Z podziękowaniem dla dra Bartka Kulczyńskiego za poniższy tekst.
Na końcu dodaję coś od siebie.

– Popatrz na Abi. Też tak potrafisz? – spytałem siostrę, wskazując wzrokiem na naszego psa.
– Co? Siedzieć jak królewna?
– Nieee. Siedzieć i być.
Abi siedziała sobie przy oknie balkonu i obserwowała ogródek.
Czy zwrócili Państwo kiedyś na to uwagę? Że zwierzęta potrafią w jednej pozycji trwać 20-30 minut jak tacy mistrzowie zen?
Nie piszę tego z łatwością, bo Abi niedawno odeszła.
Czasem spoglądam w miejsce, w którym Abi lubiła siedzieć. I przez krótką chwilę nadal ją tam widzę. Taki niewyraźny zarys jej sylwetki, jakby pamięć nie nadążała za rzeczywistością i chciała odtworzyć pełen obraz.
Jaki mam cel, że o tym piszę?
We współczesnym świecie umysły ludzi są niemal ciągle w stanie poruszenia, rozbiegania. A potrzebujemy przerwy od nieustannej aktywności umysłowej.
A więc dobrze nam robi taki stan bezczynności, jaki można często obserwować wśród chociażby właśnie zwierząt domowych.
Zwierzę potrafi po prostu być, podczas gdy człowiek czuje przymus nieustannego działania.
Wydaje nam się, że każda godzina musi czemuś służyć. A nie musi. Dziś nie potrzebujemy więcej i więcej bodźców. Prędzej korzyść da pozwolenie sobie na chwile bezczynności.
Wracając do scenki z początku, wiele razy zauważyłem, że Abi po prostu w spokoju obserwuje.
W literaturze fachowej dotyczącej zdrowia człowieka ma to swoje podstawy.
Na przykład, czy wiedzieli Państwo, że istnieje metoda wspierania zdrowia psychicznego i fizycznego: ornitologia terapeutyczna?
Określa się ją także ornitoterapią lub ptakoterapią. Polega ona na kontakcie z ptakami: na obserwacji, słuchaniu śpiewu, karmieniu i bezpośredniej interakcji. Nie trzeba od razu iść do lasu, chociaż to oczywiście dobre. Czasem wystarczy usiąść przy oknie, jak Abi.
Bo człowiek ma wrodzoną, ewolucyjną potrzebę nawiązywania bliskiego kontaktu z przyrodą i innymi organizmami żywymi.
Nawet zwyczajne obserwowanie przyrody może przynosić nam korzyści zdrowotne.
Okazuje się, że naukowcy znajdują coraz więcej przesłanek, które wskazują właśnie na taką możliwość.
Dla przykładu,
Badacze z King’s College London opublikowali ciekawe badanie.
Wzięły w nim udział osoby, które poprzez aplikację w smartfonie informowały o swoim samopoczuciu i otoczeniu. Co się okazało?
Osoby, które widziały bądź słyszały ptaki, zgłaszały lepsze samopoczucie.
Co ciekawe, związek ten utrzymywał się nawet przez kilka godzin po kontakcie z ptakami.
Podobne zależności zaobserwowano również u osób z rozpoznaną depresją.
Również inne badania wskazują, że spacerowanie i obserwowanie ptaków przynosi faktyczne korzyści, w tym poprawę samopoczucia i zmniejszenie odczuwanego stresu.
I proszę zwrócić uwagę na coś jeszcze
Aby doświadczyć tych przyjemnych chwil, nie trzeba rozpoznawać gatunków ptaków, liczyć ich i fotografować.
Czasami wystarczy po prostu je obserwować.
Odpoczynek bez zamykania oczu
W psychologii istnieje interesujące pojęcie: fascynacja miękka.
Chodzi o sytuację, w której coś przyciąga naszą uwagę, lecz nie wymaga od nas wysiłku związanego z koncentracją.
Na przykład obserwowanie liści poruszanych wiatrem czy ptaków przysiadających na gałęziach.
