Eksperci

witryna GIS
Autosatyra urzędu GIS

„Ekspert to człowiek, który przestał myśleć. On wie”
Frank Wright

Obecna polityka i konkretne działania związane z epidemią koronawirusa (odmiana nazwana SARS-Cov2) podążają szerokim korytem i w „jedynie słusznym kierunku” wytyczanym przez „ekspertów” i „autorytety”.
Słowo koryto wpadło mi najpierw podświadomie, ale potem pomyślałem czy aby nie jest dobrym zobrazowaniem tego, że wielu współczesnych naukowców bardziej myśli o korycie niż o rzetelności i prawdzie.

Już wielokrotnie wyżywałem się na takich naukowcach i nie będę się powtarzał (zobacz np. Naukowe kłamstwa i powołane tam dalsze artykuły).
Oczywiście są i tacy, którzy zasługują na szacunek, nie są uwikłani w politykę i kłamstwa, ale tych rząd i ich usłużne media nie słuchają.
Przykładowo jest apel takich naukowców i lekarzy w sprawie masowych szczepień na koronawirusa SARS-CoV-2 szczepionkami, które nie zostały właściwie zbadane i których zastosowanie może doprowadzić do nieoczekiwanych zmian zarówno na poziomie komórkowym, w tym zmian szlaków sygnałowych i zmiany ekspresji genów.

Obecnie mam zwłaszcza uwagi do doradcy premiera ds. covid – prof. A. Horbana, który autorytarnie narzuca kierunek działań, a o tych kilkudziesięciu naukowcach z tytułami profesorskimi powie że to jacyś byle kto, nie znają się…
Twierdzi wbrew ewidentnym danym, że szczepionka na Covid, którą rząd zakupi(ł) jest bezpieczna i że nie ma dla niej przeciwwskazań.  A przecież  „badania” zostały przeprowadzone na zbyt wąskiej grupie osób w tym sensie, że wykluczono z niej te najbardziej narażone, biorące leki, chore na cokolwiek itp. – zupełnie nieadekwatnie to typowego profilu społeczeństwa, a dalsze badania będą zakończone dopiero pod koniec stycznia 2023 r.
Ośmielę się powiedzieć, że mamy kolejnego wroga publicznego, który lansuje się na autorytet. Skąd biorą się tacy fałszywcy? Wie o przeciwwskazaniach, ale rola polityczna jest dla niego ważniejsza. Srebrniki czy nienawiść do ludzi? Nie wiem.

Jeszcze o tytułowym obrazku.
To witryna urzędu GIS. Jeden z lepszych żartów. Urząd wiedzy czy propagandy i dezinformacji? Rysunek dobrze pokazuje jak traktuje się ludzi (zamazana masa) i prowadzi jakąś drogą donikąd… I ta „Krynica” (sic!) jako symbol czystości i orzeźwienia!
GIS to miejsce skąd szefowie – J. Pinkas oraz M. Posobkiewicz głosili różne bzdury, można powiedzieć – pajacowali.
Odeszli w niesławie, podobnie jak min. Ł. Szumowski, a teraz na czele urzędu stoi ktoś kto nawet nie jest lekarzem, podobnie jak nowy minister zdrowia. Sami eksperci… a raczej celebryci-agitatorzy. Co do celebrytów – często nie mając pojęcia o czym mówią, stają się … ekspertami (!) dla przeciętnego obywatela.

Dość emocjonalnie wytknął to premierowi J. Zięba w  krótkim wystąpieniu o tym jak szef rządu jest oszukiwany przez  takich „ekspertów”. Podobnie jak przez „ekspertów” z WHO, którzy co chwila zmieniają zdanie – tak jak wiatr powieje.
Osobiście obawiam się że premier nie będzie się tym przejmował – realizuje plan. A że jest on skandaliczny ze względu na przeciwskazania od samego producenta, niezakończone badania (planowo koniec stycznia 2023 r.) i wady badań –  to nic?

