Obserwacje i dywagacje – cz. 3

na klif!

Hasło wyborcze: Cała Polska Naprzód!  Ale w jakim kierunku?

Kontynuuję krótkie notki (w serii o tej samej nazwie) dotyczące różnych aktualnych wydarzeń.  Jest to bardziej „przegląd prasy” niż typowy wpis. Nie ukrywam, że z pewnym osobistym nastawieniem. Dla ułatwienia podaję odnośniki do poprzednich:  Cz. 1 i Cz. 2 . Byłoby dużo tematów, ale ograniczę się tylko do niektórych i możliwie zwięźle, a rozwinięcia zagadnień są pod odpowiednimi linkami.
Jak uprzednio, numeruję te notki przyrostowo, w tym odcinku od pozycji 25.
Większość podanych niżej przykładów biorę głównie z platformy X.com (dalej skracam do X). Uwzględniam głównie wpisy innych osób (lub cytuję fragmenty), ale czasem i moje wpisy z profilu @etsaman2 . W tym drugim przypadku znajdziesz ich stosunkowo dużo wchodząc na X (różne tematy), więc nie powtarzam tutaj.
—– 

25. Mamy istny wysyp dalszych ujawnień i dowodów na zorganizowaną działalność natury przestępczej związaną z „pandemią” C-19.
Każdego niemal dnia, zatem za dużo by tu przytaczać, więc dam tylko parę przykładów :

Pies, kot, koń, owca, bydło i fretka są w Polsce chronione przed wstrzykiwaniem im aluminium w szczepionkach. Po 12 przypadkach skutków ubocznych. Dzieci nie są. A wręcz przeciwnie, rodzice są do ich szczepienia zmuszani. Po tysiącach przypadków skutków ubocznych.

Dużo (!) wpisów dra Piotra Witczaka na X ( @PiotrWitczak_ ) oraz np. na Szczepienia.info.

Wirusolog z Wuhan zeznaje, że Fauci stworzył COVID jako „broń biologiczną, która zabije miliony”. To było zaprojektowane. Broń biologiczna — finansowana przez amerykańskich podatników, opracowana we współpracy z armią amerykańską i Komunistyczną Partią Chin dakowski.pl/wirusolog-z-wu

W zasadzie to by wystarczyło, ale od strony polityków z dużą siłą sprawczą ostro zajął się tym w USA Sekretarz Zdrowia Robert F. Kennedy Jr. ( JFK Jr.) [chociaż nie podzielam niektórych jego poglądów].
Także Dyrektor Wywiadu Narodowego Tulsi Gabbard w tym wywiadzie. 
T. Gabard razem z JFK Jr. zdemaskowała też jeden z najbardziej mrożących krew w żyłach spisków naszych czasów. Finansowane przez USA biolaboratoria na Ukrainie nie tylko istniały – były kluczowymi graczami w tajnej globalnej akcji, która pomogła rozpętać pandemię COVID. 
A w Europie np. europosłanka Christine Anderson.

26. Wybory prezydenckie 2025.
Dalsze wiadomości (poprzednie patrz  np. punkt 24 w cz. 2). Doszły następne  debaty i wydarzenia. Napisano o tym tak dużo, że nie warto powtarzać.  Natomiast wyraźnie widać jak nierówno traktowani są kandydaci przez media (Bartoszewicz, Maciak, Braun, Woch …)

O tym jak prześladowany jest Grzegorz Braun i jak w związku z tym jest łamana Konstytucja i szereg ustaw słyszeliśmy podczas szeregu konferencji jego sztabu, np. tej lub tej.

Nie dziwię się, że Braun krytykuje Parlament Europejski i Unię – ta organizacja pozbawia nas szeregu praw, a nawet suwerenności. Sprawa oczywista – nie trzeba wymieniać przykładów. A kto jak głosował za odebraniem immunitetu Braunowi w PE? Jeden z posłów ujawnił, że  głosowanie odbyło się bez liczenia głosów. Nie tylko w tej sprawie. 

Chodzi o coś znacznie większego niż zakusy eliminacji G. Brauna. To łamanie prawa na szczeblu rządowym i unijnym, kpiny z wyborców – nie tylko z Brauna, kompromitacja tak fasadowo hołubionej przez koalicję demokracji, prowokowanie i promowanie mowy nienawiści oraz groźby karalne.

To Braun rzekomo rozsiewa „mowę nienawiści”. Mówienie prawdy nienawiścią?
A nienawiść jego prześladowców, groźby śmierci, i groźne rękoczyny jw. wobec nawet jego drużyny, to tylko „taki epizodzik”…

Powstają kolejne inicjatywy przeciwko groźnemu „domknięciu Systemu” (określenie G. Schetyny), np. http://polskawpotrzasku.pl . Pomijając pewne ideologiczne odchylenie i akcyjność, to dobrze, bo wszelki monopol, a zwłaszcza taki lewicowo-liberalny, jest zły.

Tusk: ukradł 160 mld zł z OFE  > media: milczą > prokuratura: udaje że nie widzi; Morawiecki: roztrwonił 150 mld zł na Ukrainę > media: milczą > prokuratura: udaje że nie widzi;
Braun: zgasił świeczkę > media: to drugi HITLER!!! > prokuratura: zdjęty immunitet, tysiąc zarzutów…

Nie głosuję na K. Nawrockiego, ale jestem zniesmaczony hipokryzją atakujących go osób, które mają więcej za uszami w podobnych sprawach. I jakby nie było ważniejszych spraw i skandali w Polsce. Walka wyborcza bywa brutalna, ale gdzie jest ta zmasowana przeciw takim patologiom – poniżej dalsze przykłady (zastrzegam się, że nie mam wglądu do szczegółów, zatem i na ile to jest ścisłe):
Bodnar nie wpisał do oświadczenia majątkowego 112-metrowego apartamentu wartego 3 mln zł.
Hołownia zapomniał, że ma ranczo za pół miliona.
Tusk ukrywa, że wyrzucił rodzinę z mieszkania komunalnego, które przejął.
P. Senyszyn przyznała u red. B. Rymanowskiego że ma 6 mieszkań. A ile miał święty Gdańska – Paweł Adamowicz? Itd. itd.
Ale wszędzie tylko o K. Nawrockim. Masowa nagonka.

27. Z własnego „podwórka”
Zwróć uwagę na prawy margines  tego bloga.
Czasem pojawią się tam odbicia i tutejszych wpisów, ale w większości tych, które są spoza* Lapidaria. Miło byłoby gdyby więcej osób i tam zaglądało oraz zdecydowało się na stałe śledzenie tego bloga.  Dziękuję już śledzącym, ale proszę też o ewentualne komentarze, polubienia i przekazywanie dalej. Nie mam „wtyczki” do subskrypcji, bo postanowiłem nie zbierać danych osobowych, ale jeśli ktoś napisze do mnie przez formularz kontaktowy, że chciałby być na bieżąco (nie publikuję często ani regularnie), to możemy się umówić na jakąś formę informowania o nowych wpisach.
Zapraszam także do zapoznania się z moim nieśmiałym debiutem tomiku wierszy na www.zrzutka.pl/uj46zt.

