Marnotrawstwa ciąg dalszy

marnowanie żywności to tylko jedno z wielu niepokojących zjawisk

Marny to człowiek, który marnuje życie – swoje
i innych, oraz to, co ludziom sprzyja i jest im potrzebne.

LK

Na początku 2013 r. poruszyłem ten temat szerzej  – wpis Marnotrawstwo, a wcześniej i potem były mniejsze wzmianki, ale minęło wiele lat – była „pandemia”, wojny, nowe układy polityczne – szereg zmian, które dają nowy obraz zjawiska. To duży problem globalny i polski. Szykuje się więc dłuugi wpis – jak na blog. By to jakoś jednak skracać, odwołuję się do wielu innych wpisów na tym blogu i zewnętrznych (oczywiście to opcja dla szczególnie ciekawych).

Zwłaszcza chciałbym zająć się tym drugim, polskim zakresem, bo tutaj mieszkam, a nawet podchodzę do tego emocjonalnie, bo widzę jak to Polskę zubaża.
Ale zacznę od aspektu globalnego, bo w sporej mierze tam widzę źródło pewnych trendów oraz ponieważ w wielu krajach sytuacja jest jeszcze gorsza i paradoksalna. Bo w ogóle m
arnotrawstwo stanowi jedno z najbardziej paradoksalnych zjawisk współczesnego świata. W erze rosnącej populacji, zmian lub zakłóceń klimatycznych i ograniczonych niektórych zasobów naturalnych marnujemy ogromne ilości żywności, energii, surowców i produktów konsumpcyjnych. Jest to nie tylko strata ekonomiczna, lecz także moralna i ekologiczna, zwłaszcza gdy setki milionów ludzi cierpią z powodu głodu i niedoborów.
Tu jednak jest konieczny
wstęp dyskusyjny.
Mówię „niektórych zasobów”, ponieważ uważam, że ten aspekt jest znacznie przesadzony. Przykładowo problem głodu w pewnych miejscach jest wynikiem złej gospodarki i dystrybucji dóbr, spuścizną kolonializmu, który i dziś ma kontynuację chociaż nie wprost. Zagospodarowanie milionów hektarów nieużytków, lepsze metody upraw i hodowli, podobnie zasoby oceanów, pozwolą wyżywić dużo większą populację niż dzisiejsza. Jeśli chodzi o zasoby ropy naftowej, to wbrew narracji są odtwarzane i przez to praktycznie niewyczerpalne. Wynika to z tego, że ropa jest bieżącym produktem podziemnych bakterii
(jest też inna hipoteza o abiotycznym odnawialnym pochodzeniu). Polegam nie tylko na odnośnej teorii o pochodzeniu bakteryjnym, ale też na świadectwie Globalne Agencji Wywiadowczej. Jeśli chodzi o energię, to wierzę też, że istnieją alternatywne jej źródła, nie tylko atomowa, w tym fuzji – nawet tzw. zimnej i jeszcze inne do odkrycia oraz takie, które są celowo ukrywane by podtrzymywać obecny stan z powodów biznesu monopoli i dla realizacji globalistycznych narzędzi straszenia, by potem zaoferować swoje rozwiązania. Natomiast faktycznie może zabraknąć metali ziem rzadkich i podobnych surowców, o ile nie zostaną zastąpione czymś innym, lub do czasu ewentualnego pozyskiwania z kosmosu.
Na teraz jednak te wizje nie zwalniają nas od odpowiedzialności w zakresie marnotrawstwa.
Największe źródła marnotrawstwa występują w następujących dziedzinach:

  1. Żywności – od pola (straty zbiorów) przez przetwórstwo, handel, gastronomię po gospodarstwa domowe.
  2. Energii – nieefektywne budynki, nadmierne i złe zużycie w transporcie i przemyśle i szereg innych czynników.
  3. Plastikach i opakowaniach – jednorazowe produkty, nadmierne pakowanie, zła utylizacja.
  4. Wodzie – szczególnie w rolnictwie i przemyśle.
  5. Tekstyliach i elektronicefast fashion oraz szybka wymiana urządzeń.
  6. Farmacji zarzucającej rynek produktami niepotrzebnymi a kosztownymi, nawet szkodliwymi, i deprawującej medycynę, co rodzi następne koszty będące marnotrawstwem.
  7. Projektach i polityce opartej na fałszywych przesłankach, w tym czysto ideologicznych.
  8. Korupcja, kradzież i lobbing (elementy powiązane ze sobą).

To tak w wielkim skrócie. Jak widać z dwóch ostatnich punktów, są źródła marnotrawstwa, które można rozciągnąć niemal na wszystkie dziedziny.
Pod koniec wpisu podam jeszcze trzy czynniki dużej skali, o których na ogół się nie mówi, a są bodajże jeszcze bardziej ważne.
Wymienione dziedziny w aspekcie marnotrawstwa są częściowo wzajemnie powiązane, np. to, co zostało wyprodukowane w zakresie żywności czy opakowań, a ta żywność została zmarnowana, przecież wymagało energii w ich produkcji.

Kwestia odpadów jest ważna (tylko w Polsce całkowitą generacja odpadów 2023 roku oszacowano na 122,8 mln ton), nie tylko z powodu kosztów wytwarzania i prostego zaśmiecania środowiska, bo te odpady kumulują się w ziemi, pośrednio wpływają na wodę i powietrze, ponieważ nie są dostatecznie utylizowane w różnych formach. To jeden z tematów ekologii. Niektóre z tych zjawisk omówię dalej.

Skoro problem jest globalny, to poniżej garść danych o sytuacji światowej (wykorzystuję statystyki częściowo z AI, które jednak nie obejmują wszystkich wymienionych dziedzin).
Przyjmuję dalej schemat, w którym omawiam ogólną sytuację w danej dziedzinie, realne i potencjalne odnośne zagrożenia stratami, które często są zawinionym marnotrawstwem i na końcu możliwe środki zaradcze.
Nie zawsze jest to uzasadnione aż w takim zakresie lub w rozbiciu. Przykładowo wspomniana kwestia odpadów, która obejmuje żywność i wiele innych dziedzin i od tego zacznę.

Odpady – skala zjawiska

Na świecie problem osiąga ogromne rozmiary. Według raportu UNEP Food Waste Index 2024, w 2022 roku zmarnowano 1,05 miliarda ton żywności na etapie konsumenckim (19% dostępnej żywności). Do tego dochodzi 13% strat w łańcuchu dostaw, zwłaszcza gdy towary przewozi się na duże odległości (co wpływa też na pogorszenie ich jakości i konieczność stosowania konserwantów i zabezpieczeń, co kosztuje i może być niezdrowe). Gospodarstwa domowe odpowiadają za 60% tego marnotrawstwa (631 mln ton). Oznacza to, że codziennie marnuje się jedzenie warte co najmniej miliard posiłków.

Globalnie szacuje się, że 30–40% produkowanej żywności nigdy nie trafia na stół. Do tego dochodzi marnotrawstwo plastiku (ponad 350–450 mln ton odpadów rocznie), energii oraz wody. Produkcja zmarnowanej żywności pochłania ogromne ilości zasobów. Wg AI generuje 8–10% globalnych emisji gazów cieplarnianych, ale wg mnie to problem trzeciorzędny, jako że uważam, że człowiek ma znikomy wpływ na klimat – osobny temat, który już wielokrotnie komunikowałem, np. „Taki mamy klimat” – dosłownie i w przenośni, a ilość dowodów się powiększa.
Jeśli
już chodzi o emisję CO₂, to podkreśla się duży udział transportu. Jestem od dawna zwolennikiem hasła „TIRy na tory” z wielu względów, w tym ekonomicznych, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że wypomniana emisja w skali światowej to ok. 20% całej emisji CO₂, czyli tyle, co roczny wpływ pożarów lasów. Zatrzymam się na chwilę przy pożarach. Są one dodatkowo źródłem wielkich strat materialnych (drewno i lokalna infrastruktura) i niszczenia fauny. Słaba detekcja i ochrona przeciw pożarowa (w ogóle) jest źródłem dużego marnotrawstwa. Także usuwanie skutków wszelkich pożarów jest kosztowne i pomnaża straty. Podobne skutki mają różne kataklizmy, ale części z nic nie potrafimy jeszcze zapobiegać, natomiast pożary można na pewno ograniczać, chociaż część z nich jest wywoływana z premedytacją szkodzenia, a także dla podtrzymywania narracji ocieplenia klimatu. W pierwszym przypadku wspomnijmy, że w Polsce nie ma tygodnia bez poważnych pożarów i to nie lasów, ale zakładów przemysłowych, magazynów, placówek publicznych. Zastanawiając w kontekście straszenia i gróźb o takich sytuacjach … Gdzie jest kontrwywiad odpowiedzialny za śledzenie i ujawnianie nawet potencjalnych zagrożeń? To przykład jak marnuje się podatki na utrzymanie nieefektywnych służb.
Natomiast duże pożary jakie były w Australii (opisałem obszernie), Grecji, na Hawajach itd. miały wyraźne poszlaki celowych działań, między innymi właśnie dla wspomnianej narracji i w celach pozyskania terenów pod zabudowy lub uprawy.  Być może podobny czynnik zadziałał także w Europie (Hiszpania, Francja…) – gdzie w tym roku pożary zniszczyły już więcej terenów niż wynosiła średnia roczna z ostatnich dwóch dekad, a to jeszcze nie koniec pożogi gdy to piszę! Do zjawisk globalnych jeszcze powrócę, a teraz wracam do
skali zjawisk w Polsce. Jest równie alarmująca.
Co do żywności rocznie marnujemy około 5 milionów ton, z czego blisko 3 miliony ton w gospodarstwach domowych (ok. 60%). Na jednego Polaka przypada średnio 92–126 kg zmarnowanej żywności rocznie, przede wszystkim pieczywa, wędlin, owoców i warzyw. Średnia rodzina wyrzuca jedzenie warte ok. 3000 zł rocznie. Polska zajmuje niechlubne miejsce w czołówce UE pod względem marnotrawstwa żywności w domach.
Zagadnienie odpadów, śmieci, oczywiście nie dotyczą tylko żywności. O tych innych jeszcze napiszę dalej, ale wspomnę swój dawny wpis Śmieci, gdzie poruszyłem parę aspektów zagadnienia (obecna sytuacja jest jeszcze gorsza).
Jak wspomniałem, oprócz żywności marnujemy też energię. To ważny temat, więc pokrótce rozbierzmy to na istotne elementy. Ten temat także omawiałem na blogu, ostatnio częściowo we wpisie Satysfakcja.
W dużej skali, jeśli chodzi o energię elektryczną, to sprawność klasycznych elektrowni węglowych (szacuje się wartości netto uwzględniające zużycie własne) wynosi ok. 34-47% (ta wyższa dla tzw. bloków nadkrytycznych, ale tych jest mniej), więc strata wobec źródłowej energii paliwa wynosi 66-53%, a sprawność elektrowni gazowych 30-63% – ta wyższa dla rozwiązań najnowocześniejszych.
N
a długich liniach przesyłowych plus dystrybucyjnych (tj. lokalnych, niższego napięcia), zwłaszcza starych, marnujemy dodatkowo 5-8% – to zależy od wielu czynników (względnie niedużo w porównaniu). Straty w dystrybucji są najwyższe – kilka–kilkanaście procent i tam jest największy potencjał poprawy. Ale linie w ogóle są wrażliwe na różne zaburzenia i awarie i dość drogie w utrzymaniu.
Chociaż
wspomniane elektrownie pracują stabilnie i dysponują dużymi mocami – zwłaszcza w elektrociepłowniach (kogeneracja), gdzie całkowita sprawność (energia + ciepło) może przekraczać 85%, co jest potrzebne w przemyśle i w zasilaniu miast w energię i ciepło, to przy obecnym stanie techniki tak czy inaczej ogólnie straty są pokaźne.
Stąd postulat energetyki rozproszonej (mniej narażonej na wielkie blackouty), w miarę lokalnej, który nagłaśniałem kiedyś we wpisie https://www.facebook.com/notes/365789784477937/ i podobnych.
To obecnie angażuje turbiny wiatrowe i fotowoltaikę, ale jest wobec nich wiele krytyki. 
O turbinach będzie jeszcze dalej, natomiast efektywność fotowoltaiki w naszym klimacie i na szerokości geograficznej jest niewielka. Mamy stosunkowo mało słońca, zimą panele bywają zaśnieżone. Duże instalacje na gruncie podatne są na silne wiatry, grad, niekontrolowaną erozję. Jest wiele raportów ze świata, że duże instalacje zostały kompletnie zniszczone, a zaleganie „złomu” dewastuje ziemię także przez rozkład chemiczny. W szeregu przypadkach demontaż i utylizacja są nieopłacalne, zatem duży koszt ich wytworzenia, instalowania łącznie z liniami przesyłowymi, a potem strata może zupełnie nie bilansować się zyskiem, czyli być marnotrawstwem. W ogóle resurs (czas użyteczności) takich urządzeń jest ograniczony, a ich efektywność maleje w czasie.
Nie jestem przeciwny koncepcji wykorzystywania słońca energetycznie, ale technologia musi jeszcze dojrzeć. Są już lepsze rozwiązania jak np. elewacje i szyby przetwarzające światło na prąd, ale ich wdrażanie idzie jakoś opornie…
Podobnie, chociaż równie niestabilne w dostawach, są panele słoneczne z rurami/powierzchniami grzewczymi na potrzeby domowe.
W Polsce w bardzo małym stopniu możemy liczyć na lokalną hydroenergetykę, natomiast jestem wielkim zwolennikiem
geotermii, w którą Polska obfituje. Pisałem o tym wielokrotnie, np. Lepsza polska energetyka (tamże i inne energetyczne wątki).
Nadzieją nadal jest gaz, ale głównie – w odróżnieniu od węgla, w dużej mierze musimy polegać na imporcie. Tu wkracza reglamentacja z powodów politycznych oraz ideologicznych jak „zmiana klimatu”.
W sumie, póki nie zastaną wdrożone małe elektrownie jądrowe (SMR itp.) i lokalna geotermia lub jakieś inne wynalazki, marnowane są duże ilości potencjalnie dostępnej energii „na wejściu”.
Obecny rosnący deficyt energii nie wynika tylko z ograniczenia dostępności paliw (wojna na Bliskim Wschodzie, sankcje względem Rosji…), ale dochodzi nowy duży konsument. Mimo że bańka finansowa związana z technologiami AI pęka, to jednak coraz więcej przedsiębiorstw stawia mocno na korzystanie z AI i buduje wielkie centra przetwarzania danych. Są one bardzo energochłonne. To są na ogół firmy bogate, które wykopują sobie udziały w elektrowniach lub budują własne.
Równie ważne jest zajęcie się stratami energii po stronie używania u docelowych konsumentów, ponieważ tutaj można łatwiej ograniczyć marnotrawstwo.

Stare budownictwo lub złe jego projektowanie i używanie generuje duże straty. Są projekty domów zero emisyjnych lub o małych stratach. Stare błędy powodują potrzebę ocieplania istniejących budynków. Zatem brak odpowiedniego projektowania i wyobraźni powoduje marnotrawstwo. Podobnie złe ogrzewanie. Dodam tylko, że na poziomie indywidualnego użytkownika warto skorzystać z istniejących już i dostępnych handlowo urządzeń (kamer)  termowizyjnych do wykrywania lokalnych miejsc utraty ciepła – często wystarczy zadbać o „uszczelnienie” tych miejsc. 
Niezależnie od energetyki (chociaż niezupełnie w oderwaniu) dotyczy to także metod i materiałów w budownictwie. Przykładowo brak wiedzy i hura-wdrożenia, jak wielka płyta czy eternit na dachy, powodują olbrzymie straty finansowe na etapie rozbiórki i utylizacji, czyli marnotrawstwo, gdy okazało się jak te technologie były nieprzemyślane przyszłościowo.
Osobny aspekt w budownictwie – nietrafione inwestycje – bez analizy przydatności i efektywności, wg klucza politycznego, a nie ekonomicznego i społecznego, źle zaprojektowane itd. 
Ale ważny jest też inny efekt skali, gdy sumujemy niewłaściwe małe codzienne, pozornie nieistotne, działanie miliardów ludzi.
Zakłady energetyczne czasem podają w ulotkach do wiadomości klientów zalecenia jak oszczędzać energię w domu. Warto korzystać, ale jednocześnie orientować się w różnych taryfach. Nie jest to łatwe przy zagmatwaniu różnych składowych końcowego kosztu. Tak jakby to było celowo komplikowane. Częściowo wynika to z przeregulowania rynku i narzuconych unijnie i przez rząd wielu opłat dodatkowych.
W małej, ale kumulującej się skali, warto zwrócić uwagę na używane w domu urządzeń elektronicznych w trybie standby, wyłączania wi-fi gdy nie jest to potrzebne, podobnie wyłączanie zbędnego oświetlenia itp.
Osobny temat to używanie samochodów ponad potrzeby, dojeżdżanie samochodem na małych dystansach, gdy lepiej i zdrowiej byłoby skorzystać z roweru czy spaceru, czy komunikacji publicznej.
Na razie nie poruszyłem kosztów energii dla użytkowników, które wynikają zupełnie z innych powodów. Wiemy jak bardzo obciążona jest ona rożnymi podatkami, w szczególności narzuconymi polityką klimatyczną, która jak już wykazano wielokrotnie, jest kolejną szaloną koncepcją opartą na zmyślonych i ideologicznych przesłankach. Wg statystyk cała Polska wydała w zeszłym roku max. 140 miliardów złotych na prąd. Ale… produkcja tego prądu kosztowała Polskę (paliwo + koszty operacyjne elektrowni, bez ETS, podatków, opłat dystrybucyjnych, systemu i marż) w 2025 r. około 22–25 miliardów złotych. To jest 5–6 razy mniej niż te 110–140 mld zł, które zapłacili ostateczni odbiorcy (gospodarstwa domowe + firmy). Słowem UE i państwo zarabia na twoim prądzie 100 miliardów rocznie. Wiedzieliście, że aż tak was łoją?
ETS (Europejski System Handlu Emisjami) postuluje szalony pomysł redukcji CO₂ o 90% do 2040 r. Jest to niewykonalne, szkodliwe w różnych aspektach, mało istotne dla klimatu i niesamowicie kosztowne – wprost w obciążeniach finansowych, jak i katastrofalne dla większości dziedzin gospodarki. Koszt ETS dla europejskiej gospodarki wyniósł do tej pory 287 miliardów dolarów, a jego wpływ na ograniczenie emisji CO₂ był bliski zeru. Duża część środków z ETS ma pójść na inwestycje dekorabonizacyjne i wprost redukujące CO₂. Gdy jednocześnie istnieją w Polsce olbrzymie ilości węgla, który może być lepiej zmieniany w energię i stanowi cenny surowiec chemiczny. W tych dziedzinach cena węgla może być znacznie niższa od obecnej i innych surowców, gdyby właśnie nie daniny ETS. Błędne koło, które rozumie już wiele państw, ale u nas zasypuje się kopalnie – nasz majątek. W sumie GIGANTYCZNE marnotrawstwo. Nie tylko kopalnie – w ogóle skandaliczna wyprzedaż majątku narodowego z ułamek wartości zagranicznym podmiotom prawie od początku III RP. Ale to osobny duży temat na inny artykuł.
Wypada niektórym czytelnikom skrótowo wyjaśnić, dlaczego uważam że jednowektorowe naciskanie na OZE (Odnawialne Źródła Energii) jest złą polityką. Np. chwali się wiatraki (energetykę wiatrową). W wyniku sporów o szkodliwości i niewygodzie dla ludzi (szeroki temat), powstają farmy wiatraków na morzu.
Koszt prądu z takich wiatraków (ok. 480 zł/MWh) będzie 2,4 razy wyższy niż z węgla. Koszt prądu z węgla w nowoczesnych blokach węglowych to około 200 zł/MWh z uwzględnieniem kosztów operacyjnych itp., ale bez unijnych regulacji, narzutów i ograniczeń w pracy wynikających z niestabilnych OZE.
Plus koszty budowy wiatraków (duże nawet jednostkowe, zwłaszcza , ale nie tylko na morzu), napraw, a po zużyciu wiatraka jego demontażu i utylizacji, która na dziś jest niewykonalna. Polski plan farm morskich zakłada koszt 500 miliardów zł (18 GW offshore przy wykorzystaniu mocy na poziomie 45% daje 71 TWh rocznie. Wg obliczeń Marka Tucholskiego różnica między 480 a 200 zł/MWh oznacza około 20 mld zł rocznie i blisko 497 mld zł przez 25 lat. Czyli więcej niż SAFE !
Natomiast kopalnie są, istnieją też do zastosowania lepsze metody wydobycia i zgazowywania węgla.
M. Tucholskiego cytowałem we fragmencie wpisu 6 tematów, ale by Czytelnik nie musiał tyle skakać po wpisach biorę tutaj jedną z wypowiedzi na X @tucholski_marek z 27 kwietnia br.:

Za cenę jednej elektrowni jądrowej możemy postawić 20 GW mocy węglowych i zapomnieć o problemach z tzw. transformacją energetyczną. Zakładając szybki wzrost zapotrzebowania na energię, byłby to koszt dwóch elektrowni jądrowych (ok. 400 mld zł) i budowa 40 GW mocy. Pieniądze zostałyby w kraju, napędzając naszą gospodarkę, zapewniając miejsca pracy, rozwój technologiczny, a system byłby w pełni oparty na własnych zasobach i odporny na sytuację geopolityczną. Łączny koszt zamknąłby się w 12% tych kosztów, które mamy ponieść na tzw. transformację energetyczną do 2040 roku (3500 mld zł) i znacznie poniżej 10% łącznych kosztów do 2050 roku. Poniżej nieco danych o bloku nadkrytycznym w Kozienicach i jego możliwościach. Takie jednostki byłyby podstawą naszej energetyki zapewniając tani prąd zawsze kiedy jest potrzebny… (Po szczegóły sięgnij do wpisu).
Na Lubelszczyźnie pokłady węgla są płycej, a teren jest mniej zurbanizowany, co eliminuje niektóre przeszkody dla takich inwestycji. Na obszarze Lubelskiego Zagłębia Węglowego udokumentowano 12,4 mld ton surowca. Takie ilości pozwalają na setki lat eksploatacji na potrzeby całej Polski. Nie ma racjonalnych argumentów tłumaczących rezygnację z takich inwestycji. To decyzje polityczne prowadzą do nieopłacalności wydobycia i niedopuszczania do otwierania kopalń tam, gdzie wydobycie mogłoby być opłacalne.
Chiny właśnie zbudowały system węglowy, który wytwarza prąd bez spalania węgla. Zamiast spalania, przekształca chemiczną energię węgla bezpośrednio w prąd za pomocą elektrochemicznej ogniwa paliwowego… Chińscy naukowcy z Shenzhen University opracowali ZC-DCFC – pierwsze ogniwo paliwowe na węgiel, które bezpośrednio przekształca energię chemiczną węgla w prąd elektrochemicznie, bez spalania, turbin i z wychwytywaniem CO₂ u źródła. To dużo wyższa potencjalna sprawność tej technologii oraz jej znaczenie dla Polski, jako kraju bogatego w węgiel, jest szansą na tani i niskoemisyjny prąd w UE. Technologia jest świeżym przełomem opisanym w kwietniu 2026, wciąż w fazie rozwoju, ale może zmienić węgiel z paliwa spalanego w elektrochemiczny zasób energii.​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​ CO₂ jest wychwytywane u źródła i przekształcane w użyteczne chemikalia. Jeśli da się to skalować, to nie tylko ulepsza rozumienie surowca, jakim jest węgiel, ale może zdefiniować na nowo, czym jest paliwo. Polska siedzi na węglu – to może dać nam po raz pierwszy tani i bezpieczny prąd na tle UE… https://x.com/CharlesMullins2/status/2048549131749388575/video/1

Widziałem i inne podobne oceny.
Krótko reasumując sprawę energii (biorę fragment opinii T. Sommera, z którą się zgadzam):
Najtańszy prąd jest z węgla brunatnego i żadne OZE nie ma z nim nawet minimalnej przewagi. Różnica jest pięciokrotna, a jeśli uwzględnić infrastrukturę to może nawet dziesięciokrotna. Węgla mamy na tysiąc lat, a łatwo dostępnego na sto lat z okładem i korzystanie z niego to jedyna gwarancja własnej i taniej energii. Przy okazji w ostatniej chwili dowiaduję się, że prąd w Polsce powinien i może być pięciokrotnie tańszy i można do tego doprowadzić szybko i tanio. Jak? Szczegółowo opisał to dr Mirosław Gajer w książce „Wojna o prąd” (myślę, że warto przeczytać).
Ale takie zmiany wymagają woli politycznej i lepszej organizacji. Powinno się stawiać na mix energetyczny ze wszystkich źródeł.
Środki zaradcze w zakresie energii – w zasadzie wskazane powyżej, zwłaszcza we wzmiance o ETS i OZE. 
Teraz wracam do sprawy żywności.

