Zmiany

Sami musimy stać się tą zmianą, do której dążymy w świecie.
Gandhi

Pisałem w poprzednim biuletynie L-earNews:

„Nasz serwis w znacznej mierze nawiązuje do rozwoju osobistego, którego atrybutem jest zmiana.

Potrzeba zmiany nie jest tutaj postulatem tylko teoretycznym – odczuwam ją często osobiście i realizuję na różnych „odcinkach”. Dotyczy to także właśnie L-earn.net. Powstał już dawno, gdy zarówno moja wiedza o tworzeniu stron WWW była stosunkowo niewielka, jak i zastosowane metody techniczne były prymitywniejsze od stosowanych dziś. Przez ten fakt serwis odstaje wyglądem i funkcjonalnością od tych tworzonych w sieci niedawno.

Chętnie zrobiłbym mu „lifting” ale … nie jest to proste technicznie i organizacyjnie przy obecnej objętości. Zaangażowałem się w szereg innych projektów, co nie pozwala mi się dostatecznie zająć sprawą”.

W czasie wakacji byłem daleko fizycznie i psychicznie od „tutejszych” spraw a i teraz dzieje się w moim życiu wiele rzeczy ważnych, których nie mogę zaniedbać.

W końcu podjąłem się tego liftingu … i, niestety, straciłem prawie dwa miesiące na próby z pewną nową technologią, i musiałem się poddać (tym razem?). Zwłaszcza położyłem się na ręcznym linkowaniu wewnętrznym (ponad tysiąc linków). Skoro postuluję efektywność, to nie mogę brnąć w tak nieefektywne działania…
Dodatkowo, zarówno stary prowajder popsuł się znacznie jak i nowy nie spełnił moich oczekiwań.
Przy okazji straciłem parę ważnych stron i będę je musiał odtworzyć z pamięci.

Powróciłem do starej formy, chociaż sukcesywnie usuwam drobne błędy, zwłaszcza w formatowaniu (przy zmianach dodatkowo trochę napsułem L ). To nie koniec perypetii, ale już nie będę tego wywlekał…

Przepraszam, że przez to serwis dłuższy czas po prostu nie był czynny a teraz jest okresowo wyłączany.

Z drugiej strony – także merytorycznie nie jestem zadowolony; coraz mniej czasu na własne artykuły, a szereg tych, które wprowadzam – mimo wartości szczegółowych,  wydaje mi się dość miałkich… 

Stare powiedzenie mówi, że jednym z lepszych sposobów uczenia się jest uczyć innych. Chociaż nigdy nie było moją intencją pouczać innych, to jednak sporo artykułów naszego serwisu, własnych i obcych, przekazuje pewną  wiedzę edukacyjną. Sam z tego korzystałem. Jednak większą rolę spełniły dla mnie osobiste lektury i kontakty, które w zwłaszcza ostatnio  sporo wybiegają poza to, co było w serwisie przedstawiane.

Rozwój osobisty jest sprawą  … osobistą. W zasadzie nie można nikogo ukształtować z zewnątrz – każdy musi przejść swoją ścieżkę. Prawdopodobnie zawarte tu materiały pomogły szeregowi osób chociaż na nią wejść, znaleźć przydatne informacje, uświadomić sobie inne/nowe sprawy… Ale więcej zrobić jest trudno. Można powiedzieć, że założona misja tego serwisu się wypełniła.

Z drugiej strony – w ciągu tych czterech lat powstało dużo serwisów internetowych o sporo większym ładunku informacji, z zapleczem doskonałych specjalistów (mam na myśli zwłaszcza witryny firm szkoleniowych) i ze sporym … budżetem.

Nasza nie firmowa strona, mająca bardziej profil hobbystyczny niż profesjonalny, nie ma większych szans by konkurować z takimi serwisami.

Zresztą, nigdy nie miała takiego celu. Wraz z jej rozwojem i ja sam się rozwijałem, więc – chociaż nie była dla profitów, to odebrałem niematerialną nagrodę,  i dała start do nowych zadań. Dzieje się na świecie tyle ciekawego i ważnego, że jeszcze bardziej powinniśmy cenić swój czas, podążać za hasłem osobistej efektywności.

Zajmę się bardzo osobistym wyznaniem. Tak już jest, że czasem osobiste przemyślenia i poglądy wyprzedzają to, co można spokojnie głosić publicznie – po prostu są to często hipotezy i próby na własne ryzyko. Było by niestosowne i może nieodpowiedzialne wygłaszać opinie, co do których samemu jeszcze nie ma się dostatecznych dowodów, chociaż ma się już wewnętrzne-subiektywne do nich przekonanie i kusi chęć podzielenia się tą „wiedzą”.

Przykładową ilustracją jest nowy serwis(ik) www.SpelnijMarzenia.pl.tl , gdzie pokazuję pewną technikę(?) osiągania celów, która zda się magią z pewnego poziomu, a z innego jest czymś oczywistym. Tak czy inaczej jest to temat kontrowersyjny.
Podobnie, wbrew raczej powszechnemu zachwytowi nad samochodami, kontestuję je na nowej stroniczce
www.BezSamochodu.pl.tl .
Oba są na prowizorycznych szablonach – na razie zająłem się treścią.

