Koniec lata, początek zmian

20211009_120342

Wiele barw jesieni, wiele barw życia…

Zawsze ze smutkiem żegnam, lato, które daje mi dużo radości i swobody – zwłaszcza gdy jestem z dala od miejskiego gwaru i smogu, wśród lasów lub na wakacyjnych wycieczkach.
Zacznę więc od tego. Urzekła nas pogoda i Bałtyk w czasie czerwcowego pobytu w Łebie, potem wycieczki po kraju i pod Warszawę. 
Minęło szybko i już zamknięcie sezonu wakacyjnego na działce.
Mówię ‚już’, ponieważ z biegiem lat czas subiektywnie jakoś dużo szybciej mija. Może to i przez natłok różnych prac i planów jakie sobie zadaję? Już nie pora odkładać wszystkiego „na emeryturę” – ona już dawno jest. Zatem ostatnie prace i ostatnie tamtejsze radości.
Pozostawiamy paru sąsiadów wciąż zapracowanych na skalę godną lepszej sprawy – np. po raz n-ty dopieszczają trawniki, chociaż wkrótce też wyjadą, bo robi się zimno i mało atrakcyjnie.  Kosimy rzadko, dzięki czemu mamy na trawniku sporo polnych kwiatów, utrzymujemy wilgoć i nie musimy często go podlewać. Na jesieni także nie grabimy co chwila liści – niech zasilą glebę. Warto też wiedzieć, że częste koszenie spowalnia wzrost korzeni, bo wtedy rośliny przeznaczają siły na odbudowę części naziemnej. To powoduje mniejsze możliwości wiązania wody w glebie a nawet jej wysuszenia wraz z roślinami.

Organizatorzy wydarzenia na FB „Ogólnopolskie wstrzymanie kosiarek” podawali argumenty za racjonalnym postępowaniem z trawnikami, przytaczając też to, co im szkodzi.

… Dziś wiemy, że taka intensywna „pielęgnacja” przynosi więcej szkody niż pożytku.
Dopiero koszenie przemyślane, podyktowane rytmem natury ma sens. …
Chodzi o to by to, co nazywamy trawnikami kosić później i rzadziej. Tak późno i rzadko jak to jest potrzebne by mogły rozkwitnąć na nich naturalnie pojawiające się rodzime kwiaty.
Dopiero taka zieleń jest remedium na susze i na ulewy, pozwala zachować bioróżnorodność, żywić i chronić wiele gatunków zwierząt. Lista korzyści, które uzyskujemy ograniczając zakres lub częstotliwość koszenia jest o wiele dłuższa:
💚 trawnik zaniechany {rzadziej koszony] obniża poziom zanieczyszczeń,
💚 spełnia w mieście rolę łąki antysmogowej,
💚 przyczynia się do lokalnego obniżenia temperatury i ograniczenia miejskich wysp ciepła,
💚 daje szansę na większą różnorodność biologiczną i powrót zapomnianych gatunków roślin zielnych,
💚 jest schronieniem i żerowiskiem dla drobnych kręgowców tj. ptaki, jeże, ryjówki,
💚 pozostawiony w spokoju nie wzbudza tumanów pyłu i pyłków,
💚 obniża poziom hałasu,
💚 wspiera ochronę gleby przed wyjałowieniem,
💚 ma zdolność do ponadprzeciętnej chłonności wody, dzięki temu m.in. zmniejsza ryzyko podtopień w następstwie nawałnic,
💚 zwiększa wilgotność powietrza w swoim pobliżu, co działa zbawiennie na zdrowie wszystkich,
💚 staje się pożytkiem dla dziko żyjących zapylaczy: pszczolinek, miesierek, murarek, trzmieli…
 
Chyba ta argumentacja trafiła do zarządców w Warszawie – widzę pewne ograniczenia w koszeniu, ale też… w pewnych miejscach reprezentacyjnych przesadzone – nie wygląda to estetycznie.
 
Jesień ma też dużo uroków – trochę to dokumentuję w albumie Jesień – zapraszam!
Powracam do swych emeryckich zajęć, tj. głównie pisania i udzielania się w mediach społecznościowych. Muszę nadrobić zaległości w swym planie przywracania pamięci Stefana Garczyńskiego. Obecnie mam „na warsztacie” książkę „Sztuka myśli i słowa” – darmowy ebook powinien ukazać się w pod koniec października. Wsparcie mojej pracy (już 11 ebooków) będzie mile widziane – https://zrzutka.pl/mc3tzm
W sieci zajmuje mnie też tropienie i demaskowanie agendy medycyny  rockefellerowskiej, która została wprzęgnięta w globalną mistyfikację Covid-19.
Chociaż na przestrzeni ponad 1.5 roku zebrałem na ten temat tak dużo informacji, że trudno to ogarnąć, to syntetycznie dobrze zrobił to Józef Białek w swojej kolejnej książce – właśnie pod tytułem Covid-19. Globalna mistyfikacja
Kto jeszcze nie czytał – na szybko może zapoznać się z treścią z mojego opisu w ramach zestawienia Kowidowe książki (obejmuje 32 pozycje, dochodzą dalsze).
W sumie  – nie mam(y) żadnych wątpliwości że covid to wielka operacja fałszywej flagi – w sensie relatywnie małej skali szkodliwości zdrowotnej, natomiast jest bolesna prawda skali spustoszenia jakiego ta operacja dokonała zarówno materialnie jak i psychologicznie.
To narzędzie Wielkiego Resetu wg wizji Klausa Schwaba i akolitów.
Jest wiele przyczynków wyjaśniających co się dzieje, oto jedna z analiz tła kryzysu i zarysowane nadzieje na jego przełamanie – https://youtu.be/hNapcB0tSl0.
Szersze spojrzenie ułatwia zrozumienie także wątków medycznych. W tym zakresie przypomnę poprzedni wpis Dr Bhakdi wyjaśnia skutki szczepionki COVID: Wywiad z dr Mercolą.
S. Bhakdi wypowiadał się na te tematy wielokrotnie np. proszę obejrzeć ten film:

 

Blood Antibodies and Warning of 2nd Dose (Ostrzeżenie przed drugą dawką) oraz

Legendarny epidemiolog Sucharit Bhakdi o szczepionce przeciw Covid.

Jeszcze przypomnę ważny artykuł z czerwca 21 r. – Czy powinieneś się zaszczepić?
Teraz przybyło DUŻO dalszych informacji wspierających przekaz, zwłaszcza wg dalszego „plonu” powikłań , właśnie wypowiedzi dra Bhakdi, dra Malone, itp., 4. tomu „Fałszywej pandemii” itd.  Obszerny materiał do czerpania argumentów.

Merytoryczne informacje są znane decydentom/politykom np. kanclerz  A. Merkel, a mimo to brną w politykę sanitarnego faszyzmu. Oczywiście to zahacza o szeroko pojęte sprawy polityczne. Pokazuję to dość często na twitterze
Te tematy stanowią wciąż trzon miesięcznych podsumowań nowości na stronie www.LepszeZdrowie.info.
W nowościach wrześniowych można je ująć skrótowo tak: Pandemiczne nonsensy i decyzje są pochodną regresu medycyny a nawet nauki. Przykłady z książek i artykułów.
O działaniach naukowych, politycznych i społecznych przeciwko tej patologii. Promyki nadziei.
Co do tych nadziei,  to chodzi o owe ruchy społeczne – lokalne i globalne (dałem tam krótki przegląd). Rozwija się ruch Life Force (już tutaj i na LepszeZdrowie parokrotnie wzmiankowany).
Wymaga małego wyjaśnienia, że Life Force, czyli Siła życia, to nasza immanentna  właściwość, która powinna być wydobyta z ukrycia i użyta zarówno w sprawach zdrowia jak i w szeroko pojętej kreatywności i sprawstwie. Life Force nie jest instytucją, jest ideą, która przewodzi działaniom ruchu ludzi, który przybrał hasłowo taką nazwę. Natomiast są tworzone różne ciała wykonawcze, które pomogą ludzkości w planie Odnowy Ziemi (Restoration). Przykładowo: GHWC (Global Health & Wellness Consortium), PGSD (People’s Government Services Department),  GIA (Global Intelligence Agency), GPRC (Global Peace and Restoration Consortium), KIMS (Key Integrated Monetary System), …
Bieżące wydarzenia są komunikowane w ramach Live at 5 (wg czasu polskiego późnym wieczorem, dostępne dla osób bez abonamentu na ogół przez 24 godziny), a podsumowania tygodniowe obecnie w piątki ok. 23.05 czasu polskiego). Mają własny serwis społecznościowy (w rozwoju) Gforce.network.

Tytułowy początek zmian ma wiele oblicz. Sprawy duże – globalne i te mniejsze lokalne.
Pojawiła się parafraza Czerwony Październik, ponieważ już jest gorąco i może być jeszcze bardziej.  Jeśli opresje staną się nie do wytrzymania – możliwy jest jakiś wybuch społeczny.
Te zmiany to z jednej strony wychodzenie na jaw przekrętów i kłamstw już nie do ukrycia i zanegowania, jak i walka z opresją i siłą organów państwowych, które bazują na tych kłamstwach.  Możliwe jest też zastosowanie biernego oporu, nie poddawanie się ślepo  zarządzeniom i propagandzie. Działają wspomniane na początku wolnościowe ruchy społeczne. Elementem tej postawy jest edukacja – aż osiągnie się „masę krytyczną” świadomości. Jak wielokrotnie wspomina o tym Jerzy Zięba, należy przede wszystkim skupić się na rozwiązaniach a nie ciągłym utyskiwaniu jak jest źle. Rozwiązania są, proste, skuteczne, sprawdzające się w podziemiu medycznym (do czego to doszło na skutek omnipotencji władz medycznych i „jedynej słusznej” medycyny!), ale uparcie się o nich nie mówi – ludzie wolą sensacje i politykowanie. Jest to rodzaj błędu w  myśleniu, w logice. 
W tej krótkiej  prelekcji autor mówi też o paradoksie niezamierzonej reklamy, jaką mu robią hejterzy i cenzura. Warto zobaczyć.

Natomiast w większej skali, nawet globalnej, dzieją się przełomowe jak na historię współczesną walki polityczne, służb, tajnych stowarzyszeń, co prawdopodobnie przyspieszy zmiany. Stąd wiele nadziei na lepsze. 

To wszystko jest stosunkowo mało widoczne dla przeciętnego obywatela ze względu na sterowaną narrację głównych mediów oraz cenzurę. Cenzurę omijają jako tako kolejne niezależne (?) platformy społecznościowe, niektóre dopiero w fazie tworzenia i z różną wagą, jak Gab.com, Locusmind.com, Klub Wolnych Mediów z własnym streamingiem filmów, podobnie NTV, … nowy Firstplat.com
Oczywiście istnieją już dobrze usadowione w sieci platformy jak Bitchute.com, Rumble.com, VK.com, Telegram.org, … – wszystkie mają pokaźny ładunek niezależnych materiałów demaskujących kłamstwa i manipulacje oraz proponujących rozwiązania. 
Także liczne strony/blogi autorskie na własnych/dzierżawionych serwerach.
 
Nie jest możliwe przedstawienie tutaj tego nawet po części. Zatem – tylko sygnalizuję – sami sięgajcie i szukajcie by mieć własną opinię, ew. własny wkład.
 
Pozostawiam ten wątek, bo przecież nie tylko tym się zajmuję.

Mój sieciowy rodowód, to zagadnienia rozwoju osobistego, sprawnego działanie, uczenia się – tematy jakie były przedmiotem dawnej strony l-earn.net.
Ostatnio reaktywowałem z archiwum dwa tamtejsze artykuły: Ukarani  przez nagrody? Rozmowa z Alfie Kohnem oraz Motywacja i pozytywne myślenie – o co chodzi? 
W miarę czasu będą dalsze.

Przypomnę też, że stworzyłem kiedyś na FB grupę Rozwój i efektywność, która podtrzymuje tę grupę tematów. Zatem zapraszam do https://www.facebook.com/groups/twojrozwoj.

Ponad 4300 osób wnosi ciekawy wkład w tę grupę – chyba każdy znajdzie coś dla siebie.
Jest ona związana z moją stroniczką Future books, gdzie czasem daję omówienia lub polecenia książek.
A propos książek – parę lat temu zacząłem pisać książkę na temat dotyku, gdzie nie chodzi tylko o samo zjawisko zmysłowe, ale także o całą otoczkę kulturową, uczuciową, techniki terapeutyczne itd. Bardzo ciekawy temat.  Wstrzymałem się gdzieś w połowie, bo czułem, że jeszcze za mało wiem, i faktycznie potem jeszcze zebrałem sporo ciekawych dalszych przyczynków, a ostatnio dowiedzieliśmy się że odkrycia Davida Juliusa i Ardema Patapoutiana na temat w jaki sposób ciepło, zimno i dotyk mogą inicjować sygnały w naszym układzie nerwowym, zasłużyły na nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii.
W sezonie zimowym wrócę do tego, a tymczasem uprzejmie proszę o ew. ciekawostki i materiały od tutejszych czytelników. Także z osobistych doświadczeń, lektur, refleksji o szeroko pojętym temacie dotyku.
 
  
 
 
 
 
 

List do nieszczepionych

Reblogowane.
Wersja polska i oryginalna listu otwartego.
Czego boją się zaszczepieni skoro szczepionki dają „skuteczne zabezpieczenie”?
Mamy szereg relacji, że sytuacja może być odwrotna, np.:

forumdlazycia lifeStyl

Jesteś niesłusznie oskarżony o bycie fabryką nowych wariantów SARS-CoV-2, podczas gdy w rzeczywistości, według czołowych naukowców, twój naturalny układ odpornościowy wytwarza odporność na wiele składników wirusa. Zwiększy to ochronę przed szeroką gamą wariantów wirusów i zniesie dalsze rozprzestrzenianie się na innych.

View original post 1 658 słów więcej

„Taki mamy klimat” – dosłownie i w przenośni

Czas to najlepsza cenzura, a cierpliwość
– najdoskonalszy nauczyciel.
Fryderyk Chopin

ciężkie chmury

Przeniesienie mojego wpisu z fanpage’a  Moc wiedzy 30.05.21

https://www.facebook.com/MocWiedzy/posts/2967534086851218 *
(dalej pokazuję pełne linki pokazujące pierwotne umiejscowienie wpisów)

Łukasz Warzecha w doRzeczy nr 424 /2021 obnaża 5 mitów stronniczych klimatystów:

1. Powodowane przez człowieka globalne ocieplenie jest faktem, a z faktami nie ma co dyskutować.

2. Istnieje 97-procentowy „naukowy konsensus” co do tego że człowiek powoduje globalne ocieplenie, oraz co do jego skutków i czas, jaki nam pozostał na zmianę kierunku

3. Na zmiany mamy czas tylko do 2030 r. ,  w przeciwnym razie nastąpi klimatyczna apokalipsa

4. Z przeciwdziałaniem zmianom klimatu walczą cynicy na garnuszku firm naftowych, a o klimat biją się szlachetni idealiści.

5. Każdy z nas może ratować planetę, jeśli podejmie „ekologiczny tryb życia”.

—–

Szczegóły i argumenty w artykule. Tych mitów jest więcej, o czym też wspomina.

—–

Kiedyś już wspominałem o poglądach  Ł. Warzechy na te tematy, np. w 2. części mojego cyklu na Facebooku bodajże z 2019 r. (?)

https://www.facebook.com/notes/363073898468327/

Niestety powołana tam część 1. została przez FB zablokowana, podobnie jak 3. Ogólnie notatki na FB zostały ukryte (nie można ich odnaleźć bez znajomości adresu) i zdezaktywowane dla edycji.