Skutki marnotrawstwa
Konsekwencje są wielowymiarowe. W skrócie, w skali światowej ekonomicznie tracimy biliony dolarów rocznie (tylko żywność to ok. 1 bilion USD globalnie). Środowiskowo – marnotrawstwo żywności odpowiada za znaczną część emisji metanu z wysypisk i CO₂ z produkcji. Ekologicznie niszczymy gleby, wyczerpujemy wody gruntowe i przyczyniamy się do utraty bioróżnorodności. Społecznie potęguje to nierówności: marnujemy żywność, podczas gdy 783 mln ludzi głoduje.
Przyczyny
Główne przyczyny to:

  • Konsumeryzm i kultura „nadmiaru” – kupujemy więcej niż potrzebujemy, kierując się promocjami i marketingiem. Marketing dba o zysk ze sprzedaży, nie licząc się ze skutkami, bywa że reklamy przedstawiają chwytliwy, ale fałszywy obraz produktu, a klient widząc, że jest niedobry – wyrzuca go. To sytuacja podobna do tej, gdy klient restauracji zostawi na talerzu nawet większość dania, bo nie spełnia jego oczekiwań (to też często się zdarza).
    Podobnie kupuje się to, co jest aktualnie modne – zwłaszcza (nomen omen) w zakresie mody odzieżowej. Wyrzuca się jeszcze nieznoszone stroje by kupić nowe. Kiedyś poruszyłem ten temat we wpisie Ekologiczne? pokazując parę aspektów fałszywej ekologii. Wzrost zamożności części społeczeństwa rozzuchwala, co widać np. w korzystaniu z turystycznych ofert all-inclusive, w licznych przypadkach koncentrowania się na nadmiernej konsumpcji, gdzie pozostawia się napoczęte dania.
  • Można to zjawisko uogólnić na wiele zachowań w różnych sytuacjach, gdy kieruje nimi zachłanność. Skrzyżuję tutaj trend turystyczny z jego wpływem na ekologię. Pisałem w 2018 r. w Turystyka – co o niej myśleć / cz. 1 . Gonienie na drugi koniec świata za wrażeniami, iluzją szczęścia, a coraz częściej dla epatowania w sieci, zarówno może być stratą czasu i pieniędzy jak i dodatkowym czynnikiem przeciw ekologii (w przypadku Polski doceńmy piękno naszego kraju).
  • Niewłaściwe planowanie zakupów. Dotyczy to zwłaszcza żywności. Marketing w sklepach to wykorzystuje nie tylko przez reklamy, ale przez umieszczenie towarów w określonych miejscach, na wysokości oczu itp. Dotyczy także innych towarów. Klient bez planu zakupu łatwo ulega różnym pokusom. Planowanie sprawia, że mniej wydajemy, co ogranicza nasze marnotrawstwo środków. Z kolei trzeba wiedzieć jak żywność przechowywać w domach by się nie marnowała.
  • Estetyczne standardy (odrzucanie „brzydkich” owoców i warzyw).
  • Słabe regulacje i brak świadomości zarówno konsumentów jak i ustawodawców i innych państwowych czynników decyzyjnych, co do wzajemnych relacji zjawisk rzutujących na straty rzeczowe, ekonomiczne i ekologiczne. Jednym z prostych przykładów jest powiązanie metod upraw z dużą ilością pestycydów, szczególnie groźnym glifosatem, w imię zwiększenia plonów i odporności na szkodniki, z jednoczesnym szkodzeniem zdrowiu konsumentów – plejada chorób, których leczenie dużo kosztuje i niweczy to, co ogólnie zaoszczędzono w rolnictwie.
    Przy okazji – ten niedostatek świadomości różnych powiązań zjawisk jest przyczyną marnotrawstwa i szkód także na wielu innych polach polityki i gospodarki.
  • Niewydolność łańcuchów dostaw (zwłaszcza w krajach rozwijających się).

Możliwe środki zaradcze zakresie żywności

  • Oprócz już wymienionych postaw, rozwiązanie wymaga działań na wielu poziomach. Globalnie ONZ promuje cel SDG 12.3 – halving food waste do 2030 roku, czyli zmniejszenie marnowanie żywności do połowy. Kluczowe są: edukacja (kampanie typu „Nie marnuj!”), innowacje technologiczne (aplikacje jak Too Good To Go – patrz tutejszy przypis*), lepsze zarządzanie łańcuchem dostaw oraz przepisy (np. francuski zakaz wyrzucania żywności przez supermarkety).
  • W Polsce potrzebne są: obowiązkowe raportowanie marnotrawstwa przez duże firmy, wsparcie banków żywności, na mniejszą skalę tzw. jadłodzielnie, przeceny w sklepach, gdy zbliża się termin ważności (niektóre produkty znajdą nabywców zanim sklep towar wyrzuci), edukacja w szkołach, ulgi podatkowe za darowizny żywności (a bywało, że darczyńcy byli karani) oraz kampanie medialne.
    Na poziomie indywidualnym wystarczą omawiane tu świadomość szkód, planowanie zakupów, kreatywne wykorzystanie resztek i kompostowanie.

Woda, którą wymieniłem na liście głównych dziedzin marnotrawstwa.
Nie wszędzie na świecie trzeba się tym przejmować, ale w Polsce mamy z nią szereg problemów.
Znów, by uświadomić sobie skalę i rodzaje marnotrawstwa, trzeba przyjrzeć się ogólnej sytuacji hydrologicznej Polski.
Jest ona w ostatnich latach niekorzystna i charakteryzuje się dużą zmiennością. Polska ma jeden z najniższych wskaźników zasobów wody słodkiej na mieszkańca w UE (ok. 1600 m³ rocznie, spadający w latach suchych nawet poniżej 1100 m³).

Dominują dwa główne zagrożenia:

  • Susza hydrologiczna (niskie stany wód w rzekach, obniżone poziomy wód podziemnych) — latem 2026 r. ostrzeżenia IMGW-PIB obejmowały ok. połowy kraju (np. 61–64 zlewnie), w tym dorzecza Wisły, Odry, Warty, Noteci. Niskie przepływy notowano na większości stacji, a Wisła osiągała rekordowo niskie poziomy. Susza zwiększa szereg zagrożeń (o których jeszcze dalej).
  • Gwałtowne powodzie (zwłaszcza błyskawiczne i miejskie) spowodowane intensywnymi opadami burzowymi, które nie wnikają w spieczoną glebę, tylko spływają. Przykłady z poprzednich lat (np. powódź 2024 na Dolnym Śląsku) pokazują duże straty. Wynikają one z rożnych zaniedbań i złych praktyk. W miastach zła zabudowa, tzw. betonoza, niedostateczna struktura kanałów deszczowych…
    Osobiście uważam, że susze i powodzie mogą być
    też skutkiem sterowania pogodą – kolejny przykład broni klimatycznej i ekologicznej w skali światowej. Do tego można dodać silne wiatry powodujące duże straty (drzewostan, budynki, infrastruktura).
  • Przypadki zatrucia wód (np. zasolenie Odry i inne przypadki powodujące także straty w wodnej faunie i ogólnie utrudniające życie biologiczne).

Wpływ na życie i gospodarkę

  • Rolnictwo — największe straty (średnio kilka mld zł rocznie, w szczytach nawet 11 mld zł). Susza obniża plony zbóż, traw, owoców; wymusza większe zużycie wód podziemnych.
  • Leśnictwo i przyroda — wysychanie mokradeł, pożary lasów, obumieranie ekosystemów rzecznych i bagiennych (np. problemy w Biebrzy, Narwi), zakwity toksycznych alg.
  • Gospodarka komunalna i przemysł — problemy z poborem wody, chłodzeniem elektrowni, żeglugą śródlądową. Ryzyko przerw w dostawach energii i wyższych kosztów. A propos chłodzenia elektrowni – Amerykanie znaleźli i wdrożyli w pewnych miejscach następujące rozwiązanie: ścieki miejskie oczyszcza się wstępnie i przesyła rurociągiem w okolice elektrowni, gdzie jest dodatkowo uzdatniana i używana jako chłodziwo.
  • Społeczeństwo — zagrożenie dla zaopatrzenia w wodę pitną (choć ujęcia podziemne jeszcze względnie stabilne), rekreacja, zdrowie (jakość wody, bakterie przy niskich stanach).
  • Ogólna gospodarka — straty infrastrukturalne z powodzi (miliardy zł), jak i suszy (wysychające rzeki to blokowanie żeglugi/transportu śródlądowego), spadek PKB w sektorach zależnych od wody, rosnące koszty adaptacji. Znając te składniki przekładające się na szkody i marnotrawstwa, oto możliwe środki zaradcze:
    Na poziomie państwowym i regionalnym (główne działania):
  • Zwiększanie retencji (mała i duża): budowa/restauracja zbiorników, renaturyzacja rzek, odbudowa mokradeł, poldery, systemy małej retencji w zlewniach rolniczych i leśnych
  • Sadzenie lasów
  • Modernizacja melioracji na systemy dwufunkcyjne (odwadnianie + nawadnianie).
  • Lepsze planowanie przestrzenne: ochrona dolin rzecznych przed zabudową.
  • Zielona infrastruktura w miastach – zbiorniki retencyjne, więcej zieleni, mniej koszenia.
  • Byłoby wskazane wdrożenie systemów recyklingu wody w budynkach do celów gospodarczych i do spłuczek zamiast używania do wszystkiego wody pitnej.
  • Mniej betonu i przepuszczalne nawierzchnie.
  • Lepszy monitoring, prognozy IMGW i Wód Polskich + plany przeciwdziałania suszy i powodziom.
  • Ochrona i poprawa jakości wód (ograniczanie zasolenia, zanieczyszczeń).

Na poziomie indywidualnym i postaw obywateli (każdy może realnie pomóc):

  • Oszczędzanie wody: naprawa przecieków i dokręcanie kranów, zbieranie deszczówki i wody po myciu bez detergentów do podlewania ogrodu, ponowne użycie wody (np. po myciu warzyw), mniej obfite kąpiele i prysznice – codzienne są wręcz niezdrowe
  • W ogrodzie/na działce/na polu: gleba „gąbka” — mulczowanie, kompostowanie, unikanie głębokiej orki, poplony, zadrzewienia śródpolne, rośliny odporne na suszę. Mniej niepotrzebnego podlewania – jako działkowicz widzę przypadki lania dużej ilości wody nawet po deszczach („bo mnie na to stać”).
  • Wsparcie retencji: niebetonowanie posesji (przepuszczalne nawierzchnie), zgłaszanie nielegalnych zrzutów i awarii.
  • Ogólna postawa obywateli: edukacja, poparcie dla proekologicznych inwestycji lokalnych, oszczędzanie energii (mniej presji na chłodzenie elektrowni).
  • W razie zagrożeń: śledzenie komunikatów IMGW/Wód Polskich, przygotowanie na powódź/suszę (ewakuacja, zabezpieczenie mienia).

Podsumowując, sytuacja jest chronicznie wyzwaniem, ale poprawa jest możliwa poprzez połączenie dużych inwestycji infrastrukturalnych z małą retencją i zmianą postaw (od „odprowadzania wody” do „zatrzymywania jej w krajobrazie”). Kluczowa jest konsekwencja i integracja działań na wszystkich poziomach.
W Polsce dodatkowym czynnikiem jest niska świadomość społeczna oraz przyzwyczajenia pokoleniowe.

Wymienione składowe/dziedziny są często dyskutowane w ramach szeroko pojętej ekologii i jej podporządkowywane.

Moim zdaniem istotnymi czynnikami na wielu polach, które trzeba ograniczyć, nawet piętnować są: niekompetencja rządzących, brak instynktu państwowego, niefrasobliwość i egoizm, a nawet zwykła głupota.

Ekologia ma znaczenie w swoim typowym zakresie. Pewne wątki omawiałem np. w Znów lapidarnie – na parę tematów, ale powinna być częścią bardziej kompleksowego podejścia, które nazywamy
gospodarką obiegu zamkniętego (GOZ).

To model ekonomiczny, który odchodzi od tradycyjnego, liniowego podejścia „ wyprodukuj – weź – wyrzuć” na rzecz systemu, w którym zasoby krążą w obiegu tak długo, jak to możliwe. Zamiast ciągłego wydobywania nowych surowców i generowania odpadów, GOZ promuje projektowanie produktów z myślą o ich ponownym użyciu, naprawie, regeneracji i recyklingu. Może nie wszyscy wiedzą że przez dziesięciolecia wiele urządzeń technicznych było intencjonalnie projektowanych i wykonywanych tak, aby psuły się po paru latach i tak by ich naprawa była utrudniona i nie opłacalna dla klienta. Oczywiście chodziło o zwiększenie sprzedaży. Jak widzimy wiele dawnych warsztatów naprawczych zniknęło. Na szczęście częściowo, ale jeszcze powoli, odchodzi się od takiego marnotrawnego modelu. Osobiście naprawiam różne sprzęty (w miarę możliwości), okazuje się wielokrotnie, że pomocne są tzw. przydasie, czyli jakieś elementy techniczne, które zbieram i przechowuje.
Jest to jedna z kluczowych odpowiedzi na problemy marnotrawstwa, wyczerpywania zasobów naturalnych i częściowo lokalnych zmian klimatycznych.

Zasady gospodarki obiegu zamkniętego

Podstawą GOZ są trzy główne zasady (często nazywane „3R”, a rozszerzane do „10R”):

  • Reduce (ograniczaj) – minimalizacja zużycia surowców i powstawania odpadów już na etapie projektowania.
  • Reuse (używaj ponownie) – ponowne wykorzystanie produktów lub ich części.
  • Recycle (przetwarzaj) – recykling materiałów, aby stały się surowcem do nowej produkcji.

Dodatkowo podkreśla się regenerację systemów naturalnych, ekoprojektowanie (produkt łatwy do demontażu i recyklingu, w tym z materiałów biodegradowalnych w przypadku wyrzucania) oraz modele biznesowe oparte na dzieleniu, leasingu i serwisie (np. „produkt jako usługa” – pod warunkiem rozsądnego zakresu, który nie neguje własności).

Przejście na GOZ przynosi liczne korzyści:

  • Środowiskowe: ochrona bioróżnorodności, mniejsze zużycie wody i energii, redukcja ilości odpadów trafiających na składowiska, także podnoszone jest zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych
  • Ekonomiczne: tworzenie nowych miejsc pracy w sektorach recyklingu, naprawy i innowacji; obniżenie kosztów surowców; wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw.
  • Społeczne: promocja zrównoważonej konsumpcji, dłuższa żywotność produktów oraz większa odporność gospodarki na wahania cen surowców i zakłócenia w łańcuchach dostaw.

Unia Europejska stawia GOZ w centrum Zielonego Ładu. Pomimo słusznych wątpliwości ten akurat podprojekt, wprowadzany rozsądnie, ma sens. Aktualny wskaźnik „cyrkularności” Europy wynosi ok. 12%, z celem podwojenia go do 24% do 2030 roku.

W Polsce gospodarka obiegu zamkniętego jest wciąż w fazie rozwoju, choć zyskuje na znaczeniu. Krajowy Plan Gospodarki Odpadami oraz strategie unijne obligują do zwiększania recyklingu i zmniejszania składowania. Polska generuje znaczące ilości odpadów, ale wdraża narzędzia takie jak rozszerzona odpowiedzialność producenta (ROP). Jest tam uwzględniony system kaucyjny dla opakowań, który jednak został źle zaprojektowany i generuje zarówno szereg uciążliwości jak i dodatkowe koszty. Ważniejsze są zachęty do ekoprojektowania opakowań i produktów w ogóle.

Wyzwaniem jest niska świadomość społeczna, niedostateczne inwestycje w infrastrukturę recyklingową oraz dominacja modelu liniowego w wielu branżach (zwłaszcza budownictwie, tekstyliach i elektronice). Szanse natomiast leżą w innowacjach, dobrze pomyślanych (!) funduszach UE oraz potencjale polskiego przemysłu (np. w sektorze odnawialnych źródeł energii i bioekonomii).

Efektywne wdrożenie GOZ wymaga:

  • Regulacji — ostrzejszych norm ekoprojektowania i celów recyklingowych.
  • Edukacji — kampanii promujących naprawę, świadome zakupy, w tym nawet rozwiązań typu second-hand.
  • Innowacji — rozwoju technologii recyklingu chemicznego, rozsądnych modeli sharing economy.
  • Współpracy — między biznesem, administracją i konsumentami.

Przykłady dobrych praktyk to firmy oferujące leasing elektroniki, platformy do wymiany odzieży lub second-handy, czy zakłady przetwarzające odpady na nowe materiały. Model cyrkularny pozwala na rozwój, który nie niszczy planety. Polska, jako kraj o silnym potencjale przemysłowym i rolniczym, może stać się liderem tej zmiany w Europie Środkowej. Kluczem jest jednak szybkie działanie: od decyzji rządu i biznesu po codzienne wybory każdego z nas.

Przejście na GOZ powinno być takie, by nie rezygnacją z komfortu, lecz inwestycją w trwałą, odporną i czystszą przyszłość.

Przejdźmy do 6 pozycji na mojej liście głównych źródeł marnotrawstwa – farmacja i medycyna.
To dziedzina, którą najczęściej się zajmowałem, głównie na LepszeZdrowie.info , ale doszły nowe wątki. Powtarzane przeze mnie przekonanie: żadne pieniądze nie poprawią służby zdrowia – (prawie) wszystko będzie marnotrawstwem póki nie uwolnimy się od dyktatu medycyny rockefellerowskiej nastawionej na zysk i błędnych procedur skupiających się na działaniu objawowym, a nie wokół przyczyn chorób. Polacy tracą dużo pieniędzy poprzez lekomanię wmuszoną przez reklamy i wieloletnia indoktrynację, co generuje dalsze koszty, bo lek który szkodzi, prowadzi do zakupów innych leków itd. Są obecne w tym zakresie także działania depopulacyjne, o czym parę słów dodam dalej.
Jaskrawym przykładem jest program szczepionkowy, który niezależnie od anty-skuteczności (mówiąc zdawkowo – chodzi o pomnażanie szkodliwych powikłań ze śmiercią włącznie, co dało pole do dalszego kosztownego „leczenia”), drenuje budżety wielu krajów w imię zysków zachłannych koncernów. Unijne zakupy szczepionek u Pfizera były wynikiem nie tylko wielkiej ignorancji w powyższym aspekcie szkodliwości, ale olbrzymiej korupcji. Casus Polski, która zamówiła wielokrotnie więcej dawek niż nawet „realne” potrzeby, obrócił się w olbrzymie marnotrawstwo gdy będziemy musieli zapłacić nawet za nieodebrane szczepionki 7 miliardów dolarów odszkodowania, nie mówiąc o kosztach utylizacji tych, które już zostały przeterminowane.
A ile marnotrawstwa wynikło z błędnych (i korupcyjnych) zakupów respiratorów, niepotrzebnych i złych maseczek, tworzenia dedykowanych szpitali, które stały puste, całej obsługi administracyjnej i propagandy działań rządu? Do tego dochodzą pośrednio wielkie straty z zamykania przedsiębiorstw, przymusowych kwarantann itd.
A ostatnio, począwszy od Szpitala Południowego w Warszawie, wyszły afery związane z kosmicznymi zarobkami lekarzy, co powinno jednak uświadomić, że podobnie było i dużo wcześniej w czasach „walki z pandemią” i finansowego dotowania lekarzy tylko za kwalifikowanie rzekomo chorych do puli „kowidowców”,
za testy PCR, podłączania do respiratorów, szczepienia i inne powiązane dziania, co wydrenowało dodatkowo wielkie sumy z budżetu. Kolosalne marnotrawstwo, przynajmniej z obecnej perspektywy, ale było wielu trzeźwych ludzi, w tym lekarzy, którzy ośmielili się ostrzegać przed tymi nieprawidłowościami. Wprowadzenie ustawy Lex Szarlatan jeszcze bardziej pogłębi kryzys przez eliminację sprawdzonych metod leczenia spoza administracyjnie dekretowanym kanonem, który nie nadąża za rozwojem nauki i praktyki. Jednym z przykładów jest chemioterapia onkologiczna, która ma wiele fatalnych skutków zdrowotnych, a jej efektywność jest bardzo mała. Ale właśnie chemioterapia ma być dodatkowo dotowana 16 milionami zł wg nowego pomysłu Ministerstwa Zdrowia.
(polecam np. działania i wpisy dra Piotra Witczaka na X, który porusza wiele wspomnianych tematów i apel 100 polskich naukowców by wstrzymać projekt Lex Szarlatan).
Skracając – zobacz jedno z podsumowań na X – https://x.com/SiewcyPrawdy/status/2078033620808134918

Czy istnieją tutaj środki zaradcze?
Moim zdaniem dopóki będziemy pod wpływem dyktatu biznesowej farmacji i indoktrynacji jaką realizuje od dziesięcioleci wykorzystując swoje nieograniczone praktycznie fundusze, dopóty sprawa jest
trudna. Potrzeba zmian w całym aparacie Ministerstwa Zdrowia oraz w korporacji lekarskiej (izby lekarskie), większej świadomości społeczeństwa oraz większego zdania się o własne zadbanie o zdrowie środkami naturalnymi i stylem życia. Na świecie następuje przebudzenie w tym kierunku, gorzej jest jeszcze w Polsce. Pisałem o tym dokładniej w 2024 r – Służba zdrowia nie musi być chora i w wielu innych miejscach.

7. Projekty i polityka oparta na fałszywych przesłankach, w tym czysto ideologicznych.
Ta sfera marnotrawstwa wynika głownie z fatalnych decyzji gospodarczych i społecznych. 
Ośmielę się powiedzieć, że wiele już wymienionych dziedzin grzeszy marnotrawstwem właśnie z tego powodu, co już częściowo zostało omówione.
W zakresie żywności (p. 1) wielodekadowa reklama produktów z dużym udziałem węglowodanów, które nie nasycają organizmu, powodują ponawiający się głód, a zatem skłaniają do dalszych zakupów tego samego, zwiększając ilość odpadów, w tym opakowań. A ów trend był ideologicznym projektem opartym na wadliwej piramidzie żywienia popieranym przez przemysł zbożowy, olejów roślinnych, margaryn itp. połączonych z rozbuchanym wegetarianizmem. Dodatkowo ten trend w swojej radykalnej postaci jest szkodliwy dla zdrowia, co generuje ekstra koszty leczenia – wielopostaciowe marnotrawstwo.
W zakresie energii (p.2) – nie udowodniony i obecnie demaskowany mit ocieplenia klimatu spowodował olbrzymią globalna akcję, która w imię fałszywych przesłanek i z powodów biznesowych zniewolił dużą ilość krajów szeregiem drastycznych przepisów i wydrenował gigantyczne ilości pieniędzy, co można zakwalifikować jako równie wielkie marnotrawstwo. O klimacie mógłbym dużo i ostro, ale zobacz ten rozsądny i względnie umiarkowany wpis strawny chyba dla każdego – https://x.com/SiewcyPrawdy/status/2080662117439422592 .
W zakresie produkcji plastików i opakowań (p.3) częściowo aspekt ideologiczny wziął się z reklamowania tej formy, jako lepszego surowca od np. konopi (wielka nagonka i ogólne zakazy – znów przez biznes przemysłu papierowego i farmacji), skór, drewna itp. i na rzecz nowych przemysłów, których potencjał zaśmiecania świata był ukrywany w imię powszechnej wygody. Te trendy, na szczęście, są stopniowo ograniczane.

W zakresie wody (p. 4) – nie będę się czepiał, chociaż myślę, że programy geoinżynieryjne w kierunku walki z ociepleniem klimatu mogą mieć skutek uboczny w postaci deszczów i powodzi lub przeciwnie – suszy. Nie wykluczone są też działania celowe, gdy geoinżynieria w rękach wojska i służb mogą stanowić tzw. broń pogodową.

W zakresie tekstyliów i urządzeń elektronicznych (p. 5) mamy podobne ideologiczne uwarunkowania jak w p. 3 i jak zawsze – chęć maksymalnego zysku, co poniekąd wiąże się z ideologią wyzysku – gdy tanią odzież i elektronikę produkuje się w krajach najtańszej siły roboczej, a sprzedaje z przebiciem cenowym do kilkunastu razy, nawet jeśli te produkty są tandetne.
W zakresie farmacji (i medycyny) – p.6, mamy duże nawarstwienie fałszywych przesłanek z ideologią. Żeby się nie powtarzać – podawałem wcześniej przykłady jak np. ideologia jedynej „słusznej” alopatycznej medycyny rockefellerowskiej w rękach farmacji wyrządziła wiele szkód ludziom, a nawet prawdziwej nauce, która nie polega na dogmatach ani na tłumieniu niezależnych badań.
W aspekcie polityki prawie każda z tych dziedzin ma odniesienie do jakiejś ideologii, błędów w ocenie sytuacji gospodarczej i/lub społecznej, partykularyzmu, zachłannej walki o władzę itp. W Polsce w ostatnich latach doszła asymetryczna, bardzo niekorzystna relacja z sąsiadami o której napiszę parę słów w następnym punkcie.  

