Jeszcze o D. Trumpie

wstyd, rozpacz, przerażenie, ukrywanie,

Rzeczywistość jest dziwniejsza niż fikcja. Trzeba poznać obie.

Tytuł nie do końca jest adekwatny, ponieważ będzie i o innych sprawach, zatem zapraszam także tych Czytelników, których temat Trumpa już znudził.
Pisałem o  Donaldzie Trumpie tutaj parokrotnie. Po dawnym zaufaniu i podziwie stopniowo i coraz bardziej traciłem to zaufanie i dziś moja opinia o prezydencie USA i tym człowieku jest bardzo krytyczna. Jego niektóre decyzje posuwały USA we właściwym kierunku, a inne cofały ze zdwojoną siłą. Miał „osuszać bagno”, a w rezultacie je chronił, a nawet pogłębiał.
Po wpisie Z osobliwej osobistej historii, gdzie pokazuję także źródła mojego obecnego stanowiska, poniższy wpis jest w tym podobny, że został sprowokowany, tym razem wypowiedziami na kanale Red Pill News (taka nazwa nawiązuje do podobnych serwisów, ale ten jest polski – znajdziemy na wielu kanałach internetowych). Zawiera dużo ciekawych treści. Chociaż nie ze wszystkimi analizami i tezami autora się zgadzam, doceniam wkładaną tam pracę autora (Rafała Kędzierskiego) jego wiedzę  i próby dociekania prawdy.
Nie wchodząc szczegółowo w poszczególne audycje (tym bardziej, że względnie niewiele ich widziałem i że są długie), skupię się najpierw na jednym nagraniu Rzeczywistość dziwniejsza od fikcji  , bo jest bardzo interesujące i zawiera punkty, które potwierdzają szereg ważnych zjawisk i wydarzeń historycznych, które znam z innych źródeł.
Bardzo polecam mimo pewnych zastrzeżeń i wiedząc, że niektóre fakty zaskoczą głęboko wielu ludzi. Otworzą im oczy…
W sieci jest multum źródeł o obecnych wydarzeniach, ale tutaj, komentując,  ponownie oprę się głównie na wiedzy z Global Intelligence Agency (GIA) poprzez raporty, które przesyła dyrektorka Agencji – Kimberly Ann Goguen (dalej w skrócie KAG lub Kim). Te raporty przedstawiam na platformie gab.com/etsaman3, kontynuując swoje ok. 10-letnie śledzenie Kim. Chociaż wiele odnośnych informacji straciłem po zresetowaniu platformy Locusmind.one przez nieodpowiedzialnego administratora, to na Gab znajdziesz przynajmniej informacje o tym kim jest KAG i co robi (także przez zamieszczane linki do innych podobnych miejsc, w szczególności bodajże najbogatszego archiwum prowadzonego przez Pamelę J. Zeller – https://justempowerme.com/posts/).
Na Gab przekazuję też raporty Benjamina Fulforda (BF), które są bardziej strawne dla adeptów „nowego świata” i zawierają sporo sensacji, których poszukują. Ja jednak jestem ostrożny w przyjmowaniu wszystkiego, co BF podaje na swoim blogu benjaminfulford.net i w innych miejscach. Jednak w kontekście tu omawianym warto zobaczyć przynajmniej ostatni (gdy to piszę) jego raport z 24.04.26 – https://beforeitsnews.com/beyond-science/2026/04/4242026-benjamin-fulford-uncensored-unedited-trump-is-fake-news-2457750.html .

Przejdę do wybranych wątków filmu Rzeczywistość dziwniejsza od fikcji, ale moje zastrzeżenia odnoszą się także do pewnych wątków tamtejszej serii „Jedyna taka analiza” (w odcinkach). Odwołując się do tej serii, będę używał skrótu JTA.
Generalnie film i podejście Red Pill News podnoszą zasługi D. Trumpa i tworzą jego legendę oraz odwołują się do przepowiedni Q.  Nie podzielam obu stanowisk od dawna, uważając Trumpa za oszusta, a może i psychopatę. „Legendowanie” polityków i postaci historycznych jest dość powszechne i rzadko odpowiada faktom. Ważne jest też pytanie, o którego Trumpa chodzi, bo ten, którego widzimy w mediach, jest podstawionym i sterowanym sobowtórem/awatarem, a autentyczny już nie żyje (KAG i BF zgodnie to stwierdzają i mają dowody). Niektórzy nawet nazywają go antychrystem. Stwierdzenie, że Trump jest „ostatnim prezydentem”, można rozumieć dwojako. Niektórzy w przekonaniu, że jest on „zbawicielem” i potem już prezydenci nie będą potrzebni w jego „złotym wieku”. Uważam to za śmieszne i niebezpieczne. W drugim ujęciu, że jest na tyle nieodpowiedzialny, że będzie zdjęty z urzędu. Ostro i często prześmiewczo Trumpa krytykuje Opolczyk (https://opolczykpl.wordpress.com/),  MeidasTouch (kanał o olbrzymim zasięgu https://www.youtube.com/@MeidasTouch, ale nie tylko tam) i wielu innych. Bezradny i spanikowany Trump, który wspiera ludobójstwo Palestyńczyków, bombarduje Iran, a teraz nie udaje mu się wojna irańska (BF uważa, że to największa klęska polityczna i militarna USA w historii), łamie prawo międzynarodowe i krajowe, stosuje szantaże, uwikłany w aferę Epstina w różnych aspektach (a pedofilia dyskredytuje zupełnie każdego polityka), doświadczający spadku notowań nawet w swoim ruchu MAGA i w ogóle u Republikanów, teraz gra tylko na zwłokę, licząc na dar z nieba, od kosmitów? Ogólnie kontynuuje terrorystyczną politykę Ameryki podobnie jak Netanjahu. Jego przechwałki o kończeniu wojen, aspiracje do pokojowego Nobla i stworzenie Rady Pokoju są jedną groteską. Jak mówią – pycha i narcyzm doprowadzą „go” do upadku.
Przykładowo stwierdzenie, że siła wyższa chroni Trumpa i że dzięki temu np. ocalał w zamachu, jest jaskrawym przykładem manipulacji politycznej, gdy w rzeczywistości była to sfingowana sytuacja dla podbicia notowań. Podobnie ostatni „zamach”. Dlaczego Trump nigdy nie przeprowadził szeroko zakrojonych śledztw w sprawie rzekomych prób zamachu na jego życie? Powodem jest oczywiście to, że wie, iż były one inscenizowane dla efektu teatralnego. Już pojawiają się nowe komentarze w sieci.
Teza, że Trump gra w szachy 5D brzmi jak marny dowcip. Kolejne posunięcia „szachowe” pokazują „jego” prawdziwe oblicze.
Jednym z przykładów (który wybieram ze względu na to że głównie śledzę sprawy zdrowia i medycyny) jest poniższa wiadomość:
Trump na szefową CDC powołał Erykę Schwartz (nomen omen czarną). Eryka odpowiadała za Operację Warp Speed, szprycowania USA przeciw C19, miażdżyła prawa wojskowych i cywilów, karała tych, którzy odmawiali szprycy. Nie ma w niej krztyny etyki i moralności. Bezlitośnie wprowadzała przymus w interesie Pfizera, Moderny. Teraz Robert F. Kennedy Jr. będzie musiał się konsultować z Eryką zanim wprowadzi jakieś prozdrowotne rozwiązania.
Przy okazji warto pokazać, że poleganie na jednowektorowej polityce bazującej na zapatrzeniu w Amerykę i Trumpa może być fatalnym błędem.
Podobnie oceniam ruch Q, którym z ukrycia kieruje Jared Kushner (żydowski zięć Trumpa), człowiek uwikłany w satanistyczno-syjonistyczne plany, szemrane transakcje, pazerny i przebiegły.

Prawdą jest, że wynik obecnych konfliktów i zawirowań to tylko preludium upadku systemu, po którym nastąpi jedynie możliwy scenariusz – oczyszczenia i rozwoju ludzkości.
Ów zbieg linii czasowych z filmu i taki scenariusz dawno przepowiedziała KAG, a jej ruch Center of Amity and Restoration of Earth (CARE) jest realizacją takiego planu. BF też tak uważa, aczkolwiek przypisuje zwycięstwo rzekomym Białym Kapeluszom, co do których trudno znaleźć twarde potwierdzenie ich sukcesów (chociaż jest wiele propagandy na ten temat w mediach „niezależnych”).
Co do upadku systemu finansowego i wypierania dolara jako waluty światowej, te dwie postacie też są zgodne (co zresztą jest dość powszechnym stanowiskiem), z tym że to KAG od ok. 2012 r. zawiaduje PRAWDZIWYM pieniądzem i stworzyła nowy system finansowy oparty na realnych aktywach, a nie na pieniądzach „z powietrza” (fiducjarnych). Będzie on uruchomiony, gdy zostaną zlikwidowane wszystkie zagrożenia, które mogłyby przeszkodzić jej planowi. To obszerne zagadnienie, które wymaga poznania historii i kontekstu tego planu (na moim Gab są odtwarzane odnośne materiały).
Dla oceny bieżącej sytuacji polecam przynajmniej odsłuchanie/poznanie jej raportu z 24.04.26 – https://gab.com/etsaman3/posts/116466068686142721 oraz artykułów opisujących KAG – jest już sporo osób, które to czynią, a z ostatnich np. wpis Luki Morrow https://gab.com/etsaman3/posts/116438697908569362. Tu jednak uwzględnijmy, że to osobista interpretacja działań Kim i jej samej. By zrobić to dobrze, potrzebny jest szeroki kontekst, poznanie ukrytej historii, otwarty umysł, dobra wola, odwaga. Nie ujmując nikomu, w dobrym przekazie także mogą pojawiać się błędy i przejaskrawienia.
Wglądy Kim oddają tę myśl, że rzeczywistość jest dziwniejsza (i bardziej złożona) od fikcji i nawet większości ustaleń naszej nauki. Przytoczona w filmie analogia do króliczej nory jest celna. Film zwraca uwagę na technologię Looking Glass. Trzeba dopowiedzieć, że właśnie dzięki temu narzędziu Kim została mianowana na swoje stanowisko (de facto szereg stanowisk), ponieważ wtajemniczeni zobaczyli, że tylko ona pasuje do tych ról kontroli i odnowy, jakie wynikają ze zbiegu linii czasowych.
Kim dość często podśmiewa się z wiedzy finansowej i ekonomicznej tych (gł. z USA), którzy pretendują do bycia kompetentnymi i sprawczymi w tym zakresie. W szczególności z ich QFS, który jest zabawką w porównaniu do prawdziwego systemu kwantowego, jaki KAG stworzyła. Jak dotąd QFS ciągle zawiesza się i daleko mu do mocy, jaka jest potrzebna do realnego działania (może lokalnie i na krótko).
Informacje o ISO 20022 i podobnych projektach bankowych, które w rzeczywistości są próbami Deep State, który się zawala, prawdopodobnie nie są warte większej uwagi, chyba że jako zagrożenie.
Należy zgodzić się z tezą o ewolucji świadomości, co daje podstawy do optymizmu i przekonania, że przyszłość będzie dobra. Przy okazji jeden z wielu filmików Aidana, który to wyraża duchowo Everything is accelerating… Your old life is ending i akcentuje, że zasadnicza zmiana odbywa się teraz, a nawet może już w maju 2026 nastąpi przełom w strukturze systemu, świata i w ludziach. I tam też pada zdanie: rzeczywistość jest dziwniejsza niż fikcja…
W serii JTA jest też sporo ciekawych wątków, np. prawda o City of London, dane o Iraku, słuszne uwagi, że Iran też ma niechlubne elementy w swojej historii. Trzeba na te rozgrywki polityczne patrzeć z jeszcze wyższej perspektywy, gdzie widać, że często rzekomi przeciwnicy są w tych samych układach biznesowych i sterowani z jednego centrum. O tym często mówi Kimberly Goguen.
Moja krytyczna ocena owej JTA bierze się z tego, że autor powtarza niewiarygodne stwierdzenia administracji Trumpa jakoby siły Iranu zastały zmiażdżone, że Trump będzie gwarantem dla żeglugi przez cieśninę Ormuz zastępując… Lloyd’a (gdy administracja Trumpa jest spłukana), a przecież nie wyłoży na to własnego majątku, bo głównie goni za jego pomnażaniem – nawet z pominięciem prawa – patrz artykuł Wielki finansowy szwindel. Tak klan Trumpów dorobił się na prezydenturze. „Nic podobnego nie wydarzyło się nigdy w historii USA” . Śmieszyło mnie, gdy handlował swoimi gadżetami, koszulkami itp. aby i w ten sposób siebie promować i … zarabiać.
IMO w ogóle, ten Trump jest bufonem z patologicznym przerostem ego, który pasuje się na przywódcę świata, umieszcza (lub próbuje) swój podpis na banknotach, stawia sobie pomniki, nadaje terytoriom swoje nazwisko itd.
Co do „świetlanej przyszłości” kryptowalut jestem bardzo sceptyczny, chociażby z powodów, o których wspomniałem w Z osobliwej osobistej historii.
Tu zgodzę się także z Fulfordem, który wciąż powtarza, że w przyszłości będzie się liczyła tylko waluta oparta na realnych dobrach.
Mógłbym kontynuować te zastrzeżenia, ale chyba już z tego wynika, że wiadomości z Red Pill News trzeba filtrować, co zresztą podobnie komentuje sporo czytelników.
Chyba że się … mylę, bo to gra w jakieś szachy 12D?
Aż tak świat chyba jeszcze nie zwariował.

Po łebkach

polityk - nie słyszu i nie widzi ale poucza

Zawodowymi politykami zostają ci,
których aspiracje przewyższają możliwości.
Wolter

Po łebkach… czyli krótko, bez wnikania w szczegóły.  Oznacza to też niestaranność i bylejakość po stronie tych, których chciałbym skrytykować, i rodzi refleksję podaną na końcu wpisu.

Gdy dzieje się dużo i każda sprawa/wydarzenie prowokuje do komentarza, ale nie ma czasu na szersze omówienie każdego tematu, to pozostaje przynajmniej jego zasygnalizowanie, ew. z nadzieją na późniejsze opracowanie. Już tak kiedyś robiłem, patrz np. Aktualnie-lapidarnie w 10 punktach  lub Generalia i didaskalia, i zapewne będę dalej tak się „ratował”, tym bardziej, że przecież są też ważne sprawy osobiste, które trzeba ogarniać…
Oto dziesięć takich arbitralnie wybranych i podobnie uszeregowanych aktualnych tematów, chociaż chciałoby się omówić więcej…

1. Sposób uprawiania polityki
Oceniam, że po każdej ze stron obecnego układu w Polsce chodzi przede wszystkim o władzę, a nie o jakiś długofalowy plan,  ideę rozwoju i dopasowaną do tego strategię działania. Owszem, pojawiają się deklaracje i obietnice, ale często to „kiełbasa wyborcza”, oferty bez realizacji lub źle wykonane. Smutny obraz…

2. Polacy są wszędzie
Lubimy z żoną oglądać wieczorami odcinki serii „Polacy za granicą” (obecnie na EskaTV).
Jest to namiastka podróży do wielu miejsc świata. Z wiekiem coraz mniej podróżujemy, zatem to wygodna alternatywa poznania tych destynacji, oczywiście „po łebkach”. Przy okazji przekonujemy się, że do pewnych krajów lub miast nie warto jechać, a przynajmniej nie byłyby to dla nas miejsca na dłuższe zamieszkanie. Te reportaże to swoista pomoc pozwalająca nie zrobić złego wyboru. Bywa, że dziwimy się ludziom, którzy jednak osiedli tam na stałe. Cóż, kwestia gustu, preferencji, czasem jakiegoś układu rodzinnego lub zawodowego. Te uwarunkowania opisała jedna z prowadzących – Agnieszka Kołodziejska w książce „Polacy na emigracji. Dlaczego i po co wyjeżdżamy”. Faktem jest, że Polacy dobrze sobie radzą, zdobywają na emigracji wysokie pozycje i dobrobyt materialny, chociaż często wcale nie dzięki wyuczonym zawodom. Zagadywani polscy ekspaci, czy wrócą kiedyś do Polski, często odpowiadają, że jeśli w ogóle, to na emeryturę.
Refleksja, jaka nas nachodzi, jest taka:
To na ogół osoby, które w Polsce otrzymały wyższe wykształcenie, czasem z paru fakultetów. W dużym zakresie zawdzięczają to Polsce w aspekcie finansowym. A później pracują dla innych państw, niepolskich firm. Wrócą, by znów ojczyznę obciążyć (chyba że wypracowali sobie emerytury). Może przesadzam, ale mam odczucie, że to nie jest w porządku.
Przy okazji: Polska jest piękna i nie zmienilibyśmy naszego matecznika.
I jeszcze ciekawostka: na kilkadziesiąt miejsc, które przez ten serial „odwiedziliśmy” – nigdzie nie widzieliśmy fotowoltaiki…

3. Afera krypto
I znowu wielu poszkodowanych. Z mojej strony – zero zaskoczenia. I nawet nie wnikam, co było z tą konkretną firmą Zondakrypto. Zagadnienie jest ogólniejsze – kto ufa pieniądzom fiducjarnym, ten w końcu doświadczy albo inflacji, albo niekorzystnej denominacji albo kradzieży.
Ludzie wierzą w łatwy pieniądz, w możliwość szybkiego zysku. Szczególnie wtedy, gdy na zachętę dostaną jakiś bonus, dają się wciągnąć w wizję bogactwa. Niektórym udaje się przez pewien czas, ale bogactwo bierze się z pracy, tantiem za jakiś wynalazek, sprzedaży realnych rzeczy, pomaga też rozsądna oszczędność. Natomiast gra w kryptowaluty, to spekulacja.
A spekulacja to ryzyko. Kiedyś we wpisie Diamenty czy złoto pisałem:
Tak więc to „inwestowanie” wirtualne  już niejednego doprowadziło do bankructwa, co w przypadku kryptowalut szczególnie potwierdziło się ostatnio i parokrotnie (np. krach FTX).
Nie neguję blockchain jako technologii wymiany. Nie neguję lokalnych uczciwych kryptowalut bez powiązań z dużym rynkiem i międzynarodowymi bankami.
Ale wiem, że na głębszym poziomie algorytmów obsługujących kryptowaluty można zaszyć „backdoors” – miejsca ukrytego dostępu, które wykorzystują służby albo nieuczciwi gestorzy platform wymiany tej formy waluty. A prawdziwa waluta powinna opierać się na realnych zasobach materialnych, a nie na papierowo-elektronicznych narzędziach spekulacji.

4. Jak to ogarnąć?
Nawiązując do początku tego wpisu — istnieją ciekawe kanały informacyjne, które w opozycji do mediów urzędowych lub prywatnych na usługach sponsorów przekazują informacje prawdziwe lub szukające prawdy. Doceniam, ale wraz ze wzrostem świadomości ludzi jest ich coraz więcej i trudno śledzić wszystkie. I jeszcze mam setki zakładek, do których chciałbym zajrzeć i ew. skomentować. Dokłada się do tego rozwlekłość, audycje ponadgodzinne lub parogodzinne. Przykładem są prelekcje „Siewcy prawdy” (Bogdan Morkisz), pogadanki Jerzego Zięby (wiele kanałów), Red Pill News (Rafał Kędzierski), …
Autorów doceniam, ale… nie mam czasu, by wysłuchać tych audycji w całości. To nie jest pragmatyczne podejście wspomnianych autorów. Pewną nadzieję budzi doskonalenie narzędzi do robienia podsumowań przez AI.

5. Antysemityzm
To pojęcie jest wszędzie używane jako wytrych, by potępić każdego, kto ośmieli się stwierdzić prawdę o wpływie Żydów na politykę światową (zwłaszcza w USA), a szczególnie w kontekście trwających od dziesięcioleci agresywnych działań Izraela na Bliskim Wschodzie z ich wojenną kulminacją wobec Palestyńczyków. Te działania mają wyraźne cechy nazizmu, syjonizmu i apartheidu. Rzecz w tym, że pojęcie semityzmu jest źle rozumiane, a nawet celowo fałszowane. Słowo antysemityzm zostało wprowadzone w 1879 roku przez Wilhelma Marra, niemieckiego agitatora, który użył go do opisania kampanii antyżydowskich, które miały miejsce w Europie Środkowej w tym czasie. Termin ten jest w rzeczywistości błędny, ponieważ prawdziwy antysemityzm oznaczałby dyskryminację wszystkich osób pochodzenia semickiego, w tym Arabów, Etiopczyków i innych Semitów. Palestyńczycy etnicznie, historycznie, kulturowo i geograficznie to w większości Semici, a obecni mieszkańcy Izraela tylko w mniejszości — z powodu wielkiego napływu ludzi z różnych stron świata, z małymi lub żadnymi powiązaniami z Żydami w sensie narodowościowym. Zatem to Izrael jest antysemicki dokonując holocaustu na Palestyńczykach. Nawet w samym Izraelu wielu żydów odcina się od syjonizmu i obecnych władz Izraela, podobnie w diasporze światowej. Zatem antysemityzm w narracji historycznej i obecnych władz Izraela i ich agentów (także w Polsce), jest nieuczciwym narzędziem politycznym. Jednocześnie prawdą jest, że wśród Żydów/żydów jest wiele osób prawych i nastawionych pokojowo.

