Igor Witkowski: Badacz Historii i Przemian Świadomości

Igor Witkowski

Mieć szerszą perspektywę,
odkrywać nowe horyzonty…
(z nagłówka bloga)

Igor Witkowski to polski badacz historii, tajemniczych zjawisk, ale przede wszystkim płodny pisarz.
Pełniejszą charakterystykę tego autora przedstawię dalej, ale najpierw parę słów wstępu.

Znam pana Igora od ponad dwudziestu lat. Byłem na jego spotkaniach autorskich, mam wiele jego książek (oczywiście przeczytanych), niektóre komentowałem w mediach społecznościowych, słuchałem jego audycji itd. To poszerzało moje horyzonty, dawało materiał do przemyśleń. Ostatnio przekazuję dalej niektóre jego wpisy z Facebooka (z profilu Igor Witkowski) dotyczące aktualnej sytuacji geopolitycznej.
Generalnie — polecam tym, którzy chcą więcej wiedzieć, chociaż w tym są też informacje burzące zakorzenione schematy i przez to trudne dla wielu osób. Otwieranie umysłów to „narzędzie” do zrozumienia świata i tworzenia lepszej przyszłości, która musi zerwać z tym, co wciąż hamuje rozwój — osobisty i społeczny — przy zachowaniu humanistycznych, uniwersalnych wartości.
Poniższy tekst jest adaptowany ze wpisu facebookowego via strona https://www.facebook.com/misjanowaziemia
(cytuję dokładnie):
Gdybyśmy mieli wskazać polskiego autora, który połączył zainteresowanie tajemnicami historii z pytaniami o duchowe przebudzenie człowieka i przyszłość naszej cywilizacji, Igor Witkowski z pewnością zasługiwałby na uwagę. To pisarz i publicysta, którego część czytelników zna przede wszystkim z książek o drugiej wojnie światowej, niezwykłych projektach technicznych i zagadkach przeszłości.
W jego twórczości rozwinął się jednak także drugi, obszerny nurt – dotyczący świadomości, religii, wewnętrznego rozwoju i przemian, które jego zdaniem mogą zasadniczo zmienić sposób życia na Ziemi. Właśnie tutaj pojawia się pytanie łączące wiele jego książek: co powstrzymuje człowieka przed wykorzystaniem własnego potencjału?
Witkowski urodził się w 1963 roku w Warszawie. Przez lata zajmował się historią wojskowości i techniką, był też redaktorem naczelnym czasopism „Technika Wojskowa” oraz „Druga Wojna Światowa”. Obok tych zainteresowań pojawiały się tematy wykraczające poza tradycyjny obraz historii. Pisał o UFO, dawnych cywilizacjach i zagadkowych budowlach, między innymi w książkach „Wizyty z nieba”, „UFO – przełom” oraz „Oś świata”. Z perspektywy jego późniejszej twórczości można dostrzec w tym szersze poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, czy rzeczywiście rozumiemy pochodzenie naszej cywilizacji i kierunek, w którym zmierza.
Najpełniejszym rozwinięciem jego zainteresowań przebudzeniem stała się wielotomowa seria „Instrukcje przebudzenia”. Już pierwszy tom, „Strategia przemian na Ziemi i Nowy Renesans”, przedstawia charakterystyczną dla autora wizję: ludzkość znajduje się przed głęboką transformacją, której istotnym elementem ma być zmiana świadomości. Witkowski zestawia przepowiednie, źródła religijne i relacje przypisywane kontaktom z pozaziemskimi cywilizacjami, szukając w nich wspólnego obrazu przyszłości. Są to jego interpretacje i hipotezy, ale właśnie rozmach tego zestawienia może zainteresować czytelnika. Osobisty rozwój zostaje tu umieszczony w kontekście losów całej ludzkości.
Kolejne części serii pokazują, jak szeroko autor rozumie przebudzenie. „Przekłamane przekazy chrześcijaństwa” dotyczą jego krytycznego spojrzenia na religijny przekaz, „Zakodowane przesłania starożytnych” kierują uwagę ku przeszłości, a „Droga ku gwiazdom” i „Dowody ingerencji w rozwój ludzkości” wprowadzają perspektywę kosmiczną. Dalej pojawiają się między innymi „Nieznane korzenie religii na Ziemi”, „Upadek Babilonu” oraz „Nowa kultura”. Już same te tytuły pokazują, że chodzi o próbę połączenia pytań zwykle rozpatrywanych osobno: skąd pochodzą nasze wierzenia, jak kształtuje się świadomość i czy sposób organizacji społeczeństwa pomaga nam dojrzewać.
Szczególnie ciekawą pozycją dla osób zainteresowanych możliwościami umysłu jest „Otwarcie trzeciego oka”, pierwotnie siódmy tom „Instrukcji przebudzenia”, później wznowiony pod własnym tytułem. Witkowski omawia w nim techniki postrzegania pozazmysłowego, które wiąże z amerykańskimi, radzieckimi i chińskimi programami służb specjalnych. Przedstawia je jako materiał do samodzielnego treningu i sposób kwestionowania utrwalonych przekonań o granicach percepcji. W jego ujęciu doświadczenie czegoś wykraczającego poza zwykłe postrzeganie może zmienić stosunek człowieka do rzeczywistości. Książka stawia więc konkretne pytanie: jak wiele z tego, co uznajemy za granice umysłu, wynika z naszych dotychczasowych przyzwyczajeń?
Ważnym i wyraźnie polemicznym elementem jego twórczości jest rozróżnienie między religią a rozwojem duchowym. W książce „Dlaczego religie muszą ustąpić miejsca wyższej duchowości” autor argumentuje, że odziedziczone systemy wierzeń mogą podtrzymywać mechanizmy hamujące rozwój wewnętrzny. Interesuje go duchowość rozumiana jako ewolucja człowieka, poznawanie własnej psychiki i przekraczanie ograniczeń. To stanowisko zdecydowane, z którym można dyskutować, ale stawia ono czytelnikowi istotne pytanie: czy przekonania, które dają nam poczucie bezpieczeństwa, pozwalają nam również się zmieniać?
Ten wątek nabiera bardziej praktycznego charakteru w „Sztuce rozwoju w nowej epoce”. Witkowski zajmuje się tutaj edukacją, kreatywnością i integracją osobowości, poświęcając szczególną uwagę rozwojowi dzieci. Odwołuje się również do własnych doświadczeń związanych z nauczaniem. Duchowe przebudzenie spotyka się więc z bardzo codziennym problemem: jak wychowywać człowieka, żeby rozwijał samodzielność myślenia i zdolność tworzenia? Dla czytelnika zainteresowanego konkretnym wymiarem przemiany jest to ważna część jego dorobku, ponieważ przenosi uwagę z zapowiedzi przyszłości na warunki, w których dojrzewa ludzki umysł.
Z kolei w „Historii ewolucji świadomości” autor przygląda się rozwojowi wewnętrznemu z perspektywy dziejów. Interesują go zarówno momenty, w których ludzie przekraczali wcześniejsze ograniczenia, jak i mechanizmy utrudniające takie przemiany. Książka nawiązuje do myśli Ericha Neumanna i podejmuje problem psychicznych oraz kulturowych barier rozwoju. W tym ujęciu przebudzenie ma również swoją historię. Można pytać, jakie warunki sprzyjały mu wcześniej i dlaczego społeczeństwa nieraz broniły się przed zmianami, które mogły poszerzyć ludzką niezależność.
Do przyszłości Witkowski wraca w „Cywilizacji Światła”, stanowiącej uzupełnienie „Przemian na Ziemi jako wrót do przyszłości”. Przedstawia w niej własną wizję świata po głębokiej transformacji oraz wewnętrznych przewartościowań potrzebnych do uczestniczenia w tej zmianie. Ważne miejsce zajmuje pokonywanie blokad i rozwijanie możliwości, które autor wiąże z przemianą świadomości. Czytelnik otrzymuje tu okazję do zastanowienia się, jak bardzo przyszłość społeczeństwa zależy od sposobu myślenia poszczególnych ludzi.
Po książki Igora Witkowskiego można sięgnąć z różnych powodów: z zainteresowania niezwykłymi możliwościami umysłu, potrzeby przyjrzenia się własnym przekonaniom albo ciekawości, jak duchowość może łączyć się z historią, edukacją i przyszłością cywilizacji. „Otwarcie trzeciego oka” kieruje uwagę ku percepcji, „Sztuka rozwoju w nowej epoce” ku wychowaniu i kreatywności, a „Instrukcje przebudzenia” ku szerszej wizji przemian. Nie trzeba podzielać wszystkich wniosków autora, żeby wejść z nimi w wartościową dyskusję. Najciekawsze pytanie, z którym można pozostać po takiej lekturze, dotyczy już nas samych: ile w naszym sposobie widzenia świata jest świadomego wyboru, a ile przekonań, których nigdy naprawdę nie sprawdziliśmy?
Igor Witkowski jest również częstym gościem Łukasza Kulaka na kanale „Nieznana Historia Świata” na YouTube, a my sami mieliśmy okazję przeprowadzić z nim wywiad, który możecie znaleźć na naszej stronie.
Jeśli ten post Cię zaintrygował i uważasz, że może przemawiać do innych – śmiało podziel się nim lub wyślij osobom, które mogą być zainteresowane!
——-
Tak więc czynię – przekazuję dalej.
Ale nie pierwszy raz, ponieważ przekazywałem podobne opinie wielokrotnie i w różnych miejscach.
Przykładowo na swojej stroniczce o książkach (rzadko teraz aktualizowanej) we wpisie Igor Witkowski i jego książki zrobiłem przegląd niektórych prac autora, a na Przemiany dla przyszłości zawarłem minirecenzję książki o tym tytule. Są na nextboox i inne wzmianki o omawianym pisarzu.
Na dziś książek Witkowskiego jest ok.100, więc spis ze strony www.igorwitkowski.com jest nieaktualny.
Także na tym blogu były wielokrotnie krótkie wzmianki o Witkowskim, np. w Obserwacje i dywagacje cz. 3, Ludzie, ale przede wszystkim we wpisie Czy wiemy czym jest rozwój?
Rozwój i jego rozumienie to jeden z wiodących tematów w twórczości Igora Witkowskiego.
W tym zakresie (chociaż nie tylko w tym) Witkowski jest unikalny nawet w skali światowej – jego wglądy i analizy sięgają stref, o których nawet wielu naukowców nie ma pojęcia.
Ta unikalność objawia się i w innych tematach, co jeszcze bardziej wzbudza podziw wiernych czytelników.
Sądzę, raczej bez wątpliwości, że pan Igor wie znacznie więcej niż wyraża publicznie, bo pewne sprawy są albo za trudne, albo byłyby zbyt silnym i przedwczesnym ciosem w psychikę odbiorców. Nie będę tutaj zdradzał, o co chodzi – wnikliwy czytelnik z otwartym umysłem to zrozumie, wyczuje.
Doceniam też doświadczenie edukacyjne Witkowskiego, jego oddanie rozwojowi młodego pokolenia, które zarówno doczeka wielkich przemian, jak i będzie ich wykonawcą. Służą temu książki, a nawet komiksy dla najmłodszych.
W audycjach i wywiadach, jakie znajdujemy na przykład na kanale „Nieznana Historia Świata” Łukasza Kulaka, poruszane są różne tematy, w tym także te dotyczące obecnych zjawisk na świecie i ich aspektów politycznych. Igor Witkowski udziela wywiadów też u innych twórców internetowych oraz pisze artykuły w czasopismach, np. w Nieznany świat. Tam ma dość często swoje pogadanki oraz daje zapowiedzi i omówienia dotyczące kolejnych książek.

—-
Ilustracja pochodzi z Misja Nowa Ziemia.

O kawie można nieskończenie

Kawa pomaga w pracy

Kawa burzy krew, daje tryskający pomysłami umysł,
ekscytację, która przyspiesza trawienie, odpędza sen
i pozwala na przedłużenie pracy umysłu.
H. Balzak

O kawie pisałem w Kawowe Curriculum-vitae . Było tam o mojej historii z kawą w różnych aspektach, a także dużo o jej zdrowotnych właściwościach – na podstawie już wcześniejszych wielu wpisów na www.LepszeZdrowie.info (moja archiwalna strona – już nie uzupełniana). Warto spojrzeć wyszukując lokalnie hasło kawa.
Potem w Kawowo – to i owo przekazałem garść aktualnych informacji z rynku kawy, ciekawostki i kontynuowałem wieści o zdrowotnych właściwościach kawy. Właśnie takie to i owo…
Mam bardzo dużo informacji o kawie na podstawie artykułów w sieci – niemal codziennie otrzymuję dossier tematyczne. Na ogół są to artykuły i wpisy pozytywnie wyrażające się o tym napoju i kofeinie w ogóle, co czasem upodabnia się do pośredniej reklamy. Jestem ostrożny wobec takich materiałów, chyba że podają źródła naukowe, które wyglądają na prawdziwe. Ale, jak nieraz komunikowałem, nawet i wtedy warto zachować ostrożność – medycyna i dietetyka, niestety schlebiają biznesowi.

Są też materiały, które podnoszą możliwe negatywne cechy kawy dla zdrowia oraz że uzależnia, co nie jest generalnie pożądane. Piję kawę umiarkowanie i nie codziennie – nie czuję się uzależniony.

Dla uczciwości trzeba jednak przyjrzeć się i tym sceptycznym doniesieniom.
Cóż – opinie są bardzo rozbieżne. Przypomnę, że i ja wskazywałem wcześniej pewne zastrzeżenia, bo ludzi mogą mieć różne reakcje – dużo zależy od jakości kawy, sposobu przyrządzania, ilości itp. Zatem te plusy i minusy są względne. Mam wrażenie, że trwa „przeciąganie liny” z dwóch stron.

Wymienię parę takich materiałów krytycznych.

Jarek Kefir na swoim blogu o szkodliwości kawy pisał bodajże 6 razy, a w poniższym wpisie
UWAŻAJ! KAWA BARDZO SZKODZI ZDROWIU! wskazywał, że kawa powoduje powiększenie prostaty, wzrost lęku, bezsenność, depresję, wady wrodzone, zespoły bólowe, nienaturalny oddech, uszkodzenie mózgu, nadpobudliwość, zaburzenia uczenia się (spowodowane uszkodzeniem mózgu), zaburzenia zachowania, zmęczenie, niektóre rodzaje raka , zespół Crohna, IBS (zespół jelita nadwrażliwego), zapalenie okrężnicy, cieśń nadgarstka, wrzody, niskie stężenie żelaza, choroby serca, bóle głowy, PMS, zwiększa częstość występowania urazów mięśni i ścięgien, bóle stawów, zawał serca, udar, TIA (mini udary)…Wow! – aż tyle?

W innym wpisie, że kofeina jest naturalnym pestycydem, czyli środkiem biobójczym. Ta właściwość powtarza się także w niektórych innych opiniach.
Tylko, że nie podał naukowych źródeł z dowodami.

Natomiast Bartosz Czekała takie dowody przytacza i to w paru nagraniach, szczególnie w KAWA: powolny ubytek mózgu czy neuroprotekcja? Oto co naprawdę pokazuje MRI.
W innym wykładzie (dot. głównie mitu szkodliwości lipoproteiny LDL) wskazuje od ok. 23 minuty, że chodzi o kawę niefiltrowaną i źle przygotowywaną. Mimo tych poważnych zastrzeżeń przyznaje się też do tego, że pije kawę. A ponieważ jest geniuszem pamięci, więc chyba z tym „ubytkiem mózgu” nie jest tak źle.
Jednak te negatywne wieści wzbudziły moje zaniepokojenie – czyżbym czegoś zaniedbał, dał się zwieść?

