Cenzura +

cenzura - stempel

Społeczeństwo, które wprowadza cenzurę,
jest społeczeństwem, które samo siebie okłamuje.
Wark McKenzie

Przy okazji ogłoszenia rządowego projektu ustawy o podatku od reklam w mediach odżyła dyskusja o mediach w ogóle, a także o cenzurze. Niektórzy podnieśli od razu podobieństwo do dawnej afery dotyczącej cenzurowania Internetu (Acta 2), i że to zamach na wolność słowa. Część prywatnych stacji telewizyjnych i radiowych ostentacyjnie zawiesiła na jeden dzień nadawanie audycji wg swojej ramówki, ukazały się artykuły pełne oburzenia w prasie pod zarządem zagranicznych właścicieli. Marszałek Senatu Tomasz Grodzki wygłosił gromkie orędzie w TVP (co w tym przypadku pokazało, że z wolnością słowa w mediach rządowych nie do końca jest tak źle).
To, że ta wolność wypowiedzi jest duża czy nie, to sprawa względna, o czym za chwilę, natomiast większość komentatorów zgodna jest, że chodzi tu głównie o pieniądze. Wiadomo, że nikt nie lubi płacić podatków, ale również wiadomo jest że potentaci medialni, zwłaszcza ci zagraniczni (Polska nie ma w tej branży potentatów), płacą nieproporcjonalnie do swych dochodów małe podatki. Można mówić też o znacznym monopolu informacyjnym tych podmiotów. Zatem zgodzę się z kierunkiem działań rządowych by tę niewspółmierność zmniejszyć oraz iść w kierunku repolonizacji mediów. Tu jednak ważna uwaga – źle by było gdyby miało to oznaczać państwowy monopol – trzeba się równie silnie bić o lokalne, także prywatne, polskie co do kapitału i narracji podmioty, nawet te małe.

Tak więc hipokryzją jest akcentowanie tylko sprawy pieniędzy i tylko wolności słowa. Z drugiej strony – ograniczanie wolności ma często podłoże czyichś interesów, w tym finansowych …

Ta wolność jest ważnym zagadnieniem, ponieważ media stanowią de facto „4. władzę” o wielkiej sile wpływu.

Wolności słowa w Polce – wbrew deklaracjom rządowym i prezydenta, jeszcze dużo brakuje. Można to pokazać na licznych przykładach. We wpisie Oblicza blamażu mediów i polityków wskazałem na wycinek zagadnienia na przykładzie relacjonowania przebiegu wyborów w USA w 2020 r. Było o typowych zjawiskach występujących nie tylko w Ameryce ale i u nas: oszukiwanie, niekompetencja, brak profesjonalizmu i tendencyjność.  Wszystko to służy brudnej walce politycznej, w tym ideologicznej, i ma niewiele wspólnego z rzetelnym (obiektywnym) dziennikarstwem. Widać podwójne standardy etyczne i w percepcji zjawisk.

Znana jest sprawa usuwania kont Donald Trumpa, Roberta F. Kennediego Jr z twittera, Instagrama itd. oraz innych polityków prawicy wg widzimisię lewackich właścicieli platform społecznościowych. Nawet oficjalne strony rządowe jak Instytutu Pamięci Narodowej są usuwane z sieci – i to przez tych, którzy nominalnie deklarują się po stronie wolności.

Mamy do czynienia z wyraźną cenzurą prewencyjną polegającą m.in. na niedopuszczaniu przez główny nurt mediów pewnych osób do głosu. Znany jest przypadek byłego posła Roberta Majki, ale także prezydenta II RP Jana Z. hr  Potockiego, szeregu nonkonformistów politycznych a zwłaszcza oponentów władz.

Udzielanie koncesji medialnych, kolaudacje, dopuszczanie dziennikarzy do komentowania pewnych źródeł i do dziennikarskiej kontroli bywa podobnie ograniczane.

Również przedstawicielstwo partyjne np. w TVP jest limitowane – bardzo rzadko zaprasza się tam posłów Konfederacji i innych ruchów patriotycznych po prawej stronie, a ich poglądy i wypowiedzi manipuluje. Grzegorz Braun, gdyby nie to że jako poseł występuje w Sejmie, byłby prawie nieznany, bo do głównego nurtu mediów nie jest dopuszczany.  Jeśli już,  to przez manipulowanie jego wypowiedziami i oczernianie. Nomen omen – oczerniany jest Hubert Czerniak – niezależny od medycyny rockefellerowskiej lekarz piętnujący jej grzechy. W jego przypadku, chociaż nie odosobnionym, doszło do powołania przed sąd korporacyjny, którego skład wykazał małe kompetencje by dyskutować z obwinionym za mówienie przez niego prawdy. A nie mówienie prawdy też jest formą cenzury,
W ogóle ostro cenzuruje się niezależnych lekarzy i naukowców, którzy wytykają błędy i kłamstwa mediów oraz rządu dotyczące „pandemii” i szczepień. Propagandy na ten temat nie powstydziłby się Goebbels – powtarzanie w kółko nierzetelnych informacji zaczyna słusznie podburzać społeczeństwo.
Pociągnę ten wątek medyczny, ponieważ zwłaszcza tymi sprawami się interesuję.

Duże zasługi w odkłamywaniu fałszów medycznych ma np. Jerzy Zięba, człowiek o dużej wiedzy gromadzonej od naukowców z całego świata, ale także postulator ciekawych i efektywnych rozwiązań dla naszego życia społecznego, jak koncepcja WIR (Weto obywatelskie, Inicjatywa ustawodawcza i Referendum obligujące parlament) lub prosta nowelizacja ustawy o wykonywaniu zawodu lekarza i dentysty.
Znamienny jest zakaz w mediach dopuszczania go tam do głosu. Wielokrotnie się do nich dobijał, nawet do Telewizji Trwam i Radia Maryja – w ufności, że tam mówi się (a powinno się mówić) prawdę – bez skutku. Podobnie jego listy do posłów i polityków w ogóle.
Szalejąca cenzura dotknęła go na YT, gdzie skasowano kanał z kilkuset nagraniami, podobnie na twitterze.
Jego wypowiedzi są krytykowane bez sprawdzenia u źródła i zaocznie – wbrew regułom uczciwego dziennikarstwa.
Ten proceder spotkał bardzo wielu ludzi, którzy potracili swoje kanały w mediach społecznościowych lub ich wypowiedzi zostały wyrzucone pod fałszywymi pretekstami. Na twitterze i Facebooku limituje się dostęp do całych niezależnych platform (że jakoby są niebezpieczne, zawierają fałszywe informacje, podobne komunikaty pojawiają się też przy pojedynczych wpisów).
Nie będę przytaczał wielu przykładów, ale jako emblematyczny podam ten właśnie dotyczący Jerzego Zięby.
Facebooka cenzurują w Polsce m.in. dwie panie – etatowo zatrudnione tam jako fact-checkers.
Jak to wygląda, J. Zięba omówił w materiale Kto cenzuruje polski Facebook – pokazał zdanie po zdaniu przeinaczenia, niekompetencję i złą wolę. Ale wiele spraw staje się jasnych gdy uwzględni się wymagania sponsora – pecunia non olet….
Pan Jerzy dokonuje dalszej miażdżącej weryfikacji … cenzorów FB w kolejnym omówieniu:
https://vk.com/video-201956532_456239053  – okazuje się, że  pecunia non olet….
Sprawy idą nawet dalej niż sama cenzura – powstają całe strony i profile poświęcone hejtowaniu autora i jemu podobnych, zatrudniane są też  „farmy trolli” do tego celu – wyszydzania, obrażanie, manipulowania informacją.
Ciekawe jest, że kontrolerzy dbający (a także zainstalowane algorytmy) o poprawność na mediach społecznościowych, akurat tych profili i stron … nie usuwają ani nie ograniczają. Podobnie jak nikt nie usuwa zalewu reklam medykamentów w mediach, pomimo że w większości są kłamstwami (na przywołanej stronie mam bardzo dużo wpisów o kłamstwach medycznych i farmaceutycznych).
Cenzurą jest też ograniczanie zasięgów wybranych stron i osób, zmniejszanie ilości polubień ich materiałów, liczby śledzących i subskrypcji, oficjalnych liczników odsłon itp. Sam odczułem te działania. Usuwa się też „za karę” monetyzację materiałów autorów,  jaka powinna im przypadać zgodnie z umowami i zwyczajem przy dużej oglądalności.
Zatem słuszny jest argument, że – aczkolwiek podatek od reklam dotknie zwłaszcza duże firmy, to te małe pozbawione monetyzacji faktycznie mogą nie przetrwać.

Działają tu też organizacje jak demagog.org.pl, które stronniczo oceniają wiadomości w sieci – mieszając trochę prawdy i trochę fałszu w swych analizach, a nawet tworząc własne fake-newsy. Szerzej o tym w artykule
Demagog – samozwańczy cenzorzy Internetu.

Gorzej, gdy w rolę nieudolnych kontrolerów wchodzą gremia profesorskie, takie jak te, które w imieniu PAN wydały oświadczenie w sprawie wywiadu prof. dr hab. Romana Zielińskiego jaki był zamieszczony na stronie Stolik Wolności. 

Profesor nie po raz pierwszy zabrał głos na temat nadużyć merytorycznych, mówiąc dosadniej – kłamstw, w wielu aspektach oficjalnego stanowiska Ministerstwa Zdrowia i jego agend w kwestii covid-19 i szczepionek. Było o tym np, na prawie 100 stronach książki „Fałszywa pandemia”.

Profesor R. Zieliński odpowiada 34 naukowcom z PAN tym artykułem
https://stolikwolnosci.pl/profesor-roman-zielinski-odpowiada-34-naukowcom-z-pan/

By krótko to streścić (materiał jest obszerny i fachowy), słowami R. Zielińskiego:
„Autorzy Stanowiska popełnili wszelkie możliwe błędy logiczne jakie zazwyczaj spotyka się w sposobie argumentowania osób, które chcą zdezawuować dany pogląd wbrew istniejącym faktom”.
Dodam, że jest tam wykazanych też wiele naukowych błędów merytorycznych.

Siła tych demaskacji R. Zielińskiego wynika z szerszego spojrzenia, „łączącego kropki” wiedzy z różnych dziedzin oraz dostrzegania ogólnych mechanizmów manipulacji.
Widać z riposty, że kompetencje profesora wielokrotnie przewyższają te jego krytykantów.
Przedstawiono jakże charakterystyczny rys wielu współczesnych naukowców i „ekspertów”, którzy stali się bardziej celebrytami, pieszczą swoje synekury przez przytakiwanie sponsorom i władzy, dali się uwieść propagandzie farmacji i jej kurateli.
Uwagi profesora odnoszą się jeszcze bardziej do postawy wielu dziennikarzy i mediów w ogóle – łatwo krytykują, wyśmiewają, szukają sensacji a jednocześnie nie mają potrzebnej wiedzy w omawianym temacie. Przy całej merytorycznej sile jest to jednocześnie eleganckie – bez ataku ad personam,  „zaoranie”  takich postaw…

Ale smutne jest jak dewaluuje się nauka, która uprawia cenzurę i krytykanctwo na zamówienie. Poprawność polityczna nie pomaga nauce, nawet ją niszczy.

Nie tylko w mediach społecznościowych, ale także na rynku prasy, filmów i książek mamy cenzurę lub autocenzurę. Głośna była sprawa usunięcia z kiosków i półek Biedronki miesięcznika „Zdrowie bez leków”, gdzie piszą niezależni lekarze, naturoterapeuci i naukowcy o tym jak leczyć ludzi komplementarnie – łącząc medycynę z metodami naturalnymi.
Zadziałała sprężyna farmacji lub kogoś wpływowego z kręgów rządowych (?).
Podobnie – nie każde wydawnictwo zgodzi się wydać każdą książkę, i nie tylko ze względu na swój profil czy kalkulację zysku, ale ze względu na stosowanie cenzury  – własnej lub narzuconej.

Wreszcie  – na cenzurze cierpi kultura. O ile np. TVP ma ciekawe programy dedykowane kulturze i historii, to w podstawowym przekazie zauważam znaczne obniżenie poziomu programów kabaretowych – prawie brak aluzji politycznych, inteligentnej krytyki, hołubienie prymitywnego luddyzmu a nawet prostactwa. Podobnie w innych telewizjach. Wygląda na to, że twórcy kabaretowi unikają dawniejszej odwagi – zastraszeni cenzurą?
Zatem, gdzie tu nasza reklamowana polska wolność słowa?

Powracając na chwilę do tego co dzieje się w USA. W tym materiale pokazano tylko urywek (od ok. 8′) z tego, jak tam manipulowano informacją medialną – cięcie i sklejanie filmów dla propagandy ze strony polityków i zwolenników J. Bidena i inne wykroczenia z kryminalnymi włącznie. W trakcie przesłuchań w Kongresie podczas impeachmentu D. Trumpa pokazano szereg fałszerstw medialnych i prawnych. Nie będę tego tu podsumowywał – na to przyjdzie czas po dalszych procesach, jakie są zainicjowane przez Republikanów w sądach.

Przy okazji raportów Eweliny Frihauf wspomnę jeszcze o  manipulacjach i oszustwach dotyczących też gospodarki. Chociaż było to już wielokrotnie komentowane, to poniżej jej podsumowanie afery na Wall Street.
Wszystkie te amerykańskie „wzorce” pokazują jak cenzura i kłamstwa niszczą demokrację.

W tym wpisie tylko wypunktowałem niektóre zjawiska – ale to blog lapidarny  – jak w nazwie, więc tyle na teraz.
Znajdziesz jednak na mym blogu wiele innych wpisów o manipulacjach i kłamstwach.

Oblicza blamażu mediów i polityków

Największa wina jest w tym,
Kto nie chce wysłuchać prawdy.
Cyceron

Chociaż temat jest bardzo obszerny, to dziś o blamażu związanym z wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych Ameryki.

