Mnożymy majątki, okrajamy własne wartości.
Dalai Lama
1.
Na tym blogu pisałem już parokrotnie o energetyce (np. Co z energetyką?).
Wobec przyjęcia decyzji o budowie elektrowni atomowej w Polsce (jednak) oraz skutków ostatnich nawałnic, postanowiłem zająć się energetyką ponownie. Powstał spory artykuł przeglądowy Energetyka rozproszona, głupcze! traktujący sprawę dużo szerzej. Artykułu jednak nie umieszczam tutaj, ponieważ edytorwariuje oraz nie pozwala na tak długie teksty. Zatem odsyłam w inne miejsce – podzieliłem go na dwie części.
Jest to kolejna przymiarka do ważnego tematu, który zadecyduje o kierunkach rozwoju kraju.
Ale efektywność … w energetyce będzie kiedyś także elementem efektywności i wolności osobistej. Rozwój idzie w tym kierunku. Dyskusyjne? To dobrze…
Bardzo wszystkich uprzejmie proszę, żeby nie zamieniać tego w walkę polityczną !!! Nie o PIS tutaj chodzi. Chodzi o system.
Chodzi o ZASADY, które w bezczelny sposób pogwałcono. Napluto w twarz każdemu Polakowi… a przynajmniej ja się tak czuję.
Chodzi mi tutaj nie o szczepionki (o tym będzie później), a o sam sposób przeprowadzenia BEZPRAWNEJ akcji PRAWNEJ – i tylko na tym się skoncentrujmy, bo to będzie miało swoje konsekwencje dla wszystkich Polaków.
Dzisiaj szczepienia, a jutro ? Jutro może być już cokolwiek…
Zastanówmy się grupowo, społecznie – CO ZROBIĆ????
Nie wytykajmy sobie niczego… nie używajmy argumentów politycznych, nie ubliżajmy sobie, myślmy KONSTRUKTYWNIE… i wypowiadajmy się konstruktywnie. Bez wycieczek osobistych do Pana Jarosława Kaczyńskiego itd…
W miarę możliwości bez emocji, wiem, że w tym przypadku to trudne, ale… nie zaśmiecajmy tego wątku mową nienawiści… błagam Was o to…
+++++++++++
OGRANICZENIE PRAW RODZICIELSKICH DZIEŃ PO PORODZIE – RODZINĘ ŚCIGA POLICJA…
Jak nigdy dotąd teraz prosimy Was o udostępnienia! To absurdalny precedens nie tylko na skalę Europy, ale i całego świata…
Ogromny sukces Ministra Zdrowia, Prezesa Naczelnej Izby lekarskiej, Głównego Inspektora Sanitarnego i Rzecznika Praw Dziecka.
Dzięki licznym wystąpieniom publicznym wyżej wymienionych, dzięki ich szantażom i zastraszaniu, w Polsce władzę rodzicielską nad dziećmi przejmują funkcjonariusze medyczni.
Dnia 14.09.2017, w zachodniopomorskim, pewnemu młodemu małżeństwu urodziło się dziecko. Poród bez powikłań, dziecko zdrowe, 37 tydzień. Tylko gratulować. Normalna, porządna, spokojna rodzina. Błyskawicznie tego samego dnia Sąd Rodzinny postanowił wszcząć z urzędu postępowanie o ograniczenie władzy rodzicielskiej.
Już 15.09.2017 Sąd Rodzinny odbył o 8.00 rano posiedzenie w budynku szpitala, na którym wydał Postanowienie o OGRANICZENIU WŁADZY RODZICIELSKIEJ matki i ojca dziecka w zakresie decydowania o stosowaniu świadczeń zdrowotnych u noworodka oraz ustanowił nadzór Kuratora. NIE WYSŁUCHANO RODZICÓW!
Kuratorem została ustanowiona pewna Pani adwokat. Sąd upoważnił ją do wyrażania zgody na stosowanie świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej nad noworodkiem.
Powód ingerencji Sądu Rodzinnego w życie tej rodziny? Patologia, nałogi, bieda, brak warunków, choroby, przemoc? Może kwestie ratowania życia? Dziecko potrzebowało inkubatora? NIE. Normalne, spokojne, porządne małżeństwo z dobrymi warunkami, żadnych nałogów, patologii, konfliktów z prawem, biedy. Dziecko zbadane po porodzie, zupełnie zdrowe.
Powód jest tylko jeden. Funkcjonariusze medyczni donieśli do sądu rodzinnego, już w kilka godzin po porodzie, że rodzice nie zgodzili się na zaszczepienie ich dziecka przeciw BCG i WZWB, oraz podanie Wit K w zastrzyku. OD WIELU LAT NIE MA ULOTKI PO POLSKU1
To jest jedyny powód ograniczenia praw rodzicielskich. Zgodnie z wolą urzędników wymienionych w tytule. Na pewno są z siebie zadowoleni i świętują sukces.
A młoda rodzina? Zastraszona, zszokowana totalitaryzmem medycznym, nie mogąca uwierzyć w rozmiar bezprawia, zamiast przeżywać najszczęśliwsze chwile w życiu i cieszyć się potomkiem – ukrywa się ścigana przez policję. Mama, zamiast w spokoju dochodzić do siebie po porodzie, karmić, tulić i pielęgnować noworodka – przeżywa najstraszniejsze chwile w życiu. Oczywiście urzędników medycznych nie obchodzi jak taki ogromny stres wpływa na matkę i dziecko, jakim jest zagrożeniem ich zdrowia.
Sąd próbował zignorować ojca, nie pozwolił na nagrywanie sprawy odbywającej się poza siedzibą sądu – w szpitalu, nie dał szansy reprezentacji przez adwokata, nie pozwolił zadawać pytań świadkom, nie dał możliwości przedstawienia żadnych dowodów. Teraz tata chroni dziecko i matkę najlepiej jak może i potrafi. Przebywają w bezpiecznym miejscu.
TYLKO W POLSCE I W BUŁGARII SZCZEPI SIĘ NOWORODKI W PIERWSZEJ DOBIE ŻYCIA BCG I WZW B!
Nie ma na świecie nic równie potężnego jak pomysł, którego czas właśnie nadszedł.
Victor Hugo
Nie pretendując do niczego wielkiego podzielę się pewnym pomysłem.
Robiąc świąteczne i przedsylwestrowe zakupy w dużych marketach w Warszawie, przyszła nam do głowy (a w pierwszej refleksji żonie) taka innowacja (?).
Ludzie lubią chodzić do marketów, czy to dla zakupów, czy dla wystaw i rozrywki.
Trzeba przyznać – w wielu miejscach jest teraz tak strojnie jak na salach balowych.
Z drugiej strony – wyjście na bal czy zabawę sylwestrową jest dla przeciętnego obywatela zarówno dość kosztowne jak i utrudnione, ponieważ ilość odpowiednich miejsc jest ograniczona.
Od dłuższego czasu unikamy zwłaszcza zabaw w restauracjach, gdzie panuje duży ścisk, zaduch oraz obowiązkowa (opłacona ryczałtowo) konsumpcja jest ponad potrzeby i granice przyjemności.
I … prawie nie pijemy alkoholu, nawet ograniczamy sklepowe napoje, więc po co nam po min. 1/2 litra wódki na głowę?
Marzy się duża przestrzeń, miejsca gdzie można także oddalić się od hałaśliwej muzyki, trochę się przejść i … rozwinąć taneczne fantazje bez wpadania bez przerwy na kogoś innego.