W tej sytuacji pochyliłem się nad tematem jeszcze raz, zaangażowałem też częściowo AI.
Przedstawię poniżej krótkie (dość) opracowanie o zagrożeniach, ale jednocześnie wyłowiłem tamże uwagi iż są one albo umiarkowane, uwarunkowane, raczej rzadkie, albo fałszywe. Zaznaczyłem takie antyargumenty kolorem.
Dobre gatunki kawy uprawianej ekologicznie nie są skażone pestycydami, a gatunki hodowane na dużych wysokościach, gdzie szkodniki docierają w małym stopniu, nie mają (podobno) potrzeby produkować przeciw tym szkodnikom substancji biobójczych. O tym będzie jeszcze dalej.

Istnieją faktycznie publikacje naukowe wskazujące na potencjalne negatywne skutki spożycia kawy (lub kofeiny z kawy), choć w porównaniu z ogromną liczbą badań o korzyściach są one właśnie rzadsze, często dotyczą wysokich dawek, określonych grup lub sposobów przygotowania, a wiele z nich to obserwacje (nie zawsze potwierdzone w badaniach przyczynowych typu Mendelian randomization).

Oto przykłady z argumentami:

1. Ciąża i wyniki ciąży

  • Umbrella review w BMJ (2017) – meta-analizy wykazały, że wysokie spożycie kawy (w porównaniu z niskim/brakiem) wiąże się z większym ryzykiem niskiej masy urodzeniowej (OR 1,31), porodu przedwczesnego (zwłaszcza w I i II trymestrze) oraz utraty ciąży (OR 1,46). Inne powiązania szkodliwe (np. z chorobami) znikały po korekcie o palenie.

  • Przeglądy i analizy obserwacyjne (m. in. BMJ Evidence-Based Medicine) wskazują na związek kofeiny z poronieniami, martwym urodzeniem, niską masą urodzeniową/SGA, a czasem nawet z otyłością u dziecka lub białaczką dziecięcą. Niektóre nowsze badania Mendelian randomization osłabiają te wnioski (sugerują brak silnego związku przyczynowego), ale wiele wytycznych zaleca ograniczenie do ≤200 mg kofeiny/dzień.
    Myślę, że świadoma kobieta w ciąży unika używek w trosce o dziecko, podobnie jak obowiązuje ją selektywne przyjmowanie leków i szczepień – ulotki produktów o tym informują.

2. Zaburzenia snu i efekty ostre

  • Randomizowane badanie CRAVE w NEJM (2023) – u zdrowych dorosłych picie kawy z kofeiną wiązało się z większą liczbą przedwczesnych skurczów komorowych (PVC), większą aktywnością fizyczną, ale krótszym snem (średnio o ok. 36 minut mniej).

  • Przeglądy systematyczne (np. o kawie/kofeinie i śnie) pokazują, że kofeina wydłuża latencję snu, skraca całkowity czas snu, obniża efektywność snu i jakość subiektywną; efekty zależą od dawki i czasu spożycia. Dla świadomych kawoszy jest jasne, że nie powinno się pić kawy na co najmniej 6 godzin przed snem.

3. Cholesterol i lipidy (zależne od metody parzenia)

  • Kawa niefiltrowana (gotowana, French press, niektóre espresso) zawiera diterpeny (cafestol i kahweol), które podnoszą poziom LDL-cholesterolu i triglicerydów. Jednak z szeregu badań wynika że wyższy poziom cholesterolu nie jest szkodliwy (patrz liczne wypowiedzi B. Czekały z dowodami), bo i w ogóle dominuje mit cholesterolowy wielokrotnie opisany także na www.LepszeZdrowie.info.
    Filtr papierowy niemal całkowicie je usuwa. Badania kliniczne i obserwacyjne (m. in. norweskie i szwedzkie) potwierdzają wzrost cholesterolu przy regularnym piciu niefiltrowanej kawy, ale znów – to tylko u niektórych osób może być szkodliwe.

4. Inne efekty uboczne przy nadmiernym/długotrwałym spożyciu

  • Przeglądy (np. Critical Reviews in Food Science and Nutrition, 2022) wskazują na ryzyko uzależnienia, bezsenności, migren, podwyższonego ciśnienia wewnątrzgałkowego, a także negatywne efekty u dzieci, młodzieży i osób wrażliwych na kofeinę.

  • U sportowców (meta-analizy RCT) wyższe dawki kofeiny zwiększają ryzyko tachykardii, niepokoju, bólów głowy, dyskomfortu brzusznego i bezsenności (efekt zależny od dawki).

  • U kobiet – niektóre meta-analizy sugerują większe ryzyko złamań (nie u mężczyzn).

  • Badania genetyczne (MR) czasem wskazują na powiązania z otyłością, używkami czy wyższym ryzykiem niektórych nowotworów (np. jelita grubego w części analiz), choć wyniki są niespójne.

Podsumowanie

Dla większości zdrowych dorosłych umiarkowane spożycie (ok. 3–4 filiżanek/dzień, do ok. 400 mg kofeiny) jest uznawane za bezpieczne i częściej korzystne. Negatywne efekty dotyczą głównie:

  • ciąży

  • bardzo wysokich dawek

  • osób wrażliwych/genetycznie wolniej metabolizujących kofeinę

  • kawy niefiltrowanej (cholesterol)

  • wpływu na sen i rytm serca (głównie ostre efekty).

Warto pamiętać, że wiele „negatywnych” powiązań z obserwacji znika po uwzględnieniu czynników zakłócających (np. palenie). Najsilniejsze i najbardziej spójne ostrzeżenia dotyczą ciąży i nadmiaru. W badaniach (m. in. z Egiptu, Iranu, Europy) wykrywano pozostałości w 15–80% próbek (zależnie od kraju i rodzaju kawy – zielona, prażona, kapsułki). Najczęściej wykrywane: chlorpyrifos, imidacloprid, cypermetryna, permethrin, mepiquat chloride, ortho-phenylphenol. Część substancji jest zakazana w UE, ale pojawia się w imporcie.

Ponieważ podnoszony jest przez sceptyków wpływ środowiska i sposobu upraw kawy (co jest jasne), to osobno przedstawiam małą analizę tego zagadnienia. To informacje oparte na publikacjach naukowych i przeglądach.

1. Wpływ pestycydów i preparatów ochrony roślin na plantacjach kawowych

Pestycydy są stosowane na plantacjach kawy przeciw owadom, grzybom i chwastom. Resztki mogą pozostawać w zielonych ziarnach.

  • Występowanie pozostałości: procesy przetwarzania (mycie, suszenie, prażenie, mielenie, parzenie) znacząco je redukują.

  • Ocena ryzyka zdrowotnego: Większość analiz ryzyka (hazard index, chronic/acute dietary exposure, ILCR) wskazuje na bardzo niskie lub znikome ryzyko dla konsumentów przy typowym spożyciu. Wartości HI (hazard index) są zwykle <<1, a %TDI (tolerable daily intake) niskie. Prażenie i parzenie (zwłaszcza espresso) dodatkowo mocno obniżają poziomy pozostałości (nawet o >90–99% w niektórych badaniach).

  • Instytucje regulacyjne: Niemiecki BfR i EFSA/FDA stwierdzają, że przy przestrzeganiu limitów MRL (maksymalnych poziomów pozostałości) ryzyko zdrowotne dla konsumentów kawy jest nieoczekiwane/niskie. Przekroczenia MRL zdarzają się rzadko (kilka procent próbek).

Uwaga: Większe ryzyko dotyczy pracowników plantacji (ekspozycja zawodowa – zatrucia ostre, możliwe powiązania z chorobą Parkinsona, depresją przy długotrwałym kontakcie), a nie konsumentów gotowej kawy.

2. Kofeina jako naturalny pestycyd/środek obronny rośliny kawowej

Jest to fakt naukowy.

  • Rola ewolucyjna: Kofeina (i pokrewne alkaloidy) wytworzyła się niezależnie w kilku liniach roślin (kawa, herbata, kakao, guarana, cytrusy) jako chemiczna obrona przed roślinożercami, owadami, ślimakami, grzybami i bakteriami. Klasyczne doświadczenie Jamesa Nathansona (1984, opublikowane m.in. w Science i relacjonowane w NYT) wykazało, że stężenia kofeiny naturalnie występujące w liściach/ziarnach kawy i herbaty hamują żerowanie, powodują hiperaktywność, drżenia, zahamowanie wzrostu, a przy wyższych dawkach zabijają gąsienice (np. tytonianka) i inne owady. Mechanizm: hamowanie fosfodiesterazy → wzrost cAMP → zaburzenia układu nerwowego owadów.

  • Dodatkowe funkcje: Działa też allelopatycznie (hamuje kiełkowanie konkurencyjnych roślin w pobliżu nasion) i może wpływać na zapylacze (w niskich dawkach poprawia pamięć pszczół).

  • Szkodliwość dla człowieka: Kofeina jest neurotoksyną dla owadów, ale u ssaków (w tym człowieka) działa inaczej – głównie jako antagonista receptorów adenozynowych A1 i A2A. Przy typowych dawkach z kawy (do ~400 mg/dzień) jest uznawana za bezpieczną przez EFSA, FDA i inne agencje. Toksyczność ostra u człowieka pojawia się dopiero przy bardzo wysokich dawkach (kilka gramów – drżenia, tachykardia, drgawki; dawka śmiertelna ok. 10–14 g). Nie ma dowodów, że „naturalna funkcja pestycydowa” automatycznie czyni ją szkodliwą dla człowieka w dawkach konsumpcyjnych – organizm człowieka ma inne systemy detoksykacji (głównie CYP1A2 w wątrobie).

Wniosek z literatury: kofeina jest naturalnym insektycydem rośliny, ale jej szkodliwość dla człowieka jest silnie zależna od dawki i nie przekłada się wprost na typowe spożycie kawy.

3. Oddziaływanie kawy/kofeiny na mózg – aspekty negatywne

Kofeina działa głównie jako antagonista receptorów adenozynowych (blokuje działanie adenozyny, która hamuje aktywność neuronalną i promuje sen). Efekty są dwufazowe: niskie/umiarkowane dawki korzystne, wysokie – potencjalnie negatywne.

Efekty negatywne:

  • Sen: Wydłuża latencję snu, skraca całkowity czas i efektywność snu, zmniejsza sen głęboki (slow-wave sleep). Efekt silniejszy przy spożyciu wieczorem i u osób wrażliwych.

  • Lęk i nerwowość: Wysokie dawki (≥400–600 mg naraz lub u osób wrażliwych genetycznie – polimorfizmy genu ADORA2A) mogą nasilać lęk, niepokój, a nawet prowokować ataki paniki. U niektórych osób nawet umiarkowane dawki działają anksjogenicznie (chodzi o określenia podejścia, oceny lub analizy z perspektywy wartości, np. moralnych, estetycznych, religijnych czy społecznych).

  • Uzależnienie i odstawienie: Przewlekłe spożycie prowadzi do tolerancji i łagodnego uzależnienia. Objawy odstawienia: ból głowy, zmęczenie, drażliwość, pogorszenie nastroju, trudności z koncentracją (trwają zwykle 2–9 dni).

  • Inne: Przy bardzo wysokich dawkach – tachykardia, drżenia, bezsenność, w skrajnych przypadkach „caffeinism” (zespół objawów przypominający lęk). U dzieci i młodzieży możliwe negatywne wpływy na rozwój poznawczy przy chronicznym wysokim spożyciu (dane ograniczone, ta grupa na ogół nie spożywa dużo kawy, pewien wpływ może mieć częste picie napojów energetycznych z kofeiną).

  • Neurodegeneracja: Większość badań obserwacyjnych i przeglądów wskazuje na ochronne działanie umiarkowanego spożycia wobec choroby Parkinsona i Alzheimera (niższe ryzyko). Negatywne efekty długoterminowe na mózg przy umiarkowanym spożyciu nie są potwierdzone; dominują korzyści lub brak wpływu.

Podsumowanie z przeglądów (m. in. NEJM, Practical Neurology, meta-analizy):
Umiarkowane spożycie (ok. 200–400 mg kofeiny/dzień) poprawia czujność, koncentrację, nastrój i może chronić przed niektórymi chorobami neurodegeneracyjnymi. Negatywne efekty dotyczą głównie snu, lęku (u wrażliwych) i objawów odstawienia – są odwracalne i zależne od dawki/indywidualnej wrażliwości.

Dodam a propos neurodegeneracji dwa przykłady, które zdają się temu zaprzeczać na podstawie historii znanych twórców i myślicieli. Przykładowo Wolter pijał do pięćdziesięciu kaw dziennie, a Honoriusz Balzak w trakcie pisania Komedii ludzkiej podobno wypił pięćdziesiąt tysięcy filiżanek bardzo mocnej kawy. Nie ograniczyło to ich talentów i zdolności umysłowych.
Jednak ograniczenie snu i przepracowanie, które uprawiał Balzak – dobre nie są.

Inną uwagą jest, że tworzone są też kawy lecznicze, np. z dodatkiem grzybków reishi (ganoderma, firma DXN) lub z  maczużnikiem bojowym (Cordyceps militaris)…

Parokrotnie krytykowałem picie kawy na czczo ze względu na poranny naturalnie wysoki poziom kortyzolu, więc po co go jeszcze podnosić kawą.
Abstrahując od tego, że kortyzol jest potrzebny i ma wiele pozytywnych funkcji w organizmie, nadal podtrzymuję swój pogląd i nie tylko z powodu kortyzolu. Natrafiłem jednak na wpis
Kawa z samego rana niszczy zdrowie? Dietetyk kliniczny tłumaczy, jak naprawdę działa

Dietetyk tłumaczy, że tak nie jest. Wg niego obecnie nie ma wysokiej jakości dowodów naukowych, które uzasadniałyby takie postępowanie. Szkoda, że nie podał na czym opiera taki sąd. Może dlatego, że po prostu nie znalazł, ale czy szukał dostatecznie?
Tak czy inaczej, to zapewne ucieszy wielu, bo poranne picie kawy jest dla nich rytuałem obowiązkowym.
Ja pozostanę przy swoim, tj. pierwsza i często jedyna kawa od ok. godz. 11 do 14 – w porze pierwszego znużenia.

Reasumując całość – wciąż pozostają pola sporu. I konkluzja, że ludzie piją i będą pić kawę dla przyjemności – tej „organoleptycznej”, smakowej i zapachowej, ale także ze względów towarzyskich.
A skutki zdrowotne powinni oceniać sami obserwując swoje reakcje, czasem konsultując się z lekarzem w kontekście chorób i leków. Odstawienie nie jest łatwe, ale ograniczenie może mieć różne wymiary i to prawdopodobnie wystarczy.

Kolejny przegląd

Od przybytku głowa nie boli (? *)

Kolejny raz krótki przegląd aktualnych wydarzeń i refleksji (od czasu do czasu tak robię). Krótki w sensie miejsca na każdy z tematów. Miało tak być wg dawnego założenia, które dało nazwę blogowi, co na ogół nie wychodzi, bo każde zagadnienie zasługuje na rozwinięcie, ba – można o niektórych napisać książkę…
Więc jednak krótko kilka wybranych tematów, niestety głównie politycznych, w mojej krytycznej perspektywie (nie odosobnionej), bo taki jest stempel obecnych czasów. Może uda się w dziesięciu punktach:

  1. Romuald Starosielec (m.in. kandydat na prezydenta z 2024 r.) przekazał w wywiadzie, tu podaję via https://x.com/coolfonpl/status/2091149164193145020  trafną myśl, że w polskim świecie polityki promuje się na wysokie stanowiska nieuków (nazywano to selekcją negatywną, a przyczyna i mechanizm takich praktyk to osobny duży temat). Widzę to obserwując od dawna ich wypowiedzi, zarówno w sieci jak nawet z trybuny sejmowej. Robią w ten sposób nawet więcej szkody niż agenci obcych służb, ponieważ agenta można namierzyć i zneutralizować, natomiast odwołać np. posła trudniej.
    Ostatnio kompromitacją okazała się nawet kolejna profesor , pani Mróz-Gordoń, pasowana przez rząd na rzecznika marki polskiej. Oto jeden z komentarzy https://x.com/WolnaRadio/status/2091137819322310866.
    Dodatkowo ta rzesza pobiera z publicznych pieniędzy w sumie pokaźne honoraria (nie tylko pensje, ale szereg dodatków), a prawdopodobnie wielu ma ekstra przychody, w tym nie ujawnione (były takie przykłady). A Polska ma pierwsze miejsce w Europie pod względem nadreprezentacji (czytaj: biurokracji) w poniższym zestawieniu, tutaj za  https://pbs.twimg.com/media/HQaH0kfXsAAe-an?format=png&name=900×900

    ministrowie_w_Europie
    Ministrowie w Europie

    Dotyczy to w wielu aspektach i Parlamentu Europejskiego > punkt 2.