Krótko:

  1. Oszukiwanie
    Sprawa przegrania D. Trumpa wcale nie jest przesądzona – jak ogłasza większość mediów * .
    Mam na myśli przede wszystkim media głównego nurtu oraz te duże społecznościowe sterowane przez ich globalnych właścicieli.
    Otóż jeszcze nie otwarto kopert z głsami elektorów, co nastapi 6 stycznia, a potem wiceprezydent M. Pense może pokierować sprawą tak, że Trump pozostanie na urzędzie – zgodnie z uprawnieniami jakie daje konstytucja USA oraz z precedensami prawnymi. I tak się prawdopodobnie stanie. Zatem  dezinformacją jest że Joe Biden już jest prezydentem; nie jest jeszcze nawet prezydentem-elektem wg przepisów.
  2. Niekompetencja
    Skoro jest tak jak w punkcie 1., to media i politycy wykazują nie tylko nadgorliwość i tendencyjność, ale i niekompetencję w rozpoznaniu sytuacji. Dotyczy to też wielu ekspertów, którzy albo tylko takimi się mienią (nie znają procedur wyborczych w USA?) albo ukrywają fakty przed opinią publiczną. To może jeszcze mocniej uderzyć w ich reputację oraz wiarygodność mediów, gdy ostateczny wynik wyborów okaże się inny niż one ogłosiły. Przecież nie media decydują o wyniku abyśmy im ślepo wierzyli.
  3. Brak profesjonalizmu
    Obok wspomnianej niekompetencji widzi się w serwisach informacyjnych uprawianie bardziej propagandy i małpowania między sobą opinii, niż przekazywanie obiektywnej informacji, która powinna być pozbawiona uprzedzeń i właśnie opinii. Media plamią się cenzurą redakcji i autocenzurą autorów. Poprawność polityczna o wątpliwym ideologicznym zabarwieniu zabija profesjonalizm dziennikarski.
    W szczególności pomijano olbrzymią skalę nadużyć, w tym fałszerstw i lekceważenia prawa w trakcie wyborów.
    Zamieszanie w to obcych służb, np. chińskich, jest nośnym tematem dziennikarskim, ale ten aspekt cenzurowano.
  4. Tendencyjność
    Została pokazana w p. 3, ale świadczy też o tym, że media stały się narzędziem oszukiwania w rękach polityków i w sposób jawny bądź zakamuflowany tworzą politykę. Nie jest to odkrywcze, ale w oczach świadomych odbiorców jest blamażem branży.
    * Mniej świadomi nie wiedzą, że większość mediów jest bardzo zmonopolizowana przez parę globalnych podmiotów. Około dwie trzecie światowego rynku medialnego należy do czterech koncernów: WPP PLC, Omnicom Group Inc. (OMC) , Publicis Groupe (PUB),  Interpublic Group of Companies (IPG) i odpowiednio w hierarchii zależności do kolejnych podporządkowanych dużych koncernów medialnych.  Te są z kolei uzależnione od czterech mega monopolistów finansowych (funduszy pasywnych i międzynarodowego bankierstwa): Black Rock, Vanguard, State Street i Fidelity – wszystkie one mają przedstawicielstwa także w Polsce.
    Zatem, oprócz mniejszościowych wyjątków, nie mamy polskich mediów. Niestety dotyczy to i tzw. „mediów narodowych” skoro zachowują się podobnie. Stąd wniosek, że dziennikarze wymienionych mediów zasługują na ograniczone zaufanie, by nie powiedzieć dosadniej…
    Skutkuje to tym, że nawet D. Trump jest cenzurowany na twitterze czy Facebooku, a niemal cokolwiek opublikuje (także bez związku z wyborami) jest opatrywane komentarzem o „niewiarygodności”.  Media grają tylko do jednej bramki jakby miały monopol na wiedzę i prawdę. Uczciwe?

W sumie składanie gratulacji J. Bidenowi przez polityków i media oraz snucie z przekonaniem dalszych scenariuszy jest przedwczesne i może okazać się kolejnym blamażem.  Są podstawy sądzić że jednak ostatecznie to D. Trump obejmie prezydenturę.  Wtedy takie podlizywanie się Bidenowi rzuci cień na dalsze stosunki dyplomatyczne i personalne relacje między politykami, a także na pozycję rynkową wielu mediów. Republikanie deklarują oczyszczenie tego rynku z kłamców i tych, którzy kolaborują z propagandą chińską. Fake media to wcale nie to, czemu się przypina taką łatkę.
Blamaż pogłębi się zwłaszcza gdy dokładnie zostanie ujawniona kryminalna przeszłość rodziny Bidenów i jego politycznego zaplecza.

Wspomniałem na wstępie o pojemności tematu, bo oczywiście omawiane zjawisko dotyczy także wielu innych dziedzin. Przykładowo w artykule Uwikłanie mediów w dezinformację pokazałem jak media oszukują w zakresie narracji o obecnej „pandemii”.  Także tutaj traktuje się „ekspertów” i doradców wybiórczo tendencyjnie  i niemal tylko takich zaprasza się do mediów. Patrz tutejszy niedawny wpis Eksperci.

Nie dajmy się propagandzie, zwłaszcza lewackiej, która od dawna służy bardziej zniewoleniu niż deklarowanej walce o wolność!

PS.
To jest 301. wpis. Zatem masz jeszcze ew. 300 do zobaczenia – jeśli zechcesz.
Ponieważ piszę na różne tematy – pewnie coś dla siebie znajdziesz. Uwaga – to jest blog osobisty, zatem subiektywny – chociaż staram się by tezy były podbudowane.
Dziękuję za dotychczasowe odwiedzanie.

[Min. 18] False cause on death certificates

Od połowy października uruchamiam okazjonalnie reblogowanie z innych źródeł na wordpress, ew. także z innych miejsc.
Szczególnie gdy chodzi o „pandemię” covid-19, ponieważ jest taki zalew informacji, że nie nadążam za własnym ich opracowywaniem, a wiele z nich jest wartych propagacji.
Zapraszam!

Poniżej m.in. o fałszywych certyfikatach śmierci w czasie „pandemii” , co rzutuje na nieprawdziwe statystyki zgonów wykorzystywane do wzbudzania paniki i przeprowadzania nieusprawiedliwionych faktami działań. Także o wielu innych aspektach obecnej sytuacji [nagranie].

Dziwak

3 czy 4?

Historia ludzkich poglądów jest rzadko czymś więcej
niż historią ludzkich błędów.

Wolter

To jest blog osobisty, więc tym razem – bardzo osobiście.

Dziwię się niektórym postawom i zwyczajom, ale … sam też jestem dziwakiem (przynajmniej pod pewnymi względami), więc raczej szybko odpuszczam sobie owo zdziwienie dziwactwami – gdy nie szkodzą  innym lub nie są ostentacyjnie pokazywane lub narzucane. Oczywiście – „dziwny jest ten świat” i tak jak w manifeście Niemena, trudno mi się pogodzić z okrucieństwem, nienawiścią, niewoleniem ludzi, chamstwem, głupotą, egoizmem, krótkowzrocznością i podobnymi zjawiskami.
Ale nie aż o takich drastycznych przypadkach będzie ten wpis. I nie należy mieszać zdziwień w związku z tymi negatywnymi i ekstremalnymi zjawiskami z pozytywnymi zadziwieniami nad światem – jego pięknem, rozmaitością, bogactwem, tajemicami…
Jakże różni są ludzie! I dobrze. Nie osądzam pochopnie. Czyli – żyję i daję żyć innym. Krytykuję, gdy widzę jawne i bezczelne nadużycia, ale daję na starcie wszystkim ludziom kredyt zaufania…

Wiele z tego, co charakteryzuje każdego z nas, to nawyki.
Kiedyś byłem adeptem 7 nawyków efektywnego działania wg Stephena Coveya (patrz wprowadzenie w tym archiwalnym wpisie z nieistniejącej już strony).  Potem założyłem grupę Rozwój i efektywność.

Ale to teoria i inny obszar tematyczny – przechodzę do owych wybranych codziennych nawyków, które niejeden uzna za dziwactwa.

Trochę dla zabawy przyjrzę się sobie pod tym kątem. Jak mówią: najskromniej jest mówić o sobie, bo … na tym się znamy najlepiej. Czyli … niby skromnie, ale usprawiedliwię pewne swe dziwactwa, może takimi nie są?
Chociaż to teza czasem wątpliwa, ale – właśnie dla zabawy  – spróbuję. Co do zabawy – lubię grę słów – już w pierwszym zadaniu to widać, a inne przykłady znajdziesz np. tutaj [Traktat o złocie, Bawiąc się słowamiBurfil …].
Dalej będę podawał też przykłady na przykłady swych dziwactw.

Zacznę od drobiazgów, które faktycznie sprawiają wrażenie dziwactw.

Np. podnoszę śrubki, podkładki, guziki itp. drobiazgi znalezione gdziekolwiek – zbieram „przydasie”, co wielokrotnie mi pomogło, bo lubię majsterkować,  reperować. Także rozbieram urządzenia przed wyrzuceniem – zagospodarowuję właśnie  drobne elementy, które mogą się przydać przy majsterkowaniu i dla lepszej selekcji odpadów dla recyklingu.

Co do odpadów selekcjonuję je precyzyjnie.
Odrzucam gałęzie i kamienie z drogi (by pieszy czy rowerzysta się nie potknął), podobnie usuwam wiszące czy groźnie wystające suche gałęzie. A czasem – ze względów estetycznych.

Kocham i szanuję przyrodę, obcuję z nią. Oprócz tego, co się z tym powszechnie  kojarzy, np. wypuszczam owady i pająki, odwracam żuka z pleców na nogi, itp. drobne akty poszanowania życia, ale… protestuję gdy dla ekologów życie zwierząt jest ważniejsze od życia ludzkiego. Inaczej zapatruję się na ekologię niż jej typowi piewcy (patrz np. Ekologiczne?, Ekologicznie na święta, Internet … ekologiczny, …)
Zbieram śmiecie w lesie, sprzątam po sobie, a czasem … po innych (dziwactwo – prawda?)

Podnoszę lub przestawiam zawalidrogi, np. ostatnio porzucone bezładnie w mieście hulajnogi elektryczne.

Przed wyrzuceniem wykorzystuję częściowo zużyte chusteczki do czyszczenia miejsc czy przedmiotów, które wydają się brudne (innymi słowy – wykorzystuje je maksymalne).

Nie wyrzucam żywności ani nie kupuję nadmiernie.  W ogóle: „donaszam” odzież, nie ulegam modzie. Jednak mam wiele ładnych i dobrej jakości, markowych ubrań … i tu kogoś mogę zadziwić – kupionych na ogół z drugiej ręki często za 1/10 (lub mniej) oryginalnej ceny. Po co przepłacać i nabijać kasę spekulantom i żerującym na modzie?  Często głupiej – jak np. te spodnie sztucznie postarzane i z przewagą dziur  nad okryciem. Praktycznie nie uznaję syntetyków, krzykliwych kolorów lub ozdób. Ale to kwestia gustu / smaku.

Cenię przede wszystkim pracę i czas – swój i innych (Czas – jak go mieć, Lapidarnie o efektywności, …), nie gonię za nowinkami technicznymi, chociaż je umiarkowanie śledzę i czasem podziwiam.
Opracowuję książki podczas czytania, by wykorzystać poświęcony na to czas i zdobytą wiedzę, czasem piszę recenzje (Nextboox.blogspot.com i inne miejsca).

Wracając do oceny ludzi. Nie spieszę się z tym – nawet jeśli nie lubię tatuaży czy  piercingu (i wiem, że to niezdrowe), to wygląd  nie decyduje o tym, podobnie nie oceniam wydarzeń czy postaw, jeśli nie mam  dostatecznej informacji. Przyjmuję na wstępie że każdy ma dobre intencje, daję szansę… Więcej – cieszę się szczęściem innych.
Generalnie kocham ludzi, promuję tych, których cenię, a w ogóle zachwycam się wieloma (!) ludzmi.

Nie chowam uraz, wybaczanie uważam za wielką siłę. Tonuję spory osób trzecich.

Teraz ze spraw poważniejszych. Dla niektórych jestem dziwakiem ze względu na swoje poglądy.

Angażuję się w sprawy społecznie słuszne, chociaż moja ocena, które to są, niektórych gorszy – nazwijmy to w uproszczeniu postawą prawicową, mimo, że wolę kwalifikację wg owoców działania  dla dobra „szeregowych” ludzi. Staram się pomagać w rozsądnych akcjach charytatywnych.
Myślę, że jestem tu na świecie i w tym czasie po coś, może między innymi by przebudzić pewną ilość osób?
Ty też jesteś tu po coś …

Rozszerzam swoje horyzonty, a tym co odkrywam dzielę się z innymi, propaguję treści ukrywane, spoza mainstramu, zwłaszcza mam obsesję na punkcie prawdy vs kłamstwa i manipulacje. Włączam się w obalanie różnych mitów.
Nie ulegam propagandzie – zawsze staram się myśleć samodzielnie,  unikam tv (oprócz filmów przyrodniczych i dokumentalnych – głównie historycznych), za to dużo czytam ale nie czytam byle czego. Raczej nie wracam do lektur (oprócz podręczników, leksykonów itp.) – jeszcze tyle innych rzeczy jest do przeczytania, zbieram książki i ciekawsze czasopisma z wiedzą ponadczasową… Są to raczej nie fabuły, ani pop-kultura, ani sensacje filmowe z gatunku thriller czy kryminał.
W tym zakresie ogólnie doceniam ezoterykę, ale nie całą  – nie wierzę w numerologię (mam  dowody), w dużym stopniu w astrologię, magię na poziomie z tabloidów – chociaż życie … jest magią.
Wiem, że istnieją cywilizacje pozaziemskie (UFO to tylko mała manifestacja tego faktu) i że Wszechświat kipi życiem. Jesteśmy Jedno (jesteś innym ja).
Generalnie daję prymat duchowi. Wszystkie drogi w końcu prowadzą do Boga, bo ostatecznie nie ma we Wszechświecie innego celu. Modlę się inaczej niż większość – to bezpośrednia „rozmowa” z Bogiem, głównie dziękczynna i pytająca.
Jestem sceptyczny zarówno wobec instytucjonalnych religii jak wobec nauki, bo jesteśmy jeszcze w kolebce rozwoju. Jako pracownik naukowy poznałem jak wiele w nauce jest niedociągnięć a nawet tendencyjności. Pociągają mnie naukowe tajemnice i niezwykłości.

