Zimowe prace domowe

Jeśli nie ustalasz celów dla siebie,
jesteś skazany na pracowanie
przy osiąganiu celów kogoś innego.

Brian Tracy

kochane

moje ulubione biegówki

Chociaż staram się codziennie wychodzić na jakiś spacer (w tym roku złapałem w Warszawie dwie – tylko – okazje na biegówki), to wiekszość czasu jednak spędzam w domu. Sprzyja to porządkowaniu spraw i pracom domowym. Tak więc dziś – z mego domowego podwórka…
Gdy ciągnie się wiele tematów, to tym bardziej szybciej o bałagan i odłożone zadania – jest szansa na podgonienie.
Przede wszystkim zebrałem kolejną porcję nowości na LepszeZdrowie.info (zobacz). W największym skrócie:
Jakie zmiany przewiduję w serwisie w 2019 r., o kłamstwach i mitach zdrowotnych, o szczepieniach cd., o mózgu brzusznym i wielkiej roli zdrowotnej jelit, szereg informacji jak lepiej spać, odżywiać się, oddychać. Alarm w związku z 5G oraz nadużywaniem gadżetów elektronicznych. O nowych metodach naturalnych terapii na bazie lepszego rozumienia człowieka i wiele więcej …

LZnews1.19 

A propos alarmu dot. 5G (pisałem o tym w poprzednich wpisach)  – zobacz nowsze opracowania jak  międzynarodowy apel o powstrzymanie technologii 5G – strona międzynarodowa: https://www.5gspaceappeal.org/the-appeal/ , jest też podstrona po polsku, ze szczegółami technicznymi (kilkaset prac).

To zahacza mocno o politykę. Na Facebooku prawie się nią nie zajmowałem (bardziej na twitterze), ale chyba czas na to nadszedł, bo bez niej perspektywy zmiany świata na lepsze są bardzo wątpliwe. Mam na myśli wzięcie spraw w swoje ręce przez ludzi – oddolnie.
Mam starą stroniczkę na FB, która utraciła swoje powiązanie z jej pierwotnym przeznaczeniem (odsyłała do projektu SiteTalk, z którego niewiele pozostało) zatem przeistoczę ją w swoje małe forum polityczne. Czekam na akceptację nowej nazwy Polityka – społecznościowo.  Ciekawe czy zostanie zaakceptowana (czekam już dość długo). Niezależnie od nazwy – zapraszam i proszę o wsparcie, bo na razie jest prawie martwa > https://www.facebook.com/sitetalkglobal/ 

W lutym czekają mnie zabiegi szpitalne, więc moja aktywność spadnie. Podganiam pisanie dwóch książek, ale to niestety słabo idzie – skończę po szpitalu. Jedna bedzie almanachem o … dotyku – to temat obszerniejszy niż ludziom się wydaje, co i mnie przytłoczyło. Sam projekt Calligaris, w którym biorę udział (część doświadczalna), to już duży temat.
Druga, o roboczym tytule Co się dzieje?  będzie jeszcze obszerniejsza i … na tyle kontrowersyjna, że nie wiem czy się w końcu odważę ją szerzej opublikować. Bo podważa wiele powszechnych przekonań, mogę sobie narobić szereg wrogów nawet w swojej rodzinie. Mało komfortowe…

Zaniedbany projekt Stefan Garczyński też czeka od roku ze względów formalnych, ale zapraszam do tego, co już jest. Jeśli interesujesz się literaturą i pisarzami…
Jeśli tak, to zaglądaj czasem na NextBoox …
Ostatnio było tam ezoterycznie, duchowo (to może być właśnie kontrowersyjny przyczynek do pewnego wątku we wspomnianej książce Co się dzieje?)

Ok, dość gadania – trzeba zrobić coś konkretnego….

Mały trybik

Jestem malutkim trybikiem społeczeństwa. Gdy rozglądam się wokół ‘po świecie’  widzę że wszystko, co mnie otacza, dokonały niezliczone rzesze na ogół anonimowych dla mnie ludzi, w dalszej przeszłości jak i ostatnio. Miasta, domy, ulice, infrastruktura, samochody, wszystko co możemy dostać w sklepach, książki, muzyka, to co zachwyca w sztuce  itd. Za każdym obiektem kultury materialnej czy duchowej stoi jakiś człowiek – od projektanta czy autora do robotnika, który też może się pochwalić: to ja zrobiłem. Ogrom pracy, dokonań.

Gdzie jest w tym mój wkład? Trudno się doszukać czegoś istotnego.  Smutna refleksja…
Te kilkaset artykułów na stronach i blogach? Ilu ludzi je czytało i co to dało?
Prace naukowe, które już dziś nie mają znaczenia? Praca w firmach, których już nie ma?

Leżę sobie na kanapie odpoczywając trochę po intensywnej pracy w ogródku mego domu letniskowego.
Wzrok pada na ściany pokoju i nagle przychodzi ciekawa myśl.
Omiatam otoczenie o lewej do prawej strony i widzę półkę nad drzwiami – zrobiłem ją kiedyś by umieścić tam parę bibelotów. Obok tablica rozdzielcza domowej sieci elektrycznej – to ja sam ją zaprojektowałem i wykonałem wszystkie instalacje w całym domu. Dalej przy drzwiach wieszak ubraniowy. Sam go zrobiłem. Dalej – instalacja telewizyjna połączona z zewnętrznym masztem – w moim wykonaniu. Pamiętam wszystkie czynności – zakup części, kłopoty z przewiezieniem, montaż, ustawienie kierunku, wymiany anten na przestrzeni lat, zakup i instalacja dekodera. Zakup telewizorów – było ich parę … Wszystko to nikt inny tylko ja. Patrzę dalej na aneks kuchenny, wszystkie meble sam przywiozłem, skręciłem, wieszałem na ścianach. Zrobiłem instalację gazową, montowałem zlew i krany. Jak zresztą całą instalację wodną i ściekową. Jej centrala znajduje się w piwniczce – dość skomplikowane połączenia, odcięcia. I ja kopałem głęboki na 1.5 m rów, w którym  układałem doprowadzenie od ujęcia. Podobnie jak odprowadzenie kanalizacyjne do szamba. Wykonałem i konserwowałem dodatkowy system odprowadzenia wody z umywalek i wanny do rozległego systemu drenażowego w części ogrodu. Ogród, ogrodzenie, liczne drzewa które sadziłem (zrobił się już las…), chodniki itd. to osobny obszerny  temat, ale wracam wzrokiem do pokoju. Oto szafki i półki, które sam skonstruowałem, lampy, które kiedyś wybrałem i podłączyłem, karnisze i zasłony, które kupiłem i zawiesiłem, obrazy, lustro, książki na regałach – dziesiątki rzeczy, które by się tu nie znalazły, gdyby nie moje działania.

Patrzę na podłogę i wspominam jak kiedyś wybierałem wykładzinę, którą potem trzeba było precyzyjnie wykroić i którą sam układałem. Przez drzwi do sypialni widzę jej ściany z tapetami, które kiedyś sam przycinałem i wyklejałem. I podobnie wiele innych przedmiotów, które mają swoją i moją przy tym historię…
Już tylko oczyma wyobraźni widzę łazienkę z instalacjami, które sam zakładałem, zejście do piwnicy, którą przyszło mi nie raz osuszać…
Dom sam zaprojektowałem, zleciłem budowę a potem wykończyłem. Iluż zdarzeń był świadkiem, ile osób się tu przewinęło…

Po prostu – życie.
Podobnie jak zupełnie niespektakularne dnie gospodyni domowej, jej gotowanie, sprzątanie, dbanie o rośliny czy zakupy – tysiące czynności, za które nie otrzymuje zapłaty a jednocześnie są tak potrzebne.

I uśmiecham się – coś po sobie zostawię i w sferze materialnej. Podobnie jest z mieszkaniem, a i po części, domem w mieście. Też ogrom prac. A to może jeszcze nie ostatnie moje słowo… ?

Wracam do ogrodu,  który mnie potrzebuje 🙂