Po wyborach prezydenckich 2020

Szklanka pełna do połowy
szklanka do połowy pełna czy pusta?

Gdyby wybory mogły coś zmienić, to by były zakazane.
M. Twain

Znane motto Twaina traktuje się żartobliwie – lecz w przypadku Polski oddaje sytuację utrwalania istniejącego układu. Jednak wynik obecnych wyborów tym razem nie oznacza kolejnej „wewnętrznej” roszady i jest nadzieja, że ewolucyjnie monolit PO-PiS będzie osłabiony – pojawiła się trzecia siła (Konfederacja, inne ruchy oddolne), co w następnych wyborach, a może i wcześniej, pokaże nowe drogi i rozwiązania.

Po najdłuższej w polskiej historii kampanii wyborczej 12 lipca Polacy głosowali na jednego z dwóch kandydatów – Andrzeja Dudę (PAD) i Rafała Trzaskowskiego (RT).
Wg Państwowej Komisji Wyborczej wynik był następujący:

Za PAD 51,03% ważnych głosów
Za RT    48,97% ważnych głosów,
co wyłoniło wygraną Andrzeja Dudy
– przy frekwencji 68,18% (mimo „epidemii” – daję w cudzysłowie, bo w nią nie wierzę, czego kolejnym dowodem jest, że jest tak „inteligentna”, że na wybory zniknęła…).

Co prawda, jesteśmy jeszcze przed ew. reklamacjami, które są możliwe z różnych powodów (np. sporo głosów nieważnych z zagranicy), ale, o ile nie zdarzy się zasądzenie powtórki wyborów, to wynik jest przesądzony.

Wygrana PAD w liczbach bezwzględnych nie jest duża – ok. 420 000 głosów, co nie daje mu silnej legitymacji wobec szeroko pojmowanej opozycji. Wiele osób także tendencyjnie oddało głos nieważny – skreślając obydwu pretendentów – by zaznaczyć swój sprzeciw wobec utrwalania PO-PiSu.
Polska została podzielona na pół – zarówno w kwestii samego wyboru jak i geograficznie – za RT opowiedziały się generalnie zachodnio-północne regiony kraju, co pokrywa się z byłymi wpływami niemieckimi (hipoteza) – co widocznie nie zostało zniwelowane po 75 latach od końca wojny. To zastanawia, ponieważ w tych rejonach osiedliło się także wielu polskich repatriantów. Są też bardziej egzotyczne (?) konotacje – np. są to rejony dawniej zajmowane przez wojska radzieckie…
Ale będąc bardziej ścisłym: uprawnionych do głosowania ~30 mln,  oddano ważnych głosów ok. 20 mln,  czyli nie zagłosowało (w sposób ważny lub w ogóle) ok. 10 mln. Zatem Polska (społeczeństwo) nie jest podzielona na połowę, ale na trzy części po 33,3%,

Już w tym aspekcie zaznaczają się różne narracje dotyczące wyników, np. poniższy diagram przedstawia po lewej ocenę zgrubną, a po prawej mamy zestawienie dokładniejsze. Jednak co do ilości mieszkańców te obszary pomarańczowe prawie równoważą niebieskie. Bez tej uwagi i dokładniejszego przedstawienia sam lewy diagram jest przykładem pewnej propagandowej manipulacji – zauważalnej w argumentacji PO i zwolenników TR.

Zdjęcie
Wyniki wyborów wciąż są uzupełniane przez różne zestawienia dotyczące przekrojów demograficznych, w tym wieku, wykształcenia, płci, zawodów itp. gdzie interpretacja jest podobnie stronnicza – w obie strony,
zwłaszcza akcentowanie wiejskiego pochodzenia, niższych standardów cywilizacyjnych, rzekomo (bo to nie prawda) gorszego wykształcenia itp. Nie wróży to zgody a raczej wskazuje że wojna dwóch „klanów” będzie trwała.

