Jeszcze o D. Trumpie

wstyd, rozpacz, przerażenie, ukrywanie,

Rzeczywistość jest dziwniejsza niż fikcja. Trzeba poznać obie.

Tytuł nie do końca jest adekwatny, ponieważ będzie i o innych sprawach, zatem zapraszam także tych Czytelników, których temat Trumpa już znudził.
Pisałem o  Donaldzie Trumpie tutaj parokrotnie. Po dawnym zaufaniu i podziwie stopniowo i coraz bardziej traciłem to zaufanie i dziś moja opinia o prezydencie USA i tym człowieku jest bardzo krytyczna. Jego niektóre decyzje posuwały USA we właściwym kierunku, a inne cofały ze zdwojoną siłą. Miał „osuszać bagno”, a w rezultacie je chronił, a nawet pogłębiał.
Po wpisie Z osobliwej osobistej historii, gdzie pokazuję także źródła mojego obecnego stanowiska, poniższy wpis jest w tym podobny, że został sprowokowany, tym razem wypowiedziami na kanale Red Pill News (taka nazwa nawiązuje do podobnych serwisów, ale ten jest polski – znajdziemy na wielu kanałach internetowych). Zawiera dużo ciekawych treści. Chociaż nie ze wszystkimi analizami i tezami autora się zgadzam, doceniam wkładaną tam pracę autora (Rafała Kędzierskiego) jego wiedzę  i próby dociekania prawdy.
Nie wchodząc szczegółowo w poszczególne audycje (tym bardziej, że względnie niewiele ich widziałem i że są długie), skupię się najpierw na jednym nagraniu Rzeczywistość dziwniejsza od fikcji  , bo jest bardzo interesujące i zawiera punkty, które potwierdzają szereg ważnych zjawisk i wydarzeń historycznych, które znam z innych źródeł.
Bardzo polecam mimo pewnych zastrzeżeń i wiedząc, że niektóre fakty zaskoczą głęboko wielu ludzi. Otworzą im oczy…
W sieci jest multum źródeł o obecnych wydarzeniach, ale tutaj, komentując,  ponownie oprę się głównie na wiedzy z Global Intelligence Agency (GIA) poprzez raporty, które przesyła dyrektorka Agencji – Kimberly Ann Goguen (dalej w skrócie KAG lub Kim). Te raporty przedstawiam na platformie gab.com/etsaman3, kontynuując swoje ok. 10-letnie śledzenie Kim. Chociaż wiele odnośnych informacji straciłem po zresetowaniu platformy Locusmind.one przez nieodpowiedzialnego administratora, to na Gab znajdziesz przynajmniej informacje o tym kim jest KAG i co robi (także przez zamieszczane linki do innych podobnych miejsc, w szczególności bodajże najbogatszego archiwum prowadzonego przez Pamelę J. Zeller – https://justempowerme.com/posts/).
Na Gab przekazuję też raporty Benjamina Fulforda (BF), które są bardziej strawne dla adeptów „nowego świata” i zawierają sporo sensacji, których poszukują. Ja jednak jestem ostrożny w przyjmowaniu wszystkiego, co BF podaje na swoim blogu benjaminfulford.net i w innych miejscach. Jednak w kontekście tu omawianym warto zobaczyć przynajmniej ostatni (gdy to piszę) jego raport z 24.04.26 – https://beforeitsnews.com/beyond-science/2026/04/4242026-benjamin-fulford-uncensored-unedited-trump-is-fake-news-2457750.html .

Przejdę do wybranych wątków filmu Rzeczywistość dziwniejsza od fikcji, ale moje zastrzeżenia odnoszą się także do pewnych wątków tamtejszej serii „Jedyna taka analiza” (w odcinkach). Odwołując się do tej serii, będę używał skrótu JTA.
Generalnie film i podejście Red Pill News podnoszą zasługi D. Trumpa i tworzą jego legendę oraz odwołują się do przepowiedni Q.  Nie podzielam obu stanowisk od dawna, uważając Trumpa za oszusta, a może i psychopatę. „Legendowanie” polityków i postaci historycznych jest dość powszechne i rzadko odpowiada faktom. Ważne jest też pytanie, o którego Trumpa chodzi, bo ten, którego widzimy w mediach, jest podstawionym i sterowanym sobowtórem/awatarem, a autentyczny już nie żyje (KAG i BF zgodnie to stwierdzają i mają dowody). Niektórzy nawet nazywają go antychrystem. Stwierdzenie, że Trump jest „ostatnim prezydentem”, można rozumieć dwojako. Niektórzy w przekonaniu, że jest on „zbawicielem” i potem już prezydenci nie będą potrzebni w jego „złotym wieku”. Uważam to za śmieszne i niebezpieczne. W drugim ujęciu, że jest na tyle nieodpowiedzialny, że będzie zdjęty z urzędu. Ostro i często prześmiewczo Trumpa krytykuje Opolczyk (https://opolczykpl.wordpress.com/),  MeidasTouch (kanał o olbrzymim zasięgu https://www.youtube.com/@MeidasTouch, ale nie tylko tam) i wielu innych. Bezradny i spanikowany Trump, który wspiera ludobójstwo Palestyńczyków, bombarduje Iran, a teraz nie udaje mu się wojna irańska (BF uważa, że to największa klęska polityczna i militarna USA w historii), łamie prawo międzynarodowe i krajowe, stosuje szantaże, uwikłany w aferę Epstina w różnych aspektach (a pedofilia dyskredytuje zupełnie każdego polityka), doświadczający spadku notowań nawet w swoim ruchu MAGA i w ogóle u Republikanów, teraz gra tylko na zwłokę, licząc na dar z nieba, od kosmitów? Ogólnie kontynuuje terrorystyczną politykę Ameryki podobnie jak Netanjahu. Jego przechwałki o kończeniu wojen, aspiracje do pokojowego Nobla i stworzenie Rady Pokoju są jedną groteską. Jak mówią – pycha i narcyzm doprowadzą „go” do upadku.
Przykładowo stwierdzenie, że siła wyższa chroni Trumpa i że dzięki temu np. ocalał w zamachu, jest jaskrawym przykładem manipulacji politycznej, gdy w rzeczywistości była to sfingowana sytuacja dla podbicia notowań. Podobnie ostatni „zamach”. Dlaczego Trump nigdy nie przeprowadził szeroko zakrojonych śledztw w sprawie rzekomych prób zamachu na jego życie? Powodem jest oczywiście to, że wie, iż były one inscenizowane dla efektu teatralnego. Już pojawiają się nowe komentarze w sieci.
Teza, że Trump gra w szachy 5D brzmi jak marny dowcip. Kolejne posunięcia „szachowe” pokazują „jego” prawdziwe oblicze.
Jednym z przykładów (który wybieram ze względu na to że głównie śledzę sprawy zdrowia i medycyny) jest poniższa wiadomość:
Trump na szefową CDC powołał Erykę Schwartz (nomen omen czarną). Eryka odpowiadała za Operację Warp Speed, szprycowania USA przeciw C19, miażdżyła prawa wojskowych i cywilów, karała tych, którzy odmawiali szprycy. Nie ma w niej krztyny etyki i moralności. Bezlitośnie wprowadzała przymus w interesie Pfizera, Moderny. Teraz Robert F. Kennedy Jr. będzie musiał się konsultować z Eryką zanim wprowadzi jakieś prozdrowotne rozwiązania.
Przy okazji warto pokazać, że poleganie na jednowektorowej polityce bazującej na zapatrzeniu w Amerykę i Trumpa może być fatalnym błędem.
Podobnie oceniam ruch Q, którym z ukrycia kieruje Jared Kushner (żydowski zięć Trumpa), człowiek uwikłany w satanistyczno-syjonistyczne plany, szemrane transakcje, pazerny i przebiegły.

Prawdą jest, że wynik obecnych konfliktów i zawirowań to tylko preludium upadku systemu, po którym nastąpi jedynie możliwy scenariusz – oczyszczenia i rozwoju ludzkości.
Ów zbieg linii czasowych z filmu i taki scenariusz dawno przepowiedziała KAG, a jej ruch Center of Amity and Restoration of Earth (CARE) jest realizacją takiego planu. BF też tak uważa, aczkolwiek przypisuje zwycięstwo rzekomym Białym Kapeluszom, co do których trudno znaleźć twarde potwierdzenie ich sukcesów (chociaż jest wiele propagandy na ten temat w mediach „niezależnych”).
Co do upadku systemu finansowego i wypierania dolara jako waluty światowej, te dwie postacie też są zgodne (co zresztą jest dość powszechnym stanowiskiem), z tym że to KAG od ok. 2012 r. zawiaduje PRAWDZIWYM pieniądzem i stworzyła nowy system finansowy oparty na realnych aktywach, a nie na pieniądzach „z powietrza” (fiducjarnych). Będzie on uruchomiony, gdy zostaną zlikwidowane wszystkie zagrożenia, które mogłyby przeszkodzić jej planowi. To obszerne zagadnienie, które wymaga poznania historii i kontekstu tego planu (na moim Gab są odtwarzane odnośne materiały).
Dla oceny bieżącej sytuacji polecam przynajmniej odsłuchanie/poznanie jej raportu z 24.04.26 – https://gab.com/etsaman3/posts/116466068686142721 oraz artykułów opisujących KAG – jest już sporo osób, które to czynią, a z ostatnich np. wpis Luki Morrow https://gab.com/etsaman3/posts/116438697908569362. Tu jednak uwzględnijmy, że to osobista interpretacja działań Kim i jej samej. By zrobić to dobrze, potrzebny jest szeroki kontekst, poznanie ukrytej historii, otwarty umysł, dobra wola, odwaga. Nie ujmując nikomu, w dobrym przekazie także mogą pojawiać się błędy i przejaskrawienia.
Wglądy Kim oddają tę myśl, że rzeczywistość jest dziwniejsza (i bardziej złożona) od fikcji i nawet większości ustaleń naszej nauki. Przytoczona w filmie analogia do króliczej nory jest celna. Film zwraca uwagę na technologię Looking Glass. Trzeba dopowiedzieć, że właśnie dzięki temu narzędziu Kim została mianowana na swoje stanowisko (de facto szereg stanowisk), ponieważ wtajemniczeni zobaczyli, że tylko ona pasuje do tych ról kontroli i odnowy, jakie wynikają ze zbiegu linii czasowych.
Kim dość często podśmiewa się z wiedzy finansowej i ekonomicznej tych (gł. z USA), którzy pretendują do bycia kompetentnymi i sprawczymi w tym zakresie. W szczególności z ich QFS, który jest zabawką w porównaniu do prawdziwego systemu kwantowego, jaki KAG stworzyła. Jak dotąd QFS ciągle zawiesza się i daleko mu do mocy, jaka jest potrzebna do realnego działania (może lokalnie i na krótko).
Informacje o ISO 20022 i podobnych projektach bankowych, które w rzeczywistości są próbami Deep State, który się zawala, prawdopodobnie nie są warte większej uwagi, chyba że jako zagrożenie.
Należy zgodzić się z tezą o ewolucji świadomości, co daje podstawy do optymizmu i przekonania, że przyszłość będzie dobra. Przy okazji jeden z wielu filmików Aidana, który to wyraża duchowo Everything is accelerating… Your old life is ending i akcentuje, że zasadnicza zmiana odbywa się teraz, a nawet może już w maju 2026 nastąpi przełom w strukturze systemu, świata i w ludziach. I tam też pada zdanie: rzeczywistość jest dziwniejsza niż fikcja…
W serii JTA jest też sporo ciekawych wątków, np. prawda o City of London, dane o Iraku, słuszne uwagi, że Iran też ma niechlubne elementy w swojej historii. Trzeba na te rozgrywki polityczne patrzeć z jeszcze wyższej perspektywy, gdzie widać, że często rzekomi przeciwnicy są w tych samych układach biznesowych i sterowani z jednego centrum. O tym często mówi Kimberly Goguen.
Moja krytyczna ocena owej JTA bierze się z tego, że autor powtarza niewiarygodne stwierdzenia administracji Trumpa jakoby siły Iranu zastały zmiażdżone, że Trump będzie gwarantem dla żeglugi przez cieśninę Ormuz zastępując… Lloyd’a (gdy administracja Trumpa jest spłukana), a przecież nie wyłoży na to własnego majątku, bo głównie goni za jego pomnażaniem – nawet z pominięciem prawa – patrz artykuł Wielki finansowy szwindel. Tak klan Trumpów dorobił się na prezydenturze. „Nic podobnego nie wydarzyło się nigdy w historii USA” . Śmieszyło mnie, gdy handlował swoimi gadżetami, koszulkami itp. aby i w ten sposób siebie promować i … zarabiać.
IMO w ogóle, ten Trump jest bufonem z patologicznym przerostem ego, który pasuje się na przywódcę świata, umieszcza (lub próbuje) swój podpis na banknotach, stawia sobie pomniki, nadaje terytoriom swoje nazwisko itd.
Co do „świetlanej przyszłości” kryptowalut jestem bardzo sceptyczny, chociażby z powodów, o których wspomniałem w Z osobliwej osobistej historii.
Tu zgodzę się także z Fulfordem, który wciąż powtarza, że w przyszłości będzie się liczyła tylko waluta oparta na realnych dobrach.
Mógłbym kontynuować te zastrzeżenia, ale chyba już z tego wynika, że wiadomości z Red Pill News trzeba filtrować, co zresztą podobnie komentuje sporo czytelników.
Chyba że się … mylę, bo to gra w jakieś szachy 12D?
Aż tak świat chyba jeszcze nie zwariował.

Dziki

dzik w ogrodzie

Dzik jest dziki

Temat dzików w miastach stał się znów głośny w kraju, a nawet zagranica zainteresowała się tym, dlaczego w Polsce nastąpiło tak silne poruszenie wokół tej sprawy.

Podnosiłem ją w mediach społecznościowych wielokrotnie na przykładzie Warszawy.
Przytoczę tylko parę przykładów z X.com (zdjęcia pomniejszam dla szybszego ładowania wpisu).

trawni przy domu

( 2025) W wielu okolicach Warszawy dziki grasują tuż przy posesjach i w parkach. Czynią szkody. Czy władze miasta naprawdę są bezsilne, czy raczej głuche na skargi i prosty komunikat, że tak nie powinno być?

Pole dla dzikow

(2023) To jest symboliczne… Pasuje do różnych sytuacji. Ludziom wstęp wzbroniony, ale dziki mogą tu buchtować do woli.

w parku

(2017) Że też władze Warszawy nie potrafią/nie robią nic z dewastacją naszych parków przez dziki! Już co najmniej drugi rok. 

w parku

(2016) Od ponad miesiąca dziki ryją i dewastują roślinność w Parku Praskim (już ok. 1/4 powierzchni). I nic… Co na to służby dzielnicy? Itd.

Takich zdjęć ze swojej okolicy mam dziesiątki.

Pisałem też do prezydenta R. Trzaskowskiego: Czy Panu nie wstyd z powodu indolencji miasta wobec tych dewastacji, które od lat widzę w wielu miejscach – w parkach (które tracą zarówno trawniki jak i cebulki kwiatów), przy posesjach prywatnych, lasach Warszawy. Dziki wprowadzają dziki nieład…

Temat jest szerszy, bo dotyczy też bezpieczeństwa, kosztów, polityki …

Jak widać, w tym wpisie będzie krytycznie o pewnych postawach i ich skutkach w zakresie ochrony przyrody, w tym zwierząt. Są to ideologiczne zapędy, podobne do tych, jakie kierują na niebezpieczne tory sprawy energetyki, rolnictwa lub klimatu.
Już te dwa zdania mogą usposobić nieprzychylnie mojego czytelnika, więc na wstępie pokażę, że jestem wielkim miłośnikiem przyrody w wielu jej aspektach.

Ileż to razy pokazywałem swoje zachwyty przyrodą, jej fauną i florą! Dużo w tutejszych wpisach, ale nie tylko. By nie przedłużać wspomnę fragmenty z tych tutejszych np. Najdłuższe lato?, Leśne lato 2025, Refleksje z wakacji (część wpisu), O zieleni i przyrodzie można nieskończenie (tam różne zachwyty), ….
Pasjami oglądam w telewizji  programy przyrodnicze, otaczam się kotami, piszę wiersze i wierszyki o przyrodzie i zwierzętach. Broniłem Delfiny
Kto lubi takie klimaty – zapraszam do poczytania, chociaż poruszam tam i inne sprawy. Umieszczam też setki zdjęć przyrody na szeregu platform społecznościowych.

