Cuda

Są tylko dwa sposoby przejścia przez życie.
Jeden, jakby nic nie było cudem,
i drugi, jakby wszystko było cudem.

Albert Einstein

Porywam się na bardzo duży temat, ale postaram się ująć to możliwie lapidarnie (korzystając z licznych odwołań do dodatkowych materiałów).

Gdy mówimy „cuda”, to często wskazujemy te, o których mówią religie, bo w swoich pismach i obrządkach przywołują cudowne wydarzenia, które świadczą też o siłach nadprzyrodzonych.

Nie ujmując tej sakralnej stronie cudów, nie zapominajmy, że niektóre tajemnicze zdarzenia obwołane cudami przed setkami czy tysiącami lat były wtedy niewytłumaczalne inaczej. Dziś, dzięki nauce wiemy, że tak było bo nie poznano jeszcze wówczas pewnych praw fizyki i biologii.
Jednak nawet dziś wiele takich cudów nie rozumiemy naukowo – mimo całego arsenału narzędzi badawczych i bogactwa wiedzy. Także Kościół nie jest skory wiele rzekomych cudów uznawać oficjalnie – wymaga to długiego i starannego procesu weryfikacji.
Nie chodzi też tylko o te przypadki, które są przedmiotem takich formalnych działań – mamy tysiące relacji ludzi, którzy interpretują pewne zdarzenia ze swojego życia jako cudowne.
I w wielu przypadkach rzeczywiście tak to wygląda. O tym jeszcze będzie dalej.

Chociaż nie zamierzam tutaj rozważać głównie tego religijnego aspektu, to jednocześnie nie sposób go pominąć. Zatem poniżej daję krótki przegląd pozycji literatury polskiej lub wydanej w Polsce, która się tym zajmuje. Mam spore dossier na ten temat, ale tutaj go skrócę.

Skupię się zatem na współczesnych publikacjach, które analizują cuda z przekonaniem o ich realności, w kontekście głównie chrześcijańskim, ze względu na dominujący udział w literaturze, ale też z uwzględnieniem naukowego lub filozoficznego podejścia, które nie odrzuca zjawiska cudów. Oto parę przykładów (niektóre z tych publikacji mam).

1. „Cuda” – Janusz Pyda OP (2022, Wydawnictwo W Drodze). Książka dogłębnie analizuje fenomen cudów w kontekście chrześcijańskim. Autor odpowiada na pytania: czym jest cud, dlaczego Jezus dokonywał cudów i jak odróżnić cuda od magii. Publikacja jest przystępna, ale opiera się na solidnych podstawach teologicznych, łącząc refleksję filozoficzną z wiarą. (https://wdrodze.pl/produkt/cuda/ )

2. „Porozmawiajmy o cudach” – Patrick Theillier (2006, Wydawnictwo Księży Marianów). Autor, lekarz i dyrektor Biura Medycznego w Lourdes, analizuje cuda uzdrowień (fizycznych i duchowych) zgłaszanych w sanktuarium. Książka łączy perspektywę medyczną z wiarą, prezentując świadectwa i chrześcijańskie rozumienie cudów. (https://nauka.wiara.pl/doc/469926.czy-zdarzaja-sie-jeszcze-cuda )

3. „Kurs cudów” (tomy 1–3) – Helen Schucman (wydanie polskie, np. 2010, Fundacja Inner Peace). Monumentalne (ponad 1100 stron) dzieło duchowe, które przedstawia system myślowy oparty na miłości i przebaczeniu, traktując cuda jako naturalny element rzeczywistości duchowej. Choć nie jest to publikacja stricte akademicka, jest uznawana za kluczową w duchowości współczesnej. (https://www.ceneo.pl/63583067 )

4. „Kurs cudów w praktyce. Zmień życie najprościej jak to możliwe” – Alan Cohen (wydanie polskie, np. Studio Astropsychologii). Przystępna interpretacja „Kursu cudów” Schucman, skupiająca się na praktycznym zastosowaniu idei cudów w życiu. Książka jest popularna wśród osób zainteresowanych duchowością New Age, ale zakorzeniona w chrześcijańskich ideach (https://sensus.pl/ksiazki/kurs-cudow-w-praktyce-zmien-zycie-najprosciej-jak-to-mozliwe-alan-cohen%2Ce_0dq2.htm )