Uzupełniająco pisałem o tym w „Uciekinierzy z systemu”

https://www.facebook.com/notes/moc-wiedzy/uciekinierzy-z-systemu/2305364533068180/,

ale dziś widzę, że też zablokowali  😦

Szkoda, bo trochę się napracowałem nad tymi tekstami (dużo materiałów źródłowych), ponadto był tam istotny dla tematu aspekt kosztów ekonomicznych i społecznych ideologii zielonego ładu.

Zachował się jeszcze artykuł „Wojna o klimat z kasą w tle” który częściowo nawiązuje do tych innych aspektów.

https://www.facebook.com/notes/431355008255348/

Było jeszcze szereg postów na twitterze…
Nie wiem czy uda mi się to odtworzyć (mam szczątkowe notatki) – może nawet nie warto, bo są nowsze źródła.
Mimo że mam szereg wątpliwości co do szczegółów i wymowy pojedynczych przypadków, to widzę ogólniejszy obraz tego, jak psuje się naukę, lokalnych polityków i gospodarkę dla korzyści oligarchów z wysokiego szczebla wpływów – demiurgów ideologii i matriksu władzy.

W sumie – podzielam wątpliwości p. Łukasza, zwłaszcza pod koniec maja 2021, kiedy „ocieplenie klimatu” po raz kolejny trzęsie nami z zimna rankami i wieczorami na działce…
A niebo w większości i nader często zasnute chmurami.
Tu też możemy zastosować metaforę podobną do tytułowej, bo nad światem wisi ciężka, przytłaczająca chmura w wielu wymiarach naszej obecnej egzystencji.

Żona, która śledzi tematykę klimatyczną i politykę dużo bardziej niż ja, jest przekonana, że mamy do czynienia z manipulacjami pogodowymi lub sabotażami z tłem politycznym, przytacza różne fakty jak zima w Teksasie, powodzie w Chinach, Francji itp. itp.

Ja też i tutaj wspominałem parokrotnie o co najmniej dwuznacznych zjawiskach tego typu, np.:

Co z tym ociepleniem klimatu (2009)

Pożary

Australia

Zamieszania wokół geoinżynierii ciąg dalszy

… (a w kategorii Klimat mam dziś pośrednio nawiązania w 36 wpisach, są też powiązania z kategoria Ekologia)

—-

Okazało się że i ten wpis od razu został odrzucony na FB,  ponieważ jakiś algorytm wyłapał powołanie źródła w którymś z artykułów, musiałem więc tam wpis skrócić. 

Żyjemy w czasach dyktatury – cenzury słowa a nawet wielu prac naukowych…
Jak w motto: to czas i cierpliwość oceni prawdziwy stan rzeczy – tymczasem wszystkie głosy powinny być sprawiedliwie wysłuchane i dyskutowane.

Samotność

Smutno cieszyć się w samotności.
Gottbold B. Lessing

Nie będę tu dywagował filozoficznie o tym, że podobno każdy jest samotny – nawet w związkach, ani o psychologicznych typach osobowości itp. Niektórzy ludzie lubią samotność, okresy samotności bywają korzystne, czasem konieczne.
Niewątpliwie jednak  jesteśmy gatunkiem społecznym i cierpimy gdy nie możemy dzielić z innymi swych radości i innych uczuć,  myśli lub znaleźć w innych oparcia. Napędza nas miłość – ta potrzebuje innego człowieka.

Będzie o tym, że mamy niemal na co dzień do czynienia z bardziej namacalnymi i dolegliwymi aspektami samotności.
W czasach udoskonalonej technologicznie komunikacji, gdy możemy natychmiast porozumieć się nawet face-to-face z kimś z drugiej strony globu, wiele osób czuje się bardzo samotnie.
To już truizm, że zanikły dawne bliskie relacje na rzecz wirtualnych. Zanika przy tym sztuka rozmowy i dyskusji. To nie tylko sprawa technologii komunikacyjnych, które zafascynowały młode pokolenie, ale także przejęcie w naszej (i nie tylko) strefie kulturowej wzorców umownego Zachodu – pęd ku materializmowi, brak czasu, egoizm…
Dawniej, np. w blokach mieszkalnych, prawie każdy się znał, a teraz mieszkańcy są anonimowi – nawet prawie nie praktykuje się już tabliczek na drzwiach. Czasem się co najwyżej ukłonią w windzie, lub nie. Właściciele psów mają jeszcze trochę wspólnego języka, ale bywa że na tym kończą się kontakty. Także RODO doprowadziło do wielu absurdów.

Młodzi emigrują do miast pozostawiając swe gniazda i odcinając się od wzorców rodzinnych. Nie chodzi o to, że zawsze były dobre, ale troska o rodziców powinna być imperatywem. Osamotnieni rodzice borykają się zarówno ze starością jak i z brakiem wsparcia i nadziej na realną, ludzką, bliską pomoc w ostatnich latach życia.
Małe mieszkania, zwłaszcza  w miastach, dołożyły się do zaniku rodzin wielopokoleniowych, chociaż – dla odmiany – bogaci ludzie, posiadający duże domy, hołdują raczej zachodniemu stylowi – starsi sobie, my sobie.
Widać też lewacki trend niszczenia roli rodziny, wypaczania jej istoty przez różne genderyzmy i modę na singli i dziwactwa w zakresie związków.

Czas koronawirusa spowodował dalsze pogłębienie zjawiska. To, co nas teraz boli, to właśnie wymuszana izolacja, z zakazami  spotkań wszelkich rodzajów, gromadzenia się, a nawet okresowo przemieszczania się. Maski czynią nas jeszcze bardziej osobami anonimowymi (kto nosi). Podejrzewam, że jest w tym strategiczny cel globalistów, którzy chcą zatomizować społeczeństwa, zerwać ludzkie odruchy, uczynić z nas robotopodobnymi kółeczkami w mechanizmie produkcji i konsumpcji. Ograniczenie kontaktów ogranicza możliwość szczerej, prawdziwej dyskusji, tym bardziej, że dyskusje w internecie są coraz bardziej inwigilowane a następnie cenzurowane (patrz Cenzura).
Wiadomo, siła jest w jedności, w grupie. natomiast ludźmi podzielonymi łatwiej rządzić i ich nawet napuszczać przeciw sobie.
Widzimy to wyraźnie – chyba nie trzeba komentować. Kolejnym elementem jest tendencja do mieszania ras, a zatem i kultur. Tworzy się Wieża Babel, wychodzą na wierzch różnice wierzeń, wzorców zachowań, animozje i uprzedzenia rasowe, nawet agresja. Naturalnie, ze zwykłego strachu, ludzie odseparowują się od „obcych”.

Koronawirus w obecnym wydaniu, cokolwiek o tym myślimy. dodał do alienacji i osamotnienia dodatkowy aspekt – na niespotykaną od bardzo dawna skalę. Zamykanie dużej ilości ludzi w izolatoriach, kwarantannach i szpitalach.
Cierpią dzieci pozbawione naturalnych relacji z rówieśnikami, ale przede wszystkim ludzie starsi – odcięci od kontaktu z rodziną. Zastraszeni, że inni mogą ich zabić zarazą, omotani propagandą strachu. Stres dobija ich psychicznie i dosłownie zdrowotnie. Najbardziej bulwersujące są historie szpitalne, gdzie często kończą życie nie tylko w bólu fizycznym, ale w bólu osamotnienia, wręcz opuszczenia. Zabronione podstawowe prawa widzenia się z bliskimi, pożegnania się przed śmiercią. Bez względu na wiek, każdy kto otrzymuje tam wyrok śmierci, ma jakieś nie pozałatwiane sprawy, miał aspiracje i plany. Rozpaczliwa bezsilność i osamotnienie. Co do owej bezsilności, to mam na myśli nie tyle niemożliwość wyjścia z choroby (osobny temat, uważam, że w większości wypadków to możliwe, tylko pacjentów należny właściwie leczyć), ale bezsilność wobec opresji procedur i często głupoty tych, którzy tym procedurom ślepo się podporządkowują administracyjnie, wobec bezduszności.
Podobne scenariusze odgrywają się w DPSach, hospicjach i temu podobnych placówkach.
Osamotnione są też osoby walczące z tymi patologiami, są uciszane a nawet zastraszane. Walka o wolność i prawdę staje się szczególnie trudna wobec powszechnej „jedynie słusznej” narracji pandemicznej, za którą stają władze, duże pieniądze oraz media głównego nurtu – zarówno kupowane dotacjami za promowanie wspomnianej narracji, jak i sterowane odgórnie przez skoncentrowanych wokół światowej polityki mocodawców.

Osamotnieni są też przedsiębiorcy, zwłaszcza właściciele małych firm, skazani na zamykanie swych biznesów, tracących dorobek życia, możliwość dalszego utrzymania. Tak jak dotąd borykali się z opresyjnością fiskusa, zagmatwaniem prawa i konkurencją molochów (gł. zagranicznych), tak teraz są wyrzucani na margines społeczeństwa przez kowidowe sankcje odbierające klientów, rwące łańcuchy dostaw, narastające długi. Wielu bankrutuje, wielu popełnia samobójstwa. Rozpadają się więc i rodziny, osamotnienie dotyka coraz szerszy krąg osób.

Generalnie społeczeństwo starzeje się. Należę do starszego pokolenia i odczuwam wiele dolegliwości swego wieku.
To, że zdrowie jest gorsze, to prawie norma. Ale teraz dołożyły się duże  utrudnienia w korzystaniu z opieki zdrowotnej. Emerytów nie stać na szersze korzystanie z usług prywatnych, a państwowa jest praktycznie w zapaści. Zatem ludzie starsi są osamotnieni w swych dolegliwościach, a nawet cierpieniach. Mimo kilkudziesięciu lat płacenia na ZUS, nie mają tego, co im się konstytucyjnie należy i na co zapracowali.

Na podstawie własnego doświadczenia – wielu moich bliskich przyjaciół już odeszło z tego świata, paru ostatnio właśnie przez wymienione zaniedbania i brak leczenia. Podobnie rodzinnie. Wśród pozostałych, wielu już jest na tyle schorowanych, „niewyględnych”, że ucinają kontakty, zamknęli się w sobie. Niektórzy zdziwaczeli. Być może i mnie uważają za dziwaka i z tego powodu też zamilkli? Polityka, różne jej obozy, dodatkowo podzieliły ludzi.
Faktycznie, niektórzy żyją w innej od mojej rzeczywistości, „bajce”. Jedni się dorobili i patrzą na innych z góry, inni uwikłali się w jakiś oportunistyczny matriks związany z władzą, jeszcze u innych powychodziły podejrzane rodowody – nie jest nam po drodze. Czasem Covid stanowi u nich dobrą wymówkę by unikać kontaktów.
Z kolei najmłodsze pokolenie zagonione jest przez swoje sprawy, materialne kłopoty na dorobku, próby urządzenia się, pracę, którą łatwo stracić.
Nawet wewnątrz rodzin, w ramach jednego gospodarstwa, zauważa się coraz większe podziały, co pogłębia osamotnienie domowników. Ponure czasy w tej perspektywie…

Mam, co prawda, wielu wirtualnych znajomych na platformach społecznościowych, ale ilu z nich to autentyczni przyjaciele?
Obserwuję jednak i pozytywne zjawiska. Coraz więcej ludzi ma po prostu dosyć tych wszystkich obostrzeń, zakłamania, manipulowania sobą. Właśnie dzięki mediom społecznościowym, zwłaszcza tym które są bardziej niezależne,  zaczynają się skupiać w swym oporze lub przynajmniej w uświadomieniu ludziom, że tak dalej być nie może – jeśli chcemy przetrwać.  Tutaj jesteśmy coraz mniej osamotnieni, a osobiście wiążę z tym sporo nadziei i chciałbym bardziej uczestniczyć w społecznym przebudzeniu.  Poszerzę temat innym razem. Ogólnie – wspólny ważny cel, wspólne zainteresowania i współdziałanie, to sposób na wyjście nie tylko z indywidualnej samotności, ale i na  wykluczanie jej źródeł ze świata.

Oblicza blamażu mediów i polityków

Największa wina jest w tym,
Kto nie chce wysłuchać prawdy.
Cyceron

Chociaż temat jest bardzo obszerny, to dziś o blamażu związanym z wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych Ameryki.

Krótko:

  1. Oszukiwanie
    Sprawa przegrania D. Trumpa wcale nie jest przesądzona – jak ogłasza większość mediów * .
    Mam na myśli przede wszystkim media głównego nurtu oraz te duże społecznościowe sterowane przez ich globalnych właścicieli.
    Otóż jeszcze nie otwarto kopert z głsami elektorów, co nastapi 6 stycznia, a potem wiceprezydent M. Pense może pokierować sprawą tak, że Trump pozostanie na urzędzie – zgodnie z uprawnieniami jakie daje konstytucja USA oraz z precedensami prawnymi. I tak się prawdopodobnie stanie. Zatem  dezinformacją jest że Joe Biden już jest prezydentem; nie jest jeszcze nawet prezydentem-elektem wg przepisów.
  2. Niekompetencja
    Skoro jest tak jak w punkcie 1., to media i politycy wykazują nie tylko nadgorliwość i tendencyjność, ale i niekompetencję w rozpoznaniu sytuacji. Dotyczy to też wielu ekspertów, którzy albo tylko takimi się mienią (nie znają procedur wyborczych w USA?) albo ukrywają fakty przed opinią publiczną. To może jeszcze mocniej uderzyć w ich reputację oraz wiarygodność mediów, gdy ostateczny wynik wyborów okaże się inny niż one ogłosiły. Przecież nie media decydują o wyniku abyśmy im ślepo wierzyli.
  3. Brak profesjonalizmu
    Obok wspomnianej niekompetencji widzi się w serwisach informacyjnych uprawianie bardziej propagandy i małpowania między sobą opinii, niż przekazywanie obiektywnej informacji, która powinna być pozbawiona uprzedzeń i właśnie opinii. Media plamią się cenzurą redakcji i autocenzurą autorów. Poprawność polityczna o wątpliwym ideologicznym zabarwieniu zabija profesjonalizm dziennikarski.
    W szczególności pomijano olbrzymią skalę nadużyć, w tym fałszerstw i lekceważenia prawa w trakcie wyborów.
    Zamieszanie w to obcych służb, np. chińskich, jest nośnym tematem dziennikarskim, ale ten aspekt cenzurowano.
  4. Tendencyjność
    Została pokazana w p. 3, ale świadczy też o tym, że media stały się narzędziem oszukiwania w rękach polityków i w sposób jawny bądź zakamuflowany tworzą politykę. Nie jest to odkrywcze, ale w oczach świadomych odbiorców jest blamażem branży.
    * Mniej świadomi nie wiedzą, że większość mediów jest bardzo zmonopolizowana przez parę globalnych podmiotów. Około dwie trzecie światowego rynku medialnego należy do czterech koncernów: WPP PLC, Omnicom Group Inc. (OMC) , Publicis Groupe (PUB),  Interpublic Group of Companies (IPG) i odpowiednio w hierarchii zależności do kolejnych podporządkowanych dużych koncernów medialnych.  Te są z kolei uzależnione od czterech mega monopolistów finansowych (funduszy pasywnych i międzynarodowego bankierstwa): Black Rock, Vanguard, State Street i Fidelity – wszystkie one mają przedstawicielstwa także w Polsce.
    Zatem, oprócz mniejszościowych wyjątków, nie mamy polskich mediów. Niestety dotyczy to i tzw. „mediów narodowych” skoro zachowują się podobnie. Stąd wniosek, że dziennikarze wymienionych mediów zasługują na ograniczone zaufanie, by nie powiedzieć dosadniej…
    Skutkuje to tym, że nawet D. Trump jest cenzurowany na twitterze czy Facebooku, a niemal cokolwiek opublikuje (także bez związku z wyborami) jest opatrywane komentarzem o „niewiarygodności”.  Media grają tylko do jednej bramki jakby miały monopol na wiedzę i prawdę. Uczciwe?