Wróćmy jednak do meritum – dziki w mieście.
Ostatnio odbyły się liczne narady, jak uporać się z problemem – bez widocznego rozwiązania. Jak zwykle unijne i nasze przepisy bardzo zawężają możliwości. Był też głośny protest pod Urzędem Warszawy w sprawie dzików. W zgromadzonym tłumie, na plakatach i w mediach pojawiały się hasła jak „jestem dzikiem”, „jestem z wami”, przybierające formę jakiegoś fanatyzmu.
Kojarzy się to z inną akcją „Jestem szczurem” (JestemSzczurem.pl ), co przypomina nawet zboczenia widywane na Zachodzie, gdzie ludzie identyfikują się np. z psami. Są też przypadki skrajnego wywyższania zwierząt domowych ponad przyjęte u nas zwyczaje cywilizacyjne, np. zjawisko „psiesko” w opozycji do posiadania dziecka. Coraz więcej zgłaszanych jest ataków psów na ludzi – nawet ze skutkami śmiertelnymi.
Tutaj ważne jest jednak zastrzeżenie – w moich uwagach chodzi o zwierzęta w mieście, gdzie warunki stwarzają dla nich nienaturalne ograniczenia oraz stanowią zagrożenia dla ludzi.
Na przykładzie psów (pisałem o nich np. w Śmierdząca sprawa oraz w końcowej części Jak pies z kotem – zapewne narażam się na krytykę ich posiadaczy) głośna stała się „ustawa łańcuchowa” z jej zawiłościami, co spowodowało następny podział w społeczeństwie. Podobnie „Piątka dla zwierząt”. Zastanawiające jest to, że w Europie bodajże tylko w Polsce mamy tyle problemów z psami.
Podobnie nie można zapominać, że szczury w MIEŚCIE, stanowią zagrożenie epidemiczne, niszczą kable lub składy żywności (więcej o tym w Jak pies z kotem ).
Dziki stały się też problemem dla rolników, bo niszczą uprawy. Moglibyśmy to rozszerzyć na rosnące zagrożenie od żubrów — po latach od introdukcji ich populacja tak wzrosła, że rolnicy ponoszą duże straty. 
Gdy słucham celebrytów, aktorów i różnych aktywistów/”aktywiszcza”  na wiecach lub w mediach, to przychodzi mi do głowy nieśmiała myśl, że mamy do czynienia z jakimiś nawiedzonymi ludźmi.  I zastanawiam się, czy nawet nie są inspirowani i dotowani przez podejrzane NGOsy (podobnie jak klimatyczne „Ostatnie pokolenie” czy lobbyści agresywnego LGBT plus). Powtarzają te same formułki i mocno wątpliwe argumenty.

Tak jak nie lubię dewocji i przesadzonego sentymentalizmu, tak razi mnie jednostronność podejścia do przyrody, jakiś infantylizm. Dla szeregu osób niedźwiedź w okolicach górskich to miś, prawie zabawka, co nieraz kończyło się poturbowaniem turysty. Są kraje, które nie patyczkują się z takimi zagrożeniami – jeśli populacja dzikich zwierząt i ich zachowania przekraczają dopuszczalną granicę – likwiduje się je i większość to rozumie. W Polsce nie.
Animaliści/ekolodzy (używam tych określeń swobodnie) mocno potępiają myśliwych, którzy – niezależnie od swoich osobistych poglądów – przyczyniają się do zachowania ogólnej równowagi w populacji dzikich zwierząt w lasach. Lewicowe postawy przeciw polowaniom doprowadziły do zwiększenia populacji zwierzyny w lesie i proces lawinowo narasta. I nie chodzi tylko o lasy. Podkreślę: wykładniczy (!) wzrost populacji postawi nas przed jeszcze dużo większymi problemami – trzeba działać już teraz, mieć wyobraźnię skutków zaniedbań  i postawy defensywnej.

Wracając do miast i osiedli ludzkich – tam nie można do nich strzelać – czasem odławia się je, wywozi do lasu, a one …wracają. To kosztuje dużo zachodu i pieniędzy.

Mieszkańcy są terroryzowani, boją się wyjść do ogrodu, na spacer, podobnie dzieci idąc do szkoły czy przedszkolanki prowadzące maluchy na spacer… mają blokowane drogi…

Zieloni litują się nad potencjalnymi ofiarami myśliwych – że to nieludzkie, okrutne itp. Podobnie zareagowali na akcje usypiania dzików w mieście przed ich pojmaniem i wywózką. Chociaż nie jest to zabijanie „na oczach mieszkańców, a zwłaszcza dzieci”, podciągnięto to właśnie pod morderstwo, co tak oburzyło protestujących.

Co do zabijania pisałem kiedyś w Wilki:
„… Teraz porównajmy. Zabicie wilka czy dzika na ogół nie wymaga więcej niż jednej kuli – szybka śmierć z zaskoczenia i praktycznie bez cierpienia. Myśliwy często rozważa też, jakie zwierzę ma paść ofiarą. Polowania są planowane, mają formalne ograniczenia.
A ofiara wilków? Zwierzę zagonione i okrutnie zagryzane przez stado. Wilki nie przestrzegają też okresów, w których myśliwym polować nie wolno – właśnie ze względów humanitarnych”.

Widzimy więc pewien brak logiki w „humanitarnym” podejściu ekologów do spraw zabijania dzikich zwierząt.

Ogólniej – to także wypaczone stanowisko, że zwierzęta i ich cele bytowe są ważniejsze niż ludzie. Można się spierać na temat szczególnych przypadków, ale generalnie obowiązuje właśnie taka nowomowa i ideologia (w tym wojowniczy wegetarianizm napędzający nawet politykę). Istnieje też spore nieporozumienie co do tego, co jest ekologiczne – patrz np. Ekologiczne?

W Warszawie podczas manifestacji i w innych wypowiedziach było pomstowanie na prezydenta Trzaskowskiego, że … próbuje coś zaradzić. Inna sprawa, że nieudolnie, a nawet przepraszał, że działa zbyt … ostro. Ale przed nim (za prezydentury Gronkiewicz w Warszawie) prawie nie było tego niszczenia lasów miejskich i parków. Zatem swoją miękką postawą Trzaskowski raczej wspiera „ekologów”, którzy chętnie wygoniliby…ludzi do lasu, a nie dziki. Bzdurne jest twierdzenie, że ludzie zabierają dzikom ich tereny, gdy odnieść to do szerokiego centrum miasta, gdzie nigdy ich nie było, a są.
Zawdzięczamy to także tym, którzy dziki dokarmiają i przez to zachęcają je do penetrowania miasta.
Jest to też wynik wzrostu liczebności wielu gatunków w lasach. Teść mojego syna jest od dziesięcioleci aktywnym myśliwym, działa w kółku łowieckim. On i członkowie tego koła poświadczają — nigdy nie było tyle zwierzyny w lesie. Jedne wypychają drugie w poszukiwaniu jedzenia.

Na koniec – chociaż dysponuję większym opracowaniem dotyczącym stosunku rządów i społeczeństw Europy do łowiectwa i myśliwych, to podam tylko istotne w naszym kontekście fragmenty.

Łowiectwo w Europie to nadal żywa tradycja kulturowa, ekonomiczna i ekologiczna. W Europie jest ok. 7 milionów zarejestrowanych myśliwych (dane FACE – European Federation for Hunting and Conservation). Stanowi to ważny element gospodarki (szacunkowo 180 mld euro rocznie razem z strzelectwem) i zarządzania dziką przyrodą (kontrola populacji jeleni, dzików, wilków itp.).
Badania na zlecenie FACE pokazują, że 77% Europejczyków akceptuje lub jest neutralnych wobec międzynarodowego łowiectwa i zatrzymywania części zwierząt (tzw. „trophy hunting” – poroża, rogi). Tylko 23% jest przeciw – w przeciwieństwie do twierdzeń organizacji praw zwierząt (np. Humane Society International), które mówiły o 85% opozycji. Najwyższa akceptacja jest w Danii (90%+), Polsce (ok. 62% akceptacji) i Niemczech.

Gdzie dominuje podejście liberalne? (łatwiejszy dostęp, duża rola prywatna/tradycyjna, kulturowa akceptacja):
Francja – największa liczba myśliwych w Europie (>1 mln). System mieszany: prawa prywatne + communal hunting associations (ACCA). Poluje się na ok. 90 gatunków. Rząd traktuje łowiectwo jako ważny element kultury i gospodarki wiejskiej (pulsarvision.com).
Hiszpania – zdecentralizowany, silna rola właścicieli gruntów (prywatne regulacje). Duża różnorodność gatunków (ibeksy, dziki). Łowiectwo traktowane jako biznes i tradycja. (zakazpolowania.pl)
Skandynawia (Szwecja, Norwegia, Finlandia, Dania) – bardzo wysoka gęstość myśliwych (Finlandia lider per capita ok. 6%, Norwegia lokalnie nawet 10-20% mężczyzn). Kultura łowiecka głęboko zakorzeniona, łowiectwo postrzegane jako zarządzanie zasobami i tradycja.
Węgry, Polska, Słowacja, Włochy (częściowo) – silna tradycja, systemy mieszane (w Polsce scentralizowany, ale kulturowo akceptowany). Węgry słyną z trofeów i turystyki łowieckiej. W Polsce i krajach bałtyckich łowiectwo ma status misji publicznej (kontrola szkód w lesie i rolnictwie) (awsassets.panda.org)
Dlaczego liberalne? Silna tradycja wiejska, rola myśliwych w kontroli populacji (dziki, jelenie, wilki), korzyści ekonomiczne (mięso, turystyka), mniejsza presja miejskich ruchów praw zwierząt.
Występujące gdzieniegdzie podejście restrykcyjne wynika z silnego ruchu praw zwierząt od lat 80./90. oraz z urbanizacji (mniejsza więź z przyrodą), obaw o bezpieczeństwo i wypadki. Są też unijne dyrektywy ochrony ptaków i siedlisk, presja ekologiczna i zaostrzenie regulacji, bo wzrasta wpływ organizacji animal rights i zielonych partii, w tym wzrost ochrony dużych drapieżników (wilki, niedźwiedzie) po latach 90.

Ostatnie 10–15 lat (2015–2026) to częściowy odwrót (reakcja na „przegięcia”) i polaryzacja. Przyczyniła się rosnąca populacja wilków (>20 tys. w Europie) powodująca konflikty z rolnictwem i hodowlą. Przykładowo w 2024–2025 UE zmieniła status wilka z „ściśle chronionego” na „chroniony” .

Podsumowując trend: od ideologicznego zaostrzenia (prawa zwierząt + ochrona przyrody) do pragmatycznego balansu (zrównoważone zarządzanie + reakcja na konflikty z przyrodą). Rządy coraz częściej słuchają wsi, ale presja miejska i unijna (bezpieczeństwo, dobrostan zwierząt) pozostaje silna.

Mój pogląd na tytułowy temat nie jest więc odosobniony.

 

Kto jest winny?

za kurtyną


Jaś z pierwszej klasy:

prose pani – to ON zaczął!

Winny – czego?

W tym wpisie nie będę się powtarzał na temat różnych win związanych z Covid, szczepionkami, WHO itp. i głównie skupię się tylko na jednym aspekcie, który, mimo wielu zapatrywań ludzi na ten temat, prawdopodobnie uderzy każdego – świadomościowo i… po kieszeni.
Pomimo że i o tym pisałem, to wyręczę się miejscami cytatami tych, którzy tę sprawę nagłaśniają z zasięgami tysiąc razy większymi od moich.

Biohaker Mateusz:
Pfizer, korporacja, która ma grubo ponad 100 przegranych spraw sądowych na violationtracker.org (głównie za fałszowanie …danych badawczych), właśnie chce zmusić ciebie i mnie do wypłacenia im 6 MILIARDÓW złotych odszkodowania.

Za co? Ano za to, że tzw. kowidianie, czyli ok. połowa polskiego społeczeństwa podatna na socjotechniki wpływu, wrócili z „kraju niebezpiecznych fantazji” i nie chcieli brać więcej genetycznych, eksperymentalnych bubli w zastrzykach na Covid19.

Tymczasem ówczesny rząd zakontraktował miliony nadmiarowych szpryc, po czym ich nie odebrał i nie zapłacił, bo…nie było komu brać. Multimilionowe kampanie reklamowe z Pazurą, youtuberami, celebrytami i nagrodami nie przyniosły oczekiwanego przez lobby farmaceutyczne skutku.

Co więcej, ilość badań wskazujących na toksyczne działanie szpryc mRNA od Pfizera jest obecnie porażająca. I to Pfizer powinien płacić wielomiliardowe odszkodowania nam wszystkim, a nie my temu moralnie zbankrutowanemu tworowi.

I nie dajcie się zwieść politycznej nawalance, że to tylko wina rządu PiSu. Patrząc na resztę zachodniego świata, rząd PiS wprowadził plandemię względnie „na miękko”. Gdyby to ekipa Tuska była wtedy u steru mielibyśmy zamordyzm podobny do tego u Niemców. O tym jeszcze dalej…

Nie zmienia to faktu, że skok Pfizera na kasę jest tak obrzydliwy, jak mogliśmy się tego spodziewać po wielokrotnym kryminaliście. Kryminaliście, któremu zaufało 50% wykształconych ponad własny intelekt Polaków. A teraz wszyscy mamy ponownie zapłacić za ich naiwność.
— (LK)
Zanim jednak o tych zarzutach, wrócę krótko do samego żądania owych 6 miliardów – jeśli ktoś jeszcze nie wie (?!), o co chodzi. Otóż Sąd w Belgii właśnie zobowiązał Polskę do odbioru 64 mln dawek szczepionek przeciw COVID-19 oraz zapłaty ok. 5,6 mld zł. Wyrok jest jeszcze nieprawomocny.
Czyli są tu dwa komponenty: zaplata i odbiór zdezaktualizowanych szczepionek do utylizacji. A ta utylizacja to kolejny miliardowy koszt.

Aktywnie sprawę nagłaśnia poseł Grzegorz Płaczek, zwłaszcza na X (@placzekgrzegorz).
3 kwietnia pisał:
W całej sprawie pomiędzy Polską a firmą Pfizer należy nie tyle skupić się na brukselskim sporze, co na tym, KTO rekomendował i narzucił Komisji Europejskiej patologicznie zawyżoną liczbę dawek szczepionek przeciw C-19, którą ostatecznie kraje zamówiły? Otóż odpowiedzi udzielił prawnik reprezentujący firmę Pfizer podczas rozprawy w Brukseli. Odpowiedź jest jasna i prosta – to WHO! Problem jednak polega na tym, że na styczniowej rozprawie w Brukseli ani polskiego rządu, ani polskich dziennikarzy nie było, więc skąd mają to wiedzieć? Na rozprawie był obecny tylko jeden polski poseł – ja. Prawda jest taka, że to WHO zasugerowała Komisji Europejskiej (na przełomie 2020 i 2021 r.) liczbę dawek, które powinny zostać zakupione przez Komisję Europejską dla państw członkowskich EU). Nikomu ani teraz, ani wówczas nie przeszkadzało, że firma Pfizer jest ściśle powiązana z WHO – od lat jest kluczowym dostawcą szczepionek w sojuszu Gavi (The Vaccine Alliance), który jest jednym z największych partnerów finansowych WHO oraz że Pfizer jest jednocześnie częścią COVAX – międzynarodowej inicjatywy nadzorowanej przez… WHO. Co więcej – Gavi jest od lat jednym z największych sponsorów Światowej Organizacji Zdrowia, a COVAX jest inicjatywą, której działania są finansowane między innymi… przez to samo Gavi. Polski rząd dziś robi zasłonę dymną i będzie teraz analizować, czy „można było się wycofać”?
Bez żartów, Panie i Panowie. Kluczowe pytanie brzmi: dlaczego nikt nie bił na alarm wtedy, gdy zapadały decyzje o skali zamówień, i dlaczego nikt nie żądał pełnej jawności procesu: kto rekomendował wolumeny, kto je zatwierdzał i na czyją odpowiedzialność? Bo jeśli państwo polskie nie potrafi odpowiedzieć na te pytania, to znaczy, że nie kontroluje procesu – a jedynie płaci rachunki za cudze decyzje. Nie ma wątpliwości, że konfliktem interesów, patologią i lepką pajęczyną powiązań śmierdzi tu na kilometr. Polacy, nie dajcie się zwieść!


Na czym, oprócz samego brudnego biznesu, polegają winy Pfizera? Obszerny temat, ale w skrócie:

G. Płaczek: W bazie NOP-ów VAERS zarejestrowano do tej pory ponad milion NOP-ów po podaniu szczepionki przeciw covidowi, w tym prawie 20 000 zgonów [dodam, że do tej bazy zgłaszanych jest tylko ok. 1% rzeczywistych wydarzeń]. Średnio rozgarnięty polityk wiedziałby, co zrobić z tymi danymi. Polscy politycy zaś dali się Pfizerowi zapędzić w kozi róg, zwalają na siebie winę, kto winien zamówienia milionów niepotrzebnych dawek i zastanawiają się,  jak uniknąć zapłacenia zasądzonej przez belgijski sąd kary 6 mld zł. A niektórzy polscy naukowcy czy dziennikarze, którzy wciskali trefny towar, do tej pory udają głupa i twierdzą, że szczepionki uratowały miliony ludzkich istnień (opierając się na zmanipulowanych modelach matematycznych, a nie na danych epidemiologicznych).