Diabeł tkwi w szczegółach – np. najbardziej przekłamane jest woj. mazowieckie, gdzie dolicza się głosy zza granicy.
A propos – przy tak dużej Polonii (ponad 10 milionów) zastanawia dlaczego tylko ok. pół miliona było uprawnionych lub „obsłużonych”. Czy nie było w tym  jakiegoś manewru politycznego, oprócz nieudolności MZ?
Niewątpliwie rzuca się w oczy poparcie RT przez młodsze pokolenie.  Może to wynikać z utożsamiania się z kandydatem, który prezentuje się jako jego uosobienie. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę że jest równolatkiem A. Dudy (rocznik 1972). Innym czynnikiem jest „patrzenie w przyszłość”, „nowoczesność”, europejskość i podobne hasła, które bardziej przemawiają do młodzieży niż tradycjonalizm A. Dudy (PiSu). Zastanawia też, że młodsi, którzy są beneficjentami 500+ i innych programów rządowych – mimo to w większości zagłosowali przeciw PAD. Jeśli świadczy to, że nie dali się przekupić – zaliczam im na plus, ale może zagrał też inny czynnik – np. jednak większy zasięg propagandowy mediów spoza tych rządowych – młodzi ludzie już prawie nie śledzą TVP i podobnych stacji…
W końcu – młodzi na ogół są zbuntowani, w przekornej opozycji …

Te hasła i postawy  obozu opozycji i RT krytycznie przedstawiłem we wpisie Przed wyborem 28 czerwca. Dostało się tam i Dudzie (PiSowi) oraz innym kandydatom.

Przejdę do paru dalszych osobistych refleksji – właśnie po wyborach.

Jak wspomniałem – wieszczenie niektórych, że PO przepadnie po wyborach i przestanie się liczyć było złudne. Wojna będzie kontynuowana. Dokładniej – opozycji różnej maści wobec obozu zgromadzonego przy PiS, który słusznie otrzymał mocny sygnał ostrzegawczy. Zwycięstwo PAD było na włosku, bo TR uzyskał duże poparcie.

Uważam, że sukces RT jest głównie sumą protestów przeciw PiS a nie poparcie PO, czy innych partii.
W przemówieniu powyborczym Trzaskowski argumentował, że zostały przebudzone siły demokratyczne, którym droga jest Polska. Obawiam się że to tylko częściowa prawda, ponieważ duża część jego wyborców to te stare siły, które ujrzały bodajże ostatnią szansę by „było jak było” – podłączyły się różne barwy totalnej opozycji, beneficjentów uwłaszczeń i kadry jeszcze rodem z PRL.  Tacy to demokraci, którzy teraz znów nie chcą pogodzić się z wynikiem wyborów…
Zauważmy, że nastąpiły silne transfery z elektoratu Hołowni, PSL oraz lewicy, które szybko dały Trzaskowskiemu wysokie notowania bez szczególnych jego zabiegów.
Po ogłoszeniu przez Konfederację, że nie poprze nikogo i daje wolny wybór swym sympatykom, to wobec właśnie Konfederacji pokazały się różne zabiegi by coś dla siebie wyrwać – ze strony PO i PiS. W drugim przypadku było to szczególnie niskie po długotrwałym i tendencyjnym bojkotowaniu a nawet zwalczaniu Konfederacji w partyjnych mediach.
Także niskie po wyborach jest pomstowanie przez PiS na sympatyków Konfederacji – nie tylko przez zmianę z umizgów na hejt, ale i dlatego, że może bez poparcia części z nich PiS w ogóle by przegrał – Konfederacja okazała się „języczkiem u wagi”, co przewidywałem w poprzednim wpisie. Inna sprawa, że ci konfederaci którzy głosowali na RT zdradzili idee swego sojuszu.
Konfederacja w szczególności, ale także wszyscy, którzy głosowali na PAD warunkowo, wskazują wprost lub w domyśle, że będą prezydentowi odtąd pilnie patrzeć mu na ręce.

