Zbaraniały świat

Gdy widzę  tłum sprzyjający władzom,
zapala mi się czerwona lampka.
L.K.

(źr. paczaizm.pl)

 

Gdy używamy określenia „X zbaraniał”, to mamy przeważnie na myśli: X zgłupiał.
Ale także można zbaranieć w sensie skrajnego zaskoczenia i zdziwienia gdy coś dziwnego się obserwuje lub komuś coś niepodzianego i niezwykłego się wydarza.
Takie odczucie towarzyszy mi dość często, a ostatnio gdy widziałem kilometrowe  (jak w Krakowie) kolejki do punktów szczepień w ramach akcji majówkowej.
Nie będę się o tym tak ostro wyrażał jak w różnych komentarzach, które widziałem w mediach społecznościowych.
Mówiąc całkiem spokojnie – w szeregu przypadków (mówimy o wielu miastach w Polsce) 6 i więcej godzin oczekiwania w wyjątkowym zimnie i deszczu – czy to rozsądne i normalne? Na własne życzenie. Czy to posłuży zdrowiu tych ludzi?
Dużo i od dawna grzmiało się o niebezpieczeństwie zgromadzeń, ale w tym przypadku większość mediów ekscytowała się jak to Polacy posłuchali rządu i wykazali się właściwą postawą. Ale bez wspominania, że często te kolejki nie zachowały dystansu, który tak zawsze był nagłaśniany w ramach DDM. Nie słyszałem też krytyki ze strony władz.
Za dobrą monetę mógłbym przyjąć przekonanie ludzi, ze dystans niewiele znaczy, jeśli w ogóle ma znaczenie (patrz koniec artykułu Zmiana narracji?, w którym pokazuję że nie ma znaczenia w ramach lockdownów, co zresztą wynika z szeregu badań).
Jednak jestem prawie pewien, że gros tych ludzi z kolejki, tak jak uwierzyła w zbawienną moc szczepionki, tak wierzyła i w moc dystansu społecznego –  aż do czasu majówkowej „okazji”. 
Jakaś schizofrenia, niecierpliwość czy warunki kolejki?

Spróbuję do tego podejść pozytywnie – że to oznacza jak ludzie cenią sobie perspektywę powrotu do normalności i wolności, jakiej się spodziewają po przyjęciu szczepionki. Heroicznie są gotowi poświęcić się dla tych wartości mimo marznięcia, długiego stania, nabawienia się kataru itp.
To byłoby chwalebne, ale czy taką postawę wykazują w wielu innych sytuacjach, jakie wymagałyby nawet mniejszych wyrzeczeń, a mogłyby odmienić ich nieciekawy obecnie los?

I w tym momencie kończy się mój potencjalny podziw dla determinacji ludzi ponieważ mam przeświadczenie, że widzimy typowy „owczy pęd”, który jest bezrefleksyjny i – jak to bywa – inspirowany.
Miesiące agitacji zrobiły swoje. Gdyby ta agitacja była uczciwa, to OK – są sprawy, które wymagają reklamy i masowej edukacji. 
Czy jednak w tej „edukacji” wspomniano/dotarło do ludzi, że szczepionki są dopuszczone warunkowo i są eksperymentem medycznym? Czy zostali poinformowani o przeciwwskazaniach,  jakie są podane nawet przez samych producentów? O możliwych powikłaniach? 
Czy powiedziano im, że badania kliniczne (przykład Pfizera) będą ukończone dopiero w 2023 roku, co i tak jest nienormalnie krótkim czasem? I o tym, że dotychczasowe badania, które fałszywie uznano za miarodajne,  przeprowadzono tylko na osobach zdrowych, w wieku 16-55 lat i nie biorących leków? To przecież mała część populacji, jaką teraz zagania się do szczepień – aby szybciej i masowo.
Czy wszyscy wiedzą, że tzw. szczepionki genetyczne to właściwie nie szczepionka w klasycznym znaczeniu lecz nowy produkt, który nie był jeszcze nigdy stosowany na masową skalę i o nieznanych długofalowych skutkach?
Czy wszyscy w tym taśmowym szczepieniu mieli wystarczające badanie lekarskie (jeśli w ogóle), co jest prawnie i etycznie wymagane? Czy ktoś się zaopiekuje na ulicy osobami, które nawet w parę minut, czy po godzinie po szczepieniu poczują się źle?
Czy ludzie znają ilość powikłań?
W tym miejscu wtrącę informacyjnie trochę aktualnych danych z amerykańskiego CDC.

The CDC announced this week [last in April] that deaths reported to the Vaccine Adverse Event Reporting System (VAERS), a U.S. Government funded database that tracks injuries and deaths caused by vaccines, following experimental COVID injections, have now reached 3,486 deaths since December of 2020, when the Pfizer and Moderna mRNA COVID shots were given emergency use authorization (EUA) by the FDA.
Pfizer/Biontech – 116,754,631 doses / 1,476 deaths
Moderna – 97,353,734 doses / 1,540 deaths
Janssen – 8,040,727 doses / 155 deaths

The J&J Janssen shot has the highest percentage of recorded deaths, with Moderna second. The Janssen shot is currently paused by the FDA due to reports of “rare” blood clots. According to the CDC, these reports only exist with 8 people, all women. However, the specific cases of blood clots is very narrowly defined by the FDA and CDC, looking only for “cerebral venous sinus thrombosis combined with thrombocytopenia.” (Blood clots in the brain combined with low blood platelets.) But many other kinds of blood clots following injections have also been reported, many of them fatal, besides just “cerebral venous sinus thrombosis.” If we search for deaths due to any kind of “thrombosis,” the numbers go up. Here are the search results for “death” and all cases of “thrombosis” (blood clots.)

https://vaccineimpact.com/2021/mass-murder-3486-deaths-in-the-u-s-following-covid-injections-in-4-months-more-vaccine-deaths-recorded-than-the-past-15-years-combined/

Komentarz. Pod podanym linkiem jest dużo więcej danych przekrojowych.
Odnośnie tylko powyższej tabelki – zauważmy długość porównywanych okresów: 15 lat do 4 miesięcy, czyli stosunek 1/45. Zatem, chociaż w liczbach bezwzględnych pewne powikłania w drugiej części tabeli mogą być mniej liczne (oprócz śmierci – olbrzymia różnica), ale to dopiero 4 miesiące!
A NOPy (niepożądane skutki, powikłania) mogą się objawić po tygodniach a nawet latach.
Ponadto CDC przyznało w innym oświadczeniu, że ilość przypadków zgłaszanych do bazy może być mniejsza od 10%, co drastycznie zmienia skalę powikłań.

Należy jeszcze dodać, że obecne szczepionki były tworzone na bazie hipotetycznego modelu wirusa z Wuhan, którego już prawie nie ma wobec kilkuset (!) późniejszych mutacji. Czy wszystkie szczepionki i w jakim stopniu mogą im przeciwdziałać?

Czy zatem ja bym się nie zaszczepił?
Wiem o szczepionkach zbyt dużo (wiele lat śledzenia tematu w jego różnych aspektach) by podjąć takie ryzyko. Z tej wiedzy wiem o szeregu zagrożeń, o których w ogóle publicznie się nie mówi. Nie miejsce tu by to rozwijać – temat wpisu jest inny.
W danym przypadku jetem szczególnie sceptyczny – znając całą otoczkę „pandemii” – jej polityczne korzenie lub uwarunkowania. A innym radziłbym przynajmniej poczekać i zobaczyć co się będzie działo z zaszczepionymi. Już teraz widać, że oprócz powikłań, te szczepienia ani nie gwarantują pełnej odporności, ani że zaszczepieni nie będą zarażać innych.

Powracając do wątku świadomości ludzi – oprócz wymienionych braków w wiedzy, myślę że wiara w cudowność szczepionek może ich dramatycznie zawieść, co oprócz możliwej szkody fizycznej (prognoza rosnących powikłań, zwłaszcza przy mieszaniu szczepionek i braku dostatecznych badań wstępnych) wywoła szok poznawczy i upadek wiary w wiarygodność władz i medycyny.
Osobiście nie mam dawno tej wiary .

Ludzie są traktowani jak stado owiec, by nie powiedzieć – baranów – z pejoratywnym podtekstem.
To nic nowego jeśli się wspomni wiele aspektów manipulowania masami pod dyktando oligarchów i dyktatorów – np. posyłanie ich na wojny, które zaspakajały ambicje polityków i interesy finansjery, dla korzyści politycznych w ogóle.
Ilustracja nagłówkowa nie ma na celu nikogo obrazić, ale pokazuje znane zjawisko panowania nad stadem (i nie chodzi tu o maski, chociaż to też podobny temat). I przy dużej liczności stada nawet jeden czy dwa psy potrafią zagonić je gdzie chcą lub gdzie mają nakazane przez „pana” .
Owce są bezbronne, łagodne, posłuszne. W historii uchodziły za symbol niewinności i właśnie przez to używano ich jako ofiarę dla bóstw/Boga – począwszy od czasów starożytnych, po religię judeo-chrześcijańską (skrót myślowy – w rzeczywistości nie istnieje coś takiego).
Dziś – gdy nie składa się krwawych ofiar, owce są nadal wykorzystywane na mleko, skóry, wełnę i mięso, a w przenośni my też jesteśmy takimi owcami (czasem używa się określenia lemingi) – do strzyżenia fiskalnego, tresury i wykorzystania by w czasie wyborów ulegać obietnicom i głosować na „pasterzy”.
Nie brakuje wśród nich wilków w owczej skórze.
Ale i współcześnie poświęca się niewinne dzieci (jak bezbronne owieczki) w aktach przemocy, pedofilii a nawet krwawych ofiarach satanistów i psychopatów…

Nie będę na nikogo krzyczał „Ty baranie!” – rozumiem moc przemożnej propagandy, wiary w rządzących (malejącej), w szczepienia i „autorytety”.

Co wiec należy czynić?

Spotykam ludzi, którzy z dobrych pobudek chcą uciszać emocje, szlachetnie jednoczyć ludzi, żyć w spokoju i spokojnie pracować…
Są przeciwni demonstracjom, co i ja widzę jako mało skuteczny sposób by zmienić świat na lepszy, chociaż nikt nikomu nie powinien tego zabraniać – ludzie mają prawo wyrażać swoje opinie i walczyć. Może i to zgromadzi jakąś masę krytyczną przed którą polityczni macherzy się ugną?
Sądzę jednak, że nie tędy droga albo że jest ona nieefektywna. Naiwnością jest też sądzić, że ktoś rejtanowsko własną piersią „obroni”, „nie pozwoli” czy zmieni świat. Ani że nic nie robiąc dla świętego spokoju uniknie różnych opresji jakie rządy czy fałszywi liderzy mogą zgotować potencjalnym ofiarom.

Wśród lepszych metod widzę „pracę u podstaw” w uświadamianiu ludziom wspomnianych zagrożeń (ogólne podwyższanie świadomości), nawet jeśli komuś psułoby to humor, rozszerzanie wiedzy o ciemnych stronach rzeczywistości, ponieważ wypieranie tego ze świadomości niczego nie daje, a nawet pogarsza sytuację. Nawet za cenę bolesnego catharsis. To potwierdzi każdy psycholog.
Wtedy ludzie sami zaczną podejmować właściwe, świadome decyzje.
Zatem idę w tym kierunku.
Innym rozwiązaniem jest owa praca u podstaw przez organizowanie się w grupy twórcze, samorządowe, edukacyjne i innowacyjne, które wspólnym wysiłkiem będą budować lepszy świat niezależnie od polityków – zostawiając ich na boku, na „uwiędnięcie” bez społecznego poparcia.

Takie grupy się tworzą, o czym prawdopodobnie wkrótce napiszę.


Krzyk dzieci oskarża

krzyk dziecka

Miarą cywilizacji i humanizmu
jest stosunek dorosłych do dzieci.

Temat niezwykle bolesny, obszerny i aktualny.

Zacznę od dramatycznego listu jaki nadszedł do redakcji tygodnika doRzeczy, przytaczając jego fragment.

Krzyk dzieci
Jestem psychologiem i psychoterapeutą, mamą dwojga dzieci w wieku szkolnym.
Od 15 lat pracuje z dziećmi i młodzieżą i zauważam w ostatnim czasie „pandemicznym” zatrważające zjawisko, które nazywam „gaśnięciem” dzieci. Nie krzyczą o tym telewizje, radia i gazety głównego nurtu, nikt nie wychodzi z tego powodu na ulice z transparentami, a DZIECI – ta najsłabsza grupa społeczna (z punktu widzenia możliwości zmiany własnej sytuacji) – powoli oddalają się od rzeczywistości, zapadnięte w swoje łóżka/fotele/krzesła, przykute do laptopów, bez ruchu, bez celu, bez sensu… Dla dzieci perspektywa, że kiedyś to minie, że kiedyś epidemia się skończy, jest tak abstrakcyjna, iż nie zdoła poprawić ich coraz bardziej depresyjnego nastroju. Ich życie, najważniejsze jego momenty są tu i teraz – to w szkole, wśród rówieśników, ale i nauczycieli budują swoją tożsamość, indywidualność, przeglądają się w innych jak w lustrze, które potem będzie kształtowało ich wartości. Czy naprawdę nikt nie słyszy ich krzyku?!
To są miesiące izolacji – dla młodych to jak lata dla osoby dorosłej – jak mają to udźwignąć? No nie dźwigają już. Widzę to w swoim gabinecie, w swoim domu.
Gazeto, krzyczcie w imieniu dzieci!

Zjawisko krzywdy dzieci i ich wykorzystywania nie jest nowe – przeciwnie – jest głęboko zakorzenione w historii. Przykładowo w długim cyklu książek cyklu Igora Witkowskiego Instrukcje  Przebudzenia temat pojawia się wielokrotnie. Między innymi chodzi o trwanie przez tysiąclecia (!) pewnych schematów-archetypów w podświadomości zbiorowej.
To zjawisko, niemal nie dostrzegane i ignorowane przez naukę oraz historię, mocno warunkuje podświadomość i świadomość po dziś dzień. Rodowód tych archetypów sięga neolitu. Autor zebrał wiele dowodów naukowych oraz  różnych przesłanek ze studiów dawnych kultur i dokonał oryginalnej ich syntezy. Obyczaje neolityczne i powielane z tamtych czasów obrzędy oraz poziom świadomości to rzecz wstrząsająca sama w sobie. Ale w aspekcie obecnych zjawisk i szukania ich przyczyn, ta spuścizna, tkwiąca w podstawach kultury, wciąż istnieje lecz jest skutecznie wypierana ze świadomości. Ideą fix Witkowskiego jest pokazanie społecznego zatracenia percepcji faktów i niemożność przełamania schematów w myśleniu i ocenie.
Te ograniczenia, a nie tyle sprawy materialne czy polityczne, które są tylko skutkiem, powodują zastój cywilizacji, de facto nie tylko zablokowanie dalszego rozwoju, ale są główną przesłanką jej upadku lub zupełnego regresu, o ile coś się nie zmieni.
Między innymi jest tam pokazanie wstrząsającego, w  różnych aspektach, losu dzieci na przestrzeni dziejów.


By to krótko zreasumować:

Okazuje się, że miłość do dzieci (oraz miłość w ogóle) w wielu kulturach i miejscami wręcz jeszcze do początków XX wieku bywała czymś zupełnie innym niż to, co widzimy i rozumiemy przez pryzmat obecnego pojmowania, zwłaszcza w kulturze zachodniej.
Dzieci na przestrzeni wieków były traktowane okrutnie i przedmiotowo. Najstarsze stosunki społeczne włączały w tym zakresie krwawe obrzędy składania dzieci w ofierze połączone z kanibalizmem, związki kazirodcze, torturowanie i zabójstwa w imię jakiegoś kultu.
Niestety te zwyczaje przenosiły się do kultur nawet nie tak odległych czasowo. Oszczędzę opisu praktyk jakie miały miejsce  w Europie jeszcze nawet sto lat temu. Niedawno ukazała się monografia autora Antyduchowość (uzupełnienie poprzedniego wydania), która jeszcze mocniej to przedstawia,

W tych książkach wspomina się i o dzisiejszych praktykach satanistów, mafii pedofilskich, gwałtach, porwaniach, handlu dziećmi oraz zabójstwach by handlować organami. Powszechne było wykorzystywanie seksualne dzieci także w rodzinach, dziecięca prostytucja nawet w tak purytańskim jak wiktoriańskie społeczeństwie (purytanizm pełen hipokryzji). Dotąd praktykuje się na OLBRZYMIĄ skalę traumatyczne obrzezania chłopców i dziewczynek,  kastracje obrzędowe i okaleczanie np. w celu wzbudzenia litości wobec dzieci posyłanych w celach żebraczych. Skalę bólu i tramy tych praktyk trudno do czegoś porównać, a poddane im przymusowo dzieci prawdopodobnie na zawsze będą skażone strachem i nieufnością nawet do swych rodziców, którzy do tego dopuścili. Podobnie drastycznie wyglądało niewolnictwo, zaganianie dzieci nawet paroletnich, do katorżniczej pracy, co i teraz jeszcze ma miejsce w niektórych krajach. Wykorzystywano je także podczas wojen, urządzano krucjaty dziecięce z mnóstwem ofiar.
Wiadomo jest, chociaż i to jest wypierane ze świadomości, że jeszcze nie tak dawno wiele dzieci porzucano na pastwę losu, często przekazywano do przytułków lub sprzedawano. Nawet z literatury pięknej znamy zwyczaj oddawania niemowląt mamkom, zupełny brak zainteresowania dziećmi przez matki oraz ich eksploatację – musiały czemuś służyć – inaczej były balastem. Także i dziś znane są też przypadki zabierania dzieci rodzicom pod pretekstem złej opieki, niewystarczających warunków materialnych lub molestowania.
Przez wieki bito je niemiłosiernie w procesie „wychowania”, karcono za byle co, wymuszano surową dyscyplinę,  stosowano terror w czasie nauczania. To wszystko odbijało się głęboko na psychice, doprowadzało często do kalectw a nawet do śmierci. Także przez brak miłości do dzieci, które tego tak bardzo potrzebują do rozwoju. W ogóle łamano ich psychikę, powstawały głębokie traumy, które przenosiły się na lata dorosłości, a to doprowadzało do kultury i praktyk społecznych, które dziś ocenili byśmy jako barbarzyńskie, okrutne.
Przyznam, nie zdawałem sobie sprawy ze skali i intensywności tych zjawisk w historii.
Charakterystyczne było właśnie społeczne przyzwolenie na to – jako na coś normalnego, oprócz nielicznych wyjątków ludzie nie potrafili wyobrazić sobie innego świata. Tak jak dziś wielu nie potrafi dostrzec, że to kultura kształtuje rozwój a nie „zdobycze” materialne, przynajmniej nie tylko. Książki Witkowskiego dobitnie to pokazują na przykładach przełomów cywilizacyjnych. Natomiast „Antyduchowość” skupia się na niechlubnej roli organizacji religijnych w zakresie wykorzystywania dzieci.
Coraz głośniej jest o aferach pedofilskich w Kościele na całym świecie – znów z bardzo opornym przyznawaniem się do winy. Zamieszane są najwyższe osoby w hierarchii – zarówno czynnie jak i przez brak reakcji (ciche przyzwolenie).
O jeszcze bardziej ponurym obliczu zjawiska – trochę dalej, ale przedtem warto podkreślić, że fakt jego długiego rodowodu nie usprawiedliwia obecnego stanu rzeczy. Wbrew wyobrażeniu wielkiego postępu, XX i XXI wiek jeszcze spotęgował skalę nieprawości, tak jak potęguje rozwój zabójczych broni, koncentrację bezwzględnej władzy, ukryty wyzysk ludzi. A takie zjawiska jak znęcanie się nad dziećmi w różnych formach – trwa nadal.

Każdego roku znikają bez śladu setki tysięcy dzieci. I nie mowa tu tylko o wojnach, które też własnie dzieci najbardziej dotykają – przez śmierć, w tym osób bliskich z pełnym sieroctwem włącznie, głód, choroby i traumatyczne doświadczenia przemocy, strachu i bezsilności – z piętnem na całe życie.

Niezależnie od wojen dzieci znikają porwane i więzione dla zysku z handlu „żywym towarem” – na usługi seksualne i pornograficzne, na pozyskiwanie narządów do przeszczepów, na krwawe cele rytualne, do adopcji przez pary homoseksualne, do ciężkiej niewolniczej pracy, dla okupu. Dzieje się to szczególnie w Chinach, Korei Płn, innych krajach Dalekiego Wschodu.
Afery pedofilskie mają dużo większą skalę niż gdziekolwiek się o tym oficjalnie mówi (nie drażnić polityków, nie psuć biznesu…), chyba że poprzez dziennikarskich demaskatorów, ale są oni często uciszani a nawet giną. To za duży mafijny biznes by dal się podejść i łatwo zdemaskować.
Zjawisko seksualnego wykorzystywania dzieci (nie tylko pedofilii w potocznym rozumieniu, ale z elementami sadyzmu) zalęgło się wśród elit politycznych i artystycznych pokazując ich zdeprawowanie. To pokazywanie dopiero niedawno stało się możliwe po wyłomach w murze konspiracji. Mamy dane głównie z kręgów amerykańskich np. z afery Epstina, środowiska Clintonów i innych osób ze sfer „wyższych”. Stworzyły one sobie szczególny rodzaj rozrywki z wykorzystywania nieletnich, a gwarantem poufności i wzajemną jej rękojmią było zgromadzenie na daną osobę dowodów (np. nagranie wideo) z orgii lub krwawego obrządku z dziećmi, co z kolei było warunkiem przyjęcia do tajnego „towarzystwa” – atrakcyjnego z wielu względów, np. polityczne i ekonomiczne układy.
Sprawy mają się jeszcze znacznie gorzej, bo te elity często są wplatane w obrządki satanistyczne, podczas których torturuje się dzieci, gwałci je, okalecza i w końcu zabija, a w wyniku tego aktu pobiera się krew z adrenochromem (hormonem produkowanym w czasie maksymalnego stresu i bólu), która to substancja stanowi serum odmładzające.
Adrenochrom pobierany jest w ten sposób w różnych miejscach kaźni, jest bardzo drogi i stanowi poszukiwany „towar”. Czasami dochodzi wtedy też do kanibalizmu. Tu znów oszczędzę Czytelnikowi szczegółów tych mrocznych i niegodnych ludzi praktyk – jest o tym dużo w sieci.

