawać, likwidować i brać kredyty.

A przecież nawet za „komuny” można było inaczej prowadzić politykę gospodarczą, bo jeśli rządzą krajem ludzie, którzy myślą o interesie własnego państwa i mają wizje rozwoju.

I tu pojawia się pytanie, które warto sobie zadać: dlaczego kiedyś w represyjnym systemie PRL-u potrafiliśmy budować wielkie zakłady, osiedla, szpitale, a dziś jesteśmy prowincją o coraz mniejszym znaczeniu?
(za Świadomy Wodnik CONSCIOUS AQUARIUS @SwiadomyWodnik na X)
——

To nie oznacza adoracji PRL-u, ale trzeba uznać szereg przedstawionych faktów.
Nie jestem ekonomistą, więc trudno mi osądzić, czy wszystkie przykłady są równie miarodajne.
Natomiast pod wszystkimi podanymi tutaj wpisami był szereg komentarzy nie przebierających w uszczypliwościach.
Oraz memy i ilustracje jak te
ZdjęcieZdjęcie

Bo różne „sukcesy” ekipy polegają na zadłużaniu Polski.
Oprócz wątku ekonomicznego są oczywiście inne,  jak pakt emigracyjny, bezwarunkowe powierzanie polskich środków Ukrainie, degradacja szkolnictwa, rozwalony system prawny „reperowany” tak, że jest jeszcze bardziej nieskuteczny, absurdy zielonego ładu i nietrafione pomysły z tego wynikające, zapaść służby zdrowia, unijny dyktat i uległość wobec Niemiec, fatalna demografia, utrata konkurencyjności,  …
Długo by omawiać, ale to na inny wpis.
Nie mam złudzeń, że jakakolwiek partia ze starego układu coś znacząco naprawi.
Osobiście oceniam, że większość polityków nie rozumie obecnej zasadniczej zmiany geopolitycznej, w której świat będzie wielobiegunowy, a nie polem bitwy starych hegemonów. Taka zmiana umożliwi nam większą elastyczność, da impuls do polegania na sobie i  współpracy bilateralnej bez starych uwarunkowań, fobii i naiwności w bezinteresowność innych. Po prostu – trzeźwe spojrzenie na świat. A Polska ma dane, by być silna — dużo własnych surowców, wykształconych, zdolnych i pracowitych ludzi i  jest na szlakach handlowych.
Potrzeba tylko mądrości i suwerenności.

Naiwność czy uzależnienie?

Najdroższy cyrk na świecie?

Mam podobne wyobrażenie o D. Trumpie, jak w poniższym reblogowanym wpisie,
ale… IMO Rada Pokoju (naprawdę?) ma usankcjonować międzynarodowo przejęcie Gazy dla planu D.T. i Żymian oraz wyłuskanie miliardów na ten i inne cele – wielki apetyt prezydenta i jego ogromne ego już poznaliśmy.
Zatem dziwię się naiwności wielu polityków, ba – przywódców. A może są już uzależnionymi wasalami USA?
Czy nie czują, że to upadające mocarstwo, a D.T. wykonuje nerwowe ruchy by jeszcze trochę zabłysnąć i tylko zachować się na powierzchni, i przynajmniej zapisać się w pamięci jako gołąbek pokoju?
Może się mylę, ale tak to widzę – cdn.

PS. po raz pierwszy, po wielu podobnych próbach reblogowania z innych stron, teraz chyba się uda. Widać błąd nie był raczej po stronie mojego bloga…

Przewrót na wzór kopernikańskiego

Nowa piramida żywienia
ilustracja (fragment) zapożyczona ze strony B. Rymanowskiego

Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie.
Później z Tobą walczą. Później wygrywasz.
Nicholas Klein

Zanim wyjaśnię tytuł wpisu, wrócę do mojego „ulubionego” (z powinności) tematu zdrowia, tym razem w kontekście mitu cholesterolowego. Chociaż pisałem o tym wielokrotnie na http://www.LepszeZdrowie.info (obecnie już tylko strona archiwalna, ale dostępna), wspominałem także na tym blogu (np. w https://lapidaria.home.blog/2025/11/15/prawda-o-zywosci-i-jej-obecnej-jakosci/ ), to pokażę nowy kontekst.

Otóż byłem w klinice kardiologii w Wojskowym Instytucie Medycznym (Warszawa) na zabiegu dot. naczyń wieńcowych.
Po operacji do wypisu dodano ankietę oceniającą szpital – do wypełnienia on-line. W tej ankiecie oceniłem pozytywnie większość aspektów w niej zawartych. Doceniam szczególnie sprawność i kompetencje chirurgów. Rozumiem też, że jeden lekarz na dyżurze to za mało by móc z każdym pacjentem dokładniej omówić jego przypadek…
Chciałem jednak poruszyć aspekt ogólniejszy dot. kardiologii, co ze względu na anonimowość ankiety pozwoliłem sobie dopisać w uwagach końcowych. 
Do sytuacji pasuje  powiedzenie Edwarda De Bono:

„Na pokładzie i w maszynowni wszystko w porządku, tylko okręt płynie w złym kierunku”.

Nie poruszyłem tego tematu w szpitalu by nie wywoływać napięcia.
Chodzi o mit cholesterolowy, którego konsekwencje kładą się cieniem na całej praktyce leczenia, badań i dietetyce.  Już dr Jan Kwaśniewski prawie 40 lat temu wskazał na ów błąd (chociaż jako pionier jeszcze trochę błądził). Wskazał, że ówczesna i dotąd utrzymywana nagonka na tłuszcze nasycone oraz lansowanie diety węglowodanowej jest błędem i wywołuje skutki przeciwne do zamierzonych. Potem setki badań i opinii lekarzy oraz badaczy wykazały, że ta oficjalna praktyka medyczna i żywieniowa przyczyniły się do pogorszenia statystyk zawałów, udarów, zgonów oraz wzrostu otyłości. I nie tylko o statystyki chodzi – to tysiące, a nawet miliony zgonów, cierpień, wyłączenia z aktywnego życia. Natomiast służyły wprowadzeniu statyn w interesie przemysłu farmaceutycznego (z wieloma szkodliwymi oddziaływaniami, a nikłym skutkiem pozytywnym) oraz były inspirowane także biznesem przemysłu szkodliwych tłuszczów, w tym margaryn.
Że tak się nadal dzieje doświadczyłem zarówno w praktyce menu szpitalnego – dużo chleba (wynikowo węglowodany) plus margaryna, jak i w zaleceniach żywieniowych w wypisie oraz rekomendacji długiego przyjmowania pewnej statyny.
Wszystko zasadza się na trwaniu branży przy micie cholesterolowym, w którym za całe zło obarcza się cholesterol, co jest kłamstwem.
Już pod koniec lat 90. Uffe Ravnskov (dr i badacz duński) wykazał to na 300 stronach swojej monografii „Cholesterol – naukowe kłamstwo”, gdzie powołał multum dowodów, badań, wypowiedzi badaczy i lekarzy praktyków.
W szczególności pokazał jak fatalne w skutkach było sfałszowane (stronnicze) „Badanie 7 krajów” dra A. Keysa, które przyjęto za drogowskaz prowadzący fałszywą drogą.
Decyzja o walce z cholesterolem i sukcesywne obniżanie jego norm były arbitralne i ustawiane głównie w celach biznesowych. To obniżanie jest wręcz szkodliwe. Krótko mówiąc podtrzymywano ów mit, gdy w rzeczywistości cholesterol jest bardzo ważny dla organizmu w wielu aspektach, a jednocześnie ma znikomy wpływ na arteriosklerozę (tylko szczególne przypadki) itp.

Prawdziwe przyczyny leżą gdzie indziej (stan zapalny, insulinooporność, uszkodzenie śródbłonka, stres oksydacyjny, hiperinsulinemia…) i ma powiązania ze złą dietą.
Na szczęście głos rozsądku zaczął się przebijać.
Jednym ze spektakularnych efektów jest niedawne oficjalne odwrócenie do góry nogami błędnej piramidy żywieniowej królującej przez dziesięciolecia w zaleceniach, co stało się w USA. To, co było krytykowane, staje się zaleceniem i odwrotnie. Temu zwrotowi towarzyszy dogłębne i wieloaspektowe uzasadnienie na ok. 500 stronach.
I na tym polega ów wieli przewrót, zmiana podejścia – jak w przełomie kopernikańskim.
Jednocześnie ukazało się bardzo dużo (setki?) wypowiedzi lekarzy, którzy odważyli się mówić o minionych błędach. Nie znam oczywiście wszystkich, ale na końcu dam mały zestaw przykładów.

Sądzę, że odbije się to na podejściu kardiologii w kontekście jej słabych wyników także w innych krajach, ale nie widzę tego jeszcze w Polsce.
Cóż – wieloletni kierunek nauczania i presji farmacji zrobiły swoje.
Znamienne jest nadal zalecanie badań poziomu cholesterolu, a zupełne zaniedbanie dużo ważniejszego markera jakim jest homocysteina.
Sprawa jest o tyle poważna, że w szczególności szpital wojskowy ma w swojej opiece właśnie i wojsko. Powinien trzymać się dewizy „nie szkodzić”. W jakich kategoriach rozpatrywać szkodzenie wojskowym? Pytanie prowokacyjne, podobnie jak rodzaj dywersji gospodarczej, w której w obliczu trudności finansowych służby zdrowia, wydaje się bardzo dużo z budżetu na leki, które zamiast pomagać – szkodzą i na testy które wprowadzają w błąd.

