Kryzys służby zdrowia

Słowo KRYZYS może kojarzyć się z KRYtyka, ZYSk, RYZYko
– to wszystko ma pewien ukryty sens…

To jest powtórzenie wpisu z innego miejsca Edytorial 1- Kryzys służby zdrowia z 2007 r.
Wprowadzam parę niedużych zmian, co świadczy, jak mało zmieniła się sytuacja, a jeśli, to NA GORSZE.
Na końcu dodaję parę nowszych uwag.
_________________________________________

Kryzys służby zdrowia jest tak głęboki, zarówno strukturalny jak i na poziomie merytorycznym i etycznym, że bodajże bez wyjścia.
Świat medyczny ma zasłużenie złą prasę – skandale, błędy lekarskie, upadek morale, zapaść ekonomiczna. Oczywiście trzeba filtrować informacje wynikające z gonienia mediów za sensacją i manipulacje dla celów politycznych, ale każdy z nas widzi jak jest.
Gdy sięgnąć głębiej, to okaże się, że podobno medycyna jest bezsilna wobec ok. 90% schorzeń przewlekłych, a jej (i farmacji) misją wydaje się co najwyżej leczyć i uśmierzać (objawowo) a nie wyleczyć.
Maszyneria obecnej medycyny stanęłaby, gdyby nie było chorych. Posunę się do stwierdzenia (chociaż nie będę w tym oryginalny), że dość często lekarze bardziej szkodzą niż pomagają (choroby jatrogenne, forsowanie leków ze skutkami ubocznymi, atomizacja medycyny na coraz więcej dziedzin bez spojrzenia całościowego na człowieka, itd.).
Gorycz tych słów jest wynikiem wielu lektur na ten temat oraz własnych doświadczeń. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat, gdy zmagałem się z różnymi dolegliwościami, ani razu nie potrafiono mi postawić właściwej diagnozy! Nawet (?) podczas konsultacji profesorskich jaskrawo widziałem mylenie skutków z przyczynami.
Niech mi wybaczą lekarze, którzy z oddaniem i nawet heroicznie – zważywszy polskie warunki i płace – starają się pomagać. Prawdopodobnie i oni i my – większość pacjentów, cierpimy w wyniku niskiego poziomu oświaty i nieświadomości swych naturalnych mocy. Z drugiej strony – coraz więcej lekarzy przekonuje się do metod alternatywnych/komplementarnych.
Programy szkolenia lekarzy nie uwzględniają ziołolecznictwa, energoterapii, medycyny informacyjnej, itp.

Nie sugeruję, że wszystkie metody alternatywne są dobre i jedyne. Także naturoterapeuci często są niedoszkoleni, zdarzają się faktyczni szarlatani i oszuści. Ale to nie daje powodu by wykluczać naturoterapię jako nie naukową; może się okazać, że jest ona nawet bardziej naukowa od oficjalnej medycyny, bo próbuje dotrzeć do rzeczywistych przyczyn rzeczy w ich powszechnym powiązaniu.
Szczególnie niepokoją zakusy biurokracji i ciasnych umysłów, by leczyć mogli tylko ci, którzy mają świadectwo Ministerstwa Zdrowia.

Mam podstawy by dość sarkastycznie odnosić się do nieomylności czy przewagi nauki „oficjalnej”. Sam mam tytuł doktora (chociaż nie w medycynie) i przepracowałem ok. 20 lat w instytutach naukowych. Widziałem różne rzeczy, które nie zachęcają do ślepego szacunku do naukowców, tytułów i „metod naukowych”.  Jak wszędzie – ludzie podlegają pokusom, słabościom, ambicjom i naciskom środowiska. Historia nauki podaje wiele przykładów tendencyjności, ślepoty, konformizmu, a nawet oszustw. Także w tym serwisie znajdziecie od czasu do czasu doniesienia o takich „przekrętach” w dziedzinie medycyny lub jej przyrodniczych podstaw.
Nie pretenduję do jedynej słusznej opinii – tylko wyrażam opinie odmienne od popularnych, a wnioski Czytelnik niech wyciągnie sam – obserwując, pogłębiając wiedzę z różnych źródeł i analizując swoje i innych doświadczenia. „Po owocach poznacie ich” – to chyba najlepsze kryterium. Jakie są owoce współczesnej medycyny? Jaki jest stan zdrowia społeczeństwa?
Tym, którzy dopiero rozpoczynają rozpatrywać ten temat (oby nie za późno, gdyż mniemają, że są całkowicie zdrowi, np. z racji wieku) polecam parę książek, np. Sławomira Nowakowskiego i Genadija Małachowa (szczegóły na końcu artykułu). Jeśli te właśnie książki wydadzą się Wam przesadzone, to nawet dzieląc argumenty i opisy przez dwa, i tak będziecie poruszeni, jeśli nie zaszokowani (specjalnie polecam właśnie te tytuły wśród wielu innych, by Wami poruszyć…).

Strajki lekarzy i pielęgniarek są słuszne, ale  jeśli zostałyby spełnione ich wszystkie postulaty, to czy będziemy zdrowsi? Czy pieniądze załatwią wszystko? Praktyka pokazuje, że dowolnie wielka kwota może być roztrwoniona i nie poprawić zasadniczo zdrowia w społeczeństwie.
Nawet jeśli obecny chaos przeminie, to pozostanie sytuacja, którą dobrze ilustruje znane powiedzenie Edwarda de Bono:
„Na pokładzie wszystko w najlepszym porządku. Tylko statek płynie w niewłaściwym kierunku.”
Innymi słowy – próbuje się łatać to, co u podstaw jest często nietrafne lub skostniałe.

Od strony organizacyjnej i ekonomicznej już od dawna jest to wytykane przez światlejsze umysły; bodajże najbardziej jest znana publicystyka (czasem kontrowersyjna) Janusza Korwina-Mikke, który twierdzi, że zamiast utrzymywać całą machinę ministerstwa zdrowia wraz z powiązaną biurokracją, lepiej oddać ludziom ich składki zdrowotne, by sami je efektywnie wykorzystali w prywatnej lub państwowej służbie zdrowia. Prawdopodobnie jeszcze sporo pieniędzy by zostało.
Termin „bezpłatna służba zdrowia” jest w dużej mierze fikcją, skoro wszyscy płacimy składki ZUS.

Na marginesie można zauważyć, że podobnie można by rozwiązać wiele innych naszych „nierozwiązywalnych” problemów. Przykładowo, konflikt Doliny Rospudy przestałby istnieć, gdyby … zlikwidować (lub radykalnie ograniczyć) transport samochodowy na rzecz kolejowego i wodnego. Zadowoleni byliby mieszkańcy Augustowa, nie ucierpiała by przyroda i w ogóle ekologia, a transport byłby tańszy.
Podobne impasy rozwiązuje się, wychodząc poza koleiny istniejącego układu.

Odrzucając docelowo molocha skomercjalizowanej medycyny i farmacji (oprócz przypadków, gdy jej pomoc jest niezbędna), nakierowujemy się na naturalne metody profilaktyki i leczenia. To tańsze, efektywniejsze  i zdrowsze. Że profilaktyka (nie tylko w medycynie) jest tańsza, to banał, ale jakoś lubimy komplikować życie…
Oczywiście istnieje duży opór środowisk, które straciłyby swoje wpływy, władzę, korzyści lub poważanie.
Mam nadzieję, że kiedyś te negatywne postawy zostaną zmarginalizowane.

Więcej uwag krytycznych na temat medycyny i farmacji znajdziecie sukcesywnie w dziale ANTY.

Poznawajmy przyczyny chorób i weźmy zdrowie bardziej w swoje ręce.

Leszek Korolkiewicz
maj 2007
 

Wybrana literatura *

Sławomir Nowakowski, „Uroda i zdrowie – poradnik zdrowia„, Agencja Wydawniczo Handlowa OMEGA, 2004.

Gienadij Małachow, „Oczyszczanie organizmu„, Oficyna Wydawnicza ABA, 2004 (oraz wiele innych książek tego autora wydanych przez ABA).

——–

Dopisek z późniejszych lat. 
Podobna tematyka przewija się często w tym serwisie, patrz np.:
Edytorial 2 – Aspekty zdrowia
Nieuleczalne: choroby, ludzie czy system?
Bardziej chora od pacjentów

——- Mała aktualizacja z 2026 r. —–

* Później takich wpisów i pozycji literatury było setki.
** Niestety, mimo że wielu innych autorów, w tym lekarzy, naukowców i dziennikarzy, wskazywało przez długie lata na podobne sprawy, to nie tylko nie widać istotnego postępu, ale zaostrzyła się kontrola i sankcjonowanie treści nie pasujących do narracji głównego nurtu. Nastąpiła globalizacja „poprawnych” poglądów i metod oraz dyktat administracyjnie i politycznie uformowany głównie pod interesy farmacji. To ona rządzi medycyną.
Są „jaskółki” pozytywnych zmian idące z części decydentów w USA (np. Robert F. Kennedy Jr.), ale i to natrafia na opór, a w Polsce szczególnie.

Kontra czyli osiągnięcia III RP

zapaść

Będzie politycznie.
Rząd chwali się sukcesami. Gospodarką na 20. miejscu na świecie. Wzrostem wskaźników…
Czy tak jest naprawdę? W jakim stopniu? I w jakim kierunku dryfujemy…?

Nie krytykuję obecnych sukcesów „w czambuł”, ale by w kontrze do propagandy przedstawić sprawy bardziej realnie, wykorzystam parę wpisów znalezionych na X.com (które są odbiciem materiałów bardziej rozbudowanych).
Te czy inne wnioski nie dotyczą tylko jednej partii, jak sugerują wykorzystane cytaty, ale całego systemu politycznego po 1989.
Jednak „osiągnięcia” D. Tuska i jego rządów są dość „spektakularne”…

Czy PKB oddaje faktyczny stan naszego potencjału?
Duża liczba firm nie jest polska i ich zyski idą za granicę. Niektóre są zwolnione z podatku lub płacą je w symbolicznej wielkości.
Ilustruje to ten filmik  https://x.com/i/status/2020316356680511647   zobacz – jest krótki.

——

„Sukcesy KO i tego pajaca!”

Na dwulecie rządów demokratyczno-liberalno-lewicowej Koalicji 13 grudnia wycinek jej sukcesów:

– polski oddział Nokii – 800 osób do zwolnienia

– polski oddział Levi–Strauss – likwidacja zakładu, 650 osób do zwolnienia

– Eltwin w Stargdardzie – 71 osób zwalnianych, większość załogi

– Backer OBR w Stargardzie – 90 osób do zwolnienia

– MA Polska S.A. i BCube Poland Logistics w Tychach – 370 osób do zwolnienia

– krakowski oddział PepsiCo – około 200 do zwolnienia

– Magneti Marelli w Bielsku–Białej – 150 osób do zwolnienia

– BCube Poland w Bielsku–Białej – 55 osób do zwolnienia

– Karolina – producent porcelany w Jaworzynie Śląskiej – likwidacja zakładu, ponad 200 osób na bruk

– Forte fabryka mebli – co najmniej 230 osób do zwolnienia

– ING Bank Śląski – 1500 osób do zwolnienia

– Neonet – 100 osób do zwolnienia

– FCA Powertrain w Bielsku–Białej – zakład do likwidacji, 460 osób na bruk

– ICC Sery w Pasłęku – 70 osób do zwolnienia

– Agora SA – 200 osób na bruk

– Odlewnia staliwa GE w Elblągu – zakład do likwidacji, 170 osób do zwolnienia

– Octopus Energy Kraków – 317 osób na bruk

– Polska Dystrybucja Alkoholi Pabianice – 138 osób do zwolnienia

– Trixie Tekstylia z Ksawerowa – 80 osób do zwolnienia

– Toshiba w Gnieźnie – zakład do likwidacji, ponad 100 osób do zwolnienia

– Lear Corporation w Pikutkowie – 960 osób do zwolnienia

– Sirio Polska w Bielsku–Białej – 50 osób do zwolnienia

– Signify Poland w Bielsku–Białej – likwidacja zakładu, 130 osób do zwolnienia

– NatWest Bank oddział w Polsce – cały do likwidacji, 1600 osób do zwolnienia

– B&M Clothing Company z Radomia – 123 osoby do zwolnienia

– Altha Powder Metallurgy z Radomia – 40 osób do zwolnienia

– Toho Poland w Radomiu – zakład do likwidacji, 115 osób do zwolnienia

– OTCF/4F – 130 osób do zwolnienia

– Yazaki Automotive Products Poland w Mikołowie – niemal całkowita likwidacja, 230 osób do zwolnienia

– Calfrost Kalisz – likwidacja firmy, 53 osoby bez pracy

– E. Leclerc – ponad 100 osób do zwolnienia

– Walcownia Rur Andrzej w Zawadzkim – zakład do likwidacji, 455 osób na bruk

– Bioetanol AEG w Chełmży – likwidacja zakładu, 55 osób do zwolnienia
– ABB w Aleksandrowie Łódzkim – likwidacja zakładu, 410 osób bez pracy

– Grupa Eurocash – 1000 osób do zwolnienia

– Goleniów LM Wind Power Blades – 200 osób do zwolnienia

– TE Connectivity Industrial w Nowej Wsi Lęborskiej – zakład do likwidacji, 140 osób do zwolnienia w nim, 250 u kooperantów

– SFC Solutions w Piotrkowie Trybunalskim – likwidacja zakładu, 180 osób na bruk

– Poczta Polska – co najmniej ponad 6000 etatów mniej

– Stoll Polska w Słupsku – likwidacja zakładu, 90 osób na bruk

– Hutchinson zakład w Żywcu – 90 osób na bruk

– Hutchinson zakład w Bielsku – 80 osób na bruk

– Zakład Budowy Tłoczników w Tychach – 90 osób na bruk

– Northvolt w Gdańsku – dwie fabryki do likwidacji, 280 osób do zwolnienia

– planowana likwidacja elektrowni Siersza – 500 osób do zwolnienia

– GSK Poznań – 150–200 osób na bruk

– AIS WSI Europe z Radomia – 56 osób do zwolnienia

– Alorica z Łodzi – 67

– Siarkopol w Grzybowie – 207

– Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego „Paterek” w Nakle nad Notecią – zakład do likwidacji, 265 osób na bruk

– Rurexpol w Częstochowie – do likwidacji, 260 osób na bruk

– Intel w Gdańsku – kilkaset osób na bruk

– MA Polska – Kielce i Tychy, 260 osób na bruk

– Amica – 50 osób do zwolnienia

– Draexlmaier w Jeleniej Górze – 220 osób na bruk

– Bama Poland w Gorzowie – zakład do likwidacji, 150 osób bez pracy

– Albatros Aluminium oraz ADT Solutions w Wałczu – 176 osób na bruk

– Elektrownia Rybnik – niemal cała przeznaczona do likwidacji – 500 osób bez pracy plus kolejne kilkaset u podwykonawców

– Stellantis zakład w Gliwicach – 500 osób

– PKP Cargo i PKP Cargotabor – około 4500 osób do zwolnienia, kilka oddziałów regionalnych w likwidacji

