
„An attack upon our ability to tell stories is not just censorship
– it is a crime against our nature as human beings.”
– Salman Rushdie
Świadomość ludzi rośnie. To jest zjawisko, którego boją się ukryci i jawni uzurpatorzy władzy nad ludzkością, projektanci i wykonawcy agendy tych globalistów, psychopatów i satanistów, którzy chcieliby nawet zdepopulować świat o 90%.
Ten proces, w którym ludzie stopniowo uświadamiają sobie, jak byli wpędzeni w niewolę fiskalną, cenzurowanie poglądów, pozbawianie przyrodzonej wolności, poddanie indoktrynacji w różnych aspektach, rozwijał się powoli, ale obecne przyspieszenie chaosu światowego otwiera im oczy.
Byli jednak tacy, którzy rozpoznawali te trendy od dawna. Są i nowi – aktualnie pokazujący cele i sprawców wspomnianych opresji oraz wskazujący drogi wyjścia.
Nie będę jednak sięgał do dawniejszych filozofów, którzy widzieli, jakie mechanizmy rządzą ludzkością; przytoczę autorów współczesnych.
Jest ich wielu, ale przywołam tylko paru (trudny wybór podyktowany objętością wpisu), którzy mnie inspirują. To osoby, które sięgały głębiej i szerzej w rzeczywistość, nie bojąc się i ezoteryki, bo wbrew pewnemu ostracyzmowi ogólnie nie oznacza to nic ponadto, że znajduje się ona poza narzuconą i sterowaną materialistyczną narracją.
Na tym blogu wielokrotnie sygnalizowałem swój optymizm co do przyszłości, nawet wbrew temu, co dzieje się wokół nas i wpędza ludzi w depresję i brak nadziei na zmiany na lepsze.
Zacznę od „klasyki” – pisarki, której większość książek przeczytałem dekady temu.
To Barbara Marciniak. Jej twórczość (Ścieżka mocy, Świetlana rodzina: Zwiastuni Świtu, Zwiastuni świtu, Ziemia zwiastunów świtu. …), podobnie jak np. Lissy Royal, Phyllis Schlemmer, Dolores Cannon… były i są etykietowane pejoratywnie jako element New Age, co w obu przypadkach jest nieadekwatne, ponieważ nie tworzy historii w pełni wydumanych ani egzotycznych religii.
Ponieważ dziś stosunkowo mało ludzi kojarzy B. Marciniak, skorzystam z poniższego podsumowania wziętego ze strony Misja Nowa Ziemia na FB:
„Pod koniec lat 80. amerykańska autorka Barbara Marciniak zaczęła publikować przekazy, które – jak twierdziła – odbierała od grupy istot określających siebie jako Plejadianie. Dla wielu osób była to kolejna historia o pozaziemskich cywilizacjach. Jednak ci, którzy sięgnęli po jej książki, szybko zauważyli, że ich treść niemal w ogóle nie przypomina opowieści o UFO. Plejadianie bardzo rzadko skupiają się na statkach kosmicznych czy technologiach przyszłości. Znacznie bardziej interesuje ich człowiek, jego świadomość oraz pytanie, dlaczego ludzkość zapomniała o własnym potencjale.
Już od pierwszych stron swoich książek przedstawiają się w sposób, którego mało kto się spodziewa. Nie nazywają siebie bogami, zbawcami ani istotami doskonałymi. Mówią, że są zbiorową świadomością związaną z Plejadami, lecz jednocześnie określają siebie jako podróżników w czasie. Twierdzą, że istnieją w naszej przyszłości i właśnie dlatego potrafią spojrzeć na historię Ziemi z zupełnie innej perspektywy. Według nich przeszłość, teraźniejszość i przyszłość nie są oddzielonymi od siebie liniami czasu, lecz wzajemnie na siebie oddziałują. Dlatego, jak sami mówią, powrót do momentów przełomowych w historii ludzkości ma wpływ również na ich własną przyszłość.
To właśnie ten fragment ich przekazu jest jednym z najbardziej zaskakujących. Plejadianie nie twierdzą, że pojawili się na Ziemi wyłącznie po to, aby pomóc ludziom. Mówią wprost, że również oni czegoś potrzebują. Według ich słów rozwój ludzkości ma znaczenie dla ich własnej cywilizacji. Opisują to jako pewnego rodzaju odpowiedzialność za wydarzenia, które miały miejsce bardzo dawno temu. W ich przekazach pojawia się myśl, że przodkowie Plejadian uczestniczyli w procesie tworzenia człowieka oraz współtworzenia ziemskiej cywilizacji, dlatego dziś czują się współodpowiedzialni za to, co dzieje się na naszej planecie. Twierdzą nawet, że rozwiązanie problemów, z którymi mierzy się współczesna ludzkość, może wpłynąć również na przyszłość ich własnego świata.