Nie wierzę w pandemię covid, globalne ocieplenie (w ogóle lub w formie słabszej – że jest antropogenne), nie muszę wierzyć w Boga, bo … WIEM że istnieje, podobnie nie muszę wierzyć w cuda, bo wiem że istnieją, itp. – i „co gorsza” – mam na to wszystko szereg dowodów.
Nie ufam politykom, wierzę w „teorie spiskowe”, bo w rzeczywistości to nie teorie tylko zakamuflowana praktyka.

Dbam o zdrowie, bo wiem że jest podstawą. Co do medycyny  – jestem jeszcze bardziej sceptyczny (> LepszeZdrowie.info). Nie ma chorób nieuleczalnych, tylko jeszcze nie znamy odpowiednich metod i środków, a w wielu przypadkach są one ukrywane. Prawie wszystko możemy mocą myśli i intencji, i nie dotyczy to tylko zdrowia.

Przyziemniej:  Kładę nacisk na domowe żywienie, co daje przy okazji podstawę do okazjonalnej celebracji wyjść do restauracji na coś egzotycznego.
Lubię się ruszać, dużo chodzę, a jeśli nie jestem obciążony wchodzę po schodach, nawet ruchomych (po co stać bezczynnie?), ale nie spieszę się samochodem ponad dozwolone prędkości (mimo, że mogę docisnąć do 240km/h).

Chodzę boso, zażywam kąpieli słonecznych.

Bywałem dość szalony. Wrzucę swój stary wiersz:

Wyzwania

Wybacz, że polubiłem
rzeczy niesłychane.
Taki już jestem i byłem
takim zostanę.

Rozmaitości życia, przygodę,
chwile straszne i błogie.
Długie wędrówki,
tygodniami życie clocharda,
pieszo, autostopem
– bez złotówki,
ognisko z pieśnią barda.

Świeżość rana,
zamki, chaty, łany,
nocleg w stogu siana,
szlak nieznany.

Z huczącym morzem
z całych sił śpiewanie,
w strumieniach rwących
słońca migotanie.

Pęd samochodu
gdy waży chwilka.
Las ciemny zimą,
oczy wilka.

Miasto niebezpieczne nocą,
urwisko nad otchłanią,
rudne stawiać zadania
me samotne wyzwania.

Dużo podróżowałem i jeszcze podróżuję na miarę możliwości – kocham to, ale raczej zwiedzam niż jestem biernym wczasowiczem, planuję wycieczki, podobnie jak trasy w mieście – zobaczyć nowe miejsca, nawet w ramach okolic, coś przy okazji załatwić, kogoś poznać…

Mieszkasz gdzieś lata, a ulic nie znasz sąsiednich,
śpisz i w karty grasz,
gdyś przyjechał nad Adriatyk
– przedziwny życia lunatyk.

Zawstydź się i przebudź
– choć ci wolno wszystko.
Kiedyś ockniesz się nagle: życie minęło,
a szczęście … bywało tak blisko.

Cieszę się małymi sprawami. Zatem i nie mam dużych wymagań, co powoduje, że nie angażuję się już od dość dawna w pracę zarobkową. Pracuję dla przyjemności – za darmo, pro publico bono.  Przykładowo tak prowadzę serwisy LepszeZdrowie.info,
www. StefanGarczynski.pl oraz różne fanpage i grupy na FB – nic tam nie sprzedaję (jak dotąd?).
Co do biznesów w ogóle – też mam nietypowe podejście. Świat zbyt goni za mamoną i coraz mniej uczciwymi metodami. To zawsze hamowało mnie przed biznesami, bo nawet biznes bez przekrętów w naszych czasach to gra marketingowa, która z natury stara się komuś coś sprzedać – nawet gdy jest to rzecz zbędna lub niskiej jakości. To szeroki temat z mego życia, kiedy z oporami uprawiałem zawodowo marketing i wiem o tym sporo. Zresztą nie miałem smykałki do biznesu, uważam że zwłaszcza w Polsce graniczy to z szaleństwem – gdy uwzględni się gąszcz ciągle zmieniajacych  się przepisów, polowanie państwa na potknięcia przedsiębiorcy, mnożenie podatków itp.
Także dlatego, że z natury nie rywalizuję z innymi, np. nie emocjonuję się meczami piłkarskimi i tymi wszystkimi gdzie rywalizacja prowadzi do agresji i otumanienia tłumów kibiców (czyż to nie trafna gra słów?)

Sam od dawna nie gram w żadne gry, bo życie to największa i najbardziej pasjonująca gra, a zajmowanie się czymś sztucznym to strata czasu – naszego najcenniejszego zasobu.

Natomiast sporo piszę publicystycznie (także anonimowo), prowadzę pamiętniki, zapisuję życie, popełniałem także poezje, czego drobiazgi czasem wtrącam do wpisów. Może kiedyś opublikuję zbiorek?

Często wzruszam się, zwłaszcza piękną muzyką lub widokami, jestem uczuciowcem, a szczególnie w modalności dotyku (nietypowo) i wzroku.

Niepoprawny optymista, czuję się młody i naiwnie myślę, że „wszystko” jeszcze przede mną  – mimo przekroczenia siedemdziesiątki. Wierzę, że przez katharsis obecnych trudnych czasów wchodzimy w epokę wielkich pozytywnych zmian i rozwoju. Jestem tego ciekaw i to też mnie napędza.

Tyle na teraz, a mógłbym dużo więcej, ale już i tak za bardzo się odsłoniłem. Lecz chyba nie ma się czego wstydzić, zwłaszcza, że żyję uczciwie, pogodnie…
Zresztą – kogo to obchodzi?

Przed wyborem 28 czerwca – subiektywnie

typowanie kandydatów

Czas płynie naprzód i zabiera wszystkie nasze czyny,
myśli, działania, intencje, wybory itd., aby oddać skutki.
Ania Wilczyńska

Piszę w przeddzień ciszy wyborczej związanej z pierwszą turą głosowania na prezydenta RP.
Rozkład głosów wg sondaży wykazuje, że najprawdopodobniej dojdzie do drugiej tury.
Tydzień wcześniej zebrałem kilkanaście pytań do kandydatów, które chociaż do nich nie dotrą, ale może dotarły do garstki osób, by one same miały dodatkowy materiał do refleksji, kogo ew. wybrać.
Osobiście nie widzę dobrego kandydata.
Ale to sprawa właśnie osobista. Dziś pewne sprawy widać jeszcze wyraźniej w związku z wizytą prezydenta Andrzeja Dudy w USA.

ANDRZEJ DUDA

Posłużę się najpierw tym wydarzeniem by ocenić jego kandydaturę, jaką jedną z głównych. Ogólne A. Duda jest krytykowany za niesamodzielność, działanie na granicy prawa, łamanie Konstytucji, szereg niespełnionych obietnic, wspieranie lub przynajmniej sympatie z opcją Polin.
Często jest to pochodna jego związania z PiS, przez którą to partię i J. Kaczyńskiego został wykreowany na prezydenta. Nie miał własnego zaplecza politycznego,  więc jest uzależniony w tym zakresie od PiSu. Różne grzechy tej partii rzutują i na jego osobę. Po ew. wygranej w drugiej turze obecnych wyborów, ponieważ nie będzie kandydował po raz trzeci – może stać się bardziej niezależny od PiS, co stanowi pewien jego atut dla prowadzenia swojej własnej polityki.
Uważam, że tej formacji daleko do klasycznej prawicy a nawet blisko do socjalizmu, nie ufam też jej propagandzie oraz religijności na pokaz, czym partia próbuje zjednać sobie masy.

Ktoś może powiedzieć, że uwziąłem się na PAD i PiS by lansować inne opcje.
Nie, nie o to chodzi – dalej będzie krytycznie i o innych kandydatach.

Nie wchodząc w aż tak szerokie rozważania, powracam do wizyty PAD w Ameryce.
Jeszcze za wcześnie na szersze podsumowanie, nie do końca wiadomo (co jest zrozumiałe) o czym prezydenci rozmawiali w cztery oczy, a być może nigdy się nie dowiemy.
Dla jednych to sukces, dla drugich – przynajmniej rozczarowanie. Bo faktycznie prezydent niczego konkretnie nie uzyskał. Nie wiadomo po co prezydent zdecydował się na taką wizytę jeżeli nic nie uzgodnił wcześniej. Prawdopodobnie chodziło o ruch wizerunkowy i propagandowy przed wyborami.

Załóżmy na początek, że nawet jeśli nic nie uzyskał, to jest to „podtrzymanie dobrych relacji”, pierwszy (?) krok i ogólne deklaracje otwierające dalsze działania na poziomie ekspertów i przedstawicieli resortów itp. ogólne formułki.
W takim ujęciu wielu będzie trąbiło o sukcesie i pokazanie jakim to Polska jest sojusznikiem największego mocarstwa, jak wcale nie jest izolowana. Ale, jak ostrzegali niektórzy eksperci, Trump raczej wykorzystał wizytę Dudy do własnych celów – zarówno by przypodobać się Polonii przed wyborami w USA, jak i dla umocnienia pozycji na wschodniej flance NATO (z politycznym szantażem wobec Niemiec) oraz celów czysto biznesowych.

Nagłośniono parę głównych tematów. Zacznę od bliskiego mi (w sensie rozpoznania) zagadnienia szczepionki na covid-19.
Na ten temat pisałem wcześniej dużo na tym blogu, na Lepsze Zdrowie, tamże w czerwcowym podsumowaniu miesiąca. Także tutaj ten wątek potraktuję nieco szerzej.

  1. Duda podkreślił, że Polska oferuje „sojusznicze wspieranie – choćby w symbolicznym wymiarze” w walce USA z koronawirusem. „W oczywisty sposób zakładam, że biorąc udział w pracach badawczych i tym samym będąc współtwórcami tych leków i szczepionek, Polacy będą mogli liczyć na to, że będą one dostępne dla Polaków jak najwcześniej” – wyznał Duda, cytowany przez TVP Info. Prezydent Polski oznajmił, że jak najszybsze udostępnienie szczepionki dla Polaków i innych społeczeństw jest celem, do którego będzie dążył. Nie wiem czy prezydent rzeczywiście wierzy w pandemię i czy wie czym są współczesne szczepionki. Raczej nie ma o tym pojęcia, co jest zatrważające …

Tu widać nie po raz pierwszy nasz klientyzm a nawet serwilizm (o czym jeszcze dalej) oraz – wg mojej oceny – wiele niebezpieczeństw. O szczepieniach mam jak najgorsze zdanie, więc tylko krótko w obecnym kontekście.

Zabiegamy o coś co:

1) Najprawdopodobniej nie jest potrzebne – jeśli uznać, że mamy do czynienia z pLandemią – czymś sztucznie rozdmuchanym by wywołać globalną psychodemię, strach wykorzystywany przez globalistyczne elity by zarówno zapanować nad ludźmi jak i jeszcze bardziej złupić społeczeństwa i przejąć ich majątki

2) Nie będzie skuteczne – jak większość szczepionek w historii (bo to mit, że „ocaliły świat” – osobny duży temat)

3) Narobi wiele szkód, uwzględniwszy różne zagrożenia medyczne, zwłaszcza że projekty grawitują ku „szczepionce”,  która będzie raczej preparatem o zupełnie innym działaniu niż dotychczasowe szczepionki, mianowicie zmieniającym DNA, co spowoduje nieprzewidywalne skutki przez pokolenia. I gdzie czas na badania – zwykle co najmniej parę lat, jeśli chce się szczepionkę wprowadzić tak szybko? (o tym mówi m.in. polski naukowiec w tym wpisie – to mrzonka na nawet sam B. Gates wypowiedział się, że szybko wprowadzona szczepionka niesie ryzyko szkodliwości, przy okazji odżegnując się od odpowiedzialności za nią)

4) Szczepionka będzie prawdopodobnie słono kosztować (trwa nakręcanie popytu), zwłaszcza gdy do ceny dojdą prowizje dla pośredników

5) Wspomoże agendę przymusu i kontroli – o jej obowiązkowym aplikowaniu wypowiada się min. Ł. Szumowski, przewidywane są certyfikaty szczepień lub przetestowania – o tym, że są nie do przyjęcia czytaj tutaj.

6) Uraduje oszołomów z NWO, którzy w szczepieniach i kontroli widzą narzędzie depopulacji i swojej władzy (patrz np. Bramy do piekła). Sojusz szczepionkowy Gavi utworzony został przed 20 laty na Światowym Forum Ekonomicznym można nazwać … globalnym partnerstwie na rzecz depopulacji, w którym znaczącą rolę odgrywa Fundacja Bill & Melinda Gates.

7) … a Polskę uczyni poligonem badań nad szczepionką (jak na królikach doświadczalnych) i poligonem manipulacji socjotechnicznych (jak także innym wlepić te szczepienia) i niestety – na własną prośbę naszych władz.

Jest i wątek mniej dramatyczny – Organizacja Zdrowia WHO wymienia aktualnie 76 ewentualnych szczepionek przeciwko koronawirusowi; pięć z nich znajduje się już na etapie testów klinicznych, zatem może któraś nie będzie tak groźna.

Podobnie wiążę pewne nadzieje ze stwierdzeniem D. Trumpa, że pracuje się także nad lekami i że „…znajdujemy świetne odpowiedzi. Myślę, że czeka nas bardzo piękna niespodzianka, szybciej niż moglibyście się państwo spodziewać”. To koresponduje z pewnymi poszlakami, że w zasięgu jest jakiś lek lub antidotum (raczej nie szczepionka – Trump był przeciwnikiem szczepień, więc być może prowadzi podwójną narrację ze względów taktycznych przed wyborami).

Kolejny temat spotkania to sprawy militarne.