– Pelikan/Herlitz w Baranowie – zakład do likwidacji, 50–70 osób na bruk

– Beko w Łodzi i Wrocławiu – częściowa likwidacja, 1800 osób bez pracy

– Fameg z Radomska – 80 osób na bruk

– Generator Produkcja Opole – zakład do likwidacji, ponad 200 osób na bruk

– Viskase w Sulnowie – likwidacja zakładu – 51 osób na bruk

– Eurocash – zwolnienia planowane w dwa najbliższe lata – 3000 osób

– Elogic w Szczecinie – likwidacja zakładu, ok. 150 osób bez pracy

– Orange – w najbliższe dwa lata cięcie 1000 etatów

– Aptiv – 200 osób w Krakowie, ok. 400 w Jasienicy

– kopalnia Silesia w Czechowicach – prawdopodobna likwidac ja, ok. 750 osób straci prace

– Zakład Elektrotechniki Motoryzacyjnej w Ełku – 240 osób na bruk

– Odlewnia Teriel w Gostyniu – likwidacja zakładu, 60 osób na bruk

– Hymon Fotowoltaika z Tarnowa – 72 osoby na bruk

– Spółdzielnia Pracy „Tarnowska Odzież” – likwidacja zakładu, ok. 90 osób bez pracy

– LG Electronics pod Wrocławiem – 182 etaty do likwidacji

– Black Red White – 800 osób, wcześniej 400, w tym likwidacja zakładu w Przeworsku (220 etatów)

– ZF zakład w Częstochowie – 225 do zwolnienia

– Inofama z Inowrocławia – 66 osób na bruk

– Blachotrapez – 90 osób do zwolnienia

– Ikea – stopniowa reedukacja etatów w 2024, w sumie 285 etatów mniej

– International Paper oddział Kraków – w dwóch turach w sumie zwolnienia ok. 100 osób

– browar w Namysłowie – likwidacja, 100 pracowników na bruk

– Powszechna Spółdzielnia Spożywców „Społem” z Łodzi – likwidacja, 62 osoby na bruk

– FAP Pafal w Świdnicy – likwidacja, ok. 30 osób na bruk

– Heineken oddział Kraków – ok. 600 osób na bruk

– Shell oddział Kraków – ok. 250 etatów mniej

– Spółdzielnia Mleczarska w Lidzbarku Welskim – likwidacja, ok. 20 osób na bruk

– Tarkett Polska w Orzechowie – likwidacja, 210 osób na bruk

– Aquinos w Łodzi – likwidacja, ok. 350 etatów

– Fujitsu Technology Solutions oddziały Łódź i Katowice – ok. 830 osób na bruk

– Greenbrier Poland w Oławie – likwidacja, 160 osób bez pracy

– Aldi Financial Hub w Krakowie – 96 osób

– Drüsedau zakład w Margoninie – do likwidacji, 30 osób na bruk

– Eko–Okna – około 1000 osób

– Makro Polska – dwie tury zwolnień, w sumie ok. 500 osób

– Henkel zakład w Raciborzu – likwidacja, 160 osób na bruk

– Texton ze Zgierza– likwidacja, 180 osób na bruk

– Huta Szkła „Marta 2” w Chełmie i Dubecznie – likwidacja, 210 osób na bruk

– Odlewnia Chemar w Kielcach – likwidacja, około 80 osób na bruk

– Atos oddział Bydgoszcz – ok. 60 etatów mniej

– Avon zakład w Garwolinie – 170 etatów mniej

– Fabryka Układów Hamulcowych Bosch w Mirkowie – 60 etatów mniej

– Fabryka Łożysk Tocznych w Kraśniku – ok. 80 etatów mniej

– Naturana Włocławek – likwidacja, ok. 100 osób na bruk

– Ryvu Therapeutics – ok. 90 etatów mniej

– Grupa CCC – 250 etatów mniej

– UBS oddział Polska – około 1300 etatów do likwidacji

– Carrefour odział Polska – ok. 340 osób

– Otomoto Pay – 60 etatów mniej

– Collins Aerospace Krosno – ok. 130 osób na bruk

– Plati w Kwidzynie – dwie tury zwolnień, w sumie ok. 180 osób

– VMG z Konstantynowa – ok. 50 etatów mniej

– Logwin Poland – około 125 osób na bruk

– Oriflame zakład w Warszawie – likwidacja, ok. 200 osób na bruk

– Panmar Krosno – ok. 70 etatów mniej

– Huuuge Games – ok. 100 etatów mniej

– Pitney Bowes Polska – ok. 50 etatów mniej

– Horizon Sport – ok. 40 etatów mniej

– Edison Next Poland – ok. 60 osób na bruk

– Siloh Bielsko – likwidacja, ok. 200 osób na bruk

– Sanita z Piły – likwidacja, ok. 150 osób na bruk

– BR Group Trębaczewo – likwidacja, ok. 80 osób na bruk

– SGL Battery Solutions Polska w Raciborzu – likwidacja, ok. 30 osób na bruk

– Zakłady Mięsne Lisewo – likwidacja, ok. 50 osób na bruk

– Urbański w Mosinie – likwidacja, ok. 100 osób na bruk

– OSM Myszków – prawdopodobna likwidacja, 50 osób na bruk

To oczywiście tylko zwolnienia największe i najbardziej spektakularne. Bez tysięcy zwolnień indywidualnych, bez tych większych robionych tak, aby obejść ustawowe zapisy dotyczące zwolnień grupowych, bez redukcji etatów za pomocą nieprzedłużania umów czasowych itp.
W listopadzie 2023 stopa bezrobocia wynosiła 5%, w listopadzie 2025 już 5,7%. W listopadzie 2023 było zarejestrowanych 773 000 bezrobotnych, w listopadzie 2025 już 875 000, choć ze względu na demografię ta liczba powinna znacznie zmaleć, zamiast wzrosnąć, nawet przy zachowaniu dotychczasowego wolumenu miejsc pracy bez kreowania ich przyrostu.

Oczywiście, ta ferajna i jej wyznawcy powiedzą, że to nie Tusk zamyka zakłady i zwalnia ludzi. Oczywiście, oczywiście. Koalicja 13 grudnia nie odpowiada za nic. Co innego poprzedni rząd: odpowiadał za skutki globalnej pandemii, za skutki kryzysu energetyczno-wojennego w całej Europie, za inflację w połowie świata wywołaną pandemią i wojną itd. A obecny rząd i jego „polityka przemysłowa” nie odpowiadają za nic.

A to szczęściarze. Coś jak 3-letnie dzieci: „Samo się zrobiło”. Tacy nami rządzą‼️”

(Przekazane przez  @Darekbrzoza na X, za Krystyna Maszota)

Uzupełnienie o bezrobociu:
PO-wrócił Tusk i bezrobocie…
Szacowana stopa bezrobocia rejestrowanego w styczniu 2026 r. wyniosła 6%, o 0,3% więcej niż miesiąc wcześniej – poinformowało w poniedziałek Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. To najwyższy poziom stopy bezrobocia od czerwca 2021 r.
W powiecie szydłowieckim na Mazowszu stopa bezrobocia wynosi 23,6%. Gospodarka nie generuje nowych miejsc pracy. W krótkim czasie Polska traci wszystkie przewagi konkurencyjne, wypracowane przez wiele ostatnich lat. Za rok dojdzie do sytuacji, w której kolejne pokolenie Polaków będzie zmuszone pakować walizki i wyjeżdżać za granicę do pracy.

Z „ostatniej chwili” dodatkowe dwa wpisy:
1) Nie ma dnia, w którym brak byłoby informacji o upadających zakładach. Tak cudownie jest za rządów bandy Tuska. Walcownia „Andrzej”, zatrudniająca pół tysiąca osób, była największym zakładem w gminie Zawadzkie. Do końca marca zostanie zrównana z ziemią. Uśmiechnijcie się, lemingi.
2) Do urzędów pracy w 2025 r trafiły zgłoszenia o zamiarze likwidacji ~100 tys etatów. Wynik trzykrotnie gorszy niż w poprzednim roku przypomina ten ze światowego kryzysu 2008. Jednak teraz nie ma takiego kryzysu. Jakie są przyczyny? Zielona polityka UE i bierność rządu. Zdziwienie?

Uwaga tutejsza – niektóre zakłady są/były prywatne, czyli nie państwowe. Jednak zwolnienia i likwidacje wynikały z sytuacji/rynku, za jakie państwo w dużym stopniu odpowiada.
—-

Jak to się stało? Upadały firmy, które ISTNIAŁY. Skąd się wzięły?
PRL miał wiele wad, ale….
Oto kolejny cytat z X:

Warto czasem odkłamać historię. Bo gdy dziś młody, „światowy” człowiek z dużego miasta słyszy nazwę „PRL”, to widzi ocet na półkach, puste sklepy i kolejki po papier toaletowy. Ale nikt im nie powie, że w tej samej Polsce, jeszcze nie tak dawno temu, powstawały rzeczy, których dziś nie umiemy już nawet naprawić, nie mówiąc o wyprodukowaniu.

To w Polsce produkowano generatory elektryczne dla największych elektrowni świata. To w naszych zakładach budowano turbiny 500 MW i przygotowywano projekty 1500 MW. Pół świata – od Chin i Indii, po Turcję, Libię i Irak – korzystało z polskich turbin.

To my wytwarzaliśmy śmigłowce, samoloty odrzutowe i tłokowe. Od myśliwców takich jak P.11, Lim-1 (MiG15), czy TS-11iskra, po bombowce jak PZL.37 Łoś i samoloty transportowe typu An-2 oraz PZL M28 Bryza. Wytwórnie takie jak PZL-Mielec i PZL-Świdnik specjalizowały się w różnych typach maszyn, w tym także śmigłowcach.

Produkowaliśmy 40 tysięcy ciężarówek rocznie. 20 milionów ton stali. Byliśmy drudzy na świecie – zaraz po Japonii – w produkcji statków rybackich. I to nasze statki zdobywały Błękitną Wstęgę Atlantyku.

To Radmor bił Amerykanów i Japończyków jakością zestawów audio. To polskie sprężarki chłodnicze kupował świat. To już w latach 50. Star jeździł na LPG, chłodząc nim nadwozie. To w Polsce powstał pierwszy komputer PC – zanim Brytyjczycy wymyślili swoje ZX Spectrum.

Budowaliśmy drogi i szpitale, rafinerie, huty, fabryki kombajnów i ciągników, autobusy, porty i elektrownie. W latach 70. oddawaliśmy do użytku 300 tysięcy mieszkań rocznie. W dekadę PKB wzrosło o 80 proc..  Płace poszły w górę o 40 proc. Polska miała dodatni bilans handlowy, rezerwy walutowe i mniejsze zadłużenie niż Węgry czy Jugosławia.

A potem… przyszła „transformacja” Balcerowicza i jego „terapia szokowa”. Fabryki – sprzedane za bezcen. Cukrownie – zamknięte na żądanie Brukseli. Stocznie – wykończone konkurencją, aprobowaną przez własne rządy. Przemysł chemiczny – rozprzedany obcym.

Elektronika, zbrojeniówka, huty – w większości zlikwidowane.

Kiedyś byliśmy eksporterem cukru. Mieliśmy ponad 70 cukrowni – dziś zostało kilkanaście. Cukier podrożał, a Polska z eksportera stała się importerem. To samo z chemią – Puławy, Police, Tarnów, Oświęcim.

Dziś w rękach koncernów, okrojone, podporządkowane obcym interesom. Przypomnijmy sobie też elektronikę – warszawskie CEMI, które produkowało układy scalone i półprzewodniki. Dziś – wspomnienie. A stocznie? Kiedyś drugie miejsce na świecie w produkcji statków rybackich, dziś – ruiny.

Po Balcerowiczu pojawił się następny szkodnik – Donald Tusk. Przez wszystkie swoje rządy nie zbudował w Polsce ani jednej większej inwestycji przemysłowej. Ani rafinerii, ani elektrowni, ani dużej fabryki. Ba – kibla nawet nie zbudował. Wyręczył go w tym Trzaskowski.

Za jego pierwszych rządów Polska miała być „zieloną wyspą”, a młodzi w milionach uciekali na zmywak do Londynu, Dublina, Oslo. W kraju zamykano zakłady, a Tuskowi świeciły się oczy, że wreszcie możemy być tylko montownią Europy.

Dzisiaj kontynuuje swoje „dzieło”. Kiedy słyszę dziś, że „to wszystko było nieopłacalne”, to się pytam: skoro było nieopłacalne, to skąd pieniądze na drogi, mieszkania, szpitale, szkoły, elektrownie? Skąd rezerwy walutowe, dodatni bilans handlowy i spłacony w 2009 roku dług Gierka?

Kiedyś Polska miała przemysł, miejsca pracy i dumę. Dziś mamy centra handlowe, sieci zagranicznych supermarketów, pakiet klimatyczny i ceny prądu dwa razy wyższe niż u sąsiadów. A na dokładkę – klasę polityczną, która od Balcerowicza po Tuska umiała tylko sprzedawać, likwidować i brać kredyty.

A przecież nawet za „komuny” można było inaczej prowadzić politykę gospodarczą, bo jeśli rządzą krajem ludzie, którzy myślą o interesie własnego państwa i mają wizje rozwoju.

I tu pojawia się pytanie, które warto sobie zadać: dlaczego kiedyś w represyjnym systemie PRL-u potrafiliśmy budować wielkie zakłady, osiedla, szpitale, a dziś jesteśmy prowincją o coraz mniejszym znaczeniu?
(za Świadomy Wodnik CONSCIOUS AQUARIUS @SwiadomyWodnik na X)
——

To nie oznacza adoracji PRL-u, ale trzeba uznać szereg przedstawionych faktów.
Nie jestem ekonomistą, więc trudno mi osądzić, czy wszystkie przykłady są równie miarodajne.
Natomiast pod wszystkimi podanymi tutaj wpisami był szereg komentarzy nie przebierających w uszczypliwościach.
Oraz memy i ilustracje jak te
ZdjęcieZdjęcie

Bo różne „sukcesy” ekipy polegają na zadłużaniu Polski.
Oprócz wątku ekonomicznego są oczywiście inne,  jak pakt emigracyjny, bezwarunkowe powierzanie polskich środków Ukrainie, degradacja szkolnictwa, rozwalony system prawny „reperowany” tak, że jest jeszcze bardziej nieskuteczny, absurdy zielonego ładu i nietrafione pomysły z tego wynikające, zapaść służby zdrowia, unijny dyktat i uległość wobec Niemiec, fatalna demografia, utrata konkurencyjności,  …
Długo by omawiać, ale to na inny wpis.
Nie mam złudzeń, że jakakolwiek partia ze starego układu coś znacząco naprawi.
Osobiście oceniam, że większość polityków nie rozumie obecnej zasadniczej zmiany geopolitycznej, w której świat będzie wielobiegunowy, a nie polem bitwy starych hegemonów. Taka zmiana umożliwi nam większą elastyczność, da impuls do polegania na sobie i  współpracy bilateralnej bez starych uwarunkowań, fobii i naiwności w bezinteresowność innych. Po prostu – trzeźwe spojrzenie na świat. A Polska ma dane, by być silna — dużo własnych surowców, wykształconych, zdolnych i pracowitych ludzi i  jest na szlakach handlowych.
Potrzeba tylko mądrości i suwerenności.

Przewrót na wzór kopernikańskiego

Nowa piramida żywienia
ilustracja (fragment) zapożyczona ze strony B. Rymanowskiego

Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie.
Później z Tobą walczą. Później wygrywasz.
Nicholas Klein

Zanim wyjaśnię tytuł wpisu, wrócę do mojego „ulubionego” (z powinności) tematu zdrowia, tym razem w kontekście mitu cholesterolowego. Chociaż pisałem o tym wielokrotnie na http://www.LepszeZdrowie.info (obecnie już tylko strona archiwalna, ale dostępna), wspominałem także na tym blogu (np. w https://lapidaria.home.blog/2025/11/15/prawda-o-zywosci-i-jej-obecnej-jakosci/ ), to pokażę nowy kontekst.

