Epidemia ogłupienia

skorumpowana medycyna nie pomoże
… zwłaszcza jak daje złe rady

Miesiące propagandy i propagacji strachu
przez media, polityków i medyków – i dotarliśmy pod ścianę.
I wcale Covid-19 nie jest dziś największym zagrożeniem.
Zabije nas ludzka głupota i indyferentyzm.

𝓡𝓸𝓼𝓼 𝓜𝓓 @medmarros

 

Ogłupienie i ogłupianie (duraczenie jakby nazwał to Stanisław Michalkiewicz) jest smutnym komponentem naszych czasów. Z tego tematu wybieram dziś to, co szczególnie rzuca się w oczy.

Nie ma pandemii zdrowotnej wg klasycznego rozumienia słowa pandemia, ani wg realnych danych (o czym dalej). Natomiast niewątpliwie świat opanowała megapandemia ogłupienia.

Na czym ona polega?
Na powszechnej wierze w kłamstwa, działania wg tych kłamstw i poddawanie się im.
(Niektórzy decydenci nie tyle wierzą w kłamstwa, co cynicznie je wykorzystują dla swych różnych celów a są i tacy, którzy sami są autorami „fałszywych flag”).

Weszliśmy na kolejny poziom „kowidozy” (a także „korupcjozy” jak nazwał to Witold Gadowski). W Polsce – na podobieństwo szeregu krajów, mamy już ustawę covidową sankcjonującą i głupotę i zamordyzm – „ponadpartyjny konsensus”, a może raczej ponadpartyjne ogłupienie pod linijkę globalistycznej dyrektywy destabilizacji świata?

W komisjach i izbach parlamentu opozycja miała szansę na argument że rząd robi za dużo w błędnym kierunku, ale jeszcze go wzmacniała krzycząc, że za mało. Głupio do kwadratu. Jedynym ugrupowaniem w parlamencie, które wskazuje prawdę o covid i błędy w obecnej polityce jest Konfederacja. A rządzący gardłują, że idzie ona po trupach do swego celu politycznego – jakby miała ona teraz jakieś szanse na odebranie PiSowi władzy i jej objęcie.

Tymczasem Bill Gates et consortes ze sztabu NWO śmieją się jak łatwo udało im się ogłupić większość świata oraz zacierają ręce bo właśnie urobili opinię publiczną i rządy by szczepionka na covid (czytaj: bubel bez sprawdzenia bezpieczeństwa) znalazła masowych odbiorców, a oni zarówno zarobią miliardy jak zbliżą się znacznie do wymarzonego Nowego Porządku Świata.
Po wcześniejszych niepowodzeniach i zdemaskowanych fałszerstwach dotyczących poprzednich epidemii, w końcu udało się im zbliżyć do swego celu.

To bardzo niebezpieczne gdy decydenci (ministrowie, prezydent, który to podpisał), zwłaszcza tak wysoko postawieni, są ignorantami lub uzależnieni od rozkazów, ew. szantażu lub korupcyjnych dotacji.

Tyle wstępu w duchu oburzenia i rozczarowania, bo jeszcze trochę liczyłem, że opinia naukowców, lekarzy i głosy społeczne ze strony, która widzi sprawę trzeźwo – coś zmieni.
I od razu zastrzeżenie – nie neguję istnienia jakiegoś patogenu nazwanego roboczo (bo bez dostatecznego uzasadnienia) Sars-Cov-2, autentycznych dramatów (śmierci i cierpień) – chodzi mi o wyolbrzymiane roli covid-19 – „pandemia” uderza w promil ludzkości,  ale kosi ~50% małych biznesów, dewastuje społecznie. Doceniam też pracę lekarzy „frontowych” i służb towarzyszących im w ratowaniu życia.

Sformułowanie „Nie ma epidemii koronawirusa!” należy rozumieć właściwie. Chodzi o nieuprawnione użycie tego terminu. Mówi o tym prof. Bhakdi (autor dalej wymienionej książki i jeden z kontrybutorów książki „Fałszywa pandemia”  – bitchute.com/video/eEpv9jVHielu nieporozumieniach wokół covidu – przede wszystkim rozdmuchana sztucznie skala zjawiska.
W wypowiedzi jest wskazówka, że Polska mogłaby stać się liderem wyjścia z tego zaklętego kręgu fałszu. Warto wysłuchać w całości.

Wspomniane trzeźwe poglądy starałem się po raz kolejny pokazać w osobistym przeglądzie wydarzeń października związanych ze sferą zdrowia na LepszeZdrowie.info/news10.20. 
Jest tam sporo informacji, których w zasadzie tu nie będę powtarzał. W najkrótszym podsumowaniu – głównie o covid-19 w różnych aspektach – na przekór oficjalnej narracji służącej zastraszeniu bez racjonalnych podstaw i podejrzanej agendzie odbierającej wolności osobiste i gospodarcze. O złej roli mediów kontra ruch ludzi obudzonych. Przegląd różnych informacji z sieci.

W szczególności polecam artykuł Oskarżamy! gdzie przedstawiam po części ciemne strony obecnej polityki wobec „pandemii”, ale głównie coraz szerszy ruch protestu – zarówno w indywidualnych wypowiedziach szeregu specjalistów, zawiązujących się organizacji, jak i w wydaniu masowym – marsze, demonstracje, petycje.

