Casus libijski

POLITYKA – racjonalna działalność na rzecz wspólnego dobra.
prof. M. Krąpiec

Przez prawie trzy lata osiemdziesiąte pracowałem na kontrakcie w Libii. Uczyłem w collegu (tak to można określić) technicznym w Trypolisie. Także doszkalałem (osobne lekcje) studentów w języku angielskim, ponieważ średnio sobie z tym radzili.

Był to bardzo ciekawy okres w moim życiu.

Można powiedzieć, że dość dobrze poznałem kraj, tubylców, zwyczaje. Podróżowałem do interioru i wzdłuż wybrzeża. Szczególnie morze mnie uwiodło – długie i urozmaicone plaże, sporo nurkowałem także z harpunem, w ogóle był to czas sportowego udzielania się.

libia-LK

(na libijskiej plaży)

Pouczające zwiedzanie rzymskich pamiątek – niektóre budowle zachowały się dobrze i były imponujące.

Miałem tamtejsze prawo jazdy, okresowo samochód do dyspozycji, przywiozłem sobie z Polski swój ulubiony rower, więc robiłem i takie wycieczki.
Wszędzie czułem się bezpiecznie, także w czasie samotnych wędrówek po mieście, nawet w nocy.
Jako nauczyciele byliśmy traktowani z estymą. Dobrze traktowani pod kątem warunków bytowych, zamieszkania, wyżywienia – łącznie z towarzyszącymi rodzinami. Zarobki były też dobre (chociaż znacznie uszczuplone przez krajowego pośrednika). Mieliśmy też bezpłatne przeloty na urlop w Polsce. Sklepy były dobrze wyposażone, towary z całego świata.
Nie doświadczyliśmy wcale nietolerancji religijnej, w miejscowym kościele katolickim gromadziły się co niedzielę tłumy.

Była tam spora Polonia, spotykaliśmy się sportowo i towarzysko w grupach specjalistów zatrudnionych przy różnych kontraktach – portowych, geodezyjnych i geograficznych, drogowych, budowlanych, w służbie zdrowia, na uczelniach itp. Zatrudnieni byli ludzie z wielu krajów.
Libia się rozwijała i było widać inwestycje na dużą skalę, przeskok do nowoczesności przy jednoczesnym zachowywaniu tradycji.

Nie interesowałem się wtedy zbytnio sprawami politycznymi. Wiedzieliśmy co nieco o przywódcy – Muammarze Kaddafim (Mu’ammar al-Kaddafi), ale nie był on jakoś specjalnie widoczny (oprócz plakatów czy murali), podśmiewaliśmy się trochę z jego ideologicznej „zielonej książeczki”, ale tak naprawdę nie zagłębiając się w jej treść. Można było narzekać na biurokrację – jak to w państwie socjalistycznym, chociaż był to ustrój specyficzny, określony przez Kaddafiego jako ‘trzecia droga” między socjalizmem a kapitalizmem.

Po powrocie do kraju tamtejszy świat zacierał się w pamięci i dopiero po latach dochodziły do mnie różne medialne wieści o „dyktatorze” i „zbrodniarzu”. My wtedy zachłysnęliśmy się „wolnością” i kapitalizmem po 1989 r., zatem wszystko co socjalistyczne stawało się passe i be.

Dziś wyłania się szerszy obraz. Widać faktyczne przewiny tego przywódcy, który nie stronił od podejrzanych kontaktów, międzynarodowego wspierania rewolucjonistów i terrorystów, a z drugiej strony dochodzi do naszej świadomości jak dużo zrobił wtedy dla swego narodu i jak to zostało zaprzepaszczone.

I dlaczego tak się stało.

Kaddafi był postacią kontrowersyjną ale nietuzinkową. Przykład człowieka, który wybił się z nizin społecznych na najwyższą pozycję w państwie, a nawet aspirował do przywództwa panafrykańskiego.

Przytoczę najpierw parę informacji encyklopedycznych.

Po objęciu władzy w wyniku bezkrwawego przewrotu ogłosił, że rewolucja oznacza „wolność, socjalizm i jedność”, a w najbliższych latach zrealizowane zostaną środki, które doprowadzą do tego celu. Można powiedzieć, że dokonał tego.

Kaddaffi znacjonalizował niearabską własność. Zlikwidował też amerykańskie i brytyjskie bazy wojskowe. W 1977 państwo zmieniło nazwę na „Wielka Arabska Libijska Dżamahirijja Ludowo-Socjalistyczna”. Zmiana ta była efektem jego programu ideowego zawartego w tzw. Zielonej książce. W latach 1977–1979 pełnił urząd sekretarza generalnego Powszechnego Kongresu Ludowego. W marcu 1979 roku zrezygnował ze wszystkich funkcji państwowych; w rzeczywistości sprawował dyktatorską władzę jako tzw. Przywódca Rewolucji 1 Września i zwierzchnik sił zbrojnych.