Nie będę się jednak skupiał na sprawie koronawirusa, która jest tutaj tylko ilustracją szerszego zagadnienia jakości naszych, i nie tylko, naukowców
Przy ok. 230 000 profesorów w Polsce nie mamy żadnego Nobla dla pracowników nauki.
Ale nie tylko o naukę chodzi – to deprecjacja wartości i autorytetów w ogóle. Także w zakresie etyki. Tacy profesorowie i docenci uczą młodzież akademicką i promują doktorów – czyniąc jeszcze większe zło.

Oczywiście nie chciałbym uogólniać – istnieje wielu naukowców, ich zespołów, robiących wartościowe rzeczy, jednak tu nie o tym.
Ogólnie istnieje wiele dziedzin wiedzy, w których ton nadają eksperci, którzy wobec faktów i nowych odkryć chowają głowę w piasek – trzymając się kurczowo swych skostniałych poglądów. Dobrym przykładem jest archeologia i badanie starych kultur – wspominałem o tym na blogu parokrotnie, np. Apendyks do rzeczywistości, Czy czeka nas niewyobrażalny kataklizm (2) [> Immanuel Velikovsky], Tajemnice Księżyca, Marsa i … [> I. Witkowski], …

Całe zjawisko oddaje dobrze fragment jednej z lektur (Śladami pierzastego węża, Andrzeja Kapłanka):

…Nasza epoka nie umie żyć bez ekspertów. Roztaczają wokół siebie nimb wszechwiedzy, głoszą prawdy jedynie słuszne i niepodważalne dla wąskiej dziedziny wiedzy, jaką się zajmują. „Ekspert to człowiek, który przestał myśleć. On wie” – to słowa Franka Wrighta, najsławniejszego amerykańskiego architekta XX w. Ekspert wie przede wszystkim, co jest niemożliwe. To jego ulubione słowo, zamykające na ogół każdą dyskusję. Kto próbuje się mu sprzeciwiać, kontrargumentować, spotyka się z epitetami: amator, ignorant, dyletant. A dyletanta próbującego publicznie głosić swoje teorie, godzące w majestat wiedzy, trzeba unicestwić lub przynajmniej ośmieszyć.

Dyletanci, dyletanci! tak ludzie uprawiający jakąś naukę lub sztukę z zamiłowania i z zapału do niej […], nazywani są lekceważąco przez tych, którzy zajęli się nią dla zysku, bo ich pociągają tylko pieniądze […]. Publiczność jest tego samego ducha i dlatego też tego samego zdania. Stąd jej powszechny respekt dla  „fachowców” i jej nieufność do dyletantów. Tymczasem w rzeczywistości dla dyletanta przedmiot jego pracy jest celem, dla fachowca zaś jako takiego jedynie środkiem. Ale ten tylko z całą powagą odda się jakiejś sprawie, komu bezpośrednio na niej zależy, kto zajmuje się nią z zamiłowania, uprawia ją con amore. Tacy ludzie, a nie robigrosze zawsze tworzyli rzeczy największe.

Te słowa to hołd złożony twórczym dyletantom przez … Artura Schopenhauera. (za C.W. Ceram – Bogowie, Groby i Uczeni , str. 71-72).

Dyletanci to mocne określenie, użyłbym bardziej słów: pasjonaci nauki, odkrywcy lub nieortodoksyjnie przywódcy, buntownicy, wizjonerzy – to oni faktycznie – idąc pod prąd, czasem nie wiedząc że coś jest „niemożliwe” – popychali świat naprzód. Zbyt wielu zostało cywilnie zabitych, wykpionych, chociaż ich idee i inspiracje były wartościowe.
Niestety ostracyzm wobec wszystkiego, co nie po linii oficjalnej nauki, jeszcze bardziej się nasila – niektórzy mówią że faszyzm naukowy i polityczny jest coraz bliżej.
Dlatego trzeba się temu sprzeciwiać.

