Lato

W czerwcu się okaże, co nam Bóg da w darze.
W lipcu upały – wrzesień doskonały.
 

Uff, jak gorąco. 
Na szczęście większość czasu spędzam w lesie lub na jego obrzeżach i jest lżej.
Ale wpadłem na trochę do Warszawy (obowiązki, sprawy do załatwienia) i tutaj widzę wszystkie niedogodności rozgrzanego miasta, a szczególnie mieszkania jak moje, które wystawione na słońce staje się  nieznośne…
Widzę też problemy rolnictwa, tę suszę, która niszczy uprawy. W czerwcu padało tylko 4 razy i bardzo mało, przynajmniej w okolicy. W lipcu jak dotąd  – w ogóle.
Postawię niepopularną tezę, że pogoda w Polsce (zapewne i w innych miejscach) jest sterowana – upieram się przy istnieniu broni pogodowych. Ale to osobny temat.
Korzystając z miejskiego, lepszego transferu w sieci, podzielę się wyborem zdjęć, których umieszczenie przez telefon z lasu jest i trudne i pożera limity abonamentu. Nic specjalnego, robione przygodnie telefonem, ale przyroda – to mój „konik” i po prostu zachwyty – nawet prostymi przejawami natury.
Parę zdjęć pojedynczo już przekazywałem we wpisie Anchor Encore oraz na FB i TT, tutaj niektóre powtórzę oraz dodam nowe i też oczywiście nie wszystkie, bo nie chodzi o ilość – raczej o kontynuację sezonowej wakacyjne opowieści. Kolejność przypadkowa.

Ok. tyle z klimatów lata i późnej wiosny. Będę do tego wracał, a teraz – starym zwyczajem – parę zdań o zdrowiu. Mój serwis LepszeZdrowie.info też jest … na urlopie. Dłuższym, bo pokomplikowały się sprawy techniczne oraz dochodzę do wniosku że prawdopodobnie zmienię charakter strony. Tak jak i świat się zmienia.
Opisałem to krótko w Nowościach czerwca. Nietypowo, ponieważ są tam niespodziewane (dla wielu) wizje medycyny przyszłości, mówiąc skromniej – zapowiedzi zmian idących w tym kierunku. To nie nowość także na tym blogu – były wzmianki o tym w Anchor Encore. Jest w tym i aspekt polityczny np. rozliczenie decydentów za ich przewinienia z czasów „pandemii”.
Rozliczenia należą się w dużo szerszym zakresie. Temat na granicy tych niebezpiecznych, gdy porusza się go w mediach społecznościowych (ban, zamknięcie konta,  „ruska onuca”, szur itd.). Ale widzę, że jestem aniołkiem na tle wielu tych, którzy poczynają sobie bez pardonu wobec głównych polityków, partii, kościoła czy ideologii. Zatem odkrywam publicznie prywatny starszy wpis (pisany dla kogoś specjalnie) – Lepiej wiedzieć niż być ofiarą złej polityki.
Zbliżają się wybory – podobno „decydujące” o przyszłości Polski.
Cóż, jeśli będziemy wciąż głosować na tych samych polityków – niewiele a może nawet nic się nie zmieni. Jest sporo inicjatyw oddolnych, które to rozumieją w jakimś stopniu, ale są rozproszone i dążą do „przejęcia władzy”. 
Zmiana nastąpi gdy władza będzie w rękach Narodu, a nie polityków – zgodnie z art. 4 Konstytucji.
Ciekawy aspekt tego rozwiązania i metodę jego wdrożenia znajdziemy w niedawnej wypowiedzi J. Zięby – https://vk.com/video-201956532_456241994  (od momentu gdy jest mowa o specjalnych uprawnieniach Senatu) oraz parę późniejszych wpisów tamże..
Znajdziesz tam powiązane materiały i inspirację do działań dla wprowadzenia demokracji bezpośredniej. O ile wierzę w zasadniczą rolę odgórnego ramowego modelu wdrażanego przez CARE, to takie lokalne i specyficzne dla danego kraju działania są potrzebne.
Zrozumienie działań organizacji CARE czyni dwa przysłowia na początku wpisu adekwatnymi do tego, co się dzieje i co przyniesie jesień…
Na tym kończę ten wpis i życzę równowagi – pomiędzy letnim odpoczynkiem a zaangażowaniem na rzecz lepszej przyszłości.