5. „Nauka i Opatrzność. Interakcja Boga ze światem” – Michael J. Dodds OP (2008, Wydawnictwo WAM). Fragmenty tej książki (np. rozdział o cudach) analizują możliwość cudów w kontekście filozofii i teologii. Autor, dominikanin, rozważa, jak Bóg może działać w świecie, nie naruszając praw natury, co jest zgodne z myślą św. Tomasza z Akwinu. (https://nauka.wiara.pl/doc/469975.Cuda )

6. „Cuda z nieba. Nadzwyczajna historia Annabel Beam” – Christy Wilson Beam (wydanie polskie, np. 2015). Autobiograficzna opowieść o cudownym uzdrowieniu dziewczynki, która doświadczyła niewyjaśnionego medycznie powrotu do zdrowia. (https://lubimyczytac.pl/ksiazki/t/cud ).
O takich indywidualnych relacjach jest wiele publikacji, przykłady podam dalej.

7. „Kiedy potrzebujesz cudu. Siedem sekretów wiary” – Cherie Hill (wydanie polskie, np. 2014) Książka skupia się na duchowym aspekcie cudów, oferując wskazówki, jak otwierać się na działanie Boga w trudnych sytuacjach. Autorka traktuje cuda jako przejaw Bożej miłości i zachęca do wiary w ich możliwość.(https://lubimyczytac.pl/ksiazki/t/cud )

8. „Cuda eucharystyczne” – Joan Carroll Cruz (wydanie polskie, np. Wydawnictwo Esprit). Publikacja opisuje historyczne i współczesne cuda eucharystyczne, takie jak przemiana hostii w tkankę serca czy krew. Autorka, opierając się na badaniach Kościoła, przedstawia cuda jako dowody Bożej obecności. Książka zawiera szczegółowe opisy i analizy. (https://www.esprit.com.pl/d103/cuda-i-uzdrowienia)

9. „Cuda Bożych uzdrowień” – zbiorowa, Wydawnictwo Esprit. Zbiór opowieści i świadectw o cudownych uzdrowieniach, które są badane przez Kościół. Książka łączy narracje wiernych z teologiczną refleksją nad cudami jako znakami Bożej łaski.(https://www.esprit.com.pl/d103/zacz/25/cuda-i-uzdrowienia )

10. „Cuda i łaski” – zbiorowa, Wydawnictwo Gloria24. Książka gromadzi relacje o cudach religijnych, takich jak uzdrowienia czy objawienia, z naciskiem na ich znaczenie dla wiary. (https://gloria24.pl/ksiazki/biografie-i-swiadectwa/cuda-i-laski )

11. „Największe cuda XX wieku” – zbiorowa (artykuł w „Rzeczpospolitej”, 2012, dostępny w formie publikacji). Opisuje dziesięć najważniejszych cudów XX wieku, takich jak cuda eucharystyczne czy uzdrowienia, uznane przez Kościół po rygorystycznych badaniach. (https://www.rp.pl/swiat/art13804301-najwieksze-cuda-xx-wieku )

12. „Czy zdarzają się jeszcze cuda?” – Patrick Theillier (2006, Wydawnictwo Księży Marianów). Kolejna książka Theilliera, skupiająca się na cudach w sanktuariach, szczególnie w Lourdes. Autor analizuje zarówno uzdrowienia fizyczne, jak i duchowe, podając konkretne przykłady i ich weryfikację medyczną. (https://nauka.wiara.pl/doc/469926.czy-zdarzaja-sie-jeszcze-cuda )

13. „Traktat o cudach” – Marian Rusecki (2005, Wydawnictwo KUL). Akademicka publikacja polskiego teologa, która systematycznie analizuje fenomen cudów w chrześcijaństwie. Rusecki rozważa cuda jako znaki objawienia, odwołując się do Pisma Świętego, teologii i filozofii. (https://contragentiles.pl/czytelnia/nauka-a-religia/cuda-a-nauka/cud-co-to-takiego/ )

14. „Cud: co to takiego?” – zbiorowa, Contra Gentiles (2020, contragentiles.pl). Publikacja analizuje cuda z perspektywy chrześcijańskiej i filozoficznej, porównując je z innymi tradycjami religijnymi. Autorzy uznają, że cuda są bezpośrednim działaniem Boga, i omawiają ich znaczenie dla teizmu.(https://contragentiles.pl/czytelnia/nauka-a-religia/cuda-a-nauka/cud-co-to-takiego/)

itd.

By nie przedłużać – jeszcze dwie książki popularne, też w nurcie religijnym, które kiedyś zainteresowały mnie w kontekście cudownych uleczeń, bo ten temat szczególnie mnie zajmował.

„Moc uzdrawiania”, Todd Dixon, Wydawnictwo Limbus 1995.
Opisuje badania autora – amerykańskiego lekarza, dotyczące kilkunastu spektakularnych uzdrowień za sprawą tajemniczej zdolności kobiety o imieniu Terry, też lekarki, ale bez angażowania medycyny, chociaż owa uzdrowicielka nie negowała współpracy swoich pacjentów z lekarzami.
Autor i uzdrowicielka traktowali te przypadki jak przejaw boskiej pomocy.

„Cuda dnia powszedniego”, James S. Bell, Stephen R. Clark, Wydawnictwo KDC, 2006.
To 65 przykładów niezwykłych wydarzeń, w tym dużo cudownych uzdrowień, a ponadto wielu przypadków uratowania życia w sytuacji realnie bez wyjścia, ostrzeżeń w czasie snu lub w wizji, które też uratowały życie lub majątek, rozwikłanie trudnej sytuacji finansowej przy braku zrozumiałych przesłanek, znalezienie się w dziwnej rzeczywistości itp. – doświadczenia zwykłych ludzi.
I refleksja: czy jesteś pewien/na, że nie było w twoim życiu sytuacji, gdy jakaś niewidzialna siła uratowała cię przed jakimś wypadkiem, nawet gdy nie wiedziałeś/aś, że było zagrożenie?

Dalej podam jeszcze parę pozycji, które rozpatrują ogólniejsze i nie religijne podejście do tematu.

A takich dziwnych zjawisk mamy wiele. Popatrzmy krótko na to ogólniej.

Bardziej potocznie cudem możemy nazwać coś, co „normalnie” nie występuje w przyrodzie, w naszym życiu. Lub gdy jest to coś niezwykle rzadkiego.
Wygranie w lotto szóstki (lub podobna wygrana w innych grach losowych) jest bardzo mało prawdopodobne. A jednak ktoś wygrywa. Dla takiej osoby może to być cud.

Historia młodej kobiety Juliane Koepcke, która w 1971 r. wypadła z samolotu do dzikiej dżungli amazońskiej z wysokości ponad 10 000 stóp. Mimo złamanego obojczyka, głębokiej rany na ramieniu i jednego spuchniętego, ślepego oka, nie mając butów i żywności, dzięki wielkiej woli przeżycia i niesamowitej mocy życia jaka tkwi w ludziach, po wielu dniach tułania się w lesie – przeżyła. Więcej szczegółów znajdziesz w książce, którą potem napisała o swoim wypadku, a w wielki skrócie pod tym adresem https://x.com/ThoughtTOX/status/1936028678963548475 .

Ale to tylko jeden przykład, bo przypadków przeżycia w skrajnie niesprzyjających i groźnych warunkach historia podaje wiele.
Oprócz książek są oczywiście i filmy o takich/podobnych przypadkach.

Z wielu współczesnych (i nie tylko!) obserwacji możemy dać przykład UFO jako zjawiska, którego wciąż nie potrafimy jednoznacznie wyjaśnić, przynajmniej oficjalnie. Czym są przy ich różnorodności oraz np. niesamowitej dynamice ruchu. Sytuacja jest analogiczna do zjawisk niewytłumaczalnych sprzed stuleci, a które dziś rozumiemy dzięki nauce?

A teraz parę osobistych doświadczeń, bo to blog osobisty.

  1. Nie koszę wiele na swej rekreacyjnej leśnej działce, ponieważ trawy i różne inne rośliny porastające murawę i zakątki placu w większości nie tylko mi nie przeszkadzają, ale zdobią teren swoją różnorodnością.
    Inna sytuacja występuje gdy w danym roku przejeżdżamy na swoją letnią daczę późno na tyle, że zastajemy teren tak porośnięty, niemal jak w jakiejś dżungli, co utrudnia poruszanie się i miejsca przebywania opanowały siewki jakichś drzew.
    Mam dwie kosiarki elektryczne. Jedną większą i mocną do takich zadań specjalnych oraz mniejszą do wyrównywania miejsc, gdzie trawa powinna być niska.
    Jedną z pierwszych czynności bywało wyciągnięcie tej mocnej by zrobić pozimowe oczyszczenie terenu. Niestety, już parę lat temu ta kosiarka się zepsuła. Różne próby uruchomienia i własnej naprawy nic nie dały. Elektryk orzekł, że to silnik i że jego naprawa się nie opłaci – lepiej zamiast tej starej, już i tak dość sfatygowanej kosiarki, kupić nową. Nie kupiłem i w następnych latach uruchamiałem tę mniejszą i … kosę. Męczyłem się, ale w końcu jakoś dawałem radę.
    Starą zostawiłem w szopie, gdzieś w w głębokim kącie – może kiedyś przyda się na jakieś części?
    W tym roku żona mówi – wywal ją do „gabarytów” – tylko zajmuje miejsce. Faktycznie, tym bardziej, że rzeczy w szopie przybywa.
    Wyciągnąłem obie maszyny i w zamyśleniu podłączyłem kabel sieciowy do tej starej. Może dlatego, że sam jestem stary i przy ich podobieństwie mogłem maszyny pomylić.
    A ona ruszyła z kopyta i skosiłem nią wszystko co chciałem bez żadnego zacięcia.
    Dla mnie to był cud.
  2. Rak złośliwy. Miałem (lekarze mówią, że on zawsze pozostaje i wtedy lepiej mówić „mam”). Na ogół wyrok jest jeden: złośliwy nowotwór to dość krótka droga do śmierci. Ja jednak wolę mówić – nawet jeśli mam, to czuję się tak jakbym nie miał.
    Serio – po dwóch latach nie odczuwam już niczego, co by mnie niepokoiło, a badania to potwierdzają. Nie chcę kozakować, ale opowiem krótko jak widzę sprawę nowotworów.
    Tak, jak opisano w książce Odwracanie procesów nowotworowych. Lekarze praktycy dla pacjentów i lekarzy, chociaż poznałem ją dopiero niedawno. Mam podobną wiedzę z wielu innych źródeł. Najkrócej – z myślą o ew. osobach, które mają odnośny kłopot:
    Nie denerwować się, nie polegać zbytnio na lekach, chemio- i radioterapii, ew. przyjąć niechemiczną immunoterapię. Suplementować się, mieć kontakt z naturą, uziemiać się (u mnie głównie chodzenie boso po trawie), mieć dużo ruchu (przynajmniej dłuższe spacer), wystawiać się na słońce (rozsądnie), oddychać nosem, możliwie unikać kosmetyków i w ogóle otoczenia/przedmiotów zawierających tworzywa sztuczne, odżywiać się produktami z możliwie najmniejszymi dodatkami przemysłowymi, …
    Są badania, że nastąpił wysyp chorób nowotworowych u osób zaszczepionych przeciw SarsCov-2 lub mających styczność z zaszczepionymi. W moim przypadku nie było tych obu potencjalnych zagrożeń.
    Kiedyś może opiszę dokładniej przebieg choroby i leczenia, tutaj wspominam to w zestawie cudów. Ale czy był to cud?
    W wymienionej książce jest paragraf zatytułowany Twój organizm to cud.
    A w innym miejscu Nie ma leczenia choroby nowotworowej. Jedynie słusznym jest leczenie chorego człowieka. Dodam: przyczynowo i całościowo (holistycznie).
  3. O możliwych cudach pisałem tutaj 10 lat temu w Nowa opowieść wigilijna.
    Dziś widzę jeszcze inne możliwości, chociaż pewne procesy wymagają czasu. Ale ten przyspieszył i zmiany na lepsze mogą się skumulować.
    Natomiast w także dość dawnym wpisie Droga spełniającej się nadziei rozwinąłem trochę myśl o cudowności człowieka. Ale są tam i szersze rozważania, że cuda się pojawiają gdy zdejmujemy kajdany fałszywych przekonań i przyzwyczajeń. (W powołanym wpisie niektóre linki mogą być już nieaktualne, podobnie jak po latach sytuacja ewoluowała – nadal jesteśmy na dobrej drodze mimo zaciętego oporu światowych Deep State).
  4. W artykule Zdrowie przez transformację (2p) sprzed ponad 10 lat wymieniłem dużo metod uzdrawiania, z których niektóre medycyna potraktowałaby jako bajki, a wielu ludzi jako cuda. Ważne jest jednak, że to działa. Jest tam i odniesienie do mojego przypadku, gdy tuż przed operacją kręgosłupa chirurg odwołał ją, ponieważ przyczyna zniknęła. Ten i inne cuda…
  5. Jeśli mówimy o zdrowiu, to oprócz metod leczenia/uzdrawiania, należy wspomnieć o substancjach, które mają cudowne (serio!) właściwości, chociaż formalnie nie są lekami. Jest ich sporo (nie mówiąc banału o ziołach), ale wspomnę przykładowo o dwóch – DMSO i soda oczyszczona. Odpowiednio kieruję do książek:
    „DMSO. Naturalny środek przeciwzapalny i przeciwbólowy”, autor Hartmut P.A. Fischer (Wyd. Vital, 2016) wspomnianą w obszernym artykule Uniwersalny lek
    – oraz nowszej „DMSO na powszechne dolegliwości” autorstwa Evelyne Laye (Wyd. Vital, 2018). Autorka twierdzi, że gdyby miała wybrać tylko jeden lek, który może mieć w domu, z pewnością byłby to DMSO.

