Z osobliwej osobistej historii

lupa ++

Znajdują ci, którzy szukają.

Bardzo rzadko udostępniam publicznie coś z prywatnej korespondencji.
Tym razem jednak pokażę fragment listu do internetowego znajomego, z którym miałem dyskusję.
Publikuje on ciekawe treści, i to takie, które pasują do jednego z moich zainteresowań, więc jest o czym rozmawiać.
Natomiast nie znał on historii, jaka stoi za tym zainteresowaniem, i wypadało to w skrócie opowiedzieć.
Na tym blogu już po części to ujawniałem, ale nie było moim celem, by wciągać go w szukanie.

Oto ów fragment.

… Ogólnie jestem dość zabiegany i chociaż często siedzę przy komputerze, to skupiam się na swojej pracy, zainteresowaniach i nad tym, co uważam za potrzeby chwili (obecnie to głównie gorący czas polityki i obalania kłamstw, a ze względu na szczególne praktyczne zainteresowania – w zakresie zdrowia).
Ale jestem z podobnej [do Twojej] „bajki”,  jeśli chodzi o próby głębszego rozumienia świata. To szeroki temat, który poznawałem i „ćwiczyłem” przed wieloma laty przez setki lektur i korespondencji. Jeśli jesteś z Warszawy, to wystarczy zajrzeć do księgarni Nieznanego Świata, gdzie mają/mieli tysiące(?) książek o takiej tematyce. Różne ujęcia, poglądy, różny poziom wglądu. Przykładowo, mam i przeczytałem bodajże wszystkie książki Walscha, Zelanda, wiele książek z serii  wyd. Limbus, Igora Witkowskiego, częściowo Kryona (via L. Carrol) itd. itd. (ew. podeślę Ci listę).  Prenumerowałem Nexusa, „Nieznany Świat”, przedtem inne podobne periodyki. W osobistej bibliotece (ok. 2500 książek) na  podobne tematy było ich chyba prawie połowa  (obecnie nieco ten profil ograniczyłem).
Ze swojej strony przykładowo „prawo przyciągania” i powiązane tematy poruszałem obszernie na nieistniejącej już stronie L-earn.net, a bardziej zrozumiałe dla przeciętnego czytelnika wprawki pozostawiły ślad na prowizorycznej stroniczce https://spelnijmarzenia.pl.tl/ z 2008 r. (a tam podstrona spelnijmarzenia.pl.tl/Artyku%26%23322%3By.htm ).
Nie trzeba dodawać, że sporo się zmieniło na świecie w takiej narracji, trochę rodem z New Age, i także w moich poglądach.
To mam za sobą , więc potem nie dodawałem tam nic ani nawet nie zaglądałem od wielu lat. Myślałem, by zastąpić te miejsca grupą dyskusyjną na FB, co kiedyś zrobiłem, zakładając facebook.com/groups/twojrozwoj. Ma ok. 7 000 grupowiczów i już dość dawno przestałem nad tym panować, bo trudno ogarnąć wszystkie wpisy,  gdzie niektóre są bez większego sensu. Puściłem tę grupę „samopas”, bo nie mam czasu na moderację, a ciężko namówić kogoś, by się tego podjął. Wpadam tam rzadko. Ale myślę, że przydałyby się tam głosy podobne do Twoich.
Obecnie bardziej odwiedzam wpisy jak np. justempowerme.com/question-answers-glossary/ i w ogóle stronę Pameli JZ (o tym za chwilę), oraz źródła, z których i ona korzysta, dużo rzadziej (bo z pewną rezerwą) przekazy od Lisy Renee (justempowerme.com/who-is-lisa-renee-of-energetic-synthesis-what-is-ascension-plan-b/) i podobne, ale jest też dużo ciekawych treści na Telegramie. Tam nie piszę – tylko podpatruję. Także na wielu podobnych portalach.
Powracając do PJZ są tam zebrane informacje o Kimberly Ann Goguen (w skrócie KAG) w justempowerme.com/who-is-kimberly-ann-goguen-aka-kim-possible/ (glosariusz, margines z tagami itp.), przy czym mam o Kimberly swoje własne dossier (czasem lepsze?) – z tego tytułu, że obserwuję KAG bodajże dłużej niż Pamela (ok. 10 lat). Relacjonuję jej raporty.
KAG (IMO) jest najbardziej na świecie wtajemniczona w to, co się dzieje i co nas czeka. Wg niej owo przejście do 5. wymiaru, czy jak to nazwać, które głosisz,  nastąpi wcześniej niż do 2050 r. Ale nie dla wszystkich ludzi, ponieważ niektórzy są „niereformowalni” oraz nie są w istocie ludźmi. Pomimo dużej wiedzy na ten temat, ona nie epatuje jakimiś odjechanymi przepowiedniami ani telepatycznymi przekazami (channeling) z kosmosu. Stąpa trzeźwo po ziemi i konsekwentnie realizuje projekt CARE (Center of Amity and Restoration of Earth), którego jest założycielką. Historia KAG jest długa i „epicka”. Może się mylę, ale „postawiłem na tę kartę”, bo w Polsce jest raczej mało osób, które o niej wiedzą (oprócz służb i niektórych polityków, ponieważ dostają od niej informacje/ostrzeżenia). Zatem wypełniam pewną lukę informacyjną.
Poświeciłem jej raportom sporo pracy (parę tysięcy wpisów/artykułów) na portalu locusmind.one, ale wszystko przepadło (dwukrotnie!) przez niefrasobliwość admina – cały portal i konta wielu ludzi wcięło przez jakieś jego zaległości w opłatach/inne zaniedbania (obecnie znów coś kombinuje podejrzanego).
Tylko w małej części udało mi się odtworzyć pojedyncze wpisy i w ograniczonym zakresie kontynuuję (wplatam) ten konkretny temat na gab.com/etsaman3 (tamże też dla osób bardziej poszukujących aktualnych sensacji okresowo pokazuję raporty Benjamina Fulforda, ale te z dystansem).