Zakres dziedziny wg punktu 7 właśnie omówiłem.

Dziedzina nr 8 z listy (Kradzież, korupcja, lobbing) pasuje w zasadzie do wszystkich pozostałych.
Widzę to głównie w medycynie, o czym już napisałem w kontekście Covidu, ale to rozlewa się dużo szerzej – nawet nauka jest korumpowana. Olbrzymie zadłużenie Polski wynika między innymi z poddawaniu się lobbingowi obcych interesów i zarządzeń, które wkupują się łapówkami lub są narzucane siłą Unii, by wprowadzić swoje przedsiębiorstwa drenujące polskie zasoby i eliminując rodzimą konkurencję lub/i by uniknąć podatków. Ze strony rządów dostrzega się postawę kompradorską, brak asertywności, niekorzystne uwikłania polityczne.
Konflikty interesów, partykularyzm, ustawione przetargi, zachłanność tych, którzy mają „dostęp” (w tym politycy) to zakamuflowana kradzież kosztem ogółu społeczeństwa. Obszerny temat, który jest znany chyba każdemu…
Pomaga złodziejom i układom dziwnych interesów aparat ideologiczny pod przykrywką hasła „dla waszego dobra”. Często także aktualnie obowiązująca linia polityczna jak promocja multi-kulti, utrzymywanie milionów rzekomych uchodźców wojennych, subsydiowanie pewnego wiadomego kraju w pieniądzach, towarach, uzbrojeniu itd. Kosztem Polaków, tak jakby rządzący nie znali pojęcia ordo caritatis. Miliardy na to wydane, w dużym stopniu znikają przez korupcję tamże, ale prawdopodobnie także w jakimś istotnym wymiarze i u nas. To się jest/może okazać kolejnym olbrzymim marnotrawstwem. W skali Europy, szczególnie zachodniej, utrzymywanie milionów azylantów z krajów południowych i Azji generuje olbrzymie straty, ponieważ zapewnia się im niemal luksusowe warunki (mieszkania, świadczenia różnego rodzaju, w tym pieniężne, lekarskie, edukacyjne), a oni w większości nic nie wnoszą, a nawet bywają źródłem wielu problemów.

Reasumując: Każdy (sztucznie stworzony) „problem” na świecie staje się źródłem dochodów dla macherów politycznych i ideologicznych oraz perwersyjnych technokratów.
Można by wymieniać jeszcze wiele innych i pomniejszych źródeł marnotrawstwa, ale przykładowo ograniczę się jeszcze do dwóch.
Pierwsze, które spotykam często na wystawach, w filmach, księgarniach, teatrze… – pseudo kultura, w tym pseudo sztuka. Skrajnie tandetne, bez gustu, w przekazie brzydkie, wstrętne i obrazoburcze niby malarstwo, tzw. instalacje lub happeningi itp. Wykonywane przez pseudo artystów, ale z dyplomami, „dzieła” subsydiowane przez państwo, które chce jeszcze dodatkowo tych autorów doposażyć. Podobnie w księgarniach – dużo bezwartościowej „makulatury”. Pokazywano też kosztowne niby użytkowe instalacje w miastach – praktycznie jednak nieużyteczne, bez sensu. W sumie kolejne wyrzucone pieniądze państwa lub samorządów.

Natomiast nawiązując jeszcze do przyrody, można przytoczyć jeden z kontrowersyjnych problemów jakim jest siłowa ochrona szkodników jakimi są dziki w miastach, chociaż także na terenach rolniczych. Pisałem o tym w Dziki. W aspekcie strat środków na poziomie samorządowym jest praktyka łapania dzików, usypiania i wywożenia do lasów, a one wracają. To kosztuje. I tak w kółko… wg zaleceń ideologii tych ekologów, których nazywam animalsami.

Dochodzę do trzech wspomnianych, a na ogół pomijanych wielkich czynników marnotrawstwa.

Wojny

Zarówno zbrojenia jak skutki wojny pochłaniają olbrzymie zasoby materialne i ludzkie.
Kolosalne koszty zbrojeń byłyby zbędne i nie byłyby wielkim marnotrawstwem, gdyby wojen nie było lub byłyby one ograniczone. Koszty te są mnożone na zapas i często nieadekwatnie do sytuacji i potrzeb. Postęp w ramach wyścigu zbrojeń dezaktualizuje wiele środków walki lub po prostu tracą one swoje resursy i nadają się na złom. Stracone pieniądze, praca i zubożone surowce.

Temat jest aktualnie mocno uwarunkowany politycznie i niejako tabu – jako bezwzględna konieczność. Nawet przy takim założeniu należy widzieć wspomniane realia. Stanowczo przepłacamy kupując nie to, co realnie potrzebne, nie od tych, którzy są tańsi bez uszczerbku jakości, to co moglibyśmy wytwarzać sami jednocześnie rozwijając własną gospodarkę.
Przykładem są samoloty F-35, jak wynika z artykułu Pentagon pierwszy raz utajnił raport o F-35. „To wadliwy program, trzeba wstrzymać zakupy” – Forsal.pl:
„Tylko co czwarty F-35 jest w pełni gotowy do walki”…Jeszcze gorzej wygląda ogólna gotowość operacyjna, określająca zdolność samolotu do wykonania przynajmniej jednego zadania. W ciągu kilku lat spadła ona z 67 proc. do 44 proc. GAO wskazuje, że głównymi problemami pozostają niedobory części zamiennych, opóźnienia w naprawach, problemy z oprogramowaniem oraz ograniczone możliwości przemysłu w zakresie produkcji komponentów

Czytamy: Eksperci nie mają złudzeń – „To wadliwy program”. A Polska zamówiła 32 wielozadaniowe myśliwce F-35A „Husarz” w ramach kontraktu o wartości 4,6 mld dolarów. Szczegóły w artykule.
Należy dodać, że koszty serwisowania będą bardzo wysokie, a wszystkie tego rodzaju samoloty (i nie tylko) mogą być zdalnie sterowane przez producenta/obcy sztab.


Jeszcze większe są
skutki wojny. Tak jak w ogóle budowanie czegokolwiek jest trudne, czasochłonne i kosztowne – nawet przy wzroście naszych technicznych możliwości, tak niszczenie bywa szybkie i dużo łatwiejsze (tu wtrącę, że obecnie niszczenie odbywa się także środkami nie siłowymi, ale przez dywersję ukrytą – propagandową, dezinformację, przekupstwo itp.).   Szczególnie w czasie wojny, kiedy znika droga infrastruktura budowana prze lata dużym nakładem finansowym i pracą ludzi. Mnożą się straty w łańcuchu powiązanych czynników: sprzęty, uprawy, zwierzęta hodowlane, żywność, zatruta p i powietrze, różne skażenia itd. Przykładowo – w samej Strefie Gazy wojna Izraela doprowadziła do uwolnienia do atmosfery 33 milionów ton ekwiwalentu CO₂, żeby wymienić tylko jeden modny „zatruwacz” powietrza, nie licząc pyłów budowlanych i toksycznych substancji.
Wreszcie –
czynnik ludzki, stracone życie, kalectwa, załamania psychiczne, traumy i choroby ograniczające działania ludzi, różne tragedie, głód, dezorganizacja społeczna – od organów zarządzania z obiektywną niemożliwością komunikacji, po podobną indywidualną, oraz subiektywną przez utratę zaufania do władz i wojennych narracji.
Nie ma większego marnotrawstwa właśnie ta z winy ludzi, którzy doprowadzili do takich sytuacji.

Kolejnym wielkim marnotrawstwem (mówiąc eufemistycznie) w ramach omawianego punktu są właśnie stracone życia ludzi także w czasie pokoju (nominalnie). Już na wstępie artykułu wspomniano o aspekcie moralnym, który jest oczywisty. Ale także wśród rożnych potencjałów gospodarczych i rozwojowych potencjał ludzki nie zawsze jest dostatecznie doceniany i uwzględniony. A to on był głównym czynnikiem rozwoju. Stracone życie, to stracone talenty, możliwości. Podobnie szkodzenie życiu przez choroby i społeczne ograniczenia w różnych formach.

Mało kto wie i jest to w oficjalnej narracji wstydliwe pomijane, że pierwszą pozycję w statystykach śmierci na świecie jest … aborcja. Rak i serce zajmują drugie miejsce, a po nim – znów zaskoczenie? – błędy lekarskie (skutek chorób jatrogennych). Pozycja pierwsza i trzecia to ewidentnie wina ludzi. Osobiście (i nie tylko) sądzę, że skala raka jest też pośrednio winą ludzką – przez nieodpowiednie leczenie oraz zatruwanie ludzi złą żywnością i błędnymi zalecaniami dietetycznymi. To po stronie farmacji, medycyny oraz dietetyki w powszechnym ich uzależnieniu od przemysłu i biznesów nastawionych na zysk, a nie zdrowie. I nie tylko o nowotwory tu chodzi, ale o szereg chorób, które także doprowadzają do śmierci lub chorób i niesprawności, co jest stratą społeczną i materialną, formą marnotrawstwa. Także sami ludzie szkodzą sobie złym stylem życia.

Nasze czasy pokazały jeszcze inne groźne zjawisko – celową depopulację w rożnych formach, od eugeniki do holocaustów z pobudek chorych ideologii, po podobne działania w ramach eutanazji oraz wspomnianych aborcji. Tu muszę dać zastrzeżenie, że aborcje nie muszą być elementem planu eutanazji i depopulacji – często są wynikiem innych okoliczności. Podobnie stanowisko wobec eutanazji musi być wyważone – są okoliczności jak np. „leczenie daremne” w stanach beznadziejnych powinno być dopuszczalne z woli cierpiącego itp.
Udowodniono, że „pandemia” Covid była wywołana sztucznie (i nie tylko ona, ale to tutaj pominę), jako eksperyment społeczny globalistów (nomen omen – globalny), sprawdzający systemy podporządkowania ludzi, a przy okazji ogłupiania, by łatwiej było realizować dalsze elementy planu. Haniebne metody separacji ludzi, zwłaszcza od właściwej i na czas interwencji medycznej oraz celowych złych praktyk w szpitalach, spowodowały wiele nadmiarowych zgonów. Podobnie „eksperymentalne” szczepienia, które – jak też udowodniono – doprowadziły do milionów zgonów oraz nadal zagrażają śmiercią i chorobami w skutkach odroczonych czasowo. Raport niemieckiego ministerstwa spraw wewnętrznych wskazywał, iż wirus SARS-Cov-2 nie stanowił nigdy zagrożenia dla przeciętnie ukształtowanej populacji, a negatywne skutki podjętych przez państwo środków przeciwdziałających pandemii są przeogromne (zostały szczegółowo wymienione). Ale to nie jedyne takie doniesienie z wysokiego szczebla. Akcje depopulacyjne nie ograniczają się do tego. Przykładowo ujawniono (amerykański senator Michael Bennet, ale nie tylko), że borelioza (choroba Lyme) została sztucznie wprowadzona jako broń biologiczna. Podobnie B. Gates zakaził sztucznie miliony komarów by roznosiły jakąś zarazę itp. Także Google
Te i podobne sprawy związane głównie z Covid obszernie przedstawiałem już parę lat temu na stronie LepszeZdrowie.info, szczególnie w omówieniach kilkudziesięciu książek, które to ujawniały. Obecnie mnożą się dalsze świadectwa.
Straty ludzkie są ewidentne, ale są też ewidentne dowody marnotrawstwa środków finansowych, o czym nadmieniłem wcześniej.
Co do ludobójstwa w różnych formach – istnieje jeszcze mroczniejsza strona psychopatów, którzy to wprowadzili i próbują kontynuować. To ideologie satanistyczne i ich armie zdeprawowanych ludzi, psychopatów. Zadawane śmierci i cierpień jest ich ofiarą dla Szatana, w nadziei na uzyskanie od niego przywilejów. Nie będę tutaj rozwijał tego tematu.

Trzecim, na ogół nie branym pod uwagę w omawianym kontekście źródłem marnotrawstwa na globalną skalę, jest system pieniądza i jego realizatorzy, w tym ci, których nazywamy „banksterami”. Ale i oni są operatorami jeszcze wyżej istniejących struktur i tych podmiotów/osób, którzy kiedyś je stworzyli. Wielkie i trudne zagadnienie, dość tu powiedzieć, że to system fikcyjnego pieniądza (fiducjarnego, fiat, nie opartego na realnych aktywach, a jeśli w jakimś niewielkim stopniu, to na środkach już wielokrotnie zastawionych), który opiera się na wszechobecnym długu ludzi, firm i państw. To te podmioty tracą, innymi słowy marnują swoje środki i możliwości, by bogaciła się garstka macherów. Metodami tego systemu są wszechobecne różne podatki, uzależnianie nawet całych państw, przejęcia, koncentracja kapitału i zarządzania pieniądzem, cykliczne dewaluacje, inflacja, doprowadzanie do bankructwa, krachy, handlowanie instrumentami wtórnymi, co jest ryzykowną spekulacją dla uczestników, inside trading, wdrażanie kryptowalut – też często w oderwaniu od realnych aktywów, itp.
Marnotrawstwo nie jest nieuniknionym kosztem rozwoju – jest dziwnym wyborem cywilizacyjnym. Zmiana nawyków, odpowiedzialna produkcja i konsumpcja mogą znacząco zmniejszyć ten problem. Czas przestać marnować przyszłość. Tylko świadome społeczeństwo i mądre przywództwo jest w stanie zbudować zrównoważony świat.
Na tym wezwaniu kończę, bo … nie chcę marnować swego i Czytelnika czasu na sprawy dość oczywiste. Myślę, że każdy może jeszcze dodać inne przykłady marnotrawstwa – niech to będzie ewentualnie krótkim ćwiczeniem umysłowym i wynikiem własnej obserwacji.
PS. Zachęcam do śledzenia platformy X (twitter), gdzie codziennie pojawiają się liczne wpisy związane z poruszonymi tu tematami.

—-

Przypis *

Too Good To Go to popularna aplikacja mobilna, która pomaga walczyć z marnowaniem żywności. Łączy klientów z restauracjami, piekarniami, kawiarniami, supermarketami i innymi sklepami, które mają nadwyżki jedzenia pod koniec dnia.
Jak działa Too Good To Go? (krok po kroku)

  1. Pobierz i zarejestruj się w aplikacji
    Aplikacja jest darmowa i dostępna na Androida oraz iOS. Po zalogowaniu ustawiasz swoją lokalizację (dom, praca).
  2. Przeglądaj dostępne „Paczki Niespodzianki” (Surprise Bags)
    Na mapie widzisz pobliskie miejsca, które oferują paczki. Każda paczka zawiera mieszankę produktów, które pozostały po dniu (np. pieczywo, kanapki, sushi, sałatki, desery, warzywa). Nie wiesz dokładnie, co będzie w środku – to niespodzianka, ale wszystko jest świeże i jadalne. [osobiście uważam, że to może być zły pomysł ponieważ ponawia skłonność do wyrzucenia tego, co nie pasuje odbiorcy]
  3. Rezerwujesz i płacisz w aplikacji
    Paczki kosztują zazwyczaj
    1/2 lub mniej oryginalnej ceny (np. paczka warta 40–60 zł może kosztować 15–25 zł). Płacisz od razu w aplikacji.
  4. Odbierasz paczkę w wyznaczonym oknie czasowym
    Idziesz do lokalu w podanym przedziale godzin (zwykle pod koniec dnia lub wieczorem). Pokazujesz w aplikacji kod QR lub przesuwasz suwak potwierdzający odbiór. Pracownik wydaje Ci gotową torbę/pudełko.
  5. Cieszysz się jedzeniem – dzięki Tobie jedzenie nie trafia do kosza.

Dodatkowe funkcje

  • Box Too Good To Go — większe paczki od producentów (np. napoje, przekąski) z opcją dostawy do Paczkomatu lub pod adres.
  • Ulubione miejsca — możesz oznaczyć ulubione sklepy i dostawać powiadomienia.
  • Filtry — według typu jedzenia (wegańskie, pieczywo, sushi itp.).

Aplikacja działa w wielu krajach, w tym bardzo dobrze w Polsce – współpracuje z sieciami takimi jak Żabka, Lidl, piekarniami, restauracjami i kawiarniami.

 

 

Kto jest winny?

za kurtyną


Jaś z pierwszej klasy:

prose pani – to ON zaczął!

Winny – czego?

W tym wpisie nie będę się powtarzał na temat różnych win związanych z Covid, szczepionkami, WHO itp. i głównie skupię się tylko na jednym aspekcie, który, mimo wielu zapatrywań ludzi na ten temat, prawdopodobnie uderzy każdego – świadomościowo i… po kieszeni.
Pomimo że i o tym pisałem, to wyręczę się miejscami cytatami tych, którzy tę sprawę nagłaśniają z zasięgami tysiąc razy większymi od moich.

Biohaker Mateusz:
Pfizer, korporacja, która ma grubo ponad 100 przegranych spraw sądowych na violationtracker.org (głównie za fałszowanie …danych badawczych), właśnie chce zmusić ciebie i mnie do wypłacenia im 6 MILIARDÓW złotych odszkodowania.

Za co? Ano za to, że tzw. kowidianie, czyli ok. połowa polskiego społeczeństwa podatna na socjotechniki wpływu, wrócili z „kraju niebezpiecznych fantazji” i nie chcieli brać więcej genetycznych, eksperymentalnych bubli w zastrzykach na Covid19.

Tymczasem ówczesny rząd zakontraktował miliony nadmiarowych szpryc, po czym ich nie odebrał i nie zapłacił, bo…nie było komu brać. Multimilionowe kampanie reklamowe z Pazurą, youtuberami, celebrytami i nagrodami nie przyniosły oczekiwanego przez lobby farmaceutyczne skutku.

Co więcej, ilość badań wskazujących na toksyczne działanie szpryc mRNA od Pfizera jest obecnie porażająca. I to Pfizer powinien płacić wielomiliardowe odszkodowania nam wszystkim, a nie my temu moralnie zbankrutowanemu tworowi.

I nie dajcie się zwieść politycznej nawalance, że to tylko wina rządu PiSu. Patrząc na resztę zachodniego świata, rząd PiS wprowadził plandemię względnie „na miękko”. Gdyby to ekipa Tuska była wtedy u steru mielibyśmy zamordyzm podobny do tego u Niemców. O tym jeszcze dalej…

Nie zmienia to faktu, że skok Pfizera na kasę jest tak obrzydliwy, jak mogliśmy się tego spodziewać po wielokrotnym kryminaliście. Kryminaliście, któremu zaufało 50% wykształconych ponad własny intelekt Polaków. A teraz wszyscy mamy ponownie zapłacić za ich naiwność.
— (LK)
Zanim jednak o tych zarzutach, wrócę krótko do samego żądania owych 6 miliardów – jeśli ktoś jeszcze nie wie (?!), o co chodzi. Otóż Sąd w Belgii właśnie zobowiązał Polskę do odbioru 64 mln dawek szczepionek przeciw COVID-19 oraz zapłaty ok. 5,6 mld zł. Wyrok jest jeszcze nieprawomocny.
Czyli są tu dwa komponenty: zaplata i odbiór zdezaktualizowanych szczepionek do utylizacji. A ta utylizacja to kolejny miliardowy koszt.

Aktywnie sprawę nagłaśnia poseł Grzegorz Płaczek, zwłaszcza na X (@placzekgrzegorz).
3 kwietnia pisał:
W całej sprawie pomiędzy Polską a firmą Pfizer należy nie tyle skupić się na brukselskim sporze, co na tym, KTO rekomendował i narzucił Komisji Europejskiej patologicznie zawyżoną liczbę dawek szczepionek przeciw C-19, którą ostatecznie kraje zamówiły? Otóż odpowiedzi udzielił prawnik reprezentujący firmę Pfizer podczas rozprawy w Brukseli. Odpowiedź jest jasna i prosta – to WHO! Problem jednak polega na tym, że na styczniowej rozprawie w Brukseli ani polskiego rządu, ani polskich dziennikarzy nie było, więc skąd mają to wiedzieć? Na rozprawie był obecny tylko jeden polski poseł – ja. Prawda jest taka, że to WHO zasugerowała Komisji Europejskiej (na przełomie 2020 i 2021 r.) liczbę dawek, które powinny zostać zakupione przez Komisję Europejską dla państw członkowskich EU). Nikomu ani teraz, ani wówczas nie przeszkadzało, że firma Pfizer jest ściśle powiązana z WHO – od lat jest kluczowym dostawcą szczepionek w sojuszu Gavi (The Vaccine Alliance), który jest jednym z największych partnerów finansowych WHO oraz że Pfizer jest jednocześnie częścią COVAX – międzynarodowej inicjatywy nadzorowanej przez… WHO. Co więcej – Gavi jest od lat jednym z największych sponsorów Światowej Organizacji Zdrowia, a COVAX jest inicjatywą, której działania są finansowane między innymi… przez to samo Gavi. Polski rząd dziś robi zasłonę dymną i będzie teraz analizować, czy „można było się wycofać”?
Bez żartów, Panie i Panowie. Kluczowe pytanie brzmi: dlaczego nikt nie bił na alarm wtedy, gdy zapadały decyzje o skali zamówień, i dlaczego nikt nie żądał pełnej jawności procesu: kto rekomendował wolumeny, kto je zatwierdzał i na czyją odpowiedzialność? Bo jeśli państwo polskie nie potrafi odpowiedzieć na te pytania, to znaczy, że nie kontroluje procesu – a jedynie płaci rachunki za cudze decyzje. Nie ma wątpliwości, że konfliktem interesów, patologią i lepką pajęczyną powiązań śmierdzi tu na kilometr. Polacy, nie dajcie się zwieść!


Na czym, oprócz samego brudnego biznesu, polegają winy Pfizera? Obszerny temat, ale w skrócie:

G. Płaczek: W bazie NOP-ów VAERS zarejestrowano do tej pory ponad milion NOP-ów po podaniu szczepionki przeciw covidowi, w tym prawie 20 000 zgonów [dodam, że do tej bazy zgłaszanych jest tylko ok. 1% rzeczywistych wydarzeń]. Średnio rozgarnięty polityk wiedziałby, co zrobić z tymi danymi. Polscy politycy zaś dali się Pfizerowi zapędzić w kozi róg, zwalają na siebie winę, kto winien zamówienia milionów niepotrzebnych dawek i zastanawiają się,  jak uniknąć zapłacenia zasądzonej przez belgijski sąd kary 6 mld zł. A niektórzy polscy naukowcy czy dziennikarze, którzy wciskali trefny towar, do tej pory udają głupa i twierdzą, że szczepionki uratowały miliony ludzkich istnień (opierając się na zmanipulowanych modelach matematycznych, a nie na danych epidemiologicznych).