    Natomiast o sodzie – „Soda oczyszczona na straży zdrowia”, autor Iwan Nieumywakin (Wyd. Hartigramma, 2015) plus artykuł Soda dla zdrowia gdzie wymienione są i inne publikacje.

Jak wspomniałem – wymienię jeszcze przykładowe książki bez nawiązań do cudów per se, jakie dominują w ujęciu religijnym lub ezoterycznym.

Lubię sięgać do mojej domowej biblioteki, w której mam sporo pozycji poświęconych rożnym obliczom cudów – przyrody, życia, ludzi, architektury, wydarzeń historycznych, tajemnic, techniki itd.
To są cuda dosłowne i w metaforach.

Gdy mowa o cudach jako temacie książek, to nie musi to być pozycja ze słowem „cud” w tytule, chociaż ograniczę się tutaj do paru przykładów, gdzie to słowo występuje.
I tak – o przyrodzie np.

  • „100 cudów przyrody w Polsce”, Anna Plenzler, ale także wiele albumów ze zdjęciami lub przewodników geograficznych, gdzie pokazywane są lokalne przyrodnicze wspaniałości jak
  • „Tadeusz Zubilewicz poleca Cuda Polski”.

Podobnie cuda architektury np.

  • „Antyczne miasta: cuda architektury…”, Peter Connolly.
    Mam też całą serię książek-przewodników o wspólnym tytule
  • Cuda świata.
    Albo encyklopedycznie jak:
  • „Cuda świata: przewodnik po skarbach cywilizacji”, Burton i Rosemary Cavendish.
    Patrząc ogólniej na piękno – czyż nie wzrusza nas, czasem do łez, piękna muzyka lub inne dzieła sztuki? Podobnie jak miłość. Jak powiedział kiedyś Norwid: „Czym jest piękno? Kształtem jest miłości”. Jest w tym coś cudownego.

W kontekście biologii i medycyny:

  • „Aktywuj pełną moc mózgu. Cuda i neurobiologia”, Alberto Villoldo (i jego wykłady)
  • „Cuda samouzdrawiania”, Beata Augustynowicz, Leszek Żądło
  • „Nowe cuda ludzkiego ciała”, Giuseppe Calligaris*, oryginał z 1939 r. opracowany po polsku w 2019 przez grupę „Projekt Calligaris”, w której brałem udział jako tester (nie wszystkie zjawiska udało się powtórzyć).
  • „Dusza, medycyna i cuda [o potędze miłości, woli, wyobraźni i nadzwyczajnych uzdrowieniach]”, Caryle Hirshberg,
  • „Cuda bez cudu: rzecz o dziwnych lekach”, Wacław Korabiewicz
  • „Melatonina Twój naturalny cudowny lek”, Russel J. Reiter
  • „Sztuka dokonywania cudów„, David Spangler
  • „Cudowny ruch”, Mariola Bojarska-Ferenc
  • „Czystek: śródziemnomorski cud natury”, Aleksander Wójcik
  • „Fizyka cudów„, Richard Bartlett

I w kontekście filozofii na styku z religią (chociaż wszystkie te publikacje zawierają różne kategorie), np.:

  • „Cuda wielkich nauczycieli. Od Zaratusztry do Sathyi Sai Baby”, Das, M.N.
  • „Objawienia”, Erich von Däniken

lub zaskakująco –

  • „Cudowny świat szachów”, Mikołaj Żurawlew,  itd. itd.