 

 

Lektura i natura

Zdrowie to stan, o którym medycyna nie ma nic do powiedzenia.
W.H. Auden

na biegówkach

Motto prowokuje swym humorem, ale prawdą jest że medycyna zajmuje się przede wszystkim chorobami a nie zdrowiem. Znajduję je np. w naturze.

O naturze pisałem tu wielokrotnie, zwłaszcza wspominając swoje wyjazdy i pobyty działkowe.
Zima bez śniegu ostatnio nie usposabiała do zachwytów nad przyrodą, zatem pogrążyłem się raczej w lekturach.
To spowodowało, że postanowiłem założyć nowy blog o książkach, zwłaszcza elektronicznych (ebooki). Nazwałem go Next Boox.

Na bazie tego bloga chciałbym po trosze reaktywować swój stary koncept i wówczas (2005 r.) istniejącą stronę eboox.pl – w miarę dostępnego czasu.

Nazwa Rozwiązania na Kryzys, która pojawia się przy profilu tego bloga, bierze się z pewnej zaszłości na bloggerze – zostawiłem także ze względu, że faktycznie jesteśmy w czasie wielu kryzysów: politycznych, finansowych, gospodarczych, kulturowych, dot. bezrobocia itd.
Książki, które będę przedstawiał, w sporej mierze będą wskazywały rozwiązania…

Pozwala mi to wrócić także do stroniczki na facebooku – też przez lata prawie nieczynnej – https://www.facebook.com/futurebooks/
Na razie niewiele jeszcze tam wpisów, więc tymczasem wpraw się ‚nastrój książkowy’ także tutaj.

By powiązać wątek natury i książek zacytuję poniżej jeden z ostatnich wpisów na Next Boox:

Dziś kolejny świetny dzień rekreacji ruchowej na biegówkach.
Ponieważ w Warszawie powietrze jest zanieczyszczone  – jak podaje monitoring (pewnie są jakieś i dla innych miast) – to śmigam za miasto.

Lasy wciąż w pięknej zimowej pierzynce. Sporo narciarzy,
a podwarszawskie przyleśne wypożyczalnie cieszą się powodzeniem.
Ja polegam na swych wysłużonych, ale wciąż sprawnych atomicach.
Dziś podniosłem poprzeczkę – dość ciężki plecak i górki 🙂
Dodam, że biegi narciarskie to świetne ćwiczenie nie tylko na nogi,
ale i na ręce oraz serce i sposób na zrzucenie kilogramów. Biegówki sprawiają mi wielką przyjemność, podobnie jak nordic walking.
Uprawiam od lat, chociaż ostatnio miałem przerwę z braku śniegu w okolicach Warszawy oraz z powodu kontuzji kręgosłupa w 2015.
Intensywna rehabilitacja i ‚zabiegi mentalne’ wyprowadziły mnie na prostą
– przynajmniej na tyle aby te 5-10 km bez większego zmęczenia zaliczać
pomimo, że wiek już ogólnie osłabił…
Widzę na szlakach i starszych i młodszych – zaobserwowałem ‚wysyp’
zainteresowanych po sukcesach Justyny Kowalczyk.
Intrygująco o jej karierze i w ogóle o tym sporcie pisze Daniel Ludwiński  w swej obszernej książce „Droga do Justyny Kowalczyk. Historia biegów narciarskich”
(książka do szybkiego pobrania).

Obserwując podmiejskich biegaczy nieskromnie dodam, że niektórzy biegają nieco nieudolnie – zbyt drobiony krok, za małe wykorzystanie kijków/siły rąk dla większej posuwistości. Ale może to pierwszy krok dla wielu?

W rejonach mających naturalnie więcej śniegu i w górach zapewne jest więcej szkółek i dobrych przykładów.
Piszę z perspektywy mieszczucha i amatora. Jeśli chodzi o warszawskie
i podwarszawskie wypożyczalnie i  szkółki, to znajdziesz łatwo w google.
Oczywiście jest też na facebooku dużo stron i grup biegówkowych.
Powodzenia!

—————-
Komunikacik:
Mój komunikator internetowy to obecnie WowApp 

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij