Czytanie, pisanie, kolekcjonowanie…

zalety książki

Książki są jak towarzystwo,
które człowiek sobie dobiera.
Charles L.  Montesquieu

W końcu udało mi się zrobić kartotekę (bazę) domowej biblioteczki (o takim planie nadmieniłem kiedyś w Generalia i didaskalia,  gdzie wspomniałem też o swojej mini bibliotece poświęconej zdrowiu, ale jej już od lat nie aktualizuję). Wyszło na dziś 2335 pozycji z licznymi szczegółami (kategoria, ilość stron, wydawnictwo, ISBN itp.), przy czym okazało się, że pewne książki mamy w paru wydaniach.
Szereg książek rozdałem, ale przybywają nowe, więc to się zmienia.
Jakie to książki?
Stosunkowo najmniejszy udział ma literatura piękna, chociaż kochamy tę dobrą (jest zalew słabej). Nie tyle kupujemy co raczej pożyczamy, ponieważ z zasady rzadko wracamy do danego tytułu. Jakby z zasady by mieć za to czas na rzeczy, doświadczenia nowe. Ostatnio zacząłem zbierać poezję – w tym przypadku lubię spojrzeć na parę wierszy lub fraszek – dla czystej przyjemności i relaksu – to zabiera niewiele czasu. Niezależnie od planu wydania dwóch książek (jedna zaawansowana) zacząłem i ja pisać wiersze (jest pierwszy zbiorek 6 prób, a drugi w drodze).
Inaczej jest pod kątem kolekcjonowania książek, do których się wraca –  poradników, słowników rożnego rodzaju, przewodników i map, pozycji popularnonaukowych i fachowych, biografii, „białych kruków”, zbiorów anegdot lub złotych myśli oraz albumów. Te ostatnie, których mamy sporo, zarówno sprawiają radość przy oglądaniu jak i zdobią dom (bywają piękne).
Konieczność, a raczej chęć posiadania takiej bazy, wynikła z utraty panowania nad tym, co realnie jest w domu, czy się tylko tak wydaje (pamięć coraz słabsza). Zwłaszcza, że brakuje już miejsca i trudno jest ustalić z pamięci, czy coś faktycznie mamy. To jeszcze nie do końca załatwia sprawę porządku, ponieważ przydałoby się dodanie w bazie rubryki GDZIE co jest. A to z kolei kusi, by wszystko inaczej poustawiać – najlepiej zlokalizować tematycznie (tylko częściowo tak jest). To już praca fizyczna i potrzeba zakupu dodatkowego regału(ów), by książki nie leżały w stosach jedne na drugich… Tylko gdzie postawić te regały? POTRZEBNE JEST NOWE MIESZKANIE/DOM.
Tym bardziej, że do mojej bazy dołączę kiedyś wydawnictwa starsze – głęboko zagrzebane w piwnicy i na działce.

Jeszcze innym powodem tego indeksowania jest … fakt starzenia się i wielce możliwej sytuacji, że zostawię żonę/dzieci z bałaganem. Albo, że sytuacja skłoni nas do sprzedaży części zbioru, wtedy baza ułatwi sformułowanie oferty.

Przyjedzie potem kolej na zbiory czasopism, które nas interesowały w sensie kompletów tematycznych (całe roczniki). Niektóre niszowe i sięgające wiele lat wstecz. Niezależnie od subiektywnie odczuwanej ich wartości, ostatnio syn zaskoczył mnie tym, że nawet stare czasopisma komputerowe nabierają wartości w wymiernym sensie. Byłem zaskoczony, bo to już przebrzmiała technika, ale w tej dziadzinie widocznie „antykami” stają się właśnie materiały już sprzed np. 15 lat. Są na to amatorzy.
Niestety dużo takich czasopism już wcześniej wyrzuciłem na makulaturę…
To pokazuje, że stare nabiera wartości tak jak antyki w ogóle, vintage itp.

Podobnie warto spisać kilkaset płyt, a nawet starych taśm z nagraniami – tu może być kłopot ze sprawdzeniem czy te nagrana nie straciły dopuszczalnej jakości.

To wszystko wymaga sporej pracy (chociaż mam aplikacje które to częściowo ułatwiają), od której odwodzi mnie nie tylko „bieżączka” innych spraw, ale także ciągłe dalsze lektury, które przyciągają jak magnes. A przecież równie wciągające bywają ebooki oraz inne publikacje w sieci.
I coraz większa chęć pozostawienia po sobie śladu w … pisaniu. Duże plany, które realizuję ledwie w paru procentach. Setki przyczynków, nawet sprzed dekad,  do dalszej „obróbki” – tylko kiedy? A do tego dość częsta drobna publicystyka w serwisach społecznościowych – namiastka większych projektów oraz wyrażanie się.

Pozostając przy temacie czytania, wspominam moją Mamę, która do późnych swych lat pochłaniała średnio jedną książkę dziennie. Nie wiem jak to robiła, może to była słynna umiejętność „błyskawicznego czytania”, ale także i pasja.
Moja żona, zupełnie bez związku, podąża podobną drogą. Nie tak rekordowo, ale też czyta bardzo dużo, przy czym jest na bieżąco z tym, co mnie kręci mniej – polityka, tajemnice historii – w dużej mierze także przez lekturę czasopism. Jednym słowem – sawantka.
Tak więc rodzinnie – poprawiamy statystyki czytelnictwa.
Pewnym aspektem jest moja dodatkowa niszowa działalność w przywracaniu pamięci Stefana Garczyńskiego (1920-1993) – pisarza, publicysty, nauczyciela i niezwykłego człowieka … via dedykowana strona StefanGarczynski.pl.
Niestety, ostatnio przeszła dwie awarie i obecnie po ostatnim incydencie jeszcze nie działa w pełni poprawnie oraz straciłem dostęp do pulpitu administratora – mam nadzieję, że przejściowo, ale to wymaga kolejnej pracy. Tam zaszczepiłem kiedyś hasło Wspomóż czytelnictwo.
Smuci mnie, że młodsze pokolenie, także to nasze, ma mniejsze zrozumienie uroku książek drukowanych – to na wskroś pokolenie Internetu.