Według Plejadian Ziemia nigdy nie była zwyczajną planetą. Nazywają ją Żywą Biblioteką. Wyjaśniają, że została zaprojektowana jako miejsce gromadzące informacje, doświadczenia oraz materiał genetyczny pochodzący od wielu różnych cywilizacji. W ich opowieści człowiek nie jest efektem przypadku, lecz istotą posiadającą w sobie ogromną liczbę ukrytych możliwości. Problem polega na tym, że większość z nich pozostaje uśpiona, ponieważ ludzkość zapomniała, kim naprawdę jest.
W książkach Barbary Marciniak bardzo często powraca jeszcze jeden motyw. Plejadianie twierdzą, że największym ograniczeniem człowieka nie są inni ludzie ani wydarzenia zewnętrzne, lecz przekonania. Według nich od najmłodszych lat uczymy się funkcjonować w świecie pełnym gotowych odpowiedzi. Religie, system edukacji, media, polityka czy różnego rodzaju autorytety stopniowo tworzą obraz rzeczywistości, którego większość ludzi nigdy nie próbuje zakwestionować. Właśnie dlatego ich przekazy nie mają być kolejnym systemem wierzeń. Wręcz przeciwnie. Wielokrotnie powtarzają, że jeśli ktoś zacznie wierzyć im bez zastanowienia, popełni dokładnie ten sam błąd, przed którym próbują ostrzec.
Bardzo ciekawie opisują również własną rolę. Mówią o sobie jako o “burzycielach systemów”. Nie chodzi jednak o niszczenie cywilizacji, lecz o podważanie schematów myślenia. Według nich pojawiają się tam, gdzie rozwój świadomości zaczyna zatrzymywać się przez lęk, dogmaty lub nadmierną kontrolę. Nie chcą dawać gotowych odpowiedzi. Wolą zadawać pytania, prowokować i zmuszać ludzi do samodzielnego poszukiwania prawdy. Twierdzą nawet, że ich zadaniem jest tworzenie obrazów i opowieści, z których każdy człowiek sam wybierze to, co uzna za wartościowe. W ich przekazach niezwykle często pojawia się również pojęcie Rodziny Światła. Według Plejadian jest to grupa istot, które w różnych okresach historii wcielają się w miejscach przechodzących głębokie przemiany. Ich zadaniem nie jest rządzenie światem ani przekonywanie kogokolwiek do własnych poglądów. Ich rolą ma być przypominanie ludziom o wolności myślenia oraz inspirowanie do odkrywania własnej świadomości. Członkowie Rodziny Światła mają przede wszystkim uczyć poprzez własny przykład, a nie przez narzucanie innym swoich przekonań.
Można wierzyć lub nie wierzyć w pochodzenie tych przekazów. Można traktować je jako rzeczywisty kontakt z pozaziemską inteligencją albo jako rozbudowaną metaforę dotyczącą rozwoju człowieka. Trudno jednak odmówić im jednego. Barbara Marciniak i Plejadianie przez ponad trzydzieści pięć lat konsekwentnie powtarzają tę samą myśl. Największą siłą człowieka nie jest technologia ani wiedza przekazana przez innych. Jest nią zdolność do samodzielnego myślenia, zadawania pytań i przypomnienia sobie tego, kim naprawdę jest. To właśnie dlatego ich książki do dziś inspirują miliony ludzi na całym świecie i pozostają jednymi z najbardziej rozpoznawalnych przekazów współczesnej duchowości.
Kolejną osobą, która ujawnia ukryte siły i możliwe rozwiązania, jest Kimberly Ann Goguen. I nie chodzi tylko o ujawnianie, ale i o jej zdolności sprawcze w zakresie zmian na Ziemi. O niej i o tym, co publikuje, były wzmianki i tutaj (np. Kim jest Kimberly Goguen? w ramach wpisu CARE i ja – krótka historia), ale przede wszystkim na www.gab.com/etsaman3 ponieważ od tamtego czasu pojawiły się nowe możliwości, zdarzenia, ale i trudności.
To zbyt obszerny temat, by go nawet krótko przedstawić na tym blogu, zatem zapraszam na ową stroniczkę na GAB.
Napisałem tam ostatnio:
Chociaż na tej stronie skupiłem się głównie na relacjonowaniu raportów Kimberly Ann Goguen i z jej środowiska (ruch CARE), to przekazuję też od czasu do czasu inne raporty i materiały, które są łatwiejsze w odbiorze niż np. te od Benjamina Fulforda.