W polityce międzynarodowej entuzjastycznie odnosił się do zjednoczenia świata arabskiego. Głównym celem jego polityki była likwidacja Izraela.

Środki na prowadzenie wojen, ale przede wszystkim dla rozwoju kraju czerpał z eksploatacji złóż naftowych. Dążył do poprawy wydajności sektora naftowego. W październiku 1969 ogłosił, że bieżące warunki handlowe są nieuczciwe, korzystają na nich zagraniczne korporacje zamiast państwo libijskie.

We wrześniu 1973 roku ogłoszono nacjonalizację wszystkich zagranicznych firm naftowych w Libii. Dla Kaddafiego był to ważny krok w kierunku budowy socjalizmu. Reformy okazały się sukcesem gospodarczym, podczas gdy w 1969 roku produkt krajowy brutto wynosił 3,8 miliarda dolarów amerykańskich, to w 1974 roku wzrósł do 8,170 miliardów, a w 1979 do 24,5 miliarda. Normy życia Libijczyków w ciągu pierwszej dekady administracji Kaddafiego znacznie się poprawiły. W 1979 roku średni dochód na mieszkańca wynosił 8170 dolarów (w porównaniu do 40 dolarów w 1951). Dochód ten był powyżej średniej wielu krajów uprzemysłowionych, w tym Wielkiej Brytanii i Włoch.

Od 1969 do 1973 wprowadzono programy socjalne finansowane z pieniędzy z ropy, w ramach których budowano domy i poprawiono systemy opieki zdrowotnej oraz edukacji. W ten sposób znacznie rozszerzono sektor publiczny, dając tym samym zatrudnienie tysiącom ludzi. Wprowadzono obowiązek szkolny i program alfabetyzacji dorosłych, a uniwersytety uczyniono darmowymi. Założono Uniwersytet Beida, a rozszerzeniu uległy Uniwersytet Trypolitański i Uniwersytet Bengazi.

W marcu 1978 roku rząd wydał wytyczne do programu redystrybucji mieszkań, na celu miało to doprowadzenia do sytuacji w której każdy dorosły Libijczyk będzie miał własne mieszkania i dzięki temu będzie zwolniony z płacenia czynszu. Większości rodzin zakazano też posiadania więcej niż jednego mieszkania a dawne mieszkania pod wynajem zostały zajęte i sprzedane lokatorom. Zwolennicy chwalą jego administrację za utworzenie społeczeństwa bezklasowego na drodze reform prawnych. Podkreślają jego osiągnięcia w zwalczaniu bezdomności i zapewnieniu dostępu do żywności i wody pitnej. Podkreślają, że za jego rządów, wszyscy Libijczycy korzystali z bezpłatnej nauki na poziomie uniwersyteckim i wskazują na drastyczny wzrost szybkości alfabetyzacji po rewolucji 1969. Zwolennicy chwalą go również za osiągnięcia w służbie zdrowia i wprowadzenie systemu darmowej opieki zdrowotnej, podkreślając, że za jego czasów z kraju wyeliminowano choroby takie jak cholera i tyfus a długość życia podniosła się.

Dużo pieniędzy pochłonęły projekty nawadniania, w tym Wielka Sztuczna Rzeka, która dostarcza wodę z podziemnych naturalnych zbiorników na Saharze. Składa się na nią 1300 studni, które dostarczają ok. 3 milionów m³ wody dziennie do miast na wybrzeżu kraju. Miało to umożliwić  inwestycje w niezależność rolniczą, nawadnianie pól, co nie do końca się udało po zniszczeniach wojennych.

Na początku XXI w. by poprawić poziom gospodarki próbowano nowych rozwiązań – część gospodarki Libii uległa prywatyzacji, ale – mimo odrzucenia socjalistycznej polityki nacjonalizacji przemysłu, opisanej w „Zielonej książeczce” – rząd dalej twierdził, że ustrojem gospodarczym Libii jest „socjalizm ludowy”, a nie kapitalizm. Zadowolonych z reform al-Kaddafi w przemówieniu w marcu 2003 roku wezwał do prywatyzacji na szeroką skalę. W 2003 roku przemysł naftowy został w dużej mierze sprzedany prywatnym korporacjom. Do 2004 roku bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Libii wyniosły 40 miliardów dolarów, w porównaniu z 2003 rokiem odnotowano więc sześciokrotny wzrost.