I na koniec – jeszcze duży zbór zdjęć. Robię ich wiele od lat cyfrowo i to w jakimś sensie jest zachowane, ale chodzi mi o archiwalia analogowe – zbierane przez trzy pokolenia.
Znam osoby, które na takiej bazie stworzyły ciekawe historie rodowe lub przyczynki do historii miasta, regionu lub po prostu historii powszechnej.
Aż takich ambicji nie mam, chociaż jestem nagabywany przez rodzinę na stworzenie jej historii jako nestor oraz autor opisu swego rodu (sięgający 1610 r.) oraz powiązań w serwisie Myheritage.pl
Cóż – bardziej obecnie kręci mnie przyszłość, bo tam spędzę resztę swego życia, a może być ciekawie…
Oj, za dużo na możliwości seniora, chyba że będę właśnie żył „na siłach” jeszcze wiele lat.

Tajemnicza płeć

Mężczyzna patrzy na kobietę

Urok i piękno kobiety tkwi w jej niepoznawalności, tajemnicy.

Pierwotną inspiracją tego wpisu była tajemnica kobiet(y), jaka nurtuje wielu mężczyzn. Należymy do jednego gatunku, ale różnimy się wyglądem, psychiką i budową genetyczną. Obie płcie uzupełniają się nawzajem, ale także dzieli je wiele różnic, także innych niż te trzy wymienione powyżej.
Przyznam, że pomimo prawie 40 lat stałego i wiernego związku, a także wielu kobiet w moim wcześniejszym życiu, nie rozgryzłem tej tajemnicy dostatecznie. Jednak sporo wglądów dała mi literatura piękna, w tym poezja i aforystyka.

Z literatury pięknej (także z filmów i sztuk teatralnych – na jej bazie, ale i niezależnie) wydobywam wiele mądrości, w tym genialne podsumowanie Lwa Tołstoja z Anny Kareniny:
Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób.

Jest faktem, że wiele tragedii małżeńskich bierze się ze wzajemnego niezrozumienia się obu stron. Za duży temat by go tu rozwijać. Szereg elementów owych konfliktów i niezrozumienia lapidarnie ujętych jest w aforystyce, popularnych powiedzeniach, co odkrywam np. w zbiorku [1] i rozproszonych po różnych almanachach tego rodzaju (mam sporo).
Co do poezji – podobnie, a tutaj wstawię dwa własne krótkie wiersze (z [6]).

PLASTER

Twoje słowo boli,
uraza trwa
mija kwadrans, dwa
przychodzisz, przytulasz
– wszystko się goi.

JASNA

Słowem, gestem najprostszym
przejaśniasz ciemne chmury
Twe oczy jasne
o jasnej mówią przyszłości
mówię więc sobie:
głowa do góry!

Poezja, w tym także śpiewana, raczej obraca się wokół wyniesienia kobiety, form piękna miłości i chciałoby się to przeżywać, nawet wbrew zdarzającym się rozczarowaniom i bólom.
Szereg bardziej konkretnych informacji o kobietach i różnicach płci daje nam lektura „dedykowanych” książek (przykłady wymienione na końcu) np.
[2] „Sekrety płci. 777 różnic między kobietą a mężczyzną„.
Jest to opracowanie popularne, które już swym tytułem skłoniło mnie do spojrzenia na płeć ogólniej i o tym będzie głównie ten wpis.
Bo i tak nie odnajdziemy odpowiedzi na ową tajemnicę, chyba że poprzez … miłość i dojrzałą przyjaźń.

RAZEM

Podaj rękę
pójdziemy razem
jak bywało
tą czy inną ścieżką
w szczęście i udrękę.
Co się stało, to się stało.
Dziś jest pięknie
– to zachowaj w pamięci
czasu może mało zostało.
Jestem wdzięczny
nie trzeba więcej.        [6]

Myślę, że w końcu ową tajemnicę każdy mężczyzna musi rozwikłać lub przyjąć jakoś do wiadomości sam – podane przykłady literatury niech będą pomocą, a dalsze znajdziesz np. w podanych tam źródłach.
Mamy tu zjawisko obustronne – kobiety także zastanawiają się nad mężczyznami, chociaż jesteśmy prostsi. Mają one prawdopodobnie więcej różnych zawiłości  psychologicznych, co widać  po tysiącach powieści pisanych przez kobiety i w blogosferze, a także problemy w swoim życiu zawodowym.

Natomiast „zjawisko” płci w ogóle jest fenomenem i to w większości ziemskiego świata ożywionego.
Chociaż… może nie tylko ziemskiego, gdy uwzględnimy różne wyznawane bóstwa (czy to tylko rzutowanie antropomorficzne?) oraz … opisy istot pozaziemskich wg pewnych hipotez np. [5]. Tutaj przypomina mi się humorystyczne opowiadanie S-F Stanisława Lema o pewnej społeczności pozaziemskiej, gdzie jest kilkanaście płci.

Podchodząc do tematu bardziej naukowo trzeba zdefiniować pojęcie płci.
Tu i miejscami dalej wykorzystuję właśnie źródła naukowe, ale żeby wywód nie był rozwlekły, poprosiłem AI o zwięzłe podsumowania i sporządzenie paru tabelek (tutaj niezbyt udolnie ułożone).
Czy to mnie przybliżyło do odpowiedzi o tajemnicy kobiety?
Nie za wiele i tylko pośrednio.
Jednak te zagadnienia w ujęciu nauki też mnie zainteresowały, a punkty o psychologii, uwarunkowaniach kulturowych (plastyczne, zależne od epoki) i społecznych, a nawet biologicznych, jednak wnoszą obiektywne aspekty tematu. Zastrzegam się – nie jestem biologiem ani antropologiem, więc nie oceniam na ile te informacje są celne.