Niektóre dzieci, a potem młodzież, nie doświadczają od razu tak tragicznego końca – służą jako prostytutki dla takiego środowiska.
Z amerykańskiej obecnej sytuacji – otwarcie południowej granicy z Meksykiem uruchomiło ponownie napływ emigrantów, przy czym są to w dużej ilości właśnie dzieci, często porzucone lub szybko przejęte do wyżej wymienionych celów przez mafie. Przy tej okazji wzmaga się napływ narkotyków i ich dilerów.
Tutaj warto wspomnieć ogólnie o zjawisku narkomanii wśród młodzieży. Można to uogólnić na różnego rodzaje niebezpiecznych używek. I tak palenie papierosów i narkotyki dosięgają nawet dzieci – zwłaszcza te bez kontroli rodziców, coraz bardziej zabieganych w kieracie walki o przetrwanie lub … w pogoni za rozdmuchanymi przez społeczeństwo konsumpcyjne potrzebami.
To społeczeństwo jest poddane hipokryzji rządów, które jednocześnie „walczą” z uzależnieniami i ciągną krociowe zyski z handlu alkoholem, papierosami, szkodliwymi lekami i szczepionkami.
Dzieci mają dość swobodny dostęp do pornografii. Podobnie promuje się przemoc poprzez filmy i gry pełne bijatyk, wynaturzeń, strzelanek, zabójstw i wojen. Powszechny dostęp do smartfonów, oprócz szkodliwego oddziaływania na zdrowie małych dzieci, dodatkowo odwodzi od realnych kontaktów oraz obniża poziom kultury serwując pop-kulturę i miałkie treści.
Demoralizacja dzieci przybiera coraz to nowe formy, np. przez promowanie genderyzmu, gdzie potrafi się wmówić dziecku, że nie ma płci i może sobie ją wybrać. Idą za tym realne działania w zakresie mody, w ukrytych treściach bajek, filmów, w dążeniu do seksualizacji wielu dziedzin a nawet nauczania o seksie od wczesnych lat szkolnych. Zatraca się wychowanie chłopców na mężczyzn.
Ogólna nagonka na rolę rodziny w lewicowych mediach, zaprzeczanie prawu naturalnemu i tradycyjnym wartościom, jeszcze pogłębia zagubienie i ogłupianie dzieci. Są wypowiedzi – jak za czasów komunizmu i faszyzmu niemieckiego, że dzieci są własnością państwa a nie rodziców. Stąd zapędy by ustanawiać np. obowiązkowe szczepienia, a w głębszej warstwie – uważać dzieci jako tzw. kolateral – przedmiot kalkulacji finansowej i handlu.

Wreszcie trzeba przypomnieć, że głównym powodem śmierci na świecie jest … aborcja – z dożo większą liczba niż rak, choroby naczyniowe i inne, jakie zwykle się podaje.
Ruchy emancypacyjne, związki partnerskie i wzorce kulturowe, w których nie przewiduje się dzieci, coraz bardziej deformują normalne stosunki społeczne.
Zatem zamach na dzieci w tych wielorakich wymiarach może być uznany na element depopulacji, co w Polsce jest szczególnie niepokojące – wciąż spada wskaźnik zastępowalności pokoleń.

Patrząc na to wszystko przez pryzmat obecnej „pandemii” widzimy wyraźnie to w wielu aspektach, ale jednak skupię się nadal na temacie dzieci.

W kwestii izolacji przez ograniczenie możliwości poruszania się (były okresy że nawet młodzież do 16 roku życia nie mogła wyjść sama!), trzeba jeszcze bardziej podkreślić fatalne tego skutki.
Ze względów zdrowotnych – długie siedzenie, w tym godzinami przy komputerze, to zalążek skoliozy, osłabienia kośćca, chorób naczyniowych, pogorszenia wzroku. Ciągłe wystawianie się na wi-fi i w ogóle promieniowanie z rożnych urządzeń domowych może mieć nieobliczalne skutki rozwojowe.
Na swoje pocieszenie dzieci jedzą słodycze, co razem z bezruchem powoduje chorobliwy przyrost wagi, a to pociąga za sobą dalsze konsekwencje zdrowotne.
Zamknięcie to gorsza wymiana gazowa, brak ruchu w ogóle, stres ciasnoty, czasem konflikty na tle dostępu rodziny do komputera, zwłaszcza gdy także rodzic pracuje zdalnie. Wiele osób straciło pracę, nie ma pieniędzy, co powoduje dodatkowe napięcia w domu, kłótnie, przeklinanie, przemoc domową, pandemia nasiliła też pijaństwo, a dzieci są świadkami tego wszystkiego. To dodatkowy stres, nie mówiąc o ogólnym pogorszeniu warunków bytowania, ograniczeniu rozrywek i zakupów dla dzieci.
Brak środków do życia powoduje większą ilość przestępstw. Jeszcze bardziej dramatyczne jest osierocanie dzieci, gdy któreś z rodziców w obliczu braku perspektyw, wejścia w spiralę zadłużenia, utraty firmy itp. – popełnia samobójstwo.

Zdalne nauczanie, to nie tylko brak wspomnianej w liście socjalizacji i warunków normalnego rozwoju, ale też degradacja poziomu edukacji. Czyżby o to chodziło?…

Psychologowie szkolni i nauczyciele od lat sygnalizują spadek poziomu intelektualnego dzieci, gorsze rozumienie tekstów, gorszą pamięć, a nawet symptomy … starczej demencji!. Ma to też źródło w niezdrowej żywności, w korzystaniu z wygody fast-foodów. Pod tym względem niesławną rolę odgrywa McDonalds (i podobni), „hodując” sobie małych klientów wabiąc ich zabawkami, kuponami i reklamą. Szpitale psychiatryczne dla dzieci nie mają już miejsc, a po opresji epidemicznej sytuacja jeszcze się pogorszy.
Sprawa zdrowotnej degradacji dzieci zaczyna się jeszcze wcześniej za sprawą skumulowanych szczepień, których kalendarium zaczyna się od pierwszych dni życia i zawiera obecnie kilkadziesiąt dawek. To osobny dramatyczny temat w świetle nie tylko ilości szczepień, ale i zawartości szczepionek, bo są dane o toksycznych ich komponentach i często odroczonych niepożądanych skutkach.
Jeśli chodzi o szczepienia na covid, to wbrew przeciwwskazaniom producentów, np. takich jak wiek poniżej 16 lat, wrażliwość na składniki (kto jest w stanie to a priori sprawdzić u dziecka?) oraz prawo dotyczące świadomej zgody – zamierza się wkrótce szczepić dzieci i to coraz młodsze. Okrutny przykład eksperymentu medycznego, jak wcześniej na przykładzie szczepionki Gardasil przeciwko wirusowi HPV, która powodowała u dziewczynek różne dramatyczne powikłania.
Mówimy o eksperymencie, bo szczepionki zostały dopuszczone warunkowo, a ich badanie ma się zakończyć nie wcześniej niż za 1.5 roku. Szczepienia w ogóle mogą powodować wiele powikłań, z autyzmem włącznie, czemu gorliwie się zaprzecza mimo wielu dowodów.

Brak rozwoju w środowisku rówieśniczym dla młodych będzie obciążeniem na całe życie. Dotyczy to też relacji z dziadkami czy innymi krewnymi. Skazanie na izolację i dystans aspołeczny oraz maski powoduje, że najbardziej cierpią młodzi, począwszy już od niemowląt, które nie reagują mimiką na uśmiechających się ludzi, ponieważ nie umieją. Twarze, które się do nich zwracają, są zasłonięte maskami, czyli wykluczona jest cała komunikacja pozawerbalna, a jak wiadomo, stanowi ona bardzo ważny element relacji. Maski na twarzach dzieci to krzyczące przestępstwo, ponieważ zubożone w tlen oddychanie to czynnik niedorozwoju mózgu w tym tak ważnym okresie życia, a także występujące większe narażenie na różne bakteryjne zakażenia z masek.
Maski – jak podają liczne prace naukowe, mają minimalną skuteczność, natomiast powodują, że małe dzieci zaczynają widzieć je jako coś normalnego, a starsze rozumieją jak ich rodzice poddali się potulnie bezsensownym zarządzeniom, co obniża ich autorytet. Maski dzielą też ludzi na frakcje „za” i „przeciw”, a dzieci są w to wplątywane.

Kończąc – potrzebny jest nasz sprzeciw – „krzyk” jak nazwała to autorka cytowanego listu, bo krzyk dzieci się nie przebije.
Gdzie jest rzecznik praw dziecka, gdzie jest minister edukacji, gdzie nauczyciele, media?
Jakby zapomniano, że oprócz wymowy moralnej, dziecko ma ustawowe prawa.
Oprócz działań interwencyjnych i politycznych przypomnę, że odpowiednia, odpowiedzialna edukacja, dająca dzieciom swobodę rozwijania swych uzdolnień, naturalnej ciekawości świata i ekspresji, jest kluczem do przełamania impasu i wkroczenia na nową ścieżkę rozwoju ludzkości…
To przede wszystkim rodzice powinni dawać przykład.
Kochajmy dzieci dając im się normalnie rozwijać – dla nich samych i dlatego że od nich zależy przyszłość.

Małe covidowe podsumowanie

pieniądze są z chorych

„Łatwiej jest oszukać ludzi,
niż przekonać ich, że zostali oszukani”
Mark Twain

Temat wciąż dominujący i utopiony w tak wielkiej ilości informacji, że wiele osób się w tym gubi.
Jak wiadomo i parokrotnie pisałem, są dwie podstawowe narracje – propagandowa prokowidowa i sceptyczna.
Zauważam, że o ile większość ludzi ma cierpliwość wysłuchać krótkie informacje w TV i w radio lub przeglądać nagłówki gazet, to już gorzej jest z przeczytaniem dłuższego artykułu a jeszcze bardziej  książki lub z zobaczeniem dłuższego filmu.
Zatem może warto tu i teraz podać jakieś krótkie podsumowanie? Takie na parę minut czytania.  A dla bardziej dociekliwych opcjonalnie podam wybrane linki.

Jestem w opozycji do oficjalnej narracji, ponieważ z wielu innych doświadczeń wiem że działa tu klasyczny schemat, który warto zrozumieć – PROBLEM-REAKCJA-ROZWIĄZANIE:

Najpierw tworzą problem i zagrożenie
potem nim straszą doprowadzając ludzi do paniki i poczucia bezsilności,
a na końcu podają rozwiązanie – za cenę ograniczenia wolności i każąc sobie płacić.

A ludzie, w poczuciu „wyzwolenia” za to nawet dziękują, więc …
macherzy wymyślają kolejne zagrożenie…
i tak się to kręci i eskaluje.

Tak było już wiele razy, także w aspekcie współczesnych epidemii.
Faza straszenia trwa od dawna, obecnie wchodzimy w fazę „rozwiązania” – szczepienia.
Uważam, wraz z wieloma innymi ludźmi, że całe zjawisko było zaplanowane i przeprowadzone dla podporządkowania sobie ludzi by łatwiej wdrożyć globalną „Nową Normalność” (NWO).
Pojawienie się wirusa (nie wykluczone że stworzonego, bo przecież wiele krajów ma broń biologiczną i skrycie nad nią pracuje) wykorzystano jako narzędzie.
Nie neguję istnienia jakiegoś patogenu nazwanego roboczo (bo bez dostatecznego uzasadnienia) Sars-Cov-2, ani autentycznych dramatów – śmierci i cierpieńchodzi  o wyolbrzymiane roli covid-19 – „pandemia” uderza w promil ludzkości, ale kosi ~50% małych biznesów, dewastuje społecznie.
Fałszywie zalicza się obecnie większość śmierci jako „z powodu Covid” („na covid”) – są nawet stosowne rozporządzenia by tak fałszować statystyki zgonów.
Nie wchodzę tu w liczne teorie polityczne o mocodawcach planu, od kiedy jest on realizowany i jakie ma szczegółowe cele – to znów rozbudowałoby bardzo wpis – chodzi o podstawowe elementy mające bezpośredni wpływ na społeczeństwo.

Świat opanowała megapandemia ogłupienia.

Na czym ona polega?
Na powszechnej wierze w kłamstwa, działania wg tych kłamstw i poddawanie się im.
W danym przypadku to kontynuacja bezkrytycznej wiary w medycynę, która ma więcej grzechów niż wie o tym przeciętny obywatel i stała się zakładnikiem pazernej farmacji. Ten fakt przekazuje  ilustracja nagłówkowa, chociaż… o celowej depopulacji też się mówi.
(Niektórzy decydenci nie tyle wierzą w kłamstwa, co cynicznie je wykorzystują dla swych różnych celów, a są i tacy, którzy sami są autorami „fałszywych flag”).

Większość odnośnych zagadnień omówiło kilkudziesięciu naukowców, w tym lekarzy z całego świata, co zebrano w dwóch tomach książki „Fałszywa pandemia„.
W przygotowaniu są dwa następne tomy, które będą poświęcone odpowiednio maseczkom (że niewiele dają, a szkodzą) i o szczepieniach – całkowicie niesprawdzonych (wbrew reklamie biznesowej) i właściwie po części będących czymś innym niż klasyczne szczepionki, co niesie za sobą nieobliczalne zagrożenia.
Zatem – idąc na skróty, oto fragmenty  ze słowa wstępnego tych dwóch pierwszych tomów.
(całość pod ww. linkiem, a pełna krytyka – w całości książki, którą bardzo polecam, ponieważ „zaoruje” dominujący pogląd na „pandemię”).

Z tomu 1 z podtytułem Krytyka naukowców i lekarzy:

„…Nasze dane sugerują, że COVID-19 odznacza się śmiertelnością, która mieści się w granicach sezonowej grypy.

 … wirus wpływa w znacznie wyolbrzymiony sposób na nasze życie. To jest zupełnie nieproporcjonalne do rzeczywistego zagrożenia, które pochodzi od koronawirusa. Astronomiczne, gospodarcze szkody, które teraz powstają, nie są adekwatne do zagrożenia tym wirusem. 

… każdy, kto umarł na tzw. koronawirusa, miał choroby współistniejące.

… koronawirus tylko na zasadzie wyjątku jest śmiertelny, a w większości wypadków jest w znacznej mierze nieszkodliwą infekcją wirusową.

… Nie ma epidemii ani pandemii koronawirusa. [dodam: definicja pandemii została celowo zmieniona przez WHO w 2009 r. by sztucznie wprowadzić znaczące obostrzenia; zamiast klasycznego opierania się na ilości śmierci, oparto się o ilość „zakażeń”].
Ani w Polsce, ani w żadnym innym kraju. Chociaż niektóre rejony świata mają większe problemy niż inne, nie wynika to jednak z większej śmiertelności koronawirusa jako takiego, ale z dodatkowych czynników, „podłoża”, na które natrafia wirus, jak np. duża ilość zakażeń szpitalnych, zły stan służby zdrowia, panika, struktura wiekowa społeczeństwa, stan zdrowia populacji itp. … Zdaję sobie sprawę, że teza o braku pandemii może brzmieć dla niektórych zupełnie niewiarygodnie i rodzić dysonans poznawczy, ale każdy z Czytelników powinien zadać sobie pytanie, czy wierzy niezależnym i odważnym naukowcom, pomiędzy którymi są również światowej klasy specjaliści, i przedstawianym przez nich danym naukowym, czy rządowi, politykom i ich anonimowym „ekspertom”.

—–

Zalążkiem i jądrem zła jakie opanowało świat jest wiara w testy PCR (w różnych postaciach), co nakręciło psychozę strachu i idące za tym zarządzenia. O tym traktuje tom 2 z podtytułem PCR.
Znów -parę fragmentów wstępu:

„Ministerstwo Zdrowia codziennie straszy komunikatami dotyczącymi liczby osób rzekomo zakażonych SARS-CoV-2, bazując na badaniach wymazów z nosogardzieli metodą PCR, czyli łańcuchowej reakcji polimerazy (ang. polymerase chain reaction). Problem w tym, że tą metodą stosowaną na masową skalę w laboratoriach diagnostycznych w Polsce i na świecie nie da się w żadnym razie potwierdzić zakażenia koronawirusem:

za pomocą tego testu nie jesteśmy w stanie odróżnić, czy koronawirus dokonał jedynie kolonizacji błon śluzowych czy już zakażenia poprzez wniknięcie do komórek, w których uzyskał zdolność do namnażania się. Nie jesteśmy nawet w stanie powiedzieć, czy uzyskany pozytywny wynik związany jest z obecnością wirusa w naszym organizmie czy też są to jedynie nieaktywne jego cząstki. …

… Test PCR nie jest nawet w stanie potwierdzić obecności całego wirusa w wymazie, a jedynie obecność (lub jej brak) fragmentu materiału genetycznego, który może, ale wcale nie musi, należeć do SARS-CoV-2:

… Pamiętajmy, że materiał biologiczny pobrany w wymazie z nosogardzieli jest zanieczyszczony innym materiałem genetycznym, innymi wirusami, bakteriami, ludzkim DNA. Użyte w tej reakcji RT-PCR [która de facto wcale nie jest testem] startery mogą również namnożyć ten materiał genetyczny. …  Reasumując, wynik pozytywny świadczy jedynie o tym, że jakiś materiał genetyczny został namnożony w wyniku reakcji RT-PCR. 

RNA tego wirusa znajduje się praktycznie na powierzchni wymazywanej [nosogardzieli], ale to nie znaczy, że wirus wniknął już do komórek. Nie jest to również tożsame z tym, że mamy do czynienia z obecnością nienaruszonego, żywego (to złe słowo, ponieważ wirusy właściwie nie są żywe), zdolnego do namnażania się wirusa. Nie można tego wykazać przy użyciu testu PCR.”

——-

Podobnie, ostatnio wprowadzone testy genetyczne (szybkie, kasetowe) wykazują specyficzność poniżej 50%, zatem znów wynik diagnozy jest „na dwoje babka wróżyła” – nieprzydatny.

Oczywiście podobnych książek jest już na świecie dużo, o niektórych wspominałem np. we wpisie Świat się budzi.

Jest już od dość dawna także książka W. Sumlińskiego i T. Budzyńskiego  „Zapis zarazy”. z krytyką zwłaszcza krajowych posunięć Ministerstwa Zdrowia i rządu w ogóle.
Te i inne informacje dają podstawę do wyrażenia mocnych oskarżeń pod adresem rządu(-ów) i ich doradców.

Reasumując szersze uzasadnienie z artykułu Oskarżamy! – oskarżamy że:

  •  operują pojęciem pandemii, co nie ma odzwierciedlenia w realnych danych i jest tworem medialnym
  •  wykorzystują to jako pretekst do nakładania na społeczeństwo bezpodstawnych i sprzecznych z konstytucją ograniczeń, rozbijają przez to więzi społeczne, szkodzą zdrowiu psychicznemu i odporności zdrowotnej ludzi, niszczą edukację młodzieży
  •  są winni śmierci wielu osób, zwłaszcza starszych, które zmarły przez odcięcie od normalnego dostępu do opieki zdrowotnej lub zostały podane wymuszonemu błędnemu postępowaniu, które przyspieszyło zgony
  •  doprowadzili do znaczącego ograniczenia profilaktyki przez unieruchomienie jej w ramach zamrożonej opieki zdrowotnej i przez brak odpowiedniej edukacji – co rzutuje na stan zdrowia całego społeczeństwa
  •  rozwalają gospodarkę, są winni wielu bankructw, i samobójstwom z tego powodu, cofają w rozwoju i zadłużają państwo
  •  stosują narzucają intensyfikację testów RT-PCR, co przez ich niewiarygodność, jest głównym narzędziem dezinformacji, błędnego postępowania i zastraszania społeczeństwa
  •  dopuszczają się korupcji, nieczystych interesów, błędnych decyzji zakupowych, w tym wielkoskalowych zamówień na środki o niesprawdzonych (szkodliwych dla zdrowia) właściwościach, jak szczepionki, niektóre leki czy środki ochrony
  •  nie dopuszczają do głosu niezależnych naukowców i lekarzy (cenzura) ani dyskusji społecznej – podejmują decyzje autorytarnie.

Tamże przywołuję oskarżenie i uwikłanie mediów w dezinformację. Zarówno decydenci jak i media grają nie na rzetelnej wiedzy, ale na emocjach ludzi, co zresztą otwarcie przyznają.

Oprócz książek powstaje wiele inicjatyw, które zarówno obnażają hipokryzję władz wokół „pandemii”, jak i budują wobec tego społeczny opór. Pisałem o tym w drugiej części artykułu Świat się budzi.
Najbardziej znany jest światowy apel naukowców i lekarzy – Great Barrington Declaration. 
Powstają dalsze – np. polski  apel naukowców i lekarzy w sprawie szczepień na koronawirusa SARS-CoV-2.
Wytaczane są też procesy rządom z tytułu polityki dezinformacji i rozbijania gospodarki.
W Polsce i w wielu krajach zarządzenia władz związane z covid są sprzeczne z konstytucją i prawami człowieka a także bezprawne, gdy nie mają umocowania w ustawach.

Także coraz więcej lekarzy ma odwagę przyznać, że izolacja i ograniczenia zabijają wielokrotnie więcej ludzi niż COVID. Wskazują na katastrofalne skutki takich zjawisk jak: samotność, wynikające stąd  i ze stresu choroby psychiczne, depresja, niezdiagnozowane nowotwory, opóźnione leczenie, zanik więzi społecznych, upadek edukacji. Odnotowuje się lawinę samobójstw przedsiębiorców związaną z upadkiem firm oraz ludzi, którzy nie są w stanie spłacać zobowiązań z tytułu utraty pracy i/lub dochodów.
Posiadam dużo materiałów na powyższe tematy (zwłaszcza zagranicznych), ale miało być lapidarnie, zatem tylko wspomnę, że już na początku 2020 wyraziłem swoje powątpiewania dot. koronawirusa – Dla otwarcia oczu, potem wracałem wielokrotnie do tematu w różnych aspektach (na https://www.facebook.com/Zdrowie.i.Fitness) oraz na tym blogu – np. Ciernie korony,  Zrzucamy maski, … oraz na LepszeZdrowie.info – np. Koronawirus i nie tylkoPlandemiaWHO – jej szef i epidemia Covid-19, Orka, … – z zastrzeżeniem że było to pisane gdy jeszcze o koronawirusie wiedzieliśmy dużo mniej.