Co do działalności wywrotowej, Libia poprzez wspieranie takich ruchów chciała być postrzegana jako lider walki Trzeciego Świata przeciwko kolonializmowi i neokolonializmowi. Choć wiele tych grup było oznaczanych jako „terroryści”, Kaddafi odrzucił taką klasyfikację, traktując je jako grupy rewolucjonistów zaangażowanych w walkę wyzwoleńczą.

Po słynnym zamachu nad Lockerbie, 16 sierpnia 2003 rząd libijski podpisał ugodę i wziął na siebie odpowiedzialność za oraz zobowiązał się wypłacić rodzinie każdej z ofiar po 10 milionów dolarów.

W ramach rewolucji ludowej zapraszał obywateli kraju do tworzenia komitetów ludowych, które miały podnosić świadomość polityczną Libijczyków. Twierdził, że jest to forma bezpośredniego udziału obywateli w życiu politycznym. Taka struktura była według niego bardziej demokratyczna aniżeli tradycyjny system oparty na reprezentatywnej partii, o których wyrażał się że dzielą społeczeństwo.

Pomimo wcześniejszych ostrych środków przeciw wewnętrznej opozycji w 1988 roku. Al-Kaddafi, krytykując Komitety, stwierdził, że „prawdziwy rewolucjonista nie praktykuje represji”, i z jego inicjatywy uwolniono setki więźniów politycznych. Wydano Wielką Zieloną Kartę Praw Człowieka. Zawierająca 27 artykułów księga zawierała prawa i gwarancje zmierzające do poprawy sytuacji praw człowieka w Libii, ograniczenia stosowania kary śmierci (wezwano też do ostatecznego jej zniesienia). Wiele z zaproponowanych artykułów zostało zrealizowanych w następnym roku, potem – wyniku zamachów i buntów przeciw władzy, pewne sankcje były przywrócone.

Pod wpływem amerykańskiej inwazji na Irak, w grudniu 2003 roku, Libia wyrzekła się posiadania broni masowego rażenia, zlikwidował program broni chemicznej i jądrowej.

Kaddafi popierał zatrzymanie afrykańskiej imigracji do Europy.

W 2006 roku Libia została usunięta z amerykańskiej listy państw sponsorujących terroryzm. Komplikacje i niezadowolenie wewnętrzne wywołało w końcu wojnę domową.

I tutaj podejrzewam, że dokonało się ostateczne pozbycie się takiej Libii i jego przywódcy, ponieważ Zachód, a w szczególności tzw. Deep State miał inne plany.

Na podstawie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ do walki z wojskami wiernymi al-Kaddafiemu przystąpiła koalicja wielu państw (np. Francja, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Kanada, Włochy, Belgia), między innymi wysyłając samoloty nad tereny objęte konfliktem. 27 czerwca 2011 roku Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakazy aresztowania Mu’ammara al-Kaddafiego, a bojówki przeciwników w końcu go dopadły i zabiły.

Tyle krótkiej rekapitulacji historycznej, która jest potrzebna by zrozumieć lub przynajmniej zastanowić się, co zniszczono i dlaczego.

Nie chcę apoteozować Kaddafiego – był dyktatorem, miał wiele grzechów na sumieniu. Podobnie socjalizmu, a tym bardziej islamu. Jednak – w świetle tego dokąd zmierza świat pod zapędami oligarchii kapitalistycznej, z jej globalistyczną dyktaturą i planami Wielkiego Resetu NWO – można się zamyślić, czy nasza demokracja jest lepsza od tej, jaką Kaddafi próbował wprowadzić. Albo – czy nie zboczyła z kursu? I czy wprowadzanie na siłę zachodniego pojmowania demokracji do krajów z inną cywilizacją się sprawdza? Jego niektóre rozwiązania były utopijne, przynajmniej w realiach dzisiejszego świata, ale jak na człowieka z ludu bez odpowiedniego przygotowania, w warunkach swej kultury, środowiska i czasu – czy można było oczekiwać więcej?
I tak okazał się politykiem elastycznym i z wizją.

Już parokrotnie widziałem zestawienia podobne do tego jak niżej. Koresponduje z wieloma wiadomościami encyklopedycznymi, jakie podałem, oraz własnymi doświadczeniami, zatem nie traktowałbym tego jako propagandę. Zacytuję i miejscami dodam komentarz w [  ].

Tytuł: 16 prawdziwych powodów, dla których Kaddafi został zabity.