1. U ludzi krótko można ująć to tak
Mamy trzy warstwy pojęciowe:
Płeć biologiczna (sex)
To cecha genetyczno-hormonalno-morfologiczna determinująca rolę w rozmnażaniu płciowym.
Opiera się na:

  • chromosomach (XX lub XY, rzadziej warianty jak XXY, X0),
  • gonadach (jądra lub jajniki),
  • hormonach (testosteron vs estradiol),
  • narządach płciowych (zewnętrznych i wewnętrznych).

Płeć społeczna (gender)
Konstrukt kulturowy – zbiór oczekiwań, ról, norm i zachowań przypisanych do danej płci w danej epoce i społeczeństwie. Może, ale nie musi, pokrywać się z płcią biologiczną.

Płeć odczuwana (gender identity)
To obecnie mocno dyskutowane (zwłaszcza gdy mówi się o kilkudziesięciu płciach!), lecz nawet ujmowane w kategoriach nauki (?) subiektywne poczucie przynależności do kategorii „kobieta”, „mężczyzna”, „non-binary” itp.
U większości koresponduje z płcią biologiczną, u mniejszości – nie.

By jednak zrozumieć uniwersalność płci warto zadać sobie pytanie – skąd się wzięła i dlaczego istnieją wielorakie różnice między nimi – chociaż nie będę wchodził w aspekty filozoficzne i ezoteryczne.
Cofnijmy się raczej do dymorfizmu w ujęciu ewolucyjnym – od form prostych do złożonych.

2. Płeć w świecie roślin i zwierząt
– od izogamii do dymorfizmu.
Zanim poszukałem specyficznych cech, które różnią płcie między sobą, zaciekawiło mnie jak te dwie wzajemnie siebie rozpoznają. Zwłaszcza u zwierząt, wśród których bywa, że samiec wygląda zupełnie inaczej niż samica, występują różnice w wielkości, głosie, ubarwieniu itp. Ciekawostką jest też to, że samce bywają bardziej „strojne”, bo muszą się bardzo starać aby pozyskać względy płci przeciwnej. To przypomnienie dla mężczyzn – przynajmniej w naszej kulturze.
Jak ujął to Paul Géraldy: To kobieta wybiera mężczyznę, który ją wybierze.
Zastanawia mnie też, że dobrze rozpoznają się zwierzęta tego samego gatunku, ale innych ras. Na przykład psy potrafią różnić się bardzo, a jednak rozpoznają się od razu jako gatunek, także krzyżują (w przeciwieństwie do gatunków, nawet jeśli są one bardzo do siebie podobne).
Zatem wydobyłem parę informacji i o tym rozpoznawaniu się.

Rośliny

  • Izogamia (glony) – gamety identyczne.
  • Anizogamia (okrytonasienne) – pyłek vs zalążek; różnica funkcjonalna, nie morfologiczna.
  • Dwupienność (np. wierzba, konopie) – osobniki męskie i żeńskie na oddzielnych roślinach. Rozpoznanie: chemiczne sygnały (lotne związki organiczne) i struktury kwiatowe.

Nie schodzę poniżej świata roślin, gdzie cechy płciowe (mniejsze) już nie korespondują z tutejszym tematem.

Zwierzęta

Stopień dymorfizmu Przykłady Mechanizmy rozpoznania
Minimalny robaki obojnacze, niektóre ryby feromony, kontakt bezpośredni
Umiarkowany ptaki (np. kaczka), ssaki (jeleń) wizualne (upierzenie, poroże), wokalne (śpiew), węchowe (feromony)
Ekstremalny pająki, ryby głębinowe (węgorzyca) dotyk (struktury kopulacyjne), bioluminescencja, kanibalizm płciowy

Jak samiec rozpoznaje samicę, gdy różnice są ogromne?

  1. Feromony – lotne cząsteczki wiążące się z receptorami VNO (vomeronasal organ).
  2. Sygnały wizualne – jaskrawe barwy, wzory, ruchy godowe (np. paw).
  3. Dźwięki – infradźwięki słoni, ultradźwięki nietoperzy.
  4. Struktury mechaniczne – „zamek i klucz” narządów kopulacyjnych (owady).
  5. Bioluminescencja – ryby głębinowe (samica 100× większa od samca).

3. Człowiek – dymorfizm umiarkowany, ale kultura wzmacnia różnice.

3.1. Biologia

Cecha Mężczyźni Kobiety Uwagi
Wzrost +12–15 cm efekt testosteronu na chrząstki nasadowe
Masa mięśniowa +40–50 % receptor androgenowy
Tkanka tłuszczowa 10–15 % 20–25 % estradiol promuje depozyty biodrowo-udo
Gęstość kości wyższa niższa po menopauzie
Mózg +10 % objętości większa gęstość neuronów w korze korelacja z rozmiarem ciała
Układ odporności słabszy silniejszy geny na X

3.2. Psychologia – zwięzłe meta-analizy (nie stereotypy)

  • Agresja fizyczna: d = 0,60 (mężczyźni)
  • Empatia afektywna: d = –0,30 (kobiety)
  • Orientacja przestrzenna: d = 0,50 (mężczyźni)
  • Werbalna płynność: d = –0,33 (kobiety)
    Efekty małe do średnich, ale zgodne międzykulturowo.

3.3. Zachowania w różnych kulturach

Kultura Rola mężczyzn Rola kobiet Wyjątki
!Kung (Buszumeni) polowanie, decyzje plemienne zbieractwo, opieka kobiety polują w ciąży
Moso (Chiny) brak ojcostwa prawnego matrylinearne dziedziczenie mężczyźni opiekunowie
Skandynawia 2025 50 % urlopów tacierzyńskich 40 % CEO najmniejsze różnice na świecie
Arabia Saudyjska dominująca (do 2018) hidżab obowiązkowy reformy 2019–2025

4. Dlaczego „mężczyźni niewieścieją, a kobiety się maskulinizują”?

4.1. Hipoteza endokrynna

  • Ftalany i BPA w plastiku → obniżony testosteron u chłopców.
  • Leki antykoncepcyjne w ściekach → estrogenizacja ryb i pośrednio ludzi.
  • Otyłość → aromataza w tkance tłuszczowej zamienia testosteron w estradiol.

