Rozwijajmy czytelnictwo

Ciągle zapominamy,
że człowiek nieustannie musi korzystać z pomocy innych ludzi.
Mikołaj Gogol

Czytelnictwo w Polsce – biorąc statystycznie – zasmuca a nawet przeraża.
Wg corocznego raportu Biblioteki Narodowej o stanie czytelnictwa  wynika, że jedną książkę w ciągu roku przeczytało w naszym kraju 37 proc. badanych.  W 2018 r. wśród osób w przedziale 60+ ten odsetek wyniósł tylko 33 proc., co zastanawia mnie jeszcze bardziej, bo wydawałoby się że starsze pokolenie ma jeszcze nawyki „niezepsute” kulturą komórkową i sieciową.
Nie będę się zagłębiał w te statystyki – było o tym dużo wzmianek w prasie.

Są już różne inicjatywy instytucjonalne i społeczne by ten trend odwrócić. Myślę, że dużą rolę mają sami czytelnicy – przez swój przykład i akcje własne.
Osobiście dużo czytam. Mimo to znajduję jeszcze trochę czasu by czytelnictwo propagować. Są to dość skromne poczynania i o niedużym zasięgu. Przykładowo fanpage Future Books, blog Next Boox, czasem tutaj i przez udzielanie się w mediach społecznościowych.

Ale przede wszystkim od lat prowadzę prywatnie i jednoosobowo  stronę www.StefanGarczynski.pl poświęconą pamięci i dziełom pisarza, publicysty i nauczyciela Stefana Garczyńskiego (1920-1993).

Autor był i moim nieformalnym nauczycielem – zachowanie jego bogatej spuścizny stało się tym bardziej aktualne im mniej jest osób, które go pamiętają.

Jedną z głównych form działań jest wydawanie ebooków na bazie książek autora. Są one udostępniane za darmo – w myśl misji zachowania twórczości, którą uważam za wartościową a popadającą w zapomnienie. Charakter tej twórczości omówiony jest tutaj.
Moje działanie wiąże się z digitalizacją książek, edycją, korektą i publikacją w różnych formatach. Także z pozyskiwaniem książek i materiałów o autorze oraz propagowaniem strony. Wszystko to amatorsko realizowałem sam. Utrzymywana jest własna domena oraz serwer.
By to działanie miało sens potrzebny jest też podstawowy marketing – bez tego nikt by nie wiedział o ebookach a mało kto o autorze. Przez te lata pociągnęło to sporo kosztów coraz bardziej obciążając budżet emeryta jakim jestem.
W planie jest wydanie jeszcze ok. 20 książek (ebooków). To będzie spora praca…

Zwracam się więc o wsparcie tego projektu w postaci darowizn, które pokryją chociaż część kosztów, ew. pozwolą w przyszłości zlecić pewne prace profesjonalistom, poprawić jakość ebooków i utrzymać obecność w sieci.
Do tej prośby ośmiela mnie fakt, że publikowane ebooki są udostępniane za darmo, z możliwością dalszego przekazywania.
Jest to jednocześnie moja prośba do Czytelników strony StefanGarczyński.pl (ale także tutejszych) – w ten sposób Wasza pomoc będzie miała zarówno materialny i niematerialny charakter, do którego można zaliczyć też polecanie zrzutki na jej stronie.

Jestem też otwarty na inne formy pomocy – organizacyjne, marketingowe, graficzne, edycyjne itp. oraz na rady w tym zakresie. Proszę też o polecanie tego wpisu. W miarę możliwości postaram się odwzajemnić jakąś podobną formą propagowania i pomocy.

Obecnie pomoc uruchomiłem dzięki serwisowi zrzutka.pl,  a dostęp do niej uzyskujesz klikając tutaj.
Usługa umożliwia bezpieczne przekazywanie dobrowolnych jednorazowych datków (oczywiście można je powtarzać wg woli).
Darczyńcy – jeśli tego sobie życzą, mogą wyświetlić lub ukryć swoje dane osobowe oraz wysokość darowizn.
Moje serwisy  (strony) nie zbierają tych danych.

Przypominam, że zrzutkę można oglądać i zasilać także na urządzeniach mobilnych – wszędzie ten sam adres:
https://zrzutka.pl/mc3tzm .