W innym wpisie G. Płaczka:
…przypatruję się hipokryzji polityków obecnego rządu w kwestii szczepionek i przegranej przez Polskę batalii z firmą Pfizer w belgijskim sądzie. Co za obrzydliwy obraz polskich polityków. Jak widać, ani premier Donald Tusk, ani grupa polityków obecnie trzymająca władzę nie pamiętają już, jak w 2021 roku naciskali na obowiązkowe szczepienia Polaków i na przyspieszenie procesu zakupu dawek szczepionek niemal od każdego i w jak największych ilościach! Cóż [teraz] za brawurowy zwrot akcji. Wszyscy jesteście tacy sami. Naprawdę traktujcie Państwo Polaków w obecnej koalicji rządzącej jak idiotów? No to przypomnę Polakom kilka faktów i wypowiedzi ówczesnej opozycji, żeby nic nie umknęło naszej pamięci:
W styczniu 2021 roku Cezary Tomczyk (ówczesny szef klubu KO) domagał się wyjaśnień od PiS-u, dlaczego Polska nie skorzystała z pełnego limitu szczepionek, który nam przysługiwał. Wskazywał, że błąd, który może kosztować życie i zdrowie Polaków.
Marcin Kierwiński (sekretarz generalny PO) wskazywał, że „polski rząd powinien negocjować umowy z producentami szczepionek na dostawę dodatkowych dawek poza Unią Europejską”. Mówił, że „Polska powinna przyjąć szczepionki wynegocjowane przez Unię, ale jednocześnie szukać własnych ścieżek, by proces przyspieszyć”. Twierdził również, że „jeśli Unia dostarcza za mało, rząd powinien być aktywny na każdym możliwym polu, by te szczepionki zdobyć. Rezygnacja z jakiejkolwiek puli, która nam przysługuje, to działanie na szkodę państwa”.
Dariusz Joński na platformie X w 2021 roku pisał, że „rząd PiS zrezygnował z zakupu blisko 7 mln dawek szczepionki Moderna. To sabotaż! W czasie, gdy ludzie umierają, a gospodarka stoi, każda dawka jest na wagę złota”.
Borys Budka (ówczesny przewodniczący PO) w 2021 roku mówił: „zamiast walczyć o każdą dawkę, rząd Morawieckiego lekką ręką rezygnuje z milionów szczepionek. To pokazuje całkowitą bezradność i brak strategii”.
Premier Donald Tusk w 2021 roku w Gdańsku grzmiał, że rząd boi się „podjąć decyzje o powszechnym dostępie i promocji szczepień” zachęcając do zakupu szczepionek. Co więcej, w listopadzie 2021 roku twierdził, że „rząd abdykował. Nie ma odwagi, by wprowadzić mechanizmy, które sprawią, że szczepienia będą naprawdę masowe i skuteczne. To jest kapitulacja przed chorobą”.
Bartosz Arłukowicz (były minister zdrowia) w 2021 roku wytykał rządowi, że Polska otrzymuje za mało dawek w porównaniu do potrzeb, mówiąc, że „rząd musi przestać opowiadać bajki o logistyce, a zacząć realnie ściągać szczepionki do Polski.”
Michał Szczerba w 2021 r., podczas kontroli w KPRM i MZ, oznajmiał, że sprawdza „dlaczego Polska nie zakontraktowała wszystkich dostępnych opcji dodatkowych. Każdy dzień zwłoki to kolejne ofiary. Rząd musi kupować wszystko, co jest dostępne i bezpieczne”.
Nie ulega wątpliwości, że ówczesny rządu PiS-u (a zwłaszcza Minister Zdrowia – Adam Niedzielski) w kwestii zakupu szczepionek zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie i winni powinni za ten stan rzeczy odpowiedzieć, ale to nikt inny, jak politycy Koalicji Obywatelskiej zarzucali wówczas politykom PiS-u, iż jakakolwiek rezygnacja z dodatkowych dawek szczepionek jest błędem, który opóźni proces „powrotu do normalności”. Niemal wszyscy – jak jeden mąż – zarówno w KO i PiS popieraliście zamykanie ludzi w domach, wprowadzanie lockdown’ów i niekontrolowanie-patologiczny zakup szczepionek, stając ramię w ramię z Ursulą von der Leyen. Polacy – nie dajcie się oszukać! Klasa polityczna sięgnęła w Polsce bruku. Chociaż nie wiem, czy powinienem używać słowa „klasa”.

Tamże na X @coolfonpl pisze:
Rząd Polski mógł w sprawie szczepionek pójść drogą prokuratora Teksasu, który oskarżył Pfizer o oszustwo. Dzięki temu można było uzyskać nieważność umowy z Pfizerem w sprawie „szczepionek”. Ale nie, plan był taki, że mamy za nie zapłacić, wraz z odsetkami.

A poseł Skalik @Wlodek_Skalik:
Ponawiam pytanie: kto odpowie za zmarnowanie 5 miliardów (podkreślam, 5 miliardów) złotych na zakup nikomu niepotrzebnych, wątpliwych preparatów „medycznych”? Kto na tym zarobił, ile wziął, z kim się podzielił i dlaczego NIKT jeszcze nie siedzi za to…

G. Płaczek kontynuuje

„… (wina) PiS – i słusznie. Tutaj Pana popieram. Ale jednocześnie pojawia się zasadnicze pytanie, Panie premierze: dlaczego nie było woli po stronie Pana rządu, by powołać komisję badającą nieprawidłowości państwa polskiego i skrajnie patologiczne decyzje polityczne podejmowane w czasie lockdown’ów? Osobiście przekazałem na Pana ręce wniosek w tej sprawie. Wysyłałem także w tej sprawie liczne pisma oraz zgłaszałem nieprawidłowości na Prokuraturę. Temat jednak został politycznie zamieciony pod dywan! A przecież Pan wie, że sprawa umowy z Pfizerem to tylko wierzchołek góry lodowej. Mieliście Państwo ukarać winnych – no chyba, że patologie znacznie wykraczają poza jedną partię..? Ale zgnilizna państwa…

Od siebie (LK) dodam, że wina leży w ignorancji, korupcji i podległości ideologiczno-politycznej.
Te trzy często splatające się komponenty można krótko opisać tak:

Ignorancja polegała na braku wiedzy decydentów, że szczepionki nie były skuteczne ani bezpieczne (co wskazywali różni bardziej dociekliwi, a nawet producenci, ponieważ ulotki podawały możliwe powikłania oraz konieczność stwierdzenia braku przeciwwskazań przy podawaniu).
Ten aspekt często i z obszernym powoływaniem źródeł naukowych punktuje od dawna dr Piotr Witczak, zarówno w szeregu postów na X z Fundacja Ordo Medicus (@OrdoMedicus) jak i indywidualnie – @PiotrWitczak_

Korupcja. O nią najbardziej podejrzewana jest Ursula von der Leyen przez swoje tajne konszachty z Pfizierem oraz interesy męża, ale cała otoczka działań pandemicznych obfituje w przypadki i podejrzenia korupcji wśród pośredników. W tym konflikty interesów szeregu lekarzy, którzy brali pieniądze od producentów szczepionek za ich polecanie, a w szpitalach premie za wykonywanie iniekcji.
Podległość narracji WHO i KE podtrzymywała te patologie. Duży temat wykraczający poza same szczepionki, ponieważ dotyczy psucia nauki w szerszym zakresie.

Duża wina spada na lekarzy i „ekspertów” (też na ogół lekarzy), ponieważ to na ich opiniach opierali się decydenci, którzy często nie mieli pojęcia o sprawach merytorycznych i realizowali wspomnianą polityczno-ideologiczną podległość.
O ile politycy oprócz braku wiedzy często działają pod publikę (w tym przypadku celowo zastraszaną „śmiercionośnym wirusem”), to lekarze wykonujący zawód zaufania społecznego, ale ze stosowną wiedzą (powinna być aktualizowana!) sprzeniewierzali się swojej misji.

Te i inne aspekty tytułowego tematu miałem w obszerniejszym wyborze, ale w pewnym momencie edytor WP „wciął” mi kolejne uzupełnienia. Uznałem zatem, że nie będę żmudnie szperał od nowa i to, co jest, już wystarczy.

PS. Ponieważ korzystam z wpisów publicznych, zakładam, że mogę je tutaj cytować, podając autorów.

Życie w zakłamaniu

Oświecenia nie osiąga się przez tworzenie obrazów światła,
lecz przez uświadomienie sobie ciemności
.
Carl G. Jung

( https://youtu.be/HrgmTT2jqgE?si=EZdbaPjpt48H7ygQ )
Dziś nietypowo. I krótko (pomijając czas na obejrzenie filmu).
Polski film dokumentalny ODNAWIALNE ŹRÓDŁO PIENIĘDZY, którego nie chcieli pokazać w telewizji.
Zobacz, co dzieje się naprawdę za kulisami zielonej transformacji.
Setki miliardów euro na #wiatraki i #panele, tysiące stron strategii
klimatycznych, morze medialnych deklaracji o „czystej energii”…
A emisje #CO₂? Wciąż rosną. Przypadek?
Ten film to opowieść o realnych skutkach polityki #OZE.
O mieszkańcach wsi zdewastowanych przez inwestycje „proklimatyczne”.
O gigantycznych kosztach magazynów energii i elektryczności, której nie da się zmagazynować. O tym, że #atom jest wciąż blokowany – w imię ideologii, nie faktów.
O tym jak cofamy się do epoki kamienia łupanego, widząc jak i jakim kosztem to się odbywa w Afryce i innych miejscach.
Zobacz jak wiele kategorii wpisu pasuje do tej relacji!
Jest dużo szerszy kontekst zakłamania, np. klimat, postęp, ekologia i ekonomia. Co do energetyki w ogóle – pisałem o tym tu wielokrotnie, także w kontekście węgla, energetyki rozproszonej, energii geotermalnej itd. Kto ciekaw – znajdzie lokalną wyszukiwarką – nie wydłużam tego wpisu.
A o zakłamaniu – jeszcze więcej.
Dość!
Podaj dalej – zwłaszcza tym, którzy albo agitują za tym „ładem” albo go wdrażają.

Prawda o żywości i jej obecnej jakości

Oliwa sprawiedliwa.
Ale uważaj z olejami…

Wpis mógłby być bardzo długi, jak zasługuje na to jego tytuł, ale tekst możliwie ograniczę, natomiast Czytelnik zainteresowany tematem powinien jednak zarezerwować więcej czasu na odsłuchanie paru (przynajmniej) ważnych załączonych nagrań. W opisach filmów wykorzystałem częściowo te redakcyjne.
Gwiazdkami oznaczyłem odnośniki do dodatkowych informacji.

Afera z mlekiem SMILK
Po głośnym wywiadzie* prof. dr. hab. Grażyny Cichosz u Bogdana Rymanowskiego o „przekręcie żywieniowym” rozlała się fala paszkwili, donosów, krytycznych wypowiedzi i artykułów w mediach – zarówno pod adresem Rymanowskiego jak i pani profesor. (Podobny wywiad był i u J. Pospieszalskiego ***). O ile sprawa szkodliwej żywności była już wielokrotnie ujawniana, to milionowe zasięgi tych wywiadów zrobiły znaczący wyłom w mediach.
Jest to miejscami groteskowe, a jednocześnie głęboko szokujące, jak „medialni specjaliści” mający nikłą wiedzę w porównaniu do profesor z 55-letnim doświadczeniem w dziedzinie żywienia i dużym dorobkiem naukowym, próbują zdeprecjonować panią profesor i wiedzę jaką ona przekazuje. Co gorsza, sprowadza się to i do personalnego hejtu. Ci „specjaliści” miewają swoje kanały społecznościowe lub inne możliwości przekazu, które zwielokrotniają falę dezinformacji i de facto działają na szkodę społeczeństwa, chociaż występują pod sztandarem jego ochrony.
Także niektórzy lekarze, zwłaszcza młodszego pokolenia, dołączyli do tego niechlubnego chóru. Inni – jak np. Beata Makowska w wypowiedzi Co jako lekarka myślę o głośnym wywiadzie z prof. Cichosz i jej tezach? https://youtu.be/jsvg6p73yZM?si=gxVEwkvugSsXitHo 
broni panią profesor, a drobne nieporozumienia wytykane i podnoszone jako argumenty przez krytyków – objaśnia. Jako ciekawostkę przywołam wspomnianą tam książkę „Przypadkiem. Jak największe (niezamierzone) odkrycia zmieniły świat”. Pokazuje ona jak naukowcy i wynalazcy znajdowali często uznanie i sławę dopiero długo po zmasowanym na nich ataku, a nawet po śmierci. Myślę, że pani Cichosz już takie uznanie znajduje.

Nowszą formą ataku jest nagonka na mleko dla dzieci o nazwie Smilk, którego formuła jest zgodna z zaleceniami pani Cichosz i które rzekomo jest szkodliwe i „nie spełnia norm”. Mało kto wie jak w Polsce te normy są celowo ustawiane pod potrzeby interesu firm tłuszczowych. Powstały nawet inicjatywy poselskie by prokuratura (!) zajęła się panią profesor. I kto w tym przoduje?  Lewica, która jeszcze niedawno lansowała jedzenie zasuszonych owadów jako bezpieczne i skuteczne. Ta sama Lewica, która w 2020 roku usiłowała przepchać projekt ustawy karzącej więzieniem każdego dysydenta, który ośmiela się kwestionować kłamliwe narracje wokół Covid19. Troskliwe misie…

Zdrowe mleko modyfikowane? W Polsce to prawie nielegalne. Poniżej wywiad u Mateusza Ostręgi** (dietetyka) z producentem tego mleka Włodzimierzem Łusiakiem, twórcą marki SMILK.
https://youtu.be/Fw2YH9ALbxE?si=p-hdIRUdCKy3SPX- 
Opowiada on o brutalnej walce z urzędami i korporacjami, które robią wiele, by zniszczyć jego firmę.. Wywiad sprzed 4 miesięcy (czyli sprzed obecnej nagonki). Przykład na korupcję i to na szczeblu agend rządowych i ich medialnych sług, dla których zdrowie dzieci jest daleko za interesami firm, które zalewają rynek szkodliwymi produktami. Jest to też sprawa wiedzy, którą posiada wspomniana europejska prawdziwa guru mleczarstwa prof. dr hab. Grażyna Cichosz. Kiedy 2,7 miliona Polaków dowiaduje się o truciznach przemysłu żywnościowego, a profesor Cichosz nie zostawia suchej nitki na handlowej umowie z Mercosur, można się spodziewać, że przemysł nie puści tego płazem. Dlatego producent Smilku przez wiele lat jest nękany jak jakiś bandyta, a GIS, wtórując lobbystom przemysłu tłuszczowego kombinuje jak w tej sprawie oszukać Polaków wprowadzając lub podtrzymując niebezpieczne normy. A jednocześnie Smilk znajduje uznanie i wielu klientów w innych krajach Europy. Wg pana Łusiaka w Polsce jest łatwiej wyprodukować kokainę, niż zdrowe mleko dla niemowląt.

Szczególnie bulwersujące jest, że sprawa dotyczy zdrowia dzieci. Popularne produkty mleczne i nie tylko, które są dedykowane dzieciom, bardziej im szkodzą niż sprzyjają rozwojowi (fizycznemu i umysłowemu).
Temu poświęcona była niedawna konferencja „W Obronie Zdrowia Dzieci” .
W jednym z wykładów pt. Prawda o rynku żywnościowym prof. Grażyna Cichosz, ceniona ekspertka w dziedzinie mleczarstwa i bezpieczeństwa żywności z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego (UWM) w Olsztynie (obecnie już na emeryturze), odkrywa rzeczywistość rynku żywnościowego i jego wpływ na zdrowie dzieci. Prof. Cichosz, znana z krytyki szkodliwych dodatków w produktach spożywczych, omawia, jak współczesna żywność – w tym preparaty mlekozastępcze, przetworzone produkty dla niemowląt i dodatki chemiczne – może zagrażać rozwojowi i odporności najmłodszych. Opierając się na badaniach naukowych, ujawnia, jak przemysł spożywczy priorytetowo traktuje zysk kosztem zdrowia oraz jakie składniki w diecie dzieci mogą prowadzić do długoterminowych problemów zdrowotnych. Wiele z nich pojawia się obecnie także na wczesnym etapie. Dlaczego warto obejrzeć? Dla rodziców: Jak wybierać zdrową żywność dla dzieci i unikać pułapek przemysłu? Dla aktywistów pro-life: Ochrona życia to także ochrona zdrowia poprzez świadome żywienie. Dla wszystkich: Poznaj fakty o tym, co ląduje na talerzach Twojej rodziny! Prof. Cichosz, autorka licznych publikacji o prozdrowotnych właściwościach naturalnej żywności, apeluje o powrót do naturalnych, nieprzetworzonych produktów i edukację w zakresie świadomego żywienia. Ten wykład to prawdziwa kopalnia wiedzy dla każdego, komu zależy na zdrowiu dzieci. Data konferencji: 15 października 2025.

