Nostalgia retro

Tęsknimy za tym, co ma dla nas wartość.
A jeśli nie musimy tęsknić,
gdy można do tego powrócić?
LK

Piętnaście lat temu (2011) we wpisie Postęp napisałem krótko o postępie technicznym, w szczególności w zakresie informatyki, w którym uczestniczyłem od lat siedemdziesiątych XX w., gdy byłem już dorosły. Przedstawiłem tam w przybliżeniu etapy tego rozwoju – wtedy wydawały się jakimś cudem, ale jeszcze dość łatwo było ogarnąć ów postęp. Potem jednak wszystko jeszcze bardziej przyspieszyło i rozwija się dalej lawinowo. Teraz pewnych rzeczy laik już nie ogarnia.
Chyba każdy widzi, co się dzieje i jak świat cyfrowy anektuje coraz to nowe sfery naszego życia i jaki miewa w nim przełomowy wpływ. Zatem nie muszę tego opisywać.
Natomiast dla młodego pokolenia zaskoczeniem poznawczym może być ówczesna dyskietka lub kasetka szpulowa do przechowywania nagrań itp. Popularne ankiety pokazują, że wielu młodych, widząc takie sprzęty, nawet nie wie, co to jest. Natomiast dla mojego pokolenia było to także edukacją cyfrową, a ci, którzy tym się zafascynowali, nierzadko dzięki temu zrobili kariery zawodowe. Bycie w awangardzie tej wiedzy opłaciło się, chociaż zaczęło się to od rozrywki.
Podobnie zmieniało się popularne oprogramowanie – zwłaszcza gry. Były często pierwszym spotkaniem ze światem cyfrowym i zastosowaniem komputerów dla młodzieży z tamtych lat. W porównaniu z obecnymi możliwościami wydają się tak prymitywne, że kojarzą się z czymś dla rocznych dzieci. Jednak niektóre z nich (np. tak zwane strzelanki) koncepcyjnie stały się podstawą dalszego rozwoju tego rodzaju rozrywki.

Obecnie obserwujemy dwa ciekawe zjawiska.
Ludzie lat osiemdziesiątych i wczesnych lat dziewięćdziesiątych, którzy wtedy grali w te gry, uważają je dziś za kultowe i traktują tamten czas jako ważne wspomnienie dzieciństwa lub młodości. Jeśli chodzi o gry w ogóle – jest to obecnie olbrzymi segment zarówno przemysłu, jak i hobbystyczny – z międzynarodowymi wielkimi turniejami włącznie.
Na tym sentymencie opiera się trend nostalgii za przeszłością – tej przeżytej osobiście. Zarówno za sprzętem, jaki wtedy się posiadało, jak i programami. Jest w tym i coś więcej, atmosfera tej dawnej przygody w połączeniu z tęsknotą za wieloma aspektami ówczesnego życia.
Ten trend rozciąga się i na szereg innych zjawisk, jak na przykład kolekcjonowanie starych płyt winylowych, odgrzewanie starych utworów muzycznych, komiksów, wyciąganie z lamusa starych telefonów komórkowych (mających ten walor, że przez swoją prostotę nie są tak podatne na inwigilację i szkodliwe oprogramowanie), pierwotne konsole do gier, moda vintage
Przedmioty z tych nisz zyskują nawet znacznie na cenie i stają się obiektem zainteresowania kolekcjonerów.
Osobny trend, choć jeszcze mniej popularny, to zainteresowanie tymi sprawami przez obecne pokolenie.
To po trosze zaciekawienie ze wspomnianym zaskoczeniem, „coś innego”, wyróżnienie się wśród rówieśników.
Dowodem na te dwa trendy są powstające na świecie stowarzyszenia, imprezy, giełdy.
Przykładem polskim był festiwal RePlay Fest 2026 – Festiwal Gier i Popkultury | 17–19 kwietnia | Warszawa.
W opisie znajdujemy przesłanie, które dobrze wyraża ów trend:
„Powrót do złotej ery gamingu … Dni pełne powrotu do ery 8/16/32 bitów — czasu, gdy piksele królowały, a trójwymiarowe gry dopiero raczkowały. RePlay Fest to festiwal gier i popkultury łączący twórców niezależnych, fanów retro, e-sportu, RPG, komiksu i nowych technologii”.
W trzydniowym rozkładzie wykładów i prezentacji znajdujemy bogactwo podtematów.

Festiwal festiwalem – przemija. Ale są ludzie, którzy na dłuższą metę chcieliby dotknąć tej odchodzącej (?) krainy, zobaczyć ciekawostki, pograć.
Owszem, w Warszawie i w innych miejscach są kluby gier, ale chodzi tam o planszówki, karty, rzutki itp.
Zatem przy tej okazji wspomnę, że z początkiem maja 2026  takie miejsce powstało w centrum Warszawy, gdzie gra się właśnie na starych komputerach (różne roczniki). Są tam zgromadzone sprzęty tamtej epoki — zarówno jako wystawa, jak i do używania. Po szczegóły odsyłam do strony organizatora – Nostalgia Retro Gaming Hub • Warszawa
Piszą między innymi:
… to wyjątkowy lokal w Warszawie, gdzie poczujesz klimat dawnych lat i zagrasz w legendarne gry komputerowe z lat 80/90/2000. Nigdzie indziej w Warszawie nie zagrasz na prawdziwym retro PC w oryginalnych warunkach. To nie jest zwykły salon gier – to podróż do przeszłości!  Świetny sposób na spędzenie czasu z przyjaciółmi, dziećmi lub poznanie nowych ludzi. Mają też profil na Facebooku, będą podobno też inne.
W refleksji ogólniejszej – postępu nie powinniśmy zawężać do technologicznego. Takie zawężenie jest nawet groźne, a ostatnie dekady pokazały, że technokracja może doprowadzić do dystopii nieludzkiego świata. To ważny, ale osobny temat – jeden z przykładów Dystopie – zjawisko realne 
Mam pozytywne wrażenie, że inicjatywy typu Nostalgia Retro Gaming na szczęście prowadzą w odwrotną stronę.

 

6 tematów

Jeśli chcesz dojść do prawdy,
zacznij od podążania za kłamstwami.
– N. Tesla

Podobnie jak we wpisie Po łebkach zrobię tutaj przegląd paru aktualnych spraw, jakie występują w obecnej publicznej dyskusji. Także podobnie – część informacji (ujawnionych publicznie) adaptuję z opinii na x.com, w tym z własnych.
Teraz 6, a nie 10 tematów, bo każdy zajmie mi trochę więcej miejsca.

1. Śmierć posła Łukasza Litewki

Człowiek, którego życie opierało się na pomocy innym, robił swoje, pomimo że inni kręcili nosem. Aby pomóc zwierzętom (bo głównie z tego był znany), potrafił rozmawiać z każdym — niezależnie od opcji politycznej — i pomagał osobom niezależnie od ich poglądów politycznych czy światopoglądu. Zasługuje na szacunek za taką postawę i swoją odwagę.
Jego śmierć jest jednak tajemnicza. Zrodziła podejrzenie zabójstwa.
W otoczce powszechnego uznania jego postawy i działań jest niestety pewien aspekt hipokryzji polityków.
Oba te aspekty znam tylko z relacji medialnych, przy czym odwołam się do postów Jarka Kefira, które pokazują szereg wątpliwości. To treści bulwersujące, nie tylko o podejrzanym śledztwie, ale dotykające ukrywania afer pedofilskich, które Litewka „nieostrożnie” śledził. A kto ukrywał? Politycy w te afery wplątani. Stąd owa hipokryzja, gdy udają, że są tak bardzo za Litewką, a mogli być pośrednio powodem jego śmierci.

ŁUKASZ LITEWKA ZABITY!? UKRYTA PRAWDA

LUKASZ LITEWKA: CORAZ WIĘCEJ WĄTPLIWOŚCI!


https://jarek-kefir.art/2026/04/28/lukasz-litewka-jest-przeciek/   …

2. Zbiórka pieniędzy przeprowadzona przez Łatwoganga ( Piotra Hancke)

Sprawa jest głośna.
Internetowa akcja zbiórki pieniędzy na wsparcie leczenia raka zasługuje na podziw nie tylko dlatego, że w 9 dni zebrano ponad 250 mln złotych (a potem jeszcze więcej) i to bez całej maszynerii WOŚP, ale i dlatego, że poruszyła tak wielu ludzi. Zadziałały emocje, empatia, działanie na żywo, masowość akcji. To rekord zaangażowania.
Jednocześnie padają słuszne uwagi, że to kolejne wyręczanie państwa i jej służby zdrowia, które zawodzi. Zawodzi w leczeniu raka, w szczególności mimo że akurat ten „sektor” ma specjalne udogodnienia na tle innych usług.

Tu odeślę częściowo do dalszego punktu 3 (Zapaść służby zdrowia).
Jest w tym i element niejasny. Prokuratura Regionalna w Warszawie wszczyna śledztwo w sprawie firm, które przekazały na chore dzieci miliony złotych. Pierwsza firma, która poszła do kontroli jest ZEN, a dalej w kolejce są WK DZIK, XTB, BUDIMEX…
Oficjalnie komunikat prokuratury brzmi:
„- Prokuratura Regionalna w Warszawie prowadzi czynności sprawdzające zmierzające do zweryfikowania informacji medialnych dot. firmy ZEN, mające na celu ustalenie, czy zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, mogące stanowić podstawę do wszczęcia postępowania przygotowawczego.”
Natomiast dlaczego prokuratura nie zajmuje się Owsiakiem?

PiotrWitczak pisze (26 kwietnia) na X:  A czy wiecie, że @fundacjacancer, dla której Łatwogang zebrał już rekordową sumę pieniędzy, jest aktywnie zaangażowana w promocję kontrowersyjnych szczepionek przeciw HPV i na swojej stronie podaje nieprawdziwe informacje?

Osobiście życzę tej i podobnym akcjom charytatywnym, aby były wolne od takich zarzutów.
Trudno też o to winić darczyńców i Łatwoganga, ale może został przy okazji wykorzystany?
W ogóle nie do końca ufam różnym fundacjom charytatywnym.

3. Zapaść służby zdrowia

(to temat dłuższy, ale i tak skracam)

W 2025 na Ministerstwo Zdrowia wydało ok. 236 mld zł, a w ostatnim czasie wpompowano w służbę zdrowia kolejne 50 miliardów, a jednocześnie odnotowuje się dalszy kryzys leczenia i NFZ. W kolejkach do usług czeka miliony pacjentów, często z bardzo odległym terminem. Niektórzy nie doczekają. Jaka jest przyczyna tej patologicznej sytuacji?
Jednym z czynników jest to, że ok. 80% (!) wydatków idzie na wynagrodzenia, a nie na inwestycje, lepszą organizację, diagnostykę. Mantrą medyczną jest, że lepiej zapobiegać niż leczyć. To słuszne założenie (patrz dalej), ale akurat minister zdrowia rekomenduje cięcia w zakresie profilaktyki, a konkretnie na diagnostykę (odróżnienie profilaktyki od diagnostyki jest wątpliwe). Już to wskazuje na sprzeczność i złą politykę. Także inne cięcia – z końcem 2025 roku Ministerstwo Zdrowia wygasiło dotychczasowy pilotaż „Dobry posiłek w szpitalu”. Obecnie stawka żywieniowa w przeliczeniu na jednego pacjenta wynosi około 21 zł. Podczas działania wspomnianego programu było to dokładnie 25,62 zł.
Ograniczanie dostępu do lekarzy, ludzie umierający w kolejkach, zamykanie nawet najlepszych porodówek, kobiety rodzące na SOR-ach…
Jednak premier D. Tusk nie zamierzał pani minister Sobierańskiej-Grendy zdymisjonować, mimo wielu opinii, że powinna odejść.

Zapobieganie polega nie tylko na diagnostyce, ale nawet w większej mierze na stylu życia, odpowiednim żywieniu, wzmacnianiu naturalnej odporności, odtruwaniu. Mimo znaczenia tych dziedzin są one traktowane po macoszemu w MZ. Jest nawet gorzej – takie programy edukacyjne są zaniedbywane, zakłamane (widać to i w popularnych czasopismach), a nawet ścigane, gdy nie odpowiadają ustalonym procedurom wg kolejnej mantry „zaufaj nauce”. Z tym, że decydenci opierają się na nauce już nieaktualnej lub fałszywej – sponsorowanej przez biznesową farmację.
Rozszerzmy tę myśl. Warto przypomnieć, że chociaż pieniądze są zawsze ważne, to nie tutaj leży właściwe rozwiązanie. Weźmy sytuację związaną z nowotworami. Przykładowo w USA, gdzie na akcje „walki” z nowotworami wydano przez parę dekad WIELE miliardów dolarów, liczba zachorowań i zgonów wzrasta. Po prostu leczy się źle. Tak jakby pod przykrywką rzekomego leczenia bardziej przebija się interes farmacji, bo dla niej chorzy = zysk. Rak ma wiele wspólnego ze środowiskiem (zatrutym), żywieniem (nieprawidłowym), lekomanią, stresem, a nawet niezrozumieniem jego genezy, gdzie częściej jest objawem dysfunkcji organizmu niż czymś pierwotnym.
Zatem żadne pieniądze nie usuną problemu, o ile nie zrozumie się tych przyczyn i nie zmieni podejścia.
Jednocześnie łożenie pieniędzy na nieefektywne metody, w tym nieskuteczne i drogie leki, jest jednym z powodów zapaści finansowej NFZ.
Jako bywalec szpitali obserwuję też duże marnotrawstwo w używaniu materiałów, nietrafione zakupy (vide np. szczepionki), jałowe dni przetrzymywania pacjentów bez usług, atomizację specjalności, które nie widzą szerszego obrazu chorób/pacjenta i przez to mnożą osobne przyjęcia na oddziały.
Reforma służby zdrowia wymaga mądrego podejścia, które jest podsuwane przez pewne środowiska, ale nie znajdują posłuchu w imię doktryny i procedur medycyny, które słabo się sprawdzają, a także taka medycyna bywa skorumpowana przez farmację.
Szczególnym przykładem złego leczenia, które niestety obciąża lekarzy i doradców Ministerstwa Zdrowia oraz polityków, jest czas pandemii C19 i akcji szczepionkowych. Niestety sprzedali się światowemu programowi (lub dali się ogłupić), który był wielkim przekrętem. Pisałem o tym wielokrotnie, także tutaj, np. we fragmencie wpisu Satysfakcja?
Była to wątpliwa satysfakcja, że wiedziałem o tym od początku, ale później ukazał się zalew dowodów.
Długo można by wymieniać, ale podam tylko parę ostatnio pokazanych, tutaj w związku ze szczepieniami. Ogólnie warto przypomnieć, że hasło profilaktyki za sprawą szczepień jest wielkim nadużyciem ocierającym się o wielkie przestępstwo w wymiarze globalnym i historycznym (osobny temat, który ma oparcie w wielu dowodach).
Dwa wielkie badania – we Włoszech i Korei, 8,7 mln osób, zaszczepionych na C19 i nie. U zaszczepionych nastąpił wzrost ryzyka 7 najgroźniejszych typów raka. Ponad 100 innych badań wskazuje, iż mRNA mogą powodować raka w 17 odrębnych mechanizmach. To już niezaprzeczalne.
Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) przyznaje, że szczepionki przeciwko COVID-19 ZABIJAŁY amerykańskie dzieci. Zdrowe dzieci – praktycznie bez ryzyka COVID – zostały ZMUSZONE przez nakazy Bidena do przyjęcia śmiertelnych szczepionek. Wyciek notatki FDA na temat zgonów dzieci: regulatorzy przyznają się do swoich działań: „Skrzywdziliśmy więcej dzieci, niż uratowaliśmy”.
NAJWIĘKSZE badanie sekcji zwłok COVID „szczepionki”, jakie KIEDYKOLWIEK przeprowadzono, wykazało, że 73,9% zgonów po szczepieniu było spowodowanych przez szczepionkę. TRZY niezależne szacunki dają 470 000–840 000 zgonów mRNA w USA — więcej niż I wojna światowa, II wojna światowa, Wietnam i Irak razem wzięte.
Oprócz zgonów jest wiele przypadków uszkodzeń zdrowia, głównie zakrzepów naczyń (które też bywały przyczyną zgonów).
Najbardziej zaszczepionym krajem na świecie jest Irlandia (najwyższy wskaźnik szczepień). Następnie doświadczyli najwyższego wskaźnika Covid. A potem mieli najwyższą liczbę nadmiarowych zgonów. Lokalny urząd zdrowia otrzymał nagrodę od Światowej Organizacji Zdrowia za sposób, w jaki „poradzili sobie” z pandemią. Ale w pewnym momencie występowało 85% nadmiarowych zgonów.
Natomiast Japonia zrezygnowała ze wszystkich obowiązkowych szczepień dla dzieci poniżej 24. miesiąca życia w 1994 roku. Co wydarzyło się potem? Japonia ma teraz jeden z najniższych wskaźników śmiertelności niemowląt na świecie.
Itd. itd. (mam dużo takich informacji.)
A nasze MZ przepycha teraz kolejne szczepionki, np. na HPV, gdzie świadectwa szkodliwości też są liczne. Nie odcina się od błędów z czasów C19 (nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności), zamawia się dalsze szczepionki, chcą wprowadzić przymus szczepień dzieci, pokryć swoje błędy przez lex szarlatan
Ale siebie nie widzą jako podmiot jeszcze bardziej niewiarygodny niż niektórzy podejrzewani o szarlatanerię. Czy pani minister w ogóle zna te fakty?