6. Spór o konsekwencje polityki klimatycznej
To temat „rzeka”, który na tym blogu był wielokrotnie poruszany i nie będę teraz do tego wracał. Obecnie jest powodem przepychanek politycznych w Europie i w Polsce, ponieważ „klimatyzm” fatalnie wpłynął na stan gospodarek państwowych. Jednym z elementów naszych politycznych walk są inicjatywy usunięcia
Hennig-Kloski ze stanowiska ministra Klimatu i Środowiska. Pomijając nawet szereg sporów i afer związanych z wiatrakami, węglem, podatkami emisyjnymi, wielkim przekrętem kaucyjnym itd. poruszyły mnie, jako czułego na sprawy przyrody (patrz np. odnośniki w ramach wpisu Dziki) zakusy dużego ograniczenia populacji pszczół. Nawet jeśli powiedzenie A. Einsteina „Kiedy pszczoła zniknie z powierzchni ziemi to człowiekowi pozostaną już najwyżej cztery lata życia” nie jest autentyczne, to wyraża wielką rolę pszczół w przyrodzie jako zapylaczy. A co do miodu bulwersuje ów zamiar w zderzeniu z wiadomością o dostawach miodu w 2026: z Ukrainy do UE: ~35 tys. ton, dostawy z Mercosur do UE: minimum 45 tys. ton. Tymczasem Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłasza, że polskie pszczoły są szkodliwe i zamierza ograniczyć pszczelarstwo. Tak realizuje się interes Brukseli.
I w ogóle co Hennig-Kloska ma do gadania w tej sprawie? Z tego i innych powodów (w tym też głupota) – osoba do dymisji, a nawet rząd lub inni jego członkowie.

7. Susza
Nawiązując do klimatu, zastanawia i niepokoi fakt, że na dużym obszarze Polski, zwłaszcza Mazowsza, od paru miesięcy, praktycznie non stop, brak jest opadów. To nietypowe dla marca i kwietnia. Wciąż obserwujemy wysychanie stawów, rzeczek
(uderza to w drobną faunę wodną), studni i pól. W tym ostatnim przypadku to kolejny cios w nasze rolnictwo. A istnieją środki zaradcze, jakie można stosować nawet wtedy, gdy nie mamy wpływu na pogodę, np. uprawy bezorkowe, ściółkowanie dla zmniejszania parowania z gleby, urządzenia retencyjne
To „pachnie” jakąś manipulacją pogodową. Jako osoba tropiąca różne spiski (nawet jeśli nie wszystkie są prawdziwe lub znane – rzecz jasna w przypadku tych, które próbuje się ukryć), wyłapuję przypadek, który
 dotyczy Iranu. Z tamtejszych informacji wynika taki obraz: Iran zniszczył amerykańskie radary w regionie, efekt – natychmiast zwiększone opady i przelewające się tamy po 7 latach suszy. Tucker Carlson ujawnił amerykańską geoinżynierię pogody w Iranie. Więcej o tym, co ma miejsce nie tylko w Iranie – https://x.com/Drfatmasaaj8ds/status/2046709435008000293?s=20 (koniecznie z tłumaczeniem tego źródła). Patrz też wpis na X – https://x.com/RM44590/status/2046265410446590176. Kolejna hipoteza wiąże amerykańskie bazy w Polsce z naszymi nietypowymi zjawiskami pogodowymi.
A propos – daje się nam we znaki suchość powietrza w mieszkaniu. Istnieją w ofertach handlowych nawilżacze powietrza i tutaj zwrócę uwagę na możliwe pewne zagrożenie ze strony nawilżaczy ultradźwiękowych – patrz opinia Groka https://x.com/i/grok?conversation=2042982948970823756 .

8. Wielka afera pedofilska
Przechodzę do coraz mocniejszych tematów, a jednocześnie tak rozległych, że trudno to objąć.
Rozległość w sensie zasięgu międzynarodowego i wieloletniej historii, a jednocześnie głębokość w sensie, jak wielu ludzi jest w to zamieszanych – od „elit” politycznych i opiniotwórczych po szereg szczebli w dół różnych wykonawców i zagłuszaczy. Akta Epstina, jego działalność i ich wielorakie aspekty (polityczne, gospodarcze, finansowe…), gdy będą w pełni udostępnione, mogą rozwalić wiele układów władzy na świecie. Obalić także mity o demokracji i sprawiedliwości, o autorytetach wielu ludzi na świeczniku. Mały fragment, ale nie znaczy, że nie jest bulwersujący, z wyróżnieniem wątków polskich, pokazuje w sposób popularny Jarek Kefir na swoim blogu – poszukaj na https://jarek-kefir.art/ .
Nawet te fragmenty wiedzy wstrząsną wieloma osobami.

9. Oblicze Komisji Europejskiej i niektórych jej członków

Wiele powiedziano o dyktatorskich zapędach tej Komisji, które pogrążają wolność państw członkowskich i pojedynczych obywateli, narzucają dyrektywami ciągle więcej ograniczeń i kosztów w imię ideologicznych fantazji oraz dla interesów wąskiej oligarchii. Coraz bardziej hasło polexitu staje się zrozumiałe. Oto rażący przykład ze sfery finansów i ideologii, o którym jeszcze mało kto wie (wg Krzysztofa Mulawy – posła Konfederacji, cytuję):
Bruksela szykuje gigantyczny transfer pieniędzy poza UE. W ramach programu Global Europe urzędnicy planują wyprowadzić 200 mld euro z unijnego budżetu. Więcej niż cały SAFE, który reklamowano jako rekordowy przełom. Różnica jest jednak zasadnicza, bo SAFE to kredyt, a Global Europe to pieniądze ściągane bezpośrednio z podatników. Gdyby te środki zostały w Europie, można by sfinansować wszystkie projekty obronne bez pożyczek, odsetek i politycznych warunków. Zamiast wsparcia bezpieczeństwa i przemysłu, priorytetem dla UE jest kosztowna lewicowa agenda realizowana poza UE. Dla brukselczyków wspieranie [np.] feminizmu w państwach subsaharyjskich jest ważniejsze niż bezpieczeństwo Europy.

10. Ukryta prawda
Ukrytych prawd jest wiele i nie sposób ich wymienić (na tym blogu były przykłady).
Tutaj, wbrew punktowi 4, skieruję Czytelnika do dłuższego materiału w postaci filmu, który jest ważny, bo stanowi jeden z fundamentów tych ukrytych prawd – w ujęciu historycznym. Niejednego to zaskoczy.
To https://rumble.com/v78k3tq-rzeczywisto-dziwniejsza-od-fikcji.html
Zawiera punkty, które potwierdzają szereg zjawisk i wydarzeń historycznych, które znam z innych źródeł.
Kanał wspomnianego Rafała Kędzierskiego zawiera wiele podobnych filmów, np. serię „Jedyna taka analiza”. Mam do tej serii wiele zastrzeżeń, lecz doceniam pracę autora i jego dociekliwość, ale krytykowałabym głównie narrację związaną z tajemniczym Q i wiarę w Donalda Trumpa.
Nie wdaję się teraz w polemikę – przygotowuję o tym większy artykuł – do umieszczenia tutaj lub przynajmniej z linkiem do innego miejsca. Będzie ujawniona wkrótce (w tym roku, co nie jest aż tak odległą perspektywą) jeszcze głębsza ukryta prawda – też pojawi się w skrócie i tutaj.

Refleksja końcowa
Jak w punkcie 1. (o celach polityki, tj. władza i kontrola) uderza owa bylejakość – krótki horyzont, mała wiedza (po łebkach, albo w ogóle zakłamana), niedbalstwo,
oportunizm i konformizm . Wierzę jednak, że świadomość ludzi wzrasta i osiągnie pewien punkt krytyczny, gdy Apokalipsa będzie nie tym, z czym się powszechnie kojarzy, ale zgodnie z etymologią słowa – odsłoni nam pełną prawdę i nasze możliwości. Ostatecznie, kiedyś (bez pośpiechu) spełni się to, o czym nieśmiało marzyłem w starym wpisie Przyjdzie czas…

Dziki

dzik w ogrodzie

Dzik jest dziki

Temat dzików w miastach stał się znów głośny w kraju, a nawet zagranica zainteresowała się tym, dlaczego w Polsce nastąpiło tak silne poruszenie wokół tej sprawy.

Podnosiłem ją w mediach społecznościowych wielokrotnie na przykładzie Warszawy.
Przytoczę tylko parę przykładów z X.com (zdjęcia pomniejszam dla szybszego ładowania wpisu).

trawni przy domu

( 2025) W wielu okolicach Warszawy dziki grasują tuż przy posesjach i w parkach. Czynią szkody. Czy władze miasta naprawdę są bezsilne, czy raczej głuche na skargi i prosty komunikat, że tak nie powinno być?

Pole dla dzikow

(2023) To jest symboliczne… Pasuje do różnych sytuacji. Ludziom wstęp wzbroniony, ale dziki mogą tu buchtować do woli.

w parku

(2017) Że też władze Warszawy nie potrafią/nie robią nic z dewastacją naszych parków przez dziki! Już co najmniej drugi rok. 

w parku

(2016) Od ponad miesiąca dziki ryją i dewastują roślinność w Parku Praskim (już ok. 1/4 powierzchni). I nic… Co na to służby dzielnicy? Itd.

Takich zdjęć ze swojej okolicy mam dziesiątki.

Pisałem też do prezydenta R. Trzaskowskiego: Czy Panu nie wstyd z powodu indolencji miasta wobec tych dewastacji, które od lat widzę w wielu miejscach – w parkach (które tracą zarówno trawniki jak i cebulki kwiatów), przy posesjach prywatnych, lasach Warszawy. Dziki wprowadzają dziki nieład…

Temat jest szerszy, bo dotyczy też bezpieczeństwa, kosztów, polityki …

Jak widać, w tym wpisie będzie krytycznie o pewnych postawach i ich skutkach w zakresie ochrony przyrody, w tym zwierząt. Są to ideologiczne zapędy, podobne do tych, jakie kierują na niebezpieczne tory sprawy energetyki, rolnictwa lub klimatu.
Już te dwa zdania mogą usposobić nieprzychylnie mojego czytelnika, więc na wstępie pokażę, że jestem wielkim miłośnikiem przyrody w wielu jej aspektach.

Ileż to razy pokazywałem swoje zachwyty przyrodą, jej fauną i florą! Dużo w tutejszych wpisach, ale nie tylko. By nie przedłużać wspomnę fragmenty z tych tutejszych np. Najdłuższe lato?, Leśne lato 2025, Refleksje z wakacji (część wpisu), O zieleni i przyrodzie można nieskończenie (tam różne zachwyty), ….
Pasjami oglądam w telewizji  programy przyrodnicze, otaczam się kotami, piszę wiersze i wierszyki o przyrodzie i zwierzętach. Broniłem Delfiny
Kto lubi takie klimaty – zapraszam do poczytania, chociaż poruszam tam i inne sprawy. Umieszczam też setki zdjęć przyrody na szeregu platform społecznościowych.

Wróćmy jednak do meritum – dziki w mieście.
Ostatnio odbyły się liczne narady, jak uporać się z problemem – bez widocznego rozwiązania. Jak zwykle unijne i nasze przepisy bardzo zawężają możliwości. Był też głośny protest pod Urzędem Warszawy w sprawie dzików. W zgromadzonym tłumie, na plakatach i w mediach pojawiały się hasła jak „jestem dzikiem”, „jestem z wami”, przybierające formę jakiegoś fanatyzmu.
Kojarzy się to z inną akcją „Jestem szczurem” (JestemSzczurem.pl ), co przypomina nawet zboczenia widywane na Zachodzie, gdzie ludzie identyfikują się np. z psami. Są też przypadki skrajnego wywyższania zwierząt domowych ponad przyjęte u nas zwyczaje cywilizacyjne, np. zjawisko „psiesko” w opozycji do posiadania dziecka. Coraz więcej zgłaszanych jest ataków psów na ludzi – nawet ze skutkami śmiertelnymi.
Tutaj ważne jest jednak zastrzeżenie – w moich uwagach chodzi o zwierzęta w mieście, gdzie warunki stwarzają dla nich nienaturalne ograniczenia oraz stanowią zagrożenia dla ludzi.
Na przykładzie psów (pisałem o nich np. w Śmierdząca sprawa oraz w końcowej części Jak pies z kotem – zapewne narażam się na krytykę ich posiadaczy) głośna stała się „ustawa łańcuchowa” z jej zawiłościami, co spowodowało następny podział w społeczeństwie. Podobnie „Piątka dla zwierząt”. Zastanawiające jest to, że w Europie bodajże tylko w Polsce mamy tyle problemów z psami.
Podobnie nie można zapominać, że szczury w MIEŚCIE, stanowią zagrożenie epidemiczne, niszczą kable lub składy żywności (więcej o tym w Jak pies z kotem ).
Dziki stały się też problemem dla rolników, bo niszczą uprawy. Moglibyśmy to rozszerzyć na rosnące zagrożenie od żubrów — po latach od introdukcji ich populacja tak wzrosła, że rolnicy ponoszą duże straty. 
Gdy słucham celebrytów, aktorów i różnych aktywistów/”aktywiszcza”  na wiecach lub w mediach, to przychodzi mi do głowy nieśmiała myśl, że mamy do czynienia z jakimiś nawiedzonymi ludźmi.  I zastanawiam się, czy nawet nie są inspirowani i dotowani przez podejrzane NGOsy (podobnie jak klimatyczne „Ostatnie pokolenie” czy lobbyści agresywnego LGBT plus). Powtarzają te same formułki i mocno wątpliwe argumenty.

Tak jak nie lubię dewocji i przesadzonego sentymentalizmu, tak razi mnie jednostronność podejścia do przyrody, jakiś infantylizm. Dla szeregu osób niedźwiedź w okolicach górskich to miś, prawie zabawka, co nieraz kończyło się poturbowaniem turysty. Są kraje, które nie patyczkują się z takimi zagrożeniami – jeśli populacja dzikich zwierząt i ich zachowania przekraczają dopuszczalną granicę – likwiduje się je i większość to rozumie. W Polsce nie.
Animaliści/ekolodzy (używam tych określeń swobodnie) mocno potępiają myśliwych, którzy – niezależnie od swoich osobistych poglądów – przyczyniają się do zachowania ogólnej równowagi w populacji dzikich zwierząt w lasach. Lewicowe postawy przeciw polowaniom doprowadziły do zwiększenia populacji zwierzyny w lesie i proces lawinowo narasta. I nie chodzi tylko o lasy. Podkreślę: wykładniczy (!) wzrost populacji postawi nas przed jeszcze dużo większymi problemami – trzeba działać już teraz, mieć wyobraźnię skutków zaniedbań  i postawy defensywnej.

Wracając do miast i osiedli ludzkich – tam nie można do nich strzelać – czasem odławia się je, wywozi do lasu, a one …wracają. To kosztuje dużo zachodu i pieniędzy.

Mieszkańcy są terroryzowani, boją się wyjść do ogrodu, na spacer, podobnie dzieci idąc do szkoły czy przedszkolanki prowadzące maluchy na spacer… mają blokowane drogi…

Zieloni litują się nad potencjalnymi ofiarami myśliwych – że to nieludzkie, okrutne itp. Podobnie zareagowali na akcje usypiania dzików w mieście przed ich pojmaniem i wywózką. Chociaż nie jest to zabijanie „na oczach mieszkańców, a zwłaszcza dzieci”, podciągnięto to właśnie pod morderstwo, co tak oburzyło protestujących.

Co do zabijania pisałem kiedyś w Wilki:
„… Teraz porównajmy. Zabicie wilka czy dzika na ogół nie wymaga więcej niż jednej kuli – szybka śmierć z zaskoczenia i praktycznie bez cierpienia. Myśliwy często rozważa też, jakie zwierzę ma paść ofiarą. Polowania są planowane, mają formalne ograniczenia.
A ofiara wilków? Zwierzę zagonione i okrutnie zagryzane przez stado. Wilki nie przestrzegają też okresów, w których myśliwym polować nie wolno – właśnie ze względów humanitarnych”.

Widzimy więc pewien brak logiki w „humanitarnym” podejściu ekologów do spraw zabijania dzikich zwierząt.

Ogólniej – to także wypaczone stanowisko, że zwierzęta i ich cele bytowe są ważniejsze niż ludzie. Można się spierać na temat szczególnych przypadków, ale generalnie obowiązuje właśnie taka nowomowa i ideologia (w tym wojowniczy wegetarianizm napędzający nawet politykę). Istnieje też spore nieporozumienie co do tego, co jest ekologiczne – patrz np. Ekologiczne?

W Warszawie podczas manifestacji i w innych wypowiedziach było pomstowanie na prezydenta Trzaskowskiego, że … próbuje coś zaradzić. Inna sprawa, że nieudolnie, a nawet przepraszał, że działa zbyt … ostro. Ale przed nim (za prezydentury Gronkiewicz w Warszawie) prawie nie było tego niszczenia lasów miejskich i parków. Zatem swoją miękką postawą Trzaskowski raczej wspiera „ekologów”, którzy chętnie wygoniliby…ludzi do lasu, a nie dziki. Bzdurne jest twierdzenie, że ludzie zabierają dzikom ich tereny, gdy odnieść to do szerokiego centrum miasta, gdzie nigdy ich nie było, a są.
Zawdzięczamy to także tym, którzy dziki dokarmiają i przez to zachęcają je do penetrowania miasta.
Jest to też wynik wzrostu liczebności wielu gatunków w lasach. Teść mojego syna jest od dziesięcioleci aktywnym myśliwym, działa w kółku łowieckim. On i członkowie tego koła poświadczają — nigdy nie było tyle zwierzyny w lesie. Jedne wypychają drugie w poszukiwaniu jedzenia.

Na koniec – chociaż dysponuję większym opracowaniem dotyczącym stosunku rządów i społeczeństw Europy do łowiectwa i myśliwych, to podam tylko istotne w naszym kontekście fragmenty.

Łowiectwo w Europie to nadal żywa tradycja kulturowa, ekonomiczna i ekologiczna. W Europie jest ok. 7 milionów zarejestrowanych myśliwych (dane FACE – European Federation for Hunting and Conservation). Stanowi to ważny element gospodarki (szacunkowo 180 mld euro rocznie razem z strzelectwem) i zarządzania dziką przyrodą (kontrola populacji jeleni, dzików, wilków itp.).
Badania na zlecenie FACE pokazują, że 77% Europejczyków akceptuje lub jest neutralnych wobec międzynarodowego łowiectwa i zatrzymywania części zwierząt (tzw. „trophy hunting” – poroża, rogi). Tylko 23% jest przeciw – w przeciwieństwie do twierdzeń organizacji praw zwierząt (np. Humane Society International), które mówiły o 85% opozycji. Najwyższa akceptacja jest w Danii (90%+), Polsce (ok. 62% akceptacji) i Niemczech.

Gdzie dominuje podejście liberalne? (łatwiejszy dostęp, duża rola prywatna/tradycyjna, kulturowa akceptacja):
Francja – największa liczba myśliwych w Europie (>1 mln). System mieszany: prawa prywatne + communal hunting associations (ACCA). Poluje się na ok. 90 gatunków. Rząd traktuje łowiectwo jako ważny element kultury i gospodarki wiejskiej (pulsarvision.com).
Hiszpania – zdecentralizowany, silna rola właścicieli gruntów (prywatne regulacje). Duża różnorodność gatunków (ibeksy, dziki). Łowiectwo traktowane jako biznes i tradycja. (zakazpolowania.pl)
Skandynawia (Szwecja, Norwegia, Finlandia, Dania) – bardzo wysoka gęstość myśliwych (Finlandia lider per capita ok. 6%, Norwegia lokalnie nawet 10-20% mężczyzn). Kultura łowiecka głęboko zakorzeniona, łowiectwo postrzegane jako zarządzanie zasobami i tradycja.
Węgry, Polska, Słowacja, Włochy (częściowo) – silna tradycja, systemy mieszane (w Polsce scentralizowany, ale kulturowo akceptowany). Węgry słyną z trofeów i turystyki łowieckiej. W Polsce i krajach bałtyckich łowiectwo ma status misji publicznej (kontrola szkód w lesie i rolnictwie) (awsassets.panda.org)
Dlaczego liberalne? Silna tradycja wiejska, rola myśliwych w kontroli populacji (dziki, jelenie, wilki), korzyści ekonomiczne (mięso, turystyka), mniejsza presja miejskich ruchów praw zwierząt.
Występujące gdzieniegdzie podejście restrykcyjne wynika z silnego ruchu praw zwierząt od lat 80./90. oraz z urbanizacji (mniejsza więź z przyrodą), obaw o bezpieczeństwo i wypadki. Są też unijne dyrektywy ochrony ptaków i siedlisk, presja ekologiczna i zaostrzenie regulacji, bo wzrasta wpływ organizacji animal rights i zielonych partii, w tym wzrost ochrony dużych drapieżników (wilki, niedźwiedzie) po latach 90.

