Kryzys służby zdrowia

Słowo KRYZYS może kojarzyć się z KRYtyka, ZYSk, RYZYko
– to wszystko ma pewien ukryty sens…

To jest powtórzenie wpisu z innego miejsca Edytorial 1- Kryzys służby zdrowia z 2007 r.
Wprowadzam parę niedużych zmian, co świadczy, jak mało zmieniła się sytuacja, a jeśli, to NA GORSZE.
Na końcu dodaję parę nowszych uwag.
_________________________________________

Kryzys służby zdrowia jest tak głęboki, zarówno strukturalny jak i na poziomie merytorycznym i etycznym, że bodajże bez wyjścia.
Świat medyczny ma zasłużenie złą prasę – skandale, błędy lekarskie, upadek morale, zapaść ekonomiczna. Oczywiście trzeba filtrować informacje wynikające z gonienia mediów za sensacją i manipulacje dla celów politycznych, ale każdy z nas widzi jak jest.
Gdy sięgnąć głębiej, to okaże się, że podobno medycyna jest bezsilna wobec ok. 90% schorzeń przewlekłych, a jej (i farmacji) misją wydaje się co najwyżej leczyć i uśmierzać (objawowo) a nie wyleczyć.
Maszyneria obecnej medycyny stanęłaby, gdyby nie było chorych. Posunę się do stwierdzenia (chociaż nie będę w tym oryginalny), że dość często lekarze bardziej szkodzą niż pomagają (choroby jatrogenne, forsowanie leków ze skutkami ubocznymi, atomizacja medycyny na coraz więcej dziedzin bez spojrzenia całościowego na człowieka, itd.).
Gorycz tych słów jest wynikiem wielu lektur na ten temat oraz własnych doświadczeń. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat, gdy zmagałem się z różnymi dolegliwościami, ani razu nie potrafiono mi postawić właściwej diagnozy! Nawet (?) podczas konsultacji profesorskich jaskrawo widziałem mylenie skutków z przyczynami.
Niech mi wybaczą lekarze, którzy z oddaniem i nawet heroicznie – zważywszy polskie warunki i płace – starają się pomagać. Prawdopodobnie i oni i my – większość pacjentów, cierpimy w wyniku niskiego poziomu oświaty i nieświadomości swych naturalnych mocy. Z drugiej strony – coraz więcej lekarzy przekonuje się do metod alternatywnych/komplementarnych.
Programy szkolenia lekarzy nie uwzględniają ziołolecznictwa, energoterapii, medycyny informacyjnej, itp.

Nie sugeruję, że wszystkie metody alternatywne są dobre i jedyne. Także naturoterapeuci często są niedoszkoleni, zdarzają się faktyczni szarlatani i oszuści. Ale to nie daje powodu by wykluczać naturoterapię jako nie naukową; może się okazać, że jest ona nawet bardziej naukowa od oficjalnej medycyny, bo próbuje dotrzeć do rzeczywistych przyczyn rzeczy w ich powszechnym powiązaniu.
Szczególnie niepokoją zakusy biurokracji i ciasnych umysłów, by leczyć mogli tylko ci, którzy mają świadectwo Ministerstwa Zdrowia.

Mam podstawy by dość sarkastycznie odnosić się do nieomylności czy przewagi nauki „oficjalnej”. Sam mam tytuł doktora (chociaż nie w medycynie) i przepracowałem ok. 20 lat w instytutach naukowych. Widziałem różne rzeczy, które nie zachęcają do ślepego szacunku do naukowców, tytułów i „metod naukowych”.  Jak wszędzie – ludzie podlegają pokusom, słabościom, ambicjom i naciskom środowiska. Historia nauki podaje wiele przykładów tendencyjności, ślepoty, konformizmu, a nawet oszustw. Także w tym serwisie znajdziecie od czasu do czasu doniesienia o takich „przekrętach” w dziedzinie medycyny lub jej przyrodniczych podstaw.
Nie pretenduję do jedynej słusznej opinii – tylko wyrażam opinie odmienne od popularnych, a wnioski Czytelnik niech wyciągnie sam – obserwując, pogłębiając wiedzę z różnych źródeł i analizując swoje i innych doświadczenia. „Po owocach poznacie ich” – to chyba najlepsze kryterium. Jakie są owoce współczesnej medycyny? Jaki jest stan zdrowia społeczeństwa?
Tym, którzy dopiero rozpoczynają rozpatrywać ten temat (oby nie za późno, gdyż mniemają, że są całkowicie zdrowi, np. z racji wieku) polecam parę książek, np. Sławomira Nowakowskiego i Genadija Małachowa (szczegóły na końcu artykułu). Jeśli te właśnie książki wydadzą się Wam przesadzone, to nawet dzieląc argumenty i opisy przez dwa, i tak będziecie poruszeni, jeśli nie zaszokowani (specjalnie polecam właśnie te tytuły wśród wielu innych, by Wami poruszyć…).

Strajki lekarzy i pielęgniarek są słuszne, ale  jeśli zostałyby spełnione ich wszystkie postulaty, to czy będziemy zdrowsi? Czy pieniądze załatwią wszystko? Praktyka pokazuje, że dowolnie wielka kwota może być roztrwoniona i nie poprawić zasadniczo zdrowia w społeczeństwie.
Nawet jeśli obecny chaos przeminie, to pozostanie sytuacja, którą dobrze ilustruje znane powiedzenie Edwarda de Bono:
„Na pokładzie wszystko w najlepszym porządku. Tylko statek płynie w niewłaściwym kierunku.”
Innymi słowy – próbuje się łatać to, co u podstaw jest często nietrafne lub skostniałe.

Od strony organizacyjnej i ekonomicznej już od dawna jest to wytykane przez światlejsze umysły; bodajże najbardziej jest znana publicystyka (czasem kontrowersyjna) Janusza Korwina-Mikke, który twierdzi, że zamiast utrzymywać całą machinę ministerstwa zdrowia wraz z powiązaną biurokracją, lepiej oddać ludziom ich składki zdrowotne, by sami je efektywnie wykorzystali w prywatnej lub państwowej służbie zdrowia. Prawdopodobnie jeszcze sporo pieniędzy by zostało.
Termin „bezpłatna służba zdrowia” jest w dużej mierze fikcją, skoro wszyscy płacimy składki ZUS.

Na marginesie można zauważyć, że podobnie można by rozwiązać wiele innych naszych „nierozwiązywalnych” problemów. Przykładowo, konflikt Doliny Rospudy przestałby istnieć, gdyby … zlikwidować (lub radykalnie ograniczyć) transport samochodowy na rzecz kolejowego i wodnego. Zadowoleni byliby mieszkańcy Augustowa, nie ucierpiała by przyroda i w ogóle ekologia, a transport byłby tańszy.
Podobne impasy rozwiązuje się, wychodząc poza koleiny istniejącego układu.

Odrzucając docelowo molocha skomercjalizowanej medycyny i farmacji (oprócz przypadków, gdy jej pomoc jest niezbędna), nakierowujemy się na naturalne metody profilaktyki i leczenia. To tańsze, efektywniejsze  i zdrowsze. Że profilaktyka (nie tylko w medycynie) jest tańsza, to banał, ale jakoś lubimy komplikować życie…
Oczywiście istnieje duży opór środowisk, które straciłyby swoje wpływy, władzę, korzyści lub poważanie.
Mam nadzieję, że kiedyś te negatywne postawy zostaną zmarginalizowane.

Więcej uwag krytycznych na temat medycyny i farmacji znajdziecie sukcesywnie w dziale ANTY.

Poznawajmy przyczyny chorób i weźmy zdrowie bardziej w swoje ręce.

Leszek Korolkiewicz
maj 2007
 

Wybrana literatura *

Sławomir Nowakowski, „Uroda i zdrowie – poradnik zdrowia„, Agencja Wydawniczo Handlowa OMEGA, 2004.

Gienadij Małachow, „Oczyszczanie organizmu„, Oficyna Wydawnicza ABA, 2004 (oraz wiele innych książek tego autora wydanych przez ABA).

——–

Dopisek z późniejszych lat. 
Podobna tematyka przewija się często w tym serwisie, patrz np.:
Edytorial 2 – Aspekty zdrowia
Nieuleczalne: choroby, ludzie czy system?
Bardziej chora od pacjentów

——- Mała aktualizacja z 2026 r. —–

* Później takich wpisów i pozycji literatury było setki.
** Niestety, mimo że wielu innych autorów, w tym lekarzy, naukowców i dziennikarzy, wskazywało przez długie lata na podobne sprawy, to nie tylko nie widać istotnego postępu, ale zaostrzyła się kontrola i sankcjonowanie treści nie pasujących do narracji głównego nurtu. Nastąpiła globalizacja „poprawnych” poglądów i metod oraz dyktat administracyjnie i politycznie uformowany głównie pod interesy farmacji. To ona rządzi medycyną.
Są „jaskółki” pozytywnych zmian idące z części decydentów w USA (np. Robert F. Kennedy Jr.), ale i to natrafia na opór, a w Polsce szczególnie.

Kontra czyli osiągnięcia III RP

zapaść

Będzie politycznie.
Rząd chwali się sukcesami. Gospodarką na 20. miejscu na świecie. Wzrostem wskaźników…
Czy tak jest naprawdę? W jakim stopniu? I w jakim kierunku dryfujemy…?

Nie krytykuję obecnych sukcesów „w czambuł”, ale by w kontrze do propagandy przedstawić sprawy bardziej realnie, wykorzystam parę wpisów znalezionych na X.com (które są odbiciem materiałów bardziej rozbudowanych).
Te czy inne wnioski nie dotyczą tylko jednej partii, jak sugerują wykorzystane cytaty, ale całego systemu politycznego po 1989.
Jednak „osiągnięcia” D. Tuska i jego rządów są dość „spektakularne”…

Czy PKB oddaje faktyczny stan naszego potencjału?
Duża liczba firm nie jest polska i ich zyski idą za granicę. Niektóre są zwolnione z podatku lub płacą je w symbolicznej wielkości.
Ilustruje to ten filmik  https://x.com/i/status/2020316356680511647   zobacz – jest krótki.

——

„Sukcesy KO i tego pajaca!”

Na dwulecie rządów demokratyczno-liberalno-lewicowej Koalicji 13 grudnia wycinek jej sukcesów:

– polski oddział Nokii – 800 osób do zwolnienia

– polski oddział Levi–Strauss – likwidacja zakładu, 650 osób do zwolnienia

– Eltwin w Stargdardzie – 71 osób zwalnianych, większość załogi

– Backer OBR w Stargardzie – 90 osób do zwolnienia

– MA Polska S.A. i BCube Poland Logistics w Tychach – 370 osób do zwolnienia

– krakowski oddział PepsiCo – około 200 do zwolnienia

– Magneti Marelli w Bielsku–Białej – 150 osób do zwolnienia

– BCube Poland w Bielsku–Białej – 55 osób do zwolnienia

– Karolina – producent porcelany w Jaworzynie Śląskiej – likwidacja zakładu, ponad 200 osób na bruk

– Forte fabryka mebli – co najmniej 230 osób do zwolnienia

– ING Bank Śląski – 1500 osób do zwolnienia

– Neonet – 100 osób do zwolnienia

– FCA Powertrain w Bielsku–Białej – zakład do likwidacji, 460 osób na bruk

– ICC Sery w Pasłęku – 70 osób do zwolnienia

– Agora SA – 200 osób na bruk

– Odlewnia staliwa GE w Elblągu – zakład do likwidacji, 170 osób do zwolnienia

– Octopus Energy Kraków – 317 osób na bruk

– Polska Dystrybucja Alkoholi Pabianice – 138 osób do zwolnienia

– Trixie Tekstylia z Ksawerowa – 80 osób do zwolnienia

– Toshiba w Gnieźnie – zakład do likwidacji, ponad 100 osób do zwolnienia

– Lear Corporation w Pikutkowie – 960 osób do zwolnienia

– Sirio Polska w Bielsku–Białej – 50 osób do zwolnienia

– Signify Poland w Bielsku–Białej – likwidacja zakładu, 130 osób do zwolnienia

– NatWest Bank oddział w Polsce – cały do likwidacji, 1600 osób do zwolnienia

– B&M Clothing Company z Radomia – 123 osoby do zwolnienia

– Altha Powder Metallurgy z Radomia – 40 osób do zwolnienia

– Toho Poland w Radomiu – zakład do likwidacji, 115 osób do zwolnienia

– OTCF/4F – 130 osób do zwolnienia

– Yazaki Automotive Products Poland w Mikołowie – niemal całkowita likwidacja, 230 osób do zwolnienia

– Calfrost Kalisz – likwidacja firmy, 53 osoby bez pracy

– E. Leclerc – ponad 100 osób do zwolnienia

– Walcownia Rur Andrzej w Zawadzkim – zakład do likwidacji, 455 osób na bruk

– Bioetanol AEG w Chełmży – likwidacja zakładu, 55 osób do zwolnienia
– ABB w Aleksandrowie Łódzkim – likwidacja zakładu, 410 osób bez pracy

– Grupa Eurocash – 1000 osób do zwolnienia

– Goleniów LM Wind Power Blades – 200 osób do zwolnienia

– TE Connectivity Industrial w Nowej Wsi Lęborskiej – zakład do likwidacji, 140 osób do zwolnienia w nim, 250 u kooperantów

– SFC Solutions w Piotrkowie Trybunalskim – likwidacja zakładu, 180 osób na bruk

– Poczta Polska – co najmniej ponad 6000 etatów mniej

– Stoll Polska w Słupsku – likwidacja zakładu, 90 osób na bruk

– Hutchinson zakład w Żywcu – 90 osób na bruk

– Hutchinson zakład w Bielsku – 80 osób na bruk

– Zakład Budowy Tłoczników w Tychach – 90 osób na bruk

– Northvolt w Gdańsku – dwie fabryki do likwidacji, 280 osób do zwolnienia

– planowana likwidacja elektrowni Siersza – 500 osób do zwolnienia

– GSK Poznań – 150–200 osób na bruk

– AIS WSI Europe z Radomia – 56 osób do zwolnienia

– Alorica z Łodzi – 67

– Siarkopol w Grzybowie – 207

– Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego „Paterek” w Nakle nad Notecią – zakład do likwidacji, 265 osób na bruk

– Rurexpol w Częstochowie – do likwidacji, 260 osób na bruk

– Intel w Gdańsku – kilkaset osób na bruk

– MA Polska – Kielce i Tychy, 260 osób na bruk

– Amica – 50 osób do zwolnienia

– Draexlmaier w Jeleniej Górze – 220 osób na bruk

– Bama Poland w Gorzowie – zakład do likwidacji, 150 osób bez pracy

– Albatros Aluminium oraz ADT Solutions w Wałczu – 176 osób na bruk

– Elektrownia Rybnik – niemal cała przeznaczona do likwidacji – 500 osób bez pracy plus kolejne kilkaset u podwykonawców

– Stellantis zakład w Gliwicach – 500 osób

– PKP Cargo i PKP Cargotabor – około 4500 osób do zwolnienia, kilka oddziałów regionalnych w likwidacji

– Pelikan/Herlitz w Baranowie – zakład do likwidacji, 50–70 osób na bruk

– Beko w Łodzi i Wrocławiu – częściowa likwidacja, 1800 osób bez pracy

– Fameg z Radomska – 80 osób na bruk

– Generator Produkcja Opole – zakład do likwidacji, ponad 200 osób na bruk

– Viskase w Sulnowie – likwidacja zakładu – 51 osób na bruk

– Eurocash – zwolnienia planowane w dwa najbliższe lata – 3000 osób

– Elogic w Szczecinie – likwidacja zakładu, ok. 150 osób bez pracy

– Orange – w najbliższe dwa lata cięcie 1000 etatów

– Aptiv – 200 osób w Krakowie, ok. 400 w Jasienicy

– kopalnia Silesia w Czechowicach – prawdopodobna likwidac ja, ok. 750 osób straci prace