W innym wpisie G. Płaczka:
…przypatruję się hipokryzji polityków obecnego rządu w kwestii szczepionek i przegranej przez Polskę batalii z firmą Pfizer w belgijskim sądzie. Co za obrzydliwy obraz polskich polityków. Jak widać, ani premier Donald Tusk, ani grupa polityków obecnie trzymająca władzę nie pamiętają już, jak w 2021 roku naciskali na obowiązkowe szczepienia Polaków i na przyspieszenie procesu zakupu dawek szczepionek niemal od każdego i w jak największych ilościach! Cóż [teraz] za brawurowy zwrot akcji. Wszyscy jesteście tacy sami. Naprawdę traktujcie Państwo Polaków w obecnej koalicji rządzącej jak idiotów? No to przypomnę Polakom kilka faktów i wypowiedzi ówczesnej opozycji, żeby nic nie umknęło naszej pamięci:
W styczniu 2021 roku Cezary Tomczyk (ówczesny szef klubu KO) domagał się wyjaśnień od PiS-u, dlaczego Polska nie skorzystała z pełnego limitu szczepionek, który nam przysługiwał. Wskazywał, że błąd, który może kosztować życie i zdrowie Polaków.
Marcin Kierwiński (sekretarz generalny PO) wskazywał, że „polski rząd powinien negocjować umowy z producentami szczepionek na dostawę dodatkowych dawek poza Unią Europejską”. Mówił, że „Polska powinna przyjąć szczepionki wynegocjowane przez Unię, ale jednocześnie szukać własnych ścieżek, by proces przyspieszyć”. Twierdził również, że „jeśli Unia dostarcza za mało, rząd powinien być aktywny na każdym możliwym polu, by te szczepionki zdobyć. Rezygnacja z jakiejkolwiek puli, która nam przysługuje, to działanie na szkodę państwa”.
Dariusz Joński na platformie X w 2021 roku pisał, że „rząd PiS zrezygnował z zakupu blisko 7 mln dawek szczepionki Moderna. To sabotaż! W czasie, gdy ludzie umierają, a gospodarka stoi, każda dawka jest na wagę złota”.
Borys Budka (ówczesny przewodniczący PO) w 2021 roku mówił: „zamiast walczyć o każdą dawkę, rząd Morawieckiego lekką ręką rezygnuje z milionów szczepionek. To pokazuje całkowitą bezradność i brak strategii”.
Premier Donald Tusk w 2021 roku w Gdańsku grzmiał, że rząd boi się „podjąć decyzje o powszechnym dostępie i promocji szczepień” zachęcając do zakupu szczepionek. Co więcej, w listopadzie 2021 roku twierdził, że „rząd abdykował. Nie ma odwagi, by wprowadzić mechanizmy, które sprawią, że szczepienia będą naprawdę masowe i skuteczne. To jest kapitulacja przed chorobą”.
Bartosz Arłukowicz (były minister zdrowia) w 2021 roku wytykał rządowi, że Polska otrzymuje za mało dawek w porównaniu do potrzeb, mówiąc, że „rząd musi przestać opowiadać bajki o logistyce, a zacząć realnie ściągać szczepionki do Polski.”
Michał Szczerba w 2021 r., podczas kontroli w KPRM i MZ, oznajmiał, że sprawdza „dlaczego Polska nie zakontraktowała wszystkich dostępnych opcji dodatkowych. Każdy dzień zwłoki to kolejne ofiary. Rząd musi kupować wszystko, co jest dostępne i bezpieczne”.
Nie ulega wątpliwości, że ówczesny rządu PiS-u (a zwłaszcza Minister Zdrowia – Adam Niedzielski) w kwestii zakupu szczepionek zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie i winni powinni za ten stan rzeczy odpowiedzieć, ale to nikt inny, jak politycy Koalicji Obywatelskiej zarzucali wówczas politykom PiS-u, iż jakakolwiek rezygnacja z dodatkowych dawek szczepionek jest błędem, który opóźni proces „powrotu do normalności”. Niemal wszyscy – jak jeden mąż – zarówno w KO i PiS popieraliście zamykanie ludzi w domach, wprowadzanie lockdown’ów i niekontrolowanie-patologiczny zakup szczepionek, stając ramię w ramię z Ursulą von der Leyen. Polacy – nie dajcie się oszukać! Klasa polityczna sięgnęła w Polsce bruku. Chociaż nie wiem, czy powinienem używać słowa „klasa”.

Tamże na X @coolfonpl pisze:
Rząd Polski mógł w sprawie szczepionek pójść drogą prokuratora Teksasu, który oskarżył Pfizer o oszustwo. Dzięki temu można było uzyskać nieważność umowy z Pfizerem w sprawie „szczepionek”. Ale nie, plan był taki, że mamy za nie zapłacić, wraz z odsetkami.

A poseł Skalik @Wlodek_Skalik:
Ponawiam pytanie: kto odpowie za zmarnowanie 5 miliardów (podkreślam, 5 miliardów) złotych na zakup nikomu niepotrzebnych, wątpliwych preparatów „medycznych”? Kto na tym zarobił, ile wziął, z kim się podzielił i dlaczego NIKT jeszcze nie siedzi za to…

G. Płaczek kontynuuje

„… (wina) PiS – i słusznie. Tutaj Pana popieram. Ale jednocześnie pojawia się zasadnicze pytanie, Panie premierze: dlaczego nie było woli po stronie Pana rządu, by powołać komisję badającą nieprawidłowości państwa polskiego i skrajnie patologiczne decyzje polityczne podejmowane w czasie lockdown’ów? Osobiście przekazałem na Pana ręce wniosek w tej sprawie. Wysyłałem także w tej sprawie liczne pisma oraz zgłaszałem nieprawidłowości na Prokuraturę. Temat jednak został politycznie zamieciony pod dywan! A przecież Pan wie, że sprawa umowy z Pfizerem to tylko wierzchołek góry lodowej. Mieliście Państwo ukarać winnych – no chyba, że patologie znacznie wykraczają poza jedną partię..? Ale zgnilizna państwa…

Od siebie (LK) dodam, że wina leży w ignorancji, korupcji i podległości ideologiczno-politycznej.
Te trzy często splatające się komponenty można krótko opisać tak:

Ignorancja polegała na braku wiedzy decydentów, że szczepionki nie były skuteczne ani bezpieczne (co wskazywali różni bardziej dociekliwi, a nawet producenci, ponieważ ulotki podawały możliwe powikłania oraz konieczność stwierdzenia braku przeciwwskazań przy podawaniu).
Ten aspekt często i z obszernym powoływaniem źródeł naukowych punktuje od dawna dr Piotr Witczak, zarówno w szeregu postów na X z Fundacja Ordo Medicus (@OrdoMedicus) jak i indywidualnie – @PiotrWitczak_

Korupcja. O nią najbardziej podejrzewana jest Ursula von der Leyen przez swoje tajne konszachty z Pfizierem oraz interesy męża, ale cała otoczka działań pandemicznych obfituje w przypadki i podejrzenia korupcji wśród pośredników. W tym konflikty interesów szeregu lekarzy, którzy brali pieniądze od producentów szczepionek za ich polecanie, a w szpitalach premie za wykonywanie iniekcji.
Podległość narracji WHO i KE podtrzymywała te patologie. Duży temat wykraczający poza same szczepionki, ponieważ dotyczy psucia nauki w szerszym zakresie.

Duża wina spada na lekarzy i „ekspertów” (też na ogół lekarzy), ponieważ to na ich opiniach opierali się decydenci, którzy często nie mieli pojęcia o sprawach merytorycznych i realizowali wspomnianą polityczno-ideologiczną podległość.
O ile politycy oprócz braku wiedzy często działają pod publikę (w tym przypadku celowo zastraszaną „śmiercionośnym wirusem”), to lekarze wykonujący zawód zaufania społecznego, ale ze stosowną wiedzą (powinna być aktualizowana!) sprzeniewierzali się swojej misji.

Te i inne aspekty tytułowego tematu miałem w obszerniejszym wyborze, ale w pewnym momencie edytor WP „wciął” mi kolejne uzupełnienia. Uznałem zatem, że nie będę żmudnie szperał od nowa i to, co jest, już wystarczy.

PS. Ponieważ korzystam z wpisów publicznych, zakładam, że mogę je tutaj cytować, podając autorów.

Prawda o żywości i jej obecnej jakości

Oliwa sprawiedliwa.
Ale uważaj z olejami…

Wpis mógłby być bardzo długi, jak zasługuje na to jego tytuł, ale tekst możliwie ograniczę, natomiast Czytelnik zainteresowany tematem powinien jednak zarezerwować więcej czasu na odsłuchanie paru (przynajmniej) ważnych załączonych nagrań. W opisach filmów wykorzystałem częściowo te redakcyjne.
Gwiazdkami oznaczyłem odnośniki do dodatkowych informacji.

Afera z mlekiem SMILK
Po głośnym wywiadzie* prof. dr. hab. Grażyny Cichosz u Bogdana Rymanowskiego o „przekręcie żywieniowym” rozlała się fala paszkwili, donosów, krytycznych wypowiedzi i artykułów w mediach – zarówno pod adresem Rymanowskiego jak i pani profesor. (Podobny wywiad był i u J. Pospieszalskiego ***). O ile sprawa szkodliwej żywności była już wielokrotnie ujawniana, to milionowe zasięgi tych wywiadów zrobiły znaczący wyłom w mediach.
Jest to miejscami groteskowe, a jednocześnie głęboko szokujące, jak „medialni specjaliści” mający nikłą wiedzę w porównaniu do profesor z 55-letnim doświadczeniem w dziedzinie żywienia i dużym dorobkiem naukowym, próbują zdeprecjonować panią profesor i wiedzę jaką ona przekazuje. Co gorsza, sprowadza się to i do personalnego hejtu. Ci „specjaliści” miewają swoje kanały społecznościowe lub inne możliwości przekazu, które zwielokrotniają falę dezinformacji i de facto działają na szkodę społeczeństwa, chociaż występują pod sztandarem jego ochrony.
Także niektórzy lekarze, zwłaszcza młodszego pokolenia, dołączyli do tego niechlubnego chóru. Inni – jak np. Beata Makowska w wypowiedzi Co jako lekarka myślę o głośnym wywiadzie z prof. Cichosz i jej tezach? https://youtu.be/jsvg6p73yZM?si=gxVEwkvugSsXitHo 
broni panią profesor, a drobne nieporozumienia wytykane i podnoszone jako argumenty przez krytyków – objaśnia. Jako ciekawostkę przywołam wspomnianą tam książkę „Przypadkiem. Jak największe (niezamierzone) odkrycia zmieniły świat”. Pokazuje ona jak naukowcy i wynalazcy znajdowali często uznanie i sławę dopiero długo po zmasowanym na nich ataku, a nawet po śmierci. Myślę, że pani Cichosz już takie uznanie znajduje.

Nowszą formą ataku jest nagonka na mleko dla dzieci o nazwie Smilk, którego formuła jest zgodna z zaleceniami pani Cichosz i które rzekomo jest szkodliwe i „nie spełnia norm”. Mało kto wie jak w Polsce te normy są celowo ustawiane pod potrzeby interesu firm tłuszczowych. Powstały nawet inicjatywy poselskie by prokuratura (!) zajęła się panią profesor. I kto w tym przoduje?  Lewica, która jeszcze niedawno lansowała jedzenie zasuszonych owadów jako bezpieczne i skuteczne. Ta sama Lewica, która w 2020 roku usiłowała przepchać projekt ustawy karzącej więzieniem każdego dysydenta, który ośmiela się kwestionować kłamliwe narracje wokół Covid19. Troskliwe misie…

Zdrowe mleko modyfikowane? W Polsce to prawie nielegalne. Poniżej wywiad u Mateusza Ostręgi** (dietetyka) z producentem tego mleka Włodzimierzem Łusiakiem, twórcą marki SMILK.
https://youtu.be/Fw2YH9ALbxE?si=p-hdIRUdCKy3SPX- 
Opowiada on o brutalnej walce z urzędami i korporacjami, które robią wiele, by zniszczyć jego firmę.. Wywiad sprzed 4 miesięcy (czyli sprzed obecnej nagonki). Przykład na korupcję i to na szczeblu agend rządowych i ich medialnych sług, dla których zdrowie dzieci jest daleko za interesami firm, które zalewają rynek szkodliwymi produktami. Jest to też sprawa wiedzy, którą posiada wspomniana europejska prawdziwa guru mleczarstwa prof. dr hab. Grażyna Cichosz. Kiedy 2,7 miliona Polaków dowiaduje się o truciznach przemysłu żywnościowego, a profesor Cichosz nie zostawia suchej nitki na handlowej umowie z Mercosur, można się spodziewać, że przemysł nie puści tego płazem. Dlatego producent Smilku przez wiele lat jest nękany jak jakiś bandyta, a GIS, wtórując lobbystom przemysłu tłuszczowego kombinuje jak w tej sprawie oszukać Polaków wprowadzając lub podtrzymując niebezpieczne normy. A jednocześnie Smilk znajduje uznanie i wielu klientów w innych krajach Europy. Wg pana Łusiaka w Polsce jest łatwiej wyprodukować kokainę, niż zdrowe mleko dla niemowląt.

Szczególnie bulwersujące jest, że sprawa dotyczy zdrowia dzieci. Popularne produkty mleczne i nie tylko, które są dedykowane dzieciom, bardziej im szkodzą niż sprzyjają rozwojowi (fizycznemu i umysłowemu).
Temu poświęcona była niedawna konferencja „W Obronie Zdrowia Dzieci” .
W jednym z wykładów pt. Prawda o rynku żywnościowym prof. Grażyna Cichosz, ceniona ekspertka w dziedzinie mleczarstwa i bezpieczeństwa żywności z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego (UWM) w Olsztynie (obecnie już na emeryturze), odkrywa rzeczywistość rynku żywnościowego i jego wpływ na zdrowie dzieci. Prof. Cichosz, znana z krytyki szkodliwych dodatków w produktach spożywczych, omawia, jak współczesna żywność – w tym preparaty mlekozastępcze, przetworzone produkty dla niemowląt i dodatki chemiczne – może zagrażać rozwojowi i odporności najmłodszych. Opierając się na badaniach naukowych, ujawnia, jak przemysł spożywczy priorytetowo traktuje zysk kosztem zdrowia oraz jakie składniki w diecie dzieci mogą prowadzić do długoterminowych problemów zdrowotnych. Wiele z nich pojawia się obecnie także na wczesnym etapie. Dlaczego warto obejrzeć? Dla rodziców: Jak wybierać zdrową żywność dla dzieci i unikać pułapek przemysłu? Dla aktywistów pro-life: Ochrona życia to także ochrona zdrowia poprzez świadome żywienie. Dla wszystkich: Poznaj fakty o tym, co ląduje na talerzach Twojej rodziny! Prof. Cichosz, autorka licznych publikacji o prozdrowotnych właściwościach naturalnej żywności, apeluje o powrót do naturalnych, nieprzetworzonych produktów i edukację w zakresie świadomego żywienia. Ten wykład to prawdziwa kopalnia wiedzy dla każdego, komu zależy na zdrowiu dzieci. Data konferencji: 15 października 2025.

Jest wiele wypowiedzi pani profesor Cichosz o żywieniu – przywołam jedno – inny wywiad zatytułowany Sery twarde dbają o nasze zdrowie
https://youtu.be/4XVHuTwLiGQ?si=krAGiD4ioenhRw-h 
Prof. Grażyna Cichosz w wywiadzie podkreśla znaczenie serów dojrzewających oraz tłuszczu mlekowego jako źródeł unikalnych bioaktywnych składników, które pełnią kluczowe funkcje w organizmie człowieka. Zawierają one antyoksydanty rozpuszczalne w tłuszczach, takie jak witaminy A, D, E, K, oraz inne kojące substancje, których nie można zastąpić warzywami i owocami. Zmiana diety, polegająca na ograniczeniu tłuszczów zwierzęcych na rzecz olejów roślinnych i margaryn, spowodowała znaczący spadek spożycia tych ważnych składników. Prof. Cichosz zwraca uwagę na pozytywne właściwości nasyconych kwasów tłuszczowych i cholesterolu, które, mimo powszechnych negatywnych skojarzeń, również wykazują działanie prozdrowotne. Niebagatelnym składnikiem jest kwas linolowy, mający znacznie wyższą aktywność antyoksydacyjną niż tradycyjny alfa-tokoferol (witamina E). Ponadto lipidy eterowe, wykazujące właściwości wspierające działanie makrofagów, odgrywają rolę w rozpoznawaniu komórek nowotworowych. Profesor podkreśla, że sery dojrzewające są najlepszym źródłem wapnia, a ich regularne spożycie może znacząco wpłynąć na zdrowie, m.in. regulując ciśnienie krwi i zmniejszając ryzyko miażdżycy oraz nowotworów. Wskazuje, że najnowsze badania udowadniają, iż spożycie odtłuszczonych produktów mlecznych jest związane z wyższym ryzykiem tych schorzeń, podczas gdy pełnotłuste produkty nie wykazują takich korelacji. Podaje różne przykłady dużego wzrostu anomalii rozwoju i chorób na tle braków żywieniowych. Zauważa również, że w Polsce spożycie wapnia nie pokrywa zapotrzebowania, co negatywnie wpływa na zdrowie społeczeństwa. Ważne jest zrozumienie metabolizmu wapnia, który nie szkodzi naczyniom krwionośnych pod warunkiem jednoczesnego dostarczania witaminy K2. Cichosz apeluje o zwiększenie świadomości zdrowotnej i znaczenia produktów mleczarskich, które zawierają cenne składniki odżywcze, a także podkreśla, że zmiany w diecie muszą towarzyszyć również wyższe zarobki konsumentów, aby mogły przekładać się na poprawę zdrowia publicznego. Na zakończenie, prof. Cichosz zwraca uwagę na potrzebę wspierania produkcji i konsumpcji pełnotłustych produktów mleczarskich oraz zwalczania przekonań owych na temat ich wpływu na zdrowie dla lepszej przyszłości polskiego społeczeństwa.
W wymienionych wypowiedziach przewija się zagadnienie cholesterolu, który jest powszechnie wskazywany jako jeden z wrogów zdrowia. Jest to kolejne wielkie zakłamanie, które od lat nazywam mitem cholesterolowym (materiałów o tym jest już dostatecznie dużo).
Nie rozwijając tutaj tego podtematu (bo to tylko jedno z takich „sztandarowych” narzędzi ogłupiania ludzi w imię interesów farmacji i podporządkowanej jej medycyny) odsyłam do ważnej książki „Cholesterol, naukowe kłamstwo”  autorstwa duńskiego lekarza i naukowca Uffe Ravnskov’a z 1996 r. (w Polsce 2009). 300 stron dowodów. Ale prawda nie dociera do przeważającej części lekarzy i dietetyków, co pogłębia problemy zdrowotne w społeczeństwie.

Czy we wszystkim zgadzam się z profesor G. Cichosz?
Takie sformułowanie może być potraktowane jako niepoważne przy porównaniu wiedzy Jej i mojej. Jednak moje wątpliwość budzi spożywanie mleka przez osoby dorosłe, o czym parokrotnie pisałem kiedyś (dawno) na innym blogu. Wiadomo, że jest potrzebne oseskom – zarówno cielęcym jak i ludzkim dzieciom, natomiast później zwierzęta i ludzie mleko na ogół źle tolerują. Tym bardziej, że mamy w handlu przeważnie do czynienia z produktami mlekopodobnymi – pasteryzacja, dodatki itd. znacznie zmieniają oryginalne własności mleka. W przypadku ludzi zaleca się produkty fermentowane na bazie mleka.
Ale… może moja wiedza z tamtych czasów była niedokładna. Albo nie zrozumiałem, co pani Cichosz mówi o żywieniu dorosłych mlekiem.  Nie chcę tego tutaj rozważać, bo skupiam się na wspomnianej aferze, która – jak się okazało, ma wiele wymiarów.

PS. nie reklamuję SMILK, chociaż w świetle powyższych informacji zasługiwałoby na to.


Hegemon szansy, zagrożenia czy zagrożony?

Kluczem okazuje się nasza naiwność
dotycząca wpływu, na który elity są wciąż ślepe.

Clive Hamilton *

(wersja robocza wpisu***)

Temat tak wielki jak same …Chiny.
Ale co mamy na myśli mówiąc o wielkości Chin?

Niewątpliwie to duży kraj, ma dużo ludności, ma wielkie możliwości wytwórcze i eksportowe, ma potężną ilościowo i sprzętowo armię, ma starą historię i kulturę, a jednocześnie pokazuje a czasem i wyznacza trendy nowoczesności nigdzie indziej nie widziane itd.

Te atrybuty skłaniają wielu do zachwytów nad Chinami (PRC) i wnioskowaniem, że byłe Państwo Środka zdominuje świat, a nawet że już tego dokonało. Z innej strony to wielkie obawy, a nawet strach przed takim obrotem rzeczy.
Nie jestem specem od Chin i oczywiście mogę się mylić w prywatnym osądzie tego zjawiska.

Ale na temat Chin wypowiada się WIELU specjalistów, co także pomnaża dezorientację, ponieważ dochodzą do różnych wniosków. Powstają kolejne artykuły, wywiady i książki, wiele z nich wymienia Sylwia Czubkowska w swojej „Chińczycy trzymają nas mocno”, o której wspomnę dalej.

Przykładowo trzeba docenić wiedzę Piotra Plebaniaka (www.chiny.pl) – autora 13 książek o omawianym kraju w różnych aspektach. Natrafiłem na niego za sprawą audycji-wywiadów na YT jakie przeprowadził Mateusz Jarosiewicz (patrz jego kanały społecznościowe). Ale to tylko cząstkowy wgląd w kontekście bieżących zjawisk. Nie czytałem jeszcze tych książek (oprócz krótkiego przeglądu-zajawek) ani nie miałem okazji przyjrzeć się stronie autora (piszę to z letniska, gdzie praktycznie nie mam dostępu do Internetu). Podobnie wywiady Mateusza z Sebastianem Sadowskim-Romanowem.
Innym autorem, który wypowiada się na temat Chin jest Peter Zeihan, którego książkę „Koniec świata to dopiero początek. Scenariusz upadku globalizacji” niedawno dość obszernie omawiałem na tym blogu https://lapidaria.home.blog/2024/07/05/dokad-podaza-swiat/.

Jego pogląd na Chiny (wśród wielu innych analiz dotyczących całego świata) sprowadza się do wniosku, że Chiny upadają, bo mają groźne nawarstwienie negatywnych trendów w różnych aspektach.

Powodem jest głównie olbrzymie przeinwestowanie i zadłużenie, siłowe wdrażanie kosztownych rozwiązań, skostniały system zarządzania oraz wielki problem demograficzny.

Podkreśla jak krucha może być pozycja Chin w przypadku załamania handlu, w tym zwłaszcza drogą morską, którą kontrolują przede wszystkim Stany Zjednoczone. Chiny w małym stopniu są samowystarczalne w zakresie surowców. Podobnie wrażliwym sektorem jest ich rolnictwo. Zeihan, w opozycji do możliwości USA wróży że Chinom w przyszłości grozi jeden z największych upadków wśród wielkich graczy.
Cóż – i tu stronniczo lub naiwnie nie widzi jak Chińczycy konsekwentnie wykupują USA i mają tam coraz większe wpływy.

Piotr Plebaniak, we wspomnianym wywiadzie powiedział, że przyłapał Zeihana na paru kłamstwach, ale nie dopowiedział jakich, zatem na dziś przyjmuję że Zeihan w wielu kwestiach ma jednak rację – z tymi zastrzeżeniami, które podałem na końcu swojej recenzji.

Nie ulegam też mitowi o pozytywach Pax Americana, zarówno w wypowiedzi Plebaniaka jak i samego Petera Zeihana.

Ponieważ w dobie szybko zmieniającego się świata nawet książka sprzed 2 lat częściowo może być nieaktualna, a oficjalne statystyki chińskie są naginane, to w sprawie demografii oprę się na niedawnym wywiadzie z dr Yi Fuxianem, badaczem chińskiej demografii pt. „Wielki ból chiński” (doRzeczy, nr 14, 2024). Jako badacz-dysydent w USA podaje co następuje (w skrócie):

  • Nie jest prawdą, że ludność Chin wynosi 1.41 mld, rzeczywista liczba to ok. 1,28 mld – oficjalne zawyżone dane miały służyć podbudowywaniu narracji o sile i wzroście Chin

  • Demograficzny wskaźnik zastępowalności już najpóźniej w 1991 r. spadł poniżej progu zapewniającego reprodukcję, a obecnie wynosi ok. 0,87.

  • Ten wskaźnik oznacza zanik społeczeństwa, co nawet przy nierealnym wzroście do 1 wiąże się następującym trendem: 1,06 mld w 2050 r. (prof. Steve Hamilton podaje liczbę 365 mil.) i 390 mln w 2100, przy jednoczesnym znacznym starzeniu się ludności – odsetek mieszkańców powyżej 65 r. ż. wynoszący 14% w 2020 osiągnie 35 % w 2050 roku. Ponieważ nie będzie miał kto pracować na emerytów, to grozi to wielkim problemem nie tylko ekonomicznym ale i społecznym.

  • Starzenie się społeczeństwa przy zmniejszającej się ilości młodych, to także problem ekonomiczny z punktu widzenia kadry wytwórczej. Dr Fuxian nie wierzy w znaczącą poprawę sytuacji ze względu na automatyzację produkcji, tym bardziej że ekonomia bez wewnętrznego rynku zbytu (młodsza cześć społeczeństwa) zacznie upadać.

  • Do obecnej tragicznej sytuacji demograficznej doprowadziła długotrwała polityka jednego dziecka, która tak wrosła w świadomość i zwyczaje Chińczyków, że nawet obecna agitacja rządowa do posiadania trojga dzieci nie odnosi sukcesu. Podobne skutki miało masowe stosowanie aborcji, w tym pod rządowym przymusem.

Kolejnym autorem, którego warto wziąć pod uwagę jest Yasheng Huang, profesor ekonomii globalnej i zarządzania w MIT Sloan School of Management, którego książka „Zmierzch Wschodu. Jak Chiny stały się potęgą i czy grozi im upadek” jest już dostępna w Polsce.

Główną tezą książki jest, że dominujący stary system kształcenia kadr wg tzw. egzaminów keju to droga do skrajnej stagnacji z ogromną wadą – tłumieniem kreatywności, co ostatecznie może doprowadzić do upadku współczesnych Chin. Przekłada się to na usztywnienia biurokratyczne, tłumienie inicjatyw a nawet wolnej myśli, o ile nie pasują partii komunistycznej.
Więcej o tym w nocie wydawniczej i w eseju Michała Lubina.