Takim miejscem dysponują na ogół większe markety, a właściwie – ich galerie handlowe.
Gdyby więc tak na te szczególną noc niektóre z nich uruchomić na zabawę sylwestrową?
Jest dużo miejsca, jest już dekoracja, są na ogół na miejscu bary, kawiarnie i restauracje. Cała infrastruktura. Jest i nagłośnienie.
Lokalny sklep RTV mógłby udostępnić telewizory w określonych cichszych miejscach, dla tych którzy chcieli by zobaczyć też sylwestrowe transmisje i filmy.
Stosunkowo łatwo byłoby urządzić szatnię. Jest miejscowa straż.
Niektóre sklepy mogłyby uatrakcyjnić wieczór na wzór już spotykanych estrad promocyjnych lub/i konkursów oraz prezentacji np. mody. Teoretycznie możliwe są różne atrakcje.
Oczywiście nie mówię o otwieraniu sklepów, a nawet może nie o ich ochronie, bo są na ogół zabezpieczone metalowymi żaluzjami. Obsada ochrony mogłaby być zatem mniejsza niż zwykle.
Wyobrażam sobie także kąciki dla dzieci – dla osób które mają w takich przypadkach problem, co z nimi zrobić.
Bilety mogłyby być dużo tańsze niż na salach balowych czy w klubach i restauracjach, bo konsumpcja nie musiała by być obowiązkowa, co niejednego by ucieszyło, a bary zarobiłyby i tak dobrze, bo trudno by nie miały przez te ~6 godzin klientów.
Nie wiem, może pomysł nie jest wcale oryginalny?
Może ma jakieś zasadnicze wady? Np. zaangażowanie personelu barów i niektórych sklepów w dzień tradycyjnie wolny?
Co o tym sądzisz?
A przy okazji – dobrej zabawy w ten wieczór
i szczęśliwego 2016!
PrzEKOnałem się, że wiele przEKOnań przeszkadza człowiEKOwi być EKO.
L. Korolkiewicz
Już prawie święta Bożego Narodzenia, więc kupujemy i przystrajamy choinki.
Sąsiad wtaszczył do windy drzewko, które było tak duże, że wbiło się czubkiem w ażur oświetlenia, posypały się igły.
Jeszcze cały dzień te igły się walały w windzie i na korytarzu – nie posprzątał. Ale zapach – przyjemny.
Inni kupują choinki „ekologiczne” – z tworzyw. Są praktyczniejsze i służą przez lata i w rezultacie są tańsze.
Jakie więc kupować/mieć?
Mamy takie możliwości:
1. Żywa w ogrodzie
Jak ktoś ma ogródek, a w nim choinkę, to może ją tam przystroić na święta i cieszyć oko swoje i sąsiadów. Potem – już bez ozdób – czeka na następny sezon.
2. Żywa w donicy. Mam na myśli taką z korzeniami, w odróżnieniu od patyka, który podlewany zachowa może dłużej zieleń gałązek, ale w końcu uschnie i nadaje się do wyrzucenia.
Choinka zakorzeniona, podlewana, zachowa się nie tylko na dane święta ale i następne, można ją też przesadzić do ogródka lub trzymać na tarasie.
3. Naturalna, cięta – jak wyżej o „patyku” – jednosezonowa.
Podobnie choinki wiązane z gałązek lub stroiki z gałązek.
Te wszystkie choinki naturalne mogą pochodzić albo z nadleśnictwa, gdzie robi się planowe przerzedzenia, albo z plantacji o przeznaczeniu handlowym.
W tych przypadkach mamy do czynienia z choinkami ekologicznymi, bo:
absorbują one dwutlenek węgla (ok. 25 kg w ciągu 10 lat)
po spełnieniu swej misji świątecznej drzewko może być skompostowane, spalone w kominku lub piecu, albo oddane jako biomasa do punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych
choinka rozkłada się w parę lat bez negatywnych skutków dla przyrody.
Niestety, niektóre choinki pochodzą z dzikiej wycinki, która można porównać do kłusownictwa.
Inna sprawa, że żal mi tych choinek, które ścięte w dużych ilościach, pozostają niesprzedane i zalegają na placach i innych miejscach handlowych jeszcze długo po świętach. Oprócz straty sprzedawcy chodzi głównie o stratę dla przyrody. Zwłaszcza, że – jak widziałem – pozostają zwłaszcza te duże okazałe egzemplarze.
4. Choinki sztuczne – wykonywane najczęściej z tworzyw sztucznych, przede wszystkim z polietylenu (PE) i PCV. Pierwsze są stosunkowo proste w przetworzeniu w recyklingu, ale droższe. Dlatego ludzie kupują głównie te z PCV.
Jedne i drugie nie są ekologiczne (mimo, że tak się je czasem nazywa), ponieważ:
tworzywa sztuczne wymagają przy produkcji wiele energii i wody, generują szkodliwe odpady
choinki w trakcie recyklingu także wymagają energii i mogą zatruwać środowisko
w ziemi nie ulegają biodegradacji przez długie lata, zatruwają ziemię, wodę i powietrze. Zwłaszcza te z PCV.
także w domu choinka sztuczna nie tylko że nie pachnie lasem, ale wydziela niekorzystne opary, zbiera kurz (elektryzacja).Tak więc – jeśli chcesz mieć choinkę w domu – sugeruję tę naturalną.
Ta sprawa przypomina mi szersze zagadnienie ekologiczności futer, butów, ogólnie odzieży wykonywanej z materiałów sztucznych. Patrz starszy wpis Ekologicznie?
(Przemysł i handel często robią ludziom przysłowiową wodę w mózgu).
Ostatnio zakończyła się wielka międzynarodowa konferencja ekologiczna w Paryżu (COP21). Zrobiono postęp w kierunku wycofywania paliw kopalnych w wydobyciu i ich stosowaniu. Nie znam końcowego protokołu, ale w naszych mediach mówiło się głównie o redukcji CO2 i dekarbonizacji.
O ile sprawa CO2 w ogóle jest kontrowersyjna, to wiadomo, że tworzywa sztuczne są wytwarzane głównie na bazie produktów ropopochodnych. Jestem ciekaw, czy wielka chemia też nałoży na siebie ograniczenia, o jakich mówi się w przypadku spalania węgla i ropy.
Zawsze wydaje się, że coś jest niemożliwe, dopóki nie zostanie to zrobione.
Nelson Mandela
Tytuł może sugerować w pierwszej chwili te zmiany, jakie teraz następują za sprawą
polityków po wygranej PiS.
Zmiany z inicjatywy partyjnej, chociaż często korzystne, mają tę wadę na etapie
przeprowadzania, że zaraz partia opozycyjna, czy ma rację czy nie, dla pokazania
swoich wpływów i by dokopać drugiej partii, zaczyna krytykować i przeszkadzać.
Dużo lepsze byłyby zmiany wynikające z inicjatyw oddolnych, jako “wola ludu” i ponadpartyjne.
Szanse na ustawy ponadpartyjne mają sprawy w sposób oczywisty służące WSZYSTKIM (no, może nie pewnym lobbystom i ludziom przekupionym).
A zwłaszcza te, które nie tylko nie obciążają budżetu, ale mogą go zasilić. Taką zmianę możemy wprowadzić popierając obywatelski projekt nowelizacji ustawy o leczeniu Polaków.