4.2. Hipoteza społeczna

  • Edukacja: kobiety dogoniły i przegoniły mężczyzn w liczbie dyplomów.
  • Rynek pracy: zawody „męskie” (budownictwo) kurczą się;
    „kobiece” (opieka, HR) rosną.
  • Normy: akceptacja płaczu u mężczyzn, asertywności u kobiet.

Współczesne „niewieścienie” mężczyzn i „maskulinizacja” kobiet to także połączenie presji ekologicznej, technologicznej, kulturowej i normatywnej – nie koniec dymorfizmu, lecz jego nowa kalibracja.

4.3 Hipoteza ewolucyjna
W społeczeństwach o wysokim HDI (Human Development Index– wskaźnik opracowany przez ONZ, który mierzy jakość życia na podstawie trzech kryteriów: długości życia, poziomu edukacji oraz dochodu narodowego per capita) selekcja wg siły fizycznej słabnie → cechy „drugorzędne” (agresja, dominacja) tracą premię reprodukcyjną.

5. Inne wymiary różnic

Wymiar Mężczyźni Kobiety
Ryzyko zachowań 90 % więźniów, 75 % samobójstw większa ostrożność
Preferencje zawodowe „rzeczy” (inżynieria) „ludzie” (pielęgniarstwo)
Orientacja seksualna 1,8 % homoseksualizm 1,5 % (Kinsey 2025)
Transpłciowość 0,6 % MtF (trans-płciowa kobieta) vs 0,3 % FtM (trans-mężczyzna) asymetria hormonalna w życiu płodowym

Ważną cechą wzajemnego rozumienia się jest … rozumienie komunikacji poprzez rozmowy i  niewerbalnej.
Na ten temat jest wiele książek, a w naszym zestawieniu poniżej jest o tym zwłaszcza w pozycji [4] oraz w wybranych książkach (proponuję ebooki) Stefana Garczyńskiego [7 +].

Zakończę jeszcze jednym wierszem z [6]:

PRZYJDŹ
Powiedz słowo,
które będzie
naszym wierszem.
Podaj rękę
spojrzyj w oczy
niech się nie dręczę
– wreszcie moja.

Wybrane źródła (z domowej biblioteczki)

1. Ta jedyna – aforyzmy, powiedzonka, i przysłowia o kobiecie.
Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych, 1986

2. Tylko dla mężczyzn. Prosty i jasny przewodnik po duszy kobiety.
Jeff Feldman, Shaunti Feldman, Wyd. Esprit, 2007
Z opisu wydawniczego: Kobiety – to istoty skomplikowane i niemożliwe do zrozumienia? Kochasz swoją żonę i chcesz, by była szczęśliwa, lecz nie możesz jej „rozgryźć”?… Teraz jednak w zasięgu twoich rąk masz narzędzie, które otworzy przed tobą tajemnicę pozornie niezrozumiałych kobiecych zachowań. Dzięki setkom rozmów z kobietami i profesjonalnym badaniom ankietowym książka ta dowodzi, że kobiety nie kierują się nieracjonalnymi impulsami, ale że istnieją konkretne sposoby i środki, które mężczyzna może wykorzystać, by zrozumieć i uszczęśliwić swoją ukochaną. To książka niezbędna dla każdego mężczyzny, który chce cokolwiek rozumieć z tego, co się dzieje w jego związku… i niezbędna także dla każdej kobiety jako prezent dla ukochanego mężczyzny, jeśli chce być lepiej przez niego rozumiana.

3. Sekrety płci. 777 różnic między kobietą a mężczyzną.
Andy Collins, Wyd. Rytm, 2004.
4. Język kobiet, język mężczyzn. Jak porozumieć się w miejscu pracy.
Katrin Oppermann, Eika Weber, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, 2000

Z opisu wydawniczego (fragment):
Trudności we wzajemnym porozumiewaniu się kobiet i mężczyzn wynikają z odmiennych światów językowych, w jakich oni żyją. Różny sposób postrzegania rzeczywistości wpływa na powstawanie odrębnych dla obu płci stylów komunikowania się. Książka adresowana jest do osób aktywnych zawodowo – pracowników, którzy chcieliby pracować efektywniej, i pracodawców, pragnących kierować sprawnym i zgranym zespołem ludzi. W osiągnięciu tych celów przeszkadza im jednak nieumiejętność porozumiewania się z płcią przeciwną.  Autorki wiele miejsca poświęcają:

• konfliktom – nieodłącznemu elementowi relacji międzyludzkich – przedstawiając źródła ich powstawania oraz sposoby rozwiązywania;
• komunikacji niewerbalnej, ukazując jej ważną rolę w porozumiewaniu się;
• umiejętności kształtowania satysfakcjonujących kontaktów zawodowych (prezentują metody motywowania pracowników i warunki dobrej organizacji pracy).

5. Atlas istot pozaziemskich. Anna Głowacz (i jej wcześniejsze książki na ten temat)
6. 6prób (zbiorek wierszy)
Z dorobku Stefana Garczyńskiego:
7. Błyskotki o współżyciu – prezentacja ebooka – Stefan Garczyński
8. Razem, ale jak? – Stefan Garczyński
9. Rozmawiać? Tak. Ale jak? – Stefan Garczyński
10. Współżycie łatwe i trudne – prezentacja książki – Stefan Garczyński

Obserwacje – dywagacje cz. 2

To jest druga część wpisu blogowego z różnymi ostatnimi obserwacjami w krótkim ujęciu. Często to zdziwienia…

Część pierwsza lapidaria.home.blog/2025/03/27/obserwacje-dywagacje/ zawierała 14 tematów.

Podobnie tutaj punkty numeruję zatem jako ciąg dalszy: 15, 16 itd.
—–   

15. Kontynuując temat przewag technologicznych jakie widzimy w Chinach (wcześniej punkt 3), poniżej o tym jaka jest Chińska odpowiedź na Teslę. Oto nowy lider rynku elektryków .
Np. ładowanie chińskiego elektryka zajmuje 5 minut by miał on zapas energii na 400 km. (!)
Patrz też np. Dwa kolejne chińskie SUV-y już są w drodze do Polski. Chery stawia na silnik spalinowy i hybrydy 

Elon Musk ma obecnie duże wpływy w USA, ale czy zaangażowanie w politykę nie odciąga go od własnego biznesu, co osłabia jego Teslę?

Chińczycy mają także postępy w sferze telekomunikacji. Wg M. Jarosiewicza np.  https://x.com/i/broadcasts/1BRJjmoaEQgGw 

16. Ten wywiad E. Muska (po opowieści o sprowadzeniu kosmonautów z orbity) pokazuje jak jest atakowany przez amerykańską (i nie tylko) lewicę. Pokazał olbrzymie marnotrawstwa i przestępstwa w famach USAID oraz wśród Demokratów, co grozi nawet bankructwem USA, a to już i wcześniej było zapowiadane przez obserwatorów politycznych i ekonomicznych. Te sprawy omawiałem wielokrotnie na www.Locusmind.one/oromind i na stronie www.locusmind.one/pages/korcz , więc nie będę tu tego powtarzał. Natomiast alians Muska z D. Trumpem okaże się nie taki dobry dla Muska, ponieważ Trump może wykorzystać go instrumentalnie, a wojna celna zaszkodzi Tesli i innym jego projektom.  Przy okazji, jak twierdzi Benjamin Fulford, prawdopodobnie mamy dwóch Musków – ten pajacujący może być sobowtórem, awatarem.

17. Nawiązując do punktu 12 poprzedniego odcinka o drewnie w lasach, dodam obserwację co dzieje się lasach miejskich i w parkach (na przykładzie Warszawy).
Otóż zapanowała moda (?) na tworzenie w tych miejscach stert ze ścinanych gałęzi. Układa się je przeważnie na podobieństwo faszyn wzdłuż drogi. W przypadku parków miejskich, które dotąd były jako tako zadbane, wygląda to fatalnie, po prostu szpeci. I nie sądzę by czemuś służyło. Jako zagrodzenie by nie wchodzić głębiej? Jako ostoja dla drobnej fauny? Nie widziałem jej tam, a gałęzie są na tyle luźno rzucone, że to marne schronienie. Ale zapewne się nie znam. A może po prostu to lenistwo pracowników lub oszczędności na wywózkach odpadów?

faszyna

18. Obserwuję, że nie cichnie narracja o płaskiej Ziemi.
Niektórzy mocno bronią tej koncepcji podając szereg argumentów, które często wynikają z ich braku wiedzy, ale też mają podkreślić ich niezależne myślenie (co się chwali). Z drugiej strony przyznam, że zgromadzili szereg obserwacji, które są kłopotliwe dla pewnika, że Ziemia jest w przybliżeniu kulą.
Jednak – jestem zdania, że nie mają racji.

Widziałem DUŻO przykładów przeciw tezie płaskiej Ziemi. Nawet Jaś z 3. klasy mógłby zadać kłopotliwe pytania odnoszące się do niektórych argumentów płaskoziemców (chodzi o ich poziom). Natomiast przytaczanie tutaj argumentów naukowych zajęłoby dużo miejsca, ani na gorąco nie przypomnę sobie wielu z nich. Zatem zatrzymam się krótko na czyjejś ogólnej refleksji – https://jarek-kefir.com/2024/10/21/czy-teoria-plaskiej-ziemi-to-prawda/#more-66737

Natomiast od siebie: czy gdyby Ziemia była płaska to rakiety balistyczne trafiałyby w cele, a robią to przecież precyzyjnie? Nadto – formy idealne w przyrodzie to kule, co ma zapewne związek z minimalizacją energii i grawitacją. Obserwując Księżyc i planety w różnych pozycjach oświetlenia (fazach) widzimy wyraźnie ich kulistość. Dlaczego tylko Ziemia miałaby być niedoskonała? Nie sądzę, że astronomowie i naukowcy etc. byli tak potężni, że planety, księżyce, gwiazdy, uczynili sztucznie kulistymi dla naszego wzroku – po to, by oszukać ludzi.

Chyba że … żyjemy w jakiejś symulacji, gdzie i Kosmos jest fałszywą rzeczywistością.

A propos doskonałości.
Gdy budzę się rano widzę nad sobą tę lampę przy suficie, co kiedyś w porannych rozmyślaniach wyłoniło co następuje.

Mam przykład na doskonałość – kula i do tego biała. Białe światło zawiera w sobie wszystkie kolory. Światło to coś, co identyfikujemy z aspektem boskim. Dochodzę do prostej alegorii boskości. Pierścień wokół bo … wszystko krąży wokół Boga.
Rano, w półśnie bywa, że idealizuję i fantazjuję…

19. Widzieliśmy ostre wypowiedzi D. Trumpa i JD Vance jak to świat, zwłaszcza Europa wykorzystują USA. Hm, a co najmniej od 100 lat to USA wykorzystują świat traktując wiele krajów jak swoje kolonie, przez przejmowanie za bezcen surowców i naukowców, ustanawiają reżimy pod swoje cele, to ich ambasadorowie narzucają politykę, narzuciły globalnie rządy dolara itd.