Tak jak ogólnie krytycznie ocenia się jednokierunkowe a właściwie pełne zdanie się na opiekę USA w tym względzie, tak widzimy że ten kierunek jest wzmacniany.
Fakt, że jakieś państwo przyjmuje na swój teren obce wojska i jeszcze o to się naprasza oraz za to płaci, jest zdumiewający i chyba bez precedensu. Bo nie chodzi o sytuację wojenną, gdy prosi się o odsiecz, ale o działanie w sytuacji pokoju, któremu praktycznie nic nie zagraża. Rosja, oprócz propagandy, nie czyni agresywnych ruchów wobec Polski, ale w ten sposób ją prowokujemy. W ogóle koncepcja klasycznej wojny z użyciem sprzętu pancernego jest przeżytkiem. Rosjanie, gdyby chcieli,  mogą nas zniszczyć szybko i na wiele innych sposobów. Współczesna  i  przyszła wojna nie będzie polegała na  użyciu klasycznych środków. Mam wrażenie, że USA i inni producenci broni, zdając sobie z tego sprawę, upychają swoją produkcję za grube pieniądze – póki się jeszcze da, w miejsca gdzie jeszcze hołduje się starej doktrynie stosowania czołgów, armat i innego ciężkiego sprzętu. Sami trzymają ten sprzęt dla demonstracji siły, lokalnego odstraszania i jako element pomocniczy – zgodnie z zasadą elastyczności działań.

Natomiast w tajnych projektach aktualnie istnieją samoloty z laserami/maserami na pokładzie poruszające się z prędkościami >10 Mach, jeszcze szybsze pociski, których nie dogoni żadna rakieta. Istnieją od dawna wojska kosmiczne (to że D. Trump stosunkowo niedawno ogłosił Dowództwo Sił Kosmicznych jest tylko częściowym odkryciem kart nt. paru wątków tej historii, co do której są i inne przecieki). Nie idąc nawet tak daleko, dziś przeciwnika można obezwładnić cyberbroniami, zarówno zdalnym sterowaniem dronami bojowymi itp. jak (bio)robotami, bronią energii skierowanej , dezorganizacją jego łączności, zdalnymi akcjami sabotażowymi na centra dowodzenia i energetykę, masową dezinformacją i ogłupianiem ludzi, uruchomieniem 5. kolumny, użyciem broni sejsmicznej (udoskonalony HAARP oraz podziemne i podwodne ładunki jądrowe dla fal tsunami, sztuczne uruchamianie wulkanów), wojną pogodową, przez mind control, czemu po części służy technologia 5G, wreszcie bronią biologiczną – mamy dobitny przykład takiej możliwości na przykładzie covid-19. Ponadto kraje podbija się uzależnieniem finansowym, zwłaszcza zadłużeniem, atakami na walutę narodową – aż do eliminacji klasycznego pieniądza, przez uzależnienie dostawami strategicznych surowców („zakręcony kurek”) oraz podporządkowaniem międzynarodowemu ustawodawstwu i szantażem polityczno-finansowym.

Ale to dygresja, którą można ciągnąć, by pokazać jak ułudne jest przekonanie, że jesteśmy dzięki USA tak bezpieczni, tym bardziej, że w polityce bardziej liczą się interesy niż przyjaźnie a nawet umowy.

Nasze zakupy uzbrojenia w USA odbywają się bezprzetargowo, nie oferują offsetu (transferu technologii i tworzenia produkcyjnych miejsc pracy), przez co są dla nas niekorzystne, podobnie zresztą cenowo, całkowicie uzależniają nas od obcych dostaw, serwisu i systemów kontroli.  Przykładowo F-35 mają jeszcze wady i niedopracowane systemy integracji z innymi rodzajami wojsk, czego my tym bardziej nie będziemy mieli…
Podobnie – za utrzymanie amerykańskich najemników w Polsce mamy płacić my, a jednocześnie będą oni u nas zupełnie bezkarni, a nawet może użyci przeciw Polakom w myśl ustawy 1066?

Zresztą sami Amerykanie chcą mieć wolną rękę i zgodnie z doktryną elastyczności (nie tak jak Polska) by móc swobodnie przemieszczać swoje wojska wg bieżących potrzeb a nie wg sztywnych porozumień. Tworzenie dużych baz to przeszłość. Zatem nie oferują stałego pobytu w Polsce, ale  obecność rotacyjną.  Hasło „Fort Trump” nie jest podtrzymywane przez stronę amerykańską. Inna sprawą jest podejrzenie, że ta obecność służy innym celom niż się wydaje – np. pilnowanie i eksploatacja naszych złóż tytanu i innych technologicznie ważnych zasobów? (tak się składa, że niektóre bazy akurat są w ich miejscu)
Klientyzm w całej okazałości.
Czy PAD jest tak naiwny, że o tym wszystkim nie wie, czy raczej jest tak sterowany?
Nie mamy całościowej umowy bilateralnej z USA, która chroniłaby Polskę militarnie – sprawa jest rozmyta w ramach traktatów NATO, która to organizacja bardziej zależy od ciemnych sił globalistycznego lobby przemysłowo-militarnego niż od rządu USA.

Gospodarka

Co udaje się nam sprzedać Amerykanom oprócz niezależności?

Dajemy ulgi i jak najlepsze warunki ich firmom, daliśmy rynek zbytu, a szykuje się ekspansja dampowanej amerykańskiej produkcji rolnej fatalnej jakości (wysoce przetworzonej, zatrutej pestycydami, z GMO, wg niższych norm jakościowych).

O technologii wojskowej już nadmieniłem, ale następuje dalsza infiltracja Polski przez gigantów jak Google, Amazon, Apple i Microsoft. To supermaszyny do zbierania wielu danych o naszej działalności, czytaj: inwigilacji. Przykładowo Google zbiera informacje o sesjach w swoich usługach internetowych i aplikacjach. Chociaż ostatnio jest oferowana opcja lepszego zabezpieczenia prywatności, to mało kto o to świadomie zadba i pozostanie domyślny wybór czyszczenia historii dopiero po 18 miesiącach (nominalnie, bo faktycznie służby przetrzymują i analizują wszystko). Szumowski powiedział, że jeśli będziemy używać aplikacji ProteGo Safe, to nie będzie konieczności powrotu do obostrzeń. To też niebezpieczne uzależnienie (pomijając nawet samą koncepcję „ochrony”), ponieważ aplikacja jest prywatnym programem korporacji Google i Apple. Wszystkie te super bogate firmy wynegocjowały zwolnienie z podatków (z tego co wiem), a warunki pracy w Amazon są niemal niewolnicze.

Samo Google i Microsoft mają „zainwestować” w Polsce w sumie ok. 3 miliardów dolarów. Dałem cudzysłów, bo to nie oznacza aż tak dużych korzyści dla Polski jak dla owych firm, ponieważ nie inwestuje się pieniędzy większych niż spodziewane korzyści własne.

Te firmy wspierają LGBT, ideologie lewicowe, cenzurują w tym duchu Internet, ale także wszelkie publikacje odbiegające od jednej takiej politycznie poprawnej narracji. Microsoft ma mieć udział w opracowywaniu chipów do inwigilacji ludzi.

Czy tego chcemy i powinniśmy się cieszyć z ich olbrzymiego zaangażowania w Polsce, co padło w ostatnich negocjacjach? I czy porozumienie powinno być zawarte przed wyjaśnieniem czy A. Duda zostanie wybrany ponownie na swój urząd?

Elementem tych działań oraz na siłę przepychanej wizji „nowoczesnej” gospodarki jest…

Technologia 5G

O zagrożeniach tej technologii oraz licznych przekrętach jej wdrażania w Polsce znajdziesz obszerny materiał w ramach artykułu 5G-pięć głównych uwag (dwie części) wraz z odnośnikami.

Donald Trump powiedział:

“Podpisaliśmy wspólną deklarację odnośnie 5G. Polska jest liderem, jeżeli chodzi o korzystanie z zaufanych dostawców i zaufanego sprzętu i właściwych łańcuchów dostaw, dlatego współpracujemy z Polską. Polska też korzysta z usług amerykańskich firm”.

To, że Trump chce opanować świat amerykańską a nie chińską technologią oraz wspiera w tym zakresie firmy z USA – nie dziwi.
Natomiast na świecie podnoszone jest pytane czy w ogóle ta technologia jest potrzebna i bezpieczna. Jeśli chodzi o szybkość – w zupełności w większości zastosowań wystarczają światłowody, co jednocześnie znacznie zmniejsza oddziaływanie sztucznych pól elektromagnetycznych na zdrowie i przyrodę w ogóle.
Najdelikatniej mówiąc 5G to technologia łączności (z wojskowym rodowodem i zastosowaniami), która jest dopiero na etapie walidacji.

Niestety nacisk na tę technikę po myśli NWO jest tak silny i powszechny, że wszelki głos rozsądku jest tłumiony a decyzje o budowie stacji nadawczych zapadają z łamaniem prawa. Liczą się bardziej zyski korporacji, zwłaszcza z obcym kapitałem. Komisja Europejska chce, by do 2025 r. 5G posiadały wszystkie duże miasta w UE oraz główne szlaki transportowe.
To złe wieści i plany, które PAD wspiera. Znów – prawdopodobnie nie wie jak wielką ceną strat dla Polaków zagrywa w tej grze – cudzych interesów.

Innym z działów współpracy ma być …

Energetyka

Osobiście jestem zdecydowanym przeciwnikiem budowania w Polsce elektrowni jądrowych, podobnie jak większość Polaków. Po szczegóły argumentacji zapraszam do części artykułu „Energetyka rozproszona, głupcze!” Można dodać jeszcze inne aspekty, jak olbrzymie zapotrzebowanie na wodę w dużych elektrowniach jądrowych, a wiadomo jak deficytowy to u nas „surowiec”.

Energetyka jądrowa nie jest  też wpisana w narodową strategię energetyczną – odnosi się wrażenie ze prezydent jej nie zna? A jednak mówi: „Sfinalizujemy umowę, która doprowadzi do rozwoju energii atomowej w Polsce”.

Będziemy płacić przez kilkanaście lat kilkadziesiąt miliardów dolarów za elektrownię atomową, która prawdopodobnie nigdy nie powstanie. Są opinie, że oprócz olbrzymich kosztów samego zbudowania „co najmniej dwóch elektrowni” (z wywiadu PAD dla Polsatu), Amerykanie będą  mnożyć koszty towarzyszące – konsulting, licencje, gwarancje itp. i przeciągać to w czasie.
To może być np.  genialny pośredni sposób na … niewidoczną spłatę roszczeń przemysłu holokaustu.

Jednak jest to oburzające i piramidalnie bez sensu ze względu na to że jesteśmy bodajże najbogatszym surowcowo i energetycznie krajem w Europie a żebrzemy za granicą, przepłacamy za import  i wyprzedajemy skarby narodowe. „Przyjaźń” USA z Polską w ostatnim czasie ma podtekst w chętnym kupowaniu przez nas skroplonego gazu LNG, którego Amerykanie mają już w nadmiarze.
Jak wielokrotnie pisałem, Polska leży na olbrzymich złożach gorących wód termalnych, ma też zapasy węgla głębinowego, z którego można czerpać po podziemnym zgazowaniu energię przez kilkaset lat a nawet ją eksportować.

Zaniedbanie tej szansy trzeba traktować jako kryminalne działanie przeciw Narodowi.

Na koniec parę zdań o geopolityce.
Nie mamy ani dobrej polityki zagranicznej ani odpowiedniej służby dyplomatycznej z zapleczem eksperckim ani służby wywiadowczej. Zaniedbana jest Polania, a jej patriotyczne działania wręcz bojkotowane lub zwalczane. PAD wygląda na zagubionego w tej materii – bez strategii. Raz stawiamy na współpracę z Chinami, potem upatrujemy w nich wroga – jak nam zagra Ameryka. W stosunkach z Rosją jesteśmy „świętsi” w ostracyzmie niż USA. Posyłamy swoich żołnierzy w miejsca gdzie nie mamy żadnego interesu – też by przypodobać się Ameryce. Taka jednowektorowość polityki zagranicznej może się srogo na nas zemścić. Rachuby polityczne, że Polska zajęła miejsce Wielkiej Brytanii w relacjach z USA, że nie będzie uwikłana w konflikt amerykańsko-chiński, że nie grozi nam akt Just 447 (o którym znów nic w czasie wizyty nie słyszeliśmy) itp. tylko świadczą o mało dojrzałej strategii i budzą dalsze obawy o przywódczą rolę PAD.
Mocno zastanawia mnie brak odniesień a nawet może zrozumienia tak poważnych spraw jak planowe wdrażanie NWO na świecie (w tym realizowany lock down i zawłaszczanie majątku obywateli przez elity metodą na covida) i działanie agend tego planu w Polsce – zresztą nie dostrzegłem takich akcentów i u innych kandydatów (może trochę u p. Żółtka).
Pewnym atutem PAD jest krajowa i światowa rozpoznawalność oraz liczne kontakty zagraniczne.
Najchętniej głosowałbym na takiego kandydata, który rozumie koncepcje i siłę tzw. WIR (Weto obywatelskie, Inicjatywa ustawodawcza, Referendum obligatoryjne), o czym np. w tym wpisie, i który zadeklarowałby jego wdrożenie. Chociaż demokracja ma swoje wady, to jej forma  bezpośrednia sformułowana w Konstytucji w powiązaniu z fazą edukacji znacznie polepszyłaby tworzenie prawa i dała kontrolę nad rządem.

W sumie – D. Trump ugrał wiele dla siebie – zarówno gospodarczo (mówi się, że musi ratować USA jak się da , bo stoją na krawędzi bankructwa), jak i na potrzeby swojej kampanii prezydenckiej. Wygląda na to, że Polska ma subsydiować i ratować … mocarstwo – i to z pieniędzy nas – podatników.

Chociaż można o A. Dudzie powiedzieć więcej krytycznie (np. – na miarę możliwości swego stanowiska – brak pełnej dezubekizacji, brak rozliczenia przestępstw i złodziei z czasów rządów PO, jak i późniejszych, brak repolonizacji mediów,  trzymanie raportu o WSI w „szufladzie”, wspieranie niektórych przesadnych projektów inwestycyjnych – o tym można napisać sporo osobno),  to na tym zakończę ten krótki przegląd, by przejść do jeszcze do innych kandydatów.