Wracam do wspomnianej książki Sylwii Czubkowskiej – ponad 400 stron, dużo przypisów, szerokie, wieloaspektowe ujęcie tematu które może mocno ostudzić zachwyty w związku z Chinami.
O ile sporo słyszeliśmy o wręcz nieludzkim traktowaniu mniejszości i lekceważeniu praw człowieka, podobnie swoich obywateli w czasie covidu, zamieszaniu w wywołanie sterowanej pandemii, inwigilacji i kontroli, o systemie kredytu społecznego, o dumpingowych cenach…, to stosunkowo mało mówi się o tym, jakim koniem trojańskim są różne działania Chin na całym świecie poprzez ich diasporę, agentów, uzależnianie kredytowe, soft power lub wprost szantaż, „wilczą dyplomację” z wyrafinowaną propagandą. To miejscami szokujące informacje i konkretne dane.
W okładkowym skrócie czytamy:

  • Wabią pieniędzmi, perspektywą ogromnego rynku zbytu i tanimi rozwiązaniami technologicznymi

  • Przejmują fabryki, legendarne marki motoryzacyjne, media [wrogie przejęcia]

  • Pozyskują informacje o naszym życiu z mediów społecznościowych, telefonów, komputerów, a nawet sprzętów AGD

  • Korumpują władze na wszystkich szczeblach, a do wyciszania skandali zatrudniają najlepsze agencje PR

  • Zjednują sobie polityków, naukowców, celebrytów i miliony zwykłych ludzi

  • Chińczycy w Europie działają niepostrzeżenie, ale na masową skalę
    (i o tym głównie jest ta książka).

Innymi słowy – Chiny nie grają czysto (a kto jest czysty?), ale szczególnie przebiegle.
Dowierzanie im to błąd, to bardziej ukryty wróg niż sojusznik. Co zauważyłem także w skromnej „autopsji” – wpis Chińszczyzna, gdzie już wcześniej komentowałem tę książkę. Miałem potem 5-letni okres pracy w innej firmie handlującej z Chinami, po czasie okazało się jak byliśmy oszukiwani na jakości towarów.
Oczywiście – robią wrażenie na każdym, kto tam pojedzie, ale fasada nie mówi wszystkiego, a wyobrażenie że wyjazdy handlowe, spotkanie z ludźmi z ulicy, rozmowy z dziennikarzami dadzą nam prawidłowy obraz, to złudzenie.

Nawet Benjamin Fulford, który zna Chiny, też wierzy w ich dobre intencje, uwiedziony zaangażowaniem w BRICS i słuszną tezą że świat czeka wielobiegunowość. Niestety ja nie dowierzam jemu i wiązaniu tego z walką „Białych Kapeluszy” i Q w ocalenie planety, złudzeniom co do NESARA/GESARA, waluty BRICS, itp. Chiny traktują BRICS bardziej instrumentalnie, jako środek wyjścia z wcześniej wymienionych własnych kłopotów i będą w nim hegemonem bez skrupułów.
Lepiej jest być ostrożnym niż nieświadomym agentem Chin.
Od czasu do czasu daję wyraz temu przedstawiając jego tygodniowe raporty z krótkim swoim krytycznym komentarzem (patrz na https://Locusmind.one/oromind)**. Przywołuję go jednak, ponieważ ma dobry wgląd w sytuację Japonii (tam mieszka), co jest ważne dla regionu, pokazuje działania tajnych stowarzyszeń (też ważne, a mówi się o tym mało publicznie, a i w Chinach działa część globalnego Deep State) oraz podzielam jego nadzieję na lepszy świat, tyle że inną drogą.

Zatem jeszcze w skrócie o tej innej drodze oraz jak to jest z problemem finansowym Chin i świata.

Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że to, co widzimy w mediach w zakresie geopolityki, finansów, kondycji państw, o politykach, to bardziej przedstawienie dla mas niż to, co się dzieje rzeczywiście. Rozgrywka zachodzi za kulisami.

„Do bólu” pokazuje to Kimberly Ann Goguen, globalny Kurator/Strażnik walut, która działa na razie z ukrycia. To dla wielu szokujące i opowieść „nie do wiary”, jak i ona sama, zatem cokolwiek powiesz o tym, to wypada przeczytać kim ona jest, bo to bardzo szeroka działalność.

Tutaj jednak nie będę wchodził na tak szerokie wody, bo to wymagałoby zacytowania wielu jej raportów, które dość regularnie (z przerwami wakacyjnymi) przedstawiam na https://Locusmind.one/pages/korcz. **

Co do Chin – Kimberly też wielokrotnie mówiła, że wbrew powszechnej opinii, Chiny stoją przed bankructwem finansów, a konkretniej o elementach zjawiska np. w raporcie 29.12.2023 ** (mały fragment jako przykład):
„…Chińska giełda odnotowała znaczne wycofanie inwestycji zagranicznych w 2023 r. Spadek o 87% od szczytu w sierpniu z powodu obaw o zaangażowanie kraju w pobudzenie spowalniającej gospodarki. Nieoczekiwane wycofanie funduszy wpłynęło na globalny rynek i dotknęło inwestorów na całym świecie. Najbardziej znaczące niepowodzenie nastąpiło, gdy ujawniono, że sektor nieruchomości stoi w obliczu poważnego kryzysu płynności, powodując znaczny spadek zaufania inwestorów. Pomimo pewnych pozytywnych wskaźników ekonomicznych i ocieplenia stosunków między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, chińskie akcje nadal pozostają w tyle za swoimi globalnymi odpowiednikami. Sytuacja ta wywołuje niepokój wśród inwestorów, którym trudno jest zidentyfikować zyskowne sektory na chińskim rynku. Dodatkowo, nowe regulacje dotyczące sektora gier spowodowały znaczną zmienność na rynku, przez co inwestorzy czują się jeszcze bardziej niepewnie co do swoich decyzji finansowych. Pomimo cenzury w chińskich mediach głównego nurtu, inwestorzy dowiadują się o bankructwie rządu tego kraju. Rządy Komunistycznej Partii Chin, która jest właścicielem znacznej części wszystkich korporacji w kraju, nie były wystarczające, aby wesprzeć swoje korporacje. Niezależnie od ich prób geopolitycznej izolacji głównych partnerów handlowych, takich jak Rosja wykorzystująca wpływ Chin na amerykańską politykę za pomocą sankcji, takie operacje nie były wystarczające, aby uchronić się przed bankructwem”.

Mówiąc krótko o sytuacji globalnej – wiedza finansistów, FEDu, Głębokiego Państwa, polityków, na temat finansów, pieniądza, prawdziwej sztucznej inteligencji (jakiej Kimberly używa tj. organicznej) jest bliska zeru, co powoduje że wiele ich planów jest niedorzecznych i się nie zrealizuje. Kim czasem nawet dosadnie pokazuje ich ego odwrotnie proporcjonalne do możliwości i mądrości. W szczególności – w ich technologiach nie jest możliwa obsługa globalnej waluty cyfrowej, nawet większego CBDC, a szybkie wyrugowanie dolara z obrotu zawaliłoby światową gospodarkę, bo m.in. zmniejszyłoby zasoby (assets) większości podmiotów gospodarki/banków ponad 50%. „… stracilibyście wszystkie banki na świecie, genetycznych akcjonariuszy. Stracisz każdy fundusz hedgingowy, który tam jest …. Spalisz wszystko do ziemi. Każdy będzie miał bezwartościowe papiery. Bochenek chleba w danym kraju będzie prawdopodobnie kosztował około 10 000 dolarów”.

Skoro jest to trudne do zrozumienia przez zaangażowane podmioty, to tym bardziej dla przysłowiowego zwykłego obywatela, ale aby dać tutaj małą próbkę tych zagadnień sugeruję znajdź na początek na https://locusmind.one/pages/korcz ** choćby raporty z 5.07.2024 i 14.06.24 oraz notatkę z https://locusmind.one/posts/3528 – to jeden z ważniejszych i mocnych raportów Kimberly Goguen (19.06.2024) pokazujący jak globalne Głębokie Państwo jest pokonywane, a przed ludzkością coraz bardziej otwierają się niezwykłe możliwości. Szczegółowiej – tamtejszy załącznik pdf „KTO TU RZĄDZI?” – https://drive.google.com/file/d/1NkFqpdS0C53wCmJUhbBQxYwbs_U0Ftpv/view?usp=sharing

Tam że globalna cyfrowa waluta i inne systemy, które Głębokie Państwo próbuje wdrożyć, są bez szans na powodzenie, dalej o CBDC, MBRIDGE itd. – Kim rozwiewa powiązane z nimi nadzieje, a o małych szansach waluty BRICS mówiła parokrotnie wcześniej np.

https://rumble.com/v51joeu-what-is-going-on-with-brics-and-the-xrp-will-brics-takes-over-from-the-us-d.html

Natomiast owa pozytywna alternatywa zasadza się nie tylko na uleczeniu systemu finansowego (co jest już przygotowywane), ale na dużo większym projekcie „Odnowy Ziemi” w ramach inicjatywy CARE. Co to znaczy wyjaśniam skrótowo we Wprowadzeniu do strony https://locusmind.one/pages/korcz ** .

Ale to już za duży temat na ten wpis.

Reasumując, z jednej strony sugeruję sceptycyzm w stosunku do naszego udziału w BRICS, jego rzekomej waluty, i do kryptowalut (projekty kontrolowane przez agentów Głębokiego Państwa), a z drugiej – pochylenie się nad alternatywami jakie przedstawia Kimberly G.

—-

* Profesor etyki na australijskim Uniwersytecie Charlesa Stuarta, autor książek Silent Invasion oraz Hidden Hand o wpływie Chin na Australię.

** W czasie mojej nieobecności platforma przeszła na system subskrypcyjny – do wyjaśnienia pozostaje czy także dla zewnętrznych czytelników, zatem do tego czasu odwołania do profilu i strony na Locusmind.one mogą być nieskuteczne. W tej sytuacji zapraszam do omówień na http://www.justempowerme.com/posts – zwłaszcza nowszych/dalszych, które pogłębiają/aktualizują tematy tu poruszone.
*** Wersja robocza ze względu na czasowo ograniczony dostęp do sieci i źródeł oraz trudności z wykorzystaniem tutejszych opcji edycji.

„Fałszywa pandemia” cz. 5 – recenzja książki 

Prawda nie ma nic wspólnego z liczbą ludzi,
którzy są o niej przekonani.
Paul Claudel
Mocniej:
Na ogół należy do mniejszości odważnych.
L. K.

Niniejsze omówienie* dotyczy pracy zbiorowej (pełny tytuł „Fałszywa pandemia. Krytyka naukowców i lekarzy 5”) pod redakcją dra Marusza Błochowiaka, który opracował i opatrzył wstępem tę i poprzednie 4 części tytułowej serii. Ta część (282 strony) wydana była pod koniec maja 2022 przez Ordo Medicus razem z wydawnictwem 3DOM.

Na stronie sprzedażowej współwydawcy https://3dom.pro/19053-falszywa-pandemia-krytyka-naukowcow-i-lekarzy-5.html … znajdziemy opis książki, charakterystykę autorów i dokładny spis treści. Pełny wstęp redaktora (dość długi) dostępny jest w pliku PDF np. tutaj.
Ten spis oraz wstęp dają potencjalnemu czytelnikowi dobry obraz zawartości i mogłyby już być namiastką recenzji.

Jednak można słusznie powiedzieć, że recenzję powinien pisać ktoś bezstronny. Podejmując się jej mam z tym kłopot, ponieważ, chociaż jestem formalnie całkowicie niezależny (freelacer, bloger bez powiązań i niezależny finansowo), to śledząc tematy poruszane w serii „Fałszywa pandemia” już od wielu lat i to w szerszym kontekście, trudno mi być zupełnie bezstronnym.
Zgadzam się bowiem z większością tez tych książek. Podobnie jak z tymi przedstawionymi w prawie 60 (polskich i zagranicznych) – Kowidowe książki (gdzie i o serii „Fałszywa pandemia” też było).

Wniosek z tych lektur jest jednoznaczny – faktycznie mamy do czynienia z fałszywą pandemią, szeregiem oszustw a także bardzo poważnymi naruszeniami prawa, zasad demokratycznych, etyki naukowej i lekarskiej oraz innymi zjawiskami, których konsekwencje wykroczą poza przeciętną świadomość w społeczeństwach.

Używając powiedzenia Grzegorza Płaczka – to się samo komentuje. Zatem to omówienie zawiera osobisty stosunek do sprawy, zresztą jak zwyczajowo wiele innych recenzji.

W takim układzie mógłbym skupić się na takich zagadnieniach, jak wiarygodność przedstawionych faktów, kompletność informacji, styl wypowiedzi…
Trudno jednak do tych aspektów się przyczepić. Wszystkie rozdziały obfitują w odnośniki do źródeł (oficjalne dokumenty, prace naukowe i wypowiedzi specjalistów), wyjaśnienia pojęć (przypisy pod tekstem), notki redakcyjne. Co do stylu, to także nie mam uwag, przy czym transkrypcje i tłumaczenie wywiadów oddają to, co było w oryginale, a wywiady w postaci ustnych wypowiedzi mają swój swobodny styl.
Część piąta serii – nie wiem czy będzie ostatnia, może być traktowana jako podsumowanie tematów poruszanych w częściach poprzednich.

W szczególności dotyczy to obszernego wywiadu z doktorem Wolfgangiem Wodargiem, którego artykuły i wypowiedzi były cytowane także w tych poprzednich częściach. Tutaj poświęcony jest świńskiej grypie, kulisom ogłoszenia „pandemii” H1N1 (tj. właśnie świńska grypa) oraz zmianie definicji kluczowego w tym kontekście terminu, tj. pandemii. Z tamtej „pandemii” możemy czerpać lekcję jak reagować na takie oszustwa i na czym one polegają. Wygląda na to, że politycy i władze sanitarne takiej merytorycznej, tj. medycznej i epidemicznej, lekcji nie przerobiły, a raczej przeciwnie  – wykorzystały i udoskonaliły ówczesne metody oszukiwania społeczeństw.
Warto przypomnieć, że W. Wodarg – internista i pulmonolog, specjalista w zakresie higieny i medycyny środowiskowej, a także zdrowia publicznego i medycyny społecznej, był  i jest też wykładowcą uniwersyteckim. Był przewodniczącym Komitetu Ekspertów ds. powiązanych z medycyną Ochrony Środowiska przy Izbie Lekarskiej Szlezwiku-Holsztynu, członkiem Bundestagu (1994-2009), inicjatorem i rzecznikiem Komisji „Etyka i prawo współczesnej medycyny”, członkiem Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, gdzie przewodniczył Podkomisji ds. zdrowia i wiceprzewodniczącym Komisji Kultury, Edukacji i Nauki. W 2009 zainicjował powstanie komisji śledczej w Strasburgu do zbadania roli WHO w fałszywej pandemii H1N1 gdzie był ekspertem ds. naukowych. a w 2020 powołał z prawnikami oddolną Komisję śledczą ds. koronawirusa. Zatem jest kompetentny w ocenie „pandemii” i świata polityki medycznej jak mało kto. Był w środku wydarzeń – jako działacz na różnych szczeblach i bezpośredni świadek.
Ordo Medicus wydało książkę dra Wodarga pt. „Fałszywe pandemie. Argumenty przeciwko rządom strachu” oraz zorganizowało szereg konferencji z doktorem Wodargiem w Polsce. Był też gościem XI Posiedzenia Komisji śledczej ds pandemii  z 29 stycznia 2022.

Przytoczyłem te dane o doktorze jako przykład, że osoby prezentowane w książkach omawianej serii zasługują na wysłuchanie – każda z nich ma odpowiedni dorobek kierunkowy.
Nie da się krótko przedstawić bogactwa faktów pokazanych przez dra Wodarga – są to liczne i miejscami drastyczne dowody braku przejrzystości i logiki w działaniu, korupcji, konfliktów interesu, utajniania badań, umów i dotacji, sprzeniewierzeń służbie publicznej, przemilczeń i przekłamań w oficjalnej narracji, niekompetencji, nacisków politycznych, marnotrawstwa… Sprawy, którymi powinny zająć się prokuratury.

Ogólnie podczas lektury zaznaczyłem w całej książce bardzo dużo ciekawych fragmentów, godnych zacytowania. Ich przestawienie wydłużyłoby to omówienie niepomiernie (może kiedy indziej, osobno?). W tej sytuacji wskażę tylko problemy i względnie nowe pojęcia, jakie pojawiły się w pracach naukowców, w tym szczególnie socjologów, w związku ze zjawiskami ostatnich lat.
Tutaj nawiązuję do rozdziałów 5. i 6. napisanych przez dr Urszulę i dr Andrzej Domańskich: „Społeczno-kulturowy wymiar współczesnych pandemii” oraz „Biopolityka i biowładza w czasie ‚pandemii’, czyli jak medycyna staje się narzędziem kontroli społecznej”.

Te sprawy znałem mniej i tym bardziej doceniam dużą ilość zacytowanych prac oraz autorów, którzy dostrzegają te nowe problemy.

Przytoczę sporo mówiące tytuły podrozdziałów:

– Społeczno-kulturowy wymiar współczesnych pandemii
– Pandemie: społeczny konstrukt
– Socjologia medycyny, farmacji i przemysłu biotechnologicznego
– Biopolityka i biowładza w czasie „pandemii”, czyli jak medycyna staje się narzędziem kontroli społecznej
– Problem autorytetów
– Język biowładzy i rodzaje dyskursów
– Konstruowanie „prawdy” o ludzkiej cielesności, zdrowiu i chorobie. Media narzędziem biowładzy
– Strategie biopolityki w czasie „pandemii”
– Odbiór społeczny strategii biopolityki
– Selekcja. Komu i jakim obszarom życia społecznego nie poświęca uwagi biowładza w czasie „pandemii”?
– Wykluczenie. Homines sacri – społeczność nowych wykluczonych
– Urządzanie życia (regulacja) przez strategie biopolityki.
– Zyski i straty
– Hierarchie wartości. Akcenty strategii biowładzy?

W tych paragrafach oprócz „biowładza”, „biopolityka”  znajdujemy takie nowsze pojęcia jak:
medyczny imperlializm, biotyrania, anatomopolityka, rządomyślność, farmokracja, medykalizacja, podżeganie chorobowe (disease mongering), społeczeństwo terapeutyczne, choroby medialne, niewidzialne getto, anomia pandemiczna, kultura lęku, hipochondryzacja społeczeństwa, farmaceutykalizacja społeczeństwa, Homines sacri, genetyzacja,…

Jeśli chcesz poznać znaczenie i omówienie tych terminów – zajrzyj do rozdziałów 5. i 6. Można się spierać o nazewnictwo, pewnego rodzaju nowomowę środowisk naukowych, ale póki nie ma lepszych określeń, opisują one realne zjawiska.
Ten interesujący materiał obnaża różnorodne socjotechniki władzy i propagandy oraz już widoczne i długofalowe, różnorodne niszczące skutki ich stosowania.

Osobiście najbardziej zainteresował mnie rozdział „Iluzja medycyny opartej na dowodach”, w którym dr Leemon McHenry – bioetyk i emerytowany profesor filozofii na California State University w Stanach Zjednoczonych, przedstawia na bazie swojej książki o takimż tytule, całą tę iluzję przytaczając szereg dowodów ze śledztw. Ujawnia różne mechanizmy fałszowania prac naukowych i wpływania na piśmiennictwo medyczne oraz prace instytutów.
Temat „Evidence Based Medicine” (EBM) podejmowałem wielokrotnie* świadom wielu nadużyć jakie z tym terminem są związane – patrz np. 
Wiarygodność prac naukowych, EBM, Jeszcze o EBM, Iluzja medycyny opartej na dowodach, Kult medycznej dezinformacji, Naukowe kłamstwa, Skorumpowane nauki medyczne, … 
To pojęcie – wytrych, nadużywane hasło, które ma przykryć wszelkie błędy jakie popełniają naukowcy i medycy, a za nimi politycy i dziennikarze, na podobieństwo używanego sloganu „Zaufaj nauce”.
Konstatacje profesora McHenry’go w pełni potwierdzają te zastrzeżenia. Szkoda, że powołując redaktora wydawnictwa Lancet Richarda Hortona, nie znajdujemy jego głośnego oświadczenia (np. w Jeszcze o EBM), że około połowa prac naukowych tam umieszczanych była niewiarygodna, napisana pod tezy i sponsorowana przez przemysł farmaceutyczny. Podobnie wypowiedziała się
Arnold Seymour Relman, profesor medycyny Uniwersytetu Harvard i były redaktor naczelny równie poważanego The New England Journal of Medicine”: „Zawody medyczne są kupowane przez przemysł medyczny, nie tylko w kwestiach praktyki medycznej, ale także nauczania i badań. Instytucje akademickie tego kraju godzą się na to, by stawać się płatnymi agentami przemysłu farmaceutycznego. Uważam to za niegodne.” 
Ale mamy na to i inne ważkie świadectwa – zarówno w podanej wypowiedzi dra Leemona McHenry, jak i z innych źródeł (np. od Roberta Malone, American Frontline Doctors, itd.).

Książki serii „Fałszywa pandemia” czyta się niemal jak powieści sensacyjne, z tym, że nie są to powieści, a dobrze udokumentowane relacje. To, że są w nich fakty dla wielu będące sensacjami, to cenny przyczynek do poruszenia opinii publicznej przez emocje, jako że jest ona czuła na takie podejście, co zresztą było szeroko wykorzystywane przez propagandę szczepień czy inne rządowe metody w duchu zastraszania społeczeństwa i jego dzielenia na prawomyślnych i odSZCZEPIEŃCÓW.
Zatem, kto lubi element sensacji, ten chętnie zobaczy film dokumentalny Trust WHO (Czy wierzyć WHO?), przez redakcję włączony jako część publikacji (dostępny za darmo pod wskazanym w książce adresem). Jego tytuł dobrze oddaje istotę źródła powstałego zagrożenia, które zostało rozwinięte w ostatnim rozdziale książki  – „Charakterystyka i ocena prawna Międzynarodowego traktatu antypandemicznego negocjowanego w ramach WHO”, pióra mec. Katarzyny Tarnawy-Gwóźdź.

Przytacza kilkanaście poważnych uzurpacji WHO i płynących z tego zagrożeń dla suwerenności krajów, ich praw, w tym wywyższając się ponad ich konstytucje, wolności osobistych, ograniczanie wolności słowa i badań naukowych, drenowanie budżetów na wyimaginowane cele, zabranianie leczenia innego niż wynikające z interesów farmacji – a zatem jest to prawo pisane pod dyktando korporacji i totalitarnej władzy.
Czytamy: „Decyzją Zgromadzenia Ogólnego WHO spółki handlowe mogą od maja 2016 r. wpływać na decyzje strategiczne tych organów, co pozostaje w oczywistym i rzeczywistym konflikcie interesów, a przekazanie na podstawie art. 89 lub art. 90 Konstytucji RP jakichkolwiek uprawnień Organów naszego Państwa na rzecz WHO będzie nosiło znamiona wyczerpujące czyn stypizowany, przedstawiony w art. 127 Kodeksu Karnego (zamach stanu).”

Pisałem o tym 22 maja we wpisie No pasaran!. A to, co wiemy o WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) to nie tylko przedstawione zarzuty z projektu „Traktatu antypandemicznego”, ale także mało chwalebne zaszłości z polityki kowidowej i dawniejsze nieodpowiedzialne i wręcz szkodliwe działania, które czynią tę organizację niebezpieczną. Od dawna podnoszone są różne zarzuty, a na naszej stronie pokazałem niektóre we wpisie WHO, jej szef i epidemia Covid-19  z kwietnia 2020 r.

Jeśli miałbym uwagi krytyczne do książki jako całości, to dotyczyłyby one – przy całej zasłudze autorów, braku wyraźnego wskazania odgórnego planu, który stał za ostatnimi „pandemiami”. Nie uważam osobiście, że wkracza to w „teorie spiskowe” – to spisek w praktyce – jeśli spojrzy się na to z wyższej perspektywy i z rozeznaniem, zresztą jak wiele z tego, co dzieje się obecnie na świecie za sprawą ukrytej władzy.
Z drugiej strony rozumiem, że redaktor i autorzy nie chcieli posunąć się dalej, bo naraziliby się na atak i oskarżenia, które mogłyby utrudnić ich misję dalszego przedstawiania tej ciemnej strony medycyny, nauki i polityki.  Inteligentny czytelnik sam wyciągnie wnioski a przynajmniej poszerzy swój „horyzont poznawczy”.