Co do Kimberly (Kim), to oczywiście jest wiele innych miejsc w sieci, które również relacjonują jej wypowiedzi. Kiedyś już o tym tutaj pisałem.
Przykładowo kanał https://rumble.com/user/WelshRebel, Oーrora – https://note.com/os3578, https://x.com/trivto, https://justempowerme.com/posts/ (dość często przytaczam)…
Podobne treści udostępniają Lisa Renee, Elizabeth April i szereg innych.
Dziś chcę przedstawić (kto nie zna) inną Kim – Kimberly Atkinson, która ma sporo nagrań na YT, ale teraz, w związku z aktualnością tematu AI i transhumanizmu oraz w nawiązaniu do ostatnich tematów od Kim Goguen, wybieram to – mimo że jest sprzed roku, trafnie ocenia sytuację „za kurtyną” –
https://youtu.be/NPwFCNa89sg?si=5HVrCfBEGPuctRX9 (wersja angielska, można włączyć napisy). Jest to pokrótce odpowiedź na pytanie „dlaczego to robią?”
Zatem tą kolejną osobą w omawianej sferze jest Kimberly Atkinson.
Chcę jednak powrócić do Igora Witkowskiego, o którym było tutaj niedawno we wpisie Igor Witkowski: Badacz Historii i Przemian Świadomości.
Proszę (!) Czytelników o przeczytanie jako wstęp do nowszych informacji o panu Igorze.
Jest unikalnym badaczem, który rozumie przyczyny obecnego kryzysu, akcentując aspekty psychologiczne i wdrukowane w ludziach fałszywe przekonania. Chociaż opisywana przez niego rzeczywistość może wydawać się koszmarna w paru aspektach, ludzkość – by pójść dalej w rozwoju ku lepszej przyszłości – musi przeżyć wstrząs psychiczny, katharsis.
O tym są cztery jego nowe książki (które, bodajże, otwierają drugą setkę już opublikowanych przez tego płodnego pisarza).
Przytaczam ostatnie wpisy Witkowskiego na FB:
„Ukazały się (i są dostępne na igorwitkowski.pl) w sumie aż cztery nowe pozycje. W tym poście [najpierw] krótko napiszę o dwóch pierwszych, a jutro opiszę pozostałe dwie – mam na myśli szersze i inne opisy niż są w sklepie, takie trochę głębsze.
Są dwie książki i dwa komiksy, chociaż ze względu na fotograficzną konwencję tych ostatnich, parę osób mi radziło, żeby w ogóle nie nazywać ich „komiksami” (bo sugeruje to coś dziecinnego), tylko np. „opowieściami ilustrowanymi”, ale do nich przejdę jutro… [ patrz dalej]
Dwie [pierwsze] książki to „Mechanizm upadku świata” […] oraz „Złota świątynia”. O „Złotej świątyni” już tu pisałem parę tygodni temu, ale tytułem przypomnienia czy podsumowania zaznaczam, że jest to jak dotychczas najpoważniejszy opis przekłamań, fałszerstw czy może raczej nieprawidłowości odnośnie korzeni (początków) chrześcijaństwa. W innych książkach o tym, np. w tomach 2, 8 i 10 „Instrukcji przebudzenia”, było coś, co można by nazwać wyliczeniami różnych przekłamań, głównie zapożyczeń ze starszych religii. Były to szczegóły dodawane w miarę ich odkrywania, ale nie przewartościowywały one jednak fundamentu.
„Złota świątynia” jednak rusza sam ten fundament — i głównie tym się różni od wszystkiego, co opisywano dotychczas. Nie chodzi bowiem już o to, co nakładało się na zasadniczy obraz, tylko o pokazanie, że głównym bóstwem wczesnego chrześcijaństwa była w ogóle inna postać niż wszystkim się wydawało. Jej były bowiem poświęcone najważniejsze kościoły we wszystkich dużych miastach…
Była to bogini „Sofia” – i nie ta grecka Sofia, antropomorficzna bogini mądrości, tylko pradawna bogini żydowska. To, co naprawdę otwiera tu oczy, to jej osobliwa i pod wieloma względami szokująca teologia. Jest to czymś, o czym Kościół kazał zapomnieć, wyparł totalnie. Jeśli więc mamy przewartościowanie na takim poziomie, to nie chodzi już o zmianę kosmetyczną – nakładanie się różnych elementów na jakiś kanon, tylko ujawnia się coś z gruntu innego – właściwie inna religia. Coś, o czym prawie nikt dotychczas nie wiedział, bez żadnej przesady.