[nie jestem pewien czy z tych wszystkich powodów, ani czy nie było ich więcej, np. takiego, że Kaddafi chciał się uniezależnić od rozliczeń dolarowych – może to było przede wszystkim takim powodem?
Podobnie nie mogę potwierdzić niektórych faktów, ponieważ owego czasu nie śledziłem wszystkiego na tyle, by to odnotować – byłem w innym środowisku niż rdzenny Libijczyk]

  1. W Libii nie było rachunku za prąd, elektryczność była darmowa dla swoich obywateli.
  2. Nie było odsetek od kredytów, banki były państwo, a odsetki 0% od pożyczek dla jej obywateli były prawem. [to się nie mieści w głowie światowej finansjerze, która oprócz bodajże Iranu i Korei Płn. opanowała swymi mackami cały świat]
  3. Kaddafi obiecał, że jego rodzice nie dostaną domu, dopóki ostatni mieszkańcy Libii nie będą mieli domu. Ojciec Kadafiego zmarł w namiocie za czasów panowania.
  4. Wszyscy nowożeńcy w Libii otrzymali od rządu 60.000 dinarów na zakup własnego mieszkania i założenie rodziny.
  5. Szkoła i opieka zdrowotna obywateli były bezpłatne. Przed Kaddafim umiejętność czytania i pisania populacji wynosiła zaledwie 25 %, a podczas jego panowania wzrosła do 83 %.
  6. Gdyby obywatele chcieli mieszkać na wsi, dostaliby darmowy dom, maszyny do przetwarzania ziemi, nasiona i bydło.
  7. Ci, którzy nie mogli być leczeni w Libii z powodu specyficznej choroby, państwo zapewniało im bezpłatne leczenie za granicą, plus 2,300 $ za nocleg i podróż.
    [taką opieką byli otoczeni też zagraniczni pracownicy]
  8. Gdyby Libijczyk kupił samochód, rząd sfinansowałby 50 % ceny samochodu.
  9. Cena oleju i benzyny dla pojazdów wynosiła 0,14 USD za litr.
  10. Libia nie miała długu zewnętrznego, a jej rezerwy szacowano na 150 mld za granicą. (globalne banki skonfiskowały te pieniądze i rzekomo są zamrożone)
    [znów – to nie powinno mieć miejsca w pojęciu finansjery i polityków, którzy traktują zadłużenie jako instrument nacisków i uzależnienia]
  11. Część Libijczyków nie mogła zostać zatrudniona od razu po zakończeniu edukacji, więc państwo płaciłoby tym obywatelom średnie wynagrodzenie zgodnie z kwalifikacjami, dopóki nie znajdą pracy w zawodzie.
  12. Część sprzedaży libijskiej ropy została wpłacona bezpośrednio na konta wszystkich obywateli.
  13. Matka, która urodzi dziecko w Libii otrzymała od państwa 5.000 USD [a rodziny były i tak wielodzietne, rodzinę w ogóle traktowano priorytowo, a to że pozwalano nam wziąć rodzinę było wyrazem zrozumienia jej roli w życiu]
  14. 40 bochenków chleba kosztowało 0.15 $.
  15. 25 % Libijczyków miało wykształcenie i dyplom. [dbano o wykształcenie, potwierdzam osobiście]
  16. Kaddafi uruchomił największy na świecie projekt nawadniający, aby umożliwić każdemu zamieszkanie także w rejonach pustynnych i rozwinąć lokalne rolnictwo.
    [a skończyło się tym, że po obaleniu Kaddafiego nie dopuszczono do tego i Libia importuje większość żywności]

Ponieważ szczególnie interesują mnie sprawy zdrowia i opieki medycznej, to zwrócę uwagę na wystąpienie Kaddafiego podczas 64. Zgromadzenia Ogólnego ONZ.  Poniżej odnośny fragment (str. 26 z oficjalnego zapisu –https://www.un.org/ga/search/view_doc.asp?symbol=A%2F64%2FPV.3&Submit=Search&Lang=E#page=26 ):
Today there is swine flu. Perhaps tomorrow there will be fish flu, because sometimes we produce viruses by controlling them. It is a commercial business. Capitalist companies produce viruses so that they can generate and sell vaccinations. That is very shameful and poor ethics. Vaccinations and medicine should not be sold. In The Green Book, I maintain that medicines should not be sold or subject to commercialization. Medicines should be free of charge and vaccinations given free to children, but capitalist companies produce the viruses and vaccinations and want to make a profit. Why are they not free of charge? We should give them free of charge, and not sell them. The entire world should strive to protect our people, create and manufacture vaccinations and give them free to children and women, and not profit by them.”