  2. Trudno w to uwierzyć? W zasadzie tak, ale widząc jak wiele głupich i szkodliwych uchwał oraz zarządzeń podejmuje się w PE, tracimy taką pewność.
    Jedno z ostatnich głosowań i komentarz posłanki Ewy Zajączkowskiej-Hernik:
    „Parlament Europejski właśnie zagłosował… PRZECIWKO poprawce stwierdzającej, że ‚Tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę’. Czy większości europosłów, przepraszam, mózgi odjęło? 233 było przeciwko, 200 było za a 107 wstrzymało się od głosu. Czyli łącznie 340 europosłów nie potrafiło poprzeć tego oczywistego, biologicznego faktu. To jest jakiś kompletny upadek intelektualny i całkowite zaczadzenie umysłowe lewicową ideologią idiotów. Ci ludzie na serio sądzą, że również mężczyzna może zajść w ciążę.”
    Ode mnie: Czy są tak głupi, czy poprawność polityczna tak ich trzyma przy stołkach? Ta poprawność (w ogóle jak ją uzasadnić?) wyrządza wiele wielkich szkód.
    Pasuje powiedzenie: Bagno wciąga.
  3. Źródeł ogłupiania jest wiele, ale podstawową rolę pełnią mainstreamowe media. Przykładem prania mózgów przez mainstream przez masowe powielanie ustalonych z góry skryptów jest ten krótki clip (skrócony ze względów technicznych)  – był w sieci w różnych cytatach, tu z Unscripted (kanału Sunny Gault na YT. Uwaga: jeśli chciałbyś zobaczyć całość nagrania Sunny o nowej formule dziennikarstwa, to nie jest prawdą, że było ono ocenzurowane na UnitedNetworkNews).
    https://x.com/etsaman2/status/2091457004938076352/video/1
    Widzieliśmy to szczególnie w czasie „pandemii”.
    W ogóle wszelkie media, oprócz zupełnie lokalnych, są pod wpływem całej hierarchii agencji medialnych, biorących treści „z góry”. Pisałem o tym i o manipulowaniu informacjami parokrotnie także tutaj.
    W następnych punktach będzie parę przykładów. Na zakończenie tego punktu wspomnę, że także reklamy też często wprowadzają w błąd, aby tylko coś sprzedać. A przykład humorystyczny to np. reklama preparatu Litorsal Senior, powtarzana w kółko od dawna, kończy się zdaniem „Działanie produktu wynika z jego składników”. Może i słusznie, bo ktoś może pomyśleć, że wynika z opakowania albo samej reklamy 🙂
    Albo w reklamie Media Expert Marian do Barbary podzielając jej zdanie: „Wielkie umysły myślą podobnie”, gdzie dotyczy to jakiejś tamtejszej promocji. Widać „wielkie umysły” są u nas już tak niskich lotów, żenada.
  4. Z polityki wewnętrznej zwróciła moją uwagę wypowiedź wiceministra MZ Marcina Bosackiego w TVP info zacytowana na X : „Prezydent Nawrocki nie jest prezydentem państwa. Jest prezydentem wąskiej, skrajnie prawicowej i nacjonalistycznej grupki.”
    Jeśli brzmiała ona faktycznie tak, to pytam: ta ta większość uprawnionych głosujących (ok. 10 milionów), która na niego głosowała, to „wąska, skrajnie prawicowa i nacjonalistyczna grupka„? I najwyższe notowanie Nawrockiego wśród polityków w ogólnopolskich sondach to głos małej grupki?
    Zresztą komentarze pod wpisem brzmią podobnie, ale są też dużo ostrzejsze. Ten człowiek jest przykładem nie tylko zaślepienia jak i reprezentanta grupy politycznej wojującej z prezydentem jak się tylko da. Każdy może mieć jakieś zdanie, ale żeby na wysokim stanowisku tak „odjechać”? (może „elita” myśli, że jej wszystko wolno?)
    Ale jest wiele podobnych wypowiedzi z ministerialnego poziomu, lecz bez poziomu i kultury jak np. ta Radosława Sikorskiego, którą 21 sierpnia znalazłem na X:
    „Pan Prezydent po stronie szarlatanów. Ciekawe czy swoją rodzinę będzie leczył egzorcyzmami i salcesonem”.
    Było to głupie, zupełnie nie trafione oraz nie licujące z jego z pozycją w państwie.
  5. Cóż, oskarżenia mogą iść dużo dalej i można je określić pytaniem czy mamy do czynienia z ludźmi głupimi czy ze zdrajcami Polski? Przykładowo – Wojciech Sumliński mocno i z argumentami o takich ludziach. Wysłuchaj do końca co się naprawdę dzieje w polskiej polityce https://youtu.be/LJ3JnedcJw. Ale przecież nie tylko on jeden ma takie podejrzenia…
  6. Ogłupianie i manipulowanie informacjami jakie obserwowaliśmy w czasie wspomnianej „pandemii” trwa nadal, zwłaszcza w zakresie głównego nurtu medycyny. Mimo, że z Zachodu dociera obecnie dużo ujawnień, w tym oficjalnych, o tym jak kłamano, jak forsowano najgorsze z możliwych rozwiązań, to u nas wciąż promuje się szkodliwe szczepienia i inne praktyki, które bardziej szkodzą niż pomagają. Tu kusi mnie by to rozwinąć, lecz trzymam się zadeklarowanej lapidarności, więc odniosę się w tym punkcie tylko do LexSzarlatan. Ma zastosowanie punkt 1. o nieukach, ale… po stronie naganiaczy tego prawa.
    Merytorycznie tu jest na to za mało miejsca (patrz np. stare wpisy na LepszeZdrowie.info), ale skwitują to jednym zdaniem: Promowana medycyna rockefellerowska ma o rzędy wielkości więcej win (szkodliwe leki, choroby jatrogenne, kłamstwa o skuteczności i bezpieczeństwie, „leczenie” objawów zamiast przyczyn, skutki uboczne, wyciąganie krociowych pieniędzy z budżetów państw i obywateli) niż rzekomi szarlatani (z wyjątkami). Oraz przytoczę dość krótką wypowiedź i podziękowanie dla prezydenta Nawrockiego od prof. Ł. Łuczaja – inicjatora listu podpisanego przez ponad stu najznamienitszych naukowców z Polski i świata w sprawie gniota LexSzarlatan https://www.facebook.com/reel/1584051286582419
    (Jest wiele innych materiałów o tej inicjatywie).
    Wyszło też na jaw, że inicjatorami ustawy wcale nie były oddolne ruchy społeczne lecz podmioty związane z BigPharma, Rzecznik Praw Pacjenta, izby lekarskie…
    Natomiast, mimo dużych kompetencji Jerzego Zięby,  często znacznie większych niż u większości lekarzy! (jestem o tym przekonany na podstawie znajomości jego prac i wykładów od kilkunastu lat), zwrócę uwagę jak szczególnie bezczelnie chce się go zdyskredytować stosując od dawna manipulacje medialne, kłamstwa i pomówienia – patrz np. obszerne wyjaśnienie dotyczące jego wizyty w kancelarii Prezydenta K. Nawrockiego – https://jerzyzieba.com/ustawa (pierwsza zakładka od góry). Zięba jest przeciw temu projektowi, ale krytykuje też tych, którzy faktycznie zasługują na potępienie.

  7. A propos mantry „nie jest lekarzem, a wypowiada się o medycynie”, przywołam wiedzę Bartosza Czekały. Przedstawia się tak: „Jestem ekspertem ds. zapamiętywania … również dietetykiem, trenerem personalnym, trychologiem, poliglotą oraz, w ramach swojej działalności, uczę lekarzy różnych specjalizacji, jak skutecznie przyswajać informacje”.  Na jego stronie universeofmemory.pl (i universeofmemory.com) jest indeks publikacji oraz filmów na kanale YT https://www.youtube.com/@BartoszCzekala ). Jest tam mnóstwo szczegółów, badań, dowodów na tematy medyczne, które rozwalają merytorycznie różne mity i kłamstwa. Osobiście uważam go za … swoistego geniusza biorąc pod uwagę poziom i rozległość tej wiedzy, nie tylko medycznej, którą podaje z wielką erudycją z pamięci. A także jego wyjątkową pamięć stosowaną ze zrozumieniem. A nie jest lekarzem…
    Tutaj jednak ograniczę się do wpisu na X, który bez takich zawiłości na popularnych przykładach obnaża ułomności „aktualnej wiedzy medycznej”, która powoływana jest w kontekście „konieczności” Lex Szarlatan – https://x.com/UniversOfMemory/status/2090442673337319858 .
    Są to świetne przykłady. Dodałbym jeszcze dokładniejsze wyjaśnienia szkód rzekomo bezpiecznych leków i praktyk, bo wiele osób jeszcze ich nie zna i może nadal wierzyć, że medycyna się nie myli. A także przykłady z czasów „pandemii” i dalsze ujawnienia w zakresie konfliktów interesów.

  8. Kultura osobista – co nawiązuje do wielu wypowiedzi w sieci jak ta wspomniana wcześniej R. Sikorskiego, ale teraz o sytuacji oko w oko.
    Zostałem zaczepiony na ulicy przez ankietera, który chciał bym podpisał jakąś petycję. Zapytałem o co chodzi i otrzymałem odpowiedź, że to akcja by nie nękać dzików.
    Ponieważ moje i żony krytyczne stanowisko w tej sprawie jest określone (patrz Dziki), to chciałem chwilę podyskutować i uściślić temat. Zadałem pytanie: czy jest pan za tym by dziki wchodziły ludziom na posesje lub do parków miejskich? Natychmiast wzbudził się i odparł, że zatem nie mamy o czym rozmawiać, dodał że zna takich głupich, mimo starszego wieku i oddalił się przeklinając. Odpowiedziałbym (nie zdążyłem), że przy takiej kulturze rozmowa nie ma sensu.
    A bardziej merytorycznie mam na takie sytuacje powiedzenie: Nie rozmawiam ze ślepymi o kolorach.

  9. W niedawnym wpisie Marnotrawstwa ciąg dalszy była część o energetyce. Wspomniałem tam o książce którą zacząłem czytać – „Wojna o prąd. Jak zatrzymać katastrofę w polskiej energetyce”. Książka ta jest wstrząsająca nawet dla mnie, mimo że pisałem o podanych tam zagrożeniach od co najmniej 10 lat. Jednak autor Mirosław Gajer omówił szeroką paletę problemów w sposób fachowy i szczegółowy, z czego wynika wniosek, że polską energetyką i zagadnieniami klimatycznymi zarządzają ignoranci i głupcy albo… dywersanci (patrz tutejszy punkt 1.). Praw fizyki i ekonomii nie obali żadna propaganda ani zaklęcia. Idziemy szybkimi krokami ku armagedonowi, którego skutków większość ludzi sobie nie uświadamia. Polecam tę książkę.

  10. Na koniec, w ramach innych poleceń, oto parę przykładowych – wg mojego prawicującego wyboru.
    Skoro wybrałem tematykę głównie polityczno-społeczną, to polecam tych autorów, którzy trafnie przewidują, i to ze sporym wyprzedzeniem, co wydarzy się dalej i jakie konsekwencje ma obecny stan spraw.
    Witold Gadowski (publicysta, pisarz, wydawca, producent filmowy…) trafnie ocenił z wielkim wyprzedzeniem wszystko to, co było przyczyną „pandemii”, kto to napędzał. Z nowszych spraw – podobnie z polityką polską wobec Ukrainy. O tym między innymi jest ostatni (gdy to piszę ) jego „komentarz tygodnia” pt. Zanim nadejdą prawdziwe mafie – https://youtu.be/l51FzDiNaUA?si=C7TRxDVWaPXenIg7.
    Na ogół nie myli się w swoich prognozach i analizach Piotr Wielgucki (Matka Kurka) w codziennych około 20-minutowych pogadankach na YT (1) Polska Chata Biskupin – Matka Kurka nadaje.
    W sprawach globalnych i ich wpływach także na polskie, ciekawe i trzeźwe codzienne audycje nadaje Tomasz Piekielnik (na YT – kanał https://www.youtube.com/@TomaszPiekielnik).
    Z perspektywy ogólniejszej warto wybrać coś z publikacji Bogdana Morkisza bogdanmorkisz.pl (hasło Siewcy prawdy), ma też profil na YT.
    Podobnie Igor Witkowski, autor ok. 100 książek z unikalnymi na poziomie światowym analizami. Publikuje na Facebooku co parę dni ciekawe komentarze, głównie o sytuacji globalnej – patrz https://www.facebook.com/profile.php?id=100063614684543 .  Prawie wszyscy posiadają też swoje profile na X.com. A obecnie ta platforma przekazuje w spolszczonych wersjach bardzo dużo wpisów zagranicznych dopasowanych do profilu danego czytelnika. Ci z Zachodu, którzy poprowadzili świat na manowce, zaczynają widzieć sprawy takimi jakie są, odwracać narrację w kierunku prawdziwie ludzkiej naprawy świata.
    W tej kwestii „królicza nora” dewastacji i kłamstw była znacznie głębsza niż ogół sądzi (jeśli w ogóle). To ujawniają autorzy i platformy bardziej „hermetyczne” i mniej jeszcze znane jak np. UnitedNetwork.earth. Ale to już za duży temat by tutaj go przedstawiać, zatem na tym kończę ten wpis.

    —–
    * Od przybytku złych wieści, ich złego oddziaływania i ilości głowa BOLI.

Słoneczne kontrowersje

Nawet nad najciemniejszymi chmurami… jest słońce

Lato 2026 jest kapryśne, zresztą podobnie jak tegoroczna zima i wiosna. Doświadczamy tego na naszej leśnej działce, gdzie albo trzęsiemy się z zimna, albo narzekamy na ponad 35 stopni. To nie jest normalne, ale o tym może w innym wpisie. Wakacje tam i gdzie indziej spowodowały, że rzadziej tutaj piszę.
Udało się nam wstrzelić w okienko pogodowe, by spędzić przyjemny tydzień nad polskim morzem, w ulubionym miejscu. Napawaliśmy się słońcem, wodą i plażą.
W tym roku Bałtyk będzie w wakacje nawiedzony tysiącami ludzi, którzy m. in. będą chcieli się opalić.
Właśnie opalanie jest głównym i aktualnym tematem tego wpisu.
Czy jest groźne, kiedy i jak powinniśmy się zabezpieczać.
Sprawa kontrowersyjna…

Po powrocie z wakacji natrafiłem w poczcie mailowej, w subskrybowanym biuletynie, na wpis pewnego lekarza o czerniaku (rodzaj raka skóry) itp.
W szczególności autor namawia do regularnego stosowania kremów z filtrem SPF 30-50, noszenia okularów słonecznych. Nie znam się na wszystkich dostępnych w handlu kremów i „olejków do opalania”, ale zapewne są wśród nich takie, które mogą mieć działanie przeciwskuteczne, a wielu kupujących nie rozważa niuansów z nimi związanych.
Pozwoliłem sobie napisać do autora, jak niżej.

Szanowny Panie doktorze,
O ile stanowczo doceniam większość Pana informacji, to tutaj mam duże wątpliwości, a nawet skłaniam się do przeciwnego zdania niż Pan przedstawił.

