Ostateczna rozgrywka?

 

change - zmień

Tajemnice tworzą ciekawość, a ciekawość jest bazą
ludzkiego pragnienia by rozumieć.
Neil Armstrong

Żołnierze zbierają się wokół Trumpa – rozpoczyna się ostateczna rozgrywka

Poniżej tłumaczenie fragmentu tygodniowego raportu Benjamina Fulforda* z 30 listopada 2020 z jego bloga (Weekly Geo-Political News and Analysis).
Żródło wpisu

Całość dostępna jest dla zarejestrowanych użytkowników bloga. Publikuję jako kontynuację wątku wyborów w USA (patrz poprzednie wpisy) oraz jako wprowadzenie do kolejnych poniedziałkowych raportów – do samodzielnego zapoznania się oraz do innych podobnych wiadomości spoza głównego nurtu mediów, które sprzyjając J. Bidenowi fałszują rzeczywistość. Dzieją się wręcz epickie wydarzenia związane z przyszłością Ameryki i świata.

W dniu niniejszej publikacji pod artykułem było 736 komentarzy.
Poglądy autora cytatu niekoniecznie zgadzają się z poglądami tutejszego redaktora, chociaż wiele elementów poniższego tekstu odpowiada już znanym informacjom.


Wydarzenia zbliżają się do szczytu w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie, ponieważ wojna informacyjna przekształca się w wojnę kinetyczną, zgadzają się źródła Pentagonu, MI6 i FSB. Amerykańskie agencje wojskowe i wywiadowcze gromadzą się teraz wokół prezydenta Donalda Trumpa, ponieważ obywatele Stanów Zjednoczonych legalnie go wybrali, potwierdzają źródła Pentagonu.

WDS ma zastrzeżenia do Trumpa z powodu cytatów, które uznaliśmy za głęboko niepokojące (źródło: patrz jego Twitter):

„Wyszedłem ze szczepionkami, o których ludzie nie sądzili, że będziemy mieć przez pięć lat, a my je mamy, zostaną rozprowadzone za dwa tygodnie”.

Jednak teraz okazuje się, jak zauważyli niektórzy czytelnicy, Trump, którego własny syn jest ofiarą szczepionek, grał w szachy 5D. Oto wyjaśnienie Pentagonu:

„FDA, CDC, DOD, Wielka Brytania, UE i Trump są świadome, że szczepionki Pfizer, Moderna mRNA mogą zmieniać DNA, powodować bezpłodność lub zawierać nanocząstki, które mogą być wyzwalane przez 5G. Może to więc być pułapka na aresztowanie eugeników i nacjonalizację Wielkiej Farmacji ”.

Otrzymaliśmy również potwierdzenie od MI6, że plany szczepionki, które wyciekły z Kanady, są autentyczne. Oto, według MI6, to, co jezuicki agent Justin Castro zaplanował dla Kanady:

„Rząd spróbuje zapewnić wszystkim Kanadyjczykom powszechny dochód podstawowy do połowy 2021 roku. Ogromne załamania łańcucha dostaw i niestabilność gospodarcza zostaną przeprowadzone wcześniej, aby zmusić Kanadyjczyków do zaakceptowania podstawowego dochodu.

Kanadyjskie wojsko zostanie rozmieszczone we wszystkich miastach w celu utworzenia punktów kontrolnych i ograniczenia ruchu do drugiej połowy 2021 r. Następnie, gdy Kanadyjczycy staną się nieszczęśliwi i zubożali, otrzymają propozycję „całkowitego umorzenia długów”. W zamian będą musieli przyjąć szczepienie Covid (Certificate Of Vaccination ID). Osoby, które zaakceptują, otrzymają dokument tożsamości ze zdjęciem o nazwie „Canada’s Health Pass” i będą oferować podstawowy dochód oraz swobodę podróżowania. Ci, którzy odmówią, zostaną umieszczeni w obozach koncentracyjnych ”.

Pamiętaj  że  Justin Castro [ Trudeau ] jest synem kubańskiego komunistycznego dyktatora Fidela Castro. Zamordował własnego brata, aby zostać premierem.

Komunizm został wymyślony i kierowany przez jezuitów, czyniąc Justina Castro mandżurskim kandydatem komunistycznym. Dlatego kanadyjska armia musi współpracować ze swoimi amerykańskimi odpowiednikami, aby usunąć to zagrożenie.

Jesteśmy również pewni, że Papieża Franciszka nie ma już z nami. Pamiętajcie, zniknął na kilka tygodni po ataku Covida na Włochy i był postrzegany tylko jako hologram pojawiający się na jego balkonie. Teraz mamy nowego papieża Franciszka promowanego w korporacyjnych mediach propagandowych wspierających Antifę, nakazującego ludziom noszenie masek i promujących szczepienia.

Próbowaliśmy skontaktować się z papieżem Franciszkiem za pośrednictwem masonów P3, którzy mówią, że nie mogą już do niego dotrzeć. Więc katolicy, zrozumcie, że wasz papież został zastąpiony podróbką, której słowa i czyny wyraźnie różnią się od słów i czynów człowieka, którego widzieliśmy przed atakiem Covid. Wygląda na to, że Watykan padł ofiarą sił szatana.

Generał Michael Flynn jest teraz liderem wspólnej wielonarodowej operacji wojskowej przeciwko satanistycznej kabale, mówią źródła w Pentagonie. Generał Flynn tak opisał sytuację:

„Przechodzimy przez tygiel historii i jeśli nie naprawimy tego, co się dzieje w ciągu najbliższych kilku tygodni… ten kraj jest skończony”.

Gorąco polecamy wysłuchanie jego półgodzinnego wywiadu, które można znaleźć tutaj.

[pierwszego po ułaskawieniu przez D. Trumpa, tamże wiele innych ciekawych materiałów; z mojej strony – zobacz także/lub ten nowszy wywiad z 3 grudnia]

Kontratak na Cabal jest teraz w pełni w toku, ponieważ „Departament Sprawiedliwości przygotowuje się do egzekucji przez pluton egzekucyjny, powieszenie, komory gazowe i krzesło elektryczne”, mówią źródła Pentagonu.

Dowiadujemy się również ze źródeł CIA i Pentagonu, że dyrektor CIA Gina Haspell jest…
(cd. w całym artykule)


Informacje o G. Haspell są jeszcze niepewne – po ujęciu przez brygadę interwencyjną serwerów wyborczych w Niemczech, gdzie przebywała i została ranna w potyczce z ochroną, przewieziono ją do jednego z eksterytorialnych więzień, tam była przesłuchiwana i obecnie podobno współpracuje z armią na rzecz D. Trumpa.