4. Medycyna, farmacja jako … broń biologiczna?

Kontynuacja tematu 3. wskazuje na jeszcze bardziej groźne uwikłanie „farmacji”. Nie wiem, czy dawać tutaj cudzysłów.
Wybieram pewien aspekt z tego dużego tematu.

Ważny wątek głównie o selektywnej broni biologicznej wymierzonej w określone grupy etniczne (broń „etniczna”). Znajomość tych praktyk wiele wyjaśnia i wskazuje kierunki koniecznej większej czujności. Jak zwykle Słowianie na celowniku. Ponieważ to duży temat, to odeślę do dość długiego wątku na X, by tutaj nie przeładować wpisu.

 Świadomy Wodnik CONSCIOUS AQUARIUS w serwisie X: „Wywiad z Frankiem Zappą z 1984 roku, obecnie ocenzurowany, ujawnia, że wirusy stworzone w laboratorium to broń biologiczna i nie jest przypadkiem, że Anthony Fauci nadzorował zarówno HIV, jak i COVID! Ojciec Zappy pracował w laboratoriach TOP SECRET zajmujących się wojną https://t.co/MQ2qyRAhH0” / X
A tutaj tylko wybrane fragmenty wątku od @SwiadomyWodnik na X:
RFK JR: „Istnieje argument, że Covid 19 jest etnicznie ukierunkowany. Covid 19 atakuje nieproporcjonalnie niektóre rasy (…) Kaukazjanie i czarnoskórzy. Rasy najbardziej odporne na Covid 19 to Żydzi aszkenazyjscy i Chińczycy.” „Tworzymy etniczną broń biologiczną, …
Generał Kiryłłow, a broń etniczna https://youtube.com/watch?v=SR7OOrjPsL8
Rozwój technologii genetycznych w XXI wieku, w tym narzędzi takich jak CRISPR, otworzył nowe możliwości w medycynie i biologii. Jednocześnie wywołał obawy o potencjalne wykorzystanie tych narzędzi…
Tamże d
okument „O rozwoju broni biologicznej USA na Ukrainie” przygotowany przez Ministerstwo Obrony Rosji i przesłany do MAECI (Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Współpracy Międzynarodowej) i Ministerstwa Obrony Republiki Włoskiej. Fragment : Przeprowadzenie takich badań może wskazywać, że amerykańscy i ukraińscy biolodzy wojskowi zamierzali wykorzystać ptaki jako środek transportu broni masowego rażenia. Takie podejście jest jedną z najbardziej lekkomyślnych, nieludzkich i wysoce nieodpowiedzialnych metod prowadzenia wojny… (zobacz całość)

Etniczna broń Izraela? Według doniesień w londyńskim Sunday Times, Izrael podobno opracowuje broń biologiczną, która zaszkodziłaby Arabom, pozostawiając Żydów nietkniętych. Raport, powołując się na izraelskie wojskowe i zachodnie źródła wywiadowcze, mówi, że naukowcy próbują zidentyfikować charakterystyczne geny przenoszone przez Arabów, aby stworzyć genetycznie zmodyfikowaną bakterię lub wirusa… Zobacz całość.
Łączymy kropki:
1. Tutaj mowa gromadzeniu danych DNA z zebranych materiałów pandemii. Chodzi pewnie o testy PCR (wymazy itp.).
https://pap.pl/aktualnosci/news%2C909860%2Cprojekt-nasze-genomy-czyli-genetyczny-portret-polakow.html
2. Tutaj nasze DNA śmiga po świecie bez zabezpieczeń.
https://rmf24.pl/nauka/news-twoje-geny-juz-sa-w-azji-moga-sluzyc-do-tworzenia-broni-biol,nId,5501055
3. A tutaj DNA może być wykorzystane jako broń etniczna.
https://geekweek.interia.pl/raporty/raport-wojna-przyszlosci/wiadomosci/news-w-trzeciej-wojnie-swiatowej-pojawi-sie-bron-genetyczna-zabij,nId,3195611p

Rogozin: eksperymenty biologiczne Pentagonu na Ukrainie mają na celu stworzenie „broni etnicznej” przeciwko ludności Rosji. Dyrektor generalny rosyjskiego państwowego koncernu kosmicznego Roskosmos Dmitrij Rogozin wypowiedział się na temat rozwoju sytuacji w amerykańskich laboratoriach biologicznych działających na Ukrainie. Szef państwowego koncernu przypomniał, że problem ten był już wcześniej zgłaszany przez kierownictwo kraju: „Kwestie otaczania Rosji amerykańskimi laboratoriami biologicznymi to nie nowość…”  Znów odsyłam do całości.
Dr. Charles Morgan (były CIA) Neurobiologia i wojna oraz rola technologii genów CRISPR (występującej także w szczepionkach mRNA COVID-19). Dr. Charles Morgan, były pracownik CIA, powiedział na spotkaniu DARPA w 2010 r., podczas którego omawiał z armią amerykańską technologię edycji genów mRNA-CRISPR, że mogą opracować „wyjątkową rzecz” (do zabijanie) …
Czy MZ z braku takiej wiedzy lub jej lekceważenia poniesie odpowiedzialność za ewentualne zagrożenia i szkody?

5.·Ekologia i klimat

Minister klimatu Paulina Henning-Kloska  broni klimatycznych wariactw, popiera ETS-y, które podnoszą nam rachunki, odpowiada za lobbingowe przepisy wciskające Polakom niemieckie wiatraki przy domach (rozpanoszenie się w rządzie wiatrakowych lobbystów), niszczy przemysł drzewny i prowadzi absurdalny system kaucyjny za miliardy, który robi z Polaków śmieciarzy. Poza szkodliwymi poglądami związanymi z ideologią klimatyczną, jest też zwolenniczką Paktu Migracyjnego, czyli ściągania do Polski imigrantów (z wypowiedzi u B. Rymanowskiego). Jeden z najgorszych ministrów, odpowiedzialna za marnotrawstwo pieniędzy podatników, finansowanie azjatyckiego przemysłu kosztem polskich firm, rachunki grozy, wielomiesięczne zatory płatnicze dla instalatorów, fatalną gospodarkę leśną, rekordowe ceny peletu,  i wiele innych szkodliwych rzeczy, pozostanie na stanowisku. Wszyscy, którzy głosowali przeciw odwołaniu (238 vs 213 głosów), ponoszą odpowiedzialność za działania Ministerstwa Klimatu i Środowiska.
Posłanka Anna Bryłka, oprócz ww. zarzutów wymienia: minister znana z tego, że jej głównym dokonaniem jest przeniesienie na polski grunt unijnej polityki klimatycznej. Mamy gigantyczne rachunki za energię, niedziałający system kaucyjny, dziki wylegują się w piaskownicach, niedźwiedzie i wilki atakują ludzi – tymczasem ministerstwo zajmuje się niszczeniem populacji pszczół w imię interesów obcych państw. Każdy poseł, który podniósł rękę w obronie minister Hennig-Kloski – w istocie podniósł rękę za Europejskim Zielonym Ładem i katastrofą finansową milionów polskich rodzin. Ten rząd klimatycznych fanatyków trzeba odsunąć od władzy i wprowadzić suwerennościową politykę już od 2027 roku!
Tyle krytyki pani minister, ale jest jeszcze wiele innych tematów mających powiązanie ze środowiskiem.
Przykładowo, wszyscy mówią, że zanieczyszczenie plastikiem jest „globalnym” problemem… Jednak dane mówią coś zupełnie innego. Około 90–95% plastiku w oceanie pochodzi z garstki rzek… głównie w Azji i Afryce: Jangcy, Ganges, Mekong, Nil, Niger… Nie chodzi o twoją torbę z zakupami w Kolorado. Nie chodzi o twoją słomkę w Waszyngtonie D.C. ani w warszawskiej kawiarni. Nieliczne źle zarządzane systemy odpadów powodują przytłaczającą większość szkód. ONZ nie postrzega tego jako problemu inżynieryjnego, który można rozwiązać, lecz jako stały globalny przepływ dochodów. Bo gdyby udało się to szybko i skutecznie rozwiązać, nie byłaby potrzeba dziesięcioleci komitetów, mechanizmów finansowania i „ram”. Każdy (sztucznie stworzony) „problem” na świecie staje się źródłem dochodów dla perwersyjnych technokratów. Oczywiście nie mówię o zaśmiecaniu lasów itp.
System kaucyjny, oprócz tego, że nie działa (ew. służy komuś finansowo, ale pani minister nie wie, gdzie podziało się 900 mil. złotych w tym systemie), to przykład braku szerszego spojrzenia na problemy zanieczyszczeń i odpadów w imię jakiejś ideologicznej fałszywej przesłanki.
O sterowaniu pogodą pisałem tutaj WIELE razy. Co nowego (nowego?)
Tomek Niewęgłowski na X we wpisie https://x.com/tomek525/status/2049391627265872303·:
„CIA POTWIERDZIŁO: WYKORZYSTUJĄ POGODĘ JAKO BROŃ, BY KONTROLOWAĆ PLANETĘ.
CIA otwarcie przyznaje, że wykorzystuje POGODĘ jako broń, by zdominować cały świat, a niezbity dowód znajduje się W TEJ CHWILI na ich oficjalnej rządowej stronie internetowej. I każdy, kto ma na to odwagę, może go zobaczyć… OFICJALNE DOKUMENTY. Odtajnione.
Operacja Popeye: Wojsko amerykańskie przeprowadziło zasiew chmur w Wietnamie, Kambodży i Laosie, aby przedłużyć porę monsunową o 30 do 45 DNI z rzędu, wykorzystując to jako broń wojenną.
Operację przeprowadziła 54. Eskadra Rozpoznania Pogodowego. Prezydent LBJ osobiście wydał rozkaz zaledwie 18 miesięcy po wygłoszeniu ważnego przemówienia, w którym chwalił się kontrolowaniem pogody.
Projekt Stormfury: Trwa od 1956 roku, zaprojektowany w celu kontrolowania huraganów i osłabiania trudnych warunków pogodowych według własnego uznania. A teraz 30 stanów USA już uchwaliło lub zaproponowało ustawy zakazujące modyfikacji pogody. Skąd ten nagły pośpiech, by to zakazać, jeśli to wszystko to tylko „teoria spiskowa”. Robią to od dziesięcioleci. Doskonalili to. Używają tego codziennie. „Kto kontroluje pogodę, kontroluje świat…” – LBJ, prezydent USA, 1965. To nie jest science fiction. To się dzieje naprawdę. Powodzie, susze, „bezprecedensowe” burze — to wszystko są narzędzia w ich arsenale. Wojny pogodowe są prawdziwe. Otwórzcie oczy”.

I mój krótki komentarz do tego wpisu: To jeszcze nie wszystkie takie projekty i działania, bo używane były/są HAARP, chemtrails, stosowanie pewnych funkcji radarów (przypadek irański z efektem długotrwałej suszy, a teraz powodzi) i to, co pozostaje nadal tajne… A w Polsce ciepłe zimy i susza od miesięcy, powodująca duże straty dla rolnictwa i sadownictwa, to na pewno jest naturalne?
Czy pani minister Henning-Kloska ma w ogóle pojęcie o szerszym zakresie zjawisk pogodowych, klimatycznych?

6. Polskie zasoby i energetyka

Temat także wielokrotnie poruszany na tym blogu. Tu zacytuję dwóch autorów z X.
Marek Tucholski (@tucholski_marek na X 27 kwietnia:
Za cenę jednej elektrowni jądrowej możemy postawić 20 GW mocy węglowych i zapomnieć o problemach z tzw. transformacją energetyczną. Zakładając szybki wzrost zapotrzebowania na energię, byłby to koszt dwóch elektrowni jądrowych (ok. 400 mld zł) i budowa 40 GW mocy. Pieniądze zostałyby w kraju, napędzając naszą gospodarkę, zapewniając miejsca pracy, rozwój technologiczny, a system byłby w pełni oparty na własnych zasobach i odporny na sytuację geopolityczną. Łączny koszt zamknąłby się w 12% tych kosztów, które mamy ponieść na tzw. transformację energetyczną do 2040 roku (3500 mld zł) i znacznie poniżej 10% łącznych kosztów do 2050 roku. Poniżej nieco danych o bloku nadkrytycznym w Kozienicach i jego możliwościach. Takie jednostki byłyby podstawą naszej energetyki zapewniając tani prąd zawsze kiedy jest potrzebny…
Po szczegóły sięgnij do wpisu.
Na Lubelszczyźnie pokłady węgla są płycej, a teren jest mniej zurbanizowany, co eliminuje niektóre przeszkody dla takich inwestycji. Na obszarze Lubelskiego Zagłębia Węglowego udokumentowano 12,4 mld ton surowca. Takie ilości pozwalają na setki lat eksploatacji na potrzeby całej Polski. Nie ma racjonalnych argumentów tłumaczących rezygnację z takich inwestycji. To decyzje polityczne prowadzą do nieopłacalności wydobycia i niedopuszczania do otwierania kopalń tam, gdzie wydobycie mogłoby być opłacalne.
Chiny właśnie zbudowały system węglowy, który wytwarza prąd bez spalania węgla. Zamiast spalania, przekształca chemiczną energię węgla bezpośrednio w prąd za pomocą elektrochemicznej ogniwa paliwowego… Chińscy naukowcy z Shenzhen University opracowali ZC-DCFC – pierwsze ogniwo paliwowe na węgiel, które bezpośrednio przekształca energię chemiczną węgla w prąd elektrochemicznie, bez spalania, turbin i z wychwytywaniem CO₂ u źródła. To dużo wyższa potencjalna sprawność tej technologii oraz jej znaczenie dla Polski, jako kraju bogatego w węgiel, jest szansą na tani i niskoemisyjny prąd w UE. Technologia jest świeżym przełomem opisanym w kwietniu 2026, wciąż w fazie rozwoju, ale może zmienić węgiel z paliwa spalanego w elektrochemiczny zasób energii.​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​ CO₂ jest wychwytywane u źródła i przekształcane w użyteczne chemikalia. Jeśli da się to skalować, to nie tylko ulepsza rozumienie surowca, jakim jest węgiel, ale może zdefiniować na nowo, czym jest paliwo. Polska siedzi na węglu to może dać nam po raz pierwszy tani i bezpieczny prąd na tle UE… https://x.com/CharlesMullins2/status/2048549131749388575/video/1

Zaskoczyła mnie pozytywnie kompetencja Macieja Świrskiego (tego od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji). Napisał ważny artykuł na „Wszystko co najważniejsze” – patrz https://wszystkoconajwazniejsze.pl/maciej-swirski-chemia-syntezowa-polska-suwerennosc/   z odniesieniami na X o jeszcze innym zastosowaniu węgla – jako cennego surowca chemicznego. Nawet gdyby zrezygnowano z niego dla energetyki, otwiera się nowa lukratywna dziedzina gospodarki.
Na skróty wpisy: https://x.com/Maciej_Swirski/status/2048638414413586740,  https://x.com/Maciej_Swirski/status/2042963802489045317
https://x.com/Najwazniejsze/status/2042845858182422814   itd.

Cóż, czy takie moje gadanie i krytyka coś dadzą? Bardzo mało, ale trzymając się początkowego motta, gdyby więcej osób dociekało prawdy przez wskazywanie błędów i kłamstw, to w rosnącej ilości głosów i argumentów … może. Kropla drąży skałę.
PS. piszę w czasie majówki, którą w większości spędzam na łonie natury (czego wszystkim życzę), więc nie jest to artykuł dopracowany – rozpraszam mnie śpiew ptaków i zapędy bardziej poetyckie niż dziennikarskie  🙂

 

 

Jeszcze o D. Trumpie

wstyd, rozpacz, przerażenie, ukrywanie,

Rzeczywistość jest dziwniejsza niż fikcja. Trzeba poznać obie.

Tytuł nie do końca jest adekwatny, ponieważ będzie i o innych sprawach, zatem zapraszam także tych Czytelników, których temat Trumpa już znudził.
Pisałem o  Donaldzie Trumpie tutaj parokrotnie. Po dawnym zaufaniu i podziwie stopniowo i coraz bardziej traciłem to zaufanie i dziś moja opinia o prezydencie USA i tym człowieku jest bardzo krytyczna. Jego niektóre decyzje posuwały USA we właściwym kierunku, a inne cofały ze zdwojoną siłą. Miał „osuszać bagno”, a w rezultacie je chronił, a nawet pogłębiał.
Po wpisie Z osobliwej osobistej historii, gdzie pokazuję także źródła mojego obecnego stanowiska, poniższy wpis jest w tym podobny, że został sprowokowany, tym razem wypowiedziami na kanale Red Pill News (taka nazwa nawiązuje do podobnych serwisów, ale ten jest polski – znajdziemy na wielu kanałach internetowych). Zawiera dużo ciekawych treści. Chociaż nie ze wszystkimi analizami i tezami autora się zgadzam, doceniam wkładaną tam pracę autora (Rafała Kędzierskiego) jego wiedzę  i próby dociekania prawdy.
Nie wchodząc szczegółowo w poszczególne audycje (tym bardziej, że względnie niewiele ich widziałem i że są długie), skupię się najpierw na jednym nagraniu Rzeczywistość dziwniejsza od fikcji  , bo jest bardzo interesujące i zawiera punkty, które potwierdzają szereg ważnych zjawisk i wydarzeń historycznych, które znam z innych źródeł.
Bardzo polecam mimo pewnych zastrzeżeń i wiedząc, że niektóre fakty zaskoczą głęboko wielu ludzi. Otworzą im oczy…
W sieci jest multum źródeł o obecnych wydarzeniach, ale tutaj, komentując,  ponownie oprę się głównie na wiedzy z Global Intelligence Agency (GIA) poprzez raporty, które przesyła dyrektorka Agencji – Kimberly Ann Goguen (dalej w skrócie KAG lub Kim). Te raporty przedstawiam na platformie gab.com/etsaman3, kontynuując swoje ok. 10-letnie śledzenie Kim. Chociaż wiele odnośnych informacji straciłem po zresetowaniu platformy Locusmind.one przez nieodpowiedzialnego administratora, to na Gab znajdziesz przynajmniej informacje o tym kim jest KAG i co robi (także przez zamieszczane linki do innych podobnych miejsc, w szczególności bodajże najbogatszego archiwum prowadzonego przez Pamelę J. Zeller – https://justempowerme.com/posts/).
Na Gab przekazuję też raporty Benjamina Fulforda (BF), które są bardziej strawne dla adeptów „nowego świata” i zawierają sporo sensacji, których poszukują. Ja jednak jestem ostrożny w przyjmowaniu wszystkiego, co BF podaje na swoim blogu benjaminfulford.net i w innych miejscach. Jednak w kontekście tu omawianym warto zobaczyć przynajmniej ostatni (gdy to piszę) jego raport z 24.04.26 – https://beforeitsnews.com/beyond-science/2026/04/4242026-benjamin-fulford-uncensored-unedited-trump-is-fake-news-2457750.html .

Przejdę do wybranych wątków filmu Rzeczywistość dziwniejsza od fikcji, ale moje zastrzeżenia odnoszą się także do pewnych wątków tamtejszej serii „Jedyna taka analiza” (w odcinkach). Odwołując się do tej serii, będę używał skrótu JTA.
Generalnie film i podejście Red Pill News podnoszą zasługi D. Trumpa i tworzą jego legendę oraz odwołują się do przepowiedni Q.  Nie podzielam obu stanowisk od dawna, uważając Trumpa za oszusta, a może i psychopatę. „Legendowanie” polityków i postaci historycznych jest dość powszechne i rzadko odpowiada faktom. Ważne jest też pytanie, o którego Trumpa chodzi, bo ten, którego widzimy w mediach, jest podstawionym i sterowanym sobowtórem/awatarem, a autentyczny już nie żyje (KAG i BF zgodnie to stwierdzają i mają dowody). Niektórzy nawet nazywają go antychrystem. Stwierdzenie, że Trump jest „ostatnim prezydentem”, można rozumieć dwojako. Niektórzy w przekonaniu, że jest on „zbawicielem” i potem już prezydenci nie będą potrzebni w jego „złotym wieku”. Uważam to za śmieszne i niebezpieczne. W drugim ujęciu, że jest na tyle nieodpowiedzialny, że będzie zdjęty z urzędu. Ostro i często prześmiewczo Trumpa krytykuje Opolczyk (https://opolczykpl.wordpress.com/),  MeidasTouch (kanał o olbrzymim zasięgu https://www.youtube.com/@MeidasTouch, ale nie tylko tam) i wielu innych. Bezradny i spanikowany Trump, który wspiera ludobójstwo Palestyńczyków, bombarduje Iran, a teraz nie udaje mu się wojna irańska (BF uważa, że to największa klęska polityczna i militarna USA w historii), łamie prawo międzynarodowe i krajowe, stosuje szantaże, uwikłany w aferę Epstina w różnych aspektach (a pedofilia dyskredytuje zupełnie każdego polityka), doświadczający spadku notowań nawet w swoim ruchu MAGA i w ogóle u Republikanów, teraz gra tylko na zwłokę, licząc na dar z nieba, od kosmitów? Ogólnie kontynuuje terrorystyczną politykę Ameryki podobnie jak Netanjahu. Jego przechwałki o kończeniu wojen, aspiracje do pokojowego Nobla i stworzenie Rady Pokoju są jedną groteską. Jak mówią – pycha i narcyzm doprowadzą „go” do upadku.
Przykładowo stwierdzenie, że siła wyższa chroni Trumpa i że dzięki temu np. ocalał w zamachu, jest jaskrawym przykładem manipulacji politycznej, gdy w rzeczywistości była to sfingowana sytuacja dla podbicia notowań. Podobnie ostatni „zamach”. Dlaczego Trump nigdy nie przeprowadził szeroko zakrojonych śledztw w sprawie rzekomych prób zamachu na jego życie? Powodem jest oczywiście to, że wie, iż były one inscenizowane dla efektu teatralnego. Już pojawiają się nowe komentarze w sieci.
Teza, że Trump gra w szachy 5D brzmi jak marny dowcip. Kolejne posunięcia „szachowe” pokazują „jego” prawdziwe oblicze.
Jednym z przykładów (który wybieram ze względu na to że głównie śledzę sprawy zdrowia i medycyny) jest poniższa wiadomość:
Trump na szefową CDC powołał Erykę Schwartz (nomen omen czarną). Eryka odpowiadała za Operację Warp Speed, szprycowania USA przeciw C19, miażdżyła prawa wojskowych i cywilów, karała tych, którzy odmawiali szprycy. Nie ma w niej krztyny etyki i moralności. Bezlitośnie wprowadzała przymus w interesie Pfizera, Moderny. Teraz Robert F. Kennedy Jr. będzie musiał się konsultować z Eryką zanim wprowadzi jakieś prozdrowotne rozwiązania.
Przy okazji warto pokazać, że poleganie na jednowektorowej polityce bazującej na zapatrzeniu w Amerykę i Trumpa może być fatalnym błędem.
Podobnie oceniam ruch Q, którym z ukrycia kieruje Jared Kushner (żydowski zięć Trumpa), człowiek uwikłany w satanistyczno-syjonistyczne plany, szemrane transakcje, pazerny i przebiegły.

Prawdą jest, że wynik obecnych konfliktów i zawirowań to tylko preludium upadku systemu, po którym nastąpi jedynie możliwy scenariusz – oczyszczenia i rozwoju ludzkości.
Ów zbieg linii czasowych z filmu i taki scenariusz dawno przepowiedziała KAG, a jej ruch Center of Amity and Restoration of Earth (CARE) jest realizacją takiego planu. BF też tak uważa, aczkolwiek przypisuje zwycięstwo rzekomym Białym Kapeluszom, co do których trudno znaleźć twarde potwierdzenie ich sukcesów (chociaż jest wiele propagandy na ten temat w mediach „niezależnych”).
Co do upadku systemu finansowego i wypierania dolara jako waluty światowej, te dwie postacie też są zgodne (co zresztą jest dość powszechnym stanowiskiem), z tym że to KAG od ok. 2012 r. zawiaduje PRAWDZIWYM pieniądzem i stworzyła nowy system finansowy oparty na realnych aktywach, a nie na pieniądzach „z powietrza” (fiducjarnych). Będzie on uruchomiony, gdy zostaną zlikwidowane wszystkie zagrożenia, które mogłyby przeszkodzić jej planowi. To obszerne zagadnienie, które wymaga poznania historii i kontekstu tego planu (na moim Gab są odtwarzane odnośne materiały).
Dla oceny bieżącej sytuacji polecam przynajmniej odsłuchanie/poznanie jej raportu z 24.04.26 – https://gab.com/etsaman3/posts/116466068686142721 oraz artykułów opisujących KAG – jest już sporo osób, które to czynią, a z ostatnich np. wpis Luki Morrow https://gab.com/etsaman3/posts/116438697908569362. Tu jednak uwzględnijmy, że to osobista interpretacja działań Kim i jej samej. By zrobić to dobrze, potrzebny jest szeroki kontekst, poznanie ukrytej historii, otwarty umysł, dobra wola, odwaga. Nie ujmując nikomu, w dobrym przekazie także mogą pojawiać się błędy i przejaskrawienia.
Wglądy Kim oddają tę myśl, że rzeczywistość jest dziwniejsza (i bardziej złożona) od fikcji i nawet większości ustaleń naszej nauki. Przytoczona w filmie analogia do króliczej nory jest celna. Film zwraca uwagę na technologię Looking Glass. Trzeba dopowiedzieć, że właśnie dzięki temu narzędziu Kim została mianowana na swoje stanowisko (de facto szereg stanowisk), ponieważ wtajemniczeni zobaczyli, że tylko ona pasuje do tych ról kontroli i odnowy, jakie wynikają ze zbiegu linii czasowych.
Kim dość często podśmiewa się z wiedzy finansowej i ekonomicznej tych (gł. z USA), którzy pretendują do bycia kompetentnymi i sprawczymi w tym zakresie. W szczególności z ich QFS, który jest zabawką w porównaniu do prawdziwego systemu kwantowego, jaki KAG stworzyła. Jak dotąd QFS ciągle zawiesza się i daleko mu do mocy, jaka jest potrzebna do realnego działania (może lokalnie i na krótko).
Informacje o ISO 20022 i podobnych projektach bankowych, które w rzeczywistości są próbami Deep State, który się zawala, prawdopodobnie nie są warte większej uwagi, chyba że jako zagrożenie.
Należy zgodzić się z tezą o ewolucji świadomości, co daje podstawy do optymizmu i przekonania, że przyszłość będzie dobra. Przy okazji jeden z wielu filmików Aidana, który to wyraża duchowo Everything is accelerating… Your old life is ending i akcentuje, że zasadnicza zmiana odbywa się teraz, a nawet może już w maju 2026 nastąpi przełom w strukturze systemu, świata i w ludziach. I tam też pada zdanie: rzeczywistość jest dziwniejsza niż fikcja…
W serii JTA jest też sporo ciekawych wątków, np. prawda o City of London, dane o Iraku, słuszne uwagi, że Iran też ma niechlubne elementy w swojej historii. Trzeba na te rozgrywki polityczne patrzeć z jeszcze wyższej perspektywy, gdzie widać, że często rzekomi przeciwnicy są w tych samych układach biznesowych i sterowani z jednego centrum. O tym często mówi Kimberly Goguen.
Moja krytyczna ocena owej JTA bierze się z tego, że autor powtarza niewiarygodne stwierdzenia administracji Trumpa jakoby siły Iranu zastały zmiażdżone, że Trump będzie gwarantem dla żeglugi przez cieśninę Ormuz zastępując… Lloyd’a (gdy administracja Trumpa jest spłukana), a przecież nie wyłoży na to własnego majątku, bo głównie goni za jego pomnażaniem – nawet z pominięciem prawa – patrz artykuł Wielki finansowy szwindel. Tak klan Trumpów dorobił się na prezydenturze. „Nic podobnego nie wydarzyło się nigdy w historii USA” . Śmieszyło mnie, gdy handlował swoimi gadżetami, koszulkami itp. aby i w ten sposób siebie promować i … zarabiać.
IMO w ogóle, ten Trump jest bufonem z patologicznym przerostem ego, który pasuje się na przywódcę świata, umieszcza (lub próbuje) swój podpis na banknotach, stawia sobie pomniki, nadaje terytoriom swoje nazwisko itd.
Co do „świetlanej przyszłości” kryptowalut jestem bardzo sceptyczny, chociażby z powodów, o których wspomniałem w Z osobliwej osobistej historii.
Tu zgodzę się także z Fulfordem, który wciąż powtarza, że w przyszłości będzie się liczyła tylko waluta oparta na realnych dobrach.
Mógłbym kontynuować te zastrzeżenia, ale chyba już z tego wynika, że wiadomości z Red Pill News trzeba filtrować, co zresztą podobnie komentuje sporo czytelników.
Chyba że się … mylę, bo to gra w jakieś szachy 12D?
Aż tak świat chyba jeszcze nie zwariował.

Po łebkach

polityk - nie słyszu i nie widzi ale poucza

Zawodowymi politykami zostają ci,
których aspiracje przewyższają możliwości.
Wolter

Po łebkach… czyli krótko, bez wnikania w szczegóły.  Oznacza to też niestaranność i bylejakość po stronie tych, których chciałbym skrytykować, i rodzi refleksję podaną na końcu wpisu.