Od paru tygodni (licząc od listopada 2015) pod wodzą Jerzego Zięby – który znalazł
pomysł na radykalną pozytywną zmianę w naszym systemie lecznictwa, a jednocześnie pomysłodawcy i głównego animatora akcji, nastąpiło swoiste “pospolite ruszenie”.
Grupa jego pomocników z Fundacji Polacy dla Polaków oraz szybko powiększająca się grupa sympatyków i społeczników działa intensywnie na rzecz poparcia proponowanej nowelizacji. Ten tekst ma na celu zachęcić Cię do udziału w tym poparciu.
By nie przedłużać i nie omawiać tu dość obszernego kontekstu i samego pomysłu, odsyłam do paru materiałów źródłowych (wybranych, bo jest ich wiele).
O co chodzi? W temat wprowadza Apel do Polaków
Na tym etapie najważniejsze jest zebranie największej ilości podpisów pod petycją,
potem zawiązanie grup zbierających podpisy fizyczne, następnie przedstawienie petycji w Sejmie i dalsze procedowanie.
Zróbmy szum, bo warto – to wielka sprawa. A przy okazji możliwość wykazania się nie tylko dla nowych władz, ale pokazanie, że zgoda buduje. A także krok w kierunku prawdziwej demokracji – referendalnej. Wysłuchaj, przeczytaj, podpisz, włącz się !
Dawanie jest najwyższym stopniem wyrażania swojej potęgi i siły.
Erich Fromm
Uważajmy na używanie siły by zabierać…
Byłem 7 lutego 2014 na konferencji TTIP: „Szanse i możliwości dla biznesu w Polsce”
(Hotel Hilton, Warszawa) jako obserwator.
TTiP to Transatlantic Trade and Investment Partnership (Transatlantyckie Partnerstwo na rzecz Handlu i Inwestycji) – duża inicjatywa UE I USA, która ma unormować bilateralnie stosunki handlowe pomiędzy obiema stronami.
Będą one przedmiotem Umowy w sprawie inwestycji i handlu pomiędzy UE a USA.
Jeśli Unia i Stany Zjednoczone podpiszą umowę, powstanie największa na świecie strefa wolnego handlu. Unia i USA wytwarzają prawie połowę światowego PKB i odpowiadają za jedną trzecią obrotów handlowych.
TTIP ma obejmować nie tylko zniesienie ceł, ale też zmniejszenie barier pozataryfowych, czyli różnic w standardach produktów i usług. Jeśli Unia i USA ustalą wspólne zasady w handlu, to narzucą de facto globalne standardy produktów i usług, o ile podobne porozumienie transpacyficzne (USA – Daleki Wschód) nie nastąpi wcześniej, bo to wtedy ono prawdopodobnie ustali wzorce.
Konferencja zorganizowana przez Amerykańską Izbę Handlową w Polsce zgromadziła ok. 300 uczestników, w tym przedstawicieli UE, USA (ambasador i negocjator przy UE), naszych przedstawicieli w Parlamencie Europejskim, oficjeli rządu RP, reprezentantów biznesu i media.
W Polsce było to bodajże pierwsze publiczne przedstawienie projektu, które z jednej strony ma przedstawić o co chodzi ale także otworzyć publiczna dyskusję.
Odczytuję to też jako nadanie energii podmiotom zainteresowanym do włączenia się w proces.
Wydarzenie było na żywo transmitowane przez następujące kanały http://www.amcham.pl; http://www.parp.pl or http://www.forbes.pl (prawdopodobnie będą dostępne nagrania).
Negocjacje będą prowadzone przez Komisję Europejską, współpracującą z Radą UE i Parlamentem Europejskim. Wynegocjowane przez Komisję Europejską umowy handlowe ostatecznie akceptuje Parlament Europejski.
Decyzja o podpisaniu umowy poddawana jest głosowaniu w Radzie UE, która podejmuje decyzję kwalifikowaną większością głosów (lub w niektórych przypadkach jednomyślnie), za uprzednią zgodą Parlamentu Europejskiego. Umowa musi być ratyfikowana przez państwa członkowskie UE.
W Polsce główną rolę w negocjacjach odgrywa Ministerstwo Gospodarki, które oficjalnie reprezentuję Polskę w procesie negocjacyjnym TTIP.
Zakres negocjacji Negocjacje TTIP obejmują trzy podstawowe obszary:
eliminacja większości taryf celnych pomiędzy USA i UE oraz zwiększenie liberalizacji w sektorze usług i inwestycji
kwestie regulacyjne i bariery pozataryfowe: dążenie do jak największej harmonizacji regulacji i standardów obowiązujących w USA i UE zarówno horyzontalnie, jak i w poszczególnych sektorach biznesu, m.in. farmaceutycznym, chemicznym, motoryzacyjnym i rolniczym
nowe płaszczyzny współpracy – współpraca małych i średnich przedsiębiorstw, standardy pracy, rynek zamówień publicznych.
Negocjacje rozpoczęły się w czerwcu 2013 r., od tamtego czasu odbyły się trzy rundy rozmów. Bruksela chce zakończyć negocjacje w ciągu dwóch lat (co wielu ocenia za mało prawdopodobne).
Po przemówieniach inauguracyjnych odbyły się dwa panele dyskusyjne:
„Dlaczego TTIP jest korzystna dla Polski. Co zrobić, aby nie zmarnować szansy” „Korzyści dla biznesu na konkretnych przykładach (case study)”
Wbrew głównemu przekazowi moderatorów i czynników oficjalnych (w duchu wielkich szans i wsparcia) dyskusje wykazały obawy i szereg trudności jakie TTiP napotka na swojej drodze.
Najtrudniejszy rozdział to rolnictwo. Sporne kwestie to: standardy sanitarne mięsa importowanego z USA, produkty GMO i systemy subsydiowania rolnictwa.
Stany Zjednoczone chcą otwarcia Unii na żywność GMO. W handlu produktami rolnymi wciąż obowiązują wysokie cła – średnio 13 proc. na unijne produkty w USA i 48 proc. na amerykańskie w Unii. Producenci na obu, silnie subsydiowanych rynkach obawiają się dopuszczenia konkurencji zza oceanu. Dodatkowo Waszyngton będzie chciał otwarcia europejskiego rynku na mięso płukane chlorem czy produkowane z użyciem hormonów. Bruksela nie chce obniżać standardów bezpieczeństwa, ale osiągnięcie porozumienia może wymagać ustępstw ze strony Unii. Tych z kolei obawiają się organizacje konsumentów.
Piszę ten miniraport właśnie powodowany zaniepokojeniem w związku z zapędami USA i prawdopodobna uległością Unii i w tym względzie – jako konsument.
Także trudne będą rozmowy o wspólnych standardach. Unia i USA od 20 lat bez powodzenia rozmawiają o harmonizacji standardów produktów lub wprowadzeniu wzajemnej uznawalności – np. bezpieczeństwa substancji chemicznych. Negocjatorzy będą musieli ustalać w każdym poszczególnym sektorze, np. jakie certyfikaty bezpieczeństwa samochodów czy standardy emisji spalin będą wzajemnie uznawane.
Spornym tematem będą wymogi administracyjne – dla europejskich firm największą przeszkodą są różne bariery pozataryfowe. Wedle szacunków Amerykańskiej Izby Handlowej generują one 60–80 proc. dodatkowych kosztów, m.in. na pomoc prawną, wykup certyfikatów i dostosowanie produktów do amerykańskich norm i standardów. W Europie i w USA obowiązują inne regulacje sanitarne i fitosanitarne, Amerykanie nie uznają też unijnego świadectwa pochodzenia.