Częstsze informacje o kampanii i walce D. Trumpa wplatam od czasu do czasu w posty na twitterze.

* B. Fulford –  bio autora

POLSKA. Jej rozwój, stagnacja czy upadek?

z okładki książki prof. M. Matyji
Z okładki książki M. Matyji

Suweren to podmiot polityczny sprawujący niezależną władzę zwierzchnią.

Jesteśmy w wirze faktycznych i potencjalnych dużych zmian globalnych*  i w kraju.
W wymiarze lokalnym czekają nas wybory – nominalnie i w sensie dalszej drogi rozwoju.

Prawie każdy ma jakieś preferencje, uprzedzenia lub wątpliwości.

Jak zwykle – rozwiązanie impasów warto szukać na wyższym poziomie niż partykularyzmy i uprzedzenia.

Proponuję wysłuchanie poniższej prelekcji (nie pierwszej o W.I.R.).
(w trzech częściach – wprowadzenie, omówienie i odpowiedzi na pytania; zachęcam do całości)

Bez uprzedzeń co do treści i osoby, do której niektórzy mają jakieś anse. Ale to nie jego pomysł ani przekaz – jest tylko posłańcem pewnej koncepcji. Nie jest to ważne, kto mówi, ale co.
Zatem nie strzelajcie do posłańca.

nagranie:  https://www.facebook.com/ukryteterapie/videos/235916180843501/     **

Proponowany system władzy Narodu rozwiązuje bardzo wiele problemów jakimi trapiona jest Polska.
Ważne jest zrozumienie, że rozwiązania szwajcarskie są tylko inspiracją, a nie wzorem do powielenia – można je znacznie ulepszyć i mamy na to dużo więcej szans niż dawniej Szwajcaria.

Nie mówmy więc,  że „się nie da”, wysilmy się by się dało – prędzej czy później, bo inne drogi są albo złudne albo nieefektywne. Zwłaszcza, że Polska jest w wielkiej opresji – jako bardzo bogaty kraj jest ograbiana i poddana zewnętrznemu uzależnieniu, a politycy albo tego nie widzą, albo mają w tym swój interes albo są bezsilni.

Zadaj sobie, znajomym i swoim kandydatom pytanie:
Czy chcesz by to obywatele mieli wpływ na rząd, ustawy, przyszłość  – realny i w trybie bieżącym, a nie być zdanym na partyjne interesy i dyktaty?

Ku pomocy w takiej dyskusji możesz wykorzystać materiały jak niżej ** lub prześlij ww. nagranie.
Albo po prostu podziel się tym wpisem.

*  Pewne problemy mogą być rozwiązane na poziomie globalnym (negatywnie lub pozytywnie), co podobno szykuje się w ukryciu – w walce dwóch sił – ustanowienia NWO versus stronnictwa wolności.

** Gdyby to nagranie zniknęło lub wolisz poczytać, to na tej stronie są równoważne i dodatkowe materiały, z książką prof. Mirosława Matyji do pobrania (gratis). Tamże informacje o profesorze.

Także tutaj pisałem o tym krótko rok temu – W.I.R. na zawirowania polityczne.

Przed wyborami – jeszcze o szczepieniach

Kłamstwo, głoszone jako prawda, doprowadza do wściekłości.

Mikołaj Gogol

Zgony z powodu chorób zakaźnych prawie zniknęły PRZED wprowadzeniem szczepień.

Cóż, drążę temat może dość hermetyczny, ale na tym znam się raczej lepiej niż na polityce… 
Poniższy tekst jest adaptowaną (skróconą) odpowiedzią jednemu z redaktorów. Trochę się powtarzam, ale ów redaktor o tym nie wie. Uważam sprawę za ważną.
————-

Chciałbym ustosunkować się o felietonu „Pseudonauka i pseudopolityka” w ….
Rozumiem, że musiał być krótki ze względów redakcyjnych, ale niestety przez to nie daje to rzetelnego, głębszego obrazu tematu.

Podjął Pan problem, który nabrzmiewa i jest niezwykle istotny, bo dotyczy zdrowia wszystkich Polaków.
Zgadzam się z Pana opinią, że projekt obywatelski (przecież nie partyjny) w sprawie dobrowolności szczepień  powinien być dyskutowany w parlamencie. To jego obowiązek. Jak sama nazwa izby wskazuje (etymologia) jest to miejsce gdzie się rozmawia, dyskutuje, porównuje.
Nie należy zatem piętnować posłów, którzy wsparli przesłanie projektu do komisji. Nie jest jednak uprawniona sugestia, że to zrobiono „z chęci przypodobania się zorganizowanej grupie wyborców”. Odwrotnie – to jest wbrew opinii większości wyborców, którzy od lat są poddani propagandzie szczepień. Zatem nie jest to politycznie zyskowne (w domniemaniu dla PiS). Ich postawa wynika z poszanowania zasady parlamentaryzmu i głosu ponad 120 000 osób popierających projekt, a pod względem merytorycznym – co najmniej dla respektowania zasady ostrożności w tak ważnej sprawie.

Zatem nie to jest skandalem, że projekt trafił do komisji, ale taka postawa i zachowanie na trybunie sejmowej jak posła Arłukowicza i podobnie się wypowiadających – antydemokratycznie i dużą dozą arogancji. Słyszy się też o innych zdumiewających swą antyobywatelską i dyskryminacyjną wymową projektach jak to, że jednym z kryteriów dostępu dzieci do żłobków i przedszkoli ma być aktualna karta szczepień.
Albo, by zapanować nad trendem pomijania obowiązkowych szczepień, politycy mają podobno nowy pomysł – chcą zabrać świadczenia 500+ wszystkim rodzinom, które nie szczepią dzieci.
Proszę rozważyć i ocenić moralnie:
sceptycy w sprawie szczepień działają nie dla biznesu i profitów, ale z troski o zdrowie, wolność i prawdę.  Przecież nie ma przemysłu antyszczepionkowego, który by ich nagradzał. Przeciwnie – nawet narażają się, są szkalowani, wyśmiewani i sekowani także prawnie przez władze.
Natomiast, proszczepionkowcy – świadome czy nie – służą olbrzymiemu biznesowi i opresji –  chociaż mogą mieć też dobre intencje, ale tu trzeba też dotknięcia problemu od środka a nie powierzchownych emocji i głoszenia sloganów.