Jest wiele wypowiedzi pani profesor Cichosz o żywieniu – przywołam jedno – inny wywiad zatytułowany Sery twarde dbają o nasze zdrowie
https://youtu.be/4XVHuTwLiGQ?si=krAGiD4ioenhRw-h 
Prof. Grażyna Cichosz w wywiadzie podkreśla znaczenie serów dojrzewających oraz tłuszczu mlekowego jako źródeł unikalnych bioaktywnych składników, które pełnią kluczowe funkcje w organizmie człowieka. Zawierają one antyoksydanty rozpuszczalne w tłuszczach, takie jak witaminy A, D, E, K, oraz inne kojące substancje, których nie można zastąpić warzywami i owocami. Zmiana diety, polegająca na ograniczeniu tłuszczów zwierzęcych na rzecz olejów roślinnych i margaryn, spowodowała znaczący spadek spożycia tych ważnych składników. Prof. Cichosz zwraca uwagę na pozytywne właściwości nasyconych kwasów tłuszczowych i cholesterolu, które, mimo powszechnych negatywnych skojarzeń, również wykazują działanie prozdrowotne. Niebagatelnym składnikiem jest kwas linolowy, mający znacznie wyższą aktywność antyoksydacyjną niż tradycyjny alfa-tokoferol (witamina E). Ponadto lipidy eterowe, wykazujące właściwości wspierające działanie makrofagów, odgrywają rolę w rozpoznawaniu komórek nowotworowych. Profesor podkreśla, że sery dojrzewające są najlepszym źródłem wapnia, a ich regularne spożycie może znacząco wpłynąć na zdrowie, m.in. regulując ciśnienie krwi i zmniejszając ryzyko miażdżycy oraz nowotworów. Wskazuje, że najnowsze badania udowadniają, iż spożycie odtłuszczonych produktów mlecznych jest związane z wyższym ryzykiem tych schorzeń, podczas gdy pełnotłuste produkty nie wykazują takich korelacji. Podaje różne przykłady dużego wzrostu anomalii rozwoju i chorób na tle braków żywieniowych. Zauważa również, że w Polsce spożycie wapnia nie pokrywa zapotrzebowania, co negatywnie wpływa na zdrowie społeczeństwa. Ważne jest zrozumienie metabolizmu wapnia, który nie szkodzi naczyniom krwionośnych pod warunkiem jednoczesnego dostarczania witaminy K2. Cichosz apeluje o zwiększenie świadomości zdrowotnej i znaczenia produktów mleczarskich, które zawierają cenne składniki odżywcze, a także podkreśla, że zmiany w diecie muszą towarzyszyć również wyższe zarobki konsumentów, aby mogły przekładać się na poprawę zdrowia publicznego. Na zakończenie, prof. Cichosz zwraca uwagę na potrzebę wspierania produkcji i konsumpcji pełnotłustych produktów mleczarskich oraz zwalczania przekonań owych na temat ich wpływu na zdrowie dla lepszej przyszłości polskiego społeczeństwa.
W wymienionych wypowiedziach przewija się zagadnienie cholesterolu, który jest powszechnie wskazywany jako jeden z wrogów zdrowia. Jest to kolejne wielkie zakłamanie, które od lat nazywam mitem cholesterolowym (materiałów o tym jest już dostatecznie dużo).
Nie rozwijając tutaj tego podtematu (bo to tylko jedno z takich „sztandarowych” narzędzi ogłupiania ludzi w imię interesów farmacji i podporządkowanej jej medycyny) odsyłam do ważnej książki „Cholesterol, naukowe kłamstwo”  autorstwa duńskiego lekarza i naukowca Uffe Ravnskov’a z 1996 r. (w Polsce 2009). 300 stron dowodów. Ale prawda nie dociera do przeważającej części lekarzy i dietetyków, co pogłębia problemy zdrowotne w społeczeństwie.

Czy we wszystkim zgadzam się z profesor G. Cichosz?
Takie sformułowanie może być potraktowane jako niepoważne przy porównaniu wiedzy Jej i mojej. Jednak moje wątpliwość budzi spożywanie mleka przez osoby dorosłe, o czym parokrotnie pisałem kiedyś (dawno) na innym blogu. Wiadomo, że jest potrzebne oseskom – zarówno cielęcym jak i ludzkim dzieciom, natomiast później zwierzęta i ludzie mleko na ogół źle tolerują. Tym bardziej, że mamy w handlu przeważnie do czynienia z produktami mlekopodobnymi – pasteryzacja, dodatki itd. znacznie zmieniają oryginalne własności mleka. W przypadku ludzi zaleca się produkty fermentowane na bazie mleka.
Ale… może moja wiedza z tamtych czasów była niedokładna. Albo nie zrozumiałem, co pani Cichosz mówi o żywieniu dorosłych mlekiem.  Nie chcę tego tutaj rozważać, bo skupiam się na wspomnianej aferze, która – jak się okazało, ma wiele wymiarów.

PS. nie reklamuję SMILK, chociaż w świetle powyższych informacji zasługiwałoby na to.


„DEZINFORMACJA”

Kiedy niesprawiedliwość staje się prawem,
opór staje się obowiązkiem.
Thomas Jefferson

Podejmuję temat, który już się tutaj przewijał np. w związku z pojęciami PRAWDA*, KŁAMSTWO**, MANIPULACJA*** itp.

Obserwujemy obecnie, że zagadnienie dezinformacji stało się bardzo głośne i komentowane w mediach oraz w instytucjach politycznych, które nagle chcą wkroczyć z odgórnymi regulacjami, tworzyć nowe prawo i je egzekwować. W Polsce ma tym zająć urząd, który nie ma w tym zakresie kompetencji merytorycznych.

O ile konflikt na Ukrainie od razu stworzył nową falę wojny informacyjnej, co w ogóle jest typowe dla wojen („prawda jest pierwszą ofiarą wojny”), to trzeba przyznać, że obecnie arsenał możliwości stał się większy niż kiedykolwiek przedtem. Chodzi nie tylko o widoczne tendencyjne narracje mediów głównego nurtu – agresora i drugiej strony, ale o szereg sposobów cyberwojny – „farmy troli”, fałszywki zarówno dotyczące relacji dotyczących faktów, jak i przez tworzenie sztucznych i fałszywych zdjęć, filmów, podmiany głosu, kreowanie nawet fałszywych postaci lub awatarów/sobowtórów postaci znanych itp.

Takie formy dezinformacji, nie tylko wojennej, stały się narzędziem do rządzenia masami, przykrywką dla wielkich afer i zbrodni, dla wypaczania percepcji rzeczywistości, odbierają nam prawa – te naturalne i te, które mamy zadeklarowane prawnie, co też się ukrywa.
To metody, o których już wiele osób słyszało i nie będę tego szerzej opisywał. Natomiast nowością jest coraz doskonalsze zastosowanie sztucznej inteligencji (AI) – tutaj wkraczamy w duży temat, a także w obszary nieznane nawet specjalistom, jeśli spojrzeć na odnośne dalsze możliwości. Przyszłe, a także pojawiające się teraz. Prawie 7 lat temu sygnalizowałem niebezpieczne trendy we wpisie AI –
Rubikon przekroczony. Dziś wszystko to się realizuje i przyspiesza wykładniczo. Oprócz wspomnianych fikcyjnych „bytów” AI jest angażowana w algorytmach selekcji i blokowania informacji w mediach społecznościowych. Tak było w przypadku Facebooka, YouTube, twittera (X) itd. Emblematyczne było zblokowanie na twitterze konta Donalda Trumpa w 2021 r., ale to tylko najbardziej spektakularny przykład ograniczenia wypowiedzi z powodów politycznych, bo także tysiące innych osób straciło swoje konta lub doznało ograniczenia zasięgów, było pozbawionych monetyzacji, jeśli taką mieli. W tych przypadkach były to decyzje ludzkie za sprawą fact-checkerów („czekistów”) lub z nadania donosicieli. Dzieje się tak nadal. Platforma X za Elona Muska stała się bardziej liberalna, ale z kolei właścicielowi zarzuca się inną tendencyjność. Nie rozstrzygając tego przypadku, osobiście sądzę, że i tak jest teraz znacznie lepiej. Nie oznacza to jednak, że i tam nie działają w tle algorytmy narzucające/wybierające treści dopasowane do odbiorcy – zarówno komercyjnie, jak i dla przyporządkowania osób do pewnych grup dla badania trendów i dla… inwigilacji. Te zbiory profili są też cenne komercyjnie. Takie bazy i algorytmy będą coraz bardziej zaawansowane za sprawą AI. Można mieć podejrzenie, że sztuczna inteligencja ma narzucony profil narracji jak widzimy to np. w Wikipedii. Tam pilni moderatorzy usuwają to, co nie pasuje do przyjętej aktualnej wizji ideologicznej, a nawet paradygmatu. To tylko z pozoru platforma niezależna. Podobnie jest z czatami GPT – nie spodziewajmy się pełnej bezstronności, bo materiałów pochodzących z głównego nurtu, a na takim materiale opiera się ”wiedza” AI, jest znacznie więcej niż głosów, które kwestionują ten nurt.

Obecne wzmożenie zainteresowania dezinformacją bierze się także, a może głównie, z deklaracji D. Trumpa wespół z E. Muskiem, że będą ujawnione różne tendencyjne ograniczenia, manipulowanie opinią publiczną, sterowanie wg zamówień politycznych, ukrywanie niewygodnych dla rządów faktów, ukazane kłamstw o dużym kalibrze itp. To spowodowało strach i próby zmiany frontu zarówno tych, którzy zamawiali takie ograniczenia jak i tych, którzy je wykonywali. W szczególności to, co w tym mechanizmie nazywano teoriami spiskowymi może się okazać praktyką spiskową (co coraz częściej ma miejsce), gdzie same czyny i ich kamuflaż zaprzeczyłyby legitymacji władzy mieniącej się demokratyczną i samej demokracji. To tłumaczy cudzysłów użyty tu przy tytule wpisu Dezinformacja, bo często zwalcza się jako fałsz to, co jest prawdą. Oczywiście nie zawsze tak jest, ale zapędy władz idą w kierunku wrzucania wielu zjawisk do jednego worka przez regulacje prawne — nawet na poziomie ustaw. Słuszne jest działanie w kierunku ograniczenia pornografii, patostreamingu, kanałów współdziałania przy handlu ludźmi i pedofilskich itp.  Ale krytyka nawet w takich przypadkach i w ogóle może być zaliczona do tzw. mowy nienawiści. Byłoby to jeszcze kolejne naruszenie tak hołubionej demokracji, ograniczenie wolności słowa, różnych form wyrażania swojej postawy. Musi tu być zachowane mądre podejście – wyodrębnienie wyraźnych zjawisk i gróźb karalnych, prześladowanie niewinnych, zmyślone czyny itp. Zauważmy tutaj, że takie przypadki miewały miejsce także ze strony władz i ich organów. Ogólnie, w Polsce to byłoby sprzeczne z Konstytucją, mianowicie z Art. 54. [Wolność słowa] 
1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.

Takie praktyki to kolejny przykład tendencji państwa do omnipotencji (wg definicji – faszyzmu) z tzw. zamordyzmem włącznie. Powstaje pytanie, kto
miałby decydować co jest kłamstwem lub czynem zabronionym i wg jakich kryteriów. To byłoby jeszcze bardziej problematyczne niż działalność faktczekerów, co do których nieraz pokazano niefachowość i działania na zamówienie oraz opłacanych głównie przez stronnictwo lewicowe zgodnie z jego wizją kontrolowania ludzi. Warto jednak przypomnieć tezę, że lewica w dużej mierze została kupiona (finansowo i przywilejami) przez oligarchię kapitału. To osobny ciekawy temat na kiedy indziej.
Trzeba zwrócić uwagę, że cenzurowanie i profilowanie informacji w interesie polityki, biznesu i ideologii miało miejsce zawsze – lokalne serwisy informacyjne są w dużej mierze zasilane przez agencje medialne wyższego poziomu, a te w hierarchii należą na świecie tylko do paru podmiotów. To one narzucają przekazy. Jaskrawym przykładem był czas pandemii, gdy wszystkie serwisy światowe prawie natychmiast i unisono przekazywały to samo – często nawet odczytywano identyczne skrypty. W ogóle ta narracja była zbiorem mnóstwa dezinformacji, co ciągle jest ujawniane na kolejnych przykładach kłamstw i manipulacji. Oczywiście nie docieram do wszystkich takich przypadków, bo ich specjalnie nie szukam, ale gdyby podsumować tylko te, które pokazałem na twitterze (X) i na LepszeZdrowie.info, to byłoby to kilkadziesiąt a nawet kilkaset – licząc odnośniki – pozycji. Dalsze tylko to potwierdzają.
Zauważam, że w słowie informacja można wydzielić część formacja, co można by skojarzyć z formacją poglądów.
Dojna krowa, którą jest farmacja i
podległa jej medycyna współczesna sprzeniewierzała się prawdzie już znacznie wcześniej. Cel – krociowe zyski.
Podobne sytuacje mamy w zakresie kompleksu działań „walki ze zmianami klimatu”. Działania z których wycofują się jej dawni sponsorzy i agitatorzy widząc fatalny wpływ na gospodarkę, ale i po poznaniu prawdziwych danych i manipulacji. To tylko dwa większe przykłady o zasięgu światowym.

Zyskiem pośrednio kieruje się także pęd ku władzy, co widać w kolejnych wyborach parlamentarnych. Z naszego podwórka też widać wyraźnie polityczne uwarunkowanie przekazu informacyjnego. Pewnym przykładem z wielu jest to, że tak jak w czasie poprzednich rządzących ich serwisy informacyjne wrzucały publiczności kłamstwa lub ukrywały niewygodne fakty, tak i obecna władza też to robi – z przeciwnym wektorem. Są i postawy wspólne, które wypaczają rzeczywisty stan rzeczy. Np. akcentuje się dezinformację płynącą z Rosji, ale nie widzi się jej ze strony Ukrainy (oba kraje są w tym dobre – ta sama szkoła) oraz dezinformacji amerykańskiej, niemieckiej, izraelskiej, chińskiej itd.
Taka wybiórczość (z naiwności lub celowa) może mieć dla Polski fatalne skutki. Podobnie polityka UE generowana w KE i na forum zgromadzenia plenarnego, które to ciała na etapie nominacji i w praktyce mają mało wspólnego z demokracją. Realizowany jest wręcz plan dominacji Niemiec w Europie a skrycie koniunkturalizm z ich dążeniem do zacieśnienia relacji z Rosją, wbrew temu, co głosi się jawnie.
Czasem kłamstwa są tak grube, że podstawia się sobowtóra jakiegoś prezydenta, lub ukrywa, że nie żyje, co obwieszcza się dużo później, gdy politycznie jest to korzystne. Sądzę, że w 2025 dowiemy się o takich przypadkach w sposób udokumentowany. Oczywiście bywa, że prawda lub racja nie jest jeszcze znana, bo zależy od przebiegu dalszych wypadków lub jest dobrze ukryta. Moje podejście w takich przypadkach sprowadza się do biblijnego przysłowia „Po owocach poznacie ich”. Podobnie poznamy prawdziwy przebieg szeregu wydarzeń historycznych, co też było celowo ukrywane. „Historię piszą zwycięzcy” oraz „podążaj za pieniędzmi”.
Są i prawdy, o których nawet nie mamy wyobrażenia. Dotyczy to np. wielu dziedzin nauki (gdzie też mamy łamanie jej kanonów np. „konsensusy” nie są metodą naukową i wielokrotnie były fabrykowane lub nie pokazywały prawdy, patrz też Wiarygodność prac naukowych i podobne wpisy wg odnośników).

Co do mediów, to ich model może być naprawiony przez uczynienie ich społecznymi. Media społecznościowe, jak je potocznie nazywamy, są nimi w ograniczony sposób – w większości przypadków (jeszcze?) są to narzędzia wpływów i zbierania danych przez ich twórców i administratorów – przeważnie potężnych korporacji. Krokiem naprzód jest przykładowo platforma United Network – Bringing People Together , w szczególności About Field Messengers – United Network News – Real People Reporting Real News , która systematycznie buduje sieć „posłańców/reporterów terenowych” – zwykłych ludzi z całego świata, którzy relacjonują wydarzenia oraz ciekawostki ze swojego otoczenia – bez ideologicznego skrzywienia i jako wolontariat.

Oczywiście w sieci, a nawet w reklamach telewizyjnych też widzimy naciągaczy i  oszustów. To prawdziwa dezinformacja. Niestety w reklamach, zwłaszcza medykamentów i żywności, przemyca się marketingowo produkty jawnie szkodliwe lub bez deklarowanej wartości. Pieniądze reklamodawców nie śmierdzą emitentom, nawet tym pod rządowym zarządem. Żałosne…

Patrząc ogólnej powraca zagadnienie prawdy versus kłamstwo. Ponieważ o tym było sporo na tutejszym blogu Lapidaria, to tylko przypomnę niektóre przykłady
* O prawdzie – Prawda i fałsz , Niedostatek prawdy , …
** O kłamstwie – Kłamstwo, Spiski , …
*** O manipulacji – ManipulacjaCenzura+ , Legendy współczesne , Od klasycznej manipulacji po mind control, …

Te wpisy uzupełniają się, bo gdy mówi się o prawdzie, to jednocześnie widzi się kłamstwo, a często manipulację.

Podsumowując, chodzi o potrzebę niezależnego myślenia, dystansu do tego, co się słyszy i widzi. To kwestia edukacji.  Z drugiej strony warto też otworzyć umysł na szersze możliwości – nie wszystko, co może wydawać się nieprawdopodobne, musi być bajką.
Ważna jest też znajomość metod manipulacji. Jest DUŻO o tym w podręcznikach i w sieci – to obszerne pod-zagadnienie psychologii i socjologii – psychotechnik wywierania wpływu, gry na emocjach, mamienia, uwodzenia, wykorzystywania strachu itp.  Tutaj, oprócz już podanych odnośników tutejszych,  przypomnę przyczynki które podawał Witold Gadowski w swych mini poradnikach – patrz przykładowo w ramach https://gadowskiwitold.pl/aktualnosci/komentarz-tygodnia-jak-nami-manipuluja/ – wstęp i od ok. 45:20, ale było ich na jego kanale więcej. Zobacz też N. Chomsky – 10 sposobów oszukiwania społeczeństwa przez media.