Skoro umowa ma dotyczyć wolnego handlu to powinien być rozwiązany:
dostęp do zamówień publicznych – firmy spoza USA mają ograniczony dostęp do amerykańskich zamówień rządowych. Klauzula Buy American umożliwia stosowanie preferencji wobec krajowych firm.
wizy – dla polskich przedsiębiorców szczególnym utrudnieniem jest obowiązek wizowy.
Już na miejscu, dodatkowym utrudnieniem jest konieczność uzyskiwania pozwoleń na zatrudnienie pracowników z Polski, co generuje też kolejne koszty na obsługę prawną.
Podnoszona była zasadnicza sprawa bardzo zróżnicowanych kosztów energii (w USA ok. 5 razy tańszej), co będzie stanowiło wielką przewagę dla ST. Zjednoczonych i powód różnych trudności.
Reasumując, jestem sceptyczny wobec łatwego i pełnego wprowadzenia TTiP, widzę w tym nawet próbę kolejnego kroku podporządkowywania sobie świata przez USA, mam też obawy przed nadmiernym przeregulowaniem i globalizacją gospodarki światowej.
Niezbędne jest patrzenie na ręce politykom i skuteczny lobbing polskich interesów handlowych na poziomie unijnym, realizowany przez polską dyplomację i polityków na wysokich stanowiskach w Brukseli, ale też przez różne formy społecznej kontroli.
Sporo będzie zależało od nowego mądrego przywództwa w UE i jego parlamencie w duchu obrony wartości europejskich i uzasadnionych interesów narodowych.
Świat mało dba o to, co kto wie; liczy się to, co potrafisz zrobić.
Booker T. Washington
Jerzy Zięba – autor inicjatywy
Jaka jest sytuacja w naszej ‚służbie zdrowia’ – każdy widzi.
Nie jest przyjemnie być na łasce NFZ w kwestii skierowań do specjalistów, terminów, kolejek, jakości usług, ‚spychotechiki’ i taśmowego traktowania – pisałem trochę o tym tutaj w aspekcie pewnego projektu.
Z kolei prywatne usługi są drogie – pół biedy jeśli zostajemy przymuszeni skorzystać z nich okazjonalnie, w przypadku chorób przewlekłych to klęska.
Ale dziś raczej nie o tym – leży mi na sercu niekończący się proces ‚uzdrawiania’ tej służby, w którym jeden nonsens goni drugi, wciąż nie ma dość pieniędzy w resorcie, wiele jest marnotrawione i w końcu sytuacja nie jest lepsza.
Drugi aspekt, to rosnąca ilość chorób i chorych – mimo rzekomego postępu nauki. Zwłaszcza medycyna nie radzi sobie z chorobami przewlekłymi, a w dość licznych przypadkach określa pewne choroby jako nieuleczalne.
Czy tak musi być? Czy to w ogóle prawda?
Otóż we wszystkich tych kwestiach możemy uczynić znaczący postęp – stąd tytuł.
Rozwiązanie jest zaskakująco proste – jak przecięcie węzła gordyjskiego, ale … nie będzie łatwe do przeprowadzenia – opór materii, w danym przypadku urzędniczej, ze strony skostniałej nauki i różnych lobbies będzie duży.
Zatem poniżej cytuję „Apel do Polaków” jaki poprzedza projekt nowelizacji ustawy o lecznictwie. Szczegóły i odnośniki podam na końcu.
(Było o tym już sporo na http://www.LepszeZdrowie.info oraz na https://www.facebook.com/Zdrowie.i.Fitness, ale chcę powiadomić o sprawie także tutejszych Czytelników).
Do wszystkich obywateli Rzeczypospolitej Polskiej!
Proponowana poniżej nowelizacja Ustawy będzie miała KLUCZOWY wpływ na zdrowie i życie WSZYSTKICH POLAKÓW.
Musimy skończyć z dotychczasowymi, NIESKUTECZNYMI metodami leczenia polskich pacjentów, szczególnie tych, którzy są chorzy na choroby PRZEWLEKŁE z nowotworami włącznie.
Ta sprawa dotyczy KAŻDEGO POLAKA, musimy zadbać o siebie jak też o tych Polaków, którzy jeszcze się nie narodzili.
Proponuję się wprowadzić OBYWATELSKI PROJEKT nowelizujący obecną ustawę „o zawodach lekarza i lekarza dentysty, o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych” Jest to projekt OBYWATELSKI, żeby nie było walki pomiędzy partiami. Projekt tej nowelizacji nie może być upolityczniony.
Ustawa ta doprowadzi do najlepszego z możliwych leczenia obywateli polskich.
Przede wszystkim musimy EDUKOWAĆ WSZYSTKICH POLAKÓW o co w tym wszystkim chodzi. Rozmawiajcie z Waszymi RODZINAMI, przyjaciółmi, znajomymi… TŁUMACZCIE O CO TU CHODZI. KAŻDY POLAK może zachorować.
To OD NAS, od WSZYSTKICH POLAKÓW zależy czy wywalczymy sobie znacznie lepszy system leczenia nas wszystkich niż to co mamy w tej chwili. To niestety będzie musiała być WOJNA obywateli polskich PRZECIW OBECNEMU SYSTEMOWI leczenia nas! Jeśli tą wojnę przegramy, nie mamy co liczyć na to, że będziemy leczeni inaczej niż do tej pory. To się DA osiągnąć, ale tylko wtedy kiedy ta ustawa będzie poparta przez największą z możliwych liczbę obywateli Polski. Każdemu z 30 000 000 dorosłych Polaków powinno na tym zależeć, ponieważ każdy Polak jeśli już nie jest, to jutro może być pacjentem. Co wtedy ?
Wtedy zaczyna się DRAMAT!
Polski pacjent SKAZANY JEST ODGÓRNIE na leczenie tylko i wyłącznie oparte na produktach przemysłu farmaceutycznego, czyli na substancjach SZTUCZNYCH, NIENATURALNYCH dla organizmu człowieka. Sytuacja ta jest groźna dla zdrowia i życia pacjenta. Oficjalnie podawane informacje na ulotkach dołączanych do stosowanych leków zawierają listę skutków ubocznych zawsze znacznie dłuższą niż skutki pozytywne. To, że nie jesteśmy leczeni w najlepszy z możliwych sposobów, skutkuje często dalszą utratą zdrowia ze śmiercią włącznie. Jest to spowodowane kilkoma problemami, które należy i MOŻNA rozwiązać.
PROBLEM Nr. 1 W lecznictwie polskim, nie ma integracji medycyny akademickiej z medycyną naturalną. Wręcz przeciwnie. Wielu mądrych, światłych, wspaniałych lekarzy, chciałoby człowieka leczyć w sposób znacznie bardziej skuteczny korzystając z dobrodziejstw obu systemów medycznych. Jednakże, medycyna akademicka w zdecydowany sposób stojąca po stronie przemysłu farmaceutycznego nie dopuszcza do takiej integracji.
PROBLEM Nr.2 Lekarz, który chce skorzystać z możliwości wykorzystania wiedzy akademickiej i wiedzy medycyny naturalnej naraża się w podwójny sposób. Niezwykle często zdarza się, że pacjent stojący w obliczu choroby przewlekłej, czy też będący w bezpośrednim zagrożeniu życia, chciałby skorzystać z innej terapii niż oferuje medycyna akademicka.