Ciekawych zapraszam.
Hm, … znów wyszło dość długo mimo skupienia się na fragmentach … (bo wiedzy na tematy jest tak dużo!)

Epidemia ogłupienia

skorumpowana medycyna nie pomoże
… zwłaszcza jak daje złe rady

Miesiące propagandy i propagacji strachu
przez media, polityków i medyków – i dotarliśmy pod ścianę.
I wcale Covid-19 nie jest dziś największym zagrożeniem.
Zabije nas ludzka głupota i indyferentyzm.

𝓡𝓸𝓼𝓼 𝓜𝓓 @medmarros

 

Ogłupienie i ogłupianie (duraczenie jakby nazwał to Stanisław Michalkiewicz) jest smutnym komponentem naszych czasów. Z tego tematu wybieram dziś to, co szczególnie rzuca się w oczy.

Nie ma pandemii zdrowotnej wg klasycznego rozumienia słowa pandemia, ani wg realnych danych (o czym dalej). Natomiast niewątpliwie świat opanowała megapandemia ogłupienia.

Na czym ona polega?
Na powszechnej wierze w kłamstwa, działania wg tych kłamstw i poddawanie się im.
(Niektórzy decydenci nie tyle wierzą w kłamstwa, co cynicznie je wykorzystują dla swych różnych celów a są i tacy, którzy sami są autorami „fałszywych flag”).

Weszliśmy na kolejny poziom „kowidozy” (a także „korupcjozy” jak nazwał to Witold Gadowski). W Polsce – na podobieństwo szeregu krajów, mamy już ustawę covidową sankcjonującą i głupotę i zamordyzm – „ponadpartyjny konsensus”, a może raczej ponadpartyjne ogłupienie pod linijkę globalistycznej dyrektywy destabilizacji świata?

W komisjach i izbach parlamentu opozycja miała szansę na argument że rząd robi za dużo w błędnym kierunku, ale jeszcze go wzmacniała krzycząc, że za mało. Głupio do kwadratu. Jedynym ugrupowaniem w parlamencie, które wskazuje prawdę o covid i błędy w obecnej polityce jest Konfederacja. A rządzący gardłują, że idzie ona po trupach do swego celu politycznego – jakby miała ona teraz jakieś szanse na odebranie PiSowi władzy i jej objęcie.

Tymczasem Bill Gates et consortes ze sztabu NWO śmieją się jak łatwo udało im się ogłupić większość świata oraz zacierają ręce bo właśnie urobili opinię publiczną i rządy by szczepionka na covid (czytaj: bubel bez sprawdzenia bezpieczeństwa) znalazła masowych odbiorców, a oni zarówno zarobią miliardy jak zbliżą się znacznie do wymarzonego Nowego Porządku Świata.
Po wcześniejszych niepowodzeniach i zdemaskowanych fałszerstwach dotyczących poprzednich epidemii, w końcu udało się im zbliżyć do swego celu.

To bardzo niebezpieczne gdy decydenci (ministrowie, prezydent, który to podpisał), zwłaszcza tak wysoko postawieni, są ignorantami lub uzależnieni od rozkazów, ew. szantażu lub korupcyjnych dotacji.

Tyle wstępu w duchu oburzenia i rozczarowania, bo jeszcze trochę liczyłem, że opinia naukowców, lekarzy i głosy społeczne ze strony, która widzi sprawę trzeźwo – coś zmieni.
I od razu zastrzeżenie – nie neguję istnienia jakiegoś patogenu nazwanego roboczo (bo bez dostatecznego uzasadnienia) Sars-Cov-2, autentycznych dramatów (śmierci i cierpień) – chodzi mi o wyolbrzymiane roli covid-19 – „pandemia” uderza w promil ludzkości,  ale kosi ~50% małych biznesów, dewastuje społecznie. Doceniam też pracę lekarzy „frontowych” i służb towarzyszących im w ratowaniu życia.

Sformułowanie „Nie ma epidemii koronawirusa!” należy rozumieć właściwie. Chodzi o nieuprawnione użycie tego terminu. Mówi o tym prof. Bhakdi (autor dalej wymienionej książki i jeden z kontrybutorów książki „Fałszywa pandemia”  – bitchute.com/video/eEpv9jVHielu nieporozumieniach wokół covidu – przede wszystkim rozdmuchana sztucznie skala zjawiska.
W wypowiedzi jest wskazówka, że Polska mogłaby stać się liderem wyjścia z tego zaklętego kręgu fałszu. Warto wysłuchać w całości.

Wspomniane trzeźwe poglądy starałem się po raz kolejny pokazać w osobistym przeglądzie wydarzeń października związanych ze sferą zdrowia na LepszeZdrowie.info/news10.20. 
Jest tam sporo informacji, których w zasadzie tu nie będę powtarzał. W najkrótszym podsumowaniu – głównie o covid-19 w różnych aspektach – na przekór oficjalnej narracji służącej zastraszeniu bez racjonalnych podstaw i podejrzanej agendzie odbierającej wolności osobiste i gospodarcze. O złej roli mediów kontra ruch ludzi obudzonych. Przegląd różnych informacji z sieci.

W szczególności polecam artykuł Oskarżamy! gdzie przedstawiam po części ciemne strony obecnej polityki wobec „pandemii”, ale głównie coraz szerszy ruch protestu – zarówno w indywidualnych wypowiedziach szeregu specjalistów, zawiązujących się organizacji, jak i w wydaniu masowym – marsze, demonstracje, petycje.

Do wymienionych tam oskarżeń dokładam wypowiedź Pawła Skuteckiego Ostrzegam: Będzie Norymberga dla polskiego rządu oraz apel polskich lekarzy, którzy sprzeciwiwiają się akcji koronawirusowej.

Rząd narzuca kolejne „zasady bezpieczeństwa” w czasie epidemii, które nie dotykają najważniejszych aspektów zachowania zdrowia i przez to się nie sprawdzają (co widać po ilości ostrych przypadków). Czyli rekomenduje dalsze ogłupianie. Przedstawiam inne – uniwersalne propozycje: lepszezdrowie.info/zasady_bezpiec

W części tego artykułu jest o alternatywnych/komplementarnych metodach leczenia – w różnych przypadkach, które mogą mieć zastosowanie w obecnych kłopotach i do tego nawet bez lekarzy. Niestety w szpitalach praktykuje się administracyjnie narzucone procedury, które mogą doprowadzić do pogorszenia stanu pacjenta lub jego śmierci, mimo że istnieją skuteczne metody poza procedurami. Ale lekarz nie ma prawa ich zastosować pod groźbą utraty prawa uprawiania zawodu. A procedura chroni go. To kolejny przykład ogłupienia – w tym przypadku nakazowego w stosunku do pracowników zdrowia.

Przyznam, że nie mogę już wytrzymać tępej propagandy i indoktrynacji społeczeństwa – wylewa się to na nas wszędzie i bez przerwy. Rząd naciska by nie było tresury zwierząt. Ale ludzi tresować można. Np. w komunikacji miejskiej co chwila komunikaty „Pamiętaj o OBOWIĄZKU zakrywania ust…” Jakim obowiązku? Jak dotąd w świetle konstytucji to co najwyżej zalecenie sanitarne. I inne komunikaty, także podprogowe.

Podobnie wpis  Szczyt hipokryzji – jak to rząd chwali się szczególną troską o starszych, gdy w rzeczywistości jest czsto odwrotnie (przykłady).

Ta hipokryzja i szkodliwe działania władz mają wiele oblicz.

Absurdy różnych rozporządzeń oraz brak wewnętrznej ich logiki są zapewne każdemu znane.
Najwięcej zakażeń występuje w domach i mieszkaniach przez stłoczenie, stres i gorszą wymianę powietrza – orzekli niemieccy badacze. Jesteśmy uratowani! Trzeba po prostu zabronić ludziom mieszkać w domach i mieszkaniach.
I dlatego chcą nas jeszcze bardziej skoszarować na domowych kwarantannach nawołując do nie wychodzenia?

Rząd pracuje na swój upadek jakby z wewnętrznego ogłupienia. Zraził sobie przedsiębiorców, rodziców mających zwłaszcza małe dzieci –  zamierza karać mandatem rodziców, a być może również nauczycieli małoletnich, którzy nie przestrzegają nakazu noszenia maseczek, zraża młodzież do lat 16 że nie może sama wychodzić, oraz starszą dla której aktywność (sportowa, towarzyska, kulturalna…) jest podstawową wartością, wiernych, że mają ograniczenia w kościołach, aktywistów, że nie mogą manifestować, a nawet lekarzy – gdy mają odmienne pomysły na uzdrowienie obecnej sytuacji.
Najbardziej boli stosunek do dzieci. 
Dzieci powinny razem się bawić, socjalizować, rozwijać przez kontakty. Potrzebują ruchu. Kwatantannowanie dzieci i izolowanie dzieci bezobjawowych jest wielce szkodliwe dla ich psychiki.

Zarządzenia dotyczące dzieci wywołują lawinę różnych problemów – dla nich samych – psychologicznych, wychowawczych i zdrowotnych przez stres, dla rodziców (opieka, praca, stres), zdezorientowanych wychowawców, dla przedszkoli i szkół, dla poziomu edukacji …
Przykładów dotyczących cenzurowania lekarzy  jest coraz więcej – np. dr Paweł Basiukiewicz punktuje posunięcia rządu, ale z intencją wyjścia z impasu.
Przecież ilość zidentyfikowanych zakażeń nie ma żadnego znaczenia, liczą się chorzy w ciężkim stanie. System już jest niewydolny. Kończą się strefy COVID oraz NON-COVID. Należy zakończyć kwarantannę i izolację personelu bezobjawowego, oraz zlikwidować szpitale jednoimienne”. W innych postach na twitterze uzasadnia dlaczego to poprawi sytuację.
Wirusy są wszędzie, wprowadzane ograniczenia nie mają sensu, należy się skupić na realnie chorych.
Zamknięcie gospodarki jeszcze bardziej pogorszy sytuację – zabraknie pieniędzy, zwiększy się ilość chorych z depresji i zadawnionych chorób, dodatkowych śmierci.
Jak działa ściema: Gdzie są największe obostrzenia (np. Bawaria), tam pojawiają się  … najgorsze wyniki epidemiczne.
Ale to nie koniec jeśli chodzi o winowajców.

Naszkicowałem list do mediów (zwłaszcza różnych telewizji) pokazujący jak te media są winne szerzeniu raczej epidemii strachu i dezinformacji niż przyczyniają się do szerzenia prawdy. Media kompromitują się na różnych polach pokazując brak dziennikarskiego profesjonalizmu, ale tutaj zająłem się tylko jednym aspektem ich narracji.
Zobacz Uwikłanie mediów w dezinformację.

To wszystko budzi bunt i złość.

Rosną protesty, pojawiają się ujawnienia. które może doprowadzą do II Norymbergii. Trzeba protestować przeciw złym zarządzeniom, ogólniej – polityce, ale obecnie wiecami ulicznymi dajemy władzy pretekst do jeszcze większego dociskania śruby w imię zmniejszania „transmisji wirusa”. Zresztą te protesty niewiele dają, zatem może lepsze będzie piętnowanie medialne?

Próbuję iść tą drogą.  Wypuszczam do sieci coraz więcej odpowiednich materiałów – poniżej wybór, chociaż było tego więcej – nie do zmieszczenia w tym wpisie.

Dowodów ogłupienia i chaosu mamy bardzo dużo. Parę dalszych przykładów.

Chciałbym zwrócić uwagę że twierdzenie jakoby kryzys gospodarczy wywołał sam Covid jest mylące. Kryzys wywołały rządy podejmując się walki z wirusem na podstawie jedynie przekazów medialnych i opinii kilku urzędników z WHO. A teraz tylko brną dalej. Skoro tak wierzą w WHO to właśnie 5 października WHO stwierdziło, że „Koronawirus nie jest bardziej niebezpieczny niż zwykła grypa”. To dlaczego nie kończą tego obłędu, po co wciąż ten zamordyzm i szpitale polowe? (tym bardziej że niektóre stoją puste). Przypomnijmy a propos grypy – dla populacji poniżej 60 rż Sars-Cov-2  jest ŁAGODNIEJSZY niż grypa. To nie EBOLA.
Ze statystyk: ostatni tydzień października 2019 r. – grypa 130 tys, ten sam okres w 2020 r., grypa, 83 tys.
Nie tyle grypa zanikła, ale była zaliczana jako covid – kolejny przykład manipulacji danymi.

Każdy podejrzany i  hospitalizowany – wymaz. Zgon z powodu udaru, zatorowości, zawału, niewydolności wielonarządowej itp. jest kwalifikowany jako zgon covidowy, jeśli test był dodatni a nawet bez testu. Także zgon u chorego dotąd nie leczonego. Zatrważa kowidocentryzm i niechęć do racjonalnego rozumowania.

Czynniki ostatniego wzrostu śmierci: drastyczne zaniedbania opieki zdrowotnej z kumulacją, zwłaszcza wobec raka (> 20 tys. osób nie podjęło leczenia na czas), chorób wieńcowych, w tym brak dostępu przypadków ostrych do szpitali, synergia z sezonem grypowym, błędne leczenie „covida” (np. nadużywanie respiratorów), generalnie też nałożenie na stopniowe starzenie społeczeństwa i inne.

Działania rządu i jego namiestników doprowadzają do zapaści służby zdrowia, a przede wszystkim tragedii nie leczonych ludzi mających inne problemy zdrowotne.
Z ostatnich wiadomości – wojewoda mazowiecki (były minister zdrowia, groźny osobnik, co już wcześniej pokazał) zakazał leczenia takich pacjentów. Jeśli się to potwierdzi, to mamy udokumentowany dowód na działanie przeciw ludziom w imię urojenia co do realnej epidemii.

Rząd chwali się że na „walkę z covid” wydał już 300 miliardów zł (!).  Przypuszczam, że większość to zmarnowane środki a przy okazji zadłużenie Polaków na parę pokoleń i jeszcze większe uzależnienie od światowej banksterki.. Wokół tych finansów nie obyło się bez defraudacji, korupcji, różnych przekrętów, czynów kryminalnych pokazanych ze szczegółami w książce „Zapis zarazy” W. Sumlińskiego. Czyta się jak najlepszy kryminał, tyle że mowa o faktach (książka zasługująca na osobne omówienie). Wiara, że rząd ma czyste ręce jest kolejnym przykładem naiwności. Nawet jeśli wina nie zawsze jest wprost, to fakt ukrywania nieprawidłowości i brak postępowań karnych jest winą.
Oprócz strat jest to też narzędzie nakręcania kryzysu. Jak na Covid-19 idą pieniądze, to wszystkim beneficjentom zależy, aby to trwało, w szczególności by było jak najwięcej pacjentów covidowych.
To sposób na wydłużenie „epidemii” rękami tych, którzy powinni ją zażegnać – mają w tym swój interes
Taka „pandemia” nigdy się nie skończy. Przekupili medyków, bo bez nich ten geszeft by się nie udał. Lekarze w tej hucpie świadomie biorą w tym udział . To przeraża i poraża.
Zawód lekarza deprecjonuje się, chociaż nie uogólniałbym na wszystkich – może raczej to chory system doprowadza do demoralizacji.
Pamiętajmy – nie przedawniają się zbrodnie przeciwko ludzkości, umyślne zabójstwa, ciężki uszczerbek na zdrowiu.. 

Ostro o tym w artykule NFZ JAKO NARZĘDZIE DEPOPULACJI – ”PLANDEMIA” TO ZŁOTY BIZNES.

Oglądamy polityków w czarnych maskach i czarnych rękawiczkach. Czy to nie są zewnętrzne atrybuty gangsterów?

Należy jeszcze raz podkreślić, że zalążkiem i jądrem zła jakie opanowało świat jest wiara w testy PCR (w różnych postaciach), co nakręciło psychozę strachu i idące za tym zarządzenia.

Mantra „pandemia!” wzięła się z tego właśnie – to jedna z metod napędzania biznesu i realizacji agendy destrukcji wg NWO. Zmiana definicji pandemii wpłynęła na korzyści BigPharmy – zobacz np. to paradyzja.com/zmiana-definic
Było o tym w I tomie książki „Fałszywa pandemia”, ale jest już drugi tom,
Po kliknięciu linku zobaczysz spis bogatej treści oraz wykaz 13 naukowców i lekarzy – autorów rozdziałów z charakterystyką funkcji i dorobku.
Zauważyłem spory hejt na wydawcę reprezentowanego przez Grzegorza Brauna, ale widzę że niektórzy nie rozumieją (?), że: 1. G. Braun nie jest autorem książki, 2. Chodzi o słowo pandemia, które jest nieuprawnione – wynika ze zmanipulowanej nowszej definicji i statystyk wg niewiarygodnych  testów, 3. Nie mówi się tam, że choroba jest fałszywa, ale TAKA „pandemia”.
Oprócz tych książek mamy też „Koronawirus – fałszywy alarm? Liczby, konkrety, konteksty”, autorstwa Dr Karina Reiss, Dr Sucharit Bhakdi oraz „Zapis zarazy” W. Sumlińskiego – wystarczający z nawiązką materiał by zrozumieć o co naprawdę chodzi.
Oczywiście są podobne książki na świece. Ostatnio np. trafiłem na tę
Dr. Q, Eyes Wide Open: We are only as blind as we want to be (September 15, 2020).

Wszędzie jest mowa o zmanipulowanych statystykach. Także manipuluje się liczbą cykli w reakcji RT-PCR, by (-) stał się (+). Ale to nie wszystko. By liczba rzekomo zakażonych rosła, M. Morawiecki nakazał laboratoriom prywatnym podawania wyłącznie liczby wyników (+) bez podawania liczby zrobionych testów (Rozporządzenie z 23.X). Przy czym uwzględnianie wyników (+) z prywatnych laboratoriów dla podkręcenia statystyk, miało się rozpocząć dopiero od… 5 listopada.

Wcześniej, dla zaniżania statystyk robiono odwrotnie (Rozporządzenie z 9.X)  – laboratoria prywatne miały podawać tylko liczbę wykonanych testów, pomijając wyniki. Te bezczelne manipulacje podtrzymują panikę ale i stowarzyszone z epidemią biznesy oraz polityczne grupy wpływów.

Sam RT-PCR w ogóle nie nadaje się do diagnozowania. O oszustwie PCR i prof. Drostena zobacz ten materiał .

Kto nie ma czasu na zagłębianie się w ww. artykuły i książki – oto graficzna ich kwintesencja w zakresie testów. „Test” PCR i RT-PCR (nawet w powszechnie stosowanej modyfikacji prof. Ch. Drostena) nie może być determinantą zakażenia przez Sars-Cov-2, co zresztą twierdził sam Drosten a potwierdza ostatni komunikat MZ.

Zdjęcie
Słowacja przetestowała na obecność SARS-CoV-2 prawie 3,63 mln ludzi, czyli dwie trzecie mieszkańców Słowacji. Wyniki zaskakują – testy wykazały 38 359 osób zakażonych, co stanowi 1,06 proc. testowanych, przy czym  test genetyczny wykazał 10 razy mniej zakażeń od testu PCR, co potwierdziło niewiarygodność PCR. Gdy spłynęły takie wyniki Słowacy… przerwali testy.

Pod naciskiem takich danych – nie tylko ze Słowacji oraz z Unii Europejskiej, i nasz rząd (w końcu!) trochę otrzeźwiał.

Minister A. Niedzielski: Zmieniliśmy też definicję przypadku koronawirus – za osobę chorą teraz uznaje się nie tylko osobę z dodatnim testem PCR, ale też z widocznymi objawami i dodatnim wynikiem testu antygenowego.

Dokładniej: nowa definicja GIS: „Według kryterium klinicznego, za chorego uznaje się osobę, u której wystąpił co najmniej JEDEN z poniższych objawów: kaszel, gorączka, duszność, utrata węchu lub smaku o nagłym początku albo też zaburzenie smaku.”
Z tym niewiarygodnym testem PCR to słusznie (chociaż trudno zrozumieć że jeszcze będzie się go stosować równolegle), ale zawężenie objawów do jednego z listy, to już kolejny absurd – kaszel/gorączkę można mieć z wielu powodów, często dość błahych. Czyli wszyscy mamy być chorzy na COVID?
Zobacz jeszcze
A co to jest ten test antygenowy? 
Wg oficjalnych informacji to szybki test wykrywający białka charakterystyczne dla wirusa SARS-CoV-2.
Gdy typowy „test” PCR może wykryć pojedynczą cząsteczkę RNA w mikrolitrach roztworu (ale to wcale nie oznacza że mamy na pewno do czynienia z tym patogenem), testy antygenowe wymagają próbki zawierającej tysiące cząstek wirusa na mikrolitr, aby dać wynik pozytywny. Przy małej ilości wirusa w organizmie test może dać wynik fałszywie ujemny. Ograniczona dokładność testów może sprawiać, że wykonujące je osoby zyskają fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Ale daje też mało wiarygodne wyniki pozytywne.

To genialny wynalazek – szybko bada i spełnia oczekiwania rządu – daje wynik pozytywny takze tam, gdzie patogenu nie ma – np. w soku owocowym z butelki. Krótka demonstracja – https://twitter.com/i/status/1324374532057108480

Za nową strategią poszły milionowe zakupy tych testów (testy kasetowe), ale … prof. Robert Flisiak: testy antygenowe powinny wylądować na śmietniku! Wynik niczym ruletka. https://youtu.be/WCdPEs3v5rg.

Jakie jest zatem podłoże tego całego ogłupienia, światowej operacji?