Do wymienionych tam oskarżeń dokładam wypowiedź Pawła Skuteckiego Ostrzegam: Będzie Norymberga dla polskiego rządu oraz apel polskich lekarzy, którzy sprzeciwiwiają się akcji koronawirusowej.

Rząd narzuca kolejne „zasady bezpieczeństwa” w czasie epidemii, które nie dotykają najważniejszych aspektów zachowania zdrowia i przez to się nie sprawdzają (co widać po ilości ostrych przypadków). Czyli rekomenduje dalsze ogłupianie. Przedstawiam inne – uniwersalne propozycje: lepszezdrowie.info/zasady_bezpiec

W części tego artykułu jest o alternatywnych/komplementarnych metodach leczenia – w różnych przypadkach, które mogą mieć zastosowanie w obecnych kłopotach i do tego nawet bez lekarzy. Niestety w szpitalach praktykuje się administracyjnie narzucone procedury, które mogą doprowadzić do pogorszenia stanu pacjenta lub jego śmierci, mimo że istnieją skuteczne metody poza procedurami. Ale lekarz nie ma prawa ich zastosować pod groźbą utraty prawa uprawiania zawodu. A procedura chroni go. To kolejny przykład ogłupienia – w tym przypadku nakazowego w stosunku do pracowników zdrowia.

Przyznam, że nie mogę już wytrzymać tępej propagandy i indoktrynacji społeczeństwa – wylewa się to na nas wszędzie i bez przerwy. Rząd naciska by nie było tresury zwierząt. Ale ludzi tresować można. Np. w komunikacji miejskiej co chwila komunikaty „Pamiętaj o OBOWIĄZKU zakrywania ust…” Jakim obowiązku? Jak dotąd w świetle konstytucji to co najwyżej zalecenie sanitarne. I inne komunikaty, także podprogowe.

Podobnie wpis  Szczyt hipokryzji – jak to rząd chwali się szczególną troską o starszych, gdy w rzeczywistości jest czsto odwrotnie (przykłady).

Ta hipokryzja i szkodliwe działania władz mają wiele oblicz.

Absurdy różnych rozporządzeń oraz brak wewnętrznej ich logiki są zapewne każdemu znane.
Najwięcej zakażeń występuje w domach i mieszkaniach przez stłoczenie, stres i gorszą wymianę powietrza – orzekli niemieccy badacze. Jesteśmy uratowani! Trzeba po prostu zabronić ludziom mieszkać w domach i mieszkaniach.
I dlatego chcą nas jeszcze bardziej skoszarować na domowych kwarantannach nawołując do nie wychodzenia?

Rząd pracuje na swój upadek jakby z wewnętrznego ogłupienia. Zraził sobie przedsiębiorców, rodziców mających zwłaszcza małe dzieci –  zamierza karać mandatem rodziców, a być może również nauczycieli małoletnich, którzy nie przestrzegają nakazu noszenia maseczek, zraża młodzież do lat 16 że nie może sama wychodzić, oraz starszą dla której aktywność (sportowa, towarzyska, kulturalna…) jest podstawową wartością, wiernych, że mają ograniczenia w kościołach, aktywistów, że nie mogą manifestować, a nawet lekarzy – gdy mają odmienne pomysły na uzdrowienie obecnej sytuacji.
Najbardziej boli stosunek do dzieci. 
Dzieci powinny razem się bawić, socjalizować, rozwijać przez kontakty. Potrzebują ruchu. Kwatantannowanie dzieci i izolowanie dzieci bezobjawowych jest wielce szkodliwe dla ich psychiki.

Zarządzenia dotyczące dzieci wywołują lawinę różnych problemów – dla nich samych – psychologicznych, wychowawczych i zdrowotnych przez stres, dla rodziców (opieka, praca, stres), zdezorientowanych wychowawców, dla przedszkoli i szkół, dla poziomu edukacji …
Przykładów dotyczących cenzurowania lekarzy  jest coraz więcej – np. dr Paweł Basiukiewicz punktuje posunięcia rządu, ale z intencją wyjścia z impasu.
Przecież ilość zidentyfikowanych zakażeń nie ma żadnego znaczenia, liczą się chorzy w ciężkim stanie. System już jest niewydolny. Kończą się strefy COVID oraz NON-COVID. Należy zakończyć kwarantannę i izolację personelu bezobjawowego, oraz zlikwidować szpitale jednoimienne”. W innych postach na twitterze uzasadnia dlaczego to poprawi sytuację.
Wirusy są wszędzie, wprowadzane ograniczenia nie mają sensu, należy się skupić na realnie chorych.
Zamknięcie gospodarki jeszcze bardziej pogorszy sytuację – zabraknie pieniędzy, zwiększy się ilość chorych z depresji i zadawnionych chorób, dodatkowych śmierci.
Jak działa ściema: Gdzie są największe obostrzenia (np. Bawaria), tam pojawiają się  … najgorsze wyniki epidemiczne.
Ale to nie koniec jeśli chodzi o winowajców.