—-

Wybrane przykładowe źródła (oprócz ww. książki Ravskova)

Książki:
The Great Cholesterol Myth, autor Jonny Bowden & Stephen Sinatra
The Great Cholesterol Con, autor Malcolm Kendrick
i o tym samym tytule książka autorstwa Anthony Colpoli
Fat and Cholesterol Don’t Cause Heart Attacks and Statins Are Not the Solution, autor Paul J. Rosch (red.), Malcolm Kendrick, Uffe Ravnskov i inni

W książce Ukryte terapie, cz. 2,  autor Jerzy Zięba, duży rozdział o cholesterolu i zagadnieniach powiązanych – str. 81-141 z wieloma odnośnikami do prac naukowych. Także w jego wykładach i na stronie https://jerzyzieba.com/cholesterol 
Dieta optymalna, autor Jan Kwaśniewski,  Marek Chyliński 
Jak nie chorować, Jan Kwaśniewski (318 odwołań do przyczynków w literaturze)
Temat cholesterolu w powyższym ujęciu przewija się też w niektórych książkach o zdrowiu ogólnie.

I drobniejsze, bardziej popularne, wypowiedzi lekarzy i badaczy – tu tylko ze stycznia 2026 (przykłady):

https://x.com/ValerieAnne1970/status/2013989967928922420 
https://x.com/SamaHoole/status/2013583624566677707

https://x.com/SamaHoole/status/2012918815445651704
https://x.com/ValerieAnne1970/status/2012872601744605440

https://x.com/ValerieAnne1970/status/2012595675209281751

https://x.com/chrisboettcher9/status/2012536685540659519

https://x.com/PiotrWitczak_/status/2012202766383321109 (o szerszym tle chorób przewl.)

https://x.com/MrsAmericanVGov/status/2012276926497661293

https://x.com/SamaHoole/status/2012071385791602996

https://x.com/SamaHoole/status/2010937900062404809

https://x.com/SamaHoole/status/2010799473258049750
(Cholesterol medication makes sense when you understand the business model…).

https://x.com/ShiningScience/status/2009988699493413018
(badanie na Uniwersytecie Oxford)

https://x.com/thehealthb0t/status/2009718497484636205

https://x.com/CaryKelly11/status/2009945975515652158

https://x.com/SamaHoole/status/2008803595492139196

https://x.com/redpilldispensr/status/2007052350733631658 (dieta na Alzheimera)

https://www.youtube.com/live/oNK0Ux1FQMY
(nowa piramida żywieniowa, to długi wywiad lekarzy braci Rodzeń u B. Rymanowskiego )

O co chodzi – przykład 1 – Mercosur

Gdy ukrywa się szczegóły umów i mami korzyściami dla „wszystkich”,
które przypadną nielicznym, czy to nie spisek
?

Wpis Klucz pokazał w skrócie, że za wieloma wydarzeniami i polityką stoi przede wszystkim biznes, a nawet wyłudzenie pieniędzy bez typowego biznesu w sensie produkcji lub handlu (Klucz „idź za pieniędzmi i władzą).

Tym razem, weźmy pierwszy przykład takiego postępowania. Będzie ich więcej w dalszych wpisach – każdy wymaga szerszego omówienia. Podobnie jak inne „klucze” tam wspomniane.

Głośną ostatnio sprawą jest umowa Unii Europejskiej z krajami Ameryki Południowej – Mercosur.

Są różne opinie na ten temat, których tutaj i w podanych komentarzach nie ukrywam, są przeciw i za umową, powtarzających się w różnych interpretacjach, jak tu zobaczysz.
Ale osobiście jestem mocno zaniepokojony.
I ważna uwaga – nie jestem specem od rolnictwa ani od handlu międzynarodowego.

W deklaracjach Polska jest przeciw umowie, ale opór bardziej stawiają rolnicy niż rząd, nie tylko obwiniany PiS.
Krzysztof Ciecióra ujawnia prawdę na temat umowy UE-Mercosur na kanale Zero:

„Klauzule ochronne rodzimej produkcji nie są zapisane w treści umowy. Nikt tak naprawdę nie wie, na jakie warunki zgodził się polski rząd, ponieważ umowa ta jest utajniona”.

Najpierw skorzystam in extenso z szerszego spojrzenia przedstawionego na X.com ze wpisu https://x.com/abrobivel/status/1964782566969356366  (z diagramem jak powyżej) wraz towarzyszącym filmikiem https://x.com/abrobivel/status/2010139188197204333 – z paroma moimi uwagami w [  ] oraz dalszymi wnioskami – niektóre z sieci. Wytłuszczenia – tutejsze.

Brazylijczyk Levi Borba (mieszkający w Polsce) pisze tam:

Odnośnie umowy Mercosur-UE:

Jest ZŁA, BARDZO ZŁA dla Polski – i mówię to jako osoba z kraju członkowskiego Mercosur.

Nie martwię się zbytnio o jakość żywności, która będzie importowana do Europy, ponieważ obecne przepisy mogą zablokować każdy produkt zawierający niedozwolone substancje chemiczne [tu pojawiają się zastrzeżenia, o których dalej].

JEDNAK.

Jestem jednak BARDZO zaniepokojony skutkami ekonomicznymi.

Dzień, w którym umowa Mercosur-UE wejdzie w życie, będzie dniem, w którym zostanie wydany dekret o śmierci polskiego rolnictwa.

Ponieważ polscy rolnicy nie będą konkurować z brazylijskimi ani argentyńskimi rolnikami – większość z nich dawno wyginęła.

Będą konkurować z ABCD [obecnie ABCCD – patrz dalej] – czterema międzynarodowymi megakonglomeratami (ADM, Bunge, Cargill i Dreyfus) oraz kilkoma innymi (jak Glencore ze Szwajcarii), które kupiły naszą ziemię w Ameryce Południowej.

Te megakorporacje stosują pewien stopień planowania podatkowego (korzystając z rajów podatkowych w miejscach takich jak Kajmany i Wyspy Dziewicze), który pozwala im płacić niskie podatki, i wykorzystują technologie z wyłącznym dostępem.

Dlatego produkują BARDZO BARDZO tanią żywność. Hipertechnologia + niskie podatki.  Polscy rolnicy NIE będą w stanie przetrwać w starciu z nimi.

Zbankrutują więc, a ich ziemia zostanie sprzedana, żeby spłacić długi.

I zgadnijcie, kto to kupi?

Adm, Bunge, Cargill, Dreyfus i tak dalej…

A ci ubodzy, bankrutujący rolnicy przeniosą się do miast i będą żyć w nieludzkich warunkach – tak zaczynają się fawele. [przesada?]

A najgorsze: pamiętacie, że jedyną korzyścią była tańsza żywność?

Cóż, kiedy ADM, Bunge, Cargill, Dreyfus i ich przyjaciele przejmą ziemię, podniosą ceny żywności, bo Polska nie będzie miała wyboru.

Kompletna katastrofa.”
——
Dopiszę, że cała czwórka ma silną reprezentację w Niemczech (które najmocniej prą do umowy) z wieloma zakładami przetwórstwa.

Teza pomocnicza, chociaż „spiskowa” – po IIWŚ naziści uciekli do Ameryki Płd, tam się zadomowili, mają wpływy w kolejnym pokoleniu (obecnie ok. 300 000 w samym Paragwaju), a teraz będą na zlecenie Berlina niszczyć resztki polskości.

Umowa z Mercosur to deal między IV Rzeszą a potomkami III Rzeszy. Czy nie po to Tusk zadłuża Polskę, żebyśmy na wszystko się zgadzali? Niemcy właśnie osiągają to, czego nie udało się w 1939. Teraz Mercosur ma dać Niemcom kontrolę nad żywnością, a nawet wyłączność na jej dystrybucję w Europie po zbankrutowaniu rolników, swobodę zarządzania głodem, przy wykorzystaniu bogatych doświadczeń rosyjskich z okresu „rozkułaczania”.
Przypomnijmy: głód i żywność są strategiczną bronią, kontrola tego sektora to kolejny etap globalizacji = kolejny etap niewolnictwa. Ten sam patent który miał funkcjonować w kwestii gazu z Rosji, jest zamierzony w kwestii żywności.

Niemcy liczą na ekspansję swojej motoryzacji w Ameryce w desperackim ruchu ratowania gospodarki, ale… w krajach BRISC, a także innych w Ameryce Płd., są już Chiny, a tamtejsze auta i elektronika są lepsze i 2 razy tańsze od europejskich.

A NASZ tak podnoszony pod niebiosa eksport przemysłowy w zamian? Tylko do kogo należy większość tego przemysłu? I czy możemy faktycznie konkurować?

A Bruksela już szykuje kolejne umowy z „tygrysami” Dalekiego Wschodu: Indonezja, Malezja, Filipiny, Indie…

Odnośnie przedstawionego diagramu o ABCD – oto z mojej strony częściowa aktualizacja na 2025 r.