20. Kataklizmy, anomalie, zagadkowe klęski

Nie trudno zauważyć, że w Polsce coraz częściej dochodzi do podejrzanych pożarów i podpaleń.
Śledztwa pokazują możliwe celowe działania dywersyjne ze strony państw ościennych. To poważne straty gospodarcze oraz osobowe. Wygląd na to, że obce służby i ich zleceniobiorcy są niedostatecznie namierzani, że nie działa gospodarczy kontrwywiad. A to też element … dywersji.
Podobnie było z powodzią.
A straty rolnicze związane z suszą?
Mam w rodzinie bardzo oczytane osoby, które stanowczo twierdzą, że te dziwne zjawiska pogodowe nie są naturalne i nie chodzi o zmiany klimatu. Mieliśmy przedtem na tym blogu parokrotnie uwagi o sztucznych pożarach w Australii i w Kalifornii (kierowana broń energetyczna), o chemtrails itp. I że Europa ma być gorąca pod kątem wygody dla migrantów z południa, a jeśli na wiosnę padają śniegi w Hiszpanii czy na Bałkanach, to dla nich sygnał by przemieszczali się dalej na północ… 
Ja, kolei, sporo wiem o technologiach manipulowania pogodą a nawet wywoływania kataklizmów, więc jestem skłonny zgodzić się ową nienormalnością. Przykład-ciekawostka z ostatnich wydarzeń – wg B. Fulfoda o trzęsieniu ziemi w Azji Wschodniej. Nie było to wydarzenie naturalne. „Myanmar został trafiony bronią ukierunkowanej energii. Źródło US Space Force mówi: Bardzo duży DUMB [Podziemna głęboka podziemna baza wojskowa] został zniszczony w Mandalay… który łączył się z Tajlandią, Laosem i Junnanem w Chinach za pomocą systemu tuneli”. Także przy innych okazjach wspominał o broniach pogodowych. Podobnie wielokrotnie Kimberly Goguen ujawniała takie sztuczne powodowanie zagrożeń.

Teza – ktoś się uwziął na Europę, a na Polskę szczególnie. Kto i po co? Nie powiem kogo podejrzewam, ale wiadomo że pojawia się temat Sorosa i podobnych „fundatorów”. Może ktoś z Czytelników poda swój domysł?

21. Reklamy leków i suplementów zalewają telewizje i programy radiowe.
To, że przerywają inne audycje denerwuje wiele osób.
Oprócz tego mnie denerwuje bardziej meritum. Powtórzę się, bo pisałem o tym wielokrotnie. Reklamuje się wiele rzeczy które w ogóle nie powinny być stosowane, bo są niebezpieczne albo niczego pozytywnego nie dają. Może właśnie dlatego na siłę się je reklamuje, bo bez tego nikt by tego nie kupił. Dodatkowo wkurza gdy akcentuje się z dumą formułkę „to jest lek”, gdy to coś wcale nie leczy a raczej szkodzi. Czasami jest to ewidentne nawet dla laika jak np. słynne zdanie o dezodorancie blokującym gruczoły potne – „trzyma przez cały tydzień”. Co z upadek!
Dlaczego nikt z Ministerstwa Zdrowia, Rzecznika Praw Pacjenta, ze środowiska dziennikarskiego nie reaguje? Hm … prawdopodobnie tak ma być…
Czy nie ma na to paragrafu?

22. Chwila prywaty. Jeszcze na jesieni 2024 wychyliłem się nieśmiało ze zbiorkiem wierszy(ków) jakie wyciągnąłem z szuflady. Udostępniam via serwis zrzutka, by zebrać trochę grosza na wydanie tego zbiorku. Może się spodoba – przynajmniej po części, a wtedy powstanie i wersja drukowana. 
Zapraszam – www.zrzutka.pl/uj46zt

23. Chiny ogłosiły masową produkcję i sprzedaż baterii jądrowych BV100 firmy Betavolt (jest już w masowej produkcji). Wg komunikatu: – 50 lat produkcji energii – nie emituje promieniowania zewnętrznego – paliwo to nikiel-63 który finalnie zamienia się w miedź – ma być powszechnie używany w urządzeniach medycznych o niskim poborze mocy, zegarkach, lokalizatorach etc. – firma pracuje nad baterią do telefonów komórkowych.

Zawsze byłem pewien że dojdziemy do tego, że dowolne urządzenie użytkowe będzie miało wewnętrzne zasilanie na czas swego „życia” (a nawet dłużej). Pozostaje kwestia miniaturyzacji vs moc (jeszcze nie opanowane), ceny i bezpiecznego recyklingu. To też zastanie dokonane – być może inną technologią.  Ta bateria wpisuje się w większą wizję energetyki rozproszonej – patrz Energetyka rozproszona, głupcze!  

24. Braun czy Bartoszewicz – cd.

Nawiązując do tematu nr 6 w pierwszym odcinku tej serii, biorę krótko na warsztat dyskusję A. Bartoszewicz – G. Braun – https://youtu.be/kNOy3z2kl68?si=el9vBFSNCVdu-qny 
Jest ona komentowana przez wielu prowadzących kanały polityczne i tamtejszych odbiorców*. Nie wchodząc w tak szeroki spór, uważam że prezydent powinien wykazywać nie tylko asertywność (wg G. Brauna, który – nota bene – nie wykazuje jej wobec D. Trumpa), ale i dobre rozpoznanie geopolityki, ponieważ w niej są korzenie wielu problemów świata. Jeden przykład – konflikt Palestyńsko-Izraelski, w którym pan A. Bartoszewicz zdaje się trzymać stronę Izraela w tym konflikcie, jak i w ogóle.

Trzeba jednak np. wiedzieć, że Izrael w latach 70. i 80. XX wieku pośrednio wspierał rozwój islamistycznych grup, w tym tych związanych z Bractwem Muzułmańskim. Izrael postrzegał te grupy jako mniej groźne niż OWP i liczył na to, że osłabią one palestyński ruch narodowy poprzez wewnętrzne podziały.
Są też wypowiedzi, że Izrael finansował Hamas, a cały czas prowokował go do działań by dać sobie pretekst do wojny, nawet za cenę swoich strat w ludziach, z którymi się cynicznie nie liczy w imię swojego długofalowego planu zawładnięcia całością terytorium palestyńskiego. Ma w tym poparcie sił jeszcze bardziej „globalistycznych”.

* Ostatnie przykłady dyskusji:

Errata do debaty Braun / Bartoszewicz u Moniki Jaruzelskiej! (USZI) –
https://www.youtube.com/watch?v=F0bdiFm_Q0s

https://x.com/i/broadcasts/1BdGYqkQdvNGX  https://x.com/carbogrom/status/1909199700231901684


Oprócz takich konfrontacji ww. kandydaci mieli wiele innych wywiadów.

—- 

Zapraszam jeszcze raz do wpisu Ptaki w mieście, ponieważ mimo wiosny gołębie nie opuszczają wielu skwerów, podwórek a nawet ulic. Potrafią tam tkwić całymi dniami wytrenowane przez karmicieli. Zmora…

Zapraszam też na X.com/etsaman2 gdzie takich obserwacji/krótkich dywagacji umieszczam sporo każdego prawie dnia.

Cdn.

Ludzie

wdzięczny

Człowiek potrzebuje człowieka, żeby być człowiekiem.
Johannes Becher

Kolejny bardzo osobisty wpis…
Przez moje długie już życie przewinęło się bardzo dużo osób (tysiąc+  ?) – nie licząc oczywiście krótkich przygodnych spotkań i mało znaczących kontaktów formalnych. 
Mimo, że nie jestem osobą publiczną ani specjalnie towarzyską, to miałem wiele kontaktów zawodowych i prywatnych, które na pewno miały na mnie wpływ.
Pracowałem w wielu miejscach, studiowałem na trzech wydziałach, sporo podróżowałem, żyłem za granicą, wszędzie miałem relacje formalne i towarzyskie. Byli ludzie z różnych krajów i kultur. Gdy przeglądam stare wizytówki, spisy adresowe, korespondencję  – aż sam się dziwię, że jeszcze pamiętam taką liczbę ludzi, mimo że „pamięć już nie ta”. Mam też po parę tysięcy „znajomych internetowych” czyli osób, które się wzajemnie śledzą na mediach społecznościowych (FB, X, Linkedin …)
Ten wpis można traktować jako podziękowanie dla tych wszystkich osób, chociaż raczej nie będę tu wskazywał ich imiennie – tak wiele postaci musiałbym  przywołać.
Podobnie pozostawiam w sferze prywatnej podziękowania i uznanie dla członków rodziny, chociaż są ukryte miejsca w sieci gdzie to czynię (np. poufna strona rodzinna, korespondencja, dedykowane wiersze). Ale o Rodzicach w kontekście zdrowia pisałem krótko także tutaj w Starość w paru odsłonach
Innym przykładem jest wspomnienie Amerykańska przygoda gdzie występuje paru krewnych.

Wyrzucam sobie dziś, że jednak dotąd nie uhonorowałem tutaj wprost wielu swoich nauczycieli: życia, wrażliwości, z zakresu zdrowia itd.
Wyjątkiem był wpis Jerzy Zięba – co o nim sądzę oraz parokrotnie Kimberly Goguen – zarówno tutaj (np. CARE i ja ) jak i gdzie indziej – https://locusmind.one/pages/korcz (tam przy okazji podziękowania dla Pameli J. Z.   https://locusmind.one/posts/8004 ). 
Wielkie podziękowania należą się całej rzeszy pisarzy. Było tyle lektur, które wywarły na mnie wpływ, że trudno to ogarnąć. Literatura piękna, w tym też wiersze,  bo sam też ich sporo napisałem *.
I na tym blogu znajdziesz odniesienia do wielu lektur.
Na pograniczu literatury pięknej i popularyzatorskiej wyróżnię swego mentora Stefana Garczyńskiego (1920-1993), którego książki (z wdzięczności) „reinkarnuję” na stronie www.StefanGarczynski.pl 
Także literatura faktu, naukowa lub publicystyczna mocno wpłynęła na moje poglądy. Z ulubionego zakresu zdrowia jest to wspomniany J. Zięba, ale moja  biblioteka około medyczna zawiera setki pozycji i trudno wymienić najbardziej ulubione. Specjalne miejsce należy się prof. Julianowi Aleksandrowiczowi za jego koncepcje medycyny humanistycznej i otwarty umysł. W ogóle cenię właśnie ludzi o takich umysłach i szerokich horyzontach.
Oczywiście jest wielu odważnych lekarzy i naukowców na tej niwie, których  wpisy/artykuły często cytuję w mediach społecznościowych, ostatnio zwłaszcza na twitterze (X). I nie tylko w zakresie zdrowia – składam podziękowania wszystkim trzeźwo i niezależnie myślącym, którym na sercu leży dobro ludzi i prawda. Tę pokazują niektórzy badacze sięgający do stref „zakazanych”, mało znanych lub tajemniczych – np. Igor Witkowski  (starsza próbka przeglądu twórczości z odnośnikami) albo kiedyś Neale D. Walsch (pierwszy przegląd , którego już nie kontynuowałem), chociaż obecnie nie wszystko akceptuję co pisał .
Oczywiście są i ludzie których mocno krytykuję, jeśli mam argumenty i uważam, że pokazanie ich błędów jest dobre dla społeczeństwa i dla nich samych.
Jesteśmy istotami społecznymi, zatem udzielanie się społeczne, w najróżniejszych formach, jest naturalne i wskazane.
Podobnie hołubienie relacji – zwłaszcza po „pandemii”, która tak podzieliła ludzi, i w ogóle w czasach narastającej alienacji i zagubienia w tym stechnizowanym, często niezrozumiałym i opresyjnym świecie.

Były osoby które odeszły nagle i już nie było możliwości przekazać im mojej wdzięczności. Żal zwłaszcza bliskich przyjaciół i niektórych krewnych – czasem o ich odejściu dowiadywałem się z opóźnieniem. O tym wspomniałem we wpisie Samotność , a krótko ująłem w wierszyku 

Wykruszają się znajomi
przyjaciel i krewni.
Żyję za długo?
Nie, to życie jest za krótkie
jesteśmy tego pewni.
Trzeba je hołubić i kochać
dbać o siebie,
złe decyzje i myśli usuwać.
Nie jestem wzorem świętości,
lecz mam się całkiem dobrze,
ale coraz trudniej
w samotności.