RAFAŁ TRZASKOWSKI

– wysunął się na głównego kontrkandydata.
On też nie jest z „mojej bajki”, a nawet  jest jakby antytezą mojego wyboru, będę więc miejscami dosadny.
Jest ku temu szereg powodów, z których jeden z głównych to jego zaplecze polityczne – Platforma Obywatelska, którą uważam za bardzo szkodliwą partię. Tu chodzi o ważny spór nie tylko polityczny w kontekście wyborów , ale o spór o pryncypia, o czym dalej.
O samej partii wiadomo dużo i nie będę się tym zajmował. Natomiast niewątpliwie RT jest reprezentantem tej partii – nie tylko z tytułu funkcji jej wiceprzewodniczącego (co ostatnio wyciszane jest przez niego i sztab, by sprawiał wrażenie bezpartyjnego), ale pod względem ideologicznym, powiązań i stylu.
Ten „styl” to jakby słabsza kopia z D. Tuska,  którego był wiernym pomocnikiem i nadal go ceni jako mentora. Pełnił w rządzie Tuska parę ważnych funkcji. Przykładowo fatalna kondycja polskiej służby zagranicznej, to lata zaniedbań z tamtego okresu.
Wg mnie (i nie tylko) RT to marionetka światowych elit, a w kraju ich odbicia i agentów – na podobieństwo Macrona,  posłuszna  Niemcom i Francji, UE i międzynarodowym korporacjom, bez wyrazu i własnego zdania. Można przewidzieć, że swój urząd będzie sprawował w stylu PO i z pomocą elit tej partii – wcale nie tak niezależnie jak deklaruje. Podobnie jak po wyborze na prezydenta Warszawy mocno upartyjnił jego ratusz i stał się wiceprezesem partii.

Najchętniej realizowałby ze swym środowiskiem spokojne i  zakamuflowane robienie biznesów na krzywdzie Polaków, grał pozorami, by nikogo nie drażnić i nie ścigać za przekręty. Rano do kościoła  a po południu na Paradę Równości. Przypodobać się Zachodowi, być „nowoczesnym”. Schlebianie korporacyjnemu establishmentowi i uwłaszczonym w czasie transformacji komunistom, a reszta ludzi niech będzie tanią siłą roboczą i rynkiem dla zbytu, generowania sztucznych potrzeb i dla wyzysku.
Ktoś kąśliwie stwierdził: „Za rozwalenie polskich stoczni, próbę rozwalenia LOT-u i kupno przestarzałych caracali Tusk dostał szefa RE. Co obiecali Niemcy Rafałowi za rozwalenie CPK i przekopu Mierzei Wiślanej?” Może coś w tym jest?

Wykształcony z funduszów Sorosa (pośrednio)  reprezentuje specyficzną międzynarodową grupę ludzi zaprojektowanych do rządzenia wg lewicowej doktryny kosmopolitki. To że jego idolem jest Bronisław Gieremek – zakamuflowany (chociaż nie do końca) wróg Polski też daje do myślenia. Podobnie jak inny mentor – Leszek Balcerowicz.
W jakimś sensie to „resortowe dziecko” – uwzględniwszy UBecką rolę matki Teresy –TW Justyny, co mogło mieć wpływ  na jego wychowanie i kręgi znajomości.

Jego kariera to raczej historia nieudolności na różnych stanowiskach.

A także szkodzenie Polsce chociażby jako autor rezolucji do Parlamentu Europejskiego przeciw Polsce (wpisującej się w wiele podobnych działań PO i Kodu).
Jako warszawiak źle oceniam miejską prezydenturę RT. To ma dla mnie istotny wpływ na ocenę Trzaskowskiego w ogóle. Ponieważ wiele osób w Polsce nie zna bliżej tego tematu – parę słów o tym dlaczego. Otóż w skrócie:  za szereg zaniedbań, wpadek, i niespełnionych obietnic. Także za niegospodarność, dziwne i niepotrzebne drogie instalacje „rekreacyjne” (w tym np. bezsensowne stawianie ławek tuż przy ulicy, gdzie jest najwięcej samochodowych wyziewów i hałasu). Owszem – sadzi drzewa, ale później wiele z nich jest zaniedbanych i usycha – wyrzucone pieniądze. W ogóle promowanie „zielonego ładu” to hasło nośne, ale nie zawsze sensowne gdy uwzględnić geopolityczne podteksty.  Wzrost opłat za wywóz śmieci o 300% nie mówiąc o dużym zaśmieceniu miasta, Wisły a także innych rejonów Polski odpadami z oczyszczalni Czajka, ponieważ tamtejsza spalarnia wciąż nie działa. Nie opróżniane śmietniki to być może przyczyna plagi szczurów w niektórych obszarach Pragi Północ. Podtopienia po ulewach w Warszawie połączone z dalszymi zrzutami szamba do rzeki. Wiele usług w Warszawie zleconych jest zagranicznym a zwłaszcza niemieckim firmom, z którymi RT „dziwnie” sympatyzuje, podobnie jak politycy niemieccy sympatyzują z Trzaskowskim.
Z ostatniej chwili – Ratusz wyda na usługi niemieckiej firmy komunikacyjnej Arriva, w której był zatrudniony sprawca katastrofy autobusu na moście, ok. 290 mln złotych… Jednocześnie zaprzepaszczenie zakupu autobusów Solaris, za które zapłacono by tylko 75 milionów. Przy okazji droga komunikacja miejska, nie działające biletomaty, niezrealizowane obietnice dotyczące garaży podziemnych oraz wprowadzanie dalszych stref płatnego parkowania.  Fatalna nawierzchnia wielu ulic oraz ich zwężanie w śródmieściu, co powoduje korki zatem  jeszcze więcej smogu a jednocześnie słaba realizacja likwidacji „kopciuchów”. Szalejący rowerzyści i hulajnogowcy, a piesi jako ktoś drugiej kategorii. Jest obietnica (zobaczymy jak się powiedzie)  bezpłatnych żłobków publicznych pod warunkiem że rodzice płacą podatki w Warszawie i że dziecko musi być … szczepione.
O szczepieniach już wspomniałem, ale to w ogóle dyskryminacja. (Osobiście jestem krytykiem powiększania ilości żłobków ponad wyjątkowo uzasadnione zapotrzebowanie na tę usługę – niemowlę powinno przynajmniej dwa pierwsze lata spędzić przy matce – to zaniedbany aspekt zdrowia i ukształtowania rozwoju dziecka.)
Przywódcza rola prezydenta RP jest jeszcze bardziej odpowiedzialna niż prezydenta miasta.
RT ogłosił swój program 25 czerwca wieczorem, co społeczeństwu a nawet politykom nie daje czasu na dyskusję ani nawet dobre zapoznanie się z tym programem. To niepoważne. Ale może był w tym cel ukrycia linii, która chce realizować i by nie narazić się na krytykę? Można satyrycznie trawestować powiedzenie kandydata w ujęciu „po co mi program, skoro ma go PO (a nawet Niemcy)”.

Sama etykietka partyjna, podobanie się kobietom z urody a inteligentom z powodu znajomości języków, to stanowczo za mało. Niektórzy gotowi są posłuchać rady: „Nie znasz się na polityce – głosuj na ładniejszego”.
Szybko zyskał popularność przez kontrast do „obciachowej” poprzednie kandydatki opozycji.
Osobiście (nie tylko) nie podoba mi się jego tolerowanie lewackich tendencji i osób (jak np. panie Gontarczyk czy Gawor) w zarządzie Warszawy, wybór na swego zastępcę P. Rabieja i najbliższego współpracownika – byłego gangsterskiego popychadła (o Rabieju pisze Wojciech Sumliński w książce  „To tylko mafia” – w tamtejszej analizie światka dawnych dyskotek Koloseum i Planeta – gniazd wewnętrznej i zewnętrznej agentury, WSI  i gangsterów, tamże o B. Gieremku), geja z którym obaj demonstrują sympatię do LGBT i ten ruch czynnie wspierają.

Możliwe, że takie koneksje działają nadal, były doniesienia o korupcji w magistracie, a zastępcy RT zarabiają krocie (średnia zarobków 133 najbliższych współpracowników to 16,3 tyś. zł).
W swojej kancelarii zatrudnił hejtera z osławionego Soku z Buraka. A czy wyobrażacie sobie posła Nitrasa jako prezydenckiego ministra? (może razem będą coś wąchać, bo obaj mają takie doświadczenia?)
Warto przypomnieć, że R. Trzaskowski prowadził kampanię wyborczą H. Gronkiewicz-Waltz. Oboje w czasie swojej prezydentury w Warszawie niewiele dla niej zrobili, ale RT ma gorsze przygotowanie do zarządzania finansami miasta. Obecnie, angażując się w swoją kampanię jakby odpuścił już zarządzanie stolicą – chyba czuje, że to go przerasta. Niektórzy mówią, że ma pecha (to zły omen), ale to raczej ów lekki i nieprofesjonalny styl władzy. Jeśli nie jest dobrym gospodarzem miasta, to czy będzie dobrym gospodarzem dla kraju? Chociaż krytykuje CPK, ale bardziej ze względu na tworzenie konkurencji dla Niemiec niż z powodu jego wielkości (tu częściowo bym się zgodził), to mało się słyszy jakie miałby propozycje inwestycyjne dla Polski – czy nie poszedłby drogą PO, która likwidowała stocznie, połączenia kolejowe, szpitale. nie zauważała Polski „B”?
Bulwersujące jest (podobno – wg doniesienia w prasie) dyskryminujące podejście do przedsiębiorców w Warszawie, którzy nie chcieliby zaakceptować karty LGBT+.
Co do obecnej kampanii – prowadzi ją w swym agresywnym stylu, ucieka się do zastraszania.
Powołał „Zespół Doradców ds. Bezpieczeństwa Obrony Polski” z osobami mocno powiązanym z PO i mającymi niezbyt czyste życiorysy (jak np. gen. P. Pytel).

By jak najkrócej i w uproszczeniu streścić to, co może nas czekać (i co już się dzieje) pod prezydenturą RT:
kontynuacja polityki PO, dzika prywatyzacja kolejnych sektorów, np. służby zdrowia, nepotyzm i kolesiostwo, liberalizm i kosmopolityzm bez ograniczeń, walka ze wszystkim, co nie jest skrajnie lewicowe, dalsza ekspansja gender / LGBT+ (karta LGBT nie tylko dla Warszawy, ale dla całej Polski) – raka, który wg światowego planu ma dać mniejszościom środek do narzucania w kulturze i poprzez instytucje nieuprawnionego parytetu i siłowego jego wdrażania, podobnie jak sztucznego parytetu płciowego nawet tam, gdzie to nie ma uzasadnienia (feminizm itp.), seksualizacja i deprawacja dzieci,  poparcie dla proaborcjonizmu (pójdzie za tym eutanazja?), islamizmu (vide różne parady „równości” – także z profanacjami  religijnymi i po prostu dobrego obyczaju), homoadopcji, poprawności politycznej w najgorszym wydaniu i cenzury – cała reszta poglądów uważana jest za teorię spiskową, fake news i mowę nienawiści (co występuje po obu stronach głównych mediów), lewacka kultura z zaniedbaniem wartości które stanowią naszą narodową tożsamość. Tutaj należy wspomnieć okrojenie polityki historycznej, która ma być raczej polityką wstydu, zamilczanie chrześcijańskiej spuścizny, przy czym widać też hipokryzję wyrażającą się w deklaracjach wiary, przy jednoczesnym nie posyłaniu dzieci na lekcje religii i nie otrzymaniu przez syna pierwszej komunii, natomiast przy wspieraniu „tęczowych piątków” w szkołach, dryfowanie w kierunku narracji „dzieci nie należą do rodziców”, skłonność do nazywania narodowych patriotów faszystami (stosunek do marszów niepodległości i brak zrozumienia, że dobrze pojęty nacjonalizm jest wyrazem miłości ojczyzny a faszyzm to zupełnie co innego), kasowanie nazw ulic od nazwisk patriotów na rzecz utrzymywania pamięci komunistów,  „odchudzanie” podstawy programowej w szkołach, przecież już i tak bardzo okrojonej…
Dalej:  co do hipokryzji – RT deklaruje w razie wygranej współpracę z rządem, ale 52% ankietowanych w tej sprawie osób w to nie wierzy, a moja ocena jest jeszcze ostrzejsza, bo przecież jego zaplecze polityczne chciałoby zemścić się na PiS i odebrać z powrotem swoje utracone pozycje (wspominane wcześniejsze wybory parlamentarne?) i prowadzić wewnętrzną wojnę (nawet – jak bywało – „ulica i zagranica”),  powiązania z KOD z jego lotnymi brygadami do rozróbek, wsparcie finansowe dla szkoleń „taktyki miejskiej” (grupa Biennale Warszawa) oraz innych podejrzanych NGO,  pierwszeństwo dla obcych i wrogich niepodległej Polsce mediów (a nawet ich dotowanie – jak już miało miejsce w przypadku tygodnika Polityka – 200 tysięcy złotych z ratusza Warszawy), likwidacja telewizji TVP lub jej wykorzystanie do ww. propagandy, sprzyjanie kaście sądowniczej („wolne” sądy – często wolne od …sprawiedliwości),  deklarowanie przywrócenia wysokich emerytur byłym SB-ekom, (ma ich także w swoim otoczeniu),  likwidacja IPN, CBA i innych służb, które co najwyżej powinny być poprawione, niesprawiedliwe reprywatyzacje, brak (jak dotąd) realizacji wielu zasądzonych odszkodowań za utracone mieszkania i krzywdy (nawet wytoczył już ~250 spraw przeciwko odszkodowaniom dla ludzi wyrzucanych z mieszkań przez złodziei!) oraz zwrotów pieniędzy dla miasta z podobnych tytułów (sic!), a także wypłat dla przedsiębiorców z „tarczy antykryzysowej,  sojusz z Niemcami i Rosją – tzw. „eurazja”, gospodarka „dziadowskiej montowni”  (sformułowanie J. Kefira), podporządkowanie zagranicy w tym jeszcze większej biurokracji i ustawodawstwu z UE, uzależnienie naszych udziałów w funduszach europejskich od stosowania unijnej wizji praworządności, wprowadzenie w Polsce euro, sprowadzanie emigrantów a przy tej okazji 500+ zamiast polskim dzieciom dane setkom tysięcy lub więcej  muzułmańskich imigrantów, dziki kapitalizm („wolna amerykanka”) i marginalne podwyżki pensji lub wręcz ich spadek, podwyższenie wieku emerytalnego pod naciskiem EU i PO, pogorszenie stosunków z USA, jawne poparcie ustawy 447 „Just” (która jest emanacją nie ducha Ameryki ale tamtejszego lobby żydowskiego) i wypłacenie rekompensat żydom (już padła deklaracja negocjacji zwrotu 200 mld dolarów), przymusowe szczepienie na koronawirusa i nie tylko, sprzyjanie planowi NWO. Tutaj najkrótsze przypomnienie:  NWO ma na celu totalitarne rządzenie masą niewolników a drogą do tego  są lewicowe eksperymenty społeczne, by stworzyć  szarą, bezmózgą masę, bez właściwości, podatną na manipulację. Masy łatwej w rządzeniu, słabej, podzielonej, wewnętrznie skłóconej. Lewica chce zniszczyć instytucję rodziny, znieść naturalną i potrzebną identyfikację z płcią, rodziną, narodowością  i rasą.
Jednym z narzędzi NWO jest też polityka klimatyczna, która na podstawie mocno wątpliwych przesłanek narzuca światu, a Polsce zwłaszcza, bezwarunkowe odchodzenie od węgla, co szkodzi polskiej gospodarce, a co R. Trzaskowski popiera.