– Zakład Elektrotechniki Motoryzacyjnej w Ełku – 240 osób na bruk

– Odlewnia Teriel w Gostyniu – likwidacja zakładu, 60 osób na bruk

– Hymon Fotowoltaika z Tarnowa – 72 osoby na bruk

– Spółdzielnia Pracy „Tarnowska Odzież” – likwidacja zakładu, ok. 90 osób bez pracy

– LG Electronics pod Wrocławiem – 182 etaty do likwidacji

– Black Red White – 800 osób, wcześniej 400, w tym likwidacja zakładu w Przeworsku (220 etatów)

– ZF zakład w Częstochowie – 225 do zwolnienia

– Inofama z Inowrocławia – 66 osób na bruk

– Blachotrapez – 90 osób do zwolnienia

– Ikea – stopniowa reedukacja etatów w 2024, w sumie 285 etatów mniej

– International Paper oddział Kraków – w dwóch turach w sumie zwolnienia ok. 100 osób

– browar w Namysłowie – likwidacja, 100 pracowników na bruk

– Powszechna Spółdzielnia Spożywców „Społem” z Łodzi – likwidacja, 62 osoby na bruk

– FAP Pafal w Świdnicy – likwidacja, ok. 30 osób na bruk

– Heineken oddział Kraków – ok. 600 osób na bruk

– Shell oddział Kraków – ok. 250 etatów mniej

– Spółdzielnia Mleczarska w Lidzbarku Welskim – likwidacja, ok. 20 osób na bruk

– Tarkett Polska w Orzechowie – likwidacja, 210 osób na bruk

– Aquinos w Łodzi – likwidacja, ok. 350 etatów

– Fujitsu Technology Solutions oddziały Łódź i Katowice – ok. 830 osób na bruk

– Greenbrier Poland w Oławie – likwidacja, 160 osób bez pracy

– Aldi Financial Hub w Krakowie – 96 osób

– Drüsedau zakład w Margoninie – do likwidacji, 30 osób na bruk

– Eko–Okna – około 1000 osób

– Makro Polska – dwie tury zwolnień, w sumie ok. 500 osób

– Henkel zakład w Raciborzu – likwidacja, 160 osób na bruk

– Texton ze Zgierza– likwidacja, 180 osób na bruk

– Huta Szkła „Marta 2” w Chełmie i Dubecznie – likwidacja, 210 osób na bruk

– Odlewnia Chemar w Kielcach – likwidacja, około 80 osób na bruk

– Atos oddział Bydgoszcz – ok. 60 etatów mniej

– Avon zakład w Garwolinie – 170 etatów mniej

– Fabryka Układów Hamulcowych Bosch w Mirkowie – 60 etatów mniej

– Fabryka Łożysk Tocznych w Kraśniku – ok. 80 etatów mniej

– Naturana Włocławek – likwidacja, ok. 100 osób na bruk

– Ryvu Therapeutics – ok. 90 etatów mniej

– Grupa CCC – 250 etatów mniej

– UBS oddział Polska – około 1300 etatów do likwidacji

– Carrefour odział Polska – ok. 340 osób

– Otomoto Pay – 60 etatów mniej

– Collins Aerospace Krosno – ok. 130 osób na bruk

– Plati w Kwidzynie – dwie tury zwolnień, w sumie ok. 180 osób

– VMG z Konstantynowa – ok. 50 etatów mniej

– Logwin Poland – około 125 osób na bruk

– Oriflame zakład w Warszawie – likwidacja, ok. 200 osób na bruk

– Panmar Krosno – ok. 70 etatów mniej

– Huuuge Games – ok. 100 etatów mniej

– Pitney Bowes Polska – ok. 50 etatów mniej

– Horizon Sport – ok. 40 etatów mniej

– Edison Next Poland – ok. 60 osób na bruk

– Siloh Bielsko – likwidacja, ok. 200 osób na bruk

– Sanita z Piły – likwidacja, ok. 150 osób na bruk

– BR Group Trębaczewo – likwidacja, ok. 80 osób na bruk

– SGL Battery Solutions Polska w Raciborzu – likwidacja, ok. 30 osób na bruk

– Zakłady Mięsne Lisewo – likwidacja, ok. 50 osób na bruk

– Urbański w Mosinie – likwidacja, ok. 100 osób na bruk

– OSM Myszków – prawdopodobna likwidacja, 50 osób na bruk

To oczywiście tylko zwolnienia największe i najbardziej spektakularne. Bez tysięcy zwolnień indywidualnych, bez tych większych robionych tak, aby obejść ustawowe zapisy dotyczące zwolnień grupowych, bez redukcji etatów za pomocą nieprzedłużania umów czasowych itp.
W listopadzie 2023 stopa bezrobocia wynosiła 5%, w listopadzie 2025 już 5,7%. W listopadzie 2023 było zarejestrowanych 773 000 bezrobotnych, w listopadzie 2025 już 875 000, choć ze względu na demografię ta liczba powinna znacznie zmaleć, zamiast wzrosnąć, nawet przy zachowaniu dotychczasowego wolumenu miejsc pracy bez kreowania ich przyrostu.

Oczywiście, ta ferajna i jej wyznawcy powiedzą, że to nie Tusk zamyka zakłady i zwalnia ludzi. Oczywiście, oczywiście. Koalicja 13 grudnia nie odpowiada za nic. Co innego poprzedni rząd: odpowiadał za skutki globalnej pandemii, za skutki kryzysu energetyczno-wojennego w całej Europie, za inflację w połowie świata wywołaną pandemią i wojną itd. A obecny rząd i jego „polityka przemysłowa” nie odpowiadają za nic.

A to szczęściarze. Coś jak 3-letnie dzieci: „Samo się zrobiło”. Tacy nami rządzą‼️”

(Przekazane przez  @Darekbrzoza na X, za Krystyna Maszota)

Uzupełnienie o bezrobociu:
PO-wrócił Tusk i bezrobocie…
Szacowana stopa bezrobocia rejestrowanego w styczniu 2026 r. wyniosła 6%, o 0,3% więcej niż miesiąc wcześniej – poinformowało w poniedziałek Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. To najwyższy poziom stopy bezrobocia od czerwca 2021 r.
W powiecie szydłowieckim na Mazowszu stopa bezrobocia wynosi 23,6%. Gospodarka nie generuje nowych miejsc pracy. W krótkim czasie Polska traci wszystkie przewagi konkurencyjne, wypracowane przez wiele ostatnich lat. Za rok dojdzie do sytuacji, w której kolejne pokolenie Polaków będzie zmuszone pakować walizki i wyjeżdżać za granicę do pracy.

Z „ostatniej chwili” dodatkowe dwa wpisy:
1) Nie ma dnia, w którym brak byłoby informacji o upadających zakładach. Tak cudownie jest za rządów bandy Tuska. Walcownia „Andrzej”, zatrudniająca pół tysiąca osób, była największym zakładem w gminie Zawadzkie. Do końca marca zostanie zrównana z ziemią. Uśmiechnijcie się, lemingi.
2) Do urzędów pracy w 2025 r trafiły zgłoszenia o zamiarze likwidacji ~100 tys etatów. Wynik trzykrotnie gorszy niż w poprzednim roku przypomina ten ze światowego kryzysu 2008. Jednak teraz nie ma takiego kryzysu. Jakie są przyczyny? Zielona polityka UE i bierność rządu. Zdziwienie?

Uwaga tutejsza – niektóre zakłady są/były prywatne, czyli nie państwowe. Jednak zwolnienia i likwidacje wynikały z sytuacji/rynku, za jakie państwo w dużym stopniu odpowiada.
—-

Jak to się stało? Upadały firmy, które ISTNIAŁY. Skąd się wzięły?
PRL miał wiele wad, ale….
Oto kolejny cytat z X:

Warto czasem odkłamać historię. Bo gdy dziś młody, „światowy” człowiek z dużego miasta słyszy nazwę „PRL”, to widzi ocet na półkach, puste sklepy i kolejki po papier toaletowy. Ale nikt im nie powie, że w tej samej Polsce, jeszcze nie tak dawno temu, powstawały rzeczy, których dziś nie umiemy już nawet naprawić, nie mówiąc o wyprodukowaniu.

To w Polsce produkowano generatory elektryczne dla największych elektrowni świata. To w naszych zakładach budowano turbiny 500 MW i przygotowywano projekty 1500 MW. Pół świata – od Chin i Indii, po Turcję, Libię i Irak – korzystało z polskich turbin.

To my wytwarzaliśmy śmigłowce, samoloty odrzutowe i tłokowe. Od myśliwców takich jak P.11, Lim-1 (MiG15), czy TS-11iskra, po bombowce jak PZL.37 Łoś i samoloty transportowe typu An-2 oraz PZL M28 Bryza. Wytwórnie takie jak PZL-Mielec i PZL-Świdnik specjalizowały się w różnych typach maszyn, w tym także śmigłowcach.

Produkowaliśmy 40 tysięcy ciężarówek rocznie. 20 milionów ton stali. Byliśmy drudzy na świecie – zaraz po Japonii – w produkcji statków rybackich. I to nasze statki zdobywały Błękitną Wstęgę Atlantyku.

To Radmor bił Amerykanów i Japończyków jakością zestawów audio. To polskie sprężarki chłodnicze kupował świat. To już w latach 50. Star jeździł na LPG, chłodząc nim nadwozie. To w Polsce powstał pierwszy komputer PC – zanim Brytyjczycy wymyślili swoje ZX Spectrum.

Budowaliśmy drogi i szpitale, rafinerie, huty, fabryki kombajnów i ciągników, autobusy, porty i elektrownie. W latach 70. oddawaliśmy do użytku 300 tysięcy mieszkań rocznie. W dekadę PKB wzrosło o 80 proc..  Płace poszły w górę o 40 proc. Polska miała dodatni bilans handlowy, rezerwy walutowe i mniejsze zadłużenie niż Węgry czy Jugosławia.

A potem… przyszła „transformacja” Balcerowicza i jego „terapia szokowa”. Fabryki – sprzedane za bezcen. Cukrownie – zamknięte na żądanie Brukseli. Stocznie – wykończone konkurencją, aprobowaną przez własne rządy. Przemysł chemiczny – rozprzedany obcym.

Elektronika, zbrojeniówka, huty – w większości zlikwidowane.

Kiedyś byliśmy eksporterem cukru. Mieliśmy ponad 70 cukrowni – dziś zostało kilkanaście. Cukier podrożał, a Polska z eksportera stała się importerem. To samo z chemią – Puławy, Police, Tarnów, Oświęcim.

Dziś w rękach koncernów, okrojone, podporządkowane obcym interesom. Przypomnijmy sobie też elektronikę – warszawskie CEMI, które produkowało układy scalone i półprzewodniki. Dziś – wspomnienie. A stocznie? Kiedyś drugie miejsce na świecie w produkcji statków rybackich, dziś – ruiny.

Po Balcerowiczu pojawił się następny szkodnik – Donald Tusk. Przez wszystkie swoje rządy nie zbudował w Polsce ani jednej większej inwestycji przemysłowej. Ani rafinerii, ani elektrowni, ani dużej fabryki. Ba – kibla nawet nie zbudował. Wyręczył go w tym Trzaskowski.

Za jego pierwszych rządów Polska miała być „zieloną wyspą”, a młodzi w milionach uciekali na zmywak do Londynu, Dublina, Oslo. W kraju zamykano zakłady, a Tuskowi świeciły się oczy, że wreszcie możemy być tylko montownią Europy.

Dzisiaj kontynuuje swoje „dzieło”. Kiedy słyszę dziś, że „to wszystko było nieopłacalne”, to się pytam: skoro było nieopłacalne, to skąd pieniądze na drogi, mieszkania, szpitale, szkoły, elektrownie? Skąd rezerwy walutowe, dodatni bilans handlowy i spłacony w 2009 roku dług Gierka?

Kiedyś Polska miała przemysł, miejsca pracy i dumę. Dziś mamy centra handlowe, sieci zagranicznych supermarketów, pakiet klimatyczny i ceny prądu dwa razy wyższe niż u sąsiadów. A na dokładkę – klasę polityczną, która od Balcerowicza po Tuska umiała tylko sprzedawać, likwidować i brać kredyty.

A przecież nawet za „komuny” można było inaczej prowadzić politykę gospodarczą, bo jeśli rządzą krajem ludzie, którzy myślą o interesie własnego państwa i mają wizje rozwoju.

I tu pojawia się pytanie, które warto sobie zadać: dlaczego kiedyś w represyjnym systemie PRL-u potrafiliśmy budować wielkie zakłady, osiedla, szpitale, a dziś jesteśmy prowincją o coraz mniejszym znaczeniu?
(za Świadomy Wodnik CONSCIOUS AQUARIUS @SwiadomyWodnik na X)
——

To nie oznacza adoracji PRL-u, ale trzeba uznać szereg przedstawionych faktów.
Nie jestem ekonomistą, więc trudno mi osądzić, czy wszystkie przykłady są równie miarodajne.
Natomiast pod wszystkimi podanymi tutaj wpisami był szereg komentarzy nie przebierających w uszczypliwościach.
Oraz memy i ilustracje jak te
ZdjęcieZdjęcie

Bo różne „sukcesy” ekipy polegają na zadłużaniu Polski.
Oprócz wątku ekonomicznego są oczywiście inne,  jak pakt emigracyjny, bezwarunkowe powierzanie polskich środków Ukrainie, degradacja szkolnictwa, rozwalony system prawny „reperowany” tak, że jest jeszcze bardziej nieskuteczny, absurdy zielonego ładu i nietrafione pomysły z tego wynikające, zapaść służby zdrowia, unijny dyktat i uległość wobec Niemiec, fatalna demografia, utrata konkurencyjności,  …
Długo by omawiać, ale to na inny wpis.
Nie mam złudzeń, że jakakolwiek partia ze starego układu coś znacząco naprawi.
Osobiście oceniam, że większość polityków nie rozumie obecnej zasadniczej zmiany geopolitycznej, w której świat będzie wielobiegunowy, a nie polem bitwy starych hegemonów. Taka zmiana umożliwi nam większą elastyczność, da impuls do polegania na sobie i  współpracy bilateralnej bez starych uwarunkowań, fobii i naiwności w bezinteresowność innych. Po prostu – trzeźwe spojrzenie na świat. A Polska ma dane, by być silna — dużo własnych surowców, wykształconych, zdolnych i pracowitych ludzi i  jest na szlakach handlowych.
Potrzeba tylko mądrości i suwerenności.

Naiwność czy uzależnienie?

Najdroższy cyrk na świecie?

Mam podobne wyobrażenie o D. Trumpie, jak w poniższym reblogowanym wpisie,
ale… IMO Rada Pokoju (naprawdę?) ma usankcjonować międzynarodowo przejęcie Gazy dla planu D.T. i Żymian oraz wyłuskanie miliardów na ten i inne cele – wielki apetyt prezydenta i jego ogromne ego już poznaliśmy.
Zatem dziwię się naiwności wielu polityków, ba – przywódców. A może są już uzależnionymi wasalami USA?
Czy nie czują, że to upadające mocarstwo, a D.T. wykonuje nerwowe ruchy by jeszcze trochę zabłysnąć i tylko zachować się na powierzchni, i przynajmniej zapisać się w pamięci jako gołąbek pokoju?
Może się mylę, ale tak to widzę – cdn.

PS. po raz pierwszy, po wielu podobnych próbach reblogowania z innych stron, teraz chyba się uda. Widać błąd nie był raczej po stronie mojego bloga…

O co chodzi – przykład 1 – Mercosur

Gdy ukrywa się szczegóły umów i mami korzyściami dla „wszystkich”,
które przypadną nielicznym, czy to nie spisek
?

Wpis Klucz pokazał w skrócie, że za wieloma wydarzeniami i polityką stoi przede wszystkim biznes, a nawet wyłudzenie pieniędzy bez typowego biznesu w sensie produkcji lub handlu (Klucz „idź za pieniędzmi i władzą).