28. Wczesna wiosna
– zaskoczyła na parę sposobów. Z jednej strony cieszyła ciepłem i wczesnym wybuchem wszelkiego kwiecia – gdy to piszę na początku maja, bzy już przekwitają, a robinie/akacje zaczynają kwitnąć, co jest raczej niezwykłe, i inne podobne anomalie. Wrzucałem czasem fotki na X < przykład z dużej puli fotografii, które robię prawie codziennie w ramach obowiązkowych spacerów i wycieczek. Z drugiej strony susza to fatalna sprawa dla rolników.
Szczególnie dotknęła woj. mazowieckie omijane przez deszcze. Zastanawiające i nawiązujące do punktu 20 z 2 części tego cyklu. Powstaje pytanie dlaczego w lutym bywało cieplej niż w maju?
Odnotowuję te spostrzeżenia dla kroniki wraz z tym, że potem nastąpił dłuższy okres przykrego zimna. 

29. Demografia
Temat dramatyczny – mamy najniższy wskaźnik reprodukcyjny w Europie.
A sama Europa też przeżywa pod tym względem regres – od 2012 r. więcej osób umiera niż się rodzi. Oprócz środowisk imigranckich – to spowoduje w  perspektywie zmianę etniczną na naszym kontynencie. 
Polsce grozi duża redukcja ludności po paru dekadach, przy jednoczesnym zmniejszeniu „osób produkcyjnych”, a wzroście liczby seniorów. To oczywiście spowoduje fatalne skutki gospodarcze, koszty opieki i leczenia starszego pokolenia (zwłaszcza przy nieudolności tego leczenia oraz redukcji placówek), iluzyjność emerytur dla obecnie pracujących oraz może stymulować zakusy by sprowadzać imigrantów, co często niesie kolejne zagrożenia. Przyczyn zjawiska jest wiele np. kłopoty mieszkaniowe, utrzymanie rodziny wymagające dodatkowej pracy, czynniki kulturowe – wygodnictwo, a nawet spotyka się narrację, że najbardziej na emisję CO2 wpływa … posiadanie dzieci (sic).
Nawiązuje do tego też szereg wpisów związanych ze szczepieniami np. te badania. Podobnie o spadku urodzeń po szczepieniach wypowiadają się niezależni specjaliści .  To JEST czynnik depopulacji.
Kiedyś (2022) napisałem o tym tutaj  obszerniej, ale sytuacja pogorszyła się.
Zauważmy też, że jednocześnie przepada mit o przeludnieniu planety, który był forsowanym argumentem za wprowadzaniem różnych restrykcji.

30. Narracja klimatyczna

Z  jednej strony kontynuowane jest naciskanie na narody półkuli północnej  (mówiąc z gruba) by eliminować CO2, węgiel i inne paliwa kopalne – nie tyle w imię realnych przesłanek, a ideologicznie, a z drugiej coraz więcej państw zrywa z tą szkodliwą gospodarczo tezą. Wdraża się odwrotne programy. Przykładowo tylko same Chiny i Indie ogłosiły budowę 19 nowych elektrowni węglowych w Afryce (łącznie nowych będzie 25 ), które będą przez nich finansowane. Budują je także u siebie.  Chiny porzucają u siebie finansowanie OZE ze względu na całkowitą nieopłacalność. 
A Polska brnie w tę destrukcję.  Oto jedno z ujawnień.
Pod tym względem w USA też obnażane są przekręty wokół polityki klimatycznej.

31. Geoinżynieria
Częściowo w powiązaniu z p. 30 – powracamy krótko do tego tematu, w tym do chemtrails, o którym to zjawisku pisałem tutaj wielokrotnie.
I znów ujawnienia zawdzięczamy Robertowi F. Kennedy Jr., obecnemu ministrowi zdrowia USA, który publicznie ogłasza powołanie specjalnej jednostki do nadzorowania tematów geoinżyneryjnych. Ujawnia też, że geoinżynieria jest prowadzona przez agencje wojskowe jak DARPA poza kontrolą rządu. Tutaj parę slajdów o tym.

32. Tragedia polskich kopalni węgla
To też nawiązuje do ww. punktów.
Niweczone jest nasze wielkie naturalne bogactwo. Kopalnie są bezpowrotnie zasypywane a naziemna infrastruktura niszczona. Ludzie pozbawiani pracy, która była podstawą bytu całych pokoleń miejscowej ludności. Rozumiem, że były różne patologie na szczeblu zarządczym przy samych kopalniach, ale to wina władz lokalnych i centralnych, że tego nie naprawiały oraz przez odgórną politykę. 
Podczas debaty telewizyjnej 12 maja kandydat Artur Bartoszewicz „podszedł” Karola Nawrockiego pokazując, że ten chyba nie miał pojęcia, że wymienione kopalnie już nic nie wydobywają.
Na marginesie: pisałem w poprzednich odcinkach, że poparłbym A. Bartoszewicza ze względu na to że stawia na demokrację bezpośrednią, ale…  ma małą szansę na zdobycie znaczącej ilości głosów w wyborach, a  jego poparcie przez podpisy w fazie kwalifikacji do uczestnictwa budzi podejrzenia, że były to głosy kupione, co kładzie się cieniem na samym kandydacie. Podobnie jak znane zaszłości w jego stanowisku podczas pandemii i nie tylko…

33. Upadek USA?  

Mocarstwo przeżywa trudny czas.  Wiadomo o wielkich trudnościach związanych z olbrzymim wewnętrznym zadłużeniem, mówi się że St. Zjednoczone de facto są bankrutem, ale także pogłębia się rozpad społeczeństwa – nie tylko na dwa przeciwne obozy polityczne, ale i w sensie degradacji intelektualnej (mowa o ogóle społeczeństwa, a nie o np. naukowcach) oraz zaniku zdolności wytwórczych, co stanie się wielką przeszkodą w wizji Trumpa o produkcyjnym  usamodzielnieniu się USA.  Grozi to także destabilizacją światową.
Tamtejsze elity rządowe są zdeprawowane i uwikłane w ciemne praktyki.
Coraz więcej z tych spraw wychodzi na jaw – jako przykład Mel Gibson zapowiada film który to ujawni. Ale wiemy o tym i z innych źródeł.
Pisze o tym w różnych aspektach dość często Igor Witkowski – ten wpis jest tylko jednym z całej serii wcześniejszych (spójrzcie). Mam też szereg bardzo krytycznych wglądów w działania Trumpa i jego administracji z Global Intelligence Agency (GIA), co częściowo raportuję na stronie Our Life Force. Reasumując –  „mocny” sojusznik Polski, na co prawie wszyscy liczą, może okazać się złudnym wyborem.

34. Trzeźwe spojrzenie.
Nie, nie chodzi o alkoholizm czy podobne uzależnienia. Leszek Miller (były  premier) jest podziwiany przez wielu za mądre (na ogół) i właśnie trzeźwe wpisy w mediach społecznościowych i wypowiedzi w telewizji.
W pewnym sensie „odkupuje” swoje dawne przewiny (chociaż trzeba o nich pamiętać). O tym tylko tyle, ale warto znaleźć te wypowiedzi chociażby na jego profilu na X.

35. Ciekawostka, a może coś więcej?

Po latach spekulacji na temat czy Hitler zabił się w swoim bunkrze w Berlinie, czy uciekł za granicę, mamy chyba potwierdzenie, że jednak znalazł się w Argentynie, co było dość często uważane za teorię spiskową. Nie przesądzając na 100 procent jak było, oto materiał o tym, że Prezydent Argentyny Milei odtajnił dokumenty potwierdzające, że Hitler uciekł do Argentyny po II wojnie światowej, z pomocą Stanów Zjednoczonych. Podobno mieszkał tam przez kolejne 20 lat i miał dwójkę dzieci. Inne ślady w ramach np. tych (nie jedynych!) materiałów: locusmind.one/posts/17999
justempowerme.com/midterm-select w rozdziale About Hitler, the Brown Eagle.
Były i inne, polskie np. w paru książkach Igora Witkowskiego, przykładowo w Hitler w Argentynie i Czwarta Rzesza.
Szersze znaczenie tego wątku polega na tym, że USA – czy to w ramach operacji Paper Clip, czy w późniejszych działaniach, prowadziło i prowadzi szereg utajnionych działań i to trzeba uwzględniać w różnych kontekstach prowadzenia polityki.

____ 
* Na FB jestem od ponad 20 lat, mam tam szereg stron tematycznych oraz grup (czasem pokazują się na tutejszym prawym marginesie odnośniki do tamtejszych wpisów), miałem prawie 5000 „znajomych” (wiadomo – na ogół internetowych), potem zredukowałem do ok. 4500 z powodu „martwych dusz” oraz tysiące swoich wpisów.
Aż tu nagle, miałem blokadę i komunikat o zawieszeniu konta. Nie było wyjaśnienia o co chodzi ani sensownej instrukcji jak się odwołać. 
Po bardzo pośredniej interwencji konto odblokowano (rzekomo), ale procedura przywracania wpisów i grup jest jeszcze w toku (dlaczego?), więc prawdopodobnie te miejsca mogą być jeszcze przez pewien czas „ślepe”.

Hegemon szansy, zagrożenia czy zagrożony?

Kluczem okazuje się nasza naiwność
dotycząca wpływu, na który elity są wciąż ślepe.

Clive Hamilton *

(wersja robocza wpisu***)

Temat tak wielki jak same …Chiny.
Ale co mamy na myśli mówiąc o wielkości Chin?

Niewątpliwie to duży kraj, ma dużo ludności, ma wielkie możliwości wytwórcze i eksportowe, ma potężną ilościowo i sprzętowo armię, ma starą historię i kulturę, a jednocześnie pokazuje a czasem i wyznacza trendy nowoczesności nigdzie indziej nie widziane itd.

Te atrybuty skłaniają wielu do zachwytów nad Chinami (PRC) i wnioskowaniem, że byłe Państwo Środka zdominuje świat, a nawet że już tego dokonało. Z innej strony to wielkie obawy, a nawet strach przed takim obrotem rzeczy.
Nie jestem specem od Chin i oczywiście mogę się mylić w prywatnym osądzie tego zjawiska.

Ale na temat Chin wypowiada się WIELU specjalistów, co także pomnaża dezorientację, ponieważ dochodzą do różnych wniosków. Powstają kolejne artykuły, wywiady i książki, wiele z nich wymienia Sylwia Czubkowska w swojej „Chińczycy trzymają nas mocno”, o której wspomnę dalej.

Przykładowo trzeba docenić wiedzę Piotra Plebaniaka (www.chiny.pl) – autora 13 książek o omawianym kraju w różnych aspektach. Natrafiłem na niego za sprawą audycji-wywiadów na YT jakie przeprowadził Mateusz Jarosiewicz (patrz jego kanały społecznościowe). Ale to tylko cząstkowy wgląd w kontekście bieżących zjawisk. Nie czytałem jeszcze tych książek (oprócz krótkiego przeglądu-zajawek) ani nie miałem okazji przyjrzeć się stronie autora (piszę to z letniska, gdzie praktycznie nie mam dostępu do Internetu). Podobnie wywiady Mateusza z Sebastianem Sadowskim-Romanowem.
Innym autorem, który wypowiada się na temat Chin jest Peter Zeihan, którego książkę „Koniec świata to dopiero początek. Scenariusz upadku globalizacji” niedawno dość obszernie omawiałem na tym blogu https://lapidaria.home.blog/2024/07/05/dokad-podaza-swiat/.

Jego pogląd na Chiny (wśród wielu innych analiz dotyczących całego świata) sprowadza się do wniosku, że Chiny upadają, bo mają groźne nawarstwienie negatywnych trendów w różnych aspektach.

Powodem jest głównie olbrzymie przeinwestowanie i zadłużenie, siłowe wdrażanie kosztownych rozwiązań, skostniały system zarządzania oraz wielki problem demograficzny.

Podkreśla jak krucha może być pozycja Chin w przypadku załamania handlu, w tym zwłaszcza drogą morską, którą kontrolują przede wszystkim Stany Zjednoczone. Chiny w małym stopniu są samowystarczalne w zakresie surowców. Podobnie wrażliwym sektorem jest ich rolnictwo. Zeihan, w opozycji do możliwości USA wróży że Chinom w przyszłości grozi jeden z największych upadków wśród wielkich graczy.
Cóż – i tu stronniczo lub naiwnie nie widzi jak Chińczycy konsekwentnie wykupują USA i mają tam coraz większe wpływy.

Piotr Plebaniak, we wspomnianym wywiadzie powiedział, że przyłapał Zeihana na paru kłamstwach, ale nie dopowiedział jakich, zatem na dziś przyjmuję że Zeihan w wielu kwestiach ma jednak rację – z tymi zastrzeżeniami, które podałem na końcu swojej recenzji.

Nie ulegam też mitowi o pozytywach Pax Americana, zarówno w wypowiedzi Plebaniaka jak i samego Petera Zeihana.