Krajobraz czołowych firm handlujących towarami rolnymi ewoluował od 2016 roku, ale grupa centralna – często określana jako ABCCD (Archer Daniels Midland, Bunge, Cargill, COFCO i Louis Dreyfus Company) – nadal dominuje w globalnym handlu podstawowymi produktami, takimi jak zboża, rośliny oleiste, soja, kukurydza i cukier. Fuzje i ekspansje regionalne zmieniły rankingi i wzmocniły niektóre pozycje. Kluczową zmianą było przejęcie przez Bunge firmy Viterra (wcześniej wspieranej przez Glencore) za 8,2 miliarda dolarów, sfinalizowane w lipcu 2025 roku. To przejęcie znacząco zwiększyło skalę i obecność Bunge na rynku, czyniąc ją jedną z największych na świecie firm oferujących rozwiązania dla agrobiznesu. Fuzja ta wzmocniła kontrolę Bunge nad łańcuchami dostaw zbóż i nasion oleistych, szczególnie w Ameryce Północnej i Południowej, ale jednocześnie wywołała obawy o dalszą koncentrację rynku.

Na podstawie najnowszych dostępnych danych (lata podatkowe kończące się w 2025 r. lub za ostatnie dwanaście miesięcy od końca 2025 r.) Grupa ABCCD nie odnotowała żadnego spadku z czołówki. Jednak azjatyccy gracze, tacy jak Wilmar International (~69 mld przychodów TTM, skoncentrowani na oleju palmowym, cukrze i produktach spożywczych) i Olam Agri (częściowo przejęty przez saudyjski podmiot państwowy na początku 2025 r.), zyskują na znaczeniu, szczególnie w segmencie towarów tropikalnych. Mogą oni walczyć o czołowe miejsca w poszczególnych segmentach, ale nie wypierają jeszcze ABCCD w ogólnym handlu zbożami i produktami podstawowymi.

Koncentracja rynku: Łącznie ABCCD kontroluje 70-90% światowego handlu zbożami i roślinami oleistymi, z silną dominacją na kluczowych rynkach eksportowych, takich jak soja z Brazylii, USA, Paragwaju i Argentyny. Ten oligopol nasilił się po fuzji Bunge-Viterra, co potencjalnie daje grupie jeszcze większą siłę cenową w obliczu zmian klimatycznych i napięć handlowych. Ze względu na prywatne dane, dane dotyczące poszczególnych akcji nie są precyzyjnie publikowane, ale szacunki sugerują, że Cargill i ADM odpowiadają za 20-25% globalnych przepływów zboża, a pozostałe firmy dzielą się resztą.

Szersze trendy: Zyski tych firm gwałtownie wzrosły w 2022 roku (trzykrotnie w porównaniu ze średnią z lat 2016-2020) z powodu szoków podażowych spowodowanych wojną na Ukrainie i zjawiskami pogodowymi, ale w latach 2024-2025 powróciły do ​​normy wraz ze spadkiem cen. Całkowite przychody sektora dla głównych firm handlujących produktami rolnymi przekroczyły 700 mld dolarów w 2023 roku.

86% Europejczyków jest przeciwko Mercosur, a UE ma to … gdzieś – przeforsowano to w KE.
Słowa Pana Jacka Saryusz-Wolskiego, który tłumaczył, dlaczego Włochy poparły pakt migracyjny:

Dlaczego? Bo UE zagroziła, że przykręci im kurek z kasą, mając jako alibi wysoki dług Włochów [a jeśli się zgodzą, to Ursula von der Leyen zrobi co może, by przekabacić sceptycznie nastawione państwa i próbuje przekonać rządy Włoch i Francji kwotą 45 miliardów euro na unijne fundusze rolne. Tylko, że to byłaby duża łapówka z naszych unijnych SKŁADEK. Przy okazji -16.01. udaje się do Paragwaju by tam podpisać omawianą umowę ]

Globalistycznie łatwiej to zrozumieć przyjmując, że w Brukseli została zainstalowana grupa agentów mających za zadanie maksymalnie zniszczyć kraje europejskie? Pytanie tylko, czy dostają rozkazy z Moskwy, USA czy z Pekinu.

Zatem myślę, że to unijni urzędnicy są głównym problemem, a nie Unia sama w sobie.

Ktoś napisał: „Polskie rolnictwo odpowiada za mniej niż 2% PKB. Większość pracuje w mieście, a jest ‚rolnikiem’ tylko ze względu na KRUS. Jak zaczną w końcu produkować zdrową, naturalną, niskonakładową żywność, to na pewno znajdą sobie swoją niszę na rynku”.

Cóż – nasza żywność bywa relatywnie lepsza od tej z Zachodu i dlatego chętnie ją tam importują. Jej jakość będzie rosła o ile będzie rosła świadomość rolników i konsumentów, że pestycydy, GMO, chemia – niszczy jakość.

Szersze omówienie szeregu aspektów umowy znajdziemy w https://x.com/spalinskipatryk/status/2009630298137383121
– cytuję:

1️⃣ Umowa jest pod dyktando Republiki Federalnej Niemiec. Dlaczego?

Umowa zakłada radykalne obniżenie cła z południowoamerykańskich produktów żywnościowych ORAZ ten sam ruch w szczególności z europejskich SAMOCHODÓW, MASZYN, CHEMIKALIÓW.

Kogo gospodarka jest oparta na przemyśle motoryzacyjnym i chemicznym?

Kto przespał rewolucje technologiczną w branży motoryzacyjnej, która poszła w elektryki i szuka nowych rynków zbytu?

Do jakich prezesów korporacji w pierwszej kolejności udaje się nowy kanclerz Niemiec?

2️⃣ Przez lata Unia śrubowała regulacje środowiskowe dla rolników. Wiele w tym było absurdu, tego nie bagatelizuję, ale celem rzeczywiście było to, abyśmy nie jedli syfu. I to się udało. Mamy najzdrowszą żywność na całym świecie.

⭕️ Państwa Ameryki Południowej mają WYŁOŻONE na regulacje środowiskowe. Są to państwa rozwijające się, którym daleko do europejskich standardów. Nie mają promila obostrzeń, które mają Europejczycy.

Przypłynie do nas syf, kompletnie niekontrolowany na miejscu, w znacznie niższej cenie niż europejska żywność. Europejski rolnik nie jest w stanie konkurować z takimi cenami, choćby chciał.

Efekt? Konsument będzie jadł gorzej, a europejscy rolnicy będą musieli zwijać interes.

3️⃣ I tu przechodzimy do najważniejszego. Co oznacza powolne zaoranie naszego rolnictwa? Uzależniamy się od importu żywności, czyli FUNDAMENTU bezpieczeństwa i stabilności każdego kraju. W przypadku jakiegokolwiek załamania łańcucha dostaw jesteśmy w kompletnej … dupie, co dobrze pokazała pandemia w przypadku tak prozaicznych rzeczy jak chińskie środki do dezynfekcji. A co dopiero mówić o żywności?

Nie mamy kompletnie żadnej odporności na kryzysy. Będziemy z roku na rok coraz bardziej uwiązani na smyczy państw południowoamerykańskich, bardzo często prorosyjskich.

‚No ale to będzie tylko 1,2-1,6% całego rynku UE’ [powtarzany często argument].

Najprościej jak się da: te parę procent to jest klin [powiedziałbym – koń trojański], który stanie się ceną krańcową. Import nie będzie równomierny, tylko nagły.

To tak jak na targu byłoby 100 sprzedawców jabłek po 4 zł/kg i nagle wjeżdża jeden tir z jabłkami po 2 zł/kg. Macie gwarancję, że wraz z upadającymi sprzedawcami tych tirów będzie przyjeżdżać coraz więcej. [czyli monopolizacja i możliwość podwyższania cen]

Warto też podkreślić, że te 1,6% odnosi się do CAŁOŚCI. Te planowane 99 tysięcy ton wołowiny z Mercosur to najbardziej dochodowe elementy: polędwica, rostbef, antrykot. Ich w UE produkujemy 700 tysięcy ton. Udział w rynku wzrasta do 15%, a nie 1,5% i to właśnie na tych rzeczach zarabiamy, a nie na skórach i ogonach. Polski sektor wołowiny, który jest potęgą eksportową, może więc stracić rynek premium w Europie Zachodniej (Niemcy, Włochy), gdzie brazylijskie steki wyprą polskie. Presja na ceny w segmencie premium będzie zatem znaczna.

[Podobna sytuacja, choć nawet nieco gorsza, może spotkać nasze kurczaki. Polska jest największym producentem drobiu w UE].

„Głos z sali”: Myślisz, że dokładnie ci sprawdzą setki tys. ton mięsa rocznie które wpłyną do UE?

Otóż największym problemem nie jest sam fakt istnienia kontyngentu lecz to, z czego ten kontyngent się składa. Nie mówimy tu o mięsie drugiej kategorii ani o elementach o ograniczonej wartości handlowej. Te 99 tys. ton obejmują wyłącznie najlepsze i najbardziej dochodowe części wołowiny premium – w postaci chłodzonej i mrożonej.  To nie jest margines, który rynek wchłonie bez konsekwencji, lecz udział na tyle duży, że realnie wpływa na ceny, rentowność i stabilność produkcji. To właśnie te elementy odpowiadają za budowanie marży w całym łańcuchu produkcji wołowiny. Dzięki nim producenci są w stanie zbilansować sprzedaż pozostałych, znacznie tańszych części mięsa. Uderzenie w ten segment oznacza więc nie tylko spadek dochodów z mięsa premium, ale zachwianie opłacalności całej produkcji, od hodowcy po zakłady przetwórcze.