Podaje się co najmniej trzy hipotezy, które nawzajem się wspierają.
  • Plan by „zaszczepić wszystkich” na covid-19, potem -21 itd. – Bill Gates i satelici z BigPharma
  • Plan NWO by podporządkować sobie całą ludzkość, uszczuploną znacznie przez swoje ofiary i przy okazji …
  • Zrujnować małe przedsiębiorstwa, klasę średnią – by przejąć ich majątek i utworzyć ponadnarodowe panspołeczeństwo panów (korporacje) i niewolników – nabywców i robotników.

Za tymi działaniami kryje się zarówno żądza władzy jak i pieniądza.

Nie będę wchodził dalej w takie hipotezy, natomiast  – po linii zdrowia – parę zdań o szczepieniach.
To obszerny temat wielokrotnie poruszany przeze mnie na www.LepszeZdrowie.info  (> wyszukiwarka), ale odnośnie szczepionki na covid – to jedno z największych zagrożeń, a wiara w nią to kolejne ogłupienie.

Należy najpierw przypomnieć o szczepieniach na grypę. To było przyczyną kolapsu w Bergamo – po jesiennych 2019 masowych szczepieniach. Starsi mają osłabiony układ odpornościowy – a u nas ciągła propaganda żeby właśnie ich szczepić na grypę! I kobiety w ciąży – KRYMINAŁ. Patrz:

Positive Association Found Amongst COVID Deaths & Flu Shot Rates Worldwide In Elderly

A propos wymazów, protokołów leczenia COVID-19 i szczepień: Art. 192 KK: § 1. Kto wykonuje zabieg leczniczy bez zgody pacjenta, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. § 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Niezależnie od tego, jakie w nowych szczepionkach będą trujące dodatki, szczepionka robiona w tak wariackim tempie i bez dostatecznych badań (na ogół parę lat) to odbezpieczony granat. A plan by szczepić wszystkich (wg Gatesa) to zupełne nieporozumienie.
Tym bardziej, że ok. 6 planowanych szcepionek z różnych firm to tzw. szczepionki genetyczne, które de facto nie są szczepionkami w klasycznym rozumieniu. Krótkie resume Jak działają i czym grożą szczepionki genetyczne?
O tym mówił już dość dawno np. Jerzy Zięba, podobnie Witold Gadowski – na podstawie źródeł naukowych. Możliwe są nieobliczalne skutki genetycznej modyfikacji człowieka (GMO) – na wszystkie przyszłe pokolenia (!) bez możliwości odwrócenia.
No i oczywiście – szczepionki nie leczą. Stanowczo za mało mówi się o leczeniu. Jak dotąd w szpitalach raczej podtrzymuje się pacjentów w funkcjach życiowych. Popełnia się błędy – były doniesienia, że mylono z covid z DIC – rozsianym wykrzepianiem wewnątrznaczyniowym w świetle małych naczyń krwionośnych, co daje się leczyć.
A najgłośniejszym hasłem są respiratory. Jednak jest coraz więcej dowodów na to, że respiratory są zabójcze dla pacjentów z COVID.
Im więcej zajętych respiratorów tym więcej zgonów. Widać to w statystykach.
O skutecznych metodach leczenia i zapobiegania są fragmenty we wspomnianym  artykule Zasady bezpieczeństwa.
Mówi o tym dość często red. W.Gadowski, np. w tym podsumowaniu tygodnia https://youtu.be/JEUZuazreNk  (od ok. 45’30”) – zwracam uwagę na fragmenty o lekach na covid, o tym że rząd zakupił dużo remdesewiru, który okazał się mało przydatny oraz o cenzurowaniu polskiego badacza, który ma pozytywne wyniki leczenia, ale nikt nie chce słuchać – u nas w ogóle brak jest dyskusji naukowej o CW19, są tylko dyrektywy.
Jednym  z wątków ogłupiania jest akcja maski.
Od artykułu Maskarada minęło już wiele czasu i jeszcze bardziej utwierdzam się, że są nieprzydatne (oprócz szczególnych profesjonalnych przypadków) a dla noszących szkodliwe – to narzędzie dyscyplinowania społeczeństwa i element propagandy, że rząd coś robi.
30 października.  Minęły trzy tygodnie od wprowadzenia kagańców we wszystkich miejscach publicznych i ilość „zakażonych” z 5300 wzrosła do 21 600. Jeśli coś jest kompletnie idiotyczne i nie działa, to można być pewnym, że Ministerstwo Zdrowia to wprowadzi JESZCZE BARDZIEJ. I tak się dzieje.

Ktoś dowcipnie napisał:

Jeśli maski pomagają to po co dystans 2 m? Jeśli dystans pomaga to po co maski? Jeśli maski i dystans pomagają to po co Lockdown? Jeśli punkt 1+2+3 pomaga to po co szczepionka? Jeśli szczepionka będzie bezpieczna to po co zwolnienie od odpowiedzialności w razie powikłań?
Mamy oto świat szmat, szmatławców medialnych i szmatławych polityków, którzy chcą zeszmacić obywateli – nie tylko maskami ale pod wieloma względami…
Prof. Robert Flisiak, prezes Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych: „wyjątkowym absurdem jest nakaz chodzenia w maskach w terenie otwartym czy też umieszczanie całego kraju w strefie żółtej”. A teraz tym bardziej w strefie czerwonej.
Podobnie wypowiedziało się paru innych polskich profesorów, nie licząc lekarzy i publicystów, którzy zgłębiali zagadnienie.
Pseudopandemia ma tylko jeden plus – obnażyła wszystkich tych, którzy wcześniej sprawiali mylne wrażenie kompetentnych, inteligentnych, oddanych swoim przekonaniom, wierze i powołaniu. Poznaliśmy fałszywych i sprzedajnych polityków, lekarzy, urzędników, dziennikarzy i duchownych… Fałszywe autorytety. Nie wierzmy im zanadto wg zasady kapitanozy, niektórym wcale – jeśli nie chcemy popaść w jeszcze większe ogłupienie.
————–
W artykule wykorzystałem parę wątków moich interakcji z czytelnikami na twitterze.

Przed wyborem 28 czerwca – subiektywnie

typowanie kandydatów

Czas płynie naprzód i zabiera wszystkie nasze czyny,
myśli, działania, intencje, wybory itd., aby oddać skutki.
Ania Wilczyńska

Piszę w przeddzień ciszy wyborczej związanej z pierwszą turą głosowania na prezydenta RP.
Rozkład głosów wg sondaży wykazuje, że najprawdopodobniej dojdzie do drugiej tury.
Tydzień wcześniej zebrałem kilkanaście pytań do kandydatów, które chociaż do nich nie dotrą, ale może dotarły do garstki osób, by one same miały dodatkowy materiał do refleksji, kogo ew. wybrać.
Osobiście nie widzę dobrego kandydata.
Ale to sprawa właśnie osobista. Dziś pewne sprawy widać jeszcze wyraźniej w związku z wizytą prezydenta Andrzeja Dudy w USA.

ANDRZEJ DUDA

Posłużę się najpierw tym wydarzeniem by ocenić jego kandydaturę, jaką jedną z głównych. Ogólne A. Duda jest krytykowany za niesamodzielność, działanie na granicy prawa, łamanie Konstytucji, szereg niespełnionych obietnic, wspieranie lub przynajmniej sympatie z opcją Polin.
Często jest to pochodna jego związania z PiS, przez którą to partię i J. Kaczyńskiego został wykreowany na prezydenta. Nie miał własnego zaplecza politycznego,  więc jest uzależniony w tym zakresie od PiSu. Różne grzechy tej partii rzutują i na jego osobę. Po ew. wygranej w drugiej turze obecnych wyborów, ponieważ nie będzie kandydował po raz trzeci – może stać się bardziej niezależny od PiS, co stanowi pewien jego atut dla prowadzenia swojej własnej polityki.
Uważam, że tej formacji daleko do klasycznej prawicy a nawet blisko do socjalizmu, nie ufam też jej propagandzie oraz religijności na pokaz, czym partia próbuje zjednać sobie masy.

Ktoś może powiedzieć, że uwziąłem się na PAD i PiS by lansować inne opcje.
Nie, nie o to chodzi – dalej będzie krytycznie i o innych kandydatach.

Nie wchodząc w aż tak szerokie rozważania, powracam do wizyty PAD w Ameryce.
Jeszcze za wcześnie na szersze podsumowanie, nie do końca wiadomo (co jest zrozumiałe) o czym prezydenci rozmawiali w cztery oczy, a być może nigdy się nie dowiemy.
Dla jednych to sukces, dla drugich – przynajmniej rozczarowanie. Bo faktycznie prezydent niczego konkretnie nie uzyskał. Nie wiadomo po co prezydent zdecydował się na taką wizytę jeżeli nic nie uzgodnił wcześniej. Prawdopodobnie chodziło o ruch wizerunkowy i propagandowy przed wyborami.

Załóżmy na początek, że nawet jeśli nic nie uzyskał, to jest to „podtrzymanie dobrych relacji”, pierwszy (?) krok i ogólne deklaracje otwierające dalsze działania na poziomie ekspertów i przedstawicieli resortów itp. ogólne formułki.
W takim ujęciu wielu będzie trąbiło o sukcesie i pokazanie jakim to Polska jest sojusznikiem największego mocarstwa, jak wcale nie jest izolowana. Ale, jak ostrzegali niektórzy eksperci, Trump raczej wykorzystał wizytę Dudy do własnych celów – zarówno by przypodobać się Polonii przed wyborami w USA, jak i dla umocnienia pozycji na wschodniej flance NATO (z politycznym szantażem wobec Niemiec) oraz celów czysto biznesowych.

Nagłośniono parę głównych tematów. Zacznę od bliskiego mi (w sensie rozpoznania) zagadnienia szczepionki na covid-19.
Na ten temat pisałem wcześniej dużo na tym blogu, na Lepsze Zdrowie, tamże w czerwcowym podsumowaniu miesiąca. Także tutaj ten wątek potraktuję nieco szerzej.

  1. Duda podkreślił, że Polska oferuje „sojusznicze wspieranie – choćby w symbolicznym wymiarze” w walce USA z koronawirusem. „W oczywisty sposób zakładam, że biorąc udział w pracach badawczych i tym samym będąc współtwórcami tych leków i szczepionek, Polacy będą mogli liczyć na to, że będą one dostępne dla Polaków jak najwcześniej” – wyznał Duda, cytowany przez TVP Info. Prezydent Polski oznajmił, że jak najszybsze udostępnienie szczepionki dla Polaków i innych społeczeństw jest celem, do którego będzie dążył. Nie wiem czy prezydent rzeczywiście wierzy w pandemię i czy wie czym są współczesne szczepionki. Raczej nie ma o tym pojęcia, co jest zatrważające …

Tu widać nie po raz pierwszy nasz klientyzm a nawet serwilizm (o czym jeszcze dalej) oraz – wg mojej oceny – wiele niebezpieczeństw. O szczepieniach mam jak najgorsze zdanie, więc tylko krótko w obecnym kontekście.

Zabiegamy o coś co:

1) Najprawdopodobniej nie jest potrzebne – jeśli uznać, że mamy do czynienia z pLandemią – czymś sztucznie rozdmuchanym by wywołać globalną psychodemię, strach wykorzystywany przez globalistyczne elity by zarówno zapanować nad ludźmi jak i jeszcze bardziej złupić społeczeństwa i przejąć ich majątki

2) Nie będzie skuteczne – jak większość szczepionek w historii (bo to mit, że „ocaliły świat” – osobny duży temat)

3) Narobi wiele szkód, uwzględniwszy różne zagrożenia medyczne, zwłaszcza że projekty grawitują ku „szczepionce”,  która będzie raczej preparatem o zupełnie innym działaniu niż dotychczasowe szczepionki, mianowicie zmieniającym DNA, co spowoduje nieprzewidywalne skutki przez pokolenia. I gdzie czas na badania – zwykle co najmniej parę lat, jeśli chce się szczepionkę wprowadzić tak szybko? (o tym mówi m.in. polski naukowiec w tym wpisie – to mrzonka na nawet sam B. Gates wypowiedział się, że szybko wprowadzona szczepionka niesie ryzyko szkodliwości, przy okazji odżegnując się od odpowiedzialności za nią)

4) Szczepionka będzie prawdopodobnie słono kosztować (trwa nakręcanie popytu), zwłaszcza gdy do ceny dojdą prowizje dla pośredników

5) Wspomoże agendę przymusu i kontroli – o jej obowiązkowym aplikowaniu wypowiada się min. Ł. Szumowski, przewidywane są certyfikaty szczepień lub przetestowania – o tym, że są nie do przyjęcia czytaj tutaj.

6) Uraduje oszołomów z NWO, którzy w szczepieniach i kontroli widzą narzędzie depopulacji i swojej władzy (patrz np. Bramy do piekła). Sojusz szczepionkowy Gavi utworzony został przed 20 laty na Światowym Forum Ekonomicznym można nazwać … globalnym partnerstwie na rzecz depopulacji, w którym znaczącą rolę odgrywa Fundacja Bill & Melinda Gates.

7) … a Polskę uczyni poligonem badań nad szczepionką (jak na królikach doświadczalnych) i poligonem manipulacji socjotechnicznych (jak także innym wlepić te szczepienia) i niestety – na własną prośbę naszych władz.

Jest i wątek mniej dramatyczny – Organizacja Zdrowia WHO wymienia aktualnie 76 ewentualnych szczepionek przeciwko koronawirusowi; pięć z nich znajduje się już na etapie testów klinicznych, zatem może któraś nie będzie tak groźna.

Podobnie wiążę pewne nadzieje ze stwierdzeniem D. Trumpa, że pracuje się także nad lekami i że „…znajdujemy świetne odpowiedzi. Myślę, że czeka nas bardzo piękna niespodzianka, szybciej niż moglibyście się państwo spodziewać”. To koresponduje z pewnymi poszlakami, że w zasięgu jest jakiś lek lub antidotum (raczej nie szczepionka – Trump był przeciwnikiem szczepień, więc być może prowadzi podwójną narrację ze względów taktycznych przed wyborami).

Kolejny temat spotkania to sprawy militarne.

Tak jak ogólnie krytycznie ocenia się jednokierunkowe a właściwie pełne zdanie się na opiekę USA w tym względzie, tak widzimy że ten kierunek jest wzmacniany.
Fakt, że jakieś państwo przyjmuje na swój teren obce wojska i jeszcze o to się naprasza oraz za to płaci, jest zdumiewający i chyba bez precedensu. Bo nie chodzi o sytuację wojenną, gdy prosi się o odsiecz, ale o działanie w sytuacji pokoju, któremu praktycznie nic nie zagraża. Rosja, oprócz propagandy, nie czyni agresywnych ruchów wobec Polski, ale w ten sposób ją prowokujemy. W ogóle koncepcja klasycznej wojny z użyciem sprzętu pancernego jest przeżytkiem. Rosjanie, gdyby chcieli,  mogą nas zniszczyć szybko i na wiele innych sposobów. Współczesna  i  przyszła wojna nie będzie polegała na  użyciu klasycznych środków. Mam wrażenie, że USA i inni producenci broni, zdając sobie z tego sprawę, upychają swoją produkcję za grube pieniądze – póki się jeszcze da, w miejsca gdzie jeszcze hołduje się starej doktrynie stosowania czołgów, armat i innego ciężkiego sprzętu. Sami trzymają ten sprzęt dla demonstracji siły, lokalnego odstraszania i jako element pomocniczy – zgodnie z zasadą elastyczności działań.

Natomiast w tajnych projektach aktualnie istnieją samoloty z laserami/maserami na pokładzie poruszające się z prędkościami >10 Mach, jeszcze szybsze pociski, których nie dogoni żadna rakieta. Istnieją od dawna wojska kosmiczne (to że D. Trump stosunkowo niedawno ogłosił Dowództwo Sił Kosmicznych jest tylko częściowym odkryciem kart nt. paru wątków tej historii, co do której są i inne przecieki). Nie idąc nawet tak daleko, dziś przeciwnika można obezwładnić cyberbroniami, zarówno zdalnym sterowaniem dronami bojowymi itp. jak (bio)robotami, bronią energii skierowanej , dezorganizacją jego łączności, zdalnymi akcjami sabotażowymi na centra dowodzenia i energetykę, masową dezinformacją i ogłupianiem ludzi, uruchomieniem 5. kolumny, użyciem broni sejsmicznej (udoskonalony HAARP oraz podziemne i podwodne ładunki jądrowe dla fal tsunami, sztuczne uruchamianie wulkanów), wojną pogodową, przez mind control, czemu po części służy technologia 5G, wreszcie bronią biologiczną – mamy dobitny przykład takiej możliwości na przykładzie covid-19. Ponadto kraje podbija się uzależnieniem finansowym, zwłaszcza zadłużeniem, atakami na walutę narodową – aż do eliminacji klasycznego pieniądza, przez uzależnienie dostawami strategicznych surowców („zakręcony kurek”) oraz podporządkowaniem międzynarodowemu ustawodawstwu i szantażem polityczno-finansowym.

Ale to dygresja, którą można ciągnąć, by pokazać jak ułudne jest przekonanie, że jesteśmy dzięki USA tak bezpieczni, tym bardziej, że w polityce bardziej liczą się interesy niż przyjaźnie a nawet umowy.

Nasze zakupy uzbrojenia w USA odbywają się bezprzetargowo, nie oferują offsetu (transferu technologii i tworzenia produkcyjnych miejsc pracy), przez co są dla nas niekorzystne, podobnie zresztą cenowo, całkowicie uzależniają nas od obcych dostaw, serwisu i systemów kontroli.  Przykładowo F-35 mają jeszcze wady i niedopracowane systemy integracji z innymi rodzajami wojsk, czego my tym bardziej nie będziemy mieli…
Podobnie – za utrzymanie amerykańskich najemników w Polsce mamy płacić my, a jednocześnie będą oni u nas zupełnie bezkarni, a nawet może użyci przeciw Polakom w myśl ustawy 1066?

Zresztą sami Amerykanie chcą mieć wolną rękę i zgodnie z doktryną elastyczności (nie tak jak Polska) by móc swobodnie przemieszczać swoje wojska wg bieżących potrzeb a nie wg sztywnych porozumień. Tworzenie dużych baz to przeszłość. Zatem nie oferują stałego pobytu w Polsce, ale  obecność rotacyjną.  Hasło „Fort Trump” nie jest podtrzymywane przez stronę amerykańską. Inna sprawą jest podejrzenie, że ta obecność służy innym celom niż się wydaje – np. pilnowanie i eksploatacja naszych złóż tytanu i innych technologicznie ważnych zasobów? (tak się składa, że niektóre bazy akurat są w ich miejscu)
Klientyzm w całej okazałości.
Czy PAD jest tak naiwny, że o tym wszystkim nie wie, czy raczej jest tak sterowany?
Nie mamy całościowej umowy bilateralnej z USA, która chroniłaby Polskę militarnie – sprawa jest rozmyta w ramach traktatów NATO, która to organizacja bardziej zależy od ciemnych sił globalistycznego lobby przemysłowo-militarnego niż od rządu USA.

Gospodarka

Co udaje się nam sprzedać Amerykanom oprócz niezależności?

Dajemy ulgi i jak najlepsze warunki ich firmom, daliśmy rynek zbytu, a szykuje się ekspansja dampowanej amerykańskiej produkcji rolnej fatalnej jakości (wysoce przetworzonej, zatrutej pestycydami, z GMO, wg niższych norm jakościowych).

O technologii wojskowej już nadmieniłem, ale następuje dalsza infiltracja Polski przez gigantów jak Google, Amazon, Apple i Microsoft. To supermaszyny do zbierania wielu danych o naszej działalności, czytaj: inwigilacji. Przykładowo Google zbiera informacje o sesjach w swoich usługach internetowych i aplikacjach. Chociaż ostatnio jest oferowana opcja lepszego zabezpieczenia prywatności, to mało kto o to świadomie zadba i pozostanie domyślny wybór czyszczenia historii dopiero po 18 miesiącach (nominalnie, bo faktycznie służby przetrzymują i analizują wszystko). Szumowski powiedział, że jeśli będziemy używać aplikacji ProteGo Safe, to nie będzie konieczności powrotu do obostrzeń. To też niebezpieczne uzależnienie (pomijając nawet samą koncepcję „ochrony”), ponieważ aplikacja jest prywatnym programem korporacji Google i Apple. Wszystkie te super bogate firmy wynegocjowały zwolnienie z podatków (z tego co wiem), a warunki pracy w Amazon są niemal niewolnicze.

Samo Google i Microsoft mają „zainwestować” w Polsce w sumie ok. 3 miliardów dolarów. Dałem cudzysłów, bo to nie oznacza aż tak dużych korzyści dla Polski jak dla owych firm, ponieważ nie inwestuje się pieniędzy większych niż spodziewane korzyści własne.

Te firmy wspierają LGBT, ideologie lewicowe, cenzurują w tym duchu Internet, ale także wszelkie publikacje odbiegające od jednej takiej politycznie poprawnej narracji. Microsoft ma mieć udział w opracowywaniu chipów do inwigilacji ludzi.

Czy tego chcemy i powinniśmy się cieszyć z ich olbrzymiego zaangażowania w Polsce, co padło w ostatnich negocjacjach? I czy porozumienie powinno być zawarte przed wyjaśnieniem czy A. Duda zostanie wybrany ponownie na swój urząd?

Elementem tych działań oraz na siłę przepychanej wizji „nowoczesnej” gospodarki jest…

Technologia 5G

O zagrożeniach tej technologii oraz licznych przekrętach jej wdrażania w Polsce znajdziesz obszerny materiał w ramach artykułu 5G-pięć głównych uwag (dwie części) wraz z odnośnikami.

Donald Trump powiedział:

“Podpisaliśmy wspólną deklarację odnośnie 5G. Polska jest liderem, jeżeli chodzi o korzystanie z zaufanych dostawców i zaufanego sprzętu i właściwych łańcuchów dostaw, dlatego współpracujemy z Polską. Polska też korzysta z usług amerykańskich firm”.

