Witam!

Naj­ważniej­szy w każdym działaniu jest początek.
Platon

Witam!
Zacząłem dwa dni temu swego bloga od pewnego credo, które popularyzuję na wspomnianej stronie internetowej.

Zbierałem się długo do tego pisania, dopiero teraz mam więcej wolnego czasu. To, co miałem zrobić w biurze w styczniu, już zrobiłem i mogę popracować z/w domu. Trochę  lansowanej przeze mnie telepracy, trochę zajęcia się własnymi sprawami. Fajnie!

Nadgonię sprawy związane z mymi witrynami w Internecie, ale przede wszystkim zająłem się czytaniem – mam duże zaległości. Zaczętych parę książek i odłożonych mnóstwo wycinków z gazet, czasopisma i pliki z Internetu.

Czytam sporo, ale niestety tylko wtedy, gdy czas pozwala. Najbliżsi wiedzą, że zostałem w pewien sposób wynagrodzony za to czytanie, ale to … nasza tajemnica.

„Na warsztacie” mam teraz „Powrót z obcego świata” Pawła Lisickiego, „Wiedzę zakazaną” Rogera Shattucka *, „Praktyczny kurs pisarstwa” Katarzyny Siby oraz e-booki Vica Johnsona.

Kto to jest ten Vic? To facet z USA, który kiedyś wpadł na doskonały pomysł „internetowej reanimacji” klasyka literatury motywacyjnej Jamesa Allena i darmowego rozdawania jego słynnej książeczki „Tak, jak człowiek myśli”. Wokół tego dzieła i pomysłu Vic zbudował swoje internetowe imperium i stał się milionerem. Oczywiście dziś Vic robi jeszcze tuzin innych rzeczy – kto ciekawy, niech zajrzy na:

WWW.AsAManThinketh.net
WWW.Goals-2-Go.com
WWW.VicJohnson.com 

Ponad trzy lata temu postanowiłem i ja rozdawać tę książkę jako bonus dla wszystkich, którzy zapiszą się na mój biuletyn L-earNews (możliwe na górze każdej strony serwisu L-earn.net). Dzięki pomocy Vica przetłumaczyłem książeczkę na polski i wydałem w formie e-booka. [później w tym nowym miejscu].
Tu przyjmij go jako mój podarunek powitalny.

Wracając do aktualnych lektur – Lisicki pisze gładko i ciekawie, ale denerwuje mnie jego misyjność (którą uprawiał także na łamach Rzepy –  od niedawna jako jej redaktor naczelny).

Pokazuje „jedyny słuszny” kierunek filozoficzny. Jeśli starczy mi czasu i pary, napiszę esej o tym, że może się mylić.

„Wiedza zakazana”* (kupiona w antykwariacie, mimo nie tak dawnego wydania; czyżby już i książka była zakazana?) zapowiada się intrygująco, tym bardziej, że to moja nisza wśród osobistych zainteresowań. Ale dopiero zacząłem – za wcześnie komentować.

Tego bloga chciałbym potraktować jako bardziej osobiste uzupełnienie serwisów
WWW.L-earn.net i WWW.StefanGarczynski.pl , w którym będę mógł pokazać tło i kulisy mojej pracy, to będzie miejsce bardziej prywatnych refleksji. Może też być traktowany jako dodatkowa księga gości.

Zapraszam więc serdecznie mych czytelników i tych, co pierwszy raz…

W Warszawie mamy dziś piękną zimę – byłem w parku i zrobiłem sporo zdjęć.

Załączam jedno i pozdrawiam TAK słonecznie.


Leszek

 *

Roger Shattuck Wiedza zakazana. Od Prometeusza do pornografii, przekład Maria Borowska, Universitas 2001

Głównym tematem tej książki jest ludzka ciekawość i jej konsekwencje. Roger Shattuck – wykładowca na Harvardzie – omawia literackie przykłady dążenia do wiedzy, począwszy od Pandory, która zdejmując wieko z puszki, uwolniła smutek, troski i zło, poprzez Fausta, Frankensteina, do bohatera „Obcego” Alberta Camusa. W drugiej części książki analizuje moralne konsekwencje odkryć naukowych. Sporo miejsca poświęca także filozofii Markiza de Sade’a. Wszystkie te przykłady mają pomóc odnaleźć odpowiedź na najważniejsze pytanie, które stawia Roger Shattuck: czy są rzeczy, których nie powinniśmy wiedzieć?