Dlatego sprowadzanie problemu wyłącznie do „liczby ton” jest poważnym uproszczeniem. Kluczowe znaczenie ma struktura importu i to, że konkurencja koncentruje się dokładnie w tym segmencie rynku, który decyduje o zyskach polskiego i europejskiego sektora wołowiny.

Będzie zapewne i przekupywanie kontrolerów, szczególnie że będzie kwitł przemyt narkotyków.

Piszą, że na tych statkach już teraz przewożących „żywność” panują warunki sanitarne jak w Londynie podczas epidemii dżumy… Żarcie, które 3-4 tygodnie spędzi na statkach oceanicznych, nie jest jedzeniem. To trucizna [omawiała to prof. G. Cichosz].

Jaki z tego jest wniosek?

To nie jest tak, że efekty odczujemy za rok. Absolutnie. Proces będzie podobny jak w przypadku przenoszenia amerykańskiego przemysłu do Chin. Będzie to trwało latami, a nasze bezpieczeństwo żywnościowe będzie coraz bardziej chwiejne.
[Jak kiedyś pisałem – na przykładzie USA – gdy przez kilka dekad się nie produkowało, to nie ma lokalnie siły roboczej – ludzi, którzy potrafią „to zrobić” Podobnie było wcześniej np. w Afryce, gdzie zanikło sporo rzemiosł będących w dużym stopniu podstawą samowystarczalności – za sprawą kupowania gotowych produktów zza granicy po dumpingowych cenach. Taki jest koszt wygody i krótkowzroczności. To czeka Europę za kilka dekad z żywnością.]

Do momentu, kiedy nagle obudzimy się, że nasze być albo nie być jest uzależnione od państw z drugiego końca świata. I to wszystko po to, aby …ratować Mercedesa…”

Maciej Wilk na X.com:
„Rynek rolny działa progowo, nie liniowo.  W wielu sektorach marże są na tyle niskie, że 1–2% zmiany podaży potrafi zabić rentowność i wypchnąć część producentów z rynku. Zatem te pozornie niegroźne kontyngenty w zupełności wystarczą żeby zakłócić funkcjonowanie niektórych segmentów rynku i uzależnić je od importu.

A suwerenność to przede wszystkim odporność i zdolność do zwiększenia produkcji w kryzysie.

Jak sektor jest „przetrzebiony” importem, to zaczyna brakować zdolność szybkiego zwiększenia produkcji. Dobrym przykładem są tu chociażby te nieszczęsne maseczki ochronne.

Zatem jak w momencie kryzysu zacznie brakować podstawowych artykułów spożywczych,…”

Czyli Europa będzie coraz bardziej zależna od zewnętrznych dostawców. Jedna decyzja BRICS, może spowodować, że EU będzie płacić fortunę lub łańcuchy dostaw zostaną przerwane.

Odnoszę wrażenie, że samowystarczalność żywnościowa to pojęcia obce dla tych którzy myślą, że chleb, mleko, mięso biorą się ze sklepu a pieniądze z bankomatu.

Opinia: „w Polsce sprzedaż ziemi jest chroniona, więc koncerny jej nie wykupią”. Ale znamy przypadki zakupu przez pośredników-słupy, a korupcja w tym zakresie też występuje…
Te same koncerny to samo zrobiły z Ukrainą (spichlerzem Europy). Własność jest innym prawem niż te papierki umów. Na marginesie sytuacja ogólna na Ukrainie. Najlepsze czarnoziemy w Europie wykupione zostały przez holdingi niemieckie, duńskie, holenderskie i żydoamerykanskie (myślę, że i te inne mają podobne związki). A pierwsze zdanie w środkowej Ukrainie od prawie trzech lat mają 🇺🇸fundusze powiernicze.
Inne zasoby naturalne też. Jak donosi „The New York Times” Przetarg na zagospodarowanie największego na Ukrainie złoża litu – (coraz bardziej deficytowego pierwiastka o szerokim zastosowaniu zwłaszcza w elektronice) Dobraja, w obwodzie kirowohradzkim, wygrał kumpel Trumpa i szef Światowego Kongresu Żydów (od 2007), miliarder RONALD LAUDER…😏

Duża oszczędność na transporcie – towar jest już w Europie, a zarabiają holdingi, także te, które de facto są międzynarodowe.

I tak by wygrali amerykańscy inwestorzy, bo po to Biden tę wojnę sponsorował.

Nawet niektórzy pytają: Czy nie po to wybuchła wojna na Ukrainie?

Wróćmy do zagadnienia jakości.

Inny komentarz w sieci: „obecne przepisy mogą zablokować każdy produkt zawierający niedozwolone substancje chemiczne”, ale przecież te same przepisy nie blokowały/blokują wwożenia ukraińskiego zboża, które nie spełnia norm.

Żeby żywność zza oceanu przetrwała długi transport, będzie mocno konserwowana.

Komisja Europejska w tamtym roku próbowała forsować zwiększenie limitów zanieczyszczenia żywności dla krajów trzecich – podwójne standardy.

Ale W Brazylii dozwolone jest stosowanie wielu substancji czynnych (pestycydów, fungicydów), które w UE zostały zakazane ze względów zdrowotnych lub środowiskowych. Dozwolone są również stymulatory wzrostu w hodowli bydła, zakazane od lat w UE [Mancozeb, podejrzany o działanie rakotwórcze i rozwalający gospodarkę hormonalną. Chlorothalonil, Carbendazim, Thiophanate-methyl, Acephate, Atrazine. Lista jest dłuższa, brudniejsza i dobrze znana regulatorom. Te chemikalia w Brazylii wciąż są w ścisłej czołówce sprzedaży. I uwaga, europejskie koncerny chemiczne (głównie niemieckie, a jak!) wcale nie stoją z boku. BASF, Bayer i reszta tej zbrodniczej … chętnie sprzedają tam to, czego u siebie sprzedawać już nie mogą].

Można dyskutować o jakości, ale nie to jest głównym aspektem zagadnienia (chociaż osobiście zależy mi na jakości – nawet przy wyższej cenie).

Naszych rolników niszczy i nasza biurokracja, a ta jest pochodną zarządzeń KE i tamtejszej korupcji – wałki z przetargami, bo cała piramida musi się nakarmić, administracyjne blokady i obostrzenia, np. sanitarne, rosnące podatki, kary, mandaty…Rolników w UE dusi się normami, zakazami i „zielonym ładem”, a rynek zalewa tani import bez żadnych zasad.
Wieś obawia się nie tylko utraty rynku, ale także „efektu domina”: upadek hodowli może pociągnąć za sobą spadek popytu na polskie zboża paszowe. W Polsce duże przemysłowe gospodarstwa też znikną, bo nie wytrzymają konkurencji tych jeszcze większych i produkujących taniej. Tak samo EU zrobiła z małymi sklepami spożywczymi. Po 1990 weszły zagraniczne sieci Biedronka, Lidl, Tesco, Kaufland, Carrefour. Wpierw było tanio – wykosili małe i średnie sklepy.
A teraz robią co chcą, bo nie mamy wyboru. Przejęli klientów i zniszczyli konkurencję niskimi cenami (i jakością). Teraz ceny z Lidlu są wyższe niż w Niemczech. A waga i jakość produktów to jedzenie najgorzej jakości. Teraz niszczą małe piekarnie. Ludzie kupują te podpiekane półprodukty bo tanio. Nie będzie piekarni, będzie drożej niż w piekarni.

Tak można zniszczyć lokalnych rolników, mały handel rodzimy i suwerenność żywnościową. To i tania ziemia i tania siła robocza, to słabe państwo.

Inny aspekt: klęska ekologiczna w Ameryce i degradacja ekosystemów. To co się stało z Paragwajem, to nie tylko ostrzeżenie, to kierunkowskaz co będzie z puszczą amazońską wycinaną brutalne pod kolejne uprawy. Podobnie dzieje się w Chile przez wzniecone pożary trawiące lasy. Społeczne protesty (demonstracje) przeciw podpalaczom sugerują, że nie były to wydarzenia naturalne. Jest jeszcze inny skutek dewastacji lasów, o którym mało kto mówi. Z tych zniszczonych lasów wychodzą w kierunku siedzib ludzkich drobne zwierzęta, głównie gryzonie przenoszące mnóstwo wirusów, z którymi ludzie nie stykali się poprzednio i w stosunku do których nie wytworzyli odporności. To jest cała lista gorączek krwotocznych, skrajnie niebezpiecznych dla ludzkiego organizmu, powodujące epidemie zagrażające zdrowiu publicznemu. Takie zakaźne choroby są przenoszone z kontynentu na kontynent przez transport towarów.
Co na to wszystko tak uczulona na ekologię KE? Dodajmy ślad węglowy statków transportujących w jedną i drugą stronę towary, pewnie …100% eko jak UE wymaga od swoich obywateli od 2030 r. Wielka hipokryzja.

