Drobiazgi początku listopada

brzozy

1. Podsumowałem nowości października 2017 na mej stronie o zdrowiu – http://lepszezdrowie.info/news10.17.htm  
Między innymi: publicystyczne credo, uzdrawianie włączające umysł i ducha, o metodach psychometrycznych w diagnozach, podsumowanie konferencji Rewolucja Zdrowia, antyaging, dramatycznie o szczepieniach, anonse wydarzeń, nowatorskie odszkodowania zdrowotne, …

2. Jaka TV?

Codzienne kładzenie się spać o tej samej porze – to nudne. 
Co jakiś czas, tak jak dziś, planuję nocną TV, ale w programach prawie same horrory, thrillery i kryminały. 
Dzisiaj pewnie w końcu coś znajdę, ale generalnie wydaje mi się to dziwne a nawet patologiczne – takie filmy na wieczorne wyciszenie, uspokojenie i późniejszy dobry sen… 
Nie twierdzę, że wszystkie te filmy są złe, ani nie neguję gatunku, ale po co zmasowanie tego rodzaju rozrywki?
Przeważająca ramówka wygląda na politykę schlebiania niskim uczuciom i ich podsycania: strach, agresja, przemoc, mroczność, prymitywne motywy i zachowania…
Współczesne „chleba i igrzysk”?
Ale czy musi być krwawo i brutalnie?
To osobiste zdanie starszego pana – każdy wybiera to, co lubi…

3. Głos, który leczy?
To artykulik, który sugeruje uzdrawianie głosem pewnej piosenkarki. Nawet jeśli to naciągane (?), to przyjemnie posłuchać. A relaks, owszem – może leczyć.No i muzykoterapia, to przecież znana praktyka.

4. Jestem na twitterze. Jak tutaj, staram się nie być jednowymiarowy, tj. poruszać wiele tematów. Na twitterze, z racji że wrzucam też komentarze do aktualności politycznych, widzę głównie politykę – do znudzenia, właśnie jakby komentatorzy tylko tak jednowymiarowo widzieli świat. Chyba będę musiał zmienić środowisko…

5. Na www.StefanGarczyńki.pl dłuższy przestój – mam nadzieję ruszyć z ebookami pod koniec roku; trwają ustalenia co do praw i sposobu wydawania.

6. Nowe technologie. Jako inżynier interesuję się technologiami. Robią na mnie wrażenie różne oryginalne nowinki i gadżety ułatwiające życie. Ale jeszcze bardziej ludzie, którzy przecierają nowe drogi. Na razie często jeszcze mało znani. Np. https://youtu.be/VFuP3OBR0N0 – o tym, co można zrobić lepiej (wow!) a co praktykują monopoleJest sporo takich przykładów innowacji vs skostnienie administracyjne, biznesowe i naukowe.

7. Zapraszam na facebooka, gdzie dużo częściej piszę niż tutaj.
I życzę ładniejszej jesieni. A bywało pięknie jak np. w 2014 r. Pisałem wtedy na FB 7 listopada:

Nawet 20 st. w cieniu, a to przecież listopad! Leżenie na mchu w lesie, długie spacery. Leżak w ogródku. Piękne kolory.

Dziś ludzie wymykają z miasta na długi weekend, ale niestety pada, a ja właśnie wróciłem – po zaliczeniu pięknej pogody w swym leśnym refugium. Ja to się cieszę byle czym… (była taka piosenka). Byle czym?!

Zdjęcie na górze wziąłem z tamtej relacji.

Tematy, tematy…

co o tym myślisz

Kolejna porcyjka tematów do szerszego opracowania w wolnej chwili (jestem obecnie zajęty), a może ktoś zechce coś z tego wziąć? (Cz. 1 – Refleksje z wakacji)

1. Jak jeździmy (Polacy)?

Bądźmy szczerzy – gdy wyjedzie się na drogę szybkiego ruchu (a nawet nie tylko) nader często widzi się auta pędzące co najmniej 180 km/h. Niebezpieczne, zwłaszcza gdy dotyczy to samochodów niższej klasy, dla których owe 180 czy 
nawet 160 to limit prędkości. O wypadek nietrudno, szczególnie gdy wyzwala się współzawodnictwo – kto szybszy, albo „ja ci pokażę”. Mógłbym pokazać swoje 240 km/h (i to nie nominalne katalogowo), ale na szczęście powstrzymuję się – 
nie chcę brać udziału w tym szaleństwie. Jeszcze bardziej niebezpieczne jest niekontrolowane (bo tam nie ma policji) pędzenie szosami leśnymi. Niektóre z tych dróg są nowe i mają dobrą nawierzchnię, co dodatkowo prowokuje niektórych. Obserwuję to często. 
Niebezpieczeństwo wynika co najmniej z czterech powodów: drzewa i rowy przydrożne, liczne zakręty bez widoczności co jest za nimi, dzika zwierzyna, grzybiarze i inni przechodzący w poprzek czy wzdłuż szosy.Mój głos – nie pierwszy raz: Zwolnij! – jest głosem na puszczy?