W różnych elektoratach Konfederacja stała się teraz „chłopcem do bicia”, zresztą wszyscy przegrani teraz doszukują się powodów swojego niepowodzenia bardziej u innych niż u siebie…
Trzeba Dudzie oddać to, czego dokonał – i to nie tylko w konfrontacji z RT, ale wobec całego systemu antyPIS, z rodzimą opozycją totalną z jej celebrytami, hejtem w sieci, niemiecką i unijną wrogością, z Sorosem i jego pieniędzmi na różne dywersyjne NGO,  z narracją i kłamstwami Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Dziennika, Polityki, Newsweeka, Faktu, TVN,  Wirtualnej Polski, Onetu i innych mediów opanowanych przez zagranicę.

Obserwuję i teraz ciąg dalszy pogardy dla wyborców PAD wytykający im ciemnogród, żerowanie na programach społecznych itp. To, że  ponad 80% rolników głosowało na Dudę stało się powodem że część opozycji zgłasza bojkot polskich produktów rolnych, nie dowodzi patriotyzmu a w ogóle raczej na głupotę tych ludzi.
Wskazuje się też na winę starszego pokolenia, nawet wiążąc to z jego niskim wykształceniem.

Osobiście mocno zaprotestuję jako senior – zarówno doświadczony jak i dobrze wykształcony i lepiej zorientowany w obecnej sytuacji niż wielu młodych. Może należę do wyjątków, ale śmieszy mnie też gdy ktoś mówi „to niemożliwe”, „tego się nie da zrobić”. Wierzę w mądrość właśnie starszych, którzy byli świadkami jak to, co „niemożliwe” jednak się stało. Natomiast od młodych oczekiwałbym więcej wiary i podniesienia świadomości, że obecne potyczki są czymś przejściowym – mimo że ważnym.  Sytuacja w Polsce przypomina podobny bój jaki rozgrywa się w USA między Republikanami a Demokratami *, walkę środowisk lewicowych z konserwatywnymi w wielu krajach. Niektórzy widzą w tym ważny etap dziejowy.
Ponieważ starsze pokolenie stopniowo się wykrusza, wcale nie jestem pewien że zmiana pokoleniowa przyniesie nam samo dobro, jeśli zaprzepaści się doświadczenia przeszłości i szereg wartości – co konsekwentnie jest realizowane w drodze do NWO.
Chociaż z pewnymi zastrzeżeniami co do elektoratu Dudy można się zgodzić, to jednak właśnie tej hejt dzieli Polaków, co zarzuca się PiSowi. Ostatnio nawet znani dziennikarze i politycy lansowali hasło ***** ***, pokazując jak niski mamy poziom nie tylko dyskusji, ale i kultury. Nie to, bym bronił PiSu (nigdy na nią nie głosowałem), ale trzeba spojrzeć na te nastroje obiektywniej. W żarcie obrońcy „obozu dobrej zmiany” odgryzali się podstawiając *** = TVN.
Ja podobnie żartobliwie dodam, że ***** sugeruje pożądane do obiektu tej czynności 🙂
Duda wzywa do pojednania a jego elektorat po zwycięstwie nie ma powodów, by hejtować opozycję, by coś więcej tak  (nieładnie) ugrać – jest po wyborach.

Podobnie Andrzej Duda – jak uprzednio pisałem, nie musi być już zakładnikiem PiSu ze względu że zaplecze partii nie będzie mu już potrzebne do następnego wyboru. Czy jednak spowoduje to jego większą niezależność? PAD deklaruje nieustępliwość w kwestiach dla niego ważnych, jak rodzina i „by Polakom lepiej się żyło”, ale – jak to w wyborach – deklaracje nie muszą być dotrzymywane. W realizacji swoich inicjatyw prezydenckich nadal musi się liczyć z realiami, wynikającymi z układu sił w parlamencie i podległości mediów „narodowych”, które są przede wszystkim PiSowskie. Być może jest też uzależniony od milczących układów i zobowiązań osobistych, doradców, a nawet – od skrytych mocodawców, którzy kiedyś go na tym stanowisku ustanowili. Jako naczelnik sił zbrojnych będzie się też liczył z rolą USA i NATO, która uzależnia Polskę dodatkowo.
Co prawda PAD już w pewnym sensie postawił się Kaczyńskiemu chwaląc M. Mastalerka, który przez prezesa PiSu był usunięty w cień. Ale to na razie mało znaczące sprawy…
Przy okazji – jednokadencyjność prezydencka (po odpowiedniej zmianie w Konstytucji) spowodowałaby że prezydent od razu zyskałby większą samodzielność.

