Czas leci

Nie myl wygody ze szczęściem, ani bogactwa z powodzeniem.
H. Jackson Brown

 

Zbliżamy się do końca roku. Był dość burzliwy – zwłaszcza w polityce w Polsce i w Europie – każdy to wie, więc nie o tym. Politykę czasem komentuję na twitterze. Burzliwie leci także czas, zwłaszcza gdy ma się 70+ . Tym bardziej staram się go nie marnować. Oprócz spraw prywatnych było sporo aktywności publicznej, którą chcę tu pokrótce zrekapitulować. Przede wszystkim zająłem się zdrowiem, głównie w serwisie http://www.LepszeZdrowie.info. Co miesiąc podsumowuję nowości, przy czym w grudniu zrobiłem to w połowie miesiąca tutaj, ponieważ w 2. połowie praktycznie umykam z sieci.
Zatem i nowinek było mniej, za to przygotowałem dość obszerne dwa artykuły odpowiednio o wegetarianizmie i powiązanym temacie ideologii ekologii (w ujęciu zielonych). Być może dla wielu kontrowersyjnie, ale ten temat tak ma…
Przy okazji wysłałem wcześniej życzenia świąteczne, ale tutaj z tym się jeszcze wstrzymam – mam nadzieję, że jeszcze zdążę osobnym wpisem.
Sprawy zdrowia też są polityczne – nie tylko w zakresie tego, o czym głośno przy okazji posunięć Ministerstwa Zdrowia i w ogóle kondycji “służby zdrowia”.
Bodaj ważniejsze są przyczyny jej kryzysów – działania lobby farmaceutycznego i ustawienie całej medycyny tak by mu służyło, gdy powinno być odwrotnie – to farmacja powinna służyć medycynie. Szczególnie bulwersujące są sprawy szczepień z całą opresją wobec obywateli i lekarzy, którzy wytykają wiele niebezpieczeństw i złych procedur związanych ze szczepieniami. Te sprawy przewijały się na LepszeZdrowie.info oraz na facebooku, gdzie o zdrowiu piszę częściej.
Jednak większe podsumowanie szykuję na początek roku – może być bomba. Ta polityczność medycyny to także celowe ukrywanie pewnych odkryć i metod terapeutycznych, które radzą sobie lepiej z chorobami przewlekłymi niż medycyna oficjalna. Z jednej strony to zrozumiałe z punktu widzenia biznesu i wpływów tej medycyny, z drugiej – to nieuczciwe wobec pacjentów, dla których ważne jest tylko by być zdrowym/uzdrowionym a nie ów biznes i jego procedury. Wróżę, że, ponieważ zdrowie jest sprawą wszystkich i ponad podziałami, to kiedyś będzie tym, o co potknie się każda władza – jeśli nie otworzy się na te lepsze metody i dalej będzie brnęła w kłamstwa.
Sporo czytam, i czasem komentuję książki na blogu nextboox, chociaż nie mam za wiele na to czasu (kuszą raczej czekające lektury). Moja strona www.StefanGarczynski.pl o ulubionym pisarzu niestety miała dłuższe wakacje. Wreszcie pod koniec roku zmobilizowałem się i zapuściłem w pewnym wydawnictwie ‘produkcję’ ebooka “O dawaniu”. To będzie gratis na zachętę do poznania dalszych książek Garczyńskiego, które pojawią się jako ebooki w przyszłym roku z możliwością uzyskania wersji drukowanej na żądanie. Gdy książka będzie gotowa pojawi się komunikat na blogu i w paru innych miejscach. Niech to będzie jeden ze świątecznych prezentów dla Ciebie.
Podobnie przekazuję w upominku zbiorek cytatów ‘rozwojowych’ pt. Myśl budująca. Ta mini publikacja (16 stron, pdf) odleżała się wiele lat w zagubionym szkicu – na szczęście go odnalazłem. Poczęstuj się.
Nadszedł czas prezentów, więc zadajemy sobie pytanie przy ich zakupie – na co zwrócić uwagę? by obdarowany był zadowolony, Na #użyteczność ? #zabawność ? efekt #wow ? #radość #materialność ? #cena ? #jakość ? #zaskoczenie ? itd. Mam więc kolejny prezent – tym razem już nie od siebie, ale ciekawy – filmik z poradą, który z powyższych czynników jest ważny – https://youtu.be/rwAka_nKzWE oraz ebooka z sugestiami najlepszych prezentów dla członków rodziny i przyjaciół – link pod filmem.