Otóż byłem w klinice kardiologii w Wojskowym Instytucie Medycznym (Warszawa) na zabiegu dot. naczyń wieńcowych.
Po operacji do wypisu dodano ankietę oceniającą szpital – do wypełnienia on-line. W tej ankiecie oceniłem pozytywnie większość aspektów w niej zawartych. Doceniam szczególnie sprawność i kompetencje chirurgów. Rozumiem też, że jeden lekarz na dyżurze to za mało by móc z każdym pacjentem dokładniej omówić jego przypadek…
Chciałem jednak poruszyć aspekt ogólniejszy dot. kardiologii, co ze względu na anonimowość ankiety pozwoliłem sobie dopisać w uwagach końcowych. 
Do sytuacji pasuje  powiedzenie Edwarda De Bono:

„Na pokładzie i w maszynowni wszystko w porządku, tylko okręt płynie w złym kierunku”.

Nie poruszyłem tego tematu w szpitalu by nie wywoływać napięcia.
Chodzi o mit cholesterolowy, którego konsekwencje kładą się cieniem na całej praktyce leczenia, badań i dietetyce.  Już dr Jan Kwaśniewski prawie 40 lat temu wskazał na ów błąd (chociaż jako pionier jeszcze trochę błądził). Wskazał, że ówczesna i dotąd utrzymywana nagonka na tłuszcze nasycone oraz lansowanie diety węglowodanowej jest błędem i wywołuje skutki przeciwne do zamierzonych. Potem setki badań i opinii lekarzy oraz badaczy wykazały, że ta oficjalna praktyka medyczna i żywieniowa przyczyniły się do pogorszenia statystyk zawałów, udarów, zgonów oraz wzrostu otyłości. I nie tylko o statystyki chodzi – to tysiące, a nawet miliony zgonów, cierpień, wyłączenia z aktywnego życia. Natomiast służyły wprowadzeniu statyn w interesie przemysłu farmaceutycznego (z wieloma szkodliwymi oddziaływaniami, a nikłym skutkiem pozytywnym) oraz były inspirowane także biznesem przemysłu szkodliwych tłuszczów, w tym margaryn.
Że tak się nadal dzieje doświadczyłem zarówno w praktyce menu szpitalnego – dużo chleba (wynikowo węglowodany) plus margaryna, jak i w zaleceniach żywieniowych w wypisie oraz rekomendacji długiego przyjmowania pewnej statyny.
Wszystko zasadza się na trwaniu branży przy micie cholesterolowym, w którym za całe zło obarcza się cholesterol, co jest kłamstwem.
Już pod koniec lat 90. Uffe Ravnskov (dr i badacz duński) wykazał to na 300 stronach swojej monografii „Cholesterol – naukowe kłamstwo”, gdzie powołał multum dowodów, badań, wypowiedzi badaczy i lekarzy praktyków.
W szczególności pokazał jak fatalne w skutkach było sfałszowane (stronnicze) „Badanie 7 krajów” dra A. Keysa, które przyjęto za drogowskaz prowadzący fałszywą drogą.
Decyzja o walce z cholesterolem i sukcesywne obniżanie jego norm były arbitralne i ustawiane głównie w celach biznesowych. To obniżanie jest wręcz szkodliwe. Krótko mówiąc podtrzymywano ów mit, gdy w rzeczywistości cholesterol jest bardzo ważny dla organizmu w wielu aspektach, a jednocześnie ma znikomy wpływ na arteriosklerozę (tylko szczególne przypadki) itp.

Prawdziwe przyczyny leżą gdzie indziej (stan zapalny, insulinooporność, uszkodzenie śródbłonka, stres oksydacyjny, hiperinsulinemia…) i ma powiązania ze złą dietą.
Na szczęście głos rozsądku zaczął się przebijać.
Jednym ze spektakularnych efektów jest niedawne oficjalne odwrócenie do góry nogami błędnej piramidy żywieniowej królującej przez dziesięciolecia w zaleceniach, co stało się w USA. To, co było krytykowane, staje się zaleceniem i odwrotnie. Temu zwrotowi towarzyszy dogłębne i wieloaspektowe uzasadnienie na ok. 500 stronach.
I na tym polega ów wieli przewrót, zmiana podejścia – jak w przełomie kopernikańskim.
Jednocześnie ukazało się bardzo dużo (setki?) wypowiedzi lekarzy, którzy odważyli się mówić o minionych błędach. Nie znam oczywiście wszystkich, ale na końcu dam mały zestaw przykładów.

Sądzę, że odbije się to na podejściu kardiologii w kontekście jej słabych wyników także w innych krajach, ale nie widzę tego jeszcze w Polsce.
Cóż – wieloletni kierunek nauczania i presji farmacji zrobiły swoje.
Znamienne jest nadal zalecanie badań poziomu cholesterolu, a zupełne zaniedbanie dużo ważniejszego markera jakim jest homocysteina.
Sprawa jest o tyle poważna, że w szczególności szpital wojskowy ma w swojej opiece właśnie i wojsko. Powinien trzymać się dewizy „nie szkodzić”. W jakich kategoriach rozpatrywać szkodzenie wojskowym? Pytanie prowokacyjne, podobnie jak rodzaj dywersji gospodarczej, w której w obliczu trudności finansowych służby zdrowia, wydaje się bardzo dużo z budżetu na leki, które zamiast pomagać – szkodzą i na testy które wprowadzają w błąd.

—-

Wybrane przykładowe źródła (oprócz ww. książki Ravskova)

Książki:
The Great Cholesterol Myth, autor Jonny Bowden & Stephen Sinatra
The Great Cholesterol Con, autor Malcolm Kendrick
i o tym samym tytule książka autorstwa Anthony Colpoli
Fat and Cholesterol Don’t Cause Heart Attacks and Statins Are Not the Solution, autor Paul J. Rosch (red.), Malcolm Kendrick, Uffe Ravnskov i inni

W książce Ukryte terapie, cz. 2,  autor Jerzy Zięba, duży rozdział o cholesterolu i zagadnieniach powiązanych – str. 81-141 z wieloma odnośnikami do prac naukowych. Także w jego wykładach i na stronie https://jerzyzieba.com/cholesterol 
Dieta optymalna, autor Jan Kwaśniewski,  Marek Chyliński 
Jak nie chorować, Jan Kwaśniewski (318 odwołań do przyczynków w literaturze)
Temat cholesterolu w powyższym ujęciu przewija się też w niektórych książkach o zdrowiu ogólnie.

I drobniejsze, bardziej popularne, wypowiedzi lekarzy i badaczy – tu tylko ze stycznia 2026 (przykłady):

https://x.com/ValerieAnne1970/status/2013989967928922420 
https://x.com/SamaHoole/status/2013583624566677707

https://x.com/SamaHoole/status/2012918815445651704
https://x.com/ValerieAnne1970/status/2012872601744605440

https://x.com/ValerieAnne1970/status/2012595675209281751

https://x.com/chrisboettcher9/status/2012536685540659519

https://x.com/PiotrWitczak_/status/2012202766383321109 (o szerszym tle chorób przewl.)

https://x.com/MrsAmericanVGov/status/2012276926497661293

https://x.com/SamaHoole/status/2012071385791602996

https://x.com/SamaHoole/status/2010937900062404809

https://x.com/SamaHoole/status/2010799473258049750
(Cholesterol medication makes sense when you understand the business model…).

https://x.com/ShiningScience/status/2009988699493413018
(badanie na Uniwersytecie Oxford)

https://x.com/thehealthb0t/status/2009718497484636205

https://x.com/CaryKelly11/status/2009945975515652158

https://x.com/SamaHoole/status/2008803595492139196

https://x.com/redpilldispensr/status/2007052350733631658 (dieta na Alzheimera)

https://www.youtube.com/live/oNK0Ux1FQMY
(nowa piramida żywieniowa, to długi wywiad lekarzy braci Rodzeń u B. Rymanowskiego )

Klucz

klucz otwierający światło

Klucz używany nie rdzewieje

Tak, jak bez klucza nie można otworzyć zamka, tak by zrozumieć świat, jego problemy, potrzebny jest dopasowany klucz. Operowanie wytrychami to dość powszechna praktyka, ale nie prowadząca do prawdy i prawidłowego rozwiązania.

Czy istnieje taki klucz?
W sensie ogólnym – prawdopodobnie tak, ale zacznijmy od takich kluczy, które mają bardziej praktyczne zastosowanie w pewnych aspektach życia, a potem może uda się je połączyć wspólnym mianownikiem. Już teraz można się domyślić, że chodzi o zrozumienie oraz świadomość istoty różnych przejawów rzeczywistości.

Nie będę dawał dowodów na przedstawione tezy (musiałaby to być książka), chociaż miejscami są dość oczywiste oraz podam naprowadzające myśli …

Ludzi bardzo „kręci” polityka i związane z nią pytanie, kto tym wszystkim rządzi w skali globalnej i czy to ma wpływ na układy lokalne. Od tego zacznijmy.
Wg starej maksymy – jak na górze, tak i na dole, bo tak to na ogół jest, chociaż na poziomie szczegółowym, np. gminy, ten łańcuch przyczyna-skutek nie sięga wprost do wysokich poziomów zależności, jest bardziej lokalny – przynajmniej w sposób widoczny, co nie neguje wpływu na mentalność, która została uformowana i jest kontrolowana z wysokiego poziomu.

Konkretnie, trzeba rozumieć, że demokracja, chociaż ma pewien wpływ na niskim poziomie, to na poziomie państw jest … fikcją. To plaster na zaklejenie ustawień, które dokonują się poza świadomością przeważającej części danej populacji. A na poziomie prezydentów, przewodniczących organizacji międzynarodowych – to ludzie „namaszczeni” i/lub schwytani w system zależności wymuszony szantażem i/lub obietnicą władzy i korzyści.
Przez kogo? Uwaga – wchodzimy na teren określany teorią spiskową. To będzie się powtarzać i przy innych omawianych sytuacjach, ale uważam, że nie są to teorie, a praktyka stosowana od „eonów”.

Popularnie mówi się o masonach, iluminatach, Deep State, Rotszyldach, wielkich korporacjach finansowych jak BlackRock, Vanguard, …, komitet 300 itp.
Owszem, ale to wcale nie jest najwyższy szczebel kontroli i władzy – istniał dużo wyższy i jego pozostałości wciąż mają oddziaływanie, nawet jeśli dzieje się to na zasadzie inercji.
Ta epicka historia została ujawniona przez Kimberly Ann Goguen, o której będzie tutaj jeszcze parokrotnie.
A struktura ta wyglądała jak pokazano na diagramie (powiększ i patrz tam też na adnotacje oraz zauważ jak nisko znajdują się w tej strukturze znani „potentaci”):  https://drive.google.com/file/d/1ty8Pf3inz0s4pEzADE2EYaso-sYF7t2x/view?usp=sharing 
i szerzej we wpisie https://gab.com/etsaman3/posts/115632256081107772 
(sugeruję tam poznanie kontekstu, choćby krótko).

Tak więc, w globalnej polityce kluczem jest zrozumienie tej struktury. Ale to też jest jeszcze niepełny obraz, o czym będzie dalej. Dla tego wątku przypomnę myśl Clive’a Hamiltona:
Kluczem okazuje się nasza naiwność, dotycząca wpływu, na który elity [te, które widzimy] są wciąż ślepe.

Sektorem tej kontroli są armie – element siłowy stojący na straży interesów władz i danego właściciela, a także wojska i służby ukryte – działające z ramienia Głębokiego Państwa (Deep State). Bo patrząc głębiej obecnie trwa wojna o „dusze”, na płaszczyźnie pokazanej  jeszcze w biblijnym wersie „Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw zwierzchnościom, przeciw władzom, przeciw rządcom ciemności tego świata, przeciw duchom zła na wyżynach niebieskich.” (św. Paweł).   Ta bitwa jest skazana na przegraną obecnego układu, ponieważ nie rozumie on boskiego planu oraz siły jaką wlał ten plan w realne działania Kimberly A. Goguen, za którą stoi armia znacznie silniejsza. Jakkolwiek tajemniczo to brzmi, to oceniamy że 2026 r. przyniesie zwycięstwo nad ciemnymi siłami na rzecz całej ludzkości.
Schodząc na razie bardziej na ziemię, trzeba zdać sobie sprawę, że macherzy obecnych konfliktów, czy to Putin, czy Netanyahu czy Trump itd.  to jedna paczka marionetek tych wyższych sił, możliwe, że to awatary Matrixa, który też zostanie rozbity.

Także obecne strategie i środki prowadzenia wojen, jakie widzimy, to nieporozumienie, co widać po fakcie, że dron za 500$ może obezwładnić lotniskowiec za parę miliardów dolarów oraz że inwestuje się w ciężki sprzęt lądowy, który podobnie staje się bezradny wobec dronów i oddziaływań elektromagnetycznych w systemach dowodzenia.
A straszenie konfliktem nuklearnym z użyciem rakiet balistycznych jest tylko narzędziem politycznym, ponieważ od pewnego czasu ich posiadacze nie mają ostatniego klucza (tu dosłownie) do uruchomienia/uzbrojenia głowic (nie musisz wierzyć, ale tak jest – oprócz może broni taktycznej).

Podobnie dzieje się w mediach kształtujących świadomość ludzi – tu kluczem jest zrozumienie, że mamy do czynienia z centralnym sterowaniem na poziomie globalnym, który, co prawda, rozmywa się na poziomie lokalnym i zależy od danej kultury, ale ideologie, tworzenie podziałów, mody i inne zabawki dla ludzi pochodzą z góry. To uzupełnia a nawet tworzy teatr dla nich, jaki zasłania wydarzenia za kurtyną. Lokalne wydawnictwa i stacje mają swoich zwierzchników kapitałowych oraz politycznych, a ci podlegają w zakresie informacji agencjom międzynarodowym.

Przykład schematu (są i inne)
https://blog.fagstein.com/media-ownership-chart/ 
kolumny = zależność, a  „independents” to też nie do końca prawda.

Gospodarka i biznes.
Czyli … pieniądze.
„Jak nie wiesz, o co chodzi, to chodzi o pieniądze”. Dodać należy jeszcze „i władzę”, bo są tacy, którzy, dzięki swojej pazerności, mają ich tyle, że bardziej zależy im na kontroli (czynnik utrzymania swego statusu) i władzy – tu często wkracza ego na poziomie level max.
Mamona i władza to kolejny klucz, który można praktycznie odkryć przez analizowanie „komu to służy”.

W biznesie i polityce mamy sojusze, przyjaźnie, wspólnoty, ale to tylko narzędzie do realizacji takiej strategii, chociaż, by ona miała poparcie społeczeństw, ubiera się ją w różne wzniosłe i ładne dekoracje. Ale z historii wiadomo, że te sojusze się brutalnie łamie, wkracza armia, podstęp i grabież. Ludzie są poświęcani na ołtarzu „sprawy”. Ideologia tu (i nie tylko tutaj) jest chętnie wykorzystywana.