Ostatnie 10–15 lat (2015–2026) to częściowy odwrót (reakcja na „przegięcia”) i polaryzacja. Przyczyniła się rosnąca populacja wilków (>20 tys. w Europie) powodująca konflikty z rolnictwem i hodowlą. Przykładowo w 2024–2025 UE zmieniła status wilka z „ściśle chronionego” na „chroniony” .

Podsumowując trend: od ideologicznego zaostrzenia (prawa zwierząt + ochrona przyrody) do pragmatycznego balansu (zrównoważone zarządzanie + reakcja na konflikty z przyrodą). Rządy coraz częściej słuchają wsi, ale presja miejska i unijna (bezpieczeństwo, dobrostan zwierząt) pozostaje silna.

Mój pogląd na tytułowy temat nie jest więc odosobniony.

 

Z osobliwej osobistej historii

lupa ++

Znajdują ci, którzy szukają.

Bardzo rzadko udostępniam publicznie coś z prywatnej korespondencji.
Tym razem jednak pokażę fragment listu do internetowego znajomego, z którym miałem dyskusję.
Publikuje on ciekawe treści, i to takie, które pasują do jednego z moich zainteresowań, więc jest o czym rozmawiać.
Natomiast nie znał on historii, jaka stoi za tym zainteresowaniem, i wypadało to w skrócie opowiedzieć.
Na tym blogu już po części to ujawniałem, ale nie było moim celem, by wciągać go w szukanie.

Oto ów fragment.

… Ogólnie jestem dość zabiegany i chociaż często siedzę przy komputerze, to skupiam się na swojej pracy, zainteresowaniach i nad tym, co uważam za potrzeby chwili (obecnie to głównie gorący czas polityki i obalania kłamstw, a ze względu na szczególne praktyczne zainteresowania – w zakresie zdrowia).
Ale jestem z podobnej [do Twojej] „bajki”,  jeśli chodzi o próby głębszego rozumienia świata. To szeroki temat, który poznawałem i „ćwiczyłem” przed wieloma laty przez setki lektur i korespondencji. Jeśli jesteś z Warszawy, to wystarczy zajrzeć do księgarni Nieznanego Świata, gdzie mają/mieli tysiące(?) książek o takiej tematyce. Różne ujęcia, poglądy, różny poziom wglądu. Przykładowo, mam i przeczytałem bodajże wszystkie książki Walscha, Zelanda, wiele książek z serii  wyd. Limbus, Igora Witkowskiego, częściowo Kryona (via L. Carrol) itd. itd. (ew. podeślę Ci listę).  Prenumerowałem Nexusa, „Nieznany Świat”, przedtem inne podobne periodyki. W osobistej bibliotece (ok. 2500 książek) na  podobne tematy było ich chyba prawie połowa  (obecnie nieco ten profil ograniczyłem).
Ze swojej strony przykładowo „prawo przyciągania” i powiązane tematy poruszałem obszernie na nieistniejącej już stronie L-earn.net, a bardziej zrozumiałe dla przeciętnego czytelnika wprawki pozostawiły ślad na prowizorycznej stroniczce https://spelnijmarzenia.pl.tl/ z 2008 r. (a tam podstrona spelnijmarzenia.pl.tl/Artyku%26%23322%3By.htm ).
Nie trzeba dodawać, że sporo się zmieniło na świecie w takiej narracji, trochę rodem z New Age, i także w moich poglądach.
To mam za sobą , więc potem nie dodawałem tam nic ani nawet nie zaglądałem od wielu lat. Myślałem, by zastąpić te miejsca grupą dyskusyjną na FB, co kiedyś zrobiłem, zakładając facebook.com/groups/twojrozwoj. Ma ok. 7 000 grupowiczów i już dość dawno przestałem nad tym panować, bo trudno ogarnąć wszystkie wpisy,  gdzie niektóre są bez większego sensu. Puściłem tę grupę „samopas”, bo nie mam czasu na moderację, a ciężko namówić kogoś, by się tego podjął. Wpadam tam rzadko. Ale myślę, że przydałyby się tam głosy podobne do Twoich.
Obecnie bardziej odwiedzam wpisy jak np. justempowerme.com/question-answers-glossary/ i w ogóle stronę Pameli JZ (o tym za chwilę), oraz źródła, z których i ona korzysta, dużo rzadziej (bo z pewną rezerwą) przekazy od Lisy Renee (justempowerme.com/who-is-lisa-renee-of-energetic-synthesis-what-is-ascension-plan-b/) i podobne, ale jest też dużo ciekawych treści na Telegramie. Tam nie piszę – tylko podpatruję. Także na wielu podobnych portalach.
Powracając do PJZ są tam zebrane informacje o Kimberly Ann Goguen (w skrócie KAG) w justempowerme.com/who-is-kimberly-ann-goguen-aka-kim-possible/ (glosariusz, margines z tagami itp.), przy czym mam o Kimberly swoje własne dossier (czasem lepsze?) – z tego tytułu, że obserwuję KAG bodajże dłużej niż Pamela (ok. 10 lat). Relacjonuję jej raporty.
KAG (IMO) jest najbardziej na świecie wtajemniczona w to, co się dzieje i co nas czeka. Wg niej owo przejście do 5. wymiaru, czy jak to nazwać, które głosisz,  nastąpi wcześniej niż do 2050 r. Ale nie dla wszystkich ludzi, ponieważ niektórzy są „niereformowalni” oraz nie są w istocie ludźmi. Pomimo dużej wiedzy na ten temat, ona nie epatuje jakimiś odjechanymi przepowiedniami ani telepatycznymi przekazami (channeling) z kosmosu. Stąpa trzeźwo po ziemi i konsekwentnie realizuje projekt CARE (Center of Amity and Restoration of Earth), którego jest założycielką. Historia KAG jest długa i „epicka”. Może się mylę, ale „postawiłem na tę kartę”, bo w Polsce jest raczej mało osób, które o niej wiedzą (oprócz służb i niektórych polityków, ponieważ dostają od niej informacje/ostrzeżenia). Zatem wypełniam pewną lukę informacyjną.
Poświeciłem jej raportom sporo pracy (parę tysięcy wpisów/artykułów) na portalu locusmind.one, ale wszystko przepadło (dwukrotnie!) przez niefrasobliwość admina – cały portal i konta wielu ludzi wcięło przez jakieś jego zaległości w opłatach/inne zaniedbania (obecnie znów coś kombinuje podejrzanego).
Tylko w małej części udało mi się odtworzyć pojedyncze wpisy i w ograniczonym zakresie kontynuuję (wplatam) ten konkretny temat na gab.com/etsaman3 (tamże też dla osób bardziej poszukujących aktualnych sensacji okresowo pokazuję raporty Benjamina Fulforda, ale te z dystansem).

Na X (i w ogóle) z tymi sprawami raczej się nie wychylam (kto wie, to i tak znajdzie), ponieważ znając większość swoich odbiorców, nie to ich teraz interesuje, ani prawdopodobnie nie są gotowi na takie treści (oczywiście z wyjątkami – śledzimy obaj podobne profile) i prawdopodobnie mogliby zakwalifikować mnie (nas?) do szurów lub fantastów nie wyłączając głupawych komentarzy.
Moją bolączką praktyczną jest brak czasu na ogarnięcie wszystkich interesujących tematów (przekleństwo ciekawości). Zatem kończę i ten list, tym bardziej, że wzywa mnie „obowiązkowy” spacer i zew ruchu dla zdrowia i podziwiania wiosny.

Pozdrawiam!

___

Czytelniku — jeśli zaintrygowała Cię poruszona tematyka — znajdziesz o niej na tym blogu dużo więcej.

Sytuacja polityczna na świecie 12.04

Wiele wątków w ujęciu krytycznym z podaniem źródeł i opinii autora, miejscami satyrycznie. Ujawnienie fiaska szeregu operacji Amerykanów, opór i determinacja Iranu. Impas narasta.
(materiał reblogowany – zajrzyj do źródła)

Fale, częstotliwości…

płatek śniegu

Temat, który zarówno fascynuje, jak i jest ważny.
Ostatnio nie mam czasu na publikowanie, więc rebloguję materiał, który jest wstępem do dużego tematu.
Zasługuje też na ilustracje, więc tymczasem odsyłam do tematu pokrewnego – „Świętej geometrii” z obrazkami oraz do tutejszego starego (!) wpisu Wszystko jest falą? 

Kontra czyli osiągnięcia III RP

zapaść

Będzie politycznie.
Rząd chwali się sukcesami. Gospodarką na 20. miejscu na świecie. Wzrostem wskaźników…
Czy tak jest naprawdę? W jakim stopniu? I w jakim kierunku dryfujemy…?

Nie krytykuję obecnych sukcesów „w czambuł”, ale by w kontrze do propagandy przedstawić sprawy bardziej realnie, wykorzystam parę wpisów znalezionych na X.com (które są odbiciem materiałów bardziej rozbudowanych).
Te czy inne wnioski nie dotyczą tylko jednej partii, jak sugerują wykorzystane cytaty, ale całego systemu politycznego po 1989.
Jednak „osiągnięcia” D. Tuska i jego rządów są dość „spektakularne”…

Czy PKB oddaje faktyczny stan naszego potencjału?
Duża liczba firm nie jest polska i ich zyski idą za granicę. Niektóre są zwolnione z podatku lub płacą je w symbolicznej wielkości.
Ilustruje to ten filmik  https://x.com/i/status/2020316356680511647   zobacz – jest krótki.

——

„Sukcesy KO i tego pajaca!”