Rekapituluję dalej. Ważnym tematem w mej ‘publicystyce’ była technologia. Zobacz wpis Trudny los innowacji w Polsce – kiedy nastąpi przełom? który porusza sprawy energetyki, budownictwa, nowoczesnych technik diagnostyki i leczenia, kryptowalut. Jest to mini podsumowanie zagadnień, co wyręcza mnie tutaj w kolejnym omówieniu. Podobne posumowania z 2017: Drobiazgi początku listopada, Refleksje z wakacji (lżejsze tematy), Znów lapidarnie – na parę tematów, …

Wygaszam zajęcia biznesowe, w szczególności temat złota, chociaż wierzę że odżyje, natomiast zdrowie zahacza i o aspekt biznesowy w rewelacyjnym projekcie prywatnych usług medycznych oraz kawy alkalicznej.
Ok, można by sporo pisać, ale wchodzę w Twój czas przedświąteczny, więc kończę. Sam też pospieszam by zrobić liczne porządki, zwłaszcza w tysiącach maili i by pozbyć się z nich spamu (z dodatkową korzyścią…).
A jeśli jednak nie zdążę z życzeniami przed wigilią, to oto moje życzenia w skrócie:

 

Bądź szczęśliwy i chwytaj świąteczną radość!


I podziękowanie, że tu czasem zaglądasz. Do zobaczenia, a raczej przeczytania – jak mówią…

PS. myślę, że w ten czas szczególnie powinniśmy pamiętać o potrzebujących – z sercem.

#prezenty #posumowanie #rok2017 #życzenia #blog 

Sprawniej w mediach społecznościowych

Le­piej bez ce­lu iść nap­rzód niż bez ce­lu stać w miej­scu,
a z pew­nością o niebo le­piej, niż bez ce­lu się cofać.
Andrzej Sapkowski

Będzie o lepszych narzędziach i sposobach działania.
Jestem w sieci w wielu miejscach. Z punktu widzenia ekspozycji moich wpisów celowe jest umieszczanie niektórych z nich jednocześnie właśnie „i tu i tam”. Wymaga to dodatkowego zachodu. Już dawno (ze 3 lata temu?) korzystałem z serwisu ping.fm, który pozwalał umieszczać za jednym zamachem wpis na twitterze, facebooku, linkedin. a później w tumblr i na WP. Były i inne podobne serwisy. Pinger.fm przekształcił się w seesmic a potem stał się częścią Hootsuite, z którego też czasem korzystam.
Jednak wszystkie serwisy społecznościowe mają to do siebie, że wpisy na nich są bardzo ulotne – szybko znikają z linii czasu, przynajmniej dla czytelników, którzy śledzą raczej ogólny strumień bieżących wiadomości a nie grzebią w historii czyichś indywidualnych postów.
Ponadto, konta na tych portalach nie do końca są nasze – mogą być zbanowane lub nawet zniknąć przez techniczny przypadek. Najlepiej publikować na własnym blogu i dopiero z niego udostępniać treści dalej. Mam parę blogów, z których najstarszy http://etsaman.blox.pl jest tym, w którym piszę tę wiadomość (chociaż nie do końca – o tym za chwilę). Wybór tej platformy (przed laty) nie był najszczęśliwszy, ale skoro już tak się stało – nie będę się przerzucał… Natomiast, trzeba przyznać, blox ma parę rozwiązań technicznych, które są niezłe. Otóż można pisać posty jako maile (właśnie tak teraz piszę), także z urządzeń mobilnych oraz w postaci smsów i mmsów. To wygodne – nie muszę się logować, mogę dokonywać wpisów przy okazji obsługi codziennej poczty oraz forwardować pewne treści. Wystarczy że wpis pójdzie na pewien prywatny, tajny adres email 🙂
Dodatkowo, w folderze Wysłane poczty tworzy mi się backup wpisów na blogu 🙂