Zaznaczyłem * pozycję Calligarisa, ponieważ to jest wybitny przykład cudu, ale w opracowaniu naukowym, tak niezwykłego, że aż przez dziesięciolecia ukrywanego…
Giuseppe Calligaris był włoskim naukowcem (Dott. Prof.) pracującym na wydziale neurologicznym Uniwersytetu w Rzymie. Jego zainteresowania i odkrycia pokazały niezwykłe zdolności ludzkiego ciała, które mogą kojarzyć się z akupunkturą lub klawiterapią Ferdynanda Barbasiewicza (która też jest niezwykła), ale wykraczają one także daleko poza zagadnienia leczenia. Dotykanie określonych punktów na ciele odpowiednim prostym narzędziem potrafi uruchomić … zdalne widzenie, odczytywanie myśli, niezwykłe wizje, odpowiedzi na pytania itp. Do dziś możemy traktować to jako cudy.

W ogóle dotyk skóry, ogólniej – ciała, potrafi uruchomić niezwykłe zjawiska. Jak kiedyś tu wspominałem – chciałbym napisać o tym książkę i mam opracowane spore fragmenty. Tylko w domu dysponuję około setką książek i ebooków, które o tym traktują – wprost lub pośrednio. Ilość materiału, która na razie mnie przytłacza…
Cudem będzie jeśli to sensownie ogarnę. Ale cuda się zdarzają…

JP II – postać dramatyczna

Najciekawsze pytania wciąż pozostają pytaniami.
Kryją w sobie tajemnicę.
Do każdej odpowiedzi trzeba dodać ‘być może’.
Tylko na nieciekawe pytania można udzielić ostatecznych odpowiedzi.

Éric-Emmanuel Schmitt

Życie Karola Wojtyły  przypadły na dramatyczne czasy. Oprócz śmierci bliskich  we wczesnych latach, to młodość w czasie okrutnej wojny, konspiracja, śmierć znajomych w tym zagłada żydowskich przyjaciół, potem zderzenie z komunistyczną rzeczywistością i walka o prawa wiernych, bohaterska postawa, która zyskała Mu uznanie wiernych, przełożonych, a potem świata.

Sam fakt wyboru na papieża człowieka z komunistycznego kraju miał w sobie coś niezwykłego, można powiedzieć nadprzyrodzonego.  Zapewne niełatwe zakorzenianie się w strukturze państwa watykańskiego, w tamtejszych różnie nastawionych do ‚przybyszów’  koalicjach wewnętrznych. Przyjęcie na siebie wielkiej odpowiedzialności. Trudne decyzje, walka z tymi tendencjami reformatorskimi, które próbują rozmiękczyć  nauczanie Kościoła, odpieranie i przeżywanie krytyki i oporów. Wielka praca twórcza i nauczycielska. Jakże liczne podróże i misje z najróżniejszymi  wyzwaniami. Wielka rola w obaleniu wpływu komunistów w Polsce i uzyskaniu naszej niepodległości – przy ryzyku osobistego zagrożenia. Potem wynikający z tego tragiczny zamach, uniknięcie śmierci, ale kolejne cierpienia i choroby aż do momentu gdy ten posłaniec słowa nie mógł już mówić.
To wszystko znamy.
Jest też ukryty dramatyzm, który po części spotyka wielu papieży, a JP II  doświadczył go szczególnie z faktu pontyfikatu w niezwykłym czasie.
Trudno komuś z zewnątrz dotrzeć do tych tajemnic, więc to co dalej piszę jest po części spekulacją, chociaż ma wiarygodne podstawy ‚ogólne’.

Watykan sprawuje rząd dusz od wielu wieków, ale także miał wielki wpływ na losy świata od strony politycznej, mianował królów i przywódców duchowych, kontrolował przez swoją hierarchię wiele sfer życia. W sposób naturalny dla władzy wiele z tych spraw miało charakter tajny.

Archiwa watykańskie zgromadziły bardzo dużą ilość tych tajemnic, w tym też dotyczących tajnych stowarzyszeń, masonerii, tajnej dyplomacji, niewyjaśnionych zjawisk, prehistorii, dziwnych artefaktów, zatajonych pism świętych, cudów – ale też nie tych, które pasują do hagiografii.