Jeszcze inny krytyczny element tej umowy, o którym praktycznie w ogóle się nie mówi i który rzuca światło na to, o co chodzi – minerały krytyczne z Brazylii – Załącznik 2-B umowy. Dostęp do południowoamerykańskich złóż litu, niobu i grafitu jest rzekomo warunkiem utrzymania konkurencyjności polskiego sektora bateryjnego oraz przemysłu stalowego, stanowiąc jedyną realną alternatywę dla dominacji Chin
( https://biznesenter.pl/na-czasie/1503-umowa-mercosur-o-co-w-niej-chodzi/).
Brazylia jest absolutnym hegemonem na rynku niobu, kontrolując ok. 90 proc. światowego wydobycia i przetwórstwa tego metalu. Argentyna, wraz z Chile i Boliwią mogą pochwalić się jednymi z największych na świecie zasobów litu.
Tylko, że Chiny już tam są i mają większe przebicie i chcą handlować ze światem – tym, który nie idzie na wojnę Trumpa. Nie musimy tego robić.
Inwestycje Pekinu w ciągu ostatnich 5 lat wzrosły w Brazylii o ok. 400 proc. do kilku miliardów dolarów. Przykładowo: chińskie firmy (takie jak gigant BYD czy CATL) we współpracy z brazylijskim CBMM (brazylijski koncern – monopolista wydobycia niobu) badają zastosowanie tlenku niobu w anodach baterii litowych.
A tenże BYD już od lipca 2025 produkuje samochody elektryczne w dawnej fabryce Forda w Camaçari. Zdolność produkcyjna 150 tysięcy aut rocznie, z planem na 300 tysięcy! Tania siła robocza, tańsza energia – to recepta na dominację na rynku. W Brazylii chińskie EV to ponad 80% rynku, a Great Wall Motor otwiera kolejną fabrykę w dawnej siedzibie Mercedes-Benz. To strategia omijania unijnych ceł! Zaleją nas w UE auta z Mercosur, a nie odwrotnie. Nadzieja Niemiec na konkurowanie są małe, bo samochody chińskie są dużo tańsze.

Jeszcze od Macieja Wilka https://x.com/MacVVilk/status/2009658462964178967 :
„To co najbardziej uderza w decyzji o podpisaniu umowy z MERCOSUR to – po raz n-ty – całkowite odklejenie elit EU od rzeczywistości.

To tak jakby lata 2020-24 – pandemia, wojna, załamania łańcuchów dostaw i globalny zwrot ku bezpieczeństwu strategicznemu – nigdy nie miały miejsca.

Debata o tym, czy MERCOSUR uderzy w europejskie rolnictwo „bardzo” czy „tylko trochę” jest wtórna. Nadrzędny problem jest inny: trzeba mieć wybitnie ograniczony umysł, żeby dobrowolnie osłabiać własną SUWERENNOŚĆ ŻYWNOŚCIOWĄ – w imię zwiększenia eksportu przemysłówki np. do Paragwaju.

To jest podręcznikowy przykład tego samego myślenia, które przez dekady pompowało wzrost Chin europejskim kapitałem i europejskimi technologiami, tylko po to, by w godzinie kryzysu to Europa musiała kupować od nich maseczki ochronne i podstawowe składniki leków, bo własnej produkcji już nie miała.

25 lat negocjacji i ZERO refleksji. Europejskie elity mentalnie zdają się nadal tkwić w okolicach 2000 roku – w fałszywym komforcie ‚końca historii’, nieograniczonej globalizacji i niezwyciężonego pochodu liberalno-demokratycznej rewolucji przez wszystkie kontynenty.

Tymczasem świat na naszych oczach wrócił do brutalnych zasad gry, w których rządzi twarda siła, bezpieczeństwo ekonomiczne, kontrola surowców i suwerenność w kluczowych sektorach [vide D. Trump, a bardziej skrycie międzynarodowe korporacje]…”

Ktoś pyta: Z wydłużonym czasem transportu, co zwiększa jego koszty, żywność ma być tańsza niż miejscowa – jakim sposobem?
Dumping. O specjalnych narzędziach i przywilejach finansowych korporacji w krajach Mecosur już było. Uwzględnijmy też, że tam są w stanie zebrać plony nawet 2 razy w roku (soja i kukurydza w Brazylii oraz Argentynie).

Natomiast już w 2025 roku rolnicy w wielu krajach UE mieli problem ze sprzedażą swoich płodów rolnych, bo albo nie było chętnych albo ceny skupu były dla nich bardzo niskie, albo zostawiali plony na polu lub oddawali ludziom w ramach samozbiorów.
Sytuacja jest dynamiczna – usłyszymy o kolejnych zagrożeniach i rzekomych profitach UE. Czas pokaże, kto miał rację – zwłaszcza w dłuższej perspektywie. 

Życie w zakłamaniu

Oświecenia nie osiąga się przez tworzenie obrazów światła,
lecz przez uświadomienie sobie ciemności
.
Carl G. Jung

( https://youtu.be/HrgmTT2jqgE?si=EZdbaPjpt48H7ygQ )
Dziś nietypowo. I krótko (pomijając czas na obejrzenie filmu).
Polski film dokumentalny ODNAWIALNE ŹRÓDŁO PIENIĘDZY, którego nie chcieli pokazać w telewizji.
Zobacz, co dzieje się naprawdę za kulisami zielonej transformacji.
Setki miliardów euro na #wiatraki i #panele, tysiące stron strategii
klimatycznych, morze medialnych deklaracji o „czystej energii”…
A emisje #CO₂? Wciąż rosną. Przypadek?
Ten film to opowieść o realnych skutkach polityki #OZE.
O mieszkańcach wsi zdewastowanych przez inwestycje „proklimatyczne”.
O gigantycznych kosztach magazynów energii i elektryczności, której nie da się zmagazynować. O tym, że #atom jest wciąż blokowany – w imię ideologii, nie faktów.
O tym jak cofamy się do epoki kamienia łupanego, widząc jak i jakim kosztem to się odbywa w Afryce i innych miejscach.
Zobacz jak wiele kategorii wpisu pasuje do tej relacji!
Jest dużo szerszy kontekst zakłamania, np. klimat, postęp, ekologia i ekonomia. Co do energetyki w ogóle – pisałem o tym tu wielokrotnie, także w kontekście węgla, energetyki rozproszonej, energii geotermalnej itd. Kto ciekaw – znajdzie lokalną wyszukiwarką – nie wydłużam tego wpisu.
A o zakłamaniu – jeszcze więcej.
Dość!
Podaj dalej – zwłaszcza tym, którzy albo agitują za tym „ładem” albo go wdrażają.

Kawowo – to i owo

filiżanka kawy

Ciekawa kawa…
Bez niej jestem na diecie z powietrza,
z nią – geniuszem, który pamięta,
gdzie zostawił klucze… no, prawie.

O kawie pisałem tutaj już wcześniej – w 2023 roku – Kawowe Curriculum-vitae. Polecam dla ciekawostek i nie tylko…
Ale to była tylko mała część tematyki kawy. Możliwe, że będę jeszcze  wracał do niej, a teraz drugi wpis.
Ponieważ obraz zastępuje tysiąc słów – zapraszam na moją tablicę na Pinterest poświęconą kawie Kawa / Coffee. 
Co prawda, wspomniałem o pinterestowych wrzutkach w poprzednim wpisie, to jeszcze raz tam zapraszam – przybyło trochę pinów. Druga powiązana tablica jest o filiżankach i kubkach Cups and Mugs.
Można by wspomnieć jeszcze o specjalnych termosikach na kawę, ale to już mało atrakcyjne wizualnie. 

Zacznijmy od tego, że kawy wciąż drożeją
Wg paru raportów, np. Kawa i czekolada podrożały przez rok o 32 proc.! – wGospodarce.pl wśród różnych produktów najbardziej (ok. 30 proc.) podrożały kawa i czekolada, a kawa mielona i rozpuszczalna, o 32,3 i 12,6 proc. rok do roku. Nie jest to dobra wiadomość, między innymi z powodu, że kawa, bombonierki, czekolady to popularne prezenty pod choinkę.
Podwyżki przekładają się na ceny kawy w polskich kawiarniach. Espresso jest najtańszą opcją, najszybciej drożeje latte. 
Analiza wskazuje, że espresso pozostaje najprzystępniejszą kawą do wypicia na mieście, ze średnią ceną 9 zł. Chociaż zdarzają się skrajności – od 3 zł do 25 zł – najczęściej za espresso płacimy między 8 a 10 zł. 
Znacząco droższe są kawy z dodatkiem mleka:

– Cappuccino kosztuje średnio 13,3 zł (o 47% więcej niż espresso). 
– Latte to średni wydatek 14,8 zł (aż o 64% więcej niż espresso).