W sumie składanie gratulacji J. Bidenowi przez polityków i media oraz snucie z przekonaniem dalszych scenariuszy jest przedwczesne i może okazać się kolejnym blamażem.  Są podstawy sądzić że jednak ostatecznie to D. Trump obejmie prezydenturę.  Wtedy takie podlizywanie się Bidenowi rzuci cień na dalsze stosunki dyplomatyczne i personalne relacje między politykami, a także na pozycję rynkową wielu mediów. Republikanie deklarują oczyszczenie tego rynku z kłamców i tych, którzy kolaborują z propagandą chińską. Fake media to wcale nie to, czemu się przypina taką łatkę.
Blamaż pogłębi się zwłaszcza gdy dokładnie zostanie ujawniona kryminalna przeszłość rodziny Bidenów i jego politycznego zaplecza.

Wspomniałem na wstępie o pojemności tematu, bo oczywiście omawiane zjawisko dotyczy także wielu innych dziedzin. Przykładowo w artykule Uwikłanie mediów w dezinformację pokazałem jak media oszukują w zakresie narracji o obecnej „pandemii”.  Także tutaj traktuje się „ekspertów” i doradców wybiórczo tendencyjnie  i niemal tylko takich zaprasza się do mediów. Patrz tutejszy niedawny wpis Eksperci.

Nie dajmy się propagandzie, zwłaszcza lewackiej, która od dawna służy bardziej zniewoleniu niż deklarowanej walce o wolność!

PS.
To jest 301. wpis. Zatem masz jeszcze ew. 300 do zobaczenia – jeśli zechcesz.
Ponieważ piszę na różne tematy – pewnie coś dla siebie znajdziesz. Uwaga – to jest blog osobisty, zatem subiektywny – chociaż staram się by tezy były podbudowane.
Dziękuję za dotychczasowe odwiedzanie.

Epidemia ogłupienia

skorumpowana medycyna nie pomoże
… zwłaszcza jak daje złe rady

Miesiące propagandy i propagacji strachu
przez media, polityków i medyków – i dotarliśmy pod ścianę.
I wcale Covid-19 nie jest dziś największym zagrożeniem.
Zabije nas ludzka głupota i indyferentyzm.

𝓡𝓸𝓼𝓼 𝓜𝓓 @medmarros

 

Ogłupienie i ogłupianie (duraczenie jakby nazwał to Stanisław Michalkiewicz) jest smutnym komponentem naszych czasów. Z tego tematu wybieram dziś to, co szczególnie rzuca się w oczy.

Nie ma pandemii zdrowotnej wg klasycznego rozumienia słowa pandemia, ani wg realnych danych (o czym dalej). Natomiast niewątpliwie świat opanowała megapandemia ogłupienia.

Na czym ona polega?
Na powszechnej wierze w kłamstwa, działania wg tych kłamstw i poddawanie się im.
(Niektórzy decydenci nie tyle wierzą w kłamstwa, co cynicznie je wykorzystują dla swych różnych celów a są i tacy, którzy sami są autorami „fałszywych flag”).

Weszliśmy na kolejny poziom „kowidozy” (a także „korupcjozy” jak nazwał to Witold Gadowski). W Polsce – na podobieństwo szeregu krajów, mamy już ustawę covidową sankcjonującą i głupotę i zamordyzm – „ponadpartyjny konsensus”, a może raczej ponadpartyjne ogłupienie pod linijkę globalistycznej dyrektywy destabilizacji świata?

W komisjach i izbach parlamentu opozycja miała szansę na argument że rząd robi za dużo w błędnym kierunku, ale jeszcze go wzmacniała krzycząc, że za mało. Głupio do kwadratu. Jedynym ugrupowaniem w parlamencie, które wskazuje prawdę o covid i błędy w obecnej polityce jest Konfederacja. A rządzący gardłują, że idzie ona po trupach do swego celu politycznego – jakby miała ona teraz jakieś szanse na odebranie PiSowi władzy i jej objęcie.

Tymczasem Bill Gates et consortes ze sztabu NWO śmieją się jak łatwo udało im się ogłupić większość świata oraz zacierają ręce bo właśnie urobili opinię publiczną i rządy by szczepionka na covid (czytaj: bubel bez sprawdzenia bezpieczeństwa) znalazła masowych odbiorców, a oni zarówno zarobią miliardy jak zbliżą się znacznie do wymarzonego Nowego Porządku Świata.
Po wcześniejszych niepowodzeniach i zdemaskowanych fałszerstwach dotyczących poprzednich epidemii, w końcu udało się im zbliżyć do swego celu.

To bardzo niebezpieczne gdy decydenci (ministrowie, prezydent, który to podpisał), zwłaszcza tak wysoko postawieni, są ignorantami lub uzależnieni od rozkazów, ew. szantażu lub korupcyjnych dotacji.

Tyle wstępu w duchu oburzenia i rozczarowania, bo jeszcze trochę liczyłem, że opinia naukowców, lekarzy i głosy społeczne ze strony, która widzi sprawę trzeźwo – coś zmieni.
I od razu zastrzeżenie – nie neguję istnienia jakiegoś patogenu nazwanego roboczo (bo bez dostatecznego uzasadnienia) Sars-Cov-2, autentycznych dramatów (śmierci i cierpień) – chodzi mi o wyolbrzymiane roli covid-19 – „pandemia” uderza w promil ludzkości,  ale kosi ~50% małych biznesów, dewastuje społecznie. Doceniam też pracę lekarzy „frontowych” i służb towarzyszących im w ratowaniu życia.

Sformułowanie „Nie ma epidemii koronawirusa!” należy rozumieć właściwie. Chodzi o nieuprawnione użycie tego terminu. Mówi o tym prof. Bhakdi (autor dalej wymienionej książki i jeden z kontrybutorów książki „Fałszywa pandemia”  – bitchute.com/video/eEpv9jVHielu nieporozumieniach wokół covidu – przede wszystkim rozdmuchana sztucznie skala zjawiska.
W wypowiedzi jest wskazówka, że Polska mogłaby stać się liderem wyjścia z tego zaklętego kręgu fałszu. Warto wysłuchać w całości.

Wspomniane trzeźwe poglądy starałem się po raz kolejny pokazać w osobistym przeglądzie wydarzeń października związanych ze sferą zdrowia na LepszeZdrowie.info/news10.20. 
Jest tam sporo informacji, których w zasadzie tu nie będę powtarzał. W najkrótszym podsumowaniu – głównie o covid-19 w różnych aspektach – na przekór oficjalnej narracji służącej zastraszeniu bez racjonalnych podstaw i podejrzanej agendzie odbierającej wolności osobiste i gospodarcze. O złej roli mediów kontra ruch ludzi obudzonych. Przegląd różnych informacji z sieci.

W szczególności polecam artykuł Oskarżamy! gdzie przedstawiam po części ciemne strony obecnej polityki wobec „pandemii”, ale głównie coraz szerszy ruch protestu – zarówno w indywidualnych wypowiedziach szeregu specjalistów, zawiązujących się organizacji, jak i w wydaniu masowym – marsze, demonstracje, petycje.

Do wymienionych tam oskarżeń dokładam wypowiedź Pawła Skuteckiego Ostrzegam: Będzie Norymberga dla polskiego rządu oraz apel polskich lekarzy, którzy sprzeciwiwiają się akcji koronawirusowej.

Rząd narzuca kolejne „zasady bezpieczeństwa” w czasie epidemii, które nie dotykają najważniejszych aspektów zachowania zdrowia i przez to się nie sprawdzają (co widać po ilości ostrych przypadków). Czyli rekomenduje dalsze ogłupianie. Przedstawiam inne – uniwersalne propozycje: lepszezdrowie.info/zasady_bezpiec

W części tego artykułu jest o alternatywnych/komplementarnych metodach leczenia – w różnych przypadkach, które mogą mieć zastosowanie w obecnych kłopotach i do tego nawet bez lekarzy. Niestety w szpitalach praktykuje się administracyjnie narzucone procedury, które mogą doprowadzić do pogorszenia stanu pacjenta lub jego śmierci, mimo że istnieją skuteczne metody poza procedurami. Ale lekarz nie ma prawa ich zastosować pod groźbą utraty prawa uprawiania zawodu. A procedura chroni go. To kolejny przykład ogłupienia – w tym przypadku nakazowego w stosunku do pracowników zdrowia.

Przyznam, że nie mogę już wytrzymać tępej propagandy i indoktrynacji społeczeństwa – wylewa się to na nas wszędzie i bez przerwy. Rząd naciska by nie było tresury zwierząt. Ale ludzi tresować można. Np. w komunikacji miejskiej co chwila komunikaty „Pamiętaj o OBOWIĄZKU zakrywania ust…” Jakim obowiązku? Jak dotąd w świetle konstytucji to co najwyżej zalecenie sanitarne. I inne komunikaty, także podprogowe.

Podobnie wpis  Szczyt hipokryzji – jak to rząd chwali się szczególną troską o starszych, gdy w rzeczywistości jest czsto odwrotnie (przykłady).

Ta hipokryzja i szkodliwe działania władz mają wiele oblicz.

Absurdy różnych rozporządzeń oraz brak wewnętrznej ich logiki są zapewne każdemu znane.
Najwięcej zakażeń występuje w domach i mieszkaniach przez stłoczenie, stres i gorszą wymianę powietrza – orzekli niemieccy badacze. Jesteśmy uratowani! Trzeba po prostu zabronić ludziom mieszkać w domach i mieszkaniach.
I dlatego chcą nas jeszcze bardziej skoszarować na domowych kwarantannach nawołując do nie wychodzenia?

Rząd pracuje na swój upadek jakby z wewnętrznego ogłupienia. Zraził sobie przedsiębiorców, rodziców mających zwłaszcza małe dzieci –  zamierza karać mandatem rodziców, a być może również nauczycieli małoletnich, którzy nie przestrzegają nakazu noszenia maseczek, zraża młodzież do lat 16 że nie może sama wychodzić, oraz starszą dla której aktywność (sportowa, towarzyska, kulturalna…) jest podstawową wartością, wiernych, że mają ograniczenia w kościołach, aktywistów, że nie mogą manifestować, a nawet lekarzy – gdy mają odmienne pomysły na uzdrowienie obecnej sytuacji.
Najbardziej boli stosunek do dzieci. 
Dzieci powinny razem się bawić, socjalizować, rozwijać przez kontakty. Potrzebują ruchu. Kwatantannowanie dzieci i izolowanie dzieci bezobjawowych jest wielce szkodliwe dla ich psychiki.

Zarządzenia dotyczące dzieci wywołują lawinę różnych problemów – dla nich samych – psychologicznych, wychowawczych i zdrowotnych przez stres, dla rodziców (opieka, praca, stres), zdezorientowanych wychowawców, dla przedszkoli i szkół, dla poziomu edukacji …
Przykładów dotyczących cenzurowania lekarzy  jest coraz więcej – np. dr Paweł Basiukiewicz punktuje posunięcia rządu, ale z intencją wyjścia z impasu.
Przecież ilość zidentyfikowanych zakażeń nie ma żadnego znaczenia, liczą się chorzy w ciężkim stanie. System już jest niewydolny. Kończą się strefy COVID oraz NON-COVID. Należy zakończyć kwarantannę i izolację personelu bezobjawowego, oraz zlikwidować szpitale jednoimienne”. W innych postach na twitterze uzasadnia dlaczego to poprawi sytuację.
Wirusy są wszędzie, wprowadzane ograniczenia nie mają sensu, należy się skupić na realnie chorych.
Zamknięcie gospodarki jeszcze bardziej pogorszy sytuację – zabraknie pieniędzy, zwiększy się ilość chorych z depresji i zadawnionych chorób, dodatkowych śmierci.
Jak działa ściema: Gdzie są największe obostrzenia (np. Bawaria), tam pojawiają się  … najgorsze wyniki epidemiczne.
Ale to nie koniec jeśli chodzi o winowajców.

Naszkicowałem list do mediów (zwłaszcza różnych telewizji) pokazujący jak te media są winne szerzeniu raczej epidemii strachu i dezinformacji niż przyczyniają się do szerzenia prawdy. Media kompromitują się na różnych polach pokazując brak dziennikarskiego profesjonalizmu, ale tutaj zająłem się tylko jednym aspektem ich narracji.
Zobacz Uwikłanie mediów w dezinformację.

To wszystko budzi bunt i złość.

Rosną protesty, pojawiają się ujawnienia. które może doprowadzą do II Norymbergii. Trzeba protestować przeciw złym zarządzeniom, ogólniej – polityce, ale obecnie wiecami ulicznymi dajemy władzy pretekst do jeszcze większego dociskania śruby w imię zmniejszania „transmisji wirusa”. Zresztą te protesty niewiele dają, zatem może lepsze będzie piętnowanie medialne?

Próbuję iść tą drogą.  Wypuszczam do sieci coraz więcej odpowiednich materiałów – poniżej wybór, chociaż było tego więcej – nie do zmieszczenia w tym wpisie.

Dowodów ogłupienia i chaosu mamy bardzo dużo. Parę dalszych przykładów.

Chciałbym zwrócić uwagę że twierdzenie jakoby kryzys gospodarczy wywołał sam Covid jest mylące. Kryzys wywołały rządy podejmując się walki z wirusem na podstawie jedynie przekazów medialnych i opinii kilku urzędników z WHO. A teraz tylko brną dalej. Skoro tak wierzą w WHO to właśnie 5 października WHO stwierdziło, że „Koronawirus nie jest bardziej niebezpieczny niż zwykła grypa”. To dlaczego nie kończą tego obłędu, po co wciąż ten zamordyzm i szpitale polowe? (tym bardziej że niektóre stoją puste). Przypomnijmy a propos grypy – dla populacji poniżej 60 rż Sars-Cov-2  jest ŁAGODNIEJSZY niż grypa. To nie EBOLA.
Ze statystyk: ostatni tydzień października 2019 r. – grypa 130 tys, ten sam okres w 2020 r., grypa, 83 tys.
Nie tyle grypa zanikła, ale była zaliczana jako covid – kolejny przykład manipulacji danymi.

Każdy podejrzany i  hospitalizowany – wymaz. Zgon z powodu udaru, zatorowości, zawału, niewydolności wielonarządowej itp. jest kwalifikowany jako zgon covidowy, jeśli test był dodatni a nawet bez testu. Także zgon u chorego dotąd nie leczonego. Zatrważa kowidocentryzm i niechęć do racjonalnego rozumowania.

Czynniki ostatniego wzrostu śmierci: drastyczne zaniedbania opieki zdrowotnej z kumulacją, zwłaszcza wobec raka (> 20 tys. osób nie podjęło leczenia na czas), chorób wieńcowych, w tym brak dostępu przypadków ostrych do szpitali, synergia z sezonem grypowym, błędne leczenie „covida” (np. nadużywanie respiratorów), generalnie też nałożenie na stopniowe starzenie społeczeństwa i inne.

Działania rządu i jego namiestników doprowadzają do zapaści służby zdrowia, a przede wszystkim tragedii nie leczonych ludzi mających inne problemy zdrowotne.
Z ostatnich wiadomości – wojewoda mazowiecki (były minister zdrowia, groźny osobnik, co już wcześniej pokazał) zakazał leczenia takich pacjentów. Jeśli się to potwierdzi, to mamy udokumentowany dowód na działanie przeciw ludziom w imię urojenia co do realnej epidemii.

Rząd chwali się że na „walkę z covid” wydał już 300 miliardów zł (!).  Przypuszczam, że większość to zmarnowane środki a przy okazji zadłużenie Polaków na parę pokoleń i jeszcze większe uzależnienie od światowej banksterki.. Wokół tych finansów nie obyło się bez defraudacji, korupcji, różnych przekrętów, czynów kryminalnych pokazanych ze szczegółami w książce „Zapis zarazy” W. Sumlińskiego. Czyta się jak najlepszy kryminał, tyle że mowa o faktach (książka zasługująca na osobne omówienie). Wiara, że rząd ma czyste ręce jest kolejnym przykładem naiwności. Nawet jeśli wina nie zawsze jest wprost, to fakt ukrywania nieprawidłowości i brak postępowań karnych jest winą.
Oprócz strat jest to też narzędzie nakręcania kryzysu. Jak na Covid-19 idą pieniądze, to wszystkim beneficjentom zależy, aby to trwało, w szczególności by było jak najwięcej pacjentów covidowych.
To sposób na wydłużenie „epidemii” rękami tych, którzy powinni ją zażegnać – mają w tym swój interes
Taka „pandemia” nigdy się nie skończy. Przekupili medyków, bo bez nich ten geszeft by się nie udał. Lekarze w tej hucpie świadomie biorą w tym udział . To przeraża i poraża.
Zawód lekarza deprecjonuje się, chociaż nie uogólniałbym na wszystkich – może raczej to chory system doprowadza do demoralizacji.
Pamiętajmy – nie przedawniają się zbrodnie przeciwko ludzkości, umyślne zabójstwa, ciężki uszczerbek na zdrowiu.. 

Ostro o tym w artykule NFZ JAKO NARZĘDZIE DEPOPULACJI – ”PLANDEMIA” TO ZŁOTY BIZNES.

Oglądamy polityków w czarnych maskach i czarnych rękawiczkach. Czy to nie są zewnętrzne atrybuty gangsterów?

Należy jeszcze raz podkreślić, że zalążkiem i jądrem zła jakie opanowało świat jest wiara w testy PCR (w różnych postaciach), co nakręciło psychozę strachu i idące za tym zarządzenia.

Mantra „pandemia!” wzięła się z tego właśnie – to jedna z metod napędzania biznesu i realizacji agendy destrukcji wg NWO. Zmiana definicji pandemii wpłynęła na korzyści BigPharmy – zobacz np. to paradyzja.com/zmiana-definic
Było o tym w I tomie książki „Fałszywa pandemia”, ale jest już drugi tom,
Po kliknięciu linku zobaczysz spis bogatej treści oraz wykaz 13 naukowców i lekarzy – autorów rozdziałów z charakterystyką funkcji i dorobku.
Zauważyłem spory hejt na wydawcę reprezentowanego przez Grzegorza Brauna, ale widzę że niektórzy nie rozumieją (?), że: 1. G. Braun nie jest autorem książki, 2. Chodzi o słowo pandemia, które jest nieuprawnione – wynika ze zmanipulowanej nowszej definicji i statystyk wg niewiarygodnych  testów, 3. Nie mówi się tam, że choroba jest fałszywa, ale TAKA „pandemia”.
Oprócz tych książek mamy też „Koronawirus – fałszywy alarm? Liczby, konkrety, konteksty”, autorstwa Dr Karina Reiss, Dr Sucharit Bhakdi oraz „Zapis zarazy” W. Sumlińskiego – wystarczający z nawiązką materiał by zrozumieć o co naprawdę chodzi.
Oczywiście są podobne książki na świece. Ostatnio np. trafiłem na tę
Dr. Q, Eyes Wide Open: We are only as blind as we want to be (September 15, 2020).

Wszędzie jest mowa o zmanipulowanych statystykach. Także manipuluje się liczbą cykli w reakcji RT-PCR, by (-) stał się (+). Ale to nie wszystko. By liczba rzekomo zakażonych rosła, M. Morawiecki nakazał laboratoriom prywatnym podawania wyłącznie liczby wyników (+) bez podawania liczby zrobionych testów (Rozporządzenie z 23.X). Przy czym uwzględnianie wyników (+) z prywatnych laboratoriów dla podkręcenia statystyk, miało się rozpocząć dopiero od… 5 listopada.

Wcześniej, dla zaniżania statystyk robiono odwrotnie (Rozporządzenie z 9.X)  – laboratoria prywatne miały podawać tylko liczbę wykonanych testów, pomijając wyniki. Te bezczelne manipulacje podtrzymują panikę ale i stowarzyszone z epidemią biznesy oraz polityczne grupy wpływów.

Sam RT-PCR w ogóle nie nadaje się do diagnozowania. O oszustwie PCR i prof. Drostena zobacz ten materiał .

Kto nie ma czasu na zagłębianie się w ww. artykuły i książki – oto graficzna ich kwintesencja w zakresie testów. „Test” PCR i RT-PCR (nawet w powszechnie stosowanej modyfikacji prof. Ch. Drostena) nie może być determinantą zakażenia przez Sars-Cov-2, co zresztą twierdził sam Drosten a potwierdza ostatni komunikat MZ.

Zdjęcie
Słowacja przetestowała na obecność SARS-CoV-2 prawie 3,63 mln ludzi, czyli dwie trzecie mieszkańców Słowacji. Wyniki zaskakują – testy wykazały 38 359 osób zakażonych, co stanowi 1,06 proc. testowanych, przy czym  test genetyczny wykazał 10 razy mniej zakażeń od testu PCR, co potwierdziło niewiarygodność PCR. Gdy spłynęły takie wyniki Słowacy… przerwali testy.

Pod naciskiem takich danych – nie tylko ze Słowacji oraz z Unii Europejskiej, i nasz rząd (w końcu!) trochę otrzeźwiał.

Minister A. Niedzielski: Zmieniliśmy też definicję przypadku koronawirus – za osobę chorą teraz uznaje się nie tylko osobę z dodatnim testem PCR, ale też z widocznymi objawami i dodatnim wynikiem testu antygenowego.

Dokładniej: nowa definicja GIS: „Według kryterium klinicznego, za chorego uznaje się osobę, u której wystąpił co najmniej JEDEN z poniższych objawów: kaszel, gorączka, duszność, utrata węchu lub smaku o nagłym początku albo też zaburzenie smaku.”
Z tym niewiarygodnym testem PCR to słusznie (chociaż trudno zrozumieć że jeszcze będzie się go stosować równolegle), ale zawężenie objawów do jednego z listy, to już kolejny absurd – kaszel/gorączkę można mieć z wielu powodów, często dość błahych. Czyli wszyscy mamy być chorzy na COVID?
Zobacz jeszcze
A co to jest ten test antygenowy? 
Wg oficjalnych informacji to szybki test wykrywający białka charakterystyczne dla wirusa SARS-CoV-2.
Gdy typowy „test” PCR może wykryć pojedynczą cząsteczkę RNA w mikrolitrach roztworu (ale to wcale nie oznacza że mamy na pewno do czynienia z tym patogenem), testy antygenowe wymagają próbki zawierającej tysiące cząstek wirusa na mikrolitr, aby dać wynik pozytywny. Przy małej ilości wirusa w organizmie test może dać wynik fałszywie ujemny. Ograniczona dokładność testów może sprawiać, że wykonujące je osoby zyskają fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Ale daje też mało wiarygodne wyniki pozytywne.

To genialny wynalazek – szybko bada i spełnia oczekiwania rządu – daje wynik pozytywny takze tam, gdzie patogenu nie ma – np. w soku owocowym z butelki. Krótka demonstracja – https://twitter.com/i/status/1324374532057108480

Za nową strategią poszły milionowe zakupy tych testów (testy kasetowe), ale … prof. Robert Flisiak: testy antygenowe powinny wylądować na śmietniku! Wynik niczym ruletka. https://youtu.be/WCdPEs3v5rg.

Jakie jest zatem podłoże tego całego ogłupienia, światowej operacji?

Podaje się co najmniej trzy hipotezy, które nawzajem się wspierają.
  • Plan by „zaszczepić wszystkich” na covid-19, potem -21 itd. – Bill Gates i satelici z BigPharma
  • Plan NWO by podporządkować sobie całą ludzkość, uszczuploną znacznie przez swoje ofiary i przy okazji …
  • Zrujnować małe przedsiębiorstwa, klasę średnią – by przejąć ich majątek i utworzyć ponadnarodowe panspołeczeństwo panów (korporacje) i niewolników – nabywców i robotników.

Za tymi działaniami kryje się zarówno żądza władzy jak i pieniądza.

Nie będę wchodził dalej w takie hipotezy, natomiast  – po linii zdrowia – parę zdań o szczepieniach.
To obszerny temat wielokrotnie poruszany przeze mnie na www.LepszeZdrowie.info  (> wyszukiwarka), ale odnośnie szczepionki na covid – to jedno z największych zagrożeń, a wiara w nią to kolejne ogłupienie.

Należy najpierw przypomnieć o szczepieniach na grypę. To było przyczyną kolapsu w Bergamo – po jesiennych 2019 masowych szczepieniach. Starsi mają osłabiony układ odpornościowy – a u nas ciągła propaganda żeby właśnie ich szczepić na grypę! I kobiety w ciąży – KRYMINAŁ. Patrz:

Positive Association Found Amongst COVID Deaths & Flu Shot Rates Worldwide In Elderly

A propos wymazów, protokołów leczenia COVID-19 i szczepień: Art. 192 KK: § 1. Kto wykonuje zabieg leczniczy bez zgody pacjenta, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. § 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Niezależnie od tego, jakie w nowych szczepionkach będą trujące dodatki, szczepionka robiona w tak wariackim tempie i bez dostatecznych badań (na ogół parę lat) to odbezpieczony granat. A plan by szczepić wszystkich (wg Gatesa) to zupełne nieporozumienie.
Tym bardziej, że ok. 6 planowanych szcepionek z różnych firm to tzw. szczepionki genetyczne, które de facto nie są szczepionkami w klasycznym rozumieniu. Krótkie resume Jak działają i czym grożą szczepionki genetyczne?
O tym mówił już dość dawno np. Jerzy Zięba, podobnie Witold Gadowski – na podstawie źródeł naukowych. Możliwe są nieobliczalne skutki genetycznej modyfikacji człowieka (GMO) – na wszystkie przyszłe pokolenia (!) bez możliwości odwrócenia.
No i oczywiście – szczepionki nie leczą. Stanowczo za mało mówi się o leczeniu. Jak dotąd w szpitalach raczej podtrzymuje się pacjentów w funkcjach życiowych. Popełnia się błędy – były doniesienia, że mylono z covid z DIC – rozsianym wykrzepianiem wewnątrznaczyniowym w świetle małych naczyń krwionośnych, co daje się leczyć.
A najgłośniejszym hasłem są respiratory. Jednak jest coraz więcej dowodów na to, że respiratory są zabójcze dla pacjentów z COVID.
Im więcej zajętych respiratorów tym więcej zgonów. Widać to w statystykach.
O skutecznych metodach leczenia i zapobiegania są fragmenty we wspomnianym  artykule Zasady bezpieczeństwa.
Mówi o tym dość często red. W.Gadowski, np. w tym podsumowaniu tygodnia https://youtu.be/JEUZuazreNk  (od ok. 45’30”) – zwracam uwagę na fragmenty o lekach na covid, o tym że rząd zakupił dużo remdesewiru, który okazał się mało przydatny oraz o cenzurowaniu polskiego badacza, który ma pozytywne wyniki leczenia, ale nikt nie chce słuchać – u nas w ogóle brak jest dyskusji naukowej o CW19, są tylko dyrektywy.
Jednym  z wątków ogłupiania jest akcja maski.
Od artykułu Maskarada minęło już wiele czasu i jeszcze bardziej utwierdzam się, że są nieprzydatne (oprócz szczególnych profesjonalnych przypadków) a dla noszących szkodliwe – to narzędzie dyscyplinowania społeczeństwa i element propagandy, że rząd coś robi.
30 października.  Minęły trzy tygodnie od wprowadzenia kagańców we wszystkich miejscach publicznych i ilość „zakażonych” z 5300 wzrosła do 21 600. Jeśli coś jest kompletnie idiotyczne i nie działa, to można być pewnym, że Ministerstwo Zdrowia to wprowadzi JESZCZE BARDZIEJ. I tak się dzieje.

Ktoś dowcipnie napisał:

Jeśli maski pomagają to po co dystans 2 m? Jeśli dystans pomaga to po co maski? Jeśli maski i dystans pomagają to po co Lockdown? Jeśli punkt 1+2+3 pomaga to po co szczepionka? Jeśli szczepionka będzie bezpieczna to po co zwolnienie od odpowiedzialności w razie powikłań?
Mamy oto świat szmat, szmatławców medialnych i szmatławych polityków, którzy chcą zeszmacić obywateli – nie tylko maskami ale pod wieloma względami…
Prof. Robert Flisiak, prezes Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych: „wyjątkowym absurdem jest nakaz chodzenia w maskach w terenie otwartym czy też umieszczanie całego kraju w strefie żółtej”. A teraz tym bardziej w strefie czerwonej.
Podobnie wypowiedziało się paru innych polskich profesorów, nie licząc lekarzy i publicystów, którzy zgłębiali zagadnienie.
Pseudopandemia ma tylko jeden plus – obnażyła wszystkich tych, którzy wcześniej sprawiali mylne wrażenie kompetentnych, inteligentnych, oddanych swoim przekonaniom, wierze i powołaniu. Poznaliśmy fałszywych i sprzedajnych polityków, lekarzy, urzędników, dziennikarzy i duchownych… Fałszywe autorytety. Nie wierzmy im zanadto wg zasady kapitanozy, niektórym wcale – jeśli nie chcemy popaść w jeszcze większe ogłupienie.
————–
W artykule wykorzystałem parę wątków moich interakcji z czytelnikami na twitterze.

Największy livestream w historii

Rose - Icke livestream

I am, we are in power
David Icke.

Największy livestream w historii (cz.3, nagranie).

> https://londonreal.tv/1000000-fighting-for-freedom/

Cokolwiek sądzisz o Davidzie Icke i jego poglądach (uważany przez niektórych za co najmniej ekscentryka) – zobacz/wysłuchaj – dla potwierdzenia prawa wolności i przeciwko cenzurze, jaka dotyka takich wizjonerów i wojowników własnej (czy tylko?) prawdy. Nawet jeśli się nie zgadzasz – czy w ogóle czy w szczegółach (pod tym względem są pewne nieścisłości a nawet błędy). Ale nie o to chodzi…
Icke jest wierny swojej misji od ok. 30 lat wg hasła
Do what you know to be right,
oraz wg słów Briana Rose, który przeprowadza wywiad
WE WILL NOT BE SILENCED.
WE WILL NOT BE CENSORED.
WE WILL NOT BE STOPPED.