To, że Trump chce opanować świat amerykańską a nie chińską technologią oraz wspiera w tym zakresie firmy z USA – nie dziwi.
Natomiast na świecie podnoszone jest pytane czy w ogóle ta technologia jest potrzebna i bezpieczna. Jeśli chodzi o szybkość – w zupełności w większości zastosowań wystarczają światłowody, co jednocześnie znacznie zmniejsza oddziaływanie sztucznych pól elektromagnetycznych na zdrowie i przyrodę w ogóle.
Najdelikatniej mówiąc 5G to technologia łączności (z wojskowym rodowodem i zastosowaniami), która jest dopiero na etapie walidacji.

Niestety nacisk na tę technikę po myśli NWO jest tak silny i powszechny, że wszelki głos rozsądku jest tłumiony a decyzje o budowie stacji nadawczych zapadają z łamaniem prawa. Liczą się bardziej zyski korporacji, zwłaszcza z obcym kapitałem. Komisja Europejska chce, by do 2025 r. 5G posiadały wszystkie duże miasta w UE oraz główne szlaki transportowe.
To złe wieści i plany, które PAD wspiera. Znów – prawdopodobnie nie wie jak wielką ceną strat dla Polaków zagrywa w tej grze – cudzych interesów.

Innym z działów współpracy ma być …

Energetyka

Osobiście jestem zdecydowanym przeciwnikiem budowania w Polsce elektrowni jądrowych, podobnie jak większość Polaków. Po szczegóły argumentacji zapraszam do części artykułu „Energetyka rozproszona, głupcze!” Można dodać jeszcze inne aspekty, jak olbrzymie zapotrzebowanie na wodę w dużych elektrowniach jądrowych, a wiadomo jak deficytowy to u nas „surowiec”.

Energetyka jądrowa nie jest  też wpisana w narodową strategię energetyczną – odnosi się wrażenie ze prezydent jej nie zna? A jednak mówi: „Sfinalizujemy umowę, która doprowadzi do rozwoju energii atomowej w Polsce”.

Będziemy płacić przez kilkanaście lat kilkadziesiąt miliardów dolarów za elektrownię atomową, która prawdopodobnie nigdy nie powstanie. Są opinie, że oprócz olbrzymich kosztów samego zbudowania „co najmniej dwóch elektrowni” (z wywiadu PAD dla Polsatu), Amerykanie będą  mnożyć koszty towarzyszące – konsulting, licencje, gwarancje itp. i przeciągać to w czasie.
To może być np.  genialny pośredni sposób na … niewidoczną spłatę roszczeń przemysłu holokaustu.

Jednak jest to oburzające i piramidalnie bez sensu ze względu na to że jesteśmy bodajże najbogatszym surowcowo i energetycznie krajem w Europie a żebrzemy za granicą, przepłacamy za import  i wyprzedajemy skarby narodowe. „Przyjaźń” USA z Polską w ostatnim czasie ma podtekst w chętnym kupowaniu przez nas skroplonego gazu LNG, którego Amerykanie mają już w nadmiarze.
Jak wielokrotnie pisałem, Polska leży na olbrzymich złożach gorących wód termalnych, ma też zapasy węgla głębinowego, z którego można czerpać po podziemnym zgazowaniu energię przez kilkaset lat a nawet ją eksportować.

Zaniedbanie tej szansy trzeba traktować jako kryminalne działanie przeciw Narodowi.

Na koniec parę zdań o geopolityce.
Nie mamy ani dobrej polityki zagranicznej ani odpowiedniej służby dyplomatycznej z zapleczem eksperckim ani służby wywiadowczej. Zaniedbana jest Polania, a jej patriotyczne działania wręcz bojkotowane lub zwalczane. PAD wygląda na zagubionego w tej materii – bez strategii. Raz stawiamy na współpracę z Chinami, potem upatrujemy w nich wroga – jak nam zagra Ameryka. W stosunkach z Rosją jesteśmy „świętsi” w ostracyzmie niż USA. Posyłamy swoich żołnierzy w miejsca gdzie nie mamy żadnego interesu – też by przypodobać się Ameryce. Taka jednowektorowość polityki zagranicznej może się srogo na nas zemścić. Rachuby polityczne, że Polska zajęła miejsce Wielkiej Brytanii w relacjach z USA, że nie będzie uwikłana w konflikt amerykańsko-chiński, że nie grozi nam akt Just 447 (o którym znów nic w czasie wizyty nie słyszeliśmy) itp. tylko świadczą o mało dojrzałej strategii i budzą dalsze obawy o przywódczą rolę PAD.
Mocno zastanawia mnie brak odniesień a nawet może zrozumienia tak poważnych spraw jak planowe wdrażanie NWO na świecie (w tym realizowany lock down i zawłaszczanie majątku obywateli przez elity metodą na covida) i działanie agend tego planu w Polsce – zresztą nie dostrzegłem takich akcentów i u innych kandydatów (może trochę u p. Żółtka).
Pewnym atutem PAD jest krajowa i światowa rozpoznawalność oraz liczne kontakty zagraniczne.
Najchętniej głosowałbym na takiego kandydata, który rozumie koncepcje i siłę tzw. WIR (Weto obywatelskie, Inicjatywa ustawodawcza, Referendum obligatoryjne), o czym np. w tym wpisie, i który zadeklarowałby jego wdrożenie. Chociaż demokracja ma swoje wady, to jej forma  bezpośrednia sformułowana w Konstytucji w powiązaniu z fazą edukacji znacznie polepszyłaby tworzenie prawa i dała kontrolę nad rządem.

W sumie – D. Trump ugrał wiele dla siebie – zarówno gospodarczo (mówi się, że musi ratować USA jak się da , bo stoją na krawędzi bankructwa), jak i na potrzeby swojej kampanii prezydenckiej. Wygląda na to, że Polska ma subsydiować i ratować … mocarstwo – i to z pieniędzy nas – podatników.

Chociaż można o A. Dudzie powiedzieć więcej krytycznie (np. – na miarę możliwości swego stanowiska – brak pełnej dezubekizacji, brak rozliczenia przestępstw i złodziei z czasów rządów PO, jak i późniejszych, brak repolonizacji mediów,  trzymanie raportu o WSI w „szufladzie”, wspieranie niektórych przesadnych projektów inwestycyjnych – o tym można napisać sporo osobno),  to na tym zakończę ten krótki przegląd, by przejść do jeszcze do innych kandydatów.

RAFAŁ TRZASKOWSKI

– wysunął się na głównego kontrkandydata.
On też nie jest z „mojej bajki”, a nawet  jest jakby antytezą mojego wyboru, będę więc miejscami dosadny.
Jest ku temu szereg powodów, z których jeden z głównych to jego zaplecze polityczne – Platforma Obywatelska, którą uważam za bardzo szkodliwą partię. Tu chodzi o ważny spór nie tylko polityczny w kontekście wyborów , ale o spór o pryncypia, o czym dalej.
O samej partii wiadomo dużo i nie będę się tym zajmował. Natomiast niewątpliwie RT jest reprezentantem tej partii – nie tylko z tytułu funkcji jej wiceprzewodniczącego (co ostatnio wyciszane jest przez niego i sztab, by sprawiał wrażenie bezpartyjnego), ale pod względem ideologicznym, powiązań i stylu.
Ten „styl” to jakby słabsza kopia z D. Tuska,  którego był wiernym pomocnikiem i nadal go ceni jako mentora. Pełnił w rządzie Tuska parę ważnych funkcji. Przykładowo fatalna kondycja polskiej służby zagranicznej, to lata zaniedbań z tamtego okresu.
Wg mnie (i nie tylko) RT to marionetka światowych elit, a w kraju ich odbicia i agentów – na podobieństwo Macrona,  posłuszna  Niemcom i Francji, UE i międzynarodowym korporacjom, bez wyrazu i własnego zdania. Można przewidzieć, że swój urząd będzie sprawował w stylu PO i z pomocą elit tej partii – wcale nie tak niezależnie jak deklaruje. Podobnie jak po wyborze na prezydenta Warszawy mocno upartyjnił jego ratusz i stał się wiceprezesem partii.

Najchętniej realizowałby ze swym środowiskiem spokojne i  zakamuflowane robienie biznesów na krzywdzie Polaków, grał pozorami, by nikogo nie drażnić i nie ścigać za przekręty. Rano do kościoła  a po południu na Paradę Równości. Przypodobać się Zachodowi, być „nowoczesnym”. Schlebianie korporacyjnemu establishmentowi i uwłaszczonym w czasie transformacji komunistom, a reszta ludzi niech będzie tanią siłą roboczą i rynkiem dla zbytu, generowania sztucznych potrzeb i dla wyzysku.
Ktoś kąśliwie stwierdził: „Za rozwalenie polskich stoczni, próbę rozwalenia LOT-u i kupno przestarzałych caracali Tusk dostał szefa RE. Co obiecali Niemcy Rafałowi za rozwalenie CPK i przekopu Mierzei Wiślanej?” Może coś w tym jest?

Wykształcony z funduszów Sorosa (pośrednio)  reprezentuje specyficzną międzynarodową grupę ludzi zaprojektowanych do rządzenia wg lewicowej doktryny kosmopolitki. To że jego idolem jest Bronisław Gieremek – zakamuflowany (chociaż nie do końca) wróg Polski też daje do myślenia. Podobnie jak inny mentor – Leszek Balcerowicz.
W jakimś sensie to „resortowe dziecko” – uwzględniwszy UBecką rolę matki Teresy –TW Justyny, co mogło mieć wpływ  na jego wychowanie i kręgi znajomości.

Jego kariera to raczej historia nieudolności na różnych stanowiskach.

A także szkodzenie Polsce chociażby jako autor rezolucji do Parlamentu Europejskiego przeciw Polsce (wpisującej się w wiele podobnych działań PO i Kodu).
Jako warszawiak źle oceniam miejską prezydenturę RT. To ma dla mnie istotny wpływ na ocenę Trzaskowskiego w ogóle. Ponieważ wiele osób w Polsce nie zna bliżej tego tematu – parę słów o tym dlaczego. Otóż w skrócie:  za szereg zaniedbań, wpadek, i niespełnionych obietnic. Także za niegospodarność, dziwne i niepotrzebne drogie instalacje „rekreacyjne” (w tym np. bezsensowne stawianie ławek tuż przy ulicy, gdzie jest najwięcej samochodowych wyziewów i hałasu). Owszem – sadzi drzewa, ale później wiele z nich jest zaniedbanych i usycha – wyrzucone pieniądze. W ogóle promowanie „zielonego ładu” to hasło nośne, ale nie zawsze sensowne gdy uwzględnić geopolityczne podteksty.  Wzrost opłat za wywóz śmieci o 300% nie mówiąc o dużym zaśmieceniu miasta, Wisły a także innych rejonów Polski odpadami z oczyszczalni Czajka, ponieważ tamtejsza spalarnia wciąż nie działa. Nie opróżniane śmietniki to być może przyczyna plagi szczurów w niektórych obszarach Pragi Północ. Podtopienia po ulewach w Warszawie połączone z dalszymi zrzutami szamba do rzeki. Wiele usług w Warszawie zleconych jest zagranicznym a zwłaszcza niemieckim firmom, z którymi RT „dziwnie” sympatyzuje, podobnie jak politycy niemieccy sympatyzują z Trzaskowskim.
Z ostatniej chwili – Ratusz wyda na usługi niemieckiej firmy komunikacyjnej Arriva, w której był zatrudniony sprawca katastrofy autobusu na moście, ok. 290 mln złotych… Jednocześnie zaprzepaszczenie zakupu autobusów Solaris, za które zapłacono by tylko 75 milionów. Przy okazji droga komunikacja miejska, nie działające biletomaty, niezrealizowane obietnice dotyczące garaży podziemnych oraz wprowadzanie dalszych stref płatnego parkowania.  Fatalna nawierzchnia wielu ulic oraz ich zwężanie w śródmieściu, co powoduje korki zatem  jeszcze więcej smogu a jednocześnie słaba realizacja likwidacji „kopciuchów”. Szalejący rowerzyści i hulajnogowcy, a piesi jako ktoś drugiej kategorii. Jest obietnica (zobaczymy jak się powiedzie)  bezpłatnych żłobków publicznych pod warunkiem że rodzice płacą podatki w Warszawie i że dziecko musi być … szczepione.
O szczepieniach już wspomniałem, ale to w ogóle dyskryminacja. (Osobiście jestem krytykiem powiększania ilości żłobków ponad wyjątkowo uzasadnione zapotrzebowanie na tę usługę – niemowlę powinno przynajmniej dwa pierwsze lata spędzić przy matce – to zaniedbany aspekt zdrowia i ukształtowania rozwoju dziecka.)
Przywódcza rola prezydenta RP jest jeszcze bardziej odpowiedzialna niż prezydenta miasta.
RT ogłosił swój program 25 czerwca wieczorem, co społeczeństwu a nawet politykom nie daje czasu na dyskusję ani nawet dobre zapoznanie się z tym programem. To niepoważne. Ale może był w tym cel ukrycia linii, która chce realizować i by nie narazić się na krytykę? Można satyrycznie trawestować powiedzenie kandydata w ujęciu „po co mi program, skoro ma go PO (a nawet Niemcy)”.

Sama etykietka partyjna, podobanie się kobietom z urody a inteligentom z powodu znajomości języków, to stanowczo za mało. Niektórzy gotowi są posłuchać rady: „Nie znasz się na polityce – głosuj na ładniejszego”.
Szybko zyskał popularność przez kontrast do „obciachowej” poprzednie kandydatki opozycji.
Osobiście (nie tylko) nie podoba mi się jego tolerowanie lewackich tendencji i osób (jak np. panie Gontarczyk czy Gawor) w zarządzie Warszawy, wybór na swego zastępcę P. Rabieja i najbliższego współpracownika – byłego gangsterskiego popychadła (o Rabieju pisze Wojciech Sumliński w książce  „To tylko mafia” – w tamtejszej analizie światka dawnych dyskotek Koloseum i Planeta – gniazd wewnętrznej i zewnętrznej agentury, WSI  i gangsterów, tamże o B. Gieremku), geja z którym obaj demonstrują sympatię do LGBT i ten ruch czynnie wspierają.

Możliwe, że takie koneksje działają nadal, były doniesienia o korupcji w magistracie, a zastępcy RT zarabiają krocie (średnia zarobków 133 najbliższych współpracowników to 16,3 tyś. zł).
W swojej kancelarii zatrudnił hejtera z osławionego Soku z Buraka. A czy wyobrażacie sobie posła Nitrasa jako prezydenckiego ministra? (może razem będą coś wąchać, bo obaj mają takie doświadczenia?)
Warto przypomnieć, że R. Trzaskowski prowadził kampanię wyborczą H. Gronkiewicz-Waltz. Oboje w czasie swojej prezydentury w Warszawie niewiele dla niej zrobili, ale RT ma gorsze przygotowanie do zarządzania finansami miasta. Obecnie, angażując się w swoją kampanię jakby odpuścił już zarządzanie stolicą – chyba czuje, że to go przerasta. Niektórzy mówią, że ma pecha (to zły omen), ale to raczej ów lekki i nieprofesjonalny styl władzy. Jeśli nie jest dobrym gospodarzem miasta, to czy będzie dobrym gospodarzem dla kraju? Chociaż krytykuje CPK, ale bardziej ze względu na tworzenie konkurencji dla Niemiec niż z powodu jego wielkości (tu częściowo bym się zgodził), to mało się słyszy jakie miałby propozycje inwestycyjne dla Polski – czy nie poszedłby drogą PO, która likwidowała stocznie, połączenia kolejowe, szpitale. nie zauważała Polski „B”?
Bulwersujące jest (podobno – wg doniesienia w prasie) dyskryminujące podejście do przedsiębiorców w Warszawie, którzy nie chcieliby zaakceptować karty LGBT+.
Co do obecnej kampanii – prowadzi ją w swym agresywnym stylu, ucieka się do zastraszania.
Powołał „Zespół Doradców ds. Bezpieczeństwa Obrony Polski” z osobami mocno powiązanym z PO i mającymi niezbyt czyste życiorysy (jak np. gen. P. Pytel).

By jak najkrócej i w uproszczeniu streścić to, co może nas czekać (i co już się dzieje) pod prezydenturą RT:
kontynuacja polityki PO, dzika prywatyzacja kolejnych sektorów, np. służby zdrowia, nepotyzm i kolesiostwo, liberalizm i kosmopolityzm bez ograniczeń, walka ze wszystkim, co nie jest skrajnie lewicowe, dalsza ekspansja gender / LGBT+ (karta LGBT nie tylko dla Warszawy, ale dla całej Polski) – raka, który wg światowego planu ma dać mniejszościom środek do narzucania w kulturze i poprzez instytucje nieuprawnionego parytetu i siłowego jego wdrażania, podobnie jak sztucznego parytetu płciowego nawet tam, gdzie to nie ma uzasadnienia (feminizm itp.), seksualizacja i deprawacja dzieci,  poparcie dla proaborcjonizmu (pójdzie za tym eutanazja?), islamizmu (vide różne parady „równości” – także z profanacjami  religijnymi i po prostu dobrego obyczaju), homoadopcji, poprawności politycznej w najgorszym wydaniu i cenzury – cała reszta poglądów uważana jest za teorię spiskową, fake news i mowę nienawiści (co występuje po obu stronach głównych mediów), lewacka kultura z zaniedbaniem wartości które stanowią naszą narodową tożsamość. Tutaj należy wspomnieć okrojenie polityki historycznej, która ma być raczej polityką wstydu, zamilczanie chrześcijańskiej spuścizny, przy czym widać też hipokryzję wyrażającą się w deklaracjach wiary, przy jednoczesnym nie posyłaniu dzieci na lekcje religii i nie otrzymaniu przez syna pierwszej komunii, natomiast przy wspieraniu „tęczowych piątków” w szkołach, dryfowanie w kierunku narracji „dzieci nie należą do rodziców”, skłonność do nazywania narodowych patriotów faszystami (stosunek do marszów niepodległości i brak zrozumienia, że dobrze pojęty nacjonalizm jest wyrazem miłości ojczyzny a faszyzm to zupełnie co innego), kasowanie nazw ulic od nazwisk patriotów na rzecz utrzymywania pamięci komunistów,  „odchudzanie” podstawy programowej w szkołach, przecież już i tak bardzo okrojonej…
Dalej:  co do hipokryzji – RT deklaruje w razie wygranej współpracę z rządem, ale 52% ankietowanych w tej sprawie osób w to nie wierzy, a moja ocena jest jeszcze ostrzejsza, bo przecież jego zaplecze polityczne chciałoby zemścić się na PiS i odebrać z powrotem swoje utracone pozycje (wspominane wcześniejsze wybory parlamentarne?) i prowadzić wewnętrzną wojnę (nawet – jak bywało – „ulica i zagranica”),  powiązania z KOD z jego lotnymi brygadami do rozróbek, wsparcie finansowe dla szkoleń „taktyki miejskiej” (grupa Biennale Warszawa) oraz innych podejrzanych NGO,  pierwszeństwo dla obcych i wrogich niepodległej Polsce mediów (a nawet ich dotowanie – jak już miało miejsce w przypadku tygodnika Polityka – 200 tysięcy złotych z ratusza Warszawy), likwidacja telewizji TVP lub jej wykorzystanie do ww. propagandy, sprzyjanie kaście sądowniczej („wolne” sądy – często wolne od …sprawiedliwości),  deklarowanie przywrócenia wysokich emerytur byłym SB-ekom, (ma ich także w swoim otoczeniu),  likwidacja IPN, CBA i innych służb, które co najwyżej powinny być poprawione, niesprawiedliwe reprywatyzacje, brak (jak dotąd) realizacji wielu zasądzonych odszkodowań za utracone mieszkania i krzywdy (nawet wytoczył już ~250 spraw przeciwko odszkodowaniom dla ludzi wyrzucanych z mieszkań przez złodziei!) oraz zwrotów pieniędzy dla miasta z podobnych tytułów (sic!), a także wypłat dla przedsiębiorców z „tarczy antykryzysowej,  sojusz z Niemcami i Rosją – tzw. „eurazja”, gospodarka „dziadowskiej montowni”  (sformułowanie J. Kefira), podporządkowanie zagranicy w tym jeszcze większej biurokracji i ustawodawstwu z UE, uzależnienie naszych udziałów w funduszach europejskich od stosowania unijnej wizji praworządności, wprowadzenie w Polsce euro, sprowadzanie emigrantów a przy tej okazji 500+ zamiast polskim dzieciom dane setkom tysięcy lub więcej  muzułmańskich imigrantów, dziki kapitalizm („wolna amerykanka”) i marginalne podwyżki pensji lub wręcz ich spadek, podwyższenie wieku emerytalnego pod naciskiem EU i PO, pogorszenie stosunków z USA, jawne poparcie ustawy 447 „Just” (która jest emanacją nie ducha Ameryki ale tamtejszego lobby żydowskiego) i wypłacenie rekompensat żydom (już padła deklaracja negocjacji zwrotu 200 mld dolarów), przymusowe szczepienie na koronawirusa i nie tylko, sprzyjanie planowi NWO. Tutaj najkrótsze przypomnienie:  NWO ma na celu totalitarne rządzenie masą niewolników a drogą do tego  są lewicowe eksperymenty społeczne, by stworzyć  szarą, bezmózgą masę, bez właściwości, podatną na manipulację. Masy łatwej w rządzeniu, słabej, podzielonej, wewnętrznie skłóconej. Lewica chce zniszczyć instytucję rodziny, znieść naturalną i potrzebną identyfikację z płcią, rodziną, narodowością  i rasą.
Jednym z narzędzi NWO jest też polityka klimatyczna, która na podstawie mocno wątpliwych przesłanek narzuca światu, a Polsce zwłaszcza, bezwarunkowe odchodzenie od węgla, co szkodzi polskiej gospodarce, a co R. Trzaskowski popiera.

W końcu niespełnienie obietnic wyborczych. Co do prawdomówności – mieliśmy liczne przykłady. Próbka z ostatnich dni (może niedokładna co do rachuby dat):

– Jestem przeciw 500+,  3 dni do wyborów: Jestem za 500+
– Jestem przeciw wojskom terytorialnym, 3 dni do wyborów: jestem zwolennikiem WOT
– Jestem za wydłużeniem wieku emerytalnego,  3 dni do wyborów: jestem przeciw wydłużaniu wieku emerytalnego.