W końcu niespełnienie obietnic wyborczych. Co do prawdomówności – mieliśmy liczne przykłady. Próbka z ostatnich dni (może niedokładna co do rachuby dat):

– Jestem przeciw 500+,  3 dni do wyborów: Jestem za 500+
– Jestem przeciw wojskom terytorialnym, 3 dni do wyborów: jestem zwolennikiem WOT
– Jestem za wydłużeniem wieku emerytalnego,  3 dni do wyborów: jestem przeciw wydłużaniu wieku emerytalnego.

Wcześniej – „nie byłem wtedy posłem i nie głosowałem”, a potem sprostowania…
W swojej postawie i przemówieniach ujawnia sporo buty, wyższości – w opinii wielu to narcyz, zarozumiały bufon, cynik a z manier „laluś”, lekkoduch, … Jego hasło „silny prezydent”  brzmi dla mnie mocno niewiarygodnie.
Podejrzewam silne wsparcie międzynarodowej sitwy ideologicznie lewicowej, a praktycznie nie liczącej się z ludźmi i brutalnej – udział w spotkaniu grupy Bilderberg (niektórzy mówią że RT jest masonem?) jest tu symptomatyczny – oni zawsze próbują namaszczać ważne dla siebie osoby na znaczące stanowiska i często im się to udaje. Czyli RT potencjalnie wspiera globalny deep state (oczywiście pojawia się pytanie czy i PAD był/jest tak namaszczony, chociażby przez nasze tajne służby rodem z WSI lub nawet przez „starszych i mądrzejszych” – by użyć powiedzonka St. Michalkiewicza.

RT ma trudność z odpowiadaniem na kłopotliwe pytania (albo nie ma zdania albo kamufluje pod potrzeby wyborów swoje poglądy, które na pewno nie spodobałyby się ludziom).

Nie – to nie jest ani dobry ani poważny kandydat, a raczej droga do przepaści, POtrzask …
Inny kandydat – M. Jakubiak, któremu daleko do sympatii z obecnym rządem i PAD, określił R. Trzaskowskiego jako najgorszy wybór, oczywiście podobnie jak wielu innych kandydatów, nawet z lewicy. Taka „krzyżówka Tuska z Biedroniem” jak to ujął W. Sumliński, który podziela pogląd Jakubiaka.

Podobnie jak o PAD o Trzaskowskim można by więcej, ale pora przejść do kolejnych kandydatów.

SZYMON HOŁOWNIA

Niewiele mogę o nim powiedzieć, zwłaszcza od strony jak się sprawdzi w polityce, ponieważ nie ma takiego doświadczenia. Mówić jest na ogół najłatwiej.
Osobiście nie wierzę, że wziął się z oddolnego, spontanicznego odruchu, że sam sfinansował swą kampanię lub zdobył na to środki drogą społeczną. Powiązanie z Giertychem to ślad ukrytego ramienia PO (KO).
Sądzę, że jest wykreowany marketingowo i sponsorowany  przez jakieś zaplecze sorosopodobne lub wprost takie…
Zyskuje popularność na udawaniu niezależnego, jako „nowalijka” i dzięki „wyrobieniu estradowemu”.

Płaczek, osoba egzaltowana, niejasne powiązania, pseudokatolik – słaba rekomendacja.

KRZYSZTOF  BOSAK

Bodajże jedyna osoba merytoryczna, z doświadczeniem politycznym, spokojna i z programem, z którym najbardziej mógłbym się utożsamić.  To, że nie był dopuszczany do mediów świadczy że stanowi zagrożenie dla POPiS, a nie – jak się mówi, że jest niepoważny lub za młody. To, przy okazji pokazuje zakłamanie i propagandę mediów, zwłaszcza tych „publicznych”. Jednak … jego zaplecze (Konfederacja) budzi moje istotne zastrzeżenia, są też podejrzenia o różne fakty z przeszłości, chociaż raczej patrzyłbym w przyszłość.  Ma sporo atutów – logicznie i fachowo prezentuje swe poglądy i sprawnie przemawia, ma poparcie wolnościowców, jego program jest pragmatyczny i antysocjalistyczny (anty rozdawnictwu – gospodarność i praca, rozsądne podatki), elastyczny w polityce zagranicznej ale broniący suwerenności itd. Jest nadzieją na pierwszego kto po nieudanej (czy prawdziwej?) misji Kukiza mógłby zmienić System.
Może uwiarygodni się na przyszłą kampanię wyborczą…

POZOSTALI KANDYDACI

Raczej nie mają szans. Marek Jakubiak krótko wspomniał o WIR, ale na tym się skończyło.
A wszyscy kandydaci dostali informację o tej koncepcji, która rozwiązałaby tyle spraw Polaków!
Wypada skonstatować, że mamy słabą klasę polityczną, a czas przyszły niedokonany związany z obietnicami,  to ich specjalność. Wielu kandydatów nie wykazało w swych działaniach odpowiedniej dozy pokory, przeciwnie – raczej pychę. A teza, że tej klasie zagnieździł się koniunkturalizm, brak wizji, konformizm a nawet antypolskość i obce wpływy, staje się dla mnie coraz wyraźniejsza i uzasadniona. Może myślę zbyt pesymistycznie, a może realnie?

Na kogo zagłosujesz i dlaczego? Zwłaszcza w drugiej turze. To, przy wszystkich zastrzeżeniach, może mieć duże skutki. A może prezydent w ogóle nie będzie wybrany?
Pozostawiam taką opcję na razie w „tajemnicy”…

Dopisek po I turze wyborów.

Mamy sytuację gdzie zjednoczona opozycja może wygrać z kandydaturą Andrzeja Dudy.
U wielu osób, które mają pogląd że „PiS-PO – jedno zło” pojawia się dylemat, co zrobić dalej.
Może nie pójść na wybory lub oddać głos nieważny – „nie przyłożę do tego ręki”?
Ja też mam podobne wątpliwości, tym bardziej że obecny PiS coraz więcej – zwłaszcza poprzez rodowód wielu swoich polityków, przypomina mi dawną Unię Wolności – z jej elemrntami szkodzącymi Polsce, a nawet chyba tak zrobię. Jednak ponieważ żadna wolta nie przywróci już szans innym kandydatom (chyba że nagle wyłoni się jakiś dyktator spoza układu), to jest jeszcze opcja „mniejszego zła”. Głosowanie nie tyle za, co przeciw kandydatowi, którego się nie lubi lub „obcego”. To np. wybór A. Dudy przeciw Trzaskowskiemu –  w świetle  przedstawionej wyżej jego oceny. PAD nadal ma wiele „za uszami” i pozostają w mocy wymienione wyżej zastrzeżenia a nawet mógłbym dodać nowe, ale, jak napisałem wcześniej – PAD może ewolucyjnie stać się bardziej niezależny od PiS, co stanowi pewien jego atut dla prowadzenia własnej polityki.
Prawdopodobnie dla swego poparcia będzie musiał zadeklarować pewne ustępstwa na rzecz postulatów opozycji, zwłaszcza Konfederacji, nie patrząc na PiS. W ogóle media i mocodawcy gł. z PiS powinny uznać, że nie da się dalej bezkarnie kłamać i manipulować, i dostrzegą, że „języczki u wagi” nabierają dużego znaczenia.
Z drugiej strony może do niektórych dotrze, że RT uzyskał największe poparcie wśród Polaków w Niemczech i medialne poparcie samych Niemców oraz w … zakładach karnych?

Powinienem zaś Dudzie oddać sprawiedliwość – rozumiejąc, że  z racji swego stanowiska nie jest wszechwładny (jego uprawnienia to tylko  inicjatywa ustawodawcza oraz weto, które i tak nie musi być uwzględnione) czy  kompetentny oraz że jedna kadencja  przy „oporze  materii” nie wystarcza na spełnienie wszystkich oczekiwań.  Nie ma wpływu na finanse państwa, zatem odnośne obietnice są głownie chwytem wyborczym. Uznanie przynajmniej za ujęcie się za naszymi weteranami i zapomnianymi bohaterami niepodległości, za aktywność na polu większego egalitaryzmu oraz za wrażliwość na różne krzywdy. Myślę, że przy wszystkich ograniczeniach mentalnych i edukacyjnych naszego społeczeństwa – większość ludzi ma dobrą wolę naprawy Ojczyzny i trzeba tę wolę i nadzieję podtrzymać.  Ja jednak mam małe nadzieje na to że PAD pokaże rozwiązania, które wyprowadzą Polskę na autentyczną niezależność i rozwój. Myślę raczej, że powinniśmy oddolnie niejako stworzyć nową Polskę – niezależną od starych układów wewnętrznych i zewnętrznych. Osobiście taką drogę widziałbym bardziej w ogólnoświatowym przebudzeniu – nie tylko z szantażu covidem, ale świadomości, że gospodarka światowa, rządy oligarchii, pieniądz fiducjarny, siły satanistyczne i syjonistyczne itp. powinny być ostatecznie obalone, co automatycznie naprawi System w makro i w miniskali (w obrębie narodów). Są już takie oddolne ruchy polityczne i obywatelskie, ale są jeszcze słabe i sekowane. Mam obawy że PAD nie widzi tego tak jak „przebudzeni”, a przynajmniej nie daje takich sygnałów.
Jeśli jednak wygrana A. Dudy będzie oznaczać triumf PiSu, to istnieje niebezpieczeństwo jeszcze większego rozzuchwalenia się dygnitarzy tej partii na różnych frontach i jeszcze mniej zahamowań by nie liczyć się z niezależnymi ruchami patriotycznymi jak np. w ramach Konfederacji.

Jeśli ktoś wierzy w PAD lub w Trzaskowskiego – ma oczywiste prawo na nich głosować. Wygrana któregoś może pokazać dwa oblicza: albo wiara takiego wyborcy się spełni, albo dozna ostatecznej lekcji, że nie w PO-PiS leży rozwiązanie. To też miałoby pozytywny skutek w przyszłych wyborach.

Rozwijajmy czytelnictwo

Ciągle zapominamy,
że człowiek nieustannie musi korzystać z pomocy innych ludzi.
Mikołaj Gogol

Czytelnictwo w Polsce – biorąc statystycznie – zasmuca a nawet przeraża.
Wg corocznego raportu Biblioteki Narodowej o stanie czytelnictwa  wynika, że jedną książkę w ciągu roku przeczytało w naszym kraju 37 proc. badanych.  W 2018 r. wśród osób w przedziale 60+ ten odsetek wyniósł tylko 33 proc., co zastanawia mnie jeszcze bardziej, bo wydawałoby się że starsze pokolenie ma jeszcze nawyki „niezepsute” kulturą komórkową i sieciową.
Nie będę się zagłębiał w te statystyki – było o tym dużo wzmianek w prasie.

Są już różne inicjatywy instytucjonalne i społeczne by ten trend odwrócić. Myślę, że dużą rolę mają sami czytelnicy – przez swój przykład i akcje własne.
Osobiście dużo czytam. Mimo to znajduję jeszcze trochę czasu by czytelnictwo propagować. Są to dość skromne poczynania i o niedużym zasięgu. Przykładowo fanpage Future Books, blog Next Boox, czasem tutaj i przez udzielanie się w mediach społecznościowych.

Ale przede wszystkim od lat prowadzę prywatnie i jednoosobowo  stronę www.StefanGarczynski.pl poświęconą pamięci i dziełom pisarza, publicysty i nauczyciela Stefana Garczyńskiego (1920-1993).

Autor był i moim nieformalnym nauczycielem – zachowanie jego bogatej spuścizny stało się tym bardziej aktualne im mniej jest osób, które go pamiętają.

Jedną z głównych form działań jest wydawanie ebooków na bazie książek autora. Są one udostępniane za darmo – w myśl misji zachowania twórczości, którą uważam za wartościową a popadającą w zapomnienie. Charakter tej twórczości omówiony jest tutaj.
Moje działanie wiąże się z digitalizacją książek, edycją, korektą i publikacją w różnych formatach. Także z pozyskiwaniem książek i materiałów o autorze oraz propagowaniem strony. Wszystko to amatorsko realizowałem sam. Utrzymywana jest własna domena oraz serwer.
By to działanie miało sens potrzebny jest też podstawowy marketing – bez tego nikt by nie wiedział o ebookach a mało kto o autorze. Przez te lata pociągnęło to sporo kosztów coraz bardziej obciążając budżet emeryta jakim jestem.
W planie jest wydanie jeszcze ok. 20 książek (ebooków). To będzie spora praca…

Zwracam się więc o wsparcie tego projektu w postaci darowizn, które pokryją chociaż część kosztów, ew. pozwolą w przyszłości zlecić pewne prace profesjonalistom, poprawić jakość ebooków i utrzymać obecność w sieci.
Do tej prośby ośmiela mnie fakt, że publikowane ebooki są udostępniane za darmo, z możliwością dalszego przekazywania.
Jest to jednocześnie moja prośba do Czytelników strony StefanGarczyński.pl (ale także tutejszych) – w ten sposób Wasza pomoc będzie miała zarówno materialny i niematerialny charakter, do którego można zaliczyć też polecanie zrzutki na jej stronie.