Pacjenci chcieliby, żeby lekarz miał prawo do ratowania ich życia za wszelką cenę. Lekarz często chciałby mieć możliwość skorzystania z terapii poza proceduralnych. Pacjent z kolei, po wyjaśnieniu korzyści i ewentualnego ryzyka, chciałby często zwolnić lekarza z odpowiedzialności za jego, pacjenta życie, żeby lekarz mógł go leczyć w każdy możliwy sposób. Niestety, jeśli w trakcie, czy po terapii pacjent np. by zmarł, wtedy :
a. Rodzina pacjenta może sądzić lekarza z powództwa cywilnego i odebrać mu cały jego majątek, ponieważ w tym przypadku lekarz nie może być chroniony jego ubezpieczeniem. Ubezpieczenie lekarza nie pokrywa terapii poza proceduralnych.
b. Krajowa Rada Lekarska, w sposób bezlitosny, jest natychmiast gotowa takiemu lekarzowi odebrać prawo wykonywania zawodu i go zawodowo zniszczyć. Krajowa Rada Lekarska, jak wykazano wielokrotnie, nie stoi po stronie pacjenta. Jest to organizacja SAMORZĄDOWA, a więc nie podlegająca w zasadzie nikomu!
Organizacja ta, odebrała i odbiera nadal prawo wykonywania zawodu tym lekarzom, którzy odważą się wyjść poza ramy narzuconych im procedur. Prawo wykonywania zawodu odbierane jest lekarzom, którzy WYLECZYLI pacjentów z chorób uchodzących za nieuleczalne czy też leczą ze skutkami pozytywnymi, bez szkody dla pacjenta!! Taki lekarz, przez swoich „kolegów” lekarzy z Izby Lekarskiej jest dotkliwie karany, podawany do prokuratury, sądzony, szykanowany czy izolowany ze środowiska.
Dzieje się tak tylko dlatego, że dany lekarz odważył się LECZYĆ PACJENTA ZA WSZELKĄ CENĘ. Na tym zawsze, bez wyjątku, traci PACJENT !!!
Lekarze, postawieni w takiej sytuacji boją się leczyć pacjenta w najlepszy możliwy sposób. To powoduje, że : Wielu chorych umiera, kiedy MOŻNA BYŁOBY ich uratować, gdyby lekarz miał prawo zastosować inną, ale.. pozaakademicką terapię. Są oczywiście odważni lekarze, którzy bardzo się narażając, ratują ludzkie życie, czasami nawet w szpitalach, ale … w świetle istniejącego prawa robią to NIELEGALNIE ! Czy mamy żyć w kraju, gdzie ratowanie życia człowieka jest NIELEGALNE i musi odbywać się i odbywa się(!) w „podziemiu medycznym”? Dlatego, proponowana nowelizacja mówi, że :
A. PACJENT MA PRAWO WYBORU TERAPII. To jest jego życie i tylko pacjent podejmuje decyzję końcową.
B. Ponieważ może się zdarzyć, że pacjent będzie chciał zaproponować całkowicie nierealną terapię, LEKARZ MA PRAWO ODMÓWIĆ TERAPII SUGEROWANEJ PRZEZ PACJENTA (np. nie zna danej terapii). W takiej sytuacji pacjent może szukać innego lekarza.
C. Lekarz nadal odpowiada za właściwe wykonywanie swojego zawodu tak, jak jest do tej pory.
D. Nowelizacja Ustawy pozwala, każdemu LEKARZOWI, bez obaw zastosować terapie jakie LEKARZ uzna za stosowne.
E. Nowelizacja ta nie zmusza jakiegokolwiek lekarza do zastosowania terapii komplementarnych, natomiast daje prawo zastosowania ich każdemu lekarzowi, który będzie chciał je zastosować. W przypadku wprowadzenia tej nowelizacji, leczenie każdego obywatela Polski odbywałoby się w najlepszy z możliwych sposobów. Pacjent nie byłby „skazany” na leczenie tylko metodami medycyny akademickiej np. chemioterapia, sterydy, antybiotyki, jod radioaktywny itd… Lekarz miałby prawo sięgnięcia do potężnego arsenału jakie oferują terapie naturalne (z ziołolecznictwem włącznie). Praktyka wskazuje, że zastosowanie terapii czy środków naturalnych, szczególnie w przypadku chorób przewlekłych, daje niezwykle pozytywne efekty terapeutyczne. W większości są one znacznie lepsze niż po zastosowaniu środków farmaceutycznych.
Skuteczność takiego ZINTEGROWANEGO leczenia byłaby wielokrotnie wyższa niż systemu leczenia stosowanego do tej pory. To z kolei oznacza, że wykorzystanie tych metod spowodowałoby wielomilionowe, a zapewne nawet wielomiliardowe oszczędności dla budżetu państwa. W takim przypadku, Narodowy Fundusz Zdrowia miałby potężne środki finansowe, które byłyby uwolnione w celu :
A. Leczenia bardzo ciężkich schorzeń, na które obecnie NFZ nie ma pieniędzy.
B. Ze względu na znaczne zwiększenie efektywności leczenia zintegrowanego, w sposób niespotykany do tej pory skróciłyby się kolejki do lekarzy.
C. Znacznego podniesienia standardu związanego z pobytem pacjenta w szpitalu. Dotyczy to np. standardów żywienia, gdzie jak donoszą media, pacjent w polskim szpitalu żywiony jest znacznie gorzej niż więzień w polskim więzieniu, co samo w sobie, dla każdej ekipy rządowej powinno być nie do zniesienia wstydem.
D. Podniesienia do poziomu godnego, wynagrodzeń personelu medycznego.
E. Właściwego zadbania o osoby niepełnosprawne, które w obecnych warunkach skazane są na uwłaczającą godności człowieka egzystencję
F. Otoczenia właściwej opieką osób starszych czy też przebywających w hospicjach.
G. Zapewnienia polskim pacjentom środków koniecznych do prowadzenia leczenia.
[… skracam] Mamy w tej chwili absolutnie bezprecedensową możliwość jako JEDYNY KRAJ spośród wszystkich krajów europejskich, USA, Kanady, Australii.. wstrzymania przypadków śmierci, których da się uniknąć. Pod warunkiem, że to my, obywatele Polski, umożliwimy lekarzom ratowanie zdrowia i życia ludzkiego za wszelką cenę. W tej chwili, jak widać, lekarze tego nie mogą robić. Podkreślić należy, że takie podejście do leczenia pacjenta wprowadziła już Szwajcaria. Parlament Szwajcarii wysłuchał głosu swoich obywateli i wprowadził do ich leczenia pięć metod medycyny komplementarnej […] Szwajcaria nie domaga się dowodów naukowych skuteczności wprowadzanych w/w terapii, ponieważ jest to praktycznie niemożliwe do osiągnięcia. Mało tego, metody te zostały objęte refundacją ze środków społecznych. W przypadku proponowanej nowelizacji ustawy, metody komplementarne płatne byłyby przez pacjenta prywatnie, a więc nie obciążałyby budżetu Państwa, natomiast w przypadku Polski, pacjent i jego lekarz mieliby prawo do skorzystania z KAŻDEJ uznanej przez lekarza za możliwie skuteczną terapii. Proponowana nowelizacja, byłaby więc aktem prawnym znacznie lepszym, niż ten jaki wprowadzono w Szwajcarii. Zwraca się uwagę na fakt, że proponowana nowelizacja nie odrzuca metod medycyny akademickiej, nie konkuruje z nią, natomiast INTEGRUJE i powoduje powstanie WSPÓŁPRACY pomiędzy wieloma nurtami terapuetycznymi stosowanymi w celu najbardziej efektywnego i BEZPIECZNEGO leczenia pacjenta.
