Pożary

maseczka (fizjosklep)Czasami, kiedy spojrzymy na problem od drugiej strony,
odpowiedź sama się narzuca.
Graham Masterton

Tytuł ma znaczenie metaforyczne, ale będzie i o autentycznych pożarach.

Mam na myśli szereg powtarzających się hitów sezonu lub dekady – medialnych pożarów, które pochłaniają uwagę ludzi w wymiarze globalnym.
Przykładowo były to ‚wielkie epidemie’, obecnie covid19, kryzys paliwowy jako zagrożenie dla zachodniej cywilizacji (a obecnie mamy już nadprodukcję ropy i gazu), światowy kryzys finansowy, walkę o klimat z naciskiem na redukcję CO2, kryzys emigracyjny, itp. Faktem jest, że niektóre z tych zjawisk nałożyły się na siebie i wzajemnie wzmacniają się.
Na powyższe zjawiska mam dość określony pogląd, który ma pod wieloma względami wspólny mianownik – globalne machinacje.

W obszernym wpisie Australia przedstawiałem zagadnienie pożarów w Australii na przełomie 2019/20 pokazując jak były wykorzystywane dla nagłaśniania agendy klimatycznej, a nawet przez nią stymulowane.

Zauważmy jak sprawa zanikła medialnie po pierwszym kwartale 2020 ustępując kolejnemu „pożarowi” – covid-19.
O tym pisałem już wielokrotnie, więc tym razem wrócę do owej agendy klimatycznej, która wciąż jest egzekwowana.
Podnosiłem od ponad dekady sprawę czy zmiana klimatu (już rzadziej mówi się o jego ociepleniu – bo to sformułowanie razi gdy obserwujemy ochłodzenia) jest dziełem człowieka.
Oponowałem, ale jest w tym pierwiastek prawdy gdy uwzględni się ludzkie manipulacje przy klimacie.
Temat stary, wskazywałem na to też we wspomnianym artykule o Australii i chcę do tego powrócić  na bazie znalezionego artykułu „Australia’s Bushfires: Inconvenient Facts and Alternative Perspectives”, który ukazał się w New Down  w numerze nr 179 (marzec-kwiecień 2020).
Przytoczę z niego większe fragmenty, miejscami dodając swój komentarz w  [   ].

Ogień, dym i znisz­czenia spowodowane przez niedawną falę pożarów w Australii wywołały potęż­ny oddźwięk ze strony opinii publicznej oraz szereg oświadczeń ze strony eks­pertów, polityków i użytkowników me­diów społecznościowych. I jak to zwykle bywa w przypadku kataklizmu, ton dys­kusji nadają siły realizujące ukryte plany. Pojawiające się w debacie niewygodne fakty są spychane na margines, a nawet cenzurowane.

Ethan Nash, wydawca TOTTNews. com i współpracownik magazynu New Dawn, starannie przestudiował na­stępstwa pożarów lasów w kontekście wydarzeń przemilczanych w mediach głównego nurtu. Jego internetowy por­tal informacyjny znalazł się pod ich ostrzałem z powodu ukazania nieprzy­jemnych faktów i alternatywnych punk­tów widzenia.

New Dawn [dalej ND] zadał Ethanowi [dalej EN] kilka py­tań na temat tego, co odkrył, i dlaczego próbowano zagłuszyć TOTTNews.

ND: Podczas fali pożarów lasów na terenie Australii doniesiono, że wiele z nich zostało wznieconych umyśl­nie. Ten czynnik był często pomijany we wszystkich rozmowach na temat zmian klimatu.

EN: Zmiany klimatu zdo­minowały przekazy na temat pożarów lasów w Australii. Jednak po bliższym przyjrzeniu się tej sprawie okazuje się, że oficjalna wersja nie jest tak jednoznacz­na, jak chciałoby tego lobby klimatycz­ne. Mimo histerii, jaka zapanowała, wielu ekspertów i organizacji zakwestionowa­ło oficjalne stanowisko establishmentu mówiące o wpływie klimatu na ten kry­zys, w tym siły zadaniowe powołane do zbadania podejrzanej liczby podpaleń w trakcie tego sezonu. Niestety, media poświęcają niewiele uwagi przyczynom pożarów i opinia publiczna rzadko słyszy o czymś innym niż początkowej wersji. Kontrastuje to wyraźnie z doniesieniami medialnymi dotyczącymi konsekwencji pożarów lasów. Nasuwa to pytanie, co za nie odpowiada? W pewnym momen­cie mieliśmy do czynienia jednocześnie z ponad 120 pożarami i według szacun­ków ekspertów za około 85 procentami z nich stał człowiek. Strażacy opisywali, w jaki sposób ten rok przeczy wielo­letnim wzorcom pożarów na obszarze Australii. To skłoniło wielu naukowców, w tym mnie, do wyciągnięcia wniosków, że praprzyczyny należy szukać gdzie in­dziej.

ND: Czy uważa pan, że doszło do prób modyfikacji australijskiej pogody w ostatnim czasie? Jeżeli tak, czy wia­domo, co próbowano osiągnąć?

EN: Manipulowanie pogodą jest świadomą ingerencją w systemy klima­tyczne na dużą skalę w celu wywierania wpływu na środowisko. Przez ponad pięćdziesiąt lat badania chmur, desz­czu i atmosfery były w przeważającej mierze ukrywane przed australijskim społeczeństwem. [poruszałem ten wątek w poprzednim artykule – jest to zjawisko występujące w wielu krajach].
Tajna sieć agencji rzą­dowych i prywatnych korporacji ciągle manipuluje pogodą wokół nas dla swo­ich korzyści i w ciągu ostatnich lat skala tych działań wzrosła dziesięciokrotnie. Olbrzymia liczba departamentów, pro­gramów i firm nieprzerwanie ekspery­mentuje z australijską pogodą. Tymi organizacjami są między innymi Snowy Hydro i Australian Rain Technologies i stosowane przez nie metody są dobrze udokumentowane w ich programach i aktach prawnych. W ślad za serią po­żarów prasa odnotowywała dziwne zja­wiska pogodowe, wliczając w to „echa” metalowych lub plastykowych włókien rozsiewanych po całym kraju przez siły wojskowe [podobne działania wiązano w różnych publikacjach z chemtrails, a ostatnio Bill Gates dołącza ze swoim planem stosowania oprysków z samolotów „dla poprawy klimatu] oraz przypadki ocieplenia stratosfery, które zgodnie z przewidywaniami znacząco wpływały na opady deszczu. Za pomocą takich i innych me­tod celowo zdestabilizowano warunki, tworząc w rezultacie środowisko sprzy­jające katastrofie o takich rozmiarach.

ND: Mało kto wie o planie budowy linii szybkiej kolei łączącej Brisbane z Melbourne. Odkrył pan przypuszczal­ny związek między miejscami, w których doszło do większości pożarów, i propo­nowaną trasą tej kolei. Co pan dokładnie odkrył? [w poprzednim artykule zilustrowałem to odpowiednimi mapkami].

EN: W całej Australii jest w tej chwi­li budowana inteligentna infrastruktura miejska. Wyjaśniałem już kiedyś, jak planuje się położenie kresu posia­daniu prywatnych pojazdów, zmuszając ludzi do korzystania z autonomicznych pojazdów i sieci transportu publicznego, w tym superszybkiej kolei. Przyjrzawszy się bliżej tej sprawie, odkryliśmy, że do wielu pożarów pustoszących Australię doszło na proponowanym szlaku su­perszybkiej linii kolejowej w miejscach stanowiących część „Planu CLARA”. Konsorcjum Consolidated Land and Rail Australia (CLARA) zaproponowało razem z prywatnymi inwestorami i firmami rozbudowę  linii kolejowych łączą­cych wschodnie wybrzeże Australii. Od tamtego czasu zniszczeniu uległy duże obszary, jak na ironię dokładnie tam, gdzie CLARA negocjuje z rolnikami odkupienie od nich gruntów pod swoje inwestycje. Całkowity koszt tego przed­sięwzięcia sprawia, że byłby to najwięk­szy projekt infrastrukturalny w histo­rii Australii. Dysponujemy dowodami wskazującymi na to, że jest to coś więcej niż tylko „zbieg okoliczności”, w tym dokumentami rządowymi, komentarzami kadry kierowniczej, oświadczeniami firmy i wieloma innymi.

ND: Jak ma się do tego wszystkiego Agenda 2030?
EN: Agenda 2030 ONZ – będąca rozwinięciem założeń poprzedniej Agendy 21 – to wielki plan zwiastujący nową erę „zrównoważonego rozwoju” w ciągu następnej dekady. Jego rezultatem będzie większa kontrola zasobów i ludzkiej aktywności pod płaszczykiem „ratowania planety” przed zmianami klimatu. Kluczowym postanowieniem tego międzynarodowego porozumienia jest wezwanie do rewizji zarządzania zasobami gruntowymi w różnych krajach. Trwałym skutkiem pożarów lasów jest dewastacja regionalnych społeczności na australijskim wschodnim wybrzeżu. Zasoby żywności i wody kurczą się i eksperci namawiają do przekwalifikowywania „niezamieszkałych terenów”. Rady nakładają ogromne opłaty na prace rekonstrukcyjne, władze porzucają swoje społeczności itp. Pożary lasów w kluczowy sposób pomogą w uchwalaniu nowych przepisów i regulacji ograniczających korzystanie z ziemi i wody oraz w nakładaniu podatków węglowych na prawie każdą ludzką czynność pod pretekstem „ochrony środowiska”. To zmusi tysiące Australijczyków do spakowania się i udania się do gęsto zaludnionych, mocno nadzorowanych inteligentnych miast, w których panuje większe „bezpieczeństwo” i „dobrobyt”. Liczne strefy zamknięte będą uniemożliwiały swobodne przemieszczanie się obywateli po kraju.
ND: Co się stało, kiedy twój artykuł „Australian Bushfires: A Smart City Conspiracy?” („Pożary lasów w Australii – spisek w sprawie inteligentnych miast?”) roz­powszechnił się błyskawicznie w mediach społecznościowych?

EN: Nasze informacje na temat tego związku spotkały się z dość dużym od­zewem w sieci od momentu publikacji tego artykułu. Z pomocą kilku innych osobistości internetowych skierowali­śmy uwagę mediów głównego nurtu na omawianą sprawę. Wszędzie – od serwi­su Ruperta Murdocha news.com przez BuzzFeed po The Guardian – ukazały się dziesiątki artykułów miażdżących „teorie spiskowe” łączące plany bu­dowy szybkiej kolei z pożarami lasów w Australii. Wiele tytułów umieszczało bezpośrednie odniesienia do map, które ujawniliśmy. Co ciekawe, TOTTNews. com poddany został „sprawdzaniu fak­tów” przez Australian Associated Press (AAP) w artykule badającym wiarygodność naszej strony internetowej i naszych twierdzeń. W swoim wnio­sku stwierdzili, że wspomniany związek nie istnieje, ponieważ Agenda 2030 nie wspomina o pociągach. Tak napisali, naprawdę. [ owa agenda nie wchodzi w takie szczegóły]
Media nie tylko wzmacniają popularną wersję, którą same fabrykują, podobnie jak wiadomości. Sensacyjne relacjonowanie krytycznych kwestii związanych z pożarami lasów przez me­dia to zamierzone manipulowanie opinią publiczną mające między innymi na celu określanie osób sprzeciwiających się oficjalnym narracjom jako „kłamców” lub propagatorów „fałszywych informa­cji”. Na szczęście to się nie uda, ponie­waż ludzie w Australii budzą się z każdym kolejnym dniem.

Co do pożarów, wiadomo że są wzniecane częściej ręką ludzką niż siłami przyrody – tak było w Grecji, tak w Biebrzańskim Parku Narodowym, tak dzieje się w Amazonii. Powody są różne, od lekkomyślności po celowe działanie w imię jakiegoś biznesu lub destabilizacji politycznej.
Przechodząc znów na poziom metaforyczny – robi się podobne hece w myśl zasady  „stwórz problem, a potem bohatersko go rozwiąż ku pochwale i uznaniu społeczeństwa”. Podobnie jak ci dzielni strażacy, którzy by otrzymać odznakę wywołują pożary by je potem publicznie gasić.

Co do manipulacji pogodowych – przypomnę dość obszerną (~400 stron) książkę „HAARP: Najniebezpieczniejsza broń świata?” (Jerry E. Smith), a pod kątem jak nieuczciwie wykorzystuje się media i piśmiennictwo naukowe do wspierania ruchów klimatycznych odeślę do artykułu Those 11,000 “scientists” warning about an impending “climate emergency” are just “11,000 random people,” investigation reveals

Dotyczy wciąż używanej tezy-frazesu, że istnieje konsensus naukowców w sprawie antropogennego źródła zmiany klimatu. Już o tym kiedyś pisałem, teraz mam kolejne doniesienie…
Przede wszystkim w nauce nie liczy się konsensus ani głosowanie – liczą się dowody.
W artykule czytamy:

Podobnie jak mistyfikacja Grety Thunberg, pogląd, że ponad 11 000 rzeczywistych naukowców nagle lamentuje nad zbliżającym się „kryzysem klimatycznym” nie ma absolutnie żadnego uzasadnienia w rzeczywistości. Prawdę mówiąc, tych 11 000 „naukowców” to w rzeczywistości tylko 11 000 zwykłych ludzi , których oszukano, wierząc, że bąki krów niszczą planetę, a następnie odpowiedzieli podpisując swoje nazwiska na jakiejś stronie internetowej.

Według gospodarza radiowego talk-show Rusha Limbaugha, niektórzy jego „kumple” z grupy Power Line jako pierwsi odkryli, że tych 11 000 tak zwanych „naukowców” wcale nie jest naukowcami, pomimo tego, jak lubią fałszywe media informacyjne. NBC , CNN , The Guardian i Al-Jazeera nadal twierdzą.
„Nie było żadnego badania; był tylko komunikat prasowy ”- wyjaśnił Limbaugh w swoim programie. „I to nie było 11 000 naukowców; to 11 000 przypadkowych osób umieściło swoje nazwiska na stronie internetowej. To było totalnie udane kłamstwo. Nie było żadnych badań. Nie było naukowców ”.

Te sprawy z pogodą, także w Polsce, coraz bardziej mnie zastanawiają, ale teraz tylko lapidarnie (wakacyjnie)  traktuję temat, do którego będę wracał.
Swoją drogą  – uważajcie z ogniem w lasach – znów susza…

Ciernie korony

ciernie korony

Odwaga to panowanie nad strachem, a nie brak strachu.
Mark Twain

Marzec, podobnie jak poprzedni miesiąc, był zdominowany przez koronawirusa SARS-CoV-2 wywołującego chorobę Covid-19.

Na ile powinniśmy się bać, to wciąż sprawa otwarta, ale ani nie powinniśmy usypiać czujności ani dać się strachowi totalnie.

Pojawiło się bodajże setki tysięcy informacji w samym polskim Internecie i innych mediach. Ja dołożyłem swoje „trzy grosze”  jednak w sposób, który nieco różni się od głównej narracji. W obecnym wpisie zajmę się samą epidemią w paru ujęciach,  ale przewiduję następny o  bodajże ważniejszym zagadnieniu – możliwym „resecie świata”.

Temat epidemii dzielę na dwie sekcje: krótka pierwsza A dotyczy „uładzonego” obrazu zjawiska, podstawowe informacje, sposoby radzenia sobie itp. O tym pisałem już wcześniej.
Druga – B dotyczy szeregu podejrzeń z czym mamy faktycznie do czynienia. To będzie zasadnicza część tego wpisu.

A

Skomponowałem parę artykułów przeglądowych, dla których wprowadzeniem jest Koronawirus i nie tylko. Abstrahując tam od tego czym w istocie jest ten wirus, skąd się naprawdę wziął i na ile jest niebezpieczny, wskazałem oczywisty fakt, że mamy realne zagrożenie o wielu aspektach: zdrowotno-medyczny, społeczny, psychologiczny, gospodarczy, organizacyjny, polityczny. Zawarłem krótkie ich omówienie z akcentem na zagadnienia medyczne, z odwołaniem do kwestii szczegółowych, gdzie podjąłem zwłaszcza temat leczenia, o którym mówi się mniej niż o różnych zarządzeniach i statystykach. Główne z tych tematów były treścią kolejnych artykułów:

O koronowirusie  – informacje ogólne o SARS-CoV-2 i chorobie wywoływanej przez ten wirus. Symptomy, rozpoznawanie na tle innych zakażeń wirusowych, nieco historii i ciekawostek.