Wierzę, że prawda się obroni, a wszystko inne się skompromituje, chociaż droga do tego może być długa i żmudna. Zwłaszcza w umysłach wielu ludzi…

__

źr. ilustracji – SWPS 

WHO – czy to organizacja dla zdrowia??

dyskutanci3.12

Dyskutanci jednej z sesji Konferencji (via Ordomedicus.org) 

O Światowej Organizacji Zdrowia (World Health OrganizationWHO) było tu parę wzmianek – znajdziesz lokalną wyszukiwarką. W kilku przypadkach odwołam się tutaj do niektórych w ramach niniejszego wpisu w nawiasach [  ].
Ostatnio (3.12.2024) w polskim Sejmie odbyła się konferencja zorganizowana przez posła Konfederacji Grzegorza Płaczka pod nazwą WHO – wstęp do brakującej debaty.
Zgodnie z nazwą, wielu zaproszonych prelegentów obszernie dyskutowało o historii, obliczu i planach WHO w związku z szykującym się planem, który da tej organizacji olbrzymią władzę w skali globalnej, co stwarza bezprecedensowe zagrożenie.
Natomiast znamienne jest, że na konferencji nie pojawił się praktycznie nikt z zaproszonych gości,  posłów (oprócz 2 z zewnątrz zespołu), polityków, lekarzy ani dziennikarzy.
Jak czasami piszę – od niewiedzy jeszcze gorsza jest  niechęć do wiedzy poznania.
Konferencja została nagrana – tutaj link do wersji z której usunięto nieistotne przerwy, co i tak daje materiał na ok. 5 godzin i 40 minut.
Bardziej praktyczne jest operować osobnymi fragmentami – zgodnie z wystąpieniami poszczególnych osób i poruszanymi aspektami tematu.
Oto zestawienie tych odcinków wzięte z portalu X i profilu Mariusza Jagóry, który też brał udział w konferencji (za zgodą autora, z podziękowaniem), ale najpierw z bloga pana Mariusza warto zobaczyć wprowadzenie do tematów :
https://mariuszjagora.substack.com/p/who-wstep-do-brakujacej-debaty-c5a

Następnie:

Część 2.1: Podsumowanie prac Parlamentarnego Zespołu ds. Światowej Organizacji Zdrowia – Grzegorz Płaczek

https://x.com/i/status/1864733103631319062

Część 2.2: Podsumowanie prac Parlamentarnego Zespołu ds. Światowej Organizacji Zdrowia – Dorota Rodziewicz

https://x.com/i/status/1864734084129239442

Część 3: Wprowadzenie w tematykę WHO – Radek Pogoda

https://x.com/i/status/1864735606179246208

Część 4: Wprowadzenie do panelu „WHO w kontekście IHR i Traktatu Pandemicznego” – Dorota Rodziewicz

https://x.com/i/status/1864735606179246208

Część 5: Panel „WHO w kontekście IHR i Traktatu Pandemicznego” – prowadzi Agnieszka Pawlik-Regulska, rozmawiają dr Piotr Witczak, Jerzy Milewski, Radosław Pogoda, Mariusz Jagóra.

https://x.com/i/status/1864752304789872712

Część 6: Wprowadzenie do panelu „WHO – sytuacja prawna” – Patryk Ignaszczak

https://x.com/i/status/1864758050978173087

Część 7: Panel „WHO – sytuacja prawna” – prowadzi Mariusz Jagóra, dyskutują Sebastian Stodolak, Jędrzej Jabłoński, Patryk Ignaszczak, dr Filip Furman, Rafał Górski.

https://x.com/i/status/1864766134852927786

Część 8: Wprowadzenie do panelu „WHO – odbiór społeczny” – Jerzy Karwelis o instytucjonalizacji cenzury prewencyjnej.
https://x.com/i/status/1864778693811269669

Część 9: Panel „WHO – odbiór społeczny” – prowadzi Rafał Górski, rozmawiają Paweł Lisicki, dr Mariusz Błochowiak, prof. Ryszard Zajączkowski, Dorota Rodziewicz.

https://x.com/i/status/1864790948871323850

Część 10: Tercet dyskusyjny „WHO a Wielki Reset” – prowadzi Jerzy Karwelis, rozmawiają prof. Jacek Janowski, prof. Ryszard Zajączkowski, dr Marek Chodorowski.

https://x.com/i/status/1864799564613427302

Część 11: Zakończenie – Grzegorz Płaczek

https://x.com/i/status/1864805614888898931


Chciałby zwrócić uwagę na cz. 10, w której mieliśmy ciekawe wystąpienia Marka Chodorowskiego (znam go i z innych wypowiedzi), który słusznie akcentował, że niewiele da się zrobić dla uzdrowienia świata na różnych polach bez zrozumienia ukrytych sił, które zarządzają wszystkimi politykami oraz organizacjami. W ten sposób uczynił pośrednio wstęp do tego, co od dawna pokazuje Kimberly Ann Goguen – dyrektorka Global Intelligence Agency (nie mylić z CIA!), aczkolwiek sam jeszcze raczej nie zna głębszych warstw hierarchii kontroli. Wg Kim Goguen ONZ i WHO już utraciły ratyfikację w globalnym rejestrze podmiotów (Hall of Records) i toczą się inercyjnie siłą swoich sponsorów i dawnych sygnatariuszy – albo nieświadomych z jakimi organizacjami mają do czynienia naprawdę albo mających w tym interes. Będą rozwiązane. Dla Polski byłoby korzystane opuszczenie tej fasadowej skorumpowanej organizacji na na usługach globalistów. Zaoszczędzilibyśmy na składce i uwolnilibyśmy się od dyktatu sanitarnego. Chociaż pieniądze to tylko jeden z aspektów uzdrowienia naszej służby zdrowia – patrz Służba zdrowia nie musi być chora , to składka skierowana na rynek wewnętrzny dałaby jakąś ulgę dla NFZ lub podobnych instytucji.

Poniżej przytoczę jeszcze w całości dodatkowy obszerny materiał Tło brakującej debaty pochodzący od ze strony Mariusza Jagóry https://mariuszjagora.substack.com/p/who-to-brakujacej-debaty
– też za zgodą autora. Wyróżnienia oryginalne. Podkreślenia – moje. W tej części pozwolę sobie na parę swoich uwag – w nawiasach [  ].

1 czerwca 2024 r., podczas 77. sesji Światowego Zgromadzenia Zdrowia przyjęto poprawki do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych (IHR), zwiększające kompetencje Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), kosztem suwerenności państw członkowskich ją tworzących. Zmiany zostały przyjęte z rażącym lekceważeniem ustalonego protokołu i procedur, zupełnie ignorując przepisy wynikające z art. 55 ust. 2 IHR. Jeśli Polska do 1 kwietnia 2025 roku nie zgłosi zastrzeżenia do zmian lub je odrzuci wejdą one w życie automatycznie.
Od stycznia 2024 roku [polski] Parlamentarny Zespół ds. Światowej Organizacji Zdrowia starał się umożliwić rozpoczęcie debaty w sprawie proponowanych zmian w przepisach. Konferencja „WHO – wstęp do brakującej debaty” była kolejną próbę. Debaty jednak nie będzie, ponieważ rządzący, politycy, urzędnicy oraz media jej unikają. Wystosowano zaproszenia do wszystkich posłów i senatorów, zaproszono autorów analizy prawnej przygotowanej przez ekspertów z Uniwersytetu Wrocławskiego, zaproszono pracowników Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Zdrowia, poinformowano przedstawicieli mediów. Nie przybył nikt z zaproszonych gości poza czterema posłami, z których dwóch było członkami Zespołu Parlamentarnego. Dlaczego rządzący w tak jawny sposób lekceważą podatników składających się na ich pensje? Przez ostatnie dwa lat odbyło się dziesiątki konferencji, protestów, wysyłano petycje, pisma, prośby, zapytania, które są ignorowane przez rządzących, i lekceważone bądź zamilczane przez media. Przez dwa lat ukazała się jedna audycja w mediach głównego nurtu (Piotra Nisztora z udziałem Piotra Paluszkiewicza z WEF) pokazująca prawdziwy obraz WHO i artykułująca obawy dotyczące dokumentów forsowanych prze tę instytucję.
[Natomiast było dużo wpisów w mediach społecznościowych wyrażających zaniepokojenie i sprzeciw.  Także na tym blogu 22 maja 22 r. pisałem tuż przed 75. Światowym Zgromadzeniem Zdrowia (22-28 maja 2022) w sprawie projektu poprawek do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych No pasaran! – Lapidaria oraz we wpisie UWAGA! To nie Globalny Traktat Pandemiczny WHO jest naszym największym zagrożeniem (napisy PL) – Lapidaria gdzie wskazywałem że nie chodzi tylko o to, o czym się na ogół mówi, tj. o ww. Traktacie Gotowości Pandemicznej, ale o jeszcze większą dominację i omnipotencję WHO – będzie obowiązywała tylko jedna odgórnie zarządzana polityka zdrowotna, nie tylko pandemiczna (to przykrywka na fali wydarzeń 2 ostatnich lat), ale metod leczenia, wyłączająca i delegalizująca inne terapie i leki.
To czysty faszyzm farmaceutyczny i sanitarny.  I wiadomo w czym interesie – zysków i władzy… ]
Czy media boją się dotykać tematu, który bulwersuje niezliczone organizacje, fundacje, stowarzyszenia, prawników, aktywistów i zwykłych ludzi na cały świecie? Konferencja była podsumowaniem dotychczasowych prac Zespołu, ale także próbą oceny stanu obecnego oraz możliwych scenariuszy przyszłych działań w świetle zmiany Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych (IHR 2005) i negocjowanego Traktatu Pandemicznego WHO. Była to okazja do omówienia tych zagadnień z różnych perspektyw, które zaprezentują eksperci z wielu dziedzin – medycyny, prawa, politologii, mediów i prac nad globalizmem. Mieliśmy nadzieję, że uda nam się usłyszeć głos zarówno zwolenników, jak i osób sceptycznych.

WHO – tło

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO z ang. World Health Organization) to agencja specjalizowana Organizacji Narodów Zjednoczonych, zajmująca się kwestiami międzynarodowego zdrowia publicznego, powołana do życia z najlepszymi intencjami, aby pomóc koordynować reakcje na główne problemy zdrowotne i odpowiednio doradzać rządom. Została założona 7 kwietnia 1948 roku, dwa lata później zrzeszała 60 państw członkowskich, liczba ta wzrosła do 103 w 1960 roku, a w 1980 roku WHO liczyło 154 członków. Polskę – wtedy Ludową – do WHO wprowadził towarzysz Bierut, dołączając PRL do autorytarnych państw członkowskich w większości tworzących tę organizację. W latach 80-tych większość członków WHO – bo aż 64% – stanowiły państwa o ustroju reżimowym. Dziś sytuacja jest niewiele lepsza. W 2023 roku, według Indeksu Demokracji The Economist Intelligence Unit, spośród 167 znajdujących się w WHO krajów, tylko 14,4% państw zostało sklasyfikowanych jako „pełne demokracje”, 29,9% państw określono jako tzw. „wadliwe demokracje”, a pozostałe państwa to „reżimy hybrydowe” (20,4% krajów w rankingu), i „reżimy autorytarne”, które stanowią aż 35,3% krajów członkowskich – łącznie państw reżimowych jest 55,7%.

WHO może tworzyć prawa międzynarodowe, obowiązujące członków, bez potrzeby ratyfikacji uchwał czy rezolucji, prawa, które wchodzą w życie decyzją większości państw niedemokratycznych. Przykładem są Międzynarodowe Przepisy Zdrowotne (IHR), wiążący dla państw członkowskich instrument prawa międzynarodowego, tworzący prawa i obowiązki dla wszystkich tych państw. Oczywiście skuteczność umów wymaga zgody od członków, ale zgoda ta wyrażana jest w tzw. procedurze opt-out, co oznacza, że jeśli jakieś państwo nie poinformuje o odrzuceniu lub zgłoszeniu zastrzeżeń, to po upływie określonego w uchwale terminu, umowa staje się automatycznie wiążąca, bez debaty i konieczności ratyfikacji przez parlament.
Od dziesięcioleci jesteśmy świadkami znaczącej zmiany trendu szlachetnej w zamierzeniu misji doradzania w kwestiach zdrowotnych, ponieważ strumienie funduszy przesunęły się w kierunku prywatnego finansowania. Doprowadziło to do tego, że WHO stała się znacznie bardziej scentralizowanym i zewnętrznie kierowanym organem, w którym prywatni i korporacyjni fundatorzy tworzą i kierują programami. Szlachetna w zamierzeniu misja doradzania w kwestiach zdrowotnych jest od wielu lat zakłócana skandalami finansowymi i personalnymi, które dotykają WHO.

WHO – kontrowersje

WHO jest instytucją, w której występuje olbrzymi konflikt interesów.
[patrz krytyczny artykuł jaki napisałem na początku pandemii o WHO i szefie tej organizacji – lepszezdrowie.info/WHO.htm , ale zastrzegam, że strona jest już dawno nie aktualizowana – niektóre linki mogą nie działać ]
Jest infiltrowana przez firmy farmaceutyczne i światowe fundacje oraz finansowana przez darowizny od korporacji i organizacji pozarządowych, które wpływają na politykę WHO, czyniąc ją dla nich korzystną. WHO działa na rzecz tak zwanych „istotnych interesariuszy”, marginalizując potrzeby zwykłych ludzi. Wysiłki mające na celu poprawę zdrowia są ignorowane na rzecz działań, które mają przynieść zysk sponsorom, w tym firmom farmaceutycznym. Organizacja jest zdominowana przez biurokratów i technokratów, a nie przez kompetentnych pracowników służby zdrowia, którzy zajmują się opieką nad pacjentami i pomagają im zachować i poprawić zdrowie. Jest nadmiernie zależna od kompleksu farmaceutycznego, medycznego i szpitalnego, który praktykuje medycynę, mającą na celu maskowanie objawów, a nie rzeczywistą poprawę zdrowia.
Będąc pod wpływem producentów i promotorów szczepionek, WHO straciła z oczu swój główny cel, jakim jest promocja zdrowia, i położyła nadmierny nacisk na stosowanie szczepionek, które nie poprawiły, a wręcz pogorszyły ogólny stan zdrowia miliardów ludzi na całym świecie. Decyzje, rady czy zalecenia podejmowane przez WHO mogą mieć kolosalny wpływ na zyski dla firm branży farmaceutycznej, przez tworzenie lukratywnych rynków zbytu dla ich produktów zdrowotnych w krajach rozwijających się. Dopełnieniem obrazu WHO jest postać jej szefa, Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa, skrajnie lewicowego polityka, który był częścią brutalnego reżimu w Etiopii, oskarżanego przez organizacje praw człowieka o systematyczne tortury, zaginięcia i represje wobec mediów i społeczeństwa obywatelskiego. Tedros był członkiem EPRDF, koalicji partii lewicowych, które rządziły Etiopią do 2019 roku, kiedy to koalicja zmieniła nazwę na Partię Dobrobytu. Jego kandydaturę forsowały komunistyczne Chiny, i wspierała Fundacja Billa i Melindy Gatesów.

WHO – finanse

Budżet Światowej Organizacji Zdrowia na lata 2020-2021 wynosił 7,5 miliarda dolarów. Budżet na lata 2024-2025 to już 11,1 miliarda dolarów. WHO nie zawsze miała tak silną pozycję polityczną i stabilną sytuację finansową. W 1950 r. budżet WHO pochodził wyłącznie ze składek członkowskich. W ciągu kilku dekad ten strumień finansowania wyczerpał się. W reakcji na upolitycznienie agend ONZ, takich WHO, główni darczyńcy wprowadzili politykę zerowego realnego wzrostu budżetów agend ONZ w 1980 roku i zerowego wzrostu nominalnego w 1993 roku. W latach 90-tych organizacja była nękana skandalem za skandalem. Pozbawiona środków publicznych WHO zaczęła w dużej mierze polegać na dobrowolnych datkach od krajów-darczyńców, lecz głównie od prywatnych filantropów, firm i organizacji pozarządowych. W przeciwieństwie do funduszy pochodzących ze składek, indywidualni darczyńcy mogą przeznaczać środki „pozabudżetowe” na dowolne cele. W 1970 roku te prywatne wpłaty stanowiły jedną czwartą budżetu agencji. Do 2008 roku stanowiły one prawie 80 procent. Obecnie jest to ponad 85% budżetu WHO. Zasadne wydaje się pytanie czy WHO nadal kształtuje globalną agendę zdrowotną, czy robią to jej sponsorzy. Zgodnie z wewnętrznymi dokumentami uzyskanymi przez The Associated Press, agencja zdrowia ONZ rutynowo wydaje około 200 milionów dolarów rocznie na wydatki związane z podróżami, jest to kwota wyższa niż WHO przeznacza na walkę z największymi problemami zdrowia publicznego, w tym AIDS, gruźlicą i malarią łącznie.
[ można wyciągnąć wniosek, że podstawowym celem WHO jest lobbing na rzecz sponsorów a nie zdrowie]

WHO – wpływ na politykę zdrowotną

Zalecenia WHO mają olbrzymi wpływ na obywateli państw członkowskich w wielu aspektach życia.