Gdy pojawi się pierwsza grupa darczyńców stworzę drugi kanał pomocy na platformie http://www.patronite.pl
– z nadzieją na pozyskanie patronów gotowych przelewać pewne sumy wsparcia regularnie.

Dodatkowo i tutaj umieściłem w stopce przycisk Rozwijajmy czytelnictwo.

Z góry dziękuję wszystkim Pomocnikom i Darczyńcom!

PS. jeśli masz zrzutkę – możesz podać namiary do niej w komentarzu – to też byłaby forma wzajemnej pomocy.
W takiej sytuacji tym bardziej polecanie tego wpisu będzie korzystne dla obu stron.

Ten wpis jest adaptacją z http://stefangarczynski.pl/pomozecie/

Zasady pisowni i edycji

Nie pozwól, żeby język wyprzedzał myśl.
Antoni Czechow

Jak to napisać?

Publikujesz? Zadbaj więc o poprawność edycyjną i w pisowni.
Każdy z nas popełnia błędy, zwłaszcza w mowie i w swobodnych
wypowiedziach w Internecie, zwłaszcza w szybkich formach jak wpisy
i komentarze. Dziś tak się spieszymy – ze szkodą dla jakości…
Osobnym obszernym zagadnieniem jest dobra polszczyzna.
(pisałem o tym krótko wcześniej).
Jednak, gdy publikujemy artykuł, a jeszcze bardziej książkę,
okażmy większy szacunek dla czytelnika i dla swego dobrego
imienia jako autora.
Jako inżynier nie odebrałem w tym zakresie wykształcenia poza szkolnym,
ale jestem dość wrażliwy na te sprawy, stąd ta notatka, która i mnie posłuży czasem
jako pomoc. (Jednak i tak popełniam błędy… – czas postarać się bardziej).
A i tak zapewne nie ustrzegę się błędów, zwłaszcza wynikających z możliwego niedokładnego
przeniesienia treści ze źródła poniższych porad (źródło podaję w stopce), a także ze względu
na pewną niedoskonałość tutejszego edytora. Ale i źródło nie uniknęło błędów 🙂 –
postarałem się poprawić te, które zauważyłem. Dziś tylko o podzagadnieniu jak w tytule.
1. Brak polskiej czcionki, z polskimi znakami.
A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają
wszyscy znamy te słowa Mikołaja Reja. Jesteśmy Polakami – naszym obowiązkiem
jest kultywowanie tradycji i stosowanie prawidłowej pisowni polskich znaków.
W przypadku braku stosowania znaków z ogonkami i innymi znakami diakrytycznymi
często usprawiedliwiamy się brakiem polskiej klawiatury na obcojęzycznym systemie.
Nie jest to żadne usprawiedliwienie – instalacja polskiej klawiatury jest dziecinnie prosta
i sprowadza się do kilku kroków.
Tutaj znajdziemy prosty opis z obrazkami dla systemu Windows. (link is external).
Jeśli mamy inny system? Każdy wie co to jest wyszukiwarka – są na ten temat setki artykułów.
Nie usprawiedliwiajmy się lenistwem. Co po zainstalowaniu? Nadal walka z lenistwem
– wyrobienie przyzwyczajenia i nawyku do wpisywania tych polskich znaków.
2. Stawianie spacji gdzie tylko się da:
    • przed przecinkami, kropkami, dwukropkami, wykrzyknikami, pytajnikami,
    • po nawiasie otwierającym i przed zamykającym,
    • na początku akapitu,
    • po cudzysłowie otwierającym i przed zamykającym,
    • przed oznaczeniem przypisów,
  • po oznaczeniu przypisów (przed kropką kończącą zdanie),
Wszystko to bardzo rażące błędy. Koniecznie ich unikajmy!
3. Używanie klawisza Enter pod koniec każdej linii tekstu.
To zadziwiający błąd. Piszący nie dowierza komputerowi i gdy dochodzi do końca linii,
używa tego klawisza (jak w maszynie do pisania).
A przecież winien być używany wyłącznie na końcu akapitu.
4. Używanie kreski ukośnej – „/” – zamiast nawiasu, cudzysłowu.
Nawet większość maszyn do pisania ma znaki nawiasów, cudzysłowu, a co dopiero komputer!
Nie ma powodu, by używać niewłaściwego, a tym bardziej niejednoznacznego, znaku.
5. Zamykanie drugą kropką zdania kończącego się skrótowcem
z kropką – (itd..).
Jest to błąd.
6. Używanie podwójnych spacji (do „porządkowania” tekstu?).
Jedna spacja zdecydowanie wystarczy. Dwie zniekształcają później łamanie tekstu
– powodują powsta­wanie nieoczekiwanych „dziur”.
7. Jednoczesne używanie cudzysłowów i kursywy.
Albo jedno, albo drugie. Cudzysłowu można użyć przy kursywie tylko wtedy,
gdy występuje wewnątrz cytowanego tekstu, ale nie dla oznaczenia samego cytatu.
8. Używanie cudzysłowu w połączeniu ze zwrotem „tak zwany”
(tzw. „bohater”).