Na dwulecie rządów demokratyczno-liberalno-lewicowej Koalicji 13 grudnia wycinek jej sukcesów:

– polski oddział Nokii – 800 osób do zwolnienia

– polski oddział Levi–Strauss – likwidacja zakładu, 650 osób do zwolnienia

– Eltwin w Stargdardzie – 71 osób zwalnianych, większość załogi

– Backer OBR w Stargardzie – 90 osób do zwolnienia

– MA Polska S.A. i BCube Poland Logistics w Tychach – 370 osób do zwolnienia

– krakowski oddział PepsiCo – około 200 do zwolnienia

– Magneti Marelli w Bielsku–Białej – 150 osób do zwolnienia

– BCube Poland w Bielsku–Białej – 55 osób do zwolnienia

– Karolina – producent porcelany w Jaworzynie Śląskiej – likwidacja zakładu, ponad 200 osób na bruk

– Forte fabryka mebli – co najmniej 230 osób do zwolnienia

– ING Bank Śląski – 1500 osób do zwolnienia

– Neonet – 100 osób do zwolnienia

– FCA Powertrain w Bielsku–Białej – zakład do likwidacji, 460 osób na bruk

– ICC Sery w Pasłęku – 70 osób do zwolnienia

– Agora SA – 200 osób na bruk

– Odlewnia staliwa GE w Elblągu – zakład do likwidacji, 170 osób do zwolnienia

– Octopus Energy Kraków – 317 osób na bruk

– Polska Dystrybucja Alkoholi Pabianice – 138 osób do zwolnienia

– Trixie Tekstylia z Ksawerowa – 80 osób do zwolnienia

– Toshiba w Gnieźnie – zakład do likwidacji, ponad 100 osób do zwolnienia

– Lear Corporation w Pikutkowie – 960 osób do zwolnienia

– Sirio Polska w Bielsku–Białej – 50 osób do zwolnienia

– Signify Poland w Bielsku–Białej – likwidacja zakładu, 130 osób do zwolnienia

– NatWest Bank oddział w Polsce – cały do likwidacji, 1600 osób do zwolnienia

– B&M Clothing Company z Radomia – 123 osoby do zwolnienia

– Altha Powder Metallurgy z Radomia – 40 osób do zwolnienia

– Toho Poland w Radomiu – zakład do likwidacji, 115 osób do zwolnienia

– OTCF/4F – 130 osób do zwolnienia

– Yazaki Automotive Products Poland w Mikołowie – niemal całkowita likwidacja, 230 osób do zwolnienia

– Calfrost Kalisz – likwidacja firmy, 53 osoby bez pracy

– E. Leclerc – ponad 100 osób do zwolnienia

– Walcownia Rur Andrzej w Zawadzkim – zakład do likwidacji, 455 osób na bruk

– Bioetanol AEG w Chełmży – likwidacja zakładu, 55 osób do zwolnienia
– ABB w Aleksandrowie Łódzkim – likwidacja zakładu, 410 osób bez pracy

– Grupa Eurocash – 1000 osób do zwolnienia

– Goleniów LM Wind Power Blades – 200 osób do zwolnienia

– TE Connectivity Industrial w Nowej Wsi Lęborskiej – zakład do likwidacji, 140 osób do zwolnienia w nim, 250 u kooperantów

– SFC Solutions w Piotrkowie Trybunalskim – likwidacja zakładu, 180 osób na bruk

– Poczta Polska – co najmniej ponad 6000 etatów mniej

– Stoll Polska w Słupsku – likwidacja zakładu, 90 osób na bruk

– Hutchinson zakład w Żywcu – 90 osób na bruk

– Hutchinson zakład w Bielsku – 80 osób na bruk

– Zakład Budowy Tłoczników w Tychach – 90 osób na bruk

– Northvolt w Gdańsku – dwie fabryki do likwidacji, 280 osób do zwolnienia

– planowana likwidacja elektrowni Siersza – 500 osób do zwolnienia

– GSK Poznań – 150–200 osób na bruk

– AIS WSI Europe z Radomia – 56 osób do zwolnienia

– Alorica z Łodzi – 67

– Siarkopol w Grzybowie – 207

– Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego „Paterek” w Nakle nad Notecią – zakład do likwidacji, 265 osób na bruk

– Rurexpol w Częstochowie – do likwidacji, 260 osób na bruk

– Intel w Gdańsku – kilkaset osób na bruk

– MA Polska – Kielce i Tychy, 260 osób na bruk

– Amica – 50 osób do zwolnienia

– Draexlmaier w Jeleniej Górze – 220 osób na bruk

– Bama Poland w Gorzowie – zakład do likwidacji, 150 osób bez pracy

– Albatros Aluminium oraz ADT Solutions w Wałczu – 176 osób na bruk

– Elektrownia Rybnik – niemal cała przeznaczona do likwidacji – 500 osób bez pracy plus kolejne kilkaset u podwykonawców

– Stellantis zakład w Gliwicach – 500 osób

– PKP Cargo i PKP Cargotabor – około 4500 osób do zwolnienia, kilka oddziałów regionalnych w likwidacji

– Pelikan/Herlitz w Baranowie – zakład do likwidacji, 50–70 osób na bruk

– Beko w Łodzi i Wrocławiu – częściowa likwidacja, 1800 osób bez pracy

– Fameg z Radomska – 80 osób na bruk

– Generator Produkcja Opole – zakład do likwidacji, ponad 200 osób na bruk

– Viskase w Sulnowie – likwidacja zakładu – 51 osób na bruk

– Eurocash – zwolnienia planowane w dwa najbliższe lata – 3000 osób

– Elogic w Szczecinie – likwidacja zakładu, ok. 150 osób bez pracy

– Orange – w najbliższe dwa lata cięcie 1000 etatów

– Aptiv – 200 osób w Krakowie, ok. 400 w Jasienicy

– kopalnia Silesia w Czechowicach – prawdopodobna likwidac ja, ok. 750 osób straci prace

– Zakład Elektrotechniki Motoryzacyjnej w Ełku – 240 osób na bruk

– Odlewnia Teriel w Gostyniu – likwidacja zakładu, 60 osób na bruk

– Hymon Fotowoltaika z Tarnowa – 72 osoby na bruk

– Spółdzielnia Pracy „Tarnowska Odzież” – likwidacja zakładu, ok. 90 osób bez pracy

– LG Electronics pod Wrocławiem – 182 etaty do likwidacji

– Black Red White – 800 osób, wcześniej 400, w tym likwidacja zakładu w Przeworsku (220 etatów)

– ZF zakład w Częstochowie – 225 do zwolnienia

– Inofama z Inowrocławia – 66 osób na bruk

– Blachotrapez – 90 osób do zwolnienia

– Ikea – stopniowa reedukacja etatów w 2024, w sumie 285 etatów mniej

– International Paper oddział Kraków – w dwóch turach w sumie zwolnienia ok. 100 osób

– browar w Namysłowie – likwidacja, 100 pracowników na bruk

– Powszechna Spółdzielnia Spożywców „Społem” z Łodzi – likwidacja, 62 osoby na bruk

– FAP Pafal w Świdnicy – likwidacja, ok. 30 osób na bruk

– Heineken oddział Kraków – ok. 600 osób na bruk

– Shell oddział Kraków – ok. 250 etatów mniej

– Spółdzielnia Mleczarska w Lidzbarku Welskim – likwidacja, ok. 20 osób na bruk

– Tarkett Polska w Orzechowie – likwidacja, 210 osób na bruk

– Aquinos w Łodzi – likwidacja, ok. 350 etatów

– Fujitsu Technology Solutions oddziały Łódź i Katowice – ok. 830 osób na bruk

– Greenbrier Poland w Oławie – likwidacja, 160 osób bez pracy

– Aldi Financial Hub w Krakowie – 96 osób

– Drüsedau zakład w Margoninie – do likwidacji, 30 osób na bruk

– Eko–Okna – około 1000 osób

– Makro Polska – dwie tury zwolnień, w sumie ok. 500 osób

– Henkel zakład w Raciborzu – likwidacja, 160 osób na bruk

– Texton ze Zgierza– likwidacja, 180 osób na bruk

– Huta Szkła „Marta 2” w Chełmie i Dubecznie – likwidacja, 210 osób na bruk

– Odlewnia Chemar w Kielcach – likwidacja, około 80 osób na bruk

– Atos oddział Bydgoszcz – ok. 60 etatów mniej

– Avon zakład w Garwolinie – 170 etatów mniej

– Fabryka Układów Hamulcowych Bosch w Mirkowie – 60 etatów mniej

– Fabryka Łożysk Tocznych w Kraśniku – ok. 80 etatów mniej

– Naturana Włocławek – likwidacja, ok. 100 osób na bruk

– Ryvu Therapeutics – ok. 90 etatów mniej

– Grupa CCC – 250 etatów mniej

– UBS oddział Polska – około 1300 etatów do likwidacji

– Carrefour odział Polska – ok. 340 osób

– Otomoto Pay – 60 etatów mniej

– Collins Aerospace Krosno – ok. 130 osób na bruk

– Plati w Kwidzynie – dwie tury zwolnień, w sumie ok. 180 osób

– VMG z Konstantynowa – ok. 50 etatów mniej

– Logwin Poland – około 125 osób na bruk

– Oriflame zakład w Warszawie – likwidacja, ok. 200 osób na bruk

– Panmar Krosno – ok. 70 etatów mniej

– Huuuge Games – ok. 100 etatów mniej

– Pitney Bowes Polska – ok. 50 etatów mniej

– Horizon Sport – ok. 40 etatów mniej

– Edison Next Poland – ok. 60 osób na bruk

– Siloh Bielsko – likwidacja, ok. 200 osób na bruk

– Sanita z Piły – likwidacja, ok. 150 osób na bruk

– BR Group Trębaczewo – likwidacja, ok. 80 osób na bruk

– SGL Battery Solutions Polska w Raciborzu – likwidacja, ok. 30 osób na bruk

– Zakłady Mięsne Lisewo – likwidacja, ok. 50 osób na bruk

– Urbański w Mosinie – likwidacja, ok. 100 osób na bruk

– OSM Myszków – prawdopodobna likwidacja, 50 osób na bruk

To oczywiście tylko zwolnienia największe i najbardziej spektakularne. Bez tysięcy zwolnień indywidualnych, bez tych większych robionych tak, aby obejść ustawowe zapisy dotyczące zwolnień grupowych, bez redukcji etatów za pomocą nieprzedłużania umów czasowych itp.
W listopadzie 2023 stopa bezrobocia wynosiła 5%, w listopadzie 2025 już 5,7%. W listopadzie 2023 było zarejestrowanych 773 000 bezrobotnych, w listopadzie 2025 już 875 000, choć ze względu na demografię ta liczba powinna znacznie zmaleć, zamiast wzrosnąć, nawet przy zachowaniu dotychczasowego wolumenu miejsc pracy bez kreowania ich przyrostu.

Oczywiście, ta ferajna i jej wyznawcy powiedzą, że to nie Tusk zamyka zakłady i zwalnia ludzi. Oczywiście, oczywiście. Koalicja 13 grudnia nie odpowiada za nic. Co innego poprzedni rząd: odpowiadał za skutki globalnej pandemii, za skutki kryzysu energetyczno-wojennego w całej Europie, za inflację w połowie świata wywołaną pandemią i wojną itd. A obecny rząd i jego „polityka przemysłowa” nie odpowiadają za nic.