– ICD – Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób

ICD (z ang. International Classification of Diseases) to system klasyfikacji chorób i problemów zdrowotnych opracowany przez Światową Organizację Zdrowia. Jest używana na całym świecie do kodowania chorób, objawów, nieprawidłowych wyników badań, skarg pacjentów, okoliczności społecznych oraz przyczyn zewnętrznych urazów lub chorób. 1 stycznia 2022 roku WHO oficjalnie wdrożyło nową międzynarodową klasyfikację chorób i zaburzeń – ICD-11, która zastąpiła obowiązującą do tej pory klasyfikację ICD-10. Poprzednia wersja ICD obowiązywała przez 30 lat. Nowa klasyfikacja niesie z sobą istotne zmiany. Płeć w ujęciu biologicznym (męskość i kobiecość) zastąpiono uznaniowym, płynnym i subiektywnym terminem „gender” (wielowariantową „płcią odczuwaną”) oraz „płcią przypisaną przy urodzeniu”. Zaburzenia tożsamości płciowej, teraz definiowane jako „niezgodność płciowa”, w nowej klasyfikacji umieszczono w nowej kategorii nr 17 pt.: „zdrowie seksualne”.

Stworzono kategorię nieszkodliwej pedofilii, zastępując pedofilię pojęciem „zaburzenia pedofilnego” (które występuje w klasyfikacji pod kodem 6D32) klasyfikowanego tylko wtedy, kiedy „działania pedofilne” komuś przeszkadzają, są stałe i uzewnętrzniane w zachowaniu. Otwiera to furtkę dla społecznej tolerancji dla „uczuć pedofilnych”.

Zaburzenia seksualne są teraz definiowane jako „zaburzenia parafilne”. To co dawniej określane było jako „dewiacja seksualna”, „zboczenie seksualne”, „perwersja seksualna” to teraz zaburzenie preferencji seksualnych, rodzaj zaburzenia na tle seksualnym, w którym wystąpienie podniecenia seksualnego i pełnej satysfakcji seksualnej uzależnione jest od pojawienia się specyficznych obiektów (lub osób), rytuałów czy sytuacji, niebędących częścią normalnych seksualnych stymulacji. To mogą być długotrwałe, nawracające, silne, seksualnie podniecające fantazje, seksualne pobudki lub zachowania, które obejmują niezwykłe obiekty, działania lub sytuacje (obiekty nieosobowe, cierpienie lub poniżenie, dzieci, niewyrażające zgody osoby) i powodują klinicznie znaczącą przykrość lub pogorszenie w społecznej, zarobkowej lub innej ważnej dziedzinie funkcjonowania”.

Zaburzenia parafilne, które w ICD-10 nazywane zaburzeniami preferencji seksualnych, w ICD-11 pozostały w rozdziale o zaburzeniach psychicznych, skąd usunięto fetyszyzm (F65.0) i transwestytyzm fetyszystyczny (F65.1), ze względu na to, że nie powodują cierpienia ani krzywdy, więc zdecydowano, że nie powinny być dłużej uznawane za zaburzenia psychiczne.

Edukacja zdrowotna – edukacja seksualna od najmłodszych lat

W 1948 roku Światowa Organizacja Zdrowia przyjęła holistyczną definicję zdrowia w brzmieniu: „Zdrowie to stan pełnego fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu, a nie tylko brak choroby czy kalectwa”. W latach 70-tych WHO zaczęła dostrzegać, że seksualność wpływa na zdrowie psychiczne, emocjonalne i społeczne. W 1974 roku w dokumencie zatytułowanym Education and Treatment in Human Sexuality: The Training of Health Professionals” pojawiła się definicja zdrowia w aspekcie seksualnym: „Zdrowie seksualne stanowi połączenie somatycznych, emocjonalnych, intelektualnych i społecznych aspektów życia seksualnego w sposób, który znacznie wzbogaca i podkreśla osobowość, metody komunikowania się oraz miłość”.

Na początku XXI wieku zdrowie seksualne stało się formalnie częścią definicji zdrowia według WHO, co zostało ujęte w raportach i dokumentach organizacji. Seksualność zaczęła być postrzegana jako prawo każdego człowieka do życia seksualnego, które jest satysfakcjonujące, bezpieczne i wolne od przymusu, dyskryminacji i przemocy.

W 2002 roku uzgodniono nową definicję o brzmieniu: Zdrowie seksualne jest dobrostanem fizycznym, emocjonalnym i społecznym w odniesieniu do seksualności; nie jest jedynie brakiem choroby, zaburzeń funkcji bądź ułomności. Zdrowie seksualne wymaga pozytywnego i pełnego szacunku podejścia do seksualności oraz związków seksualnych, jak również do możliwości posiadania dających przyjemność i bezpiecznych doświadczeń seksualnych, powinno być wolne od przymusu, dyskryminacji i przemocy. Aby osiągnąć i utrzymać zdrowie seksualne, prawa seksualne powinny być respektowane, chronione i spełniane”.

Światowa Organizacja Zdrowia opracowała program edukacyjny zawierający wskazówki dla przedszkoli i szkół podstawowych pod nazwą Standardy edukacji seksualnej w Europie. Podstawowe zalecenia dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem”, którego zalecenia można odnaleźć w projekcie rozporządzenia MEN dotyczącego „edukacji zdrowotnej”, a który wielu krytyków określa jako seksualizację dzieci od najmłodszych lat. W przedmowie zaleceń czytamy: Istotne jest, aby młodzi ludzie uzyskali wiedzę na temat seksualności zarówno w aspekcie ryzyka, jakie niesie ze sobą, jak i w aspekcie wzbogacającym ich życie. Celem jest rozwinięcie u nich pozytywnego i odpowiedzialnego nastawienia do seksualności, co pozwoli im na bycie odpowiedzialnym nie tylko w odniesieniu do siebie, ale także w odniesieniu do innych osób będących członkami społeczeństwa, w którym żyją”.

„Młodzi ludzie” w rozumieniu WHO to dzieci w wieku od 0 do 4 lat, które powinny wiedzieć co to masturbacja i rozwijać zainteresowanie własnym i cudzym ciałem.; to dzieci w wieku od 4 do 6 lat, które mają uczyć się o masturbacji i są zachęcane do wyrażania swoich potrzeb i życzeń seksualnych; to 9-letnie dzieci, które powinny być uczone o stosunku seksualnym, pornografii internetowej, sekretnej miłości i samostymulacji; to dzieci w wieku od 9 do 12 lat, które powinny mieć pierwsze doświadczenia seksualne i nauczyć się korzystać z pornografii internetowej.

[ Postrzegam to jako część ideologii i działań, zwłaszcza ruchów lewicowych, w ramach szerszego planu przeciw rodzinie, tradycyjnym wartościom, a jednocześnie dla wymieszania kultur by zanikła tożsamość narodowa i kręgów cywilizacyjnych – szeroki osobny temat polityczny ]

– One Health

W 2010 roku WHO uznało, że dotychczasowa definicja zdrowia jest zbyt wąska i Światowa Organizacja Zdrowia wraz z Agencją do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) i Agencją do Spraw Zdrowia Zwierząt rozpoczęły wspólne działania pod hasłem One Health, co zaowocowało opublikowaniem nowej definicji: One Health to zintegrowane, jednoczące podejście, które dąży do zrównoważonego balansowania i optymalizacji zdrowia ludzi, zwierząt i ekosystemów. Uznaje, że zdrowie ludzi, zwierząt domowych i dzikich, roślin oraz szerszego środowiska (w tym ekosystemów) jest ściśle powiązane i współzależne”. Zdrowie ludzi nie jest ważniejsze niż zdrowie zwierząt [ zauważa się nawet wynoszenie troski o zwierzęta ponad troskę o ludzi ] czy zdrowie ekosystemu. Definicja ta jest integralna z Celami Zrównoważonego Rozwoju ONZ, zwłaszcza z celem 3 dotyczącym zdrowia i dobrobytu, a także z celami związanymi z ochroną środowiska i życiem na lądzie i pod wodą. Zasada „One Health” jest zawarta w projekcie Traktatu Pandemicznego i oznacza, że wszystko – zdrowie zwierząt, ekosystem, obawy o poziom CO2 i oczywiście zdrowie ludzkie, to czynniki, które mogą stanowić podstawę do podjęcia drastycznych środków, w tym nawet do ogłoszenia stanu zagrożenia zdrowia publicznego czy pandemii.

– Digitalizacja zdrowia

W czerwcu 2023 WHO i Komisja Europejska ogłosiły porozumienie, na mocy którego WHO przejmie system certyfikacji cyfrowej COVID-19 Unii Europejskiej w celu ustanowienia systemu globalnego, który ułatwi mobilność i ochroni obywateli na całym świecie przed obecnymi i przyszłymi zagrożeniami dla zdrowia, w tym pandemiami”. Jest to pierwszy element Globalnej Sieci Certyfikacji Zdrowia Cyfrowego WHO (GDHCN), globalnego mechanizmu umożliwiającego weryfikację dokumentów zdrowotnych, w tym cyfrowych certyfikatów testów na COVID-19 i szczepionek. Cyfrowe dokumenty zdrowotne opisane są w Artykule 35 Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych. System cyfrowych dokumentów zdrowotnych jest spójny i zgodny z cyfrowymi identyfikatorami opisywanymi przez Światowe Forum Ekonomiczne, które będą konieczne do uzyskania dostępu do ubezpieczenia zdrowotnego i leczenia, otwierania rachunków bankowych i przeprowadzania transakcji online, podróżowania, dostępu do usług humanitarnych, robienia zakupów i prowadzenia transakcji biznesowych, korzystania z mediów społecznościowych, płacenia podatków, głosowania w wyborach, pobierania świadczeń i dotacji, korzystania z urządzeń komunikacyjnych jak telefon komórkowy lub komputer. Innymi słowy, osoby fizyczne będą potrzebować cyfrowych identyfikatorów, aby uzyskać dostęp do niemal każdego aspektu cywilizowanego społeczeństwa. Wszystkie nasze działania podejmowane przy użyciu cyfrowych identyfikatorów będą śledzone i monitorowane. Krytycy digitalizacji zdrowia uważają, że cyfrowe identyfikatory mogą być formą masowej inwigilacji i totalitarnej kontroli. [to się już dzieje i wzrasta]

– Międzynarodowe Przepisy Zdrowotne (IHR 2005)

Międzynarodowe Przepisy Zdrowotne (International Health Regulations, IHR) zostały po raz pierwszy przyjęte przez Światowe Zgromadzenie Zdrowia WHO w 1969 roku. W 2005 r miała miejsce znacząca rewizja i aktualizacja przepisów, które weszły w życie 15 czerwca 2007 roku. Żaden z dokumentów, pierwotne przepisy przyjęte w 1969 roku, ani późniejsza aktualizacja, nie były ratyfikowane przez parlamenty państw członkowskich, były przyjmowane i wchodziły w życie na mocy decyzji Światowego Zgromadzenia Zdrowia, najwyższego organu decyzyjnego WHO, który składa się z przedstawicieli wszystkich państw członkowskich. Zgodnie z procedurami WHO, przyjęcie tych przepisów nie wymagało dodatkowej ratyfikacji na poziomie krajowym (przy procedurze opt-out gdzie każde państwo członkowskie może zgłosić zastrzeżenia w określonym terminie). IHR są wiążące prawnie dla 196 państw, co czyni je jednym z najważniejszych narzędzi WHO do zarządzania globalnymi kryzysami zdrowotnymi. Celem IHR 2005 jest zapobieganie, ochrona przeciwko, kontrola i reagowanie na międzynarodowe rozprzestrzenianie się chorób, które mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia publicznego, jednocześnie unikając niepotrzebnego zakłócania międzynarodowego ruchu i handlu.
W świetle tych przepisów, państwa członkowskie zobowiązane są do rozwijania i utrzymywania zdolności do wykrywania, oceny, zgłaszania i reagowania na wydarzenia zdrowotne, które mogą wpłynąć na zdrowie publiczne.

Jak duży wpływ na życie ludzi mogą mieć te regulacje pokazuje artykuł 31 przepisów zdrowotnych z 2005 roku „Środki zdrowotne dotyczące wjazdu podróżnych”, który w punkcie drugim zastrzega, że jeżeli podróżny, od którego jakieś państwo będące może wymagać badania lekarskiego, szczepienia lub innej profilaktyki, nie wyrazi zgody na zastosowanie takiego środka lub odmówi dostarczenia informacji lub dokumentów, dane państwo może odmówić wjazdu temu podróżnemu, a jeżeli istnieją dowody bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia publicznego, może zmusić podróżnego do poddania się badaniom lekarskim, szczepieniu lub innej profilaktyce, w tym izolacji, kwarantannie lub poddaniu podróżnego obserwacji w zakresie zdrowia publicznego.

Ten artykuł był siłą napędową kowidowych restrykcji na całym świecie w czasie pandemii Covid-19, był motorem wprowadzenia powszechnych testów PCR, jako rzetelnej [ a nie była i nie jest! ] metody diagnostycznej określającej, czy ktoś jest chory i czy stanowi potencjalne zagrożenie dla innych ludzi, co napędzało statystyki pandemiczne, pozwalając na wprowadzanie coraz to nowych obostrzeń, nakazów i zakazów oraz szybką ścieżkę autoryzacji dla eksperymentalnych szczepionek, które jednak nie powstrzymywały infekcji i nie zatrzymywały transmisji wirusa.

WHO w pandemii COVID–19

Jedną z konsekwencji pandemii Covid-19 było podjęcie przez Radę Wykonawczą WHO decyzji o rozważeniu zmian w dotychczasowej wersji IHR i propozycja opracowania nowego traktatu pandemicznego.

[ Ujmę „pandemia” w cudzysłów, ponieważ WHO stworzyło nową definicję pandemii, by podciągnąć w sposób nieuprawniony pod ten termin domniemane a nie realne zagrożenia. Ponadto rozdmuchano propagandowo zakres zjawiska by wprowadzić zarówno drastyczne przepisy sanitarne jak i zapewnić producentom szczepionek wielkie zyski. W tutejszym wpisie Masowa histeria i epidemie, których nie było jest fragment z Białej Księgi Pandemii Koronawirusa, który pokazuje mechanizm tej manipulacji.  Nie brakuje opinii, że szczepionki nie zostały opracowane by zwalczyć epidemię,  ale epidemie tworzono by sprzedawać szczepionki ].

U podłoża tej idei „leży kwestia wzmocnienia globalnej gotowości i zdolności reagowania na sytuacje zagrożenia zdrowia publicznego”. Ale WHO nigdy nie zrobiła bilansu zysków i strat wynikających z podjętych w pandemii działań zaradczych. Chęć wzmocnienia gotowości i zdolności reagowania powinna wynikać z analizy, która dowiodłaby nieskuteczności podjętych działań, które opierały się na identycznych założeniach na całym świecie – zgodnych z zaleceniami WHO.

W czasie trwania pandemii COVID-19, WHO dowiodła swojej niekompetencji. Odstąpiła od stosowania bezpiecznych i sprawdzonych leków – w czasie trwania pandemii, protokoły leczenia proponowane przez wielu lekarzy z użyciem istniejących leków retargetowanych (iwermektyna, hydroksychlorochina) były określane przez WHO jako niedopuszczalne terapie eksperymentalne, zaś szczepienie eksperymentalnym preparatem mRNA, który nigdy wcześniej nie był użyty u ludzi, stało się globalnym schematem leczenia, mimo, że szczepieni nie mieli świadomości, że badania nad skutecznością i bezpieczeństwem szczepionek nie były zakończone, nie znane były kwestie dotyczące kancerogenności, bezpieczeństwa szczepień u kobiet w ciąży i karmiących czy dzieci, nie można więc mówić o „świadomej zgodzie”. WHO zignorowała doświadczenia lekarzy pierwszego kontaktu, zlekceważyła dowody pochodzące z krajów o niskich, średnich i wysokich dochodach. Kraje o najniższych dochodach zanotowały 44,9 tys. zgonów przypisywanych Covid-19, podczas gdy kraje o średnim i wysokim dochodzie to łącznie prawi 6 milionów zgonów. WHO zignorowała także ogromną liczbę działań niepożądanych w swojej własnej bazie danych i nie wydała ostrzeżeń dotyczących szczepionek genowych.
[ Temat szczepień ogólnie oraz niewłaściwych decyzji związanych z „pandemią” ma już obszerną publicystykę krytyczną. Oprócz setek/tysięcy artykułów, wywiadów oraz świadectw osób poszkodowanych, mamy DUŻO książek. Chociaż już od ok. połowy 2023 r. nie śledzę dalszych pozycji, to w tym zestawieniu z omówieniami mamy ich prawie setkę.
Także tutaj na blogu recenzowałem/omawiałem cały szereg książek poświęconych „pandemii” np. „Fałszywa pandemia” cz. 5 – recenzja książki  – Lapidaria pod redakcją dra Marusza Błochowiaka, który opracował i opatrzył wstępem tę i poprzednie 4 części tytułowej serii. Ta część (282 strony) wydana była pod koniec maja 2022 przez Ordo Medicus razem z wydawnictwem 3DOM. )

Ujawnia różne mechanizmy fałszowania prac naukowych i wpływania na piśmiennictwo medyczne oraz prace instytutów. Zatem warto spojrzeć na
temat „Evidence Based Medicine” (EBM) – pojęcie–wytrych, nadużywane hasło, które ma przykryć wszelkie błędy jakie popełniają naukowcy i medycy, a za nimi politycy i dziennikarze, na podobieństwo używanego sloganu „Zaufaj nauce”. To zjawisko podejmowałem wielokrotnie świadom wielu nadużyć jakie z tym terminem są związane – patrz np. Wiarygodność prac naukowych
, Medycyna Oparta na Faktach (EBM)?Jeszcze o EBMIluzja medycyny opartej na dowodachKult medycznej dezinformacjiNaukowe kłamstwa, … ]

W marcu 2021 roku Światowi przywódcy jednoczą się w pilnym apelu o zawarcie międzynarodowego traktatu w sprawie pandemii: 25 szefów rządów i agencji międzynarodowych apelują wspólnie o podpisanie nowego traktatu, który będzie sygnałem do podjęcia działań politycznych na wysokim szczeblu, niezbędnych do ochrony świata przed przyszłymi kryzysami zdrowotnymi. Pojawią się kolejne pandemie i inne poważne zagrożenia dla zdrowia. Żaden pojedynczy rząd ani wielostronna agencja nie są w stanie samodzielnie stawić czoła temu zagrożeniu. Pytanie nie brzmi: czy, ale kiedy”.