Gdy dzieje się dużo i każda sprawa/wydarzenie prowokuje do komentarza, ale nie ma czasu na szersze omówienie każdego tematu, to pozostaje przynajmniej jego zasygnalizowanie, ew. z nadzieją na późniejsze opracowanie. Już tak kiedyś robiłem, patrz np. Aktualnie-lapidarnie w 10 punktach  lub Generalia i didaskalia, i zapewne będę dalej tak się „ratował”, tym bardziej, że przecież są też ważne sprawy osobiste, które trzeba ogarniać…
Oto dziesięć takich arbitralnie wybranych i podobnie uszeregowanych aktualnych tematów, chociaż chciałoby się omówić więcej…

1. Sposób uprawiania polityki
Oceniam, że po każdej ze stron obecnego układu w Polsce chodzi przede wszystkim o władzę, a nie o jakiś długofalowy plan,  ideę rozwoju i dopasowaną do tego strategię działania. Owszem, pojawiają się deklaracje i obietnice, ale często to „kiełbasa wyborcza”, oferty bez realizacji lub źle wykonane. Smutny obraz…

2. Polacy są wszędzie
Lubimy z żoną oglądać wieczorami odcinki serii „Polacy za granicą” (obecnie na EskaTV).
Jest to namiastka podróży do wielu miejsc świata. Z wiekiem coraz mniej podróżujemy, zatem to wygodna alternatywa poznania tych destynacji, oczywiście „po łebkach”. Przy okazji przekonujemy się, że do pewnych krajów lub miast nie warto jechać, a przynajmniej nie byłyby to dla nas miejsca na dłuższe zamieszkanie. Te reportaże to swoista pomoc pozwalająca nie zrobić złego wyboru. Bywa, że dziwimy się ludziom, którzy jednak osiedli tam na stałe. Cóż, kwestia gustu, preferencji, czasem jakiegoś układu rodzinnego lub zawodowego. Te uwarunkowania opisała jedna z prowadzących – Agnieszka Kołodziejska w książce „Polacy na emigracji. Dlaczego i po co wyjeżdżamy”. Faktem jest, że Polacy dobrze sobie radzą, zdobywają na emigracji wysokie pozycje i dobrobyt materialny, chociaż często wcale nie dzięki wyuczonym zawodom. Zagadywani polscy ekspaci, czy wrócą kiedyś do Polski, często odpowiadają, że jeśli w ogóle, to na emeryturę.
Refleksja, jaka nas nachodzi, jest taka:
To na ogół osoby, które w Polsce otrzymały wyższe wykształcenie, czasem z paru fakultetów. W dużym zakresie zawdzięczają to Polsce w aspekcie finansowym. A później pracują dla innych państw, niepolskich firm. Wrócą, by znów ojczyznę obciążyć (chyba że wypracowali sobie emerytury). Może przesadzam, ale mam odczucie, że to nie jest w porządku.
Przy okazji: Polska jest piękna i nie zmienilibyśmy naszego matecznika.
I jeszcze ciekawostka: na kilkadziesiąt miejsc, które przez ten serial „odwiedziliśmy” – nigdzie nie widzieliśmy fotowoltaiki…

3. Afera krypto
I znowu wielu poszkodowanych. Z mojej strony – zero zaskoczenia. I nawet nie wnikam, co było z tą konkretną firmą Zondakrypto. Zagadnienie jest ogólniejsze – kto ufa pieniądzom fiducjarnym, ten w końcu doświadczy albo inflacji, albo niekorzystnej denominacji albo kradzieży.
Ludzie wierzą w łatwy pieniądz, w możliwość szybkiego zysku. Szczególnie wtedy, gdy na zachętę dostaną jakiś bonus, dają się wciągnąć w wizję bogactwa. Niektórym udaje się przez pewien czas, ale bogactwo bierze się z pracy, tantiem za jakiś wynalazek, sprzedaży realnych rzeczy, pomaga też rozsądna oszczędność. Natomiast gra w kryptowaluty, to spekulacja.
A spekulacja to ryzyko. Kiedyś we wpisie Diamenty czy złoto pisałem:
Tak więc to „inwestowanie” wirtualne  już niejednego doprowadziło do bankructwa, co w przypadku kryptowalut szczególnie potwierdziło się ostatnio i parokrotnie (np. krach FTX).
Nie neguję blockchain jako technologii wymiany. Nie neguję lokalnych uczciwych kryptowalut bez powiązań z dużym rynkiem i międzynarodowymi bankami.
Ale wiem, że na głębszym poziomie algorytmów obsługujących kryptowaluty można zaszyć „backdoors” – miejsca ukrytego dostępu, które wykorzystują służby albo nieuczciwi gestorzy platform wymiany tej formy waluty. A prawdziwa waluta powinna opierać się na realnych zasobach materialnych, a nie na papierowo-elektronicznych narzędziach spekulacji.

4. Jak to ogarnąć?
Nawiązując do początku tego wpisu — istnieją ciekawe kanały informacyjne, które w opozycji do mediów urzędowych lub prywatnych na usługach sponsorów przekazują informacje prawdziwe lub szukające prawdy. Doceniam, ale wraz ze wzrostem świadomości ludzi jest ich coraz więcej i trudno śledzić wszystkie. I jeszcze mam setki zakładek, do których chciałbym zajrzeć i ew. skomentować. Dokłada się do tego rozwlekłość, audycje ponadgodzinne lub parogodzinne. Przykładem są prelekcje „Siewcy prawdy” (Bogdan Morkisz), pogadanki Jerzego Zięby (wiele kanałów), Red Pill News (Rafał Kędzierski), …
Autorów doceniam, ale… nie mam czasu, by wysłuchać tych audycji w całości. To nie jest pragmatyczne podejście wspomnianych autorów. Pewną nadzieję budzi doskonalenie narzędzi do robienia podsumowań przez AI.

5. Antysemityzm
To pojęcie jest wszędzie używane jako wytrych, by potępić każdego, kto ośmieli się stwierdzić prawdę o wpływie Żydów na politykę światową (zwłaszcza w USA), a szczególnie w kontekście trwających od dziesięcioleci agresywnych działań Izraela na Bliskim Wschodzie z ich wojenną kulminacją wobec Palestyńczyków. Te działania mają wyraźne cechy nazizmu, syjonizmu i apartheidu. Rzecz w tym, że pojęcie semityzmu jest źle rozumiane, a nawet celowo fałszowane. Słowo antysemityzm zostało wprowadzone w 1879 roku przez Wilhelma Marra, niemieckiego agitatora, który użył go do opisania kampanii antyżydowskich, które miały miejsce w Europie Środkowej w tym czasie. Termin ten jest w rzeczywistości błędny, ponieważ prawdziwy antysemityzm oznaczałby dyskryminację wszystkich osób pochodzenia semickiego, w tym Arabów, Etiopczyków i innych Semitów. Palestyńczycy etnicznie, historycznie, kulturowo i geograficznie to w większości Semici, a obecni mieszkańcy Izraela tylko w mniejszości — z powodu wielkiego napływu ludzi z różnych stron świata, z małymi lub żadnymi powiązaniami z Żydami w sensie narodowościowym. Zatem to Izrael jest antysemicki dokonując holocaustu na Palestyńczykach. Nawet w samym Izraelu wielu żydów odcina się od syjonizmu i obecnych władz Izraela, podobnie w diasporze światowej. Zatem antysemityzm w narracji historycznej i obecnych władz Izraela i ich agentów (także w Polsce), jest nieuczciwym narzędziem politycznym. Jednocześnie prawdą jest, że wśród Żydów/żydów jest wiele osób prawych i nastawionych pokojowo.

6. Spór o konsekwencje polityki klimatycznej
To temat „rzeka”, który na tym blogu był wielokrotnie poruszany i nie będę teraz do tego wracał. Obecnie jest powodem przepychanek politycznych w Europie i w Polsce, ponieważ „klimatyzm” fatalnie wpłynął na stan gospodarek państwowych. Jednym z elementów naszych politycznych walk są inicjatywy usunięcia
Hennig-Kloski ze stanowiska ministra Klimatu i Środowiska. Pomijając nawet szereg sporów i afer związanych z wiatrakami, węglem, podatkami emisyjnymi, wielkim przekrętem kaucyjnym itd. poruszyły mnie, jako czułego na sprawy przyrody (patrz np. odnośniki w ramach wpisu Dziki) zakusy dużego ograniczenia populacji pszczół. Nawet jeśli powiedzenie A. Einsteina „Kiedy pszczoła zniknie z powierzchni ziemi to człowiekowi pozostaną już najwyżej cztery lata życia” nie jest autentyczne, to wyraża wielką rolę pszczół w przyrodzie jako zapylaczy. A co do miodu bulwersuje ów zamiar w zderzeniu z wiadomością o dostawach miodu w 2026: z Ukrainy do UE: ~35 tys. ton, dostawy z Mercosur do UE: minimum 45 tys. ton. Tymczasem Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłasza, że polskie pszczoły są szkodliwe i zamierza ograniczyć pszczelarstwo. Tak realizuje się interes Brukseli.
I w ogóle co Hennig-Kloska ma do gadania w tej sprawie? Z tego i innych powodów (w tym też głupota) – osoba do dymisji, a nawet rząd lub inni jego członkowie.

7. Susza
Nawiązując do klimatu, zastanawia i niepokoi fakt, że na dużym obszarze Polski, zwłaszcza Mazowsza, od paru miesięcy, praktycznie non stop, brak jest opadów. To nietypowe dla marca i kwietnia. Wciąż obserwujemy wysychanie stawów, rzeczek
(uderza to w drobną faunę wodną), studni i pól. W tym ostatnim przypadku to kolejny cios w nasze rolnictwo. A istnieją środki zaradcze, jakie można stosować nawet wtedy, gdy nie mamy wpływu na pogodę, np. uprawy bezorkowe, ściółkowanie dla zmniejszania parowania z gleby, urządzenia retencyjne
To „pachnie” jakąś manipulacją pogodową. Jako osoba tropiąca różne spiski (nawet jeśli nie wszystkie są prawdziwe lub znane – rzecz jasna w przypadku tych, które próbuje się ukryć), wyłapuję przypadek, który
 dotyczy Iranu. Z tamtejszych informacji wynika taki obraz: Iran zniszczył amerykańskie radary w regionie, efekt – natychmiast zwiększone opady i przelewające się tamy po 7 latach suszy. Tucker Carlson ujawnił amerykańską geoinżynierię pogody w Iranie. Więcej o tym, co ma miejsce nie tylko w Iranie – https://x.com/Drfatmasaaj8ds/status/2046709435008000293?s=20 (koniecznie z tłumaczeniem tego źródła). Patrz też wpis na X – https://x.com/RM44590/status/2046265410446590176. Kolejna hipoteza wiąże amerykańskie bazy w Polsce z naszymi nietypowymi zjawiskami pogodowymi.
A propos – daje się nam we znaki suchość powietrza w mieszkaniu. Istnieją w ofertach handlowych nawilżacze powietrza i tutaj zwrócę uwagę na możliwe pewne zagrożenie ze strony nawilżaczy ultradźwiękowych – patrz opinia Groka https://x.com/i/grok?conversation=2042982948970823756 .

8. Wielka afera pedofilska
Przechodzę do coraz mocniejszych tematów, a jednocześnie tak rozległych, że trudno to objąć.
Rozległość w sensie zasięgu międzynarodowego i wieloletniej historii, a jednocześnie głębokość w sensie, jak wielu ludzi jest w to zamieszanych – od „elit” politycznych i opiniotwórczych po szereg szczebli w dół różnych wykonawców i zagłuszaczy. Akta Epstina, jego działalność i ich wielorakie aspekty (polityczne, gospodarcze, finansowe…), gdy będą w pełni udostępnione, mogą rozwalić wiele układów władzy na świecie. Obalić także mity o demokracji i sprawiedliwości, o autorytetach wielu ludzi na świeczniku. Mały fragment, ale nie znaczy, że nie jest bulwersujący, z wyróżnieniem wątków polskich, pokazuje w sposób popularny Jarek Kefir na swoim blogu – poszukaj na https://jarek-kefir.art/ .
Nawet te fragmenty wiedzy wstrząsną wieloma osobami.

9. Oblicze Komisji Europejskiej i niektórych jej członków

Wiele powiedziano o dyktatorskich zapędach tej Komisji, które pogrążają wolność państw członkowskich i pojedynczych obywateli, narzucają dyrektywami ciągle więcej ograniczeń i kosztów w imię ideologicznych fantazji oraz dla interesów wąskiej oligarchii. Coraz bardziej hasło polexitu staje się zrozumiałe. Oto rażący przykład ze sfery finansów i ideologii, o którym jeszcze mało kto wie (wg Krzysztofa Mulawy – posła Konfederacji, cytuję):
Bruksela szykuje gigantyczny transfer pieniędzy poza UE. W ramach programu Global Europe urzędnicy planują wyprowadzić 200 mld euro z unijnego budżetu. Więcej niż cały SAFE, który reklamowano jako rekordowy przełom. Różnica jest jednak zasadnicza, bo SAFE to kredyt, a Global Europe to pieniądze ściągane bezpośrednio z podatników. Gdyby te środki zostały w Europie, można by sfinansować wszystkie projekty obronne bez pożyczek, odsetek i politycznych warunków. Zamiast wsparcia bezpieczeństwa i przemysłu, priorytetem dla UE jest kosztowna lewicowa agenda realizowana poza UE. Dla brukselczyków wspieranie [np.] feminizmu w państwach subsaharyjskich jest ważniejsze niż bezpieczeństwo Europy.

10. Ukryta prawda
Ukrytych prawd jest wiele i nie sposób ich wymienić (na tym blogu były przykłady).
Tutaj, wbrew punktowi 4, skieruję Czytelnika do dłuższego materiału w postaci filmu, który jest ważny, bo stanowi jeden z fundamentów tych ukrytych prawd – w ujęciu historycznym. Niejednego to zaskoczy.
To https://rumble.com/v78k3tq-rzeczywisto-dziwniejsza-od-fikcji.html
Zawiera punkty, które potwierdzają szereg zjawisk i wydarzeń historycznych, które znam z innych źródeł.
Kanał wspomnianego Rafała Kędzierskiego zawiera wiele podobnych filmów, np. serię „Jedyna taka analiza”. Mam do tej serii wiele zastrzeżeń, lecz doceniam pracę autora i jego dociekliwość, ale krytykowałabym głównie narrację związaną z tajemniczym Q i wiarę w Donalda Trumpa.
Nie wdaję się teraz w polemikę – przygotowuję o tym większy artykuł – do umieszczenia tutaj lub przynajmniej z linkiem do innego miejsca. Będzie ujawniona wkrótce (w tym roku, co nie jest aż tak odległą perspektywą) jeszcze głębsza ukryta prawda – też pojawi się w skrócie i tutaj.

Refleksja końcowa
Jak w punkcie 1. (o celach polityki, tj. władza i kontrola) uderza owa bylejakość – krótki horyzont, mała wiedza (po łebkach, albo w ogóle zakłamana), niedbalstwo,
oportunizm i konformizm . Wierzę jednak, że świadomość ludzi wzrasta i osiągnie pewien punkt krytyczny, gdy Apokalipsa będzie nie tym, z czym się powszechnie kojarzy, ale zgodnie z etymologią słowa – odsłoni nam pełną prawdę i nasze możliwości. Ostatecznie, kiedyś (bez pośpiechu) spełni się to, o czym nieśmiało marzyłem w starym wpisie Przyjdzie czas…

Dziki

dzik w ogrodzie

Dzik jest dziki

Temat dzików w miastach stał się znów głośny w kraju, a nawet zagranica zainteresowała się tym, dlaczego w Polsce nastąpiło tak silne poruszenie wokół tej sprawy.