Szczególnym przypadkiem, który dobrze ilustruje takie podejście, jest współczesna medycyna w sieci farmacji. Kluczem jest zrozumienie, że farmacja, która od ponad 100 lat podporządkowała sobie medycynę (patent Rockefellerów) ma na uwadze biznes, a nie zdrowie ludzi. Ta okrutna prawda teraz coraz bardziej jest uświadamiana, także za sprawą „pandemii” C-19 i globalnego sterowania zachowaniem ludzi (tu znów widzimy schemat globalnej kontroli mediów). Ten duży temat przejawiał się szczegółowo w wielu moich wpisach i artykułach – tutaj i na LepszeZdrowie.info.

Ogólniej dotyczy to też nauki. Temat jest szeroki, tutaj podobnie utknęliśmy w szeregu błędnych paradygmatów i w zależnościach dotyczących interesów. Mówiąc krótko – nauka też dała się skorumpować. W praktyce szereg rozwiązań, które mogłyby popchnąć ludzkość naprzód, zostało zablokowanych czy to w imię obecnych interesów (dyskontowanie tego, co jest i jeszcze popłaca), czy przez skostnienie zarówno w dogmatach jak i w zarządzaniu nauką, z uczelniami włącznie. Jest jeszcze głębszy problem związany z obniżaniem jakości szkolnictwa na wszystkich szczeblach, co w końcu sięga i uczelni wyższych. Obecnie naukowcy, a także profesorowie uniwersytetów, mają stosunkowo niski poziom IQ i często widać jak utracili zdolność logicznego analizowania i wnioskowania. Temat ten omawia książka Joanny Święckiej „NOWA EPOKA czyli klucz do rozumu” odwołująca się zwłaszcza do prac Krzysztofa Zawiszy, polskiego fizyka o IQ 192 (jest wśród niewielu na świecie, którzy mają taki wynik). To duży temat na osobny wpis, ale wspomnę, że umieszczony w tytule książki klucz podkreśla wagę rozumu (mądrości). Wiedza jest ważna, ale rozum dociera dalej.

„Uwierz nauce” było negatywnym kluczem i hasłem zwłaszcza w czasie „pandemii”. 
O tym jak nieuczciwie wtedy postępowano oraz ogólnie jak … wątpliwa jest „Medycyna Oparta na Dowodach” – patrz szereg artykułów do których odsyłam na stronie LepszeZdrowie np.:  Wiarygodność prac naukowych, Medycyna Oparta na Faktach (EBM)?, Jeszcze o EBM, Iluzja medycyny opartej na dowodach, Kult medycznej dezinformacji, Naukowe kłamstwa,..
Podobnie przebiega globalna akcja walki ze „zmianą klimatu” z rzekomej winy człowieka (obecnie coraz mniej o ociepleniu klimatu w związku z kompromitowaniem pewnych „danych”).
Tutaj kluczem może być zrozumienie interesów, jakie za tym stoją – drenowanie budżetów państw i kieszeni obywateli przez różnego rodzaju podatki, ETSy, zarządzenia… A przy okazji – wraz ze wzrostem scentralizowanej władzy np. Komisji Europejskiej realizuje się agendę globalistów nakierowaną na totalną kontrolę świata (!) przez „rząd światowy” z jego antyhumanistycznymi atrybutami.

I jeszcze przykład z imigracją jako modelu biznesowego, chociaż wiemy też o planie politycznym globalistów w tym zakresie.
Niemiecki Die Welt wprost wskazał, że istnieje cały sektor organizacji pozarządowych, kancelarii, pośredników, fundacji i struktur parasolowych, które utrzymują się finansowo dzięki masowej, nielegalnej migracji. 
Nie jako efekt uboczny, ale jako systemowy mechanizm.
To bardzo istotna zmiana:
– nie „chaos humanitarny”
– nie „brak kontroli”
– nie „niezamierzone skutki uboczne”
lecz zorganizowany ekosystem interesów, w którym:
Im większy strumień migrantów, im większy kryzys, im większa presja na państwo, tym większe budżety, granty, kontrakty i wpływy dla określonych grup.

Czyli znów – kluczem do wielu działań politycznych i do otwarcia umysłów w sprawie „teorii spiskowych” są pieniądze.

W szczególności chodzi o nowy system finansowy, kryptowaluty o zasięgu światowym itp.
Tutaj kluczem, który raczej zamknie te zapędy niż je odtworzy, jest świadomość, że już chyba nic nie pomoże uchronić USA od bankructwa (chyba, że się cudownie ogarną w kwestii mądrego zarządzania). A kryptowaluty o dużym zasięgu (jako powszechny i globalny środek płatniczy) są nierealne, ponieważ nikt w obecnym świecie politycznym i technologicznym nie posiada takiej mocy obliczeniowej, a ponadto duża część świata nie ma jeszcze dostępu do usług cyfrowych. Z drugiej strony tajne służby i spekulanci mają tylne drzwi do różnych obecnych systemów i już parokrotnie wykradały zgromadzone tam środki.
Dominacja Zachodu i świat jednobiegunowy kończą się, i to nie tylko ze względu na ekonomię, ale przez tamtejszą zapaść społeczną, nawet mentalną, co od lat rozpracowuje Igor Witkowski w swoich książkach. Z kolei Azja z wyraźną dominacją Chin na każdym polu i wzrastanie sojuszu BRICS jeszcze bardziej zmieniają układ sił. Zatem ważnym kluczem jest prawidłowe zrozumienie geopolityki.

By nie przedłużać wpisu przeskoczę od razu do najważniejszej (na dziś) konkluzji, którą wspomniałem na początku – chodzi o zrozumienie oraz świadomość istoty różnych przejawów rzeczywistości. Jest ona bardziej fantastyczna i złożona niż potrafiliśmy sobie nawet wyobrazić. Chociaż podałem już parę przyczynków, to chodzi o człowieka.  Jest istotą wyjątkową, ale stłumioną przez Matrix od niepamiętnych czasów. A Matrix ten jest skomplikowaną AI, której istnienie we  wszechświecie było dotąd tylko hipotezą. Ta wyjątkowość człowieka polega między innymi na zdolności kreacji i to na poziomie, który w opowiadaniu wyda się cudem, ale nastąpi w praktyce. Tu zacytuję mały fragment raportu z 27.12.2025 wspomnianej Kimberly:
W normalnych okolicznościach [jakie nastaną] każdy [organiczny] Homo sapiens może kontrolować własne cząstki pyłu [to określenie dotyczy subatomowych cząstek, które nas tworzą]. Możesz je przesuwać. Możesz się uleczyć. Możesz zdecydować, że chcesz być wyższy, niższy. Nie ma znaczenia, kim chcesz być. Możesz zdecydować, że chcesz kanapkę z pastrami, a jedna pojawia się w twojej dłoni. Kiedyś mogliśmy robić takie rzeczy cały czas. W innych miejscach omniversum nie było potrzeby pieniędzy. Wciąż nie ma potrzeby pieniędzy.  Pieniądze nie są potrzebne, bo każdy ma wszystko, czego chce, gdy bramy są otwarte i wszystko płynie [za sprawą Źródła]”.

Nie zacytuję więcej, by nie uznano mnie za wariata (jestem tu tylko posłańcem), ale to będzie owa dobra nowina do rozwinięcia w 2026 r.
Wyzwoleni z Matrixa ostatecznie otrzymamy klucze do królestwa Złotego Wieku… Czyż nie tak miało być wg różnych przepowiedni?

PS. Nawet jeśli przełom nie nastąpi tak szybko, to weź to jako promyk nadziei w te ponure dni schyłku 2025, że tak ostatecznie się stanie. A może jednak już w tym roku (!) otrzymamy dalszy impuls nadziei od KAG? Zaglądaj by sprawdzić.

Czytanie, pisanie, kolekcjonowanie…

zalety książki

Książki są jak towarzystwo,
które człowiek sobie dobiera.
Charles L.  Montesquieu

W końcu udało mi się zrobić kartotekę (bazę) domowej biblioteczki (o takim planie nadmieniłem kiedyś w Generalia i didaskalia,  gdzie wspomniałem też o swojej mini bibliotece poświęconej zdrowiu, ale jej już od lat nie aktualizuję). Wyszło na dziś 2335 pozycji z licznymi szczegółami (kategoria, ilość stron, wydawnictwo, ISBN itp.), przy czym okazało się, że pewne książki mamy w paru wydaniach.
Szereg książek rozdałem, ale przybywają nowe, więc to się zmienia.
Jakie to książki?
Stosunkowo najmniejszy udział ma literatura piękna, chociaż kochamy tę dobrą (jest zalew słabej). Nie tyle kupujemy co raczej pożyczamy, ponieważ z zasady rzadko wracamy do danego tytułu. Jakby z zasady by mieć za to czas na rzeczy, doświadczenia nowe. Ostatnio zacząłem zbierać poezję – w tym przypadku lubię spojrzeć na parę wierszy lub fraszek – dla czystej przyjemności i relaksu – to zabiera niewiele czasu. Niezależnie od planu wydania dwóch książek (jedna zaawansowana) zacząłem i ja pisać wiersze (jest pierwszy zbiorek 6 prób, a drugi w drodze).
Inaczej jest pod kątem kolekcjonowania książek, do których się wraca –  poradników, słowników rożnego rodzaju, przewodników i map, pozycji popularnonaukowych i fachowych, biografii, „białych kruków”, zbiorów anegdot lub złotych myśli oraz albumów. Te ostatnie, których mamy sporo, zarówno sprawiają radość przy oglądaniu jak i zdobią dom (bywają piękne).
Konieczność, a raczej chęć posiadania takiej bazy, wynikła z utraty panowania nad tym, co realnie jest w domu, czy się tylko tak wydaje (pamięć coraz słabsza). Zwłaszcza, że brakuje już miejsca i trudno jest ustalić z pamięci, czy coś faktycznie mamy. To jeszcze nie do końca załatwia sprawę porządku, ponieważ przydałoby się dodanie w bazie rubryki GDZIE co jest. A to z kolei kusi, by wszystko inaczej poustawiać – najlepiej zlokalizować tematycznie (tylko częściowo tak jest). To już praca fizyczna i potrzeba zakupu dodatkowego regału(ów), by książki nie leżały w stosach jedne na drugich… Tylko gdzie postawić te regały? POTRZEBNE JEST NOWE MIESZKANIE/DOM.
Tym bardziej, że do mojej bazy dołączę kiedyś wydawnictwa starsze – głęboko zagrzebane w piwnicy i na działce.

Jeszcze innym powodem tego indeksowania jest … fakt starzenia się i wielce możliwej sytuacji, że zostawię żonę/dzieci z bałaganem. Albo, że sytuacja skłoni nas do sprzedaży części zbioru, wtedy baza ułatwi sformułowanie oferty.

Przyjedzie potem kolej na zbiory czasopism, które nas interesowały w sensie kompletów tematycznych (całe roczniki). Niektóre niszowe i sięgające wiele lat wstecz. Niezależnie od subiektywnie odczuwanej ich wartości, ostatnio syn zaskoczył mnie tym, że nawet stare czasopisma komputerowe nabierają wartości w wymiernym sensie. Byłem zaskoczony, bo to już przebrzmiała technika, ale w tej dziadzinie widocznie „antykami” stają się właśnie materiały już sprzed np. 15 lat. Są na to amatorzy.
Niestety dużo takich czasopism już wcześniej wyrzuciłem na makulaturę…
To pokazuje, że stare nabiera wartości tak jak antyki w ogóle, vintage itp.

Podobnie warto spisać kilkaset płyt, a nawet starych taśm z nagraniami – tu może być kłopot ze sprawdzeniem czy te nagrana nie straciły dopuszczalnej jakości.

To wszystko wymaga sporej pracy (chociaż mam aplikacje które to częściowo ułatwiają), od której odwodzi mnie nie tylko „bieżączka” innych spraw, ale także ciągłe dalsze lektury, które przyciągają jak magnes. A przecież równie wciągające bywają ebooki oraz inne publikacje w sieci.
I coraz większa chęć pozostawienia po sobie śladu w … pisaniu. Duże plany, które realizuję ledwie w paru procentach. Setki przyczynków, nawet sprzed dekad,  do dalszej „obróbki” – tylko kiedy? A do tego dość częsta drobna publicystyka w serwisach społecznościowych – namiastka większych projektów oraz wyrażanie się.

Pozostając przy temacie czytania, wspominam moją Mamę, która do późnych swych lat pochłaniała średnio jedną książkę dziennie. Nie wiem jak to robiła, może to była słynna umiejętność „błyskawicznego czytania”, ale także i pasja.
Moja żona, zupełnie bez związku, podąża podobną drogą. Nie tak rekordowo, ale też czyta bardzo dużo, przy czym jest na bieżąco z tym, co mnie kręci mniej – polityka, tajemnice historii – w dużej mierze także przez lekturę czasopism. Jednym słowem – sawantka.
Tak więc rodzinnie – poprawiamy statystyki czytelnictwa.
Pewnym aspektem jest moja dodatkowa niszowa działalność w przywracaniu pamięci Stefana Garczyńskiego (1920-1993) – pisarza, publicysty, nauczyciela i niezwykłego człowieka … via dedykowana strona StefanGarczynski.pl.
Niestety, ostatnio przeszła dwie awarie i obecnie po ostatnim incydencie jeszcze nie działa w pełni poprawnie oraz straciłem dostęp do pulpitu administratora – mam nadzieję, że przejściowo, ale to wymaga kolejnej pracy. Tam zaszczepiłem kiedyś hasło Wspomóż czytelnictwo.
Smuci mnie, że młodsze pokolenie, także to nasze, ma mniejsze zrozumienie uroku książek drukowanych – to na wskroś pokolenie Internetu.

I na koniec – jeszcze duży zbór zdjęć. Robię ich wiele od lat cyfrowo i to w jakimś sensie jest zachowane, ale chodzi mi o archiwalia analogowe – zbierane przez trzy pokolenia.
Znam osoby, które na takiej bazie stworzyły ciekawe historie rodowe lub przyczynki do historii miasta, regionu lub po prostu historii powszechnej.
Aż takich ambicji nie mam, chociaż jestem nagabywany przez rodzinę na stworzenie jej historii jako nestor oraz autor opisu swego rodu (sięgający 1610 r.) oraz powiązań w serwisie Myheritage.pl
Cóż – bardziej obecnie kręci mnie przyszłość, bo tam spędzę resztę swego życia, a może być ciekawie…
Oj, za dużo na możliwości seniora, chyba że będę właśnie żył „na siłach” jeszcze wiele lat.

Życie w zakłamaniu

Oświecenia nie osiąga się przez tworzenie obrazów światła,
lecz przez uświadomienie sobie ciemności
.
Carl G. Jung

( https://youtu.be/HrgmTT2jqgE?si=EZdbaPjpt48H7ygQ )
Dziś nietypowo. I krótko (pomijając czas na obejrzenie filmu).
Polski film dokumentalny ODNAWIALNE ŹRÓDŁO PIENIĘDZY, którego nie chcieli pokazać w telewizji.
Zobacz, co dzieje się naprawdę za kulisami zielonej transformacji.
Setki miliardów euro na #wiatraki i #panele, tysiące stron strategii
klimatycznych, morze medialnych deklaracji o „czystej energii”…
A emisje #CO₂? Wciąż rosną. Przypadek?
Ten film to opowieść o realnych skutkach polityki #OZE.
O mieszkańcach wsi zdewastowanych przez inwestycje „proklimatyczne”.
O gigantycznych kosztach magazynów energii i elektryczności, której nie da się zmagazynować. O tym, że #atom jest wciąż blokowany – w imię ideologii, nie faktów.
O tym jak cofamy się do epoki kamienia łupanego, widząc jak i jakim kosztem to się odbywa w Afryce i innych miejscach.
Zobacz jak wiele kategorii wpisu pasuje do tej relacji!
Jest dużo szerszy kontekst zakłamania, np. klimat, postęp, ekologia i ekonomia. Co do energetyki w ogóle – pisałem o tym tu wielokrotnie, także w kontekście węgla, energetyki rozproszonej, energii geotermalnej itd. Kto ciekaw – znajdzie lokalną wyszukiwarką – nie wydłużam tego wpisu.
A o zakłamaniu – jeszcze więcej.
Dość!
Podaj dalej – zwłaszcza tym, którzy albo agitują za tym „ładem” albo go wdrażają.