Na X (i w ogóle) z tymi sprawami raczej się nie wychylam (kto wie, to i tak znajdzie), ponieważ znając większość swoich odbiorców, nie to ich teraz interesuje, ani prawdopodobnie nie są gotowi na takie treści (oczywiście z wyjątkami – śledzimy obaj podobne profile) i prawdopodobnie mogliby zakwalifikować mnie (nas?) do szurów lub fantastów nie wyłączając głupawych komentarzy.
Moją bolączką praktyczną jest brak czasu na ogarnięcie wszystkich interesujących tematów (przekleństwo ciekawości). Zatem kończę i ten list, tym bardziej, że wzywa mnie „obowiązkowy” spacer i zew ruchu dla zdrowia i podziwiania wiosny.

Pozdrawiam!

___

Czytelniku — jeśli zaintrygowała Cię poruszona tematyka — znajdziesz o niej na tym blogu dużo więcej.

Motywacja i pozytywne myślenie – o co chodzi?

(artykuł wprowadzający, ~2004 r.)

Będę odnawiać niektóre artykuły z nieistniejącego już serwisu L-earn.net, jaki prowadziłem w latach 2003-2007. Był poświęcony głównie rozwojowi osobistemu, kreatywności,  zagadnieniom pamięci, myślenia, efektywności, częściowo zdrowia. Zaniechałem go, mimo ok. 600 artykułów, ponieważ pojawiło się wiele podobnych inicjatyw prowadzonych „full time” przez profesjonalistów, a ja zajmowałem się swoją jako jedno z ubocznych działań i już nie mogłem ani konkurować, ani nie miałem dość na to czasu.
Moje poglądy na te tematy też ewoluowały. Także tutaj lokalna wyszukiwarka na hasło „pozytywne myślenie” poda ci około 10 artykułów, ale jest ich więcej przy zastosowaniu nieco innego hasła. Np. ostatnio pisałem o pewnym dylemacie z tym związanym w Dwie strony medalu. Zatem traktuję te odtworzone artykuły jako materiał archiwalny, z którego możesz wyłowić to, co osobiście ci pasuje lub zaciekawia, ale z zastrzeżeniem, że wiedza o tych tematach jest teraz znacznie większa i bardziej aktualna.