A to szczęściarze. Coś jak 3-letnie dzieci: „Samo się zrobiło”. Tacy nami rządzą‼️”

(Przekazane przez  @Darekbrzoza na X, za Krystyna Maszota)

Uzupełnienie o bezrobociu:
PO-wrócił Tusk i bezrobocie…
Szacowana stopa bezrobocia rejestrowanego w styczniu 2026 r. wyniosła 6%, o 0,3% więcej niż miesiąc wcześniej – poinformowało w poniedziałek Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. To najwyższy poziom stopy bezrobocia od czerwca 2021 r.
W powiecie szydłowieckim na Mazowszu stopa bezrobocia wynosi 23,6%. Gospodarka nie generuje nowych miejsc pracy. W krótkim czasie Polska traci wszystkie przewagi konkurencyjne, wypracowane przez wiele ostatnich lat. Za rok dojdzie do sytuacji, w której kolejne pokolenie Polaków będzie zmuszone pakować walizki i wyjeżdżać za granicę do pracy.

Z „ostatniej chwili” dodatkowe dwa wpisy:
1) Nie ma dnia, w którym brak byłoby informacji o upadających zakładach. Tak cudownie jest za rządów bandy Tuska. Walcownia „Andrzej”, zatrudniająca pół tysiąca osób, była największym zakładem w gminie Zawadzkie. Do końca marca zostanie zrównana z ziemią. Uśmiechnijcie się, lemingi.
2) Do urzędów pracy w 2025 r trafiły zgłoszenia o zamiarze likwidacji ~100 tys etatów. Wynik trzykrotnie gorszy niż w poprzednim roku przypomina ten ze światowego kryzysu 2008. Jednak teraz nie ma takiego kryzysu. Jakie są przyczyny? Zielona polityka UE i bierność rządu. Zdziwienie?

Uwaga tutejsza – niektóre zakłady są/były prywatne, czyli nie państwowe. Jednak zwolnienia i likwidacje wynikały z sytuacji/rynku, za jakie państwo w dużym stopniu odpowiada.
—-

Jak to się stało? Upadały firmy, które ISTNIAŁY. Skąd się wzięły?
PRL miał wiele wad, ale….
Oto kolejny cytat z X:

Warto czasem odkłamać historię. Bo gdy dziś młody, „światowy” człowiek z dużego miasta słyszy nazwę „PRL”, to widzi ocet na półkach, puste sklepy i kolejki po papier toaletowy. Ale nikt im nie powie, że w tej samej Polsce, jeszcze nie tak dawno temu, powstawały rzeczy, których dziś nie umiemy już nawet naprawić, nie mówiąc o wyprodukowaniu.

To w Polsce produkowano generatory elektryczne dla największych elektrowni świata. To w naszych zakładach budowano turbiny 500 MW i przygotowywano projekty 1500 MW. Pół świata – od Chin i Indii, po Turcję, Libię i Irak – korzystało z polskich turbin.

To my wytwarzaliśmy śmigłowce, samoloty odrzutowe i tłokowe. Od myśliwców takich jak P.11, Lim-1 (MiG15), czy TS-11iskra, po bombowce jak PZL.37 Łoś i samoloty transportowe typu An-2 oraz PZL M28 Bryza. Wytwórnie takie jak PZL-Mielec i PZL-Świdnik specjalizowały się w różnych typach maszyn, w tym także śmigłowcach.

Produkowaliśmy 40 tysięcy ciężarówek rocznie. 20 milionów ton stali. Byliśmy drudzy na świecie – zaraz po Japonii – w produkcji statków rybackich. I to nasze statki zdobywały Błękitną Wstęgę Atlantyku.

To Radmor bił Amerykanów i Japończyków jakością zestawów audio. To polskie sprężarki chłodnicze kupował świat. To już w latach 50. Star jeździł na LPG, chłodząc nim nadwozie. To w Polsce powstał pierwszy komputer PC – zanim Brytyjczycy wymyślili swoje ZX Spectrum.

Budowaliśmy drogi i szpitale, rafinerie, huty, fabryki kombajnów i ciągników, autobusy, porty i elektrownie. W latach 70. oddawaliśmy do użytku 300 tysięcy mieszkań rocznie. W dekadę PKB wzrosło o 80 proc..  Płace poszły w górę o 40 proc. Polska miała dodatni bilans handlowy, rezerwy walutowe i mniejsze zadłużenie niż Węgry czy Jugosławia.

A potem… przyszła „transformacja” Balcerowicza i jego „terapia szokowa”. Fabryki – sprzedane za bezcen. Cukrownie – zamknięte na żądanie Brukseli. Stocznie – wykończone konkurencją, aprobowaną przez własne rządy. Przemysł chemiczny – rozprzedany obcym.

Elektronika, zbrojeniówka, huty – w większości zlikwidowane.

Kiedyś byliśmy eksporterem cukru. Mieliśmy ponad 70 cukrowni – dziś zostało kilkanaście. Cukier podrożał, a Polska z eksportera stała się importerem. To samo z chemią – Puławy, Police, Tarnów, Oświęcim.

Dziś w rękach koncernów, okrojone, podporządkowane obcym interesom. Przypomnijmy sobie też elektronikę – warszawskie CEMI, które produkowało układy scalone i półprzewodniki. Dziś – wspomnienie. A stocznie? Kiedyś drugie miejsce na świecie w produkcji statków rybackich, dziś – ruiny.

Po Balcerowiczu pojawił się następny szkodnik – Donald Tusk. Przez wszystkie swoje rządy nie zbudował w Polsce ani jednej większej inwestycji przemysłowej. Ani rafinerii, ani elektrowni, ani dużej fabryki. Ba – kibla nawet nie zbudował. Wyręczył go w tym Trzaskowski.

Za jego pierwszych rządów Polska miała być „zieloną wyspą”, a młodzi w milionach uciekali na zmywak do Londynu, Dublina, Oslo. W kraju zamykano zakłady, a Tuskowi świeciły się oczy, że wreszcie możemy być tylko montownią Europy.

Dzisiaj kontynuuje swoje „dzieło”. Kiedy słyszę dziś, że „to wszystko było nieopłacalne”, to się pytam: skoro było nieopłacalne, to skąd pieniądze na drogi, mieszkania, szpitale, szkoły, elektrownie? Skąd rezerwy walutowe, dodatni bilans handlowy i spłacony w 2009 roku dług Gierka?

Kiedyś Polska miała przemysł, miejsca pracy i dumę. Dziś mamy centra handlowe, sieci zagranicznych supermarketów, pakiet klimatyczny i ceny prądu dwa razy wyższe niż u sąsiadów. A na dokładkę – klasę polityczną, która od Balcerowicza po Tuska umiała tylko sprzedawać, likwidować i brać kredyty.

A przecież nawet za „komuny” można było inaczej prowadzić politykę gospodarczą, bo jeśli rządzą krajem ludzie, którzy myślą o interesie własnego państwa i mają wizje rozwoju.

I tu pojawia się pytanie, które warto sobie zadać: dlaczego kiedyś w represyjnym systemie PRL-u potrafiliśmy budować wielkie zakłady, osiedla, szpitale, a dziś jesteśmy prowincją o coraz mniejszym znaczeniu?
(za Świadomy Wodnik CONSCIOUS AQUARIUS @SwiadomyWodnik na X)
——

To nie oznacza adoracji PRL-u, ale trzeba uznać szereg przedstawionych faktów.
Nie jestem ekonomistą, więc trudno mi osądzić, czy wszystkie przykłady są równie miarodajne.
Natomiast pod wszystkimi podanymi tutaj wpisami był szereg komentarzy nie przebierających w uszczypliwościach.
Oraz memy i ilustracje jak te
ZdjęcieZdjęcie

Bo różne „sukcesy” ekipy polegają na zadłużaniu Polski.
Oprócz wątku ekonomicznego są oczywiście inne,  jak pakt emigracyjny, bezwarunkowe powierzanie polskich środków Ukrainie, degradacja szkolnictwa, rozwalony system prawny „reperowany” tak, że jest jeszcze bardziej nieskuteczny, absurdy zielonego ładu i nietrafione pomysły z tego wynikające, zapaść służby zdrowia, unijny dyktat i uległość wobec Niemiec, fatalna demografia, utrata konkurencyjności,  …
Długo by omawiać, ale to na inny wpis.
Nie mam złudzeń, że jakakolwiek partia ze starego układu coś znacząco naprawi.
Osobiście oceniam, że większość polityków nie rozumie obecnej zasadniczej zmiany geopolitycznej, w której świat będzie wielobiegunowy, a nie polem bitwy starych hegemonów. Taka zmiana umożliwi nam większą elastyczność, da impuls do polegania na sobie i  współpracy bilateralnej bez starych uwarunkowań, fobii i naiwności w bezinteresowność innych. Po prostu – trzeźwe spojrzenie na świat. A Polska ma dane, by być silna — dużo własnych surowców, wykształconych, zdolnych i pracowitych ludzi i  jest na szlakach handlowych.
Potrzeba tylko mądrości i suwerenności.

Naiwność czy uzależnienie?

Najdroższy cyrk na świecie?

Mam podobne wyobrażenie o D. Trumpie, jak w poniższym reblogowanym wpisie,
ale… IMO Rada Pokoju (naprawdę?) ma usankcjonować międzynarodowo przejęcie Gazy dla planu D.T. i Żymian oraz wyłuskanie miliardów na ten i inne cele – wielki apetyt prezydenta i jego ogromne ego już poznaliśmy.
Zatem dziwię się naiwności wielu polityków, ba – przywódców. A może są już uzależnionymi wasalami USA?
Czy nie czują, że to upadające mocarstwo, a D.T. wykonuje nerwowe ruchy by jeszcze trochę zabłysnąć i tylko zachować się na powierzchni, i przynajmniej zapisać się w pamięci jako gołąbek pokoju?
Może się mylę, ale tak to widzę – cdn.

PS. po raz pierwszy, po wielu podobnych próbach reblogowania z innych stron, teraz chyba się uda. Widać błąd nie był raczej po stronie mojego bloga…

2025/2026

Hasło odważnego przyjęcia 2026 roku wzywa by dzielnie stawić czoła temu, co może nas spotkać i nie bać się niczego. Osobiście nie podzielam opinii, że będzie gorzej, przeciwnie – spodziewam się wiele dobrego. Ale nie chcę dziś pisać dlaczego i nic o polityce – być może dodam pod tym wpisem coś na ten temat w pierwszych dniach stycznia albo będzie to wpis nowy.