Higiena w czasie epidemii wirusowych – o elementach higieny by zadbać o siebie i w wymiarze zdrowia publicznego w czasie nie tylko koronawirusa SARS-CoV-2, ale także przy podobnych masowych zarażeniach.

Odporność naturalna – w obliczu koronawirusa podejmowane są różne kroki zaradcze na poziomie państwa, natomiast mało zwraca się uwagę na fakt, że podstawowym orężem przeciw wirusom, nie tylko na etapie profilaktyki,  jest odporność naszego organizmu. Jak ją podnosić?

Artykuły te ukazały się pierwotnie na Facebooku. Oprócz tego cytowałem i omawiałem niektóre doniesienia na  Zdrowie i Fitness dla Ciebie. To były głównie wątki medyczne.

W uzupełnieniu zagadnienia odporności przekazuję nagranie rozmowy jaką przeprowadzono niedawno na kanale wRealu24 z Dr Shiva Ayyadurai, MIT PhD.  pt.
Most people are not dying from this coronavirus! People are fear mongered!
https://youtu.be/UFS4BjRqEWY , gdzie jest naświetlone szersze społeczne i polityczne tło zagadnienia (widziałem gdzieś wersję z tłumaczeniem). W kontekście samego zjawiska epidemii prelegent podkreślił  konieczność rozróżniania korelacji od związku przyczynowego (patrz jego inne ciekawe wystąpienia na https://twitter.com/va_shiva na szereg tematów zdrowotnych, ekologii, polityki ).

W różnych zarządzeniach widzę sporo niekonsekwencji.

Zaleca się spacery nie tylko dla ruchu i potrzebnego dla uspokojenia psychicznego a nawet nerwowego, ale także ze względu na ważny wpływ promieni społecznych, dzięki czemu mamy więcej witaminy D zbawiennej dla odporności (o czym oficjalnie prawie się nie mówi).  Jest też spostrzeżenie że promieniowanie UV zabija wirusy.  Jednocześnie  zamyka się płuca Warszawy – Kampinos (zarządzenie Dyrekcji KPN) i podobne obszary leśno-parkowe.

Badania wykazują, że wirus SARS-CoV-2 potrafi przetrwać na różnych powierzchniach nawet do paru dni (załóżmy nawet – parę godzin). Wyprowadzamy psy na spacer, a one wszędzie węszą, biegają. Ulice w czasie suszy są brudne, pełne pyłów, czasem plwocin. Nie widzę aby były odkażane. Chociaż wirus nie jest dla zwierząt podobno groźny i się nie zarażają, to jednak mogą przynosić te wirusy do domu – na łapach, na sierści, nosie itp. Czy właściciele odkażają je za każdym razem? A – nie daj Boże – całują się z nimi, pieszczą nos w nos? Wpuszczają do łóżka? To kłóci się kompletnie z moim pojęciem higieny, a nawet zwykłej czystości – nie tylko w kontekście koronawirusa.  Słyszałem wypowiedzi weterynarzy w obronie tej sytuacji, ale wyczułem w nich obawę o swój biznes… Wiem, to co piszę jest bardzo kontrowersyjne dla milionów właścicieli psów, ale przez poprawność polityczno-ekologiczną panuje tu duża tolerancja. Przebywając więcej z domu wyglądam przez okna i widzę jak wyprowadzający (parę razy dziennie) spotykają się grupkami, gawędzą – tu jakby zakaz spotkań nie działa. I jeszcze – psy załatwiają się na skwerku i wzdłuż chodników, a nikt z właścicieli nie pochyli się by to sprzątnąć, mimo że kosze do tego celu są wokół. Jednocześnie czytam, że wirusa znajdowano w kale zwierząt. Skoro psy i nietoperze to ssaki a nietoperze przenoszą koronawirusa, to psy już na pewno nie?
To wszystko tematy do zastanowienia…

Zatłoczone sklepy są OK, ale już bazarki na świeżym powietrzu są zamykane…

Ograniczenia w kościołach do 5 osób, gdy często w autobusach czy tramwajach może być 35 osób – i to na znacznie mniejszej powierzchni. Chińscy badacze już udowodnili, że transmisja koronawirusa w środkach komunikacji jest znacznie większa niż w innych pomieszczeniach zamkniętych. Jednocześnie trzeba wziąć pod uwagę, że oprócz małych są kościoły, które mają powierzchnię 10 czy 25 tys. metrów kwadratowych, zatem przepis powinien być bardziej elastyczny, racjonalny.

Itd. w kwestii niekonsekwencji.

Powstaje z dnia na dzień tyle nowych informacji, że nie ma absolutnie sposobu by to ogarnąć. To, co poniżej przytoczę to mały, może nawet arbitralny wybór niektórych wieści. Osobiście informacji szukam raczej w niezależnych źródłach niż na mainstreamowych i rządowych portalach, do których mam ograniczone zaufanie – zostało ono wielokrotnie podważone.

W ogólnej ocenie sytuacji  mamy coraz bardziej dwie narracje. Oprócz oficjalnej, sceptyczną, którą zaanonsowałem jako „B”.

B

Doceniając wszystkie wysiłki lekarzy, współczując ofiarom, angażując się w pomoc,  widząc cały dramat sytuacji, widzę też jak pojawia się coraz więcej wątpliwości czy przypadkiem nie zostaliśmy wkręceni w coś, co nie jest adekwatne do rzeczywistości.
Ma to odbicie w powiększającej się ilości artykułów, które pokazują nieścisłości i błędy głównej narracji, wręcz propagandę oraz wysnuwających swoje hipotezy. Niech to będzie pewną przeciwwagą do owej oficjalnej narracji – nie tyle by odwoływać środki ostrożności i bagatelizować te zagrożenia, które są realne, ale dla refleksji i dla zmniejszenia epidemii … strachu. Nie jest on naszym sprzymierzeńcem – psychologicznie, zdrowotnie i często organizacyjnie.

Podobnie jak w mainstreamie – jest tego na tyle dużo, że trudno wszystko śledzić. Dodatkowo trzeba uważać na wyrój fakenewsów.

W ramach tej sceptycznej narracji między innymi dość szeroko wypowiada się i cytuje Piotr Bein na swym blogu. Wśród kontestujących wpisów sprawa koronawirusa pojawia się coraz częściej, jest sporo relacji ze świata (bogactwo – w porównaniu z innymi miejscami) .

Z drugiej strony alarmistycznie od miesięcy podchodzi do tego np. Joanna Teglund na swym profilu twittera podając skalę epidemii ale i skalę różnych zaniedbań i niefrasobliwości. Oczywiście – takich głosów jest dużo  – zwłaszcza w przekazie głównych mediów.

Podaję to jako dwa przykłady zbiorcze.
Ogólnie można powiedzieć, że ludzie dorabiają różne ideologie do tej sprawy wg swych paradygmatów.
Jedni (z kręgów religijnych) mówią, że to kara Boża.
Drudzy („narodowi patrioci” ), że to spisek syjonistów.
Wegetarianie i animalsi (określenie na radykalny odłam ekologów, dla których zwierzęta są nawet ważniejsze od ludzi),  że to przez spożywanie zwierząt.
Ezoterycy, że to zbawienny akt wyzwolenia ludzi przez ich obudzenie.
Technokraci i medycyna skupiają się na szczegółach, a mniej widzą aspekty ogólniejsze, itd. itd.
Myślę, że należy w sposób wyważony uwzględnić WSZYSTKIE możliwości i podpowiedzi, które pozwolą poznać prawdziwe przyczyny zjawiska oraz znaleźć rozwiązanie.

Oprócz tego „alternatywne media” publikują od czasu do czasu artykuły, które podważają zarówno sam fakt istnienia wirusa jak i skali epidemii. Co do samego wirusa, to mówią że np. to   zwykły wirus grypy wzmocniony przez oddziaływanie promieniowania z anten 5G. Faktem jest że Wuhan jest miastem gdzie ilość instalacji 5G była bardzo duża, a szereg źródeł potwierdza takie koneksje promieniowania z wirusami – np. Koronawirus a choroba mikrofalowa (tamże inne istotne informacje).

Jeszcze bardziej zaskakujące było oświadczenie dyrektora szpitala w Genui i prezesa Włoskiego Stowarzyszenia Do Spraw Infekcji, który w  wywiadzie z 18.03.2020 powiedział, że we Włoszech nikt nie umarł z powodu covid-10. (od 9 minuty w  CORONAVIRUS IN ITALIEN KEINER IST GESTORBEN-DIREKTOR VON KRANKENHAUS BESTÄTIGT DAS. )
Przyjąłem to z rezerwą, i słusznie, bo doktor po ok. 2 tygodniach  wytłumaczył się, że bazował na informacjach z pierwszej fazy epidemii, gdy nie wyglądało to tak jak teraz. W tym sensie można uznać to za fejk. Śledzeniem fejków zajmuje się serwis demagog.org.pl , ale … przyłapuję często ich na tworzeniu fejków dementujących to, co fejkiem nie jest. Np. zaręczanie że „wg wszystkich badań” SARS-CoV-2 jest tworem naturalnym, co okazuje się nieprawdą (o czym dalej). Ale nie ma co się dziwić – to witryna finansowana przez Sorosa, w ramach jego szerokiej akcji dezinformacyjnej i ideologicznej (bodajże tylko w jednym roku dostali 130 mil. zł. na swoją działalność).
Czasem chce się powiedzieć za księciem  Gorczakowem (lub podobno za Bismarckiem), że „wierzę tylko w zdementowane informacje” …
Podobnie nie dowierzam mediom związanym z Ministerstwem Zdrowia – na bazie moich długoletnich doświadczeń wskazujących jak jesteśmy oszukiwaniu. W szczególności szefom GIS – instytucji, która nie wypełnia swoich zadań a bardziej zajmuje się lobbingiem na rzecz farmacji. Ciekawy przykład w kontekście obecnej epidemii – https://twitter.com/i/status/1243645733393387527.
Ten pan, wysławiany ostatnio przez wielu, wsławił się nie tylko tą wypowiedzią, ale także perorowaniem kiedyś w Sejmie, że zaręcza swym profesorskim autorytetem, że ŻADNE szczepionki nie zawierają aluminium i rtęci i są najlepiej przebadanym lekiem (sic!) i całkowicie bezpieczne.

Widać w wielu miejscach, że trwa wielka wojna informacyjna. Nawet naukowcy są w niej  wykorzystywani – odpowiednio do potrzeb danej strony owej wojny.

Ale o owym rozsądniejszym podejściu do skali zgonów świadczą i inne wypowiedzi i dane, np. włoskiego naukowca z dużym stażem w zakresie biologii wirusów i innych małych patogenów – dużo ciekawych informacji, o których się nie mówi, w tym o statystykach, szczepieniach, maseczkach, testach, odporności stada, … w sumie o skali niekompetencji i obłędu (na www.ekspedyt.org znajdziemy wiele podobnych informacji ze świata, aczkolwiek należy zachować pewną asertywność w stosunku do niektórych treści).

Podobnie: „Wszyscy [zmarli] byli chorzy na inne poważne choroby” – powiedział ostatnio wprost minister Szumowski.
W Polsce umiera prawie 900 osób w wieku powyżej 65 lat – CODZIENNIE. Także ilość codziennych zgonów ogółem przekracza średnio 1140 osoby, przy czym wg dotychczasowych danych 70% z tej liczny to ofiary chorób naczyniowych i nowotworowych. Jeśli (prawie) każdy zgon będziemy przypisywali koronawirusowi, to odnotujemy lawinowy wzrost w statystykach. Statystyki to świetne narzędzie do … propagandy, manipulacji i zastraszania. Przeciętny człowiek nie docieka, co naprawdę pokazują, jak statystyki były stworzone, kto je ogłosił.

Statystyki dotyczące np. zwykłej grypy pokazują jak wyolbrzymione są te dotyczące covid-19. Ale to zależy jak się robi te statystyki, jakie są kryteria zaliczania, metodologia i odgórne oczekiwania.
Ma zastosowanie powiedzenie: Nie wierz w żadne statystyki, których sam nie sfałszowałeś! 
W wielu przypadkach mogło być, że ktoś umarł z innej przyczyny, chociaż miał koronawirusa, ale ten nie miał tu nic do rzeczy. Ta relacja z Włoch pokazuje jak liczy się zgony do statystyk. Podciąga się ostatnio pod nie wszystkie śmierci.  Przy okazji wspomniano o poniższej statystyce (która i tak nie zawiera jeszcze większych strat z powodu chorób naczyniowych, gruźlicy, aborcji …).

Obraz może zawierać: tekst

Zauważ – 3000 ludzi umiera na świecie codziennie na gruźlicę – nikt nic nie mówi, nie ma paniki. Korona wirusów jest kilkadziesiąt, 15 procent populacji ziemi od zawsze jest nosicielami tychże wirusów.
Osobiście jednak nie bagatelizowałbym sprawy covid-19 widząc ilość ofiar, bo to może być coś zupełnie  innego niż znane nam dotąd patogeny.
Są tacy, którzy podkreślają, że skala zagrożeń są to informacje medialne, specjalnie podkręcane by wywołać panikę i strach. To też musimy wziąć pod uwagę.
Strach objął nie kraje trzeciego świata, gdzie ludzie umierają codziennie tysiącami z głodu czy innych plag a kraje „cywilizowane”. Te szczycące się zaawansowaną demokracją, potęgą, standardami życia,  świat, który rości sobie nawet wpływ na kształtowanie klimatu (na przykładzie „walki z CO2”). Ten świat zachodni w dużym stopniu wyparł ze świadomości zjawisko śmierci, to rodzaj tabu, podobnie jak starość – temat niemile widziany. Wyszło na jaw jak ludzie są nieprzygotowani do samowystarczalności.
Strach jest więc tam tym większy, niezależnie od możliwego podsycania. Grać tu rolę może standard medialny Zachodu – żerowanie na sensacjach, ale w danym przypadku może służyć jakiemuś dodatkowemu celowi. Czy widziałeś to osobiście czy tylko w telewizorze? – pytają i pokazują np. zdjęcia ze szpitali, gdzie personel ubrany jest w niemal kosmiczne stroje, a w innym ujęciu widać ich w otoczeniu kamerzystów bez żadnych zabezpieczeń. Uczciwie mówiąc – manipulacje i przesada występują także po stronie tych publikacji, które próbują obnażać ukryte mechanizmy i zakłamanie głównych mediów, gdy same mają lub uderzają w styl tabloidowy.
Warto wiedzieć, że niemal wszystkie główne media światowe – w hierarchii powiązanych podmiotów, należą do bodajże jednego mocodawcy (ew. sojuszu paru), który narzuca jedną „słuszną” narrację i może nią centralnie sterować. To duży temat na osobny wywód; wielokrotnie o wykorzystywaniu tego środka do ogłupiania społeczeństw pisze dr Jerzy Jaśkowski np. na swym portalu www.jerzyjaskowski.pl,  gościnnie w innych miejscach i na YT. W ogóle J. Jaśkowski upatruje w zjawisku głównie spisek związany z polityką i finansjerą.
Faktem jest, że na strachu od dawna się doskonale zarabia, strachem można sterować całe społeczeństwa.