Mam też włączoną opcję, że post z bloga idzie dalej do profilu na facebooku (z pewnym opóźnieniem).
Dla szerszej propagacji wolałbym układ: mail > blog > twitter > facebook + jeszcze jakaś platforma. To jeszcze do przećwiczenia, bo na razie nie widzę opcji blog > twitter, chociaż na niektórych stronach na FB mam dalsze przekierowanie na twittera.
Oczywiście, nie wszystko nadaje się do tak szerokiej publikacji. Np. mój blox miał dotąd charakter bardziej osobisty niż biznesowy, zatem każdorazowo warto zastanowić się jaką drogą pójść. Co do samego etsaman.blox to deklarowałem kiedyś, że będą to krótkie codzienne wpisy, ale przeważnie wychodziło odwrotnie – wpisy rzadkie i szersze (jak ten, lol). Postaram się to zmienić i dziś zamierzam jeszcze coś krótkiego napisać.

Może znacie jeszcze lepsze rozwiązanie?

Co robię?

Zmierzanie w jednym kierunku to początek drogi,
wzajemne wspieranie się to proces,
a wspólna praca – to prawdziwy sukces.
Henry Ford

Codzienne życie przynosi wiele … „codziennych” spraw, wśród których chcę odnotować  teraz tylko te, które przekładają się na obecność publiczną.

Ta wyraża się głównie na facebooku , twitterze oraz poprzez parę stron internetowych.

Pomysłów i chęci jest wiele,  ale wpadam często w sytuację „zamulenia” w zalewie informacji – głównie mailowych.

Niektóre listy są bardzo ciekawe, niektóre oferty bardzo kuszące. To zabiera wiele czasu, samo przeczytanie nie zawsze wystarcza, pewne propozycje trzeba sprawdzić, po czym często okazuje się, że są jakieś ukryte ograniczenia, koszty, lub że czyjaś oferta z następnego dnia jest lepsza.

Od lat jestem marketingowcem i, z jednej strony powinienem śledzić takie doniesienia, z drugiej  być już uodporniony na „rewelacje”.

Jednak, wśród wielu wiadomości śmieciowych, pojawiają się ostatnio faktycznie pomysły i systemy bardzo nowatorskie, które mogą  usunąć starsze do lamusa.
Znajduję także wiele ciekawych narzędzi do pracy w internecie i do jej lepszego organizowania.

Mam na myśli zwłaszcza materiały amerykańskie. Nie mam nic przeciw naszym krajowym gurus od Internetu, oni też prezentują całe spektrum wartościowych technik marketingowych, sprzedażowych i technicznych – dla ludzi o różnym stopniu zaawansowania.

Jednak odnoszę wrażenie, że stosunkowo niewielu śledzi, co się dzieje w czołówce branży na świecie.

Przykładowo, znane od wielu lat (a poza Internetem od dziesięcioleci) metody up-sell, one-time offer, cross selling, itp. wciąż u nas odkrywa się jako coś nowatorskiego. (oczywiście popularyzacja ich wśród adeptów jest pożyteczna).

Sytuacja taka wynika pewnie w przypadkach, gdy ten czy ów chwali się, że działa w Internecie … JUŻ 4 lata i myśli, że jest autorytetem.

Cóż  – działam w marketingu 20 lat, a w sieci ponad 16 (ważnym doświadczeniem było szefowanie działowi handlowemu i marketingowi w Supermediach – polskiego lidera usług internetowych w latach dziewięćdziesiątych – na początku istnienia tej firmy), ale dotąd nie uważam bym był autorytetem!
Jestem jednak pełen uznania dla młodych speców od spraw technicznych, nowych technik programowania, pozycjonowania itp. Jako facet „starszej daty” wyłączyłem się z tego nurtu dość dawno – stąd amatorskość mych witryn internetowych – dotąd ważniejsze były dla mnie treści, a nie forma czy bajery. Skupiam się przede wszystkim na implementacjach i  metodologiach..

Dlatego czytam i uczę się w tym zakresie dużo. Własne implementacje odkładam na czas …emerytury, gdy zarówno formalnie i czasowo będę mógł  zająć się swoim „biznesem”, a dochody będą potrzebne do uzupełnienia  środków na życie, jak i realizację  paru poważniejszych marzeń. Chyba że mi „przejdzie” lub będę miał inne możliwości…
Moją ideą fix są zarobkowe systemy automatyczne (ich wizjonerem i realizatorem już sporo lat temu był np. Tim Ferris).
Oczywiście, w pełni automatyczne systemy są mało realne (?), ale Ferrisowe 4 godziny pracy w tygodniu – czy to dużo?