Prawda o żywości i jej obecnej jakości

Oliwa sprawiedliwa.
Ale uważaj z olejami…

Wpis mógłby być bardzo długi, jak zasługuje na to jego tytuł, ale tekst możliwie ograniczę, natomiast Czytelnik zainteresowany tematem powinien jednak zarezerwować więcej czasu na odsłuchanie paru (przynajmniej) ważnych załączonych nagrań. W opisach filmów wykorzystałem częściowo te redakcyjne.
Gwiazdkami oznaczyłem odnośniki do dodatkowych informacji.

Afera z mlekiem SMILK
Po głośnym wywiadzie* prof. dr. hab. Grażyny Cichosz u Bogdana Rymanowskiego o „przekręcie żywieniowym” rozlała się fala paszkwili, donosów, krytycznych wypowiedzi i artykułów w mediach – zarówno pod adresem Rymanowskiego jak i pani profesor. (Podobny wywiad był i u J. Pospieszalskiego ***). O ile sprawa szkodliwej żywności była już wielokrotnie ujawniana, to milionowe zasięgi tych wywiadów zrobiły znaczący wyłom w mediach.
Jest to miejscami groteskowe, a jednocześnie głęboko szokujące, jak „medialni specjaliści” mający nikłą wiedzę w porównaniu do profesor z 55-letnim doświadczeniem w dziedzinie żywienia i dużym dorobkiem naukowym, próbują zdeprecjonować panią profesor i wiedzę jaką ona przekazuje. Co gorsza, sprowadza się to i do personalnego hejtu. Ci „specjaliści” miewają swoje kanały społecznościowe lub inne możliwości przekazu, które zwielokrotniają falę dezinformacji i de facto działają na szkodę społeczeństwa, chociaż występują pod sztandarem jego ochrony.
Także niektórzy lekarze, zwłaszcza młodszego pokolenia, dołączyli do tego niechlubnego chóru. Inni – jak np. Beata Makowska w wypowiedzi Co jako lekarka myślę o głośnym wywiadzie z prof. Cichosz i jej tezach? https://youtu.be/jsvg6p73yZM?si=gxVEwkvugSsXitHo 
broni panią profesor, a drobne nieporozumienia wytykane i podnoszone jako argumenty przez krytyków – objaśnia. Jako ciekawostkę przywołam wspomnianą tam książkę „Przypadkiem. Jak największe (niezamierzone) odkrycia zmieniły świat”. Pokazuje ona jak naukowcy i wynalazcy znajdowali często uznanie i sławę dopiero długo po zmasowanym na nich ataku, a nawet po śmierci. Myślę, że pani Cichosz już takie uznanie znajduje.

Nowszą formą ataku jest nagonka na mleko dla dzieci o nazwie Smilk, którego formuła jest zgodna z zaleceniami pani Cichosz i które rzekomo jest szkodliwe i „nie spełnia norm”. Mało kto wie jak w Polsce te normy są celowo ustawiane pod potrzeby interesu firm tłuszczowych. Powstały nawet inicjatywy poselskie by prokuratura (!) zajęła się panią profesor. I kto w tym przoduje?  Lewica, która jeszcze niedawno lansowała jedzenie zasuszonych owadów jako bezpieczne i skuteczne. Ta sama Lewica, która w 2020 roku usiłowała przepchać projekt ustawy karzącej więzieniem każdego dysydenta, który ośmiela się kwestionować kłamliwe narracje wokół Covid19. Troskliwe misie…

Zdrowe mleko modyfikowane? W Polsce to prawie nielegalne. Poniżej wywiad u Mateusza Ostręgi** (dietetyka) z producentem tego mleka Włodzimierzem Łusiakiem, twórcą marki SMILK.
https://youtu.be/Fw2YH9ALbxE?si=p-hdIRUdCKy3SPX- 
Opowiada on o brutalnej walce z urzędami i korporacjami, które robią wiele, by zniszczyć jego firmę.. Wywiad sprzed 4 miesięcy (czyli sprzed obecnej nagonki). Przykład na korupcję i to na szczeblu agend rządowych i ich medialnych sług, dla których zdrowie dzieci jest daleko za interesami firm, które zalewają rynek szkodliwymi produktami. Jest to też sprawa wiedzy, którą posiada wspomniana europejska prawdziwa guru mleczarstwa prof. dr hab. Grażyna Cichosz. Kiedy 2,7 miliona Polaków dowiaduje się o truciznach przemysłu żywnościowego, a profesor Cichosz nie zostawia suchej nitki na handlowej umowie z Mercosur, można się spodziewać, że przemysł nie puści tego płazem. Dlatego producent Smilku przez wiele lat jest nękany jak jakiś bandyta, a GIS, wtórując lobbystom przemysłu tłuszczowego kombinuje jak w tej sprawie oszukać Polaków wprowadzając lub podtrzymując niebezpieczne normy. A jednocześnie Smilk znajduje uznanie i wielu klientów w innych krajach Europy. Wg pana Łusiaka w Polsce jest łatwiej wyprodukować kokainę, niż zdrowe mleko dla niemowląt.

Szczególnie bulwersujące jest, że sprawa dotyczy zdrowia dzieci. Popularne produkty mleczne i nie tylko, które są dedykowane dzieciom, bardziej im szkodzą niż sprzyjają rozwojowi (fizycznemu i umysłowemu).
Temu poświęcona była niedawna konferencja „W Obronie Zdrowia Dzieci” .
W jednym z wykładów pt. Prawda o rynku żywnościowym prof. Grażyna Cichosz, ceniona ekspertka w dziedzinie mleczarstwa i bezpieczeństwa żywności z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego (UWM) w Olsztynie (obecnie już na emeryturze), odkrywa rzeczywistość rynku żywnościowego i jego wpływ na zdrowie dzieci. Prof. Cichosz, znana z krytyki szkodliwych dodatków w produktach spożywczych, omawia, jak współczesna żywność – w tym preparaty mlekozastępcze, przetworzone produkty dla niemowląt i dodatki chemiczne – może zagrażać rozwojowi i odporności najmłodszych. Opierając się na badaniach naukowych, ujawnia, jak przemysł spożywczy priorytetowo traktuje zysk kosztem zdrowia oraz jakie składniki w diecie dzieci mogą prowadzić do długoterminowych problemów zdrowotnych. Wiele z nich pojawia się obecnie także na wczesnym etapie. Dlaczego warto obejrzeć? Dla rodziców: Jak wybierać zdrową żywność dla dzieci i unikać pułapek przemysłu? Dla aktywistów pro-life: Ochrona życia to także ochrona zdrowia poprzez świadome żywienie. Dla wszystkich: Poznaj fakty o tym, co ląduje na talerzach Twojej rodziny! Prof. Cichosz, autorka licznych publikacji o prozdrowotnych właściwościach naturalnej żywności, apeluje o powrót do naturalnych, nieprzetworzonych produktów i edukację w zakresie świadomego żywienia. Ten wykład to prawdziwa kopalnia wiedzy dla każdego, komu zależy na zdrowiu dzieci. Data konferencji: 15 października 2025.

Jest wiele wypowiedzi pani profesor Cichosz o żywieniu – przywołam jedno – inny wywiad zatytułowany Sery twarde dbają o nasze zdrowie
https://youtu.be/4XVHuTwLiGQ?si=krAGiD4ioenhRw-h 
Prof. Grażyna Cichosz w wywiadzie podkreśla znaczenie serów dojrzewających oraz tłuszczu mlekowego jako źródeł unikalnych bioaktywnych składników, które pełnią kluczowe funkcje w organizmie człowieka. Zawierają one antyoksydanty rozpuszczalne w tłuszczach, takie jak witaminy A, D, E, K, oraz inne kojące substancje, których nie można zastąpić warzywami i owocami. Zmiana diety, polegająca na ograniczeniu tłuszczów zwierzęcych na rzecz olejów roślinnych i margaryn, spowodowała znaczący spadek spożycia tych ważnych składników. Prof. Cichosz zwraca uwagę na pozytywne właściwości nasyconych kwasów tłuszczowych i cholesterolu, które, mimo powszechnych negatywnych skojarzeń, również wykazują działanie prozdrowotne. Niebagatelnym składnikiem jest kwas linolowy, mający znacznie wyższą aktywność antyoksydacyjną niż tradycyjny alfa-tokoferol (witamina E). Ponadto lipidy eterowe, wykazujące właściwości wspierające działanie makrofagów, odgrywają rolę w rozpoznawaniu komórek nowotworowych. Profesor podkreśla, że sery dojrzewające są najlepszym źródłem wapnia, a ich regularne spożycie może znacząco wpłynąć na zdrowie, m.in. regulując ciśnienie krwi i zmniejszając ryzyko miażdżycy oraz nowotworów. Wskazuje, że najnowsze badania udowadniają, iż spożycie odtłuszczonych produktów mlecznych jest związane z wyższym ryzykiem tych schorzeń, podczas gdy pełnotłuste produkty nie wykazują takich korelacji. Podaje różne przykłady dużego wzrostu anomalii rozwoju i chorób na tle braków żywieniowych. Zauważa również, że w Polsce spożycie wapnia nie pokrywa zapotrzebowania, co negatywnie wpływa na zdrowie społeczeństwa. Ważne jest zrozumienie metabolizmu wapnia, który nie szkodzi naczyniom krwionośnych pod warunkiem jednoczesnego dostarczania witaminy K2. Cichosz apeluje o zwiększenie świadomości zdrowotnej i znaczenia produktów mleczarskich, które zawierają cenne składniki odżywcze, a także podkreśla, że zmiany w diecie muszą towarzyszyć również wyższe zarobki konsumentów, aby mogły przekładać się na poprawę zdrowia publicznego. Na zakończenie, prof. Cichosz zwraca uwagę na potrzebę wspierania produkcji i konsumpcji pełnotłustych produktów mleczarskich oraz zwalczania przekonań owych na temat ich wpływu na zdrowie dla lepszej przyszłości polskiego społeczeństwa.
W wymienionych wypowiedziach przewija się zagadnienie cholesterolu, który jest powszechnie wskazywany jako jeden z wrogów zdrowia. Jest to kolejne wielkie zakłamanie, które od lat nazywam mitem cholesterolowym (materiałów o tym jest już dostatecznie dużo).
Nie rozwijając tutaj tego podtematu (bo to tylko jedno z takich „sztandarowych” narzędzi ogłupiania ludzi w imię interesów farmacji i podporządkowanej jej medycyny) odsyłam do ważnej książki „Cholesterol, naukowe kłamstwo”  autorstwa duńskiego lekarza i naukowca Uffe Ravnskov’a z 1996 r. (w Polsce 2009). 300 stron dowodów. Ale prawda nie dociera do przeważającej części lekarzy i dietetyków, co pogłębia problemy zdrowotne w społeczeństwie.

Czy we wszystkim zgadzam się z profesor G. Cichosz?
Takie sformułowanie może być potraktowane jako niepoważne przy porównaniu wiedzy Jej i mojej. Jednak moje wątpliwość budzi spożywanie mleka przez osoby dorosłe, o czym parokrotnie pisałem kiedyś (dawno) na innym blogu. Wiadomo, że jest potrzebne oseskom – zarówno cielęcym jak i ludzkim dzieciom, natomiast później zwierzęta i ludzie mleko na ogół źle tolerują. Tym bardziej, że mamy w handlu przeważnie do czynienia z produktami mlekopodobnymi – pasteryzacja, dodatki itd. znacznie zmieniają oryginalne własności mleka. W przypadku ludzi zaleca się produkty fermentowane na bazie mleka.
Ale… może moja wiedza z tamtych czasów była niedokładna. Albo nie zrozumiałem, co pani Cichosz mówi o żywieniu dorosłych mlekiem.  Nie chcę tego tutaj rozważać, bo skupiam się na wspomnianej aferze, która – jak się okazało, ma wiele wymiarów.

PS. nie reklamuję SMILK, chociaż w świetle powyższych informacji zasługiwałoby na to.


Pożegnanie Nexusa

Najwięcej błędów popełnia się wówczas,
gdy stosuje się dokładnie do przepisów
.
Marie Antoine Careme

Numer 164 dwumiesięcznika Nexus był ostatnim w jego 28-letniej historii.
Szkoda! Bodajże jedyne wydawnictwo drukowane działające wg przesłania:

„Ludzkość przeżywa  obecnie okres ogromnych przemian. Mając to na uwadze NEXUS stara się docierać do trudno dostępnych informacji, które mogłyby pomóc ludziom w pokonywaniu związanych z nim trudności. Nexus nie jest związany z żadnym ruchem religijnym, filozoficznym, polityczną ideologią oraz organizacją”

Na okładce mamy hasła dotyczące przeważającej tematyki:
*Zdrowie  *Zagadki przeszłości  *Przemilczane fakty i zdarzenia  *Ukrywane technologie  *Parapsychologia  *Konspiracje  *UFO.
Artykuły Nexusa były często odważne, otwierające oczy, dawały do myślenia.

Czytałem ten periodyk prawie od jego początku, mam dużo egzemplarzy, w tym i te, które można uważać za cenne materiały archiwalne.
O tym wydawnictwie pisałem tu kiedyś by przybliżyć moim czytelnikom charakter Nexusa na przykładzie wybranego numeru – patrz Nexus- Nowe czasy.

Redaktor naczelny i właściciel – Ryszard Z. Fiejtek żegna się ze swoimi czytelnikami w ostatnim „wstępniaku” dając im szczyptę nadziei w ten sposób:

… Złożyliśmy jednemu z większych od nas wydawców propozycję przejęcia od nas pałeczki i kontynuowania wydawania tego dwumiesięcznika, ale do chwili pisania tego tekstu żadne decyzje w tej sprawie nie zostały przezeń podjęte.

Oryginalna, australijska, edycja tego pisma nadal się ukazuje i jeszcze przez wiele lat będzie wydawana, jeśli na świecie nie wydarzy się nic takiego, co by to uniemożliwiło. Jeśli nikt nie podejmie się dalszego wydawania polskiej edycji Nexusa, mam dla tych, którzy z różnych powodów nie znają języka angielskiego, pewną pociechę: w internecie dostępne są programy, które tłumaczą teksty z języka angielskiego na polski. Nie są one doskonałe, ale pozwalają zrozumieć sens tekstu. Wystarczy wejść na stronę www.nexusmagazine.com i kliknąć na „Current Issue” (Bieżący numer), a potem skopiować tekst do programu tłumaczącego. W ten sposób można nadal czytać artykuły z Nexusa.

Część osób pytała, co będzie z artykułami z Nexusa, które znajdują się na stronie www.kontestator.eu. Wyjaśniam zatem, że będą one dostępne przez dłuższy czas i zostaną w niedługim czasie uzupełnione do niniejszego numeru włącznie (obecnie są do 137 numeru). Nie wiem tylko, czy pozostaną pod tym adresem internetowym, czy zostaną przeniesione pod adres www.ufo.com.pl *, do którego jestem z pewnych względów przywiązany. Tak czy inaczej proszę szukać ich pod jednym z tych dwóch adresów.