Naszkicowałem list do mediów (zwłaszcza różnych telewizji) pokazujący jak te media są winne szerzeniu raczej epidemii strachu i dezinformacji niż przyczyniają się do szerzenia prawdy. Media kompromitują się na różnych polach pokazując brak dziennikarskiego profesjonalizmu, ale tutaj zająłem się tylko jednym aspektem ich narracji.
Zobacz Uwikłanie mediów w dezinformację.

To wszystko budzi bunt i złość.

Rosną protesty, pojawiają się ujawnienia. które może doprowadzą do II Norymbergii. Trzeba protestować przeciw złym zarządzeniom, ogólniej – polityce, ale obecnie wiecami ulicznymi dajemy władzy pretekst do jeszcze większego dociskania śruby w imię zmniejszania „transmisji wirusa”. Zresztą te protesty niewiele dają, zatem może lepsze będzie piętnowanie medialne?

Próbuję iść tą drogą.  Wypuszczam do sieci coraz więcej odpowiednich materiałów – poniżej wybór, chociaż było tego więcej – nie do zmieszczenia w tym wpisie.

Dowodów ogłupienia i chaosu mamy bardzo dużo. Parę dalszych przykładów.

Chciałbym zwrócić uwagę że twierdzenie jakoby kryzys gospodarczy wywołał sam Covid jest mylące. Kryzys wywołały rządy podejmując się walki z wirusem na podstawie jedynie przekazów medialnych i opinii kilku urzędników z WHO. A teraz tylko brną dalej. Skoro tak wierzą w WHO to właśnie 5 października WHO stwierdziło, że „Koronawirus nie jest bardziej niebezpieczny niż zwykła grypa”. To dlaczego nie kończą tego obłędu, po co wciąż ten zamordyzm i szpitale polowe? (tym bardziej że niektóre stoją puste). Przypomnijmy a propos grypy – dla populacji poniżej 60 rż Sars-Cov-2  jest ŁAGODNIEJSZY niż grypa. To nie EBOLA.
Ze statystyk: ostatni tydzień października 2019 r. – grypa 130 tys, ten sam okres w 2020 r., grypa, 83 tys.
Nie tyle grypa zanikła, ale była zaliczana jako covid – kolejny przykład manipulacji danymi.

Każdy podejrzany i  hospitalizowany – wymaz. Zgon z powodu udaru, zatorowości, zawału, niewydolności wielonarządowej itp. jest kwalifikowany jako zgon covidowy, jeśli test był dodatni a nawet bez testu. Także zgon u chorego dotąd nie leczonego. Zatrważa kowidocentryzm i niechęć do racjonalnego rozumowania.

Czynniki ostatniego wzrostu śmierci: drastyczne zaniedbania opieki zdrowotnej z kumulacją, zwłaszcza wobec raka (> 20 tys. osób nie podjęło leczenia na czas), chorób wieńcowych, w tym brak dostępu przypadków ostrych do szpitali, synergia z sezonem grypowym, błędne leczenie „covida” (np. nadużywanie respiratorów), generalnie też nałożenie na stopniowe starzenie społeczeństwa i inne.

Działania rządu i jego namiestników doprowadzają do zapaści służby zdrowia, a przede wszystkim tragedii nie leczonych ludzi mających inne problemy zdrowotne.
Z ostatnich wiadomości – wojewoda mazowiecki (były minister zdrowia, groźny osobnik, co już wcześniej pokazał) zakazał leczenia takich pacjentów. Jeśli się to potwierdzi, to mamy udokumentowany dowód na działanie przeciw ludziom w imię urojenia co do realnej epidemii.

Rząd chwali się że na „walkę z covid” wydał już 300 miliardów zł (!).  Przypuszczam, że większość to zmarnowane środki a przy okazji zadłużenie Polaków na parę pokoleń i jeszcze większe uzależnienie od światowej banksterki.. Wokół tych finansów nie obyło się bez defraudacji, korupcji, różnych przekrętów, czynów kryminalnych pokazanych ze szczegółami w książce „Zapis zarazy” W. Sumlińskiego. Czyta się jak najlepszy kryminał, tyle że mowa o faktach (książka zasługująca na osobne omówienie). Wiara, że rząd ma czyste ręce jest kolejnym przykładem naiwności. Nawet jeśli wina nie zawsze jest wprost, to fakt ukrywania nieprawidłowości i brak postępowań karnych jest winą.
Oprócz strat jest to też narzędzie nakręcania kryzysu. Jak na Covid-19 idą pieniądze, to wszystkim beneficjentom zależy, aby to trwało, w szczególności by było jak najwięcej pacjentów covidowych.
To sposób na wydłużenie „epidemii” rękami tych, którzy powinni ją zażegnać – mają w tym swój interes
Taka „pandemia” nigdy się nie skończy. Przekupili medyków, bo bez nich ten geszeft by się nie udał. Lekarze w tej hucpie świadomie biorą w tym udział . To przeraża i poraża.
Zawód lekarza deprecjonuje się, chociaż nie uogólniałbym na wszystkich – może raczej to chory system doprowadza do demoralizacji.
Pamiętajmy – nie przedawniają się zbrodnie przeciwko ludzkości, umyślne zabójstwa, ciężki uszczerbek na zdrowiu.. 

Ostro o tym w artykule NFZ JAKO NARZĘDZIE DEPOPULACJI – ”PLANDEMIA” TO ZŁOTY BIZNES.