—-
Pomijam niektóre fragmenty nawiązujące do już nieistniejących materiałów lub z obecnej perspektywy nieistotne. Linki przekreślone odnoszą się do artykułów, których jeszcze tutaj nie odtworzyłem.


Źródło motywacji do osiągnięcia sukcesu znajduje się w Tobie.

Pojęcie motywacji i pozytywnego myślenia jest pewnym skrótem myślowym, które dalej będziemy stosować dla szerokiego wachlarza postaw i działań, w których istotą jest pobudzanie wiary w siebie i w możliwości człowieka w ogóle, a także apelowanie do życzliwości i ducha współpracy, do bycia pogodnym, „pozytywnym” (co może oznaczać jeszcze bardzo wiele specyficznych cech).

Istnieją definicje słownikowe i rozważania teoretyczne, które, „dla porządku” i dla zainteresowanych teorią podajemy w przeglądowym artykule „O motywacji.

Wielu powie: znamy, o czym tu mówić? Praktykować i już!
W zasadzie – zgoda, ale… zagadnienie to ma swoje niuanse.

Czynnik mistyczny

Dla wyznawców różnych religii od niepamiętnych czasów środkiem podnoszenia wiary, w tym wiary w swoją pomyślność i spełnienie życzeń, jest modlitwa. W danym kontekście modlitwa prosząca o coś lub po prostu jako akt łączenia się ze sferą duchową, Bogiem – związana z przekonaniem, że jest to niezbędne, by cokolwiek osiągnąć.

W latach dominacji materializmu takie podejście było traktowane pogardliwie – jako sprzeczne ze światopoglądem naukowym a także jako przejaw zniewolenia człowieka przez urojone bóstwa lub kapłanów uzurpujących sobie władzę nad człowiekiem.

Obecnie coraz mniej ludzi kwestionuje siłę modlitwy. Ideologia New Age (choć nie ona pierwsza!) podniosła pogląd, że człowiek może kontaktować się z Najwyższym Bytem bezpośrednio poprzez różne formy modlitwy, medytacji i afirmacji. Pozyskano też naukowe dowody na pozytywny wpływ modlitwy na zdrowie a nawet na radykalne uleczenia. Powstała gałąź medycyny o nazwie psychoneuroimmunologia, która wykorzystuje praktycznie te możliwości, które szamanom i naturoterapeutom znane są od dawna. Dla ludzi religijnych nie jest to żadna rewelacja – dowodem tego są spełnienia osobistych próśb, różne cuda, miejsca uzdrowień, sanktuaria wypełnione wotami.

Kwestia „cudów religijnych” bywa kontrowersyjna, co zresztą widać we wstrzemięźliwości kościołów w uznawaniu wszystkich takich wydarzeń a także w literaturze polemicznej.

Delikatność tego zagadnienia polega na wkraczaniu na teren osobistych przekonań, w tym religijnych. Także między religiami stanowiska w kwestii form modlitwy i medytacji bywają tak różne, że trudno o jedną interpretację. Dla naszego kręgu kulturowego mechaniczne modlitwy kołatek i młynków lub przypisywanie siły modlitewnej powiewającym na wietrze wstążeczkom wydaje się nieporozumieniem, natomiast jest praktykowane np. w Tybecie.

Ale czy i niektóre nasze praktyki nie są podobne – np. „klepanie” pacierzy?