[…] Rodacy… nasze zdrowie i życie jest teraz w Waszych rękach.
Jerzy Zięba [inicjator akcji i autor apelu]
Dalej następuje prawnicza część projektu nowelizacji, którą tu pomijam.
Następnie mamy obszerne dobitne Uzasadnienie nowelizacji, które tu się nie zmieściło, zatem odsyłam do odnośnej obywatelskiej petycji, ponieważ ten apel przybrał właśnie taką formę – znajdziesz ją tutaj:
Wiedza wyściela drogi do bogactwa – pod warunkiem, że wiesz na jaką drogę wkroczyć.
Napoleon Hill
przykład jednego z zasobów energetycznych
Około miesiąc temu zostałem sprowokowany przez kogoś na facebooku, kto twierdził, że taki już nasz los, że musimy być uzależnieni od importu surowców i energii, do przypomnienia informacji jak na ilustracji
(Z Geotermalna Asocjacja).
Już po napisaniu komentarza na FB znalazłem dopisek objaśniający ilustrację:
Dane te są znane instytucjom państwowym, partyjkom oraz wszystkim rządom od co najmniej 1985 r. Zostały nam udostępnione przez naukowców z AGH i Politechniki Krakowskiej, Politechniki Łódzkiej i innych takich jak np. profesorowie: Jacek Zimny, Ryszard Kozłowski, Marek Kazimierczak. Szacunki na temat gazu łupkowego to także materiały z Agencji Informacji Energetycznej USA.
Naukowcy zrzeszeni wokół PGA wraz ze zmarłym już prof. geologii Julianem Sokołowskim, który te dane opracował, przekazali te informacje w ekspertyzie z 2005 r. na potrzeby rządów i sejmu RP. Dane te zostały opracowane na podstawie ponad 36 tyś. odwiertów w tym 6 tyś. głębokich wykonanych w kraju od końca wojny.
I do tej pory o tym cisza !!!
Jednostka PJ to petadżul czyli dżul do 15 potęgi. 1PJ = 1,0×10 do 15 potęgi.
—————–
To temat dla nowego rządu – probierz wiedzy, uczciwości … patriotyzmu.
I nadzieja, oby nie naiwna. (Bo czy jesteśmy na tyle suwerenni?)
Podaję wybór informacji:
(wykład prof. zw. dr hab. inż. RYSZARDA HENRYKA KOZŁOWSKIEGO) i jego starsze wystąpienia np,:
… https://www.youtube.com/watch?v=sRDI-5ZwaKQ
Podobnie „Zasoby geologiczne w Polsce” – prof. Mariusz Jędrysek-Orion – 21.10.2015
O geotermii szczególnie – https://www.facebook.com/PolskaGeotermalnaAsocjacja/posts/1041095665908846
Patriotyczna wizja energetycznego uniezależnienia się Polski, przedstawiona była przez profesora Juliana Sokołowskiego m.in. w książce “Polska XXI wieku” (Warszawa 2005 r., II wydanie Warszawa 2008 r.)
NAWET JEŚLI tylko część tych danych i w mniejszych szacunkach ilościowych są prawdziwe, to jak to wszystko świadczy o naszych politykach, rządzie, większości naukowców, mediach? Zwłaszcza, że pomimo konferencji, publikacji i wystąpień w Sejmie
– brak reakcji i rezultatów…
Jak dla mnie – zgroza. Jak tu nie myśleć o … spiskach?
Ale wnioski wyciągnij sam… i/lub podaj dalej…
PS. Ale to nie koniec historii jeśli chodzi o energię. Bo istnieje coś jeszcze dużo lepszego (i nie chodzi o atomową!!), ale o tym-potem…
—
Minął miesiąc, więc mogę trochę wrzucić późniejszy przyczynek do owej nowej energetyki.
Chociaż o wolnej energii i wynalazkach a la Tesla napisano już wiele, to ostatnio odżył temat jak w tej notatce
Ciekawe jak to się potoczy… (nie tyle co do Keshe, bo to mocno dyskusyjne, ale na ile damy się podporządkować obcym siłom, które boją się naszej surowcowej potęgi, a raczej chciałyby ją przejąć…)
[potem pojawiły sie dalsze materiały pokazujące jeszcze większa skalę zasobów oraz skalę zaniedbań (?) naszych rządów].
Pierwszy krok do rozwiązania problemu polega na tym, aby komuś o tym opowiedzieć.
John Peter Flynn
Cz. 2
W tym miejscu posłużę się fragmentem spekulacji Roberta Brzozy z jego portalu http://www.Szokwiedzy.pl :
„…Przewożeni są do Włoch, Grecji i Turcji. Z Włoch transportowani są szlakiem bałkańskim na Węgry. Nie jest to przypadkowe posunięcie. Węgry zostały wybrane do zniszczenia przez „onych” za bycie niezależnym.
Głównie chodzi o walkę Orbana z bankierami i korporacjami.
Tylko na kredytach frankowych bankierzy stracili miliardy dolarów. Orban kilka razy walczył z finansjerą i doprowadził do znacznych zmniejszeń rat kredytowych tysięcy rodzin. Na Węgrzech było dużo więcej frankowiczów, niż jest w Polsce.
Jednak główne centrum przerzutu islamistów do Europy znajduje się w Turcji.
To w tym kraju wybudowano bazy wypadowe ISIS, kiedy jeszcze nie przejęli terenów Iraku i Syrii. Całkiem możliwe jest, że uciekinierów szkoli się w tureckich bazach ISIS i przerzuca do Europy.
Proszę zauważyć jaki to jest proces logistyczny. Tu nie ma mowy o przypadku.
Akcja uderzenia Islamu na Europę zorganizowana jest za zgodą lub udziałem USA.
Przecież, Turcja to poddany sojusznik Stanów Zjednoczonych.
Nic tam nie dzieje się bez zgody USA. Aby przetransportować setki tysięcy, czy wręcz miliony ludzi potrzeba i sprzętu i pieniędzy i masę ludzi organizujących ten przemyt. Wszystko dzieje się w sposób na tyle świetnie zorganizowany, aby uznać uderzenie na Europę za przypadek.
Grupy podzielone są na 100-200 osób. Każda z nich posiada lidera. Wyraźnie widać zorganizowaną akcję w trakcie niechęci przyjmowania pożywienia. Kolejny przykład to zamknięcie granicy Węgier. Tłumy dokładnie wiedziały co robić w takiej sytuacji.
Na filmikach widać, jak szybko i zorganizowanie przemieszczają się z miejsca na miejsce. Bez paniki o niepewną przyszłość.
Warto odpowiedzieć sobie na pytanie: w jaki sposób islamiści komunikują się ze sobą?
Być może zauważyłeś/zauważałaś czym posługują się uchodźcy?
Wielu z nich ma komórki… W jaki sposób stać ich na opłacenie abonamentu i roamingu? Przecież są uchodźcami, nie mającymi dachu nad głową.
To jest ważny punkt naszych rozważań. Ponieważ komórki dzisiaj to mapy, sms-y, czyli wskazówki i rozkazy płynące z bazy.