Oglądamy polityków w czarnych maskach i czarnych rękawiczkach. Czy to nie są zewnętrzne atrybuty gangsterów?

Należy jeszcze raz podkreślić, że zalążkiem i jądrem zła jakie opanowało świat jest wiara w testy PCR (w różnych postaciach), co nakręciło psychozę strachu i idące za tym zarządzenia.

Mantra „pandemia!” wzięła się z tego właśnie – to jedna z metod napędzania biznesu i realizacji agendy destrukcji wg NWO. Zmiana definicji pandemii wpłynęła na korzyści BigPharmy – zobacz np. to paradyzja.com/zmiana-definic
Było o tym w I tomie książki „Fałszywa pandemia”, ale jest już drugi tom,
Po kliknięciu linku zobaczysz spis bogatej treści oraz wykaz 13 naukowców i lekarzy – autorów rozdziałów z charakterystyką funkcji i dorobku.
Zauważyłem spory hejt na wydawcę reprezentowanego przez Grzegorza Brauna, ale widzę że niektórzy nie rozumieją (?), że: 1. G. Braun nie jest autorem książki, 2. Chodzi o słowo pandemia, które jest nieuprawnione – wynika ze zmanipulowanej nowszej definicji i statystyk wg niewiarygodnych  testów, 3. Nie mówi się tam, że choroba jest fałszywa, ale TAKA „pandemia”.
Oprócz tych książek mamy też „Koronawirus – fałszywy alarm? Liczby, konkrety, konteksty”, autorstwa Dr Karina Reiss, Dr Sucharit Bhakdi oraz „Zapis zarazy” W. Sumlińskiego – wystarczający z nawiązką materiał by zrozumieć o co naprawdę chodzi.
Oczywiście są podobne książki na świece. Ostatnio np. trafiłem na tę
Dr. Q, Eyes Wide Open: We are only as blind as we want to be (September 15, 2020).

Wszędzie jest mowa o zmanipulowanych statystykach. Także manipuluje się liczbą cykli w reakcji RT-PCR, by (-) stał się (+). Ale to nie wszystko. By liczba rzekomo zakażonych rosła, M. Morawiecki nakazał laboratoriom prywatnym podawania wyłącznie liczby wyników (+) bez podawania liczby zrobionych testów (Rozporządzenie z 23.X). Przy czym uwzględnianie wyników (+) z prywatnych laboratoriów dla podkręcenia statystyk, miało się rozpocząć dopiero od… 5 listopada.

Wcześniej, dla zaniżania statystyk robiono odwrotnie (Rozporządzenie z 9.X)  – laboratoria prywatne miały podawać tylko liczbę wykonanych testów, pomijając wyniki. Te bezczelne manipulacje podtrzymują panikę ale i stowarzyszone z epidemią biznesy oraz polityczne grupy wpływów.

Sam RT-PCR w ogóle nie nadaje się do diagnozowania. O oszustwie PCR i prof. Drostena zobacz ten materiał .

Kto nie ma czasu na zagłębianie się w ww. artykuły i książki – oto graficzna ich kwintesencja w zakresie testów. „Test” PCR i RT-PCR (nawet w powszechnie stosowanej modyfikacji prof. Ch. Drostena) nie może być determinantą zakażenia przez Sars-Cov-2, co zresztą twierdził sam Drosten a potwierdza ostatni komunikat MZ.

Zdjęcie
Słowacja przetestowała na obecność SARS-CoV-2 prawie 3,63 mln ludzi, czyli dwie trzecie mieszkańców Słowacji. Wyniki zaskakują – testy wykazały 38 359 osób zakażonych, co stanowi 1,06 proc. testowanych, przy czym  test genetyczny wykazał 10 razy mniej zakażeń od testu PCR, co potwierdziło niewiarygodność PCR. Gdy spłynęły takie wyniki Słowacy… przerwali testy.

Pod naciskiem takich danych – nie tylko ze Słowacji oraz z Unii Europejskiej, i nasz rząd (w końcu!) trochę otrzeźwiał.

Minister A. Niedzielski: Zmieniliśmy też definicję przypadku koronawirus – za osobę chorą teraz uznaje się nie tylko osobę z dodatnim testem PCR, ale też z widocznymi objawami i dodatnim wynikiem testu antygenowego.

Dokładniej: nowa definicja GIS: „Według kryterium klinicznego, za chorego uznaje się osobę, u której wystąpił co najmniej JEDEN z poniższych objawów: kaszel, gorączka, duszność, utrata węchu lub smaku o nagłym początku albo też zaburzenie smaku.”
Z tym niewiarygodnym testem PCR to słusznie (chociaż trudno zrozumieć że jeszcze będzie się go stosować równolegle), ale zawężenie objawów do jednego z listy, to już kolejny absurd – kaszel/gorączkę można mieć z wielu powodów, często dość błahych. Czyli wszyscy mamy być chorzy na COVID?
Zobacz jeszcze
A co to jest ten test antygenowy? 
Wg oficjalnych informacji to szybki test wykrywający białka charakterystyczne dla wirusa SARS-CoV-2.
Gdy typowy „test” PCR może wykryć pojedynczą cząsteczkę RNA w mikrolitrach roztworu (ale to wcale nie oznacza że mamy na pewno do czynienia z tym patogenem), testy antygenowe wymagają próbki zawierającej tysiące cząstek wirusa na mikrolitr, aby dać wynik pozytywny. Przy małej ilości wirusa w organizmie test może dać wynik fałszywie ujemny. Ograniczona dokładność testów może sprawiać, że wykonujące je osoby zyskają fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Ale daje też mało wiarygodne wyniki pozytywne.