Rzuca się w oczy intensywność i ilość zachorowań w Europie, co rodzi pytanie dlaczego właśnie tam? Jakby ten wirus miał włącznik i wyłącznik dodatkowej aktywacji.  Jeśli jest tworem sztucznym, to istnieją  zaawansowane technologie, które to mogą umożliwić.
Np. właśnie wiązką elektromagnetyczną modulowaną informacyjnie (technologia pól torsyjnych) via 5G. O tych polach i 5G pisałem w artykule 5G-5 Głównych Uwag. Wśród nowszych informacji znalazłem dość ekstremalne, ale może prawdziwe potwierdzenie tutaj.
Tłumaczenie:
„Wszyscy Chińczycy otrzymali obowiązkowe szczepionki zeszłej jesieni. Szczepionka zawierała replikowany, CYFROWY (kontrolowany) RNA, który został aktywowany przez fale 60 GHz mm 5G, które właśnie zostały włączone w Wuhan (jak również we wszystkich innych krajach stosujących 60 GHz 5G) za pomocą „inteligentnego pyłu”, który wdychali wszyscy na świecie przez chemtrails. Dlatego, gdy mówią, że ktoś jest „wyleczony”, „wirus” można w dowolnym momencie „cyfrowo” reaktywować, a osoba ta dosłownie może umrzeć.  Statek wycieczkowy Diamond Princess był WYŁĄCZNIE wyposażony w 60 GHz 5G. To w zasadzie zdalne zabójstwo. Amerykanie wdychają obecnie ten „inteligentny” pył przez chemtrails. Pomyśl o tym w ten sposób … Dodaj kombinację szczepionek, chemtraili (inteligentnego pyłu) i 5G, a twoje ciało zostanie wewnętrznie zdigitalizowane i będzie mogło być kontrolowane zdalnie. Funkcje narządu danej osoby można zdalnie zatrzymać, jeśli zostanie uznane za niespełniające wymagań. Wuhan był testem dla ID2020. Elita nazywa to falą 60 GHz mm 5G falą „V” (wirus), aby nas wyśmiewać. …”

Akurat we Włoszech czy w Hiszpanii zagęszczenie stacji jest już duże, co dla Włoch pokazuje ta mapa  .

Co do Włoch podaje się takie możliwe dodatkowe czynniki wielkiej (?) skali:  to że był to pierwszy kraj w Europie z epidemią – było zaskoczenie i brak doświadczeń, duże zaludnienie (zwłaszcza na północy), niefrasobliwość ludzi i opóźnione działania władz, duża liczba turystów ze Wschodu (podobno 6000 000 rocznie), liczna (ok. 300 000) enklawa Chińczyków, z których wielu podróżowało do ojczyzny, duży odsetek ludzi starszych, którzy są bardziej narażeni, redukcja i dewastacja służby zdrowia, szczególnie likwidacja oddziałów zakaźnych w ostatnich latach, przez co musiano pewne osoby wykluczyć z odpowiedniej interwencji lekarskiej,  tam było najbardziej zanieczyszczone powietrze, część imigrantów pochodząca z Azji, wspomniane wcześniej nierzetelne statystyki …
Ciekawostką jest że także włoska mafia ‚Ndrangheta wykorzystała sytuację zgłaszając zgony z innych rejonów i przyczyn by zarabiać na pochówkach pokrywanych ze skarbu państwa.
Ten stary link wyjaśnia co stało się przed koronawirusem.  Włochy wprowadziły jeden z najbardziej wszechstronnych programów szczepień w Europie. Narodowy Program Szczepień na lata 2017-2019 obejmuje szczepienia dla osób w każdym wieku, nie tylko dla najmłodszych.
Masowe szczepienia zniszczyły odporność osób starszych. (O szkodliwości obecnych wersji szczepionek i ich kalendarza pisałem wielokrotnie na LepszeZdrowie.info).

Wreszcie – pojawiła się informacja od niemieckiego lekarza, który powołując się na badania i dyrektywy opisane w piśmie medycznym Lancet wyjaśnia że przyczyną masowych zgonów we włoskich szpitalach jest stosowanie narzuconych odgórnie błędnych procedur. które dosłownie zabijają ludzi – https://www.youtube.com/watch?v=XWJz09C6I9w.
Tu pojawia się stary (w sensie –  wielokrotnie przeze mnie dokumentowany) – schemat chorób jatrogennych oraz procedur, które zamiast pomagać – szkodzą.

Inną obserwacją jest że wirus dotknął głównie kraje między  30. a 50. równoleżnikiem na półkuli północnej. Faktem jest, że w bardzo małym stopniu wirus dotknął np. środkową Afrykę. Co więcej, analiza średnich dobowych temperatur w styczniu i lutym w Wuhan oraz w innych miastach dotkniętych zachorowaniami wykazała „ogromne podobieństwo” – było to od 4 do 9 stopni. Także średnie temperatury w okresie 20-30 dni poprzedzających epidemię były zbliżone i wynosiły od 3 do 9 stopni. W miejscach tych występowały też porównywalne wilgotności (44-84 proc.). Trudno mi to jednak zinterpretować.

Zastanawia i inna wybiórczość – dziwny przykład – Korea Płd. i Japonia. W momencie, gdy wirus wydostał się z Chin do tych krajów, oba były na podobnym poziomie. Japonia budziła tu duże obawy, bo gdy okazało się, że ponad sto osób w różnych miejscach miało wirusa, to można było się spodziewać bardzo złego scenariusza, biorąc pod uwagę zatłoczenie metra i liczbę ludności w japońskich metropoliach (rejon Tokio np. ma tylu mieszkańców, co cała Polska). Ale nic takiego się nie stało, mimo, że nie zarządzono żadnej kwarantanny – do dzisiaj jest w sumie ~1000 zakażonych. Za to w Korei była prawdziwa eksplozja i w krytycznym okresie liczby niemal podwajały się co 24 godziny (w sumie dzisiaj ~8800 zakażonych). Dlaczego wirus w jednym kraju potrafi zachowywać się zupełnie inaczej niż w innym?

Czym jest ten wirus z punktu widzenia biologii i jak go opanować jest tematem otwartym, przecież nie tylko dla mnie, ale także dla wielu specjalistów. Nie będę się teraz nad tym dłużej zatrzymywał, ale dużo światła rzucił na to ostatnio komentarz red. Witolda Gadowskiego, który sam będąc na kwarantannie po powrocie z USA poświęcił kilkanaście dni na swoje prywatne śledztwo. Polecam –  https://youtu.be/b5xlL-C53f8 (oraz uzupełniające dalsze wpisy).
Chociaż nie zgadzam się z paroma wnioskami, ale zgoda:  wirus jest sztuczny, trzeba zatem ustalić winowajców – zarówno twórców jak i tych, którzy go „wypuścili”. Gadowski wskazał dość dokładnie tropy. Jeśli chodzi o samo Wuhan, to wiadomo o tamtejszym ośrodku badań nad bronią biologiczną, o dziwnej krótkiej wizycie Amerykanów podczas wojskowej olimpiady w tym mieście i o podobnych możliwych kanałach podrzucenia lub przypadkowego wypuszczenia wirusa.

Wskazane jest też laboratorium amerykańskie w North Carolina BSL-3 Lab i zespół, który tam pracował.
Więcej o poszlakach dot. zamieszania Amerykanów np.:
Bill Gates utajnił już w 2018 plan rozprzestrzeniania się koronawirusa https://youtu.be/Hcy5ypsyQvs.

Na ten temat już wcześniej było i przybywa coraz więcej informacji i to dość przekonywujących, na ww. blogu P. Beina i w innych miejscach. Jedną z osi stanowiska jest udokumentowany naukowo fakt budowy samego SARS-CoV-2 – są w nim struktury, które nie mogły powstać naturalnie, ergo – zostały stworzone sztucznie. Jest w nim implementowany komponent HIV, który osłabia odporność. Istnieją też patenty na różne koronawirusy.

Parę wrzutek:
Coraz więcej faktów wychodzi na jaw, okazuje się że wirus który ma zdziesiątkować populacje świata, został opatentowany w USA.
The Coronavirus PATENT is owned by the Pirbright Institute – https://pbs.twimg.com/media/EO-ERw2X4AAnQuW.jpg

(The Pirbright Institute recently got $5.5 Million in funding from PRO #Vaccine Gates Foundation. … Nie mam informacji, czy patent dotyczy akurat ostatniego koronawirusa, ale sam fakt że takie patenty są  – bulwersuje i daje do myślenia).

Temat jest pomijany lub kwestionowany w głównych mediach, ponieważ od razu wysuwa pytanie o naturze politycznej – kto i po co? Chiny oskarżają USA, USA – Chiny. Jednak W. Gadowski mówi, że sprawa nie może być owijania w bawełnę, bo to może prowadzić do zabrania nam praw obywatelskich, totalnej kontroli i inwigilacji,  jest sprzeczne z zasadami dziennikarstwa itp.  Możliwe są inne hipotezy – dalej jeszcze podam parę poszlak na użytek innego aspektu sprawy.

Pozostaje też do wyjaśnienia sposób jak wirus rozprzestrzeniono na cały niemal świat. Wg dość przekonywującego stwierdzenia – stało się to zgodnie ze szlakami komunikacyjnymi. Jednak są i opinie, że wirus został już uprzednio zasiany na globie i implementowany u większości ludzi a wzbudza się go planowo. Mogły temu służyć opryski w postaci chemtrails  a obecnie przy pomocy dronów. Trudno teraz zweryfikować taką spiskową teorię.

Skala różnych akcji prewencyjnych, kolejnych zaleceń co do odkażania, nie wychodzenia z domu itp. przybiera postać psychozy i szaleństwa w wielu wymiarach. Są głosy że wirusa nie można ‚zabić’  z  prostej przyczyny: wirus nie żyje, jest trupem, nigdy nie żył. Wirus to nie bakteria, nie potrafi się sam namnażać, nie posiada własnego metabolizmu, jest zaledwie fragmentem kodu, który musi zostać wmontowany w odpowiednim miejscu w DNA, żeby zmusić nasz organizm do produkcji własnych kopii, które powodują na przykład wadliwą pracę płuc. Raczej trzeba mówić o dezaktywacji jego możliwości dostawania się do tkanek, znalezieniu leków/środków, które obronią nasze tkanki. Myślę że dezynfekcja jednak niszczy strukturę wirusa na tyle że jego aktywność jest wyzerowana.

Już w styczniu podzieliłem się pewnymi podejrzeniami w notatce Dla otwarcia oczu, (pierwotnie na FB), że możemy mieć do czynienia z operacją fałszywej flagi (globalna psychoza w imię czegoś) oraz  możliwością użycia lub wycieku broni biologicznej. Odsyłam do tego artykułu, by nie powtarzać tutaj wielu podanych tam faktów i uzasadnionych przypuszczeń (co do metod leczenia – wygląda na to że podane tam mogą być pomocne, ale nie rozwiązują sprawy, jeśli mamy do czynienia ze złośliwym sztucznym patogenem). Pod ową notatką pojawiają się od czasu do czasu komentarze, które dotykają tej wersji.

W ww. artykule wybiłem na początku znane hasło, które działa od bardzo dawna „Stwórz problem – zastrasz ludzi – podaj na tacy rozwiązanie problemu”, gdzie to rozwiązanie było przygotowane przed narzuconym problemem – wszystko dla kolejnego ujarzmienia ludzi i wygenerowania zysków materialnych. W danym przypadku ewidentne jest powtórzenie schematu z masowym szczepieniem na nowego wirusa – nawet pod przymusem – niezależnie od tego czy owa szczepionka będzie skuteczna (raczej przeciwnie – będzie dalej degradowała zdrowie ludzi).

Są też dalej idące podejrzenia, pasujące do szerszego kontekstu politycznego i jakiegoś spisku.

O takim scenariuszu jest sporo wzmianek, na początek odwołam się do artykułu Demaskowanie bredni o pandemii korona świrusa – ciąg dalszy (na dość kontrowersyjnym blogu zasadniczo o innej tematyce, ale w tym przypadku chodzi o weryfikowalne dane) ze scenariuszem wg raportu od Dawida Rockefellera, który kiedyś powiedział:

„Znajdujemy się na pograniczu globalnej przemiany. Wszystko czego potrzebujemy, to odpowiednio wielki kryzys, a narody zaakceptują nowy światowy porządek.”

Na tym blogu wspomniałem o takiej możliwości w starszym wpisie Oszustwo z „groźną epidemią” domniemanego koronawirusa.

Inny możliwy wątek to globalistyczny planu pogrążenia Europy (w różnych aspektach). Elementami planu miałyby być: masowy napływ imigrantów, wykorzystanie lewicowej polityki Unii Europejskiej przeciw państwom narodowym i rodzinie, ideologia LGBT, największe obciążenie kontynentu z racji ekologicznych ruchów na rzecz eliminacji energetyki węglowo-gazowej, programy eutanazji i proaborcyjne, depopulacja – w danym przypadku wzmocniona działaniem epidemii. Epidemie to broń  demograficzna.
Rozpatrując komu miałoby to służyć, nasuwa się teza, że beneficjentem są USA, które boją się potęgi Europy.
Jest to teza uproszczona o tyle, że USA to pojęcie względne – działają tam różne siły.
Pominę tutaj kontrowersyjny wątek syjonistyczny (Izrael ma swoje zakusy na wykorzystanie Europy dla swych celów zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio – przez wielkie wpływy w USA).
W USA działają organizacje o charakterze globalnym, także ukryte pod uogólniającym pojęciem rządu światowego, różne frakcje wpływów, duże ponadnarodowe korporacje.

Są jeszcze bardziej dosadne oskarżenia o motywy polityczne, hucpę finansową i liczne nadużycia, których nie będę cytował, bo odnośne artykuły pozwalają sobie na wycieczki jak dla mnie zbyt kontrowersyjne, ale dam jeden przykład ze względu że znajdują się tam też cenne informacje natury medycznej (np. o maseczkach) – Koronawirus czyli fałszywa pandemia covid – bezczelna grabież i totalitarny zamordyzm.

Doszliśmy do aspektu ekonomicznego obecnego kryzysu,  który już wcześniej poruszyłem krótko w art. Koronawirus i nie tylko .
Parę zdań i  o tym.

„Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę”. Państwa które wdrożyły kwarantannę są już potencjalnymi bankrutami. Dotyczyć to może głównie środkowej Europy, bo Zachód – jako znacznie zasobniejszy i bardziej wpływowy sobie poradzi. Polski nie stać nawet na jeden dzień przestoju. „Chwilówki budżetowe”, to tylko odsunięcie problemu w czasie oraz ukryte obciążenie społeczeństwa (inflacja, wzrost cen, przyszła spłata kredytów). Pakiet antykryzysowy – owszem jest bardzo ważny, chociaż niedoskonały. Ale owe 212 miliardów – skąd się weźmie? Mówi się o dodruku pieniędzy. Nie jestem pewien, bo Konstytucja zabrania finansowanie budżetu przez NBP, ale (paradoksalnie) zezwala na zadłużanie się w bankach komercyjnych – na ogół zagranicznych (przynajmniej w sensie głównych udziałów). A to oznacza odsetki i dalsze uzależnienia. Nie będę się wypowiadał na tematy których nie badałem, ale tak przyziemnie – co się stanie jak ludziom zacznie brakować pieniędzy, bo nie pracują? Likwidacja przedsiębiorstw, bankructwa, zerwanie łańcuchów dostaw, braki surowcowe, itp. Chaos, anarchia, prawo silniejszego. W świetle wyżej podanych wątpliwości o skali i naturze epidemii, czy właściwie równoważymy sprawy sanitarne z zapaścią gospodarki? Może ochronę powinniśmy zaakcentować w stosunku do osób starszych a młodszym i sprawnym dać możliwość utrzymania gospodarki i ograniczyć … ograniczenia?
Nie wiem, ale widać, że jest całe mnóstwo zbytecznych wydatków, na które wydawane są przez rząd nasze pieniądze, ale rekordy biją testy rRT-PCR (real-Time RT-PCR Protocol) , które nie są precyzyjne a nawet jak mówią pewne źródła  – niespecyficzne dla SARS-CoV-2, a każdy kosztuje małą fortunę. Według procedury WHO (światowej Organizacji Zdrowia), żeby zdiagnozować wirusa SARS CoV-2 trzeba wykonać sekwencjonowanie jego genomu i porównać z genomami innych koronawirusów, jak SARS. Dopiero wykrycie odpowiednich sekwencji liter wbudowanych w kwas rybonukleinowy może potwierdzić, że istotnie mamy do czynienia z wirusem SARS CoV-2, w żadnym inny przypadku nie jest to możliwe. Jednak do tego potrzebne są sekwensery genomu, których Polska nie posiada, ponadto badanie jednostkowego przypadku trwa od ok. 40 do 72 godzin, a więc nie jest możliwe stwierdzenie na miejscu, jak to się dzieje w Polsce podczas internowania de facto ludzi pod pozorem zarażenia, że są nosicielami tego konkretnego wirusa. Mogą mieć grypę, albo nawet jej nie mieć, a być tylko lekko przeziębionymi i lądują w swoistym kryminale. Szybkie testy, z których najszybsze wdrożył do produkcji niedawno koncern farmaceutyczny Roche, potrzebują minimum 4 godzin na wykrycie koronawirusa. Jednak nie koronawirusa SARS CoV-2, tylko koronawirusa w ogóle, którym wcale nie musi być związany z Covid-19, może być inny wirus zmutowanej grypy, choćby SARS. Test z Niemiec, obecnie rozprowadzany w Europie był wykonany pospiesznie, bez wymaganych jw. badań. Mówi o tym też pewien niemiecki lekarz – https://youtu.be/1lIuYPHSE9Q (23.03).
Wydatki na respiratory (które już nie pomogą przy zniszczonych płucach), maseczki, które praktycznie nie chronią, aparaty odkażające, …

Drugi duuuży temat, to aspekt cywilizacyjny  i „świadomościowo-duchowy”  – niewątpliwie obecne wydarzenia wstrząsnęły ludźmi i pokazały słabość naszej technicznej cywilizacji, rządów, uczą pokory.  Mówi się „już nic nie będzie takie jak dawniej”.
Jest to większe zjawisko niż wiele osób sobie uświadamia. O tym będzie w osobnym wpisie pt. Reset świata?