Te źródła zawierają „dzieła zakazane”,  które ujawniają też manipulacje jakie towarzyszyły tworzeniu oficjalnej historii świata i Kościoła, także pism. Przecież nie wszystkie te dzieła są niemądre.
Nowy papież, zwłaszcza taki, który wyidealizował sobie obraz Kościoła (może też przez pewną selekcję wiedzy jaką się chłonie w czasie kapłańskiej drogi) ma prawo być zaszokowany.
Zakładam,  że papież miał do nich dostęp, podobnie jak do raportów służb, przynajmniej po części, tym bardziej że był intelektualistą, a te wglądy dawały do myślenia.
I tu następuje pierwsze rozdarcie.
„Prawda was wyzwoli”, ale jaka jest prawda? Nie całkiem taka, o jakiej się dotąd wiedziało i mówiło. Okazuje się, że pewne sprawy są zbudowane nie na prawdzie ale na mitach, a nawet  … kłamstwie.
Ale sprawuje się odpowiedzialny urząd – tu też obowiązuje poprawność – nie tylko polityczna, ale dogmatyczna i wizerunkowa.

Znane są też fakty ukrywania pewnych wstydliwych spraw w łonie hierarchii – czy dotyczących podwójnej moralności, homoseksualizmu i pedofilii, czy afer finansowych. Mówi się  i o gorszych sprawach np. na styku (czy tylko?) z satanizmem.
Są opinie o uwikłaniu Watykanu w NWO, tajną politykę międzynarodową, tolerowaniu w przeszłości nazistów, a obecnie zbytnie uleganie syjonizmowi.
Dziś także Jana Pawła II krytykuje się tu i ówdzie za tę zbytnią pobłażliwość lub uciekanie przed pewnymi wyzwaniami.
Nie będę rozwijał tych mniej znanych mi i spekulatywnych wątków.
Pytanie w umyśle papieża:  Jak z tym żyć  w zgodzie ze swym sumieniem i oficjalnym nauczaniem?
Trzeba przecież dbać o jedność i wizerunek Kościoła, ale  czy zamiatanie pewnych problemów pod dywan nie obróci się przeciw jego powołaniu?
Jak mnie/Kościół oceni historia?
Trudne, dramatyczne pytania.
Jan Paweł II  poznał pełną tajemnicę fatimską. Są tam jakieś szokujące elementy skoro trzeba było to ocenzurować, podobnie jak dużo innych objawień i przepowiedni.
Pewne tajemnice, nie tylko watykańskie, skrzętnie skrywa się przed społeczeństwem, bo mogłyby zagrozić nie tylko religii ale w ogóle obecnemu „porządkowi społecznemu” a zwłaszcza władzy.

Są tu kontakty z obcymi cywilizacjami (dawne i obecne), tajne technologie i bronie, raporty o UFO, już odkryte tajemnice skrywane w depozytoriach starożytnych zapisów (Halls of Records) jak np. pod Sfinksem, w górach Bucegi w Rumunii, niedaleko Bagdadu, w Tybecie (góry Kailash) i innych miejscach. Badania w tym kierunku zostały albo zablokowane albo ściśle utajnione przez przedstawicieli USA w porozumieniu z Watykanem. (Podobno szybkie przyjecie Rumuni do NATO było ceną jaką USA zapłaciło za milczenie władz rumuńskich w sprawie znaleziska w górach Bucegi? Ale to osobny wątek bez dokładniejszego potwierdzenia). Podobnie mamy ewidentne dowody na istnienie na Ziemi pradawnych cywilizacji o znacznym rozwoju.
O części z tych tajemnic Jan Paweł II wiedział, Benedykt XVI tym bardziej.
W naszej religii używa się często słowa apokalipsa, które ma opisywać sytuację „dni ostatnich”.
Te dnie, w których nieprawość dosięga szczytu, gdy ludzie są uciskani, mordowani, zdaje się już następują.
Ale słowo apokalipsa w swym źródłosłowie oznacza ‚zdjęcie zasłony’, ‚odkrycie tajemnicy’.

Wg ewangelii, właśnie w Apokalipsie św. Jana, Chrystus ma przyjść na sąd  „a  z Jego ust wychodzi ostry miecz, by nim uderzyć narody”.   Miecz słowa.
To może być właśnie ujawnienie PRAWDY, o tym kim jesteśmy, jaka jest nasza prawdziwa historia, kto naprawdę nami rządzi, jak się nami manipulowało, jak powstawały religie i jak je wykorzystywano. Znane są przepowiednie i channelingi o tym, że nadejdzie czas gdy na Ziemi zostaną odkryte i ujawnione zapisane przekazy o tej starodawnej wiedzy.
Zatem nie chodzi o fizyczną zagładę świata, ale o jego pełną zmianę, odrodzenie – przez zrozumienie i przebudzenie.