Szybko-wolno

Tajemnica stylu to tajemnica duszy
Adolf Rudnicki

szybko / wolno

Do największych wartości, jakie posiadamy należy zdrowie i czas. W związku z tym proponuję styl życia, który nazwałem roboczo „szybko-wolno”.

Jego zawołaniem jest: pracuj szybko (efektywnie), ciesz się życiem powoli.

O szybkości i efektywności działania jest mowa w wielu innych miejscach mojego serwisu www.L-earn.net* . Natomiast dokładniejszego naświetlenia wymaga druga część definicji naszego stylu życia. Na pytanie: po co nam efektywność, jedna z odpowiedzi brzmi – byśmy mieli więcej wolnego czasu. Ale ten wolny czas powinien być zadeklarowany jako czas na upodobania, przyjemności, własny rozwój, odpoczynek. Efektywność nie jest celem sama w sobie, nie powinna być za wszelką cenę.

Niech przyjemności trwają dłużej. Niech nas nie przynagla żaden kierat zajęć. Wiadomo, że istnieją nacje (zwłaszcza „południowcy”), które nie przywiązują tak dużej wagi do czasu jak my – „ludzie północy” – i są z tym szczęśliwi.

Delektujmy się jedzeniem – wolniejsze i uważniejsze spożywanie posiłków wyjdzie nam na zdrowie. Niech seks trwa dłużej (w tym np. sposoby tantryczne). Dajmy sobie czas na codzienne dbanie o ciało, np. lub pełne obmycie (jak zaleca Leonard Orr w swej metodzie duchowego <!> oczyszczania).

Skoro o L. Orr’rze, to miejmy czas na swobodne, świadome oddychanie np. wg jego metody.

Niech nasze modlitwy nie będą pospiesznym wyklepaniem pacierza lecz rozmową z Bogiem, której poświęcajmy tyle czasu, ile ona na to zasługuje.

Nie spieszmy się z wypowiadaniem opinii o innych i w ogóle w wypowiedziach – pamiętajmy, że słowo ma siłę i trzeba je ważyć. Wbrew pozorom zbyt szybkie wartościowanie nie jest dobrym doradcą w efektywnym działaniu – patrz techniki burzy mózgów lub map myśli. Odnosi się to też do starannego działania – znane przysłowie: spiesz się powoli.

Pośpiech to stres – przyczyna utraty zdrowia, spłycenia wrażeń , skrócenia życia.

Czy nie warto żyć dłużej i w zdrowiu?

Wielu przydałoby się zalecić też wolniejszą jazdę samochodem, co przy okazji nie tylko ograniczy ilość wypadków, ale pozwoli lepiej przyjrzeć się temu, co mijamy na swej drodze.

Intensywność wrażeń wcale nie musi brać się z ich szybkości – jak wysłuchanie fragmentu symfonii nie odpowiada wrażeniu z całości.

Modna jest „adrenalina”, życie intensywne. Jestem za – o ile nie oznacza to przesady, nałogowej gonitwy i realnego zagrożenia życia. Uganianie się za kolejnymi wrażeniami stępia naszą wrażliwość, próg pozytywnej reakcji wciąż się podwyższa i przestajemy cieszyć się zwykłymi sprawami.

Wystawianie na szwank swego życia w imię wrażeń doprowadza często do sytuacji, że w ogóle już ich się nie ma, a jeszcze unieszczęśliwia się bliskich.
Ten współczesny pęd to często zwykła zachłanność. Styl „szybko-wolno” przypomina o odwiecznej regule zdrowego umiaru.

Każdy może wprowadzić styl „szybko-wolno”, dopasowując jego elementy i proporcje odpowiednio do swej sytuacji. Ułatwieniem będzie rozszerzenie hasła „szybko-wolno” przez „krótko-długo”.

Co w Twoim przypadku warto robić szybciej lub krócej a co wolniej lub dłużej?

Leszek Korolkiewicz

(opublikowane parę lat temu w L-earn.net, później na LepszeZdrowie.info)

* Dopisek po latach: niestety L-earn.net już nie funkcjonuje – bedzie kiedyś odtworzony w nowej formie i po aktualizacji ok. 600 artykułów tworzonych od 2003 r. …