Wcześniej – „nie byłem wtedy posłem i nie głosowałem”, a potem sprostowania…
W swojej postawie i przemówieniach ujawnia sporo buty, wyższości – w opinii wielu to narcyz, zarozumiały bufon, cynik a z manier „laluś”, lekkoduch, … Jego hasło „silny prezydent”  brzmi dla mnie mocno niewiarygodnie.
Podejrzewam silne wsparcie międzynarodowej sitwy ideologicznie lewicowej, a praktycznie nie liczącej się z ludźmi i brutalnej – udział w spotkaniu grupy Bilderberg (niektórzy mówią że RT jest masonem?) jest tu symptomatyczny – oni zawsze próbują namaszczać ważne dla siebie osoby na znaczące stanowiska i często im się to udaje. Czyli RT potencjalnie wspiera globalny deep state (oczywiście pojawia się pytanie czy i PAD był/jest tak namaszczony, chociażby przez nasze tajne służby rodem z WSI lub nawet przez „starszych i mądrzejszych” – by użyć powiedzonka St. Michalkiewicza.

RT ma trudność z odpowiadaniem na kłopotliwe pytania (albo nie ma zdania albo kamufluje pod potrzeby wyborów swoje poglądy, które na pewno nie spodobałyby się ludziom).

Nie – to nie jest ani dobry ani poważny kandydat, a raczej droga do przepaści, POtrzask …
Inny kandydat – M. Jakubiak, któremu daleko do sympatii z obecnym rządem i PAD, określił R. Trzaskowskiego jako najgorszy wybór, oczywiście podobnie jak wielu innych kandydatów, nawet z lewicy. Taka „krzyżówka Tuska z Biedroniem” jak to ujął W. Sumliński, który podziela pogląd Jakubiaka.

Podobnie jak o PAD o Trzaskowskim można by więcej, ale pora przejść do kolejnych kandydatów.

SZYMON HOŁOWNIA

Niewiele mogę o nim powiedzieć, zwłaszcza od strony jak się sprawdzi w polityce, ponieważ nie ma takiego doświadczenia. Mówić jest na ogół najłatwiej.
Osobiście nie wierzę, że wziął się z oddolnego, spontanicznego odruchu, że sam sfinansował swą kampanię lub zdobył na to środki drogą społeczną. Powiązanie z Giertychem to ślad ukrytego ramienia PO (KO).
Sądzę, że jest wykreowany marketingowo i sponsorowany  przez jakieś zaplecze sorosopodobne lub wprost takie…
Zyskuje popularność na udawaniu niezależnego, jako „nowalijka” i dzięki „wyrobieniu estradowemu”.

Płaczek, osoba egzaltowana, niejasne powiązania, pseudokatolik – słaba rekomendacja.

KRZYSZTOF  BOSAK

Bodajże jedyna osoba merytoryczna, z doświadczeniem politycznym, spokojna i z programem, z którym najbardziej mógłbym się utożsamić.  To, że nie był dopuszczany do mediów świadczy że stanowi zagrożenie dla POPiS, a nie – jak się mówi, że jest niepoważny lub za młody. To, przy okazji pokazuje zakłamanie i propagandę mediów, zwłaszcza tych „publicznych”. Jednak … jego zaplecze (Konfederacja) budzi moje istotne zastrzeżenia, są też podejrzenia o różne fakty z przeszłości, chociaż raczej patrzyłbym w przyszłość.  Ma sporo atutów – logicznie i fachowo prezentuje swe poglądy i sprawnie przemawia, ma poparcie wolnościowców, jego program jest pragmatyczny i antysocjalistyczny (anty rozdawnictwu – gospodarność i praca, rozsądne podatki), elastyczny w polityce zagranicznej ale broniący suwerenności itd. Jest nadzieją na pierwszego kto po nieudanej (czy prawdziwej?) misji Kukiza mógłby zmienić System.
Może uwiarygodni się na przyszłą kampanię wyborczą…

POZOSTALI KANDYDACI

Raczej nie mają szans. Marek Jakubiak krótko wspomniał o WIR, ale na tym się skończyło.
A wszyscy kandydaci dostali informację o tej koncepcji, która rozwiązałaby tyle spraw Polaków!
Wypada skonstatować, że mamy słabą klasę polityczną, a czas przyszły niedokonany związany z obietnicami,  to ich specjalność. Wielu kandydatów nie wykazało w swych działaniach odpowiedniej dozy pokory, przeciwnie – raczej pychę. A teza, że tej klasie zagnieździł się koniunkturalizm, brak wizji, konformizm a nawet antypolskość i obce wpływy, staje się dla mnie coraz wyraźniejsza i uzasadniona. Może myślę zbyt pesymistycznie, a może realnie?

Na kogo zagłosujesz i dlaczego? Zwłaszcza w drugiej turze. To, przy wszystkich zastrzeżeniach, może mieć duże skutki. A może prezydent w ogóle nie będzie wybrany?
Pozostawiam taką opcję na razie w „tajemnicy”…

Dopisek po I turze wyborów.

Mamy sytuację gdzie zjednoczona opozycja może wygrać z kandydaturą Andrzeja Dudy.
U wielu osób, które mają pogląd że „PiS-PO – jedno zło” pojawia się dylemat, co zrobić dalej.
Może nie pójść na wybory lub oddać głos nieważny – „nie przyłożę do tego ręki”?
Ja też mam podobne wątpliwości, tym bardziej że obecny PiS coraz więcej – zwłaszcza poprzez rodowód wielu swoich polityków, przypomina mi dawną Unię Wolności – z jej elemrntami szkodzącymi Polsce, a nawet chyba tak zrobię. Jednak ponieważ żadna wolta nie przywróci już szans innym kandydatom (chyba że nagle wyłoni się jakiś dyktator spoza układu), to jest jeszcze opcja „mniejszego zła”. Głosowanie nie tyle za, co przeciw kandydatowi, którego się nie lubi lub „obcego”. To np. wybór A. Dudy przeciw Trzaskowskiemu –  w świetle  przedstawionej wyżej jego oceny. PAD nadal ma wiele „za uszami” i pozostają w mocy wymienione wyżej zastrzeżenia a nawet mógłbym dodać nowe, ale, jak napisałem wcześniej – PAD może ewolucyjnie stać się bardziej niezależny od PiS, co stanowi pewien jego atut dla prowadzenia własnej polityki.
Prawdopodobnie dla swego poparcia będzie musiał zadeklarować pewne ustępstwa na rzecz postulatów opozycji, zwłaszcza Konfederacji, nie patrząc na PiS. W ogóle media i mocodawcy gł. z PiS powinny uznać, że nie da się dalej bezkarnie kłamać i manipulować, i dostrzegą, że „języczki u wagi” nabierają dużego znaczenia.
Z drugiej strony może do niektórych dotrze, że RT uzyskał największe poparcie wśród Polaków w Niemczech i medialne poparcie samych Niemców oraz w … zakładach karnych?

Powinienem zaś Dudzie oddać sprawiedliwość – rozumiejąc, że  z racji swego stanowiska nie jest wszechwładny (jego uprawnienia to tylko  inicjatywa ustawodawcza oraz weto, które i tak nie musi być uwzględnione) czy  kompetentny oraz że jedna kadencja  przy „oporze  materii” nie wystarcza na spełnienie wszystkich oczekiwań.  Nie ma wpływu na finanse państwa, zatem odnośne obietnice są głownie chwytem wyborczym. Uznanie przynajmniej za ujęcie się za naszymi weteranami i zapomnianymi bohaterami niepodległości, za aktywność na polu większego egalitaryzmu oraz za wrażliwość na różne krzywdy. Myślę, że przy wszystkich ograniczeniach mentalnych i edukacyjnych naszego społeczeństwa – większość ludzi ma dobrą wolę naprawy Ojczyzny i trzeba tę wolę i nadzieję podtrzymać.  Ja jednak mam małe nadzieje na to że PAD pokaże rozwiązania, które wyprowadzą Polskę na autentyczną niezależność i rozwój. Myślę raczej, że powinniśmy oddolnie niejako stworzyć nową Polskę – niezależną od starych układów wewnętrznych i zewnętrznych. Osobiście taką drogę widziałbym bardziej w ogólnoświatowym przebudzeniu – nie tylko z szantażu covidem, ale świadomości, że gospodarka światowa, rządy oligarchii, pieniądz fiducjarny, siły satanistyczne i syjonistyczne itp. powinny być ostatecznie obalone, co automatycznie naprawi System w makro i w miniskali (w obrębie narodów). Są już takie oddolne ruchy polityczne i obywatelskie, ale są jeszcze słabe i sekowane. Mam obawy że PAD nie widzi tego tak jak „przebudzeni”, a przynajmniej nie daje takich sygnałów.
Jeśli jednak wygrana A. Dudy będzie oznaczać triumf PiSu, to istnieje niebezpieczeństwo jeszcze większego rozzuchwalenia się dygnitarzy tej partii na różnych frontach i jeszcze mniej zahamowań by nie liczyć się z niezależnymi ruchami patriotycznymi jak np. w ramach Konfederacji.

Jeśli ktoś wierzy w PAD lub w Trzaskowskiego – ma oczywiste prawo na nich głosować. Wygrana któregoś może pokazać dwa oblicza: albo wiara takiego wyborcy się spełni, albo dozna ostatecznej lekcji, że nie w PO-PiS leży rozwiązanie. To też miałoby pozytywny skutek w przyszłych wyborach.

Największy livestream w historii

Rose - Icke livestream

I am, we are in power
David Icke.

Największy livestream w historii (cz.3, nagranie).

> https://londonreal.tv/1000000-fighting-for-freedom/

Cokolwiek sądzisz o Davidzie Icke i jego poglądach (uważany przez niektórych za co najmniej ekscentryka) – zobacz/wysłuchaj – dla potwierdzenia prawa wolności i przeciwko cenzurze, jaka dotyka takich wizjonerów i wojowników własnej (czy tylko?) prawdy. Nawet jeśli się nie zgadzasz – czy w ogóle czy w szczegółach (pod tym względem są pewne nieścisłości a nawet błędy). Ale nie o to chodzi…
Icke jest wierny swojej misji od ok. 30 lat wg hasła
Do what you know to be right,
oraz wg słów Briana Rose, który przeprowadza wywiad
WE WILL NOT BE SILENCED.
WE WILL NOT BE CENSORED.
WE WILL NOT BE STOPPED.

Dotyka najważniejszego aktualnego nurtu naszej rzeczywistości i wydarzeń (jak covid19).
Krok po kroku – głębiej i głębiej. Ma duży związek z kondycją człowieka, dalszym jego rozwojem oraz całej cywilizacji.
Mimo 3 godzin wywiad nie wyczerpuje tego dużego tematu (kogo to interesuje szerzej np.  w aspekcie zdrowia, pokażę koneksje i materiały na życzenie, część znajdziesz i tutaj).

Przy okazji – na kanale Briana jest więcej ciekawych wywiadów.

Strona D. Icke: https://www.davidicke.com/

Przekaż dalej, jeśli uważasz, że warto robić to, co uważasz za słuszne.
„Jeden człowiek nie zmieni świata, ale jeden człowiek może przekazać informację, która go zmieni”.

Bramy do piekła

wyzwolenie
wyzwolimy się!

Kiedy obywatele obawiają się swojego rządu, jest to tyrania.
Gdy to rząd obawia się obywateli, mamy do czynienia z wolnością.
Thomas Jefferson

Będzie głównie o Billu Bramie (że tak go trochę ukryję przed automatami cenzurującymi, ale wiesz o kogo chodzi) – stąd tytuł.
Dla wielu bożyszcze, dla innych ktoś do posłania do piekła.
Sprawa ostatnio głośna.
Poświęciłem jej ostatnio parę artykułów, np. ten Brama-filantrop? i  WHO, jej szef i epidemia Covid-19,

Sprawy i postacie są mocno powiązane, ale dla mniej wtajemniczonych:
SARS-Cov-2 rozprzestrzenił się za sprawą ukrywania jego ekspansji w Chinach, w czym zawiniły zarówno Chiny jak i WHO (Światowa Organizacja Zdrowia). O tej organizacji i jej dyrektorze generalnym traktuje ten drugi artykuł. Ujawniło się wiele ciemnych stron tej organizacji, także w powiązaniu z polityką chińską i liberalnymi mediami.  Także ogólna rola WHO dla zdrowia publicznego budzi wiele zastrzeżeń, podobnie jak jej dyrektora – w historii oraz ostatnio.
Jest i powiązanie z Billem Bramą. Chociaż jego podejrzana działalność pod charytatywną przykrywką były znana wcześniej, ale w powiązaniu z Covid-19 wyszły mocniej na jaw fakty ujawniające wroga publicznego – także związane ze  szczepieniami, depopulacją i machinacjami biznesowymi z WHO.

Te artykuły powstały na LepszeZdrowie.info na fali wydarzeń na tyle głośnych, że mamy zalew informacji z których wyciągnąłem okruchy by dać przeciwwagę głównej narracji, która nas otumania.
By krótko streścić te wiadomości umieściłem je w Nowościach kwietnia    Zapraszam!

nowości kwietnia 2020

Są tam artykuły o szerszych aspektach „pandemii”  a niektóre były umieszczone na tym blogu – patrz:

Zrzucamy maski – tam wróciłem do mojego „konika” –  śledzenia kłamstw i dywagacji o przyczynach dlaczego ludzie tak łatwo dają się wkręcać w fałszywe teorie i ulegać propagandzie.

Reset świata? (2 części) – gdzie rozważam związany z covid-19 duży temat  aspektu cywilizacyjnego  i „świadomościowo-duchowego”   – niewątpliwie obecne wydarzenia wstrząsnęły ludźmi i pokazały słabość naszej technicznej cywilizacji, rządów, uczą pokory.  Mówi się „już nic nie będzie takie jak dawniej”.
Jest to większe zjawisko niż wiele osób sobie uświadamia.

Oraz  wcześniejsze z ostatnich wpisów jak Ciernie koronyo dwóch głównych narracjach wokół epidemii – oficjalnej i tej która dotyczy szeregu podejrzeń z czym mamy faktycznie do czynienia, a co jest albo ukrywane albo traktowane jako „teorie spiskowe”. W tym drugim obiegu jest naprawdę wiele tematów do zastanowienia. Pokazuję niektóre źródła i pytania – materiał daje podstawy by zanegować lub skorygować narrację oficjalną.

Wracając do głównego wątku – uważam że została uruchomiona  globalna inżynieria społeczna i socjotechnika by narzucić całej populacji szczepienia – jako jeden z elementów złego NWO (New World Order).
B. Brama gra tu kluczową rolę – ze względu na przygotowywanie szczepionki wraz z całym biznesem farmaceutycznym, który już teraz zarabia na testach (zresztą niewiarygodnych), materiałach sanitarnych (maseczki, rękawiczki, fartuchy, respiratory itp.).
Zanim o tej szczepionce, to po raz kolejny o historii pana Bramy i WHO.

Oczywiście zamieszanych jest dużo więcej elit – przykładowo

Nie muszę tworzyć nowych podsumowań – pozwolę sobie zacytować z sieci post Andrzeja S. (z odnośnikami numerowanymi do źródeł).

„Między 2011 a 2016 WHO i Fundacja Billa Bramy doprowadziła do paraliżu (ostrego porażenia wiotkiego) 491 TYSIĘCY dzieci w Indiach poprzez przymusową szczepionkę na polio. Teraz uwaga: w 2010 roku zanotowano 741 przypadki polio a w 2011 roku jeden przypadek. Następnie rozpoczęto szczepienia.
Dowiedziono ścisły związek między szczepieniami a NPAFP (ostre porażenie wiotkie). (1)
W Kenii do 2017 roku podano 2,3 mln kobiet w wieku rozrodczym (ta grupa była objęta szczepieniem na tężec (!)) szczepionkę zawierającą FCG (gonadotropinę) – hormon wytwarzany w ciąży. HCG została opracowana przez Word Health Organization jako długoterminowy środek antykoncepcyjny. Powoduje, że organizm atakuje płód poprzez reakcję przeciwciał i powoduje spontaniczne poronienia przez 3 lata po wstrzyknięciu leku. WHO twierdzi, że użyto 150 mln tych szczepionek na świcie (2)
WHO nie po raz pierwszy jest oskarżana o sterylizację kobiet za pomocą szczepionek przeciw tężcowi. Podobny program realizowano na początku 1990 r. na Filipinach i w Peru. W obu krajach wszczęto postępowanie karne.
W 1992 roku, podczas spotkania w siedzibie ONZ w Genewie, naukowcy i „rzecznicy zdrowia kobiet” dyskutowali na temat stosowania „szczepionek regulujących płodność.

Nadal mamy w głowach informację, że szczepionka to trochę wirusa wstrzykniętego do organizmu aby ten nauczył się przed nim bronić wytwarzając przeciwciała. Tak było kiedyś.
Szczepionki miały krótki czas przydatności i zawierały dużą ilość antygenu plus sól fizjologiczna.

Teraz sprzedaje się je 2 lata i z racji że często namnażanie robione jest na komórkach diploidalnych (części abortowanych zarodków ludzkich), namnażanie jest drogie dlatego konieczne jest dodawanie adjuwantów takich jak aluminium (neurotoksyna). Żeby bakterie i grzyby ich nie zainfekowały, trzeba dać środek dezynfekujący taki jak – rtęć (fakt, coraz mniej jest dodawana) fenoksytanol, formaldehyd, alkohol benzylowy, bromek cetylotrimetyloamoniowy – substancje toksyczne – sprawdźcie sami – serio chcemy to podawać dzieciom i sobie?

Dr Theresa Dhesiher w swoich badaniach pokazała że wiele szczepionek jest zanieczyszczonych DNA (nawet 100 krotnie przekraczającymi normę zanieczyszczenia) płodów abortowanych na których kolokwialnie mówiąc „hodowane” są wirusy. Wykazuje, że DNA tych płodów (zazwyczaj hodowla jest na częściach kilku płodów) w ciągu nawet pół godziny, wchodzi w łączność trwałą z komórkami macierzystymi dziecka szczepionego. Genetycy określają takie dziecko jako mutanta ze względu na posiadanie DNA nie tylko matki i ojca ale wielu ojców i wielu matek.„Ryzyko dla dzieci polega na tym, że komórki macierzyste w naszych ciałach są tymi najbardziej wrażliwymi na przyjęcie zanieczyszczeń i rozwinięcie mutacji, a komórki macierzyste mogą spoczywać w uśpieniu w ciele dziecka przez dekady, aż do czasu, kiedy zostaną powołane do akcji. Więc możemy widzieć te przedziwne nowotwory u dużych grup dzieci w trakcie ich życia.” – mówi dr Dhesiher, której motywacją do badań był nowotwór i śmierć jej dziecka. (3)

Na zgłoszenie NOP mamy 2 tygodnie, gdzie większość odczynów pojawia się dużo później.

Do szczepionek dodaje się również detergenty – związki powierzchniowo czynne. Wiecie jak działa płyn do mycia naczyń na tłuszcz. Błony komórkowe to fosfolipidy – czyli zbudowane są z tłuszczu. W uproszczeniu – detergent spowoduje rozmiękczenie tego lipidu – tłuszczu (błony komórkowej) i łatwiejszą penetrację w głąb. Powoduje to ułatwienie dostępu tego co w szczepionce w głąb komórki (co zawierają szczepionki – czytajcie ulotki).

Trump ostatnio zaproponował, że można by przetestować wstrzyknięcie środków dezynfekujących (ang. disinfectant) jako metodę zwalczania wirusa C0VlD19.
Media oraz lekarze rzucili się na niego mówiąc, że to śmiertelnie niebezpiecznie nieświadomie przyznając tym samym, że szczepionki są śmiertelnie niebezpieczne zawierając Tiomersal czy Formaldehyd.
Ponadto Trump podważył skuteczność szczepień na grypę – należy zwrócić uwagę, że co roku losowo wybiera się 4 z ponad 20 szczepów grypy i na ich podstawie produkuje się szczepionkę. Co roku, czyli bez badań klinicznych – czyli jest to eksperyment medyczny (Konstytucja zabrania takich działań), z dodatkiem antybiotyków, detergentów i środków dezynfekujących (czytaj ulotki).
Dodatki takie OBNIŻAJĄ odporność, co ZWIĘKSZA (sprawdź statystyki) zachorowalność na infekcje wirusowe czy bakteryjne. Rozumiemy, co podajemy kobietą w ciąży, ludziom starszym czy np. chorym na raka z już obniżoną odpornością?
Poniżej przykładowa ulotka ze szczepionki przeciw grypie (5)

A nasze ministerstwo zdrowia – nie posiada dokumentacji potwierdzających bezpieczeństwa szczepień. Gdzie w TV twierdzą, że są to najlepiej przebadane substancje medyczne…. Szczególnie corocznie nowa szczepionka na grypę bez badań klinicznych. (4)

NULIUS IN VERBA – nie wierzcie na słowo – czytajcie, weryfikujcie sami, CZYTAJCIE ULOTKI – chciejcie wiedzieć – to WASZE ZDROWIE I WASZYCH DZIECI.

A nowa szczepionka przeciw COVID – to szczepionka owej generacji – edukujcie się jak ona działa. Pamiętajcie, że na testy kliniczne nie będzie czasu, a że mamy czas pseudo pandemii, nie ma obowiązku badać ich bezpieczeństwa (pierwsza osoba na Oxfordzie już zmarła po jej podaniu)

1) https://www.researchgate.net/…/327048513_Correlation_betwee…

CDC w 2001 roku niechcący przeprowadziła wąskie badanie porównujące dzieci szczepione z nieszczepionymi. W badaniu tym porównano dzieci, które otrzymały szczepionkę przeciw WZW typu B w pierwszym miesiącu życia z dziećmi które jej nie otrzymały.