Jestem też otwarty na inne formy pomocy – organizacyjne, marketingowe, graficzne, edycyjne itp. oraz na rady w tym zakresie. Proszę też o polecanie tego wpisu. W miarę możliwości postaram się odwzajemnić jakąś podobną formą propagowania i pomocy.

Obecnie pomoc uruchomiłem dzięki serwisowi zrzutka.pl,  a dostęp do niej uzyskujesz klikając tutaj.
Usługa umożliwia bezpieczne przekazywanie dobrowolnych jednorazowych datków (oczywiście można je powtarzać wg woli).
Darczyńcy – jeśli tego sobie życzą, mogą wyświetlić lub ukryć swoje dane osobowe oraz wysokość darowizn.
Moje serwisy  (strony) nie zbierają tych danych.

Przypominam, że zrzutkę można oglądać i zasilać także na urządzeniach mobilnych – wszędzie ten sam adres:
https://zrzutka.pl/mc3tzm .

Gdy pojawi się pierwsza grupa darczyńców stworzę drugi kanał pomocy na platformie http://www.patronite.pl
– z nadzieją na pozyskanie patronów gotowych przelewać pewne sumy wsparcia regularnie.

Dodatkowo i tutaj umieściłem w stopce przycisk Rozwijajmy czytelnictwo.

Z góry dziękuję wszystkim Pomocnikom i Darczyńcom!

PS. jeśli masz zrzutkę – możesz podać namiary do niej w komentarzu – to też byłaby forma wzajemnej pomocy.
W takiej sytuacji tym bardziej polecanie tego wpisu będzie korzystne dla obu stron.

Ten wpis jest adaptacją z http://stefangarczynski.pl/pomozecie/

Do Czytelnika

like, share, follow

Ciągle zapominamy, że człowiek nieustannie musi
korzystać z pomocy innych ludzi.
Mikołaj Gogol

Dziękując za pierwsze reakcje na Otwarcie nowej wersji bloga i w uzupełnieniu jego opisu, jeszcze parę uwag technicznych.
Zanim o tym – przypomnę, że w owym otwarciu wspomniałem o uhonorowaniu nowych Czytelników w postaci  prezentu. Jest on stale aktualny – daję ulubionego e-booka o tytule – nomen-omen O dawaniu.
To elektroniczna wersja (pdf) książki Stefana Garczyńskiego, którą opracowałem wiele lat temu. Nowszy format epub do pobrania tutaj. Opis książki znajdziesz na dedykowanych stronach – tutaj oraz w Ridero .
Temat jest zawsze na czasie. O autorze przeczytaj tutaj.

Jednocześnie, aby rozruszać Lapidaria, mam uprzejmą prośbę – zwróć uwagę na elementy wskazane na poniższym zrzucie wyglądu strony pod poszczególnymi wpisami.

Pomoc w nawigacji

Na samej górze mogą wyświetlić sie reklamy automatyczne, na które nie mam wpływu (tu od właściciela platformy blogowej). Mogą wystąpić także w treści wpisu i na prawym marginesie.
Poniżej mamy znane przyciski społecznościowe pod hasłem UDOSTĘPNIJ, ale dla osób względnie nowych w mediach społecznościowych – krótkie objaśnienie.
Od lewej – udostępnienie na twitterzeFacebooku (profil, w relacji, na stronie  w grupie itp.), na LinkedIn, Tumblr, Skype, w emailu, na Pinterest.
Przy okazji podałem linki do moich profili w tych miejscach : )

Poniżej w opcji Więcej otworzą się możliwości udostępniania w:
Pocket, Redit, WhatsApp (nie podaję swoich linków) oraz wydruku postu w dostosowanym formacie oraz możliwość reblogowania, tj. umieszczenia wpisu na innym blogu.
Jeśli jeszcze nie jesteś na tych platformach, to może byłaby to zachęta dla ciebie?
Mamy też opcję polubienia wpisu – każdy bloger to lubi…  (dotyczy funkcji Facebooka).

Obok znajdują się tagi (słowa kluczowe) dla danego wpisu. Są one klikalne – przenoszą do innych wpisów o podobnej tematyce – jeśli chcesz poczytać więcej.
Za tagami możesz uruchomić okienko Komentarz (są dwie opcje w zależności czy jesteś na stronie głównej z wpisami, czy w danym wpisie).

W osobnej sekcji masz propozycje trzech podobnych wpisów wybranych przez program.
W nawigacji pod wpisem mamy też linki do wpisu poprzedniego i następnego (jeśli jest).

W prawej kolumnie na dole jest też opcja śledzenia bloga poprzez wiadomość na emaila – to wygodne, bo otrzymuje się pełny wpis bez potrzeby wchodzenia do Internetu. Daje to dodatkową możliwość podzielenia się mailowo wpisem, skomentowania i polubienia.

Za wszystkie te akcje z góry serdecznie dziękuję, podobnie jak za przeczytanie powyższych uwag.
Zapraszam!

(Jeśli kiedyś ewentualnie zmienię szablon bloga, to ilość przycisków społecznościowych i ich miejsce może się zmienić).

Prywatne podsumowanie kwietnia 2019

Pozwólmy ludziom być szczęśliwymi według ich własnego uznania.
Bolesław Prus

 

  • Nastąpiło otwarcie nowej wersji bloga – tej, którą czytasz. Opisałem to w tym wpisie.
  • Wciąż są sprawy do poprawienia. Np. teraz piszę w innym tutejszym edytorze – będę porównywał możliwości, formatowanie itp.
  • Opublikowałem kolejne miesięczne resume wpisów mojego serwisu Lepsze Zdrowie – patrz Nowości kwietnia 2019.
    W telegraficznym skrócie przedstawiam je tym banerkiem

nowosci LZ

i tekstowo w skrócie:
O technologii 5G cd., artykuły o żywności i ukł. pokarmowym, mleko i laktoza, rola układu limfatycznego, niezwykli terapeuci, nowe produkty, co jeszcze daje nam kawa, zapowiedzi imprez, sprawy polityczne (alert!), moje artykuły w innych miejscach, projekty w toku i … wiele więcej.
A już po ww. nowościach ukazało się parę ważnych wpisów na fanpage Zdrowie i Fitness dla Ciebie.
Dla nowych odwiedzających tę stronę wyjaśniam, że fitness w nazwie był związany z pierwotną jej misją, która teraz znacznie ustąpiła ogólniejszej i ważniejszej sprawie jak zdrowie w ogóle. 

  • Skoro o Facebooku, to wspomnę jeszcze o stroniczce Moc Wiedzy, którą powoli odbudowuję po dłuższym zastoju w poprzednich latach. Zapraszam!
  • Zamierzam umieścić tu wiele nowych wpisów, co do niektórych jestem pewny, co do innych chciałbym wysondować, co by Was interesowało przede wszystkim, i dlatego zamieszczam poniższą ankietę. To moje pierwsze podejście z ankietą z danej aplikacji – nie wiem jak się sprawdzi. Proszę o głosowanie.
    Zdaję sobie sprawę, że przy małej jeszcze odwiedzalności bloga liczba odpowiedzi będzie też mała i niemiarodajna, ale ta ankietka będzie tu Jakiś czas. Procentowy udział tematów będzie oczywiście się zmieniał wraz z kolejnymi odpowiedziami. Tematy już opracowane będę odznaczał lub usuwał.

Uwaga: uruchomienie podglądu wyników trochę trwa. 

  • Pogoda. Koniec kwietnia a bzy w pełni rozkwitu, kwitną kasztany, w sadach już zawiązane niektóre owoce, akacje mają liście, pylą topole, w lesie konwalie i już rosnące jagódki…
    Wiosna przyspiesza. Jej uroki cieszą, ale … to w czerwcu będzie lato, a w sierpniu już jesień?
    W Warszawie w kwietniu spadły tylko dwa deszcze nie licząc czegoś na podobieństwo świątecznego kropidła. Centralną Polskę omijały niże, jest wielka susza. To bardzo niekorzystne dla rolnictwa, dla lasów (w tym duże zagrożenie pożarowe) i dla ludzi – dużo kurzu w powietrzu.

    Pozdrawiam majówkowiczów z mojej majówki!

Nowa odsłona bloga Lapidaria

skok w nowe

Próbuj być nie tyle człowiekiem sukcesu, co raczej człowiekiem
wartościowym.
– Albert Einstein
(a to już będzie sukcesem…)

Gdy w 2007 r. zakładałem swój pierwszy blog http://etsaman.blox.pl z tytułem Lapidaria dysponowałem ograniczoną ofertą platform blogowych oraz odpowiednio ubogimi środkami edycyjnymi (potem były inne na innych platformach).
Sam prowajder doszedł niedawno do wniosku, że jest to dość prymitywne narzędzie i wymówił blogowiczom usługę z końcem kwietnia 2019 r.
W tej sytuacji przesiadam się na platformę wordpressa. Będzie sporo dłubania (piszę w pierwszych dniach kwietnia) – przeniosłem już surowe teksty, natomiast z ilustracjami na razie nie udało się tego zrobić hurtowo (przeszło zaledwie parę) – trzeba będzie dodać ręcznie…
Podobnie prace z szablonem (poznawanie), tagami, skorowidzem itd. itd. – powoli przygotowuję – biorę po kolei wpisy od nowszych i ręcznie uzupełniam tagi, kategorie, zdjęcia – dużo żmudnych czynności. Także przerabianie wewnętrznych linków.
Co do tagów (słów kluczowych), to na blox dawno wyczerpałem ich dozwoloną ilość – teraz postaram się to pouzupełniać. Ilość kategorii też wzrośnie.
(a propos kategorii – eko dotyczy tematów i obserwacji dot. przyrody, ekologii w wymiarze codziennym, natomiast ekologia – spraw ogólniejszych, bardziej ideologicznych, a filozofia może dotyczyć także filozofii życia, spraw codziennych..). Podobnie w innych kategoriach – zazębiają się.

Oceniam że suma-sumarum dobrze się stało, żę będę na nowej platformie; poprzednia zawodziła mnie wielokrotnie, gubiły się teksty w czasie edycji, były trudności z formatowaniem itp. To też było powodem, że nie miałem ochoty tam pisać.
Więcej o celu bloga i jego mechanizmach znajdziesz na stronie O blogu…

Jestem jeszcze zupełnie na początku drogi…
Niestety dotychczasowe komentarze, polubienia, udostępnienia użytkowników też przepadną. Można by sztukować, ale to byłoby nienaturalne i zbyt dużo pracy w kontekście innych spraw, którym poświęcam czas.
Statystyki będą nowe – od dnia publicznego udostępnienia bloga (nie wcześniej niż w pod koniec kwietnia 19, nie licząc tego wpisu i paru technicznych). Na razie ustaliłem, że wśród 665 367 blogów na blox.pl mój zajmował 334 miejsce co do odwiedzin.
[sprawdzam jeszcze 29.04: miejsce 178 ! – szkoda, że tak późno…]
Z jednej strony nieźle, przy uwzględnieniu że rzadko postowałem i moja tematyka była raczej niszowa, z drugiej – zapewne wiele z tych setek tysięcy blogów w ogóle nie działało…
Dla nowych Czytelników parę słów czym jest ten blog i skąd taka nazwa.
Lapidaria to określenie na krótkie (lapidarne) notki.
Czasami tak było, ale także wyłamywałem się z tego schematu pisząc większe artykuły.
Przy nazwie pozostaję dla zachowania pewnej ciągłości i identyfikacji.
Adres zawierał słowo etsaman, co nieśmiało skrywało namaste – jedną z dewiz mojego życia. Obecnie przybrałem nowy awatar – pobrany z innych moich blogów/miejsc – oro47.
Tematyka bloga jest bardzo szeroka – generalnie są to moje osobiste refleksje dotyczące aktualnych wydarzeń, trochę filozofowania, często odwołania do moich innych serwisów.
Jak dotąd opublikowałem na blox 252 wpisy, co obrazuje tę niską częstotliwość (licząc 12 lat =144 miesiące, daje niecałe 2 wpisy miesięcznie).
W I kwartale 2019 było ok. 1050 wejść, średnio dziennie ok. 12, ale przy „ciekawszych” tematach powyżej 60.
Ogólnie – słabo. Faktem jednak jest że nie promowałem swoich tekstów.
Mam nadzieję, że nowe możliwości rodem z wordpressa poprawią ten wynik … o ile będę publikował. Na dziś i w kwietniu (2019) raczej stawiam sobie za cel tylko zachowanie swych „dokonań” – by całkowicie nie przepadły. „Oficjalne otwarcie” przewiduję na przełom kwiecień/maj – może pojawi się parę postów (lista oczekujących tematów jest długa). Potem przyjdą wyjazdy, wakacje – zobaczymy na ile starczy zapału…
Widzę że nie ma sensu odtwarzać wszystkich 252 wpisów – niektóre dotyczą spraw już zupełnie nieaktualnych, z tego też względu niektóre wyrzucę, inne okroję i dostosuję do nowszej sytuacji.


Zatem – witając w nowym miejscu – proszę o wyrozumiałość, przynajmniej na tym etapie. A także o komentarze, polubienia i dzielenie się tym, co uznasz za ciekawe.
Możesz też śledzić ten blog przez kanał RSS (stopka) lub mechanizm zapisu na śledzenie – pokazuje się np. przy otwieraniu bloga w dolnym prawym rogu.


PS. ten wpis będzie mi służył do publicznego testowania funkcjonalności, przycisków społecznościowych itp.