Szanując czas pana doktora, najpierw kilka krótkich (tj. zwięźle) przykładów tylko z wpisów z X (Twittera), bo tam widziałem wiele wypowiedzi lekarzy i badaczy, którzy twierdzą, że filtry przeciwsłoneczne (sunscreen) są szkodliwe. Wybrałem te przeze mnie odnotowane, które podają konkretne argumenty (toksyczne chemikalia, wchłanianie do krwi, zaburzenia hormonalne, wzrost ryzyka raka, blokowanie witaminy D itp.).
Uwaga: większość wpisów nie jest z głównego nurtu, który jest mocno powiązany z biznesową farmacją, która (IMO) uzależniła od siebie medycynę.
Potem przejdę do większych, ale też przystępnych materiałów.
Najpierw znacznik nadawcy na X @…, potem link do wpisu oraz wybrane fragmenty wpisów z cząstkowym tłumaczeniem:

  1. @IsaInsane1 wpis (popularny, z wideo z lipca 2026) https://x.com/IsaInsane1/status/2073674417712898380
    • „Sunscreen zawiera toksyczne chemikalia jak oxybenzone i octinoxate, które zaburzają hormony i są wchłaniane bezpośrednio do krwiobiegu … Oparzenia słoneczne są gorsze przy obciążeniu organizmu metalami ciężkimi.”
  2. @DawnsMission wpis https://x.com/DawnsMission/status/2038632998372065540 (marzec 2026, ponad 2000 lajków):
    • „Filtry przeciwsłoneczne nie zapobiegają rakowi, tylko go powodują. Toksyczne chemikalia dochodzą do 14x limitu FDA we krwi już po jednym dniu. Nigdy nie używajcie sunscreen – truje wątrobę i nerki. Zamiast tego używam oleju kokosowego i morelowego.”
      Tamże wiele podobnych wpisów tej osoby.
  3. @thehealthb0t np. wpis https://x.com/thehealthb0t/status/2039296778432823508
    z udziałem znanej dr – badaczki O’Neill (cała seria)
    • „Większość produktów z filtrem zawiera chemikalia powodujące raka, parabeny, alkohole, toksyczne rozpuszczalniki i olej petrochemiczny.”
  4. @KateShemirani cała seria wpisów np. ten https://x.com/KateShemirani/status/1923996601799811416
    • Wymienia konkretne składniki: Oxybenzone (zaburza hormony, potencjalny kancerogen, w mleku kobiecym), Octinoxate (zaburza tarczycę i hormony reprodukcyjne), retinyl palmitate (zwiększa ryzyko zmian nowotworowych pod wpływem słońca). Twierdzi (oczywistość), że słońce jest potrzebne do syntezy witaminy D i pełnego spektrum światła.
  5. @NicHulscher – lekarz często cytowany w dyskusjach; ogólnie:
    • Meta-analiza studiów pokazuje wzrost ryzyka raka skóry u użytkowników filtrów (nawet +292% dla melanoma inwazyjnego wg niektórych danych). Chemikalia wchłaniają się do krwi, blokują witaminę D.
  6. Dokładniej – @NicHulscher wpis https://x.com/NicHulscher/status/2073406044764529009

Dołączone nagranie z YT
https://www.youtube.com/watch?v=mkWcglCURdg&t=20s,
tu zostawiam wnioski w oryginale angielskim (potem podam po polsku, ale nie jestem pewien tłumaczenia)

NVASIVE MELANOMA: +292%
MELANOMA IN SITU: +258%
BASAL CELL CARCINOMA: +140%
SQUAMOUS CELL CARCINOMA: +126%
27% of sunscreens are laced with BENZENE, a known carcinogen. Benzene was detected in products from major brands including Neutrogena, Banana Boat, Sun Bum, CVS Health, EltaMD, Raw Elements, TopCare Everyday, Goodsense, SunBurnt, and Fruit of the Earth.

6. Podobnie @toobaffled wpis https://x.com/toobaffled/status/2070140068925456704

Duże badanie z udziałem ponad 470 000 osób wykazało, że stosowanie kremów z filtrem znacząco zwiększa ryzyko trzech głównych rodzajów raka skóry. Według badań UK Biobank, częstego używający kremów z filtrem mieli o 292% wyższe ryzyko inwazyjnego czerniaka, o 140% wyższe ryzyko raka podstawnokomórkowego oraz o 126% wyższe ryzyko raka płaskonabłonkowego.

Uwaga – przytacza się argument, że osoby stosujące kremy z filtrem czują się za bardzo bezpieczne i przesadzają czasowo z wystawianiem się na silne słońce i przez to nabywają raka skóry. Ale to oznacza… że te kremy nie działają w takim przypadku lub same w sobie są niebezpieczne.

Inne powtarzające się argumenty:

    1. Wzrost zachorowań na raka skóry od czasu wprowadzenia kremów z filtrem.
    2. Benzene (rakotwórczy) w niektórych produktach.
    3. Zalecanie mineralnych filtrów (cynk/tlenek cynku) zamiast chemicznych.

    7. @SamaHoole Wpis https://x.com/SamaHoole/status/2074136618571604157

    …

    Przez trzydzieści lat przekaz był prosty i nieustępliwy: słońce jest rakotwórcze, zakryj każdy centymetr, nałóż krem z filtrem co dwie godziny. Był flagowym elementem kampanii mającej na celu całkowite powstrzymanie ludzkiej skóry przed słońcem. Ktoś w końcu zmierzył, co dzieje się z ludźmi, którzy się podporządkowują.

    Badacze z południowej Szwecji śledzili 29 518 kobiet przez dwadzieścia lat, sortowanych według tego, ile słońca szukały. Ci, którzy go unikali, umierali mniej więcej dwa razy częściej niż ci, którzy go szukali. Dodatkowe zgony pochodziły z powodu chorób serca i cichych, nienowotworowych chorób, które dotykają większość z nas, a nie z powodu raka, którego wszyscy się bali.

    8. @ValerieAnne1970 wpis https://x.com/ValerieAnne1970/status/2071594545578426475

    ZWOLNIJ LEKARZA, JEŚLI POWIE CI TO O SŁOŃCU! Dr Adiel Tel-Oren: „Jeśli JAKIKOLWIEK lekarz kiedykolwiek powie ci, żebyś trzymał się z dala od słońca… NATYCHMIAST ICH zwolnij!” Słońce jest KLUCZOWE dla naszego zdrowia — nie wrogiem. Słońce NIE powoduje czerniaka. Chroni nas przed tym. Ponad 90% czerniaka występuje na częściach ciała NIGDY nie wystawionych na działanie światła słonecznego. Ten mały procent na twarzy? Głównie u osób, które codziennie nakładają chemiczny SPF — blokując melaninę, która chroni skórę. To błąd medyczny ukryty jako „bezpieczeństwo”. Chemiczne kremy z filtrem to toksyczna trucizna: – Wchłaniają się do krwiobiegu w 14-krotnym stopniu przekraczającym limit bezpieczeństwa FDA, już po JEDNYM dniu. – Oksybenzon: Zaburzenie hormonalne, które obniża poziom testosteronu i powoduje raka piersi + endometriozy. – Oktokrylen: Skażony rakotwórczym benzofenonem. – Awobbenzon: Blokuje testosteron i zaburza hormony. Tymczasem przemysłowe oleje nasienne (prawdziwy złoczyńca) eksplodowały w naszej diecie o 328% od lat 40. XX wieku. Utleniają skórę od środka i przygotowują grunt pod nowotwory. Obwiniane jest słońce, podczas gdy Wielkie Koncerny Gastronomiczne i Wielka Farmacja zarabiają. Każda komórka w twoim ciele komunikuje się za pomocą światła. Blokowanie UVB za pomocą kremu z filtrem: – Naturalna witamina D – Synergia melaniny i cholesterolu (tarcza przeciwrakowa skóry) – Hormony, nastrój, odporność, zdrowie kości i inne aspekty Rozwiązanie: Codziennie dbaj o bezpieczną ekspozycję na słońce. Do długotrwałego kontaktu używaj łoju wołowego z pastwisk karmionych trawą + nie-nanotlenku cynku. NIE ufaj lekarzom, którzy boją się słońca. Słońce to lekarstwo. Chemiczny krem z filtrem to oszustwo. Olejki z nasion niszczą cię od środka. Przyjmij słońce. Pozbądź się trucizny.

    Tyle „expresem”.

    A w miarę Pana wolnego czasu – tutaj opisałem zagadnienie szerzej jeśli chodzi o promieniowanie słoneczne – wpis http://www.lepszezdrowie.info/Slonce.htm z początku 2019 r., czyli „wiekowy” na archiwalnej i nie aktualizowanej już stronie [ten wpis polecam tutejszym czytelnikom jako własny]. Z tego względu pewne linki mogą już nie działać. Wspomniana tam także książka J. Zięby z 2014 r. to tom 1. serii. Jest tam też podrozdział o solariach.
    Wtedy pewne rzeczy widziałem może jeszcze cząstkowo, a także później doszło wiele nowszych danych.

    Podobnie na ww. stronie
    Substancje chemiczne chroniące przed słońcem wchłaniane przez skórę na poziomie przekraczającym progi FDA: badanie – też stary wpis z paroma odniesieniami do powiązanych artykułów i badań.
    Należy zwrócić uwagę na ważne działanie słońca w tworzeniu dobroczynnej witaminy D. Jest też poddziedzina medycyny i terapii zwana światłoterapią, a nawet leczeniem światłem – patrz http://www.lepszezdrowie.info/swiatloterapia.htm .

    Nie poruszam sprawy okularów słonecznych, ale tu też jest szereg wątpliwości…

    Pozdrawiam – Leszek

    ——-
    Cóż, nie mam jeszcze odpowiedzi (jeśli w ogóle będzie), chociaż byłbym jej ciekawy, bo może się mylę. Tak czy inaczej, czegoś więcej bym się dowiedział.
    Zastrzeżenie – tym wpisem nie namawiam do braku ostrożności ani do lekceważenia ew. zmian na skórze po opalaniu.
    Generalna rada: opalać się krótko (np. 20 minut – zależnie od intensywności słonecznej) i stopniowo. Stosować bezpieczne środki ochrony, a po opalaniu środki łagodzące poparzenia.

    Słońce jest tematem innych kontrowersji związanych z klimatem, energetyką, zakłóceniami elektromagnetycznymi itp. To też często jest omawiane w X.com i nie tylko tam, ponieważ leży u podstaw polityki i praktyki na rzecz walki z globalną zmianą klimatu (przedtem „ociepleniem klimatu”). Zagadnienie chemtrails (parokrotnie omawiane na tym blogu – znajdź tutejszą wyszukiwarką) jest elementem takiej narracji. Coraz częściej podawane są argumenty, że i ta narracja jest ideologicznie i biznesowo sterowana oraz demaskowana.

    Z osobliwej osobistej historii

    lupa ++

    Znajdują ci, którzy szukają.

    Bardzo rzadko udostępniam publicznie coś z prywatnej korespondencji.
    Tym razem jednak pokażę fragment listu do internetowego znajomego, z którym miałem dyskusję.
    Publikuje on ciekawe treści, i to takie, które pasują do jednego z moich zainteresowań, więc jest o czym rozmawiać.
    Natomiast nie znał on historii, jaka stoi za tym zainteresowaniem, i wypadało to w skrócie opowiedzieć.
    Na tym blogu już po części to ujawniałem, ale nie było moim celem, by wciągać go w szukanie.

    Oto ów fragment.

    … Ogólnie jestem dość zabiegany i chociaż często siedzę przy komputerze, to skupiam się na swojej pracy, zainteresowaniach i nad tym, co uważam za potrzeby chwili (obecnie to głównie gorący czas polityki i obalania kłamstw, a ze względu na szczególne praktyczne zainteresowania – w zakresie zdrowia).
    Ale jestem z podobnej [do Twojej] „bajki”,  jeśli chodzi o próby głębszego rozumienia świata. To szeroki temat, który poznawałem i „ćwiczyłem” przed wieloma laty przez setki lektur i korespondencji. Jeśli jesteś z Warszawy, to wystarczy zajrzeć do księgarni Nieznanego Świata, gdzie mają/mieli tysiące(?) książek o takiej tematyce. Różne ujęcia, poglądy, różny poziom wglądu. Przykładowo, mam i przeczytałem bodajże wszystkie książki Walscha, Zelanda, wiele książek z serii  wyd. Limbus, Igora Witkowskiego, częściowo Kryona (via L. Carrol) itd. itd. (ew. podeślę Ci listę).  Prenumerowałem Nexusa, „Nieznany Świat”, przedtem inne podobne periodyki. W osobistej bibliotece (ok. 2500 książek) na  podobne tematy było ich chyba prawie połowa  (obecnie nieco ten profil ograniczyłem).
    Ze swojej strony przykładowo „prawo przyciągania” i powiązane tematy poruszałem obszernie na nieistniejącej już stronie L-earn.net, a bardziej zrozumiałe dla przeciętnego czytelnika wprawki pozostawiły ślad na prowizorycznej stroniczce https://spelnijmarzenia.pl.tl/ z 2008 r. (a tam podstrona spelnijmarzenia.pl.tl/Artyku%26%23322%3By.htm ).
    Nie trzeba dodawać, że sporo się zmieniło na świecie w takiej narracji, trochę rodem z New Age, i także w moich poglądach.
    To mam za sobą , więc potem nie dodawałem tam nic ani nawet nie zaglądałem od wielu lat. Myślałem, by zastąpić te miejsca grupą dyskusyjną na FB, co kiedyś zrobiłem, zakładając facebook.com/groups/twojrozwoj. Ma ok. 7 000 grupowiczów i już dość dawno przestałem nad tym panować, bo trudno ogarnąć wszystkie wpisy,  gdzie niektóre są bez większego sensu. Puściłem tę grupę „samopas”, bo nie mam czasu na moderację, a ciężko namówić kogoś, by się tego podjął. Wpadam tam rzadko. Ale myślę, że przydałyby się tam głosy podobne do Twoich.
    Obecnie bardziej odwiedzam wpisy jak np. justempowerme.com/question-answers-glossary/ i w ogóle stronę Pameli JZ (o tym za chwilę), oraz źródła, z których i ona korzysta, dużo rzadziej (bo z pewną rezerwą) przekazy od Lisy Renee (justempowerme.com/who-is-lisa-renee-of-energetic-synthesis-what-is-ascension-plan-b/) i podobne, ale jest też dużo ciekawych treści na Telegramie. Tam nie piszę – tylko podpatruję. Także na wielu podobnych portalach.
    Powracając do PJZ są tam zebrane informacje o Kimberly Ann Goguen (w skrócie KAG) w justempowerme.com/who-is-kimberly-ann-goguen-aka-kim-possible/ (glosariusz, margines z tagami itp.), przy czym mam o Kimberly swoje własne dossier (czasem lepsze?) – z tego tytułu, że obserwuję KAG bodajże dłużej niż Pamela (ok. 10 lat). Relacjonuję jej raporty.
    KAG (IMO) jest najbardziej na świecie wtajemniczona w to, co się dzieje i co nas czeka. Wg niej owo przejście do 5. wymiaru, czy jak to nazwać, które głosisz,  nastąpi wcześniej niż do 2050 r. Ale nie dla wszystkich ludzi, ponieważ niektórzy są „niereformowalni” oraz nie są w istocie ludźmi. Pomimo dużej wiedzy na ten temat, ona nie epatuje jakimiś odjechanymi przepowiedniami ani telepatycznymi przekazami (channeling) z kosmosu. Stąpa trzeźwo po ziemi i konsekwentnie realizuje projekt CARE (Center of Amity and Restoration of Earth), którego jest założycielką. Historia KAG jest długa i „epicka”. Może się mylę, ale „postawiłem na tę kartę”, bo w Polsce jest raczej mało osób, które o niej wiedzą (oprócz służb i niektórych polityków, ponieważ dostają od niej informacje/ostrzeżenia). Zatem wypełniam pewną lukę informacyjną.
    Poświeciłem jej raportom sporo pracy (parę tysięcy wpisów/artykułów) na portalu locusmind.one, ale wszystko przepadło (dwukrotnie!) przez niefrasobliwość admina – cały portal i konta wielu ludzi wcięło przez jakieś jego zaległości w opłatach/inne zaniedbania (obecnie znów coś kombinuje podejrzanego).
    Tylko w małej części udało mi się odtworzyć pojedyncze wpisy i w ograniczonym zakresie kontynuuję (wplatam) ten konkretny temat na gab.com/etsaman3 (tamże też dla osób bardziej poszukujących aktualnych sensacji okresowo pokazuję raporty Benjamina Fulforda, ale te z dystansem).