Jednocześnie informuje:
Jeśli ktoś z czytelników myśli o zakupie wcześniejszych numerów Nexusa i z jakichś powodów odkłada to na później, proszę się pośpieszyć, ponieważ wraz z zakończeniem wydawania polskiej edycji Nexusa, w styczniu następnego roku zamknięta zostanie również Agencja Nolpress i jej sklep internetowy. Ta uwaga dotyczy również książek, które mamy w naszej ofercie.
—-
Jeszcze fragment z pożegnalnego przesłania:
Mamy nadzieję, że niezależnie od dalszych losów polskiej edycji Nexusa, nasza praca nie poszła na marne i że przyczyniliśmy się do wzrostu świadomości i wiedzy naszych Czytelników. Życzymy Wam wszystkiego najlepszego i mamy nadzieję, że będziecie kontynuować swoją podróż ku prawdzie, niezależnie od tego, gdzie Was ona zaprowadzi.


A ja to posyłam dalej, bo warto skorzystać z tej okazji oraz ewentualnie kontynuować poznawanie tych fascynujących spraw poprzez zaproponowane możliwości.
Dziękuję Redakcji z tyle lat pracy na niwie niezależnej wiedzy oraz mniej popularnych hipotez. Warto zauważyć, że wiele z nich potwierdziło się, a te które jeszcze wydają się fantazją, może też mają podobne szanse, a przynajmniej rozwijają wyobraźnię.

Na koniec
Spis treści ostatniego numeru

WIEŚCI Z GLOBALNEJ WIOSKI

Przegląd wiadomości, których zapewne nie czytaliście.

Tomasz Fiedoruk

MATRYCA RZECZYWISTOŚCI – CIA ODKRYWA KOD
PROGRAMOWANIA WSZECHŚWIATA

Fizycy coraz śmielej mówią, że materialność rzeczywistości, w której żyjemy, jest iluzją, popierając ten pogląd ustaleniami fizyki kwantowej. Część z nich twierdzi także, że osnową czasoprzestrzeni jest informacja. Jak doniosła jest to teza, świadczy niedawno odtajniony dokument CIA z roku 1983 dowodzący poważnego zainteresowania i praktycznego wykorzystania tej wiedzy przez tę agencję w jej tajnych operacjach.

Trevor Ward

ZAGROŻONE DEPOZYTY

Napięta sytuacja na świecie i spowodowana nią groźba upadku globalnego systemu finansowego opartego na pieniądzu fiducjarnym i długu sprawia, że przechowywanie pieniędzy w bankach nie jest bezpieczne. Wynika to z nieuczciwych praktyk, które w celu zapewnienia funkcjonowania systemu płatności chronią jedynie organy regulacyjne i podmioty podlegające regulacji, a nie klientów.

Dr Greg Fredericks

LUMBROKINAZA SUPERENZYM

Coraz liczniejsze zaburzenia układu sercowo-naczyniowego będące następstwem szczepień przeciwko COVID-19 objawiające się najczęściej powstawaniem skrzepów krwi i zapaleniem mięśnia sercowego mogą być z powodzeniem leczone za pomocą terapii wykorzystującej enzym lumbrokinazę pozyskiwany z dżdżownic, co wykazały liczne badania.

Dr Machias Meier

POKONAĆ CHOROBY PRZEWLEKŁE

Obecnie coraz trudniej znaleźć lekarza, który potrafi ustalić przyczynę choroby swojego pacjenta, bazując na na wiedzy wyniesionej ze studiów na uczelni medycznej, przez co oferowane przezeń leczenie sprowadza sic do tłumienia objawów. Wyjściem z tej sytuacji bywa poszukiwanie ratunku w poradnikach lub u lekarzy, którzy w swojej praktyce korzystają również z medycyny naturalniej i nnych niekonwencjonalnych metod.

NAUKA: przegląd interesujących nowinek ze świata nauki

W tym numerze Jean de Climont przedstawia krótkie podsumowanie nierozwiązanych problemów, z których wiele dotyczy samych podstaw. Zostały one ujawnione przez laureata Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, profesora Alaina Aspecta, który zaznacza, że nie jest to lista wyczerpująca.

Brian Bray

NA TROPIE PRAWDY O ATLANTYDZIE

Opisana w dialogu Timajos Platona Atlantyda jest po dziś dzień przedmiotem licznych kontrowersji w kwestii jej istnienia. Te kontrowersje wynikają nie tylko z rozbieżności czasowych rożnych zdarzeń opisanych w Timajosie, ale również z powodu znanych błędów interpretacyjnych w jego tłumaczeniu oraz fałszerstw popełnionych przez średniowiecznych uczonych.

16 UKRZYŻOWANYCH ZBAWICIELI ŚWIATA

Wbrew temu, co sądzi większość ludzi, Jezus Chrystus nie był jedynym zbawicielem w dziejach świata, bowiem na długo przed nim, przed naszą erą, żyło na Ziemi co najmniej szesnastu innych mistrzów duchowych, którzy tak jak on urodzili się 25 grudnia w następstwie niepokalanego poczęcia, uzdrawiali chorych, dokonywali cudów, głosili miłość, zostali ukrzyżowani i trzy dni później zmartwychwstali.

Mireille Thibault

POLIMORFY – LEGENDA I NAUKA

Mity i legendy wielu kultur na całym świecie pełne są opowieści o polimorficznych istotach będących hybrydami rożnych gatunków, stworzeniach potrafiących zmieniać swój kształt, skinwalkerach i innych. Ich pochodzenie wciąż jest nieznane, zaś naukowcy, którzy dopuszczają ich istnienie, starają się wyjaśnić ten fenomen w typowy dla siebie sposób nieznanymi chorobami.

STREFA MROKU: zagadki z pogranicza rzeczywistości

Nowe odkrycia naukowe sugerują, że w początkowym okresie istnienia Ziemi doszło do zderzenia planet, które może być wyjaśnieniem powstania na niej życia oraz Księżyca, a także zamarznięcia Marsa, który przed tym katastroficznym wydarzeniem obfitował w ogromne ilości wody.

POWIEDZ SWOIM PRZYJACIOŁOM O „NEXUSIE”!

KSIĘGARNIA: www.nexus.media.pl
—-
* Obecnie (chwilowo?) ten link nie działa. Wskazane miejsce nawiązuje do innego wydawnictwa R. Z. Fiejtka poświęconemu zjawisku UFO. To był czas gdy w Polsce na ten temat nie było prawie żadnych publikacji, a w „UFO” temat był analizowany pod wieloma kątami i obszernie – czerpiąc z informacji światowych oraz polskich obserwacji. Mam wiele archiwalnych numerów, niestety przez zalanie piwnicy [w mieszkaniu już nie mieszczę książek i czasopism 🙂 ] część z nich w sporym stopniu została uszkodzona.

Telewizja

Telewizja kłamie

Biedni mają duże telewizory,
a bogaci duże biblioteki.
Jim Rohn

O telewizji i mediach pisałem lub wzmiankowałem tutaj parokrotnie. Wybacz Czytelniku, że miejscami będę odsyłał do tamtych wpisów (a i tak tylko do części z nich), by tutaj nie powiększać objętości tego artykułu. Dodam też, że przedstawiam swoje subiektywne poglądy, które nie muszą się podobać innym.
To jest mój blog, na którym jest możliwość dyskusji poprzez komentarze.
Nawiązując do motta – nie jestem bogaty, ale mam dużą bibliotekę. Nie obrażam tych z dużymi telewizorami, być może miałbym też duży, ale nie jest mi to potrzebne.

Spotykam wypowiedzi w których ludzie epatują tym, że „w ogóle” nie oglądają telewizji, że od lat nie mają telewizora, a nawet dość apodyktycznie pouczają „wyrzuć telewizor!”
Jednocześnie oceniają en block jaka to telewizja jest zła.
Nie wiem zatem skąd mają taką wiedzę, chyba że to ślad jakiegoś urazu z przeszłości, powtarzanie opinii zasłyszanych lub wniosek (generalnie słuszny), że telewizja ogłupia ludzi i nie niesie nic dobrego.

Ja mało śledzę telewizję, bo mi żal czasu traconego na bzdury i mam awersję wobec propagandy, kłamstw i szmiry. Jednak moje biurko, przy którym najczęściej pracuję, jest w zaułku „salonu” gdzie jest telewizor i gdy inny domownik ogląda jakiś program, to jednym uchem lub okiem dociera do mnie to, co jest nadawane. Są też audycje, które oglądam sam lub z żoną.
Zatem wydaje mi się, że mogę co nieco o telewizji powiedzieć, chociaż absolutnie nie jestem znawcą tematu.
Mogę się zgodzić, że telewizja opanowała świadomość ludzi w procesie który trwa już od dziesięcioleci. W ogóle – żyjemy w świecie obrazkowym, do którego dołącza spora część Internetu, zwłaszcza takie serwisy jak Instagram lub Youtube oraz przeglądanie treści na smartfonach i podobnych urządzeniach.
A tam moda, pindrzenie się ćwierć lub półinteligetnych „celebrytów”, „influencerów” (wg ich własnego przekonania) i mocny zjazd w dół inteligentnego, wartościowego przekazu. A mimo to, a może dlatego – audytorium rośnie.

Reasumując ten fragment – uważam owo przechwalanie się nie oglądaniem telewizji za… głupie.
To jednak jest medium informacyjne w szerokim sensie (publicystyka, reportaże, doniesienia ze świata, filmy przyrodnicze, geograficzne, historyczne, audycje muzyczne, świat sztuki, nauki i techniki itd.). Oczywiście są to materiały nierównej jakości – często słabej, często wręcz szkodliwe, ale widz może/powinien to rozróżniać i odpowiednio wybierać.
I tak robię. A szczególnie trzeba uważać na wpływ telewizji na dzieci.
Ludzie są różni – jak i wiedza i kultura. Niektórzy ulegają zalewowi seriali – one wciągają. Unikam, a nawet wykluczam, bo to nie tylko złodziej czasu, ale wariantowanie niemal tych samych tematów (czy to się ludziom jeszcze nie „przejadło”?), często niska jakość tematyczna, scenariuszy i aktorska.

W krótkim przeglądzie paru popularnych kanałów (telewizji naziemnej – inne mają wg mnie złą proporcję jakość/cena, a ponadto nie miałbym czasu tego oglądać), wymienię:

Polsat

„Najbardziej wiarygodna telewizja” – trzeba przyznać, że i tak wyróżniająca się względnym zrównoważeniem informacji. Dla mnie gwiazdą na bardzo przeciętnym firmamencie komentatorów jest Bogdan Rymanowski, który ma też własny kanał z wywiadami – przypomina mi emancypację Carlsona Tuckera, ale … jest lepszy. Natomiast Polsat zaprasza do wywiadów także przestępców i kłamców. I nie wygląda na to, by ich w ten sposób demaskować.
Ale wszyscy to robią, a nawet niektóre telewizje są jak ich własność. Są kupione reklamami i przez sponsorów. Reklamy są w ogóle zmorą na wielu kanałach dla oglądających. Żartowano na 30-lecie Polsatu, że w tym było 15 lat na reklamy.

TVN – nie oglądam wcale (uraz na podstawie ilości kłamstw i skłonności do narracji antypolskiej), chyba że czasem powiązane kanały przyrodnicze, niektóre rozrywkowe.

Wspomnę wpis Oblicza blamażu mediów i polityków, gdzie wskazałem na wycinek zagadnienia na przykładzie relacjonowania przebiegu wyborów w USA w 2020 r. Było o typowych zjawiskach występujących nie tylko w Ameryce ale i u nas: oszukiwanie, niekompetencja, brak profesjonalizmu i tendencyjność. Wszystko to służy brudnej walce politycznej, w tym ideologicznej, i ma niewiele wspólnego z rzetelnym (obiektywnym) dziennikarstwem. Widać podwójne standardy etyczne i w percepcji zjawisk.
Podobnie w kwestiach „epidemii” Covid i w ogóle jakby zaprzedanie jednej medycznej (fałszywej) narracji – to osobny temat, którego nie będę tu rozgrzebywał, bo napisano o tym dużo gdzie indziej, także na tym blogu, np. w Cenzura + oraz w Manipulacja .

Dawne hasło „telewizja kłamie” jest wciąż aktualne. Zadziwia to, że nawet prognozy pogody często są błędne – widać to w różnicy pomiędzy stacjami, a także w rzeczywistości – nawet następnego dnia po prognozie.
O cenzurze i narracyjnej stronniczości piszę tam więcej, ale nie o tym głownie jest ten wpis. Zatem tylko jeden więcej cytat „…nikt nie usuwa zalewu reklam medykamentów w mediach, pomimo że w większości są kłamstwami (na przywołanej stronie mam bardzo dużo wpisów o kłamstwach medycznych i farmaceutycznych)”. Skoro o zdrowiu, to dodatkowo – długie oglądanie telewizji czy wpatrywanie się w smartfon – jest niezdrowe dla oczu, potrafi oddziaływać na układ nerwowy (nie tylko chodzi o stres), a także odciąga ludzi od ruchu, który dla zdrowia jest bardzo ważny. 

Wracając do szerszego obrazu – przy tej okazji trzeba przypomnieć, że większość mediów w Polsce jest kapitałowo i programowo w niepolskich rękach. Jest to swoisty skandal, nawet z tezą, że jest to obce narzędzie politycznej i ideologicznej dywersji, którego jakoś kolejne władze nie umieją lub nie chcą usunąć. Bywało, że politycy deklarowali iść w kierunku repolonizacji mediów, bo Polska jest światowym ewenementem – nigdzie obce wpływy nie mają tak wysokiego udziału na lokalnym rynku medialnym (w tym też prasa). Tu jednak ważna uwaga – źle by było gdyby miało to oznaczać państwowy monopol – trzeba się równie silnie bić o lokalne, także prywatne, polskie co do kapitału i narracji podmioty, nawet te małe.

TVP – „media narodowe”, z misją, co jednak zostało zepsute przez każdą władzę. Merytorycznie – vide propagandowe do bólu programy informacyjne z PiS (także radiowe) i co do poziomu rozrywki jak za dyrektoriatu Kurskiego. Niestety obecnie jest podobnie, jeśli miejscami nie gorzej, tylko w drugą stronę. To nie jest już telewizja publiczna.

O ile TVP ma (miało) ciekawe programy dedykowane kulturze i historii (TVP Historia i TVP Kultura), także czasami świetne programy z BBC – przyrodnicze, historyczne, to w podstawowym przekazie zauważam znaczne obniżenie poziomu innych programów, w tym kabaretowych – był okres kiedy prawie brakowało aluzji politycznych, inteligentnej krytyki, natomiast jest coraz więcej hołubienia prymitywnego luddyzmu a nawet prostactwa. Podobnie w innych telewizjach. Wygląda na to, że twórcy kabaretowi (z małymi wyjątkami) nie mają dawniejszej odwagi – zastraszeni cenzurą, a może powodowani autocenzurą?
Co do programów satyrycznych, to w TVP mamy teraz „Polskie Kwiatki” jakby na miejsce „W tyle wizji”. Ten starszy program miał spore przegięcie propagandowe, chociaż potrafił wskazywać celnie niektóre nieprawidłowości. Ten nowy ma oryginalną formę i jest dość błyskotliwy, ale bywa jeszcze bardziej stronniczy i zjadliwy, co zdobywa niezrozumiały dla mnie aplauz komentujących via sms-y. Przykładowo byłem (nie tylko ja) bardzo zniesmaczony przytakiwaniem przez dwie panie prowadzące wypowiedziom Marcina Gortata, gdy wylewał fekalia na kandydata prezydenckiego Karola Nawrockiego, nazywając go bandytą, sutenerem, niemal mordercą i kimś kto nawet nie mógłby być jego sąsiadem. Było więcej popisów – mało sportowych.
I nie tylko to mnie zraża, bo np. sympatie lewackie też tam często goszczą.