W stosowaniu modlitwy, pozytywnego myślenia i afirmacji niektórzy osiągnęli specyficzny stan stagnacji – stosują raczej suche techniki niż podejście rzeczywiście osobiste i pogłębione, i nie widząc wyraźniejszych skutków, wpadają w bezemocjonalną rutynę, która może doprowadzić do zupełnego zwątpienia.

Mistrzowie zawsze podkreślają znaczenie głębszego podejścia (bogata literatura!), choć nie jest to dla każdego łatwe. Ciekawie opisuje to David Spangler w swej książce „Sztuka dokonywania cudów” (Sawitar/Medium 2002). Autor uważa afirmacje, modlitwy, wizualizacje, pozytywne myślenie, czy manifestacje za zbliżone do siebie pojęcia będące częścią większego procesu, który nie jest jeszcze przez ludzkość zgłębiony „naukowo”, choć doświadczany przez mistrzów. Mówimy, być może o najgłębszym aspekcie bytu, co jednak zawiodło by nas daleko poza obecny temat.

Ujmując to w jednym zdaniu: wszystko sprowadza się do manifestacji nie tyle zdobywania/posiadania ale manifestacji bycia (kimś/jakimś), bo to dopiero doprowadza do realizacji.

Wracając do modlitwy – gdy kolonizatorzy europejscy podbijali „prymitywne ludy” napotykali na najróżniejsze formy modlitwy lub medytacji, które okazywały się dużo bardziej skuteczne praktycznie od tych, które próbowano (często na siłę) tam zaszczepić. Znany jest z opisów Maxa F. Longa [np. „Magia Kahunów”] wręcz ironiczny stosunek Hawajczyków do modlitw chrześcijańskich misjonarzy, gdy twierdzili, że misjonarze ci nie wchodzą w istotę mechanizmu „prośba-spełnienie prośby”. Stąd z czasem zaczęła się popularność tzw. huny, czyli praktyk duchowych tamtego ludu, dziś w licznych implementacjach przeniesiona do świata zachodniego, a także znana w Polsce z licznych publikacji i kursów.

Podnoszone są zarzuty o związki huny i podobnych praktyk z magią (białą i czarną), przy czym, patrząc bezstronnie widzimy, że przedstawiciele różnych religii mogą się o to oskarżać wzajemnie. Można powiedzieć, że każda modlitwa i obrządek religijny jest jakąś formą magii.

Inną, podstawową kwestią jest ogólny stosunek różnych religii do człowieka: od ubóstwienia do sprowadzenia do roli „marnego pyłu”. Tę drugą postawę (która w historii nie mało uczyniła spustoszenia) trudno pogodzić z pozytywnym myśleniem o człowieku i stąd bierze się wzajemna nieufność obu „obozów”.
Nie chcę tu wkraczać na teren dysput teologicznych (choć trzeba mieć świadomość tych kontrowersji), ponieważ jest to temat dalece wykraczający poza ramy tego wstępnego przeglądu. Zauważmy tylko, że próbowano i próbuje się te kontrowersje załagodzić – niektórzy słynni motywatorzy byli chrześcijańskimi duchownymi – jak Norman V.Peale czy Joseph Murphy.

Gdy czyta się ich książki trudno odnieść wrażenie, że popełniają jakąś nieuprawnioną magię, a przynajmniej by mieli złe intencje. Biblijne przysłowie (Księga Przysłów) „Jak człowiek myśli w sercu swoim, takim się staje” legło u podstaw nowożytnego trendu automotywacji ku pozytywnemu myśleniu. Tak więc, dobra nowina ma nie jedno ujęcie.

Myślę, że należy zacząć od postawy pokazanej w ww. cytacie, a wtedy zastosowanie środków pomocniczych (przyspieszających, mobilizujących nas samych, przypominających itp.) będzie uprawnione.