Albo jedno, albo drugie.
9. Używanie kropki na końcu tytułów i śródtytułów.
W tytułach naszych wpisów czy komentarzy nie używamy kropek. To samo zobaczymy
w książkach.
10. Używanie >> zamiast » i << zamiast «.
Pierwszy znak uzyskuje się, przy wciśniętym klawiszu ALT, wystukując z klawiatury
numerycznej 175, drugi – 174.
11. Stawianie cudzysłowu po kropce kończącej przytaczany tekst.
Powinien być stawiany przed. Kropka zawsze zamyka zdanie, nie cudzysłów.
12. Używanie wielkich liter (wersalików) do tytułów (np. TYTUŁ).
Jest to błąd.
13. Stawianie kropek lub spacji w środku skrótowców, na przykład: i.t.p.,
albo używanie w nich kreski ukośnej: w/w, w/g.

Błąd.
14. Używanie ukośnej kreski w skrótach (Brześć n/Bugiem, o/Wrocław).
Winno być: Brześć nad Bugiem, Oddział Wrocław lub o. Wrocław).
15. „Uzupełnianie” końcówkami liczebników porządkowych, np. 5-tego,
90-tych, 121-szy, 2-gi, plan 6-cio letni.

W języku polskim obowiązuje zasada oznaczania takich liczebników jedynie kropką.
Powyższe przykłady powinny być więc zapisane: 5., 90., 121., 2., plan 6-letni
(lub – lepiej: sześcioletni). Nie stawia się kropek przy zapisie godzin i lat albo wówczas,
gdy jasne jest, że mamy do czynienia z liczebnikiem porządkowym (5 pułk).
16. Stawianie kropki (w środku zdania) po liczebnikach głównych
(Było 20. kur).

Błąd.
17. Stawianie kropki po cyfrach rzymskich (wiek XIX.).
Błąd. Wyjątkiem jest, oczywiście, koniec zdania.
18. Pomijanie kropki w niektórych skrótowcach (m.in.).
Błąd.
19. Dzielenie przecinkiem zwrotów „zwłaszcza że”, „mimo że”,
„tym bardziej że”, „tyle że”.

W tym wypadku „że” wcale nie sygnalizuje konieczności użycia przecinka.
Przecinki stawiamy przed tymi zwrotami.
20. Sklejanie pierwszych liter imion z nazwiskami (np. J.Kowalski)
oraz sklejanie cyfr roku z literą „r” (np. 1999r.) i opuszczanie kropki
(np. 1999 r).
Najczęściej kropka bywa opuszczana przez piszących, gdy zaraz po niej
wystąpić ma przecinek (np. 1999 r, po którym…). Autorzy obawiają się bezpośred­niego
sąsiedztwa kropki i przecinka, pomijają więc kropkę.
21. Sklejanie skrótów „tys.”, „mln”, „m”, „cm”, „km”, „g”, „kg”
z poprze­dzającymi je cyframi (100m).
Błąd.
22. Poprzedzanie „itd.” i „itp.” przecinkiem (…gazety, książki, itd.).
Błąd.
23. Poprzedzanie przecinkiem nawiasu [… mimo że była mała, (2 cm)
to groziła…].

Przecinek, jeżeli konieczny, występuje po nawiasie zamykającym.
24. Oddzielanie przecinkiem dat od reszty zdania [14 marca 1687 roku,
Jakub II wydał…].

Ta dziwaczna maniera występuje coraz częściej.
25. Używanie wykrzyknika z pytajnikiem lub samego pytajnika w funkcji
wykrzyk­nika.

To błąd!?
26. Używanie średnika zamiast dwukropka (w zebraniu uczestniczyli;
Piotrowski, Kowalski…).

Błąd.
27. Nadużywanie średnika.
W większości wypadków, kiedy piszący używają średnika, wystarczy słabszy odeń
znak interpunkcyjny: przecinek. Rola średnika jest przez wiele osób źle rozumiana.
28. Brak spacji przed nowymi zdaniami, brak spacji po przecinkach
w zdaniach wielokrotnie złożonych, brak spacji przed nawiasem
otwierającym, po zamykającym.

To dość rażące błędy. Takie teksty bardzo ciężko się czyta.
Przykład:
Podaję przykład,który(dość dobrze)obrazuje błąd.Takie teksty fatalnie się czyta.
______________________________________________________
Źródło: http://niepoprawni.pl/przewodnik/zasady-pisowni.
A pierwotny poradnik (nieco szerszy, zawierający też opis najczęstszych
błędów językowych) znajdziesz tutaj
http://www.wydawnictwo-lena.pl/poradnik.html
PS. Bardzo trudno było mi zachować poprawność edycji w TYM edytorze!
(linie się nie zawijały, więc muszę je sztucznie skracać i to metodą prób i błędów).

Szybkie i łatwe czytanie – z drugiej strony

Pisząc – wyrażasz siebie. To ma znaczenie. 
L. Korolkiewicz

Jak tworzyć teksty, które czyta się łatwo i szybko.

[artykuł archiwalny – niektóre linki mogą nie działać]

Dużo się mówi o technikach szybkiego czytania, napisano na ten temat sporo książek, dostępne są różne kursy.

Zastanowiło mnie zagadnienie w pewnym sensie odwrotne – jak tworzyć teksty, które czyta się łatwo i szybko.

Zagadnienie jest szersze niż się wydaje przy pierwszym skojarzeniu.

Niewątpliwie sprawa ma znaczenie, zwłaszcza w dobie nadmiaru informacji, gdy mimo wszystko zależy nam na przykuciu uwagi czytelnika, na tym by zrozumiał nasz komunikat, a w przypadku  treści o zabarwieniu reklamowym – by podjadł jakieś działanie. Ci, którzy opanują odpowiednie techniki – zyskują przewagę.

Przyznam, że sam do tej pory przykładałem do tego za małą wagę – zarówno w tekstach jak i przy wykonaniu stron, a i tutejszy tekst jeszcze nie uwzględnia większości technik.
Także środowisko tego bloga narzuca pewne ograniczenia typograficzne i płata figle – nie sposób ustawić dobrze wielkość czcionki.

Zacznijmy od tego, że sztuka pisania jest bardzo starą sztuką, w której kształcono od dawna podobnie jak w erystyce, że sami pisarze, a potem dziennikarze wnieśli duży wkład w rzemiosło, czy nawet – jak powiedziano – sztukę. W podręcznikach pisarstwa kładzie się nacisk na budowę utworu, zależność od gatunku, na mechanizmy psychologiczne, na styl i język, na różne „chwyty” do utrzymania napięcia czy nastroju, itd. (patrz np. miniporadnik  Praktyczny Kurs Pisarstwa).

Sztuka pisania to podstawowy element czytelności tekstów.

W odniesieniu do mniejszych form, zwłaszcza tych w Internecie, bodajże jeszcze większą rolę odgrywa doświadczenie marketingowców w zakresie pisania przekonywujących ofert i reklam, nawet jawnej czy ukrytej perswazji (NLP, tzw. hipnotyczny marketing). Chodzi tutaj nie tylko i nie tyle o szybkość czytania, co zrozumienie treści i podjęcie pewnych działań.

Oczywiście dużo zależy od rodzaju przekazu: czy chodzi tylko o ciekawe opowiedzenie historii/anegdoty, czy o wytłumaczenie czegoś, czy o reklamę itd.

Każdy z tych przekazów może być perełką pisarstwa lub knotem.

Podsumowując te aspekty ogólne, wymieniłbym następujące czynniki poprawiające łatwość i szybkość czytania:

  • Nie za duża objętość tekstu (chociaż zwłaszcza Amerykanie pozwalają sobie na bardzo długie, wciągające i perswazyjne teksty reklamowe i to w myśl zasady: im droższy produkt, tym dłuższe uzasadnienie celowości zakupu)
  • Dobry tytuł/nagłówek – „nośny” i zachęcający do dalszego czytania (np. intrygujące pytanie, zaciekawienie sekretem)
  • Wyjaśnienie na wstępie czego czytelnik może się spodziewać i jakie odniesie korzyści (resume wstępne)
  • Treść ciekawa, intrygująca, nowatorska, na czasie, zaspakajająca jakąś (ważną) potrzebę  czytelnika
  • Brak przeładowania szczegółami i trudnymi pojęciami. Tutaj na przeciw temu postulatowi w publikacjach elektronicznych wychodzi wynalazek hipertekstu – w treści znajdują się odnośniki do zewnętrznych materiałów pogłębiających lub wyjaśniających. Pożądane są krótkie odnośniki definicyjne w postaci wyświetlanych nad terminem „chmurek” – technika stosowana np. czasem w dobrych „helpach” niektórych programów komputerowych. Pomocne są także odnośniki wewnętrzne.
  • Skoncentrowanie się na temacie.
  • Prosty, zrozumiały styl, bez obcej terminologii, zdania możliwie krótkie.
  • Styl wyrazisty, indywidualny (ale nie za bardzo) – często lubimy czytać naszego ulubionego autora.
  • Dbanie o interpunkcję, poprawną składnię i ortografię  (chociaż znana jest teza Grahama Rawlinsona, który robił doktorat z tematu „The Significance of Letter Position in Word Recognition„: Zdognie z nanjwoymszi baniadmai perzporawdzomyni na bytyrijskch […]  nie czamyty wyszistkch lteir w sołwie, ale cłae sołwa od razu. ) 🙂
  • Unikanie innych czynników odwracających uwagę lub denerwujących czytelnika, np. wtręty ideologiczne, zbyt osobiste i dziwaczne, zrażające.
  • Jeśli to stosowne – budowanie dobrego klimatu, przez szczyptę humoru, ośmielanie czytelnika, przykłady z życia.
  • Logika wypowiedzi i układu treści.
  • Podział treści na odpowiednie porcje, stosowanie śródtytułów.
  • Przy większych tekstach – spis treści i/lub indeks, a w publikacjach elektronicznych linkowanie z ww. do fragmentów tekstu.
  • Ilustracje, zobrazowania w postaci prostych tabelek czy wykresów, graficzne przerywniki, itp. > patrz też dalej o typografii.

Badania empiryczne prowadzą do dość oczywistych wniosków. Np. w badaniu Emilii Musiał ( http://www.up.krakow.pl/ktime/ref2004/musial.pdf ) wyłoniono najistotniejsze parametry mające wpływ na czytelność materiału, takie jak:
średnia liczba wyrazów w zdaniu, liczba zdań w tekście, średnia długość zdania i udział wyrazów o frekwencji większej od 1000.
Wyniki mówią, że czytelność treści wzrasta m.in. wówczas, gdy zdanie jest krótkie i zawiera więcej krótkich słów i słów z puli znanych czytelnikowi.

Powyższe dotyczy także takich niewielkich form jak e-maile, gdzie powstała cała mini nauka o ich efektywności w ślad za wiedzą o  pisaniu efektywnych listów handlowych.

Oprócz wymienionych, można by powiedzieć – klasycznych – reguł ogólnych, należy przestrzegać szeregu reguł technicznych, ergonomicznych.

Nie mam tu na myśli ergonomii czytania w zakresie, który nie zależy od autora, tj. oświetlenie kartki (ekranu), odległość oczu i kąt patrzenia itp. Te elementy mają jednak duże znaczenie przy projektowaniu czytników elektronicznych, a zwłaszcza ich ekranów.