Kto ich sponsoruje?
Wszystkie drogi prowadzą do George Sorosa. Węgierskiego żyda, który reprezentuje międzynarodową finansjerę. Plan jest następujący: osłabić i zdetronizować Europę.
Podzielone niejednolite społeczeństwo jest słabe.
Nie będzie walczyć z nowym systemem: NWO.”
Całkiem możliwy scenariusz…
Jest też i taki, który zakładał konflikt krymski jako fazę przygotowawczą do ewentualnego zasiedlenia tamtych terenów przez Żydów w przypadku gdyby Izrael był zdławiony w wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie. Na razie wkładam to między bajki.
Wracając do szerszego kontekstu.
Stany Zjednoczone prowadzą skrytą wojnę i z Europą – o dominację. Narzucenie dolara jako waluty światowej tutaj coraz mniej działa. Traktat ITTP ma nas znacznie ograniczyć ekonomicznie, o czym pisałem tutaj + do wysłuchania to
Z kolei mocarstwa wykorzystują do swych celów żądne zysku korporacje, którym ułatwiają działanie, którym składają zamówienia. Koneksje są obustronne.
Rozwój ekonomiczny mógłby już dawno pójść milowymi krokami naprzód gdyby nie skrywanie tych rewolucyjnych wynalazków (i niszczenie ich autorów), które zagrażają monopolom przemysłowym.
Depopulacji służą nie tylko wojny, ale i owe zniewolenie ekonomiczne, strefy głodu i nędzy, gdzie pomoc humanitarna jest tylko fasadowa. Te strefy generują także wewnętrzne konflikty.
Idea depopulacji jest stara – tak jak sztuczna teza o tym, że Ziemia nie wyżywi ludzkości, jak eugenika i rasizm, które w znacznym stopniu były powodem wojen i eksterminacji.
Szczególnie perfidne jest wykorzystywanie w celach depopulacji … niektórych ekologów.
Doszło do tego, że powstają ugrupowania głoszące, że gatunek ludzki jest wrzodem Ziemi, że należy ludzi eliminować, bo zagrażają środowisku. Wykorzystuje się też ekologów do lansowania i wspierania wydumanych teorii o tym, że człowiek ociepla klimat, a zatem jest to kolejny powód do depopulacji.
Kolejnym narzędziem jest niszczenie zdrowia ludzi przez zatruwanie środowiska, żywności, przez choroby jatrogenne, przez kreowanie wciąż nowych jednostek chorobowych a nawet wirusów, aby obejmować ‘leczeniem’ coraz to nowe masowe ilości ludzi. Leczenie ujęte w cudzysłów oznacza politykę stałego leczenia z intencją nie wyleczenia, ale dożywotniej aplikacji leków i nieskutecznych terapii. Leki te mają wykluczyć metody naturalne i środki, których BigPharma nie może opatentować. Dotyczy to także nasion i upraw GMO. Szczególnie wredne są działania na polu szczepionek – patrz art. O szczepionkach (będą i dalsze artykuły w serwisie LZ > wyszukaj lokalnie).
Obecny wzorzec medycyny w ogóle nie widzi człowieka jako całości, przez co leczenie-nawet przy dobrych intencjach, jest nieefektywne i kosztowne.
Wszystko to degeneruje i drenuje społeczeństwa, natomiast generuje astronomiczne zyski farmacji i uzależnionej medycynie, przez co zostały one ‘kupione’ przez siły NWO.
Podejrzewam, że BigPharma ostatnio znalazła kolejny sposób by pomnożyć radykalnie swe zyski. O ile Afryka jest poligonem doświadczalnym do testowania depopulacyjnych szczepionek i leków, to biedny kontynent nie zapewni ich sprzedaży. Celem staje się Europa – bogata i wyuczona w ‘dbaniu’ o zdrowie wg medycyny alopatycznej tj. przez lekomanię.
Potrzeba w Europie więcej chorób!
Podobny efekt osiąga się przez wszechobecny alkohol, narkotyki, ‘dopalacze’ itp. środki uzależnienia. Walka z nimi jest tylko fasadowa, co widać po coraz większej reklamie i sprzedaży.
Trochę dalej omawiam geoinżynierię, która wywołuje sztuczne huragany, susze i powodzie jako kolejne narzędzie depopulacyjne, ale także środek nacisku gospodarczego i politycznego. Przykładem jest to, co oprócz wojny, spowodowało wielką migrację z Afryki i Bliskiego Wschodu – susze i nieurodzaj.
Wbrew poprawności politycznej, ta migracja stwarza realne zagrożenie epidemiami w Europie. Zarówno przez wprowadzenie na nasz teren obcych mikroorganizmów jak i przez prosty fakt, że długa wędrówka i warunki obozowe bardzo zaniżają higienę. A przybysze niechętnie współpracują z opieką lekarską, jaką im się oferuje.
Truciu społeczeństw służy wiele metod. Wszechogarniający smog elektroniczny wpływa na komórki organizmu, które ewolucyjnie nie są przystosowane do sztucznego promieniowania, degeneruje mózg, wywołuje choroby. Szeroko o tym piszę tutaj.
Jesteśmy zatruwani z powietrza przez chemtrails – opryski chemiczne. Szeroko o tym czytaj tutaj . To dobitny przykład na to, jak większość ludzi nie dostrzega rzeczywistości lub swe obserwacje wypiera ze świadomości.
Chemtrails oficjalnie wpisywane są do grupy działań geoinżynieryjnych, a te wywołują także zmiany klimatu, lub przynajmniej wpływają na lokalne zmiany pogody – jak wcześniej wspomniałem. Być może przygotowuje się Europę, przez lokalne ocieplenia klimatu, właśnie do imigracji i mnożenia tu chorób. Pojawia się nieznane nam szkodniki, znikną pewne uprawy. A islamizacja, chaos i konflikty, mają ostatecznie Europę pogrążyć.
W ramach geoinżynierii rozwijane są także tajne projekty broni elektromagnetycznej a wraz z technologiami za parawanem wi-fi, telefonii, środków masowego przekazu – również mind control. Obok prymitywnej kultury masowej, przykuwaniu ludzi do telewizorów i podawaniu nieustannej propagandzie, wszystko to razem służy ogłupianiu ludzi.
Przyczynia się do tego także – przez czynienie ludzi zastraszonymi i biernymi, coraz bardziej widoczna opresyjność systemu władzy – mnożenie regulacji, zakazów, limity, koncesje, rozszerzająca się inwigilacja, szpiegowanie, cenzura, fiskalizm (mnożenie i podwyższanie podatków), brutalność policji…
Szczytne pierwotne założenia Unii Europejskiej zostały wkrótce podminowane lewackimi ideami, zapędami unifikacyjnymi i biurokratycznymi w każdej dziedzinie, co uprawniło późniejszą ironiczną nazwę Związek Socjalistycznych Republik Europejskich. Multikulti, gender, laicyzacja – to nowsze środki do osłabienia rodziny i tradycji narodów kontynentu.
Doszło do tego, że pozbawienie członków UE pełnej suwerenności pozwala urzędnikom z Brukseli wymuszać na Polsce ilość emigrantów, których musimy przyjąć – nawet wbrew naszej opinii publicznej i interesom państwa.
Omawiana polityka i wzorce kulturowe zrywają więzy międzyludzkie.