W lipcu 2021 roku na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ odbywa się Niezależny Panel ds. Gotowości i Reagowania na Pandemie, który zaleca opracowanie nowego traktatu, nowej ramowej konwencji pandemicznej, która powinna, między innymi, wypełnić luki w obecnym systemie prawnym i wyjaśnić zakres odpowiedzialności państw i podmiotów międzynarodowych. Taki traktat pandemiczny lub konwencja ramowa dałyby państwom-stronom możliwość zobowiązania się do przestrzegania zasad gotowości i reagowania na pandemię w duchu wzajemnych zobowiązań, a także stworzyłyby ramy dla architektury instytucjonalnej niezbędnej do zapobiegania przyszłym pandemiom”. Zespół zalecił zwiększenie autorytetu i niezależności WHO, w tym poprzez zapewnienie jej odpowiedniego, przewidywalnego, elastycznego i trwałego finansowania, a także sprawianie, by w przyszłości dyrektor generalny i dyrektorzy regionalni byli wybierani na jedną, siedmioletnią kadencję. Potrzebny jest znacznie ulepszony system nadzoru i ostrzegania o chorobach. WHO musi mieć uprawnienia do szybkiego badania ognisk chorób budzących niepokój i szybkiego publikowania informacji na swój własny temat”.

I jeszcze od autora [M. Jagóra]:

Zmiany w IHR i nowy Traktat Pandemiczny – zagrożenia

W dniach 27 maja – 1 czerwca 2024 roku odbyły się w Genewie obrady 77. Światowego Zgromadzenie Zdrowia WHO, które poprzedziły ponad półtoraroczne negocjacje dotyczące dwóch odrębnych instrumentów prawa międzynarodowego: zmian w Międzynarodowych Przepisach Zdrowotnych (IHR 2005) oraz nowego porozumienia w sprawie pandemii – Traktatu Pandemicznego. Podczas zgromadzenia nie udało się osiągnąć porozumienia w sprawie traktatu – postanowiono, że negocjacje dotyczące jego przyjęcia będą zakończone w ciągu roku. Kilka godzin przed zakończeniem posiedzenia delegaci, naruszając wewnętrzne zasady WHO, przyjęli poprawki do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych (2005). Poprawki, przygotowane za zamkniętymi drzwiami, zostały przedłożone do rozpatrzenia i zaakceptowania przez Światowe Zgromadzenie Zdrowia dosłownie w ostatnich chwilach spotkania z rażącym lekceważeniem ustalonego protokołu i procedur. Zupełnie zignorowano przepisy art. 55 ust. 2 IHR, który wymaga, aby wszelkie planowane zmiany i poprawki do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych były udostępniane państwom członkowskim „co najmniej cztery miesiące” przed ich rozpatrzeniem podczas Światowego Zgromadzenia WHO. Dyrektor Generalny odmówił przeprowadzenia formalnego głosowania w celu przyjęcia prawnie wiążącego porozumienia międzynarodowego, ogłaszając, że istnieje „konsensus” w tej sprawie.

Przyjęte zmiany są znacznie zmniejszone w stosunku do początkowo planowanych ponad 300 poprawek, w tym wielu kontrowersyjnych, jak dążenie do usunięcia zapisów dotyczących „poszanowania godności, praw człowieka i podstawowych wolności ludzi”, wprowadzenia zapisów zmieniających rolę WHO z organizacji doradczej, która jedynie wydaje niewiążące zalecenia, na organizację, której postanowienia będą prawnie wiążące dla państw członkowskich, czy wymagających od firm farmaceutycznych, żeby były w stanie opracować szczepionki na zagrożenia w 100 dni, co pozwoli na wprowadzenie „scenariusza dobrowolnych szczepień z wykorzystaniem produktów znajdujących się nadal w fazie badań lub podlegających bardzo ograniczonej dostępności”.

Poprawki, które państwa członkowskie przyjęły ułatwią globalną rozbudowę ogromnego kompleksu przemysłowego szpitali farmaceutycznych, tworzonych w celu wsparcia dystrybucji „istotnych produktów medycznych”. Istnieją obawy, że prawdziwym ich celem będzie wywołanie ciągłych „sytuacji kryzysowych związanych z pandemią”, które zostaną jeszcze pogorszone przez stosowanie „istotnych produktów zdrowotnych”. Poprawki znacząco zwiększają finansową pozycję WHO, koncentrując się na konsolidacji źródeł finansowania w celu wdrożenia przepisów, które wzmacniają zdolność państw do reagowania na kryzysy pandemiczne. Obejmuje to zapewnienie dostępu do tzw. „istotnych produktów zdrowotnych”, które są niezbędne do reagowania na stany zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym, takie jak pandemie. Produkty te mogą obejmować „leki, szczepionki, diagnostykę, wyroby medyczne, produkty do kontroli wektorów (cokolwiek, co może przenosić choroby, np. komary czy inne owady), środki ochrony indywidualnej, produkty do odkażania, produkty wspomagające, odtrutki, terapie komórkowe i genowe oraz inne technologie zdrowotne”. Mechanizmy finansowania będą nie tylko pozyskiwane i dystrybuowane przez władze krajowe, ale również obejmą redystrybucję funduszy z krajów rozwiniętych do krajów rozwijających się za pośrednictwem WHO. Jedna z poprawek przewiduje mechanizm, który, za zgodą państwa będącego stroną IHR, obejmowałby „mobilizację środków finansowych w celu wsparcia krajów rozwijających się w budowaniu, wzmacnianiu i utrzymywaniu podstawowych zdolności” do reagowania na pandemie i zapobiegania im. Oznacza to, że bogatsze państwa pomogłyby sfinansować powstający kompleks gotowości na wypadek pandemii w krajach rozwijających się, pod nadzorem WHO.

Przyjęte zmiany do IHR należy interpretować nierozerwalnie z Traktatem Pandemicznym, którego przyjęcie jest jedynie odłożone w czasie. Traktat Pandemiczny jest próbą wprowadzenie nowej międzynarodowej umowy handlowej, która daje WHO monopol na gromadzenie nowych patogenów, zbieranych przez państwa członkowskie i przekazywanych nieodpłatnie do laboratoriów WHO, której szef decydować będzie o ich potencjale pandemicznym. Traktat łącznie z IHR tworzy model nieuchronnie powtarzających się „sytuacji kryzysowych związanych z pandemią”: publiczne pieniądze zasilą fundusze i stworzą mechanizmy finansowe, których celem będzie szukanie patogenów i ich wariantów celem przekazania ich do laboratoriów WHO, co pozwoli na ogłaszanie stanów zagrożenia pandemicznego, wprowadzanie restrykcji związanych z zagrożeniem (lockdowny, nakazy maseczkowe itd.) oraz zalecanie obowiązkowych, masowych szczepień preparatami przygotowanymi przez firmy farmaceutyczne przez 100 dni, a 20% produkcji szczepionek i innych produktów medycznych oddawane byłoby do wyłącznej dyspozycji WHO, aż do znalezienia nowego patogenu i powtórzenia cyklu. Układ ten zapewni olbrzymie zyski dla korporacji i inwestorów Big Pharmy, stan ciągłego zagrożenia da nadzwyczajne uprawnienia dla rządów, które ochoczo pozbawią nas kolejnych praw i wolności obywatelskich, dla większego dobra ogółu.

Definicja stanu zagrożenia pandemią jest skonstruowana w sposób niewiarygodnie płynny, dający Dyrektorowi Generalnemu możliwość jego ogłaszania wedle uznania, bez ściśle określonych kryteriówartykuł 12 określa, że to szef WHO decyduje, czy jakieś zdarzenie stanowi stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym, bez żadnej możliwości poddania tej decyzji pod wątpliwość, bez regulacji pozwalających na jej zakwestionowanie. Wszystko jest w rękach tej jednej osoby: „Stan zagrożenia pandemicznego” oznacza stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym, który jest spowodowany chorobą zakaźną i rozprzestrzenia się lub istnieje wysokie ryzyko, że rozprzestrzeni się na wiele państw, przekracza lub istnieje wysokie ryzyko przekroczenia zdolności systemów opieki zdrowotnej do reagowania w tych państwach; powoduje lub istnieje wysokie ryzyko spowodowania znacznych zakłóceń społecznych i/lub gospodarczych, w tym zakłócenia w międzynarodowym ruchu i handlu; oraz wymaga szybkich, sprawiedliwych i wzmocnionych skoordynowanych działań międzynarodowych, z podejściem obejmującym cały rząd i całe społeczeństwo.” Ilu chorych to wysokie ryzyko? W dokumencie brak jest jakichkolwiek konkretów określających liczbę osób, które muszą być hospitalizowane, liczby stwierdzonych przypadków zachorowania czy zgonów, żeby uznać to za zagrożenie. O wszystkim decyduje arbitralnie, jednoosobowo szef WHO, co rodzi podejrzenia, że definicja stanu zagrożenia pandemią została stworzona tylko po to, aby wzbudzić strach wśród ludzi, a następnie tym strachem zarządzać.
[ warto przypomnieć, że w przeszłości zatrzymywano niektóre programy szczepień już przy kilu zgonach lub nawet powikłaniach, a w przypadku C-19 nie liczono się z takimi przypadkami i zalecano (zaleca się) dalsze szczepienia ]

Przyjęte poprawki wzmacniają monopol WHO na jedynie słuszną informację dotyczącą zdrowia publicznego poprzez eliminowanie z przestrzeni publicznej głosów sprzeciwu oraz pogłębiają uzasadnione obawy o instytucjonalne wprowadzenie cenzury politycznej i naukowej – to WHO ma decydować o czym wolno mówić, a co jest dezinformacją. Przyjęte poprawki zawierają klauzulę, która otwiera drzwi do cenzury wspieranej przez państwo: „Na poziomie krajowym (…) każde państwo-strona będzie rozwijać, wzmacniać i utrzymywać (…) podstawowe zdolności w zakresie (…) informowania o ryzyku, w tym przeciwdziałania dezinformacji i fałszywym informacjom”.
[ W ostatnich miesiącach wychodzą na jaw przypadki, że to WHO wprowadzało do obiegu dezinformacje i i informacje fałszywe ]

Wymóg, aby państwa zajmowały się „dezinformacją” daje szerokie możliwości do nadużyć. Żaden z tych terminów nie został zdefiniowany w dokumencie. Czy „zajmowanie się” oznacza cenzurowanie i ewentualne karanie tych, którzy przedstawili odmienne opinie? Podczas pandemii Covid-19 lekarze i naukowcy, którzy nie zgadzali się z narracją WHO, byli cenzurowani za swoje poglądy. Tym, którzy proponowali protokoły leczenia niezalecane przez WHO, grożono zawieszeniem licencji na wykonywanie zawodu lekarza. Teraz cenzura zostanie wprowadzona jako wymóg Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych, co z pewnością zostanie wykorzystane do uzasadniania działań podejmowanych przeciwko osobom sprzeciwiającym się oficjalnej narracji zdrowotnej WHO, takich jak wymaganie od mediów społecznościowych usunięcia ich treści. Dokładnie tak, jak ryzyko „dezinformacji” zostało wykorzystane do uzasadnienia systemowej cenzury głosów sprzeciwu podczas pandemii Covid. Wymóg „nadzoru” nie określa, co ma być przedmiotem nadzoru. Artykuł 4 i 5 najnowszej wersji projektu Traktatu dotyczące ciągłej inwigilacji pandemicznej i koncepcji One Health, dają pretekst do nadzoru nad zdrowiem publicznym ze względu na fakt, że czynniki środowiskowe, klimatyczne, społeczne, antropogeniczne (czyli zmiany klimatu spowodowane przez ludzi) oraz ekonomiczne zwiększają ryzyko pandemii. WHO będzie wiec dążyć do zidentyfikowania tych czynników i uwzględnienia ich w opracowywaniu i wdrażaniu odpowiednich polityk. Poprzez podejście „One Health” WHO uzurpuje władzę i prawo do monitorowania wszystkich aspektów życia na ziemi.

Analizując wprowadzone poprawki i projekt nowego traktatu pandemicznego, poniższy scenariusz wydaje się być realnym: Firma Farmaceutyczna, sponsor Światowej Organizacji Zdrowia, opracowała szczepionkę mRNA na nowy wariant niezwykle groźnego wirusa małpiej ospy czy grypy. WHO ogłasza stan epidemii, a następnie pandemii, promując program szczepień jako jedyne możliwe wyjście z kryzysu. Szybka ścieżka procedur regulacyjnych pozwala na błyskawiczną autoryzację preparatu przez agencje dopuszczające leki na rynek, a Cyfrowy Certyfikat Zdrowotny pomaga w promocji akcji szczepień: osoby niezaszczepione – mimo, że oczywiście szczepienia są dobrowolne, nie mogą wchodzić do sklepów, barów i restauracji, maja kłopot ze znalezieniem pracy i nie mogą podróżować. Dzięki takiemu globalnemu „marketingowi” sprzedaż szczepionek idzie w miliardy, Firma Farmaceutyczna jest usatysfakcjonowana zadowoleniem swoich inwestorów, odwdzięczając się WHO hojnymi datkami.

Jak to może wyglądać w praktyce? Obecnym głównym naukowcem WHO jest Sir Jeremy Farrar, który pełni funkcję od 2023 r. Wcześniej, w latach 2013-2023, Pan Farrar był dyrektorem fundacji The Wellcome Trust. Wellcome Trust wraz z Fundacją Gatesów byli kluczowymi partnerami w założeniu Koalicji na rzecz Innowacji w Gotowości Epidemicznej (CEPI), inicjatywie mającej na celu przyspieszenie rozwoju szczepionek przeciwko chorobom zakaźnym, przygotowaniu odpowiedzi na pandemię COVID-19 oraz przyspieszenie przygotowania na przyszłe pandemie. Fundacja Billa i Melindy Gatesów jest największym darczyńcą WHO – ponad 88 procent całkowitej kwoty przekazanej WHO przez fundacje filantropijne pochodzi od Gatesów. Inni darczyńcy, Bloomberg Family Foundation, Wellcome Trust i Rockefeller Foundation łącznie wpłacają ok 6%. W kwietniu 2024 Światowa Organizacja Zdrowia wyraziła zaniepokojenie rozprzestrzenianiem się wirusa ptasiej grypy H5N1, która charakteryzuje się „niezwykle wysoką” śmiertelnością wśród ludzi.

Jeremy Farrar uważa, że jest to ogromny powód do niepokoju, że wariant wirusa grypy A (H5N1) stanie się „globalną pandemią odzwierzęcą”: „Wielkim zmartwieniem jest oczywiście to, że infekując kaczki i kurczaki, a następnie coraz więcej ssaków, wirus ewoluuje i rozwija zdolność do infekowania ludzi, a następnie zdolność do przechodzenia z człowieka na człowieka”. Co prawda – twierdzi Farrar – jak dotąd nie ma dowodów na to, że H5N1 rozprzestrzenia się między ludźmi, jednak w setkach przypadków, w których ludzie zostali zarażeni poprzez kontakt ze zwierzętami w ciągu ostatnich 20 lat, „śmiertelność jest niezwykle wysoka”, ponieważ ludzie nie mają naturalnej odporności na wirusa.

Według danych WHO przez 21 lat, od 2003 do 2024 roku na całym świecie odnotowano zaledwie 889 przypadków zakażenia wirusem i 463 zgony spowodowane przez H5N1 w 23 krajach, co daje wskaźnik śmiertelności na poziomie 52%. Większość przypadków to zdarzenia z lat 2003-2009 odnotowane w państwach trzeciego świata. W USA odnotowano w tym czasie dwa przypadki zakażenia i ani jednego zgonu.