Istnieje dyskurs na temat istoty wiedzy. Jeśli zakładamy rozwój, to dotyczy on i wiedzy. Nie tylko co do jej „zakresu objętościowego”, ale istnieją pewne jej poziomy czy klasy. Mam na myśli także skokowe przyrosty, pewne przekształcenia czy to ilości w jakość, czy poziomu naszej świadomości. By to zagadnienie rozważać w sposób jaki ja je widzę, trzeba być otwartym na elementy transcendentne, wykraczające poza obecnie królujące paradygmaty. Zresztą, to nic nowego – fizyka kwantowa jest przykładem takiego skoku w pojmowaniu świata. Podobnie odkrycia z zakresu genetyki molekularnej stawiają nas w obliczu nowych wyzwań i poglądów na życie. Słowo ”odkrycia” chciałbym zaakcentować, ponieważ istnieje mocna teza, że cała możliwa wiedza istnieje od zawsze – jest sumą tego co było i będzie, a naprawdę JEST w „umyśle Boga” lub w „Kronice Akaszy” – by użyć języka bardziej ezoterycznego. My tylko odkrywamy, to co JEST. To co jest, jest PRAWDĄ.
Poznawanie prawdy, przybliżanie się do niej,  jest słynnym ewangelicznym środkiem wyzwolenia. Nasze braki, niemożności, błędy, nieszczęścia, biorą się z niedostatku wiedzy.
Jak dawałem nie raz temu wyraz, skłaniam się ku poglądowi, że osnową wszystkiego jest duch. W sferze duchowej jesteśmy w stanie osiągnąć  dużo więcej, niż raczkując materialnymi ścieżkami. Paru naszych autorów otwarcie deklaruje swój cel jako Oświecenie. Ja też nie miałbym nic przeciwko, chociaż brzmi to pretensjonalnie. Ku oświeceniu każdy z nas podąża swoją drogą, bo jest to droga indywidualna, wewnętrzna. Podążam taką drogą i dlatego … trudniej mi, zwłaszcza w popularnym serwisie, przedstawiać to, co mało przedstawiane..I nie chodzi tylko o wiedzę, ale raczej o  wewnętrzne doświadczenia. Idąc w tym kierunku potrzebuję wewnętrznego zanurzenia i spokoju.

Jest to jeden z powodów, dla których także trudniej mi się zajmować mymi serwisami. Stają się mniej ważne. Wiem, że są przydatne Czytelnikom w konkretnych sprawach, a może i spełniają rolę poszerzającą horyzonty (oby…). Chętnie przestawiłbym je jednak na „automatycznego pilota”, a sam zajął się w większym wymiarze czasowym swoim rozwojem, co – być może – za jakiś czas zaprocentowało by lepszą jakością nowych serwisów…

Wybaczcie tę szczerość, ale po wielu dylematach (już wcześniej sygnalizowanych) postanawiam stopniowo „wygaszać” serwis L-earn.net. 

Po czterech latach, ma ponad 550 artykułów, które nadal będą „żyły” , uzupełniane od czasu do czasu nowymi.

Zaprzestaję wysyłek biuletynu „Dobry Tydzień”. W zamian cotygodniowych sentencji powstanie serwis-kalendarium z pozytywnymi myślami i z elementami społecznościowymi (ćwiczę w WordPress, ale nie wiem czy to się uda…).

Nadal można zapisywać się na L-earNews, chociaż będzie on bardziej biuletynem/komunikatorem wiadomości niż omawianiem artykułów. Będzie traktował o mych serwisach, różnych szkoleniach, publikacjach. Warto być poinformowanym o ciekawych wydarzeniach.

Przepraszam jeszcze raz, zwłaszcza nowych abonentów. O rozwoju osobistym i efektywności powstało ostatnio tyle serwisów, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Jak wcześniej pisałem w tym blogu  – mam nadzieję dokończyć  jeszcze inne strony, dla których nie miałem dotąd dość czasu. Potem będę je tylko podtrzymywał, natomiast już nie chcę (na dziś?) tworzyć nowych projektów, bo przy pracy zawodowej  – nie jest to możliwe ani sensowne.

A więc, do roboty!

Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia

życzę Wam radości tych chwil, ale i aby Dobra Nowina odmieniała Wasz świat każdego dnia

Leszek

Łebskie pomysły na weby

Jeśli nie ustalasz celów dla siebie,
jesteś skazany na pracowanie przy osiąganiu celów kogoś innego.
Brian Tracy

Miejsce pracy

Z zaciekawieniem obserwuję rozwój Internetu.

Coraz szerzej mówi się o Internecie 2 (Web 2) – takiej odmianie sieci, w której strony nie mają właścicieli, lecz są redagowane społecznie i mają mechanizmy interaktywności.