Dotyka najważniejszego aktualnego nurtu naszej rzeczywistości i wydarzeń (jak covid19).
Krok po kroku – głębiej i głębiej. Ma duży związek z kondycją człowieka, dalszym jego rozwojem oraz całej cywilizacji.
Mimo 3 godzin wywiad nie wyczerpuje tego dużego tematu (kogo to interesuje szerzej np.  w aspekcie zdrowia, pokażę koneksje i materiały na życzenie, część znajdziesz i tutaj).

Przy okazji – na kanale Briana jest więcej ciekawych wywiadów.

Strona D. Icke: https://www.davidicke.com/

Przekaż dalej, jeśli uważasz, że warto robić to, co uważasz za słuszne.
„Jeden człowiek nie zmieni świata, ale jeden człowiek może przekazać informację, która go zmieni”.

Inna wiosna

zmartwiona
Są powody do wątpliwości i przygnębienia, ale…

Niezbywalna wolność człowieka:
wybrać swój stosunek do dowolnej
okoliczności i własne odpowiednie działanie.
Viktor Frankl

Pierwszy kwartał i początek wiosny był zdominowany wszechobecnym tematem epidemii Cov-19 i  wirusa SARS-CoV-2. Sprawa ma szereg aspektów. Jako że interesuję się medycyną, było to także przedmiotem  przeglądu wiadomości w comiesięcznych  „Nowości zdrowotne LepszeZdrowie.info” za marzec.
W skrócie (ale zobacz sam): Cztery artykuły wprowadzające i szereg wpisów szczegółowych. W szczególności podniosłem wagę naturalnej odporności i sposobów leczenia. Pytałem jak groźny jest koronawirus z Wuchan – dwie narracje i dylematy. Podałem mniej znane fakty i sposoby na koronawirusa.
Najbardziej interesuje mnie czy i jak wirus jest leczony, czy rzekomy duży (to sprawa względna porównując np. z grypą) odsetek zgonów ma inne przyczyny.
Jeśli prawdą jest że w Chinach ogłoszono zanik epidemii, to jak udało się ją zwalczyć. Zastanawia, że nasi lekarze jakby nie zadawali takiego pytania, nie próbują pójść podobną drogą. Leczenie to inne zagadnienie niż izolacja. Czyżby np. zastosowanie medycyny chińskiej uwłaczało na tyle medycynie zachodniej, że nawet kosztem zdrowia pacjentów nie przyjmą do wiadomości tamtejszych metod?
Były też doniesienia o chińskich sukcesach w leczeniu dużymi dawkami witaminy C. Zaakceptowanie tej metody oznaczałoby przyznanie racji naturoterapeutom, którzy są u nas zwalczani za takie rady. W szczególności wściele zwalczanemu „znachorowi” Jerzemu Ziębie, który merytorycznie to opisał i propagował. Pod tym względem jest on przykładem cenzury „z automatu” – cokolwiek by mówił. Zamknięto mu kanały na YouTube, vimeo i twitterze. Doprawdy – zamknięcie umysłów i siłowa obrona farmacji, która – jak widać słabo radzi sobie z epidemią.
Były doniesienia o szeregu lekarzach, którzy pokazali dużo skuteczniejsze metody, ale ich też się (jak dotąd) nie słucha, a nawet sekuje.
Przykładowo francuski dr Didier Raoult leczył 1000 pacjentów z koronawirusem ze skutecznością 99,3%. Badanie wykazało, że 100% pacjentów z koronawirusem, którzy otrzymali kombinację hydroksychlorochiny i azytromycyny, zostali wyleczeni w 6 dni.
https://techstartups.com/…/french-researcher-dr-didier-rao…/

O tych i innych skutecznych (porównawczo) lekach mówił Witold Gadowski na podstawie swego śledztwa dziennikarskiego  – https://gadowskiwitold.pl/aktualnosci/komentarz-tygodnia-czy-jest-lek/ , za co YT skasowało mu wypowiedź i musiał ją przenieść na vimeo. (był też ciąg dalszy, ale nie wdaję się w szczegóły – chodzi mi o fakt cenzurowania takich wypowiedzi). Dodam tylko że D. Trump rekomenduje stosowanie leków z hydroksychlorochiną – czyżby się nie liczył dla swoich polskich „sprzymierzeńców”?

Jeden ze znajomych skomentował post Gadowskiego mniej więcej tak (powtarzam z pamięci):
Samoloty budują konstruktorzy płatowców, mosty inżynierowie budownictwa, a od leków są medycy i farmaceuci.

Ale… kogo cytował W. Gadowski? Przecież lekarzy.  Jak nikt inny tego nie chce ujawnić, to czyż nie jest to rolą niezależnego dziennikarza? Przy okazji – a kto wprowadza w Polsce technologię 5G i zarządza nią w imieniu rządu ministerstwem cyfryzacji? Minister M. Zagórski – bez wykształcenia technicznego, nie mówiąc o kierunkowym, v-minister W. Buk – podobnie,  oraz  J. Szczurek-Żelazko – pielęgniarka. Więc jak to jest z tymi kompetencjami?
To tylko przykład jeden z wielu.

Wracając do lekarzy – podobnie z ostracyzmem spotkały się osoby i stanowiska renomowanych specjalistów od wirusów i zdrowia publicznego, jeśli ich narracja odbiegała od oficjalnej. Wspomnę np. o  doktorze Wolfgangu Wodargu (został za to wyrzucony z organizacji „Transparency International Deutschland”).

Ale patrząc szerzej – o czym wiele razy pisałem – mam większe zaufanie np. do inżynierów, którzy wypowiadają się w sprawach zdrowia niż do partyjnych aparatczyków oraz nawet do tych lekarzy-urzędników, którzy oddalili się od praktyki lub lekarzy tak zahukanych pracą że nie śledzą rozwoju nauki. Dodam w tym zakresie pewnego smaczku cytując wypowiedź znajomego Janusza Dąbrowskiego, autora całej serii książek o zdrowiu, innowatora i naturoterapeutę. Sam jest inżynierem i nawiązał do Jerzego Zięby – też inżyniera, ale z dwudziestoparoletnią praktyką w zakresie terapii i zdrowia:

Tytuł „INŻYNIER” – to obecnie dla niektórych słowo-narzędzie służące jako inwektywa…

Niezależnie od p. Jerzego Zięby, mnie również kilkakrotnie wyzwano od „inżynierów” 😁.
I jakoś tak jest, że ci usiłujący obrażać nijak nie są w stanie pojąć, że studia inżynierskie – to studia bardzo ścisłe – gdzie trzeba opanować m.in. matematykę, geometrię wykreślną, fizykę, chemię, projektowanie, technologie wykonania, automatykę, wytrzymałość materiałów, metaloznawstwo, mechanikę budowli itd. itp. – w zależności od profilu kształcenia. Studia takie uczą też pewnej ścisłości rozumowania – bo technika raczej niewiele ma wspólnego z dyskusjami filozoficznymi w wydaniu „małych jaśków” z piaskownic o „wyższość świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy”…
I jak to jest, że ci usiłujący obrażać, nijak nie są w stanie również pojąć, że otaczają się wytworami myśli inżynierskiej jakimi są mosty, samochody, budynki, komputery, sprzęt medyczny, telefony komórkowe, statki oceaniczne, pojazdy kosmiczne, ba! nawet zwykłe garnki czy żelazka… I kiedy inżynier popełni błąd np. przy obliczaniu konstrukcji – to może dojść nie tylko do awarii urządzeń czy katastrofy budowlanej – może dojść do śmierci wielu ludzi.
I jeszcze jedno – jak inżynierowie, niebędący rasowymi polonistami, mogą pisać książki? Kto im dał do tego prawo?! jak śmią?! Na co sobie pozwalają?! Przecież nie kształcili się w kierunku „pisania” czy „mówienia”?! Prawda?! Bezczelne typy… 😁

Pozwoliłem sobie, też jako inżynier, na poniższy komentarz pod wpisem Janusza:

Coś w tym jest. Z własnego przykładu: studia techniczne dały mi bardzo dużo, ale uważam się za …humanistę. Mniejsza o wiele lat pracy w zawodzie, która coś konkretnego tworzyła, ale tak sobie porównuję – stosunkowo mało humanistów – tych tylko na tym skupionych, potrafi np. stworzyć samemu serwis internetowy, rozwiązać równanie, dobrze posłużyć się arkuszem kalkulacyjnym, napisać program, który rozwiąże mu jakiś problem, zaprojektować i wykonać jakiś mebel czy domek na działce, coś naprawić w domu, przeanalizować prawdopodobieństwo lub korelację, zrozumieć dobrze wykresy itd. – rzeczy przydatne nie tylko w zawodzie ale i w życiu prywatnym. A do tego – dla odprężenia technik sięgnie po literaturę piękną lub filozoficzną, natomiast nie sądze by humanista często sięgał po pozycje z matematyki (dla mnie uczta) lub fizyki. Zatem – nie umniejszając roli humanistów, nie dajmy się sekować za to, że jako inżynierowie lubimy poszerzać swoje horyzonty i komentować inne dziedziny.

Na Zachodzie zrozumienie tego, że nie tyle dyplom, co wiedza czyni kogoś kompetentnym, jest większe.
Biorę przykład kolejnego inżyniera – dra SHIVA Ayyadurai (MIT PhD.,  Inventor of Email, US Senate 2020. Scientist. Biologist. Inventor. Entrepreneur. Creating the Future. Truth Freedom Health. CytoSolve. Systems Health.EchoMail. CleanFoodCertified – jak przedstawia się hasłowo na twitterze ).

Ma wiele mądrych wypowiedzi na różne tematy, w tym obecnej sytuacji epidemicznej. Z tego względu poproszono go o wywiad w programie wRealu24, który … też został zdjęty przez YT – mimo że był merytoryczny i bez naruszenia zasad społecznościowych. Ale w przypadku tej stacji to nie pierwszy raz – poprawność polityczna przeszła w stadium poprawności prorządowej i promedycznej w postaci jawnej cenzury – na skalę już nie do zniesienia (w sensie psychicznym, ale może i faktycznym?).

We wspomnianych na LepszeZdrowie.info nowościach marcowych był zaanonsowany kolejny artykuł dyskusyjny, który pojawił się niniejszym blogu pt. Ciernie korony .  Po powtórce niektórych wątków z ww. treści przeszedłem do dyskusji czy główna narracja jest prawdziwa i czy panika nie jest wyolbrzymiona. Oparłem się na szeregu wypowiedziach bynajmniej nie dyletanckich. Są coraz mocniejsze poszlaki że wirus jest sztuczny i może być elementem broni biologicznej. Fałszowane i naciągane są też dane o liczbie zgonów. Każdego zmarłego, u którego lipnym testem stwierdzono domniemanego koronawirusa, choćby miał 90 lat i był obłożnie chory na inne ciężkie choroby, zalicza się do ofiar „pandemii”. Celem takiego fałszowania statystyk jest naturalnie utrzymywanie nas w strachu i przerażeniu. Zapraszam do artykułu po szczegóły.

Zapowiedziałem kolejny artykuł  poruszający aspekt cywilizacyjny  i „świadomościowo-duchowy” obecnych zjawisk – niewątpliwie wstrząsnęły one ludźmi i pokazały słabość naszej technicznej cywilizacji, rządów, uczą pokory.  Mówi się „już nic nie będzie takie jak dawniej”.
Jest to większe zjawisko niż wiele osób sobie uświadamia. Powstał więc wpis pt. Reset świata? (cz.1). 
Będzie przynajmniej jeszcze część 2 – prawie gotowa, ale czekam na pewne potwierdzenia.
Poruszyłem w cz. 1 między innymi kontrowersyjny temat resetu w sensie pozytywnym w ujęciu zjawiska Qanon.
Co to jest (w zakresie a b c) i jakie są przewidywania – dla wielu temat nowy i szokujący…, chociaż nie wiadomo jeszcze na ile i jak się zrealizuje.
Sprawy medyczne i koronawirusa poruszam dość często na https://www.facebook.com/Zdrowie.i.Fitness/.

Ta wiosna jest inna także dlatego, że przy pięknej pogodzie zamknięto nas w domach jak w więzieniach. Narzucono drakońskie zasady poruszania się – pod groźbą wysokich kar.
Jako wielki amator lasu i ruchu cierpię z tego powodu szczególnie. Zamknięcie lasów uważam za bezsensowne. Co innego pola biwakowe (gdzie można ustanowić patrole), a co innego spacery po lesie. Ok. 40% Polaków mieszka na wsi – często w pobliżu lasów – oni też i zwłaszcza narzekają na to ograniczenie wolności.
Stosunkowo niedawno powróciłem (bo był i tutaj) do tematu Shinrin-Yoku w tym wpisie http://lepszezdrowie.info/shinrinyoku_po_polsku.htm, gdzie pokazałem korzystne dla zdrowia działanie przyrody.
Do podanych tam argumentów można dodać szereg innych, jak: korzystny wpływ jonów ujemnych z lasu (w porze ciepłej lepszy kontakt z ziemią przez dotyk masujący i uziemiający), działanie olejków eterycznych, umożliwienie ruchu, ucieczka od smogu elektromagnetycznego, czystsze powietrze, „kąpiele leśne” (relaks w szerokim zakresie…).
Ponadto zakaz wydaje się niekonstytucyjny oraz nie widać powodów dlaczego miałby coś poprawić – przeciwnie – jest zdrowotnie szkodliwy.
Chyba że chodzi o … jeszcze większe zastraszenie ludzi (stres, gniew, …), co jest czynnikiem obniżenia odporności.
Osobiście staram się jednak nie upadać na duchu, ruszam się na ile to możliwe,  mam sporo zajęć w domu i przez to ten czas nie dłuży mi się za bardzo – nawet mam subiektywne uczucie szybkiego przemijania kolejnych tygodni.
Próbuję na swoją skalę stosować się do powiedzenia, że to ograniczenia czynią mistrza.

Skoro mamy utrudnienia w wychodzeniu z domu, zachęcam tych którzy mają balkony lub mogą otworzyć okna na słoneczną stronę, by w południe naświetlali się promieniami słonecznymi ok. 20 minut (lepiej nie dłużej, gdy słońce jest ostre).
Nawet to pozwoli odsłoniętej skórze wytworzyć sporą porcję witaminy D dzięki promieniowaniu UVB. A to posłuży wzmocnieniu odporności i wielu korzystnym zmianom zdrowotnym. Dlaczego i jak np. tutaj:
http://lepszezdrowie.info/Slonce.htm.

Oprócz tych specyficznych aspektów – czujemy się odcięci od kontaktów, ja ubolewam że nie widziałem wnuka od 2 miesięcy, że nie spotkamy się rodzinnie w święta a może i dłużej, że pokrzyżowały się plany wyjazdowe – mimo że wszyscy czujemy się dobrze i potrafimy przestrzegać higieny.

Oprócz tego narasta kryzys suszy – kolejny rok bez zimy i opadów, coraz niższy poziom wód gruntowych, złe rokowania dla rolnictwa i spodziewany (już zresztą obserwowany) wzrost cen. W rodzinie mam osobę  przekonaną, że kryje się za tym jakiś plan pognębienia Polski …
To pogłębi kryzys gospodarczy, o którym już tu nie będę pisał, bo swoje uwagi zawarłem we wspomnianych artykułach.
Do tego doszedł krajowy kryzys polityczny związany z wyborami i zamieszaniem w kręgach władzy. Chociaż uważam że wybory można przesunąć, to w sumie mniej mnie to obchodzi, ponieważ nie widzę kandydata, którego chciałbym poprzeć – chyba że dla wskazania, że nie istnieje jeden przesądzony wynik i dania ekspozycji tym, którzy jej nie mają przez właśnie… cenzurę.
Wszystko to frustruje, ale… mimo wszystko jestem dobrej myśli, bo przeczuwam że te problemy zblekną po pewnym czasie w ciszy po burzy (a dla wtajemniczonych – w czasie Q-pax, o czym będzie w kolejnym wpisie).