Od 2022 roku latte zdrożało najbardziej – o 22%. Dla porównania, cena cappuccino wzrosła o 20,5%, a espresso o 18,5%.
Z kolei można mieć wrażenie, że ceny w Polsce nie zawsze są skutkiem cen światowych. Wg Rok zbiorów 2026-2027 może przynieść nadwyżkę 7-10 milionów worków, kawa stoi w obliczu nowej presji nadprodukcja może zmienić trend. Jednak to niepewne, zwłaszcza, że grają rolę cła (duże zamieszanie i zmienność) i nie wszystkie produkty są u nas popularne. 
Te obecne zmiany cen mogą skłaniać niektórych do kupowania substytutów kawy. 
https://rozrywka.o2.pl/plotki/kupujesz-taka-kawe-bo-jest-tansza-bosacka-ostrzega-przed-4-podrobkami-7221715659701184a 
Oto filmik z wypowiedzią Katarzyny Bosackiej, w którym sprawdziła, czy z racji coraz wyższych cen kawy (wymienia jak drogie mogą być) opłaca się kupować produkty, które ją udają — np. napoje lub mieszanki. Po skrupulatnym przeanalizowaniu czterech podróbek kategorycznie zaprzeczyła. „Kawa w ziarnach jest najtańsza, amen” – podsumowała. 
Tradycyjnym przykładem są napoje kawowe, w których jest mniej kawy, a więcej wszystkich innych dodatków. Nie jest to zbyt opłacalne, lepiej sobie kupić kawę, zaparzyć w domu, dolać mleka i posłodzić cukrem.
Dodam od siebie, że nie tylko nieopłacalne, ale ze względu na te dodatki może być niezdrowe. Osobiście nawet nie spoglądam na te substytuty. 
Na tle tych podwyżek zaskakują od czasu do czasu akcje różnych firm z dużymi obniżkami cen. Przykładowo: 
Gdy to piszę, w Żabkach mała kawa jest po 4,99 zł, a niedawno w Mac Caffe średnia i duża kawa, w tym z mlekiem, cappuccino itp., była za 7 złotych.
Jeszcze dalej idą promocje związane z wprowadzaniem nowego produktu lub marki np. Melitta: 
www.fakt.pl/pieniadze/rozdaja-darmowa-kawe-na-ulicach-polskich-miast-to-nowa-marka-melitta/lp0jdm8 
Cóż – Melitta dla mnie nie jest nowością – znam od dawna, a nawet używałem ich saszetek do zastosowania w ekspresie, ale może chodzi o jeszcze coś nowego…

Co do saszetek trzeba zwrócić uwagę na jakość. Melitta ma 100-letnią tradycje, ale w innych przypadkach może być różnie – patrz https://dzienniklodzki.pl/kawe-w-saszetkach-przebadano-w-specjalnym-laboratorium-znaleziono-w-niej-min-pestycydy-czy-na-pewno-wiesz-co-pijesz/ar/c1-18788893 
Kawy mielone – tracą na wartości z czasem – lepiej mielić niewielkie ilości na bieżąco do zaparzania. 
Z kaw instant (rozpuszczalnych) – gdy nie ma czasu na parzenie w ekspresie… pijam prawie wyłącznie Idee Caffee – od czasu gdy poznałem ją w Niemczech. Nie sprawdzałem czy obiektywnie jest dobra, ale smakuje mi. Może niepotrzebnie się ograniczam w próbowaniu innych? Czytelników proszę o ich sugestie co do wyboru.
Z nowych badań właśnie w Niemczech wynika jednak, że w tej grupie wygrywają trzy marki. Otóż eksperci ze Stiftung Warentest wzięli pod lupę aż 15 różnych kaw mielonych. Analizowano nie tylko smak i aromat, ale też wygląd, zapach, a nawet przyjazność opakowania dla użytkownika i środowiska. Wyniki zaskoczyły – wśród zwycięzców znalazły się zarówno znane marki, jak i niedrogie produkty z dyskontów. 
Eduscho Filterkaffee Nr. 1 Klassisch zdobyła najwyższą ocenę – „bardzo dobrą”. Eksperci zachwalali jej pełny, zrównoważony smak i intensywny aromat, który utrzymuje się długo po ostatnim łyku. Eduscho wyróżniła się nie tylko w teście sensorycznym, ale też w kategoriach przyjazności opakowania, czystości produktu oraz czytelności informacji na etykiecie. To dowód, że klasyka wciąż ma siłę przebicia – i nie bez powodu od lat gości w kuchniach. 
Na drugim miejscu uplasowała się Bio-Kaffee „Gourmet” od Lebensbaum, która zdobyła ocenę „dobrą”. To propozycja dla osób ceniących ekologiczne uprawy i delikatny, naturalny smak. Kawa ta pochodzi z certyfikowanych plantacji, gdzie nie stosuje się szkodliwych pestycydów. 
Trzecie miejsce w teście zdobył dmBio Kaffee Klassik gemahlen – również z oceną „dobrą”. To niedroga, ale bardzo solidna kawa, która smakowo konkuruje z droższymi markami premium. Testujący chwalili ją za łagodny smak, umiarkowaną kwasowość i czyste aromaty ziaren Arabica. Idealna dla tych, którzy lubią klasyczną, zbalansowaną kawę bez goryczki. 
Więcej: https://polskiobserwator.de/eksperci-przebadali-kawy-mielone-ta-tania-marka-okazala-sie-najlepsza/ .

W Polsce (wg konsumentów) uważa się, że MK Café Premium to najwyższej jakości kawa mielona dostępna na rynku. Charakteryzuje się starannie dobraną mieszanką ziaren, oferującą łagodny smak, znakomity aromat i niesamowitą równowagę.

Kawa dla zdrowia 
Wciąż dochodzą liczne kolejne wieści o zdrowotnych właściwościach kawy – na podstawie nowszych badań. To jednak nie nowość, o czym pisałem wielokrotnie, np. na www.LepszeZdrowie.info
Oto parę nowych doniesień z tej sfery. 
Naukowcy przeanalizowali nawyki dziesiątek tysięcy dorosłych i doszli do zaskakującego wniosku: chociaż 3 do 5 filiżanek kawy dziennie jest powiązane z dłuższym życiem, największą różnicę robią pory dnia, w której ją spożywamy. 
Analiza, opublikowana w European Society of Cardiology, skupiła się na obszernej grupie ponad 40 tysięcy dorosłych Amerykanów, z których 52 proc. deklarowało regularne picie kawy. Wyniki tej szczegółowej pracy badawczej zaskoczyły naukowców, rzucając nowe światło na optymalny rytm spożycia kofeiny.

Mniejsze ryzyko śmierci: Osoby pijące kawę wyłącznie w tych porannych godzinach miały o 16 proc. mniejsze prawdopodobieństwo zgonu z jakiejkolwiek przyczyny w porównaniu do osób niepijących kawy. 
Ochrona serca: Co więcej, w tej grupie odnotowano aż o 31 proc. mniejsze prawdopodobieństwo zgonu z powodu chorób układu krążenia. 
Warto podkreślić, że tak znaczące korzyści zdrowotne nie dotyczyły osób, które piły kawę w późniejszych porach dnia. 
(Wg artykułu) Dlaczego picie kawy rano jest najlepsze? … Kawa wykazuje najsilniejsze właściwości przeciwzapalne właśnie w godzinach porannych. Zmniejszenie stanu zapalnego w organizmie jest krytyczne dla prewencji wielu chorób przewlekłych, w tym schorzeń serca. 
Wspomina się tam o piciu kawy zaraz po przebudzeniu lub przed śniadaniem, czyli na pusty żołądek. Osobiście (i nie tylko) – nie polecam. Podbijamy poranny kortyzol, a to nie jest korzystne, podrażniamy też żołądek. Lepiej tak wypić np. wodę z cytryną.
Ja za porę ranną uważam tę od śniadania do godziny 11, a nawet do południa, i tego się trzymam. 
Być może nowością w kontekście serca jest badanie DECAF, które było finansowane przez amerykańskie Narodowe Instytuty Zdrowia (NIH) i jest pierwszym randomizowanym badaniem klinicznym, które w sposób bezpośredni analizuje wpływ kawy z kofeiną na częstość nawrotów migotania przedsionków 
https://alertmedyczny.pl/picie-kawy-moze-chronic-przed-migotaniem-przedsionkow-wyniki-badania-decaf/ 
Wyniki były jednoznaczne: ryzyko nawrotu migotania przedsionków było aż o 39% niższe u osób pijących kawę. 
Kofeina działa również moczopędnie (ale w niewielkim stopniu i u osób, które jeszcze nie „oswoiły” się z piciem kawy), więc to tylko potencjalnie może obniżać ciśnienie krwi u niektórych osób, a tym samym zmniejszać ryzyko migotania przedsionków. Kilka innych składników kawy ma również właściwości przeciwzapalne, które mogą mieć pozytywny wpływ.

https://www.onet.pl/styl-zycia/onetkobieta/tak-kawa-wplywa-na-poziom-cukru-we-krwi-kluczowy-efekt-widoczny-w-tej-grupie/vfv3t22,2b83378a 
Jak wynika z badania przeprowadzonego przez zespół koreańskich naukowców, picie dwóch filiżanek czarnej kawy dziennie może poprawić metabolizm glukozy, szczególnie u kobiet. 
Badanie oparto na danych z Korea National Health and Nutrition Examination Survey (KNHANES) z lat 2019-2021. Analizą objęto 7 453 uczestników, z których 6 613 podzielono na grupy w zależności od rodzaju i ilości spożywanej kawy. Ciekawe, że u mężczyzn i osób pijących kawę z dodatkami, takimi jak cukier czy śmietanka, nie zaobserwowano jednak podobnych korzyści. Unikanie dodatków, takich jak cukier czy śmietanka, może nie tylko zmniejszyć kaloryczność napoju, ale także wspierać metabolizm.