2. Zagadka do wyjaśnienia.

W swym leśnym domku wakacyjnym prawie nie odbieram telewizji. Badałem to pod kątem technicznym – chyba wszystkie opcje zostały rozważone, praktycznie sprawdzone – poprawa jest minimalna i jakby przypadkowa. To problem sam w sobie, ale zastanawia mnie co innego. Była „wyspa” bardzo dobrego odbioru przez cały tydzień podczas zeszłorocznych Dni Młodzieży w Krakowie. W tym roku parę razy gdy były ważniejsze wydarzenia polityczne, zwłaszcza przemówienia prezydenta, pani premier itp. z dobrym odbiorem. Nasuwa się podejrzenie, że TVP (mówię tylko o telewizji publicznej, bo innych kanałów prawie nigdy nie udało się złapać) centralnie zarządza wzmocnienie sygnału przy takich okazjach. Czy to możliwe?

3. A propos TVP.

Jest sporo zastrzeżeń – wiadomo. Osobiście nie wiem jak zdefiniowano „telewizję narodową”. Jako upolitycznioną? 
Ramówka jest uboga- dużo powtórek, zanikły kabarety satyryczne, unikanie polityki (takie kabarety przeszły do 
kanałów nie państwowych), a te które są – są albo śmieszne tylko bardzo plebejsko, albo w ogóle nie śmieszne.
Nie 
widzę podniesienia poziomu. Nadal kontredukacyjny (a nawet szkodliwy) prime time z filmami akcji, kryminałami, 
przemocą lub martyrologią. Jeśli coś wartościowszego, to bardzo późno. Jestem też wyczulony na głupawe reklamy, a wkurzony na kłamstwa wielu reklam medycznych. W Wiadomościach często na pierwszym miejscu jakieś wiadomości sportowe, jakby nie było osobnego bloku sportowego i jakby to było najważniejsze. W ogóle chełpienie się, że TVP daje więcej sportu, to (jak dla mnie!) zarówno przykrywka na „zapchaj dziury”, jak sprawa trzeciorzędnej rangi oraz schlebianie niższym potrzebom. Temat zapewne kontrowersyjny, ale mam nadzieję, że wiele osób wie o co mi chodzi – emocje na bazie „nasza drużyna dokopała innej”, „jesteśmy najlepsi” itp., to niska energia.

4. Inna zagadka.

Przeciętna temperatura ciała to 36,6 st. C. Temperatura otoczenia rzadko przekracza tę wartość, co oznacza że ciało bezustannie oddaje ciepło do otoczenia. Jakie to nieekonomiczne! Bo oznacza, że bardzo dużo energii tracimy bez wyraźnego celu, a to z kolei oznacza że musimy więcej jeść niż wymaga tego podtrzymanie organizmu, wydatek energii  na ruch, procesy w mózgu itd. Skąd się wziął taki błąd? Pewnie czegoś nie wiem… A może kiedyś otoczenie było dużo cieplejsze i wtedy miało to sens? (jak w przypadku zwierząt okresu kambru i podobnych ciepłych er).

5. Jestem z pokolenia,

…które doczekało się długiego pokoju w Europie, okresu gdy zakończyła się zimna wojna, gdy upadł blok sowiecki i wydawało się, że wkroczyliśmy w erę lepszej przyszłości. Wiele krajów wybiło się na niepodległość. Postępowało stopniowe rozbrojenie i optymistycznie raczej nikt nie myślał o możliwości kolejnej wojny na skalę światową. Owszem były i są konflikty lokalne, ale to jakby nas nie dotyczyło. Jakże inaczej wygląda sytuacja dziś. Nie wnikam w wiele przyczyn, o których obszernie się dyskutuje. Zdumiewa mnie tylko regres jaki zachodzi. To, że na zbrojenia ponownie wydaje się biliony dolarów i znów stawia się na siłę. Że w tym układzie stosunków i my – Polacy uwikłaliśmy się w zbrojenia i wielkie koszty, które mogą pójść na coś, co nigdy nie będzie ani potrzebne ani pozytywnie twórcze. Mam nadzieję jednak że jednocześnie szykuje się oddolnie nowy paradygmat, który pokaże ślepą uliczkę takiej polityki i takiej cywilizacji…

6. Przy okazji – temat-pytanie osobiste.

Chociaż mamy wspomniany leśny domek, ale jest on przystosowany tylko do pobytu letniego – nie ocieplony, bez 
ogrzewania. Marzy nam się eksperyment (jak na mieszczuchów) – przeżyć w lesie cały rok, doświadczyć tego. Mam na myśli samodzielny pobyt w domu prywatnym lub jakiejś leśniczówce. Szczegóły do ustalenia – teraz rozsyłam wstępne wici w sprawie takiej możliwości na zasadzie wynajmu po możliwie niskich kosztach lub w zamian za przypilnowanie/jakąś usługę.