Tym bardziej, że nie stronię od pracy – codziennie po ok. 12 godzin i więcej, ale chciałbym ten czas bardziej poświęcić sprawom społecznym, powrócić do idei moich stron hobbystycznych i nie tylko w Internecie…

Zbieram odpowiednie pomysły, narzędzia i kontakty.
Tymczasem od przypadku do przypadku zrobię coś niewielkiego dla wprawy i niedużego dochodu pasywnego w programach partnerskich.

Ostatnio zebrałem parę takich luźnych tematów  i wprowadziłem je pod szyld
„i dla Ciebie”, konkretnie http://www.i-dlaCiebie.pl .

Kogo interesuje NLP, inteligencja finansowa, e-marketing – może znaleźć tam coś ciekawego, następne materiały będę dokładał. Są to tematy w których nauki nigdy za dużo – sam tego doświadczam.

Ostatnio pociągnęły mnie nowe systemy MLM wchodzące do Polski – nie jest to dla mnie nowość merytoryczna (byłem wśród prekursorów Amwaya w Polsce, ale bez sukcesów), lecz intrygujące i obiecujące jest to, jak Internet zmienia ten rodzaj biznesu.

O ile sam Amway i parę innych MLMów już dość dawno to uwzględniły, to młodsze pokolenie, które  wyssało narzędzia internetowe „z mlekiem matki” ostrzy zęby w zupełnie nowych projektach, w których szybko ma szanse zostać liderami.

Ciekawe co się sprawdzi, obserwuję parę z nich, bo wierzę w ten model własnego biznesu. Tym bardziej, że niektóre z tych systemów nie mają wymogów sprzedażowych, które mało kto lubi.

[ część usunięta ze względu na szybką dezaktualizację pewnego pomysłu]

……

Jestem pod wrażeniem facebooka, gdzie stosunkowo w niedługim czasie pozyskałem ponad 1000 interesujących znajomych.

Oprócz niesamowitej wymiany myśli, odczuć i informacji, buduję w ten sposób także swoją potencjalna grupę klientów, sympatyków i współpracowników, z wyjątkową możliwością targetowania.   Przyjemne z pożytecznym!

Dołącz i Ty (/leszek.korolkiewicz).

Podobne możliwości daje mi twitter (@etsaman2), chociaż tam zajmuję sie bardziej sprawami społecznymi, a czasem i polityką.

Spore nadzieje wiążę z najnowszą platformą społecznościową SiteTalk (@sailor1), w którą czynnie się zaangażowałem. Łączy ona cechy facebooka z MLM a nawet z udziałami w firmie. Czy nie chciałbyś być udziałowcem w facebooku? Niestety, tam nie ma takiej możliwości.

Łapię się od czasu do czasu na przesadzeniu z przebywaniem w sieci, ale to i tak nie starcza na realizację internetowych planów i pomysłów. Stąd duże zaniedbania moich starszych witryn – teraz skupiłem się na budowaniu zrębów mych przyszłych przedsięwzięć.

Na szczęście znajduję też czas na rekreację i „zwykłe” lektury – uważam to za niezbędne.

Zatem kończę, by zająć się jedną z kilku na raz czytanych książek 🙂

Dlaczego i jak archiwizować mikroblogi

Internet doczekał się swojej archeologii.
LK

archiwum

[uwaga – z czasem poniższe linki mogą być zdezaktualizowane, a metody zastąpione lepszymi/innymi]

Twitter wciąż mnie fascynuje. Odkrywam nowe możliwości. W pewnym sensie jest moim mikronotatnikiem przy przeglądaniu Internetu – zamiast zakładek w komputerze i zamiast zakładek publicznych np. w delicious – tworzę linki w … twitterze, dodaję komentarz i od razu dzielę się tą informacją ze światem.
Ale jak dotrzeć do takich starych zakładek?

Jak wiadomo, twitter oferuje spore możliwości marketingowe i biznesowe. Umieszczenie jednak pojedynczego komunikatu/reklamy niewiele daje, ponieważ rozpływa się on w wartkim strumieniu tysięcy innych twittów, które wciąż napływają. Jedną z metod jest powtarzanie komunikatów. Zatem nie powinny być ulotne. Wiadomo też, że sam twitter nie udostępnia wprost twittów starszych niż parę dni, zatem warto mieć ich archiwum.