Można natomiast mówić o ergonomii z punktu widzenia czytelności i zapewnienia komfortu czytania środkami samego przekazu.

Chodzi głównie o typografię (szeroka dziedzina), a w niej o:

  •     dzielenie tekstu – akapity, odstępy międzyliniowe, wcięcia,   szpaltowanie
  •     szerokość tekstu – pożądana taka, by oko w jednym spojrzeniu obejmowało cały wiersz (duża bouma *)
  •     odpowiednie wyróżnienia
  •     odpowiednia, czytelna czcionka
  •     brak chaosu w zakresie czcionek i wyróżnień
  •     odpowiednie tło.

Poniżej omówię krótko niektóre z powyższych czynników, głównie w odniesieniu do publikacji elektronicznych, co powoduje, że poruszę (łamiąc niestety ww. postulat trzymania się tematu) jeszcze parę innych aspektów łatwości czytania i w ogóle radzenia sobie z przekazem.

W przypadku stron internetowych temat jest częścią szerszego zagadnienia – tzw. webusability lub krócej usability (wielu autorów od Nielsena po Krug’a; mówiąc prościej: łatwości używania),  w szczególności nawigowalność.

Specjaliści  ergonomii  powtarzają, że czytanie informacji z ekranu komputera różni się znacznie od czytania z kartki papieru.
Np. tekst na ekranie czytamy do ok. 20% wolniej niż tekst drukowany (np. wg badań przeprowadzonych przez duńskiego eksperta od ergonomii Jakoba Nielsena).

Do tej pory powstały już dość szczegółowe reguły czytelności, które są rekomendowane przy pisaniu tekstów dla stron internetowych.

Wykorzystując naukowe metody badań (np. eyetracking – agencja e-biznesowa Symetria) ustalono, że:

  • Ważne jest wypunktowanie list i tytułów; tytuły nadawane stronom są szczególnie przydatne przy wejściu na pierwszą stronę serwisu i pozwalają zorientować się w aktualnym położeniu. Użytkownicy odnajdują potrzebna dla siebie informację dużo szybciej gdy znajduje się ona jako jeden z punktów listy, niż gdy była ukryta w tekście. Jeśli wiemy, jakie informacje na stronie są najważniejsze dla użytkowników, możemy je po prostu wyraźnie wyeksponować i liczyć, że użytkownicy do nich trafią. W przypadku bardziej skomplikowanych stron, warto jednak zastosować śródtytuły i kierować użytkowników krok po kroku do celu.
  • Jeśli chodzi o odnośniki, to kolor był wystarczającym sposobem wyróżnienia natomiast podkreślanie linków nie ma wpływu na wydajność (należy również przypomnieć, że podkreślenia pokazują swoją prawdziwą wartość w przypadku osób z trudnościami rozróżniania kolorów)

Trzeba wziąć pod uwagę, iż czytelnikami są ludzie w różnym wieku – również ludzie starsi, dla których mała czcionka niejednokrotnie oznacza męczarnię w przeglądaniu zasobów strony. Dodając do tego zaciemnione elementy „pod” tekstem lub w jego okolicy, często użytkownik jest zmęczony po przeczytaniu zaledwie kilku zdań tekstu. Projektant i wykonawca witryny powinni też sprawdzić jej wygląd w różnych przeglądarkach. Niektóre strony przygotowuje sie też w wersji dla niedowidzących oraz w oszczędnej wersji dla wydruku.

Wykonano szereg badań dotyczących ergonomicznej budowy witryn i stron internetowych. W wyniku opracowano teoretycznie optymalny (ogólnie) szablon strony. Webusability wyznacza nam tu podział kolumn, umiejscowienie nawigacji, umiejscowienie logo, okienka szukaj czy zaloguj/wyloguj,  najlepszy kolor przycisku wrzuć do koszyka, krój i wielkość czcionki, stosunek kontrastu pomiędzy kolorem fontu i tła itp.

Tego nie będę omawiał – nie zawsze wszystkie te postulaty możemy spełnić ze względu na zastane środowisko, posiadany szablon czy koncepcję graficzną. Ponadto prowadzi to do nudnej unifikacji a ludzie lubią (i słusznie)  się wyróżniać.

Ważniejsza jest spójność w grafice i nawigacji.