Stąd krzywdzące jest przypisywanie organizacji StopNOP (wolontariat społeczny) i jej sympatykom złych intencji – dochodziło też do pomówień, że są wrogiem dzieci i wyrodnymi rodzicami. Wprost przeciwnie, jak jasno wynikało w poruszającym wystąpieniu w Sejmie i w odpowiedzi podyskusyjnej Justyny Sochy – referenta projektu oraz z wielu innych wypowiedzi. Reprezentują liczne środowisko poszkodowanych rodziców i troskę o zdrowie. StopNOP nie jest też organizacją antyszczepionkową, co się sugeruje – by rzucić na nich cień w oczach opinii publicznej.
Jaka asymetria! Z jednej strony stonowana siła argumentów i glos społeczny z małym zasobem środków oddziaływania na polityków, z drugiej – argument siły uzbrojony w narzędzia władzy, media i finanse.

Większą kompromitacją było expose w trakcie omawianej debaty sejmowej utytułowanego szefa Głównej Inspekcji Sanitarnej. „Położył swój autorytet” za stwierdzeniem, że szczepionki nie zawierają neurotoksyn (glin, rtęć,…) oraz skłamał w sprawie dra Wakefielda (albo np. https://www.jeremyrhammond.com/2018/05/07/vaccines-autism-how-the-media-lie-about-the-1998-lancet-study/), by tylko wymienić parę. Ogólnie można scharakteryzować tego rodzaju wypowiedzi jako powtarzanie od lat sfałszowanych i plotkarskich wiadomości, bez dokładnego sprawdzenia źródeł.
To bulwersujące, bo te kłamstwa przedstawił Sejmowi, który ostatecznie będzie decydował o ustawie oraz poszło to w świat. Skompromitował też w ten sposób swoją instytucję, która od lat zwalcza cokolwiek się zakwestionuje w zakresie szczepień, podobnie jak korporacja zawodowa – Naczelna Izba Lekarska (notabene, która uzurpuje sobie prawo do karania lekarzy, nawet odbierania im prawa wykonywania zawodu, mimo że nie od niej je dostali).
Im wyższe stanowisko tym większa powinna być odpowiedzialność, zatem jeszcze bardziej szokuje wypowiedź ministra zdrowia:
Jeżeli ktoś mówi, że szczepienia szkodzą i nie szczepmy, a proponuje do tego terapie hochsztaplerskie, to powinno być eliminowane przy użyciu całego aparatu państwowego” – https://nczas.com/2018/10/10/minister-zdrowia-szokuje-chce-wprowadzic-myslozbrodnie-to-powinno-byc-eliminowane-przy-uzyciu-calego-aparatu-panstwowego-video/ .
Czyli – karany, aresztowany, „wyeliminowany”? Ponadto, nikt nie proponuje terapii ‚hochsztaplerskich’ zamiast szczepionek!
Czy to nie jest skandaliczna wypowiedź? To postawa ministra jest bardzo niebezpieczna, a nie posłów i StopNOP,  bo może rozciągnąć się na inne dziedziny jego zarządzania i neguje prawa obywatela. Czy chcemy takiego wzrostu opresji?
W Europie jest 20 państw, które nie narzucają obywatelom przymusu szczepień. I nic złego się nie dzieje – nawet mimo napływu imigrantów, oprócz okresowych sztucznie wywoływanych strachów, że są jakieś epidemie, chociaż ich nie ma.

Propaganda szczepień – rządowa, korporacyjna, medialna. A przecież dobrego produktu nie trzeba promować na siłę, więc …

A bodajże najbardziej bulwersuje, że te tyrady, zapewnienia i groźby, zastraszanie posłów i lekarzy … nie mają uzasadnienia merytorycznego.
Arogancja i ignorancja napędzają się nawzajem.
O tym nieco dalej.

Pana opinia, że „boję się, że część posłów robi to szczerze” szokuje. Gdyby robili to nieszczerze to byłoby lepiej?
Ale rozumiem o co Panu chodzi. O zgorszenie, że wielu ma inne zdanie o szczepieniach.

Zatem, oprócz ww. zastrzeżeń prawnych i wynikających z dobrych obyczajów,  zachodzi pytanie: kto ma rację pod względem merytorycznym?
W sprawie racji – nawet niezależnie od zakresu wiedzy i w większości zagadnień, warto zastosować dwie stare zasady:

1) Komu to służy?  2) Jakie są owoce działań? („po owocach poznacie ich”).
Zanim przejdę do p. 1.
Zapytał Pan: co poszło nie tak?
Odpowiedź jest dość prosta, tym niemniej trudna do zrozumienia i zaakceptowania przez tak wielu.

Czy problem stworzyli politycy (jak Pan pisze)? Nie,  w 90% (?) nie są oni kompetentni i w tej większości nie są antyszczepionkowcami ani wrogiem nauki – ufają głównemu jej nurtowi. Natomiast  podtrzymują to, co stwo
rzyło realny problem. To biznes stworzył obecne oblicze farmacji, medycyny a nawet sporej części nauk.

Chodzi o wszechobecne zakłamanie w imię partykularnych korzyści. Chodzi o medycynę rockefellerowską, ustanowioną ok. 100 lat temu i konsekwentnie od tamtego czasu dążąca do hegemonii. De facto ustanowili już dość dawno obowiązującą jedyną narrację, tzw. medycynę akademicką. Tyle, że w akademiach, na przekór dawnej tradycji, już się nie dyskutuje – tam się naucza wg programu. To  medycyna i farmacja nastawiona na zysk. Dziś tak potężny, że może kupić niemal każdego, zwłaszcza rządy państw, bo to gwarantuje im od razu niesamowitą dźwignię budżetowych zamówień. Szczególnie w zakresie szczepionek, bo tu możliwe jest zastraszanie całych społeczeństw i wylobbowanie przymusu stosowania. To osobny duży temat historyczny.
Siły biznesowej farmacji „wyhodowały” sobie przez wiele dziesięcioleci potężne zaplecze. W różnych dziedzinach medycyny akademickiej. W szczególności, tak szkoleni są lekarze, nawet nieświadomi fałszerstw. Medycyna zaczęła służyć farmacji a nie odwrotnie. Lekarze stali się sprzedawcami leków i automatami realizującymi narzucone procedury, których nie wolno pominąć pod groźbą ostracyzmu i wykluczenia z zawodu. Lekarze tak wyszkoleni po prostu sami nie dociekają głębiej jak to jest – ufając temu, co kiedyś przekazano (i to zdawkowo) im na studiach, a potem wierzą okólnikom i procedurom ustalonym przez urzędników. Zresztą, zostali tak omotani administracyjnie, że nie mają nawet czasu na indywidualne, niezależne studiowanie.

Korupcja w medycynie jest tak wielka jak wielka jest siła korporacji farmaceutycznych. Przykład tylko jednej takiej korporacji i tylko w odniesieniu do szczepionek:
https://martabrzoza.pl/szczepienia/kto-kupil-naczelna-rade-pielegniarek-i-poloznych-izby-lekarskie-i-przymus-szczepien/ .

O tym też dalej/więcej w artykułach, które dalej wskażę.
Zatem, w konkluzji pytania #1 – ta praktyka służy biznesowi oraz jego armii w różnych profesjach i na różnych poziomach decydowania. Jeśli chodzi o naukowców – ci bronią swych tytułów i wpływów pochodzących z grantów i przywilejów – bardziej niż prawdy. Do czego doszliśmy!

Pytanie #2 – jakie są owoce medycyny rockefellerowskiej?
Mimo dziesięcioleci łożenia miliardowych sum na badania, „programy”, akcje, doskonalenie sprzętu, postęp techniki – postępu w leczeniu chorób przewlekłych nie widać. Odwrotnie – jest coraz więcej „jednostek chorobowych” (często wymyślonych pod nowe leki), choroby dawniej wieku dojrzałego atakują coraz młodsze roczniki, przebieg niektórych chorób jest cięższy i niezrozumiały dla lekarzy.
Dlaczego tak się dzieje? Właśnie przez błędną, sfabrykowaną przez Bigpharma drogę – leczenie w nieskończoność (biznes) a nie wyleczanie, uzdrawianie. Coraz więcej chorób jatrogennych, z powikłań po medykamentach i ich interferencji.
Aktualna wiedza specjalistów nie powiązanych z medycyną rockefellerowską oraz takież badania obnażają wiele tych praktyk oraz merytorycznych kłamstw i manipulacji. 

Tu trzeba wspomnianych uwag merytorycznych.
Mam b. dużo materiałów na ten temat, ale nie mam czasu na elaboraty. Jest też wiele książek-monografii o zagrożeniach ze strony szczepionek i całej ich historii. Przykładowo:
Przede wszystkim „Dossolving illusions” – Susanne Hemprhies (setki odniesień do prac naukowych i historii szczepień).
A z polskich i przetłumaczonych na j. polski:

Bezlitosna immunizacja” – Aleksander Kotok
(ponad 700 stron, na których autor przytacza setki – jeżeli nie tysiące – potwierdzonych źródłami, szokujących faktów z historii szczepionkowego szamaństwa. Jest to historia ponura, pełna setek tysięcy, a kto wie, może w skali całego świata – może i milionów, ludzi – zupełnie zdrowych, którzy stracili życie i zdrowie, po przymusowych szczepieniach)

Epidemia szczepień. Jak korporacyjna chciwość, zakłamana nauka i represyjna władza zagrażają prawom człowieka, naszemu zdrowiu i dzieciom”, autorki: Louise Kuo Habakus, Mary Holland
Szczepienia – niebezpieczne, ukrywane fakty” Autor: Ian Sinclair
Szczepienia pełne kłamstw. Szokująca prawda o farmaceutycznych praktykach” – Andreas Moritz.
Szczepienia – przegląd ważnych badań”  –  Neil Z. Miller.
Szczepić czy nie” – Mayer Eisenstein
Szczepienia – za i przeciw” – Martin Hirte.

Jerzy Jaśkowski poświecił szczepionkom sporo uwagi w paru swych książkach z serii „Szczepienia – 300 lat oszustw”.
W telegraficznym skrócie:
• OSPA  przedstawia historię ospy w Europie, oszustwa „wynalazcy” szczepionki ospowej Jennera, powiązania idei szczepienia z hinduskim lokalnym kultem i zagadnienie ospy wietrznej,…
• MMR  omawia m.in. epidemie poszczepionkowe, skład szczepionek, sprawę dra Wakefielda i radzi jaki rozmawiać z pediatrą.
• GRYPA  m.in. o medycynie rockefellerowskiej, świńskiej grypie, powikłaniach poszczepiennych, SIDS, porady dochtora, list dr JJ do rektora GUMED-u


Zdając sobie sprawę, że te książki mogą być nieznane i trudno to ogarnąć, wybiorę więc tylko skrótowo parę podtematów odwołując się do kilku swoich wpisów:
Zatem bardzo proszę o zapoznanie się np. z:
http://lepszezdrowie.info/szczepienia-dossier4.htm
http://lepszezdrowie.info/kompromitacja.htm
http://lepszezdrowie.info/na_barykadzie.htm
http://lepszezdrowie.info/EBM2.htm
http://lepszezdrowie.info/wiarygodnosc.htm
http://lepszezdrowie.info/naukowcy.htm

i ew. z linkowaniami.
Telegraficznie: obecne szczepionki, ich skład, intensywność i kalendarium, to zupełnie co innego niż dawniej.
Co większość społeczeństwa a nawet lekarzy wie o takich zagadnieniach jak: technologia produkcji szczepionek, ceny producenta, źródła i kwalifikacja wirusów, badania przed dystrybucją, RETROwirusy, reakcja mikrogleju, stężenia adiuwantów i ich interakcji, mikrourazy neurologiczne, mimikra molekularna, autoimmunoagresja, podkliniczne stany zapalne, o przeroście ciała migdałowatego, gwałtownym pogarszaniu stanu mózgu obecnych dzieci, zmyślonych kryteriach NOP (dla statystyk), opóźnionych NOPach, o zatajanych a potem ujawnionych raportach CDC, lobbingu producentów, wyrokach sądów i milionowych odszkodowaniach, fałszowania polskich ulotek, …?

Ilość NOPów (eufemizm – chodzi o powikłania) jest nieporównywalnie większa niż tych ze sfałszowanych, niepełnych statystyk. Powikłania mogą występować nawet po wielu latach, czego w ogóle nie bierze się pod uwagę. Szczepionki nie są wiarygodnie badane przed dystrybucją, a te na grypę – w ogóle. Szczepionki są nazywane lekiem, ale niczego nie leczą ani nie przechodzą wymaganych dla leków badań (przestępstwo). Dzieci nieszczepione są zdrowsze od szczepionych i nabywają naturalną odporność przechodząc przez choroby wieku dziecięcego.
Tzw. Medycyna Oparta na Faktach (Evidence Based Medicine) jest w dużym stopniu mitem.
Zresztą, co pacjenta obchodzą teorie, gdy praktyka zawodzi?

Kryterium praktyki można więc wymienić jako trzeci probierz prawdy.