Właściwie nic w tym nowego – podobnie działają niektóre listy dyskusyjne i katalogi stron, automatyczne tablice ogłoszeń, top-listy, różne „wiki” – otwarte i środowiskowe lub tematyczne (np. Atopedia.pl).

Najbardziej znana jest Wikipedia w różnych językach. Powstają silniki takich serwisów (np. Media Wiki), przy pomocy których prawie każdy może stworzyć swój mały Internet.
Słynny katalog DMOZ, chociaż ma właściciela, to jest redagowany przez całą rzeszę społecznych redaktorów.

Z naszych polskich serwisów warto wymienić dość nowe projekty biorące sporo z koncepcji Internetu 2:

iThink.pl – strona „dziennikarstwa obywatelskiego” (a właściwie wszelkich publikacji), na której każdy może się wypisać, ale o tym czy dany wpis się ukaże, decyduje 10 losowo wybranych jurorów-uczestników.

Ciekawym serwisem jest Goldenline.pl – społeczność ludzi zainteresowanych własną karierą, z mechanizmami networkingu służącymi poznawaniu ludzi, tworzeniu grup i wymianie doświadczeń.

W obu tych serwisach trochę się udzielam.

Budowanie internetowych grup ludzi o podobnych zainteresowaniach też nie jest niczym nowym (listy dyskusyjne, fora, podserwisy portalowe).

Dalej:

pytamy.pl

zapytaj.pl

opowiadam.pl

podaj.net

wykop.pl

itp.

Serwis www.L-earn.net – zgodnie z deklaracją złożoną przy jego powstawaniu, też ma być serwisem budowanym przez „net”, czyli sieć współredaktorów. Na razie nie mam jeszcze takiego mechanizmu, ale chętnie zrealizuję ten pomysł. Pracuję teraz wstępnie nad innym serwisem, który ma to wykorzystywać.

Ponieważ taki web 2 to już prawie powszedniość, to bardziej intryguje web 3, który ma podobno wykorzystywać mechanizmy sztucznej inteligencji, w szczególności kontekstowe wyszukiwanie informacji. Czy potrafimy dziś przewidzieć konsekwencje takiego rozwiązania?
Dziś stawiam sobie cele, a co wyjdzie – zobaczymy…

  

Pożytki z choroby

Lekarze aplikują leki, o których wiedzą niewiele,
aby wyleczyć choroby, o których wiedzą jeszcze mniej,
u ludzi, o których nie wiedzą nic.
Voltaire

Woman Standing in Rain --- Image by © Anthony Redpath/CORBIS

Podobno nic nie dzieje się przez przypadek. Skoro nie piję, nie palę i prowadzę zdrowy tryb życia, a jednak od wielu lat borykam się ze zdrowiem, to albo nie wykryłem wciąż jeszcze przyczyny tego stanu, albo jest mi on dany PO COŚ.

W pierwszym przypadku mam powód by mieć wątpliwości co do umiejętności lekarzy („nic panu nie jest” – a cierpię i mam różne objawy). W drugim – może jest to sygnał, że mam szukać sam i zwrócić się w głąb siebie, ku swym naturalnym mocom?

A może cierpienia mają mnie zahartować, skłonić ku rzeczom wyższym, zachęcić do refleksji itd.? Tak też czynię. Ale i pierwszy aspekt mnie pociąga – stąd na www.L-earn.net osobny dział o zdrowiu.

Trudno przecież mówić o efektywności i sukcesie bez dobrego fizycznego samopoczucia.

Tak się składa, że u nas w domu sporo się czyta o zdrowiu, zwłaszcza żona jest tu nieźle oczytana.

Z drugiej strony, ankieta dotycząca tematów, jakimi interesują się moi czytelnicy (na L-earn.net) pokazuje, że dział zdrowia jest stosunkowo rzadko odwiedzany. Wiąże się to zapewne z tym, że są to ludzie młodzi, mało myślący o zdrowiu.

Postanowiłem zaadresować ten dział do innej „grupy docelowej”  i wydzielić temat do osobnego, bardziej jednotematycznego serwisu. Nie oznacza to, że wyrzucę z L-earn.net ten dział i tamtejsze artykuły, mało tego – będę dalej go „zasilał”, ale może bardziej w powiązaniu z tematem głównym strony.

W tym tygodniu tworzę więc od podstaw nowy serwis. Sporo już zrobiłem, ale jeszcze nie wiem jak się będzie nazywał (chyba Lepsze Zdrowie)  i gdzie go opublikuję. Dam znać.

Do „pozytywnych” artykułów dołożę pod-dział krytyk i artykułów pokazujących ciemne strony medycyny, jej nadużycia, zadufanie, skostnienie.

Weszliśmy w Erę Wodnika, ale nie tylko dlatego głównie zajmę się naturalnymi terapiami, zdrowym stylem życia, medycyną holistyczną. Taka jest moja orientacja od lat, bo wierzę w siły natury i nasze ukryte możliwości.

A może i Ty chciałbyś zabrać na ten temat głos, dostarczać ciekawe artykuły i komunikaty, stać się współredaktorem?