PS. Powtarzam się czasem w swoich wpisach/artykułach, ale ze względu na ich bardzo mały zasięg, jest to pewna metoda na trochę lepszą ekspozycję. Nie zabiegam o nią specjalnie ani nie reklamuję się, ale jeśli coś się spodobało lub nie – daj komentarz lub podziel się z innymi.

Prawda i fałsz

myths-facts

Wiedzę buduje się z faktów, jak dom z kamienia;
ale zbiór faktów nie jest wiedzą,
jak stos kamieni nie jest domem.

Henri Poincaré

W związku z pewną dyskusją wracam do tematu, który był podejmowany przeze mnie wielokrotne artykułach i dyskusjach, prawie obsesyjnie na przestrzeni co najmniej 20 lat.
Będę się zapewne powtarzał, ale wiem że takie wpisy aktywnie żyją w sieci dość krótko – mimo że wciąż są dostępne (jeszcze? – bo cenzura dobiera się i do blogów).

Polecono mi, by mnie „naprostować”,  Krótki film o prawdzie i fałszu  (no, nie taki krótki…; nota bene jest znacznie więcej podobnych publikacji na różnych kanałach). Znałem ten film wcześniej, obecnie go sobie odświeżyłem.

Ten film jest dobry, zwłaszcza w zakresie metodologii. Pierwsza część przypomina mój artykuł  z  2004 r., który ostatnio wyciągnąłem z archiwum nieistniejącej już dawno strony L-earn.net
( https://lapidaria.home.blog/2019/11/09/podstawowe-bledy-w-mysleniu/ ),
ponieważ od paru lat zajmuję się udostępnianiem dorobku Stefana Garczyńskiego, który sporo życia poświęcił „errologii” i napisał o tym parę książek.
.
Ale to propedeutyka i nic nowego – to podstawowy warsztat, który musiałem znać w pracy naukowej.
By ująć to jak najkrócej, ale i bez uogólnienia…wspomnę tylko o paru zastrzeżeniach.

Chociaż myśl przewodnia jest słuszna i w dobrej wierze, to już niektóre przykłady ilustrujące ten wywód są nietrafione i pokazują, że i autor sam wpadł w pułapki. Podkreśla znaczenie znajomości tematów, a przyłapuję go na tym właśnie, że część z nich zna chyba tylko ze stronniczych relacji. Gdzieś od 2 do 4 minuty podaje przykłady pewnych stwierdzeń z których jedne uważa za prawdziwe, inne nie. Ale nie podaje które są jakie – z jednej strony słusznie, by nie pokazywać postawy dogmatycznej, ale nie jestem pewien czy gdyby odpowiedział, czy miałby 100% rację. Rozumiem, że nikt nie ogarnia wszystkich dziedzin, podobnie  – rzecz jasna ja (ale oceniając staż, myślę że więcej niż autor).
Była taka wyliczanka tematów, które autor uważa za fikcję lub teorie spiskowe. W pewnych ma rację, w innych nie i niepotrzebnie wrzuca wszystko do worka „wyśmiać” i … wyśmiewa. Ezoteryka źle się wielu osobom kojarzy, ale często po prostu oznacza te sfery wiedzy, które są ukrywane – przecież przypadek występujący nawet w naukach jakimi zajmują się dyplomowani naukowcy. Różdżkarstwo sprawdza się od wieków praktycznie, a że nie do końca znamy jej mechanizmy to właśnie ciekawy temat dla nauki. Ruchy antyszczepionkowe mają podstawy zarówno merytoryczne jak i ze względu na administracyjne szykany i negowanie pewnych praw obywatelskich.  UFO jest jednym z lepiej udokumentowanych zjawisk, ale często zbyt łatwo identyfikuje się „Unidentified” z „zielonymi ludzikami” i podobnymi trywializacjami.  Itd. itd.
Gdy autor tak z góry traktuje te tematy jako fikcję, bajkę, to już nawet nie próbuje podać źródeł na których opiera swój osąd. Domniemanie typu „bo wszyscy to wiedzą”  nie jest podejściem naukowym, które tak chwali.
Ci „wszyscy” to mogą być ludzie, którzy spłycają lub negują zagadnienia pod wpływem „poprawności”  różnej maści, mają w tym interes lub wiedzą tylko tyle, co gdzieś pobieżnie usłyszeli.  Często są ignorantami a się wypowiadają i opinia o danym zjawisku staje się coraz bardziej podobna do końcowego wyniku  „głuchego telefonu”.

By skomentować dokładnie te wątki nagrania trzeba by napisać sporą broszurę – nie mam już na to sił i czasu (wobec innych zajęć i kondycji mego wieku, może kiedyś przy konkretnej okazji).

Z tymi spiskami jest pewien kłopot – rozpowszechniony pogląd, że nie istnieją.
Niestety, jest wprost przeciwnie. Już o tym wspomniałem także tutaj (np. Spiski?). Najbardziej widać to w naukach historycznych, politycznych i samej polityce, archeologii, a nawet (!) w fizyce (ciekawy temat, który warto rozwinąć osobno), w naukach medycznych i praktykowaniu medycyny, …

Co do historii – jak mówi prof. Grzegorz Kucharczyk „Jestem historykiem, więc wierzę w spiski”.
Ale nie trzeba być profesorem by to widzieć wyraźnie – gros historii i  polityki, a nawet globalna gospodarka i finanse to właśnie spiski – brutalna walka o dominację, swoją „prawdę” i korzyści. (Napoleon Bonaparte: „Historia to uzgodniony zestaw kłamstw”.)

Nie będę wchodził na szerokie wody – skupię się przez chwilę na medycynie, ponieważ tym się głównie zajmuję, gdy tropię różne zakłamania.
By to zrozumieć (piszę ogólnie, potencjalnie do jeszcze nieświadomych, myślę, że ty wiesz o co chodzi, więc przepraszam za tę krótką dygresję), trzeba właśnie widzieć sprawę historycznie i przez pryzmat gry interesów.

To biznes stworzył obecne oblicze farmacji, medycyny a nawet sporej części nauk.
W danym przypadku chodzi o „medycynę rockefellerowską” (dobrze opisaną), ustanowioną ok. 100 lat temu i konsekwentnie od tamtego czasu dążącą do hegemonii. De facto ustanowili już dość dawno obowiązującą jedyną narrację, tzw. medycynę akademicką. Opanowano piśmiennictwo branżowe, a poprzez kredyty, granty i nagrody podporządkowano uczelnie i instytucje badawcze. W akademiach, na przekór dawnej tradycji, już się prawie nie dyskutuje – tam się naucza wg programu.

Medycyna zaczęła służyć farmacji a nie odwrotnie. Lekarze stali się sprzedawcami leków i prawie automatami realizującymi narzucone procedury, których nie wolno pominąć pod groźbą ostracyzmu i wykluczenia z zawodu. Lekarze tak wyszkoleni po prostu sami nie dociekają głębiej jak to jest – ufając temu, co kiedyś przekazano (czasem  zdawkowo) im na studiach, a potem wierzą okólnikom i procedurom ustalonym przez urzędników. Zresztą, zostali tak omotani administracyjnie, że nie mają nawet czasu na indywidualne, niezależne studiowanie.

Ten stan rzeczy wymusił też odpowiednią narrację w mediach.
Chociaż posiadam wiele takich przykładów, to tu przejdę do konkretnego przytoczonego w materiale– sprawa dra A. Walkefielda.
Ogólnie można scharakteryzować tego rodzaju wypowiedzi jako bezmyślne od lat powtarzanie sfałszowanych i plotkarskich wiadomości – nawet przez utytułowane osoby –  bez dokładnego sprawdzenia samego źródła(eł) (a nie jakiegoś artykułu, który napędził fałszywą propagandę w obronie farmacji; mam materiały źródłowe). Jak wiadomo fake newsy rozprzestrzeniają się szybko i gdy mają mocne wsparcie biznesowe – są niemal nie do odkręcenia.

To, że kłamstwa były, są i będą głoszone – nic (?) nie poradzimy, ale z racji że widea autora mają ok. 150 milionów wyświetleń, to  już potencjalnie mocno przyczynia się do powielania takich kłamstw i mnie niepokoi. Zatem w tym przykładzie autor sam nie świeci dobrym przykładem, do czego zachęca.

W filmie podano ciekawy ranking wiarygodności źródeł (wg autora), z którym można się zgodzić, aczkolwiek mam parę uwag.
Mądrość i wiedza to nie tylko nauka w ujęciu „to, co zostało opisane w publikacjach naukowych”.
Przełomy technologiczne, w paradygmatach, wynalazki i odkrycia były nie raz dziełem nawet amatorów, jakiegoś przebłysku, kreatywności na pograniczu duchowej inspiracji, bywało że na przekór obowiązującej nauce. Powinniśmy o tym pamiętać. Także w ogóle w rozróżnianiu prawdy od fałszu.

Oprócz ścisłej metody naukowej doceniam przynajmniej jeszcze trzy kryteria:

1) Komu to służy?
2) Jakie są owoce działań? („po owocach poznacie ich”) i podobne do tego –
3) Praktyka.
Te kryteria wręcz wzorcowo funkcjonują właśnie w zakresie medycyny i praktyk prozdrowotnych, chociaż (co zrozumiałe) trudno establishmentowi to przyznać.

Przykładowo, jeśli pewne praktyki stosowane poza zatwierdzonymi procedurami medycznymi powtarzalnie sprawdzają się lepiej od tych proceduralnych, to jest to dowód a przynajmniej fakt z praktyki, który nauka powinna wziąć na warsztat a nie prześladować. Ostatecznie, trzeba poprawić teorię lub/i zmienić zatwierdzoną praktykę .

Mam też prywatnie kryterium ze sfery … ducha.
Myślę, że nauka jest zbyt zadufana w sobie gdy wiąże się tylko z podejściem materialistycznym. Prywatnie sądzę (i mam na to argumenty), że nauka w ogóle jeszcze raczkuje i czeka nas jeszcze wiele zaskoczeń.
Zadaję w pewnych przypadkach pytanie: „Co w tej sytuacji uczyniłaby miłość?”
Oraz „czy naprawdę to JA – to moje wewnętrzne, tak sądzę, czy jest to jakieś wpływy zewnętrzne?”
Mam jeszcze inne podobne, ale tego już nie będę wtrącał do dyskusji o nauce.

W rankingu wiarygodności źródeł nie uwzględniono (co nie dziwi, ale trzeba mieć w pamięci), że prawdę naukowcy przekazują sobie (także) w czasie kuluarowych dyskusji na konferencjach, często w bardzo wąskim zaufanym gronie, gdzie nie wystawiają się jawnie na konformistyczne oceny, ingerencję prowadzącego prezydium i kamery. Wtedy są szczerzy. Znam szereg takich „przecieków” – przypadkowych lub zamierzonych.

Autor prawie nie uwzględnia tego, że tak jak światem rządzi pieniądz i kłamstwo, tak dzieje się w znacznej mierze i w nauce.
To kolejny klucz jakim przychodzi mi się posługiwać, gdy czegoś nie rozumiem. Zadaję sobie pytanie: czy nie dostrzegając tego nie jestem naiwny?

Od dawna przyglądam się zjawisku kłamstwa w ogóle, które uważam za jedno z głównych grzechów (i nie mam na myśli ujęcia religijnego, chyba że ktoś hejtuje i pomawia a nie pamięta o 8. przykazaniu) i przyczynę degradacji nie tylko nauki ale cywilizacji.
Wtedy tak wynoszona w rankingu „metoda naukowa” zaczyna zastanawiać.

Przyznaję – tu włącza się emocja.

Kłamstwo, głoszone jako prawda, doprowadza do wściekłości (Mikołaj Gogol).

Natomiast co do nauk medycznych, to nawiążę do wysokiego umiejscowienia w owym rankingu recenzji naukowej. Niestety, w tym przypadku to też zły przykład („pudło”), ponieważ utytułowani emerytowani redaktorzy naczelni tak renomowanych pism branżowych jak np. New England Journal of MedicalLancet przyznali że ok. połowa tamtejszych publikacji, mimo recenzji, jest po prostu nieprawdziwa (zmanipulowana).

To rzuca bardzo zły cień na wiarygodność tzw. Evidence Based Medicine, co staje się frazesem i rykoszetem uderza w wiele dziedzin medycyny. Istnieją podejrzenia, że dzieje się podobnie i w innych branżach, co szkodzi nauce w ogóle.

Podobnie wynoszenie w rankingu publikacji z uczelni przyprawia mnie o uśmiech. O uczelniach już wspomniałem wcześniej.
Oczywiście, można to różnicować, ale w związku z medycyną i z polskimi uczelniami, to po prostu nieznajomość tego jak się to w wielu przypadkach odbywa.

Padł zarzut, że konserwatyści, „prawica”, ogół społeczeństwa, boją się nowego i dlatego negują postępy nauki i jej nie rozumieją. O ile w masie tak może być, to nie docenia się doświadczenia życiowego ludzi, którzy widzą że „postęp” nie zawsze jest postępem i właśnie kryterium owoców pokazuje że świat w szeregu aspektach idzie złą drogą. Osobiście widzę to, a jednocześnie jestem entuzjastą mądrych zmian i innowacji.

Reasumując, na stare lata stałem się sceptykiem do tego stopnia, że mało czemu i komu ufam, stąd może też popełniam błąd „w drugą stronę”. Mimo że inżynier, to coraz bardziej humanista…

Legendy współczesne (na przykładzie)

3 małpy
nie zamykajmy umysłu na możliwości…

Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby ludzie dobrej woli  nic nie robili”
Edmund Burke

Ten wpis z 20 stycznia 2020 długi czas był ukryty, ujawniam go dopiero we wrześniu 2020 – na niedługo przed 19. rocznicą zamachu na WTC w Nowym Yorku.
Były pewne powody, ale dziś już mam doprawdy dość wszelkich kłamstw, które zwłaszcza w 2020 zatoczyły jeszcze szerszy krąg.

Wpis składa się z dwóch zasadniczych części – pierwsza traktuje o różnych kłamstwach  i spiskach ogólnie, druga przedstawia przykład związany właśnie z WTC.
Decyzję o publikacji wsparła wypowiedź Hanny Kazahari z 3.09.20 – https://lbry.tv/@fabnews:c/Atak-na-WTC:e 
(zobacz też linki).
Hanna opowiada o okolicznościach w jakich dowiedziała się o tych wydarzeniach będąc w Kuala Lumpur. Mnie zastały one też za granicą (przebywałem wtedy tydzień w Hannowerze) i podobnie to przeżywałem. Wtedy potoczna wiedza o wypadku była narzucona medialnie, dopiero później zaczęły pojawiać się liczne wątpliwości.
Ta druga część wpisu znajduje się w oddzielonej sekcji.


Tytuł pojemny, bo zahaczający o wiele tzw. mitów założycielskich (znamy to dobrze z historii i polityki), mitów medycznych (dużą część serwisu Lepsze Zdrowie poświęcam ich ujawnianiu), religijnych, innych. Nie mam zamiaru wchodzić tu na tak szerokie wody.