Niebezpieczny schematyzm

Tylko poszukiwanie prawdy czyni nasze życie ciekawym i pożytecznym.
Jerzy Jaśkowski

Tym razem nie będzie lapidarnie* – poruszę obszerny i ważny temat.

By jednak nie przeładować wpisu zarówno objętościowo jak i ilością wątków, niech ten wpis będzie wstępem do tytułowego zagadnienia, które sukcesywnie będę rozwijał w osobnych powiązanych artykułach.
Sukcesywnie, bo na dziś (15.10.19) tych powiązań będzie jeszcze niewiele i proszę Czytelnika o zaglądanie tu od czasu do czasu by sprawdził jaki jeszcze temat doszedł. Jeśli coś nowego się pojawi, to będzie o tym komunikat w poniższej ramce.

Aktualizacje (po 16.10.19)
Zmiany klimatu – co o tym sądzić (cz. 2 cyklu)
Naukowe kłamstwa

Natomiast co już teraz przygotowałem zobaczysz dalej  tutaj  (link do „spisu treści”).

O co chodzi z tym „schematyzmem”?

Człowiek (zwłaszcza myślący) nie jest maszyną, ale niestety – czy to przez natłok informacji, czy przez lenistwo i większe wygodnictwo jakie stwarza nasza cywilizacja, a może przez celowe programowanie – coraz częściej ją przypomina.

Przybiera to często formę prymitywnej, schematycznej reaktywności z eliminacją twórczej proaktywności (Covey) i osobistej refleksji.

W szkolnictwie stosuje się gotowce (narzucone programy nauczania), sprawdzanie wiedzy przez testy z góry ustalonymi możliwościami odpowiedzi (tylko jedna jest „poprawna”), ruguje się samodzielne myślenie. Niezależnie od tego człowiek reaguje na różne zjawiska pod wpływem swego światopoglądu wyniesionego nie tylko w wyniku edukacji, ale z domu i środowiska społecznego. Tworzy się tzw. druga natura człowieka – nawyki.

Popularna prasa bazuje na gotowcach agencyjnych.

Media publiczne i komercyjne w dużym stopniu są uzależnione od mocodawców i reklamodawców. Upolitycznienie powoduje jawną lub ukrytą cenzurę i narrację wg schematów partyjnych lub wspierających ich ideologii.

Niestety, nawet nauka została w dużym stopniu opanowana przez biznes i politykę, bo badania oraz utrzymanie uczelni i instytutów  jak i prowadzenie polityki kosztują. Dominują więc i tu schematy szybkiego zysku, krótkowzroczności i korupcji.

By utrzymać monopol na władzę, wpływy i zyski, wygodnie jest powołać jakąś doktrynę lub dogmat i utrzymywać ją tak długo jak się da.
Oczywiście doktrynerstwo nie sprzyja autentycznej nauce i postępowi. Krępuje, powoduje skostnienie, ale jest wygodne dla wykonawców, bo pozwala „jechać” na schematach-gotowcach  i nie wymaga własnego wysiłku.

Taki uniformizm, a od strony środowiskowej – konformizm.

W religiach i polityce stwarza fundamentalizm, kulty jednostek, jedynie słuszną linię, poprawność polityczną itp.

Gdy ktoś zaczyna podważać taki monolit następuje reakcja środowiska w postaci cenzury, ostracyzmu a nawet działań siłowych.
Gdy jednak to nie pomaga, stwarza się kłamstwa na poparcie swego stanowiska (czasem jest ono już u podstaw danej teorii lub tezy programu) lub co do intencji i racji oponentów.

Kłamstwo jest plagą  – nie tylko naszych czasów, ale obecnie ma najpotężniejsze w historii narzędzia i skalę oddziaływania przez media i inżynierię społeczną.