Jeszcze poniższe  uzupełnienia i uwypuklenia pewnych zagadnień.
Kursuje wiele sloganów nie mających oparcia w faktach lub mocno naciąganych. Np.:
Aby ludzie nie domyślili się, że odporność poszczepienna to oszustwo – szczepi się ich tylko na te choroby, które się lekko przechodzi, albo te dające się leczyć antybiotykami, albo na takie, które są bardzo rzadkie, albo w ogóle nie istnieją. Nawet jeśli dziecko rozchoruje się na chorobę z „grupy lekkich”, przeciwko której je zaszczepiono, to powiedzą – że dzięki szczepieniu choroba miała lżejszy przebieg, albo, że dzięki szczepieniu obyło się bez ciężkich powikłań. Znane są takie przypadki  – chorób mimo zaszczepienia – ospa, tężec, krztusiec itp…
Nie spotkamy się ze szczepionkami na choroby stosunkowo częste i o ciężkim przebiegu, bo te byłyby miarodajnym testem na skuteczność szczepień i w krótkim czasie obnażyłyby słabość systemu. Dlatego nikt nie ryzykuje wypuścić na rynek szczepionek przeciwko boreliozie (bakteria), albo WZW typu C (wirus). Jeśli po zaszczepieniu ktoś rozchorował by się na boreliozę albo WZW typu C, to pierwsza z chorób zniszczy mu mózg i stawy, ta druga rozwali wątrobę, a poszkodowany będzie walczyć w sądzie z producentem szczepionki o odszkodowanie. Producentów wykończyłyby wtedy pozwy pacjentów, którzy żądaliby zwrotu kosztów leczenia chorób przeciwko którym byli zaszczepieni. Borelioza to choroba zawodowa rolników i leśników. Państwo ponosi z tego tytułu olbrzymie koszty (renta, opieka medyczna). WZW typu C – to zmora stacji dializ (50% ludzi dializowanych zakażonych). To że nie ma takich szczepionek (na choroby stosunkowo częste i o ciężkim przebiegu) jest dla mnie w tej chwili mocnym i oczywistym dowodem w sprawie przeciwko mitowi szczepień ochronnych.

Mityczna odporność stada (zaszczepione > 95% ludności ) to też bzdura z sufitu. Zdecydowana większość dorosłych nie przyjmuje żadnych szczepionek przypominających po 18 roku życia, a przecież sami producenci mówią, że szczepienia nie dają odporności na całe życie – max 10 lat. Czyli oporność poszczepienna to bardziej hasło niż fakt.
Tu przypomina się powiedzenie, które można zastosować do całej tej problematyki: Jeśli fakty kwestionują teorię – tym gorzej dla faktów…

Np. powołuje się wykresy pokazujące jak „szczepionki uratowały świat”. To gruba manipulacja, wręcz kłamstwo – np. wg https://youtu.be/4Fhy-ZPryI0  (do uważnego obejrzenia). A w odniesieniu do tak nagłaśnianej teraz odry – od ok. 23′ prezentacji  – wiele wykresów. (tutaj w nagłówku jedna z tych ilustracji – tylko poglądowo – pokazuje jak śmiertelność naturalnie spadała przed wprowadzeniem szczepień.)
(Oczywiście cała seria 35 prezentacji warta uwagi, a dla pełnego zrozumienia zagadnienia – konieczna).

Co do odry: w USA istnieje od 1988 roku system VAERS. Według tego systemu, w okresie ostatnich 10 lat, ani jedna osoba nie umarła z powodu zachorowania na odrę. Podkreślam, ani jedna osoba nie umarła, w 320 milionowym kraju. Natomiast w wyniku szczepień przeciwko odrze zmarło w tym okresie 108 dzieci.

Coraz więcej znaczących osób, nie tylko z „alternatywnej medycyny” protestuje przeciw tym zakłamaniom.
Z tych najbardziej znanych, przykładowo Robert F. Kennedy i Robert De Niro – https://martabrzoza.pl/szczepienia/kennedy-100-000-dla-kazdego-kto-udowodni-ze-rtec-w-szczepionkach-jest-bezpieczna/.

Niestety to wciąż wyjątki, bo na ogół celebryci to klasyczne „lemingi”.
Także prezydent D. Trump (który ma dostęp do skrywanych informacji), mówi że szczepienie przeciw grypie jest największym oszustwem w historii medycyny (np. krótko o tym w https://kochanezdrowie.blogspot.com/2018/10/trump-szczepienie-przeciw-grypie-to.html ).
Mówią o tym także ruchy ujawnienia, tzw. sygnaliści (whisteblowers) oraz zbuntowani przeciw złu funkcjonariusze służb jak Qanon…
Oczywiście – są znienawidzeni i zwalczani przez zagrożony establishment.

Wspomina Pan o sile i autorytecie nauki – w opozycji do „pseudonauki”. W medycynie używa się, a nawet nadużywa  argumentu, że jest ona już wspomnianą Medycyną Opartą Na Dowodach (Evidence Based Medicine – EBM). Jaka jest jakość tych dowodów opisuję w paru miejscach, np. wspomniany artykuł Wiarygodność?  Mała.
Rozwój nauki, odkrycia, przełomy, nie bazowały na konformizmie (a co gorsza – oportunizmie), ale na innym spojrzeniu, sprzeciwie, samodzielności, odrzuceniu dogmatów i uprzedzeń.

Parokrotnie wypomina Pan też uleganie „teoriom spiskowym”. Zajmuję się tym od ponad 30 lat i zapewniam Pana – gros historii, polityki a nawet po części nauki,
to właśnie spiski. (Napoleon Bonaparte: „Historia to uzgodniony zestaw kłamstw”.)
Podobnie długo, pewne dłużej, zajmuje się tym dr n. med. Jerzy Jaśkowski i komentuje dość często w Internecie i w książkach.
Z ostatniej audycji (nr 89 danej serii) – https://youtu.be/Lyocpvgs8sM – o genezie wspólczesnego pojęcia spisków oraz przykłady z historii. Starszy człowiek, czasem się przejęzycza, ale ma realną wiedzę. Zwłaszcza w sprawach medycyny, jej historii i o szczepieniach.

Sympatyzuję z …, ale omawiany felieton nie przysporzył Panu w moich oczach uznania, niestety…

Na „pocieszenie”(?) – podobnie wypowiada się w różnych czasopismach, wielu innych publicystów, właśnie teraz – przed wyborami (przypadkowo?).
Ma to wydźwięk polityczny, ale wg mnie (jak pokazałem) – nieczysty.
Zatem – co nazwać pseudopolityką (jak w Pańskim tytule)? Chyba że ma ona stale polegać na ujarzmianiu ludzi, ich dzieleniu i wprowadzaniu w błąd.
Wolę definicję, że polityka to dążenie do dobra wspólnego.