Podnosiłem ją w mediach społecznościowych wielokrotnie na przykładzie Warszawy.
Przytoczę tylko parę przykładów z X.com (zdjęcia pomniejszam dla szybszego ładowania wpisu).

trawni przy domu

( 2025) W wielu okolicach Warszawy dziki grasują tuż przy posesjach i w parkach. Czynią szkody. Czy władze miasta naprawdę są bezsilne, czy raczej głuche na skargi i prosty komunikat, że tak nie powinno być?

Pole dla dzikow

(2023) To jest symboliczne… Pasuje do różnych sytuacji. Ludziom wstęp wzbroniony, ale dziki mogą tu buchtować do woli.

w parku

(2017) Że też władze Warszawy nie potrafią/nie robią nic z dewastacją naszych parków przez dziki! Już co najmniej drugi rok. 

w parku

(2016) Od ponad miesiąca dziki ryją i dewastują roślinność w Parku Praskim (już ok. 1/4 powierzchni). I nic… Co na to służby dzielnicy? Itd.

Takich zdjęć ze swojej okolicy mam dziesiątki.

Pisałem też do prezydenta R. Trzaskowskiego: Czy Panu nie wstyd z powodu indolencji miasta wobec tych dewastacji, które od lat widzę w wielu miejscach – w parkach (które tracą zarówno trawniki jak i cebulki kwiatów), przy posesjach prywatnych, lasach Warszawy. Dziki wprowadzają dziki nieład…

Temat jest szerszy, bo dotyczy też bezpieczeństwa, kosztów, polityki …

Jak widać, w tym wpisie będzie krytycznie o pewnych postawach i ich skutkach w zakresie ochrony przyrody, w tym zwierząt. Są to ideologiczne zapędy, podobne do tych, jakie kierują na niebezpieczne tory sprawy energetyki, rolnictwa lub klimatu.
Już te dwa zdania mogą usposobić nieprzychylnie mojego czytelnika, więc na wstępie pokażę, że jestem wielkim miłośnikiem przyrody w wielu jej aspektach.

Ileż to razy pokazywałem swoje zachwyty przyrodą, jej fauną i florą! Dużo w tutejszych wpisach, ale nie tylko. By nie przedłużać wspomnę fragmenty z tych tutejszych np. Najdłuższe lato?, Leśne lato 2025, Refleksje z wakacji (część wpisu), O zieleni i przyrodzie można nieskończenie (tam różne zachwyty), ….
Pasjami oglądam w telewizji  programy przyrodnicze, otaczam się kotami, piszę wiersze i wierszyki o przyrodzie i zwierzętach. Broniłem Delfiny
Kto lubi takie klimaty – zapraszam do poczytania, chociaż poruszam tam i inne sprawy. Umieszczam też setki zdjęć przyrody na szeregu platform społecznościowych.

Wróćmy jednak do meritum – dziki w mieście.
Ostatnio odbyły się liczne narady, jak uporać się z problemem – bez widocznego rozwiązania. Jak zwykle unijne i nasze przepisy bardzo zawężają możliwości. Był też głośny protest pod Urzędem Warszawy w sprawie dzików. W zgromadzonym tłumie, na plakatach i w mediach pojawiały się hasła jak „jestem dzikiem”, „jestem z wami”, przybierające formę jakiegoś fanatyzmu.
Kojarzy się to z inną akcją „Jestem szczurem” (JestemSzczurem.pl ), co przypomina nawet zboczenia widywane na Zachodzie, gdzie ludzie identyfikują się np. z psami. Są też przypadki skrajnego wywyższania zwierząt domowych ponad przyjęte u nas zwyczaje cywilizacyjne, np. zjawisko „psiesko” w opozycji do posiadania dziecka. Coraz więcej zgłaszanych jest ataków psów na ludzi – nawet ze skutkami śmiertelnymi.
Tutaj ważne jest jednak zastrzeżenie – w moich uwagach chodzi o zwierzęta w mieście, gdzie warunki stwarzają dla nich nienaturalne ograniczenia oraz stanowią zagrożenia dla ludzi.
Na przykładzie psów (pisałem o nich np. w Śmierdząca sprawa oraz w końcowej części Jak pies z kotem – zapewne narażam się na krytykę ich posiadaczy) głośna stała się „ustawa łańcuchowa” z jej zawiłościami, co spowodowało następny podział w społeczeństwie. Podobnie „Piątka dla zwierząt”. Zastanawiające jest to, że w Europie bodajże tylko w Polsce mamy tyle problemów z psami.
Podobnie nie można zapominać, że szczury w MIEŚCIE, stanowią zagrożenie epidemiczne, niszczą kable lub składy żywności (więcej o tym w Jak pies z kotem ).
Dziki stały się też problemem dla rolników, bo niszczą uprawy. Moglibyśmy to rozszerzyć na rosnące zagrożenie od żubrów — po latach od introdukcji ich populacja tak wzrosła, że rolnicy ponoszą duże straty. 
Gdy słucham celebrytów, aktorów i różnych aktywistów/”aktywiszcza”  na wiecach lub w mediach, to przychodzi mi do głowy nieśmiała myśl, że mamy do czynienia z jakimiś nawiedzonymi ludźmi.  I zastanawiam się, czy nawet nie są inspirowani i dotowani przez podejrzane NGOsy (podobnie jak klimatyczne „Ostatnie pokolenie” czy lobbyści agresywnego LGBT plus). Powtarzają te same formułki i mocno wątpliwe argumenty.

Tak jak nie lubię dewocji i przesadzonego sentymentalizmu, tak razi mnie jednostronność podejścia do przyrody, jakiś infantylizm. Dla szeregu osób niedźwiedź w okolicach górskich to miś, prawie zabawka, co nieraz kończyło się poturbowaniem turysty. Są kraje, które nie patyczkują się z takimi zagrożeniami – jeśli populacja dzikich zwierząt i ich zachowania przekraczają dopuszczalną granicę – likwiduje się je i większość to rozumie. W Polsce nie.
Animaliści/ekolodzy (używam tych określeń swobodnie) mocno potępiają myśliwych, którzy – niezależnie od swoich osobistych poglądów – przyczyniają się do zachowania ogólnej równowagi w populacji dzikich zwierząt w lasach. Lewicowe postawy przeciw polowaniom doprowadziły do zwiększenia populacji zwierzyny w lesie i proces lawinowo narasta. I nie chodzi tylko o lasy. Podkreślę: wykładniczy (!) wzrost populacji postawi nas przed jeszcze dużo większymi problemami – trzeba działać już teraz, mieć wyobraźnię skutków zaniedbań  i postawy defensywnej.

Wracając do miast i osiedli ludzkich – tam nie można do nich strzelać – czasem odławia się je, wywozi do lasu, a one …wracają. To kosztuje dużo zachodu i pieniędzy.

Mieszkańcy są terroryzowani, boją się wyjść do ogrodu, na spacer, podobnie dzieci idąc do szkoły czy przedszkolanki prowadzące maluchy na spacer… mają blokowane drogi…

Zieloni litują się nad potencjalnymi ofiarami myśliwych – że to nieludzkie, okrutne itp. Podobnie zareagowali na akcje usypiania dzików w mieście przed ich pojmaniem i wywózką. Chociaż nie jest to zabijanie „na oczach mieszkańców, a zwłaszcza dzieci”, podciągnięto to właśnie pod morderstwo, co tak oburzyło protestujących.

Co do zabijania pisałem kiedyś w Wilki:
„… Teraz porównajmy. Zabicie wilka czy dzika na ogół nie wymaga więcej niż jednej kuli – szybka śmierć z zaskoczenia i praktycznie bez cierpienia. Myśliwy często rozważa też, jakie zwierzę ma paść ofiarą. Polowania są planowane, mają formalne ograniczenia.
A ofiara wilków? Zwierzę zagonione i okrutnie zagryzane przez stado. Wilki nie przestrzegają też okresów, w których myśliwym polować nie wolno – właśnie ze względów humanitarnych”.

Widzimy więc pewien brak logiki w „humanitarnym” podejściu ekologów do spraw zabijania dzikich zwierząt.

Ogólniej – to także wypaczone stanowisko, że zwierzęta i ich cele bytowe są ważniejsze niż ludzie. Można się spierać na temat szczególnych przypadków, ale generalnie obowiązuje właśnie taka nowomowa i ideologia (w tym wojowniczy wegetarianizm napędzający nawet politykę). Istnieje też spore nieporozumienie co do tego, co jest ekologiczne – patrz np. Ekologiczne?

W Warszawie podczas manifestacji i w innych wypowiedziach było pomstowanie na prezydenta Trzaskowskiego, że … próbuje coś zaradzić. Inna sprawa, że nieudolnie, a nawet przepraszał, że działa zbyt … ostro. Ale przed nim (za prezydentury Gronkiewicz w Warszawie) prawie nie było tego niszczenia lasów miejskich i parków. Zatem swoją miękką postawą Trzaskowski raczej wspiera „ekologów”, którzy chętnie wygoniliby…ludzi do lasu, a nie dziki. Bzdurne jest twierdzenie, że ludzie zabierają dzikom ich tereny, gdy odnieść to do szerokiego centrum miasta, gdzie nigdy ich nie było, a są.
Zawdzięczamy to także tym, którzy dziki dokarmiają i przez to zachęcają je do penetrowania miasta.
Jest to też wynik wzrostu liczebności wielu gatunków w lasach. Teść mojego syna jest od dziesięcioleci aktywnym myśliwym, działa w kółku łowieckim. On i członkowie tego koła poświadczają — nigdy nie było tyle zwierzyny w lesie. Jedne wypychają drugie w poszukiwaniu jedzenia.

Na koniec – chociaż dysponuję większym opracowaniem dotyczącym stosunku rządów i społeczeństw Europy do łowiectwa i myśliwych, to podam tylko istotne w naszym kontekście fragmenty.

Łowiectwo w Europie to nadal żywa tradycja kulturowa, ekonomiczna i ekologiczna. W Europie jest ok. 7 milionów zarejestrowanych myśliwych (dane FACE – European Federation for Hunting and Conservation). Stanowi to ważny element gospodarki (szacunkowo 180 mld euro rocznie razem z strzelectwem) i zarządzania dziką przyrodą (kontrola populacji jeleni, dzików, wilków itp.).
Badania na zlecenie FACE pokazują, że 77% Europejczyków akceptuje lub jest neutralnych wobec międzynarodowego łowiectwa i zatrzymywania części zwierząt (tzw. „trophy hunting” – poroża, rogi). Tylko 23% jest przeciw – w przeciwieństwie do twierdzeń organizacji praw zwierząt (np. Humane Society International), które mówiły o 85% opozycji. Najwyższa akceptacja jest w Danii (90%+), Polsce (ok. 62% akceptacji) i Niemczech.

Gdzie dominuje podejście liberalne? (łatwiejszy dostęp, duża rola prywatna/tradycyjna, kulturowa akceptacja):
Francja – największa liczba myśliwych w Europie (>1 mln). System mieszany: prawa prywatne + communal hunting associations (ACCA). Poluje się na ok. 90 gatunków. Rząd traktuje łowiectwo jako ważny element kultury i gospodarki wiejskiej (pulsarvision.com).
Hiszpania – zdecentralizowany, silna rola właścicieli gruntów (prywatne regulacje). Duża różnorodność gatunków (ibeksy, dziki). Łowiectwo traktowane jako biznes i tradycja. (zakazpolowania.pl)
Skandynawia (Szwecja, Norwegia, Finlandia, Dania) – bardzo wysoka gęstość myśliwych (Finlandia lider per capita ok. 6%, Norwegia lokalnie nawet 10-20% mężczyzn). Kultura łowiecka głęboko zakorzeniona, łowiectwo postrzegane jako zarządzanie zasobami i tradycja.
Węgry, Polska, Słowacja, Włochy (częściowo) – silna tradycja, systemy mieszane (w Polsce scentralizowany, ale kulturowo akceptowany). Węgry słyną z trofeów i turystyki łowieckiej. W Polsce i krajach bałtyckich łowiectwo ma status misji publicznej (kontrola szkód w lesie i rolnictwie) (awsassets.panda.org)
Dlaczego liberalne? Silna tradycja wiejska, rola myśliwych w kontroli populacji (dziki, jelenie, wilki), korzyści ekonomiczne (mięso, turystyka), mniejsza presja miejskich ruchów praw zwierząt.
Występujące gdzieniegdzie podejście restrykcyjne wynika z silnego ruchu praw zwierząt od lat 80./90. oraz z urbanizacji (mniejsza więź z przyrodą), obaw o bezpieczeństwo i wypadki. Są też unijne dyrektywy ochrony ptaków i siedlisk, presja ekologiczna i zaostrzenie regulacji, bo wzrasta wpływ organizacji animal rights i zielonych partii, w tym wzrost ochrony dużych drapieżników (wilki, niedźwiedzie) po latach 90.

Ostatnie 10–15 lat (2015–2026) to częściowy odwrót (reakcja na „przegięcia”) i polaryzacja. Przyczyniła się rosnąca populacja wilków (>20 tys. w Europie) powodująca konflikty z rolnictwem i hodowlą. Przykładowo w 2024–2025 UE zmieniła status wilka z „ściśle chronionego” na „chroniony” .

Podsumowując trend: od ideologicznego zaostrzenia (prawa zwierząt + ochrona przyrody) do pragmatycznego balansu (zrównoważone zarządzanie + reakcja na konflikty z przyrodą). Rządy coraz częściej słuchają wsi, ale presja miejska i unijna (bezpieczeństwo, dobrostan zwierząt) pozostaje silna.

Mój pogląd na tytułowy temat nie jest więc odosobniony.

 

Z osobliwej osobistej historii

lupa ++

Znajdują ci, którzy szukają.

Bardzo rzadko udostępniam publicznie coś z prywatnej korespondencji.
Tym razem jednak pokażę fragment listu do internetowego znajomego, z którym miałem dyskusję.
Publikuje on ciekawe treści, i to takie, które pasują do jednego z moich zainteresowań, więc jest o czym rozmawiać.
Natomiast nie znał on historii, jaka stoi za tym zainteresowaniem, i wypadało to w skrócie opowiedzieć.
Na tym blogu już po części to ujawniałem, ale nie było moim celem, by wciągać go w szukanie.

Oto ów fragment.