Na początku października 2024 roku odbył się Międzynarodowy Szczyt Dotyczący Ptasiej Grypy, który zgromadził przedstawicieli różnych sektorów, w tym branży farmaceutycznej, polityków, grupy interesów branżowych oraz organizacje pozarządowe. Szczyt ten, podobnie jak wcześniejsze spotkania takie jak Event 201, skupił się na przygotowaniach do potencjalnych kryzysów zdrowotnych związanych z ptasią grypą. Omawiane tematy obejmowały zarządzanie masową śmiertelnością, nadzór i zarządzanie danymi, strategie przygotowania społeczeństwa, dostawy szczepionek i leków przeciwwirusowych, środki medyczne oraz wpływ społeczno-ekonomiczny na przemysł drobiarski i hodowlany. Wcześniej, w lipcu 2024 roku, Sekretarz Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej USA ogłosił ptasią grypę stanem wyjątkowym na mocy ustawy PREP: “Niniejszym stwierdzam, że istnieje znaczny potencjał wystąpienia stanu zagrożenia zdrowia publicznego wirusem typu A o potencjale pandemicznym, uzasadniający zezwolenie na awaryjne zastosowanie diagnostyki in vitro w celu wykrycia wirusa ptasiej grypy typu A (H7N9)”. FDA udzieliła licencji na trzy szczepionki przeciwko ptasiej grypie (H5N1): Sanofi, Biomedical i Seqirus licencjonowanych na podstawie badań, których próby prowadzone były na bardzo małych grupach ochotników, przy dużej liczbie występujących zdarzeń niepożądanych. Ogłoszenie stanu wyjątkowego pozwala na użycie szybkiej ścieżki autoryzacyjnej w trybie awaryjnym. 29 lipca na stronach WHO pojawia się informacja: „W dniu dzisiejszym uruchomiono nowy projekt mający na celu przyspieszenie rozwoju i dostępności szczepionek przeciwko ludzkiej ptasiej grypie (H5N1) opartych na platformie mRNA skierowany dla producentów w krajach o niskim i średnim dochodzie. Argentyński producent Sinergium Biotech będzie przewodził tym wysiłkom, wykorzystując program transferu technologii mRNA Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i Medicines Patent Pool (MPP)”.

Osobą odpowiedzialną za implementację zmian w Międzynarodowych Przepisach Zdrowotnych IHR jest Główny Inspektor Sanitarny, [skompromitowany] dr Paweł Grzesiowski.

– – – –

[ Powyższy materiał – mimo swojej objętości, nie wyczerpuje wszystkich wątpliwości, zastrzeżeń i dokładniejszych aspektów omawianych sytuacji, zwłaszcza z punktu widzenia nauki i medycyny. Będę do tego powracał oraz jeszcze raz odwołam się także do własnych materiałów na starej stronie LepszeZdrowie.info     Patrz też stopwho.pl ] – L.K. 

Nie istnieje coś takiego jak rząd reprezentujący naród

Widziane z USA, ale obserwacja ma zastosowanie dużo bardziej uniwersalne.
Reblogowane, więc zapraszam do oryginału i pełnego tekstu.

Lepiej wiedzieć niż być ofiarą złej polityki

mafia

X: Nie interesuję się polityką.
Ale ona zainteresuje się tobą.
(obiegowe powiedzenie)

Tematy polityczne są „niewdzięczne” bo dotykają różnych brudów, afer, często chorego ego polityków, wśród których nie brakuje też niebezpiecznych psychopatów,  itp.

Także na tym blogu polityka to rzadszy temat, chyba że uznać, że niemal wszystko jest polityką, co widzieliśmy np. w kontekście „pandemii”, o której  pisałem parę razy.
Bodajże ostatni czysto polityczny wpis był w marcu 2022 i dotyczył Ukrainy [1]. Były i inne wzmianki, ale starsze lub tylko częściowo nawiązujące do polityki. A jeśli już komentuję  polityczne aktualności to czasem w krótkich wpisach na twitterze.
W ogóle uważam, że nasza polityka jest pochodną geopolityki, bo polska suwerenność i znaczenie są nikłe i silnie uwarunkowane zewnętrznie – jawnie i skrycie. Nie wszyscy to dostatecznie spostrzegają. 

Tutaj poruszę wybrany aspekt tych uwarunkowań. 
Dyskusje i działania polityczne  szczególnie nasilają się przed wyborami, co widać nie tylko w Polsce, ale zwłaszcza teraz w USA. Na debatę na kogo głosować przyjedzie jeszcze czas, chociaż trudno znaleźć na to dobrą odpowiedź, dochodząc do konstatacji, że może w ogóle zbojkotować wybory.
Prezydent Andrzej Duda podpisał ostatnio projekt ustawy o komisji ds. zbadania wpływów rosyjskich w Polsce.  Ustawa ma wady formalno-prawne, ale nie znając się na tym, wierzę że nie tylko trzeba ale i można to poprawić – dla dobra sprawy. A jest ważna – infiltracja rosyjska jest faktem. Nie jest to jednak tylko zagadnienie związane z obecną wojną, ale bardzo stary proceder. Zatem dziwi, że dopiero teraz postanowiono się tym zająć. 
Chociaż … takie próby były, np. w czasie likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI).  Likwidacja była formalna, lecz służby z udziałem niektórych starych funkcjonariuszy nadal działają lub mają wpływy. Te wpływy służb na politykę są zagmatwane i powszechne na świecie, co widać szczególnie w USA – tamtejsze służby mają zasięg globalny.

W Polsce tolerowanie tych wpływów jest sprawą wszystkich rządów III RP.  Zachodzi pytanie, który najbardziej przyczynił się nie tylko do ich działań, ale wręcz wprowadził tutaj służby Izraela, rosyjskie, ukraińskie a nawet chińskie [2].
W obecnym nastawieniu rządu nie widzi się (oficjalnie) największego wpływu – amerykańskiego. To skutek całkowitego postawienia na sojusz jednobiegunowy.
Zacytuję powiedzenie Henry Kissingera „Bycie wrogiem Ameryki jest niebezpieczne, bycie sojusznikiem Ameryki jest śmiertelne.” Przemyśl to…
Nie tylko wpływ służb może być niebezpieczny, także zewnętrzna służbistość polityków – i ta wewnętrzna – podległych jednowektorowej władzy.
Widać wyraźnie, że ustawa jest niepełna i tendencyjnie wybiórcza – nie uwzględnia zagrożeń z innych stron. Podobnie jak skłonność naszych władz do śledzenia „fake newsów” tylko wg jednego klucza, stosowania cenzury i inwigilacji tylko wybranej strony obozu politycznego i poglądów innych niż rządowe. 

Prezydent A. Duda akcentuje konieczność uchwalenia ustawy i jej zastosowania w imię transparentności życia politycznego. Chwalebne, ale w takim razie zadaję pytanie: kiedy ujawni Aneks do Raportu o likwidacji WSI, co zresztą obiecał?
„Tu cię mam” – można powiedzieć w kwestii prawdziwych intencji.
Chociaż rozumiem wygodę posiadania haków na zamieszane osoby i pożytki z donosicieli z tego grona, to nie tak powinno działać państwo prawa. Ościenne kraje poradziły sobie z tym (bardziej), a u nas wciąż trwa ten system hipokryzji i psucia polityki. 

Mamy szereg służb jak CBŚ, BBN, CBA, ABW,  oraz mieliśmy wcześniej UOP i podobne, ale grasowanie w Polsce tych obcych trwa na skalę, której obywatel na ogół nie jest świadomy. I nie chodzi tylko o samą sferę informacyjną, ale wspieranie i realizowanie przez obce służby różnych przejęć, ograbianie Polski, afery korupcyjne, lewe biznesy, szantażowanie polityków, lobbowanie obcych interesów, szpiegostwo gospodarcze itp. 
Doprawdy trzeba to ukrócić, ale te nasze służby są często albo tak nieudolne, albo tak politycznie ustawione, że mało tych anomalii jest wykrywanych i likwidowanych.
Jak bardzo przegniły i szokujący w swej skali i bezwzględności jest ten światek ciemnych powiązań, widać choćby z lektur pisarzy i reporterów śledczych. Nie ogarniam wszystkich, bo to nie mój rodzaj ulubionych lektur, ale wymienię książki Wojciecha Sumlińskiego [3] oraz pół na pól książki i reportaże Witolda Gadowskiego.
Nawet w komentarzach tygodniowych Gadowski ośmiesza na wielu przykładach jak latami służby próbują bezskutecznie namierzyć mafiozów, on sam – swoim dziennikarskim śledztwem odnajduje ich dość szybko i skutecznie*.  I dopiero wtedy służby zaczynają ewentualnie taki trop kontynuować.
Natomiast to, co wytropił i opisuje W. Sumliński, to wiele zatrważających w swej wymowie spisków, czarnych machinacji i przemocy, gangsterskich działań na wysokich szczeblach władzy i sądownictwa.
Tym ludziom nie dzieje się krzywda, a jeśli kogoś posadzono, to są to tylko ‚płotki” i też nieliczne.

Zatem, stwierdzenie, że mamy w Polsce (czy w ogóle) demokrację jest mrzonką – polityka rządzi się innymi zasadami – ale to duży osobny temat.
Tutaj wołam o więcej świadomości co do tego jak łatwo ludzi oszukać i w sprawie wzmacniania prawdziwej suwerenności, która zaczyna się od suwerennego myślenia.
Z mojego punktu widzenia nie napisałem nic nadzwyczajnego, ale może kogoś to zastanowi?
W bardziej optymistycznym zakończeniu wspomnę o Global Intelligence Agency (GIA) – dziale ruchu CARE (strona w budowie, zobacz też wstęp do strony Our Life Force), który zamierza przeorać globalnie stare struktury, a tajne służby i ich mocodawców już ma na celowniku i stopniowo je oczyszcza. Zobaczymy…

_____ 

[1] Sytuacja Rosja-Ukraina; Co się mówi, co ukrywa; oraz Teatr wojenny – (oba wpisy marzec 2022)

[2] W książce „Chińczycy trzymają nas mocno” Sylwii Czubowskiej mamy wiele na to dowodów.

[3] W tym zestawie wymienię np:
„Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego” (!)
„To tylko mafia”
„Zakazana prawda”
„Niebezpieczne związki Donalda Tuska”

„Powrót do Jedwabnego” (3 części)
„Strefa zgniotu”
„Nie nasza wojna” 

a z „mojej branży”  „Zapis zarazy” (cz.1 i cz.2 ).
Te wszystkie książki są lepsze od „kryminałów”, bo opisują sprawy autentyczne.
Z przekąsem jednak dodam: A kiedy książka „Niebezpieczne związki Mateusza Morawieckiego”? (i innych polityków PiS).

Wspomniane wzmianki nawiązujące we wpisach do polityki były w: Nadmiar No Pasaran; Zbaraniały świat (sprzed ponad 2 lat – akcentuje jak wielu daje się nabrać politycznej propagandzie) i niektóre starsze.
____

* Już po napisaniu powyższego znalazłem kolejny przykład z Komentarza tygodnia z 31 maja, w którym na początku Gadowski oferuje swoje informacje, żartując iż może powołaną Komisję ds. wpływów rosyjskich skutecznie wesprzeć i podaje na podstawie posiadanych dokumentów bulwersujące przykłady współpracy naszych służb z rosyjskimi. Na zachętę podaję pierwszą minutę z tej części, resztę zobacz sam z dalszego nagrania.

Teoria relacji – refleksja

„Prostota jest tania. Skuteczna. Łatwa w zastosowaniu.“
Maciej Bennewicz

Teoria w tytule jest stanowczo na wyrost, ale skusiło mnie to jako przyczynek do pewnego szczególnego ujęcia. Jest też duże zderzenie myśli z motta z rzeczywistością życia…

Biorąc ogólnie – to rozległa dziedzina logiki, teorii zbiorów, teorii organizacji, ma też wiele konotacji socjologicznych i psychologicznych. Mimo tak szerokiego zakresu tutaj będzie krótko – to cegiełka, potrzebna mi do dużego eseju o … demokracji (w szkicowaniu).
Jeśli kogoś interesuje ujęcie matematyczne, to tylko odeślę przykładowo do  
https://www.math.edu.pl/rodzaje-relacji  (co i tak stanowi pewien wycinek w dużym uproszczeniu, szerzej w wikipedii – za odnośnikami).

W ujęciu abstrakcyjnym chodzi o jakieś obiekty tworzące relacje, sprawa komplikuje się gdy odróżnimy przedmioty od podmiotów, szczególnie, że taki podział jest rozmyty. Nie będę naukowo ścisły, ale chcę zwykłym językiem pokazać niektóre związane z relacjami zagadnienia.
Ogólnie obiekty mogą mieć względem siebie hierarchie wynikania, zawierania lub wpływu, np. własność, podległość funkcjonalna. Najważniejszymi (elementarnymi) relacjami są relacje dwuargumentowe, tj. między elementami pary obiektów/zbiorów:
A <-> B
Tu oznaczyłem relację zwrotną (wzajemną), chociaż nie musi zawsze tak być (Słońce oddziaływa na człowieka ale nie odwrotnie).
Gdy weźmiemy większą ilość obiektów: A, B, C,… n,  to mamy następującą ilość relacji  n*(n-1)/2  , przykładowo:

n                il. relacji

3                    3

4                    6

5                  10

6                  15

7                  21

8                  28

9                 36

10               45

… 
Weźmy trójkę A, B, C co daje 3 relacje: A<>B, A<>C, B<>C.
Jeśli jednak odniesiemy to do podmiotów społecznych, np. Ojciec, Matka, Dziecko,  to widzimy, jak dużo bardziej te relacje mogą być skomplikowane. Zresztą – każdy wie jak złożone w praktyce mogą być związki rodzinne.  Na tak prostym przykładzie oprócz „binarnych” relacji wzajemnych mogą wystąpić niesymetryczne relacje podrzędności Ojciec>Dziecko itd. lub koalicje Ojciec + Matka > Dziecko i inne podobne.  Wtedy ilość takich relacji rośnie lawinowo z n.
Można by jeszcze dodać, że relacje te mogą zmieniać się w czasie i zależnie od okoliczności i że zwykle dane dwie osoby są nieporównywalne oraz przy uwzględnieniu relacji na podobieństwo tzw. jednoargumentowych – tu np. Ojciec może podlegać własnym nastrojom lub uzależnieniom itp. Bywają wewnętrzne wyobrażenia self i mogą one być nawet sprzeczne ze sobą i/lub schizofreniczne.
To uzmysławia jak jeszcze bardziej złożone mogą być relacje społeczne.
Zatem i organizacje – by mogły sprawnie działać, przynajmniej po części powinny uwzględniać tę złożoność. Znane są różne schematy organizacyjne jak gwiaździsta, wojskowa – odpowiedzialności jednostkowej, każdy z każdym itd.
W opisie pierwotnych plemion i przekształcania się ich w społeczeństwa przyjmuje się, że póki zbór składa się z mniej niż ok. 150 osobników, to wszyscy jako tako mogli się wzajemnie znać i coś wspólnie uzgadniać. Po przekroczeniu tego umownego progu wspólnota się rozpada, chyba że ma silne przywództwo – powstaje wspólnota feudalna lub jednostka militarna (upraszczając).
Oczywiście w dobie Internetu jakiś celebryta może być znany przez miliony, natomiast odwrotnie – zna tylko stosunkowo nielicznych. Ale to nie nowość, bo podobnie było z przywódcami, pisarzami, artystami itd.
W społeczeństwie z tyloma relacjami część z nich regulowana musi być przez prawo. Widzimy jak niepomiernie się rozrasta w coraz to nowych aktach. 
Można zastanawiać się czy musi tak być, czy raczej powinniśmy się zdać na jakieś prostsze rozwiązania. I tutaj zahaczamy o sprawy ustrojowe, form samorządności, w tym demokracji. Złożoność relacji utrudnia wiele spraw codziennego życia i rozwiązanie konfliktów społecznych. Czy jest na to jakieś rozwiązanie?
Ale to osobne zagadnienie…
Odniosę jeszcze złożoność relacji do zjawisk biologicznych i przyrodniczych.
Teoretycznie można zastanawiać się nad relacją wątroby i układu nerwowego, ale wątroba i układ nerwowy same w sobie stanowią złożone systemy, a w ich ramach moglibyśmy analizować oddziaływanie mniejszych tkanek, potem komórek.
I w drugą stronę – te duże organy mają relacje z wieloma innymi organami i w sumie konstytuują działanie całego organizmu.
Piszę o banałach, ale z praktyki lekarskiej widać jak bardzo upraszcza się leczenie nie uwzględniające organizmu jako całości (specjalizacje, które często mają małe pojęcie o innych specjalizacjach) oraz pomijające synergie.
Te z kolei mają duże znaczenie przy interakcjach leków.
Podobnie w naukach przyrodniczych, np. o klimacie. Tu związki są tak złożone i jeszcze nierozpoznane, że wszelkie sądy uogólniające (zwłaszcza „konsensusy”) są uzurpacją ze strony naukowców nieświadomych ilości możliwych relacji.

Na zakończenie wspomnę jako ciekawostkę stary wpis Trójca nawiązujący do relacji trójkowych i ich miejsca w kulturze.
.