To genialny wynalazek – szybko bada i spełnia oczekiwania rządu – daje wynik pozytywny takze tam, gdzie patogenu nie ma – np. w soku owocowym z butelki. Krótka demonstracja – https://twitter.com/i/status/1324374532057108480

Za nową strategią poszły milionowe zakupy tych testów (testy kasetowe), ale … prof. Robert Flisiak: testy antygenowe powinny wylądować na śmietniku! Wynik niczym ruletka. https://youtu.be/WCdPEs3v5rg.

Jakie jest zatem podłoże tego całego ogłupienia, światowej operacji?

Podaje się co najmniej trzy hipotezy, które nawzajem się wspierają.
  • Plan by „zaszczepić wszystkich” na covid-19, potem -21 itd. – Bill Gates i satelici z BigPharma
  • Plan NWO by podporządkować sobie całą ludzkość, uszczuploną znacznie przez swoje ofiary i przy okazji …
  • Zrujnować małe przedsiębiorstwa, klasę średnią – by przejąć ich majątek i utworzyć ponadnarodowe panspołeczeństwo panów (korporacje) i niewolników – nabywców i robotników.

Za tymi działaniami kryje się zarówno żądza władzy jak i pieniądza.

Nie będę wchodził dalej w takie hipotezy, natomiast  – po linii zdrowia – parę zdań o szczepieniach.
To obszerny temat wielokrotnie poruszany przeze mnie na www.LepszeZdrowie.info  (> wyszukiwarka), ale odnośnie szczepionki na covid – to jedno z największych zagrożeń, a wiara w nią to kolejne ogłupienie.

Należy najpierw przypomnieć o szczepieniach na grypę. To było przyczyną kolapsu w Bergamo – po jesiennych 2019 masowych szczepieniach. Starsi mają osłabiony układ odpornościowy – a u nas ciągła propaganda żeby właśnie ich szczepić na grypę! I kobiety w ciąży – KRYMINAŁ. Patrz:

Positive Association Found Amongst COVID Deaths & Flu Shot Rates Worldwide In Elderly

A propos wymazów, protokołów leczenia COVID-19 i szczepień: Art. 192 KK: § 1. Kto wykonuje zabieg leczniczy bez zgody pacjenta, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. § 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Niezależnie od tego, jakie w nowych szczepionkach będą trujące dodatki, szczepionka robiona w tak wariackim tempie i bez dostatecznych badań (na ogół parę lat) to odbezpieczony granat. A plan by szczepić wszystkich (wg Gatesa) to zupełne nieporozumienie.
Tym bardziej, że ok. 6 planowanych szcepionek z różnych firm to tzw. szczepionki genetyczne, które de facto nie są szczepionkami w klasycznym rozumieniu. Krótkie resume Jak działają i czym grożą szczepionki genetyczne?
O tym mówił już dość dawno np. Jerzy Zięba, podobnie Witold Gadowski – na podstawie źródeł naukowych. Możliwe są nieobliczalne skutki genetycznej modyfikacji człowieka (GMO) – na wszystkie przyszłe pokolenia (!) bez możliwości odwrócenia.
No i oczywiście – szczepionki nie leczą. Stanowczo za mało mówi się o leczeniu. Jak dotąd w szpitalach raczej podtrzymuje się pacjentów w funkcjach życiowych. Popełnia się błędy – były doniesienia, że mylono z covid z DIC – rozsianym wykrzepianiem wewnątrznaczyniowym w świetle małych naczyń krwionośnych, co daje się leczyć.
A najgłośniejszym hasłem są respiratory. Jednak jest coraz więcej dowodów na to, że respiratory są zabójcze dla pacjentów z COVID.
Im więcej zajętych respiratorów tym więcej zgonów. Widać to w statystykach.
O skutecznych metodach leczenia i zapobiegania są fragmenty we wspomnianym  artykule Zasady bezpieczeństwa.
Mówi o tym dość często red. W.Gadowski, np. w tym podsumowaniu tygodnia https://youtu.be/JEUZuazreNk  (od ok. 45’30”) – zwracam uwagę na fragmenty o lekach na covid, o tym że rząd zakupił dużo remdesewiru, który okazał się mało przydatny oraz o cenzurowaniu polskiego badacza, który ma pozytywne wyniki leczenia, ale nikt nie chce słuchać – u nas w ogóle brak jest dyskusji naukowej o CW19, są tylko dyrektywy.
Jednym  z wątków ogłupiania jest akcja maski.
Od artykułu Maskarada minęło już wiele czasu i jeszcze bardziej utwierdzam się, że są nieprzydatne (oprócz szczególnych profesjonalnych przypadków) a dla noszących szkodliwe – to narzędzie dyscyplinowania społeczeństwa i element propagandy, że rząd coś robi.
30 października.  Minęły trzy tygodnie od wprowadzenia kagańców we wszystkich miejscach publicznych i ilość „zakażonych” z 5300 wzrosła do 21 600. Jeśli coś jest kompletnie idiotyczne i nie działa, to można być pewnym, że Ministerstwo Zdrowia to wprowadzi JESZCZE BARDZIEJ. I tak się dzieje.