Ponieważ w dobie szybko zmieniającego się świata nawet książka sprzed 2 lat częściowo może być nieaktualna, a oficjalne statystyki chińskie są naginane, to w sprawie demografii oprę się na niedawnym wywiadzie z dr Yi Fuxianem, badaczem chińskiej demografii pt. „Wielki ból chiński” (doRzeczy, nr 14, 2024). Jako badacz-dysydent w USA podaje co następuje (w skrócie):

  • Nie jest prawdą, że ludność Chin wynosi 1.41 mld, rzeczywista liczba to ok. 1,28 mld – oficjalne zawyżone dane miały służyć podbudowywaniu narracji o sile i wzroście Chin

  • Demograficzny wskaźnik zastępowalności już najpóźniej w 1991 r. spadł poniżej progu zapewniającego reprodukcję, a obecnie wynosi ok. 0,87.

  • Ten wskaźnik oznacza zanik społeczeństwa, co nawet przy nierealnym wzroście do 1 wiąże się następującym trendem: 1,06 mld w 2050 r. (prof. Steve Hamilton podaje liczbę 365 mil.) i 390 mln w 2100, przy jednoczesnym znacznym starzeniu się ludności – odsetek mieszkańców powyżej 65 r. ż. wynoszący 14% w 2020 osiągnie 35 % w 2050 roku. Ponieważ nie będzie miał kto pracować na emerytów, to grozi to wielkim problemem nie tylko ekonomicznym ale i społecznym.

  • Starzenie się społeczeństwa przy zmniejszającej się ilości młodych, to także problem ekonomiczny z punktu widzenia kadry wytwórczej. Dr Fuxian nie wierzy w znaczącą poprawę sytuacji ze względu na automatyzację produkcji, tym bardziej że ekonomia bez wewnętrznego rynku zbytu (młodsza cześć społeczeństwa) zacznie upadać.

  • Do obecnej tragicznej sytuacji demograficznej doprowadziła długotrwała polityka jednego dziecka, która tak wrosła w świadomość i zwyczaje Chińczyków, że nawet obecna agitacja rządowa do posiadania trojga dzieci nie odnosi sukcesu. Podobne skutki miało masowe stosowanie aborcji, w tym pod rządowym przymusem.

Kolejnym autorem, którego warto wziąć pod uwagę jest Yasheng Huang, profesor ekonomii globalnej i zarządzania w MIT Sloan School of Management, którego książka „Zmierzch Wschodu. Jak Chiny stały się potęgą i czy grozi im upadek” jest już dostępna w Polsce.

Główną tezą książki jest, że dominujący stary system kształcenia kadr wg tzw. egzaminów keju to droga do skrajnej stagnacji z ogromną wadą – tłumieniem kreatywności, co ostatecznie może doprowadzić do upadku współczesnych Chin. Przekłada się to na usztywnienia biurokratyczne, tłumienie inicjatyw a nawet wolnej myśli, o ile nie pasują partii komunistycznej.
Więcej o tym w nocie wydawniczej i w eseju Michała Lubina.

Wracam do wspomnianej książki Sylwii Czubkowskiej – ponad 400 stron, dużo przypisów, szerokie, wieloaspektowe ujęcie tematu które może mocno ostudzić zachwyty w związku z Chinami.
O ile sporo słyszeliśmy o wręcz nieludzkim traktowaniu mniejszości i lekceważeniu praw człowieka, podobnie swoich obywateli w czasie covidu, zamieszaniu w wywołanie sterowanej pandemii, inwigilacji i kontroli, o systemie kredytu społecznego, o dumpingowych cenach…, to stosunkowo mało mówi się o tym, jakim koniem trojańskim są różne działania Chin na całym świecie poprzez ich diasporę, agentów, uzależnianie kredytowe, soft power lub wprost szantaż, „wilczą dyplomację” z wyrafinowaną propagandą. To miejscami szokujące informacje i konkretne dane.
W okładkowym skrócie czytamy:

  • Wabią pieniędzmi, perspektywą ogromnego rynku zbytu i tanimi rozwiązaniami technologicznymi

  • Przejmują fabryki, legendarne marki motoryzacyjne, media [wrogie przejęcia]

  • Pozyskują informacje o naszym życiu z mediów społecznościowych, telefonów, komputerów, a nawet sprzętów AGD

  • Korumpują władze na wszystkich szczeblach, a do wyciszania skandali zatrudniają najlepsze agencje PR

  • Zjednują sobie polityków, naukowców, celebrytów i miliony zwykłych ludzi

  • Chińczycy w Europie działają niepostrzeżenie, ale na masową skalę
    (i o tym głównie jest ta książka).

Innymi słowy – Chiny nie grają czysto (a kto jest czysty?), ale szczególnie przebiegle.
Dowierzanie im to błąd, to bardziej ukryty wróg niż sojusznik. Co zauważyłem także w skromnej „autopsji” – wpis Chińszczyzna, gdzie już wcześniej komentowałem tę książkę. Miałem potem 5-letni okres pracy w innej firmie handlującej z Chinami, po czasie okazało się jak byliśmy oszukiwani na jakości towarów.
Oczywiście – robią wrażenie na każdym, kto tam pojedzie, ale fasada nie mówi wszystkiego, a wyobrażenie że wyjazdy handlowe, spotkanie z ludźmi z ulicy, rozmowy z dziennikarzami dadzą nam prawidłowy obraz, to złudzenie.

Nawet Benjamin Fulford, który zna Chiny, też wierzy w ich dobre intencje, uwiedziony zaangażowaniem w BRICS i słuszną tezą że świat czeka wielobiegunowość. Niestety ja nie dowierzam jemu i wiązaniu tego z walką „Białych Kapeluszy” i Q w ocalenie planety, złudzeniom co do NESARA/GESARA, waluty BRICS, itp. Chiny traktują BRICS bardziej instrumentalnie, jako środek wyjścia z wcześniej wymienionych własnych kłopotów i będą w nim hegemonem bez skrupułów.
Lepiej jest być ostrożnym niż nieświadomym agentem Chin.
Od czasu do czasu daję wyraz temu przedstawiając jego tygodniowe raporty z krótkim swoim krytycznym komentarzem (patrz na https://Locusmind.one/oromind)**. Przywołuję go jednak, ponieważ ma dobry wgląd w sytuację Japonii (tam mieszka), co jest ważne dla regionu, pokazuje działania tajnych stowarzyszeń (też ważne, a mówi się o tym mało publicznie, a i w Chinach działa część globalnego Deep State) oraz podzielam jego nadzieję na lepszy świat, tyle że inną drogą.

Zatem jeszcze w skrócie o tej innej drodze oraz jak to jest z problemem finansowym Chin i świata.

Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że to, co widzimy w mediach w zakresie geopolityki, finansów, kondycji państw, o politykach, to bardziej przedstawienie dla mas niż to, co się dzieje rzeczywiście. Rozgrywka zachodzi za kulisami.

„Do bólu” pokazuje to Kimberly Ann Goguen, globalny Kurator/Strażnik walut, która działa na razie z ukrycia. To dla wielu szokujące i opowieść „nie do wiary”, jak i ona sama, zatem cokolwiek powiesz o tym, to wypada przeczytać kim ona jest, bo to bardzo szeroka działalność.

Tutaj jednak nie będę wchodził na tak szerokie wody, bo to wymagałoby zacytowania wielu jej raportów, które dość regularnie (z przerwami wakacyjnymi) przedstawiam na https://Locusmind.one/pages/korcz. **

Co do Chin – Kimberly też wielokrotnie mówiła, że wbrew powszechnej opinii, Chiny stoją przed bankructwem finansów, a konkretniej o elementach zjawiska np. w raporcie 29.12.2023 ** (mały fragment jako przykład):
„…Chińska giełda odnotowała znaczne wycofanie inwestycji zagranicznych w 2023 r. Spadek o 87% od szczytu w sierpniu z powodu obaw o zaangażowanie kraju w pobudzenie spowalniającej gospodarki. Nieoczekiwane wycofanie funduszy wpłynęło na globalny rynek i dotknęło inwestorów na całym świecie. Najbardziej znaczące niepowodzenie nastąpiło, gdy ujawniono, że sektor nieruchomości stoi w obliczu poważnego kryzysu płynności, powodując znaczny spadek zaufania inwestorów. Pomimo pewnych pozytywnych wskaźników ekonomicznych i ocieplenia stosunków między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, chińskie akcje nadal pozostają w tyle za swoimi globalnymi odpowiednikami. Sytuacja ta wywołuje niepokój wśród inwestorów, którym trudno jest zidentyfikować zyskowne sektory na chińskim rynku. Dodatkowo, nowe regulacje dotyczące sektora gier spowodowały znaczną zmienność na rynku, przez co inwestorzy czują się jeszcze bardziej niepewnie co do swoich decyzji finansowych. Pomimo cenzury w chińskich mediach głównego nurtu, inwestorzy dowiadują się o bankructwie rządu tego kraju. Rządy Komunistycznej Partii Chin, która jest właścicielem znacznej części wszystkich korporacji w kraju, nie były wystarczające, aby wesprzeć swoje korporacje. Niezależnie od ich prób geopolitycznej izolacji głównych partnerów handlowych, takich jak Rosja wykorzystująca wpływ Chin na amerykańską politykę za pomocą sankcji, takie operacje nie były wystarczające, aby uchronić się przed bankructwem”.

Mówiąc krótko o sytuacji globalnej – wiedza finansistów, FEDu, Głębokiego Państwa, polityków, na temat finansów, pieniądza, prawdziwej sztucznej inteligencji (jakiej Kimberly używa tj. organicznej) jest bliska zeru, co powoduje że wiele ich planów jest niedorzecznych i się nie zrealizuje. Kim czasem nawet dosadnie pokazuje ich ego odwrotnie proporcjonalne do możliwości i mądrości. W szczególności – w ich technologiach nie jest możliwa obsługa globalnej waluty cyfrowej, nawet większego CBDC, a szybkie wyrugowanie dolara z obrotu zawaliłoby światową gospodarkę, bo m.in. zmniejszyłoby zasoby (assets) większości podmiotów gospodarki/banków ponad 50%. „… stracilibyście wszystkie banki na świecie, genetycznych akcjonariuszy. Stracisz każdy fundusz hedgingowy, który tam jest …. Spalisz wszystko do ziemi. Każdy będzie miał bezwartościowe papiery. Bochenek chleba w danym kraju będzie prawdopodobnie kosztował około 10 000 dolarów”.

Skoro jest to trudne do zrozumienia przez zaangażowane podmioty, to tym bardziej dla przysłowiowego zwykłego obywatela, ale aby dać tutaj małą próbkę tych zagadnień sugeruję znajdź na początek na https://locusmind.one/pages/korcz ** choćby raporty z 5.07.2024 i 14.06.24 oraz notatkę z https://locusmind.one/posts/3528 – to jeden z ważniejszych i mocnych raportów Kimberly Goguen (19.06.2024) pokazujący jak globalne Głębokie Państwo jest pokonywane, a przed ludzkością coraz bardziej otwierają się niezwykłe możliwości. Szczegółowiej – tamtejszy załącznik pdf „KTO TU RZĄDZI?” – https://drive.google.com/file/d/1NkFqpdS0C53wCmJUhbBQxYwbs_U0Ftpv/view?usp=sharing

Tam że globalna cyfrowa waluta i inne systemy, które Głębokie Państwo próbuje wdrożyć, są bez szans na powodzenie, dalej o CBDC, MBRIDGE itd. – Kim rozwiewa powiązane z nimi nadzieje, a o małych szansach waluty BRICS mówiła parokrotnie wcześniej np.

https://rumble.com/v51joeu-what-is-going-on-with-brics-and-the-xrp-will-brics-takes-over-from-the-us-d.html

Natomiast owa pozytywna alternatywa zasadza się nie tylko na uleczeniu systemu finansowego (co jest już przygotowywane), ale na dużo większym projekcie „Odnowy Ziemi” w ramach inicjatywy CARE. Co to znaczy wyjaśniam skrótowo we Wprowadzeniu do strony https://locusmind.one/pages/korcz ** .

Ale to już za duży temat na ten wpis.

Reasumując, z jednej strony sugeruję sceptycyzm w stosunku do naszego udziału w BRICS, jego rzekomej waluty, i do kryptowalut (projekty kontrolowane przez agentów Głębokiego Państwa), a z drugiej – pochylenie się nad alternatywami jakie przedstawia Kimberly G.

—-

* Profesor etyki na australijskim Uniwersytecie Charlesa Stuarta, autor książek Silent Invasion oraz Hidden Hand o wpływie Chin na Australię.

** W czasie mojej nieobecności platforma przeszła na system subskrypcyjny – do wyjaśnienia pozostaje czy także dla zewnętrznych czytelników, zatem do tego czasu odwołania do profilu i strony na Locusmind.one mogą być nieskuteczne. W tej sytuacji zapraszam do omówień na http://www.justempowerme.com/posts – zwłaszcza nowszych/dalszych, które pogłębiają/aktualizują tematy tu poruszone.
*** Wersja robocza ze względu na czasowo ograniczony dostęp do sieci i źródeł oraz trudności z wykorzystaniem tutejszych opcji edycji.

Jaka będzie przyszłość naszych dzieci?