Schematyzm ma szereg form w przypadku indywidualnym jak np. działanie wg stereotypów myślowych. Jak wspomniałem, są one narzucone wychowaniem i swoim środowiskiem, kulturą, postacią edukacji, potem przyzwyczajeniem, wykorzystują uleganie łatwiźnie – jakby wg zasady minimalizacji energii – myśli, działań fizycznych, w tym bezkrytycznie przyjmowanie reklam i propagandy.
Zbyt polegamy na własnym niedoskonałym postrzeganiu lub zdawaniu się na opinie innych.
Człowiek często wypiera z umysłu prawdy dla siebie niewygodne lub hołduje jakimś wyobrażeniom, nieprawdziwym przekonaniom lub uprzedzeniom.

Powyższe wiążą się na ogół z małą wiedzą na jakiś temat,  co bywa zrozumiałe przy współczesnym natłoku informacji.
Jednak gorsza jest postawa – „nie wiem i nie chcę wiedzieć” albo – polegam tylko na wiedzy innych i to jest jedyna prawda. Gdy tak twierdzi naukowiec lub publicysta, to tutaj ignorancja żeni się z arogancją.

Niestety, współcześnie narasta jeszcze syndrom zamknięcia umysłu a nawet  percepcji na pewne zjawiska, które nie pasują do utrwalonego uprzedzenia, postawy, dotychczasowej prywatnej wiedzy. Jest to często podświadome uwarunkowanie, o czym obszernie pisze Igor Witkowski w paru tomach swego cyklu „Instrukcje przebudzenia”.

Uproszczone widzenie świata lub konkretnego zagadnienia jest schematem często sterowanym odgórnie.
Bywają naukowcy, którzy chlubią się powiedzeniem „nie wierzę w teorie spiskowe”, a sami je tworzą lub wierzą w te tworzone przez swoje środowisko.
Naukowość polega i na tym, że powinno się rozpatrywać wszystkie możliwości, nawet te, które wydają się dziwne.

To, że ktoś o czymś nie wie lub nie słyszał, nie oznacza, że to coś nie istnieje.

Jak w znanych złotych myślach Einsteina, że powtarzanie wciąż tego samego by uzyskać nowy rezultat jest głupotą, oraz że szereg problemów powinno być rozwiązywanych na poziomie wyższym niż ten na którym problem został stworzony.

Dlaczego schematyzm uważam za niebezpieczny?

Wspomniałem już o tym, ale powtórzę, że jednostronne patrzenie bywa powiązane z kłamstwem, a kłamstwo określiłem jako jedno z podstawowych zagrożeń jakie prześladuje nas od wieków, jest źródłem najróżniejszych patologii i zniewolenia.

Wspomniałem o nauce, która nie jest już nauką, gdy działa wg schematu dogmatycznego, de facto wprowadza przez to cenzurę oraz blokuje badania (skoro już coś „ostatecznie udowodniono”, to po co badać?). Tak jak powiedział Charles H. Duell w  XIX w.: Wszystko, co można było wynaleźć, już zostało wynalezione lub jak profesor fizyki Philipp von Jolly w 1874 r. odradzał młodemu Maxowi Planckowi studiowanie fizyki, ponieważ w tej dziedzinie już prawie wszystko zostało zbadane… Albo jak głosi się ex cathedra, że np. dana choroba jest „nieuleczalna”, co powoduje że studentom czy nowemu pokoleniu tak wyedukowanych naukowców nie przychodzi do głowy, żeby jednak spróbować ją wyleczyć. A już tym bardziej nie są już zdolni zaakceptować informacji że jednak ktoś tę chorobę wylecza.
W tym medycznym (ale nie tylko) przykładzie można znaleźć niebezpieczeństwa dosłowne – fizyczne, np. gdy promuje się lek, który raczej szkodzi niż pomaga.

Przy okazji warto przypomnieć jak wiele wynalazków i odkryć zawdzięczamy nonkonformistom, nawet pojedynczym ludziom, którzy szli pod prąd dominujących schematów, czy to w nauce, czy wobec władzy.
Zatem takie podejście degraduje naukę a przy okazji robi krzywdę ludziom pozbawiając ich zdobyczy rozwoju.
Ogólniej, to zatrzymuje rozwój cywilizacji w ogóle.

Świat potrzebuje teraz takich indywidualności i sygnalistów (whistleblowers) by wyrwać ludzi z uśpienia.

Schematyzm często ideologizuje to, co nie powinno być ideologiczne.
Stąd biorą się groźne społecznie podziały między ludźmi.
Jest to groźne zwłaszcza gdy ludzi krzywdzi, co i współcześnie nader często obserwujemy w postaci wykluczenia, szykan, hejtu, do zagrożenia życia włącznie.

Schematyzm ogranicza umysłowo, krępuje myślenie, jest ograniczeniem wolności. To brak szerszej perspektywy, otwartej głowy.

Obserwuję często opinie i wypowiedzi, z których wynika wyraźnie że „lemingi” (z różnych opcji politycznych i światopoglądowych) czytają/słuchają  chyba tylko swoje media i to raczej jakieś tendencyjne briefy, a może i nagłówki tabloidów – goniące za tanią sensacją, pełne kłamstw i w ogóle nie będące rzetelnym dziennikarstwem.
Powstaje z tego coś, co nazywam wiedzą ujemną. Najpierw trzeba odkłamać te fałsze by mieć poziom zerowy i dopiero budować wiedzę prawdziwą.

Jeśli już stosować jakiś schematyzm, to taki w którym stale: wątpimy i sprawdzamy u niezależnego źródła, kierujemy się rezultatami praktyki, dbamy o wolność i bezpieczeństwo jednostek, zadajemy pytania.
Jest dobre powiedzenie: Kto pyta, jest głupcem przez pięć minut; kto nie pyta, pozostaje nim do końca.

Są jeszcze inne aspekty potencjalnych niebezpieczeństw, co pokażę już w szczegółach  w ramach artykułów.

Wiedza stale się dezaktualizuje, pojawiają się nowe dowody za i przeciw, nowe odkrycia…

Zatem, i może tym bardziej nie wierz i mnie. Część moich dywagacji wzięła się z dyskusji z Czytelnikami. Jak zobaczysz staram się być wyważonym – biorę informacje z różnych stron, także od swych adwersarzy. Biorę od nich (gdy jest to możliwe)  to, co logiczne i uczciwe oraz poparte jeszcze innymi źródłami. Zachęcam do takiej postawy. Te dyskusje prowadzę z paroma osobami już od dość dawna na parę tematów. Zauważam u niektórych stałą tendencję, do zawierzaniu temu, co lansują środowiska naukowe, ich media i wtórniki prasowe. Teoretycznie słusznie, ale … te środowiska zbyt wpadają w optymizm i usypiają czujność.
Chciałbym być optymistą i jestem, ale na inny sposób – wierząc, że kłamstwo ustąpi miejsca prawdzie.

Jak powiedział Ryszard Kapuściński „Miło jest słuchać optymistów, ale to pesymiści są wiarygodni„.

Zgoda – nie jest to proste odróżnić co jest prawdą.
W tej sytuacji, wolę się mylić w imię ostrożności niż przyklaskiwać w imię naiwności.

Na tym blogu poruszam najróżniejsze tematy, ale pewne z nich bardziej pasują do innych miejsc.  Zatem znajdą się np. na blogu o książkach, na Facebooku (np. tutaj: https://www.facebook.com/MocWiedzy ) lub na stronie LepszeZdrowie.info.
To ostatnie miejsce wskażę przede wszystkim, ponieważ głównie właśnie zdrowiem się interesuję. Chociaż wydaje się że to dość wąska dziedzina, ale zahacza ona o sprawy nauki, polityki, spraw społecznych, stylu życia  – współcześnie wielu stref naszego świata.

Tropię zwłaszcza schematyzm medyczny – bezmyślne i bezduszne procedury sformułowane i egzekwowane przez urzędników na ogół bez rozpatrywania indywidualnych cech pacjenta, jego historii, wieku, wagi i stanu (wywiad).
Odbywa się to już powszechnie wg wzorca: „jednostka chorobowa” > lek > dawka. Prymat rutyny nad myśleniem.
A przy okazji niezrozumienie, że schemat „jednostka chorobowa” > lek na ogół nie działa, w tym sensie, że rzadko pojedynczy lek jest „na coś”. Trzeba zająć się nie tym „czymś” objawowym, lecz przyczynami choroby oraz ogólną odpornością organizmu. To ona przede wszystkim leczy poprzez sprawny system odpornościowy. W tym zakresie trzeba mu dostarczyć odpowiednich składników naturalnych i usunąć toksyny.

Nawiązując do wiedzy medycznej, to jestem zdania, że człowiek jest z jednej strony tak skomplikowaną holistyczną strukturą, a z drugiej tak doskonałą, że proste schematy nie pozwoliły nauce jeszcze odpowiedzieć na wiele pytań.
Zauważam, że szereg popularnych czasopism, które nominalnie, wg tytułów, deklarują to szersze spojrzenie, też nie ułatwią  rozeznania prawdy.
Przykładowo, „Holistic Heath”, „O Czym Lekarze Ci Nie Powiedzą”, „Lecz się Dietą” – chociaż pochodzą od jednego wydawcy i mają wspólnych redaktorów, to publikują często materiały wzajemnie sprzeczne. Z jednej strony korzystam, z drugiej obawiam się że czasem przemycany jest „koń trojański”, co jest jedną z form powszechnej manipulacji – trochę prawdy uwiarygodniającej nowe podejście, trochę informacji podtrzymującej status quo.
Albo jest to świadectwo, że redaktorzy sami nie są przekonani co prawdy. Pewną pomocą w takich przypadkach jest ustalenie kto jest właścicielem pisma lub przez kogo jest sponsorowane.

Tu przechodzę do konkretnych tematów. W nawiasach [   ] wskazuję przyczynki, które chciałbym jeszcze rozwijać. Najczęściej są to materiały napisane sporo wcześniej. Niektóre tematy jeszcze czekają, dojdą też nowe.

Wstępnie przewiduję pokazanie schematyzmu i jego aspektów w zakresie:

Technologia 5G – 5 Głównych uwag (uwaga – długie, mimo opuszczenia nowszych materiałów)

Bezwzględne dowierzanie oficjalnej medycynie, szczególnie w ujęciu czasopism medycznych i tzw. Evidence Based Medicine (EBM). [przyczynki]

Które książki mówią prawdę [przyczynek, głównie w zakresie medycyny]

Traktowanie konopi indyjskich na podstawie hasła marihuana [przyczynek z 2015 r.]

Zmiany klimatyczne [przyczynek, cdn., ale jest to na tyle duży temat, że przewiduję jeszcze co najmniej 2-3 odcinki +  zebrałem wiele materiałów do dalszego opracowania]

Pochopna ocena (długie, pokłosie dyskusji pokazujących schematyzm poprzez pochopne/powierzchowne oceny)

Uproszczenie Prawica-Lewica

Podsumowując – w tych omówionych obszarach przebija się napór ideologów postępu, przy czym o zabarwieniu lewicowym. Postęp, wg mnie, powinien służyć rozwojowi, dobru ludzi. Nieograniczony rozwój produkcji,  konsumpcji i eksploatacji planety niesie wiele zagrożeń.
Czy jestem więc ślepym przeciwnikiem postępu? Nie. Jestem przeciwnikiem ślepego postępu, który tych zagrożeń nie widzi lub bagatelizuje w imię doraźnych korzyści.

———-

*Lapidarnie, czyli krótko, to określenie względne. Temat, którego omówienie zasługuje na 100 stron, opisany na 20 stronach można potraktować jako ujęty lapidarnie, chociaż dla kogoś to już elaborat…