Parę nowości „konsumpcyjnych” 
Pierwsza – także w powiązaniu ze zdrowiem. Oliwa w kawie. To hit wprost z Włoch.
https://ddb24.pl/artykul/zdrowie-a-kawa-od-espresso-n1758430

… Wprowadzono linię napojów „Oleato”. Jest to hitem nie tylko smakowym, ale i zdrowotnym, ponieważ łączy w sobie prozdrowotne działanie obu składników. (z cholesterolem – nie jest tak jak się powszechnie uważa), a kawa stabilizuje cukier: Dodatek tłuszczu spowalnia wchłanianie cukrów, co poprawia wrażliwość na insulinę i zapobiega gwałtownym skokom energii. Ma też działanie przeciwzapalne. Synergia polifenoli z oliwy i antyoksydantów z kawy chroni komórki przed uszkodzeniami. Kawa z oliwą jest łagodniejsza dla żołądka. Wystarczy dodać łyżeczkę oliwy extra virgin do filiżanki gorącej kawy i zblendować przez 15–20 sekund, aż napój nabierze kremowej, spienionej konsystencji. 
Kolejna nowość – 
https://zdrowie.interia.pl/diety/news-proffee-kawa-ktora-odzywia-nowy-sposob-na-poranny-zastrzyk-e,nId,8033595#google_vignette 
Zamiast latte – „proffee”? Ten trend na dobre zadomowił się wśród osób dbających o sylwetkę i aktywnych zawodowo. „Protein coffee”, czyli kawa z dodatkiem białka, to prosty sposób na połączenie przyjemnego z pożytecznym: smaku ulubionej kofeinowej mikstury i wartości odżywczych shake’a proteinowego. 
Dlaczego warto pić kawę z białkiem? Połączenie kofeiny i białka może działać synergicznie. Kofeina pobudza układ nerwowy, zwiększa koncentrację i przyspiesza metabolizm, natomiast białko daje uczucie sytości i stabilizuje poziom cukru we krwi.
Odpowiedzi na pytania:
Jak przygotować „proffee” w domu?
Kiedy najlepiej pić „proffee”?
Dla kogo „proffee” może być niekorzystna?
Co daje regularne picie „proffee”? – znajdziesz w ww. artykule.

I jeszcze trochę o technologii.
W sklepach mamy wysyp różnych ekspresów do kawy, niektóre to istne kombajny, niestety idzie to w parze z ceną.
Używam od lat dość prostego, zatem kuszą mnie takie, w których mógłbym szybko mieć całe spektrum możliwości. Oczywiście – miło jest samemu eksperymentować, ale jakoś „na starość” czas nabiera też ceny. 
Na przykład ekspres Jura Z10, który potrafi… właściwie wszystko. 
https://www.youtube.com/watch?v=W7gdy0cQVdw .
Reklamują się tak: „Rano – szybka i mocna kawa, czekająca nas w kuchni … W ciągu dnia – przepyszne cold brew. Wieczorem – aromatyczna kawa, ale bez dawki kofeiny, która utrudniłaby nam zaśnięcie. Od tego wszystkiego – i nie tylko – dzielić nas może jedno dotknięcie ekranu”.
Niestety – ceny bardziej zaawansowanych modeli przekraczają 10 000 zł, chociaż są i wersje budżetowe. 
W takiej sytuacji można się zastanowić, czy nie taniej pójść do kawiarni.
Bywam(y) w różnych, ale jak wspomniałem na początku, ceny też mają dużą rozpiętość. Lubię odwiedzać kawiarnie Karmello Chocolatier – nie są jakieś wypasione, ale mają bardzo dobrą kawę, a mała czarna (nie taka znów mała) kosztuje poniżej 10 zł. Mają tam też bogatą ofertę craftowych wyrobów czekoladowych. Polska firma, co też warto docenić.
Korzystam(y) też z kawiarni, które wydają karty lojalnościowe np. Grycan lub Sowa – też polskie i z długą tradycją – lubimy i popieramy (karta umożliwia uzyskanie darmowej kawy po iluś poprzednio zamówionych). Natomiast z sieciowych nie lubię Starbucks’a – pierwsza bytność – kawa niedobra, powtórka dla sprawdzenia – lura bez zapachu i drogo. Chyba, że towarzysko przez grzeczność… Z pozasieciowych lubię szereg małych kawiarenek, a najbliżej mam do praskiej Proces Kawki z własną palarnią ziarna na miejscu.
Ilość miejsc, gdzie można wypić kawę rośnie – to zarówno kawiarnie, jak sklepy, stacje benzynowe, piekarnie ewoluujące w kierunku cukierni, różne kluby, mikrokawiarenki na kółkach itd. Może dlatego, że to wabik na klientów a przez spore narzuty w cenach to dobry biznes? 

Na koniec spraw kawiarnianych – obserwacja dość powszechnego zwyczaju.
W kawiarniach dużo ludzi, zwłaszcza młodych, siedzi nawet godzinami, przeważnie przy laptopie. Nie dziwię się – przyjemne otoczenie, w chłodniejsze dnie – ciepło, na ogół spokojnie, można się spotkać z przyjaciółmi a może… kogoś poderwać? Wystarczy zamówić coś małego i gość czuje się usprawiedliwiony.
Jednak bywa to czasami i nieco irytujące – wchodzisz do przytulnej kawiarenki, a tam wszystkie miejsca zajęte, a przy niektórych stolikach nawet nie widać śladu konsumpcji. 
Chyba z tego powodu we Włoszech, dla większej rotacji (domyślam się, że w rejonach natężonych turystycznie) wprowadza się ograniczenie czasowe dla gości 
https://biznes.interia.pl/finanse/news-zamowisz-kawe-wyjdz-po-15-minutach-kartki-we-wloskich-kawiar,nId,22452484

Kosmetyka
Takie zastosowanie kawy to generalnie nie nowość, ale ponieważ nie znam się na tym, tylko przekażę jedno opracowanie:

https://www.zeberka.pl/pielegnacja/top-10-kosmetykow-z-kawa-30-latki-pokochaly-te-produkty/

PS. Przepraszam subskrybentów, że poszła do nich pierwsza wersja wpisu z jeszcze niestarannym formatowaniem. A przy okazji do Nich – może polecicie komuś ten blog, a mnie swój?

PS2. Postawisz mi kawę?

Prawda o żywości i jej obecnej jakości

Oliwa sprawiedliwa.
Ale uważaj z olejami…

Wpis mógłby być bardzo długi, jak zasługuje na to jego tytuł, ale tekst możliwie ograniczę, natomiast Czytelnik zainteresowany tematem powinien jednak zarezerwować więcej czasu na odsłuchanie paru (przynajmniej) ważnych załączonych nagrań. W opisach filmów wykorzystałem częściowo te redakcyjne.
Gwiazdkami oznaczyłem odnośniki do dodatkowych informacji.

Afera z mlekiem SMILK
Po głośnym wywiadzie* prof. dr. hab. Grażyny Cichosz u Bogdana Rymanowskiego o „przekręcie żywieniowym” rozlała się fala paszkwili, donosów, krytycznych wypowiedzi i artykułów w mediach – zarówno pod adresem Rymanowskiego jak i pani profesor. (Podobny wywiad był i u J. Pospieszalskiego ***). O ile sprawa szkodliwej żywności była już wielokrotnie ujawniana, to milionowe zasięgi tych wywiadów zrobiły znaczący wyłom w mediach.
Jest to miejscami groteskowe, a jednocześnie głęboko szokujące, jak „medialni specjaliści” mający nikłą wiedzę w porównaniu do profesor z 55-letnim doświadczeniem w dziedzinie żywienia i dużym dorobkiem naukowym, próbują zdeprecjonować panią profesor i wiedzę jaką ona przekazuje. Co gorsza, sprowadza się to i do personalnego hejtu. Ci „specjaliści” miewają swoje kanały społecznościowe lub inne możliwości przekazu, które zwielokrotniają falę dezinformacji i de facto działają na szkodę społeczeństwa, chociaż występują pod sztandarem jego ochrony.
Także niektórzy lekarze, zwłaszcza młodszego pokolenia, dołączyli do tego niechlubnego chóru. Inni – jak np. Beata Makowska w wypowiedzi Co jako lekarka myślę o głośnym wywiadzie z prof. Cichosz i jej tezach? https://youtu.be/jsvg6p73yZM?si=gxVEwkvugSsXitHo 
broni panią profesor, a drobne nieporozumienia wytykane i podnoszone jako argumenty przez krytyków – objaśnia. Jako ciekawostkę przywołam wspomnianą tam książkę „Przypadkiem. Jak największe (niezamierzone) odkrycia zmieniły świat”. Pokazuje ona jak naukowcy i wynalazcy znajdowali często uznanie i sławę dopiero długo po zmasowanym na nich ataku, a nawet po śmierci. Myślę, że pani Cichosz już takie uznanie znajduje.