    Na X (i w ogóle) z tymi sprawami raczej się nie wychylam (kto wie, to i tak znajdzie), ponieważ znając większość swoich odbiorców, nie to ich teraz interesuje, ani prawdopodobnie nie są gotowi na takie treści (oczywiście z wyjątkami – śledzimy obaj podobne profile) i prawdopodobnie mogliby zakwalifikować mnie (nas?) do szurów lub fantastów nie wyłączając głupawych komentarzy.
    Moją bolączką praktyczną jest brak czasu na ogarnięcie wszystkich interesujących tematów (przekleństwo ciekawości). Zatem kończę i ten list, tym bardziej, że wzywa mnie „obowiązkowy” spacer i zew ruchu dla zdrowia i podziwiania wiosny.
    …
    Pozdrawiam!

    ___

    Czytelniku — jeśli zaintrygowała Cię poruszona tematyka — znajdziesz o niej na tym blogu dużo więcej.

    Kryzys służby zdrowia

    Słowo KRYZYS może kojarzyć się z KRYtyka, ZYSk, RYZYko
    – to wszystko ma pewien ukryty sens…

    To jest powtórzenie wpisu z innego miejsca Edytorial 1- Kryzys służby zdrowia z 2007 r.
    Wprowadzam parę niedużych zmian, co świadczy, jak mało zmieniła się sytuacja, a jeśli, to NA GORSZE.
    Na końcu dodaję parę nowszych uwag.
    _________________________________________

    Kryzys służby zdrowia jest tak głęboki, zarówno strukturalny jak i na poziomie merytorycznym i etycznym, że bodajże bez wyjścia.
    Świat medyczny ma zasłużenie złą prasę – skandale, błędy lekarskie, upadek morale, zapaść ekonomiczna. Oczywiście trzeba filtrować informacje wynikające z gonienia mediów za sensacją i manipulacje dla celów politycznych, ale każdy z nas widzi jak jest.
    Gdy sięgnąć głębiej, to okaże się, że podobno medycyna jest bezsilna wobec ok. 90% schorzeń przewlekłych, a jej (i farmacji) misją wydaje się co najwyżej leczyć i uśmierzać (objawowo) a nie wyleczyć.
    Maszyneria obecnej medycyny stanęłaby, gdyby nie było chorych. Posunę się do stwierdzenia (chociaż nie będę w tym oryginalny), że dość często lekarze bardziej szkodzą niż pomagają (choroby jatrogenne, forsowanie leków ze skutkami ubocznymi, atomizacja medycyny na coraz więcej dziedzin bez spojrzenia całościowego na człowieka, itd.).
    Gorycz tych słów jest wynikiem wielu lektur na ten temat oraz własnych doświadczeń. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat, gdy zmagałem się z różnymi dolegliwościami, ani razu nie potrafiono mi postawić właściwej diagnozy! Nawet (?) podczas konsultacji profesorskich jaskrawo widziałem mylenie skutków z przyczynami.
    Niech mi wybaczą lekarze, którzy z oddaniem i nawet heroicznie – zważywszy polskie warunki i płace – starają się pomagać. Prawdopodobnie i oni i my – większość pacjentów, cierpimy w wyniku niskiego poziomu oświaty i nieświadomości swych naturalnych mocy. Z drugiej strony – coraz więcej lekarzy przekonuje się do metod alternatywnych/komplementarnych.
    Programy szkolenia lekarzy nie uwzględniają ziołolecznictwa, energoterapii, medycyny informacyjnej, itp.

    Nie sugeruję, że wszystkie metody alternatywne są dobre i jedyne. Także naturoterapeuci często są niedoszkoleni, zdarzają się faktyczni szarlatani i oszuści. Ale to nie daje powodu by wykluczać naturoterapię jako nie naukową; może się okazać, że jest ona nawet bardziej naukowa od oficjalnej medycyny, bo próbuje dotrzeć do rzeczywistych przyczyn rzeczy w ich powszechnym powiązaniu.
    Szczególnie niepokoją zakusy biurokracji i ciasnych umysłów, by leczyć mogli tylko ci, którzy mają świadectwo Ministerstwa Zdrowia.

    Mam podstawy by dość sarkastycznie odnosić się do nieomylności czy przewagi nauki „oficjalnej”. Sam mam tytuł doktora (chociaż nie w medycynie) i przepracowałem ok. 20 lat w instytutach naukowych. Widziałem różne rzeczy, które nie zachęcają do ślepego szacunku do naukowców, tytułów i „metod naukowych”.  Jak wszędzie – ludzie podlegają pokusom, słabościom, ambicjom i naciskom środowiska. Historia nauki podaje wiele przykładów tendencyjności, ślepoty, konformizmu, a nawet oszustw. Także w tym serwisie znajdziecie od czasu do czasu doniesienia o takich „przekrętach” w dziedzinie medycyny lub jej przyrodniczych podstaw.
    Nie pretenduję do jedynej słusznej opinii – tylko wyrażam opinie odmienne od popularnych, a wnioski Czytelnik niech wyciągnie sam – obserwując, pogłębiając wiedzę z różnych źródeł i analizując swoje i innych doświadczenia. „Po owocach poznacie ich” – to chyba najlepsze kryterium. Jakie są owoce współczesnej medycyny? Jaki jest stan zdrowia społeczeństwa?
    Tym, którzy dopiero rozpoczynają rozpatrywać ten temat (oby nie za późno, gdyż mniemają, że są całkowicie zdrowi, np. z racji wieku) polecam parę książek, np. Sławomira Nowakowskiego i Genadija Małachowa (szczegóły na końcu artykułu). Jeśli te właśnie książki wydadzą się Wam przesadzone, to nawet dzieląc argumenty i opisy przez dwa, i tak będziecie poruszeni, jeśli nie zaszokowani (specjalnie polecam właśnie te tytuły wśród wielu innych, by Wami poruszyć…).

    Strajki lekarzy i pielęgniarek są słuszne, ale  jeśli zostałyby spełnione ich wszystkie postulaty, to czy będziemy zdrowsi? Czy pieniądze załatwią wszystko? Praktyka pokazuje, że dowolnie wielka kwota może być roztrwoniona i nie poprawić zasadniczo zdrowia w społeczeństwie.
    Nawet jeśli obecny chaos przeminie, to pozostanie sytuacja, którą dobrze ilustruje znane powiedzenie Edwarda de Bono:
    „Na pokładzie wszystko w najlepszym porządku. Tylko statek płynie w niewłaściwym kierunku.”
    Innymi słowy – próbuje się łatać to, co u podstaw jest często nietrafne lub skostniałe.

    Od strony organizacyjnej i ekonomicznej już od dawna jest to wytykane przez światlejsze umysły; bodajże najbardziej jest znana publicystyka (czasem kontrowersyjna) Janusza Korwina-Mikke, który twierdzi, że zamiast utrzymywać całą machinę ministerstwa zdrowia wraz z powiązaną biurokracją, lepiej oddać ludziom ich składki zdrowotne, by sami je efektywnie wykorzystali w prywatnej lub państwowej służbie zdrowia. Prawdopodobnie jeszcze sporo pieniędzy by zostało.
    Termin „bezpłatna służba zdrowia” jest w dużej mierze fikcją, skoro wszyscy płacimy składki ZUS.

    Na marginesie można zauważyć, że podobnie można by rozwiązać wiele innych naszych „nierozwiązywalnych” problemów. Przykładowo, konflikt Doliny Rospudy przestałby istnieć, gdyby … zlikwidować (lub radykalnie ograniczyć) transport samochodowy na rzecz kolejowego i wodnego. Zadowoleni byliby mieszkańcy Augustowa, nie ucierpiała by przyroda i w ogóle ekologia, a transport byłby tańszy.
    Podobne impasy rozwiązuje się, wychodząc poza koleiny istniejącego układu.

    Odrzucając docelowo molocha skomercjalizowanej medycyny i farmacji (oprócz przypadków, gdy jej pomoc jest niezbędna), nakierowujemy się na naturalne metody profilaktyki i leczenia. To tańsze, efektywniejsze  i zdrowsze. Że profilaktyka (nie tylko w medycynie) jest tańsza, to banał, ale jakoś lubimy komplikować życie…
    Oczywiście istnieje duży opór środowisk, które straciłyby swoje wpływy, władzę, korzyści lub poważanie.
    Mam nadzieję, że kiedyś te negatywne postawy zostaną zmarginalizowane.

    Więcej uwag krytycznych na temat medycyny i farmacji znajdziecie sukcesywnie w dziale ANTY.

    Poznawajmy przyczyny chorób i weźmy zdrowie bardziej w swoje ręce.

    Leszek Korolkiewicz
    maj 2007
     

    Wybrana literatura *

    Sławomir Nowakowski, „Uroda i zdrowie – poradnik zdrowia„, Agencja Wydawniczo Handlowa OMEGA, 2004.

    Gienadij Małachow, „Oczyszczanie organizmu„, Oficyna Wydawnicza ABA, 2004 (oraz wiele innych książek tego autora wydanych przez ABA).

    ——–

    Dopisek z późniejszych lat. 
    Podobna tematyka przewija się często w tym serwisie, patrz np.:
    Edytorial 2 – Aspekty zdrowia
    Nieuleczalne: choroby, ludzie czy system?
    Bardziej chora od pacjentów

    ——- Mała aktualizacja z 2026 r. —–

    * Później takich wpisów i pozycji literatury było setki.
    ** Niestety, mimo że wielu innych autorów, w tym lekarzy, naukowców i dziennikarzy, wskazywało przez długie lata na podobne sprawy, to nie tylko nie widać istotnego postępu, ale zaostrzyła się kontrola i sankcjonowanie treści nie pasujących do narracji głównego nurtu. Nastąpiła globalizacja „poprawnych” poglądów i metod oraz dyktat administracyjnie i politycznie uformowany głównie pod interesy farmacji. To ona rządzi medycyną.
    Są „jaskółki” pozytywnych zmian idące z części decydentów w USA (np. Robert F. Kennedy Jr.), ale i to natrafia na opór, a w Polsce szczególnie.

    Kontra czyli osiągnięcia III RP

    zapaść

    Będzie politycznie.
    Rząd chwali się sukcesami. Gospodarką na 20. miejscu na świecie. Wzrostem wskaźników…
    Czy tak jest naprawdę? W jakim stopniu? I w jakim kierunku dryfujemy…?

    Nie krytykuję obecnych sukcesów „w czambuł”, ale by w kontrze do propagandy przedstawić sprawy bardziej realnie, wykorzystam parę wpisów znalezionych na X.com (które są odbiciem materiałów bardziej rozbudowanych).
    Te czy inne wnioski nie dotyczą tylko jednej partii, jak sugerują wykorzystane cytaty, ale całego systemu politycznego po 1989.
    Jednak „osiągnięcia” D. Tuska i jego rządów są dość „spektakularne”…

    —

    Czy PKB oddaje faktyczny stan naszego potencjału?
    Duża liczba firm nie jest polska i ich zyski idą za granicę. Niektóre są zwolnione z podatku lub płacą je w symbolicznej wielkości.
    Ilustruje to ten filmik  https://x.com/i/status/2020316356680511647   zobacz – jest krótki.

    ——

    „Sukcesy KO i tego pajaca!”

    Na dwulecie rządów demokratyczno-liberalno-lewicowej Koalicji 13 grudnia wycinek jej sukcesów:

    – polski oddział Nokii – 800 osób do zwolnienia

    – polski oddział Levi–Strauss – likwidacja zakładu, 650 osób do zwolnienia

    – Eltwin w Stargdardzie – 71 osób zwalnianych, większość załogi

    – Backer OBR w Stargardzie – 90 osób do zwolnienia

    – MA Polska S.A. i BCube Poland Logistics w Tychach – 370 osób do zwolnienia

    – krakowski oddział PepsiCo – około 200 do zwolnienia

    – Magneti Marelli w Bielsku–Białej – 150 osób do zwolnienia

    – BCube Poland w Bielsku–Białej – 55 osób do zwolnienia

    – Karolina – producent porcelany w Jaworzynie Śląskiej – likwidacja zakładu, ponad 200 osób na bruk

    – Forte fabryka mebli – co najmniej 230 osób do zwolnienia

    – ING Bank Śląski – 1500 osób do zwolnienia

    – Neonet – 100 osób do zwolnienia

    – FCA Powertrain w Bielsku–Białej – zakład do likwidacji, 460 osób na bruk

    – ICC Sery w Pasłęku – 70 osób do zwolnienia

    – Agora SA – 200 osób na bruk

    – Odlewnia staliwa GE w Elblągu – zakład do likwidacji, 170 osób do zwolnienia

    – Octopus Energy Kraków – 317 osób na bruk

    – Polska Dystrybucja Alkoholi Pabianice – 138 osób do zwolnienia

    – Trixie Tekstylia z Ksawerowa – 80 osób do zwolnienia

    – Toshiba w Gnieźnie – zakład do likwidacji, ponad 100 osób do zwolnienia

    – Lear Corporation w Pikutkowie – 960 osób do zwolnienia

    – Sirio Polska w Bielsku–Białej – 50 osób do zwolnienia

    – Signify Poland w Bielsku–Białej – likwidacja zakładu, 130 osób do zwolnienia

    – NatWest Bank oddział w Polsce – cały do likwidacji, 1600 osób do zwolnienia

    – B&M Clothing Company z Radomia – 123 osoby do zwolnienia

    – Altha Powder Metallurgy z Radomia – 40 osób do zwolnienia

    – Toho Poland w Radomiu – zakład do likwidacji, 115 osób do zwolnienia

    – OTCF/4F – 130 osób do zwolnienia

    – Yazaki Automotive Products Poland w Mikołowie – niemal całkowita likwidacja, 230 osób do zwolnienia

    – Calfrost Kalisz – likwidacja firmy, 53 osoby bez pracy

    – E. Leclerc – ponad 100 osób do zwolnienia

    – Walcownia Rur Andrzej w Zawadzkim – zakład do likwidacji, 455 osób na bruk

    – Bioetanol AEG w Chełmży – likwidacja zakładu, 55 osób do zwolnienia
    – ABB w Aleksandrowie Łódzkim – likwidacja zakładu, 410 osób bez pracy

    – Grupa Eurocash – 1000 osób do zwolnienia

    – Goleniów LM Wind Power Blades – 200 osób do zwolnienia

    – TE Connectivity Industrial w Nowej Wsi Lęborskiej – zakład do likwidacji, 140 osób do zwolnienia w nim, 250 u kooperantów

    – SFC Solutions w Piotrkowie Trybunalskim – likwidacja zakładu, 180 osób na bruk

    – Poczta Polska – co najmniej ponad 6000 etatów mniej

    – Stoll Polska w Słupsku – likwidacja zakładu, 90 osób na bruk

    – Hutchinson zakład w Żywcu – 90 osób na bruk

    – Hutchinson zakład w Bielsku – 80 osób na bruk

    – Zakład Budowy Tłoczników w Tychach – 90 osób na bruk

    – Northvolt w Gdańsku – dwie fabryki do likwidacji, 280 osób do zwolnienia

    – planowana likwidacja elektrowni Siersza – 500 osób do zwolnienia

    – GSK Poznań – 150–200 osób na bruk

    – AIS WSI Europe z Radomia – 56 osób do zwolnienia

    – Alorica z Łodzi – 67

    – Siarkopol w Grzybowie – 207

    – Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego „Paterek” w Nakle nad Notecią – zakład do likwidacji, 265 osób na bruk