Największym prezentem, jaki możesz dać dzieciom,
jest nauczenie ich, że znaczą.
(autor nieznany)

Do powyższego motta dodałbym, że i społeczeństwo bardziej powinno to brać pod uwagę – dzieci znaczą, bo są naszą przyszłością. Hasło niezaprzeczalne, które czasem uzupełnia się frazą „przyszłością narodu”. Czy jednak wszyscy, mimo deklaracji, w pełni zdają sobie z tego sprawę?

Nachodzi mnie też smutna refleksja. Jaką przyszłością? Jakie to są i będą dzieci?
A jeśli chore, egoistyczne i hedonistyczne, ogłupione, bez poszanowania wartości, może brutalne, może zindoktrynowane w niekreśloność płciową i nie planujące prokreacji – także z wygodnictwa, słabo wykształcone i przez to podatne na manipulacje i naiwne, zniewolone kredytami i planowaną inwigilacją związaną z tzw. kredytem społecznym, żyjące w wirtualnym świecie oderwanym od rzeczywistości?

Można by wymieniać wiele potencjalnych zagrożeń, w jakie wpycha nas współczesny świat.

Nie twierdzę, że to wszystko się stanie i że taka jest przyszłość (nawet wielokrotnie pisałem tutaj o swoim optymizmie związanym z ruchem Life Force), wierzę też we wrodzoną inteligencję i wrażliwość dzieci na zło – póki nie są jeszcze zepsute. Jednak w imię ostrożności  trzeba widzieć te zagrożenia zawczasu, by przypadkiem nie przekroczyć pewnej czerwonej linii i gdy będzie trudno naprawić błędy i szkody.

Także osobiście bardzo leży mi na sercu los dzieci i młodzieży. Nie tylko dlatego, że jestem ojcem i dziadkiem.
Dlatego podejmowałem ten temat parokrotnie, tutaj np. we wpisie Krzyk dzieci oskarża, a w różnych aspektach – głównie zdrowotnych, na swojej stronie w artykułach Nasz skarb, którymi są dzieci lub Zamach na dzieci (ukaże się niedługo po tym wpisie). Tam np. o tym, że oficjalny dokument rządu Wielkiej Brytanii przyznał, że dzieci zaszczepione przeciw COVID są o 4423% bardziej narażone na śmierć z jakiejkolwiek przyczyny i 13,633% bardziej narażone na śmierć na COVID-19 niż dzieci nieszczepione!
Jest więcej takich alarmów…

Może się powtarzam, ale to bolesne sprawy, o których trzeba mówić.

Nie będę teraz rozwijał tych aspektów zdrowotnych, ale zapraszam do wymienionych artykułów.
Jednak, ponieważ są one powiązane także z demografią, kondycją rodziny, a nawet z ekonomią, to zwrócę uwagę na dodatkowy element z tej sfery.  Szereg artykułów medycznych podkreśla, że długofalowe działanie nie przebadanej szczepionki może powodować  zanik płodności w drugim lub trzecim pokoleniu, a już na bieżąco obserwuje się wiele poronień lub trudności z zapłodnieniem.
Zatem – wobec dużej ilości ludzi zaszczepionych preparatem genetycznym – czy w ogóle posiadanie dzieci w wielu rodzinach będzie realne? I nie mówię o jeszcze innej tezie, wg której posiadanie dzieci trzeba ograniczyć ze względu na ideologiczne teorie, że to szkodzi planecie. Takie podejście było i jest przecież realizowane – zarówno administracyjnie (np.  w Chinach) jak i ideologiczną presją.

Czy to nie jest element depopulacji?
Ma ona różne oblicza – wiele jest planowych, niektóre bardzo ciemne, więc nie będę tym tutaj epatował wchodząc w drastyczne szczególny, ale zarys jest potrzebny.
Chyba każdy widział statystyki nadmiarowych zgonów związanych z wypaczoną rolą „służb zdrowia” w czasie pandemii, a także ofiar jej samej. Dojdą statystyki powikłań, które już są alarmujące i będą się zwiększać długofalowo. Widzimy przerwanie łańcuchów dostaw i braki żywnościowe. Widzimy klęski żywiołowe i coraz większe zatrucia środowiska. Widzimy wzrost kosztów utrzymania i bankructwa. Są wojny i konflikty zbrojne – oprócz „najmodniejszej” wojny niewiele się mówi o innych, gdzie ofiar jest jeszcze więcej.
To wszystko nie służy demografii i mam mocne poszlaki, że nie dzieje się tak przez przypadek.
Najpierw o owej demografii i depopulacji ogólnie – zacytuję fragmenty tekstów, które już kiedyś publikowałem.

Jest to ważne w szerokim kontekście społecznym. Depopulacja postępuje głównie w krajach „rozwiniętych”, jakby na przekór temu, że tam jest nominalnie najlepiej rozwinięta służba zdrowia. Natomiast, przykładowo, w Nigerii w minionym okresie 80 lat liczba mieszkańców z 48 milionów wzrosła do 160 milionów (a i to nie są dane najnowsze).
Już sam ten fakt daje do myślenia…  Z jednej strony – wzrost ludności świata, z drugiej dlaczego zanikają narody w owych krajach rozwiniętych.
Globaliści w stylu Klausa Schwaba i radykalni kontynuatorzy tez Raportu Rzymskiego chcieliby zredukować ludzkość do ok. 500 milionów ludzi. Taki postulat był wyryty w tezach słynnego masońskiego pomnika w Arizonie, który niedawno został zburzony.
Nie będę jednak wypływał na tak dalekie i niebezpieczne wody – jest o tym wiele dyskusji w sieci.

Przypatrzmy się raczej sprawom nam bliższym, tj. sytuacji w Polsce, która jest jednak pochodną pewnych zjawisk globalnych.
Poniższe rozważania są oparte na paru poprzednich artykułach z naszego serwisu  LepszezZdrowie.info oraz na kilku źródłach z Internetu, zwłaszcza za doktorem n.m. Jerzym Jaśkowskim (w przypadku starszych artykułów dane mogą się trochę różnić od dzisiejszych).