W przeciwieństwie do pracy przy komputerze lub rozwiązywania trudnych zadań, nie musimy świadomie zmuszać się do skupienia.
Taki kontakt z przyrodą
może pomagać naszemu umysłowi odpocząć.
W badaniu z 2008 naukowcy z Uniwersytetu Michigan porównali wpływ spaceru w otoczeniu przyrody i spaceru ulicami miasta. Co się okazało?
Po spacerze wśród przyrody uczestnicy uzyskiwali lepsze wyniki w teście pamięci roboczej. Był to test polegający na powtarzaniu usłyszanych cyfr w odwrotnej kolejności.
Po spacerze w mieście nie zaobserwowano podobnej poprawy.
Dlaczego spacer w mieście nie przyniósł podobnych korzyści?
Według naukowców dlatego, że środowisko miejskie wymaga od nas większego wysiłku umysłowego:
musimy uważać na samochody, innych przechodniów lub też sygnalizację świetlną.
Holenderska sztuka nicnierobienia
Holendrzy mają na to nawet własne określenie: niksen.
Oznacza ono świadome pozwolenie sobie na bezczynność:
● bez konkretnego celu;
● bez planowania, co trzeba jeszcze zrobić;
● bez poczucia, że każdą wolną minutę należy wykorzystać produktywnie.
Bo to, że niczego nie robimy, nie oznacza, że nasz mózg również niczego nie robi. Nawet podczas odpoczynku pozostaje aktywny.
Co więcej, badania potwierdziły, że okresy odpoczynku po nauce mogą wspomagać utrwalanie nowo zdobytych informacji.
A może dziś spróbują Państwo nic nie robić?
Proponuję mały eksperyment:
Proszę znaleźć w ciągu dnia 10-20 min, podczas których nie trzeba niczego załatwiać. Bez telefonu, telewizora czy radia.
Można usiąść przy oknie, popatrzeć na drzewa, obserwować ptaki.
Nie trzeba się nawet starać, żeby poczuć spokój.
Bo właśnie nie chodzi o to, żeby z nicnierobienia zrobić kolejne zadanie do wykonania.
Rzadko kiedy pozwalałem sobie na nicnierobienie. Nauczyłem się tego (i to nie jest przenośnia) od Abi.
———— Teraz od siebie i o sobie ———–
To było w aspekcie zdrowia. Ale autor także przyznał, że nie jest łatwo nic nie robić.
Opisał to Denis Grozdanovitch w książce „Trudna sztuka (prawie) nicnierobienia” (2012 r.), ale przede wszystkim zachęca, by żyć własnym rytmem, czytać zapomnianych pisarzy, grać w tenisa dla przyjemności, nie żeby wygrać, urządzać sjesty w ogrodzie, przyglądać się lecącym żurawiom, rozmyślać o swoich snach itd. itd.
Nawiązując jednak do obserwacji lasu, ptaków, łączenia się z przyrodą, warto wspomnieć o książce, którą kiedyś tutaj opisałem – „Shinrin-Yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych”. Tamże są odniesienia do innych miejsc, które dotyczą przyrody (patrz też Lektury leśne i szereg podobnych tutejszych wpisów).
Na szczęście mam pewien nawyk, a nawet pasję – właśnie obcowanie z naturą. Niemal codziennie poświęcam co najmniej godzinę, a czasem wiele godzin, na spacery w styczności z lasem, parkiem lub ogródkiem działkowym. Nie tylko dlatego, że ruch to zdrowie, ale też, by zawsze podziwiać, a nawet kontemplować piękno, jakie spotykam. Kto mnie zna, a także śledzi – szczególnie na Facebooku — to wie o licznych zdjęciach, które to przedstawiają (wybór z dużego zasobu!). Niniejszy wpis powstaje jesienią, która jest najbardziej reprezentowana poprzez ten album, ale są i albumy Lato, Wiosna, Zima – niezależnie od innych albumów i rozproszonych zdjęć na profilu i w grupach.
By zakończyć wątek zdrowotny, można dodać jeszcze inne zjawiska, niektóre jeszcze bardziej zaskakujące. Np. czy dążenie do całkowitej ciszy w domu jest korzystne? W tym filmiku
Kłamstwo „cichych” domów. Ciemna strona nowoczesnej ciszy i niesłyszalnych dźwięków
ujawniono, że nie. Warto obejrzeć, podobnie jak szereg innych filmów na BaldTV. Pod nagraniem jest spora notka dla spieszących się.
I ten pośpiech nawiązuje do drugiego powiązanego aspektu w tym wpisie – CZASU.
To ważne także dla wygospdarowania luki na ww. nicnierobienie, odpoczynek, regenerację.
Poświęciłem temu kiedyś dużo … czasu i zajęć. Po nieistniejącym już serwisie L-earn.net założyłem kiedyś na FB grupę Rozwój i Efektywność, która między innymi miała służyć temu zagadnieniu. I znów… z braku czasu i trudności ogarnięcia/moderowania wpisów od ponad 7000 uczestników, zostawiłem im swobodę wypowiedzi. Chociaż zdarzają się posty nie na temat, to jednak jest i sporo wpisów o gospodarowaniu czasem dla efektywności. Warto przypomnieć, co sugerował Stefan Garczyński (nie chodzi o poetę, ale tego ze strony http://stefangarczynski.pl*) – mój tamtejszy wpis Stwarzanie czasu . Skorzystaj z porad pana Stefana, tak jak ja. To zmniejsza stres, więc wpływa także pozytywnie na zdrowie.
Natomiast w ramach tego bloga też było dużo wpisów poruszających czas w różnych aspektach, więc jeśli kogoś to zainteresuje, oto parę przykładów: z 2007 r. Szybko, wolno, potem Czas – jak go mieć? Część II , Formuła 5 , Syndrom weekendu …
We wpisie Nietrafione slogany wskazałem i krótko uzasadniłem, że trudno mówić, że praktycznie „Każdy ma 24 godziny na dobę”.
Cóż, gdy człowiek jest młody, to często nie liczy się z czasem, bo przecież „jeszcze tyle przede mną – mam czas”.
Gdy jest się jednak coraz bliżej granicy istnienia na tym świecie, to sytuacja się zmienia: Czy zdążę zrealizować swoje cele?
Co po sobie zostawię? Jeszcze tyle spraw nie dokończyłem. Jeszcze przecież miałem być w Ameryce Południowej — jak tyle lat marzyłem. Przecież nie zostawię bez dokończenia tylu rozgrzebanych spraw… Itd. itd.
Czas jakby coraz bardziej przyspiesza. I nie tylko dlatego, że faktycznie sytuacja na świecie jest coraz bardziej dynamiczna. Moją bolączką praktyczną jest brak czasu na ogarnięcie wszystkich interesujących tematów (przekleństwo ciekawości świata, wrażeń). Zatem gdy mówią, że na emeryturze masz dużo czasu, to się uśmiecham, a w głębi – śmieję się.
OK, nie zabieram więcej czasu tym zagadnieniem, które podczepiłem pod temat główny.
Na koniec powtórzę fragment z mojego wiersza:
…
Dziś jest pięknie
– to zachowaj w pamięci
czasu może mało zostało.
Jestem wdzięczny
nie trzeba więcej.
—-
* Na teraz może być kłopot z otwarciem stefangarczynski.pl ze względu na zaostrzenie w sieci bezpieczeństwa dla stron bez https. Spróbuję to naprawić u mojego providera internetu, bo to sprawa certyfikatu SSL. W Chrome możesz tymczasowo wyłączyć tryb „Always use secure connections”: Ustawienia → Prywatność i bezpieczeństwo → Bezpieczeństwo. Wyłącz opcję „Zawsze używaj bezpiecznych połączeń”. Lub spróbuj innej przeglądarki (Firefox, Edge) lub trybu incognito/prywatnego.