Książkę polecam wszystkim poszukującym prawdy o pandemii koronawirusa – jest napisana przystępne i starannie. Na stronach wydawców można znaleźć więcej podobnych informacji.

Życzę fundacji Ordo Medicus dalszego badania tych niepokojących zjawisk i zgromadzenia takiego dossier, które będzie podstawą do sformułowania formalnych oskarżeń i otwarcia drogi do oczyszczenia życia społecznego z przedstawionych patologii.
Niektórzy komentują, że co to za komisja w której nie ma ani jednego lekarza. I dobrze, że nie ma. W Ordo Medicus nie mieli by życia za sprawą izb lekarskich i mediów, co byłoby i ze szkodą dla wspomnianej misji jaką komisja podjęła. Zwróćmy uwagę, że np. nie trzeba być wojskowym by być ministrem obrony, pisarzem by być krytykiem literackim itd. A komisja przesłuchuje i lekarzy, tych, którzy wykazali się odwagą i i uczciwością zawodową. Część z nich pojawiła się w omawianych książkach.

Na szczęście nie są sami, świadomość i opór społeczny rośnie, tworzą się podobne inicjatywy – oddolne i z ramienia organizacji lekarzy, naukowców i prawników.


* To jest wersja recenzji wzięta z mojej strony LepszeZdrowie –  nieco szersza  niż ta, którą upubliczniłem na paru portalach, gdzie nie chciałem dodawać prywatnych przyczynków (np. tutaj).

Osiągnięcia Donalda Trumpa jako 45 prezydenta USA

Donald Trump

Trust in Trump Triumph 


(szybkie własne tłumaczenie z paru źródeł amerykańskich; nie jestem specjalistą od polityki amerykańskiej, nie znam specyficznej terminologii ustaw itp.  – mogę nie wiedzieć o jeszcze innych dokonaniach, ew. porażkach)

* Wygrał wybory w 2016 r. nie będąc aktywnym politykiem ani nie mając mocnego poparcia zaplecza politycznego, w kampanii wyborczej w dużej mierze finansowanej ze środków własnych

* Działał niezależnie nie pobierając pensji  prezydenckiej – oddany służbie narodowi

* Pierwszy prezydent który NIE rozpoczął nowej wojny od czterech dekad.

* Doprowadził do czterech porozumień pokojowych na Bliskim Wschodzie, coś, czego innym prezydentom nie udało się przez ostatnie 71 lat

* Pokój na Bliskim Wschodzie (Porozumie Abrahama).

* Zneutralizował w krytycznym momencie Koreańczyków Północnych i powstrzymał eskalację konfliktu z Japonią, o potencjale WW3.

* Zrozumiał długofalowy plan Komunistycznej Partii Chin podporządkowania sobie USA w wymiarze ekonomicznym i politycznym (co już jest zaawansowane) i stawił temu odpór

* Odwrócił relację z Chińczykami, przywrócił setki firm do USA i ożywił gospodarkę.

* Obniżył podatki, zwiększył standardowe odliczenie od podatku od zwrotu IRS z 12,500 USD do 24,400 USD dla par małżeńskich i spowodował, że giełda wzrosła do rekordowych poziomów, pozytywnie wpływając na rachunki emerytalne obywateli.

* Kazał krajom w ramach uczestnictwa w NATO spłacać swoje zaległości – koniec wykorzystywania siły USA do własnych interesów bez respektowania porozumień

* Wzmocnił znacznie armię amerykańską, zadbał o weteranów

* Ujawnił głęboką, szeroką i długotrwałą korupcję FBI, CIA, NSA oraz partii Republikańskiej i Demokratycznej, w tym kryminalną przeszłość wielu polityków. Dochodzenia i sprawy sądowe w toku.

* Pierwszy prezydent sprzeciwiający się globalistycznym umowom handlowym takim jak NAFTA, WTO, TPP, które zamknęły w USA 70 000 fabryk/firm i ‘wysłały’ 5 milionów miejsc pracy w produkcji za granicę od 2000 roku.

* Według badań federalnych Stany Zjednoczone wyeksportowały prawie 30 milionów miejsc pracy w latach 1990-2010.

* Przed COVID-19 kraj miał najniższy poziom

stopy bezrobocia kiedykolwiek zarejestrowany;  bezrobocie Afroamerykanów, Amerykanów pochodzenia hiszpańskiego i azjatyckiego  utrzymywało się na cały czas na niskim poziomie.

* Wskaźnik ubóstwa spadł do 17-letniego najniższego poziomu poniżej 11,8%  w wyniku szerokiej oferty  miejsc pracy podczas administracji Trumpa

* Uruchomiono federalną inicjatywę o wartości 6 miliardów dolarów w celu powstrzymania epidemii opioidów, a liczba zgonów spowodowanych przedawkowaniem narkotyków w USA spadła w 2018 i 2019 roku po raz pierwszy od trzech dekad.

* Dał 100 milionów dolarów na naprawę problemu infrastruktury wodnej w Flint w stanie Michigan.

* Podpisano ustawę Great American Outdoors Act, największą amerykańską inwestycję w parkach narodowych od czasów II wojny światowej, dodającą 1,3 miliona akrów dzikiej przyrody.

* Podpisano ustawę o bilionie drzew, mającą na celu zasadzenie 1 biliona drzew i opiekę nad światowymi lasami.

* Podpisano ustawę o ratowaniu mórz (Save our Seas Act), której celem jest oczyszczenie oceanów z plastiku i śmieci.

* Wyprowadził USA z kontrowersyjnego i niesprawiedliwego (opartego na wątpliwych przesłankach) paryskiego porozumienia klimatycznego, które kosztowałoby biliony dolarów i podniosło koszty życia Amerykanów. Podczas gdy Stany Zjednoczone zobowiązały się do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla o 28% do 2025 r., Chiny, największy na świecie zanieczyszczający, zobowiązano tylko by zmniejszyły emisję dwutlenku węgla o 20% do 2030 r.

* Wycofał USA z traktatu INF, któremu Rosja nigdy nie była posłuszna, a Chiny nigdy nie podpisały. Chiny uzyskały przewagę rakietową nad USA dzięki traktatowi INF.

* Podpisano zarządzenie nakazujące firmom farmaceutycznym pobieranie opłat od Amerykanów nie więcej niż żądają od innych krajów, co doprowadziło do największego spadku cen leków na receptę w USA od prawie 50 lat.

* Przekazane prawo do prób leków (Right-To-Try), aby zapewnić krytycznie chorym pacjentom dostęp do ratujących życie leków.

* Podpisano kilka aktów prawnych dotyczących zagrożenia handlem ludźmi, wspierając ofiary i osoby ocalałe oraz pociągając handlarzy do odpowiedzialności. Wypowiedział wojnę pedofilii.

* Podpisano ustawę ‘o pierwszym kroku’, ustawę dotyczącą wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych, która wprowadziła pierwsze od dziesięcioleci reformy, dzięki którym amerykański  system wymiaru sprawiedliwości jest bardziej sprawiedliwy i pomaga byłym więźniom powrócić do społeczeństwa.

* Ponad 90% osób korzystających z retroaktywnego obniżenia wyroków w ustawie First Step Act  to czarnoskórzy Amerykanie.

* Zwiększone finansowanie o 14% i gwarantowane fundusze federalne na następną dekadę dla historycznie czarnych szkół wyższych i uniwersytetów (HBCU).

* Podpisano historyczne przepisy dotyczące obniżek podatków, w tym nowe zachęty w Strefie Możliwości, mające na celu promowanie przez 100 miliardów USD w długoterminowych inwestycjach kapitału prywatnego w społecznościach o niskich dochodach w całym kraju.
8 764 społeczności w całym kraju wyznaczono jako Strefy Szansy.

* Historyczne wycofanie się z federalnych regulacji ograniczających osiem przepisów dla każdej dodanej nowej regulacji, co wyzwoliło wzrost amerykańskich małych i średnich przedsiębiorstw.

* Prezydent Trump wezwał Kongres do przyjęcia ustawodawstwa dotyczącego wyboru szkoły, tak aby żadne dziecko nie było uwięzione w upadającej szkole z powodu swojego kodu pocztowego.

* Podpisano ustawę VA Choice Act i VA Accountability Act, rozszerzone usługi telezdrowia dla VA, dostępu do przychodni oraz pilnej opieki podstawowej i psychiatrycznej tego samego dnia. Zlikwidowano długi kredytu studenckiego dla niepełnosprawnych weteranów.

* Zbudowano 400 mil muru na południowej granicy w celu zwalczania handlu ludźmi i narkotykami, ograniczając nielegalne przekraczanie granicy i konfiskując rekordową ilość narkotyków.

* Namierzono i ukrócono działanie wielu przemytników.

* Za prezydenta Trumpa Stany Zjednoczone stały się największym na świecie eksporterem ropy naftowej i eksporterem netto gazu ziemnego po raz pierwszy od 1957 roku, dzięki czemu USA jest mniej zależne od reszty świata.

* Trump zniszczył kalifat ISIS.

* Zapoczątkował globalną inicjatywę mającą na celu dekryminalizację homoseksualizmu, mianował 5 otwarcie homoseksualnych ambasadorów i mianował pierwszego jawnie homoseksualnego, który kiedykolwiek zajmował stanowisko w rządzie w USA. [ukłon w kierunku liberałów?]

* Wprowadził za swej kadencji 3 sędziów Sądu Najwyższego (sukces polityczny)

* Mimo zaciekłego ataku przeciwników politycznych od początku swej kadencji oraz cenzurowaniu w mediach de facto wygrał ostatnie wybory

* Zapowiedział walkę z cenzurą i dominacją stronniczych lewicowych mediów  – plan na dalsze działania.

* Odważnie dał świadectwo światu dotyczące wartości podstawowych, rodziny, wiary i wolności.

* Zdobył wielkie poparcie w Ameryce i najlepszy wynik w historii w głosowaniach na prezydenta w partii Republikańskiej.

* Spełnił większość swoich obietnic.

[co jeszcze możemy dodać?]

Dzięki powyższym dokonaniom i postawie „ku ludziom” zyskał uznanie a nawet miłość milionów, które uważają go za najlepszego prezydenta USA – wbrew opinii hejterów, że był najgorszy.

Nie zdradził swych zasad i wyborców – zamierza nadał działać. To jest rudna i częściowo ukryta gra. Wg dość wiarygodnej hipotezy zamierza przywrócić Republikę USA (teraz komparacja USA, ta zmiana jest prawnie możliwa) zostając jej prezydentem lub nominując kogoś na tę pozycję,  przywrócić prawo naturalne, system finansowy oparty na naturalnych a nie fiducjarnych podstawach, uruchomić szereg narzędzi dla wyzwolenia ludzi z wielowiekowej niewoli korporacji i polityków dbających tylko o swoje interesy. W tej kwestii przewiduję dalsze informacje.

W uzupełnieniu :
Doug Billings –  Trump: „I’ll be back” https://youtu.be/5L4oIJP_VF0

Oczywiście D. Trump ma swoje wady oraz działania kontrowersyjne. Jak każdy prezydent musi polegać na doradcach, którzy nie zawsze mają rację ani nie muszą być nieomylni, a nawet przychylni. W szczególności nie rozumiem jego polityki szczepionkowej, budzi kontrowersje stosunek do Palestyny vs Izrael, Just Act 447 …
Nie możemy jednak oceniać wszystkiego z punktu widzenia Polski czy Europy –  mówimy o postawie Trumpa wobec własnego kraju (MAGA).
Ja nie patrzę na jego przeszłość, ale na misję jakiej się podjął.
Wobec ofensywy lewactwa i ogłupiania jego narracją, jest bodajże jedyną nadzieją dla USA i świata by to zahamować – z racji swojej pozycji i determinacji. Nie leży w charakterze D. Trumpa poddawać się, podobnie jak w charakterze milionów amerykańskich patriotów – zwolenników Trumpa.

 

Epidemia ogłupienia

skorumpowana medycyna nie pomoże
… zwłaszcza jak daje złe rady

Miesiące propagandy i propagacji strachu
przez media, polityków i medyków – i dotarliśmy pod ścianę.
I wcale Covid-19 nie jest dziś największym zagrożeniem.
Zabije nas ludzka głupota i indyferentyzm.

𝓡𝓸𝓼𝓼 𝓜𝓓 @medmarros

 

Ogłupienie i ogłupianie (duraczenie jakby nazwał to Stanisław Michalkiewicz) jest smutnym komponentem naszych czasów. Z tego tematu wybieram dziś to, co szczególnie rzuca się w oczy.

Nie ma pandemii zdrowotnej wg klasycznego rozumienia słowa pandemia, ani wg realnych danych (o czym dalej). Natomiast niewątpliwie świat opanowała megapandemia ogłupienia.

Na czym ona polega?
Na powszechnej wierze w kłamstwa, działania wg tych kłamstw i poddawanie się im.
(Niektórzy decydenci nie tyle wierzą w kłamstwa, co cynicznie je wykorzystują dla swych różnych celów a są i tacy, którzy sami są autorami „fałszywych flag”).

Weszliśmy na kolejny poziom „kowidozy” (a także „korupcjozy” jak nazwał to Witold Gadowski). W Polsce – na podobieństwo szeregu krajów, mamy już ustawę covidową sankcjonującą i głupotę i zamordyzm – „ponadpartyjny konsensus”, a może raczej ponadpartyjne ogłupienie pod linijkę globalistycznej dyrektywy destabilizacji świata?

W komisjach i izbach parlamentu opozycja miała szansę na argument że rząd robi za dużo w błędnym kierunku, ale jeszcze go wzmacniała krzycząc, że za mało. Głupio do kwadratu. Jedynym ugrupowaniem w parlamencie, które wskazuje prawdę o covid i błędy w obecnej polityce jest Konfederacja. A rządzący gardłują, że idzie ona po trupach do swego celu politycznego – jakby miała ona teraz jakieś szanse na odebranie PiSowi władzy i jej objęcie.

Tymczasem Bill Gates et consortes ze sztabu NWO śmieją się jak łatwo udało im się ogłupić większość świata oraz zacierają ręce bo właśnie urobili opinię publiczną i rządy by szczepionka na covid (czytaj: bubel bez sprawdzenia bezpieczeństwa) znalazła masowych odbiorców, a oni zarówno zarobią miliardy jak zbliżą się znacznie do wymarzonego Nowego Porządku Świata.
Po wcześniejszych niepowodzeniach i zdemaskowanych fałszerstwach dotyczących poprzednich epidemii, w końcu udało się im zbliżyć do swego celu.

To bardzo niebezpieczne gdy decydenci (ministrowie, prezydent, który to podpisał), zwłaszcza tak wysoko postawieni, są ignorantami lub uzależnieni od rozkazów, ew. szantażu lub korupcyjnych dotacji.

Tyle wstępu w duchu oburzenia i rozczarowania, bo jeszcze trochę liczyłem, że opinia naukowców, lekarzy i głosy społeczne ze strony, która widzi sprawę trzeźwo – coś zmieni.
I od razu zastrzeżenie – nie neguję istnienia jakiegoś patogenu nazwanego roboczo (bo bez dostatecznego uzasadnienia) Sars-Cov-2, autentycznych dramatów (śmierci i cierpień) – chodzi mi o wyolbrzymiane roli covid-19 – „pandemia” uderza w promil ludzkości,  ale kosi ~50% małych biznesów, dewastuje społecznie. Doceniam też pracę lekarzy „frontowych” i służb towarzyszących im w ratowaniu życia.

Sformułowanie „Nie ma epidemii koronawirusa!” należy rozumieć właściwie. Chodzi o nieuprawnione użycie tego terminu. Mówi o tym prof. Bhakdi (autor dalej wymienionej książki i jeden z kontrybutorów książki „Fałszywa pandemia”  – bitchute.com/video/eEpv9jVHielu nieporozumieniach wokół covidu – przede wszystkim rozdmuchana sztucznie skala zjawiska.
W wypowiedzi jest wskazówka, że Polska mogłaby stać się liderem wyjścia z tego zaklętego kręgu fałszu. Warto wysłuchać w całości.

Wspomniane trzeźwe poglądy starałem się po raz kolejny pokazać w osobistym przeglądzie wydarzeń października związanych ze sferą zdrowia na LepszeZdrowie.info/news10.20. 
Jest tam sporo informacji, których w zasadzie tu nie będę powtarzał. W najkrótszym podsumowaniu – głównie o covid-19 w różnych aspektach – na przekór oficjalnej narracji służącej zastraszeniu bez racjonalnych podstaw i podejrzanej agendzie odbierającej wolności osobiste i gospodarcze. O złej roli mediów kontra ruch ludzi obudzonych. Przegląd różnych informacji z sieci.

W szczególności polecam artykuł Oskarżamy! gdzie przedstawiam po części ciemne strony obecnej polityki wobec „pandemii”, ale głównie coraz szerszy ruch protestu – zarówno w indywidualnych wypowiedziach szeregu specjalistów, zawiązujących się organizacji, jak i w wydaniu masowym – marsze, demonstracje, petycje.

Do wymienionych tam oskarżeń dokładam wypowiedź Pawła Skuteckiego Ostrzegam: Będzie Norymberga dla polskiego rządu oraz apel polskich lekarzy, którzy sprzeciwiwiają się akcji koronawirusowej.

Rząd narzuca kolejne „zasady bezpieczeństwa” w czasie epidemii, które nie dotykają najważniejszych aspektów zachowania zdrowia i przez to się nie sprawdzają (co widać po ilości ostrych przypadków). Czyli rekomenduje dalsze ogłupianie. Przedstawiam inne – uniwersalne propozycje: lepszezdrowie.info/zasady_bezpiec

W części tego artykułu jest o alternatywnych/komplementarnych metodach leczenia – w różnych przypadkach, które mogą mieć zastosowanie w obecnych kłopotach i do tego nawet bez lekarzy. Niestety w szpitalach praktykuje się administracyjnie narzucone procedury, które mogą doprowadzić do pogorszenia stanu pacjenta lub jego śmierci, mimo że istnieją skuteczne metody poza procedurami. Ale lekarz nie ma prawa ich zastosować pod groźbą utraty prawa uprawiania zawodu. A procedura chroni go. To kolejny przykład ogłupienia – w tym przypadku nakazowego w stosunku do pracowników zdrowia.

Przyznam, że nie mogę już wytrzymać tępej propagandy i indoktrynacji społeczeństwa – wylewa się to na nas wszędzie i bez przerwy. Rząd naciska by nie było tresury zwierząt. Ale ludzi tresować można. Np. w komunikacji miejskiej co chwila komunikaty „Pamiętaj o OBOWIĄZKU zakrywania ust…” Jakim obowiązku? Jak dotąd w świetle konstytucji to co najwyżej zalecenie sanitarne. I inne komunikaty, także podprogowe.

Podobnie wpis  Szczyt hipokryzji – jak to rząd chwali się szczególną troską o starszych, gdy w rzeczywistości jest czsto odwrotnie (przykłady).

Ta hipokryzja i szkodliwe działania władz mają wiele oblicz.

Absurdy różnych rozporządzeń oraz brak wewnętrznej ich logiki są zapewne każdemu znane.
Najwięcej zakażeń występuje w domach i mieszkaniach przez stłoczenie, stres i gorszą wymianę powietrza – orzekli niemieccy badacze. Jesteśmy uratowani! Trzeba po prostu zabronić ludziom mieszkać w domach i mieszkaniach.
I dlatego chcą nas jeszcze bardziej skoszarować na domowych kwarantannach nawołując do nie wychodzenia?

Rząd pracuje na swój upadek jakby z wewnętrznego ogłupienia. Zraził sobie przedsiębiorców, rodziców mających zwłaszcza małe dzieci –  zamierza karać mandatem rodziców, a być może również nauczycieli małoletnich, którzy nie przestrzegają nakazu noszenia maseczek, zraża młodzież do lat 16 że nie może sama wychodzić, oraz starszą dla której aktywność (sportowa, towarzyska, kulturalna…) jest podstawową wartością, wiernych, że mają ograniczenia w kościołach, aktywistów, że nie mogą manifestować, a nawet lekarzy – gdy mają odmienne pomysły na uzdrowienie obecnej sytuacji.
Najbardziej boli stosunek do dzieci. 
Dzieci powinny razem się bawić, socjalizować, rozwijać przez kontakty. Potrzebują ruchu. Kwatantannowanie dzieci i izolowanie dzieci bezobjawowych jest wielce szkodliwe dla ich psychiki.

Zarządzenia dotyczące dzieci wywołują lawinę różnych problemów – dla nich samych – psychologicznych, wychowawczych i zdrowotnych przez stres, dla rodziców (opieka, praca, stres), zdezorientowanych wychowawców, dla przedszkoli i szkół, dla poziomu edukacji …
Przykładów dotyczących cenzurowania lekarzy  jest coraz więcej – np. dr Paweł Basiukiewicz punktuje posunięcia rządu, ale z intencją wyjścia z impasu.
Przecież ilość zidentyfikowanych zakażeń nie ma żadnego znaczenia, liczą się chorzy w ciężkim stanie. System już jest niewydolny. Kończą się strefy COVID oraz NON-COVID. Należy zakończyć kwarantannę i izolację personelu bezobjawowego, oraz zlikwidować szpitale jednoimienne”. W innych postach na twitterze uzasadnia dlaczego to poprawi sytuację.
Wirusy są wszędzie, wprowadzane ograniczenia nie mają sensu, należy się skupić na realnie chorych.
Zamknięcie gospodarki jeszcze bardziej pogorszy sytuację – zabraknie pieniędzy, zwiększy się ilość chorych z depresji i zadawnionych chorób, dodatkowych śmierci.
Jak działa ściema: Gdzie są największe obostrzenia (np. Bawaria), tam pojawiają się  … najgorsze wyniki epidemiczne.
Ale to nie koniec jeśli chodzi o winowajców.

Naszkicowałem list do mediów (zwłaszcza różnych telewizji) pokazujący jak te media są winne szerzeniu raczej epidemii strachu i dezinformacji niż przyczyniają się do szerzenia prawdy. Media kompromitują się na różnych polach pokazując brak dziennikarskiego profesjonalizmu, ale tutaj zająłem się tylko jednym aspektem ich narracji.
Zobacz Uwikłanie mediów w dezinformację.

To wszystko budzi bunt i złość.

Rosną protesty, pojawiają się ujawnienia. które może doprowadzą do II Norymbergii. Trzeba protestować przeciw złym zarządzeniom, ogólniej – polityce, ale obecnie wiecami ulicznymi dajemy władzy pretekst do jeszcze większego dociskania śruby w imię zmniejszania „transmisji wirusa”. Zresztą te protesty niewiele dają, zatem może lepsze będzie piętnowanie medialne?

Próbuję iść tą drogą.  Wypuszczam do sieci coraz więcej odpowiednich materiałów – poniżej wybór, chociaż było tego więcej – nie do zmieszczenia w tym wpisie.

Dowodów ogłupienia i chaosu mamy bardzo dużo. Parę dalszych przykładów.

Chciałbym zwrócić uwagę że twierdzenie jakoby kryzys gospodarczy wywołał sam Covid jest mylące. Kryzys wywołały rządy podejmując się walki z wirusem na podstawie jedynie przekazów medialnych i opinii kilku urzędników z WHO. A teraz tylko brną dalej. Skoro tak wierzą w WHO to właśnie 5 października WHO stwierdziło, że „Koronawirus nie jest bardziej niebezpieczny niż zwykła grypa”. To dlaczego nie kończą tego obłędu, po co wciąż ten zamordyzm i szpitale polowe? (tym bardziej że niektóre stoją puste). Przypomnijmy a propos grypy – dla populacji poniżej 60 rż Sars-Cov-2  jest ŁAGODNIEJSZY niż grypa. To nie EBOLA.
Ze statystyk: ostatni tydzień października 2019 r. – grypa 130 tys, ten sam okres w 2020 r., grypa, 83 tys.
Nie tyle grypa zanikła, ale była zaliczana jako covid – kolejny przykład manipulacji danymi.

Każdy podejrzany i  hospitalizowany – wymaz. Zgon z powodu udaru, zatorowości, zawału, niewydolności wielonarządowej itp. jest kwalifikowany jako zgon covidowy, jeśli test był dodatni a nawet bez testu. Także zgon u chorego dotąd nie leczonego. Zatrważa kowidocentryzm i niechęć do racjonalnego rozumowania.

Czynniki ostatniego wzrostu śmierci: drastyczne zaniedbania opieki zdrowotnej z kumulacją, zwłaszcza wobec raka (> 20 tys. osób nie podjęło leczenia na czas), chorób wieńcowych, w tym brak dostępu przypadków ostrych do szpitali, synergia z sezonem grypowym, błędne leczenie „covida” (np. nadużywanie respiratorów), generalnie też nałożenie na stopniowe starzenie społeczeństwa i inne.