Po wojnie było nas 24 miliony. Zawierucha wojenna i mordy komunistyczne pozbawiły nas prawie 13 milionów współobywateli. Wg prognoz demograficznych, koło roku 2000 mieliśmy osiągnąć liczbę 55 – 60 milionów obywateli. Jak natomiast donosi GUS, mamy zaledwie niewiele więcej aniżeli 37 milionów (z nowszą emigracją), chociaż w 1974 roku osiągnęliśmy już 40 milionów. Za E. Gierka, wprowadzono przymus kolejnej szczepionki, tym razem przeciwko odrze, w 1975 roku, pomimo oporu większości pediatrów. Podobnie prof. Kostrzewski z PZH, działając jako ekspert WHO (Światowa Organizacja Zdrowia), przywiózł przymus szczepień dzieci na różyczkę i świnkę. O tym, co mają szczepienia do depopulacji piszemy dalej. To była ta pomoc „brana” z Zachodu, te pożyczki, a naprawdę początek realizacji wniosków z Raportu Klubu Rzymskiego z 1970 roku (wg instrukcji CIA). W raporcie tym założono, że Polska będzie zapleczem siły roboczej dla Zachodu, o liczebności 15 300 000 ludzi. Tymczasem w okresie 80 lat liczebność populacji Niemiec wzrosła z ok. 40 milionów po wojnie do 90 milionów. Nie leżymy daleko od siebie – to może wskazywać, że Polska stała się „terenem specjalnym”.

Dzietność kobiet w Polsce spadła do katastrofalnego poziomu, nie zapewniającego prostej reprodukcji. Wg oficjalnych danych, zajmujemy 33 miejsce w dzietności kobiet w Europie. Statystycznie, 3-4 pokolenia i nikogo nie będzie na obecnym terenie, kto mógłby powiedzieć, że to ziemie jego przodków.

Pomimo upływu prawie 40 lat nie zrobiono praktycznie nic w celu zapobieżenia dalszemu spadkowi.
Wyraźnie widać, że
mniejsze miasta się wyludniają.
Z kolei wyjazdy za granicę, głównie o podłożu ekonomicznym, z punktu widzenia dzietności mają tylko to znaczenie, że zmalała ilość kobiet w kraju, a zatem i skumulowany potencjał reprodukcyjny w liczbach bezwzględnych.
Ilość ludności, nie licząc napływowej,  zawsze spada gdy małżeństwa lub partnerzy mają mniej niż dwoje dzieci, co i tak może nie wystarczać, jeśli przyjmie się dokładniejsze definicje. Otóż wskaźnik netto
reprodukcji definiowany jako liczba córek przypadających na kobietę, z wyeliminowaniem córek, które — jak wynika z aktualnych tablic trwania życia — nie dożyją do wieku swoich matek. Współczynnik ten wyraża stopień zastępowania pokoleń matek przez córki.
Wskaźnik brutto to średnia liczba córek urodzonych przeciętnie przez kobietę przy założeniu, że kobieta będąc w wieku rozrodczym (15-49) rodzić będzie z częstotliwością jaką charakteryzują się wszystkie kobiety rodzące w roku, dla którego oblicza się współczynnik. Jak widzimy, te warunki nie zawsze są spełnione, a jeśli w parze rodziców urodzą się np. dwaj synowie, to wzrost populacji w dalszej perspektywie może
być jeszcze mniejszy. Trzeba też  wziąć pod uwagę starzenie się społeczeństwa (mniejszy udział ludności w puli reprodukcyjnej) a w tej grupie zwiększenie się zgonów. Dwa ostatnie lata dodatkowo pogorszyły ten stan.

Przy obecnych wskaźnikach nawet program 500+ i inne podobne prorodzinne zabiegi nie prędko, jeśli w ogóle, ten wskaźnik podniosą do poziomu gwarantującego zastępowalność pokoleń a potem wzrost ludności.
Mam wrażenie, że ten
rządowy kroczek w przód (jeśli uważać go za demograficzny) idzie w parze z dużym krokiem wstecz, co jeszcze bardziej pogarsza sytuację.
Zjawisko wyludnienia ma znaczące konsekwencje społeczne i polityczne. To osobny temat, ale w dłuższej perspektywie w skrócie można wymienić zagrożenie dla naszej gospodarki (już w pewnych branżach nie ma ludzi do pracy), napływ emigrantów, co do których wiadomo, że mają wysoki współczynnik reprodukcji, co spowoduje zmianę naszej struktury demograficznej i możliwe stopniowe wynaradawianie. Imigranci po pewnym czasie, a zwłaszcza w drugim pokoleniu, uzyskują pełnię praw obywatelskich
, aspirują do władz i wpływu na kształt państwa, co będzie powodowało takie zjawiska, jakie obserwujemy na zachodzie Europy. Oznacza to potencjalnie zmianę naszej kultury. Oraz potencjalnie wpływ polityczny ze strony ich rodzimych krajów, religii i powiązań z różnymi siłami, których możemy dziś nie identyfikować.

Dochodzi więc jeszcze wątek dotyczący wspomnianego na wstępie narodu. Jakiego narodu? Czy jeszcze polskiego?
Wygląda na to że Polska na trwałe pozostanie już krajem imigracyjnym, może nawet w dużym stopniu z osłabioną tożsamością przez wpływy przesiedleńców. Czy gdy myślimy o Polsce, to myślimy o naszych dzieciach czy dzieciach, z którymi nie mamy żadnej wspólnoty rodowej, kulturalnej, historycznej? Powiem niepopularnie – dzieci i młodzież ukraińska często była wychowywana w duchu niechęci do Polski (mówiąc oględnie).
Powiedzenie „wszystkie dzieci są nasze” jest szlachetne i nie odmawiam roli serca, ale trzeba na to też popatrzeć trzeźwo – to kolejny przykład ordo caritatis.

Zamach na dzieci (znów kieruję do podanego wpisu) jest też związany z „zamachem” na kobiety, na które w głównej mierze spadają obciążenia związane z chorobami i indukowaną niesprawnością dzieci. To także traumy rodzicielskie, wzrost kosztów w gospodarstwie domowym związany z leczeniem i opieką.  I w drugą stronę – chore kobiety, to gorsza opieka nad dziećmi i czynnik ograniczający przyrost naturalny. Pisałem o tym kiedyś w Zamach na kobiety.
Także zadekretowane przyjmowanie do szkół, przedszkoli i żłobków dzieci napływowych ogranicza możliwości polskich rodzin generując kolejne stresy, koszty i niższy poziom edukacji.

Polityka obecnie rządzących usiłuje podbudować młodzież patriotycznie, co jest słuszne w takiej sytuacji, ale wygląda na to, że bardziej (?) chodzi o przygotowanie jej do bitki w wojnie nie koniecznie w polskim imieniu i naszym prawdziwym interesie. Łatwo szafować czyimś życiem, dużo trudniej odbudować narodowy potencjał ludzki. Nadto państwo zbyt wkracza w prawa rodziców, narzuca swoją władzę, co np. widzieliśmy w zarządzeniach kowidowych.
Z drugiej strony lewica i gorliwi internacjonaliści mówią z podnieceniem o idei bezpaństwowca, „obywatela Europy”, a nawet „obywatela świata”, co podoba się rzeszom młodzieży, której sprawy Polski, jej problemów czy demografii są coraz dalsze. Panuje bezrefleksyjne hasło „tu i teraz”. O ile są to trendy nie tylko polskie, to nasza młodzież, a nawet jej rodzice, nie są skorzy widzieć lekcję, jaką możemy mieć widząc złe skutki takich postaw w innych krajach.