Gdy poruszałem w różnych miejscach (także parokrotnie na tym blogu) sprawę spisków, często spotykałem się atakiem lub wyszydzeniem.

Z takim mniej więcej jak np. w sprawie chemtrails (to  krótka dygresja).

Cytuję:
Absurd, to super tajny mocodawca potrafi zamknąć gębę 150 tysiącom pilotów na całym świecie, jakieś 2 razy tylu mechanikom oraz obsłudze naziemnej, ale nie potrafił np. utrzymać w tajemnicy że Monika Lewinsky zrobiła laskę Clintonowi?

Albo:
Przecież to niemożliwe – pryskają na siebie, swoje rodziny?

Podobnie w kwestiach różnych false flags (tj. akcjach fałszywej flagi, akcji przykrywkowych, inside jobs), spiskach politycznych mających na celu wywołać wojny, przejąć władzę lub zlikwidować wrogów i niewygodne osoby, itp.

Faktycznie – trudno w to uwierzyć na pierwszy rzut oka czy pierwsze odczucie. Ale nie o wiarę tu chodzi.
Nie będę się zatrzymywał nad owym zjawiskiem chemtrails – też mam z tym pewne kłopoty – nie tyle czy istnieją, ale dlaczego i przez kogo. Chciałbym się mylić, ale nawiązując do powyższego cytatu – tylko o tym, że  jednak można zarzut osłabić.

Nie 150 000 ale może 1500, są to wojskowi zaprzysiężeni w kwestii tajemnicy,  niektórzy mogą być nawet indoktrynowani, że geoinżynieria jest zbawcza, może inni kupieni, więc tym bardziej się nie wychylają. Zaś wyżsi mocodawcy żyją w enklawach bezpieczeństwa oraz znają antidota na zagrożenia. Może też nie dbają o przyszłość innych, używają życia a „po nas choćby potop”.
Chemtrails jest też dobrym przykładem na zjawisko stępienia percepcji lub wypierania ze świadomości faktów, które są przed oczyma i ewidentne. W danym przypadku – patrzysz w niebo, nawet może widzisz te kratownice, ale nie dociera do ciebie, że to coś nienormalnego… Tu nawet nie chodzi o naukowe wytłumaczenie, którego wielu nie zrozumie – bywa że oni nawet tego nie dostrzegają…

Sprawę tę kiedyś (2015-16) nieco naświetliłem w tym artykule Chemtrails. Ale to oczywiście nie jedyny przykład.

Rzecz w tym jak dalece, zwłaszcza w USA, pewne tajemnice potrafią być mocno ukrywane.
Znanym tematem „spiskowym” jest UFO – rzecz jak mało która dobrze udokumentowana, a jednak oficjalnie wciąż zaprzeczana. To też duży temat – nie na teraz. Mógłbym napisać książkę o tych sprawach i zjawiskach z różnych zakresów funkcjonowania teraźniejszej i starszych cywilizacji, bo śledzę je od ponad 30 lat, zastanawiam się jednak, czy warto, bo większość ludzi i tak nadal będzie tkwić w błogiej naiwności.

Pewnie byłbym szczęśliwszy nie wiedząc o tym wszystkim. Ale byłem kiedyś bardzo oszukany, potem studiowałem zagadnienie prawdy i kłamstwa i tak się to potoczyło, że już nie było odwrotu do nieświadomości.
Powołam dwa znamienne cytaty.

Długoletni dyrektor FBI Edgar Hoover, odnosząc się do sprawy zabójstwa prezydenta Kennedy’ego, stwierdził:

Jednostka jest upośledzona, stając twarzą w twarz ze spiskiem tak monstrual­nym, że nie może uwierzyć, że istnieje.

Oraz (tamże):

Czasami sprawa nas przerasta i musimy usunąć się na bok, pozwolić, aby historia potoczyła się swoim torem.

Oraz jak powiedział Marshall McLuhan:

Tylko małe sekrety muszą być strzeżone.
Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.


Ludzie nie często zdają sobie sprawy z brutalności polityki, a zwłaszcza stopnia tej cechy. W imię interesów imperialnych lub/i biznesowych rządy lub służby nie zawahają się by posłać na śmierć tysiące ludzi z zimną krwią, a cóż dopiero mówić o pojedynczych osobach. Chociaż czyny Stalina i Hitlera są dobrą ilustracją, to na nich ten „styl działania” się nie zakończył.  To styl psychopatycznych „elit”.

Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy. – Alexis de Tocqueville

Ale nie tylko w tej sferze tak się dzieje.

Jako przykład –  wyszła na jaw sprawa fałszywe flagi jeśli chodzi o wojnę w Afganistanie (2001) i Iraku (2003), rozpoczętą i przeprowadzoną na podstawie spreparowanego powodu.


Jest to też okazja na pokazanie dość dobitnego przykładu manipulacji w zamachu na World Trade Center (WTC) popularnie nazywanego 9/11 – od daty kiedy wydarzenie miało miejsce.

Dalszą część artykułu poświecę temu przykładowi, bo pokazuje jak bardzo można otumanić społeczeństwo, a nawet – wydawałoby się  – mądrych ludzi.

Oficjalna narracja jest wciąż ta sama – zamach terrorystyczny Al-Kaidy.
Ukazały się różne opracowania rządowe i czołowych gazet, nawet książek  – w zasadzie z tym samym przekazem. Przykładowo mam książkę „11 września 2001 – Jak to się stało i co dalej” z nagłówkiem na okładce: Pierwsza poważna i wyczerpująca próba odpowiedzi najwybitniejszych ekspertów na nurtując cały świat pytania.
(Praca zbiorowa, wydana przez Amber za oryginałem „How did this happen?” jeszcze tego samego 2001 r.)

Bardzo się pospieszyli by jedyna „słuszna”interpretacja poszła w świat.

A w istocie nie jest to praca ani poważna, ani wyczerpująca, wręcz pełna pustosłowia i propagandy – może oprócz paru (na 23) ogólnikowych artykułów o geopolityce.

Mimo, że pisano o tym już wielokrotnie, jest dokumentacja filmowa, relacje świadków, to mit ataku Al-Kaidy i jego przebiegu trwa. Jest wygodny dla uzasadnienia innych posunięć politycznych, buduje pewną legendę.
Nawet jeśli niektórzy wiedzą że to legenda – im też wygodnie jest ją podtrzymywać a nawet podsycać.

Powiesz – kolejny wymysł spiskowy…
Zapytam więc – czy umiesz myśleć? Co jest dla ciebie ważne – argumenty czy kłamstwa? Jakim więc jesteś człowiekiem?…

Ale rozważmy sprawę na spokojnie.

Wiele faktów fizycznych i organizacyjnych związanych z zamachem nie da się pogodzić z podawanymi oficjalnie.
Istnieje w dowodzeniu empirycznym pewien schemat przyjmujący, że zgodność już kilkunastu czynników empirycznych z modelem matematycznym daje prawie pewność że model (teza) opisuje dane zjawisko.  Ma tu zastosowanie naukowa metoda porównywania atrybutów i ew. ich koniunkcja.

W metodologii tej dwa niezależne od siebie zbiory atrybutów, jakie opisują dwa różne obiekty lub zjawiska, są z sobą porównywane w celu udowodnienia że obiekty lub zjawiska, które one opisują, są identyczne.

W danym przypadku można ją przykładowo zastosować porównując zaistniałe odkształcenia, nadtopienia, składy chemiczne, dynamikę procesu, pozostałości po zjawisku, itp. pomiędzy zaobserwowanym przebiegiem zawalenia wież i stanem gruzowiska z modelami teoretycznymi i doświadczeniami związanymi z metodologią wyburzeń.

Chociaż tutaj dysponujemy bardziej swobodnym materiałem, to co jeśli dowodów, mocnych poszlak oraz niewyjaśnionych znamion danego zjawiska jest kilkaset?

W danym przypadku posłużę się pewną publikacją. Jest to książka Michała Sawaśko z 2017 r. pt.
11 września. Niepokojące pytania.
Autor jest politologiem i działaczem społecznym.
Książka powołuje 64 źródła informacji. Ja mógłbym jeszcze dodać inne.
Ma ponad sto stron, na każdej przeciętnie są 3 do 5 takich pytań z omówieniem – z różnych punktów widzenia i dotyczących różnych aspektów wydarzenia. Zatem mamy do czynienia co najmniej z 300 elementami, które pokazują, że oficjalne stanowisko co do 9/11 jest fikcją – z prawdopodobieństwem równym 100% z pomijalnie małą odchyłką. Te fakty mają różną „moc”, ale pamiętajmy o koniunkcji prawdopodobieństw, która czyni ostateczny wniosek.
W zasadzie wystarczy parę z podanych tam argumentów, które to rozstrzygają, ale pozwól że zrobię wyciąg kilkudziesięciu, byś mógł(a) wybrać wg swego uznania, te, które akurat najlepiej do ciebie trafiają.

Zatem – zaczynamy, oto lista wybranych faktów wskazują­cych na to, że zamach z 11 września był operacją służb ame­rykańskich oraz faktów wskazujących na udział w zamachu służb izraelskich.
Będzie to miejscami „niepoprawne politycznie”  – zauważ, że cytuję z książki, a tam często są cytaty z kompetentnych badaczy i polityków – nawet jeśli i ja mam pod tym względem czasem zastrzeżenia – pretensje nie do mnie.  Cenzura jest wrogiem rzetelnego relacjonowania i prawdy.

———

Relacja Aarona Russo, który w wywiadzie udzielonym Alexowi Jonesowi mówił, że na 11 miesięcy przed zamachem z 11 września Nicholas Rockefeller ze słynnej rodziny bankierów i biznesmenów powiedział mu, że nastąpi pewne wydarzenie, po którym Stany Zjednoczone dokonają inwazji na Afgani­stan oraz Irak i będzie prowadzona „wojna z terroryzmem”.

Wypowiedź byłego prezydenta Włoch Francesco Cossigi, który w wywiadzie udzielonym gazecie „Corriere della Sera” w grudniu 2007 roku powiedział, że wszystkie służby specjalne w Ameryce , Europie dobrze wiedzą, że zamach z II września był planowany , zrealizowany przez Mossad z pomocą syjonistycznego światka w innych krajach.

Opublikowanie we wrześniu 2000 roku dokumentu zatytuło­wanego „Przebudowa amerykańskiego systemu obrony” pod którym podpisali się między innymi Donald Rumsfeld, Jeb Bush, Paul Wolfowitz i Dick Cheney, a w którym stwierdzo­no, że proces transformacji, nawet jeśli przyniesie rewolucyjne zmiany, będzie długotrwały, chyba że dojdzie do katastroficznego zdarzenia, czegoś w rodzaju nowego Pearl Harbor.

Ostrzeżenia, jakie przed zamachem otrzymało wiele osób, mówiące o niebezpieczeństwie, które ma wystąpić w dniu 11 września w Stanach Zjednoczonych. Ostrzegano przed po­dróżą samolotem 11 września, jak również przed przybyciem w tym dniu do bliźniaczych wieżowców WTC.

Brak odpowiedniej reakcji ze strony właściwych służb w sytuacji niedozwolonej zmiany kursu przez cztery samoloty pasażerskie, wskutek czego żaden z tych samolotów nie został przechwyco­ny przez myśliwce. I to w sytuacji, gdy służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo wiedziały o zagrożeniu zamachem, podczas którego samoloty mają zostać wykorzystane jako pociski.

Nadzwyczajna liczba ćwiczeń wojskowych z udziałem NORAD [Północnoamerykańskie Dowództwo Obrony Przestrzeni Powietrznej], które odbywały się podczas zamachu, wyznaczonych wcześniej na dzień 11 września.

Dane pochodzące z lotniska, z którego wystartowały loty 11 i 175, dotyczące tych lotów, stojące w sprzeczności z oficjalną wersją wydarzeń.

Doświadczeni piloci nie byli u stanie wykonać na symulatorze lotów trafienia samolotem w wieżowce WTC przy prędkości, jaką miały samoloty, które 11 września uderzyły w WTC.

Na nagraniach ukazujących uderzenie samolotów w wieżowce WTC widoczny jest silny błysk następujący w momencie ze­tknięcia się dziobu samolotu ze ścianą budynku.

Ustalenie przez członków organizacji Pilots For 911 Truth, na podstawie danych z systemu ACARS [do komunikacji ze statkami powietrznymi poprzez wiadomości tekstowe], że lot 175 o godzinie 9.03, gdy oficjalnie uderzył w WTC2, w rzeczywistości znaj­dował się blisko 300 kilometrów od Manhattanu i że znajdował się w powietrzu jeszcze 20 minut po swoim rzekomym rozbiciu.

Relacje wielu świadków o eksplozjach wewnątrz wież WTC, na różnych wysokościach, które następowały po uderzeniu w nie samolotów aż do zawa­lenia.

Relacje świadków o jasnych błyskach, trzaskających dźwię­kach oraz trzęsieniu ziemi tuż przed zawaleniem się bliźnia­czych wieżowców WTC.

Relacje o eksplozji, która nastąpiła w podziemiach WTC l kil­ka sekund przed uderzeniem w ten wieżowiec samolotu.

Bliźniacze wieże zawaliły się szybkością bliską prędkości swobodnego spadania, co zdaniem wielu ekspertów jest nie­możliwe bez udziału ładunków wybuchowych.

Po zawaleniu się wieżowca WTC 1 przez kilkanaście sekund stał jeszcze sam jego rdzeń, po czym osunął się w dół, tak jak­by rozpłynął się w powietrzu.

Nadzwyczajne wydarzenia mające miejsce wewnątrz wieżowców WTC w okresie poprzedzającym zamach, takie jak ćwiczenia, podczas których wieże były częściowo ewakuowane, niespotykane wyłączenie zasilania w weekend przed 11 września, podczas którego wszystkie drzwi z elektrycznymi zamkami były otwarte, a kamery ochrony nie działały, wycofanie od 6 września psów wykrywających ładunki wybuchowe i inne.

W dniu zamachu do pracy w bliźniaczych wieżach przyszło znacznie mniej ludzi niż normalnie.

Oficjalnie nie odnaleziono czarnych skrzynek samolotów, któ­re uderzyły w WTC. Tymczasem strażak, który pomagał w ich poszukiwaniu, Nicholas DeMasi, podał, że odnaleziono trzy spośród czterech urządzeń.

Zawalenie się wieżowca WTC7, oficjalnie z powodu pożaru, w sposób identyczny jak przy kontrolowanym wyburzaniu.

Relacje dwóch świadków, którzy znajdowali się wewnątrz wieżowca WTC7 o eksplozji, z powodu której nie mogli wydostać się z budynku, a która nastąpiła przed zawaleniem się bliźniaczych wieżowców.

Relacje świadków o eksplozjach w WTC7 poprzedzanych jego zawalenie.

Nagranie stacji CNN , na którym widać, jak policjant mówi, aby odejść od budynku WTC7, bo ten zostanie wysadzony.

Poinformowanie przez stacje CNN i BBC oraz agencję Reuters o zawaleniu się budynku WTC7 zanim do tego doszło.

Nigdy – ani przed, ani po 11 września 2001 roku  żaden wieżowiec nie zawalił się w  wyniku pożaru, choć zdarzały się ogromne pożary w tego typu budynkach. Tymczasem 11 września, według oficjalnej wersji wydarzeń, z tego powodu zawaliły się całkowicie trzy wieżowce.