Ostatni dzień 2025 zastał nas w zaśnieżonej Warszawie. Podobnie jest w większości Polski i gdzieniegdzie przybrało to postać niemal klęski narodowej. Nie ujmując nic z dramatu tych, którym śnieg i wiatr uszkodził  dom, ktoś zamarzł lub zginął w wypadku pod złamanym drzewem lub gdy zjechał do rowu, utknął na godziny w korku itp. – śmieszy mnie to zaskoczenie, bo widziałem wiele dużo groźniejszych sytuacji, gdy mieliśmy ‚prawdziwą’ zimę.
Obudziliśmy się wreszcie z jasnym niebem, tak dawno nie widzianym. Pogoda przez ostatnie miesiące była dziwna, przygnębiająca (co często punktował na swoim blogu Jarek Kefir).
Ale dziś skłoniła nas do pięknego porannego spaceru, chociaż już przed południem niebo znów zrobiło się szare (poniżej parę fotek). Mam dużo bardziej rozsłonecznionych zdjęć z dawnych lat i pięknych wspomnień śnieżnej zimy, zobacz przykładowo jeden z moich albumów poświęconych zimie.

lasek w śniegu

Nawet kusiło mnie wzięcie biegówek, bo od dawna nie było takiej sposobności. Ale odpuściłem, ponieważ trasa naszego spaceru jest pagórkowata z przewianymi wiatrem „mieliznami” – lepiej nie kusić losu przed Sylwestrem – przypomina mi się podobna sytuacja sprzed dwóch lat, gdy skończyło się na SOR z połamanymi palcami po upadku.

warkocze oplatają mur
Dziś chcę być w dobrym nastroju i mam ku temu powody.
Po udanych świętach łącznie z Wigilią u syna poza Warszawą, zadawalaliśmy się ciepłem domowym, poświątecznym dojadaniem smakołyków (u nas nic się nie marnuje, ale też nie kupujemy nadmiarowo) oraz lokalnymi spacerami.

koraliki

Wieczór spędzimy w domu, też smacznie i wesoło. Takie nasze z żoną Hygge. Trochę telewizji, trochę muzyki. Mamy aktualnie dwa telewizory, bo także działkowy (by tam ewentualnie nie kusił złodziei), zatem można podglądać i inne kanały. Wczoraj przypadkowo natrafiliśmy na ciekawy program muzyczny na TVN (której to stacji prawie nie słuchamy) zatytułowany „Nie idziemy na Sylwestra” – oryginalne aranżacje, dobrzy młodzi wykonawcy, nie koniecznie z listy tych najbardziej promowanych. A propos – czy oni nie mogliby mieć większą reprezentację (nie mówię, że w ogóle nie mają) na tych flagowych imprezach telewizyjnych, gdzie wciąż prym wiodą artystyczni staruszkowie z oklepanymi przebojami – do znudzenia?
To, że spędzimy ten wieczór domowo, to nic nadzwyczajnego w przypadku wielu osób ze starszego pokolenia – przyjemnie, smacznie i w dobrym, nie przypadkowym towarzystwie – własnym.
Oczywiście młodzi lubią huczne imprezy i sytuacje gdzie mogą poznać kogoś nowego. Podobnie, gdy wyjeżdżają do kurortów by całkowicie oderwać się od obowiązków, nawet rodziny, odpocząć. W tym roku najliczniej odwiedzane jest polskie wybrzeże, zaskakująco bardziej niż góry. Może ludzie ulegli przed rezerwacją wcześniejszym wiadomościom, że śniegu tam mało i np. narty się nie udadzą.
Ale szczerze nie zazdroszczę tym, którzy będą brać udział w dużych spędach sylwestrowych na otwartym terenie, być może w śnieżycy i na mrozie.
Nie wiem czy gdziekolwiek podchwycono pomysł jaki opisałem tutaj i parokrotnie powtarzałem. Czy nie byłoby to wygodniejsze, tańsze i bardziej dla wszystkich?
Jeśli chodzi o te duże Sylwestry w Toruniu czy Katowicach, to możemy mieć to z bliska dzięki kamerom.
Ponieważ mieszkamy obok Wisły na wysokości Starego Miasta, to jeśli będą fajerwerki, to zapewne nie gorsze niż gdzie indziej i które możemy oglądać z okien lub z balkonu.

Marzeniem na początek 2026 jest by utrzymała się ładna i umiarkowanie śnieżna pogoda, ku uciesze dzieci i dla przypomnienia sobie przez starszych jak to kiedyś bywało. Dla niektórych maluchów to będzie pierwsze w ich życiu spotkanie ze śniegiem. Już widzę jak w ruch poszły sanki i tzw. jabłuszka do zjeżdżania.

Co do samej daty 31 grudnia i przejścia w nowy rok o północy, to zdajemy sobie sprawę, że to bardzo umowny moment – gdy my będziemy świętować, to na Dalekim Wschodzie 2026 już będzie miał parę godzin. Ale i tam, nie wszędzie natywna data nowego roku przypada na ten dzień, bo są różne kalendarze. Zresztą, nie dotyczy to tylko dalekiej Azji. 
Także obecny kalendarz gregoriański nie jest neutralnym narzędziem pomiaru czasu. To system narzucony administracyjnie, który rozjechał się z naturalnymi cyklami Ziemi, Księżyca i ludzkiego ciała. Możemy zakładać, że … nie przypadkowo. W ogóle, bardziej logiczne byłoby przejąć początek roku z przesileniem zimowym. Ale zadziałała tradycja i inne czynniki, co jest osobnym ciekawym tematem.
Także na półkuli południowej okoliczności tej daty mogą przypominać nasze najgorętsze dni.
To banały, ale może warto o tym powiedzieć właśnie najmłodszym dzieciom.
Tak czy inaczej cieszmy się, że dzień zaczyna się wydłużać.
Jak to się zmienia pokazują poniższe ilustracje (pierwsza z długością dnia – moja)

długość dnia w roku

dynamika zmian

Na zakończenie – zazdroszczę tym, którzy w leśno-śnieżnej scenerii będą mogli doświadczyć kuligu. Przypomniał mi się mój wiersz sprzed wielu lat (obecnie umieszczony w zbiorku 6 prób):

Stary temat

Dzwonią, dzwonią sanie
mkną w biel bajeczną.

Jaka piękna sanna
Hosanna!

 Śnieżny pył na twarzy
leccyśmy jak on,
zielone świerki jakże pachną,
dzwoń dzwoneczku, dzwoń!

Jakie powietrze, jaka krasa!
i pegaz ognisty.

Twój nosek w futerku
i śmiech perlisty.

Z echem w zawody!
Z fantazją kozacką
szal powiewa i furczy,
trzymam lejce chwacko.

Przytul się i leć
to w ten blask,
to w gęstwinę ciemną.
Pędź do mnie, pędź ze mną!

(1982)

Gdziekolwiek będziesz – życzę udanego czasu i świetnej zabawy
i by nie było przykrych przygód z dojazdem w zaspach, wypadku samochodowego, korków, mandatów itp.

W 2026 roku – pomyślności i zdrowia, a dziś Sylwestrom podwójnych przyjemności!

Nowości i zaszłości

łączymy kropki, łączymy się

Łączymy kropki, łączymy się…

Dziś głównie o blogosferze. Widzę, że autorzy prawie wszędzie proszą o wsparcie finansowe na podtrzymanie swojej działalności. Wspieram tak niektóre z blogów i kanały na Youtube, natomiast tutaj bardzo rzadko zwracam się z taką sprawą.
Za to w tym wpisie będę prosił o pomoc niematerialną.

1. Na platformie społecznościowej locusmind.one (na profilu oraz na podstronie http://www.locusmind.one/pages/korcz ) od lat publikowałem szereg wpisów, zwłaszcza z wglądami w zakulisowe rozgrywki mocarstw i tajnych stowarzyszeń. Niektórym relacjom z tej sfery nie wierzę, inne zgadzają się z informacjami, które otrzymuję z innych źródeł. Jednak by być bardziej rzetelnym przedstawiałem w ten sposób różne strony zagadnień.
Jednak ta platforma z niewidomych przyczyn przestała działać, a admin jest nieuchwytny.
Zatem także parę odwołań do wyżej wymienionej strony na tym blogu już nie zadziała (szkoda).
Podobnie na X.com i w paru innych miejscach gdzie podawałem linki.
W tej sytuacji zdecydowałem (doraźnie?), że podobne wpisy będę publikował na Gab.com. *
Z pierwszych wymienię streszczenie raportu z Global Intelligence Agency – GIA (Kimberly A. Goguen) z  19.11.2025 – https://gab.com/etsaman3/posts/115583420162739221
Będą nowsze, a do moich starszych już raczej nie będę wracał, zamiast tego polecę obszerne omówienia na stronie Posts – Just Empower Me .
Następnie – dwa ostatnie wystąpienia Benjamina Fulforda – https://gab.com/etsaman3/posts/115617125320301367
(przepraszam, że powstały niezawinione błędy edycyjne, których nie udało się poprawić w post-edycji) oraz tamże parę doraźnych dużo wcześniejszych.

2. Poszukuję osób, które są/były na locusmind.one – jeśli ktoś z nich się zgłosi – będę wdzięczny.

3. Takie niszowe tematy, które jednak coraz bardziej z „teorii spiskowych” okazują się praktyką (chociaż często właśnie spiskową) są poruszane na wielu stronach/blogach/platformach wideo itp., a także w książkach.
Polecę blog Jarka A. Kasperskiego, który niemal codziennie publikuje ciekawe wpisy, do tego ładnie zredagowane i z propozycjami podobnych innych wpisów – https://jarek-kefir.com (https://jarek-kefir.art )

4. Ponawiam apel jak we wpisie Komunikat – prośba – Lapidaria z prośbą o pomoc w ustaleniu przyczyny kłopotów z tzw. reblogingiem na blogu.
Jedna z metod sprawdzenia co się dzieje: to jeśli ktoś z Czytelników ma bloga na wordpress.com, to mógłbym jakiś tamtejszy wpis reblogować – jeśli to się uda to już miałbym jakąś podpowiedź gdzie jest problem. Ale przedtem potrzebowałbym adresu bloga i ewentualnej zgody (przycisk rebloguj).
Albo nawiązując do punktu 3. – kolejna możliwość/ uprzejma prośba: jeśli spodoba Ci się jakiś wpis Jarka i masz bloga – może sprawdzisz czy możesz go reblogować. Mnie się nie udaje, więc jeśli Tobie się uda, to pokazałoby, że jakiś błąd tkwi po mojej stronie…

5. Ten punkt aktualności dopiszę, gdy pojawią się kolejne wpisy z GIA oraz rozstrzygnięcie „planu pokojowego” D. Trumpa, ponieważ to będzie ważne powiązanie i prawdopodobnie punkt zwrotny…
____
* Na GAB publikowałem kiedyś (sporadycznie) wpisy na różne tematy – zapraszam do sprawdzenia.