Tym razem, weźmy pierwszy przykład takiego postępowania. Będzie ich więcej w dalszych wpisach – każdy wymaga szerszego omówienia. Podobnie jak inne „klucze” tam wspomniane.

Głośną ostatnio sprawą jest umowa Unii Europejskiej z krajami Ameryki Południowej – Mercosur.

Są różne opinie na ten temat, których tutaj i w podanych komentarzach nie ukrywam, są przeciw i za umową, powtarzających się w różnych interpretacjach, jak tu zobaczysz.
Ale osobiście jestem mocno zaniepokojony.
I ważna uwaga – nie jestem specem od rolnictwa ani od handlu międzynarodowego.

W deklaracjach Polska jest przeciw umowie, ale opór bardziej stawiają rolnicy niż rząd, nie tylko obwiniany PiS.
Krzysztof Ciecióra ujawnia prawdę na temat umowy UE-Mercosur na kanale Zero:

„Klauzule ochronne rodzimej produkcji nie są zapisane w treści umowy. Nikt tak naprawdę nie wie, na jakie warunki zgodził się polski rząd, ponieważ umowa ta jest utajniona”.

Najpierw skorzystam in extenso z szerszego spojrzenia przedstawionego na X.com ze wpisu https://x.com/abrobivel/status/1964782566969356366  (z diagramem jak powyżej) wraz towarzyszącym filmikiem https://x.com/abrobivel/status/2010139188197204333 – z paroma moimi uwagami w [  ] oraz dalszymi wnioskami – niektóre z sieci. Wytłuszczenia – tutejsze.

Brazylijczyk Levi Borba (mieszkający w Polsce) pisze tam:

Odnośnie umowy Mercosur-UE:

Jest ZŁA, BARDZO ZŁA dla Polski – i mówię to jako osoba z kraju członkowskiego Mercosur.

Nie martwię się zbytnio o jakość żywności, która będzie importowana do Europy, ponieważ obecne przepisy mogą zablokować każdy produkt zawierający niedozwolone substancje chemiczne [tu pojawiają się zastrzeżenia, o których dalej].

JEDNAK.

Jestem jednak BARDZO zaniepokojony skutkami ekonomicznymi.

Dzień, w którym umowa Mercosur-UE wejdzie w życie, będzie dniem, w którym zostanie wydany dekret o śmierci polskiego rolnictwa.

Ponieważ polscy rolnicy nie będą konkurować z brazylijskimi ani argentyńskimi rolnikami – większość z nich dawno wyginęła.

Będą konkurować z ABCD [obecnie ABCCD – patrz dalej] – czterema międzynarodowymi megakonglomeratami (ADM, Bunge, Cargill i Dreyfus) oraz kilkoma innymi (jak Glencore ze Szwajcarii), które kupiły naszą ziemię w Ameryce Południowej.

Te megakorporacje stosują pewien stopień planowania podatkowego (korzystając z rajów podatkowych w miejscach takich jak Kajmany i Wyspy Dziewicze), który pozwala im płacić niskie podatki, i wykorzystują technologie z wyłącznym dostępem.

Dlatego produkują BARDZO BARDZO tanią żywność. Hipertechnologia + niskie podatki.  Polscy rolnicy NIE będą w stanie przetrwać w starciu z nimi.

Zbankrutują więc, a ich ziemia zostanie sprzedana, żeby spłacić długi.

I zgadnijcie, kto to kupi?

Adm, Bunge, Cargill, Dreyfus i tak dalej…

A ci ubodzy, bankrutujący rolnicy przeniosą się do miast i będą żyć w nieludzkich warunkach – tak zaczynają się fawele. [przesada?]

A najgorsze: pamiętacie, że jedyną korzyścią była tańsza żywność?

Cóż, kiedy ADM, Bunge, Cargill, Dreyfus i ich przyjaciele przejmą ziemię, podniosą ceny żywności, bo Polska nie będzie miała wyboru.

Kompletna katastrofa.”
——
Dopiszę, że cała czwórka ma silną reprezentację w Niemczech (które najmocniej prą do umowy) z wieloma zakładami przetwórstwa.

Teza pomocnicza, chociaż „spiskowa” – po IIWŚ naziści uciekli do Ameryki Płd, tam się zadomowili, mają wpływy w kolejnym pokoleniu (obecnie ok. 300 000 w samym Paragwaju), a teraz będą na zlecenie Berlina niszczyć resztki polskości.

Umowa z Mercosur to deal między IV Rzeszą a potomkami III Rzeszy. Czy nie po to Tusk zadłuża Polskę, żebyśmy na wszystko się zgadzali? Niemcy właśnie osiągają to, czego nie udało się w 1939. Teraz Mercosur ma dać Niemcom kontrolę nad żywnością, a nawet wyłączność na jej dystrybucję w Europie po zbankrutowaniu rolników, swobodę zarządzania głodem, przy wykorzystaniu bogatych doświadczeń rosyjskich z okresu „rozkułaczania”.
Przypomnijmy: głód i żywność są strategiczną bronią, kontrola tego sektora to kolejny etap globalizacji = kolejny etap niewolnictwa. Ten sam patent który miał funkcjonować w kwestii gazu z Rosji, jest zamierzony w kwestii żywności.

Niemcy liczą na ekspansję swojej motoryzacji w Ameryce w desperackim ruchu ratowania gospodarki, ale… w krajach BRISC, a także innych w Ameryce Płd., są już Chiny, a tamtejsze auta i elektronika są lepsze i 2 razy tańsze od europejskich.

A NASZ tak podnoszony pod niebiosa eksport przemysłowy w zamian? Tylko do kogo należy większość tego przemysłu? I czy możemy faktycznie konkurować?

A Bruksela już szykuje kolejne umowy z „tygrysami” Dalekiego Wschodu: Indonezja, Malezja, Filipiny, Indie…

Odnośnie przedstawionego diagramu o ABCD – oto z mojej strony częściowa aktualizacja na 2025 r.

Krajobraz czołowych firm handlujących towarami rolnymi ewoluował od 2016 roku, ale grupa centralna – często określana jako ABCCD (Archer Daniels Midland, Bunge, Cargill, COFCO i Louis Dreyfus Company) – nadal dominuje w globalnym handlu podstawowymi produktami, takimi jak zboża, rośliny oleiste, soja, kukurydza i cukier. Fuzje i ekspansje regionalne zmieniły rankingi i wzmocniły niektóre pozycje. Kluczową zmianą było przejęcie przez Bunge firmy Viterra (wcześniej wspieranej przez Glencore) za 8,2 miliarda dolarów, sfinalizowane w lipcu 2025 roku. To przejęcie znacząco zwiększyło skalę i obecność Bunge na rynku, czyniąc ją jedną z największych na świecie firm oferujących rozwiązania dla agrobiznesu. Fuzja ta wzmocniła kontrolę Bunge nad łańcuchami dostaw zbóż i nasion oleistych, szczególnie w Ameryce Północnej i Południowej, ale jednocześnie wywołała obawy o dalszą koncentrację rynku.

Na podstawie najnowszych dostępnych danych (lata podatkowe kończące się w 2025 r. lub za ostatnie dwanaście miesięcy od końca 2025 r.) Grupa ABCCD nie odnotowała żadnego spadku z czołówki. Jednak azjatyccy gracze, tacy jak Wilmar International (~69 mld przychodów TTM, skoncentrowani na oleju palmowym, cukrze i produktach spożywczych) i Olam Agri (częściowo przejęty przez saudyjski podmiot państwowy na początku 2025 r.), zyskują na znaczeniu, szczególnie w segmencie towarów tropikalnych. Mogą oni walczyć o czołowe miejsca w poszczególnych segmentach, ale nie wypierają jeszcze ABCCD w ogólnym handlu zbożami i produktami podstawowymi.

Koncentracja rynku: Łącznie ABCCD kontroluje 70-90% światowego handlu zbożami i roślinami oleistymi, z silną dominacją na kluczowych rynkach eksportowych, takich jak soja z Brazylii, USA, Paragwaju i Argentyny. Ten oligopol nasilił się po fuzji Bunge-Viterra, co potencjalnie daje grupie jeszcze większą siłę cenową w obliczu zmian klimatycznych i napięć handlowych. Ze względu na prywatne dane, dane dotyczące poszczególnych akcji nie są precyzyjnie publikowane, ale szacunki sugerują, że Cargill i ADM odpowiadają za 20-25% globalnych przepływów zboża, a pozostałe firmy dzielą się resztą.

Szersze trendy: Zyski tych firm gwałtownie wzrosły w 2022 roku (trzykrotnie w porównaniu ze średnią z lat 2016-2020) z powodu szoków podażowych spowodowanych wojną na Ukrainie i zjawiskami pogodowymi, ale w latach 2024-2025 powróciły do ​​normy wraz ze spadkiem cen. Całkowite przychody sektora dla głównych firm handlujących produktami rolnymi przekroczyły 700 mld dolarów w 2023 roku.

86% Europejczyków jest przeciwko Mercosur, a UE ma to … gdzieś – przeforsowano to w KE.
Słowa Pana Jacka Saryusz-Wolskiego, który tłumaczył, dlaczego Włochy poparły pakt migracyjny:

Dlaczego? Bo UE zagroziła, że przykręci im kurek z kasą, mając jako alibi wysoki dług Włochów [a jeśli się zgodzą, to Ursula von der Leyen zrobi co może, by przekabacić sceptycznie nastawione państwa i próbuje przekonać rządy Włoch i Francji kwotą 45 miliardów euro na unijne fundusze rolne. Tylko, że to byłaby duża łapówka z naszych unijnych SKŁADEK. Przy okazji -16.01. udaje się do Paragwaju by tam podpisać omawianą umowę ]

Globalistycznie łatwiej to zrozumieć przyjmując, że w Brukseli została zainstalowana grupa agentów mających za zadanie maksymalnie zniszczyć kraje europejskie? Pytanie tylko, czy dostają rozkazy z Moskwy, USA czy z Pekinu.

Zatem myślę, że to unijni urzędnicy są głównym problemem, a nie Unia sama w sobie.

Ktoś napisał: „Polskie rolnictwo odpowiada za mniej niż 2% PKB. Większość pracuje w mieście, a jest ‚rolnikiem’ tylko ze względu na KRUS. Jak zaczną w końcu produkować zdrową, naturalną, niskonakładową żywność, to na pewno znajdą sobie swoją niszę na rynku”.

Cóż – nasza żywność bywa relatywnie lepsza od tej z Zachodu i dlatego chętnie ją tam importują. Jej jakość będzie rosła o ile będzie rosła świadomość rolników i konsumentów, że pestycydy, GMO, chemia – niszczy jakość.

Szersze omówienie szeregu aspektów umowy znajdziemy w https://x.com/spalinskipatryk/status/2009630298137383121
– cytuję:

1️⃣ Umowa jest pod dyktando Republiki Federalnej Niemiec. Dlaczego?

Umowa zakłada radykalne obniżenie cła z południowoamerykańskich produktów żywnościowych ORAZ ten sam ruch w szczególności z europejskich SAMOCHODÓW, MASZYN, CHEMIKALIÓW.

Kogo gospodarka jest oparta na przemyśle motoryzacyjnym i chemicznym?

Kto przespał rewolucje technologiczną w branży motoryzacyjnej, która poszła w elektryki i szuka nowych rynków zbytu?

Do jakich prezesów korporacji w pierwszej kolejności udaje się nowy kanclerz Niemiec?

2️⃣ Przez lata Unia śrubowała regulacje środowiskowe dla rolników. Wiele w tym było absurdu, tego nie bagatelizuję, ale celem rzeczywiście było to, abyśmy nie jedli syfu. I to się udało. Mamy najzdrowszą żywność na całym świecie.

⭕️ Państwa Ameryki Południowej mają WYŁOŻONE na regulacje środowiskowe. Są to państwa rozwijające się, którym daleko do europejskich standardów. Nie mają promila obostrzeń, które mają Europejczycy.

Przypłynie do nas syf, kompletnie niekontrolowany na miejscu, w znacznie niższej cenie niż europejska żywność. Europejski rolnik nie jest w stanie konkurować z takimi cenami, choćby chciał.

Efekt? Konsument będzie jadł gorzej, a europejscy rolnicy będą musieli zwijać interes.

3️⃣ I tu przechodzimy do najważniejszego. Co oznacza powolne zaoranie naszego rolnictwa? Uzależniamy się od importu żywności, czyli FUNDAMENTU bezpieczeństwa i stabilności każdego kraju. W przypadku jakiegokolwiek załamania łańcucha dostaw jesteśmy w kompletnej … dupie, co dobrze pokazała pandemia w przypadku tak prozaicznych rzeczy jak chińskie środki do dezynfekcji. A co dopiero mówić o żywności?

Nie mamy kompletnie żadnej odporności na kryzysy. Będziemy z roku na rok coraz bardziej uwiązani na smyczy państw południowoamerykańskich, bardzo często prorosyjskich.

‚No ale to będzie tylko 1,2-1,6% całego rynku UE’ [powtarzany często argument].

Najprościej jak się da: te parę procent to jest klin [powiedziałbym – koń trojański], który stanie się ceną krańcową. Import nie będzie równomierny, tylko nagły.

To tak jak na targu byłoby 100 sprzedawców jabłek po 4 zł/kg i nagle wjeżdża jeden tir z jabłkami po 2 zł/kg. Macie gwarancję, że wraz z upadającymi sprzedawcami tych tirów będzie przyjeżdżać coraz więcej. [czyli monopolizacja i możliwość podwyższania cen]

Warto też podkreślić, że te 1,6% odnosi się do CAŁOŚCI. Te planowane 99 tysięcy ton wołowiny z Mercosur to najbardziej dochodowe elementy: polędwica, rostbef, antrykot. Ich w UE produkujemy 700 tysięcy ton. Udział w rynku wzrasta do 15%, a nie 1,5% i to właśnie na tych rzeczach zarabiamy, a nie na skórach i ogonach. Polski sektor wołowiny, który jest potęgą eksportową, może więc stracić rynek premium w Europie Zachodniej (Niemcy, Włochy), gdzie brazylijskie steki wyprą polskie. Presja na ceny w segmencie premium będzie zatem znaczna.

[Podobna sytuacja, choć nawet nieco gorsza, może spotkać nasze kurczaki. Polska jest największym producentem drobiu w UE].

„Głos z sali”: Myślisz, że dokładnie ci sprawdzą setki tys. ton mięsa rocznie które wpłyną do UE?

Otóż największym problemem nie jest sam fakt istnienia kontyngentu lecz to, z czego ten kontyngent się składa. Nie mówimy tu o mięsie drugiej kategorii ani o elementach o ograniczonej wartości handlowej. Te 99 tys. ton obejmują wyłącznie najlepsze i najbardziej dochodowe części wołowiny premium – w postaci chłodzonej i mrożonej.  To nie jest margines, który rynek wchłonie bez konsekwencji, lecz udział na tyle duży, że realnie wpływa na ceny, rentowność i stabilność produkcji. To właśnie te elementy odpowiadają za budowanie marży w całym łańcuchu produkcji wołowiny. Dzięki nim producenci są w stanie zbilansować sprzedaż pozostałych, znacznie tańszych części mięsa. Uderzenie w ten segment oznacza więc nie tylko spadek dochodów z mięsa premium, ale zachwianie opłacalności całej produkcji, od hodowcy po zakłady przetwórcze.

Dlatego sprowadzanie problemu wyłącznie do „liczby ton” jest poważnym uproszczeniem. Kluczowe znaczenie ma struktura importu i to, że konkurencja koncentruje się dokładnie w tym segmencie rynku, który decyduje o zyskach polskiego i europejskiego sektora wołowiny.

Będzie zapewne i przekupywanie kontrolerów, szczególnie że będzie kwitł przemyt narkotyków.

Piszą, że na tych statkach już teraz przewożących „żywność” panują warunki sanitarne jak w Londynie podczas epidemii dżumy… Żarcie, które 3-4 tygodnie spędzi na statkach oceanicznych, nie jest jedzeniem. To trucizna [omawiała to prof. G. Cichosz].

Jaki z tego jest wniosek?

To nie jest tak, że efekty odczujemy za rok. Absolutnie. Proces będzie podobny jak w przypadku przenoszenia amerykańskiego przemysłu do Chin. Będzie to trwało latami, a nasze bezpieczeństwo żywnościowe będzie coraz bardziej chwiejne.
[Jak kiedyś pisałem – na przykładzie USA – gdy przez kilka dekad się nie produkowało, to nie ma lokalnie siły roboczej – ludzi, którzy potrafią „to zrobić” Podobnie było wcześniej np. w Afryce, gdzie zanikło sporo rzemiosł będących w dużym stopniu podstawą samowystarczalności – za sprawą kupowania gotowych produktów zza granicy po dumpingowych cenach. Taki jest koszt wygody i krótkowzroczności. To czeka Europę za kilka dekad z żywnością.]

Do momentu, kiedy nagle obudzimy się, że nasze być albo nie być jest uzależnione od państw z drugiego końca świata. I to wszystko po to, aby …ratować Mercedesa…”

Maciej Wilk na X.com:
„Rynek rolny działa progowo, nie liniowo.  W wielu sektorach marże są na tyle niskie, że 1–2% zmiany podaży potrafi zabić rentowność i wypchnąć część producentów z rynku. Zatem te pozornie niegroźne kontyngenty w zupełności wystarczą żeby zakłócić funkcjonowanie niektórych segmentów rynku i uzależnić je od importu.

A suwerenność to przede wszystkim odporność i zdolność do zwiększenia produkcji w kryzysie.

Jak sektor jest „przetrzebiony” importem, to zaczyna brakować zdolność szybkiego zwiększenia produkcji. Dobrym przykładem są tu chociażby te nieszczęsne maseczki ochronne.

Zatem jak w momencie kryzysu zacznie brakować podstawowych artykułów spożywczych,…”

Czyli Europa będzie coraz bardziej zależna od zewnętrznych dostawców. Jedna decyzja BRICS, może spowodować, że EU będzie płacić fortunę lub łańcuchy dostaw zostaną przerwane.

Odnoszę wrażenie, że samowystarczalność żywnościowa to pojęcia obce dla tych którzy myślą, że chleb, mleko, mięso biorą się ze sklepu a pieniądze z bankomatu.

Opinia: „w Polsce sprzedaż ziemi jest chroniona, więc koncerny jej nie wykupią”. Ale znamy przypadki zakupu przez pośredników-słupy, a korupcja w tym zakresie też występuje…
Te same koncerny to samo zrobiły z Ukrainą (spichlerzem Europy). Własność jest innym prawem niż te papierki umów. Na marginesie sytuacja ogólna na Ukrainie. Najlepsze czarnoziemy w Europie wykupione zostały przez holdingi niemieckie, duńskie, holenderskie i żydoamerykanskie (myślę, że i te inne mają podobne związki). A pierwsze zdanie w środkowej Ukrainie od prawie trzech lat mają 🇺🇸fundusze powiernicze.
Inne zasoby naturalne też. Jak donosi „The New York Times” Przetarg na zagospodarowanie największego na Ukrainie złoża litu – (coraz bardziej deficytowego pierwiastka o szerokim zastosowaniu zwłaszcza w elektronice) Dobraja, w obwodzie kirowohradzkim, wygrał kumpel Trumpa i szef Światowego Kongresu Żydów (od 2007), miliarder RONALD LAUDER…😏

Duża oszczędność na transporcie – towar jest już w Europie, a zarabiają holdingi, także te, które de facto są międzynarodowe.

I tak by wygrali amerykańscy inwestorzy, bo po to Biden tę wojnę sponsorował.

Nawet niektórzy pytają: Czy nie po to wybuchła wojna na Ukrainie?

Wróćmy do zagadnienia jakości.

Inny komentarz w sieci: „obecne przepisy mogą zablokować każdy produkt zawierający niedozwolone substancje chemiczne”, ale przecież te same przepisy nie blokowały/blokują wwożenia ukraińskiego zboża, które nie spełnia norm.

Żeby żywność zza oceanu przetrwała długi transport, będzie mocno konserwowana.

Komisja Europejska w tamtym roku próbowała forsować zwiększenie limitów zanieczyszczenia żywności dla krajów trzecich – podwójne standardy.

Ale W Brazylii dozwolone jest stosowanie wielu substancji czynnych (pestycydów, fungicydów), które w UE zostały zakazane ze względów zdrowotnych lub środowiskowych. Dozwolone są również stymulatory wzrostu w hodowli bydła, zakazane od lat w UE [Mancozeb, podejrzany o działanie rakotwórcze i rozwalający gospodarkę hormonalną. Chlorothalonil, Carbendazim, Thiophanate-methyl, Acephate, Atrazine. Lista jest dłuższa, brudniejsza i dobrze znana regulatorom. Te chemikalia w Brazylii wciąż są w ścisłej czołówce sprzedaży. I uwaga, europejskie koncerny chemiczne (głównie niemieckie, a jak!) wcale nie stoją z boku. BASF, Bayer i reszta tej zbrodniczej … chętnie sprzedają tam to, czego u siebie sprzedawać już nie mogą].

Można dyskutować o jakości, ale nie to jest głównym aspektem zagadnienia (chociaż osobiście zależy mi na jakości – nawet przy wyższej cenie).

Naszych rolników niszczy i nasza biurokracja, a ta jest pochodną zarządzeń KE i tamtejszej korupcji – wałki z przetargami, bo cała piramida musi się nakarmić, administracyjne blokady i obostrzenia, np. sanitarne, rosnące podatki, kary, mandaty…Rolników w UE dusi się normami, zakazami i „zielonym ładem”, a rynek zalewa tani import bez żadnych zasad.
Wieś obawia się nie tylko utraty rynku, ale także „efektu domina”: upadek hodowli może pociągnąć za sobą spadek popytu na polskie zboża paszowe. W Polsce duże przemysłowe gospodarstwa też znikną, bo nie wytrzymają konkurencji tych jeszcze większych i produkujących taniej. Tak samo EU zrobiła z małymi sklepami spożywczymi. Po 1990 weszły zagraniczne sieci Biedronka, Lidl, Tesco, Kaufland, Carrefour. Wpierw było tanio – wykosili małe i średnie sklepy.
A teraz robią co chcą, bo nie mamy wyboru. Przejęli klientów i zniszczyli konkurencję niskimi cenami (i jakością). Teraz ceny z Lidlu są wyższe niż w Niemczech. A waga i jakość produktów to jedzenie najgorzej jakości. Teraz niszczą małe piekarnie. Ludzie kupują te podpiekane półprodukty bo tanio. Nie będzie piekarni, będzie drożej niż w piekarni.

Tak można zniszczyć lokalnych rolników, mały handel rodzimy i suwerenność żywnościową. To i tania ziemia i tania siła robocza, to słabe państwo.

Inny aspekt: klęska ekologiczna w Ameryce i degradacja ekosystemów. To co się stało z Paragwajem, to nie tylko ostrzeżenie, to kierunkowskaz co będzie z puszczą amazońską wycinaną brutalne pod kolejne uprawy. Podobnie dzieje się w Chile przez wzniecone pożary trawiące lasy. Społeczne protesty (demonstracje) przeciw podpalaczom sugerują, że nie były to wydarzenia naturalne. Jest jeszcze inny skutek dewastacji lasów, o którym mało kto mówi. Z tych zniszczonych lasów wychodzą w kierunku siedzib ludzkich drobne zwierzęta, głównie gryzonie przenoszące mnóstwo wirusów, z którymi ludzie nie stykali się poprzednio i w stosunku do których nie wytworzyli odporności. To jest cała lista gorączek krwotocznych, skrajnie niebezpiecznych dla ludzkiego organizmu, powodujące epidemie zagrażające zdrowiu publicznemu. Takie zakaźne choroby są przenoszone z kontynentu na kontynent przez transport towarów.
Co na to wszystko tak uczulona na ekologię KE? Dodajmy ślad węglowy statków transportujących w jedną i drugą stronę towary, pewnie …100% eko jak UE wymaga od swoich obywateli od 2030 r. Wielka hipokryzja.

Jeszcze inny krytyczny element tej umowy, o którym praktycznie w ogóle się nie mówi i który rzuca światło na to, o co chodzi – minerały krytyczne z Brazylii – Załącznik 2-B umowy. Dostęp do południowoamerykańskich złóż litu, niobu i grafitu jest rzekomo warunkiem utrzymania konkurencyjności polskiego sektora bateryjnego oraz przemysłu stalowego, stanowiąc jedyną realną alternatywę dla dominacji Chin
( https://biznesenter.pl/na-czasie/1503-umowa-mercosur-o-co-w-niej-chodzi/).
Brazylia jest absolutnym hegemonem na rynku niobu, kontrolując ok. 90 proc. światowego wydobycia i przetwórstwa tego metalu. Argentyna, wraz z Chile i Boliwią mogą pochwalić się jednymi z największych na świecie zasobów litu.
Tylko, że Chiny już tam są i mają większe przebicie i chcą handlować ze światem – tym, który nie idzie na wojnę Trumpa. Nie musimy tego robić.
Inwestycje Pekinu w ciągu ostatnich 5 lat wzrosły w Brazylii o ok. 400 proc. do kilku miliardów dolarów. Przykładowo: chińskie firmy (takie jak gigant BYD czy CATL) we współpracy z brazylijskim CBMM (brazylijski koncern – monopolista wydobycia niobu) badają zastosowanie tlenku niobu w anodach baterii litowych.
A tenże BYD już od lipca 2025 produkuje samochody elektryczne w dawnej fabryce Forda w Camaçari. Zdolność produkcyjna 150 tysięcy aut rocznie, z planem na 300 tysięcy! Tania siła robocza, tańsza energia – to recepta na dominację na rynku. W Brazylii chińskie EV to ponad 80% rynku, a Great Wall Motor otwiera kolejną fabrykę w dawnej siedzibie Mercedes-Benz. To strategia omijania unijnych ceł! Zaleją nas w UE auta z Mercosur, a nie odwrotnie. Nadzieja Niemiec na konkurowanie są małe, bo samochody chińskie są dużo tańsze.

Jeszcze od Macieja Wilka https://x.com/MacVVilk/status/2009658462964178967 :
„To co najbardziej uderza w decyzji o podpisaniu umowy z MERCOSUR to – po raz n-ty – całkowite odklejenie elit EU od rzeczywistości.

To tak jakby lata 2020-24 – pandemia, wojna, załamania łańcuchów dostaw i globalny zwrot ku bezpieczeństwu strategicznemu – nigdy nie miały miejsca.

Debata o tym, czy MERCOSUR uderzy w europejskie rolnictwo „bardzo” czy „tylko trochę” jest wtórna. Nadrzędny problem jest inny: trzeba mieć wybitnie ograniczony umysł, żeby dobrowolnie osłabiać własną SUWERENNOŚĆ ŻYWNOŚCIOWĄ – w imię zwiększenia eksportu przemysłówki np. do Paragwaju.

To jest podręcznikowy przykład tego samego myślenia, które przez dekady pompowało wzrost Chin europejskim kapitałem i europejskimi technologiami, tylko po to, by w godzinie kryzysu to Europa musiała kupować od nich maseczki ochronne i podstawowe składniki leków, bo własnej produkcji już nie miała.

25 lat negocjacji i ZERO refleksji. Europejskie elity mentalnie zdają się nadal tkwić w okolicach 2000 roku – w fałszywym komforcie ‚końca historii’, nieograniczonej globalizacji i niezwyciężonego pochodu liberalno-demokratycznej rewolucji przez wszystkie kontynenty.

Tymczasem świat na naszych oczach wrócił do brutalnych zasad gry, w których rządzi twarda siła, bezpieczeństwo ekonomiczne, kontrola surowców i suwerenność w kluczowych sektorach [vide D. Trump, a bardziej skrycie międzynarodowe korporacje]…”

Ktoś pyta: Z wydłużonym czasem transportu, co zwiększa jego koszty, żywność ma być tańsza niż miejscowa – jakim sposobem?
Dumping. O specjalnych narzędziach i przywilejach finansowych korporacji w krajach Mecosur już było. Uwzględnijmy też, że tam są w stanie zebrać plony nawet 2 razy w roku (soja i kukurydza w Brazylii oraz Argentynie).

Natomiast już w 2025 roku rolnicy w wielu krajach UE mieli problem ze sprzedażą swoich płodów rolnych, bo albo nie było chętnych albo ceny skupu były dla nich bardzo niskie, albo zostawiali plony na polu lub oddawali ludziom w ramach samozbiorów.
Sytuacja jest dynamiczna – usłyszymy o kolejnych zagrożeniach i rzekomych profitach UE. Czas pokaże, kto miał rację – zwłaszcza w dłuższej perspektywie. 

Klucz

klucz otwierający światło

Klucz używany nie rdzewieje

Tak, jak bez klucza nie można otworzyć zamka, tak by zrozumieć świat, jego problemy, potrzebny jest dopasowany klucz. Operowanie wytrychami to dość powszechna praktyka, ale nie prowadząca do prawdy i prawidłowego rozwiązania.

Czy istnieje taki klucz?
W sensie ogólnym – prawdopodobnie tak, ale zacznijmy od takich kluczy, które mają bardziej praktyczne zastosowanie w pewnych aspektach życia, a potem może uda się je połączyć wspólnym mianownikiem. Już teraz można się domyślić, że chodzi o zrozumienie oraz świadomość istoty różnych przejawów rzeczywistości.

Nie będę dawał dowodów na przedstawione tezy (musiałaby to być książka), chociaż miejscami są dość oczywiste oraz podam naprowadzające myśli …

Ludzi bardzo „kręci” polityka i związane z nią pytanie, kto tym wszystkim rządzi w skali globalnej i czy to ma wpływ na układy lokalne. Od tego zacznijmy.
Wg starej maksymy – jak na górze, tak i na dole, bo tak to na ogół jest, chociaż na poziomie szczegółowym, np. gminy, ten łańcuch przyczyna-skutek nie sięga wprost do wysokich poziomów zależności, jest bardziej lokalny – przynajmniej w sposób widoczny, co nie neguje wpływu na mentalność, która została uformowana i jest kontrolowana z wysokiego poziomu.

Konkretnie, trzeba rozumieć, że demokracja, chociaż ma pewien wpływ na niskim poziomie, to na poziomie państw jest … fikcją. To plaster na zaklejenie ustawień, które dokonują się poza świadomością przeważającej części danej populacji. A na poziomie prezydentów, przewodniczących organizacji międzynarodowych – to ludzie „namaszczeni” i/lub schwytani w system zależności wymuszony szantażem i/lub obietnicą władzy i korzyści.
Przez kogo? Uwaga – wchodzimy na teren określany teorią spiskową. To będzie się powtarzać i przy innych omawianych sytuacjach, ale uważam, że nie są to teorie, a praktyka stosowana od „eonów”.

Popularnie mówi się o masonach, iluminatach, Deep State, Rotszyldach, wielkich korporacjach finansowych jak BlackRock, Vanguard, …, komitet 300 itp.
Owszem, ale to wcale nie jest najwyższy szczebel kontroli i władzy – istniał dużo wyższy i jego pozostałości wciąż mają oddziaływanie, nawet jeśli dzieje się to na zasadzie inercji.
Ta epicka historia została ujawniona przez Kimberly Ann Goguen, o której będzie tutaj jeszcze parokrotnie.
A struktura ta wyglądała jak pokazano na diagramie (powiększ i patrz tam też na adnotacje oraz zauważ jak nisko znajdują się w tej strukturze znani „potentaci”):  https://drive.google.com/file/d/1ty8Pf3inz0s4pEzADE2EYaso-sYF7t2x/view?usp=sharing 
i szerzej we wpisie https://gab.com/etsaman3/posts/115632256081107772 
(sugeruję tam poznanie kontekstu, choćby krótko).

Tak więc, w globalnej polityce kluczem jest zrozumienie tej struktury. Ale to też jest jeszcze niepełny obraz, o czym będzie dalej. Dla tego wątku przypomnę myśl Clive’a Hamiltona:
Kluczem okazuje się nasza naiwność, dotycząca wpływu, na który elity [te, które widzimy] są wciąż ślepe.

Sektorem tej kontroli są armie – element siłowy stojący na straży interesów władz i danego właściciela, a także wojska i służby ukryte – działające z ramienia Głębokiego Państwa (Deep State). Bo patrząc głębiej obecnie trwa wojna o „dusze”, na płaszczyźnie pokazanej  jeszcze w biblijnym wersie „Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw zwierzchnościom, przeciw władzom, przeciw rządcom ciemności tego świata, przeciw duchom zła na wyżynach niebieskich.” (św. Paweł).   Ta bitwa jest skazana na przegraną obecnego układu, ponieważ nie rozumie on boskiego planu oraz siły jaką wlał ten plan w realne działania Kimberly A. Goguen, za którą stoi armia znacznie silniejsza. Jakkolwiek tajemniczo to brzmi, to oceniamy że 2026 r. przyniesie zwycięstwo nad ciemnymi siłami na rzecz całej ludzkości.
Schodząc na razie bardziej na ziemię, trzeba zdać sobie sprawę, że macherzy obecnych konfliktów, czy to Putin, czy Netanyahu czy Trump itd.  to jedna paczka marionetek tych wyższych sił, możliwe, że to awatary Matrixa, który też zostanie rozbity.

Także obecne strategie i środki prowadzenia wojen, jakie widzimy, to nieporozumienie, co widać po fakcie, że dron za 500$ może obezwładnić lotniskowiec za parę miliardów dolarów oraz że inwestuje się w ciężki sprzęt lądowy, który podobnie staje się bezradny wobec dronów i oddziaływań elektromagnetycznych w systemach dowodzenia.
A straszenie konfliktem nuklearnym z użyciem rakiet balistycznych jest tylko narzędziem politycznym, ponieważ od pewnego czasu ich posiadacze nie mają ostatniego klucza (tu dosłownie) do uruchomienia/uzbrojenia głowic (nie musisz wierzyć, ale tak jest – oprócz może broni taktycznej).

Podobnie dzieje się w mediach kształtujących świadomość ludzi – tu kluczem jest zrozumienie, że mamy do czynienia z centralnym sterowaniem na poziomie globalnym, który, co prawda, rozmywa się na poziomie lokalnym i zależy od danej kultury, ale ideologie, tworzenie podziałów, mody i inne zabawki dla ludzi pochodzą z góry. To uzupełnia a nawet tworzy teatr dla nich, jaki zasłania wydarzenia za kurtyną. Lokalne wydawnictwa i stacje mają swoich zwierzchników kapitałowych oraz politycznych, a ci podlegają w zakresie informacji agencjom międzynarodowym.

Przykład schematu (są i inne)
https://blog.fagstein.com/media-ownership-chart/ 
kolumny = zależność, a  „independents” to też nie do końca prawda.

Gospodarka i biznes.
Czyli … pieniądze.
„Jak nie wiesz, o co chodzi, to chodzi o pieniądze”. Dodać należy jeszcze „i władzę”, bo są tacy, którzy, dzięki swojej pazerności, mają ich tyle, że bardziej zależy im na kontroli (czynnik utrzymania swego statusu) i władzy – tu często wkracza ego na poziomie level max.
Mamona i władza to kolejny klucz, który można praktycznie odkryć przez analizowanie „komu to służy”.

W biznesie i polityce mamy sojusze, przyjaźnie, wspólnoty, ale to tylko narzędzie do realizacji takiej strategii, chociaż, by ona miała poparcie społeczeństw, ubiera się ją w różne wzniosłe i ładne dekoracje. Ale z historii wiadomo, że te sojusze się brutalnie łamie, wkracza armia, podstęp i grabież. Ludzie są poświęcani na ołtarzu „sprawy”. Ideologia tu (i nie tylko tutaj) jest chętnie wykorzystywana.

Szczególnym przypadkiem, który dobrze ilustruje takie podejście, jest współczesna medycyna w sieci farmacji. Kluczem jest zrozumienie, że farmacja, która od ponad 100 lat podporządkowała sobie medycynę (patent Rockefellerów) ma na uwadze biznes, a nie zdrowie ludzi. Ta okrutna prawda teraz coraz bardziej jest uświadamiana, także za sprawą „pandemii” C-19 i globalnego sterowania zachowaniem ludzi (tu znów widzimy schemat globalnej kontroli mediów). Ten duży temat przejawiał się szczegółowo w wielu moich wpisach i artykułach – tutaj i na LepszeZdrowie.info.

Ogólniej dotyczy to też nauki. Temat jest szeroki, tutaj podobnie utknęliśmy w szeregu błędnych paradygmatów i w zależnościach dotyczących interesów. Mówiąc krótko – nauka też dała się skorumpować. W praktyce szereg rozwiązań, które mogłyby popchnąć ludzkość naprzód, zostało zablokowanych czy to w imię obecnych interesów (dyskontowanie tego, co jest i jeszcze popłaca), czy przez skostnienie zarówno w dogmatach jak i w zarządzaniu nauką, z uczelniami włącznie. Jest jeszcze głębszy problem związany z obniżaniem jakości szkolnictwa na wszystkich szczeblach, co w końcu sięga i uczelni wyższych. Obecnie naukowcy, a także profesorowie uniwersytetów, mają stosunkowo niski poziom IQ i często widać jak utracili zdolność logicznego analizowania i wnioskowania. Temat ten omawia książka Joanny Święckiej „NOWA EPOKA czyli klucz do rozumu” odwołująca się zwłaszcza do prac Krzysztofa Zawiszy, polskiego fizyka o IQ 192 (jest wśród niewielu na świecie, którzy mają taki wynik). To duży temat na osobny wpis, ale wspomnę, że umieszczony w tytule książki klucz podkreśla wagę rozumu (mądrości). Wiedza jest ważna, ale rozum dociera dalej.

„Uwierz nauce” było negatywnym kluczem i hasłem zwłaszcza w czasie „pandemii”. 
O tym jak nieuczciwie wtedy postępowano oraz ogólnie jak … wątpliwa jest „Medycyna Oparta na Dowodach” – patrz szereg artykułów do których odsyłam na stronie LepszeZdrowie np.:  Wiarygodność prac naukowych, Medycyna Oparta na Faktach (EBM)?, Jeszcze o EBM, Iluzja medycyny opartej na dowodach, Kult medycznej dezinformacji, Naukowe kłamstwa,..
Podobnie przebiega globalna akcja walki ze „zmianą klimatu” z rzekomej winy człowieka (obecnie coraz mniej o ociepleniu klimatu w związku z kompromitowaniem pewnych „danych”).
Tutaj kluczem może być zrozumienie interesów, jakie za tym stoją – drenowanie budżetów państw i kieszeni obywateli przez różnego rodzaju podatki, ETSy, zarządzenia… A przy okazji – wraz ze wzrostem scentralizowanej władzy np. Komisji Europejskiej realizuje się agendę globalistów nakierowaną na totalną kontrolę świata (!) przez „rząd światowy” z jego antyhumanistycznymi atrybutami.

I jeszcze przykład z imigracją jako modelu biznesowego, chociaż wiemy też o planie politycznym globalistów w tym zakresie.
Niemiecki Die Welt wprost wskazał, że istnieje cały sektor organizacji pozarządowych, kancelarii, pośredników, fundacji i struktur parasolowych, które utrzymują się finansowo dzięki masowej, nielegalnej migracji. 
Nie jako efekt uboczny, ale jako systemowy mechanizm.
To bardzo istotna zmiana:
– nie „chaos humanitarny”
– nie „brak kontroli”
– nie „niezamierzone skutki uboczne”
lecz zorganizowany ekosystem interesów, w którym:
Im większy strumień migrantów, im większy kryzys, im większa presja na państwo, tym większe budżety, granty, kontrakty i wpływy dla określonych grup.

Czyli znów – kluczem do wielu działań politycznych i do otwarcia umysłów w sprawie „teorii spiskowych” są pieniądze.

W szczególności chodzi o nowy system finansowy, kryptowaluty o zasięgu światowym itp.
Tutaj kluczem, który raczej zamknie te zapędy niż je odtworzy, jest świadomość, że już chyba nic nie pomoże uchronić USA od bankructwa (chyba, że się cudownie ogarną w kwestii mądrego zarządzania). A kryptowaluty o dużym zasięgu (jako powszechny i globalny środek płatniczy) są nierealne, ponieważ nikt w obecnym świecie politycznym i technologicznym nie posiada takiej mocy obliczeniowej, a ponadto duża część świata nie ma jeszcze dostępu do usług cyfrowych. Z drugiej strony tajne służby i spekulanci mają tylne drzwi do różnych obecnych systemów i już parokrotnie wykradały zgromadzone tam środki.
Dominacja Zachodu i świat jednobiegunowy kończą się, i to nie tylko ze względu na ekonomię, ale przez tamtejszą zapaść społeczną, nawet mentalną, co od lat rozpracowuje Igor Witkowski w swoich książkach. Z kolei Azja z wyraźną dominacją Chin na każdym polu i wzrastanie sojuszu BRICS jeszcze bardziej zmieniają układ sił. Zatem ważnym kluczem jest prawidłowe zrozumienie geopolityki.

By nie przedłużać wpisu przeskoczę od razu do najważniejszej (na dziś) konkluzji, którą wspomniałem na początku – chodzi o zrozumienie oraz świadomość istoty różnych przejawów rzeczywistości. Jest ona bardziej fantastyczna i złożona niż potrafiliśmy sobie nawet wyobrazić. Chociaż podałem już parę przyczynków, to chodzi o człowieka.  Jest istotą wyjątkową, ale stłumioną przez Matrix od niepamiętnych czasów. A Matrix ten jest skomplikowaną AI, której istnienie we  wszechświecie było dotąd tylko hipotezą. Ta wyjątkowość człowieka polega między innymi na zdolności kreacji i to na poziomie, który w opowiadaniu wyda się cudem, ale nastąpi w praktyce. Tu zacytuję mały fragment raportu z 27.12.2025 wspomnianej Kimberly:
W normalnych okolicznościach [jakie nastaną] każdy [organiczny] Homo sapiens może kontrolować własne cząstki pyłu [to określenie dotyczy subatomowych cząstek, które nas tworzą]. Możesz je przesuwać. Możesz się uleczyć. Możesz zdecydować, że chcesz być wyższy, niższy. Nie ma znaczenia, kim chcesz być. Możesz zdecydować, że chcesz kanapkę z pastrami, a jedna pojawia się w twojej dłoni. Kiedyś mogliśmy robić takie rzeczy cały czas. W innych miejscach omniversum nie było potrzeby pieniędzy. Wciąż nie ma potrzeby pieniędzy.  Pieniądze nie są potrzebne, bo każdy ma wszystko, czego chce, gdy bramy są otwarte i wszystko płynie [za sprawą Źródła]”.

Nie zacytuję więcej, by nie uznano mnie za wariata (jestem tu tylko posłańcem), ale to będzie owa dobra nowina do rozwinięcia w 2026 r.
Wyzwoleni z Matrixa ostatecznie otrzymamy klucze do królestwa Złotego Wieku… Czyż nie tak miało być wg różnych przepowiedni?

PS. Nawet jeśli przełom nie nastąpi tak szybko, to weź to jako promyk nadziei w te ponure dni schyłku 2025, że tak ostatecznie się stanie. A może jednak już w tym roku (!) otrzymamy dalszy impuls nadziei od KAG? Zaglądaj by sprawdzić.

Życie w zakłamaniu

Oświecenia nie osiąga się przez tworzenie obrazów światła,
lecz przez uświadomienie sobie ciemności
.
Carl G. Jung

( https://youtu.be/HrgmTT2jqgE?si=EZdbaPjpt48H7ygQ )
Dziś nietypowo. I krótko (pomijając czas na obejrzenie filmu).
Polski film dokumentalny ODNAWIALNE ŹRÓDŁO PIENIĘDZY, którego nie chcieli pokazać w telewizji.
Zobacz, co dzieje się naprawdę za kulisami zielonej transformacji.
Setki miliardów euro na #wiatraki i #panele, tysiące stron strategii
klimatycznych, morze medialnych deklaracji o „czystej energii”…
A emisje #CO₂? Wciąż rosną. Przypadek?
Ten film to opowieść o realnych skutkach polityki #OZE.
O mieszkańcach wsi zdewastowanych przez inwestycje „proklimatyczne”.
O gigantycznych kosztach magazynów energii i elektryczności, której nie da się zmagazynować. O tym, że #atom jest wciąż blokowany – w imię ideologii, nie faktów.
O tym jak cofamy się do epoki kamienia łupanego, widząc jak i jakim kosztem to się odbywa w Afryce i innych miejscach.
Zobacz jak wiele kategorii wpisu pasuje do tej relacji!
Jest dużo szerszy kontekst zakłamania, np. klimat, postęp, ekologia i ekonomia. Co do energetyki w ogóle – pisałem o tym tu wielokrotnie, także w kontekście węgla, energetyki rozproszonej, energii geotermalnej itd. Kto ciekaw – znajdzie lokalną wyszukiwarką – nie wydłużam tego wpisu.
A o zakłamaniu – jeszcze więcej.
Dość!
Podaj dalej – zwłaszcza tym, którzy albo agitują za tym „ładem” albo go wdrażają.

Telewizja

Telewizja kłamie

Biedni mają duże telewizory,
a bogaci duże biblioteki.
Jim Rohn

O telewizji i mediach pisałem lub wzmiankowałem tutaj parokrotnie. Wybacz Czytelniku, że miejscami będę odsyłał do tamtych wpisów (a i tak tylko do części z nich), by tutaj nie powiększać objętości tego artykułu. Dodam też, że przedstawiam swoje subiektywne poglądy, które nie muszą się podobać innym.
To jest mój blog, na którym jest możliwość dyskusji poprzez komentarze.
Nawiązując do motta – nie jestem bogaty, ale mam dużą bibliotekę. Nie obrażam tych z dużymi telewizorami, być może miałbym też duży, ale nie jest mi to potrzebne.

Spotykam wypowiedzi w których ludzie epatują tym, że „w ogóle” nie oglądają telewizji, że od lat nie mają telewizora, a nawet dość apodyktycznie pouczają „wyrzuć telewizor!”
Jednocześnie oceniają en block jaka to telewizja jest zła.
Nie wiem zatem skąd mają taką wiedzę, chyba że to ślad jakiegoś urazu z przeszłości, powtarzanie opinii zasłyszanych lub wniosek (generalnie słuszny), że telewizja ogłupia ludzi i nie niesie nic dobrego.

Ja mało śledzę telewizję, bo mi żal czasu traconego na bzdury i mam awersję wobec propagandy, kłamstw i szmiry. Jednak moje biurko, przy którym najczęściej pracuję, jest w zaułku „salonu” gdzie jest telewizor i gdy inny domownik ogląda jakiś program, to jednym uchem lub okiem dociera do mnie to, co jest nadawane. Są też audycje, które oglądam sam lub z żoną.
Zatem wydaje mi się, że mogę co nieco o telewizji powiedzieć, chociaż absolutnie nie jestem znawcą tematu.
Mogę się zgodzić, że telewizja opanowała świadomość ludzi w procesie który trwa już od dziesięcioleci. W ogóle – żyjemy w świecie obrazkowym, do którego dołącza spora część Internetu, zwłaszcza takie serwisy jak Instagram lub Youtube oraz przeglądanie treści na smartfonach i podobnych urządzeniach.
A tam moda, pindrzenie się ćwierć lub półinteligetnych „celebrytów”, „influencerów” (wg ich własnego przekonania) i mocny zjazd w dół inteligentnego, wartościowego przekazu. A mimo to, a może dlatego – audytorium rośnie.

Reasumując ten fragment – uważam owo przechwalanie się nie oglądaniem telewizji za… głupie.
To jednak jest medium informacyjne w szerokim sensie (publicystyka, reportaże, doniesienia ze świata, filmy przyrodnicze, geograficzne, historyczne, audycje muzyczne, świat sztuki, nauki i techniki itd.). Oczywiście są to materiały nierównej jakości – często słabej, często wręcz szkodliwe, ale widz może/powinien to rozróżniać i odpowiednio wybierać.
I tak robię. A szczególnie trzeba uważać na wpływ telewizji na dzieci.
Ludzie są różni – jak i wiedza i kultura. Niektórzy ulegają zalewowi seriali – one wciągają. Unikam, a nawet wykluczam, bo to nie tylko złodziej czasu, ale wariantowanie niemal tych samych tematów (czy to się ludziom jeszcze nie „przejadło”?), często niska jakość tematyczna, scenariuszy i aktorska.

W krótkim przeglądzie paru popularnych kanałów (telewizji naziemnej – inne mają wg mnie złą proporcję jakość/cena, a ponadto nie miałbym czasu tego oglądać), wymienię:

Polsat

„Najbardziej wiarygodna telewizja” – trzeba przyznać, że i tak wyróżniająca się względnym zrównoważeniem informacji. Dla mnie gwiazdą na bardzo przeciętnym firmamencie komentatorów jest Bogdan Rymanowski, który ma też własny kanał z wywiadami – przypomina mi emancypację Carlsona Tuckera, ale … jest lepszy. Natomiast Polsat zaprasza do wywiadów także przestępców i kłamców. I nie wygląda na to, by ich w ten sposób demaskować.
Ale wszyscy to robią, a nawet niektóre telewizje są jak ich własność. Są kupione reklamami i przez sponsorów. Reklamy są w ogóle zmorą na wielu kanałach dla oglądających. Żartowano na 30-lecie Polsatu, że w tym było 15 lat na reklamy.

TVN – nie oglądam wcale (uraz na podstawie ilości kłamstw i skłonności do narracji antypolskiej), chyba że czasem powiązane kanały przyrodnicze, niektóre rozrywkowe.

Wspomnę wpis Oblicza blamażu mediów i polityków, gdzie wskazałem na wycinek zagadnienia na przykładzie relacjonowania przebiegu wyborów w USA w 2020 r. Było o typowych zjawiskach występujących nie tylko w Ameryce ale i u nas: oszukiwanie, niekompetencja, brak profesjonalizmu i tendencyjność. Wszystko to służy brudnej walce politycznej, w tym ideologicznej, i ma niewiele wspólnego z rzetelnym (obiektywnym) dziennikarstwem. Widać podwójne standardy etyczne i w percepcji zjawisk.
Podobnie w kwestiach „epidemii” Covid i w ogóle jakby zaprzedanie jednej medycznej (fałszywej) narracji – to osobny temat, którego nie będę tu rozgrzebywał, bo napisano o tym dużo gdzie indziej, także na tym blogu, np. w Cenzura + oraz w Manipulacja .

Dawne hasło „telewizja kłamie” jest wciąż aktualne. Zadziwia to, że nawet prognozy pogody często są błędne – widać to w różnicy pomiędzy stacjami, a także w rzeczywistości – nawet następnego dnia po prognozie.
O cenzurze i narracyjnej stronniczości piszę tam więcej, ale nie o tym głownie jest ten wpis. Zatem tylko jeden więcej cytat „…nikt nie usuwa zalewu reklam medykamentów w mediach, pomimo że w większości są kłamstwami (na przywołanej stronie mam bardzo dużo wpisów o kłamstwach medycznych i farmaceutycznych)”. Skoro o zdrowiu, to dodatkowo – długie oglądanie telewizji czy wpatrywanie się w smartfon – jest niezdrowe dla oczu, potrafi oddziaływać na układ nerwowy (nie tylko chodzi o stres), a także odciąga ludzi od ruchu, który dla zdrowia jest bardzo ważny. 

Wracając do szerszego obrazu – przy tej okazji trzeba przypomnieć, że większość mediów w Polsce jest kapitałowo i programowo w niepolskich rękach. Jest to swoisty skandal, nawet z tezą, że jest to obce narzędzie politycznej i ideologicznej dywersji, którego jakoś kolejne władze nie umieją lub nie chcą usunąć. Bywało, że politycy deklarowali iść w kierunku repolonizacji mediów, bo Polska jest światowym ewenementem – nigdzie obce wpływy nie mają tak wysokiego udziału na lokalnym rynku medialnym (w tym też prasa). Tu jednak ważna uwaga – źle by było gdyby miało to oznaczać państwowy monopol – trzeba się równie silnie bić o lokalne, także prywatne, polskie co do kapitału i narracji podmioty, nawet te małe.

TVP – „media narodowe”, z misją, co jednak zostało zepsute przez każdą władzę. Merytorycznie – vide propagandowe do bólu programy informacyjne z PiS (także radiowe) i co do poziomu rozrywki jak za dyrektoriatu Kurskiego. Niestety obecnie jest podobnie, jeśli miejscami nie gorzej, tylko w drugą stronę. To nie jest już telewizja publiczna.

O ile TVP ma (miało) ciekawe programy dedykowane kulturze i historii (TVP Historia i TVP Kultura), także czasami świetne programy z BBC – przyrodnicze, historyczne, to w podstawowym przekazie zauważam znaczne obniżenie poziomu innych programów, w tym kabaretowych – był okres kiedy prawie brakowało aluzji politycznych, inteligentnej krytyki, natomiast jest coraz więcej hołubienia prymitywnego luddyzmu a nawet prostactwa. Podobnie w innych telewizjach. Wygląda na to, że twórcy kabaretowi (z małymi wyjątkami) nie mają dawniejszej odwagi – zastraszeni cenzurą, a może powodowani autocenzurą?
Co do programów satyrycznych, to w TVP mamy teraz „Polskie Kwiatki” jakby na miejsce „W tyle wizji”. Ten starszy program miał spore przegięcie propagandowe, chociaż potrafił wskazywać celnie niektóre nieprawidłowości. Ten nowy ma oryginalną formę i jest dość błyskotliwy, ale bywa jeszcze bardziej stronniczy i zjadliwy, co zdobywa niezrozumiały dla mnie aplauz komentujących via sms-y. Przykładowo byłem (nie tylko ja) bardzo zniesmaczony przytakiwaniem przez dwie panie prowadzące wypowiedziom Marcina Gortata, gdy wylewał fekalia na kandydata prezydenckiego Karola Nawrockiego, nazywając go bandytą, sutenerem, niemal mordercą i kimś kto nawet nie mógłby być jego sąsiadem. Było więcej popisów – mało sportowych.
I nie tylko to mnie zraża, bo np. sympatie lewackie też tam często goszczą.

Pomijam kontrowersje związane z siłowym przejęciem telewizji przez nowe władze. To gorszący i prawdopodobnie nie zakończony proces, zobaczymy jak się skończy…

Chociaż mam poglądy prawicowe i z tego względu podobno powinienem oglądać kanał Republika, to tego nie robię, tym bardziej, że usadowili się tam niektórzy skompromitowani „dziennikarze”.
Ujmuję w cudzysłów, ponieważ ten zawód zszedł na psy – to posłuszni funkcjonariusze swoich stacji, szefów i przekonań politycznych, którzy przestali odróżniać swoją profesję od publicystyki. IMO, dziennikarz relacjonuje a nie ocenia.
W wywiadach nie narzuca odpowiedzi, nie przerywa drugiej stronie i nie obraża. Ma prawo zadać niewygodne i odważne pytania, ale nie komentuje krytycznie na gorąco odpowiedzi.
Może oczywiście mieć swoje poglądy, ale te niech zostawi dyskusji w jakimś panelu lub jako stanowisko w felietonie publicystycznym. Niestety te panele dyskusyjne często stają się miejscem wzajemnych połajanek, insynuacji, realizują scenariusz „kto komu”, wyciągane są brudy i argumenty ad personam, bywa że  nie mające nic wspólnego z tematem, często nie proponują rozwiązań, tylko pogłębiają chaos i akcentują imposybilizm…
Uderza też to, jak w argumentacji zakłada się, że widzowie są głupi i że nie pamiętają jak dana osoba czy partia jakiś czas temu przyjmowała całkiem inne stanowisko niż obecnie.
Istnieje powiedzenie „gadające głowy”. Dla mnie – męczące, jak kiedyś to ująłem w wierszyku
UCIEKAM

Za dużo szumu
gadają i gadają
tysiące głosów
coś wieszczy
żony wciąż gadają
i mężowie też
już wolałem jak radio
trzeszczy.

Gadają z trybun
gadają w telewizorze
o, Boże!

Uciekłem do lasu
– wreszcie.

Telewizja ojca Rydzyka i jego radio (abstrahując od niego samego wobec pewnych zastrzeżeń) charakteryzują się dobrym warsztatem i dziennikarstwem. Bardzo rzadko oglądam/słucham, bo nie jestem „kościółkowy”, ale sposób prowadzenia np. „Rozmów niedokończonych” może być podawany jako wzór – prowadzący nie przerywa gościom (często ciekawym), mają oni praktycznie nieograniczony czas na wypowiedź, zachowana jest pełna kultura…
To prawdopodobnie wynik standardów, jakie są nauczane w Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Niezależnie od nazw i właścicieli kanałów telewizyjnych pewne zjawiska są wspólne.
Parę przykładów.

W prime time – głównie strzelanki, przemoc, kryminały, horrory, ogłupiacze i tania sensacja, a programy, które są/mogą być wartościowe, spychane są na późne godziny, lub takie, kiedy mało kto może je oglądać.

Niektóre programy są po prostu głupie, jak np. Zakupy w ciemno (co to komu daje i kto to ogląda?), inne jak np. Damy i wieśniaczki są karykaturą – czy realizatorzy nie mają pojęcie o damach, czy też celowo chcą pokazać kontrast między kimś, kto wykazuje ludzkie cechy, a pustką owych „dam” (co może być interesujące)?

Częste powtórki oraz przekazywanie danych programów do innej stacji (ostatnio np. Polsat przejął szereg takich produkcji).
Mecze piłki nożnej w TVP1 gdy jednocześnie można zobaczyć to na TVP Sport i jeszcze gdzie indziej. Po co?

Wrócę do sprawy reklam. Niektórym dziwię się bardzo, np. jakiś program jest przerywany bo leci po raz n-ty ogólna reklama Żabki, jakby takiego sklepu nikt nie znał, a przecież jest na „każdym rogu” miasta. Albo o zainwestowaniu w nowy punkt Żabki z obietnicą 30 tysięcy złotych przychodu miesięcznie, ale … przychód to nie zysk.
Albo reklama papieru toaletowego, jakby trzeba było zachęcać do zakupu, który i tak każda rodzina dokonuje.
Reklama piwa jest wszechobecna, gdy jednocześnie „walczy się” z alkoholem – hipokryzja. Ogólnie w reklamowaniu rzeczy szkodliwych, co kosztuje zleceniodawców (przez co produkty są droższe),  jest też koszt uszczerbku zdrowia po stronie klienta.
Reblogowałem kiedyś materiał pt.

Manipulacja medialna i społeczeństwo dezinformacyjne – bariery w komunikowaniu w sprawie suplementów i szczepionek 

Techniki przekazu, w tym reklamy i agitacje polityczne, wykorzystują przekaz podprogowy – niebezpieczne, ale dla zleceniodawców – korzystne.
Osobnym zagadnieniem jest coraz większe wykorzystywanie narzędzi AI, co potrafi jeszcze bardziej zafałszować rzeczywisty obraz świata, podstawić fikcyjne wydarzenia i osoby, przeinaczyć wypowiedzi, stworzyć nie istniejące „dowody” – czy to pod cele mocodawców, czy nawet dla żartu. W tych różnych sytuacjach mniej wprawiony widz może jeszcze bardziej niż dotychczas ślepo wierzyć ekranowi.

W reakcji do tej zapaści i upolitycznienia oficjalnych mediów powstają mniej lub bardziej niezależne serwisy pretendujące do uświadamiania społeczeństwa „jak jest”. Zasadą jest, lub powinno być, utrzymywanie się tylko z datków widzów, nie przyjmowanie reklam i brak powiązań z partiami i politycznymi sponsorami. Takich serwisów jest już sporo – zarówno w formacie telewizji jak i serwisów czysto internetowych. Większość tych na Youtube zbiera datki od widzów, ale to jeszcze oczywiście nie musi oznaczać, że są niezależne.
Nie będę wymieniał przykładów, chociaż zwróciłbym uwagę na te, które zrezygnowały z darowizn i monetyzacji. Może to być znakiem niezależności, ale … także przeciwnie – gdy mają finansowanie ukryte.

Wg Kimberly Goguen z Global Intelligence Agency – wszystkie ważniejsze informacje światowe w sferze szeroko pojętej polityki są podporządkowane agencjom informacyjnym, a te w piętrowej hierarchii zależności biorą informacje z „góry”. To monopol(e) telewizyjne w posiadaniu międzynarodowych korporacji związanych z władzą światową – ukrytą lub mało znaną większości społeczeństwa.
Czasem można wykazać nawet czytanie tych samych ustalonych skryptów w różnych serwisach i to na całym świecie. Dobrym przykładem była i jest narracja w sprawie C19.
Goguen tworzy inny model w swoim projekcie UnitedNetwork News (UNN), obecnie pod adresem
www. UnitedNetwork.earth, wg założeń:
– nie być związanym z żadną centralą medialną zarówno informacyjnie jak i finansowo
– bez reklam w wiadomościach (ew. autopromocja)
– tworzyć tylko własne treści
– wykorzystywać w tym celu własnych korespondentów nazywanych tam informatorami terenowymi; są to zwykli ludzie z danego terenu (na całym świecie) – lokalni świadkowie wydarzeń oraz chętni dzielenia się miejscowymi ciekawostkami i warunkami życia. To amatorzy po krótkim kursie technicznym – jak mówić do kamery (telefonu), przekazać raport itp. – patrz About Field Messengers – United Network News – Real People Reporting Real News .
W ten sposób powstaje globalna telewizja oddolna. Kimberly A. Goguen wróży, że taka może być (a nawet powinna) przyszłość mediów – w pełni obywatelskich.

Świat powinien wiedzieć…

I powoli dowiaduje się. Poniższy reblogowany/cytowany wpis (zobacz!) z blogu Dreaming with Dolphins (zachowuję +/-format):

DON’T MISS!!! ~ KIM GOGUEN: ‘When Two Worlds Fail to Collide and the Levee Breaks—Deep State Scrambles to Keep Control’ ~ “Generals once in Command Have Lost Their Grip” / “U.S. Accuses Hamas of Breaking the Peace Deal—But What’s the Real Story?” / “Another Failed Attempt to Replace Global Currencies with Crypto Shows the 100th Time Isn’t a Charm!” ~ 16 OCT 2025 Global Intelligence Agency Operations Report

nawiązuje do końcowej części tutejszego ostatniego wpisu Koniec lata i koniec… 
Uzupełniam oba materiały streszczeniem raportu GIA z 16.10.2025 na stronie Our Life Force oraz korzystam tam z udostępnionego nagrania.
Nie ujawniam teraz o co chodzi (chociaż tytuł przedstawionego gościnnego wpisu już trochę podpowiada) – zapraszam do materiałów.
„Believe or not” – lepiej uwierzyć, bo przepowiednie materializują się…

Koniec lata i koniec…*

za kurtyną


Najciekawiej jest za kurtyną…


(To miał być wpis na tym blogu blogu z 2.10.2025 , ale miałem dłuższy czas problem techniczny przy edycji, więc został umieszczony na VK.com . Powtarzam tutaj bez zmian – chociaż po tym czasie można by dodać dużo więcej)

——–

Miesiąc temu zrobiłem cząstkowe podsumowanie lata 2025 – Leśne lato 2025 – Lapidaria głównie z perspektywy pobytu na łonie przyrody, co praktykuję co roku, dla spokoju i odpoczynku.