W rumowisku powstałym po zawaleniu bliźniaczych wieżowców o WTC7 znajdowały się stopione elementy stalowe oraz płynny  metal.  Ruiny wygaszono ostatecznie dopiero l3 grudnia.

Odkrycie przez naukowców nanotermitu w pyle po zawaleniu wieżowców WTC oraz na stalowych elementach z rumowiska.

Zdjęcia z rumowiska po zawaleniu się bliźniaczych wież, na których widać kolumny rdzenia wieżowca ścięte pod kątem 45 stopni, tak jak jest to robione przy kontrolowanym wyburza­niu. W miejscu przecięcia widoczna jest stopiona stal.

Stwierdzenie przez, geofizyka Andre Rousscau na podstawie przeprowadzonych analiz, że fale sejsmiczne zarejestrowa­ne 11 września 2001 roku w Nowym Jorku w czasie uderzenia samolotów oraz zawalania się budynków, mają swoje źródło w eksplozjach, co świadczy o kontrolowanym wybu­rzeniu trzech wieżowców WTC.

W lipcu 2001 roku kompleks WTC został, po raz pierwszy w swojej historii, wynajęty. Najemcą był miliarder Larr Silverstein, który wynajął kompleks WTC na 99 lat.

Ekipa FEMA [Federalna Agencja Zarządzania Kryzysowego], która prowadziła działania w WTC po zamachu, przybyła na miejsce już 10 września.

Kontrolerzy lotów obserwujący na ekranach radarów samolot, który uderzył w Pentagon, sądzili że był to samolot wojskowy. Bowiem jego prędkość, zwrotność, wykonywane manewry nie  pasowały do samolotu liniowego.

Opinie doświadczonych pilotów o niemożliwości wykonania przez Boeinga 757 takiego lotu, jaki wykonał samolot uderzający w Pentagon.

Opinie instruktorów o bardzo słabych umiejętnościach pilotażu Haniego Hanjoura – człowieka mającego, według oficjalnej wersji wydarzeń, pilotować w sposób mistrzowski samolot, który uderzył w Pentagon.

Piloci z organizacji Pilots For  911 Truth próbowali na symulatorach lotów powtórzyć wyczyn przypisywany Hanjourowi, ale żadnemu z nich się to nie udało.

Aby samolot mógł uderzyć w Pentagon, musiano dezaktywować chroniącą ten budynek rakietową artylerię przeciwlotniczą.

Samolot uderzył akurat w taki fragment Pentagonu, który był remontowany i zwiększano jego odporność na atak. Gdyby uderzył w inne  miejsce, zniszczenia i liczba ofiar i byłyby większe.

Rozmiary otworu powstałego w ścianie   Pentagonu po uderzeniu samolotu, widoczne zanim zawaliła  się zaatakowana część budynku, nie pasowały do rozmiarów  Boeinga 757. Otwór był za mały na szerokość i na wysokość.  Górna krawędź otworu znajdowała się na wysokości 8,5 metra nad ziemią, tymczasem wysokość Boeinga 757 wynosi 13,5 metra.

Po uderzeniu w Pentagon nie znaleziono w jego wnętrzu ani na zewnątrz prawie żadnych szczątków samolotu. Boeing 757 waży 58 ton.

W miejscu uderzenia w Pentagon obecne były po zamachu ele­menty samolotu nie pasujące do Boeinga 757.

Oficjalnie podano, że zidentyfikowano załogę i pasażerów samolotu, który uderzył w Pentagon, na podstawie badań DNA i odcisków palców. Jak mogły przetrwać szczątki ludzi, którzy mieli być na pokładzie samolotu, skoro ten wyparował?

Z miejsca zamachu w Pentagonie wyniesiono ogromny paku­nek przykryty plandeką.

Relacje świadków o eksplozjach towarzyszących atakowi na Pentagon.

Po uderzeniu w Pentagon ludzie, którzy znajdowali się w rejonie zamachu, czuli unoszący się zapach kordytu – materiału wybuchowego używanego przez wojsko.

Nie ujawniono żadnego nagrania z kamer monitoringu znajdujących się w rejonie ataku na Pentagon, pokazującego obiekt, który uderzył w budynek, pomimo że takie nagrania powinny istnieć. Zamiast tego ujawniono nagrania dwóch kamer z parkingu Pentagonu, bardzo słabej jakości, na któ­rych widać, że coś leci i uderza w budynek, ale nie widać, co to jest.

Na ujawnionych nagraniach dwóch kamer, które zarejestrowały atak na Pentagon, widoczny jest biały dym ciągnący się za obiek­tem uderzającym w budynek, co nie pasuje do samolotu liniowego. Ponadto widać jasny błysk eksplozji w momencie uderzenia w budynek, co nie pasuje do eksplozji paliwa lotniczego.

Oficjalnie podano, że urządzenie CVR wchodzące w skład czarnych skrzynek lotu 77, odnalezione w Pentagonie, które rejestruje odgłosy i łączność w kabinie pilotów, niczego istot­nego nie zarejestrowało.

Dane z urządzenia FDR [rejestratora parametrów lotu], które oficjalnie wchodziło w skład czarnych skrzynek lotu 77 odnalezionych w Pentagonie, wskazują na inny tor poruszania się samolotu, niż głosi ofi­cjalna wersja wydarzeń, i wskazują, że samolot nie mógł ude­rzyć w parter Pentagonu, lecąc tuż nad ziemią, jak jest to widoczne na nagraniach kamer z parkingu Pentagonu.

Relacje naocznych świadków będących w pobliżu Pentagonu w czasie zamachu, mówiące, że tor poruszania się samolotu był inny, niż jest to oficjalnie podawane.

W czasie, gdy doszło do ataku na Pentagon, w jego okolicy widziano samolot wyglądający na Boeinga 747 model E-4B, będącego lotniczą jednostką Ogólnokrajowego Dowodzenia Kryzysowego. Samolot ten widziano już zanim nastąpiło ude­rzenie w Pentagon.

Odkrycie informatyka Warrena Stutta, który na podstawie da­nych z czarnej skrzynki lotu 77 ustalił, że drzwi do kokpitu były przez cały czas lotu zamknięte, na co wskazywał czujnik stanu tych drzwi.

W zaatakowanej części Pentagonu znajdowały się księgowe dane komputerowe oraz rachunki. W przeddzień zamachu ujawniono brak ogromnej kwoty będącej w gestii Pentagonu. Nie wiadomo, co się z tymi pieniędzmi stało.

Na kilka dni przed zamachem część oficerów przeniosła się ze swoich biur znajdujących się w tej części Pentagonu, która  miała zostać zaatakowana, do pomieszczeń oddalonych o po­nad 200 metrów od tego miejsca.

W miejscu, gdzie według oficjalnej wersji wydarzeń rozbił się lot 93, znaleziono bardzo mało szczątków samolotu i nie znaleziono ciał ofiar.

Szczątki samolotu oraz szczątki ludzkie były znajdowane w promieniu 15 kilometrów od miejsca, w którym miał rozbić się lot 93.

Relacje świadków wskazujące na możliwość zestrzelenia samolotu w okolicy Shanksville w dniu zamachu.

Zapis urządzenia CVR lotu 93, rejestrującego odgłosy i łącz­ność w kabinie pilotów, ujawniono tylko rodzinom ofiar, które musiały podpisać zobowiązanie pod odpowiedzialnością kar­ną, że nie będą informować nikogo o tym, co usłyszą. Ostat­nich trzech minut zapisu nie ujawniono.

Opublikowane w roku 2006 zdjęcia dokumentujące odnalezie­nie czarnych skrzynek lotu 93 wskazują na to, że wchodzące w ich skład urządzenie CVR nie jest tym z lotu 93.

Z zapisu urządzenia FDR lotu 93, rejestrującego wszystkie parametry lotu, niemożliwe do odtworzenia były dane mówiące o jego wysokości. Jest niemożliwe, aby z całego zapisu FDR akurat te dane były niedostępne.

Odkrycie, że o 10.06 lot 93 znajdował się  około 20 kilometrów na południowy wschód od miejsca, gdzie miał się rozbić,  oddalając się od niego. Tymczasem według oficjalnej wersji wydarzeń lot 93 rozbił się o 10.03.

Dane z systemu ACARS wykazujące, że lot 93 o godzinie 10.10 znajdował się ponad 900 kilometrów od Shankville.

Z zapisu systemu ACARS wynika, że start lotu 93 nastąpił o 8.28. Tymczasem oficjalnie lot 93 wystartował o 8.42.

Relacja pracownika lotniska o tym. że w kokpicie lotu 93 w dniu 11 września widział jako drugiego pilota inną osobę niż ta, która oficjalnie była drugim pilotem lotu 93.

Pracownik United Airlines 10 kwietnia 2003 roku zobaczył na lotnisku Boeinga 757, na którego ogonie widniał numer, jaki miał samolot lotu 93.

Wszystkie cztery samoloty, których – według  oficjalnych da­nych – użyto do przeprowadzenia zamachu, miały  wówczas na swoich pokładach niezwykle małą liczbę pasażerów. Zajętych było w nich 20-50 procent miejsc, tymczasem inne jednostki tego dnia miały zajęte 70-90 procent miejsc.

Według oficjalnej wersji wydarzeń, kilkanaście osób będących na pokładach samolotów uprowadzonych 11 września miało w trakcie porwania prowadzić rozmowy przez telefony komór­kowe. Tymczasem rozmów tych nie było w wykazach połączeń posiadanych przez sieci komórkowe.

W odpowiedzi NTSB [Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu] na prośbę o udostępnienie kopii dowo­dów, na podstawie których zidentyfikowano samoloty biorące udział w zamachu. stwierdzono, że NTSB nie posiada żadnych materiałów zawierających wnioskowane dane.

Natychmiast po zamachu telewizje na całym świecie wyemitowały nagranie pokazujące jakoby Palestyńczyków wiwatują­cy na ulicach z powodu ataku przeprowadzonego na Amerykę. W rzeczywistości nic takiego się nie wydarzyło. Wyemitowa­ne nagranie pochodziło sprzed l l września, a widoczne na nim zachowanie  ludzi było związane ze świętem.

Prezydent Bush powiedział, że w trakcie zamachu, gdy był z wizytą w szkole na Florydzie, widział w telewizji pierwsze uderzenie samolotu w wieże WTC i myślał, że był to błąd pilota. Tymczasem pierwsze uderzenie w WTC telewizje pokazały dopiero wieczorem. Jeżeli Bush widział rano nagranie tego zdarzenia, to musiało ono pochodzić z tajnego źródła, z kamery ustawionej przed zamachem. Poza tym jak Bush mógł sądzie, że był to błąd pilota, skoro przed 11 września informowano go o zagrożeniu zamachem, w którym samoloty mają być  wykorzystane jako pociski, a wieże WTC już w 1993 roku były  obiektem   zamachu   terrorystycznego  przypisywanego Al-Kaidzie?

Operacje finansowe dokonane niedługo przed zamachem z 11 września przez inwestorów niezwiązanych z Al-Kaidą, świad­czące, że ich autorzy wiedzieli, co się wydarzy, i chcieli na tym zarobić.

Informacje mówiące o tym, że co najmniej 9 z 19 ludzi uzna­nych oficjalnie za sprawców zamachu nadal żyje.

Przed zamachem z 11 września służby amerykańskie miały ogromną liczbę informacji o planach terrorystów z Al-Kaidy przeprowadzenia zamachów w Stanach Zjednoczonych, w tym o planie użycia samolotów jako pocisków, jednak nie podjęły w związku z tym odpowiednich działań.

Przed zamachem z. 11 września agentom FBI zajmującym się zwalczaniem terrorystów muzułmańskich przełożeni uniemożliwiali działanie.

Na rok przed zamachem z 11 września program antyterrorystyczny Able Danger działający w Departamencie Obrony zi­dentyfikował cztery osoby uznane później za sprawców zama­chu, w tym Mohameda Atte, jako członków Al-Kaidy.

Niektórzy Arabowie spośród 19 uznanych za sprawców zama­chu, w tym Mohamed Atta, byli na terytorium USA śledzeni przez izraelskich szpiegów.

Grupka pięciu obywateli Izraela, agentów Mossadu. obserwowała z daleka i filmowała atak na WTC, okazując wielką radość z powodu tego, co się działo, kamery skierowali na WTC zanim pierwszy samolot uderzył w wieże. Później w izraelskiej telewizji powiedzieli, że „dokumentowali wydarzenie”.

Na zebraniu Narodowej Rady Bezpieczeństwa zwołanym przez prezydenta Busha 11 września po zamachu dyrektor CIA Tenet poinformował, że podsłuchano, jak pięciu agentów Mos­sadu gratuluje sobie sukcesu.

Ustalenie przez brytyjski wywiad w 2002 roku, że komórki Al-Kaidy, które przeprowadziły zamach z 11 września, były infiltrowane przez Mossad.

Działalność i raport Narodowej Komisji do spraw Ataków Terrorystycznych w USA, wskazujące, że prawdziwym celem tej komisji było zatuszowanie prawdy o zamachu z 11 września.

Powiązanie Bin Ladena i Al-Kaidy z CIA, a nawet uzasadniona teza, że Bin Laden i Al-Kaida to w dużym stopniu kreacja CIA.

Gdy doszło do zamachu , armia USA była już gotowa do inwazji na Afganistan. Ustawa Patriot Act, przedstawiona jako odpowiedź na zamach z 11 września, był gotowa przed nim.

Nie wiadomo, czy terroryści z Al-Kaidy faktycznie uczest­niczyli w zamachu, chociaż zbyli do tego celowo prowokowani, ponieważ istnieją poważne wątpliwości, czy rzeczywiście uprowadzili cztery samoloty pasażerskie i wykonali nimi samobójcze loty. Co prawda za takim prze­biegiem wydarzeń przemawiają rozmowy telefoniczne, jakie miały być prowadzone z pokładów porwanych samolotów przez pasażerów i stewardessy, ale rozmowy te mogły zostać sfabrykowane. Wiele przemawia za tym, że samoloty, które uderzyły w WTC oraz w Pentagon, nie były tymi, o których mówi oficjalna wersja zamachu i były zdalnie sterowane, a w Shanksville nie rozbił się lot 93.

Książka M. Sawośki sugeruje celowe nietypowe detonacje. Są i inne tezy, np. działania z zewnątrz przez nieznany obiekt jak to sugestywnie i analitycznie pokazano w tym filmie.
Możliwe są też wersje operacji kombinowanej.
Analiza oficjalnych i amatorskich nagrań pokazuje, że były dokonywane różne manipulacje by ukryć prawdziwy przebieg wypadków.

Jednak niniejszy artykuł nie ma celu badawczego ani ustalenia „ostatecznej prawdy”, ale wskazanie na przykładzie jak wokół oficjalnej narracji tworzone są  mity i jak oszukuje się społeczeństwo.
Nawet jeśli ten przykład i książka okazałyby się niewystarczająco celne, to zasięg tej alternatywnej narracji jest na tyle mały, że wersja oficjalna będzie jeszcze żyła długo, chyba że nastąpi coś na kształt urzędowego ujawnienia.
Są dalsze niezależne dochodzenia oraz naciski pewnych organizacji by ujawnić spisek.
Nie mam na dziś złudzenia, że rząd USA tę sprawę odkłamie, ale wierzę że kiedyś ta i inne prawdy się przebiją.

(Oczywiście to  nie jedyna legenda lub mit, a nowe stale się tworzą – wkrótce tutaj o innej)