Jeśli ktoś ma spory „dorobek” to dochodzi kolejny prosty powód archiwizacji – uchronienie tego dorobku. Twitter miał już wpadki, czasem jest niedostępny z powodu przeciążenia, przeżywał też podobno ataki hakerskie. Warto też bezpiecznie zachować pozyskane kontakty. A może zmienimy profil, ale nie chcemy zaczynać od zera? Itd. itd.

Jednak nie tylko o to chodzi. Oprócz własnych wpisów mamy cenne komentarze, wytypowane ulubione twitty, direct messages (posty bezpośrednie), dane osób śledzonych i śledzących, często adresy ich stron i blogów, linki do zasobów, ciekawe zdjęcia itp. Jest to wartościowy „materiał marketingowy”, poddający się „data mining” czyli ew. dalszej obróbce.

Jest wiele sposobów na archiwizację.

[tu były podane starsze metody, wykorzystujące zewnętrzne aplikacje, które już nie działają, poniżej nowsze

https://wilkowski.org/notka/1575, a także wbudowany mechanizm twittera – tutaj jak go używać – https://help.twitter.com/en/search?q=archive

Problem dotyczy oczywiście nie tylko twittera, warto zadbać o nasze wpisy na wielu platformach społecznościowych. Np. Facebook ma własny mechanizm robienia kopii stron: – ustawienia –  pobierz stronę.
Sprawdź jak postępować na  innych platformach w ich „Pomocy”.

A dla zastosowań profesjonalnych przykładem są środki z  http://www.backupify.com/
Oczywiście z biegiem czasu powstaną jeszcze lepsze sposoby – problem pamięci już nie jest przeszkodą, a bezpieczeństwo dodatkowo gwarantują (?) szyfrowane sieci rozproszone (chmury) i backupy prowajderów Internetu.

Blogi dają bieżący wsad do Google

BLOG > GOOGLE

[stare, o opcji która chyba już nie działa tak jak zapowiadano ]

Od grudnia mamy rewelacyjne narzędzie wyszukiwania informacji ze świata dotyczących wydarzeń sprzed …  sekund. Normalnie wyszukiwarki indeksują strony z opóźnieniem, biorąc pod uwagę swe algorytmiczne priorytety. Teraz możesz napisać na twitterze, że sąsiad kichnął, a za chwilę świat będzie o tym wiedział.
Chodzi o wyszukiwanie real time przez Google. Oczywiście  użyteczność takich informacji dla przeciętnego internauty może być niewielka. Ale są sytuacje w których bieżące informacje z Twittera i Facebooka będą bardzo interesujące np: relacja z bieżących wydarzeń i opinie do nich.
W pewnym sensie te blogi są więc lepsze od Googla, to one dostarczają najświeższych informacji, a Google tylko to zbiera i wrzuca w swoje mechanizmy.

Jeśli chcecie sprawdzić jak działa real-time search w wykonaniu Google, wystarczy wpisać temat poszukiwania, w wynikach wejść w options i wybrać latest  (lub latest results  – obecnie w wyszukiwaniu zaawansowanym raczej „ostatnia godzina” lub „z ostatnich 24 h’) – bieżące wyniki przewijają się na górze jak „time line” w twitterze (o ile akurat sa na dany temat).
Ale UWAGA – to działa na razie tylko w wyszukiwarce angielskiej (w opcjach języka zaznaczyć English by nie przerzucało do polskiej wyszukiwarki – geolokalizacja).

Monitorowane są Twitter, Facebook, FriendFeed, Jaiku i inne blogi (szczegółowo jeszcze nie sprawdzałem).

Podobno można też do tego użyć bezpośrednio Google Chrome, ale to mi się nie udaje – może chodzi o geolokalizację?
Oczywiście można dodać swoją stronę (blog) do Googla, dla szybszego zaindeksowania.

Zapewne są inne/prostsze sposoby (zresztą ta usługa jest w rozwoju) – chętnie o nich usłyszę…

Przy okazji dowiedziałem się, ku swemu zaskoczeniu, że tagowanie (#) wpisów w treści twittów osłabia ich googlowy ranking! (??)

PS. Uważaj co piszesz na blogach – tak zaindeksowanych (o ile to zwykłe indeksowanie) informacji prawdopodobnie już nie można „odkręcić”.