To, że przewidywał wywoływanie obecnych epidemii można uważać za nadinterpretację, ale czy nie miał racji co schematu i do praktyk Big Pharmy? I co do tego jak powinna wyglądać realna pomoc zdrowotna państwa dla ludzi?

Kończąc – żal mi Libii po tym jak została zniszczona wojną, upokorzona w swoich niepodległościowych aspiracjach, celowo skłócona wewnętrznie politycznie, podporządkowana korporacjom międzynarodowym, popadła w chaos społeczny i gospodarczy. Widzę w tym bezlitosną rękę globalistów dążących już od dziesięcioleci do likwidacji bogatych państw, które chciałyby być niezależne i w ten sposób mogłyby „demoralizować” i buntować swą postawą inne podobnie aspirujące.
Żal moich studentów, którzy mogli mieć lepszą przyszłość i z którymi nie wiadomo co się stało, czy przeżyli wojny…
I żal marzenia, że kiedyś jeszcze raz tam pojadę – dla tamtejszej egzotyki i obudzenia dobrych wspomnień.

Radykalniej

To, że jakiś szubrawiec trafia na salony
nie tyle go nobilituje, co pokazuje jakie to salony.
L. Korolkiewicz

kłamstwa mediów

Wokół widać jak radykalizują się postawy polityczne. W Polsce, na Bliskim Wschodzie, w UE, … Wspomniałem niedawno na facebooku o dwóch zamachach na wolności – była to wypowiedź z pozycji kontestacyjnej i republikańskiej.

Nie wiem czy dlatego parę osób wypisało się po tym ze statusu „znajomi”. Wcale mnie to nie dziwi, sam bym co najmniej parę osób skreślił za ich poglądy i wypowiedzi, ale każdy ma prawo mieć swoje – nie będę tracił na to czasu.

Mam chęć zacytować powiedzenie „Lepiej z mądrym stracić, niż z głupim znaleźć”. Coraz bardziej drażni mnie samozadowolenie i klaka Salonu, czyli głównie środowiska bezkrytycznych fanów PO. Ktoś nawet założył na FB grupę „Popieranie PO świadczy o brakach w samodzielnym rozumowaniu” 🙂

Nie uogólniając aż tak (niektórzy rozumują tu bardzo trzeźwo – np. dla korzyści) powiem, że to także sprawa zaniku wartości oraz „tumiwisizmu”. Pisałem kiedyś na blogu o częstej praprzyczynie takich postaw: konformizm grupy/środowiska, psucie standardów „od głowy” czyli w kręgach władzy, gdzie dochodzi do głosu jeszcze oportunizm. Plus lenistwo umysłowe, któremu obce jest sięgnięcie w analizie dalej, głębiej. Wszystko podlane jeszcze sosem brania spraw ad personam – przez pryzmat osobistych niechęci a nawet (podsycanej) nienawiści.

Nie mam podbudowanej szerzej opinii o p. Piechocińskim, bo mało mnie dotąd obchodził, ale spodobał mi się gest pokory, jaki wczoraj zademonstrował – „jestem sługą”. Abstrahuję od kwestii szczerości, ale ministrowie nader często zapominają, że ich tytuł pochodzi od słowa oznaczającego służbę, podobnie jest z rolą różnych szczebli władzy i administracji.

Poprzednią i tą informacją zapewne podpadam niektórym – nie dbam o to – mam wielu mądrych i wspaniałych pod wieloma względami znajomych i przyjaciół, nie kieruję się też zasadą ilości.

Myślę, że coraz więcej osób widzi w jak wielkim zakłamaniu żyjemy. Postawa „nie interesuję się polityką”, „nie mam poglądów politycznych” jest akurat taką postawą jakiej skorumpowanej i autorytarnej władzy najbardziej zależy. Wtedy łatwiej jej manipulować ludźmi, pozyskiwać ich do swych doraźnych (np. wyborczych) celów.

Czas radykalniej się opowiedzieć – czy za stagnacją i tkwieniem w kłamstwach, czy dla zmian i uznanych i długofalowych wartości. A można, mimo radykalizacji, robić to w sposób wyważony w sensie siły argumentów i kulturalnie – w przeciwieństwie do inwektyw i sączenia jadu, co widzę w wielu dyskusjach.
Rewolucja czeka nas tak czy inaczej, na fali niezadowolenia społeczeństwa, na fali kryzysu na wielu płaszczyznach. Będziemy się spierać – to nieuniknione.

Chyba, że spłynie na nas powszechne … głębsze zrozumienie i spontaniczne pojednanie? Oby nie za sprawą jakiegoś globalnego kataklizmu, który otrząśnie resztkę nas, którzy pozostaniemy żywi …