    – Rurexpol w Częstochowie – do likwidacji, 260 osób na bruk

    – Intel w Gdańsku – kilkaset osób na bruk

    – MA Polska – Kielce i Tychy, 260 osób na bruk

    – Amica – 50 osób do zwolnienia

    – Draexlmaier w Jeleniej Górze – 220 osób na bruk

    – Bama Poland w Gorzowie – zakład do likwidacji, 150 osób bez pracy

    – Albatros Aluminium oraz ADT Solutions w Wałczu – 176 osób na bruk

    – Elektrownia Rybnik – niemal cała przeznaczona do likwidacji – 500 osób bez pracy plus kolejne kilkaset u podwykonawców

    – Stellantis zakład w Gliwicach – 500 osób

    – PKP Cargo i PKP Cargotabor – około 4500 osób do zwolnienia, kilka oddziałów regionalnych w likwidacji

    – Pelikan/Herlitz w Baranowie – zakład do likwidacji, 50–70 osób na bruk

    – Beko w Łodzi i Wrocławiu – częściowa likwidacja, 1800 osób bez pracy

    – Fameg z Radomska – 80 osób na bruk

    – Generator Produkcja Opole – zakład do likwidacji, ponad 200 osób na bruk

    – Viskase w Sulnowie – likwidacja zakładu – 51 osób na bruk

    – Eurocash – zwolnienia planowane w dwa najbliższe lata – 3000 osób

    – Elogic w Szczecinie – likwidacja zakładu, ok. 150 osób bez pracy

    – Orange – w najbliższe dwa lata cięcie 1000 etatów

    – Aptiv – 200 osób w Krakowie, ok. 400 w Jasienicy

    – kopalnia Silesia w Czechowicach – prawdopodobna likwidac ja, ok. 750 osób straci prace

    – Zakład Elektrotechniki Motoryzacyjnej w Ełku – 240 osób na bruk

    – Odlewnia Teriel w Gostyniu – likwidacja zakładu, 60 osób na bruk

    – Hymon Fotowoltaika z Tarnowa – 72 osoby na bruk

    – Spółdzielnia Pracy „Tarnowska Odzież” – likwidacja zakładu, ok. 90 osób bez pracy

    – LG Electronics pod Wrocławiem – 182 etaty do likwidacji

    – Black Red White – 800 osób, wcześniej 400, w tym likwidacja zakładu w Przeworsku (220 etatów)

    – ZF zakład w Częstochowie – 225 do zwolnienia

    – Inofama z Inowrocławia – 66 osób na bruk

    – Blachotrapez – 90 osób do zwolnienia

    – Ikea – stopniowa reedukacja etatów w 2024, w sumie 285 etatów mniej

    – International Paper oddział Kraków – w dwóch turach w sumie zwolnienia ok. 100 osób

    – browar w Namysłowie – likwidacja, 100 pracowników na bruk

    – Powszechna Spółdzielnia Spożywców „Społem” z Łodzi – likwidacja, 62 osoby na bruk

    – FAP Pafal w Świdnicy – likwidacja, ok. 30 osób na bruk

    – Heineken oddział Kraków – ok. 600 osób na bruk

    – Shell oddział Kraków – ok. 250 etatów mniej

    – Spółdzielnia Mleczarska w Lidzbarku Welskim – likwidacja, ok. 20 osób na bruk

    – Tarkett Polska w Orzechowie – likwidacja, 210 osób na bruk

    – Aquinos w Łodzi – likwidacja, ok. 350 etatów

    – Fujitsu Technology Solutions oddziały Łódź i Katowice – ok. 830 osób na bruk

    – Greenbrier Poland w Oławie – likwidacja, 160 osób bez pracy

    – Aldi Financial Hub w Krakowie – 96 osób

    – Drüsedau zakład w Margoninie – do likwidacji, 30 osób na bruk

    – Eko–Okna – około 1000 osób

    – Makro Polska – dwie tury zwolnień, w sumie ok. 500 osób

    – Henkel zakład w Raciborzu – likwidacja, 160 osób na bruk

    – Texton ze Zgierza– likwidacja, 180 osób na bruk

    – Huta Szkła „Marta 2” w Chełmie i Dubecznie – likwidacja, 210 osób na bruk

    – Odlewnia Chemar w Kielcach – likwidacja, około 80 osób na bruk

    – Atos oddział Bydgoszcz – ok. 60 etatów mniej

    – Avon zakład w Garwolinie – 170 etatów mniej

    – Fabryka Układów Hamulcowych Bosch w Mirkowie – 60 etatów mniej

    – Fabryka Łożysk Tocznych w Kraśniku – ok. 80 etatów mniej

    – Naturana Włocławek – likwidacja, ok. 100 osób na bruk

    – Ryvu Therapeutics – ok. 90 etatów mniej

    – Grupa CCC – 250 etatów mniej

    – UBS oddział Polska – około 1300 etatów do likwidacji

    – Carrefour odział Polska – ok. 340 osób

    – Otomoto Pay – 60 etatów mniej

    – Collins Aerospace Krosno – ok. 130 osób na bruk

    – Plati w Kwidzynie – dwie tury zwolnień, w sumie ok. 180 osób

    – VMG z Konstantynowa – ok. 50 etatów mniej

    – Logwin Poland – około 125 osób na bruk

    – Oriflame zakład w Warszawie – likwidacja, ok. 200 osób na bruk

    – Panmar Krosno – ok. 70 etatów mniej

    – Huuuge Games – ok. 100 etatów mniej

    – Pitney Bowes Polska – ok. 50 etatów mniej

    – Horizon Sport – ok. 40 etatów mniej

    – Edison Next Poland – ok. 60 osób na bruk

    – Siloh Bielsko – likwidacja, ok. 200 osób na bruk

    – Sanita z Piły – likwidacja, ok. 150 osób na bruk

    – BR Group Trębaczewo – likwidacja, ok. 80 osób na bruk

    – SGL Battery Solutions Polska w Raciborzu – likwidacja, ok. 30 osób na bruk

    – Zakłady Mięsne Lisewo – likwidacja, ok. 50 osób na bruk

    – Urbański w Mosinie – likwidacja, ok. 100 osób na bruk

    – OSM Myszków – prawdopodobna likwidacja, 50 osób na bruk

    To oczywiście tylko zwolnienia największe i najbardziej spektakularne. Bez tysięcy zwolnień indywidualnych, bez tych większych robionych tak, aby obejść ustawowe zapisy dotyczące zwolnień grupowych, bez redukcji etatów za pomocą nieprzedłużania umów czasowych itp.
    W listopadzie 2023 stopa bezrobocia wynosiła 5%, w listopadzie 2025 już 5,7%. W listopadzie 2023 było zarejestrowanych 773 000 bezrobotnych, w listopadzie 2025 już 875 000, choć ze względu na demografię ta liczba powinna znacznie zmaleć, zamiast wzrosnąć, nawet przy zachowaniu dotychczasowego wolumenu miejsc pracy bez kreowania ich przyrostu.

    Oczywiście, ta ferajna i jej wyznawcy powiedzą, że to nie Tusk zamyka zakłady i zwalnia ludzi. Oczywiście, oczywiście. Koalicja 13 grudnia nie odpowiada za nic. Co innego poprzedni rząd: odpowiadał za skutki globalnej pandemii, za skutki kryzysu energetyczno-wojennego w całej Europie, za inflację w połowie świata wywołaną pandemią i wojną itd. A obecny rząd i jego „polityka przemysłowa” nie odpowiadają za nic.

    A to szczęściarze. Coś jak 3-letnie dzieci: „Samo się zrobiło”. Tacy nami rządzą‼️”

    (Przekazane przez  @Darekbrzoza na X, za Krystyna Maszota)

    Uzupełnienie o bezrobociu:
    PO-wrócił Tusk i bezrobocie…
    Szacowana stopa bezrobocia rejestrowanego w styczniu 2026 r. wyniosła 6%, o 0,3% więcej niż miesiąc wcześniej – poinformowało w poniedziałek Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. To najwyższy poziom stopy bezrobocia od czerwca 2021 r.
    W powiecie szydłowieckim na Mazowszu stopa bezrobocia wynosi 23,6%. Gospodarka nie generuje nowych miejsc pracy. W krótkim czasie Polska traci wszystkie przewagi konkurencyjne, wypracowane przez wiele ostatnich lat. Za rok dojdzie do sytuacji, w której kolejne pokolenie Polaków będzie zmuszone pakować walizki i wyjeżdżać za granicę do pracy.

    Z „ostatniej chwili” dodatkowe dwa wpisy:
    1) Nie ma dnia, w którym brak byłoby informacji o upadających zakładach. Tak cudownie jest za rządów bandy Tuska. Walcownia „Andrzej”, zatrudniająca pół tysiąca osób, była największym zakładem w gminie Zawadzkie. Do końca marca zostanie zrównana z ziemią. Uśmiechnijcie się, lemingi.
    2) Do urzędów pracy w 2025 r trafiły zgłoszenia o zamiarze likwidacji ~100 tys etatów. Wynik trzykrotnie gorszy niż w poprzednim roku przypomina ten ze światowego kryzysu 2008. Jednak teraz nie ma takiego kryzysu. Jakie są przyczyny? Zielona polityka UE i bierność rządu. Zdziwienie?

    Uwaga tutejsza – niektóre zakłady są/były prywatne, czyli nie państwowe. Jednak zwolnienia i likwidacje wynikały z sytuacji/rynku, za jakie państwo w dużym stopniu odpowiada.
    —-

    Jak to się stało? Upadały firmy, które ISTNIAŁY. Skąd się wzięły?
    PRL miał wiele wad, ale….
    Oto kolejny cytat z X:

    Warto czasem odkłamać historię. Bo gdy dziś młody, „światowy” człowiek z dużego miasta słyszy nazwę „PRL”, to widzi ocet na półkach, puste sklepy i kolejki po papier toaletowy. Ale nikt im nie powie, że w tej samej Polsce, jeszcze nie tak dawno temu, powstawały rzeczy, których dziś nie umiemy już nawet naprawić, nie mówiąc o wyprodukowaniu.

    To w Polsce produkowano generatory elektryczne dla największych elektrowni świata. To w naszych zakładach budowano turbiny 500 MW i przygotowywano projekty 1500 MW. Pół świata – od Chin i Indii, po Turcję, Libię i Irak – korzystało z polskich turbin.

    To my wytwarzaliśmy śmigłowce, samoloty odrzutowe i tłokowe. Od myśliwców takich jak P.11, Lim-1 (MiG15), czy TS-11iskra, po bombowce jak PZL.37 Łoś i samoloty transportowe typu An-2 oraz PZL M28 Bryza. Wytwórnie takie jak PZL-Mielec i PZL-Świdnik specjalizowały się w różnych typach maszyn, w tym także śmigłowcach.

    Produkowaliśmy 40 tysięcy ciężarówek rocznie. 20 milionów ton stali. Byliśmy drudzy na świecie – zaraz po Japonii – w produkcji statków rybackich. I to nasze statki zdobywały Błękitną Wstęgę Atlantyku.

    To Radmor bił Amerykanów i Japończyków jakością zestawów audio. To polskie sprężarki chłodnicze kupował świat. To już w latach 50. Star jeździł na LPG, chłodząc nim nadwozie. To w Polsce powstał pierwszy komputer PC – zanim Brytyjczycy wymyślili swoje ZX Spectrum.

    Budowaliśmy drogi i szpitale, rafinerie, huty, fabryki kombajnów i ciągników, autobusy, porty i elektrownie. W latach 70. oddawaliśmy do użytku 300 tysięcy mieszkań rocznie. W dekadę PKB wzrosło o 80 proc..  Płace poszły w górę o 40 proc. Polska miała dodatni bilans handlowy, rezerwy walutowe i mniejsze zadłużenie niż Węgry czy Jugosławia.

    A potem… przyszła „transformacja” Balcerowicza i jego „terapia szokowa”. Fabryki – sprzedane za bezcen. Cukrownie – zamknięte na żądanie Brukseli. Stocznie – wykończone konkurencją, aprobowaną przez własne rządy. Przemysł chemiczny – rozprzedany obcym.

    Elektronika, zbrojeniówka, huty – w większości zlikwidowane.

    Kiedyś byliśmy eksporterem cukru. Mieliśmy ponad 70 cukrowni – dziś zostało kilkanaście. Cukier podrożał, a Polska z eksportera stała się importerem. To samo z chemią – Puławy, Police, Tarnów, Oświęcim.

    Dziś w rękach koncernów, okrojone, podporządkowane obcym interesom. Przypomnijmy sobie też elektronikę – warszawskie CEMI, które produkowało układy scalone i półprzewodniki. Dziś – wspomnienie. A stocznie? Kiedyś drugie miejsce na świecie w produkcji statków rybackich, dziś – ruiny.

    Po Balcerowiczu pojawił się następny szkodnik – Donald Tusk. Przez wszystkie swoje rządy nie zbudował w Polsce ani jednej większej inwestycji przemysłowej. Ani rafinerii, ani elektrowni, ani dużej fabryki. Ba – kibla nawet nie zbudował. Wyręczył go w tym Trzaskowski.

    Za jego pierwszych rządów Polska miała być „zieloną wyspą”, a młodzi w milionach uciekali na zmywak do Londynu, Dublina, Oslo. W kraju zamykano zakłady, a Tuskowi świeciły się oczy, że wreszcie możemy być tylko montownią Europy.

    Dzisiaj kontynuuje swoje „dzieło”. Kiedy słyszę dziś, że „to wszystko było nieopłacalne”, to się pytam: skoro było nieopłacalne, to skąd pieniądze na drogi, mieszkania, szpitale, szkoły, elektrownie? Skąd rezerwy walutowe, dodatni bilans handlowy i spłacony w 2009 roku dług Gierka?

    Kiedyś Polska miała przemysł, miejsca pracy i dumę. Dziś mamy centra handlowe, sieci zagranicznych supermarketów, pakiet klimatyczny i ceny prądu dwa razy wyższe niż u sąsiadów. A na dokładkę – klasę polityczną, która od Balcerowicza po Tuska umiała tylko sprzedawać, likwidować i brać kredyty.

    A przecież nawet za „komuny” można było inaczej prowadzić politykę gospodarczą, bo jeśli rządzą krajem ludzie, którzy myślą o interesie własnego państwa i mają wizje rozwoju.

    I tu pojawia się pytanie, które warto sobie zadać: dlaczego kiedyś w represyjnym systemie PRL-u potrafiliśmy budować wielkie zakłady, osiedla, szpitale, a dziś jesteśmy prowincją o coraz mniejszym znaczeniu?
    (za Świadomy Wodnik CONSCIOUS AQUARIUS @SwiadomyWodnik na X)
    ——

    To nie oznacza adoracji PRL-u, ale trzeba uznać szereg przedstawionych faktów.
    Nie jestem ekonomistą, więc trudno mi osądzić, czy wszystkie przykłady są równie miarodajne.
    Natomiast pod wszystkimi podanymi tutaj wpisami był szereg komentarzy nie przebierających w uszczypliwościach.
    Oraz memy i ilustracje jak te
    ZdjęcieZdjęcie

    Bo różne „sukcesy” ekipy polegają na zadłużaniu Polski.
    Oprócz wątku ekonomicznego są oczywiście inne,  jak pakt emigracyjny, bezwarunkowe powierzanie polskich środków Ukrainie, degradacja szkolnictwa, rozwalony system prawny „reperowany” tak, że jest jeszcze bardziej nieskuteczny, absurdy zielonego ładu i nietrafione pomysły z tego wynikające, zapaść służby zdrowia, unijny dyktat i uległość wobec Niemiec, fatalna demografia, utrata konkurencyjności,  …
    Długo by omawiać, ale to na inny wpis.
    Nie mam złudzeń, że jakakolwiek partia ze starego układu coś znacząco naprawi.
    Osobiście oceniam, że większość polityków nie rozumie obecnej zasadniczej zmiany geopolitycznej, w której świat będzie wielobiegunowy, a nie polem bitwy starych hegemonów. Taka zmiana umożliwi nam większą elastyczność, da impuls do polegania na sobie i  współpracy bilateralnej bez starych uwarunkowań, fobii i naiwności w bezinteresowność innych. Po prostu – trzeźwe spojrzenie na świat. A Polska ma dane, by być silna — dużo własnych surowców, wykształconych, zdolnych i pracowitych ludzi i  jest na szlakach handlowych.
    Potrzeba tylko mądrości i suwerenności.