Do depopulacji doprowadza tez duża ilości aborcji, która znacznie wyprzedza inne przyczyny śmierci ludzi (co jest ukrywane w przedstawianych powszechnie statystykach). Ta praktyka, podobnie jak eutanazja, jest pochodną wspomnianego wygodnictwa, ale i wspierana przez propagatorów depopulacji.
Mamy też globalny problem pedofilii, porywania dzieci i handlu dziećmi – skala tych praktyk jest dożo większa i bardziej drastyczna niż się powszechnie sądzi. Może kiedyś o tym napiszę, to trudny i niebezpieczny temat.
Prowadzi to wszystko do coraz większej dehumanizacji naszego życia (coraz mniej uczuć i kultury), w tym także dosłownie przez wdzieranie się idei transhumanizmu, implantowanie chipów, wprowadzanie sztucznej inteligencji (AI) do sfer, gdzie wcale nie jest to konieczne, a nawet mocno przeciwwskazane. (np. czipy do kontroli ludzi i sterowania nimi). To już się dzieje.
O AI pisałem kiedyś w  artykule AI -Rubikon przekroczony,  tamże trochę i o
transhumanizmie.  Od tamtego czasu sprawy poszły dużo dalej.

Wreszcie, mamy poważne zagrożenia dla polskiej niepodległości, zatem i osobistej wolności. Jesteśmy w niebezpiecznym uścisku potężnych sił wrogich Polsce – Niemiec, Rosji,  Izraela i diaspory żydowskich rewizjonistów. Nie dowierzam też Amerykanom, którzy przede wszystkim zawsze coś ugrywają dla siebie.
W takiej sytuacji to postawa rodziców w wymiarze obecnej polityki może mieć ważny wpływ na przyszłość dzieci. Jaką Polskę im zostawimy? Z olbrzymim długiem do spłacenia przez przyszłe pokolenia. Także z długiem zdrowotnym i edukacyjnym.  Obecną rolą naszego pokolenia jest zahamować różne destrukcje. By nasze dzieci i wnuki kiedyś nie zapytały: Gdzie byliście, co zrobiliście, dlaczego skazaliście nas na taki los?

Czy organizujemy się dostatecznie przeciw złym praktykom, czy podnosimy świadomość by widzieć te skryte, czy protestujemy, czy działamy praktycznie?

Na koniec wracam (bo o tym już pisałem) do szczególnej roli jaką odegrają współczesne dzieci dla przyszłości świata.
To obszerny temat poruszany m.in. w książkach Igora Witkowskiego w serii Instrukcje przebudzenia. O ciemnych stronach dawniejszych ale i obecnych praktyk dorosłych względem dzieci były przykłady we wspomnianym na początku artykule Krzyk dzieci oskarża. Tutaj zaś – patrząc w przód,  podsumuję tę wręcz pionierską rolę dzieci paroma cytatami z suplementu do tomu 1.,  który to suplement możesz bezpłatnie pobrać tutaj.
Chociaż te książki są kontrowersyjne, to otwierają nowe horyzonty – co w tej witrynie jest jednym z celów.
Autor nawiązuje do roli zabawy i kreatywności dzieci, ale poniżej podaję myśli ogólniejsze, które prowokują do zawołania:

Pozwólmy dzieciom swobodnie się rozwijać, bo to one i tylko dzięki temu uratują nasz świat!

W nauce, jak w religii, największe objawienia dotyczą przyszłości. To nadchodzące pokolenia są największymi autorytetami, a uczeń jest większy od mistrza – jeśli ma on dar widzenia rzeczy w nowy sposób. Wszystkie owocne idee pojawiły się w umysłach nonkonformistów, dla których to, co znane, było wciąż nieznane, i którzy często wracali do początku, nad którym inni przechodzili do porządku dziennego, pewni swej drogi. Prawdy dnia dzisiejszego są herezjami dnia wczorajszego.
Immanuel Velikovsky

… rodzice rzadko mają pojęcie jak duży przeskok można uzyskać na polu obdarzania dziecka zdolnością do rozwoju, co wynika wprost z faktu, że szkoła nie jest ukierunkowana na uczenie samodzielnego myślenia, a sami rodzice też są obarczeni jej ograniczeniami.

Polecam w tym względzie myśl wyrażoną kiedyś przez Maxa Plancka, przez jeden z najwybitniejszych umysłów XX wieku:
Nowe idee zostają w końcu zaakceptowane nie dlatego, że ludzie się do nich przekonują, ale dlatego, że wymierają, a nowe pokolenie dojrzewa już z nimi oswojone.
Ogromna większość ludzi nie będzie w stanie przestawić się na nowy sposób myślenia, bo nawet nie rozumie, że sposób myślenia może być inny.

Powszechny w cywilizowanym świecie system edukacyjny został tak zorganizowany, że nauka nie jest ani przyjemna, ani efektywna. Jeśli w najbliższych latach nie zmienimy systemu edukacji, to za kilkanaście lat my Europejczycy będziemy szyć T-shirty dla Chin – twierdzi niemiecki badacz mózgu.  Manfred Spitzer

… konformistyczny konserwatyzm uniemożliwia dostrzeżenie i zrozumienie najważniejszej dla współczesnej pedagogiki prawdy, iż wychowanie młodego pokolenia dla przyszłości nie może mieć charakteru przystosowania go do współczesnego stanu cywilizacji, lecz musi być przygotowaniem do uczestnictwa w działaniach zmierzających do odnowienia i reorientacji tej cywilizacji.
Wychowanie młodzieży dla przyszłości świata nie może być przysposobieniem dla jutra, które miałoby być prostą kontynuacją dnia dzisiejszego. Musi być przygotowaniem dla innego, nowego jutra świata. (…) Jeśli mamy kształtować postawę opartą na przekonaniu, iż przyszłość od nas zależy i nasz udział może naprawić bieg rzeczy zmierzający ku katastrofie, potrzebna nam jest i będzie pedagogika inna niż tradycyjna.
Aurelio Peccei (przewodniczący Klubu Rzymskiego)

… trudno przypuścić, by ta część dzieci i młodzieży, która zaznała radości płynącej z samodzielnego myślenia i która doświadczając różnych dróg i możliwości myślenia nauczyła się otwartego traktowania problemów, łatwo mogła paść ofiarą światopoglądowej indoktrynacji lub w przyszłości popadła w dogmatyzm i nietolerancję.
Hans-Ludwig Freese

Kreatywny dorosły, to dziecko, któremu udało się przetrwać.
Ursula LeGuin