… Ogólnie jestem dość zabiegany i chociaż często siedzę przy komputerze, to skupiam się na swojej pracy, zainteresowaniach i nad tym, co uważam za potrzeby chwili (obecnie to głównie gorący czas polityki i obalania kłamstw, a ze względu na szczególne praktyczne zainteresowania – w zakresie zdrowia).
Ale jestem z podobnej [do Twojej] „bajki”,  jeśli chodzi o próby głębszego rozumienia świata. To szeroki temat, który poznawałem i „ćwiczyłem” przed wieloma laty przez setki lektur i korespondencji. Jeśli jesteś z Warszawy, to wystarczy zajrzeć do księgarni Nieznanego Świata, gdzie mają/mieli tysiące(?) książek o takiej tematyce. Różne ujęcia, poglądy, różny poziom wglądu. Przykładowo, mam i przeczytałem bodajże wszystkie książki Walscha, Zelanda, wiele książek z serii  wyd. Limbus, Igora Witkowskiego, częściowo Kryona (via L. Carrol) itd. itd. (ew. podeślę Ci listę).  Prenumerowałem Nexusa, „Nieznany Świat”, przedtem inne podobne periodyki. W osobistej bibliotece (ok. 2500 książek) na  podobne tematy było ich chyba prawie połowa  (obecnie nieco ten profil ograniczyłem).
Ze swojej strony przykładowo „prawo przyciągania” i powiązane tematy poruszałem obszernie na nieistniejącej już stronie L-earn.net, a bardziej zrozumiałe dla przeciętnego czytelnika wprawki pozostawiły ślad na prowizorycznej stroniczce https://spelnijmarzenia.pl.tl/ z 2008 r. (a tam podstrona spelnijmarzenia.pl.tl/Artyku%26%23322%3By.htm ).
Nie trzeba dodawać, że sporo się zmieniło na świecie w takiej narracji, trochę rodem z New Age, i także w moich poglądach.
To mam za sobą , więc potem nie dodawałem tam nic ani nawet nie zaglądałem od wielu lat. Myślałem, by zastąpić te miejsca grupą dyskusyjną na FB, co kiedyś zrobiłem, zakładając facebook.com/groups/twojrozwoj. Ma ok. 7 000 grupowiczów i już dość dawno przestałem nad tym panować, bo trudno ogarnąć wszystkie wpisy,  gdzie niektóre są bez większego sensu. Puściłem tę grupę „samopas”, bo nie mam czasu na moderację, a ciężko namówić kogoś, by się tego podjął. Wpadam tam rzadko. Ale myślę, że przydałyby się tam głosy podobne do Twoich.
Obecnie bardziej odwiedzam wpisy jak np. justempowerme.com/question-answers-glossary/ i w ogóle stronę Pameli JZ (o tym za chwilę), oraz źródła, z których i ona korzysta, dużo rzadziej (bo z pewną rezerwą) przekazy od Lisy Renee (justempowerme.com/who-is-lisa-renee-of-energetic-synthesis-what-is-ascension-plan-b/) i podobne, ale jest też dużo ciekawych treści na Telegramie. Tam nie piszę – tylko podpatruję. Także na wielu podobnych portalach.
Powracając do PJZ są tam zebrane informacje o Kimberly Ann Goguen (w skrócie KAG) w justempowerme.com/who-is-kimberly-ann-goguen-aka-kim-possible/ (glosariusz, margines z tagami itp.), przy czym mam o Kimberly swoje własne dossier (czasem lepsze?) – z tego tytułu, że obserwuję KAG bodajże dłużej niż Pamela (ok. 10 lat). Relacjonuję jej raporty.
KAG (IMO) jest najbardziej na świecie wtajemniczona w to, co się dzieje i co nas czeka. Wg niej owo przejście do 5. wymiaru, czy jak to nazwać, które głosisz,  nastąpi wcześniej niż do 2050 r. Ale nie dla wszystkich ludzi, ponieważ niektórzy są „niereformowalni” oraz nie są w istocie ludźmi. Pomimo dużej wiedzy na ten temat, ona nie epatuje jakimiś odjechanymi przepowiedniami ani telepatycznymi przekazami (channeling) z kosmosu. Stąpa trzeźwo po ziemi i konsekwentnie realizuje projekt CARE (Center of Amity and Restoration of Earth), którego jest założycielką. Historia KAG jest długa i „epicka”. Może się mylę, ale „postawiłem na tę kartę”, bo w Polsce jest raczej mało osób, które o niej wiedzą (oprócz służb i niektórych polityków, ponieważ dostają od niej informacje/ostrzeżenia). Zatem wypełniam pewną lukę informacyjną.
Poświeciłem jej raportom sporo pracy (parę tysięcy wpisów/artykułów) na portalu locusmind.one, ale wszystko przepadło (dwukrotnie!) przez niefrasobliwość admina – cały portal i konta wielu ludzi wcięło przez jakieś jego zaległości w opłatach/inne zaniedbania (obecnie znów coś kombinuje podejrzanego).
Tylko w małej części udało mi się odtworzyć pojedyncze wpisy i w ograniczonym zakresie kontynuuję (wplatam) ten konkretny temat na gab.com/etsaman3 (tamże też dla osób bardziej poszukujących aktualnych sensacji okresowo pokazuję raporty Benjamina Fulforda, ale te z dystansem).

Na X (i w ogóle) z tymi sprawami raczej się nie wychylam (kto wie, to i tak znajdzie), ponieważ znając większość swoich odbiorców, nie to ich teraz interesuje, ani prawdopodobnie nie są gotowi na takie treści (oczywiście z wyjątkami – śledzimy obaj podobne profile) i prawdopodobnie mogliby zakwalifikować mnie (nas?) do szurów lub fantastów nie wyłączając głupawych komentarzy.
Moją bolączką praktyczną jest brak czasu na ogarnięcie wszystkich interesujących tematów (przekleństwo ciekawości). Zatem kończę i ten list, tym bardziej, że wzywa mnie „obowiązkowy” spacer i zew ruchu dla zdrowia i podziwiania wiosny.

Pozdrawiam!

___

Czytelniku — jeśli zaintrygowała Cię poruszona tematyka — znajdziesz o niej na tym blogu dużo więcej.

Sytuacja polityczna na świecie 12.04

Wiele wątków w ujęciu krytycznym z podaniem źródeł i opinii autora, miejscami satyrycznie. Ujawnienie fiaska szeregu operacji Amerykanów, opór i determinacja Iranu. Impas narasta.
(materiał reblogowany – zajrzyj do źródła)

Kto jest winny?

za kurtyną


Jaś z pierwszej klasy:

prose pani – to ON zaczął!

Winny – czego?

W tym wpisie nie będę się powtarzał na temat różnych win związanych z Covid, szczepionkami, WHO itp. i głównie skupię się tylko na jednym aspekcie, który, mimo wielu zapatrywań ludzi na ten temat, prawdopodobnie uderzy każdego – świadomościowo i… po kieszeni.
Pomimo że i o tym pisałem, to wyręczę się miejscami cytatami tych, którzy tę sprawę nagłaśniają z zasięgami tysiąc razy większymi od moich.

Biohaker Mateusz:
Pfizer, korporacja, która ma grubo ponad 100 przegranych spraw sądowych na violationtracker.org (głównie za fałszowanie …danych badawczych), właśnie chce zmusić ciebie i mnie do wypłacenia im 6 MILIARDÓW złotych odszkodowania.

Za co? Ano za to, że tzw. kowidianie, czyli ok. połowa polskiego społeczeństwa podatna na socjotechniki wpływu, wrócili z „kraju niebezpiecznych fantazji” i nie chcieli brać więcej genetycznych, eksperymentalnych bubli w zastrzykach na Covid19.

Tymczasem ówczesny rząd zakontraktował miliony nadmiarowych szpryc, po czym ich nie odebrał i nie zapłacił, bo…nie było komu brać. Multimilionowe kampanie reklamowe z Pazurą, youtuberami, celebrytami i nagrodami nie przyniosły oczekiwanego przez lobby farmaceutyczne skutku.

Co więcej, ilość badań wskazujących na toksyczne działanie szpryc mRNA od Pfizera jest obecnie porażająca. I to Pfizer powinien płacić wielomiliardowe odszkodowania nam wszystkim, a nie my temu moralnie zbankrutowanemu tworowi.

I nie dajcie się zwieść politycznej nawalance, że to tylko wina rządu PiSu. Patrząc na resztę zachodniego świata, rząd PiS wprowadził plandemię względnie „na miękko”. Gdyby to ekipa Tuska była wtedy u steru mielibyśmy zamordyzm podobny do tego u Niemców. O tym jeszcze dalej…

Nie zmienia to faktu, że skok Pfizera na kasę jest tak obrzydliwy, jak mogliśmy się tego spodziewać po wielokrotnym kryminaliście. Kryminaliście, któremu zaufało 50% wykształconych ponad własny intelekt Polaków. A teraz wszyscy mamy ponownie zapłacić za ich naiwność.
— (LK)
Zanim jednak o tych zarzutach, wrócę krótko do samego żądania owych 6 miliardów – jeśli ktoś jeszcze nie wie (?!), o co chodzi. Otóż Sąd w Belgii właśnie zobowiązał Polskę do odbioru 64 mln dawek szczepionek przeciw COVID-19 oraz zapłaty ok. 5,6 mld zł. Wyrok jest jeszcze nieprawomocny.
Czyli są tu dwa komponenty: zaplata i odbiór zdezaktualizowanych szczepionek do utylizacji. A ta utylizacja to kolejny miliardowy koszt.

Aktywnie sprawę nagłaśnia poseł Grzegorz Płaczek, zwłaszcza na X (@placzekgrzegorz).
3 kwietnia pisał:
W całej sprawie pomiędzy Polską a firmą Pfizer należy nie tyle skupić się na brukselskim sporze, co na tym, KTO rekomendował i narzucił Komisji Europejskiej patologicznie zawyżoną liczbę dawek szczepionek przeciw C-19, którą ostatecznie kraje zamówiły? Otóż odpowiedzi udzielił prawnik reprezentujący firmę Pfizer podczas rozprawy w Brukseli. Odpowiedź jest jasna i prosta – to WHO! Problem jednak polega na tym, że na styczniowej rozprawie w Brukseli ani polskiego rządu, ani polskich dziennikarzy nie było, więc skąd mają to wiedzieć? Na rozprawie był obecny tylko jeden polski poseł – ja. Prawda jest taka, że to WHO zasugerowała Komisji Europejskiej (na przełomie 2020 i 2021 r.) liczbę dawek, które powinny zostać zakupione przez Komisję Europejską dla państw członkowskich EU). Nikomu ani teraz, ani wówczas nie przeszkadzało, że firma Pfizer jest ściśle powiązana z WHO – od lat jest kluczowym dostawcą szczepionek w sojuszu Gavi (The Vaccine Alliance), który jest jednym z największych partnerów finansowych WHO oraz że Pfizer jest jednocześnie częścią COVAX – międzynarodowej inicjatywy nadzorowanej przez… WHO. Co więcej – Gavi jest od lat jednym z największych sponsorów Światowej Organizacji Zdrowia, a COVAX jest inicjatywą, której działania są finansowane między innymi… przez to samo Gavi. Polski rząd dziś robi zasłonę dymną i będzie teraz analizować, czy „można było się wycofać”?
Bez żartów, Panie i Panowie. Kluczowe pytanie brzmi: dlaczego nikt nie bił na alarm wtedy, gdy zapadały decyzje o skali zamówień, i dlaczego nikt nie żądał pełnej jawności procesu: kto rekomendował wolumeny, kto je zatwierdzał i na czyją odpowiedzialność? Bo jeśli państwo polskie nie potrafi odpowiedzieć na te pytania, to znaczy, że nie kontroluje procesu – a jedynie płaci rachunki za cudze decyzje. Nie ma wątpliwości, że konfliktem interesów, patologią i lepką pajęczyną powiązań śmierdzi tu na kilometr. Polacy, nie dajcie się zwieść!


Na czym, oprócz samego brudnego biznesu, polegają winy Pfizera? Obszerny temat, ale w skrócie:

G. Płaczek: W bazie NOP-ów VAERS zarejestrowano do tej pory ponad milion NOP-ów po podaniu szczepionki przeciw covidowi, w tym prawie 20 000 zgonów [dodam, że do tej bazy zgłaszanych jest tylko ok. 1% rzeczywistych wydarzeń]. Średnio rozgarnięty polityk wiedziałby, co zrobić z tymi danymi. Polscy politycy zaś dali się Pfizerowi zapędzić w kozi róg, zwalają na siebie winę, kto winien zamówienia milionów niepotrzebnych dawek i zastanawiają się,  jak uniknąć zapłacenia zasądzonej przez belgijski sąd kary 6 mld zł. A niektórzy polscy naukowcy czy dziennikarze, którzy wciskali trefny towar, do tej pory udają głupa i twierdzą, że szczepionki uratowały miliony ludzkich istnień (opierając się na zmanipulowanych modelach matematycznych, a nie na danych epidemiologicznych).

W innym wpisie G. Płaczka:
…przypatruję się hipokryzji polityków obecnego rządu w kwestii szczepionek i przegranej przez Polskę batalii z firmą Pfizer w belgijskim sądzie. Co za obrzydliwy obraz polskich polityków. Jak widać, ani premier Donald Tusk, ani grupa polityków obecnie trzymająca władzę nie pamiętają już, jak w 2021 roku naciskali na obowiązkowe szczepienia Polaków i na przyspieszenie procesu zakupu dawek szczepionek niemal od każdego i w jak największych ilościach! Cóż [teraz] za brawurowy zwrot akcji. Wszyscy jesteście tacy sami. Naprawdę traktujcie Państwo Polaków w obecnej koalicji rządzącej jak idiotów? No to przypomnę Polakom kilka faktów i wypowiedzi ówczesnej opozycji, żeby nic nie umknęło naszej pamięci:
W styczniu 2021 roku Cezary Tomczyk (ówczesny szef klubu KO) domagał się wyjaśnień od PiS-u, dlaczego Polska nie skorzystała z pełnego limitu szczepionek, który nam przysługiwał. Wskazywał, że błąd, który może kosztować życie i zdrowie Polaków.
Marcin Kierwiński (sekretarz generalny PO) wskazywał, że „polski rząd powinien negocjować umowy z producentami szczepionek na dostawę dodatkowych dawek poza Unią Europejską”. Mówił, że „Polska powinna przyjąć szczepionki wynegocjowane przez Unię, ale jednocześnie szukać własnych ścieżek, by proces przyspieszyć”. Twierdził również, że „jeśli Unia dostarcza za mało, rząd powinien być aktywny na każdym możliwym polu, by te szczepionki zdobyć. Rezygnacja z jakiejkolwiek puli, która nam przysługuje, to działanie na szkodę państwa”.
Dariusz Joński na platformie X w 2021 roku pisał, że „rząd PiS zrezygnował z zakupu blisko 7 mln dawek szczepionki Moderna. To sabotaż! W czasie, gdy ludzie umierają, a gospodarka stoi, każda dawka jest na wagę złota”.
Borys Budka (ówczesny przewodniczący PO) w 2021 roku mówił: „zamiast walczyć o każdą dawkę, rząd Morawieckiego lekką ręką rezygnuje z milionów szczepionek. To pokazuje całkowitą bezradność i brak strategii”.
Premier Donald Tusk w 2021 roku w Gdańsku grzmiał, że rząd boi się „podjąć decyzje o powszechnym dostępie i promocji szczepień” zachęcając do zakupu szczepionek. Co więcej, w listopadzie 2021 roku twierdził, że „rząd abdykował. Nie ma odwagi, by wprowadzić mechanizmy, które sprawią, że szczepienia będą naprawdę masowe i skuteczne. To jest kapitulacja przed chorobą”.
Bartosz Arłukowicz (były minister zdrowia) w 2021 roku wytykał rządowi, że Polska otrzymuje za mało dawek w porównaniu do potrzeb, mówiąc, że „rząd musi przestać opowiadać bajki o logistyce, a zacząć realnie ściągać szczepionki do Polski.”
Michał Szczerba w 2021 r., podczas kontroli w KPRM i MZ, oznajmiał, że sprawdza „dlaczego Polska nie zakontraktowała wszystkich dostępnych opcji dodatkowych. Każdy dzień zwłoki to kolejne ofiary. Rząd musi kupować wszystko, co jest dostępne i bezpieczne”.
Nie ulega wątpliwości, że ówczesny rządu PiS-u (a zwłaszcza Minister Zdrowia – Adam Niedzielski) w kwestii zakupu szczepionek zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie i winni powinni za ten stan rzeczy odpowiedzieć, ale to nikt inny, jak politycy Koalicji Obywatelskiej zarzucali wówczas politykom PiS-u, iż jakakolwiek rezygnacja z dodatkowych dawek szczepionek jest błędem, który opóźni proces „powrotu do normalności”. Niemal wszyscy – jak jeden mąż – zarówno w KO i PiS popieraliście zamykanie ludzi w domach, wprowadzanie lockdown’ów i niekontrolowanie-patologiczny zakup szczepionek, stając ramię w ramię z Ursulą von der Leyen. Polacy – nie dajcie się oszukać! Klasa polityczna sięgnęła w Polsce bruku. Chociaż nie wiem, czy powinienem używać słowa „klasa”.