Ale świat nie jest spokojny i dzieje się bardzo dużo.
Co za czas!

Trudno wymienić tutaj w krótkiej formie nawet same najważniejsze zdarzenia i relacje o nich. Są też takie, o których mało kto wie.

Zatem wybieram tylko niektóre z nich – w kolejności arbitralnej i nie wg wagi, szczególnie te o których wspominałem w innych miejscach – będę cytował siebie i innych i linkował odpowiednie wpisy. To pozwoli mi skrócić tę relację.
Najbardziej interesują mnie wątki, które są relatywnie mało komentowane w głównych mediach lub interpretowane wadliwie.
Nadal króluje poprawność polityczna i fatalne skutki zapatrzenia lub wykorzystywanie motywu ideowego zamiast realnej oceny zjawisk. To dowodzi jak niskich lotów są nasi politycy i jak potencjalnie niebezpieczne skutki to rodzi.
Patrzę na tych wszystkich ludzi w różnych Wiadomościach i to jest porażające gdy nie sposób odeprzeć wrażenia, że całe to państwo służy tylko temu, żeby oni wszyscy wybudowali sobie wille i mieli te wypasione fury – pensyjki, dotacje, premie, nagrody i dodatki, żeby jakieś parędziesiąt tysięcy ludzi (!) mogło się na nim paść – żeby mogli się paść na nas – milionach Polaków…

Ogłoszono z dumą, że Polska zajęła 20. miejsce w rankingu silnych gospodarczo państw – wg PKB. Jednak PKB, zwłaszcza u nas, jest bardziej wskaźnikiem propagandowym niż miarą rozwoju i pozycji ekonomicznej państwa. Bo wiele firm zagranicznych płaci znikome podatki w Polsce.

Krzysztof Szczawiński na X:
Wieżowce – cudze. Fabryki – cudze. Banki i marki – cudze. Sklepy, w których kupujemy – cudze. Media, które oglądamy – cudze. My tylko w tym pracujemy. My tylko to obsługujemy. Bogactwo płynie za granicę.

To rozczarowanie dobitnie i bezkompromisowo pokazuje Mateusz Jarosiewicz – zarówno analizując przykłady fatalnych decyzji polityków i mediów jak i przez porównanie Polski z innymi państwami.
Jego drugi pobyt w Chinach i wiele relacji z podróży otwierają oczy na prawdę i to państwo – potęgę na wszystkich frontach. Polecam całą serię reportaży jakie stamtąd nadawał w kanale
(6) Mateusz Jarosiewicz – YouTube , szukaj w playlistach (polecam!), tam też umieszcza następne, związane zwłaszcza z polityką i sprawami społecznymi.
Przy okazji potwierdza się jak Chiny biją w różnych aspektach USA przez swoją mądrą politykę rozwoju i pracowitość narodu. Z drugiej strony polega to także na słabości USA, które systematycznie pogrążają się ekonomicznie, społecznie i politycznie. To, że coraz więcej państw dołącza do BRICS zapowiada kres dolara jako głównej broni Stanów oraz tworzenie się wielobiegunowego świata.
GŁUPIA polityka w stylu „odmrożę sobie uszy na złość babci” pozbawiła nas dziejowej szansy skorzystania tzw. jedwabnego szlaku. Postawiliśmy się w pozycji głupiej myszy wobec słonia.

Jarosiewicz:

ZAMIAST POLITYKI – RZECZYWISTOŚĆ. Minister WANG YI W WARSZAWIE, A MY… ZASIEKI NA TORACH.

W chwili, gdy do Warszawy przylatuje szef dyplomacji Chin – z agendą AI, baterie, handel, bezpieczeństwo szlaków – Polska… blokuje nowo otwartą nitkę kolejową. Dokładnie dzień po starcie. Symbolicznie. I samobójczo.

Fakty (bez pudru):

🔹 Wizyta planowana – Austria → Słowenia → Polska. Nie „gaszenie dronów”, tylko rozmowa o łańcuchach dostaw i polityce celnej forsowanej przez USA.

🔹 Chiński przekaz: technologie, AI, elektromobilność. Polski: kurczaki.

🔹 Transport kolejowy = 7% handlu Chin. Blokada nie boli Pekinu – alternatywy są gotowe. To sygnał wyłącznie „pod Zachód”.

🔹 UE naciska na cła 50–100% na chińskie EV. Pekin odpowiada w 48 godzin: ziemie rzadkie, farmaceutyki, komponenty krytyczne. Europa w potrzasku.

🔹 Polska dyplomacja gospodarcza nie istnieje. Niemcy: tysiące ludzi w Chinach. Polska: kilka osób . Efekt? Niemcy jadą z 200 CEO, Polska – z drobiem.

🔹 Straciliśmy: liderowanie w 16+1, Jedwabny Szlak, inwestycje EV. Zostaliśmy z narracją „kurczakową”.

Pytania, które MUSIMY zadać rządowi:

⚠️ Dlaczego blokujemy szlak dzień po uruchomieniu – bez konsultacji z UE i Chinami?

⚠️ Skoro głosowaliśmy ZA sankcjami na chińskie EV – policzyliśmy miejsca pracy, które już tracimy?

⚠️ Po co podtrzymujemy fikcję „dyplomacji kurczakowej”, gdy na stole leżą technologie przyszłości?

✍️ To nie kwestia sympatii politycznych. To kwestia interesu narodowego.

Albo Polska staje się hubem, albo zostaje peryferią.

—-

Co do USA.
Oprócz osłabiania dolara, kosmicznego długu, są aspekty które u nas są mało znane.

Igor Witkowski na FB dość regularnie wyławia takie symptomy – szczególnie w sferze mentalnej.

Jako przykład, tym razem w sferze rolnictwa, chociaż ten trend zaczął się od dość dawna (np. ceny jajek, ceny detaliczne produktów żywnościowych, na które stać coraz mniej ludzi…) patrz Coś niesłychanego zaczyna się dziać z amerykańskim rolnictwem

Podobnie może się stać w Europie w wyniku nacisku Komisji Europejskiej na wdrożenie importu produktów rolniczych w ramach Mercosur.

Polski rząd – ten z Koalicji i uprzedni, przyjął nierozsądną jednobiegunową politykę wyłącznego polegania właśnie na tym słabnącym imperium.

Ta zapaść dotyczy nie tylko USA. Widać upadek WB – imigranci islamscy tak zmienili tamtejszą rzeczywistość, że trudno sobie wyobrazić możliwość powrotu Brytyjczyków do dawnej świetności. Oprócz opanowania ulic przez butnych i niebezpiecznych osobników, to także opanowywanie urzędów, np. islamski minister spraw wewnętrznych, uznanie w parlamencie prawa szariatu itp. Przykład z ich parlamentu: premier Keir Starmer oficjalnie zalegalizował związki kazirodcze między braćmi i siostrami, ojcami i córkami, synami i matkami. Uznał to za konieczny krok, ponieważ tego zażyczyła sobie społeczność muzułmańska. Innym aktem wprowadza obowiązkowe cyfrowe ID grożąc, że bez tego np. nikt nie dostanie pracy.

Szokuje też bezwzględność w działaniach władzy, przykładowo aresztuje się ludzi za wyrażanie poglądów niepoprawnych politycznie, nawet za podawanie dalej pewnych wpisów w mediach społecznościowych i … obnoszenie się z flagą brytyjską (!). A tutaj jeden z drastycznych przykładów – https://x.com/BGatesIsaPyscho/status/1969794718025372068 . Taka demokracja i wolność; oni zniszczą się sami…

Widzimy podobne zjawiska uległości wobec imigrantów w Niemczech, Francji …

Są też głosy publicystów i licznych zagorzałych sympatyków D. Trumpa. Należy do nich Hanna Kazahari.

Słuchałem Pani Hanny bodajże od początku jej publicznej działalności. Lubiłem jej audycje – zarówno z Japonii jak i z Polski. Niewątpliwie były to wartościowe poznawczo doniesienia. Jednak nie kontynuuję śledzenia (ostatnio wysłuchałem dla sprawdzenia, czy coś się zmieniło). Dlaczego? Hanna cały czas (mylę się?) wierzy głęboko w D. Trumpa, Q, „Białe Kapelusze” i całą narrację wielu, którzy – wg mojego rozeznania – dali się zwieść temu mitowi. IMO – Trump jest graczem na dwie strony (niezależnie czy mamy do czynienia z prawdziwym Trumpem czy nie – patrz wątpliwości Benjamina Fulforda w cotygodniowych raportach – czasem przekazuję je na www.Locusmind.one/oromind ). Gra rozgrywa się na dużo wyższym poziomie niż widać – tu Hanna ma rację o gadzim planie. Mam podstawy sądzić, że przekonamy się już niedługo, że Republikanie zostali w ten sposób oszukani, co jest co najmniej smutne i będzie bolesnym wstrząsem. Nie neguję tych pozytywów, które wynikają np. z działań Roberta F. Kennedy Jr., o którym jeszcze dalej, ale na tym polega „maskowanie minusów na tle plusów”. Nie umniejszam innych trafnych spostrzeżeń i uwag Hanny i dobrych intencji/działania w dobrej wierze. Cóż, czas pokaże, ale doza ostrożności nigdy nie zaszkodzi.

Osobiście nie ufam Trumpowi w wielu kwestiach. Np. czy narada Big Tech u Trumpa z udziałem miliarderów, gdzie zobaczyliśmy B. Gatesa tuż przy prezydenckiej parze – czy to nie wielkie rozczarowanie, że przestępca tak jest honorowany? (chyba że to przykład na fałszywego Trumpa?)

Przy okazji Covida (pisałem krytycznie o epidemii i szczepieniach wielokrotnie) poznałem poziom kompetencji tych wszystkich ludzi – tę kompletną pustkę – więc teraz łatwiej ją rozpoznaję gdy ich słucham.

Tutaj znów zacytuję M. Jarosiewicza oraz fragmenty z konkluzji kontroli NIK Wtrącenia w [ ] – moje:

Konfederacja miała rację ws. pandemii COVID-19.

MIAŻDŻĄCY RAPORT NIK!

[Plus mocna audycja „Trójkąt” w TVPinfo z 16 września z prezesem NIK Marianem Banasiem].

Najwyższa Izba Kontroli nie pozostawia wątpliwości: państwo polskie zawiodło w czasie pandemii COVID-19, a sposób zarządzania kryzysem to przykład chaosu, niegospodarności i arbitralnych decyzji podejmowanych bez rzetelnych podstaw. Liczby są druzgocące. Całkowite koszty walki z pandemią przekroczyły 271 mld zł, z czego ponad 20 mld zł – według NIK – zostało wydane w sposób niecelowy lub niegospodarny [wg mojego osobistego zdania DUŻO więcej oraz liczą się też koszty niematerialne]. Sama skala marnotrawstwa w zakresie szczepionek sięgnęła blisko 10 mld zł – efekt braku właściwych analiz, ignorowania spadku liczby zakażeń i zawierania kolejnych kontraktów mimo pełnego zabezpieczenia potrzeb populacji [podobnie – panuje tu niezrozumienie, że nie było takich potrzeb – szczepionki miały ujemną skuteczność, ale to osobny temat].

Rząd Mateusza Morawieckiego, z ministrami zdrowia Łukaszem Szumowskim i Adamem Niedzielskim, dopuścił się szeregu działań, które trudno usprawiedliwić. Ponad 941 mln zł wydano na szpitale tymczasowe, z czego aż 14 uznano za zbędne, a trzy nigdy nie przyjęły ani jednego pacjenta. Dodatki covidowe kosztowały budżet blisko 9 mld zł – w dużej mierze wypłacone bez weryfikacji zasadności. 420 mln zł pochłonęły urządzenia medyczne, które nigdy nie trafiły do użycia. Ponad 115 mln zł przeznaczono na kampanię promującą szczepienia, której skuteczności nikt nawet nie próbował ocenić.

Całość działań odbywała się w warunkach arbitralnie wprowadzonej „specustawy covidowej”, która zniosła mechanizmy kontrolne wydatkowania środków publicznych. NIK słusznie podkreśla, że prawo polskie już przed pandemią dawało instrumenty pozwalające na walkę z chorobami zakaźnymi. Wprowadzanie dodatkowych rozwiązań ustawowych stało się w praktyce furtką do niekontrolowanego i często bezprawnego ograniczania konstytucyjnych wolności obywateli, przy jednoczesnym otwarciu budżetu na dowolne decyzje rządu. Od samego początku Konfederacja krytykowała ustawy covidowe. Najbardziej dramatycznym wymiarem tej niekompetencji jest jednak nie bilans finansowy, lecz zdrowotny. Polska, według danych OECD, znalazła się w czołówce krajów o najwyższej liczbie nadmiarowych zgonów w czasie pandemii – ustępując tylko Bułgarii i Rumunii. Do jesieni 2022 r. w Polsce zmarło 117 tys. osób zakażonych koronawirusem , co plasowało nas w absolutnej czołówce Unii Europejskiej. Do tego dochodzą dziesiątki tysięcy osób bez koronawirusa, które zmarły w wyniku paraliżu w służbie zdrowia. W praktyce oznacza to, że polski system zdrowia – źle zarządzany, obciążony chaotycznymi decyzjami politycznymi i niewystarczającymi przygotowaniami – nie tylko nie udźwignął ciężaru pandemii, ale wręcz spotęgował jej rażenie. Raport NIK to akt oskarżenia wobec całego aparatu państwa w latach 2020–2023. Pokazuje, że kosztem obywateli i ich praw, kosztem zdrowia publicznego i finansów państwa, realizowano politykę doraźnych decyzji, nie licząc się z konsekwencjami. PiS zrobił wszytko, aby nie stracić władzy w tamtym czasie. Państwo, które powinno chronić, stało się źródłem dodatkowego zagrożenia – marnując środki, ograniczając wolności i pozostawiając ludzi bez realnej opieki zdrowotnej.

Obszerny kolejny przegląd różnych wydarzeń w opracowaniu Mateusza (sprawnie zastosował AI do dubbingu):
https://x.com/MattJarosPL/status/1970495574702014805.

Jest tam lista zagadnień do przeczytania a potem nagranie z rozwinięciem niektórych tematów.

Wybieram parę wątków:

Autyzm jako powikłanie poszczepienne pokazany przez Roberta F. Kennedy’go Jr.
Ale wiadomo było o tym dużo wcześniej, chociażby z książki „Jak zakończyć epidemię autyzmu?” (której swoją recenzję w 2022 r. umieściłem w paru miejscach, np. tutaj
Jak zakończyć epidemię autyzmu? Związek autyzmu ze szczepieniami. – Recenzja książki Jak zakończyć epidemię autyzmu? – nakanapie.pl )
Ostatnio Kennedy często wypowiada się na tematy zdrowia Amerykanów, ujawnia rażące nieprawidłowości i jako odpowiednik naszego ministra zdrowia wydaje zarządzenia mające naprawić te braki i nadużycia. Nie wygląda na to by nasi specjaliści przyjmowali to do wiadomości i brną w dalsze szkodliwe działania podrzucane przez przemysł farmaceutyczny.

Szczepienia i ich negatywne skutki to temat drążony przeze mnie od lat, ale obecnie trwa nowy cykl audycji J. Zięby, w którym przedstawia mniej znane fakty – patrz odcinek pierwszy (1) Jerzy Zięba w serwisie X: „Cała prawda o szczepionkach cz.1 – Wirusy. https://t.co/MuiUygdXgO” / X i następne.