Ktoś dowcipnie napisał:

Jeśli maski pomagają to po co dystans 2 m? Jeśli dystans pomaga to po co maski? Jeśli maski i dystans pomagają to po co Lockdown? Jeśli punkt 1+2+3 pomaga to po co szczepionka? Jeśli szczepionka będzie bezpieczna to po co zwolnienie od odpowiedzialności w razie powikłań?
Mamy oto świat szmat, szmatławców medialnych i szmatławych polityków, którzy chcą zeszmacić obywateli – nie tylko maskami ale pod wieloma względami…
Prof. Robert Flisiak, prezes Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych: „wyjątkowym absurdem jest nakaz chodzenia w maskach w terenie otwartym czy też umieszczanie całego kraju w strefie żółtej”. A teraz tym bardziej w strefie czerwonej.
Podobnie wypowiedziało się paru innych polskich profesorów, nie licząc lekarzy i publicystów, którzy zgłębiali zagadnienie.
Pseudopandemia ma tylko jeden plus – obnażyła wszystkich tych, którzy wcześniej sprawiali mylne wrażenie kompetentnych, inteligentnych, oddanych swoim przekonaniom, wierze i powołaniu. Poznaliśmy fałszywych i sprzedajnych polityków, lekarzy, urzędników, dziennikarzy i duchownych… Fałszywe autorytety. Nie wierzmy im zanadto wg zasady kapitanozy, niektórym wcale – jeśli nie chcemy popaść w jeszcze większe ogłupienie.
————–
W artykule wykorzystałem parę wątków moich interakcji z czytelnikami na twitterze.

Z mojego świat(k)a

oznaki jesieni w lipcu

Nie jednemu kryzysowi na imię Bezmyślność.
Maria Celej

Dziś krótko parę tematów, pierwszy w 3 punktach, który mógłbym zatytułować  Jeszcze o głupocie (?), może niedbalstwie?

1. Z działki na prowincji
(poniekąd kontynuuję wpis Obrazki lipcowe)

Kiedyś wytykałem tutaj pewne dziwne, a nawet naganne zachowania leśników w mojej okolicy > Z lasu 2018.

Z tej samej okolicy jeszcze trochę zdziwień…

Dwaj sąsiedzi, ilekroć przyjadą na działkę, koszą trawnik do samej ziemi – aż ją skrobią. W tym suchym roku oznacza to pylenie kurzem. Niewiele pozostaje, więc w trosce o zieleń obficie, czasem cały dzień podlewają ten ugór. Następnym razem – gdy trawa ledwo odrośnie (ostatnio tylko miejscami, tak jest już zniszczona) – znów od razu strzyżenie i podlewanie. I taka kołomyjka od lat. Chyba nie ma momentu by mogli nacieszyć się  trawnikiem. Praca dla pracy… Mądre?
Nie dają żyć trawie ani sobie. I sąsiadom też – bo teren jest dość duży a kosiarka spalinowa hałasuje i smrodzi.

Inny (kobieta) podlewa trawnik prawie non stop, nawet po obfitym deszczu. Naprawdę!

2. Domy i place

Dużo jeżdżę w okolicach Warszawy oraz  po powiecie, gdzie mam ów leśny domek.  Nie zliczę ile razy widziałem taki obrazek:
Prywatny plac pod budowę, gdy duży – dziś wart od miliona do paru milionów  złotych. Otoczony pięknym parkanem – klinkier, słupki, bywa że z pseudo rzeźbami, metalowe sztachety, czasem z ozdobnym kuciem.  Duży koszt – w gwizdek. Jakby pod jakiś pałac. I co? – w środku zarośla lub ledwo zaczęta budowa – stan niezmienny od lat a nawet od dziesięcioleci. Wszystko zaczyna się sypać. Od razu kojarzy mi się to z naszym polskim zadęciem lub słomianym zapałem. Coś na pokaz, bez kalkulacji i wyobraźni. Prawdopodobnie ktoś przeinwestował i działał na hurra.
Cóż, zdarza się, że nie wytrzymał np. spłaty kredytu (?).  Ja bym wtedy sprzedał część placu i byłoby po problemie.
Zresztą widzę sporo bida domków, często opuszczonych i rozwalających się – na placach wartych setki tysięcy lub miliony.
Potencjalni milionerzy – ale nie sprzedadzą. Rozumiem, że mogą być spory majątkowo-spadkowe, ale żeby aż tyle razy?

Albo domy w bogatych, dobrych dzielnicach willowych – często atrakcyjne, ale opuszczone, niszczejące a nawet chylące się ku zawaleniu. Nie przystoi miejscu, niewykorzystana szansa właścicieli i miasta.
Dlaczego tak się dzieje? Chętni zapewne są – problem jest po stronie właścicieli, jak przypuszczam.