Jeśli mamy na danej stronie kilkanaście rożnych elementów i każdy z nich wyróżnimy inaczej, jeden kolorem, drugi wielkością czcionki lub inna czcionką, inne ramką, jeszcze inny będzie migał itd. to tylko zmęczymy oglądającego.

Taka sama spójność jest potrzebna w nawigacji. Jeśli w jednym miejscu na stronie aby przejść do podstrony mamy “standardowy” podkreślony link, w innym kolorowy przycisk, w innym animowaną strzałkę itd., to nie będzie wiadomo który jest ważniejszy i z którego należy skorzystać.

Warto wiedzieć, że stosowanie się do ww. reguł ważne jest także przy optymalizacji z punktu widzenia wyszukiwarek. Umieszczenie odpowiednich tagów html (np. oznaczenia nagłówków różnych stopni), wymienienie słów kluczowych w tytule i w pobliżu początku tekstu i ich parokrotne powtórzenie w tekście, jest tym,  co podnosi ranking strony w Google i nie tylko.

Z punktu widzenia  szybkości i skuteczności czytania ideałem jest tzw. squeeze page – b. prosta i krótka stroniczka, którym głównym celem jest sprowokowanie czytelnika do zapisania się na listę wysyłkową, albo do innej czynności jak zakup. Gdy strona taka zajmuje cały ekran – nic nie rozprasza naszej uwagi. Podobnie, niekiedy stosowane są sprytne techniki wygaszenia/wyszarzenia okolic tego komunikatu, który nadawca chce nam przekazać.

Coraz częściej stosuje się obraz, jakąś metaforę graficzną do przekazania treści. Nasza kultura staje się coraz bardziej ikonograficzna. Podobno młodzież z tego powodu coraz mniej czyta, a jeśli  – to w Internecie. Stąd niezwykła popularność wideo, zwłaszcza przez kanał YouTube. Osobiście wróżę wielką przyszłość technikom audio w ujęciu interaktywnym, czyli z zastosowaniem sterowania głosem. Bo z trendu  rosnącej szybkości informacji i jej przyrostu może wyniknąć sytuacja, że nawet granicznie możliwe szybkości czytania już nie wystarczą.
Ale to inny temat.

Część ww. uwag odnosi się też do materiałów drukowanych – jest stosowanych np. przez agencje reklamowe i wydawnictwa.

Pewnym zaskoczeniem było dla mnie (podaję jako ciekawostkę), że w odniesieniu do czytelności ulotek medycznych sprawa jest mocno uregulowana – Rozporządzenie MZ z dnia 26 kwietnia 2010 r . w sprawie badania czytelności ulotki (Dz.U.10.84.551 z dn. 18 maja 2010 r.) a nawet wynika z dyrektywy unijnej (!) –  Dyrektywa 2001/83/CE z późniejszymi zmianami – Dyrektywa 2004/27/EC,  i że istnieje Instytut Czytelności   http://www.czytelnosc.pl/ . Jego autorska technika PIL*insight to narzędzie wspierające wieloaspektową analizę ulotki na poziomie racjonalnym i emocjonalnym pod kątem czytelności i zrozumiałości.

*Bouma – jednostka kształtu, którą wzrok wyodrębnia i na której skupia się po każdym ruchu gałek ocznych w trakcie śledzenia wzrokiem tekstu w procesie czytania.
Dla dziecka rozpoczynającego naukę czytania, w pierwszej fazie nauki, kiedy wszys
tkie wyrazy są literowane, boumami są właśnie kolejne litery. Sukcesywnie, w miarę nauki, boumami stają się najłatwiej rozpoznawalne grupy liter, a potem sylaby, aż w końcu u osoby umiejącej już czytać, boumami stają się najczęściej odrębne wyrazy, ewentualnie charakterystyczne, najczęściej spotykane złożenia wyrazów i ewentualnie innych towarzyszących im znaków. Osoby umiejące szczególnie szybko czytać, widzą jako boumy dłuższe wyrażenia, a nawet, w skrajnym przypadku, całe wiersze tekstu.
(wikipedia).

Lektura

Chwałowski R.: Podstawy typografii, Helion, 2001.

Maciej Dutko Typografia stron WWW