Tamże na X @coolfonpl pisze:
Rząd Polski mógł w sprawie szczepionek pójść drogą prokuratora Teksasu, który oskarżył Pfizer o oszustwo. Dzięki temu można było uzyskać nieważność umowy z Pfizerem w sprawie „szczepionek”. Ale nie, plan był taki, że mamy za nie zapłacić, wraz z odsetkami.

A poseł Skalik @Wlodek_Skalik:
Ponawiam pytanie: kto odpowie za zmarnowanie 5 miliardów (podkreślam, 5 miliardów) złotych na zakup nikomu niepotrzebnych, wątpliwych preparatów „medycznych”? Kto na tym zarobił, ile wziął, z kim się podzielił i dlaczego NIKT jeszcze nie siedzi za to…

G. Płaczek kontynuuje

„… (wina) PiS – i słusznie. Tutaj Pana popieram. Ale jednocześnie pojawia się zasadnicze pytanie, Panie premierze: dlaczego nie było woli po stronie Pana rządu, by powołać komisję badającą nieprawidłowości państwa polskiego i skrajnie patologiczne decyzje polityczne podejmowane w czasie lockdown’ów? Osobiście przekazałem na Pana ręce wniosek w tej sprawie. Wysyłałem także w tej sprawie liczne pisma oraz zgłaszałem nieprawidłowości na Prokuraturę. Temat jednak został politycznie zamieciony pod dywan! A przecież Pan wie, że sprawa umowy z Pfizerem to tylko wierzchołek góry lodowej. Mieliście Państwo ukarać winnych – no chyba, że patologie znacznie wykraczają poza jedną partię..? Ale zgnilizna państwa…

Od siebie (LK) dodam, że wina leży w ignorancji, korupcji i podległości ideologiczno-politycznej.
Te trzy często splatające się komponenty można krótko opisać tak:

Ignorancja polegała na braku wiedzy decydentów, że szczepionki nie były skuteczne ani bezpieczne (co wskazywali różni bardziej dociekliwi, a nawet producenci, ponieważ ulotki podawały możliwe powikłania oraz konieczność stwierdzenia braku przeciwwskazań przy podawaniu).
Ten aspekt często i z obszernym powoływaniem źródeł naukowych punktuje od dawna dr Piotr Witczak, zarówno w szeregu postów na X z Fundacja Ordo Medicus (@OrdoMedicus) jak i indywidualnie – @PiotrWitczak_

Korupcja. O nią najbardziej podejrzewana jest Ursula von der Leyen przez swoje tajne konszachty z Pfizierem oraz interesy męża, ale cała otoczka działań pandemicznych obfituje w przypadki i podejrzenia korupcji wśród pośredników. W tym konflikty interesów szeregu lekarzy, którzy brali pieniądze od producentów szczepionek za ich polecanie, a w szpitalach premie za wykonywanie iniekcji.
Podległość narracji WHO i KE podtrzymywała te patologie. Duży temat wykraczający poza same szczepionki, ponieważ dotyczy psucia nauki w szerszym zakresie.

Duża wina spada na lekarzy i „ekspertów” (też na ogół lekarzy), ponieważ to na ich opiniach opierali się decydenci, którzy często nie mieli pojęcia o sprawach merytorycznych i realizowali wspomnianą polityczno-ideologiczną podległość.
O ile politycy oprócz braku wiedzy często działają pod publikę (w tym przypadku celowo zastraszaną „śmiercionośnym wirusem”), to lekarze wykonujący zawód zaufania społecznego, ale ze stosowną wiedzą (powinna być aktualizowana!) sprzeniewierzali się swojej misji.

Te i inne aspekty tytułowego tematu miałem w obszerniejszym wyborze, ale w pewnym momencie edytor WP „wciął” mi kolejne uzupełnienia. Uznałem zatem, że nie będę żmudnie szperał od nowa i to, co jest, już wystarczy.

PS. Ponieważ korzystam z wpisów publicznych, zakładam, że mogę je tutaj cytować, podając autorów.

Satysfakcja?

Science

„A nie mówiłem?”

Mam mieszane uczucia, gdy okazuje się, że miałem rację,  gdy dotyczy to spraw i poglądów, które nie powinny się wydarzyć, bo niosą cierpienie, straty, zniewolenie itp.

Zatem pokazanie, że tak właśnie się działo,  jest wątpliwą satysfakcją mimo własnej racji.
Z drugiej strony — zła ocena, uleganie złudzeniom i kłamstwom są jeszcze gorsze, bo wspomagają to zło w postaci bierności lub zgody. Cóż, nie zawsze i nie od razu rozpoznawałem wszystkie takie kontrowersyjne zagadnienia, ale ostatecznie sądzę, że idę dobrą drogą.
Co konkretnie mam na myśli?
To dużo tematów, które tu poruszałem, pokazując błędy nawet rzekomych specjalistów, polityków, dziennikarzy itd.
Wstępem może być wpis Klucz, w którym wspomniałem o ogólnym podejściu do tematu rozpoznania prawdy, zrozumienia mechanizmów propagandy i polityki. To, co opisuję poniżej, ma tam zasygnalizowane podtematy, ale Klucz będzie miał jeszcze swój ciąg dalszy, by podtematy te rozwinąć. Jednak obecnie chciałbym pokazać, jak to podejście sprawdziło się w praktyce.

Można jeszcze wskazać wpis Metoda, który poniekąd pokazuje podobne podejście.
Pokażę przykłady, możliwie krótko, siłą rzeczy przeglądowo, przywołując niektóre materiały z tego bloga i zewnętrzne.
Podaję linki do tych materiałów, by skrócić artykuł. Wiem, że to nielubiane przez wielu, ale, przepraszając za takie podejście, sądzę, że każdy zajrzy do tych zewnętrznych materiałów, które go interesują, a inne może opuścić.

Podzielę to na tematy główne oznaczane literami A, B, C, …

A. Temat, który bodajże najczęściej poruszam, dotyczy zdrowia w różnych aspektach. Od 2007 roku, po wcześniejszych przyczynkach od 2002 na nieistniejącej już stronie L-earn.net, zawartość strony LepszeZdrowie.info (LZ) dotyczyła właśnie takich zagadnień.
W tamtejszych działach ANTY i częściowo INNE pokazywałem błędy i oszustwa medycyny biorące się pierwotnie z ponad stuletniego rugowania metod i środków naturalnych za sprawą doktryny rockefellerowskiej. Aż dziw bierze, że postępująca zapaść służby zdrowia wciąż nie jest kojarzona z niewłaściwym leczeniem. Już prawie dwie dekady temu tę myśl przedstawiałem w jednym z tutoriali LZ   – Kryzys służby zdrowia (w serwisie Artelis miał 5800 odsłon).
To wszystko było brane za „szurstwo”, ale z biegiem czasu okazywało się prawdą, a nie teorią spiskową.  Jako jeden z wielu przykładów zobacz wykaz z omówieniem kilkudziesięciu książek – Kowidowe książki. Tamże o oszustwie szczepionek („skuteczne i bezpieczne”), co szczególnie ujawniło się w czasie „pandemii”, a teraz coraz częściej traktowane jest jako zbrodnia w skali globalnej. Podobnie ujawnia się niechlubną i wręcz przestępczą rolę WHO, co też dawno pokazywałem, np. w http://lepszezdrowie.info/WHO.htm.  Czyli chodzi nie tylko o nieefektywne leczenie (tak ograniczono wiedzę i możliwości lekarzy), ale o celowe szkodzenie oraz blokowanie skutecznych metod – włącznie z karaniem za skuteczność. Nawet dekretując, że np. leczenie raka jest nielegalne.
I znów podobnie w zakresie właściwego żywienia i mitu cholesterolowego. Miałem w tych sprawach rację, co przypieczętowano w USA za sprawą działań Roberta F. Kennedy’ego Jr. oraz coraz liczniejszych przebudzeń i głosów lekarzy i naukowców – patrz też tutejszy wpis Przewrót na wzór kopernikańskiego (to był tylko zarys paru podtematów i przeczytanych źródeł, potem znalazłem dużo więcej). Co do piramidy żywieniowej należy odnieść się nie tylko do uproszczonego diagramu, ale do szerokiego omówienia – ok. 500 stron. I zauważyć, że w kręgach lekarzy i dietetyków, którzy nie ulegali propagandzie biznesu i przemysłu, to nic nowego (patrz np. piramida żywienia dr Josepha Mercoli w jego książce „Siła zdrowych nawyków” z 2015 r.)
Wspomniawszy o medycynie i żywieniu, warto spojrzeć na te dziedziny jako elementy nauki w ogóle.

B. Zakłamana nauka
Od bardzo dawna czułem i nabierałem przekonania, że nauka jest często traktowana instrumentalnie dla celów biznesowych i politycznych, a także jest poletkiem uprawianym przez pseudonaukowców do robienia karier.
Chociaż przykłady mogłem widzieć już przed ok. 40 laty z własnego doświadczenia jako pracownika naukowego, to ilość wątpliwości co do rzetelności nauki narastała potem geometrycznie.
O tzw. „konsensusie naukowym” można powiedzieć, że to podobna mantra jak „zaufaj nauce” lub Evidence Based Medicine (EBM), która ma uciszyć dyskusje, a w rzeczywistości jest często daleka od nauki.

Pozostając przy przykładzie prac nt. zdrowia wymienię trzy znamienne wypowiedzi osób, które były odpowiedzialne za publikacje w renomowanych czasopismach medycznych.

Richard Horton, były naczelny Lancetu, w artykule „What is medicine’s 5 sigma?”, który można nazwać „Połowa badań jest nieprawdziwa” (zmanipulowana, nierzetelna, pod tezę itp.) – Vol 385 April 11, 2015. Pisze że  „Ta sprawa przeciwko nauce jest dosyć oczywista: duża część literatury naukowej, przypuszczam, że połowa, może najzwyczajniej w świecie być nieprawdziwa. Nadszarpnięta badaniami opartymi na zbyt małej próbie z mizernymi wynikami, niemającymi podstaw analizami wyjaśniającymi, jawnym konfliktem interesów, a także z obsesją gonienia za modnymi trendami o małej wartości – nauka uczyniła zwrot ku ciemności.”

Dr Marcia Angel (Harvard Medical School):  „…po prostu nie można już dłużej wierzyć w większość badań klinicznych, jakie są publikowane, ani polegać na ocenie zaufanych lekarzy czy autorytatywnych wytycznych w medycynie. Nie jest mi miło wyciągać taki wniosek, do którego dochodziłam powoli i niechętnie przez 20 lat jako redaktorka The New England Journal of Medicine”.

Arnold Seymour Relman (1923 – 2014), profesor medycyny Uniwersytetu Harvard i były redaktor naczelny New England Medical Journal: „Zawody medyczne są kupowane przez przemysł medyczny, nie tylko w kwestiach praktyki medycznej, ale także nauczania i badań. Instytucje akademickie tego kraju godzą się na to, by stawać się płatnymi agentami przemysłu farmaceutycznego. Uważam to za niegodne.”
itd.
O EBM sam napisałem na LZ co najmniej 5 artykułów.
A w ostatnich dekadach niesławny Robert Maxwell stał na czele systemu czasopism naukowych, który przez dziesięciolecia dyktował, co uznawano za prawdę naukową. Bill Gates zainwestował 10 milionów dolarów w serwis ResearchGate… platformę liczącą 25 MILIONÓW członków. Epstein i Gates decydowali, które badania były promowane… i które pozostawały w cieniu (patrz https://x.com/_JustMr__/status/2031489010737017232  !)
Krótko o tym, czym jest/na czym polega nauka – https://x.com/newstart_2024/status/2025550146797199442 .
Uznaję też motto: „Nauka polega na podważaniu wszystkiego, co można podważyć, bo tylko dzięki temu można wykryć to, czego podważyć się nie da” (prof. Tadeusz Kotarbiński).
Tak więc, wątpiąc przez dekady w rzetelność nauk medycznych (chociaż nie generalizując!)  – miałem rację.  Kolejna wątpliwa satysfakcja.
Mógłbym jeszcze długo na ten temat, ale przechodzę do kolejnego podtematu…

C. Mit klimatyczny i jego konsekwencje.
O tym też wielokrotnie pisałem, ale przecież nie jestem w tym oryginalny.
Temat mocno obwarowany poprawnością polityczną i cenzurą. Borykałem się z tym, widząc, jak moje wpisy i artykuły znikają w sieci – patrz np. Taki mamy klimat…
Owszem, czyste powietrze i racjonalne dysponowanie energią, wodą i biomasą  jest ważne, ale nie na to kładzie się główny nacisk, albo robi się to zupełnie niewłaściwie.
Mnożą się kolejne ujawnienia przekrętu klimatycznego, jak drenuje się narody i rządy opłatami klimatycznymi opartymi na błędnych założeniach przesadzających z wpływem człowieka na klimat — to wielka machina generowania pieniędzy „z powietrza”.  Z wielu materiałów na ten temat mamy podsumowanie, jak to Życie w zakłamaniu – zobacz tam film, dodatkowe materiały .
Nigdy nie wierzyłem w tę legendę zmiany klimatu w aspekcie globalnym.
A jeśli już mówić o wpływie ludzi na pogodę, to oprócz celowych podpaleń, tak, to jest jak najbardziej możliwe … za przyczyną broni pogodowej i programów militarnych. Osobny temat, który sygnalizowałem chyba od 2007 r. Najczęściej ostatnio na X — jeśli używasz tej platformy, wpisz from:etsaman2 chemtrails. A na tym blogu parokrotnie – np.  Chemtrails – alert , z odnośnikami. A potem w sieci było wiele kolejnych analiz i dowodów na używanie takich narzędzi.  A ostatnio nawet oficjalnie. Jedno z podsumowań: https://gab.com/etsaman3/posts/115759520141915707 . Chemtrails mają różne oblicza i zastosowanie. Podobnie  jak technologia 5G, a nawet w ogóle różne promieniowania, które nie tylko mogą szkodzić zdrowotnie, ale i służyć do sterowania ludźmi. Ostatnio okazało się, że nawet samochody elektryczne i hybrydowe zagrażają promieniowaniem przekraczającym sto razy normy bezpieczeństwa .
W tych obu sprawach byłem oskarżany i wyśmiewany za „teorie spiskowe”, ale znów wychodzi na to, że miałem rację. Trzymałem się po prostu zasady przezorności, a nie technokratycznych zachwytów wokół „postępu”.

D.  Z tym wiąże się temat ekologii i energetyki – we wzajemnym powiązaniu.
I o tym pisałem wielokrotnie. Sama ekologia może mieć wiele znaczeń. Co jest ekologiczne w naszym wymiarze? Znany jest ekoterroryzm w szeregu dziedzinach, w tym ruch „animalistów”, dla których zwierzęta, łącznie ze szkodnikami, są ważniejsze od ludzi (hm, czasem faktycznie pewne jednostki są od nich gorsze), gdy niszczy się rolnictwo i hodowlę (ostatnio przykładowo przez bezkrytyczne związki z Mercosur i ich forsowanie).