Druga książka, to analiza. Składa się ona z dwóch różnych połówek. W pierwszej części opisałem objawy tego, co widać w różnych krajach. Są to różne rodzaje zapaści, ale z wyraźnymi wspólnymi elementami. Przewijającym się, ujawniającym się refrenem, jest tu zapaść poznawcza, która jest niewątpliwa, bo są badania ukazujące skalę i trendy odnośnie do tego, co się dzieje w ludziach.
Ogólnie rzecz biorąc, widać zupełną niezdolność do reagowania na kryzysy i wyzwania, chociaż są one już tak poważne, że można mówić o załamywaniu się całego dotychczasowego modelu cywilizacji. Nic z tego nie jest jednak rozumiane; uwidaczniają się blokady przy każdej próbie rozmowy na ten temat.
To jest więc objawem najważniejszym, wspólnym dla tego świata.
W drugiej połowie książki przedstawiłem analizy psychologów odnoszące się właśnie do tego, co powoduje, że ludzie takich rzeczy nie mogą już zobaczyć. Ten przykład pokazuje bowiem, że rozwój cywilizacji czy ludzkości nie wynika głównie z działania „czynników rozwojowych”, tylko raczej z pokonywania blokad, rzadko w ogóle widzianych. Cytowani w tej części książki badacze dowodzą tego jednoznacznie. Jest tam krótki rozdział na temat Neumanna (który najwcześniej i najtrafniej przewidział regres), ale też analizy innych ludzi, w tym takich, którzy zajmowali się tym kryzysem ludzkości (w odróżnieniu od Neumanna) w ciągu ostatnich dekad.
Jest to więc również książka nie mająca w naszym świecie odpowiedników. Prawie nikt bowiem nie rozumie całości tego, co widzimy, że się dzieje. Ma to znaczenie o tyle, że prędzej czy później trzeba będzie z tej pułapki niemocy wyjść, a to zależy od tego, czy w ogóle będzie się zwracać uwagę na jej prawdziwe źródła.
Nie jest to książka tak trudna jak np. „Prawa ewolucji świadomości” – prościej wyjaśnia ona podstawowe wyzwania i drogi wyjścia. Napisałem ją, bo wkrótce będzie potrzeba, żeby coś takiego w ogóle było – ludzi zaskoczy to, co zobaczą”.
(Nie wnikam w merytorykę, zwłaszcza dot. owej Sofii, co skomentował tamże ktoś z https://www.facebook.com/profile.php?id=100064557855309. To obszerna i dyskusyjna wiedza).
Następne dwie książki (wpis kolejnego dnia):
„…chciałbym też zwrócić uwagę na pewne cechy dwóch pozostałych publikacji („Podróż do świata wielkich możliwości” i „Podróż na granicę światów”), o czym nie ma w innych opisach.
Obie pozycje (adresowane raczej do ludzi młodych) spełniają pewne potrzeby, nad którymi nie ma refleksji w tym świecie. Po pierwsze, nie ma niczego adresowanego do tych odbiorców, co by IM SAMYM pozwalało znaleźć drogę w nowej rzeczywistości – drogę do prawdziwego życia. Po prostu nie ma nic, co by pokazywało im, że jest jakaś alternatywa wobec tego, co wywołuje już prawdziwą katastrofę psychiczną.
Ale są to też pomoce rozwojowe w najbardziej ogólnym sensie. W obu tych nowych bohaterowie opowieści spotykają się z innymi spojrzeniami na nasz świat, co relatywizuje schematy myślowe. Coś takiego zawsze jest podstawą myślenia krytycznego – punktem wyjścia, bez którego się nie ruszy…
W tomie 4 podróżują oni na inną planetę i dowiadują się o tym jak ta obca cywilizacja utkwiła kiedyś w pułapce braku rozwoju i jak z niej wyszła – jest to naprawdę ciekawe, i nie tylko dla młodych ludzi. Tom 5 jest natomiast oparty głównie na autentycznej historii (autobiografii) opisującej kontakt dwóch młodych ludzi z obcą cywilizacją w latach trzydziestych, na czym nauczyli się tak wiele, że zmieniło ich to trwale (XX w.). Na mnie ta oryginalna opowieść zrobiła tak duże wrażenie, że nigdy jej nie zapomnę – jest to historia, która oczywiście też pozwala krytycznie spojrzeć na nasz świat. Młodzi ludzie potrzebują takich rzeczy żeby się nie zagubić w chaosie, który będzie – i żeby odblokować swój potencjał.
Sami państwo pewnie widzicie jak jałowe są medialne opisy tego, co się z naszym światem dzieje”.
Nota bene – warto śledzić opinie I. Witkowskiego na jego profilu FB także ze względu na analizy gospodarcze, polityczne i wojskowe.