To wiedza, której Watykan i zarządcy świata boją się ujawnić, bo to całkowicie zmieniło by obecne paradygmaty: kulturowe, społeczne, naukowe.
Rozumem te obawy i dlatego też rozumiem ukryty dramatyzm papieży, w tym JP II.

Prawdopodobnie Benedykt XVI nie wytrzymał tego ciśnienia; mówi się oficjalnie o wieku jako przyczynie abdykacji, ale także o wyroku jaki na niego wydał pewien trybunał  ścigający tych którzy ukrywali a nawet popierali pedofilię w kręgach światowych elit, był też sygnał że Benedykt … po prostu stracił wiarę. Tego kontrowersyjnego tematu też nie podejmę, ale niewątpliwie daje się zauważyć coraz większą trudność sprawowania władzy na piotrowym tronie.
To wewnętrzne koterie wśród watykańskich kardynałów, zjawiska mulikulti, które z jednej strony są  ‚po linii’ miłości każdego bliźniego, ale obecnie rodzą zagrożenie dla Kościoła i kultury chrześcijańskiej, to podważanie podstaw pewnych dogmatów w świetle odkryć historycznych i naukowych, itd.
Papież Franciszek napomyka więc czasem o naszej kosmicznej wspólnocie, daje znać o swej bezradności (~ kim jestem abym sądził), separuje się (chociaż raczej powierzchownie?) od tego, co narzucałaby mu tradycja urzędu, jest bezradny wobec obecnego terroryzmu, jakby bardziej ujmuje się za uchodźcami niż pogromami chrześcijan,  prawdopodobnie widzi jak Watykan sam  uwikłał się w źródła tej sytuacji…

Naszemu papieżowi oszczędzone było przeżywać aż takie wyzwania, ale mógł mieć świadomość, że prędzej czy później takie sprawy wypłyną.
Człowiek wielkiej odwagi w walce o wolną Polskę, o prawa wiernych, o rolę chrześcijaństwa na świecie – nie odważył się wyjść poza schemat narzucony przez swą nominalną funkcję.
I w tym widzę dodatkowy dramatyzm tej skądinąd wielkiej postaci.

Mam nadzieję, że Czytelnik rozumie, że doceniam olbrzymie zasługi i zalety JP II, a powyższe jest refleksją o psychologicznym aspekcie Jego losu, jaki zgotowały nasze czasy oraz o pewnych zjawiskach z jakimi przyjdzie się ludziom  zderzyć.

Kwantowa, wciągająca lektura

Wolałbym żyć w świecie, w którym moje życie otoczone jest tajemnicami,
niż w świecie tak małym, że mój umysł by go w pełni pojmował.
Harry Emerson Fosdick

quantum key by Aaron Murakami

W weekendy sięgam po lektury, które odrywają mnie od codzienności, które pozwalają pomarzyć.
Może to kogoś zdziwi, ale nie musi to być tylko literatura piękna. Moje techniczne wykształcenie i zainteresowania skłaniają mnie (i umożliwiają) do zagłębiania się w sprawy trudniejsze, niezwykłe i wykraczające poza wiedzę akademicką.

Na mojej szkicowej stroniczce http://www.BezSamochodu.pl.tl (od roku niestety zaniedbanej) są dwa zalążkowe działy Przyjdzie nowe oraz Z pogranicza, które traktują o wynalazkach i technologiach przyszłości, a nawet o nowych paradygmatach filozoficznych i technologicznych.

Dawno tam nic nie dodawałem – i ze względów czasowych (zajmuję się teraz czym innym) i ze względu na przekonanie, że są to może nie najistotniejsze przyczynki, które nie oddają w pełni mego przeczucia o istnieniu bardziej fundamentalnej i całościowej wiedzy. Co prawda, istnieją liczne próby stworzenia „teorii wszystkiego”, ale żadna z nich nie wydała mi się dostatecznie przekonywująca lub zrozumiała, przydałyby się też praktyczne dowody na ich poparcie.

Otóż jestem pod świeżym wrażeniem książki Aarona Murakami pt. The Quantum Key™, która wydaje mi się dużym krokiem naprzód a jednocześnie jest przystępnym pokazaniem przyszłych możliwości, a nawet ma przełożenie na naszą osobistą, dzisiejszą egzystencję.

Lektura dość szokująca, ale wcale nie taka trudna (po angielsku).

Zachęcam do zapoznania się (zakup e-booka jest wynagrodzony mnóstwem ciekawych bonusów).