    Przewrót na wzór kopernikańskiego

    Nowa piramida żywienia
    ilustracja (fragment) zapożyczona ze strony B. Rymanowskiego

    Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie.
    Później z Tobą walczą. Później wygrywasz.
    Nicholas Klein

    Zanim wyjaśnię tytuł wpisu, wrócę do mojego „ulubionego” (z powinności) tematu zdrowia, tym razem w kontekście mitu cholesterolowego. Chociaż pisałem o tym wielokrotnie na http://www.LepszeZdrowie.info (obecnie już tylko strona archiwalna, ale dostępna), wspominałem także na tym blogu (np. w https://lapidaria.home.blog/2025/11/15/prawda-o-zywosci-i-jej-obecnej-jakosci/ ), to pokażę nowy kontekst.

    Otóż byłem w klinice kardiologii w Wojskowym Instytucie Medycznym (Warszawa) na zabiegu dot. naczyń wieńcowych.
    Po operacji do wypisu dodano ankietę oceniającą szpital – do wypełnienia on-line. W tej ankiecie oceniłem pozytywnie większość aspektów w niej zawartych. Doceniam szczególnie sprawność i kompetencje chirurgów. Rozumiem też, że jeden lekarz na dyżurze to za mało by móc z każdym pacjentem dokładniej omówić jego przypadek…
    Chciałem jednak poruszyć aspekt ogólniejszy dot. kardiologii, co ze względu na anonimowość ankiety pozwoliłem sobie dopisać w uwagach końcowych. 
    Do sytuacji pasuje  powiedzenie Edwarda De Bono:

    „Na pokładzie i w maszynowni wszystko w porządku, tylko okręt płynie w złym kierunku”.

    Nie poruszyłem tego tematu w szpitalu by nie wywoływać napięcia.
    Chodzi o mit cholesterolowy, którego konsekwencje kładą się cieniem na całej praktyce leczenia, badań i dietetyce.  Już dr Jan Kwaśniewski prawie 40 lat temu wskazał na ów błąd (chociaż jako pionier jeszcze trochę błądził). Wskazał, że ówczesna i dotąd utrzymywana nagonka na tłuszcze nasycone oraz lansowanie diety węglowodanowej jest błędem i wywołuje skutki przeciwne do zamierzonych. Potem setki badań i opinii lekarzy oraz badaczy wykazały, że ta oficjalna praktyka medyczna i żywieniowa przyczyniły się do pogorszenia statystyk zawałów, udarów, zgonów oraz wzrostu otyłości. I nie tylko o statystyki chodzi – to tysiące, a nawet miliony zgonów, cierpień, wyłączenia z aktywnego życia. Natomiast służyły wprowadzeniu statyn w interesie przemysłu farmaceutycznego (z wieloma szkodliwymi oddziaływaniami, a nikłym skutkiem pozytywnym) oraz były inspirowane także biznesem przemysłu szkodliwych tłuszczów, w tym margaryn.
    Że tak się nadal dzieje doświadczyłem zarówno w praktyce menu szpitalnego – dużo chleba (wynikowo węglowodany) plus margaryna, jak i w zaleceniach żywieniowych w wypisie oraz rekomendacji długiego przyjmowania pewnej statyny.
    Wszystko zasadza się na trwaniu branży przy micie cholesterolowym, w którym za całe zło obarcza się cholesterol, co jest kłamstwem.
    Już pod koniec lat 90. Uffe Ravnskov (dr i badacz duński) wykazał to na 300 stronach swojej monografii „Cholesterol – naukowe kłamstwo”, gdzie powołał multum dowodów, badań, wypowiedzi badaczy i lekarzy praktyków.
    W szczególności pokazał jak fatalne w skutkach było sfałszowane (stronnicze) „Badanie 7 krajów” dra A. Keysa, które przyjęto za drogowskaz prowadzący fałszywą drogą.
    Decyzja o walce z cholesterolem i sukcesywne obniżanie jego norm były arbitralne i ustawiane głównie w celach biznesowych. To obniżanie jest wręcz szkodliwe. Krótko mówiąc podtrzymywano ów mit, gdy w rzeczywistości cholesterol jest bardzo ważny dla organizmu w wielu aspektach, a jednocześnie ma znikomy wpływ na arteriosklerozę (tylko szczególne przypadki) itp.

    Prawdziwe przyczyny leżą gdzie indziej (stan zapalny, insulinooporność, uszkodzenie śródbłonka, stres oksydacyjny, hiperinsulinemia…) i ma powiązania ze złą dietą.
    Na szczęście głos rozsądku zaczął się przebijać.
    Jednym ze spektakularnych efektów jest niedawne oficjalne odwrócenie do góry nogami błędnej piramidy żywieniowej królującej przez dziesięciolecia w zaleceniach, co stało się w USA. To, co było krytykowane, staje się zaleceniem i odwrotnie. Temu zwrotowi towarzyszy dogłębne i wieloaspektowe uzasadnienie na ok. 500 stronach.
    I na tym polega ów wieli przewrót, zmiana podejścia – jak w przełomie kopernikańskim.
    Jednocześnie ukazało się bardzo dużo (setki?) wypowiedzi lekarzy, którzy odważyli się mówić o minionych błędach. Nie znam oczywiście wszystkich, ale na końcu dam mały zestaw przykładów.

    Sądzę, że odbije się to na podejściu kardiologii w kontekście jej słabych wyników także w innych krajach, ale nie widzę tego jeszcze w Polsce.
    Cóż – wieloletni kierunek nauczania i presji farmacji zrobiły swoje.
    Znamienne jest nadal zalecanie badań poziomu cholesterolu, a zupełne zaniedbanie dużo ważniejszego markera jakim jest homocysteina.
    Sprawa jest o tyle poważna, że w szczególności szpital wojskowy ma w swojej opiece właśnie i wojsko. Powinien trzymać się dewizy „nie szkodzić”. W jakich kategoriach rozpatrywać szkodzenie wojskowym? Pytanie prowokacyjne, podobnie jak rodzaj dywersji gospodarczej, w której w obliczu trudności finansowych służby zdrowia, wydaje się bardzo dużo z budżetu na leki, które zamiast pomagać – szkodzą i na testy które wprowadzają w błąd.

    —-

    Wybrane przykładowe źródła (oprócz ww. książki Ravskova)

    Książki:
    The Great Cholesterol Myth, autor Jonny Bowden & Stephen Sinatra
    The Great Cholesterol Con, autor Malcolm Kendrick
    i o tym samym tytule książka autorstwa Anthony Colpoli
    Fat and Cholesterol Don’t Cause Heart Attacks and Statins Are Not the Solution, autor Paul J. Rosch (red.), Malcolm Kendrick, Uffe Ravnskov i inni

    W książce Ukryte terapie, cz. 2,  autor Jerzy Zięba, duży rozdział o cholesterolu i zagadnieniach powiązanych – str. 81-141 z wieloma odnośnikami do prac naukowych. Także w jego wykładach i na stronie https://jerzyzieba.com/cholesterol 
    Dieta optymalna, autor Jan Kwaśniewski,  Marek Chyliński 
    Jak nie chorować, Jan Kwaśniewski (318 odwołań do przyczynków w literaturze)
    Temat cholesterolu w powyższym ujęciu przewija się też w niektórych książkach o zdrowiu ogólnie.
    …

    I drobniejsze, bardziej popularne, wypowiedzi lekarzy i badaczy – tu tylko ze stycznia 2026 (przykłady):

    https://x.com/ValerieAnne1970/status/2013989967928922420 
    https://x.com/SamaHoole/status/2013583624566677707

    https://x.com/SamaHoole/status/2012918815445651704
    https://x.com/ValerieAnne1970/status/2012872601744605440

    https://x.com/ValerieAnne1970/status/2012595675209281751

    https://x.com/chrisboettcher9/status/2012536685540659519

    https://x.com/PiotrWitczak_/status/2012202766383321109 (o szerszym tle chorób przewl.)

    https://x.com/MrsAmericanVGov/status/2012276926497661293

    https://x.com/SamaHoole/status/2012071385791602996

    https://x.com/SamaHoole/status/2010937900062404809

    https://x.com/SamaHoole/status/2010799473258049750
    (Cholesterol medication makes sense when you understand the business model…).

    https://x.com/ShiningScience/status/2009988699493413018
    (badanie na Uniwersytecie Oxford)

    https://x.com/thehealthb0t/status/2009718497484636205

    https://x.com/CaryKelly11/status/2009945975515652158

    https://x.com/SamaHoole/status/2008803595492139196

    https://x.com/redpilldispensr/status/2007052350733631658 (dieta na Alzheimera)

    https://www.youtube.com/live/oNK0Ux1FQMY
    (nowa piramida żywieniowa, to długi wywiad lekarzy braci Rodzeń u B. Rymanowskiego )
    …

    Klucz

    klucz otwierający światło

    Klucz używany nie rdzewieje

    Tak, jak bez klucza nie można otworzyć zamka, tak by zrozumieć świat, jego problemy, potrzebny jest dopasowany klucz. Operowanie wytrychami to dość powszechna praktyka, ale nie prowadząca do prawdy i prawidłowego rozwiązania.

    Czy istnieje taki klucz?
    W sensie ogólnym – prawdopodobnie tak, ale zacznijmy od takich kluczy, które mają bardziej praktyczne zastosowanie w pewnych aspektach życia, a potem może uda się je połączyć wspólnym mianownikiem. Już teraz można się domyślić, że chodzi o zrozumienie oraz świadomość istoty różnych przejawów rzeczywistości.
    Nie będę dawał dowodów na przedstawione tezy (musiałaby to być książka), chociaż miejscami są dość oczywiste oraz podam naprowadzające myśli …

    Ludzi bardzo „kręci” polityka i związane z nią pytanie, kto tym wszystkim rządzi w skali globalnej i czy to ma wpływ na układy lokalne. Od tego zacznijmy.
    Wg starej maksymy – jak na górze, tak i na dole, bo tak to na ogół jest, chociaż na poziomie szczegółowym, np. gminy, ten łańcuch przyczyna-skutek nie sięga wprost do wysokich poziomów zależności, jest bardziej lokalny – przynajmniej w sposób widoczny, co nie neguje wpływu na mentalność, która została uformowana i jest kontrolowana z wysokiego poziomu.
    Konkretnie, trzeba rozumieć, że demokracja, chociaż ma pewien wpływ na niskim poziomie, to na poziomie państw jest … fikcją. To plaster na zaklejenie ustawień, które dokonują się poza świadomością przeważającej części danej populacji. A na poziomie prezydentów, przewodniczących organizacji międzynarodowych – to ludzie „namaszczeni” i/lub schwytani w system zależności wymuszony szantażem i/lub obietnicą władzy i korzyści.
    Przez kogo? Uwaga – wchodzimy na teren określany teorią spiskową. To będzie się powtarzać i przy innych omawianych sytuacjach, ale uważam, że nie są to teorie, a praktyka stosowana od „eonów”.
    Popularnie mówi się o masonach, iluminatach, Deep State, Rotszyldach, wielkich korporacjach finansowych jak BlackRock, Vanguard, …, komitet 300 itp.
    Owszem, ale to wcale nie jest najwyższy szczebel kontroli i władzy – istniał dużo wyższy i jego pozostałości wciąż mają oddziaływanie, nawet jeśli dzieje się to na zasadzie inercji.
    Ta epicka historia została ujawniona przez Kimberly Ann Goguen, o której będzie tutaj jeszcze parokrotnie.
    A struktura ta wyglądała jak pokazano na diagramie (powiększ i patrz tam też na adnotacje oraz zauważ jak nisko znajdują się w tej strukturze znani „potentaci”):  https://drive.google.com/file/d/1ty8Pf3inz0s4pEzADE2EYaso-sYF7t2x/view?usp=sharing 
    i szerzej we wpisie https://gab.com/etsaman3/posts/115632256081107772 
    (sugeruję tam poznanie kontekstu, choćby krótko).
    Tak więc, w globalnej polityce kluczem jest zrozumienie tej struktury. Ale to też jest jeszcze niepełny obraz, o czym będzie dalej. Dla tego wątku przypomnę myśl Clive’a Hamiltona:
    Kluczem okazuje się nasza naiwność, dotycząca wpływu, na który elity [te, które widzimy] są wciąż ślepe.

    Sektorem tej kontroli są armie – element siłowy stojący na straży interesów władz i danego właściciela, a także wojska i służby ukryte – działające z ramienia Głębokiego Państwa (Deep State). Bo patrząc głębiej obecnie trwa wojna o „dusze”, na płaszczyźnie pokazanej  jeszcze w biblijnym wersie „Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw zwierzchnościom, przeciw władzom, przeciw rządcom ciemności tego świata, przeciw duchom zła na wyżynach niebieskich.” (św. Paweł).   Ta bitwa jest skazana na przegraną obecnego układu, ponieważ nie rozumie on boskiego planu oraz siły jaką wlał ten plan w realne działania Kimberly A. Goguen, za którą stoi armia znacznie silniejsza. Jakkolwiek tajemniczo to brzmi, to oceniamy że 2026 r. przyniesie zwycięstwo nad ciemnymi siłami na rzecz całej ludzkości, chociaż będą się bronić do upadłego i pojawią się liczne trudności.
    Schodząc na razie bardziej na ziemię, trzeba zdać sobie sprawę, że macherzy obecnych konfliktów, czy to Putin, czy Netanyahu czy Trump itd.  to jedna paczka marionetek tych wyższych sił, możliwe, że to awatary Matrixa, który też zostanie rozbity.
    Także obecne strategie i środki prowadzenia wojen, jakie widzimy, to nieporozumienie, co widać po fakcie, że dron za 500$ może obezwładnić lotniskowiec za parę miliardów dolarów oraz że inwestuje się w ciężki sprzęt lądowy, który podobnie staje się bezradny wobec dronów i oddziaływań elektromagnetycznych w systemach dowodzenia.
    A straszenie konfliktem nuklearnym z użyciem rakiet balistycznych jest tylko narzędziem politycznym, ponieważ od pewnego czasu ich posiadacze nie mają ostatniego klucza (tu dosłownie) do uruchomienia/uzbrojenia głowic (nie musisz wierzyć, ale tak jest – oprócz może broni taktycznej).
    Tak samo dzieje się w mediach kształtujących świadomość ludzi – tu kluczem jest zrozumienie, że mamy do czynienia z centralnym sterowaniem na poziomie globalnym, który, co prawda, rozmywa się na poziomie lokalnym i zależy od danej kultury, ale ideologie, tworzenie podziałów, mody i inne zabawki dla ludzi pochodzą z góry. To uzupełnia a nawet tworzy teatr dla nich, jaki zasłania wydarzenia za kurtyną i tumani widzów. Lokalne wydawnictwa i stacje mają swoich zwierzchników kapitałowych oraz politycznych, a ci podlegają w zakresie informacji agencjom międzynarodowym.

    Przykład schematu (są i inne)
    https://blog.fagstein.com/media-ownership-chart/ 
    kolumny = zależność, a  „independents” to też nie do końca prawda.