Skupię się jednak szczególnie na zagadnieniu ekologii w kontekście energetyki. Jeśli chodzi o CO₂, tzw. ślad węglowy to kolejny przekręt — wpływ człowieka na klimat jest bardzo mały, a Europy, w tym Polski, i pojedynczych ludzi schodzi do wielkości pomijalnych. Jest w tym wiele hipokryzji „ekologów” i polityków, którzy np. nie widzą i nie piętnują aktualnie prowadzonych wojen, które o rzędy wielkości więcej emitują CO₂ i pyłów niż zwykła działalność człowieka. W samej Strefie Gazy wojna Izraela doprowadziła do uwolnienia do atmosfery 33 milionów ton ekwiwalentu CO₂. Odpowiada to ilości gazów cieplarnianych emitowanych przez Jordanię w ciągu całego roku. Powodują też uwalnianie toksycznych zanieczyszczeń, które prawdopodobnie będą utrzymywać się przez dziesiątki lat, zatruwając środowisko i stwarzając zagrożenie dla zdrowia. Podobnie wielu polityków głoszących „klęskę klimatyczną” i piętnujących szeregowych ludzi za ślad węglowy, a często używających swoich prywatnych samolotów do dalekich podróży. Jest już sporo książek i konferencji demaskujących przekręt klimatyczny, u nas np. https://ordomedicus.org/czy-czlowiek-wplywa-na-klimat-konferencja-w-sejmie/

Jesteśmy potęgą energetyczną, jeśli uwzględnić krajowe złoża węgla (olbrzymie), gazu, ropy oraz geotermii. Są opracowywane metody podziemnego zgazowywania węgla, podobnie jak są gotowe i używane (niestety na małą skalę, bo blokowane?) piece bezdymne/bezpyłowe.  Na fali przekrętu klimatycznego wymuszono na Europie odchodzenie od węgla, paliw ropopochodnych, a nawet gazu (mimo że przedtem zachęcano do pieców gazowych). To podejście pokazało fatalne skutki gospodarcze, co ostatnio dostrzeżono w Niemczech w obliczu wielkiego kryzysu i utracenia konkurencyjności. Już  wcześniej pisałem, że to niemądre i szkodliwe oraz optowałem za energetyką rozproszoną. Krytykowałem duże elektrownie atomowe pod różnymi względami , ale w warunkach obecnych, gdy wszystko inne się zamyka i niszczy, jestem skłonny uznać, że jest to rozsądne rozwiązanie, zwłaszcza w modelu SMR. Ale nadal kosztowne i praktycznie do wprowadzenia nie wiadomo kiedy. Nawet mimo wielkich kosztów Niemcy wolą jednak wrócić do elektrowni atomowych.
Ekologiczni fanatycy – bez pojęcia ekonomicznego i uwiedzeni utopijną ideologią „walki z klimatem” na siłę prą w kierunku farm turbin wiatrowych, paneli słonecznych na dużych obszarach. Ma to pewien sens w indywidualnej skali (energetyka rozproszona na własnych zasadach), natomiast świat przekonuje się, jak to było złudne i szkodliwe. Obliczenia pokazują, że np. morskie farmy wiatrowe per saldo wygenerują stratę, że w ogóle posadowienie dużych wiatraków pochłania niesamowite ilości stali, betonu, energii i pracy. Mało kto zauważa, że polski plan farm wiatrowych na morzu w samym wykonawstwie zakłada koszt 500 miliardów zł. Czyli więcej niż SAFE, który tak bulwersuje polityków (i słusznie ze strony oponentów). A na dodatek nikt w rządzie nie ma nad tym pełnej kontroli – patrz np.  https://x.com/RuchNarodowy/status/2032141066779181263
Wiele wiatraków ma sens tylko przy państwowych dotacjach. Ponadto szkodzą środowisku i zdrowiu. Dlatego szereg funduszy i organizacji na świecie, które wspomagały energetykę wiatrową, wycofuje się z branży.
Także nikt nie chce ponosić kosztów utylizacji turbin wiatrowych. Do 2050 roku na wysypiska trafi 133 miliony ton.  Tylko w tym roku zostanie wycofanych kilkanaście tysięcy turbin, z którymi nie ma co zrobić.  Oszuści składają turbiny i porzucają wysypiska, gdy już są przepełnione albo gdy prokuratura się nimi zaczyna interesować. Już były przypadki, gdy Niemcy podrzucali zużyte wiatraki sąsiadom.
Kolejny problem to panele słoneczne, co do których amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) przewiduje, że do 2030 roku liczba wyrzuconych paneli słonecznych wzrośnie do miliona ton. Zawierają one ołów, kadm i inne szkodliwe metale ciężkie. Zarówno wiatraki, jak i panele słoneczne są podatne na zniszczenie w czasie huraganów lub nawet silniejszych wiatrów lub gradu. Przykładowo, niedawno została zniszczona  przez silną burzę farma 180 000 paneli słonecznych w Wheatfield w Indianie. Z lotu ptaka widać ogrom zniszczeń. Władze informują o zanieczyszczeniu gleby z tego powodu.
Nie neguję OZE w postaci mniejszych i lokalnych rozwiązań (energetyka rozproszona na usługach gmin, a nawet pojedynczych gospodarstw), które nie wymagają zarówno dużych nakładów na ich budowę, jak i na drogie i kosztowne w utrzymaniu linie przesyłowe dalekiego zasięgu. Potrzebny jest rozsądny mix energetyczny.
By zakończyć ten temat, który i tak ująłem skrótowo, to osobiście stawiałbym znacznie bardziej na geotermię i … nowe (lub stare, ale ukrywane przez monopol energetyczny) technologie taniej energii. Są coraz to nowsze „jaskółki” takich technologii np.  Rośliny wytwarzają paliwo z promieniowania słonecznego (kolejna innowacja z Chin).

E. Na zakończenie tej skróconej listy fatalnych w skutkach zjawisk, które od lat postrzegałem i krytykowałem, trzeba spojrzeć na pewien ich fundament – politykę.
Jak wspomniałem we wpisie Klucz , generalnie decydują tu pieniądze i żądza władzy. Czasem opętanie jakąś ideą, wtedy na ogół dystopijną. W tych trzech sferach pojawiają się, niestety,  psychopaci, nawet sataniści i kryminaliści. Tak jak kiedyś pokazał to Andrzej Łobaczewski w książce „Ponerologia polityczna”, a ostatnio jest to coraz bardziej ewidentne w elitach władzy, zwłaszcza  USA (efera Epstina itp.).
Obecne wojny, podziały, zacietrzewianie, narastająca przemoc w wielkiej skali są zarówno dowodem na skutki wspomnianych przyczyn, jak i impulsem, by je dostrzec i eliminować.
Jest jeszcze szereg innych kontrowersyjnych zjawisk, co do których mam podejrzenie, że także mogę mieć rację w ich interpretacji, ale na pewność muszę jeszcze poczekać na ich dalszy rozwój. W szczególności o D. Trumpie i USA, o końcowym wyniku  konfliktu na Bliskim Wschodzie, losie Izraela i Ukrainy, nowym globalnym porządku świata, kto jest kim itd.

Podsumowując, mogę mieć satysfakcję nie z tego, że miałem rację, ale z tego, że rozpoznawałem wymienione czynniki, które psują świat i ludzi. Być może wielu osobom nasuwa się refleksja, że jeszcze bardziej podstawowym fundamentem tych wszystkich anomalii jest głupota. Zatem warto pogłębiać wiedzę, oceniać sprawy z różnych stron i źródeł, postrzegać prawdę i zyskiwać na mądrości. Jeszcze mi daleko do tego. Bywało, że się myliłem, ale staram się wprowadzać korekty.
I przypominam mądrą dewizę biblijną „Po owocach poznacie ich”.

 

 

 

 

 

Kryzys służby zdrowia

Słowo KRYZYS może kojarzyć się z KRYtyka, ZYSk, RYZYko
– to wszystko ma pewien ukryty sens…

To jest powtórzenie wpisu z innego miejsca Edytorial 1- Kryzys służby zdrowia z 2007 r.
Wprowadzam parę niedużych zmian, co świadczy, jak mało zmieniła się sytuacja, a jeśli, to NA GORSZE.
Na końcu dodaję parę nowszych uwag.
_________________________________________

Kryzys służby zdrowia jest tak głęboki, zarówno strukturalny jak i na poziomie merytorycznym i etycznym, że bodajże bez wyjścia.
Świat medyczny ma zasłużenie złą prasę – skandale, błędy lekarskie, upadek morale, zapaść ekonomiczna. Oczywiście trzeba filtrować informacje wynikające z gonienia mediów za sensacją i manipulacje dla celów politycznych, ale każdy z nas widzi jak jest.
Gdy sięgnąć głębiej, to okaże się, że podobno medycyna jest bezsilna wobec ok. 90% schorzeń przewlekłych, a jej (i farmacji) misją wydaje się co najwyżej leczyć i uśmierzać (objawowo) a nie wyleczyć.
Maszyneria obecnej medycyny stanęłaby, gdyby nie było chorych. Posunę się do stwierdzenia (chociaż nie będę w tym oryginalny), że dość często lekarze bardziej szkodzą niż pomagają (choroby jatrogenne, forsowanie leków ze skutkami ubocznymi, atomizacja medycyny na coraz więcej dziedzin bez spojrzenia całościowego na człowieka, itd.).
Gorycz tych słów jest wynikiem wielu lektur na ten temat oraz własnych doświadczeń. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat, gdy zmagałem się z różnymi dolegliwościami, ani razu nie potrafiono mi postawić właściwej diagnozy! Nawet (?) podczas konsultacji profesorskich jaskrawo widziałem mylenie skutków z przyczynami.
Niech mi wybaczą lekarze, którzy z oddaniem i nawet heroicznie – zważywszy polskie warunki i płace – starają się pomagać. Prawdopodobnie i oni i my – większość pacjentów, cierpimy w wyniku niskiego poziomu oświaty i nieświadomości swych naturalnych mocy. Z drugiej strony – coraz więcej lekarzy przekonuje się do metod alternatywnych/komplementarnych.
Programy szkolenia lekarzy nie uwzględniają ziołolecznictwa, energoterapii, medycyny informacyjnej, itp.

Nie sugeruję, że wszystkie metody alternatywne są dobre i jedyne. Także naturoterapeuci często są niedoszkoleni, zdarzają się faktyczni szarlatani i oszuści. Ale to nie daje powodu by wykluczać naturoterapię jako nie naukową; może się okazać, że jest ona nawet bardziej naukowa od oficjalnej medycyny, bo próbuje dotrzeć do rzeczywistych przyczyn rzeczy w ich powszechnym powiązaniu.
Szczególnie niepokoją zakusy biurokracji i ciasnych umysłów, by leczyć mogli tylko ci, którzy mają świadectwo Ministerstwa Zdrowia.

Mam podstawy by dość sarkastycznie odnosić się do nieomylności czy przewagi nauki „oficjalnej”. Sam mam tytuł doktora (chociaż nie w medycynie) i przepracowałem ok. 20 lat w instytutach naukowych. Widziałem różne rzeczy, które nie zachęcają do ślepego szacunku do naukowców, tytułów i „metod naukowych”.  Jak wszędzie – ludzie podlegają pokusom, słabościom, ambicjom i naciskom środowiska. Historia nauki podaje wiele przykładów tendencyjności, ślepoty, konformizmu, a nawet oszustw. Także w tym serwisie znajdziecie od czasu do czasu doniesienia o takich „przekrętach” w dziedzinie medycyny lub jej przyrodniczych podstaw.
Nie pretenduję do jedynej słusznej opinii – tylko wyrażam opinie odmienne od popularnych, a wnioski Czytelnik niech wyciągnie sam – obserwując, pogłębiając wiedzę z różnych źródeł i analizując swoje i innych doświadczenia. „Po owocach poznacie ich” – to chyba najlepsze kryterium. Jakie są owoce współczesnej medycyny? Jaki jest stan zdrowia społeczeństwa?
Tym, którzy dopiero rozpoczynają rozpatrywać ten temat (oby nie za późno, gdyż mniemają, że są całkowicie zdrowi, np. z racji wieku) polecam parę książek, np. Sławomira Nowakowskiego i Genadija Małachowa (szczegóły na końcu artykułu). Jeśli te właśnie książki wydadzą się Wam przesadzone, to nawet dzieląc argumenty i opisy przez dwa, i tak będziecie poruszeni, jeśli nie zaszokowani (specjalnie polecam właśnie te tytuły wśród wielu innych, by Wami poruszyć…).

Strajki lekarzy i pielęgniarek są słuszne, ale  jeśli zostałyby spełnione ich wszystkie postulaty, to czy będziemy zdrowsi? Czy pieniądze załatwią wszystko? Praktyka pokazuje, że dowolnie wielka kwota może być roztrwoniona i nie poprawić zasadniczo zdrowia w społeczeństwie.
Nawet jeśli obecny chaos przeminie, to pozostanie sytuacja, którą dobrze ilustruje znane powiedzenie Edwarda de Bono:
„Na pokładzie wszystko w najlepszym porządku. Tylko statek płynie w niewłaściwym kierunku.”
Innymi słowy – próbuje się łatać to, co u podstaw jest często nietrafne lub skostniałe.

Od strony organizacyjnej i ekonomicznej już od dawna jest to wytykane przez światlejsze umysły; bodajże najbardziej jest znana publicystyka (czasem kontrowersyjna) Janusza Korwina-Mikke, który twierdzi, że zamiast utrzymywać całą machinę ministerstwa zdrowia wraz z powiązaną biurokracją, lepiej oddać ludziom ich składki zdrowotne, by sami je efektywnie wykorzystali w prywatnej lub państwowej służbie zdrowia. Prawdopodobnie jeszcze sporo pieniędzy by zostało.
Termin „bezpłatna służba zdrowia” jest w dużej mierze fikcją, skoro wszyscy płacimy składki ZUS.

Na marginesie można zauważyć, że podobnie można by rozwiązać wiele innych naszych „nierozwiązywalnych” problemów. Przykładowo, konflikt Doliny Rospudy przestałby istnieć, gdyby … zlikwidować (lub radykalnie ograniczyć) transport samochodowy na rzecz kolejowego i wodnego. Zadowoleni byliby mieszkańcy Augustowa, nie ucierpiała by przyroda i w ogóle ekologia, a transport byłby tańszy.
Podobne impasy rozwiązuje się, wychodząc poza koleiny istniejącego układu.

Odrzucając docelowo molocha skomercjalizowanej medycyny i farmacji (oprócz przypadków, gdy jej pomoc jest niezbędna), nakierowujemy się na naturalne metody profilaktyki i leczenia. To tańsze, efektywniejsze  i zdrowsze. Że profilaktyka (nie tylko w medycynie) jest tańsza, to banał, ale jakoś lubimy komplikować życie…
Oczywiście istnieje duży opór środowisk, które straciłyby swoje wpływy, władzę, korzyści lub poważanie.
Mam nadzieję, że kiedyś te negatywne postawy zostaną zmarginalizowane.

Więcej uwag krytycznych na temat medycyny i farmacji znajdziecie sukcesywnie w dziale ANTY.

Poznawajmy przyczyny chorób i weźmy zdrowie bardziej w swoje ręce.

Leszek Korolkiewicz
maj 2007
 

Wybrana literatura *

Sławomir Nowakowski, „Uroda i zdrowie – poradnik zdrowia„, Agencja Wydawniczo Handlowa OMEGA, 2004.

Gienadij Małachow, „Oczyszczanie organizmu„, Oficyna Wydawnicza ABA, 2004 (oraz wiele innych książek tego autora wydanych przez ABA).

——–

Dopisek z późniejszych lat. 
Podobna tematyka przewija się często w tym serwisie, patrz np.:
Edytorial 2 – Aspekty zdrowia
Nieuleczalne: choroby, ludzie czy system?
Bardziej chora od pacjentów

——- Mała aktualizacja z 2026 r. —–

* Później takich wpisów i pozycji literatury było setki.
** Niestety, mimo że wielu innych autorów, w tym lekarzy, naukowców i dziennikarzy, wskazywało przez długie lata na podobne sprawy, to nie tylko nie widać istotnego postępu, ale zaostrzyła się kontrola i sankcjonowanie treści nie pasujących do narracji głównego nurtu. Nastąpiła globalizacja „poprawnych” poglądów i metod oraz dyktat administracyjnie i politycznie uformowany głównie pod interesy farmacji. To ona rządzi medycyną.
Są „jaskółki” pozytywnych zmian idące z części decydentów w USA (np. Robert F. Kennedy Jr.), ale i to natrafia na opór, a w Polsce szczególnie.