Pozostając przy USA – administracja D. Trumpa i on sam wciąż wspierają Izrael, w tym działania w strefie Gazy, co może stać się dla nich fatalne wizerunkowo na świecie oraz w odbiorze samych Amerykanów – grozi coraz większym podziałem w tamtejszym społeczeństwie. Jest uzasadniony pogląd, że rząd USA podlega Izraelowi poprzez szantaż (kompromaty na polityków) i przekupstwo.

Niezależnie od tego fenomen wpływów i samobójczych działań syjonistycznego rządu Izraela wyjaśnia w tym podsumowaniu wypowiedź Davida Icke, który wskazuje na genezę ich postawy. To wpływ starodawnego kultu, który wciąż trwa, który wskazuje na konieczny Armagedon – bitwę Izraela z całym światem, w którym rzekomo Izrael wygra – bez względu na ofiary własne i innych. Ta fanatyczna wiara oraz różne inne działania niosące śmierć biorą się z tego wyższego ukrytego poziomu (wspomniałem o nim wcześniej), który został zaszczepiony ponad te poziomy władzy, które widzimy.
Jednak i Icke, chociaż zbliża się do wyjaśnienia tego mechanizmu, nie zna lub nie odważa się wymienić tych sił, które były jeszcze wyżej, a o których wspomnę dalej w miejscu po wstawionej gwiazdce.
Ale to jest ciekawe i zgodne z głęboką analizą w książce Jana Białka Tech.2 (Jan Białek – TECH.2. Źródła rozwoju środowiska technologicznego ) – podłoża różnych obecnych zjawisk – to ma związek z ukrytymi starodawnymi wierzeniami i kultami.
Przy okazji – warto wspomnieć o Józefie Białku i książkach z jego wydawnictwa (gdzie są i jego książki). Prezentację najnowszej znajdziemy pod adresem Dlaczego Zachód nie może wygrać? – Józef Białek (autor Fadi Lama). Ta ważna pozycja przedstawia kulisy geopolityki – historycznie i obecnie. Pod koniec smutne refleksje o sytuacji Polski i krytyka głupoty polityków. Bez tej wiedzy marnie skończymy.

K. Nawrocki – pierwsze wątpliwości. Po co Prezydent Polski w Nowym Jorku spotkał się najpierw ze środowiskami żydowskimi, a potem z przewodniczącym Światowego Kongresu Żydów Ronaldem Lauderem – bez kamer i bez relacji? Chcemy wiedzieć, w jakim celu odbyły się te spotkania i co konkretnie z nich wynika dla Polski.

Także niejednoznaczna jest postawa Nawrockiego w sprawie Ukrainy. Oraz zgoda na obce wojska na terenie Polski.

Mateusz Jarosiewicz oczywiście nie jest jedyny, który widzi te fatalne trendy naszej polityki.

Warto przywołać np. Marka Chodorowskiego czy Leszka Sykulskiego (z którymi zresztą miał długie wywiady), podobnie Romualda Starosielca – to tylko przykłady trzeźwych i wtajemniczonych w to, co pod podszewką… Podglądam też Witolda Gadowskiego, którego przeczucia i śledztwa w końcu się sprawdzały i który walczy o polskie interesy i bezpieczeństwo obywateli poprzez swój Ruch Obrony Polaków https://www.rop.org.pl/ .

Innym coraz gorętszym tematem jest Ukraina, Rosja i … drony. co wyżej wymienieni też omawiają.

Polacy stworzyli unikatowe w skali światowej rozwiązanie antydronowe, który działa w Zatoce Perskiej, w Norwegii, w państwach bałtyckich, na Ukrainie, działa wszędzie, tylko nie … w Polsce.
A MON i MSW zamiast skorzystać z tych systemów tworzy takie warunki, żeby wykluczyć polskiego producenta” – Michał Dworczyk, europoseł PiS https://youtube.com/watch?v=53n8MIxPuKw (chociaż to nie jedyna wypowiedź na ten temat).

Na dodatek – mamy szkolić się od Ukraińców, których wyszkolili… Polacy.

We wszystkich mediach, za rządem i politykami, obowiązuje bezrefleksyjna mantra „rosyjskie drony”. Możliwe, że niektóre takie są, ale czy wszystkie i czy nie mieliśmy prowokacji z Ukrainy?
Przykładowe (bo nie jedyne) zdanie odrębne Korwina-Mikke
https://x.com/JkmMikke/status/1970522934579208395 .
Teza o prowokacji ukraińskiej jest zasadna, bo nasilają się w ogóle różne akty dywersji z udziałem Ukraińców – podpalenia, oskarżenia, prowokowanie do zaangażowania się w czynną wojnę.

Nasza rządowa propaganda z jednej strony prowokuje Rosję, z drugiej wywołuje poczucie zagrożenia wojną i na tym tle chce zmusić Polaków, żeby byli potulni i posłuszni władzy, płacili podatki i nie ujawniali „niepoprawnych” opinii.
Wywoływanie paniki covidowej miało taki sam cel. Jesteśmy oszukiwani i manipulowani.

Kończąc ten wątek, wspomnę, że dużo więcej powiązanych informacji znajdziemy na x.com, w tym i w moich wpisach.

A teraz bomba z amerykańskiej sceny. Kolejna akcja fałszywej flagi – zaaranżowane „zabójstwo” Charlie Kirka. Relacje z jego postrzelania zawierały niespójności. Kirk żyje. Zniknął wraz z rodziną – uzyskali nową tożsamość. Wg danych wywiadu to agent CIA, a TurningPoint to platforma rekrutacyjna dla agencji.

O tym traktuje spory fragment raportu Global Intelligence Agency (GIA) z 13.09.2025 – dostępny np. w omówieniu https://locusmind.one/posts/27158 i w późniejszych raportach z GIA (tamże) oraz u wspomnianego B. Fulforda – np. https://locusmind.one/posts/27767 .

*

Tutaj dochodzimy do ważnej części tego wpisu * – optymistycznej.
Koniec ery zniewolenia.
Parokrotnie wspominałem o działaniach Kimberly A. Goguen – dyrektorki Global Intelligence Agency, ale także „opiekunki Ziemi” i posiadającej jeszcze szereg innych funkcji. Długa historia jej działań przeciw Głębokiemu Państwu (DeepState) i to w ujęciu globalnym, dobiega do pozytywnego finału. Tę historię przedstawiam – na ile mogę – na stronie www.locusmind.one/pages/korcz
i tam odsyłam Czytelnika do tej części
https://locusmind.one/posts/27937
(tam też kolejne raporty).

Wybory prezydenckie 2025

Znamy wynik wyborów prezydenckich w Polsce, przynajmniej ten ogłoszony przez PKW drugiego czerwca rano. Nawet jeśli będą reklamacje, to nie wydaje się by to coś zmieniło. Chyba, że, wzorem Rumunii, Komisja Europejska lub inne ciało UE spróbuje te wybory obalić.

Ilustracja pokazuje jak inny obraz otrzymujemy uwzględniając powiaty w porównaniu z rozpowszechnianym w mediach głównego nurtu podziałem głosów wg województw.  Polska tylko w przybliżeniu jest podzielona na wyraźne rejony poparcia. To jeden z przykładów jak te media fałszują prawdziwy obraz. Mam nadzieję, że nie będzie tak w odniesieniu do samych danych ogłoszonych przez PKW. Nie będę się na nich skupiał, bo mamy o tym aż nadto informacji z różnych źródeł.

Dla mnie sukces Nawrockiego był oczekiwany i uzasadniony.
Tym bardziej, że włączyło się hasło #bylenietrzaskowski (lub podobne), nawet jeśli alternatywa dla wielu osób była wątpliwa. O tym, dlaczego R. Trzaskowski nie jest dobrym wyborem, pisałem w artykule Czas decyzji (opublikowanym w miejscu bardziej odpowiednim dla dyskusji niż ten blog ze względu na ilość obserwujących).
Pewną rolę odegrało też zmęczenie społeczeństwa zarówno duopolem jak i brakiem zmian. W szczególności nie dotrzymywanie obietnic koalicji rządzącej.

Trzeba wskazać też coraz bardziej natrętną i wręcz nienawistną propagandę w mediach rządowych, w której używa się wobec opozycji określenia jak: „skrajna prawica”, „ekstremiści”, „neonaziści”, „faszyści”, „biali suprematyści”… Tak właśnie Polaków przesadnie wielokrotnie nazywano  – za ich prosty patriotyzm, za miłość do Polski. Osobiście uważam, że to zarówno celowe podsycanie postaw społeczeństwa przez polityków jak i niezrozumienie czym jest faszyzm i nazizm.

Było też wiele kłamstw, nawet chamstwa, bezczelności. To wszystko osłabiało wizerunek władzy i jej agend.
Już po wyborze widziałem prezenterów TVP w strojach… żałobnych i z dramatycznymi minami na skraju płaczu. A może tylko mi się wydaje …
Media powinny ulec uzdrowieniu.

Jest i będzie wiele komentarzy oraz analiz dotyczących wyniku wyborów i co będzie dalej.
Krótkie expose D. Tuska z 2 czerwca pokazuje, że rząd zamierza realizować dotychczasowe cele. Może to tylko retoryka dla zachowania twarzy a może … zobowiązanie D. Tuska wobec swych patronów, za których uważa się Ursulę von der Leyen i władze niemieckie.

Co z Rafałem Trzaskowskim? Cóż – miał być przyszłością, przegrał dwukrotnie.
Jak już pisałem – skoro tak chciał być prezydentem – będzie, ale Warszawy.

Zacytuję fragmenty wypowiedzi Roberta Winnickiego na platformie X z uzupełnieniem w [  ]:

Karol Nawrocki zostanie zaprzysiężony najprawdopodobniej 6 sierpnia br. Prezydentem RP został wybrany człowiek z trudnym życiem i burzliwą młodością, które to przeciwieństwa nie tylko go nie złamały, ale zahartowały i dały siłę. Podobnie było w tej kampanii wyborczej, walec mediów, służb i rządowej propagandy jaki po nim przejechał, był niesamowity. Ustał i wygrał. W związku z tym co się wydarzyło i jak się wydarzyło, jak się wszystko potoczyło, konsekwencje tych wyborów są o wiele, wiele bardziej dalekosiężne niż tylko wybór prezydenta. Po pierwsze, sprawujący władzę zaledwie od 1.5 roku rząd Donalda Tuska dostał olbrzymią czerwoną kartkę od społeczeństwa. Po drugie, co jeszcze bardziej kluczowe, mamy do czynienia ze zmianą systemu politycznego. Trzecią, niepodważalną siłę polityczną w Polsce jest Konfederacja a blisko 15% Sławomira Mentzena i ponad 6% Grzegorza Brauna, czyli w sumie ponad 4 miliony głosów, stały się kluczowe dla II tury. Bez wyborców Mentzena i Brauna Nawrocki nie miałby najmniejszej szansy. [trzeba jednak wspomnieć, że Nawrocki dużo zawdzięcza samemu sobie, swojej wytrwałości, aktywności i odporności na wiele ataków; nie miał dużego wsparcia od PiSu. Można też powiedzieć, że wielkim zwycięzcą w tych wyborach prezydenckich okazał się Grzegorz Braun, zaskoczył wszystkie sondażownie [[które także odegrały negatywną rolę]] i jednocześnie w kluczowym momencie jego decyzja polityczna dała zwycięstwo, 92% wyborców Brauna oddało głos na „mniejsze zło”. Bez tych głosów nie będzie żadnego rządu w Sejmie w 2027 roku. Jest też spora zasługa Slawomira Mentzena, który pozyskał wyborców najpierw dla siebie, a potem dla Nawrockiego poprzez swoje wywiady z sumaryczną oglądalnością przekraczającą 10 milionów odsłon. Podobnie Krzysztof Stanowski, który wywiadami z kandydatami zmienił oblicze kampanii prezydenckiej oraz pokazał jej różne mankamenty].
Po trzecie, najistotniejsze, ta zmiana polityczna jest efektem zmiany komunikacyjnej. Nastąpił ostateczny upadek systemu medialnego III RP. Gdyby nagonka na Nawrockiego lub kogokolwiek innego, wydarzyła się jeszcze kilkanaście lat temu, z podobnego kalibru zarzutami, zostałby w II turze zmiażdżony. Nic takiego nie nastąpiło bo to Internet rządzi już w świadomości ogromnej części polskich wyborców a prawica różnych odcieni, wypychana przez dekady z tradycyjnego, głównego obiegu, pływa w nim jak ryby w wodzie. Mamy więc w 2025:

– prezydenta dr. Karola Nawrockiego,

– system trzech partii dominujących i kilku balansujących na progu,

– pluralistyczny system medialny z dominującą rolą Internetu.
—– 

Inna opinia z sieci, z którą się zgadzam:

… ktoś, kto się bił i dostał nieraz lanie, będzie podejmował lepsze decyzje w razie wojny niż człowiek, który społeczeństwo ma za nic i myśli, że wie lepiej, jak ludzie mają żyć. Elity mają za nic zwykłych ludzi, którzy od rana do wieczora tyrają, by ten kraj się rozwijał. Rafał Trzaskowski to przedstawiciel tych elit, a jednocześnie kameleon establishmentu i globalistów.

Było wiele krytyki od strony opozycji wobec środowiska Rafała Trzaskowskiego, że np. wstrzymali pieniądze dla kontrkandydata/PiSu, łamali bezczelnie prawo, nawet próbowali sfałszować wybory.
To nie jest trudne – wystarczy, że jakiś członek komisji w lokalu wyborczym dostawi drugi krzyżyk, by głos był nieważny. Podobno były przypadki parokrotnego wykorzystywania zaświadczeń do prawa głosowania, urządzano wycieczki wyborcze by takie postępowanie umożliwić także w innym miejscu niż właściwym.

Koalicja rządząca i sam Trzaskowski okazali mało pokory wpadając w euforię zwycięstwa tuż po ogłoszeniu pierwszych szacunków wyników. Okrzyki „zwyciężyliśmy!” były przedwczesne i wystawiły te osoby na śmieszność, co potem odzwierciedliło się w wielu memach i żartach. Dwie godziny imprezowania, a kac na 5 lat, a może więcej. Rwanie szat pogłębia ten obraz.
Przypomnę, że Trzaskowski miał łatwiej w miastach, szczególnie w „swojej” Warszawie, w której dodatkowo przeważa elektorat koalicji rządzącej. I dlatego, że główne media, a także te będące w rękach zagranicznych też go wspierają. Podobnie jak środowisko administracji Unii Europejskiej i wiele rządów i partii w Europie. A ogólniej – rząd ma wszelkie służby i fundusze. Ta wyborcza gra nie była i nie jest równa dla obu stron! A mimo tego wszystkiego nie udało się – przegrali przez swoje błędy i zadufanie, a wygrani mają prawo do okrzyku: wygrała Polska!

Wygrana Karola Nawrockiego to wielkie zobowiązanie, szczególnie wobec tych, dzięki którym odniósł sukces. Wygrał zdecydowanie w Polsce prowincjonalnej, tam, gdzie dominują małe, rodzinne gospodarstwa rolne, bezcenne dla bezpieczeństwa żywnościowego i zrównoważonego rozwoju. Tych gospodarstw trzeba bronić przed zakusami ich likwidacji.

Ważne jest aby owoce tej mobilizacji społecznej nie były zmarnowane przez polityczne wojenki. Wszystkie siły patriotyczne powinny dążyć do zawiązania jakiegoś sojuszu polskiej centroprawicy z wizją współpracy z pozostałą częścią obozu politycznego.
A także by rozliczać społecznie w czasie prezydentury samego Nawrockiego oraz jego biuro, ministrów i doradców z dotrzymywania złożonych deklaracji.

Oczywiście nie wszyscy zgadzają się z tymi deklaracjami, są nawet są im przeciwni, ale w zaistniałej sytuacji powinna przyjść refleksja – może większość ma rację, przynajmniej w jakimś znaczącym stopniu, może trzeba pójść na rozwiązania kompromisowe? Dla dobra Polski.
Ten wpis jest oceną wstępną – „po owocach poznamy ich”.