Nowszą formą ataku jest nagonka na mleko dla dzieci o nazwie Smilk, którego formuła jest zgodna z zaleceniami pani Cichosz i które rzekomo jest szkodliwe i „nie spełnia norm”. Mało kto wie jak w Polsce te normy są celowo ustawiane pod potrzeby interesu firm tłuszczowych. Powstały nawet inicjatywy poselskie by prokuratura (!) zajęła się panią profesor. I kto w tym przoduje?  Lewica, która jeszcze niedawno lansowała jedzenie zasuszonych owadów jako bezpieczne i skuteczne. Ta sama Lewica, która w 2020 roku usiłowała przepchać projekt ustawy karzącej więzieniem każdego dysydenta, który ośmiela się kwestionować kłamliwe narracje wokół Covid19. Troskliwe misie…

Zdrowe mleko modyfikowane? W Polsce to prawie nielegalne. Poniżej wywiad u Mateusza Ostręgi** (dietetyka) z producentem tego mleka Włodzimierzem Łusiakiem, twórcą marki SMILK.
https://youtu.be/Fw2YH9ALbxE?si=p-hdIRUdCKy3SPX- 
Opowiada on o brutalnej walce z urzędami i korporacjami, które robią wiele, by zniszczyć jego firmę.. Wywiad sprzed 4 miesięcy (czyli sprzed obecnej nagonki). Przykład na korupcję i to na szczeblu agend rządowych i ich medialnych sług, dla których zdrowie dzieci jest daleko za interesami firm, które zalewają rynek szkodliwymi produktami. Jest to też sprawa wiedzy, którą posiada wspomniana europejska prawdziwa guru mleczarstwa prof. dr hab. Grażyna Cichosz. Kiedy 2,7 miliona Polaków dowiaduje się o truciznach przemysłu żywnościowego, a profesor Cichosz nie zostawia suchej nitki na handlowej umowie z Mercosur, można się spodziewać, że przemysł nie puści tego płazem. Dlatego producent Smilku przez wiele lat jest nękany jak jakiś bandyta, a GIS, wtórując lobbystom przemysłu tłuszczowego kombinuje jak w tej sprawie oszukać Polaków wprowadzając lub podtrzymując niebezpieczne normy. A jednocześnie Smilk znajduje uznanie i wielu klientów w innych krajach Europy. Wg pana Łusiaka w Polsce jest łatwiej wyprodukować kokainę, niż zdrowe mleko dla niemowląt.

Szczególnie bulwersujące jest, że sprawa dotyczy zdrowia dzieci. Popularne produkty mleczne i nie tylko, które są dedykowane dzieciom, bardziej im szkodzą niż sprzyjają rozwojowi (fizycznemu i umysłowemu).
Temu poświęcona była niedawna konferencja „W Obronie Zdrowia Dzieci” .
W jednym z wykładów pt. Prawda o rynku żywnościowym prof. Grażyna Cichosz, ceniona ekspertka w dziedzinie mleczarstwa i bezpieczeństwa żywności z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego (UWM) w Olsztynie (obecnie już na emeryturze), odkrywa rzeczywistość rynku żywnościowego i jego wpływ na zdrowie dzieci. Prof. Cichosz, znana z krytyki szkodliwych dodatków w produktach spożywczych, omawia, jak współczesna żywność – w tym preparaty mlekozastępcze, przetworzone produkty dla niemowląt i dodatki chemiczne – może zagrażać rozwojowi i odporności najmłodszych. Opierając się na badaniach naukowych, ujawnia, jak przemysł spożywczy priorytetowo traktuje zysk kosztem zdrowia oraz jakie składniki w diecie dzieci mogą prowadzić do długoterminowych problemów zdrowotnych. Wiele z nich pojawia się obecnie także na wczesnym etapie. Dlaczego warto obejrzeć? Dla rodziców: Jak wybierać zdrową żywność dla dzieci i unikać pułapek przemysłu? Dla aktywistów pro-life: Ochrona życia to także ochrona zdrowia poprzez świadome żywienie. Dla wszystkich: Poznaj fakty o tym, co ląduje na talerzach Twojej rodziny! Prof. Cichosz, autorka licznych publikacji o prozdrowotnych właściwościach naturalnej żywności, apeluje o powrót do naturalnych, nieprzetworzonych produktów i edukację w zakresie świadomego żywienia. Ten wykład to prawdziwa kopalnia wiedzy dla każdego, komu zależy na zdrowiu dzieci. Data konferencji: 15 października 2025.

Jest wiele wypowiedzi pani profesor Cichosz o żywieniu – przywołam jedno – inny wywiad zatytułowany Sery twarde dbają o nasze zdrowie
https://youtu.be/4XVHuTwLiGQ?si=krAGiD4ioenhRw-h 
Prof. Grażyna Cichosz w wywiadzie podkreśla znaczenie serów dojrzewających oraz tłuszczu mlekowego jako źródeł unikalnych bioaktywnych składników, które pełnią kluczowe funkcje w organizmie człowieka. Zawierają one antyoksydanty rozpuszczalne w tłuszczach, takie jak witaminy A, D, E, K, oraz inne kojące substancje, których nie można zastąpić warzywami i owocami. Zmiana diety, polegająca na ograniczeniu tłuszczów zwierzęcych na rzecz olejów roślinnych i margaryn, spowodowała znaczący spadek spożycia tych ważnych składników. Prof. Cichosz zwraca uwagę na pozytywne właściwości nasyconych kwasów tłuszczowych i cholesterolu, które, mimo powszechnych negatywnych skojarzeń, również wykazują działanie prozdrowotne. Niebagatelnym składnikiem jest kwas linolowy, mający znacznie wyższą aktywność antyoksydacyjną niż tradycyjny alfa-tokoferol (witamina E). Ponadto lipidy eterowe, wykazujące właściwości wspierające działanie makrofagów, odgrywają rolę w rozpoznawaniu komórek nowotworowych. Profesor podkreśla, że sery dojrzewające są najlepszym źródłem wapnia, a ich regularne spożycie może znacząco wpłynąć na zdrowie, m.in. regulując ciśnienie krwi i zmniejszając ryzyko miażdżycy oraz nowotworów. Wskazuje, że najnowsze badania udowadniają, iż spożycie odtłuszczonych produktów mlecznych jest związane z wyższym ryzykiem tych schorzeń, podczas gdy pełnotłuste produkty nie wykazują takich korelacji. Podaje różne przykłady dużego wzrostu anomalii rozwoju i chorób na tle braków żywieniowych. Zauważa również, że w Polsce spożycie wapnia nie pokrywa zapotrzebowania, co negatywnie wpływa na zdrowie społeczeństwa. Ważne jest zrozumienie metabolizmu wapnia, który nie szkodzi naczyniom krwionośnych pod warunkiem jednoczesnego dostarczania witaminy K2. Cichosz apeluje o zwiększenie świadomości zdrowotnej i znaczenia produktów mleczarskich, które zawierają cenne składniki odżywcze, a także podkreśla, że zmiany w diecie muszą towarzyszyć również wyższe zarobki konsumentów, aby mogły przekładać się na poprawę zdrowia publicznego. Na zakończenie, prof. Cichosz zwraca uwagę na potrzebę wspierania produkcji i konsumpcji pełnotłustych produktów mleczarskich oraz zwalczania przekonań owych na temat ich wpływu na zdrowie dla lepszej przyszłości polskiego społeczeństwa.
W wymienionych wypowiedziach przewija się zagadnienie cholesterolu, który jest powszechnie wskazywany jako jeden z wrogów zdrowia. Jest to kolejne wielkie zakłamanie, które od lat nazywam mitem cholesterolowym (materiałów o tym jest już dostatecznie dużo).
Nie rozwijając tutaj tego podtematu (bo to tylko jedno z takich „sztandarowych” narzędzi ogłupiania ludzi w imię interesów farmacji i podporządkowanej jej medycyny) odsyłam do ważnej książki „Cholesterol, naukowe kłamstwo”  autorstwa duńskiego lekarza i naukowca Uffe Ravnskov’a z 1996 r. (w Polsce 2009). 300 stron dowodów. Ale prawda nie dociera do przeważającej części lekarzy i dietetyków, co pogłębia problemy zdrowotne w społeczeństwie.

Czy we wszystkim zgadzam się z profesor G. Cichosz?
Takie sformułowanie może być potraktowane jako niepoważne przy porównaniu wiedzy Jej i mojej. Jednak moje wątpliwość budzi spożywanie mleka przez osoby dorosłe, o czym parokrotnie pisałem kiedyś (dawno) na innym blogu. Wiadomo, że jest potrzebne oseskom – zarówno cielęcym jak i ludzkim dzieciom, natomiast później zwierzęta i ludzie mleko na ogół źle tolerują. Tym bardziej, że mamy w handlu przeważnie do czynienia z produktami mlekopodobnymi – pasteryzacja, dodatki itd. znacznie zmieniają oryginalne własności mleka. W przypadku ludzi zaleca się produkty fermentowane na bazie mleka.
Ale… może moja wiedza z tamtych czasów była niedokładna. Albo nie zrozumiałem, co pani Cichosz mówi o żywieniu dorosłych mlekiem.  Nie chcę tego tutaj rozważać, bo skupiam się na wspomnianej aferze, która – jak się okazało, ma wiele wymiarów.

PS. nie reklamuję SMILK, chociaż w świetle powyższych informacji zasługiwałoby na to.