Wyniki tego badania nigdy nie zostały opublikowane przez CDC, a streszczenie tego badania zostało niedawno uzyskane tylko dzięki wnioskowi na podstawie ustawy o wolności informacji [FOIA].
Dzieci zaszczepione szczepionką przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B w pierwszym miesiącu życia, w porównaniu do dzieci, które nie otrzymały tej szczepionki miały zwiększone ryzyko wystąpienia ADHD o 829%, autyzmu o 762%, ADD o 638%, tików o 565%, zaburzeń snu o 498% oraz opóźnień mowy o 206%.
Abstrakt badania CDC omawia porównanie ekspozycji na tiomersal w ciągu pierwszego miesiąca życia. Ponieważ w USA jedyną szczepionką zalecaną w ciągu pierwszego miesiąca życia była szczepionka przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, oraz tylko szczepionka z tiomersalem była dostępna w czasie tego badania, to w tym badaniu porównano przede wszystkim dzieci, które otrzymały szczepionkę przeciw WZW typu B z dziećmi nieszczepionymi w ogóle.
Na podstawie (str. 18): Icandecide.com
Źródło: Szczepienia.Wybudzeni.com
—– koniec cytatu —-

Uzupełniająco zobacz np. nagranie B. Brama, chipy, szczepionki, czy na czele WHO stał były terrorysta, rola Chin w pandemii…  – doktor politologii  o mechanizmach zjawisk, wylicza i potwierdza fatalne skutki szczepień, dane o ww. osobach itd. Jest i ciekawostka o ojcu Billa – agitatorze eugeniki i aborcji.

Dlaczego podnoszę ten temat?
Nie ze zwykłej aktualności, ale z niezwykłych konsekwencji jakie mogą nas dotknąć.

Czy wiesz że szczepionka ma być obowiązkowa? Już teraz niektóre szczepionki dla dzieci mają taką klauzulę.
Co może oznaczać „obowiązkowa”?  Tyle, że może być użyta siła, tzw. przymus bezpośredni by kogoś zaszczepić.
Są już wydane odpowiednie zarządzenia lokalne. Mówi o tym filmik Dlaczego wszyscy Polacy muszą  być zaszczepieni, który podaje realne scenariusze.

Te fakty o szczepieniach są wstrząsające, ale znane tym, którzy rozejrzeli się dokładniej w omawianym zakresie.
Ale chodzi o coś więcej niż zdrowie i bezpieczeństwo – chodzi o pogwałcenie praw ludzi oraz podążanie ku … faszyzmowi, tyranii.
Mamy i nasz polski akt w tej grze.  Widzieliśmy narastające obostrzenia w poruszaniu się, nakazy pod groźbą wysokich kar, nadal straszy się nas pandemią która potrwa nawet latami, a tymczasem wali się gospodarka, szkolnictwo, relacje międzyludzkie…
Kogo tu obwiniam – zobacz w artykule Orka.  To osoba, podobnie jak B. Brama przez jednych ogłaszana bohaterem, przez innych coraz bardziej oskarżana.
Zobacz też materiały dołączone do wpisu

Koronawirus: zabójcza epidemia czy największa ściema!? Naukowcy przerywają milczenie! (autor podejmuje na blogu szereg kontrowersyjnych tematów, zobacz poprzednie i następne).

Dużo wiedzy o samych szczepieniach w zakresie ich ciemnych tajemnic  zawdzięczamy J. Ziębie, który przez parę lat zgłębiał zagadnienie i opracował 37 filmów o szczepieniach. Niestety zablokowano mu kanał z tymi filmami na YT.  J. Zięba przerzucił swe nagrania i dłuższe wypowiedzi na niezależne platformy amerykańskie (jeszcze nie wybrał docelowego miejsca), głównie na https://www.bitchute.com/channel/bxwy98jgzsm3/ i  https://www.brighteon.com/channel/jerzyzieba.
W tych miejscach stopniowo są wrzucane ważniejsze stare nagrania, przypominam też że ma swoje strony www.ukryteterapie.pl o raz www.jerzyzieba.pl.
Także na LepszeZdrowie.info  było szereg artykułów podsumowujących szkodliwości szczepień – np. dossier #5.
Natomiast dużo mniej znany jest temat tej nowej szykowanej szczepionki na Covid-19.

Z ciekawszych wątków: jak to możliwe że podobno szczepionka już jest i się ją testuje na ludziach, gdy jednocześnie deklarowany jest paroletni okres badań (zgodnie z procedurą)? Ale jaka to procedura? Wszystkie zasady badań wg naukowego złotego standardu są pogwałcone. M.in.: brak realnego placebo, złe narzędzia badawcze (test PCR itp.), terminy nierealne, złamane zasady prawne. Ale przede wszystkim ta „nowa generacja” szczepionek zasadza się na modyfikacji DNA, co będzie powodowało stałe (do końca życia) generowanie przeciwciał – nawet jeśli nie ma żadnej choroby – angażując układ odpornościowy, który  będzie upośledzony w zwalczaniu innych antygenów. I tak już przez następne pokolenia zaszczepionych –  z niewiadomymi skutkami…

Taka szczepionka to piekielne niebezpieczeństwo – highway to hell.
Zacząłem metaforycznie, zakończę podobnie – wg wersu biblijnego  „…bramy piekielne go nie przemogą” (Mt16,18), gdzie mam tu na myśli ruch oporu i świadomości, jaki się rodzi na świecie. Wbrew wszystkim „potężnym siłom  ciemności” – rokuję, że będzie dobrze, nie damy się i dzięki tej wiedzy, świadomości i  woli – wyzwolimy się!

 

Zimowe prace domowe

Jeśli nie ustalasz celów dla siebie,
jesteś skazany na pracowanie
przy osiąganiu celów kogoś innego.

Brian Tracy

kochane

moje ulubione biegówki

Chociaż staram się codziennie wychodzić na jakiś spacer (w tym roku złapałem w Warszawie dwie – tylko – okazje na biegówki), to wiekszość czasu jednak spędzam w domu. Sprzyja to porządkowaniu spraw i pracom domowym. Tak więc dziś – z mego domowego podwórka…
Gdy ciągnie się wiele tematów, to tym bardziej szybciej o bałagan i odłożone zadania – jest szansa na podgonienie.
Przede wszystkim zebrałem kolejną porcję nowości na LepszeZdrowie.info (zobacz). W największym skrócie:
Jakie zmiany przewiduję w serwisie w 2019 r., o kłamstwach i mitach zdrowotnych, o szczepieniach cd., o mózgu brzusznym i wielkiej roli zdrowotnej jelit, szereg informacji jak lepiej spać, odżywiać się, oddychać. Alarm w związku z 5G oraz nadużywaniem gadżetów elektronicznych. O nowych metodach naturalnych terapii na bazie lepszego rozumienia człowieka i wiele więcej …

LZnews1.19 

A propos alarmu dot. 5G (pisałem o tym w poprzednich wpisach)  – zobacz nowsze opracowania jak  międzynarodowy apel o powstrzymanie technologii 5G – strona międzynarodowa: https://www.5gspaceappeal.org/the-appeal/ , jest też podstrona po polsku, ze szczegółami technicznymi (kilkaset prac).

To zahacza mocno o politykę. Na Facebooku prawie się nią nie zajmowałem (bardziej na twitterze), ale chyba czas na to nadszedł, bo bez niej perspektywy zmiany świata na lepsze są bardzo wątpliwe. Mam na myśli wzięcie spraw w swoje ręce przez ludzi – oddolnie.
Mam starą stroniczkę na FB, która utraciła swoje powiązanie z jej pierwotnym przeznaczeniem (odsyłała do projektu SiteTalk, z którego niewiele pozostało) zatem przeistoczę ją w swoje małe forum polityczne. Czekam na akceptację nowej nazwy Polityka – społecznościowo.  Ciekawe czy zostanie zaakceptowana (czekam już dość długo). Niezależnie od nazwy – zapraszam i proszę o wsparcie, bo na razie jest prawie martwa > https://www.facebook.com/sitetalkglobal/ 

W lutym czekają mnie zabiegi szpitalne, więc moja aktywność spadnie. Podganiam pisanie dwóch książek, ale to niestety słabo idzie – skończę po szpitalu. Jedna bedzie almanachem o … dotyku – to temat obszerniejszy niż ludziom się wydaje, co i mnie przytłoczyło. Sam projekt Calligaris, w którym biorę udział (część doświadczalna), to już duży temat.
Druga, o roboczym tytule Co się dzieje?  będzie jeszcze obszerniejsza i … na tyle kontrowersyjna, że nie wiem czy się w końcu odważę ją szerzej opublikować. Bo podważa wiele powszechnych przekonań, mogę sobie narobić szereg wrogów nawet w swojej rodzinie. Mało komfortowe…

Zaniedbany projekt Stefan Garczyński też czeka od roku ze względów formalnych, ale zapraszam do tego, co już jest. Jeśli interesujesz się literaturą i pisarzami…
Jeśli tak, to zaglądaj czasem na NextBoox …
Ostatnio było tam ezoterycznie, duchowo (to może być właśnie kontrowersyjny przyczynek do pewnego wątku we wspomnianej książce Co się dzieje?)

Ok, dość gadania – trzeba zrobić coś konkretnego….

Niedostatek prawdy

 Kto trzęsie drzewem prawdy, na tego spadają obelgi i nienawiść.
(Konfucjusz)

Pojęcie prawdy jest kategorią filozoficzną z długą historią i piśmiennictwem. Jest to jedno z centralnych zagadnień filozofii.
Istnieje wiele definicji prawdy – w powiązaniu z rozwojem myśli ludzkiej i na użytek różnych dziedzin wiedzy.

Modne jest stwierdzenie „że prawda nie istnieje”. Można zażartować, że jeśli to miałoby być prawdziwe, to także i to samo stwierdzenie nie jest prawdziwe. To, czy prawda istnieje, czy nie, jest kolejnym zagadnieniem filozofii.

W tym popularnym dziś podejściu do  zagadnienia chodzi głównie o relatywizm prawdy. Może to być słuszne w odniesieniu do codziennych spraw i w aspekcie psychologicznym, ale nie o tym będę pisał. I nie będę się tym zajmował tak teoretycznie – znajdziesz odpowiednie prace i dyskusje w książkach i w sieci.

Interesują mnie obecne zjawiska o zasięgu społecznym, chociaż ich przyczyny sięgają przeszłości.
Uważam, że plagą współczesnego świata jest kłamstwo, którym posługują się politycy, wszelkiego rodzaju manipulatorzy, media, a nawet naukowcy. Pisałem o tym wielokrotnie w różnych kontekstach, więc poniekąd się powtarzam. Jednak ten temat tak mnie uwiera, że będę to powtarzał, tym bardziej, że może to da większą szansę by te myśli przebiły się bardziej do blogosfery.
Wybacz więc, drogi Czytelniku, że wplotę tutaj taką rekapitulację wybranych odnośnych wpisów – jak niżej  Niektóre inne przywołam jeszcze dalej w  tekście obecnej refleksji.
I tak, zobacz proszę:

Kłamstwo

Manipulacja

Od klasycznej manipulacji po mind control

Spiski

Tę refleksję rozwijam we wpisie-artykule  Może nie musimy chwytać się brzytwy?

Jeszcze w kontekście politycznym Czas na polityczne otrzeźwienie

oraz polityczno-medycznym Przed wyborami – jeszcze o szczepieniach oraz Porzekadła – życie i zdrowie

 Był też wpis dający nadzieję Nowa Opowieść Wigilijna.

Jednak słowo kłamstwo jest pewnym zawężeniem zagadnienia. Stąd tytuł wpisu.

Nie zawsze to samo kłamstwo wprowadza brak prawdy.
Możliwe są przynajmniej np. takie przypadki:

  • Wiadomo, że nasza biologiczna percepcja jest bardzo ograniczona, stąd i nasze sądy o rzeczywistości.
  • Aktualny stan wiedzy, nawet przy staraniach naukowców, może być niewystarczający
    (Profesor Aleksander Wolszczan – polski znany astrofizyk, na pytanie dziennikarza „Jak pan ocenia procentowo, ile wiemy na temat wszechświata? Tak intuicyjne.”  odpowiedział: „Zero procent”.)
    Panuje rozsądne przekonanie, że wobec „nieskończonej” wielkości i złożoności wszechświata (cudzysłów użyty w sensie dosłownym lub w przenośni), do „prawdy absolutnej” o nim nigdy nie dojdziemy, chociaż możemy się do tej prawdy asymptotycznie zbliżać.
  • Można znać część prawdy, o której myślimy, że to cała prawda.
  • Wiąże się  z tym nieświadomość tego, że czegoś nie wiemy (na tyle dostatecznie, by wydawać osąd), czyli „nie wiemy, czego nie wiemy”.
  • Także w indywidualnych przypadkach człowiek często wypiera z umysłu prawdy dla siebie niewygodne lub hołduje jakimś wyobrażeniom, nieprawdziwym przekonaniom lub uprzedzeniom.
  • Przejawem tego jest uporczywe trzymanie się swego stanowiska, mimo kontrdowodów leżących „przed nosem”.
    Tę sytuację naszkicowałem we wpisie Arogancja a ignorancja, w którym pokazuję jak te dwie postawy nawzajem się wzmacniają.
  • Bywa że samo przemilczenie jakichś faktów jest kłamstwem lub tytułowym niedostatkiem prawdy.

Jednak najbardziej bulwersuje celowe manipulowanie wiedzą, ukrywanie jej elementów, przeinaczanie faktów, sztuczki erystyczne, krótko mówiąc – cały arsenał manipulacji.
Szczególnie obrzydliwe jest kłamliwe oskarżanie innych osób w imię swych partykularnych niskich pobudek. (Pamiętasz 8. przykazanie?)

Powstało pojęcie Postprawda (ang. post-truth).  Opisuje ono pewne realia kultury politycznej, w której fakty są mniej ważne w kształtowaniu opinii publicznej niż odwoływanie się do emocji i osobistych przekonań. W szczególności liczy się tylko to, co przyczyni się do zdobycia elektoratu lub innego rodzaju zwolenników lub klientów.

Widzimy to w polityce, biznesie, nawet w religiach.
Czasem są to wielowarstwowe i przemyślane konstrukcje ideologiczne i medialne. Zwodnicze przez długofalowe urabianie świadomości społeczeństw lub ich grup.
Są i były w tym zakresie najróżniejsze spiski, pisanie historii po swojemu, ukrywanie faktów, matactwa, niszczenie dowodów/ dokumentów, manipulowanie umysłem – zarówno dawno znanymi środkami propagandzistów jak i nowymi środkami technicznymi. Niektóre techniki są jednak dobrze znane od dawna, np. te, które opisał N. Chomsky  jako 10 sposobów oszukiwania społeczeństwa przez media.

Oparcie państw i struktur międzynarodowych na zakłamaniu ma przeważnie taki sam cel – drenowanie społeczeństw z pieniędzy i sprawowanie władzy, która to umożliwia.

Widoczna jest metoda „jednej słusznej prawdy”, co szczególnie spotyka się np. w hasłach wikipedii – każda zmiana artykułu przez kogoś „obcego” – gdy jest nie po myśli redaktorów-cerberów, jest od razu usuwana, bo często mogłoby to zagrozić czyjemuś interesowi.

Wyraźnie widać to w zakresie medycyny, gdzie broni się monopolu biznesowego. Jeden z wielu przykładów (medycyna interesuje mnie szczególnie) widać na przykładzie postępowania z niewygodnymi odkrywcami, np. J. Humble lub w sprawie szczepień – np. Wiarygodność prac naukowych (i linki).

Powszechna jest odmiana „jedynej słusznej prawdy” zwana  poprawnością polityczną, która tak ogłupiła społeczeństwa – zwłaszcza zachodniej Europy, ale i Zachodu w ogóle. Oczywiście doktryny w państwach autorytarnych wywołują podobne następstwa.

Jednak nawet na tym tle, co przebieglejsi manipulatorzy wiedzą, że to zbyt toporna metoda, więc wprowadzają inną – metodę dwóch prawd lub celowe mieszanie elementów prawdy z kłamstwami, by uwiarygodnić kłamstwa jako prawdę.

Niezadługo wspomnę o tej metodzie w planowanym wpisie Co się dzieje? Metoda ta wprowadza, z jednej strony, zupełną dezorientację ludzi (obie ‚prawdy” wydają się równie prawdopodobne), a z drugiej umożliwia manipulatorom skłócanie dwóch obozów i wykorzystywanie tego do swych celów.

Do czego prowadzi to zakłamanie pokazuje np. w swych książkach Igor Witkowski. Omówiłem to wstępnie we wpisie na innym blogu http://nextboox.blogspot.com/2018/11/igor-witkowski-i-jego-ksiazki.html i też do tego jeszcze powrócę w przyszłych wpisach.

Wobec tych wszystkich technik i zawikłań powstaje pytanie:
Jak zatem odróżnić kłamstwo od prawdy?

Mamy co najmniej kilka pomocnych „narzędzi”.

Po pierwsze  – szersze otwarcie umysłu, szersze spojrzenie. Kiedyś napisałem przypowiastkę, która to ilustruje Perspektywa.

Rozwijam tę myśl bardziej konkretnie w  Na kłopoty perspektywa,  O ograniczeniach z perspektywy , Perspektywa to także synteza  a w kontekście politycznym szerzej w  Źródła kryzysu z szerszej perspektywy (i cz. 2).

Po drugie, i jako element kroku pierwszego, generalnie pomocne będzie pozbycie się lenistwa umysłowego i postaranie się, by wiedzieć więcej – nie tylko z jednego źródła lub grupy konformistycznie wspierających się źródeł informacji.

Dalej mamy parę praktycznych probierzy prawdy.

Pierwsze to  proste kryterium praktyki „Komu to służy?
Trzeba poznać rodowód poglądu lub ludzi, a czasem wystarczy zastosować metodę „idź za pieniędzmi”, bo to najczęstszy trop.

Drugie podobne: Jakie są owoce danych działań? („po owocach poznacie ich„).

Na nic górnolotne teorie jeśli przez długie lata czy nawet wieki nie przyniosły dobrych rezultatów. Albo zmieniły się uwarunkowania albo u samych podstaw te teorie i stare praktyki były chybione.

Wreszcie, co zabrzmi dla wielu mniej wiarygodnie i nawet irracjonalnie – są pewne testy prawdy.
Nie mówię o wariografie czy czytaniu z mowy ciała, i podobnych technikach, co bywa przydatne, ale nie dla każdego dostępne oraz mało przystające do zagadnień społecznych.
Mam na myśli osoby, które do perfekcji opanowały poznawanie prawdy intuicyjnie, pewnymi środkami spoza tego, co potocznie racjonalne. To osobny ciekawy temat, ale są takie osoby, które pod tym względem (prawie) się nie  mylą, mają jakiś głębszy wgląd.
Na pograniczu z wiedzą racjonalną znane są takie metody detekcji prawdy jak test kinezjologiczny (wg Davida Hawkinsa i podobnych popularyzatorów). Poczytaj o tym szerzej w artykule Test mięśniowy (kinezjologiczny). Są jeszcze inne o których kiedyś wspomnę.
Podobnie prawdę potrafią wykrywać niektórzy ekstrasensi swoimi metodami.

Na koniec przypomnę starszą refleksję z któregoś z wpisów:

Może – tak jak w chrześcijaństwie (i nie tylko), gdzie szatan to ‚ojciec kłamstwa’ – odejście od prawdy leży u podstaw całego ludzkiego nieszczęścia? Ale – abstrahując od religii – dlaczego tak się stało?
Tropiąc ciąg przyczynowo-skutkowy znów znajdujemy parę poglądów. Przyjmuję dziś, że wcześniejszą przyczyną może być brak … miłości do innych ludzi (i prawdziwie do siebie), nawet zwykłego szacunku. Ten brak pozwala na wszelkie niegodziwości.
Ale skąd brak miłości? Bo … nie wiemy Kim Jesteśmy.
Że stanowimy Jedno. Że wszystko jest powiązane. Że szkodząc komuś w ostatecznym rozrachunku a nawet od razu – szkodzimy sobie.
A skąd brak tej wiedzy o Jedności?
Bo nam ją zabrano, ukryto przed nami – przez lata, wieki … kłamstwem jakim się nas karmi. Ukrywającego zasadniczą prawdę: że wszyscy na równi jesteśmy emanacją jednego Źródła.
By nas podzielić i zniewolić, zastraszyć i wykorzystywać.

I tak – wracamy do kłamstwa jako przyczyny zła

Przed wyborami – jeszcze o szczepieniach

Kłamstwo, głoszone jako prawda, doprowadza do wściekłości.

Mikołaj Gogol

Zgony z powodu chorób zakaźnych prawie zniknęły PRZED wprowadzeniem szczepień.

Cóż, drążę temat może dość hermetyczny, ale na tym znam się raczej lepiej niż na polityce… 
Poniższy tekst jest adaptowaną (skróconą) odpowiedzią jednemu z redaktorów. Trochę się powtarzam, ale ów redaktor o tym nie wie. Uważam sprawę za ważną.
————-

Chciałbym ustosunkować się o felietonu „Pseudonauka i pseudopolityka” w ….
Rozumiem, że musiał być krótki ze względów redakcyjnych, ale niestety przez to nie daje to rzetelnego, głębszego obrazu tematu.

Podjął Pan problem, który nabrzmiewa i jest niezwykle istotny, bo dotyczy zdrowia wszystkich Polaków.
Zgadzam się z Pana opinią, że projekt obywatelski (przecież nie partyjny) w sprawie dobrowolności szczepień  powinien być dyskutowany w parlamencie. To jego obowiązek. Jak sama nazwa izby wskazuje (etymologia) jest to miejsce gdzie się rozmawia, dyskutuje, porównuje.
Nie należy zatem piętnować posłów, którzy wsparli przesłanie projektu do komisji. Nie jest jednak uprawniona sugestia, że to zrobiono „z chęci przypodobania się zorganizowanej grupie wyborców”. Odwrotnie – to jest wbrew opinii większości wyborców, którzy od lat są poddani propagandzie szczepień. Zatem nie jest to politycznie zyskowne (w domniemaniu dla PiS). Ich postawa wynika z poszanowania zasady parlamentaryzmu i głosu ponad 120 000 osób popierających projekt, a pod względem merytorycznym – co najmniej dla respektowania zasady ostrożności w tak ważnej sprawie.