Turystyka – co o niej myśleć / cz. 1

Wiele rzeczy małych stało się wielkimi tylko dzięki odpowiedniej reklamie.

Mark Twain

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tłumy nad Morskim Okiem

Mam wakacyjny „temat na czasie”.

To turystyka – zagadnienie na tyle obszerne że istnieją odpowiednie instytuty i kierunki studiów. To nie dziwi, bo to bodajże najdynamiczniej rozwijająca się dziedzina gospodarki.

Od razu zawęźmy – nie chodzi o podróżowanie (służbowe, biznesowe, dyplomatów itp. – co jest zrozumiałą koniecznością), ale o turystykę stricte.

Stare powiedzenie mówi „navigare necesse est”, a zanim powstało – turystyka już funkcjonowała.
Oprócz wielkich migracji starożytności i przemieszczania się w trakcie podbojów, które były wymuszone swoistymi przyczynami, z odnotowanych pierwszych podróży o charakterze turystycznym były te związane z udziałem w obchodach świąt religijnych w Starożytnym Egipcie, przy okazji będące okazją podziwiania świątyń i piramid. Podobny cel miały podróże starożytnych Greków, którzy udawali się głównie do wyroczni w Delfach oraz świątyni Zeusa w Olimpii. Tysiące osób przybywało na rozgrywane co cztery lata igrzyska olimpijskie.
W starożytnym Rzymie udawano się dla celów leczniczych i wypoczynkowych do rozmieszczonych na obszarze całego Imperium kurortów, spośród których największą popularnością cieszyły się: Baden-Baden, Baile, Herculane, Vichy, Baiae, Neapol, Capri, Bath, Puteoli.

Tak moglibyśmy iść przez wieki. Wykształciły się specyficzne rodzaje turystyki związane z jej celami. I tak można wymienić przynajmniej turystykę: poznawczą (krajoznawczą), zdrowotną, wypoczynkową, religijną, biznesową, rozrywkową (w tym np. festiwalową), hobbystyczną (np.kulinarną), sportową (tzw. fanoturystyka – wyjazdy związane z chęcią uczestnictwa w wydarzeniach sportowych), kwalifikowaną – dla osiągnięć sportowych lub okołosportowych, integracyjną (wymiana młodzieży, poznawanie swych korzeni)  i wiele innych.

Po tym porządkowym wstępie chciałbym przejść do osobistych refleksji, które mogą wydać ci się dyskusyjne, ale właśnie o to mi chodzi – jak w tytule.

Najbardziej obecnie popularną wydaje się turystyka wypoczynkowa. Zapracowany człowiek pragnie w końcu odpocząć. Oderwać się od codzienności. Dlatego turystykę należy też traktować jako zjawisko psychologiczne.
Sposoby wypoczywania mogą być różne. Jedni wolą „byczyć” się przez dwa tygodnie, prawie nie ruszając się z miejsca, maksymalnie sobie dogadzając, chętnie all inclusive, inni dobrze się bawiąc, inni rekreując się aktywnie – wędrówki, zwiedzanie, przygoda.

Są w tym różne mody, z których widoczne jest snobistyczne pokazanie znajomym gdzie się było – najlepiej gdzieś w egzotyce, na drogiej wycieczce lub w wypasionym hotelu. Lecą w sieci selfie i sąsiedzi zazdroszczą.

Charakterystycznym zjawiskiem jest coraz większa masowość turystyki. Wynika to z następujących trendów:

  • większej ilości czasu wolnego wraz z większą ilością wolnych zawodów oraz mechanizacją i usprawnianiem pracy; pewną rolę odgrywają tu też łatwe (okazyjne, promocyjne, citybreak) wyjazdy na krótko

  • wakacje poza domem przestały być  luksusem dla coraz większej liczby ludzi, w zw. z podnoszeniem stopy życiowej

  • powstaje coraz więcej możliwości – więcej hoteli, usług, biur podróży i ich agentów, większe zróżnicowanie ofert

  • lepsza informacja i rola reklamy, która pokazuje atrakcyjność wyjazdów i gra na uczuciach, takich jak ambicja bycia na równi z podróżnikami lub bogatszymi od siebie, przygoda, fantazja, luksus i przyjemność, w połączeniu z atmosferą wyłączności.

I tu dochodzimy do pierwszego zagrożenia lub przynajmniej minusu z tytułu owej masowości.

Ogólnie nazwałbym to rosnącą bylejakością turystyki – tej dla mas. Masowość to głównie najtańsze oferty – ilość zamiast jakości.
Przepełnione atrakcyjne miejsca, plaże, kampingi, wszechobecny tłok,  byle jaka „przydrożna” gastronomia, tania rozrywka,

Przypomnę głośny niedawno wpis Agaty Młynarskiej o „kiepskich” na plażach, który tak zbulwersował opinię publiczną. Jeśli odrzucimy naganną nutę pogardy dla zachowań nowych „turystów”, to czy nie miała częściowo racji?

Prostactwo jest nieuniknioną konsekwencją rosnącego egalitaryzmu i warto je wytykać, ale z drugiej strony nie jest często winą oskarżanych, którzy przez dziesięciolecia byli spychani do kategorii „roboli” i nie zasługujących na coś lepszego. To osobny temat rozwarstwienia społecznego, któremu 500+ częściowo zapobiega. Inna sprawa czy nie było lepszych sposobów (np. obniżenie podatków), ale  – stało się.
Potraktuję zjawisko masowości szerzej – jako zjawisko światowe.
Faktem jest, że w wyniku rosnącego terroryzmu (inny potencjalny obecny  minus podróżowania w ogóle), Polska stała się atrakcyjna i mamy coraz więcej zagranicznych podróżnych. Zmiana pogody na kontynencie, wyższe temperatury na północy, dodatkowo zachęca do przyjazdu do Polski, co nakłada się to na tłok u nas.

„Nie ma już dzikich plaż” – jak w słowach piosenki. Chociaż to przesada (znam takie miejsca), ale faktycznie coraz ich mniej.

Osobiście nie lubię tłumu – to zaprzeczenie wypoczynku. Nie dotyczy to tylko plaż. Wybrzeża mórz, jezior, góry, zabudowuje się coraz gęściej hotelami, często molochami, gdzie i tam przeważa tłoczenie się w barach, basenach, gdziekolwiek. Podobnie powstają olbrzymie morskie wycieczkowce (przykład, czy na pewno chciałbyś z miasta wylądować w takim mieście?). 

Także w turystyce objazdowej przeważa zwiedzanie „po łebkach”, szybkie zaliczanie miejsc i pod dyktando przewodników.

Ogólnie wpływ turystyki na środowisko jest przeważnie negatywny. Ze względu na rozwój infrastruktury turystycznej, zmniejsza się powierzchnia obszarów naturalnych będących siedliskami roślin i zwierząt.

Trasy turystyczne, lasy, strefy ochronne są zadeptane i zaśmiecone. Z braku dostatecznej ilości toalet (i niedostatku kultury) ludzie załatwiają swe potrzeby w pobliskich krzakach, wdzierają się na chronione wydmy.

Recykling pozostawionych śmieci nie nadąża za ich ilością lub w ogóle nie ma miejsca, powstają hałdy odpadów, zwłaszcza wokół turystycznych wysp z ograniczonym skomunikowaniem z lądem, widziałem takie filmy o Dalekim Wschodzie gdzie powstają „ławice” plastiku.
W pewnym rejonie Tajlandii miejscowi mieszkańcy mając tego dosyć zgodzili się na 4 miesiące wstrzymać ruch turystyczny, by uporządkować sprawę. Ale żądza łatwego zysku na ogól przeważa i buduje się więcej i więcej.
Kiedyś delta Nilu była przodującym dostawcą najlepszej bawełny. Pola upraw zaorano i wybudowano w to miejsce hotele.
Wzrasta też zanieczyszczenie powietrza (głównie ze względu na emisję spalin samochodowych), zanieczyszczenie wód (ścieki pochodzące z obiektów turystycznych) oraz poziom hałasu.

Co do ruchu samochodowego to znany jest koszmar sierpniowego exodusu Francuzów na południowe wybrzeże – korki i tłok na miejscu. Trudno mi to zrozumieć jako wypoczynek. U nas ów koszmar wynika jeszcze z mniejszej infrastruktury drogowej oraz pozamykania wielu linii kolejowych.

Ostatnio znalazłem wymowny artykuł o protestach antyturystycznych w Europie  („turyzmofobia”) – To nie turystyka – to inwazja,
który wystarczająco pokazuje dramatyzm sytuacji, więc na tym poprzestanę.

Wzrasta ruch samolotowy. W Polsce wiele miast  – na fali lokalnych ambicji – pobudowało własne lotniska. Sądzę, na podstawie pewnych danych, że ilość spalin z ruchu samolotowego przewyższa tę samochodową i jeśli globalne ocieplenie ma rzeczywiście źródło w emisji spalin (dyskusyjne!), to dziwnie się o tym nie wspomina.
U nas rząd ma zadęcie by zbudować największy port lotniczy w Europie w okolicach Stanisławowa – z docelową przepustowością 100 milionów (!) pasażerów rocznie. To dopiero będzie wulkan spalin, odpadów i hałasu. A jak to u nas – przewidywany koszt potroi się w realizacji. A już i tak jesteśmy bardzo zadłużeni w bankach zagranicznych.
Jest w tym i inny niepokojący aspekt. Przyjrzyjmy się wybranym statystykom turystyki Polaków (badania grupy Kruk). Przyda się nam to i do dalszych rozważań.
I tak – najpopularniejszy kierunek to morze. Planuje tam wyjechać 43% Polaków. Ale co czwarty – 28% z nas spędzi wakacje w domu. Spośród wyjeżdżających 36% wybierze się na odpoczynek w Polsce, a do innego kraju Europy – 13%.

Jeśli dobrze interpretuję, założę, że może jeszcze ze 4% ludzi z ogólem wyjeżdżających wyjedzie poza Europę – razem 17%.
Zatem 72% gdzieś wyjedzie, z tego 17% za granicę, tj. ok. 12% z całej populacji (chociaż nie wiem jak przyjęto tę populację). Ale przecież nie wszyscy samolotami – przyjmijmy nawet połowę czyli ok. 6%, a populację – sądzę że z nadmiarem, bo z dziećmi i starcami, przyjmę jako 36 milionów. Zatem polskich pasażerów lotniczych otrzymamy ok. 2,2 miliona, a licząc powroty – niech 4,5.

Zatem, po co nam tak wielki port? Mam podejrzenie, że nawet uwzględniwszy tranzyt, turystykę przyjazdową i cargo (ale to nie ruch osobowy), to pozostaje bardzo duży margines – na tajemnicze cele wojskowe, amerykańskie, żydowskie? (Polityczne otrzeźwienie). Czyżbyśmy nie byli już u siebie? A może to jakiś obłęd?

Wspomniane zanieczyszczenia, hałas i mniejsza higiena stwarzają warunki raczej nie sprzyjające zdrowiu. To często znów schemizowane otoczenie. Mało osób zdaje sobie też sprawę, że dla poprawnego funkcjonowania ciała i psychiki potrzebne jest przynajmniej okresowe przebywanie w spokoju, samotności i ciszy, a także w możliwie mniej natężonym smogu elektromagnetycznym. Przy okazji leczy się układ nerwowy, korzystnie powraca czułość na słabsze bodźce wzrokowe, węchowe słuchowe, która została stępiona (odczulenie) w obecnym zaśmieconym kakofonią bodźców świecie. 

Nawet pobyt 10 dniowy, zwłaszcza w rejonach o odmiennym klimacie, wodzie i żywności nie dają dostatecznej aklimatyzacji. Lepszy jest dłuższy pobyt (daje to dodatkowo lepsze poznanie kraju, ludzi), ale nie każdego na to stać – finansowo i czasowo. Dokłada się do tego  niebezpieczeństwo zakażeń lub zatruć pokarmowych („zemsta faraona”) a  więcej alkoholu a mniej  ruchu – tak typowe nawyki „kanapowców” dopełniają ten obrazek antyzdrowia.
Niestety – ten alkohol to także i więcej wypadków drogowych i utonięć… Turyści niedzielni – dosłowne i w przenośni, to często zmora – hałaśliwość, imprezowanie, obowiązkowe grilowanie, przez brak zachowania nawyków  typowych dla bardziej świadomych i przygotowanych do zasad turystyki.  Klasyczny przykład  – wycieczka w góry bez poznania trasy, warunków pogodowych, w klapkach lub na wysokim obcasie…
A propos picia i lenistwa niektórych, co to ich nie interesują ani lokalna kultura ani zabytki ani wycieczki, w tym miejscu chciałbym przywołać mój wierszyk sprzed lat.

Życie minęło
Mieszkasz gdzieś lata, a ulic nie znasz sąsiednich,
śpisz i w karty grasz,
gdyś przyjechał nad Adriatyk
– przedziwny życia lunatyk.

Zawstydź się i przebudź
– choć ci wolno wszystko.
Kiedyś ockniesz się nagle: życie minęło,
a szczęście … bywało tak blisko.

Co do mody opalania ciała – bez rozsądku, to przypomnę o szkodliwości UVC oraz stosowania różnych mazideł,  podobnie jak stosowanie dezodorantów, co to „trzymają parę dni” a przez to zatrzymują w ciele szkodliwe toksyny a i same takie zawierają. Patrz np. Słońce – zdrowe czy nie?
Inną modą jest szukanie adrenaliny w ekstremalnych wyprawach, nawet z ryzykiem utraty życia. Co się niestety zdarza.
Oceniam także jako ryzykowną modę podróżowanie z niemowlakami.

By zakończyć wątek negatywny, jeszcze o tym, że w wielu rejonach świata nasilają się wraz ze wzrostem ruchu turystycznego takie zjawiska społeczne jak przestępczość, alkoholizm, narkomania, hazard, prostytucja.
Z wymienionymi patologiami mamy do czynienia w  większości obszarów gdzie rozwija się turystyka masowa.
Chociaż mój pogląd nie jest aż tak radykalny, to trzeba odnotować i głosy, że obecna turystyka to szatański horror naszych czasów.

Teraz pozytywniej…
w części drugiej, bo wpis mi się nie mieści