Będą zaskoczenia…

L.K.

Legendy współczesne (na przykładzie)

3 małpy
nie zamykajmy umysłu na możliwości…

Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby ludzie dobrej woli  nic nie robili”
Edmund Burke

Ten wpis z 20 stycznia 2020 długi czas był ukryty, ujawniam go dopiero we wrześniu 2020 – na niedługo przed 19. rocznicą zamachu na WTC w Nowym Yorku.
Były pewne powody, ale dziś już mam doprawdy dość wszelkich kłamstw, które zwłaszcza w 2020 zatoczyły jeszcze szerszy krąg.

Wpis składa się z dwóch zasadniczych części – pierwsza traktuje o różnych kłamstwach  i spiskach ogólnie, druga przedstawia przykład związany właśnie z WTC.
Decyzję o publikacji wsparła wypowiedź Hanny Kazahari z 3.09.20 – https://lbry.tv/@fabnews:c/Atak-na-WTC:e 
(zobacz też linki).
Hanna opowiada o okolicznościach w jakich dowiedziała się o tych wydarzeniach będąc w Kuala Lumpur. Mnie zastały one też za granicą (przebywałem wtedy tydzień w Hannowerze) i podobnie to przeżywałem. Wtedy potoczna wiedza o wypadku była narzucona medialnie, dopiero później zaczęły pojawiać się liczne wątpliwości.
Ta druga część wpisu znajduje się w oddzielonej sekcji.


Tytuł pojemny, bo zahaczający o wiele tzw. mitów założycielskich (znamy to dobrze z historii i polityki), mitów medycznych (dużą część serwisu Lepsze Zdrowie poświęcam ich ujawnianiu), religijnych, innych. Nie mam zamiaru wchodzić tu na tak szerokie wody.

Gdy poruszałem w różnych miejscach (także parokrotnie na tym blogu) sprawę spisków, często spotykałem się atakiem lub wyszydzeniem.

Z takim mniej więcej jak np. w sprawie chemtrails (to  krótka dygresja).

Cytuję:
Absurd, to super tajny mocodawca potrafi zamknąć gębę 150 tysiącom pilotów na całym świecie, jakieś 2 razy tylu mechanikom oraz obsłudze naziemnej, ale nie potrafił np. utrzymać w tajemnicy że Monika Lewinsky zrobiła laskę Clintonowi?

Albo:
Przecież to niemożliwe – pryskają na siebie, swoje rodziny?

Podobnie w kwestiach różnych false flags (tj. akcjach fałszywej flagi, akcji przykrywkowych, inside jobs), spiskach politycznych mających na celu wywołać wojny, przejąć władzę lub zlikwidować wrogów i niewygodne osoby, itp.

Faktycznie – trudno w to uwierzyć na pierwszy rzut oka czy pierwsze odczucie. Ale nie o wiarę tu chodzi.
Nie będę się zatrzymywał nad owym zjawiskiem chemtrails – też mam z tym pewne kłopoty – nie tyle czy istnieją, ale dlaczego i przez kogo. Chciałbym się mylić, ale nawiązując do powyższego cytatu – tylko o tym, że  jednak można zarzut osłabić.

Nie 150 000 ale może 1500, są to wojskowi zaprzysiężeni w kwestii tajemnicy,  niektórzy mogą być nawet indoktrynowani, że geoinżynieria jest zbawcza, może inni kupieni, więc tym bardziej się nie wychylają. Zaś wyżsi mocodawcy żyją w enklawach bezpieczeństwa oraz znają antidota na zagrożenia. Może też nie dbają o przyszłość innych, używają życia a „po nas choćby potop”.
Chemtrails jest też dobrym przykładem na zjawisko stępienia percepcji lub wypierania ze świadomości faktów, które są przed oczyma i ewidentne. W danym przypadku – patrzysz w niebo, nawet może widzisz te kratownice, ale nie dociera do ciebie, że to coś nienormalnego… Tu nawet nie chodzi o naukowe wytłumaczenie, którego wielu nie zrozumie – bywa że oni nawet tego nie dostrzegają…

Sprawę tę kiedyś (2015-16) nieco naświetliłem w tym artykule Chemtrails. Ale to oczywiście nie jedyny przykład.

Rzecz w tym jak dalece, zwłaszcza w USA, pewne tajemnice potrafią być mocno ukrywane.
Znanym tematem „spiskowym” jest UFO – rzecz jak mało która dobrze udokumentowana, a jednak oficjalnie wciąż zaprzeczana. To też duży temat – nie na teraz. Mógłbym napisać książkę o tych sprawach i zjawiskach z różnych zakresów funkcjonowania teraźniejszej i starszych cywilizacji, bo śledzę je od ponad 30 lat, zastanawiam się jednak, czy warto, bo większość ludzi i tak nadal będzie tkwić w błogiej naiwności.

Pewnie byłbym szczęśliwszy nie wiedząc o tym wszystkim. Ale byłem kiedyś bardzo oszukany, potem studiowałem zagadnienie prawdy i kłamstwa i tak się to potoczyło, że już nie było odwrotu do nieświadomości.
Powołam dwa znamienne cytaty.

Długoletni dyrektor FBI Edgar Hoover, odnosząc się do sprawy zabójstwa prezydenta Kennedy’ego, stwierdził:

Jednostka jest upośledzona, stając twarzą w twarz ze spiskiem tak monstrual­nym, że nie może uwierzyć, że istnieje.

Oraz (tamże):

Czasami sprawa nas przerasta i musimy usunąć się na bok, pozwolić, aby historia potoczyła się swoim torem.

Oraz jak powiedział Marshall McLuhan:

Tylko małe sekrety muszą być strzeżone.
Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.


Ludzie nie często zdają sobie sprawy z brutalności polityki, a zwłaszcza stopnia tej cechy. W imię interesów imperialnych lub/i biznesowych rządy lub służby nie zawahają się by posłać na śmierć tysiące ludzi z zimną krwią, a cóż dopiero mówić o pojedynczych osobach. Chociaż czyny Stalina i Hitlera są dobrą ilustracją, to na nich ten „styl działania” się nie zakończył.  To styl psychopatycznych „elit”.

Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy. – Alexis de Tocqueville

Ale nie tylko w tej sferze tak się dzieje.

Jako przykład –  wyszła na jaw sprawa fałszywe flagi jeśli chodzi o wojnę w Afganistanie (2001) i Iraku (2003), rozpoczętą i przeprowadzoną na podstawie spreparowanego powodu.


Jest to też okazja na pokazanie dość dobitnego przykładu manipulacji w zamachu na World Trade Center (WTC) popularnie nazywanego 9/11 – od daty kiedy wydarzenie miało miejsce.

Dalszą część artykułu poświecę temu przykładowi, bo pokazuje jak bardzo można otumanić społeczeństwo, a nawet – wydawałoby się  – mądrych ludzi.

Oficjalna narracja jest wciąż ta sama – zamach terrorystyczny Al-Kaidy.
Ukazały się różne opracowania rządowe i czołowych gazet, nawet książek  – w zasadzie z tym samym przekazem. Przykładowo mam książkę „11 września 2001 – Jak to się stało i co dalej” z nagłówkiem na okładce: Pierwsza poważna i wyczerpująca próba odpowiedzi najwybitniejszych ekspertów na nurtując cały świat pytania.
(Praca zbiorowa, wydana przez Amber za oryginałem „How did this happen?” jeszcze tego samego 2001 r.)

Bardzo się pospieszyli by jedyna „słuszna”interpretacja poszła w świat.

A w istocie nie jest to praca ani poważna, ani wyczerpująca, wręcz pełna pustosłowia i propagandy – może oprócz paru (na 23) ogólnikowych artykułów o geopolityce.

Mimo, że pisano o tym już wielokrotnie, jest dokumentacja filmowa, relacje świadków, to mit ataku Al-Kaidy i jego przebiegu trwa. Jest wygodny dla uzasadnienia innych posunięć politycznych, buduje pewną legendę.
Nawet jeśli niektórzy wiedzą że to legenda – im też wygodnie jest ją podtrzymywać a nawet podsycać.

Powiesz – kolejny wymysł spiskowy…
Zapytam więc – czy umiesz myśleć? Co jest dla ciebie ważne – argumenty czy kłamstwa? Jakim więc jesteś człowiekiem?…

Ale rozważmy sprawę na spokojnie.

Wiele faktów fizycznych i organizacyjnych związanych z zamachem nie da się pogodzić z podawanymi oficjalnie.
Istnieje w dowodzeniu empirycznym pewien schemat przyjmujący, że zgodność już kilkunastu czynników empirycznych z modelem matematycznym daje prawie pewność że model (teza) opisuje dane zjawisko.  Ma tu zastosowanie naukowa metoda porównywania atrybutów i ew. ich koniunkcja.

W metodologii tej dwa niezależne od siebie zbiory atrybutów, jakie opisują dwa różne obiekty lub zjawiska, są z sobą porównywane w celu udowodnienia że obiekty lub zjawiska, które one opisują, są identyczne.

W danym przypadku można ją przykładowo zastosować porównując zaistniałe odkształcenia, nadtopienia, składy chemiczne, dynamikę procesu, pozostałości po zjawisku, itp. pomiędzy zaobserwowanym przebiegiem zawalenia wież i stanem gruzowiska z modelami teoretycznymi i doświadczeniami związanymi z metodologią wyburzeń.

Chociaż tutaj dysponujemy bardziej swobodnym materiałem, to co jeśli dowodów, mocnych poszlak oraz niewyjaśnionych znamion danego zjawiska jest kilkaset?

W danym przypadku posłużę się pewną publikacją. Jest to książka Michała Sawaśko z 2017 r. pt.
11 września. Niepokojące pytania.
Autor jest politologiem i działaczem społecznym.
Książka powołuje 64 źródła informacji. Ja mógłbym jeszcze dodać inne.
Ma ponad sto stron, na każdej przeciętnie są 3 do 5 takich pytań z omówieniem – z różnych punktów widzenia i dotyczących różnych aspektów wydarzenia. Zatem mamy do czynienia co najmniej z 300 elementami, które pokazują, że oficjalne stanowisko co do 9/11 jest fikcją – z prawdopodobieństwem równym 100% z pomijalnie małą odchyłką. Te fakty mają różną „moc”, ale pamiętajmy o koniunkcji prawdopodobieństw, która czyni ostateczny wniosek.
W zasadzie wystarczy parę z podanych tam argumentów, które to rozstrzygają, ale pozwól że zrobię wyciąg kilkudziesięciu, byś mógł(a) wybrać wg swego uznania, te, które akurat najlepiej do ciebie trafiają.

Zatem – zaczynamy, oto lista wybranych faktów wskazują­cych na to, że zamach z 11 września był operacją służb ame­rykańskich oraz faktów wskazujących na udział w zamachu służb izraelskich.
Będzie to miejscami „niepoprawne politycznie”  – zauważ, że cytuję z książki, a tam często są cytaty z kompetentnych badaczy i polityków – nawet jeśli i ja mam pod tym względem czasem zastrzeżenia – pretensje nie do mnie.  Cenzura jest wrogiem rzetelnego relacjonowania i prawdy.

———

Relacja Aarona Russo, który w wywiadzie udzielonym Alexowi Jonesowi mówił, że na 11 miesięcy przed zamachem z 11 września Nicholas Rockefeller ze słynnej rodziny bankierów i biznesmenów powiedział mu, że nastąpi pewne wydarzenie, po którym Stany Zjednoczone dokonają inwazji na Afgani­stan oraz Irak i będzie prowadzona „wojna z terroryzmem”.

Wypowiedź byłego prezydenta Włoch Francesco Cossigi, który w wywiadzie udzielonym gazecie „Corriere della Sera” w grudniu 2007 roku powiedział, że wszystkie służby specjalne w Ameryce , Europie dobrze wiedzą, że zamach z II września był planowany , zrealizowany przez Mossad z pomocą syjonistycznego światka w innych krajach.

Opublikowanie we wrześniu 2000 roku dokumentu zatytuło­wanego „Przebudowa amerykańskiego systemu obrony” pod którym podpisali się między innymi Donald Rumsfeld, Jeb Bush, Paul Wolfowitz i Dick Cheney, a w którym stwierdzo­no, że proces transformacji, nawet jeśli przyniesie rewolucyjne zmiany, będzie długotrwały, chyba że dojdzie do katastroficznego zdarzenia, czegoś w rodzaju nowego Pearl Harbor.

Ostrzeżenia, jakie przed zamachem otrzymało wiele osób, mówiące o niebezpieczeństwie, które ma wystąpić w dniu 11 września w Stanach Zjednoczonych. Ostrzegano przed po­dróżą samolotem 11 września, jak również przed przybyciem w tym dniu do bliźniaczych wieżowców WTC.

Brak odpowiedniej reakcji ze strony właściwych służb w sytuacji niedozwolonej zmiany kursu przez cztery samoloty pasażerskie, wskutek czego żaden z tych samolotów nie został przechwyco­ny przez myśliwce. I to w sytuacji, gdy służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo wiedziały o zagrożeniu zamachem, podczas którego samoloty mają zostać wykorzystane jako pociski.

Nadzwyczajna liczba ćwiczeń wojskowych z udziałem NORAD [Północnoamerykańskie Dowództwo Obrony Przestrzeni Powietrznej], które odbywały się podczas zamachu, wyznaczonych wcześniej na dzień 11 września.

Dane pochodzące z lotniska, z którego wystartowały loty 11 i 175, dotyczące tych lotów, stojące w sprzeczności z oficjalną wersją wydarzeń.

Doświadczeni piloci nie byli u stanie wykonać na symulatorze lotów trafienia samolotem w wieżowce WTC przy prędkości, jaką miały samoloty, które 11 września uderzyły w WTC.

Na nagraniach ukazujących uderzenie samolotów w wieżowce WTC widoczny jest silny błysk następujący w momencie ze­tknięcia się dziobu samolotu ze ścianą budynku.

Ustalenie przez członków organizacji Pilots For 911 Truth, na podstawie danych z systemu ACARS [do komunikacji ze statkami powietrznymi poprzez wiadomości tekstowe], że lot 175 o godzinie 9.03, gdy oficjalnie uderzył w WTC2, w rzeczywistości znaj­dował się blisko 300 kilometrów od Manhattanu i że znajdował się w powietrzu jeszcze 20 minut po swoim rzekomym rozbiciu.

Relacje wielu świadków o eksplozjach wewnątrz wież WTC, na różnych wysokościach, które następowały po uderzeniu w nie samolotów aż do zawa­lenia.

Relacje świadków o jasnych błyskach, trzaskających dźwię­kach oraz trzęsieniu ziemi tuż przed zawaleniem się bliźnia­czych wieżowców WTC.

Relacje o eksplozji, która nastąpiła w podziemiach WTC l kil­ka sekund przed uderzeniem w ten wieżowiec samolotu.

Bliźniacze wieże zawaliły się szybkością bliską prędkości swobodnego spadania, co zdaniem wielu ekspertów jest nie­możliwe bez udziału ładunków wybuchowych.

Po zawaleniu się wieżowca WTC 1 przez kilkanaście sekund stał jeszcze sam jego rdzeń, po czym osunął się w dół, tak jak­by rozpłynął się w powietrzu.

Nadzwyczajne wydarzenia mające miejsce wewnątrz wieżowców WTC w okresie poprzedzającym zamach, takie jak ćwiczenia, podczas których wieże były częściowo ewakuowane, niespotykane wyłączenie zasilania w weekend przed 11 września, podczas którego wszystkie drzwi z elektrycznymi zamkami były otwarte, a kamery ochrony nie działały, wycofanie od 6 września psów wykrywających ładunki wybuchowe i inne.

W dniu zamachu do pracy w bliźniaczych wieżach przyszło znacznie mniej ludzi niż normalnie.

Oficjalnie nie odnaleziono czarnych skrzynek samolotów, któ­re uderzyły w WTC. Tymczasem strażak, który pomagał w ich poszukiwaniu, Nicholas DeMasi, podał, że odnaleziono trzy spośród czterech urządzeń.

Zawalenie się wieżowca WTC7, oficjalnie z powodu pożaru, w sposób identyczny jak przy kontrolowanym wyburzaniu.

Relacje dwóch świadków, którzy znajdowali się wewnątrz wieżowca WTC7 o eksplozji, z powodu której nie mogli wydostać się z budynku, a która nastąpiła przed zawaleniem się bliźniaczych wieżowców.

Relacje świadków o eksplozjach w WTC7 poprzedzanych jego zawalenie.

Nagranie stacji CNN , na którym widać, jak policjant mówi, aby odejść od budynku WTC7, bo ten zostanie wysadzony.

Poinformowanie przez stacje CNN i BBC oraz agencję Reuters o zawaleniu się budynku WTC7 zanim do tego doszło.

Nigdy – ani przed, ani po 11 września 2001 roku  żaden wieżowiec nie zawalił się w  wyniku pożaru, choć zdarzały się ogromne pożary w tego typu budynkach. Tymczasem 11 września, według oficjalnej wersji wydarzeń, z tego powodu zawaliły się całkowicie trzy wieżowce.

W rumowisku powstałym po zawaleniu bliźniaczych wieżowców o WTC7 znajdowały się stopione elementy stalowe oraz płynny  metal.  Ruiny wygaszono ostatecznie dopiero l3 grudnia.

Odkrycie przez naukowców nanotermitu w pyle po zawaleniu wieżowców WTC oraz na stalowych elementach z rumowiska.

Zdjęcia z rumowiska po zawaleniu się bliźniaczych wież, na których widać kolumny rdzenia wieżowca ścięte pod kątem 45 stopni, tak jak jest to robione przy kontrolowanym wyburza­niu. W miejscu przecięcia widoczna jest stopiona stal.

Stwierdzenie przez, geofizyka Andre Rousscau na podstawie przeprowadzonych analiz, że fale sejsmiczne zarejestrowa­ne 11 września 2001 roku w Nowym Jorku w czasie uderzenia samolotów oraz zawalania się budynków, mają swoje źródło w eksplozjach, co świadczy o kontrolowanym wybu­rzeniu trzech wieżowców WTC.

W lipcu 2001 roku kompleks WTC został, po raz pierwszy w swojej historii, wynajęty. Najemcą był miliarder Larr Silverstein, który wynajął kompleks WTC na 99 lat.

Ekipa FEMA [Federalna Agencja Zarządzania Kryzysowego], która prowadziła działania w WTC po zamachu, przybyła na miejsce już 10 września.

Kontrolerzy lotów obserwujący na ekranach radarów samolot, który uderzył w Pentagon, sądzili że był to samolot wojskowy. Bowiem jego prędkość, zwrotność, wykonywane manewry nie  pasowały do samolotu liniowego.

Opinie doświadczonych pilotów o niemożliwości wykonania przez Boeinga 757 takiego lotu, jaki wykonał samolot uderzający w Pentagon.

Opinie instruktorów o bardzo słabych umiejętnościach pilotażu Haniego Hanjoura – człowieka mającego, według oficjalnej wersji wydarzeń, pilotować w sposób mistrzowski samolot, który uderzył w Pentagon.

Piloci z organizacji Pilots For  911 Truth próbowali na symulatorach lotów powtórzyć wyczyn przypisywany Hanjourowi, ale żadnemu z nich się to nie udało.

Aby samolot mógł uderzyć w Pentagon, musiano dezaktywować chroniącą ten budynek rakietową artylerię przeciwlotniczą.

Samolot uderzył akurat w taki fragment Pentagonu, który był remontowany i zwiększano jego odporność na atak. Gdyby uderzył w inne  miejsce, zniszczenia i liczba ofiar i byłyby większe.

Rozmiary otworu powstałego w ścianie   Pentagonu po uderzeniu samolotu, widoczne zanim zawaliła  się zaatakowana część budynku, nie pasowały do rozmiarów  Boeinga 757. Otwór był za mały na szerokość i na wysokość.  Górna krawędź otworu znajdowała się na wysokości 8,5 metra nad ziemią, tymczasem wysokość Boeinga 757 wynosi 13,5 metra.

Po uderzeniu w Pentagon nie znaleziono w jego wnętrzu ani na zewnątrz prawie żadnych szczątków samolotu. Boeing 757 waży 58 ton.

W miejscu uderzenia w Pentagon obecne były po zamachu ele­menty samolotu nie pasujące do Boeinga 757.

Oficjalnie podano, że zidentyfikowano załogę i pasażerów samolotu, który uderzył w Pentagon, na podstawie badań DNA i odcisków palców. Jak mogły przetrwać szczątki ludzi, którzy mieli być na pokładzie samolotu, skoro ten wyparował?

Z miejsca zamachu w Pentagonie wyniesiono ogromny paku­nek przykryty plandeką.

Relacje świadków o eksplozjach towarzyszących atakowi na Pentagon.

Po uderzeniu w Pentagon ludzie, którzy znajdowali się w rejonie zamachu, czuli unoszący się zapach kordytu – materiału wybuchowego używanego przez wojsko.

Nie ujawniono żadnego nagrania z kamer monitoringu znajdujących się w rejonie ataku na Pentagon, pokazującego obiekt, który uderzył w budynek, pomimo że takie nagrania powinny istnieć. Zamiast tego ujawniono nagrania dwóch kamer z parkingu Pentagonu, bardzo słabej jakości, na któ­rych widać, że coś leci i uderza w budynek, ale nie widać, co to jest.

Na ujawnionych nagraniach dwóch kamer, które zarejestrowały atak na Pentagon, widoczny jest biały dym ciągnący się za obiek­tem uderzającym w budynek, co nie pasuje do samolotu liniowego. Ponadto widać jasny błysk eksplozji w momencie uderzenia w budynek, co nie pasuje do eksplozji paliwa lotniczego.

Oficjalnie podano, że urządzenie CVR wchodzące w skład czarnych skrzynek lotu 77, odnalezione w Pentagonie, które rejestruje odgłosy i łączność w kabinie pilotów, niczego istot­nego nie zarejestrowało.

Dane z urządzenia FDR [rejestratora parametrów lotu], które oficjalnie wchodziło w skład czarnych skrzynek lotu 77 odnalezionych w Pentagonie, wskazują na inny tor poruszania się samolotu, niż głosi ofi­cjalna wersja wydarzeń, i wskazują, że samolot nie mógł ude­rzyć w parter Pentagonu, lecąc tuż nad ziemią, jak jest to widoczne na nagraniach kamer z parkingu Pentagonu.

Relacje naocznych świadków będących w pobliżu Pentagonu w czasie zamachu, mówiące, że tor poruszania się samolotu był inny, niż jest to oficjalnie podawane.

W czasie, gdy doszło do ataku na Pentagon, w jego okolicy widziano samolot wyglądający na Boeinga 747 model E-4B, będącego lotniczą jednostką Ogólnokrajowego Dowodzenia Kryzysowego. Samolot ten widziano już zanim nastąpiło ude­rzenie w Pentagon.

Odkrycie informatyka Warrena Stutta, który na podstawie da­nych z czarnej skrzynki lotu 77 ustalił, że drzwi do kokpitu były przez cały czas lotu zamknięte, na co wskazywał czujnik stanu tych drzwi.

W zaatakowanej części Pentagonu znajdowały się księgowe dane komputerowe oraz rachunki. W przeddzień zamachu ujawniono brak ogromnej kwoty będącej w gestii Pentagonu. Nie wiadomo, co się z tymi pieniędzmi stało.

Na kilka dni przed zamachem część oficerów przeniosła się ze swoich biur znajdujących się w tej części Pentagonu, która  miała zostać zaatakowana, do pomieszczeń oddalonych o po­nad 200 metrów od tego miejsca.

W miejscu, gdzie według oficjalnej wersji wydarzeń rozbił się lot 93, znaleziono bardzo mało szczątków samolotu i nie znaleziono ciał ofiar.

Szczątki samolotu oraz szczątki ludzkie były znajdowane w promieniu 15 kilometrów od miejsca, w którym miał rozbić się lot 93.

Relacje świadków wskazujące na możliwość zestrzelenia samolotu w okolicy Shanksville w dniu zamachu.

Zapis urządzenia CVR lotu 93, rejestrującego odgłosy i łącz­ność w kabinie pilotów, ujawniono tylko rodzinom ofiar, które musiały podpisać zobowiązanie pod odpowiedzialnością kar­ną, że nie będą informować nikogo o tym, co usłyszą. Ostat­nich trzech minut zapisu nie ujawniono.

Opublikowane w roku 2006 zdjęcia dokumentujące odnalezie­nie czarnych skrzynek lotu 93 wskazują na to, że wchodzące w ich skład urządzenie CVR nie jest tym z lotu 93.

Z zapisu urządzenia FDR lotu 93, rejestrującego wszystkie parametry lotu, niemożliwe do odtworzenia były dane mówiące o jego wysokości. Jest niemożliwe, aby z całego zapisu FDR akurat te dane były niedostępne.

Odkrycie, że o 10.06 lot 93 znajdował się  około 20 kilometrów na południowy wschód od miejsca, gdzie miał się rozbić,  oddalając się od niego. Tymczasem według oficjalnej wersji wydarzeń lot 93 rozbił się o 10.03.

Dane z systemu ACARS wykazujące, że lot 93 o godzinie 10.10 znajdował się ponad 900 kilometrów od Shankville.

Z zapisu systemu ACARS wynika, że start lotu 93 nastąpił o 8.28. Tymczasem oficjalnie lot 93 wystartował o 8.42.

Relacja pracownika lotniska o tym. że w kokpicie lotu 93 w dniu 11 września widział jako drugiego pilota inną osobę niż ta, która oficjalnie była drugim pilotem lotu 93.

Pracownik United Airlines 10 kwietnia 2003 roku zobaczył na lotnisku Boeinga 757, na którego ogonie widniał numer, jaki miał samolot lotu 93.

Wszystkie cztery samoloty, których – według  oficjalnych da­nych – użyto do przeprowadzenia zamachu, miały  wówczas na swoich pokładach niezwykle małą liczbę pasażerów. Zajętych było w nich 20-50 procent miejsc, tymczasem inne jednostki tego dnia miały zajęte 70-90 procent miejsc.

Według oficjalnej wersji wydarzeń, kilkanaście osób będących na pokładach samolotów uprowadzonych 11 września miało w trakcie porwania prowadzić rozmowy przez telefony komór­kowe. Tymczasem rozmów tych nie było w wykazach połączeń posiadanych przez sieci komórkowe.

W odpowiedzi NTSB [Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu] na prośbę o udostępnienie kopii dowo­dów, na podstawie których zidentyfikowano samoloty biorące udział w zamachu. stwierdzono, że NTSB nie posiada żadnych materiałów zawierających wnioskowane dane.

Natychmiast po zamachu telewizje na całym świecie wyemitowały nagranie pokazujące jakoby Palestyńczyków wiwatują­cy na ulicach z powodu ataku przeprowadzonego na Amerykę. W rzeczywistości nic takiego się nie wydarzyło. Wyemitowa­ne nagranie pochodziło sprzed l l września, a widoczne na nim zachowanie  ludzi było związane ze świętem.

Prezydent Bush powiedział, że w trakcie zamachu, gdy był z wizytą w szkole na Florydzie, widział w telewizji pierwsze uderzenie samolotu w wieże WTC i myślał, że był to błąd pilota. Tymczasem pierwsze uderzenie w WTC telewizje pokazały dopiero wieczorem. Jeżeli Bush widział rano nagranie tego zdarzenia, to musiało ono pochodzić z tajnego źródła, z kamery ustawionej przed zamachem. Poza tym jak Bush mógł sądzie, że był to błąd pilota, skoro przed 11 września informowano go o zagrożeniu zamachem, w którym samoloty mają być  wykorzystane jako pociski, a wieże WTC już w 1993 roku były  obiektem   zamachu   terrorystycznego  przypisywanego Al-Kaidzie?

Operacje finansowe dokonane niedługo przed zamachem z 11 września przez inwestorów niezwiązanych z Al-Kaidą, świad­czące, że ich autorzy wiedzieli, co się wydarzy, i chcieli na tym zarobić.

Informacje mówiące o tym, że co najmniej 9 z 19 ludzi uzna­nych oficjalnie za sprawców zamachu nadal żyje.

Przed zamachem z 11 września służby amerykańskie miały ogromną liczbę informacji o planach terrorystów z Al-Kaidy przeprowadzenia zamachów w Stanach Zjednoczonych, w tym o planie użycia samolotów jako pocisków, jednak nie podjęły w związku z tym odpowiednich działań.

Przed zamachem z. 11 września agentom FBI zajmującym się zwalczaniem terrorystów muzułmańskich przełożeni uniemożliwiali działanie.

Na rok przed zamachem z 11 września program antyterrorystyczny Able Danger działający w Departamencie Obrony zi­dentyfikował cztery osoby uznane później za sprawców zama­chu, w tym Mohameda Atte, jako członków Al-Kaidy.

Niektórzy Arabowie spośród 19 uznanych za sprawców zama­chu, w tym Mohamed Atta, byli na terytorium USA śledzeni przez izraelskich szpiegów.

Grupka pięciu obywateli Izraela, agentów Mossadu. obserwowała z daleka i filmowała atak na WTC, okazując wielką radość z powodu tego, co się działo, kamery skierowali na WTC zanim pierwszy samolot uderzył w wieże. Później w izraelskiej telewizji powiedzieli, że „dokumentowali wydarzenie”.

Na zebraniu Narodowej Rady Bezpieczeństwa zwołanym przez prezydenta Busha 11 września po zamachu dyrektor CIA Tenet poinformował, że podsłuchano, jak pięciu agentów Mos­sadu gratuluje sobie sukcesu.

Ustalenie przez brytyjski wywiad w 2002 roku, że komórki Al-Kaidy, które przeprowadziły zamach z 11 września, były infiltrowane przez Mossad.

Działalność i raport Narodowej Komisji do spraw Ataków Terrorystycznych w USA, wskazujące, że prawdziwym celem tej komisji było zatuszowanie prawdy o zamachu z 11 września.

Powiązanie Bin Ladena i Al-Kaidy z CIA, a nawet uzasadniona teza, że Bin Laden i Al-Kaida to w dużym stopniu kreacja CIA.

Gdy doszło do zamachu , armia USA była już gotowa do inwazji na Afganistan. Ustawa Patriot Act, przedstawiona jako odpowiedź na zamach z 11 września, był gotowa przed nim.

Nie wiadomo, czy terroryści z Al-Kaidy faktycznie uczest­niczyli w zamachu, chociaż zbyli do tego celowo prowokowani, ponieważ istnieją poważne wątpliwości, czy rzeczywiście uprowadzili cztery samoloty pasażerskie i wykonali nimi samobójcze loty. Co prawda za takim prze­biegiem wydarzeń przemawiają rozmowy telefoniczne, jakie miały być prowadzone z pokładów porwanych samolotów przez pasażerów i stewardessy, ale rozmowy te mogły zostać sfabrykowane. Wiele przemawia za tym, że samoloty, które uderzyły w WTC oraz w Pentagon, nie były tymi, o których mówi oficjalna wersja zamachu i były zdalnie sterowane, a w Shanksville nie rozbił się lot 93.

Książka M. Sawośki sugeruje celowe nietypowe detonacje. Są i inne tezy, np. działania z zewnątrz przez nieznany obiekt jak to sugestywnie i analitycznie pokazano w tym filmie.
Możliwe są też wersje operacji kombinowanej.
Analiza oficjalnych i amatorskich nagrań pokazuje, że były dokonywane różne manipulacje by ukryć prawdziwy przebieg wypadków.