    Gospodarka i biznes.
    Czyli … pieniądze.
    „Jak nie wiesz, o co chodzi, to chodzi o pieniądze”. Dodać należy jeszcze „i władzę”, bo są tacy, którzy, dzięki swojej pazerności, mają ich tyle, że bardziej zależy im na kontroli (czynnik utrzymania swego statusu) i władzy – tu często wkracza ego na poziomie level max.
    Mamona i władza to kolejny klucz, który można praktycznie odkryć przez analizowanie „komu to służy”.
    W biznesie i polityce mamy sojusze, przyjaźnie, wspólnoty, ale to tylko narzędzie do realizacji takiej strategii, chociaż, by ona miała poparcie społeczeństw, ubiera się ją w różne wzniosłe i ładne dekoracje. Ale z historii wiadomo, że te sojusze brutalnie się łamie, wkracza armia, podstęp i grabież. Ludzie są poświęcani na ołtarzu „sprawy”. Ideologia tu (i nie tylko tutaj) jest chętnie wykorzystywana.
    Szczególnym przypadkiem, który dobrze ilustruje takie podejście, jest współczesna medycyna w sieci farmacji. Kluczem jest zrozumienie, że farmacja, która od ponad 100 lat podporządkowała sobie medycynę (patent Rockefellerów) ma na uwadze biznes, a nie zdrowie ludzi. Ta okrutna prawda teraz coraz bardziej jest uświadamiana, także za sprawą „pandemii” C-19 i globalnego sterowania zachowaniem ludzi (tu znów widzimy schemat globalnej kontroli mediów, które powtarzały unisono zatwierdzone hasła). Ten duży temat przejawiał się szczegółowo w wielu moich wpisach i artykułach – tutaj i na archiwalnej stronie LepszeZdrowie.info.

    Ogólniej dotyczy to też nauki. Temat jest szeroki, tutaj podobnie utknęliśmy w szeregu błędnych paradygmatów i w zależnościach dotyczących interesów. Mówiąc krótko – nauka też dała się skorumpować. W praktyce szereg rozwiązań, które mogłyby popchnąć ludzkość naprzód, zostało zablokowanych czy to w imię obecnych interesów (dyskontowanie tego, co jest i jeszcze popłaca), czy przez skostnienie zarówno w dogmatach jak i w zarządzaniu nauką, z uczelniami włącznie. Jest jeszcze głębszy problem związany z obniżaniem jakości szkolnictwa na wszystkich szczeblach, co w końcu sięga i uczelni wyższych. Obecnie naukowcy, a także profesorowie uniwersytetów, mają stosunkowo niski poziom IQ i często widać jak utracili zdolność logicznego analizowania i wnioskowania. Temat ten omawia książka Joanny Święckiej „NOWA EPOKA czyli klucz do rozumu” odwołująca się zwłaszcza do prac Krzysztofa Zawiszy, polskiego fizyka o IQ 192 (jest wśród niewielu na świecie, którzy mają taki wynik). To też duży temat na osobny wpis, ale wspomnę, że umieszczony w tytule książki klucz podkreśla wagę rozumu (mądrości). Wiedza jest ważna, ale rozum dociera dalej.
    „Uwierz nauce” było negatywnym kluczem i hasłem zwłaszcza w czasie „pandemii”. 
    O tym jak nieuczciwie wtedy postępowano oraz ogólnie jak … wątpliwa jest „Medycyna Oparta na Dowodach” – patrz szereg artykułów do których odsyłam na stronie LepszeZdrowie.info np.:  Wiarygodność prac naukowych, Medycyna Oparta na Faktach (EBM)?, Jeszcze o EBM, Iluzja medycyny opartej na dowodach, Kult medycznej dezinformacji, Naukowe kłamstwa,..
    Tak też przebiega globalna akcja walki z „ociepleniem klimatu” z rzekomej winy człowieka (obecnie coraz mniej o zmianie klimatu w związku z kompromitowaniem pewnych „danych”). Należy zwrócić uwagę, że zarządzający tą walką na ogół nie mają elementarnej wiedzy o fizyce, energetyce i ekonomii, co czyni ich działania merytorycznie absurdalnymi.
    Tutaj kluczem może być zrozumienie interesów, jakie za tym stoją – drenowanie budżetów państw i kieszeni obywateli przez różnego rodzaju podatki, ETSy, zarządzenia… A przy okazji – wraz ze wzrostem scentralizowanej władzy np. Komisji Europejskiej realizuje się agendę globalistów nakierowaną na totalną kontrolę świata (!) przez „rząd światowy” z jego antyhumanistycznymi atrybutami.

    I jeszcze przykład z imigracją jako modelu biznesowego, chociaż wiemy też o planie politycznym globalistów w tym zakresie.
    Niemiecki Die Welt wprost wskazał, że istnieje cały sektor organizacji pozarządowych, kancelarii, pośredników, fundacji i struktur parasolowych, które utrzymują się finansowo dzięki masowej, nielegalnej migracji. 
    Nie jako efekt uboczny, ale jako systemowy mechanizm.
    To bardzo istotna zmiana:
    – nie „chaos humanitarny”
    – nie „brak kontroli”
    – nie „niezamierzone skutki uboczne”
    lecz zorganizowany ekosystem interesów, w którym:
    Im większy strumień migrantów, im większy kryzys, im większa presja na państwo, tym większe budżety, granty, kontrakty i wpływy dla określonych grup.
    Czyli znów – kluczem do wielu działań politycznych i do otwarcia umysłów w sprawie „teorii spiskowych” są pieniądze.
    W szczególności chodzi o nowy system finansowy, kryptowaluty o zasięgu światowym itp.
    Tutaj kluczem, który raczej zamknie te zapędy niż je odtworzy, jest świadomość, że już chyba nic nie pomoże uchronić USA od bankructwa (chyba, że się cudownie ogarną w kwestii mądrego zarządzania). A kryptowaluty o dużym zasięgu (jako powszechny i globalny środek płatniczy) są nierealne, ponieważ nikt w obecnym świecie politycznym i technologicznym nie posiada takiej mocy obliczeniowej, a ponadto duża część świata nie ma jeszcze dostępu do usług cyfrowych. Z drugiej strony tajne służby i spekulanci mają tylne drzwi do różnych obecnych systemów i już parokrotnie wykradały zgromadzone tam środki.
    Dominacja Zachodu i świat jednobiegunowy kończą się, i to nie tylko ze względu na ekonomię, ale przez tamtejszą zapaść społeczną, nawet mentalną, co od lat rozpracowuje Igor Witkowski w swoich książkach. Z kolei Azja z wyraźną dominacją Chin na każdym polu i wzrastanie sojuszu BRICS jeszcze bardziej zmieniają układ sił. Zatem ważnym kluczem jest prawidłowe zrozumienie geopolityki.

    By nie przedłużać wpisu przeskoczę od razu do najważniejszej (na dziś) konkluzji, którą wspomniałem na początku – chodzi o zrozumienie oraz świadomość istoty różnych przejawów rzeczywistości. Jest ona bardziej fantastyczna i złożona niż potrafiliśmy sobie nawet wyobrazić. Chociaż podałem już parę przyczynków, to chodzi o człowieka.  Jest istotą wyjątkową, ale stłumioną przez Matrix od niepamiętnych czasów. A Matrix ten jest skomplikowaną AI, której istnienie we  wszechświecie było dotąd tylko hipotezą. Ta wyjątkowość człowieka polega między innymi na zdolności kreacji i to na poziomie, który w opowiadaniu wyda się cudem, ale nastąpi w praktyce. Tu zacytuję mały fragment raportu z 27.12.2025 wspomnianej Kimberly:
    „W normalnych okolicznościach [jakie nastaną] każdy [organiczny] Homo sapiens może kontrolować własne cząstki pyłu [to określenie dotyczy subatomowych cząstek, które nas tworzą]. Możesz je przesuwać. Możesz się uleczyć. Możesz zdecydować, że chcesz być wyższy, niższy. Nie ma znaczenia, kim chcesz być. Możesz zdecydować, że chcesz kanapkę z pastrami, a jedna pojawia się w twojej dłoni. Kiedyś mogliśmy robić takie rzeczy cały czas. W innych miejscach omniversum nie było potrzeby pieniędzy. Wciąż nie ma potrzeby pieniędzy.  Pieniądze nie są potrzebne, bo każdy ma wszystko, czego chce, gdy bramy są otwarte i wszystko płynie [za sprawą Źródła]”.
    Nie zacytuję więcej, by nie uznano mnie za wariata (jestem tu tylko posłańcem), ale to będzie owa dobra nowina do rozwinięcia w 2026 r.
    Wyzwoleni z Matrixa ostatecznie otrzymamy klucze do królestwa Złotego Wieku… Czyż nie tak miało być wg różnych przepowiedni?

    PS. Nawet jeśli przełom nie nastąpi tak szybko, to weź to jako promyk nadziei w te ponure dni schyłku 2025, że tak ostatecznie się stanie.

    Czytanie, pisanie, kolekcjonowanie…

    zalety książki

    Książki są jak towarzystwo,
    które człowiek sobie dobiera.
    Charles L.  Montesquieu

    W końcu udało mi się zrobić kartotekę (bazę) domowej biblioteczki (o takim planie nadmieniłem kiedyś w Generalia i didaskalia,  gdzie wspomniałem też o swojej mini bibliotece poświęconej zdrowiu, ale jej już od lat nie aktualizuję). Wyszło na dziś 2335 pozycji z licznymi szczegółami (kategoria, ilość stron, wydawnictwo, ISBN itp.), przy czym okazało się, że pewne książki mamy w paru wydaniach.
    Szereg książek rozdałem, ale przybywają nowe, więc to się zmienia.
    Jakie to książki?
    Stosunkowo najmniejszy udział ma literatura piękna, chociaż kochamy tę dobrą (jest zalew słabej). Nie tyle kupujemy co raczej pożyczamy, ponieważ z zasady rzadko wracamy do danego tytułu. Jakby z zasady by mieć za to czas na rzeczy, doświadczenia nowe. Ostatnio zacząłem zbierać poezję – w tym przypadku lubię spojrzeć na parę wierszy lub fraszek – dla czystej przyjemności i relaksu – to zabiera niewiele czasu. Niezależnie od planu wydania dwóch książek (jedna zaawansowana) zacząłem i ja pisać wiersze (jest pierwszy zbiorek 6 prób, a drugi w drodze).
    Inaczej jest pod kątem kolekcjonowania książek, do których się wraca –  poradników, słowników rożnego rodzaju, przewodników i map, pozycji popularnonaukowych i fachowych, biografii, „białych kruków”, zbiorów anegdot lub złotych myśli oraz albumów. Te ostatnie, których mamy sporo, zarówno sprawiają radość przy oglądaniu jak i zdobią dom (bywają piękne).
    Konieczność, a raczej chęć posiadania takiej bazy, wynikła z utraty panowania nad tym, co realnie jest w domu, czy się tylko tak wydaje (pamięć coraz słabsza). Zwłaszcza, że brakuje już miejsca i trudno jest ustalić z pamięci, czy coś faktycznie mamy. To jeszcze nie do końca załatwia sprawę porządku, ponieważ przydałoby się dodanie w bazie rubryki GDZIE co jest. A to z kolei kusi, by wszystko inaczej poustawiać – najlepiej zlokalizować tematycznie (tylko częściowo tak jest). To już praca fizyczna i potrzeba zakupu dodatkowego regału(ów), by książki nie leżały w stosach jedne na drugich… Tylko gdzie postawić te regały? POTRZEBNE JEST NOWE MIESZKANIE/DOM.
    Tym bardziej, że do mojej bazy dołączę kiedyś wydawnictwa starsze – głęboko zagrzebane w piwnicy i na działce.

    Jeszcze innym powodem tego indeksowania jest … fakt starzenia się i wielce możliwej sytuacji, że zostawię żonę/dzieci z bałaganem. Albo, że sytuacja skłoni nas do sprzedaży części zbioru, wtedy baza ułatwi sformułowanie oferty.

    Przyjedzie potem kolej na zbiory czasopism, które nas interesowały w sensie kompletów tematycznych (całe roczniki). Niektóre niszowe i sięgające wiele lat wstecz. Niezależnie od subiektywnie odczuwanej ich wartości, ostatnio syn zaskoczył mnie tym, że nawet stare czasopisma komputerowe nabierają wartości w wymiernym sensie. Byłem zaskoczony, bo to już przebrzmiała technika, ale w tej dziadzinie widocznie „antykami” stają się właśnie materiały już sprzed np. 15 lat. Są na to amatorzy.
    Niestety dużo takich czasopism już wcześniej wyrzuciłem na makulaturę…
    To pokazuje, że stare nabiera wartości tak jak antyki w ogóle, vintage itp.

    Podobnie warto spisać kilkaset płyt, a nawet starych taśm z nagraniami – tu może być kłopot ze sprawdzeniem czy te nagrana nie straciły dopuszczalnej jakości.

    To wszystko wymaga sporej pracy (chociaż mam aplikacje które to częściowo ułatwiają), od której odwodzi mnie nie tylko „bieżączka” innych spraw, ale także ciągłe dalsze lektury, które przyciągają jak magnes. A przecież równie wciągające bywają ebooki oraz inne publikacje w sieci.
    I coraz większa chęć pozostawienia po sobie śladu w … pisaniu. Duże plany, które realizuję ledwie w paru procentach. Setki przyczynków, nawet sprzed dekad,  do dalszej „obróbki” – tylko kiedy? A do tego dość częsta drobna publicystyka w serwisach społecznościowych – namiastka większych projektów oraz wyrażanie się.

    Pozostając przy temacie czytania, wspominam moją Mamę, która do późnych swych lat pochłaniała średnio jedną książkę dziennie. Nie wiem jak to robiła, może to była słynna umiejętność „błyskawicznego czytania”, ale także i pasja.
    Moja żona, zupełnie bez związku, podąża podobną drogą. Nie tak rekordowo, ale też czyta bardzo dużo, przy czym jest na bieżąco z tym, co mnie kręci mniej – polityka, tajemnice historii – w dużej mierze także przez lekturę czasopism. Jednym słowem – sawantka.
    Tak więc rodzinnie – poprawiamy statystyki czytelnictwa.
    Pewnym aspektem jest moja dodatkowa niszowa działalność w przywracaniu pamięci Stefana Garczyńskiego (1920-1993) – pisarza, publicysty, nauczyciela i niezwykłego człowieka … via dedykowana strona StefanGarczynski.pl.
    Niestety, ostatnio przeszła dwie awarie i obecnie po ostatnim incydencie jeszcze nie działa w pełni poprawnie oraz straciłem dostęp do pulpitu administratora – mam nadzieję, że przejściowo, ale to wymaga kolejnej pracy. Tam zaszczepiłem kiedyś hasło Wspomóż czytelnictwo.
    Smuci mnie, że młodsze pokolenie, także to nasze, ma mniejsze zrozumienie uroku książek drukowanych – to na wskroś pokolenie Internetu.

    I na koniec – jeszcze duży zbór zdjęć. Robię ich wiele od lat cyfrowo i to w jakimś sensie jest zachowane, ale chodzi mi o archiwalia analogowe – zbierane przez trzy pokolenia.
    Znam osoby, które na takiej bazie stworzyły ciekawe historie rodowe lub przyczynki do historii miasta, regionu lub po prostu historii powszechnej.
    Aż takich ambicji nie mam, chociaż jestem nagabywany przez rodzinę na stworzenie jej historii jako nestor oraz autor opisu swego rodu (sięgający 1610 r.) oraz powiązań w serwisie Myheritage.pl
    Cóż – bardziej obecnie kręci mnie przyszłość, bo tam spędzę resztę swego życia, a może być ciekawie…
    Oj, za dużo na możliwości seniora, chyba że będę właśnie żył „na siłach” jeszcze wiele lat.