Przez postawę badacza i z szacunku dla różnych religii byłbym ostrożny w ferowaniu wyroków i chciałbym w swych artykułach zachować taką wyważoną postawę. W żadnym przypadku nie chciałbym obrażać czyichś uczuć, choć miejscami i dla niektórych pewne tezy mogą wydać się obrazoburcze (np. że człowiek sam może sobie pomóc). O tej postawie piszę w artykułach działu „O myśleniu”.

Uniknąć manipulacji

Hasło „motywowanie” jest wieloznaczne. Tutaj rozumiem je w odniesieniu do samorozwoju, natomiast nie chodzi mi wywieraniu wpływu na innych. Książki i praktyka dotycząca np. motywowania pracowników opiera się często na fałszywej i niebezpiecznej przesłance, że możemy kogoś zewnętrznie umotywować bez manipulacji.

Kontrowersyjność wywierania wpływu na innych jest głębsza niż się na ogół sądzi. Motywowanie ma odniesienie do procesów dydaktycznych i wychowania młodzieży, gdzie w grę wchodzą jeszcze nieukształtowane charaktery i postawy, które można trwale wypaczyć. Powszechnie przyjmuje się, że lepiej nagradzać niż karać, że nagrody i zachęty motywują. Nie zauważa się przy tym, że i tu, choć często skrycie, dochodzi do manipulacji.

Dość radykalne, ale i warte przedstawienia są poglądy Alfi Kohna, amerykańskiego naukowca, autora paru głośnych książek, które rewolucjonizują ten aspekt dydaktyki i postulują bardziej zrównoważony stosunek do motywacji. Jest to przede wszystkim książka „Punished by Rewards” („Ukarani przez nagrody”, 1995).

Ponieważ prace Kohna nie są w Polsce bliżej znane, to osobno przedstawiam wywiad z autorem, który w skrócie przedstawi jego poglądy na dany temat.

Myślenie konstruktywne

Istnieje też znacząca różnica między „czystym” pozytywnym myśleniem, a myśleniem konstruktywnym. Dużo na ten temat znajdziesz w książce Edwarda De Bono „Z nowym myśleniem w nowe tysiąclecie” (Rebis, 2001) oraz we wcześniejszych pracach autora. Dziś tylko „myśleć pozytywnie” nie wystarcza.

„Myślenie pozytywne zmierza ku przystosowaniu się do sytuacji i jak najlepszemu wykorzystaniu jej jasnych stron. Myślenie konstruktywne sugeruje próbę poprawy sytuacji”. Ponieważ głównym celem naszego pozytywnego nastawienia są zmiany na lepsze, to powinniśmy dać pierwszeństwo myśleniu konstruktywnemu (twórczemu), zwłaszcza jeśli, jak tu, rozpatrujemy motywacje jako element osobistej efektywności.

O myśleniu twórczym pisze wielu autorów; w ujęciu popularnym oprócz De Bono polecam prace Tony Buzana.

Pozytywne wzorce

Z powyższych zastrzeżeń oczywiście nie wynika niechęć do kierunku, jaki ogólnie możemy nazwać „pozytywnym myśleniem”, lecz tylko wskazówka, że i tu zachodzą różne uwarunkowania i że nie należy bezkrytycznie ulegać „owczym pędom”.

Powstają (a może raczej są na nowo odkrywane) wciąż nowe idee, i to co dziś wydaje się dość dobrym opisem rzeczywistości lub receptą na życie, jutro może pójść do lamusa.

Uważam, ze przedstawiając tę czy inną metodę czy pogląd, należy czytelnikowi pozostawić osobistą ich ocenę i możliwość akceptacji lub odrzucenia.