Pozostają w mocy moje pytania przedwyborcze zebrane uprzednio – tym razem pod adresem Andrzeja Dudy i jego otoczenia.  Podkreśliłbym jeszcze potrzebę takiej repolonizacji mediów, aby i TVP była bardzie narodowa – nasza a nie partyjna. Oraz mniej ograniczeń dla publicystyki niezależnej w sieci, do której dokładam tę skromną ocenę powyborczą.

___
* Wkrótce osobny wpis o D. Trumpie, który rzuca nowsze światło na jego działania i walkę dwóch sił na świecie.

PS. Po przygotowaniu powyższego wpisu natrafiłem na ten dużo ostrzejszy artykuł niż moja krytyka R. Trzaskowskiego, która była  fragmentem wpisu Przed wyborem 28 czerwca.
Ciekawe, że ów artykuł jest napisany przez bardzo młodego człowieka, którego zainteresowania (> blog) pokazują szerokie horyzonty.

W cieniu polityki

Popełnić błąd to jeszcze nie tragedia.
Tragedią jest upieranie się przy tym błędzie.
François de La Rochefoucauld

Z zasady rzadko dotykam tu spraw politycznych. Tragedia smoleńska dała nam co najmniej tydzień wyciszenia w tej sferze, przynajmniej w mediach publicznych.

Jeśli jednak sięgnąć do forów, serwisów społecznościowych w Internecie, to dyskusje i dywagacje są bardzo gorące i liczne, często dalekie od żałoby. W szczególności dyskusje o spiskowej lub fatalistycznej przyczynie katastrofy. Z pytaniem i jakby prostą odpowiedzią: „w czyim to mogło być interesie?”

W gestach i słowach „zwykłych” ludzi dostrzegam uniesienie, chęć bycia lepszym, bycia razem z innymi, i to mnie też buduje, podnosi na duchu w obliczu lat stopniowej utraty wiary w nasze społeczeństwo.

To, że tak wielu ludzi stoi całą noc by nawiedzić katafalk pary prezydenckiej, że jadą czasami setki kilometrów – daje dowód poświęcenia, uznania/sympatii dla tej pary. Mieszkam niedaleko i widzę co się dzieje – dzień w dzień, noc w noc.

Czy to tylko nasza polska egzaltacja, upodobanie (?!) do martyrologii?

Szeroki temat, którego nie będę rozwijał, ale zwrócę uwagę na jeden aspekt.

Przed wypadkiem media nie oszczędzały prezydenta. Od dawna obserwuję wręcz grubiańskie zachowanie niektórych polityków, dziennikarzy, satyryków. Media wmawiały, że Warszawa jest zdecydowanie za PO, że Kaczyński nie ma szans na reelekcję.

I co widzimy?  Masowe uznanie, hołd prawie jak po zgonie JP II.

Wreszcie, szkoda że dopiero w takim wstrząsie, dostrzeżono przymioty Lecha Kaczyńskiego, jego patriotyzm, konsekwencję i stanowczość w obronie interesów kraju, skromność, uczciwość – te cechy, które nie są medialne, ale tak istotne w SŁUŻBIE  a nie w fasadowości władzy. Oczywiście są i tacy, którzy te sprawy oceniają inaczej, ale mówię o bardzo wielu tych, którzy wyrazili otwarcie swoje uznanie,
Można także się sprzeczać o szczegóły i o to czy Wawel to dobre miejsce pochówku (tu, choć za szybko,  sprawa została przesądzona, więc chyba to nie jest dobry czas na spory).

Historia osądzi wiele spraw, ale wierzę, że postawa Kaczyńskiego była godniejsza niż PR  oponentów. Może przestaniemy dawać się manipulacji mediów i ich mocodawców?