Karkołomne porównanie?

Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki,
pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego:
nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.
George Bernard Show

ptaki

Obserwuję amatorsko (!) ptaki w parku.

Są przede wszystkim wrony/gawrony, szpaki, drozdy, sroki, trochę gołębi (te raczej w mieście), kaczki, także mniejsze jak sikorki, wróble i jeszcze szereg innych, których nie potrafię nazwać.
Uwijają się za pokarmem, niektóre budują gniazda.
Widzę je jednocześnie na jednej niedużej łące – raczej sobie nie przeszkadzają, tolerują się.
Owszem, czasami gawron swą posturą wystraszy mniejszego ptaka, który trzyma się z boku.
Ale wróbel nie boi się nikogo, potrafi wygarnąć ziarenko większemu spod dzioba. Te większe reagują na to stoicko 🙂

Intryguje mnie jak te ptasie społeczności postrzegają siebie nawzajem.  Mają świadomość swej gatunkowej odrębności ale koegzystują, z mojego oglądu – generalnie nie walczą ze sobą. Raczej respektują wzajemne prawa i swoje miejsce w systemie.
Oczywiście są środowiska (zwłaszcza pozamiejskie), gdzie ptaki bronią rewirów, gdzie ptaki drapieżne zabijają.
Nawet w ramach jednego gatunku widać często „hierarchię dziobania” albo walki samców – to u ptaków normalne.

Niezależnie od mojej przyrodniczej ciekawości dotarłem do refleksji związanej z naszym ludzkim społeczeństwem.
Ostatnio emocje polityczne osiągają szczytu – można by powiedzieć, że politycy (i nie tylko) pozabijali by się nawzajem – mimo, że tworzymy jeden gatunek.
Nie jestem za tolerancją zła. Przeciwnie. I oczywiście wchodzą tu inne, kulturowe determinanty.

Wybiegam jednak w pewną fantazję (?).
Co by się stało, gdyby pojawiły się wśród nas inne gatunki rozumne, przedstawiciele jakichś innych cywilizacji pretendujące do tego samego terytorium.
Temat na duży esej.
U jednych widzielibyśmy ksenofobię większą o rząd wielkości od tej obecnej ludzkiej.
Mogłaby być wojownicza albo wyrażająca się tylko w strachu.
A może to właśnie połączyło by nas solidarnością gatunkową i załagodziłoby dotychczasowe waśnie?
Myślę, że w świetle pewnych przepowiedni i faktów, których oficjalna, medialna nauka nie ujawnia, powinniśmy się psychicznie przygotować na taką koegzystencję cywilizacyjną i gatunkową? (abstrahuję od wrogiego najazdu).
Przypominają się filmy jak np. Gwiezdne wojny, gdzie bohaterowie pochodzą z różnych planet, współżyją i działają wspólnie.
Ale czy do tego dorośliśmy?
Wygląda na to, że ptaki pod tym względem są od nas bardziej „zaawansowane”.