Rozpisałem się, ale wykorzystałem urywki z poprzednich tekstów oraz z dyskusji z innymi właśnie publicystami.
Okazało się, że są bezbronni. To akurat mnie nie zaskoczyło, natomiast zaskoczyło mnie, że nawet adwersarze medyczni, często z tytułami, z całym zapleczem ich nauki, też milkną albo upierają się przy ogólnikach i mało eleganckich pouczeniach.
Ale, co też finalnie mnie zaskakuje – gdy zbierze się wszystkie omawiane tu wątki i aspekty merytoryczne, to wychodzi na to, że proszczepionkowcy … nie mają bodajże żadnych argumentów!

Proszę wybaczyć, że miejscami piszę, być może, o oczywistościach oraz z emfazą. Generalnie jestem sceptykiem oraz kontestatorem – co widać w serwisie LepszeZdrowie.info, z którego cytowałem. Ta postawa ma swoje uzasadnienie zarówno w mojej dociekliwości (rodem ze sporego stażu naukowego) jak i osobistych fatalnych doświadczeń z medycyną.


Zobacz też Kompromitacja

Polityczny miesiąc

Odwaga wybrania mniejszego zła… Polityka jako profilaktyka…
Stefan Garczyński

Już po emocjach przedwyborczych. Wolą narodu, pomimo wielu nieczystych zbiegów i przeważającej sile medialnej obozu władzy, mamy elekta zmian.

Daliśmy szansę zmianom. A zmiany są potrzebne.
Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów” (Albert Einstein).

W odniesieniu do zmiany prezydenta – powiem tak:

Szaleństwem jest sądzić, że jeśli komuś było dobrze z tym co robił  przez lata, to zmieniłby znacząco postępowanie w sytuacji, gdy znów byłoby mu dobrze.

Poniżej zebrałem tylko parę wpisów jakie umieszczałem na Facebooku w ostatnich tygodniach. Były też różne moje komentarze w grupach i na innych forach, ale tego dziś już nie pozbieram…

Zaraz po Wielkanocy pisałem:

Wracamy do rzeczywistości. Zbliżają się wybory, więc będzie narastał temat polityki. Myślę, że warto zwrócić uwagę na arogancką propagandę sukcesu, który jest tylko fasadowy. To tak jakby ktoś obnosił się z sukcesem i bogactwem nie mówiąc o tym, że wszystko to opiera się nie na własnej pracy i własnych pieniądzach, tylko na pracy wynajętych firm opłacanych ze środków pożyczonych albo zrabowanych. Żadna sztuka i żadna zasługa, raczej tytuł do miana utracjusza i oszusta.

http://niewygodne.info.pl/artykul5/02111-Gigantyczny-wzrost-zadluzenia-w-2014-roku.htm


Mamy czas, że chce się wręcz krzyczeć o polityce, jej brudnych zakamarkach ale i o szansach jakie daje obecne przebudzenie w stylu ‚oburzonych’. …Będę tutaj umieszczał więcej takich politycznych kawałków, chociaż raczej unikałem wykorzystywania do tego swego profilu, ale nie mam ani grupy ani strony ‚politycznej’ gdzie byłoby to właściwsze.


Przez długie lata unikałem dotykania ‚brudu polityki’. Ale doszło do mnie, że są w świecie ‚siły zniewolenia’, którym właśnie NA TYM zależy byśmy byli obojętni i nieświadomi. Wtedy mogą nas oszukiwać, zniewalać i wykorzystywać do woli. Zatem, zanim społeczności dojrzeją do ideałów, do prymatu ducha itp. – powinniśmy zachować czujność i rozsądek. A to oznacza przynajmniej śledzenie tego co się dzieje – oczywiście lepiej ze źródeł które jeszcze nie zostały zawładnięte przez propagandę (na ile się da). I z otwartą głową.

Przy okazji: http://skop.org.pl/noam-chomsky-10-sposobow-oszukiwania-spoleczenstwa-przez-media.


Myślę że był to przejaw odwagi cywilnej, która okazało bardzo wielu Polaków, którzy mimo świadomości, że władza depcze nam po piętach gdzie może, ‘zbiera haki’, szykanuje wolnościowców, śmielej zaczęli się wypowiadać w Internecie, na wiecach i w swoich środowiskach.

Kiedy obywatele obawiają się swojego rządu, jest to tyrania. Gdy to rząd obawia się obywateli, mamy do czynienia z wolnością”. (Thomas Jefferson).

Wspomnę piękny filmik „Dare change” –

Niektórzy sceptycy powoływali żart Marka Twaina

Gdyby wybory mogły coś zmienić, to by były zakazane”.

Jednak na szczęście stało się inaczej (mam nadzieję że PKW niczego nie wykręci, a rządzący – póki są u władzy – nie spowodują jakiegoś przewrotu).


Prawdę powiedziawszy – nie widzę kandydata, który spełniałby moje oczekiwania ani współgrał z poglądami…

Bo, jak mawia Marcin Daniec „każden cosik za uszami ma„, ale ilość szkód jakie PBK ma w rejestrze (zaniedbania, złe ustawy, popieranie złej polityki i P-olski O-lewaczy, ‚obciachy’, kręcenie, podejrzane powiązania itp.) stanowi taki ładunek, że zagłosuję na A. Dudę – z nadzieją na zaczątek zmian, które potem pociągnie też oddolny ruch społeczny, w którym rolę odegra P. Kukiz ze swoim stronnictwem, społeczności przeciwne obecnym układom i wszyscy którzy mają DOŚĆ.

Arogancka postawa B. Komorowskiego nie podobała mi się od dawna. Oprócz podejrzanych powiązań, kluczenie, koniunkturalna zmiana poglądów w trakcie kampanii wyborczej.

Hasła wyborcze Komorowskiego zmieniały się także. Najpierw było o bezpieczeństwie, ale może ktoś przypomniał sztabowi powiedzenie Benjamina Franklina, że:
Ten kto przedkłada bezpieczeństwo nad wolność, nie zasługuje ani na bezpieczeństwo, ani na wolność„.

Zatem skończyło się na haśle „Prezydent naszej wolności”.
Długo by mówić o tej wolności. Straciliśmy przecież suwerenność gospodarczą, za sprawą Unii także w dużej mierze (i ponad potrzeby) polityczną, a o ‘wolności Polaków’ świadczy  zniewolenie przez banki (lichwiarskie kredyty na długie lata) oraz galopujące zadłużenie państwa.


Od samej polityki bliższe są mi sprawy ekonomii.

Zdrowo myślącego człowieka zdumiewa głupi, prymitywny fiskalizm uprawiany przez rząd.

Najniższy próg zwolnienia podatkowego i wysokie koszty pracy przez podatki to jeden z powodów ucieczki Polaków zarówno w szarą strefę jak i za granicę.
Obie te patologie ‚wspiera’ koszmarne prawodawstwo oraz biurokracja, kładące kłody pod nogi przedsiębiorcom.
Podobnie podwyższanie podatków ponad poziom optymalny, powyżej którego efekt jest odwrotny do zamierzonego (krzywa Lafera).
Dużo ponad stan optymalny, co dodatkowo prowokuje przedsiębiorców do nieposzanowania pracowników i łamania prawa.
Do tego wyprzedaż lub niszczenie tego, co mogłoby być dźwignią do wyjścia z impasu, tj. własnych bogactw i przemysłu.
Coraz większe zadłużenie, które jest nie tylko finansową pętlą na szyi, ale także narzędziem zniewolenia politycznego przez zagranicznych wierzycieli .
Jeśli rządzący tego nie wiedzą/nie widzą, to są za głupi by rządzić. A jeśli wiedzą i do tego dopuszczają, to świadomie działają na szkodę Polski. Jak to nazwać? (wstaw własne epitety…)


Lekcja ekonomii:

Szczególnie moją uwagę zwróciła ‚opłacalność’ eksploatacji złóż łupkowych (w 2/3 audycji), nonsens mierzenia wzrostu przez PKB, ryzyko bazowania na kredytach w obecnej sytuacji, szaleństwo zadłużenia, … sprawy o których przeważa ‚wołanie na puszczy’ (nieskromnie – także moje).

To tylko próbka tego, o czym się nie mówi lub czego duża część społeczeństwa nie rozumie:

Polska jest najbogatszym krajem świata!!! O te złoża toczy się III wojna światowa? (pressmix.eu).

Zatem widać, że rządzący nami (jeśli w ogóle są Polakami) to zdrajcy.

Możemy mieć TURBO gospodarkę.

Wszystko inne blednie przy potencjale geotermii – poznaj dokładniej, polub, uświadom innych np.

https://www.facebook.com/PolskaGeotermalnaAsocjacja

Podobnie na niewygodne.info.pl (dużo ciekawych artykułów):

Miliardy na elektrownie, która nigdy nie powstanie? Czy rząd topi gigantyczne pieniądze podatników?

Nie tylko niegospodarność ale i szczyt głupoty – gdy inni się z tego wycofują, nasi ślepi przewodnicy brną w kolejne absurdy. Gdyby tylko chociaż trochę tych środków poszło na geotermię…


Idą wakacje. W mediach sprawy polityki trochę przycichną. Ale – jak sądzę – oba obozy będą walczyły nadal o stawkę wyborów parlamentarnych, i to ostro.
Bądźmy więc czujni.

Pożytki z PO

Gdy widzi się rewers, awers nabiera sensu.
L.Korolkiewicz
Tytuł jest nieco prowokacyjny, ponieważ uważam za słuszną krytykę Platformy Obywatelskiej (PO), za jej niedokonania i niektóre dokonania. Za postawę wobec opozycji, karierowiczostwo wielu polityków i inne grzechy.
Pożytek jest zaś taki, że pokazuje jak dalece PR potrafi omamić nawet intelektualistów a społeczeństwo w masie daje się manipulować. Niedawno napisałem parę gorzkich zdań o demokracji , co prawdopodobnie zostanie potwierdzone wynikiem wyborów w październiku – zdecyduje konformistyczna  większość.
Myślę, że zadaniem pozostałych jest sprowokowanie do myślenia – zgodnie z duchem tzw. Provacative Operation, czyli PO w lepszym znaczeniu.
Nie wdając się w dyskusje i szczegóły – czego jest dostatecznie wiele na różnych wolnych forach i stronach w  sieci – zachęcam do eksperymentalnego poszperania w źródłach opozycyjnych do tych, które zwykle czytasz, i do refleksji.

Demokracja?

rzucanie kości czy wybór

A to czysta wariacja ta demokracja!
~Tadeusz Boy-Żeleński

Demokracja, to rządy i wola ludu (przynajmniej w teorii lub wg definicji). To zgoda na wolę lub  racje większości.

Ale od kiedy i jakim cudem większość ma rację i powinna decydować?
Pytanie prowokacyjne, ale … zastanówmy się.

Nigdy tak nie było i chyba nie będzie.

Wystarczy chwila prostej refleksji.

  • To mniejszość ma wystarczające wykształcenie by znać się na danej sprawie (po prostu: mądrych jest znacznie mniej, niż głupich),
  • to mniejszość ma ambicję dociekać prawdy i przyczyn zjawisk (demokracja ma tendencję do dekretowania co jest prawdą przez głosowanie – patrz dowcipny ale mądry artykuł J. Korwin-Mikkego „Nauka – to bzdura” w „Dobry znak” 18 sierpnia 2011),
  • to mniejszość podąża za rozwojem wiedzy, ustawicznie się uczy,
  • to mniejszość zawsze dokonywała wielkich dzieł, odkryć, wynalazków, tworzyła nieprzemijające wartości,
  • to mniejszość potrafiła dzięki niezależnemu myśleniu obalać stare dogmaty i nieskuteczne schematy i przewodzić zmianom,
  • to mniejszość ma postawę służenia innym i wsłuchiwania się w potrzeby, by wiedzieć co jest dla innych dobre i faktycznie pomagać,
  • to mniejszość ma kwalifikacje moralne by ocenić co jest dobre,
  • to mniejszość udziela się społecznie by zyskiwać doświadczenie życiowe,
  • to mniejszość ma takie zasoby materialne, by nie ulegać pokusie korupcji i pogoni za pieniądzem, a widzieć dobro wspólne,
  • to elity (prawdziwe) powinny sprawować władzę, a nie przypadkowi karierowicze, populiści schlebiający najniższym standardom, łańcuszek nepotyzmu oraz cwaniacy nie liczący się z niczym oprócz swego interesu i żądzy władzy,
  • to światła mniejszość może rozpoznać takich ludzi i odsuwać ich z życia publicznego.

Klasycznym przykładem czym jest demokracja  jest (znane ale trafne powiedzenie) -możliwość przegłosowania przez dwóch meneli spod budki z piwem profesora uniwersytetu lub jakiegoś światłego i skutecznego przywódcy – bo mają większość.

Zresztą to, co widzimy, to i tak pozór demokracji. Raczej zabawka propagandy.
Partie przypominają sobie o demokracji gdy nadchodzą wybory – by zyskać głosy. Później konsultacje społeczne są rzadkie i pozorowane, spełnianie obietnic mizerne. W izbach parlamentarnych (mimo, że liczne) brak jest  dostatecznej „krytycznej masy intelektualnej”. Dominuje tam często myślenie dogmatyczne w kategoriach wąskiego interesu partyjnego i zupełny brak podejścia dalekowzrocznego.

Osądzając dzisiejszą demokrację zastrzegę się, że może w dalekiej idyllicznej przyszłości, gdy każdy będzie szczerze kierował się wartościami, dobrem ogółu na równi ze swoim, gdy będzie miał pełny dostęp do informacji oraz gdy będzie technicznie możliwa demokracja bezpośrednia, to może ten system zacznie się sprawdzać.

Profesor Michał Kleiber (aktualny prezes PAN) w koordynowanym przez siebie programie „Foresight-Polska 2020” wysuwa postulat by przy podejmowaniu ważnych decyzji państwowych odwoływać się do opinii parotysięcznych ciał konsultacyjnych, którym zapewnia się dostęp do pełnej informacji dotyczącej danego problemu. Byłby to ważny krok naprzód. Tyle, że wciąż nie realizowany. Sprawdza się raczej schemat: kto ma informację i wiedzę, ten ma władzę. Jestem pewien, że rządy niektóre informacje wręcz utajniają i działają niekiedy niekonstytucyjnie.

Nie ma w tym nic odkrywczego, np. już kilkadziesiąt lat temu Stefan Garczyński
( http://SteganGarczynski.pl ) w swojej książce „Z informacją na bakier” pisał:

„Obłudne są deklaracje o współgospodarowaniu, współodpowiedzialności i władzy ludu, gdy ten lud nie zna podstaw i treści podejmowanych w jego imieniu decyzji i zobowiązań. Fałszywie brzmi słowo „demokracja” w uszach posłów, którzy nie otrzymują informacji o stanie państwa. I w uszach radnych, którzy nie wiedzą, co się dzieje na terenie ich rady, nie dysponują nawet informacjami koniecznymi dla rozważenia żądanych od nich decyzji. Wreszcie fałszywie brzmi ono w uszach pracowników przedsiębiorstw, których zapewnia się o liczeniu się z ich zdaniem, nie przedstawiając informacji pozwalających to zdanie sobie wyrobić. Nie ma i nie może być rzeczywistej wspólnej decyzji bez równego dostępu do informacji. Nie ma i nie może być poprawnego opiniowania i efektywnej kontroli bez informacji rzetelnych, dostępnych i docierających do świadomości opiniodawców, decydentów i działaczy. Nie może być demokracji bez jawności życia publicznego, bez systematycznej i otwartej informacji o stanie państwa i gospodarki narodowej. Prawem wolnego obywatela żyjącego w wolnym państwie jest sądzić tych, którzy państwem tym rządzą, by jednak mógł to prawo wykonywać, musi mieć dostęp do pełnej i rzetelnej informacji o ich poczynaniach. Podobnie jak kontakt między bliskimi sobie jednostkami, tak kontakt między społeczeństwem i władzą jest, oględnie mówiąc, niezadowalający, gdy brak między nimi nieskrępowanego przepływu informacji. …

Zatem przygotowanie do życia w demokratycznym państwie powinno obejmować naukę znajdowania i oceniania informacji istotnych dla kształtowania poglądów  i efektywnego działania.”

Dziś, na szczęście, coraz więcej informacji możemy pozyskiwać dzięki wolnym mediom, reprezentowanym zwłaszcza w Internecie, co stwarza pewną nadzieję na przyszłość.
Niestety, chociaż rządzący (zwłaszcza u nas) nie grzeszą mądrością, to i większość społeczeństwa (przepraszam ogół i każdego z osobna), to – jak na razie – także przeciętność  pod względem intelektualnym i w zakresie doceniania autentycznych wartości.

Mamy smutną historię elit, były tępione przez stulecia, ale coś niecoś zostało lub się tworzy.

Z jednej strony – jak dać tej mniejszości szansę, z drugiej, czym zastąpić starą demokrację?

Jedną z odpowiedzi, jakkolwiek zaskakującą i dziś mało realną, jest oświecona monarchia (konstytucyjna). DUŻO niższe koszty społeczne, wdzięk i skuteczność. Poczytajcie coś z felietonów rodem z UPR (np. „Najwyższy czas”) no i publikacje samych monarchistów – jest tego sporo.

Oprócz monarchistów podobny pogląd mają niektórzy konserwatywni liberałowie, którzy sprzeciwiają się demokracji, ponieważ uważają, że ten ustrój wyklucza wolny rynek, jest niestabilny i pozwala rządzić osobom niewykształconym oraz nie znającym się na rządzeniu.

Monarchia nie wyklucza szerokich ciał konsultacyjnych, o jakich wspomina M. Kleiber, ale decyzje byłyby podejmowane jednoosobowo lub w wąskim gronie biorącym za nie pełną odpowiedzialność.

A gdyby tak praktykowana od tysiącleci rada starszych?

Wobec szybkiego postępu, za którym starsze pokolenia mogą nie nadążać, była by to raczej rada mędrców, nie koniecznie starych.

Zatem, na koniec przykład pewnej semidemokracji podobno praktykowanej w większości rozwiniętych cywilizacji kosmicznych (oczywiście nie musicie mi wierzyć na słowo, sam nie wiem czy to prawda).

Otóż osady, „gminy” czy inne najniższe jednostki organizacyjne wyłaniają najlepszego przedstawiciela ze swej rady mędrców, który zasiada w radzie następnego wyższego szczebla geograficznego. Ta, z kolei, wybiera najmądrzejszego do rady kolejnego poziomu i tak tyle razy, ile jest tych poziomów. Rady dysponują pełną informacją o wszystkich potrzebach każdego poziomu.
Trochę to przypomina sowiety, ale gdyby były one rzeczywiście rzetelne, to może system by się sprawdzał.

Nowoczesna technika umożliwia tzw. demokrację bezpośrednią, ale to znów – przy niskiej świadomości społeczeństwa i jego niekompetencji w wielu sprawach – niebezpieczne. Wg mnie to może się sprawdzić w małych społecznościach (gminach), gdzie mieszkańcy dobrze znają lokalne potrzeby i uwarunkowania.

Lepsze byłyby obligatoryjne referenda?

Jakieś inne pomysły?