Działania rządu i jego namiestników doprowadzają do zapaści służby zdrowia, a przede wszystkim tragedii nie leczonych ludzi mających inne problemy zdrowotne.
Z ostatnich wiadomości – wojewoda mazowiecki (były minister zdrowia, groźny osobnik, co już wcześniej pokazał) zakazał leczenia takich pacjentów. Jeśli się to potwierdzi, to mamy udokumentowany dowód na działanie przeciw ludziom w imię urojenia co do realnej epidemii.

Rząd chwali się że na „walkę z covid” wydał już 300 miliardów zł (!).  Przypuszczam, że większość to zmarnowane środki a przy okazji zadłużenie Polaków na parę pokoleń i jeszcze większe uzależnienie od światowej banksterki.. Wokół tych finansów nie obyło się bez defraudacji, korupcji, różnych przekrętów, czynów kryminalnych pokazanych ze szczegółami w książce „Zapis zarazy” W. Sumlińskiego. Czyta się jak najlepszy kryminał, tyle że mowa o faktach (książka zasługująca na osobne omówienie). Wiara, że rząd ma czyste ręce jest kolejnym przykładem naiwności. Nawet jeśli wina nie zawsze jest wprost, to fakt ukrywania nieprawidłowości i brak postępowań karnych jest winą.
Oprócz strat jest to też narzędzie nakręcania kryzysu. Jak na Covid-19 idą pieniądze, to wszystkim beneficjentom zależy, aby to trwało, w szczególności by było jak najwięcej pacjentów covidowych.
To sposób na wydłużenie „epidemii” rękami tych, którzy powinni ją zażegnać – mają w tym swój interes
Taka „pandemia” nigdy się nie skończy. Przekupili medyków, bo bez nich ten geszeft by się nie udał. Lekarze w tej hucpie świadomie biorą w tym udział . To przeraża i poraża.
Zawód lekarza deprecjonuje się, chociaż nie uogólniałbym na wszystkich – może raczej to chory system doprowadza do demoralizacji.
Pamiętajmy – nie przedawniają się zbrodnie przeciwko ludzkości, umyślne zabójstwa, ciężki uszczerbek na zdrowiu.. 

Ostro o tym w artykule NFZ JAKO NARZĘDZIE DEPOPULACJI – ”PLANDEMIA” TO ZŁOTY BIZNES.

Oglądamy polityków w czarnych maskach i czarnych rękawiczkach. Czy to nie są zewnętrzne atrybuty gangsterów?

Należy jeszcze raz podkreślić, że zalążkiem i jądrem zła jakie opanowało świat jest wiara w testy PCR (w różnych postaciach), co nakręciło psychozę strachu i idące za tym zarządzenia.

Mantra „pandemia!” wzięła się z tego właśnie – to jedna z metod napędzania biznesu i realizacji agendy destrukcji wg NWO. Zmiana definicji pandemii wpłynęła na korzyści BigPharmy – zobacz np. to paradyzja.com/zmiana-definic
Było o tym w I tomie książki „Fałszywa pandemia”, ale jest już drugi tom,
Po kliknięciu linku zobaczysz spis bogatej treści oraz wykaz 13 naukowców i lekarzy – autorów rozdziałów z charakterystyką funkcji i dorobku.
Zauważyłem spory hejt na wydawcę reprezentowanego przez Grzegorza Brauna, ale widzę że niektórzy nie rozumieją (?), że: 1. G. Braun nie jest autorem książki, 2. Chodzi o słowo pandemia, które jest nieuprawnione – wynika ze zmanipulowanej nowszej definicji i statystyk wg niewiarygodnych  testów, 3. Nie mówi się tam, że choroba jest fałszywa, ale TAKA „pandemia”.
Oprócz tych książek mamy też „Koronawirus – fałszywy alarm? Liczby, konkrety, konteksty”, autorstwa Dr Karina Reiss, Dr Sucharit Bhakdi oraz „Zapis zarazy” W. Sumlińskiego – wystarczający z nawiązką materiał by zrozumieć o co naprawdę chodzi.
Oczywiście są podobne książki na świece. Ostatnio np. trafiłem na tę
Dr. Q, Eyes Wide Open: We are only as blind as we want to be (September 15, 2020).

Wszędzie jest mowa o zmanipulowanych statystykach. Także manipuluje się liczbą cykli w reakcji RT-PCR, by (-) stał się (+). Ale to nie wszystko. By liczba rzekomo zakażonych rosła, M. Morawiecki nakazał laboratoriom prywatnym podawania wyłącznie liczby wyników (+) bez podawania liczby zrobionych testów (Rozporządzenie z 23.X). Przy czym uwzględnianie wyników (+) z prywatnych laboratoriów dla podkręcenia statystyk, miało się rozpocząć dopiero od… 5 listopada.

Wcześniej, dla zaniżania statystyk robiono odwrotnie (Rozporządzenie z 9.X)  – laboratoria prywatne miały podawać tylko liczbę wykonanych testów, pomijając wyniki. Te bezczelne manipulacje podtrzymują panikę ale i stowarzyszone z epidemią biznesy oraz polityczne grupy wpływów.

Sam RT-PCR w ogóle nie nadaje się do diagnozowania. O oszustwie PCR i prof. Drostena zobacz ten materiał .

Kto nie ma czasu na zagłębianie się w ww. artykuły i książki – oto graficzna ich kwintesencja w zakresie testów. „Test” PCR i RT-PCR (nawet w powszechnie stosowanej modyfikacji prof. Ch. Drostena) nie może być determinantą zakażenia przez Sars-Cov-2, co zresztą twierdził sam Drosten a potwierdza ostatni komunikat MZ.

Zdjęcie
Słowacja przetestowała na obecność SARS-CoV-2 prawie 3,63 mln ludzi, czyli dwie trzecie mieszkańców Słowacji. Wyniki zaskakują – testy wykazały 38 359 osób zakażonych, co stanowi 1,06 proc. testowanych, przy czym  test genetyczny wykazał 10 razy mniej zakażeń od testu PCR, co potwierdziło niewiarygodność PCR. Gdy spłynęły takie wyniki Słowacy… przerwali testy.

Pod naciskiem takich danych – nie tylko ze Słowacji oraz z Unii Europejskiej, i nasz rząd (w końcu!) trochę otrzeźwiał.

Minister A. Niedzielski: Zmieniliśmy też definicję przypadku koronawirus – za osobę chorą teraz uznaje się nie tylko osobę z dodatnim testem PCR, ale też z widocznymi objawami i dodatnim wynikiem testu antygenowego.

Dokładniej: nowa definicja GIS: „Według kryterium klinicznego, za chorego uznaje się osobę, u której wystąpił co najmniej JEDEN z poniższych objawów: kaszel, gorączka, duszność, utrata węchu lub smaku o nagłym początku albo też zaburzenie smaku.”
Z tym niewiarygodnym testem PCR to słusznie (chociaż trudno zrozumieć że jeszcze będzie się go stosować równolegle), ale zawężenie objawów do jednego z listy, to już kolejny absurd – kaszel/gorączkę można mieć z wielu powodów, często dość błahych. Czyli wszyscy mamy być chorzy na COVID?
Zobacz jeszcze
A co to jest ten test antygenowy? 
Wg oficjalnych informacji to szybki test wykrywający białka charakterystyczne dla wirusa SARS-CoV-2.
Gdy typowy „test” PCR może wykryć pojedynczą cząsteczkę RNA w mikrolitrach roztworu (ale to wcale nie oznacza że mamy na pewno do czynienia z tym patogenem), testy antygenowe wymagają próbki zawierającej tysiące cząstek wirusa na mikrolitr, aby dać wynik pozytywny. Przy małej ilości wirusa w organizmie test może dać wynik fałszywie ujemny. Ograniczona dokładność testów może sprawiać, że wykonujące je osoby zyskają fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Ale daje też mało wiarygodne wyniki pozytywne.

To genialny wynalazek – szybko bada i spełnia oczekiwania rządu – daje wynik pozytywny takze tam, gdzie patogenu nie ma – np. w soku owocowym z butelki. Krótka demonstracja – https://twitter.com/i/status/1324374532057108480

Za nową strategią poszły milionowe zakupy tych testów (testy kasetowe), ale … prof. Robert Flisiak: testy antygenowe powinny wylądować na śmietniku! Wynik niczym ruletka. https://youtu.be/WCdPEs3v5rg.

Jakie jest zatem podłoże tego całego ogłupienia, światowej operacji?

Podaje się co najmniej trzy hipotezy, które nawzajem się wspierają.
  • Plan by „zaszczepić wszystkich” na covid-19, potem -21 itd. – Bill Gates i satelici z BigPharma
  • Plan NWO by podporządkować sobie całą ludzkość, uszczuploną znacznie przez swoje ofiary i przy okazji …
  • Zrujnować małe przedsiębiorstwa, klasę średnią – by przejąć ich majątek i utworzyć ponadnarodowe panspołeczeństwo panów (korporacje) i niewolników – nabywców i robotników.

Za tymi działaniami kryje się zarówno żądza władzy jak i pieniądza.

Nie będę wchodził dalej w takie hipotezy, natomiast  – po linii zdrowia – parę zdań o szczepieniach.
To obszerny temat wielokrotnie poruszany przeze mnie na www.LepszeZdrowie.info  (> wyszukiwarka), ale odnośnie szczepionki na covid – to jedno z największych zagrożeń, a wiara w nią to kolejne ogłupienie.

Należy najpierw przypomnieć o szczepieniach na grypę. To było przyczyną kolapsu w Bergamo – po jesiennych 2019 masowych szczepieniach. Starsi mają osłabiony układ odpornościowy – a u nas ciągła propaganda żeby właśnie ich szczepić na grypę! I kobiety w ciąży – KRYMINAŁ. Patrz:

Positive Association Found Amongst COVID Deaths & Flu Shot Rates Worldwide In Elderly

A propos wymazów, protokołów leczenia COVID-19 i szczepień: Art. 192 KK: § 1. Kto wykonuje zabieg leczniczy bez zgody pacjenta, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. § 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Niezależnie od tego, jakie w nowych szczepionkach będą trujące dodatki, szczepionka robiona w tak wariackim tempie i bez dostatecznych badań (na ogół parę lat) to odbezpieczony granat. A plan by szczepić wszystkich (wg Gatesa) to zupełne nieporozumienie.
Tym bardziej, że ok. 6 planowanych szcepionek z różnych firm to tzw. szczepionki genetyczne, które de facto nie są szczepionkami w klasycznym rozumieniu. Krótkie resume Jak działają i czym grożą szczepionki genetyczne?
O tym mówił już dość dawno np. Jerzy Zięba, podobnie Witold Gadowski – na podstawie źródeł naukowych. Możliwe są nieobliczalne skutki genetycznej modyfikacji człowieka (GMO) – na wszystkie przyszłe pokolenia (!) bez możliwości odwrócenia.
No i oczywiście – szczepionki nie leczą. Stanowczo za mało mówi się o leczeniu. Jak dotąd w szpitalach raczej podtrzymuje się pacjentów w funkcjach życiowych. Popełnia się błędy – były doniesienia, że mylono z covid z DIC – rozsianym wykrzepianiem wewnątrznaczyniowym w świetle małych naczyń krwionośnych, co daje się leczyć.
A najgłośniejszym hasłem są respiratory. Jednak jest coraz więcej dowodów na to, że respiratory są zabójcze dla pacjentów z COVID.
Im więcej zajętych respiratorów tym więcej zgonów. Widać to w statystykach.
O skutecznych metodach leczenia i zapobiegania są fragmenty we wspomnianym  artykule Zasady bezpieczeństwa.
Mówi o tym dość często red. W.Gadowski, np. w tym podsumowaniu tygodnia https://youtu.be/JEUZuazreNk  (od ok. 45’30”) – zwracam uwagę na fragmenty o lekach na covid, o tym że rząd zakupił dużo remdesewiru, który okazał się mało przydatny oraz o cenzurowaniu polskiego badacza, który ma pozytywne wyniki leczenia, ale nikt nie chce słuchać – u nas w ogóle brak jest dyskusji naukowej o CW19, są tylko dyrektywy.
Jednym  z wątków ogłupiania jest akcja maski.
Od artykułu Maskarada minęło już wiele czasu i jeszcze bardziej utwierdzam się, że są nieprzydatne (oprócz szczególnych profesjonalnych przypadków) a dla noszących szkodliwe – to narzędzie dyscyplinowania społeczeństwa i element propagandy, że rząd coś robi.
30 października.  Minęły trzy tygodnie od wprowadzenia kagańców we wszystkich miejscach publicznych i ilość „zakażonych” z 5300 wzrosła do 21 600. Jeśli coś jest kompletnie idiotyczne i nie działa, to można być pewnym, że Ministerstwo Zdrowia to wprowadzi JESZCZE BARDZIEJ. I tak się dzieje.

Ktoś dowcipnie napisał:

Jeśli maski pomagają to po co dystans 2 m? Jeśli dystans pomaga to po co maski? Jeśli maski i dystans pomagają to po co Lockdown? Jeśli punkt 1+2+3 pomaga to po co szczepionka? Jeśli szczepionka będzie bezpieczna to po co zwolnienie od odpowiedzialności w razie powikłań?
Mamy oto świat szmat, szmatławców medialnych i szmatławych polityków, którzy chcą zeszmacić obywateli – nie tylko maskami ale pod wieloma względami…
Prof. Robert Flisiak, prezes Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych: „wyjątkowym absurdem jest nakaz chodzenia w maskach w terenie otwartym czy też umieszczanie całego kraju w strefie żółtej”. A teraz tym bardziej w strefie czerwonej.
Podobnie wypowiedziało się paru innych polskich profesorów, nie licząc lekarzy i publicystów, którzy zgłębiali zagadnienie.
Pseudopandemia ma tylko jeden plus – obnażyła wszystkich tych, którzy wcześniej sprawiali mylne wrażenie kompetentnych, inteligentnych, oddanych swoim przekonaniom, wierze i powołaniu. Poznaliśmy fałszywych i sprzedajnych polityków, lekarzy, urzędników, dziennikarzy i duchownych… Fałszywe autorytety. Nie wierzmy im zanadto wg zasady kapitanozy, niektórym wcale – jeśli nie chcemy popaść w jeszcze większe ogłupienie.
————–
W artykule wykorzystałem parę wątków moich interakcji z czytelnikami na twitterze.

Wybory w USA / Presidential elections 2020

 J. Biden – former US Vice President photo taken on March 12, 2020  ( by SAUL LOEB / AFP)

“Courage is not simply one of the virtues,
but the form of every virtue at the testing point,
which means at the point of highest reality.”
— C.S. Lewis

Do Polaków w USA i na świecie mających uprawnienie do głosowania w listopadowych wyborach prezydenckich.

SZANUJĄC poglądy każdej osoby, chcę zwrócić uwagę na poniższe informacje, które być może nie są obecne w tamtejszej świadomości/narracji:
(wer. polskie z omówieniem) https://youtu.be/K-W4VdiHjIQ lub https://www.bitchute.com/video/xOMFF404a7rU/
Jest parę wersji – także tekstowa.
Oryginalne wideo z BlazeTV:  https://youtu.be/JRmlcEBAiIs.

Czyli sekretny świat byłego wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych J. Bidena oraz relacje jego rodziny z Chinami, która wzbogaciła się kosztem Ameryki i zdradziła jej interes narodowy.
Postać Joe Bidena była też parokrotnie komentowana po polsku na niezależnym kanale FAB News, np. tutaj https://youtu.be/LW0mvVcAq5s.

Jak dla mnie to wstrząsający obraz korupcji i zdrady stanu. Ma to powiązania z linią polityczną Demokratów, w której  od dziesięcioleci Joe Biden odgrywał prominentną rolę formalnie i przez swoje zakulisowe wpływy. Sprzyja agendzie NWO w jej różnych aspektach.
W aspekcie obecnych wyborów wykazał  też swą słabą dyspozycję do pełnienia urzędu prezydenckiego.

W społeczeństwie USA i w opinii międzynarodowej także Donald Trump jest postacią kontrowersyjną a nawet znienawidzoną przez wielu.
Trzeba sobie jednak zdać sprawę, że teraz rozgrywa się dziejowa i globalna rozgrywka pomiędzy dwoma siłami i planami, które klasycznie ujmując można nazwać konfliktem ludzkości z ciemnymi siłami zniewolenia w duchu NWO  („Black Hats”), małą oligarchią miliarderów, która zawłaszczyła większość ziemskiego majątku i władzę.
Ludzkość ze swymi prawami naturalnymi oraz umiłowaniem wolności reprezentują różne obywatelskie ruchy oddolne i ludzie mający dość opresji, wojen i wyzysku. Także  te, które skupiły się wokół patriotów (USA), „White Hats”, Q, podobnych organizacji lokalnych.
Donald Trump, pomimo pewnych dziwnych zachowań (być może czysto taktycznych) wspiera tę drugą, jaśniejszą stronę. Jest energiczny, przeprowadza z determinacją i odwagą codziennie trudne akcje naprawcze, także takie, które dzieją się na zapleczu – na razie w ukryciu by nie odsłaniać wszystkich kart i nie zepsuć gry.
Zatem, przy różnych wątpliwościach i uprzedzeniach, w ujęciu amerykańskim i globalnym może być jedyną nadzieją na naprawę świata, na wyjście z cywilizacyjnego impasu, ponieważ nikt inny nie posiada w ręku tak silnych instrumentów i woli zmiany.

Gdybym miał uprawnienia do głosowania – nie tylko nie głosowałbym na Bidena, ale nagłaśniał te fakty – by ludzie mu sprzyjający rozważyli swoją postawę.


To Americans and my countrymen Poles in the US and worldwide who are eligible to vote in the November presidential elections.

RESPECTING the views of each person, I would like to draw your attention to the following information, which may not be present in their consciousness / narrative:

https://youtu.be/JRmlcEBAiIs  (original video by BlazeTV)
There is also Polish version for Poles in the US:
https://youtu.be/K-W4VdiHjIQ or https://www.bitchute.com/video/xOMFF404a7rU/
(and  text version too).

Main message: the secret world of former US Vice President J. Biden and his family’s relationship with China and the sinister business deals that enriched them at America’s expense.

For me, it is a shocking picture of corruption and high treason.

This has to do with the Democratic political line in which Joe Biden has played a prominent role for decades, formally and through his behind-the-scenes influence. It supports the NWO agenda in its various aspects.
In terms of the current elections, he also showed his weak disposition to hold the presidential office.

In the US society and in the international opinion, Donald Trump is also a controversial figure and even hated by many.
It must be realized, however, that now a historical and global game is taking place between two forces and plans,  which classically can be called the conflict of mankind with the dark forces of slavery and the New World Order („Black Hats”), a small oligarchy of billionaires that appropriated most of the earth’s wealth and power.
Humanity, with its natural rights and love of freedom, represents various grassroots civic movements and people fed up with oppression, wars and exploitation. Also those organized as Patriots (USA), „White Hats”, Q, similar local organizations.
Donald Trump, despite some strange behavior (perhaps purely tactical), supports the second, brighter side. He is energetic, he carries out with courage difficult corrective actions every day, including those that are happening (for the time being)  in hiding so as not to reveal all the cards and spoil the game.
Therefore, with various doubts and prejudices, in the American and global perspective, he may be the only hope for repairing the world, for overcoming the impasse of civilization, because no one else has in his hands such strong instruments and will to change .

If I had the right to vote – I would not only not vote for J. Biden, but publicize the facts shown above – for his supporters to consider their position.


Local advisory information

You can use VoteAmerica.com as a resource because they explain the steps simply without endorsing either candidate. The first step is requesting a mail-in ballot here. In some states, this step must be completed within the next few days. If you’re in Kentucky or Rhode Island, that deadline has already passed.

We all know 2020 has been a bizarre year, and this election is going to hinge on mail-in ballots. Even though Election Day is technically November 3rd, it’s important to mail in early so that the tallying of your vote can help us determine the true winner ASAP. This election process will be a mess, but mailing in your vote early can help minimize the likelihood of a hyperextended mess of disputes and chaos. No matter which candidate you prefer, voting early—whether by mail or in person—is in your favor. The more completely and early we can count votes, the less disaster there will be.

Interested in early in-person voting?
IMHO – preferable – to avoid lost and manipulated cards. Here’s a link to find a close location.

If you choose a mail-in ballot instead, it is recommend returning it by mail no later than Tuesday, October 27—a full week prior to Election Day. Just remember: the first step is requesting the mail-in ballot here today.

VoteAmerica.com is a 501(c)(3) registered nonprofit organization that does not support or oppose any political candidate or party.

Patriotyzm

W całym życiu szanuj prawdę tak,
by twoje słowa były bardziej wiarygodne od przyrzeczeń innych.
Sokrates

Trzy święta 1-3 maja w połączeniu z rocznicami unijnymi i NATOwskimi to szerokie tło do dyskusji o patriotyzmie. Postaram się być zwięzły (nome-omen – lapidarny), chociaż już zasugerowałem szerokość tematu.

Manifestacje charakteryzują się hasłami, na sztandarach i transparentach zobaczymy ich wiele. Dla jednych Unia to zło, bo zabrała nam suwerenność i traktuje nas z góry, dla innych to nobilitacja i nasze naturalne miejsce. NATO dla jednych to gwarancja bezpieczeństwa, dla innych źródło napięć z Rosją, itd.
Każdy ma część racji, a spojrzenia z różnych stron są korzystne, zwłaszcza gdy wszystko próbuje się stawiać na jedną kartę, co nie jest dobre w polityce, która musi rozpatrywać różne scenariusze.

Doświadczenie boleśnie pokazuje, że hasła nader często są tylko hasłami, których się nie realizuje. Nabieram(y) nieufności do każdej propagandy. Mało jest takiej, która mówi całą prawdę i tylko prawdę.
Podobnie do pewnych gestów i pseudodziałań jak słynne już protestowanie przeciw przemocy przez kokardki, malowanie chodników czy twarzy.
I tym razem będą kotyliony, chorągiewki, baloniki, dekoracje. To ma swoje miejsce i zawsze uświetniało święta, ale nie to jest najważniejsze.
Patriotyzm widzę głównie w realnych działaniach, bardziej u podstaw a nie fasadowych, będących grą pozorów.
Rację mają ci, którzy kładą nacisk na naszą siłę gospodarczą. Ale droga realizacji tego postulatu powinna być mądra i wykorzystująca nasze potencjalne możliwości, które się przemilcza. Pisałem o tym wielokrotnie, tutaj np. we wpisie Olbrzymie bogactwa Polski.
Działanie przeciwne nie jest patriotyczne, jest wręcz zdradą.
Tak jak korupcja, nepotyzm, rózne patologie, które służą tylko politykom i oligarchom a nie krajowi i Narodowi. Uczciwy stosunek rządu do obywateli, do przedsiębiorczości, własnego przemysłu i zasobów, to probierz patriotyzmu.

Z drugiej strony politycznej – postulat szybkiego przyjęcia euro też nie świadczy o patriotyzmie, ponieważ pozbawi nas możliwości przynajmniej częściowej  niezależności od globalnej finansjery, zlikwiduje nasz bank emisyjny i obniży stopę życiową.
Nie podzielam prounijnego entuzjazmu, zwłaszcza widząc dokąd UE dryfuje, chociaż z pragmatycznego punktu widzenia trzeba w niej budować naszą pozycję i korzystać z praw.

Przy okazji przypomnę fragment z art. Dziewczyna i uśmiercanie kultury, by podnieść wątek naszego dziedzictwa i miejsca w kulturze europejskiej.

Tutaj może zaskoczę poniektórych salonowych chwalców Gombrowicza i  euroentuzjastów.
Oto co pisarz sądził o naszym miejscu i roli w Europie:

„Nie będziemy narodem prawdziwie europejskim, póki nie wyodrębnimy się z Europy – gdyż europejskość nie polega na zlaniu się z Europą, lecz na tym, aby być jej częścią składową – specyficzną i nie dającą się niczym zastąpić, […] tylko przeciwstawienie się Europie, która nas stworzyła, może sprawić, że staniemy się w końcu kimś… o własnym życiu”.

„… Uderzcie raczej w sztukę europejską, bądźcie tymi, którzy demaskują, zamiast podciągać się do cudzej dojrzałości, spróbujcie raczej ujawnić niedojrzałość Europy. Postarajcie się zorganizować wasze prawdziwe odczuwanie, aby uzyskało byt obiektywny w świecie, znajdźcie teorię zgodną z waszą praktyką, stwórzcie krytykę sztuki z waszego punktu widzenia, stwórzcie obraz świata, człowieka kultury, który by był zgodny z wami.”