Jednak niniejszy artykuł nie ma celu badawczego ani ustalenia „ostatecznej prawdy”, ale wskazanie na przykładzie jak wokół oficjalnej narracji tworzone są  mity i jak oszukuje się społeczeństwo.
Nawet jeśli ten przykład i książka okazałyby się niewystarczająco celne, to zasięg tej alternatywnej narracji jest na tyle mały, że wersja oficjalna będzie jeszcze żyła długo, chyba że nastąpi coś na kształt urzędowego ujawnienia.
Są dalsze niezależne dochodzenia oraz naciski pewnych organizacji by ujawnić spisek.
Nie mam na dziś złudzenia, że rząd USA tę sprawę odkłamie, ale wierzę że kiedyś ta i inne prawdy się przebiją.

(Oczywiście to  nie jedyna legenda lub mit, a nowe stale się tworzą – wkrótce tutaj o innej)

Czy czeka nas niewyobrażalny kataklizm? (cz. 2)

 ( do cz. 1 )

Gra idzie o nasze istnienie!

kataklizm2

… Osobiście skłaniam się jednak ku tezie, że winowajcą jest niestabilne Słońce.
Od dość dawna śledzę ten temat (przyznam – amatorsko).
I tak, znam szereg książek, które opisują zjawiska cykli słonecznych.
Najbardziej znanym jest cykl 11-letni. Pisze o tym dość obszernie Andrzej Brodziak w książce Nadchodzi sztorm słoneczny (wydawnictwo KOS).
Minęło 20 lat od jej wydania, nie wszystkie przepowiednie autora się spełniły, ale historyczne wykresy dotyczące maksimów i minimów aktywności Słońca dość dokładnie pasują do różnych zjawisk społecznych, politycznych i psychologicznych, jakie miały miejsce.

Kto nie ma dostępu do tej książki, może przynajmniej zapoznać się z wywiadem z prof. Brodziakiem (wielkiego erudyty), jaki pojawił się w ” Nieznany Świat”; w numerze 2002/5 –  http://pwsz.nysa.pl/~andrzej.brodziak/minimum.htm.

Warto o tym wspomnieć (mimo pewnego „przeterminowania” ) ze względu na szeroki zakres zagadnień, jakie wiążą się z aktywnością Słońca. Są i liczne linki (niestety nie wszystkie już działają).

Książka omawia zagadnienie wpływu wiatru słonecznego, zjawiska stratosferyczne, okresy, ekscesy  i rezonanse Schumanna, charakteryzuje ważniejsze minima słoneczne i ich wpływ na wydarzenia historyczne,  ważne oddziaływanie fal elektromagnetycznych na mózg (np. rola astrocytów), korelacje aktywności Słońca z krótkoterminowymi rytmami biologicznymi, różne wątki filozoficzne, kulturowe i religijne oraz multum powiązanych tematów.

Z kolei książka Słoneczny Kataklizm, autor Lawrence E. Josph (Iluminatio, 2013 r.) podobnie szeroko i popularnie omawia „w jaki sposób Słońce ukształtowało historię i co możemy zrobić, by ocalić naszą przyszłość”.

Z noty bibliograficznej: „Za pomocą napisanych błyskotliwą prozą fascynujących opowieści Joseph pokazuje, w jaki sposób powinniśmy wykorzystać dostępną nam wiedzę i narzędzia – w tym pozyskane niedawno wyniki badań nad Słońcem oraz najnowsze zdobycze techniki, a także ludzką pomysłowość i instynkt przetrwania – w celu stawienia czoła zagrożeniom, jakie mogą nas spotkać ze strony naszej gwiazdy, a także w celu zabezpieczenia ludzkiej egzystencji, ziemskiej atmosfery, systemu satelitów, sieci energetycznej i infrastruktury jądrowej przed nadchodzącym kataklizmem”.

Z noty bibliograficznej: „Za pomocą napisanych błyskotliwą prozą fascynujących opowieści Joseph pokazuje, w jaki sposób powinniśmy wykorzystać dostępną nam wiedzę i narzędzia – w tym pozyskane niedawno wyniki badań nad Słońcem oraz najnowsze zdobycze techniki, a także ludzką pomysłowość i instynkt przetrwania – w celu stawienia czoła zagrożeniom, jakie mogą nas spotkać ze strony naszej gwiazdy, a także w celu zabezpieczenia ludzkiej egzystencji, ziemskiej atmosfery, systemu satelitów, sieci energetycznej i infrastruktury jądrowej przed nadchodzącym kataklizmem”

Pomimo wielu nader ciekawych wątków tej książki, od razu przejdę do owych zagrożeń.
Zdaniem autora pojedynczy wybuch na powierzchni naszej gwiazdy może całkowicie zniszczyć nasz obecny tryb życia. Paradoksalnie – im bardziej się rozwijamy, tym bardziej stajemy się zależni od naszych wynalazków. Cywilizacja już nie jest w stanie funkcjonować bez elektryczności. Chodzi głównie o sieci energetyczne. Gdy uderzy w nas strumień energii ze Słońca – sparaliżuje te sieci na wiele miesięcy czy nawet lat i pozbawi prądu miliony ludzi na całym świecie. Tak wynika z raportu Amerykańskiej Akademii Nauk przy współpracy z NASA z 2008 r.  pt. Severe Weather Events: Understanding Social and Economic Impacts. Brak prądu dla ludności to sprawa poważna (o czym dalej), ale jeszcze bardziej dramatyczny skutek będzie polegał na tym, że po trwającej około miesiąca (czasem znacznie krócej) przerwie w dostawie energii do elektrowni atomowych nastąpi utrata  możliwości schładzania reaktorów (prętów paliwowych), co doprowadziłoby do serii eksplozji podobnych i większych niż te w Czarnobylu i Fukushimie. Powietrze, woda i ziemia zastałyby skażone na dziesiątki lub setki lat.

Czy to możliwe?
Przywołajmy wydarzenie zwane efektem Carringtona. 28 sierpnia 1859 r. do Ziemi dotarła pierwsza z dwóch olbrzymich fal plazmy słonecznej. Przez następne 24 godziny w wielu zakątkach świata pojawiły się czerwone zorze. Następnie 2 września dotarła druga silniejsza fala. Paraliżowała linie telegraficzne, tryskały iskry, powstawały pożary. Kompasy wariowały uniemożliwiając nawigację. Słynne blackouty (zaciemnienia) w USA wynikające z podobnych zjawisk o natężeniu rzędu 15% tych z 1859 roku oraz późniejsze w 1909 i 1921 roku spowodowały zwłaszcza awarię strategicznych transformatorów w sieciach, co wyłączyło na wiele godzin prąd w szeregu stanach. Oczywiście blackouty mogą mieć rożne przyczyny jak huragany, trzęsienia ziemi, chwilowe przeciążenia przez odbiorców, awarie w systemach zabezpieczeń, błędy ludzkie. Wykaz takich awarii znajdziesz np. tutaj https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_major_power_outages#2018 . Z podanych w książce poważniejszych awarii:  13.03.1989 burza elektromagnetyczna  zniszczyła jedną z sieci elektrycznych w Kanadzie, co pozbawiło prądu 6 milionów odbiorców na wiele godzin, a niektórym przywrócono zasilanie znacznie później. W New Jersey spalił się transformator wart 36 milionów dolarów, co unieruchomiło na pewien czas elektrownię atomową. W święto Halloween w 2003 r. burza geomagnetyczna zniszczyła 13 transformatorów w RPA – usuwanie awarii zajęło mieszkańcom kraju kilka lat.

Oznaczało to w efekcie (poza ww.szkodami): brak bieżącej wody, paliwa (przy elektrycznych pompach w dystrybutorach), niemożność zasilania lodówek domowych i w magazynach żywności, ogrzewania i chłodzenia w domach, systemów wentylacji, utrudnienie działania szpitali, paraliż telekomunikacji. Obecnie, w czasie kolejnych blackoutów, doszły(by): paraliż bankowości i bankomatów, transakcji w sklepach (elektryczne kasy), w dużym stopniu różnych służb – paraliż centrów dowodzenia, w tym policyjnych, wojskowych i ratunkowych, systemów logistycznych, produkcji w fabrykach, kolei elektrycznych i sygnalizacji na traktach oraz na drogach w miastach, unieruchomienie większości samochodów w wyniku zwarć w elektronice, możliwe podobne sytuacje w samolotach i na lotniskach, awarie komputerów, telefonii komórkowej, pożary tam gdzie zwarcia skutkują iskrzeniem, unieruchomienie kuchni elektrycznych, powszechne ciemności spotęgowane dymami pożarowymi, lawiny nieprzewidywalnych skutków wtórnych, itd.
Słowem – totalny paraliż i chaos.
Równie, a może jeszcze bardziej dramatyczne – przy przedłużaniu się takiego stanu,  byłyby skutki społeczne. Gdy brak pożywienia, wody i lekarstw ludzie wpadają w nieprzewidywalne stany agresji, pojawiają się rozboje, szukanie winnego, powstają urazy psychiczne, ujawniają się patologie, zanika wszelki porządek.

Wrażliwość naszej elektroniki jest wykorzystywana przez bronie elektromagnetyczne – już używane do zdalnego unieruchomiania elektrowni lub nawigacji. Dlatego (i nie tylko dlatego) osobiście optuję stanowczo za energetyką rozproszoną – patrz dość obszerny artykuł Energetyka rozproszona-głupcze! – cz. 1 i cz. 2 (zobacz),  co było też podkreślone w omawianej książce. Sieci lokalne można zabezpieczać przed promieniowaniem dużo łatwiej, bo są niskonapięciowe i można je ekranować na krótkich odcinkach.

Czy są jakieś środki zaradcze?
Oprócz większej świadomości zagrożeń, zwłaszcza u decydentów, energetyki rozproszonej (co jednak wymaga czasu),  wspomnianych schronów (w przypadku ekstremalnym), istnieje dość proste remedium. Otóż od dawna wiadomo, że zainstalowanie przy głównych transformatorach linii przesyłowych specjalnych dławików pozwoliłoby zabezpieczyć je przed przepięciami. Wobec milionowych cen takich transformatorów, które zresztą nie są produkowane seryjnie ale na zamówienie pod szczegółową specyfikację, co wymaga czasu, koszt takiego dławika to ok. 150 tyś. dolarów. Mimo to i pomimo że od lat trwa „krucjata” na rzecz montowania dławików, prowadzona przez organizacje świadome niebezpieczeństwa oraz mimo ustawy GRID dotyczącej  niezawodności sieci energetycznej, rządy wykazują niezrozumiałą opieszałość w realizacji tego stosunkowo prostego planu. Krótkowzrocznie obawiają się skutków politycznych w ujawnianiu niebezpieczeństwa oraz proszenia obywateli o kolejny podatek, co osłabiłoby pozycję danej partii… Czy w Polsce sytuacja wygląda lepiej? Nie sądzę. Zapewne istnieją i inne możliwości zaradcze, ale to już sprawa specjalistów i sztabów kryzysowych.

Ponieważ artykuł jest już dość długi, to na koniec chcę tylko przypomnieć człowieka, od którego zaczęła się współcześnie świadomość zagrożeń ze strony Słońca i zjawisk kosmicznych. Wypada mu to oddać. To zapomniany przez wielu interdyscyplinarny geniusz Immanuel Velikovsky.
Z jego wielu zainteresowań temat Słońca i układu słonecznego opisany jest głównie w książce Zderzenie światów (oryg. Worlds in Colision – 1950 r.). W czasie 10-letnich skrupulatnych badań przestudiował źródła pochodzące ze wszystkich kultur. Wszędzie znalazł doniesienia o wielkich katastrofach naturalnych, zaskakujących swoim podobieństwem, co pozwalało mu przyjąć, że te dramatyczne wydarzenia objęły całą kulę ziemską. Pozostawało to w sprzeczności z powszechną teorią jednorodności, według której obecny stan Ziemi jest wynikiem niewielkich zmian zachodzących w długim okresie czasu, przy uwzględnieniu tylko takich procesów, jakie można zaobserwować obecnie. Ale co było jeszcze bardziej zaskakujące, to datowanie tych katastrof w czasach historycznych, kiedy według przyjętych poglądów naukowych panował spokój i wszystko pozostawało w normie. W tym samym czasie kiedy Velikovsky dowiedział się o globalnych katastrofach, odkrył też, że powszechnie przyjęta chronologia historii starożytnego Egiptu myli się o szereg wieków. W szczegółowych badaniach, przypominających dochodzenie kryminalne, zrekonstruował rzeczywisty bieg wydarzeń i znalazł proste i przekonujące wyjaśnienie wielu sprzeczności. Chcąc zweryfikować swoje odkrycia oparte na starożytnych źródłach, Velikovsky podszedł wszechstronnie do geologicznych, paleontologicznych i archeologicznych faktów, i wykazał, że – mimo sprzeczności z obowiązującą wiedzą – prowadzą one do tych samych wniosków. Unikalne podejście Velikovskiego polegało na tym, że potraktował dosłownie spisane starożytne świadectwa, zamiast interpretować je w znaczeniu metaforycznym. Jego odkrycia zgadzają się w szeregu  przypadkach z tezami podawanymi przez A. Lalaka i G. Skwarka. Tak jak szereg innych „katastrofistów” Velikovsky został publicznie zniszczony przez świat naukowy. To dość powszechny obrazek gdy ktoś próbuje podważyć paradygmaty. Większość naukowców natychmiast odrzuciła tę teorię, choć wielu z nich jednocześnie przyznawało, że NIE CZYTALI JEGO KSIĄŻKI. Wydawcę zmuszono do zerwania umowy z autorem, mimo że już w tym czasie książka stała się bestsellerem. Blokowano wszelkie próby naukowej debaty. Kuriozalne działania szacownego grona naukowego, skierowane na tępienie teorii Velikovskiego, same stały się tematem publikacji. Sytuacja powtarzała się przy następnych książkach i publikacjach dr Velikovskiego. Mimo że kolejne odkrycia potwierdziły wiele z jego przewidywań, naukowcom trudno było przyznać, że ktoś spoza wąskiego grona fachowców mógł trafnie przewidzieć fakty sprzeczne z ich poglądami. Mimo ostracyzmu Vielikovsky ma swoich następców.

Omówienia prac Velikovskiego znajdziemy np. w książkach: Zakazana Nauka (rozdz. Inkwizycja – proces Immauela Velikovkiego – J. Douglas Kenyon, tamże inne rozdziały nawiązujące do zjawiska),  w książce Zakazana Historia tego samego autora – rozdz. Męczeństwo Immanuela Velikovskiego oraz w artykułach internetowych. Znamienne tytuły, prawda?

Reasumując. Mogło być tak, że w owym krytycznym czasie (rok 1247-8 i poprzedzające katastrofy w cyklu 676 lat) nastąpiły koniunkcje jakiegoś zjawiska geofizycznego lub kosmicznego z cyklem 11-letnim. Słaba aktywność Słońca ma tak samo jak duża swe specyficzne oddziaływanie na Ziemię. Zauważmy, że na okres 2020 r.  i dalej przypada 25 cykl słoneczny o bardzo słabej aktywności i jest to aktywność praktycznie zerowa. To może wzmocnić tę hipotezę koincydencji.

Oprócz ww. cyklów występują różne inne – w dużej skali czasowej – https://pl.wikipedia.org/wiki/Masowe_wymieranie. Najbardziej znane skutki tych odległych wydarzeń, kojarzonych czasem z Kosmosem, to zagłada dinozaurów, potop(y).

Zjawiska na Słońcu wciąż jeszcze nie są dostatecznie poznane i zrozumiane. Tzw. stała słoneczna wcale nie jest stała. Co gorsza, na fali propagandy ruchu  ekologicznego w imię zapobiegania ociepleniu z tytułu działalności człowieka, wpływowe środowiska naukowe dopuszczają się kamuflowania i fałszowania odnośnych badań – jak w przypadku Vielikovskiego. Podobnie tzw. średniowieczne optimum klimatyczne, ponieważ podważa tezę o obecnym ociepleniu jako ewenemencie naszych czasów. Dlatego to drażliwy temat w kręgu klimatologów. Książka Słoneczny kataklizm dość szeroko omawia te manipulacje. Są i inne manipulacje przy pogodzie – tzw. geoinżynieria, w tym wykorzystywanie środków zmiany pogody jako broni oraz tajemnicze chemtrails. Omawiałem to kiedyś tutaj . Chociaż twierdzi się, że dokonuje się tych oprysków w celu ochrony planety przed słonecznym promieniowaniem (wtedy może byłoby to usprawiedliwione, ale jednocześnie truje się ludzi i ziemię toksynami), to trudno mi w to uwierzyć, bo rozsiewanie odbywa się i o zmroku, wczesnym rankiem i w nocy.