Odbiciem ilości metod i poglądów związanych z motywacją i pozytywnym myśleniem jest liczność publikacji na ten temat. [… ] Czasem trudno jest jednoznacznie zakwalifikować daną publikację do tej kategorii, ponieważ aspekt pozytywnego myślenia może się przejawiać na różne sposoby. Należało by tu włączyć sporą ilość pozycji z psychologii sukcesu, rozwoju duchowego, z literatury pięknej, liczne książki literatury chrześcijańskiej, biografie ludzi sukcesu lub zwykłych ludzi, których życie może być bardzo inspirującym przykładem.

Jakże wiele jest literatury „ku pokrzepieniu serc” – jak ładnie to ujął Sienkiewicz na końcu swej trylogii, książek-balsamów dla duszy, poradników życiowych, itp. A przecież należało by jeszcze dołączyć film, teatr i inne sztuki, dziennikarstwo poszukujące rozwiązań, dobrą rozrywkę itd.

Pierwsze podsumowanie

Tytułowy temat jest szeroki. Reasumując krótko ten wstępny artykuł, powiem, że chodzi o to by odkryć i wzmóc własne siły (raczej motyw niż motywację) i abyśmy w potoku negatywnych zjawisk i w obecnej atmosferze medialnego eksponowania tego, co patologiczne, znaleźli inne spojrzenie i zwracali się ku temu, co w nas i w życiu (patrz motto) radośniejsze i wartościowsze. A przynajmniej nie zamartwiali się.

Sposobów na lepsze życie, na sukces, na efektywność powinniśmy się uczyć od mistrzów (duchowych, ale i w różnych węższych dziedzinach), praktyków i instruktorów rozwoju duchowego i samorozwoju (pojawia się coraz więcej zawodowych motywatorów – przeważnie mówców prowadzących wykłady na specjalistycznych seminariach), jak i od każdego, kto może wnieść w nasze życie jakieś pozytywne doświadczenie.

[ … ]

————

PS. Osobiście często używam własnej afirmacji: ATB: Always Think Big!, przy czym analizuję także każde z tych słów z osobna i w połączeniach parami.

PS2. W oryginale podałem zestawienie ok. 60 książek o motywacji jakie wówczas były w Polsce dostępne; obecnie tego nie załączam – mamy dużo więcej nowszych książek.

 

Nie czas żałować róż…

…gdy płoną lasy.

To stare przysłowie daje mi ostatnio wiele do myślenia, a właściwie odzwierciedla moje troski  i wątpliwości, które nurtują mnie od dłuższego czasu.
Stroniczka (szkicowa) „Spełnij marzenia” jest przykładem jaśniejszej strony mojego myślenia – pełnego optymizmu, zapału i wiary. Świat jednak „uparcie” jest coraz gorszy. Nie chowam głowy w piasek – widzę to.

Sporo też czytam – są to dość hermetyczne a jednocześnie przerażające teksty ujawniające ciemne strony historii i współczesności, spiskową naturę naszej rzeczywistości. Co prawda spotkałem się z tym już wiele lat temu, ale nasilenie negatywnych zjawisk oraz wzrost świadomości pewnych mechanizmów obudziły mnie ponownie. Pewne aspekty tego stanu rzeczy poruszałem na http://www.LepszeZdrowie.info w dziale ANTY.
Chociaż rok 2012 jest raczej hasłem, to nie wykluczone że świat mniej więcej w tym czasie może stoczyć się na granicę przepaści. New Age’owi orędownicy wróżą pozytywną przemianę – wierzę że coś jest „na rzeczy”, ale przecież ta pozytywna przemiana nie obejmie wszystkich, raczej mniejszość. „Prawo przyciągania”, pozytywne myślenie itp. są przydatne, ale nie są zasadniczym środkiem ratunku.

Co robić?
Nawet jeśli możesz niewiele – zrób co możesz – dla lepszego świata, dla świadomości zagrożeń i szans.

Jeśli na moich stronach ostatnio mniej się dzieje, to właśnie dlatego, że bardziej angażują mnie wspomniane lektury, rozmowy w sieci, rozważania i próby działań. Chyba lasy zaczęły się już palić…