Pomijam kontrowersje związane z siłowym przejęciem telewizji przez nowe władze. To gorszący i prawdopodobnie nie zakończony proces, zobaczymy jak się skończy…

Chociaż mam poglądy prawicowe i z tego względu podobno powinienem oglądać kanał Republika, to tego nie robię, tym bardziej, że usadowili się tam niektórzy skompromitowani „dziennikarze”.
Ujmuję w cudzysłów, ponieważ ten zawód zszedł na psy – to posłuszni funkcjonariusze swoich stacji, szefów i przekonań politycznych, którzy przestali odróżniać swoją profesję od publicystyki. IMO, dziennikarz relacjonuje a nie ocenia.
W wywiadach nie narzuca odpowiedzi, nie przerywa drugiej stronie i nie obraża. Ma prawo zadać niewygodne i odważne pytania, ale nie komentuje krytycznie na gorąco odpowiedzi.
Może oczywiście mieć swoje poglądy, ale te niech zostawi dyskusji w jakimś panelu lub jako stanowisko w felietonie publicystycznym. Niestety te panele dyskusyjne często stają się miejscem wzajemnych połajanek, insynuacji, realizują scenariusz „kto komu”, wyciągane są brudy i argumenty ad personam, bywa że  nie mające nic wspólnego z tematem, często nie proponują rozwiązań, tylko pogłębiają chaos i akcentują imposybilizm…
Uderza też to, jak w argumentacji zakłada się, że widzowie są głupi i że nie pamiętają jak dana osoba czy partia jakiś czas temu przyjmowała całkiem inne stanowisko niż obecnie.
Istnieje powiedzenie „gadające głowy”. Dla mnie – męczące, jak kiedyś to ująłem w wierszyku
UCIEKAM

Za dużo szumu
gadają i gadają
tysiące głosów
coś wieszczy
żony wciąż gadają
i mężowie też
już wolałem jak radio
trzeszczy.

Gadają z trybun
gadają w telewizorze
o, Boże!

Uciekłem do lasu
– wreszcie.

Telewizja ojca Rydzyka i jego radio (abstrahując od niego samego wobec pewnych zastrzeżeń) charakteryzują się dobrym warsztatem i dziennikarstwem. Bardzo rzadko oglądam/słucham, bo nie jestem „kościółkowy”, ale sposób prowadzenia np. „Rozmów niedokończonych” może być podawany jako wzór – prowadzący nie przerywa gościom (często ciekawym), mają oni praktycznie nieograniczony czas na wypowiedź, zachowana jest pełna kultura…
To prawdopodobnie wynik standardów, jakie są nauczane w Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Niezależnie od nazw i właścicieli kanałów telewizyjnych pewne zjawiska są wspólne.
Parę przykładów.

W prime time – głównie strzelanki, przemoc, kryminały, horrory, ogłupiacze i tania sensacja, a programy, które są/mogą być wartościowe, spychane są na późne godziny, lub takie, kiedy mało kto może je oglądać.

Niektóre programy są po prostu głupie, jak np. Zakupy w ciemno (co to komu daje i kto to ogląda?), inne jak np. Damy i wieśniaczki są karykaturą – czy realizatorzy nie mają pojęcie o damach, czy też celowo chcą pokazać kontrast między kimś, kto wykazuje ludzkie cechy, a pustką owych „dam” (co może być interesujące)?

Częste powtórki oraz przekazywanie danych programów do innej stacji (ostatnio np. Polsat przejął szereg takich produkcji).
Mecze piłki nożnej w TVP1 gdy jednocześnie można zobaczyć to na TVP Sport i jeszcze gdzie indziej. Po co?

Wrócę do sprawy reklam. Niektórym dziwię się bardzo, np. jakiś program jest przerywany bo leci po raz n-ty ogólna reklama Żabki, jakby takiego sklepu nikt nie znał, a przecież jest na „każdym rogu” miasta. Albo o zainwestowaniu w nowy punkt Żabki z obietnicą 30 tysięcy złotych przychodu miesięcznie, ale … przychód to nie zysk.
Albo reklama papieru toaletowego, jakby trzeba było zachęcać do zakupu, który i tak każda rodzina dokonuje.
Reklama piwa jest wszechobecna, gdy jednocześnie „walczy się” z alkoholem – hipokryzja. Ogólnie w reklamowaniu rzeczy szkodliwych, co kosztuje zleceniodawców (przez co produkty są droższe),  jest też koszt uszczerbku zdrowia po stronie klienta.
Reblogowałem kiedyś materiał pt.

Manipulacja medialna i społeczeństwo dezinformacyjne – bariery w komunikowaniu w sprawie suplementów i szczepionek 

Techniki przekazu, w tym reklamy i agitacje polityczne, wykorzystują przekaz podprogowy – niebezpieczne, ale dla zleceniodawców – korzystne.
Osobnym zagadnieniem jest coraz większe wykorzystywanie narzędzi AI, co potrafi jeszcze bardziej zafałszować rzeczywisty obraz świata, podstawić fikcyjne wydarzenia i osoby, przeinaczyć wypowiedzi, stworzyć nie istniejące „dowody” – czy to pod cele mocodawców, czy nawet dla żartu. W tych różnych sytuacjach mniej wprawiony widz może jeszcze bardziej niż dotychczas ślepo wierzyć ekranowi.

W reakcji do tej zapaści i upolitycznienia oficjalnych mediów powstają mniej lub bardziej niezależne serwisy pretendujące do uświadamiania społeczeństwa „jak jest”. Zasadą jest, lub powinno być, utrzymywanie się tylko z datków widzów, nie przyjmowanie reklam i brak powiązań z partiami i politycznymi sponsorami. Takich serwisów jest już sporo – zarówno w formacie telewizji jak i serwisów czysto internetowych. Większość tych na Youtube zbiera datki od widzów, ale to jeszcze oczywiście nie musi oznaczać, że są niezależne.
Nie będę wymieniał przykładów, chociaż zwróciłbym uwagę na te, które zrezygnowały z darowizn i monetyzacji. Może to być znakiem niezależności, ale … także przeciwnie – gdy mają finansowanie ukryte.

Wg Kimberly Goguen z Global Intelligence Agency – wszystkie ważniejsze informacje światowe w sferze szeroko pojętej polityki są podporządkowane agencjom informacyjnym, a te w piętrowej hierarchii zależności biorą informacje z „góry”. To monopol(e) telewizyjne w posiadaniu międzynarodowych korporacji związanych z władzą światową – ukrytą lub mało znaną większości społeczeństwa.
Czasem można wykazać nawet czytanie tych samych ustalonych skryptów w różnych serwisach i to na całym świecie. Dobrym przykładem była i jest narracja w sprawie C19.
Goguen tworzy inny model w swoim projekcie UnitedNetwork News (UNN), obecnie pod adresem
www. UnitedNetwork.earth, wg założeń:
– nie być związanym z żadną centralą medialną zarówno informacyjnie jak i finansowo
– bez reklam w wiadomościach (ew. autopromocja)
– tworzyć tylko własne treści
– wykorzystywać w tym celu własnych korespondentów nazywanych tam informatorami terenowymi; są to zwykli ludzie z danego terenu (na całym świecie) – lokalni świadkowie wydarzeń oraz chętni dzielenia się miejscowymi ciekawostkami i warunkami życia. To amatorzy po krótkim kursie technicznym – jak mówić do kamery (telefonu), przekazać raport itp. – patrz About Field Messengers – United Network News – Real People Reporting Real News .
W ten sposób powstaje globalna telewizja oddolna. Kimberly A. Goguen wróży, że taka może być (a nawet powinna) przyszłość mediów – w pełni obywatelskich.

Cuda

Są tylko dwa sposoby przejścia przez życie.
Jeden, jakby nic nie było cudem,
i drugi, jakby wszystko było cudem.

Albert Einstein

Porywam się na bardzo duży temat, ale postaram się ująć to możliwie lapidarnie (korzystając z licznych odwołań do dodatkowych materiałów).

Gdy mówimy „cuda”, to często wskazujemy te, o których mówią religie, bo w swoich pismach i obrządkach przywołują cudowne wydarzenia, które świadczą też o siłach nadprzyrodzonych.

Nie ujmując tej sakralnej stronie cudów, nie zapominajmy, że niektóre tajemnicze zdarzenia obwołane cudami przed setkami czy tysiącami lat były wtedy niewytłumaczalne inaczej. Dziś, dzięki nauce wiemy, że tak było bo nie poznano jeszcze wówczas pewnych praw fizyki i biologii.
Jednak nawet dziś wiele takich cudów nie rozumiemy naukowo – mimo całego arsenału narzędzi badawczych i bogactwa wiedzy. Także Kościół nie jest skory wiele rzekomych cudów uznawać oficjalnie – wymaga to długiego i starannego procesu weryfikacji.
Nie chodzi też tylko o te przypadki, które są przedmiotem takich formalnych działań – mamy tysiące relacji ludzi, którzy interpretują pewne zdarzenia ze swojego życia jako cudowne.
I w wielu przypadkach rzeczywiście tak to wygląda. O tym jeszcze będzie dalej.

Chociaż nie zamierzam tutaj rozważać głównie tego religijnego aspektu, to jednocześnie nie sposób go pominąć. Zatem poniżej daję krótki przegląd pozycji literatury polskiej lub wydanej w Polsce, która się tym zajmuje. Mam spore dossier na ten temat, ale tutaj go skrócę.

Skupię się zatem na współczesnych publikacjach, które analizują cuda z przekonaniem o ich realności, w kontekście głównie chrześcijańskim, ze względu na dominujący udział w literaturze, ale też z uwzględnieniem naukowego lub filozoficznego podejścia, które nie odrzuca zjawiska cudów. Oto parę przykładów (niektóre z tych publikacji mam).

1. „Cuda” – Janusz Pyda OP (2022, Wydawnictwo W Drodze). Książka dogłębnie analizuje fenomen cudów w kontekście chrześcijańskim. Autor odpowiada na pytania: czym jest cud, dlaczego Jezus dokonywał cudów i jak odróżnić cuda od magii. Publikacja jest przystępna, ale opiera się na solidnych podstawach teologicznych, łącząc refleksję filozoficzną z wiarą. (https://wdrodze.pl/produkt/cuda/ )

2. „Porozmawiajmy o cudach” – Patrick Theillier (2006, Wydawnictwo Księży Marianów). Autor, lekarz i dyrektor Biura Medycznego w Lourdes, analizuje cuda uzdrowień (fizycznych i duchowych) zgłaszanych w sanktuarium. Książka łączy perspektywę medyczną z wiarą, prezentując świadectwa i chrześcijańskie rozumienie cudów. (https://nauka.wiara.pl/doc/469926.czy-zdarzaja-sie-jeszcze-cuda )

3. „Kurs cudów” (tomy 1–3) – Helen Schucman (wydanie polskie, np. 2010, Fundacja Inner Peace). Monumentalne (ponad 1100 stron) dzieło duchowe, które przedstawia system myślowy oparty na miłości i przebaczeniu, traktując cuda jako naturalny element rzeczywistości duchowej. Choć nie jest to publikacja stricte akademicka, jest uznawana za kluczową w duchowości współczesnej. (https://www.ceneo.pl/63583067 )

4. „Kurs cudów w praktyce. Zmień życie najprościej jak to możliwe” – Alan Cohen (wydanie polskie, np. Studio Astropsychologii). Przystępna interpretacja „Kursu cudów” Schucman, skupiająca się na praktycznym zastosowaniu idei cudów w życiu. Książka jest popularna wśród osób zainteresowanych duchowością New Age, ale zakorzeniona w chrześcijańskich ideach (https://sensus.pl/ksiazki/kurs-cudow-w-praktyce-zmien-zycie-najprosciej-jak-to-mozliwe-alan-cohen%2Ce_0dq2.htm )

5. „Nauka i Opatrzność. Interakcja Boga ze światem” – Michael J. Dodds OP (2008, Wydawnictwo WAM). Fragmenty tej książki (np. rozdział o cudach) analizują możliwość cudów w kontekście filozofii i teologii. Autor, dominikanin, rozważa, jak Bóg może działać w świecie, nie naruszając praw natury, co jest zgodne z myślą św. Tomasza z Akwinu. (https://nauka.wiara.pl/doc/469975.Cuda )

6. „Cuda z nieba. Nadzwyczajna historia Annabel Beam” – Christy Wilson Beam (wydanie polskie, np. 2015). Autobiograficzna opowieść o cudownym uzdrowieniu dziewczynki, która doświadczyła niewyjaśnionego medycznie powrotu do zdrowia. (https://lubimyczytac.pl/ksiazki/t/cud ).
O takich indywidualnych relacjach jest wiele publikacji, przykłady podam dalej.

7. „Kiedy potrzebujesz cudu. Siedem sekretów wiary” – Cherie Hill (wydanie polskie, np. 2014) Książka skupia się na duchowym aspekcie cudów, oferując wskazówki, jak otwierać się na działanie Boga w trudnych sytuacjach. Autorka traktuje cuda jako przejaw Bożej miłości i zachęca do wiary w ich możliwość.(https://lubimyczytac.pl/ksiazki/t/cud )

8. „Cuda eucharystyczne” – Joan Carroll Cruz (wydanie polskie, np. Wydawnictwo Esprit). Publikacja opisuje historyczne i współczesne cuda eucharystyczne, takie jak przemiana hostii w tkankę serca czy krew. Autorka, opierając się na badaniach Kościoła, przedstawia cuda jako dowody Bożej obecności. Książka zawiera szczegółowe opisy i analizy. (https://www.esprit.com.pl/d103/cuda-i-uzdrowienia)

9. „Cuda Bożych uzdrowień” – zbiorowa, Wydawnictwo Esprit. Zbiór opowieści i świadectw o cudownych uzdrowieniach, które są badane przez Kościół. Książka łączy narracje wiernych z teologiczną refleksją nad cudami jako znakami Bożej łaski.(https://www.esprit.com.pl/d103/zacz/25/cuda-i-uzdrowienia )

10. „Cuda i łaski” – zbiorowa, Wydawnictwo Gloria24. Książka gromadzi relacje o cudach religijnych, takich jak uzdrowienia czy objawienia, z naciskiem na ich znaczenie dla wiary. (https://gloria24.pl/ksiazki/biografie-i-swiadectwa/cuda-i-laski )

11. „Największe cuda XX wieku” – zbiorowa (artykuł w „Rzeczpospolitej”, 2012, dostępny w formie publikacji). Opisuje dziesięć najważniejszych cudów XX wieku, takich jak cuda eucharystyczne czy uzdrowienia, uznane przez Kościół po rygorystycznych badaniach. (https://www.rp.pl/swiat/art13804301-najwieksze-cuda-xx-wieku )

12. „Czy zdarzają się jeszcze cuda?” – Patrick Theillier (2006, Wydawnictwo Księży Marianów). Kolejna książka Theilliera, skupiająca się na cudach w sanktuariach, szczególnie w Lourdes. Autor analizuje zarówno uzdrowienia fizyczne, jak i duchowe, podając konkretne przykłady i ich weryfikację medyczną. (https://nauka.wiara.pl/doc/469926.czy-zdarzaja-sie-jeszcze-cuda )

13. „Traktat o cudach” – Marian Rusecki (2005, Wydawnictwo KUL). Akademicka publikacja polskiego teologa, która systematycznie analizuje fenomen cudów w chrześcijaństwie. Rusecki rozważa cuda jako znaki objawienia, odwołując się do Pisma Świętego, teologii i filozofii. (https://contragentiles.pl/czytelnia/nauka-a-religia/cuda-a-nauka/cud-co-to-takiego/ )

14. „Cud: co to takiego?” – zbiorowa, Contra Gentiles (2020, contragentiles.pl). Publikacja analizuje cuda z perspektywy chrześcijańskiej i filozoficznej, porównując je z innymi tradycjami religijnymi. Autorzy uznają, że cuda są bezpośrednim działaniem Boga, i omawiają ich znaczenie dla teizmu.(https://contragentiles.pl/czytelnia/nauka-a-religia/cuda-a-nauka/cud-co-to-takiego/)

itd.