Nota bene ww. książka sporo miejsca poświęca prozdrowotnemu działaniu Słońca, co współgra z artykułem Słońce –zdrowe czy nie?
Temat klimatu i globalnego ocieplenia jest obszerny i skomplikowany. Kiedyś (2009 r.), przyczynkowo opisywałem to tutaj Dylemat:  człowiek – ekologia – klimat.
„Pogodę kosmiczną” z omawianymi efektami słonecznymi możemy śledzić na bieżąco na https://www.swpc.noaa.gov/.

Nawet jeśli powyższy alert jest nietrafiony lub przesadzony, powinniśmy zachować przezorność – przez wiedzę i działania zapobiegawcze. Już tylko lokalne awarie (nie koniecznie z powodu wpływów kosmicznych) scentralizowanej sieci skutkujące wybuchami i przeciekami reaktorów jądrowych stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo. 

Gra idzie o nasze istnienie!

 

 

Znów lapidarnie – na parę tematów

Od lat z nikim w kraju nie zgadzam się – czy nie urodziłem się tu przez omyłkę?
Stefan Garczyński

Jak wspomniałem w poprzednim wpisie – pracuję nad nową wersją strony www.StefanGarczynski.pl.

Poszukuję zatem materiałów o pisarzu Stefanie Garczyńskim (1920-1993). Chodzi mi zwłaszcza o to, co trudno znaleźć w Internecie (materiały nieindeksowane publicznie lub nigdy nie udostępnione), głównie o osobiste refleksje o lekturach, swoje i obce recenzje oraz opinie, wspomnienia, artykuły prasowe (skany, zdjęcia), zdjęcia Autora, pamiątki, dane biograficzne itp. Z góry bardzo dziękuję i proszę o kontakt tutaj lub lepiej na admin(at)stefangarczynski.pl
I zapraszam do odwiedzin oraz komentowania wpisów i artykułów.

Głośno teraz o sprawach ekologii

Zaczęło się od smogu. Są opinie, że to jakaś akcja, nawet polityczna, bo smog bywał i wcześniej. Faktem jest, że tegoroczna zima była mniej łagodna od poprzedniej i ludzie palą w piecach. To bodajże główny czynnik. Można temu zaradzić. Samochody podobno mają w tym udział rzędu 16%. Jednak popieram gorąco plany elektromobilności – jako fan samochodów elektrycznych (patrz np. wpis o Elonie Musku).

Wielu płacze nad smogiem, a śmiało się z Jana Szyszko gdy interpelował w sprawie chemtrails. Wg mnie to nawet większy problem. Ale ten się śmieje, kto śmieje się ostatni, a płakał wśród pierwszych, jak ja nad naszym niebem (Chemtrails alert, Smugi na niebie, …)

chemtrails

(fotka z lutego, Warszawa, objąłem tylko skrawek nieba, które było pokratowane i w innych polach widzenia)

Ostatnio zaś o wycince drzew. Zawsze mnie to bolało (np. fragmenty tutaj lub tutaj), co jednak nie oznacza że dołączam do różnych kłamców, którzy wykorzystują to by dopiec rządowi. Ustawa dotyczy liberalizacji wycinki na terenach prywatnych, natomiast wycinka w miastach to sprawa samorządów, które – jak dowodzi wiele spraw – poczynają sobie wedle swych partykularnych interesów, często dając się skorumpować przez deweloperów.
Bliżej mi do wyważonej postawy Rafała Ziemkiewicza, który pokazuje manipulacje „ekologów” i wiewiórkową zadymę.

W ogóle, z tymi ekologami jest coś nie tak. Pisałem o tym parokrotnie (np. Ekologiczne?, Co z energetyką?, …). 

Animalsi tworzą lemingową religię w duchu superpoprawności politycznej. Dochodzi do tego, że ważniejsze jest życie jakiegoś skrzata leśnego niż życie dziecka. Aborcja – tak, strzelanie do dzików nie. Rozlewa się nienawiść do ludzi, a jednocześnie litowanie nad zwierzętami, nawet bez zastanowienia czy w wielu przypadkach słusznie.

dziki zbuchtowały park

A dziki wchodzą do miast, pod sam nos i robią wiele szkód. Zamiast się za to sensownie wziąć – akcje liczenia zwierza, kosztowne i nieskuteczne obławy i wywożenie poza miasto, a po jakimś czasie znów mamy je z powrotem. A wilki podchodzą już pod Kraków.
Gawrony i inne większe ptactwo rozmnożyło się niepomiernie, trzebią ptactwo mniejsze, rozwlekają śmieci z koszy, zanieczyszczają ulice.

robota bobrów

Podobnie nieskutecznie (jeśli w ogóle) działa się z bobrami, które dewastują tereny nadwiślańskie. Niedługo już brzegi będą bez drzew. Są i zagrożenia dla instalacji melioracyjnych i zagrożenia podtopieniami wywoływanymi przez żeremia.

Wreszcie, jeszcze poniekąd też z pogranicza ekologii.
Widzę sąsiadów, którzy kupują duże plastikowe worki na śmieci, w których potrafią je zbierać w domu ponad tydzień. Mówię o odpadach kuchennych. Dopiero po tym czasie wyrzucają, bo pewnie smród nie jest już do wytrzymania. Tyle że w windzie czuję go jeszcze przez pół dnia. W rodzinie w ogóle nie kupujemy takich worów, bo mamy sporo małych, jakie i tak pozostają po zakupach. Po uzbieraniu odpowiednio małej porcji odpadów od razu wyrzucamy do śmietnika. Nie ma smrodu, jest spacerek  🙂
I mam podejrzenie, że w tych worach (czasem dwóch) jest sporo „odpadów nadmiarowych” (zobacz, co mam na myśli).

Ostatnio zajmuję się głównie sprawami zdrowia, zatem zapraszam do odnośnych nowości z lutego – http://lepszezdrowie.info/news2.17.htm
oraz do bardziej bieżących informacji na https://www.facebook.com/Zdrowie.i.Fitness/ 
Jednocześnie wycofuję się z „biznesów internetowych” na rzecz działań edukacyjnych. Zresztą nie miałbym czasu na biznesy, bo pracuję nad sporą książką. Wbrew początkowym imaginacjom, zajmie mi to chyba z rok. Także projekt Garczyński też jest dość ambitny – docelowo wydanie paru jego książek w wersji ebooków, a może i drukowanych…

Stąd i rzadsze bywanie tutaj. Chyba że dla takich jak te, okresowych i lapidarnych wrzutek.

Źródła kryzysu z szerszej perspektywy (cz. 2)

Pierwszy krok do rozwiązania problemu polega na tym,
aby komuś o tym opowiedzieć.
John Peter Flynn

za horyzont

Cz. 2

W tym miejscu posłużę się fragmentem spekulacji Roberta Brzozy z jego portalu http://www.Szokwiedzy.pl :

„…Przewożeni są do Włoch, Grecji i Turcji. Z Włoch transportowani są szlakiem bałkańskim na Węgry. Nie jest to przypadkowe posunięcie. Węgry zostały wybrane do zniszczenia przez „onych” za bycie niezależnym.

Głównie chodzi o walkę Orbana z bankierami i korporacjami.

Tylko na kredytach frankowych bankierzy stracili miliardy dolarów. Orban kilka razy walczył z finansjerą i doprowadził do znacznych zmniejszeń rat kredytowych tysięcy rodzin. Na Węgrzech było dużo więcej frankowiczów, niż jest w Polsce.

Jednak główne centrum przerzutu islamistów do Europy znajduje się w Turcji.

To w tym kraju wybudowano bazy wypadowe ISIS, kiedy jeszcze nie przejęli terenów Iraku i Syrii. Całkiem możliwe jest, że uciekinierów szkoli się w tureckich bazach ISIS i przerzuca do Europy.

Proszę zauważyć jaki to jest proces logistyczny. Tu nie ma mowy o przypadku.

Akcja uderzenia Islamu na Europę zorganizowana jest za zgodą lub udziałem USA.

Przecież, Turcja to poddany sojusznik Stanów Zjednoczonych.

Nic tam nie dzieje się bez zgody USA. Aby przetransportować setki tysięcy, czy wręcz miliony ludzi potrzeba i sprzętu i pieniędzy i masę ludzi organizujących ten przemyt. Wszystko dzieje się w sposób na tyle świetnie zorganizowany, aby uznać uderzenie na Europę za przypadek.

Grupy podzielone są na 100-200 osób. Każda z nich posiada lidera. Wyraźnie widać zorganizowaną akcję w trakcie niechęci przyjmowania pożywienia. Kolejny przykład to zamknięcie granicy Węgier. Tłumy dokładnie wiedziały co robić w takiej sytuacji.

Na filmikach widać, jak szybko i zorganizowanie przemieszczają się z miejsca na miejsce. Bez paniki o niepewną przyszłość.

Warto odpowiedzieć sobie na pytanie: w jaki sposób islamiści komunikują się ze sobą?

Być może zauważyłeś/zauważałaś czym posługują się uchodźcy?

Wielu z nich ma komórki… W jaki sposób stać ich na opłacenie abonamentu i roamingu? Przecież są uchodźcami, nie mającymi dachu nad głową.

To jest ważny punkt naszych rozważań. Ponieważ komórki dzisiaj to mapy, sms-y, czyli wskazówki i rozkazy płynące z bazy.

Kto ich sponsoruje?

Wszystkie drogi prowadzą do George Sorosa. Węgierskiego żyda, który reprezentuje międzynarodową finansjerę. Plan jest następujący: osłabić i zdetronizować Europę.

Podzielone niejednolite społeczeństwo jest słabe.

Nie będzie walczyć z nowym systemem: NWO.”

Całkiem możliwy scenariusz…

Jest też i taki, który zakładał konflikt krymski jako fazę przygotowawczą do ewentualnego zasiedlenia tamtych terenów przez Żydów w przypadku gdyby Izrael był zdławiony w wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie. Na razie wkładam to między bajki.

Wracając do szerszego kontekstu.
Stany Zjednoczone prowadzą skrytą wojnę i z Europą – o dominację. Narzucenie dolara jako waluty światowej tutaj coraz mniej działa. Traktat ITTP ma nas znacznie ograniczyć ekonomicznie, o czym pisałem tutaj + do wysłuchania to

Z kolei mocarstwa wykorzystują do swych celów żądne zysku korporacje, którym ułatwiają działanie, którym składają zamówienia. Koneksje są obustronne.

Rozwój ekonomiczny mógłby już dawno pójść milowymi krokami naprzód gdyby nie skrywanie tych rewolucyjnych wynalazków (i niszczenie ich autorów), które zagrażają monopolom przemysłowym.

Depopulacji służą nie tylko wojny, ale i owe zniewolenie ekonomiczne, strefy głodu i nędzy, gdzie pomoc humanitarna jest tylko fasadowa. Te strefy generują także wewnętrzne konflikty.

Idea depopulacji jest stara – tak jak sztuczna teza o tym, że Ziemia nie wyżywi ludzkości, jak eugenika i rasizm,  które w znacznym stopniu były powodem wojen i eksterminacji.

Szczególnie perfidne jest wykorzystywanie w celach depopulacji … niektórych ekologów.

Doszło do tego, że powstają ugrupowania głoszące, że gatunek ludzki jest wrzodem Ziemi, że należy ludzi eliminować, bo zagrażają środowisku. Wykorzystuje się też ekologów do lansowania i wspierania wydumanych teorii o tym,  że człowiek ociepla klimat, a zatem jest to kolejny powód do depopulacji.

Kolejnym narzędziem jest niszczenie zdrowia ludzi przez zatruwanie środowiska, żywności, przez choroby jatrogenne, przez kreowanie wciąż  nowych jednostek chorobowych a nawet wirusów, aby obejmować ‘leczeniem’ coraz to nowe masowe ilości ludzi. Leczenie ujęte w cudzysłów oznacza politykę stałego leczenia z intencją nie wyleczenia, ale dożywotniej aplikacji leków i nieskutecznych terapii. Leki te mają wykluczyć metody naturalne i środki, których BigPharma nie może opatentować. Dotyczy to także nasion i upraw GMO. Szczególnie wredne są działania na polu szczepionek  – patrz art.  O szczepionkach  (będą i dalsze artykuły w serwisie LZ > wyszukaj lokalnie).

Obecny wzorzec medycyny w ogóle nie widzi człowieka jako całości, przez co leczenie-nawet przy dobrych intencjach, jest nieefektywne i kosztowne.
Wszystko to degeneruje i drenuje społeczeństwa, natomiast generuje astronomiczne zyski farmacji i uzależnionej medycynie, przez co zostały one ‘kupione’ przez siły NWO.

Podejrzewam, że BigPharma ostatnio znalazła kolejny sposób by pomnożyć radykalnie swe zyski. O ile Afryka jest poligonem doświadczalnym do testowania depopulacyjnych szczepionek i leków, to biedny kontynent nie zapewni ich sprzedaży. Celem staje się Europa – bogata i wyuczona w ‘dbaniu’ o zdrowie wg medycyny alopatycznej tj. przez lekomanię.

Potrzeba w Europie więcej chorób!
Podobny efekt osiąga się przez wszechobecny alkohol, narkotyki, ‘dopalacze’ itp. środki uzależnienia. Walka z nimi jest tylko fasadowa, co widać po coraz większej reklamie i sprzedaży.

Trochę dalej omawiam geoinżynierię, która wywołuje sztuczne huragany, susze i powodzie jako  kolejne narzędzie depopulacyjne, ale także środek nacisku gospodarczego i politycznego. Przykładem jest to, co oprócz wojny,  spowodowało wielką migrację z Afryki i Bliskiego Wschodu – susze i nieurodzaj.
Wbrew poprawności politycznej, ta migracja stwarza realne zagrożenie epidemiami w Europie. Zarówno przez wprowadzenie na nasz teren obcych mikroorganizmów  jak i przez prosty fakt, że długa wędrówka i warunki obozowe  bardzo zaniżają higienę. A przybysze niechętnie współpracują z opieką lekarską, jaką im się oferuje.

Truciu społeczeństw służy wiele metod. Wszechogarniający smog  elektroniczny wpływa na komórki organizmu, które ewolucyjnie nie są przystosowane do sztucznego promieniowania, degeneruje mózg, wywołuje choroby. Szeroko o tym piszę tutaj.

Jesteśmy zatruwani z powietrza przez chemtrails – opryski chemiczne. Szeroko o tym czytaj tutaj . To dobitny przykład na to, jak większość ludzi nie dostrzega rzeczywistości lub swe obserwacje wypiera ze świadomości.

Chemtrails oficjalnie wpisywane są do grupy działań geoinżynieryjnych, a te wywołują także zmiany klimatu, lub przynajmniej wpływają na lokalne zmiany pogody – jak wcześniej wspomniałem. Być może przygotowuje się Europę, przez lokalne ocieplenia klimatu, właśnie do imigracji i mnożenia tu chorób. Pojawia się nieznane nam szkodniki, znikną pewne uprawy. A islamizacja, chaos i konflikty,  mają ostatecznie Europę pogrążyć.

W ramach geoinżynierii rozwijane są także tajne projekty broni elektromagnetycznej a wraz z technologiami za parawanem wi-fi, telefonii, środków masowego przekazu – również mind control. Obok prymitywnej kultury masowej, przykuwaniu ludzi do telewizorów i podawaniu nieustannej propagandzie, wszystko to razem służy ogłupianiu ludzi.

Przyczynia się do tego także  – przez czynienie ludzi zastraszonymi i biernymi, coraz bardziej widoczna opresyjność systemu władzy  –  mnożenie regulacji, zakazów, limity, koncesje, rozszerzająca się inwigilacja, szpiegowanie, cenzura, fiskalizm (mnożenie i podwyższanie podatków), brutalność policji…

Szczytne pierwotne założenia Unii Europejskiej zostały wkrótce podminowane lewackimi ideami, zapędami unifikacyjnymi i biurokratycznymi w każdej dziedzinie, co uprawniło późniejszą ironiczną nazwę Związek Socjalistycznych Republik Europejskich. Multikulti, gender, laicyzacja – to nowsze środki do osłabienia rodziny i tradycji narodów kontynentu.