Byłem w paru związkach – za każdy dziękuję, chociaż druga strona mogła mieć czasem żal, że się zakończyły. Wtedy – przepraszam, ale też wybaczam tym kobietom,  które mnie skrzywdziły.  Na szczęście mój ostatni związek (małżeński) niedługo dobiegnie 40 lat i szczególnie jestem wdzięczny żonie za tę wspólną drogę, wierność i wymarzonego syna, a w wyniku dalszą kontynuację rodu. 
Każde życie ma swoje lepsze i gorsze chwile – jest nauczycielem, lekcją…

Podaj rękę
pójdziemy razem
jak bywało
tą czy inną ścieżką
w szczęście i udrękę.
Co się stało, to się stało.
Dziś jest pięknie
– to zachowaj w pamięci
czasu może mało zostało.
Jestem wdzięczny
nie trzeba więcej.

Mam nadzieję, że w pewnych przypadkach te znajomości dały także coś i drugiej stronie. Prawdopodobnie nie zawsze było to łatwe, bo jestem w jakimś stopniu outsiderem, trochę dziwakiem (Dziwak), mam dość radykalne poglądy, zapala mi się czerwona lampka gdy wszyscy idą w tym samym kierunku, jakby w owczym pędzie itp. „Chadzam” po mało znanych drogach, dziwnych dla wielu…

Wspominam ciepło kolegów i koleżanki szkolne i przykro mi, że niemal wszystkie te znajomości się pozrywały. Dziś już nie liczę na to, że ktoś się jeszcze odezwie – rozumiem że wszyscy jesteśmy już starzy i niechętnie się pokazujemy oraz że byłoby to nieco nienaturalne. Ponadto podejrzewam, że niektórzy nas już opuścili i patrzą na wszystko z wyższej perspektywy…

A właśnie patrząc szerzej – nie wzięliśmy się znikąd – to korowód istnień, naszych przodków, wynik naszej historii – im wszystkim winni jesteśmy wdzięczność i pamięć. I sami powinniśmy dbać aby i nas pamiętano.
Pisałem w wierszyku:

Dzieci, a po nich dzieci
i następne pokolenia zstępne
– radość i duma.
Na jej skrzydłach
i czasu, co wytrwale leci
– taka dziadka zaduma.

Przykro, że tak wielu odcina się od swoich korzeni, bagatelizuje historię, żyje tylko swoim Ja, nie poczuwa się do wspólnoty…

Wszystko, co widzimy wokół – budowle, infrastruktura, przedmioty, dzieła kultury, żywność itd. to dzieło innych ludzi w 99.999 procentach – to zasługuje na szacunek. Mało jest takich osób, które mogą przypisać sobie więcej niż te promile wkładu w świat, chyba że z pychy. I nie wszystko złoto, co się świeci… 
Ale jednocześnie to nie znaczy, że nic nie znaczysz, przeciwnie – wnosisz swój wkład w to wspólne dzieło, a może jednak jesteś wybrańcem, który w plecaku nosi buławę?

W korowodzie miliardów
istnień
w nieogarnionej historii
spraw i uczuć.
w ich splocie
i skutkach
jam-ktoś
jak pyłek,
na falach
zagubiona łódka.
A jednak
JESTEM
– po coś.

Z jeszcze szerszej perspektywy, czy to filozoficznej, czy biologicznej – jednak wszyscy „jesteśmy jedno” jako gatunek, a mówiąc językiem religijnym – dziećmi Boga – nawet jeśli wielu odcina się od takiej wspólnoty. Idąc tropem alegorii biblijnego dobrego łotra – każdy ma szansę na naprawę błędów, może mieć nadzieję. Chyba że świadomie zaprzedał duszę Złemu – tu już osąd jest poza naszą ludzką jurysdykcją, chociaż i w tym wypadku osobiście możemy wybaczać – „jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”.
W innym ujęciu mówi się, że możesz bardzo wiele jeśli uwierzysz w siebie, poznasz swój potencjał, a nawet boski pierwiastek. Wtedy łatwiej, naturalnie uznasz to samo w innych ludziach i pojęcie miłości zyskuje sens agape.
DZIĘKUJĘ wszystkim wspomnianym, zapomnianym i NN – nie zawsze zdajemy sobie sprawę, co i komu zawdzięczamy…

A ogólnie temat wdzięczności (za życie, doświadczenia, chwile szczęśliwe lub pouczające, za piękno itd. itd.) jest ważny i obszerny – na osobny wpis.

* Wiersze pochodzą ze zbiorku, którego wybrane pozycje może wydam – patrz tutaj.

Pierwsze wiersze

Czytanie to jedno z moich głównych i ulubionych zajęć. Ale także piszę, z tym że to publicystyka w mediach spoecznościowych, więc nie podpada pod hasło „książki”.
Po wielu latach (w tym już na zaawansowanej emeryturze) odważam się pokazać moje wiersze i wierszyki, chociaż to było moje zupełnie uboczne i sporadyczne zajęcie. Chodzi o zbiorek ok. 150 wierszy – do wydania w jakiejś postaci. Zdecydowana większość pochodzi z lat młodości, potem trochę refleksji z „życia dojrzałego”.
Ponieważ to debiut, to najpierw jednak chciałbym pozyskać garść opinii, czy to się w ogóle nadaje do publikacji. Zrobię to via portal Zrzutka dając tam w sekcji Podziękowanie dla darczyńców dostęp do tych wierszy w formie roboczego ebooka. A datki będą przeznaczone na ostateczną redakcję w jej wielu aspektach, przygotowanie do druku i na szatę graficzną.
Zatem – zapraszam na https://zrzutka.pl/uj46zt , gdzie poznasz resztę szczegółów oraz możesz pobrać ebooka. Twoja opinia będzie cenna.
A na zachętę (a propos tematu i zdjecia) taki wierszyk-miniaturka:

ZNIKAM

Gdzie jesteś?

– pyta żona.

Nie widać mnie – znikam

za stertą książek i czasopism.

Wertuję i czytam.

Kiedy je wszystkie

„pokonam”?