By nie przedłużać – jeszcze dwie książki popularne, też w nurcie religijnym, które kiedyś zainteresowały mnie w kontekście cudownych uleczeń, bo ten temat szczególnie mnie zajmował.

„Moc uzdrawiania”, Todd Dixon, Wydawnictwo Limbus 1995.
Opisuje badania autora – amerykańskiego lekarza, dotyczące kilkunastu spektakularnych uzdrowień za sprawą tajemniczej zdolności kobiety o imieniu Terry, też lekarki, ale bez angażowania medycyny, chociaż owa uzdrowicielka nie negowała współpracy swoich pacjentów z lekarzami.
Autor i uzdrowicielka traktowali te przypadki jak przejaw boskiej pomocy.

„Cuda dnia powszedniego”, James S. Bell, Stephen R. Clark, Wydawnictwo KDC, 2006.
To 65 przykładów niezwykłych wydarzeń, w tym dużo cudownych uzdrowień, a ponadto wielu przypadków uratowania życia w sytuacji realnie bez wyjścia, ostrzeżeń w czasie snu lub w wizji, które też uratowały życie lub majątek, rozwikłanie trudnej sytuacji finansowej przy braku zrozumiałych przesłanek, znalezienie się w dziwnej rzeczywistości itp. – doświadczenia zwykłych ludzi.
I refleksja: czy jesteś pewien/na, że nie było w twoim życiu sytuacji, gdy jakaś niewidzialna siła uratowała cię przed jakimś wypadkiem, nawet gdy nie wiedziałeś/aś, że było zagrożenie?

Dalej podam jeszcze parę pozycji, które rozpatrują ogólniejsze i nie religijne podejście do tematu.

A takich dziwnych zjawisk mamy wiele. Popatrzmy krótko na to ogólniej.

Bardziej potocznie cudem możemy nazwać coś, co „normalnie” nie występuje w przyrodzie, w naszym życiu. Lub gdy jest to coś niezwykle rzadkiego.
Wygranie w lotto szóstki (lub podobna wygrana w innych grach losowych) jest bardzo mało prawdopodobne. A jednak ktoś wygrywa. Dla takiej osoby może to być cud.

Historia młodej kobiety Juliane Koepcke, która w 1971 r. wypadła z samolotu do dzikiej dżungli amazońskiej z wysokości ponad 10 000 stóp. Mimo złamanego obojczyka, głębokiej rany na ramieniu i jednego spuchniętego, ślepego oka, nie mając butów i żywności, dzięki wielkiej woli przeżycia i niesamowitej mocy życia jaka tkwi w ludziach, po wielu dniach tułania się w lesie – przeżyła. Więcej szczegółów znajdziesz w książce, którą potem napisała o swoim wypadku, a w wielki skrócie pod tym adresem https://x.com/ThoughtTOX/status/1936028678963548475 .

Ale to tylko jeden przykład, bo przypadków przeżycia w skrajnie niesprzyjających i groźnych warunkach historia podaje wiele.
Oprócz książek są oczywiście i filmy o takich/podobnych przypadkach.

Z wielu współczesnych (i nie tylko!) obserwacji możemy dać przykład UFO jako zjawiska, którego wciąż nie potrafimy jednoznacznie wyjaśnić, przynajmniej oficjalnie. Czym są przy ich różnorodności oraz np. niesamowitej dynamice ruchu. Sytuacja jest analogiczna do zjawisk niewytłumaczalnych sprzed stuleci, a które dziś rozumiemy dzięki nauce?

A teraz parę osobistych doświadczeń, bo to blog osobisty.

  1. Nie koszę wiele na swej rekreacyjnej leśnej działce, ponieważ trawy i różne inne rośliny porastające murawę i zakątki placu w większości nie tylko mi nie przeszkadzają, ale zdobią teren swoją różnorodnością.
    Inna sytuacja występuje gdy w danym roku przejeżdżamy na swoją letnią daczę późno na tyle, że zastajemy teren tak porośnięty, niemal jak w jakiejś dżungli, co utrudnia poruszanie się i miejsca przebywania opanowały siewki jakichś drzew.
    Mam dwie kosiarki elektryczne. Jedną większą i mocną do takich zadań specjalnych oraz mniejszą do wyrównywania miejsc, gdzie trawa powinna być niska.
    Jedną z pierwszych czynności bywało wyciągnięcie tej mocnej by zrobić pozimowe oczyszczenie terenu. Niestety, już parę lat temu ta kosiarka się zepsuła. Różne próby uruchomienia i własnej naprawy nic nie dały. Elektryk orzekł, że to silnik i że jego naprawa się nie opłaci – lepiej zamiast tej starej, już i tak dość sfatygowanej kosiarki, kupić nową. Nie kupiłem i w następnych latach uruchamiałem tę mniejszą i … kosę. Męczyłem się, ale w końcu jakoś dawałem radę.
    Starą zostawiłem w szopie, gdzieś w w głębokim kącie – może kiedyś przyda się na jakieś części?
    W tym roku żona mówi – wywal ją do „gabarytów” – tylko zajmuje miejsce. Faktycznie, tym bardziej, że rzeczy w szopie przybywa.
    Wyciągnąłem obie maszyny i w zamyśleniu podłączyłem kabel sieciowy do tej starej. Może dlatego, że sam jestem stary i przy ich podobieństwie mogłem maszyny pomylić.
    A ona ruszyła z kopyta i skosiłem nią wszystko co chciałem bez żadnego zacięcia.
    Dla mnie to był cud.
  2. Rak złośliwy. Miałem (lekarze mówią, że on zawsze pozostaje i wtedy lepiej mówić „mam”). Na ogół wyrok jest jeden: złośliwy nowotwór to dość krótka droga do śmierci. Ja jednak wolę mówić – nawet jeśli mam, to czuję się tak jakbym nie miał.
    Serio – po dwóch latach nie odczuwam już niczego, co by mnie niepokoiło, a badania to potwierdzają. Nie chcę kozakować, ale opowiem krótko jak widzę sprawę nowotworów.
    Tak, jak opisano w książce Odwracanie procesów nowotworowych. Lekarze praktycy dla pacjentów i lekarzy, chociaż poznałem ją dopiero niedawno. Mam podobną wiedzę z wielu innych źródeł. Najkrócej – z myślą o ew. osobach, które mają odnośny kłopot:
    Nie denerwować się, nie polegać zbytnio na lekach, chemio- i radioterapii, ew. przyjąć niechemiczną immunoterapię. Suplementować się, mieć kontakt z naturą, uziemiać się (u mnie głównie chodzenie boso po trawie), mieć dużo ruchu (przynajmniej dłuższe spacer), wystawiać się na słońce (rozsądnie), oddychać nosem, możliwie unikać kosmetyków i w ogóle otoczenia/przedmiotów zawierających tworzywa sztuczne, odżywiać się produktami z możliwie najmniejszymi dodatkami przemysłowymi, …
    Są badania, że nastąpił wysyp chorób nowotworowych u osób zaszczepionych przeciw SarsCov-2 lub mających styczność z zaszczepionymi. W moim przypadku nie było tych obu potencjalnych zagrożeń.
    Kiedyś może opiszę dokładniej przebieg choroby i leczenia, tutaj wspominam to w zestawie cudów. Ale czy był to cud?
    W wymienionej książce jest paragraf zatytułowany Twój organizm to cud.
    A w innym miejscu Nie ma leczenia choroby nowotworowej. Jedynie słusznym jest leczenie chorego człowieka. Dodam: przyczynowo i całościowo (holistycznie).
  3. O możliwych cudach pisałem tutaj 10 lat temu w Nowa opowieść wigilijna.
    Dziś widzę jeszcze inne możliwości, chociaż pewne procesy wymagają czasu. Ale ten przyspieszył i zmiany na lepsze mogą się skumulować.
    Natomiast w także dość dawnym wpisie Droga spełniającej się nadziei rozwinąłem trochę myśl o cudowności człowieka. Ale są tam i szersze rozważania, że cuda się pojawiają gdy zdejmujemy kajdany fałszywych przekonań i przyzwyczajeń. (W powołanym wpisie niektóre linki mogą być już nieaktualne, podobnie jak po latach sytuacja ewoluowała – nadal jesteśmy na dobrej drodze mimo zaciętego oporu światowych Deep State).
  4. W artykule Zdrowie przez transformację (2p) sprzed ponad 10 lat wymieniłem dużo metod uzdrawiania, z których niektóre medycyna potraktowałaby jako bajki, a wielu ludzi jako cuda. Ważne jest jednak, że to działa. Jest tam i odniesienie do mojego przypadku, gdy tuż przed operacją kręgosłupa chirurg odwołał ją, ponieważ przyczyna zniknęła. Ten i inne cuda…
  5. Jeśli mówimy o zdrowiu, to oprócz metod leczenia/uzdrawiania, należy wspomnieć o substancjach, które mają cudowne (serio!) właściwości, chociaż formalnie nie są lekami. Jest ich sporo (nie mówiąc banału o ziołach), ale wspomnę przykładowo o dwóch – DMSO i soda oczyszczona. Odpowiednio kieruję do książek:
    „DMSO. Naturalny środek przeciwzapalny i przeciwbólowy”, autor Hartmut P.A. Fischer (Wyd. Vital, 2016) wspomnianą w obszernym artykule Uniwersalny lek
    – oraz nowszej „DMSO na powszechne dolegliwości” autorstwa Evelyne Laye (Wyd. Vital, 2018). Autorka twierdzi, że gdyby miała wybrać tylko jeden lek, który może mieć w domu, z pewnością byłby to DMSO.

    Natomiast o sodzie – „Soda oczyszczona na straży zdrowia”, autor Iwan Nieumywakin (Wyd. Hartigramma, 2015) plus artykuł Soda dla zdrowia gdzie wymienione są i inne publikacje.

Jak wspomniałem – wymienię jeszcze przykładowe książki bez nawiązań do cudów per se, jakie dominują w ujęciu religijnym lub ezoterycznym.

Lubię sięgać do mojej domowej biblioteki, w której mam sporo pozycji poświęconych rożnym obliczom cudów – przyrody, życia, ludzi, architektury, wydarzeń historycznych, tajemnic, techniki itd.
To są cuda dosłowne i w metaforach.

Gdy mowa o cudach jako temacie książek, to nie musi to być pozycja ze słowem „cud” w tytule, chociaż ograniczę się tutaj do paru przykładów, gdzie to słowo występuje.
I tak – o przyrodzie np.

  • „100 cudów przyrody w Polsce”, Anna Plenzler, ale także wiele albumów ze zdjęciami lub przewodników geograficznych, gdzie pokazywane są lokalne przyrodnicze wspaniałości jak
  • „Tadeusz Zubilewicz poleca Cuda Polski”.

Podobnie cuda architektury np.

  • „Antyczne miasta: cuda architektury…”, Peter Connolly.
    Mam też całą serię książek-przewodników o wspólnym tytule
  • Cuda świata.
    Albo encyklopedycznie jak:
  • „Cuda świata: przewodnik po skarbach cywilizacji”, Burton i Rosemary Cavendish.
    Patrząc ogólniej na piękno – czyż nie wzrusza nas, czasem do łez, piękna muzyka lub inne dzieła sztuki? Podobnie jak miłość. Jak powiedział kiedyś Norwid: „Czym jest piękno? Kształtem jest miłości”. Jest w tym coś cudownego.

W kontekście biologii i medycyny:

  • „Aktywuj pełną moc mózgu. Cuda i neurobiologia”, Alberto Villoldo (i jego wykłady)
  • „Cuda samouzdrawiania”, Beata Augustynowicz, Leszek Żądło
  • „Nowe cuda ludzkiego ciała”, Giuseppe Calligaris*, oryginał z 1939 r. opracowany po polsku w 2019 przez grupę „Projekt Calligaris”, w której brałem udział jako tester (nie wszystkie zjawiska udało się powtórzyć).
  • „Dusza, medycyna i cuda [o potędze miłości, woli, wyobraźni i nadzwyczajnych uzdrowieniach]”, Caryle Hirshberg,
  • „Cuda bez cudu: rzecz o dziwnych lekach”, Wacław Korabiewicz
  • „Melatonina Twój naturalny cudowny lek”, Russel J. Reiter
  • „Sztuka dokonywania cudów„, David Spangler
  • „Cudowny ruch”, Mariola Bojarska-Ferenc
  • „Czystek: śródziemnomorski cud natury”, Aleksander Wójcik
  • „Fizyka cudów„, Richard Bartlett

I w kontekście filozofii na styku z religią (chociaż wszystkie te publikacje zawierają różne kategorie), np.:

  • „Cuda wielkich nauczycieli. Od Zaratusztry do Sathyi Sai Baby”, Das, M.N.
  • „Objawienia”, Erich von Däniken

lub zaskakująco –

  • „Cudowny świat szachów”, Mikołaj Żurawlew,  itd. itd.

Zaznaczyłem * pozycję Calligarisa, ponieważ to jest wybitny przykład cudu, ale w opracowaniu naukowym, tak niezwykłego, że aż przez dziesięciolecia ukrywanego…
Giuseppe Calligaris był włoskim naukowcem (Dott. Prof.) pracującym na wydziale neurologicznym Uniwersytetu w Rzymie. Jego zainteresowania i odkrycia pokazały niezwykłe zdolności ludzkiego ciała, które mogą kojarzyć się z akupunkturą lub klawiterapią Ferdynanda Barbasiewicza (która też jest niezwykła), ale wykraczają one także daleko poza zagadnienia leczenia. Dotykanie określonych punktów na ciele odpowiednim prostym narzędziem potrafi uruchomić … zdalne widzenie, odczytywanie myśli, niezwykłe wizje, odpowiedzi na pytania itp. Do dziś możemy traktować to jako cudy.

W ogóle dotyk skóry, ogólniej – ciała, potrafi uruchomić niezwykłe zjawiska. Jak kiedyś tu wspominałem – chciałbym napisać o tym książkę i mam opracowane spore fragmenty. Tylko w domu dysponuję około setką książek i ebooków, które o tym traktują – wprost lub pośrednio. Ilość materiału, która na razie mnie przytłacza…
Cudem będzie jeśli to sensownie ogarnę. Ale cuda się zdarzają…