Doszło do tego, że pozbawienie członków UE pełnej suwerenności pozwala urzędnikom z Brukseli wymuszać na Polsce ilość emigrantów, których musimy przyjąć – nawet wbrew naszej opinii publicznej i interesom państwa.

Omawiana polityka i wzorce kulturowe zrywają więzy międzyludzkie.

Komunikujemy się przez komórki i Internet, a nie w bezpośrednich rozmowach, żyjemy w coraz bardziej wirtualnym świecie, gdzie jeszcze łatwiej nami manipulować, zwiększa się rozwarstwienie majątkowe. Mieszanie takich kultur, które mają zupełnie inne paradygmaty,  jest tworzeniem nie tylko współczesnych wież Babel, ale zarzewiem otwartych konfliktów.

W tej strategii widać od dawna sterowanie religiami, podsycanie fundamentalizmu, co powoduje znów wojny religijne.

Chrześcijaństwo jest represjonowane na całym świecie, ale głównie w Europie, gdzie jego siłą jest rodzina, próbuje się tę rodzinę ośmieszać i rozkładać.
Jak widać, Europę osłabia się wieloma metodami, które się uzupełniają.

To wszystko potęguje poczucie ludzi, że wkrótce oprzemy się o mur, że nastał tak wielki ucisk i terror, że potrzeba jakiegoś radykalnego rozwiązania, nawet jakiegoś dyktatora.

I o to w tym całym planie chodzi – wprowadzić tyranię w sposób, który wyda się czymś znośniejszym niż to, co się dzieje.
To klasyczny schemat od wieków: stworzyć problem – wywołać wrzenie społeczne – rozwiązać problem który się stworzyło ku uldze mas, które są nieświadome owej manipulacji. Cały proces nakierowany jest na coraz większą kontrolę nad ‚wdzięcznym’ i otumanionym społeczeństwem.

Zamykając ten wątek – czy nasi ‘przywódcy’ zdają sobie z tego wszystkiego sprawę?
Czy i jak będą działać, by te zagrożenia eliminować?
Podejmować decyzje z uwzględnieniem szerszego obrazu sytuacji?

W zakresie uchodźców powinna być prowadzona jasna i jawna polityka imigracyjna, uwzględniająca przede wszystkim naszych rodaków za granicą, poszkodowanych Słowian i chrześcijan, z zachowaniem dobrowolności i wykorzystaniem naszej gościnności na szczeblu lokalnym, nawet rodzin, które zdeklarują chęć pomocy. Serca nie da się dekretować.

Wobec zagrożeń terrorystycznych – zwiększona czujność zamiast naiwnego liberalizmu  i podjęte odpowiednie fachowe środki bezpieczeństwa.

Rozpatrując temat konfliktów w ujęciu globalnym, trzeba będzie się kiedyś zmierzyć z pytaniem: czy spirala eskalacji przemocy doprowadzi do rozwiązania? Czy ludzkość ma egzystować na zasadzie wzajemnego zastraszenia? Kiedyś napisałem o innej koncepcji, która objaśnia jeszcze głębsze możliwe przyczyny i jednocześnie rozwiązanie istniejącego impasu.

Tymczasem, ponieważ szczególnie bliskie są mi sprawy zdrowia, to dorzucam naszym politykom  jeszcze te pytania wyborcze.

Mimo, że ten wpis może wydać się przydługi, to jest tylko szkicem tego, co można by powiedzieć w omawianym zakresie.

Jeśli jednak ta zarysowana wiedza i czujność weszłaby do strategii działania, zwłaszcza nowych władz w Polsce, to może spełniłaby się Jej Wielka przyszłość – zgodnie z pewnymi przepowiedniami, a przynajmniej faktyczna realizacja hasła „Teraz Polska”.
Nasz piękny kraj ma wielkie bogactwa mineralne, zdolnych, wykształconych ludzi, jeszcze nie zdewastowaną przyrodę, bogactwa kultury, pokłady duchowości – tak potrzebne w zmaterializowanym piekle, dumę i zdolność do zrywów. Wielka szansa na rozwój, przywództwo regionalne, wyzwalający wzorzec dla świata.

To brzmi równie ‘odlotowo’?  Nie tak bardzo, ale to już inny temat…

Do cz. 1 

Alarm nr n

Strata czasu jest – podobnie jak śmierć – nieodwracalna.
Piotr I Wielki

Trzeba działać – czas gra na nasza niekorzyść. Szykuje się kolejna opresja i zagrożenie dla zdrowia. Powinienem chyba zrobić osobny blog na te tematy… [i potem pisałem o tym na LepszeZdrowie.info – np. http://lepszezdrowie.info/alert_5G.htm ]

Już o tym tu pisałem, ale zagrożenia rosną i trudno milczeć
Krótko – w formie wideo

I trochę optymizmu:

Chemtrails – alert

…patrząc, nie widzą, a słuchając, nie słyszą ani nie pojmują…
Mt 13,13-15

chemtrails

Uzupełnienie poprzednich postów o smugach chemicznych:

Chemtrails – moje przyczynki dowodowe

(zawiera liczne linki; UWAGA – przy braku połączenia wpisz w wyszukiwarce:
http://www.facebook.com/notes/leszek-korolkiewicz/chemtrails-moje-przyczynki-dowodowe/252884591416013 )

… i wstrząsający, poważny film (który to już z rzędu?)

Podnieśmy głowy!
Co mam na myśli – pod koniec tekstu.

Zamieszania wokół geoinżynierii ciąg dalszy

Serce miej otwarte dla wszystkich, zaufaj niewielu.
William Shakespeare

chemtrails

We Wrocławiu w dn. 30 stycznia 2011 odbyło się pierwsza polska konferencja nt.
chemtrails(ów) czyli chemicznych smug na niebie.

Nagrania z tej imprezy można było znaleźć na http://niezaleznatelewizja.pl/

Także miesięcznik „Czwarty wymiar” nr 4/2011 opublikował reportaż
(„Chemtrails – dlaczego zabieracie nam niebo„) krótko podsumowujący
wystąpienia prelegentów.

O ile z tych informacji wynika, że bezsprzecznie zjawisko takie ma miejsce i to
globalnie (osobiście też jestem o tym przekonany, bo wciąż robię zdjęcia
zjawiska, niektóre publikowane np. na facebooku), to jego cel i mocodawcy
stanowią nadal tajemnicę. Prelegenci podali wiele możliwych scenariuszy, co
daje nam szerszą wiedzę, ale pozostawia problem otwarty.

W „Polityce” nr 47 z 2010 pojawił się artykuł „Leczenie klimatu aspiryną
( http://www.polityka.pl/nauka/ekologia/1510470,1,ryzykowna-geoinzynieria.read )
pośrednio sugerujący, że powstają projekty i  próby schładzania Ziemi przez rozpylanie różnych substancji w atmosferze.

Podzielam niepokój niektórych naukowców i autora, że jest to igranie z puszką Pandory, zwłaszcza gdy czytam, że tą substancją może być np. siarka.

To kojarzy się od razu z kwaśnymi deszczami, ale siarka w aerozolu to zapewne nic korzystnego dla ekosystemów.
Przyjmijmy, że część naukowców ma dobre intencje i dostateczną wiedzę, aby
rzeczywiście ochronić Ziemię przed jakąś dramatyczną zmianą klimatu. Skoro tak,
to dlaczego nie informuje się o tym społeczeństwa?
Przypuszczam, że po pierwsze nic nie jest pewne, w tym wpływ CO2 na zmianę
klimatu, a nawet że intencje wcale nie muszą być tak szczytne. Jedną z
obserwacji, które przeczą wpływowi CO2 na ocieplenie  klimatu Ziemi jest odnotowywane ocieplenie … Marsa, co sugeruje wpływ Słońca.

To zamieszanie powiększa ciekawa informacja jaka ukazała się w nr 3/2011  „Nieznanego Świata” w artykule „Potrzebujemy więcej dwutlenku węgla!„.
Czytamy m.in. o tym, że już w 1960 roku CIA zajmowała się wpływem CO2 na ludzką
świadomość i wg niedawno ujawnionych dokumentów, ustalono że większa zawartość dwutlenku węgla w powietrzu wpływa na podniesienie … ludzkiej świadomości a także pozwala redukować stres, napięcie i lęki. Ludzie wolni od strachu, z przebudzoną świadomością są o wiele trudniejszym obiektem manipulacji. A może to właśnie komuś się nie podoba? I stąd cała awantura zamaskowana pod szyldem ekologii?
Ta właściwość CO2 jest kontrowersyjna, ale koresponduje z zaskakującą informacją  z różnych źródeł (np.  I.Nieumywakin „Woda utleniona dla zdrowia„) że to nie nadmiar ale pewien niedosyt dwutlenku węgla powoduje złe dotlenienie organizmu (na poziomie komórkowym). A to niedotlenienie jest powodem większości chorób i naszej złej kondycji…
Pisałem już o tym wszystkim i do tematu będę jeszcze powracał. Ponieważ nie ufam w ciemno …

Gazy cieplarniane, smugi na niebie i podejrzenia

By wiedzieć, co ludzie rzeczywiście myślą,
zwracaj raczej uwagę na to, co robią, a nie na to, co mówią.
Kartezjusz

Niedawno umieściłem na Facebooku post dotyczący sposobów ograniczania emisji CO2 – jako przyczynek do dość ożywionej dyskusji jaką wywołałem w związku z tzw. chemtrails.

http://www.facebook.com/album.php?aid=37773&id=100000416050412&l=b46a85dea9
(już  o tym zjawisku wspominałem na tym blogu, np. Co z tym ociepleniem klimatu?).

Poniżej rozszerzyłem nieco ów post, ale najpierw – dla nie wprowadzonych w temat – parę słów wstępu.

Świat odnotowuje od paru lat pojawianie się licznych smug na niebie, które mogłyby być interpretowane jako tzw. smugi kondensacyjne za samolotami odrzutowymi. Każdy je widział.

Ale TE ślady są inne (tutaj dla ilustracji podaję jedno zdjęcie, dużo więcej umieściłem na FB, a jeszcze więcej odnajdziecie oczywiście w Internecie).

smugi

Dla wygody używam dość popularnego globalnego określenia chemtrails (ślady chemiczne), chociaż nie wiem na 100%, że są to właśnie takie ślady, a zwłaszcza że wszystkie, które tak wyglądają, nie są zwykłymi smugami kondensacyjnymi.

By opisać pokrótce różnice (moje krótkie resume na podstawie dużej ilości obserwacji na całym świecie) – chemtrails:

  •  często nie mają ścieżek równych w ilości silnikom samolotu
  •  nie zanikają po paru-kilkunastu minutach (jak smugi kondensacyjne)
  •  są od początku dość szerokie (w przeciwieństwie do smug kondensacyjnych)
  •  rozpraszają się powoli (do paru godzin) tworząc szerokie pasma chmur
  •  na ogół powstają na niższym pułapie (to moje wrażenie)
    tworzone są w miejscach (także) gdzie nie ma szlaków regularnych przelotów
  •  pokrywają w zbliżonym czasie sporą połać nieba w liniach równoległych i krzyżujących się wzajemnie (jakby zadanie pokrycia smugami danego terenu)
  •  często (ale nie zawsze) są tworzone wczesnym ranem, jakby w intencji ukrycia swego źródła przed ludźmi, bywa że po paru godzinach niebo już do końca dnia jest czyste, a przecież samoloty komunikacyjne latają cały dzień…
  •  są dnie i okresy, gdy to zjawisko nie jest widoczne oraz dnie bardzo dużego natężenia  (a przecież zwykły ruch lotniczy jest dość regularny)
  •  samoloty odrzutowe latają od bardzo wielu lat, a zjawisko chemtrails obserwuje się bodajże dopiero od 2004 r.

Były robione badania wykraczające poza same wzrokowe obserwacje, są też podobno relacje paru „niesubordynowanych” pilotów – jako dodatkowe świadectwa.

Odnośne władze i naukowcy (?) milczą na ten temat a raczej zbywają to krótkim „to zwykłe smugi kondensacyjne”, a w najlepszym przypadku przyznają, że prowadzi się rozpylanie dla ograniczenia – przez powstałe nietypowe chmury- promieniowania słonecznego, którego wzmożenie podobno powoduje ocieplenie Ziemi.

To zderzenie sprzecznych informacji generuje liczne podejrzenia o działania spiskowe. Ponieważ stwierdzono toksyczność wywoływanych chmur, posuwają się one nawet do mocnych oskarżeń o celowe trucie ludzi, osłabianie ich systemu immunologicznego – w interesie wielkiej farmacji albo nawet dla depopulacji ludzkości.

Mam nadzieję, że nie jest aż tak, ale nawet samo zwiększanie albeda w ten sposób powoduje poprzez efekty uboczne więcej szkody niż pożytku, jest prawdopodobnie wielkim pogwałceniem zasady ostrożności i demokracji – na dużą globalną skalę.

Nie chcę rozwijać tego wątku – znajdziesz wiele takich hipotez i dyskusji w sieci.

Jeśli misją „zbawicieli ludzkości”, którzy skrycie działają aby ograniczyć promieniowanie słoneczne (zwiększenie albedo atmosfery) jest przeciwdziałanie „globalnemu ociepleniu” , to dotykamy szerszego problemu. Dodałem cudzysłów, ponieważ to zjawisko nie jest pewne, ma wielu oponentów – także w środowiskach naukowych.

Nie wiem jak jest naprawdę – dałem temu kiedyś wyraz w artykuliku http://lepszezdrowie.info/dylemat.htm .

Jednak, przypuśćmy, że globalne ocieplenie istnieje.

Jeśli to wpływ działania człowieka, który – jak się  mówi – generuje zbyt dużo dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych, to istnieje szereg innych środków by temu zapobiegać i bez tak szkodliwych skutków ubocznych.

(koniec przydługiego wprowadzenia)
—-

Jak ograniczać emisję lub bilans dwutlenku węgla/gazów cieplarnianych?
(w opozycji do wątpliwego manipulowania pogodą przy pomocy chemtrails i innych metod ingerujących w atmosferę):

1. Zalesiać nieużytki

2. Powstrzymać wyręb lasów/racjonalna gospodarka leśna (głośna sprawa puszcz tropikalnych, ale nie tylko)

3. Zmieniać energetykę w kierunku źródeł naturalnych (np. Polska stoi na bogatych złożach geotermalnych), odnawialnych (np. biomasa zapewnia prawie zerowy bilans), bezpiecznej energetyki jądrowej

4. Oszczędzać energię (poszerzać świadomość obywateli w tym zakresie – efekt skali), energooszczędne budownictwo, procesy produkcyjne (poprawa sprawności energetycznej, w tym zaawansowane sterowanie i kontrola), bezpieczne produkty (patrz refleksja na temat ekologiczności pewnego produktu , itp.

5. „Czyste” technologie produkcyjne, w szczególności w zakresie emisji gazów cieplarnianych – zastosowanie w procesach przemysłowych metod wychwytywania CO2,  pochła­niaczy i zbiorników gazów cieplarnianych

6. Racjonalizować transport, zwłaszcza samochodowy – w dużej skali: systemy transportu miejskiego i dalekiego („TIRy na tory”), odpowiednie projektowanie miast, a w małej (?) skali – użytkowanie samochodów, samochody o mniejszych emisjach i spalaniu benzyny, ograniczanie ruchu, alternatywne środki lokomocji – te dwa tematy są poruszane np. na http://www.BezSamochodu.pl.tl

7. Ograniczanie lub unowocześnianie transportu lotniczego (olbrzymie emisje!)

8. Ograniczanie zbędnych podróży (w sukurs przychodzi biznes elektroniczny, telekonferencje itp. – zapraszam do refleksji na Internet …ekologiczny

9. Zmieniać profil produkcji rolniczej w kierunku ograniczania hodowli zwierząt i produkcji mięsa, która jest bardzo energochłonna – patrz np. w artykule  http://lepszezdrowie.info/niedorzecznosci.htm , i inne w sieci

10. Wreszcie – rozumna i dalekowzroczna polityka, łożąca na rozwój nauki, zrównoważony rozwój i widząca dobro ludzi we wszystkich aspektach.

Do tematu będę powracał…