Bardzo niepokoi też jeden sztywny (naiwny?) wektor polityki zagranicznej, która – jak mówi wielu krytyków – prowadzona jest „z pozycji klęcznika” i  może sprowadzić na nas takie uzależnienie, że o żadnym patriotyzmie już nie będzie mowy.
Także stawianie na kulturę judeo-chrześcijańską jest antypatriotycznym nieporozumieniem, bo nie istnieje takie zwierzę (przeciwstawny kanon moralny i odwieczny konflikt).
Wiąże się to z wciąż istniejącą antypatriotyczną polityką historyczną, która niby się zmienia, ale raczej fasadowo, w daleko niewystarczającym stopniu.

Wreszcie o patriotyzmie świadczy też nasze szkolnictwo (obecnie słusznie wraca akcent na historię, niestety za dużo tematów i prawd nadal jest przemilczanych lub opisywanych pod bieżącą ideologię), kultura współżycia społecznego (tworzenie więzi sprzyja sile Narodu i państwa) oraz po prostu języka  – spójrz na artykuł Patriotyzm a język.
Można by jeszcze sporo o tym wszystkim,  ale już te parę myśli skłania do dalszych … przemyśleń.
Kocham Polskę i leży mi na sercu by nie było sytuacji jak w sarkazmie
S. Garczyńskiego: Uniesiony patriotyzmem opuścił kraj.

Przed wyborami – jeszcze o szczepieniach

Kłamstwo, głoszone jako prawda, doprowadza do wściekłości.

Mikołaj Gogol

Zgony z powodu chorób zakaźnych prawie zniknęły PRZED wprowadzeniem szczepień.

Cóż, drążę temat może dość hermetyczny, ale na tym znam się raczej lepiej niż na polityce… 
Poniższy tekst jest adaptowaną (skróconą) odpowiedzią jednemu z redaktorów. Trochę się powtarzam, ale ów redaktor o tym nie wie. Uważam sprawę za ważną.
————-

Chciałbym ustosunkować się o felietonu „Pseudonauka i pseudopolityka” w ….
Rozumiem, że musiał być krótki ze względów redakcyjnych, ale niestety przez to nie daje to rzetelnego, głębszego obrazu tematu.

Podjął Pan problem, który nabrzmiewa i jest niezwykle istotny, bo dotyczy zdrowia wszystkich Polaków.
Zgadzam się z Pana opinią, że projekt obywatelski (przecież nie partyjny) w sprawie dobrowolności szczepień  powinien być dyskutowany w parlamencie. To jego obowiązek. Jak sama nazwa izby wskazuje (etymologia) jest to miejsce gdzie się rozmawia, dyskutuje, porównuje.
Nie należy zatem piętnować posłów, którzy wsparli przesłanie projektu do komisji. Nie jest jednak uprawniona sugestia, że to zrobiono „z chęci przypodobania się zorganizowanej grupie wyborców”. Odwrotnie – to jest wbrew opinii większości wyborców, którzy od lat są poddani propagandzie szczepień. Zatem nie jest to politycznie zyskowne (w domniemaniu dla PiS). Ich postawa wynika z poszanowania zasady parlamentaryzmu i głosu ponad 120 000 osób popierających projekt, a pod względem merytorycznym – co najmniej dla respektowania zasady ostrożności w tak ważnej sprawie.

Zatem nie to jest skandalem, że projekt trafił do komisji, ale taka postawa i zachowanie na trybunie sejmowej jak posła Arłukowicza i podobnie się wypowiadających – antydemokratycznie i dużą dozą arogancji. Słyszy się też o innych zdumiewających swą antyobywatelską i dyskryminacyjną wymową projektach jak to, że jednym z kryteriów dostępu dzieci do żłobków i przedszkoli ma być aktualna karta szczepień.
Albo, by zapanować nad trendem pomijania obowiązkowych szczepień, politycy mają podobno nowy pomysł – chcą zabrać świadczenia 500+ wszystkim rodzinom, które nie szczepią dzieci.
Proszę rozważyć i ocenić moralnie:
sceptycy w sprawie szczepień działają nie dla biznesu i profitów, ale z troski o zdrowie, wolność i prawdę.  Przecież nie ma przemysłu antyszczepionkowego, który by ich nagradzał. Przeciwnie – nawet narażają się, są szkalowani, wyśmiewani i sekowani także prawnie przez władze.
Natomiast, proszczepionkowcy – świadome czy nie – służą olbrzymiemu biznesowi i opresji –  chociaż mogą mieć też dobre intencje, ale tu trzeba też dotknięcia problemu od środka a nie powierzchownych emocji i głoszenia sloganów.

Stąd krzywdzące jest przypisywanie organizacji StopNOP (wolontariat społeczny) i jej sympatykom złych intencji – dochodziło też do pomówień, że są wrogiem dzieci i wyrodnymi rodzicami. Wprost przeciwnie, jak jasno wynikało w poruszającym wystąpieniu w Sejmie i w odpowiedzi podyskusyjnej Justyny Sochy – referenta projektu oraz z wielu innych wypowiedzi. Reprezentują liczne środowisko poszkodowanych rodziców i troskę o zdrowie. StopNOP nie jest też organizacją antyszczepionkową, co się sugeruje – by rzucić na nich cień w oczach opinii publicznej.
Jaka asymetria! Z jednej strony stonowana siła argumentów i glos społeczny z małym zasobem środków oddziaływania na polityków, z drugiej – argument siły uzbrojony w narzędzia władzy, media i finanse.

Większą kompromitacją było expose w trakcie omawianej debaty sejmowej utytułowanego szefa Głównej Inspekcji Sanitarnej. „Położył swój autorytet” za stwierdzeniem, że szczepionki nie zawierają neurotoksyn (glin, rtęć,…) oraz skłamał w sprawie dra Wakefielda (albo np. https://www.jeremyrhammond.com/2018/05/07/vaccines-autism-how-the-media-lie-about-the-1998-lancet-study/), by tylko wymienić parę. Ogólnie można scharakteryzować tego rodzaju wypowiedzi jako powtarzanie od lat sfałszowanych i plotkarskich wiadomości, bez dokładnego sprawdzenia źródeł.
To bulwersujące, bo te kłamstwa przedstawił Sejmowi, który ostatecznie będzie decydował o ustawie oraz poszło to w świat. Skompromitował też w ten sposób swoją instytucję, która od lat zwalcza cokolwiek się zakwestionuje w zakresie szczepień, podobnie jak korporacja zawodowa – Naczelna Izba Lekarska (notabene, która uzurpuje sobie prawo do karania lekarzy, nawet odbierania im prawa wykonywania zawodu, mimo że nie od niej je dostali).
Im wyższe stanowisko tym większa powinna być odpowiedzialność, zatem jeszcze bardziej szokuje wypowiedź ministra zdrowia:
Jeżeli ktoś mówi, że szczepienia szkodzą i nie szczepmy, a proponuje do tego terapie hochsztaplerskie, to powinno być eliminowane przy użyciu całego aparatu państwowego” – https://nczas.com/2018/10/10/minister-zdrowia-szokuje-chce-wprowadzic-myslozbrodnie-to-powinno-byc-eliminowane-przy-uzyciu-calego-aparatu-panstwowego-video/ .
Czyli – karany, aresztowany, „wyeliminowany”? Ponadto, nikt nie proponuje terapii ‚hochsztaplerskich’ zamiast szczepionek!
Czy to nie jest skandaliczna wypowiedź? To postawa ministra jest bardzo niebezpieczna, a nie posłów i StopNOP,  bo może rozciągnąć się na inne dziedziny jego zarządzania i neguje prawa obywatela. Czy chcemy takiego wzrostu opresji?
W Europie jest 20 państw, które nie narzucają obywatelom przymusu szczepień. I nic złego się nie dzieje – nawet mimo napływu imigrantów, oprócz okresowych sztucznie wywoływanych strachów, że są jakieś epidemie, chociaż ich nie ma.

Propaganda szczepień – rządowa, korporacyjna, medialna. A przecież dobrego produktu nie trzeba promować na siłę, więc …

A bodajże najbardziej bulwersuje, że te tyrady, zapewnienia i groźby, zastraszanie posłów i lekarzy … nie mają uzasadnienia merytorycznego.
Arogancja i ignorancja napędzają się nawzajem.
O tym nieco dalej.

Pana opinia, że „boję się, że część posłów robi to szczerze” szokuje. Gdyby robili to nieszczerze to byłoby lepiej?
Ale rozumiem o co Panu chodzi. O zgorszenie, że wielu ma inne zdanie o szczepieniach.

Zatem, oprócz ww. zastrzeżeń prawnych i wynikających z dobrych obyczajów,  zachodzi pytanie: kto ma rację pod względem merytorycznym?
W sprawie racji – nawet niezależnie od zakresu wiedzy i w większości zagadnień, warto zastosować dwie stare zasady:

1) Komu to służy?  2) Jakie są owoce działań? („po owocach poznacie ich”).
Zanim przejdę do p. 1.
Zapytał Pan: co poszło nie tak?
Odpowiedź jest dość prosta, tym niemniej trudna do zrozumienia i zaakceptowania przez tak wielu.

Czy problem stworzyli politycy (jak Pan pisze)? Nie,  w 90% (?) nie są oni kompetentni i w tej większości nie są antyszczepionkowcami ani wrogiem nauki – ufają głównemu jej nurtowi. Natomiast  podtrzymują to, co stwo
rzyło realny problem. To biznes stworzył obecne oblicze farmacji, medycyny a nawet sporej części nauk.

Chodzi o wszechobecne zakłamanie w imię partykularnych korzyści. Chodzi o medycynę rockefellerowską, ustanowioną ok. 100 lat temu i konsekwentnie od tamtego czasu dążąca do hegemonii. De facto ustanowili już dość dawno obowiązującą jedyną narrację, tzw. medycynę akademicką. Tyle, że w akademiach, na przekór dawnej tradycji, już się nie dyskutuje – tam się naucza wg programu. To  medycyna i farmacja nastawiona na zysk. Dziś tak potężny, że może kupić niemal każdego, zwłaszcza rządy państw, bo to gwarantuje im od razu niesamowitą dźwignię budżetowych zamówień. Szczególnie w zakresie szczepionek, bo tu możliwe jest zastraszanie całych społeczeństw i wylobbowanie przymusu stosowania. To osobny duży temat historyczny.
Siły biznesowej farmacji „wyhodowały” sobie przez wiele dziesięcioleci potężne zaplecze. W różnych dziedzinach medycyny akademickiej. W szczególności, tak szkoleni są lekarze, nawet nieświadomi fałszerstw. Medycyna zaczęła służyć farmacji a nie odwrotnie. Lekarze stali się sprzedawcami leków i automatami realizującymi narzucone procedury, których nie wolno pominąć pod groźbą ostracyzmu i wykluczenia z zawodu. Lekarze tak wyszkoleni po prostu sami nie dociekają głębiej jak to jest – ufając temu, co kiedyś przekazano (i to zdawkowo) im na studiach, a potem wierzą okólnikom i procedurom ustalonym przez urzędników. Zresztą, zostali tak omotani administracyjnie, że nie mają nawet czasu na indywidualne, niezależne studiowanie.

Korupcja w medycynie jest tak wielka jak wielka jest siła korporacji farmaceutycznych. Przykład tylko jednej takiej korporacji i tylko w odniesieniu do szczepionek:
https://martabrzoza.pl/szczepienia/kto-kupil-naczelna-rade-pielegniarek-i-poloznych-izby-lekarskie-i-przymus-szczepien/ .

O tym też dalej/więcej w artykułach, które dalej wskażę.
Zatem, w konkluzji pytania #1 – ta praktyka służy biznesowi oraz jego armii w różnych profesjach i na różnych poziomach decydowania. Jeśli chodzi o naukowców – ci bronią swych tytułów i wpływów pochodzących z grantów i przywilejów – bardziej niż prawdy. Do czego doszliśmy!

Pytanie #2 – jakie są owoce medycyny rockefellerowskiej?
Mimo dziesięcioleci łożenia miliardowych sum na badania, „programy”, akcje, doskonalenie sprzętu, postęp techniki – postępu w leczeniu chorób przewlekłych nie widać. Odwrotnie – jest coraz więcej „jednostek chorobowych” (często wymyślonych pod nowe leki), choroby dawniej wieku dojrzałego atakują coraz młodsze roczniki, przebieg niektórych chorób jest cięższy i niezrozumiały dla lekarzy.
Dlaczego tak się dzieje? Właśnie przez błędną, sfabrykowaną przez Bigpharma drogę – leczenie w nieskończoność (biznes) a nie wyleczanie, uzdrawianie. Coraz więcej chorób jatrogennych, z powikłań po medykamentach i ich interferencji.
Aktualna wiedza specjalistów nie powiązanych z medycyną rockefellerowską oraz takież badania obnażają wiele tych praktyk oraz merytorycznych kłamstw i manipulacji. 

Tu trzeba wspomnianych uwag merytorycznych.
Mam b. dużo materiałów na ten temat, ale nie mam czasu na elaboraty. Jest też wiele książek-monografii o zagrożeniach ze strony szczepionek i całej ich historii. Przykładowo:
Przede wszystkim „Dossolving illusions” – Susanne Hemprhies (setki odniesień do prac naukowych i historii szczepień).
A z polskich i przetłumaczonych na j. polski:

Bezlitosna immunizacja” – Aleksander Kotok
(ponad 700 stron, na których autor przytacza setki – jeżeli nie tysiące – potwierdzonych źródłami, szokujących faktów z historii szczepionkowego szamaństwa. Jest to historia ponura, pełna setek tysięcy, a kto wie, może w skali całego świata – może i milionów, ludzi – zupełnie zdrowych, którzy stracili życie i zdrowie, po przymusowych szczepieniach)

Epidemia szczepień. Jak korporacyjna chciwość, zakłamana nauka i represyjna władza zagrażają prawom człowieka, naszemu zdrowiu i dzieciom”, autorki: Louise Kuo Habakus, Mary Holland
Szczepienia – niebezpieczne, ukrywane fakty” Autor: Ian Sinclair
Szczepienia pełne kłamstw. Szokująca prawda o farmaceutycznych praktykach” – Andreas Moritz.
Szczepienia – przegląd ważnych badań”  –  Neil Z. Miller.
Szczepić czy nie” – Mayer Eisenstein
Szczepienia – za i przeciw” – Martin Hirte.

Jerzy Jaśkowski poświecił szczepionkom sporo uwagi w paru swych książkach z serii „Szczepienia – 300 lat oszustw”.
W telegraficznym skrócie:
• OSPA  przedstawia historię ospy w Europie, oszustwa „wynalazcy” szczepionki ospowej Jennera, powiązania idei szczepienia z hinduskim lokalnym kultem i zagadnienie ospy wietrznej,…
• MMR  omawia m.in. epidemie poszczepionkowe, skład szczepionek, sprawę dra Wakefielda i radzi jaki rozmawiać z pediatrą.
• GRYPA  m.in. o medycynie rockefellerowskiej, świńskiej grypie, powikłaniach poszczepiennych, SIDS, porady dochtora, list dr JJ do rektora GUMED-u


Zdając sobie sprawę, że te książki mogą być nieznane i trudno to ogarnąć, wybiorę więc tylko skrótowo parę podtematów odwołując się do kilku swoich wpisów:
Zatem bardzo proszę o zapoznanie się np. z:
http://lepszezdrowie.info/szczepienia-dossier4.htm
http://lepszezdrowie.info/kompromitacja.htm
http://lepszezdrowie.info/na_barykadzie.htm
http://lepszezdrowie.info/EBM2.htm
http://lepszezdrowie.info/wiarygodnosc.htm
http://lepszezdrowie.info/naukowcy.htm

i ew. z linkowaniami.
Telegraficznie: obecne szczepionki, ich skład, intensywność i kalendarium, to zupełnie co innego niż dawniej.
Co większość społeczeństwa a nawet lekarzy wie o takich zagadnieniach jak: technologia produkcji szczepionek, ceny producenta, źródła i kwalifikacja wirusów, badania przed dystrybucją, RETROwirusy, reakcja mikrogleju, stężenia adiuwantów i ich interakcji, mikrourazy neurologiczne, mimikra molekularna, autoimmunoagresja, podkliniczne stany zapalne, o przeroście ciała migdałowatego, gwałtownym pogarszaniu stanu mózgu obecnych dzieci, zmyślonych kryteriach NOP (dla statystyk), opóźnionych NOPach, o zatajanych a potem ujawnionych raportach CDC, lobbingu producentów, wyrokach sądów i milionowych odszkodowaniach, fałszowania polskich ulotek, …?

Ilość NOPów (eufemizm – chodzi o powikłania) jest nieporównywalnie większa niż tych ze sfałszowanych, niepełnych statystyk. Powikłania mogą występować nawet po wielu latach, czego w ogóle nie bierze się pod uwagę. Szczepionki nie są wiarygodnie badane przed dystrybucją, a te na grypę – w ogóle. Szczepionki są nazywane lekiem, ale niczego nie leczą ani nie przechodzą wymaganych dla leków badań (przestępstwo). Dzieci nieszczepione są zdrowsze od szczepionych i nabywają naturalną odporność przechodząc przez choroby wieku dziecięcego.
Tzw. Medycyna Oparta na Faktach (Evidence Based Medicine) jest w dużym stopniu mitem.
Zresztą, co pacjenta obchodzą teorie, gdy praktyka zawodzi?

Kryterium praktyki można więc wymienić jako trzeci probierz prawdy.

Jeszcze poniższe  uzupełnienia i uwypuklenia pewnych zagadnień.
Kursuje wiele sloganów nie mających oparcia w faktach lub mocno naciąganych. Np.:
Aby ludzie nie domyślili się, że odporność poszczepienna to oszustwo – szczepi się ich tylko na te choroby, które się lekko przechodzi, albo te dające się leczyć antybiotykami, albo na takie, które są bardzo rzadkie, albo w ogóle nie istnieją. Nawet jeśli dziecko rozchoruje się na chorobę z „grupy lekkich”, przeciwko której je zaszczepiono, to powiedzą – że dzięki szczepieniu choroba miała lżejszy przebieg, albo, że dzięki szczepieniu obyło się bez ciężkich powikłań. Znane są takie przypadki  – chorób mimo zaszczepienia – ospa, tężec, krztusiec itp…
Nie spotkamy się ze szczepionkami na choroby stosunkowo częste i o ciężkim przebiegu, bo te byłyby miarodajnym testem na skuteczność szczepień i w krótkim czasie obnażyłyby słabość systemu. Dlatego nikt nie ryzykuje wypuścić na rynek szczepionek przeciwko boreliozie (bakteria), albo WZW typu C (wirus). Jeśli po zaszczepieniu ktoś rozchorował by się na boreliozę albo WZW typu C, to pierwsza z chorób zniszczy mu mózg i stawy, ta druga rozwali wątrobę, a poszkodowany będzie walczyć w sądzie z producentem szczepionki o odszkodowanie. Producentów wykończyłyby wtedy pozwy pacjentów, którzy żądaliby zwrotu kosztów leczenia chorób przeciwko którym byli zaszczepieni. Borelioza to choroba zawodowa rolników i leśników. Państwo ponosi z tego tytułu olbrzymie koszty (renta, opieka medyczna). WZW typu C – to zmora stacji dializ (50% ludzi dializowanych zakażonych). To że nie ma takich szczepionek (na choroby stosunkowo częste i o ciężkim przebiegu) jest dla mnie w tej chwili mocnym i oczywistym dowodem w sprawie przeciwko mitowi szczepień ochronnych.

Mityczna odporność stada (zaszczepione > 95% ludności ) to też bzdura z sufitu. Zdecydowana większość dorosłych nie przyjmuje żadnych szczepionek przypominających po 18 roku życia, a przecież sami producenci mówią, że szczepienia nie dają odporności na całe życie – max 10 lat. Czyli oporność poszczepienna to bardziej hasło niż fakt.
Tu przypomina się powiedzenie, które można zastosować do całej tej problematyki: Jeśli fakty kwestionują teorię – tym gorzej dla faktów…

Np. powołuje się wykresy pokazujące jak „szczepionki uratowały świat”. To gruba manipulacja, wręcz kłamstwo – np. wg https://youtu.be/4Fhy-ZPryI0  (do uważnego obejrzenia). A w odniesieniu do tak nagłaśnianej teraz odry – od ok. 23′ prezentacji  – wiele wykresów. (tutaj w nagłówku jedna z tych ilustracji – tylko poglądowo – pokazuje jak śmiertelność naturalnie spadała przed wprowadzeniem szczepień.)
(Oczywiście cała seria 35 prezentacji warta uwagi, a dla pełnego zrozumienia zagadnienia – konieczna).

Co do odry: w USA istnieje od 1988 roku system VAERS. Według tego systemu, w okresie ostatnich 10 lat, ani jedna osoba nie umarła z powodu zachorowania na odrę. Podkreślam, ani jedna osoba nie umarła, w 320 milionowym kraju. Natomiast w wyniku szczepień przeciwko odrze zmarło w tym okresie 108 dzieci.

Coraz więcej znaczących osób, nie tylko z „alternatywnej medycyny” protestuje przeciw tym zakłamaniom.
Z tych najbardziej znanych, przykładowo Robert F. Kennedy i Robert De Niro – https://martabrzoza.pl/szczepienia/kennedy-100-000-dla-kazdego-kto-udowodni-ze-rtec-w-szczepionkach-jest-bezpieczna/.

Niestety to wciąż wyjątki, bo na ogół celebryci to klasyczne „lemingi”.
Także prezydent D. Trump (który ma dostęp do skrywanych informacji), mówi że szczepienie przeciw grypie jest największym oszustwem w historii medycyny (np. krótko o tym w https://kochanezdrowie.blogspot.com/2018/10/trump-szczepienie-przeciw-grypie-to.html ).
Mówią o tym także ruchy ujawnienia, tzw. sygnaliści (whisteblowers) oraz zbuntowani przeciw złu funkcjonariusze służb jak Qanon…
Oczywiście – są znienawidzeni i zwalczani przez zagrożony establishment.

Wspomina Pan o sile i autorytecie nauki – w opozycji do „pseudonauki”. W medycynie używa się, a nawet nadużywa  argumentu, że jest ona już wspomnianą Medycyną Opartą Na Dowodach (Evidence Based Medicine – EBM). Jaka jest jakość tych dowodów opisuję w paru miejscach, np. wspomniany artykuł Wiarygodność?  Mała.
Rozwój nauki, odkrycia, przełomy, nie bazowały na konformizmie (a co gorsza – oportunizmie), ale na innym spojrzeniu, sprzeciwie, samodzielności, odrzuceniu dogmatów i uprzedzeń.

Parokrotnie wypomina Pan też uleganie „teoriom spiskowym”. Zajmuję się tym od ponad 30 lat i zapewniam Pana – gros historii, polityki a nawet po części nauki,
to właśnie spiski. (Napoleon Bonaparte: „Historia to uzgodniony zestaw kłamstw”.)
Podobnie długo, pewne dłużej, zajmuje się tym dr n. med. Jerzy Jaśkowski i komentuje dość często w Internecie i w książkach.
Z ostatniej audycji (nr 89 danej serii) – https://youtu.be/Lyocpvgs8sM – o genezie wspólczesnego pojęcia spisków oraz przykłady z historii. Starszy człowiek, czasem się przejęzycza, ale ma realną wiedzę. Zwłaszcza w sprawach medycyny, jej historii i o szczepieniach.

Sympatyzuję z …, ale omawiany felieton nie przysporzył Panu w moich oczach uznania, niestety…

Na „pocieszenie”(?) – podobnie wypowiada się w różnych czasopismach, wielu innych publicystów, właśnie teraz – przed wyborami (przypadkowo?).
Ma to wydźwięk polityczny, ale wg mnie (jak pokazałem) – nieczysty.
Zatem – co nazwać pseudopolityką (jak w Pańskim tytule)? Chyba że ma ona stale polegać na ujarzmianiu ludzi, ich dzieleniu i wprowadzaniu w błąd.
Wolę definicję, że polityka to dążenie do dobra wspólnego.

Rozpisałem się, ale wykorzystałem urywki z poprzednich tekstów oraz z dyskusji z innymi właśnie publicystami.
Okazało się, że są bezbronni. To akurat mnie nie zaskoczyło, natomiast zaskoczyło mnie, że nawet adwersarze medyczni, często z tytułami, z całym zapleczem ich nauki, też milkną albo upierają się przy ogólnikach i mało eleganckich pouczeniach.
Ale, co też finalnie mnie zaskakuje – gdy zbierze się wszystkie omawiane tu wątki i aspekty merytoryczne, to wychodzi na to, że proszczepionkowcy … nie mają bodajże żadnych argumentów!

Proszę wybaczyć, że miejscami piszę, być może, o oczywistościach oraz z emfazą. Generalnie jestem sceptykiem oraz kontestatorem – co widać w serwisie LepszeZdrowie.info, z którego cytowałem. Ta postawa ma swoje uzasadnienie zarówno w mojej dociekliwości (rodem ze sporego stażu naukowego) jak i osobistych fatalnych doświadczeń z medycyną.


Zobacz też Kompromitacja