3.  Drogi

Pisałem już kiedyś na podobny temat – o zaniedbanych drogach i ulicach w willowych okolicach.
Oczywiście to zdarza się wszędzie, ale zadziwia mnie ten kontrast – „wypasione” wille, drogie ogrodzenia, a przed nimi wyboista piaszczysta droga pełna błota, kałuż lub ślizgawek, a w letnie susze – rozwiewająca pył. Nawet tylko skrzykniecie się paru właścicieli by przywieźć ciężarówkę czy dwie żwiru mogłoby zażegnać sprawę. Nie mogę tego zrozumieć – komfort w domu, a  bałagań (także w wymiarze śmieci) na zewnątrz . Prywata, aspołeczność uderzająca w samych właścicieli. Nawet gdybym z nikim nie  mógł się dogadać w tej sprawie, sam bym sobie zorganizował naprawę drogi przed swoją posesją, przynajmniej aby nie pyliło mi się w okna i by oszczędzić resory samochodu. Nie czekałbym na innych ani na łaskawe pozwolenie zarządu dróg – wszak przynajmniej z tytułu mojego otoczenia nie mieliby podstaw oczekiwać zażalenia czy dochodzenia strat, gdyby coś się stało. A może działają głupie administracyjne przepisy, które blokują takie oddolne działania?

I zupełnie inny temat  – tym razem z mojego świata zainteresowań …

4. Nowości zdrowotne z serwisu LepszeZdrowie.info

Chociaż do końca miesiąca jeszcze parę dni, to zwyczajowo podsumowuję już lipiec w tym wpisie.
Ze względu na wakacje z innymi zajęciami (oraz długi pobyt poza miastem  i stąd słaby dostęp do sieci) – tym razem nie było tego wiele. Już w poprzednim wpisie wspomniałem o paru tematach tam poruszonych.

Zatem w  skrócie: O boreliozie, chorobach odkleszczowych i sztucznie wywoływanych, afera z 5G i nowe spojrzenie na istotę tej technologii (projekt wojskowy i nowa fizyka), czemu jest stosunkowo mało wybudzeń ze śpiączki, ciekawe artykuły z sieci i wskazówki dla lepszego zdrowia, o S7Health i dużo więcej …

Zapraszam, ale by nie było tak całkiem pobieżnie – chociaż jeden temat szczegółowy z tych nowości, bo wg mnie ważny.
Może wreszcie nastąpi przełom w zakresie leczenia raka – cały świat na to czeka… (o ile nie utrąci tego wynalazku, który może odebrać dochody biznesowi chorobowemu).

LEK NA RAKA? Ta rozmowa w Tagen.tv – https://youtu.be/nDBXXBdo7_I brzmi rozsądnie, a przy okazji pokazuje właściwości wynalezionego preparatu dające nadzieję na uleczenie też innych chorób – od polskiego multiwynalazcy Stanisława Szczepaniaka (Firma INWEX). Jest z nim parę wywiadów w sieci, np. rozmowa ze  z 2015 r.

Pan Stanisław wspomina o pewnej książce – jest to
Nowa dieta antyrakowa autorstwa Johannes F. Coy, Maren Franz z Wydawnictwa Świat Książki.

Pozdrawiam z lasu!

(niestety susza już daje pierwsze znaki jesienne – jak na obrazku)

Banana Story

Głupota nie jest zabroniona, ale żeby nią epatować?

Krótka refleksja na temat obecnych wydarzeń wokół wystawy w Muzeum Narodowym, ale nie tylko.

Sporną wystawę widziałem już kiedyś w Centrum Sztuki Współczesnej (Zamek Ujazdowski). Myślę, że było to odpowiedniejsze miejsce
dla takiej ekspozycji niż Muzeum Narodowe.
Chociaż „dzieło” (jak teraz się to określa) było kontrowersyjne, to na tle innych podobnych z CSW nie wyróżniało się tak bardzo swoją wymową. Ilekroć tam bywałem, ekspozycje wzbudzały niesmak i estetyczny protest.

Skomentowałem to kiedyś we wpisie Dziewczyna i uśmiercanie kultury?
gdzie pisałem:

„…czasem odwiedzam Muzeum Sztuki Współczesnej w Warszawie i prawie zawsze wychodzę mocno zdegustowany.
Jakieś obsceniczne instalacje, trywialność, wulgarność, bazgroły, bylejakość rzemieślnicza, nieudolność, epatowanie brzydotą, sadzenie się na oryginalność która nie służy żadnemu uczuciu oprócz żachnięcia się lub obojętności…”.
To dzieje się właśnie w placówkach dotowanych z podatków.
Olbrzymia sala, pośrodku jakaś jedna pseudorzeźba lub coś rozsypanego na podłodze, kilka pilnujących strażniczek muzealnych (ze zdziwieniem w oczach, że ludzie przychodzą to oglądać) – czy to dobrze zagospodarowane środki na kulturę?