Zatem nie to jest skandalem, że projekt trafił do komisji, ale taka postawa i zachowanie na trybunie sejmowej jak posła Arłukowicza i podobnie się wypowiadających – antydemokratycznie i dużą dozą arogancji. Słyszy się też o innych zdumiewających swą antyobywatelską i dyskryminacyjną wymową projektach jak to, że jednym z kryteriów dostępu dzieci do żłobków i przedszkoli ma być aktualna karta szczepień.
Albo, by zapanować nad trendem pomijania obowiązkowych szczepień, politycy mają podobno nowy pomysł – chcą zabrać świadczenia 500+ wszystkim rodzinom, które nie szczepią dzieci.
Proszę rozważyć i ocenić moralnie:
sceptycy w sprawie szczepień działają nie dla biznesu i profitów, ale z troski o zdrowie, wolność i prawdę.  Przecież nie ma przemysłu antyszczepionkowego, który by ich nagradzał. Przeciwnie – nawet narażają się, są szkalowani, wyśmiewani i sekowani także prawnie przez władze.
Natomiast, proszczepionkowcy – świadome czy nie – służą olbrzymiemu biznesowi i opresji –  chociaż mogą mieć też dobre intencje, ale tu trzeba też dotknięcia problemu od środka a nie powierzchownych emocji i głoszenia sloganów.

Stąd krzywdzące jest przypisywanie organizacji StopNOP (wolontariat społeczny) i jej sympatykom złych intencji – dochodziło też do pomówień, że są wrogiem dzieci i wyrodnymi rodzicami. Wprost przeciwnie, jak jasno wynikało w poruszającym wystąpieniu w Sejmie i w odpowiedzi podyskusyjnej Justyny Sochy – referenta projektu oraz z wielu innych wypowiedzi. Reprezentują liczne środowisko poszkodowanych rodziców i troskę o zdrowie. StopNOP nie jest też organizacją antyszczepionkową, co się sugeruje – by rzucić na nich cień w oczach opinii publicznej.
Jaka asymetria! Z jednej strony stonowana siła argumentów i glos społeczny z małym zasobem środków oddziaływania na polityków, z drugiej – argument siły uzbrojony w narzędzia władzy, media i finanse.

Większą kompromitacją było expose w trakcie omawianej debaty sejmowej utytułowanego szefa Głównej Inspekcji Sanitarnej. „Położył swój autorytet” za stwierdzeniem, że szczepionki nie zawierają neurotoksyn (glin, rtęć,…) oraz skłamał w sprawie dra Wakefielda (albo np. https://www.jeremyrhammond.com/2018/05/07/vaccines-autism-how-the-media-lie-about-the-1998-lancet-study/), by tylko wymienić parę. Ogólnie można scharakteryzować tego rodzaju wypowiedzi jako powtarzanie od lat sfałszowanych i plotkarskich wiadomości, bez dokładnego sprawdzenia źródeł.
To bulwersujące, bo te kłamstwa przedstawił Sejmowi, który ostatecznie będzie decydował o ustawie oraz poszło to w świat. Skompromitował też w ten sposób swoją instytucję, która od lat zwalcza cokolwiek się zakwestionuje w zakresie szczepień, podobnie jak korporacja zawodowa – Naczelna Izba Lekarska (notabene, która uzurpuje sobie prawo do karania lekarzy, nawet odbierania im prawa wykonywania zawodu, mimo że nie od niej je dostali).
Im wyższe stanowisko tym większa powinna być odpowiedzialność, zatem jeszcze bardziej szokuje wypowiedź ministra zdrowia:
Jeżeli ktoś mówi, że szczepienia szkodzą i nie szczepmy, a proponuje do tego terapie hochsztaplerskie, to powinno być eliminowane przy użyciu całego aparatu państwowego” – https://nczas.com/2018/10/10/minister-zdrowia-szokuje-chce-wprowadzic-myslozbrodnie-to-powinno-byc-eliminowane-przy-uzyciu-calego-aparatu-panstwowego-video/ .
Czyli – karany, aresztowany, „wyeliminowany”? Ponadto, nikt nie proponuje terapii ‚hochsztaplerskich’ zamiast szczepionek!
Czy to nie jest skandaliczna wypowiedź? To postawa ministra jest bardzo niebezpieczna, a nie posłów i StopNOP,  bo może rozciągnąć się na inne dziedziny jego zarządzania i neguje prawa obywatela. Czy chcemy takiego wzrostu opresji?
W Europie jest 20 państw, które nie narzucają obywatelom przymusu szczepień. I nic złego się nie dzieje – nawet mimo napływu imigrantów, oprócz okresowych sztucznie wywoływanych strachów, że są jakieś epidemie, chociaż ich nie ma.

Propaganda szczepień – rządowa, korporacyjna, medialna. A przecież dobrego produktu nie trzeba promować na siłę, więc …

A bodajże najbardziej bulwersuje, że te tyrady, zapewnienia i groźby, zastraszanie posłów i lekarzy … nie mają uzasadnienia merytorycznego.
Arogancja i ignorancja napędzają się nawzajem.
O tym nieco dalej.

Pana opinia, że „boję się, że część posłów robi to szczerze” szokuje. Gdyby robili to nieszczerze to byłoby lepiej?
Ale rozumiem o co Panu chodzi. O zgorszenie, że wielu ma inne zdanie o szczepieniach.

Zatem, oprócz ww. zastrzeżeń prawnych i wynikających z dobrych obyczajów,  zachodzi pytanie: kto ma rację pod względem merytorycznym?
W sprawie racji – nawet niezależnie od zakresu wiedzy i w większości zagadnień, warto zastosować dwie stare zasady:

1) Komu to służy?  2) Jakie są owoce działań? („po owocach poznacie ich”).
Zanim przejdę do p. 1.
Zapytał Pan: co poszło nie tak?
Odpowiedź jest dość prosta, tym niemniej trudna do zrozumienia i zaakceptowania przez tak wielu.

Czy problem stworzyli politycy (jak Pan pisze)? Nie,  w 90% (?) nie są oni kompetentni i w tej większości nie są antyszczepionkowcami ani wrogiem nauki – ufają głównemu jej nurtowi. Natomiast  podtrzymują to, co stwo
rzyło realny problem. To biznes stworzył obecne oblicze farmacji, medycyny a nawet sporej części nauk.

Chodzi o wszechobecne zakłamanie w imię partykularnych korzyści. Chodzi o medycynę rockefellerowską, ustanowioną ok. 100 lat temu i konsekwentnie od tamtego czasu dążąca do hegemonii. De facto ustanowili już dość dawno obowiązującą jedyną narrację, tzw. medycynę akademicką. Tyle, że w akademiach, na przekór dawnej tradycji, już się nie dyskutuje – tam się naucza wg programu. To  medycyna i farmacja nastawiona na zysk. Dziś tak potężny, że może kupić niemal każdego, zwłaszcza rządy państw, bo to gwarantuje im od razu niesamowitą dźwignię budżetowych zamówień. Szczególnie w zakresie szczepionek, bo tu możliwe jest zastraszanie całych społeczeństw i wylobbowanie przymusu stosowania. To osobny duży temat historyczny.
Siły biznesowej farmacji „wyhodowały” sobie przez wiele dziesięcioleci potężne zaplecze. W różnych dziedzinach medycyny akademickiej. W szczególności, tak szkoleni są lekarze, nawet nieświadomi fałszerstw. Medycyna zaczęła służyć farmacji a nie odwrotnie. Lekarze stali się sprzedawcami leków i automatami realizującymi narzucone procedury, których nie wolno pominąć pod groźbą ostracyzmu i wykluczenia z zawodu. Lekarze tak wyszkoleni po prostu sami nie dociekają głębiej jak to jest – ufając temu, co kiedyś przekazano (i to zdawkowo) im na studiach, a potem wierzą okólnikom i procedurom ustalonym przez urzędników. Zresztą, zostali tak omotani administracyjnie, że nie mają nawet czasu na indywidualne, niezależne studiowanie.

Korupcja w medycynie jest tak wielka jak wielka jest siła korporacji farmaceutycznych. Przykład tylko jednej takiej korporacji i tylko w odniesieniu do szczepionek:
https://martabrzoza.pl/szczepienia/kto-kupil-naczelna-rade-pielegniarek-i-poloznych-izby-lekarskie-i-przymus-szczepien/ .

O tym też dalej/więcej w artykułach, które dalej wskażę.
Zatem, w konkluzji pytania #1 – ta praktyka służy biznesowi oraz jego armii w różnych profesjach i na różnych poziomach decydowania. Jeśli chodzi o naukowców – ci bronią swych tytułów i wpływów pochodzących z grantów i przywilejów – bardziej niż prawdy. Do czego doszliśmy!

Pytanie #2 – jakie są owoce medycyny rockefellerowskiej?
Mimo dziesięcioleci łożenia miliardowych sum na badania, „programy”, akcje, doskonalenie sprzętu, postęp techniki – postępu w leczeniu chorób przewlekłych nie widać. Odwrotnie – jest coraz więcej „jednostek chorobowych” (często wymyślonych pod nowe leki), choroby dawniej wieku dojrzałego atakują coraz młodsze roczniki, przebieg niektórych chorób jest cięższy i niezrozumiały dla lekarzy.
Dlaczego tak się dzieje? Właśnie przez błędną, sfabrykowaną przez Bigpharma drogę – leczenie w nieskończoność (biznes) a nie wyleczanie, uzdrawianie. Coraz więcej chorób jatrogennych, z powikłań po medykamentach i ich interferencji.
Aktualna wiedza specjalistów nie powiązanych z medycyną rockefellerowską oraz takież badania obnażają wiele tych praktyk oraz merytorycznych kłamstw i manipulacji. 

Tu trzeba wspomnianych uwag merytorycznych.
Mam b. dużo materiałów na ten temat, ale nie mam czasu na elaboraty. Jest też wiele książek-monografii o zagrożeniach ze strony szczepionek i całej ich historii. Przykładowo:
Przede wszystkim „Dossolving illusions” – Susanne Hemprhies (setki odniesień do prac naukowych i historii szczepień).
A z polskich i przetłumaczonych na j. polski:

Bezlitosna immunizacja” – Aleksander Kotok
(ponad 700 stron, na których autor przytacza setki – jeżeli nie tysiące – potwierdzonych źródłami, szokujących faktów z historii szczepionkowego szamaństwa. Jest to historia ponura, pełna setek tysięcy, a kto wie, może w skali całego świata – może i milionów, ludzi – zupełnie zdrowych, którzy stracili życie i zdrowie, po przymusowych szczepieniach)

Epidemia szczepień. Jak korporacyjna chciwość, zakłamana nauka i represyjna władza zagrażają prawom człowieka, naszemu zdrowiu i dzieciom”, autorki: Louise Kuo Habakus, Mary Holland
Szczepienia – niebezpieczne, ukrywane fakty” Autor: Ian Sinclair
Szczepienia pełne kłamstw. Szokująca prawda o farmaceutycznych praktykach” – Andreas Moritz.
Szczepienia – przegląd ważnych badań”  –  Neil Z. Miller.
Szczepić czy nie” – Mayer Eisenstein
Szczepienia – za i przeciw” – Martin Hirte.

Jerzy Jaśkowski poświecił szczepionkom sporo uwagi w paru swych książkach z serii „Szczepienia – 300 lat oszustw”.
W telegraficznym skrócie:
• OSPA  przedstawia historię ospy w Europie, oszustwa „wynalazcy” szczepionki ospowej Jennera, powiązania idei szczepienia z hinduskim lokalnym kultem i zagadnienie ospy wietrznej,…
• MMR  omawia m.in. epidemie poszczepionkowe, skład szczepionek, sprawę dra Wakefielda i radzi jaki rozmawiać z pediatrą.
• GRYPA  m.in. o medycynie rockefellerowskiej, świńskiej grypie, powikłaniach poszczepiennych, SIDS, porady dochtora, list dr JJ do rektora GUMED-u


Zdając sobie sprawę, że te książki mogą być nieznane i trudno to ogarnąć, wybiorę więc tylko skrótowo parę podtematów odwołując się do kilku swoich wpisów:
Zatem bardzo proszę o zapoznanie się np. z:
http://lepszezdrowie.info/szczepienia-dossier4.htm
http://lepszezdrowie.info/kompromitacja.htm
http://lepszezdrowie.info/na_barykadzie.htm
http://lepszezdrowie.info/EBM2.htm
http://lepszezdrowie.info/wiarygodnosc.htm
http://lepszezdrowie.info/naukowcy.htm

i ew. z linkowaniami.
Telegraficznie: obecne szczepionki, ich skład, intensywność i kalendarium, to zupełnie co innego niż dawniej.
Co większość społeczeństwa a nawet lekarzy wie o takich zagadnieniach jak: technologia produkcji szczepionek, ceny producenta, źródła i kwalifikacja wirusów, badania przed dystrybucją, RETROwirusy, reakcja mikrogleju, stężenia adiuwantów i ich interakcji, mikrourazy neurologiczne, mimikra molekularna, autoimmunoagresja, podkliniczne stany zapalne, o przeroście ciała migdałowatego, gwałtownym pogarszaniu stanu mózgu obecnych dzieci, zmyślonych kryteriach NOP (dla statystyk), opóźnionych NOPach, o zatajanych a potem ujawnionych raportach CDC, lobbingu producentów, wyrokach sądów i milionowych odszkodowaniach, fałszowania polskich ulotek, …?

Ilość NOPów (eufemizm – chodzi o powikłania) jest nieporównywalnie większa niż tych ze sfałszowanych, niepełnych statystyk. Powikłania mogą występować nawet po wielu latach, czego w ogóle nie bierze się pod uwagę. Szczepionki nie są wiarygodnie badane przed dystrybucją, a te na grypę – w ogóle. Szczepionki są nazywane lekiem, ale niczego nie leczą ani nie przechodzą wymaganych dla leków badań (przestępstwo). Dzieci nieszczepione są zdrowsze od szczepionych i nabywają naturalną odporność przechodząc przez choroby wieku dziecięcego.
Tzw. Medycyna Oparta na Faktach (Evidence Based Medicine) jest w dużym stopniu mitem.
Zresztą, co pacjenta obchodzą teorie, gdy praktyka zawodzi?

Kryterium praktyki można więc wymienić jako trzeci probierz prawdy.

Jeszcze poniższe  uzupełnienia i uwypuklenia pewnych zagadnień.
Kursuje wiele sloganów nie mających oparcia w faktach lub mocno naciąganych. Np.:
Aby ludzie nie domyślili się, że odporność poszczepienna to oszustwo – szczepi się ich tylko na te choroby, które się lekko przechodzi, albo te dające się leczyć antybiotykami, albo na takie, które są bardzo rzadkie, albo w ogóle nie istnieją. Nawet jeśli dziecko rozchoruje się na chorobę z „grupy lekkich”, przeciwko której je zaszczepiono, to powiedzą – że dzięki szczepieniu choroba miała lżejszy przebieg, albo, że dzięki szczepieniu obyło się bez ciężkich powikłań. Znane są takie przypadki  – chorób mimo zaszczepienia – ospa, tężec, krztusiec itp…
Nie spotkamy się ze szczepionkami na choroby stosunkowo częste i o ciężkim przebiegu, bo te byłyby miarodajnym testem na skuteczność szczepień i w krótkim czasie obnażyłyby słabość systemu. Dlatego nikt nie ryzykuje wypuścić na rynek szczepionek przeciwko boreliozie (bakteria), albo WZW typu C (wirus). Jeśli po zaszczepieniu ktoś rozchorował by się na boreliozę albo WZW typu C, to pierwsza z chorób zniszczy mu mózg i stawy, ta druga rozwali wątrobę, a poszkodowany będzie walczyć w sądzie z producentem szczepionki o odszkodowanie. Producentów wykończyłyby wtedy pozwy pacjentów, którzy żądaliby zwrotu kosztów leczenia chorób przeciwko którym byli zaszczepieni. Borelioza to choroba zawodowa rolników i leśników. Państwo ponosi z tego tytułu olbrzymie koszty (renta, opieka medyczna). WZW typu C – to zmora stacji dializ (50% ludzi dializowanych zakażonych). To że nie ma takich szczepionek (na choroby stosunkowo częste i o ciężkim przebiegu) jest dla mnie w tej chwili mocnym i oczywistym dowodem w sprawie przeciwko mitowi szczepień ochronnych.

Mityczna odporność stada (zaszczepione > 95% ludności ) to też bzdura z sufitu. Zdecydowana większość dorosłych nie przyjmuje żadnych szczepionek przypominających po 18 roku życia, a przecież sami producenci mówią, że szczepienia nie dają odporności na całe życie – max 10 lat. Czyli oporność poszczepienna to bardziej hasło niż fakt.
Tu przypomina się powiedzenie, które można zastosować do całej tej problematyki: Jeśli fakty kwestionują teorię – tym gorzej dla faktów…

Np. powołuje się wykresy pokazujące jak „szczepionki uratowały świat”. To gruba manipulacja, wręcz kłamstwo – np. wg https://youtu.be/4Fhy-ZPryI0  (do uważnego obejrzenia). A w odniesieniu do tak nagłaśnianej teraz odry – od ok. 23′ prezentacji  – wiele wykresów. (tutaj w nagłówku jedna z tych ilustracji – tylko poglądowo – pokazuje jak śmiertelność naturalnie spadała przed wprowadzeniem szczepień.)
(Oczywiście cała seria 35 prezentacji warta uwagi, a dla pełnego zrozumienia zagadnienia – konieczna).

Co do odry: w USA istnieje od 1988 roku system VAERS. Według tego systemu, w okresie ostatnich 10 lat, ani jedna osoba nie umarła z powodu zachorowania na odrę. Podkreślam, ani jedna osoba nie umarła, w 320 milionowym kraju. Natomiast w wyniku szczepień przeciwko odrze zmarło w tym okresie 108 dzieci.

Coraz więcej znaczących osób, nie tylko z „alternatywnej medycyny” protestuje przeciw tym zakłamaniom.
Z tych najbardziej znanych, przykładowo Robert F. Kennedy i Robert De Niro – https://martabrzoza.pl/szczepienia/kennedy-100-000-dla-kazdego-kto-udowodni-ze-rtec-w-szczepionkach-jest-bezpieczna/.

Niestety to wciąż wyjątki, bo na ogół celebryci to klasyczne „lemingi”.
Także prezydent D. Trump (który ma dostęp do skrywanych informacji), mówi że szczepienie przeciw grypie jest największym oszustwem w historii medycyny (np. krótko o tym w https://kochanezdrowie.blogspot.com/2018/10/trump-szczepienie-przeciw-grypie-to.html ).
Mówią o tym także ruchy ujawnienia, tzw. sygnaliści (whisteblowers) oraz zbuntowani przeciw złu funkcjonariusze służb jak Qanon…
Oczywiście – są znienawidzeni i zwalczani przez zagrożony establishment.

Wspomina Pan o sile i autorytecie nauki – w opozycji do „pseudonauki”. W medycynie używa się, a nawet nadużywa  argumentu, że jest ona już wspomnianą Medycyną Opartą Na Dowodach (Evidence Based Medicine – EBM). Jaka jest jakość tych dowodów opisuję w paru miejscach, np. wspomniany artykuł Wiarygodność?  Mała.
Rozwój nauki, odkrycia, przełomy, nie bazowały na konformizmie (a co gorsza – oportunizmie), ale na innym spojrzeniu, sprzeciwie, samodzielności, odrzuceniu dogmatów i uprzedzeń.

Parokrotnie wypomina Pan też uleganie „teoriom spiskowym”. Zajmuję się tym od ponad 30 lat i zapewniam Pana – gros historii, polityki a nawet po części nauki,
to właśnie spiski. (Napoleon Bonaparte: „Historia to uzgodniony zestaw kłamstw”.)
Podobnie długo, pewne dłużej, zajmuje się tym dr n. med. Jerzy Jaśkowski i komentuje dość często w Internecie i w książkach.
Z ostatniej audycji (nr 89 danej serii) – https://youtu.be/Lyocpvgs8sM – o genezie wspólczesnego pojęcia spisków oraz przykłady z historii. Starszy człowiek, czasem się przejęzycza, ale ma realną wiedzę. Zwłaszcza w sprawach medycyny, jej historii i o szczepieniach.

Sympatyzuję z …, ale omawiany felieton nie przysporzył Panu w moich oczach uznania, niestety…

Na „pocieszenie”(?) – podobnie wypowiada się w różnych czasopismach, wielu innych publicystów, właśnie teraz – przed wyborami (przypadkowo?).
Ma to wydźwięk polityczny, ale wg mnie (jak pokazałem) – nieczysty.
Zatem – co nazwać pseudopolityką (jak w Pańskim tytule)? Chyba że ma ona stale polegać na ujarzmianiu ludzi, ich dzieleniu i wprowadzaniu w błąd.
Wolę definicję, że polityka to dążenie do dobra wspólnego.

Rozpisałem się, ale wykorzystałem urywki z poprzednich tekstów oraz z dyskusji z innymi właśnie publicystami.
Okazało się, że są bezbronni. To akurat mnie nie zaskoczyło, natomiast zaskoczyło mnie, że nawet adwersarze medyczni, często z tytułami, z całym zapleczem ich nauki, też milkną albo upierają się przy ogólnikach i mało eleganckich pouczeniach.
Ale, co też finalnie mnie zaskakuje – gdy zbierze się wszystkie omawiane tu wątki i aspekty merytoryczne, to wychodzi na to, że proszczepionkowcy … nie mają bodajże żadnych argumentów!

Proszę wybaczyć, że miejscami piszę, być może, o oczywistościach oraz z emfazą. Generalnie jestem sceptykiem oraz kontestatorem – co widać w serwisie LepszeZdrowie.info, z którego cytowałem. Ta postawa ma swoje uzasadnienie zarówno w mojej dociekliwości (rodem ze sporego stażu naukowego) jak i osobistych fatalnych doświadczeń z medycyną.


Zobacz też Kompromitacja