Jest to tylko fragment szerszej wypowiedzi o kulturze a tytuł wpisu nawiązywał do skandalu w związku z głośnym spektaklem Śmierć i dziewczyna w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Odwołuje się tam jeszcze do wpisu Brigitte Bardot Bardzo… – też traktującego o upadku kultury. Polecam oba artykuły aby tutaj się nie powtarzać.
——

Zresztą nie tylko CSW tak zniesmaczało. Odwiedzając Zachętę miałem podobne wrażenia i nie była to zachęta do sztuki.
Co do Zachęty i CSW nadmienię, że gdy byłem tam ok. dwa tygodnie temu, już nie odniosłem tak negatywnego wrażenia – widać dużo zależy od kuratorów i dyrektorów tych instytucji.
Historia ekspozycji Natalii LL jest długa i ma swoje miejsce w dziejach sztuki współczesnej. Tutaj dla mnie jest to pretekst do refleksji ogólniejszej. Obecne wydarzenia układają się w serię prowokacji, przy czym wychodzą one poza schemat prowokacji czysto artystycznej. Wśród nich bodajże najgłośniej było ze sztuką Klątwa w Teatrze Powszechnym w Warszawie.
Widać, że w każdym przypadku występowało liczne angażowanie się celebrytów, (pseudo)artystów i polityków.
Celebryci mieli okazję do pokazania się, niektórzy artyści być na afiszu i podtrzymać problematyczną wartość podobnej swojej sztuki, politycy wykorzystywali sytuację by dowalić swojej opozycji. Jest zadyma – warto się podłączyć. A może raczej ukartowana akcja?
Nie chcę tu wchodzić w politykę, bardziej uderza mnie degrengolada w ramach samej kultury. Podnosi się sprawę wolności artystycznej, co jest słuszne, ale nie widzi się zasadniczego aspektu estetyki i smaku. Zamiast tego często mruganie okiem w kierunku ludycznych i najniższych gustów, skojarzeń nie zawsze zamierzonych.

I jeszcze inna niepokojąca obserwacja dotycząca … kobiet. Generalnie szanuję, ale coraz częściej widzę, że pracują na odmienne uczucie. Pewnie podpadnę za adres i dosadność, lecz trudno nie widzieć faktów. Jedzenie i ssanie banana, wypluwanie płynu na podobieństwo spermy kojarzy się dość jednoznacznie. Kto demonstruje pozy z bananami w ramach solidarności z artystką? Głównie kobiety. Czyżby tak bardzo im się TO podobało…?
Niedawno mieliśmy spektakl żenujących poziomem spektakli artystyczno-dydaktycznych (?) w trakcie strajku nauczycieli. Kto tam głównie się popisywał?
Nauczycielki.
Czy to nie głupota? Przecież młodzież zapamięta te wygłupy i szacunek do nauczycieli jeszcze bardziej zmaleje, a ekscesy jednych nauczycieli względem drugich wywołały podobne wrażenie, także na rodzicach.
Jest też w szkołach napór genderyzmu i wzorców LGBT, co dopełnia niewesoły obraz.
Na ogół te same środowiska, obecnie opozycyjne, afirmują „ubogacanie kulturowe” ze strony południowych nachodźców, a nawet widzimy różne panie z transparentami „zapraszamy”.
Wracając do instytucji – państwowe muzea, teatry i szkoły to miejsca publiczne, utrzymywane w znacznej mierze z pieniędzy podatników, mające też misję wychowawczą.
Nie jestem za usztywnianiem postaw prawicowych i purytańską przesadą, ale widać jak przez seksualizację życia, zwłaszcza wśród dzieci, przez obniżenie poziomu sztuki, dyskusji i zachowań – idea Gramsciego, by uderzyć w kulturę dla zdemoralizowania i rozbijania społeczeństwa ma się wciąż dobrze. A nawet przybiera na sile.
Niepokojące.

Tego nie ucza w szkole!

Paradoksem jest że szkoła, liceum ogólnokształcące a nawet uczelnie wyższe w ramach swych kierunków  nie uczą wielu rzeczy, które można uważać za bardzo ważne w życiu.
Nie szeregując wg jakiegoś kryterium wymieniłbym:

  • Inteligencja finansowa (to termin może wydumany), czyli o istocie i roli pieniądza, jak nim gospodarować, jak inwestować, itp. – to czego uczy np. Robert Kiyosaki, w tym nowe możliwości jakie daje era informacyjna
  • Planowanie swego życia, wytyczanie celów długofalowych i cząstkowych,
  • Sprawdzone metody planowania i motywowania się do realizacji planów.
  • Efektywność, prakseologia, organizacja pracy
  • Rozwój osobisty uwzględniający powyższe oraz rolę pozytywnego i kreatywnego myślenia
  • Zasady poprawnego myślenia, wnioskowania i kreatywności
  • Wiedza o zdrowiu, profilaktyce i zagrożeniach obecnej doby, powiązanie z ekologią i metodami naturalnymi
  • Poszerzanie horyzontów uwzględniające inne kultury, systemy wartości i religie

W sumie – szkoła nie uczy życia, spraw praktycznych.
Przydałoby się gdyby kierowała uczniów w kierunku mądrości, czyli wiedzy właśnie stosowanej w praktyce.

Kiedyś wziąłem się za te tematy na swoich stronach internetowych, co spowodowało że także swoje życie wziąłem bardziej w swoje ręce.

PS. komunikat: „za dużo tagów przypisanych do bloga”  nie pozwolił mi otagować tego wpisu i … spowodował, że dodam jeszcze jeden temat, którego szkoła chyba nie uczy „nie stwarzajmy sobie głupich ograniczeń”.