Komunikujemy się przez komórki i Internet, a nie w bezpośrednich rozmowach, żyjemy w coraz bardziej wirtualnym świecie, gdzie jeszcze łatwiej nami manipulować, zwiększa się rozwarstwienie majątkowe. Mieszanie takich kultur, które mają zupełnie inne paradygmaty, jest tworzeniem nie tylko współczesnych wież Babel, ale zarzewiem otwartych konfliktów.
W tej strategii widać od dawna sterowanie religiami, podsycanie fundamentalizmu, co powoduje znów wojny religijne.
Chrześcijaństwo jest represjonowane na całym świecie, ale głównie w Europie, gdzie jego siłą jest rodzina, próbuje się tę rodzinę ośmieszać i rozkładać.
Jak widać, Europę osłabia się wieloma metodami, które się uzupełniają.
To wszystko potęguje poczucie ludzi, że wkrótce oprzemy się o mur, że nastał tak wielki ucisk i terror, że potrzeba jakiegoś radykalnego rozwiązania, nawet jakiegoś dyktatora.
I o to w tym całym planie chodzi – wprowadzić tyranię w sposób, który wyda się czymś znośniejszym niż to, co się dzieje.
To klasyczny schemat od wieków: stworzyć problem – wywołać wrzenie społeczne – rozwiązać problem który się stworzyło ku uldze mas, które są nieświadome owej manipulacji. Cały proces nakierowany jest na coraz większą kontrolę nad ‚wdzięcznym’ i otumanionym społeczeństwem.
Zamykając ten wątek – czy nasi ‘przywódcy’ zdają sobie z tego wszystkiego sprawę?
Czy i jak będą działać, by te zagrożenia eliminować?
Podejmować decyzje z uwzględnieniem szerszego obrazu sytuacji?
W zakresie uchodźców powinna być prowadzona jasna i jawna polityka imigracyjna, uwzględniająca przede wszystkim naszych rodaków za granicą, poszkodowanych Słowian i chrześcijan, z zachowaniem dobrowolności i wykorzystaniem naszej gościnności na szczeblu lokalnym, nawet rodzin, które zdeklarują chęć pomocy. Serca nie da się dekretować.
Wobec zagrożeń terrorystycznych – zwiększona czujność zamiast naiwnego liberalizmu i podjęte odpowiednie fachowe środki bezpieczeństwa.
Rozpatrując temat konfliktów w ujęciu globalnym, trzeba będzie się kiedyś zmierzyć z pytaniem: czy spirala eskalacji przemocy doprowadzi do rozwiązania? Czy ludzkość ma egzystować na zasadzie wzajemnego zastraszenia? Kiedyś napisałem o innej koncepcji, która objaśnia jeszcze głębsze możliwe przyczyny i jednocześnie rozwiązanie istniejącego impasu.
Tymczasem, ponieważ szczególnie bliskie są mi sprawy zdrowia, to dorzucam naszym politykom jeszcze te pytania wyborcze.
Mimo, że ten wpis może wydać się przydługi, to jest tylko szkicem tego, co można by powiedzieć w omawianym zakresie.
Jeśli jednak ta zarysowana wiedza i czujność weszłaby do strategii działania, zwłaszcza nowych władz w Polsce, to może spełniłaby się Jej Wielka przyszłość – zgodnie z pewnymi przepowiedniami, a przynajmniej faktyczna realizacja hasła „Teraz Polska”.
Nasz piękny kraj ma wielkie bogactwa mineralne, zdolnych, wykształconych ludzi, jeszcze nie zdewastowaną przyrodę, bogactwa kultury, pokłady duchowości – tak potrzebne w zmaterializowanym piekle, dumę i zdolność do zrywów. Wielka szansa na rozwój, przywództwo regionalne, wyzwalający wzorzec dla świata.
To brzmi równie ‘odlotowo’? Nie tak bardzo, ale to już inny temat…
Człowiek wyzbyty lęku obejmuje wzrokiem rozległe horyzonty.
Napoleon Hill
szeroki horyzont
Ostatnio, komentując na Facebooku wygraną PiSu, oprócz zadowolenia z odsunięcia PO od władzy, wyraziłem też obawę o to, czy nowa władza poprawnie będzie odczytywać trendy geopolityczne i mieć dostatecznie szeroką perspektywę. Stąd mogą wyłonić się nieprawdziwe nadzieje, ułudne sojusze, błędne posunięcia.
Chcę przy tej okazji wrzucić refleksję, że nowa władza, podobnie jak stara, chyba nie dostrzega (?) pewnych głębszych procesów. Rozumiem, że w ogóle system parlamentarnych kadencji nie sprzyja długoterminowym strategiom, ale PiS przynajmniej deklaruje przywiązanie do planowania na dekady…
Zanim o tym, zwrócę uwagę na to, że ten tekst nie będzie typową publicystyką polityczną głównego nurtu, ani bogobojnym moralizowaniem. Będzie koncentrował się na … spiskach.
Co prawda, PiSowi nie obca jest sprawa spisków na przykładzie smoleńskiego, ale właśnie tutaj natrafia na najbardziej zaciekłą krytykę ze wszystkich stron, co świadczy o tym, że klasa polityczna stroni od takich pojęć.
Zacznę od wyraźnego stwierdzenia, że spiski zawsze istniały, a obecnie mają formę najbardziej skrytą i wyrafinowaną w historii.
Z ostatnich wydarzeń przytoczę jako ilustrację wpadkę Voksvagena z ukrywaniem charakterystyki silników – aby spełniały pewne normy. Gdyby nie przeciek, nikt by w to nie uwierzył: tak duża, renomowana firma ryzykowałaby taki blamaż? A jednak.
Teorią spiskową można co najwyżej nazwać próby nieudolnego opisania jakiegoś spisku, zwłaszcza takiego opisania, które łatwo wyśmiać.
Takie wyśmianie jest jednym z elementów kamuflażu spisku przez dyskredytację oponenta.
Sam spisek zaś nie jest już teorią a faktem, chociaż oczywiście nie każde podejrzenie o spisek jest prawdziwe lub dokładne.
Zatem sam narażam się zarówno na atak, jak i na popełnienie błędu oceniając, co jest spiskiem a co nie.
Najogólniej warto jednak kierować się zasadą ograniczonego zaufania, co można nazwać też zasadą przezorności lub zasadą ostrożności.
W wielu przypadkach jednak ilość faktów i poszlak jest na tyle duża, że trzeba kierować się nie tylko samym strachem przed nieznanym lub atawistyczną ostrożnością (odruchem obronnym), ale już sensownym modelem zjawiska.
Dominuje społecznie konformizm poznawczy, lub po prostu – lenistwo umysłowe. Nie wnikając tutaj w przyczyny tego zjawiska (sądzę, że jest to po części (?) efekt też pewnego planu spiskowego), przyjmijmy, że ludzie na ogół patrzą na świat jakby przez dziurkę od klucza, mają zawężoną perspektywę.
Może to być też odruch obronny przed współczesnym zalewem informacji.
To co poruszę jest zagadnienie perspektywy, dużego obrazu, pytania ‘jak duży jest duży obraz’?
Cały ten przydługi wstęp jest mi potrzebny, ponieważ dalej mówię o sprawach, które zarówno są przykładem niedostrzegania przyczyn zjawisk, jak i przedstawiają ujęcie, które niejednego może zaszokować.
Dziś wezmę krótko na warsztat jeden taki temat (który ma jednak wiele wątków szczegółowych).
Europa bez klamek
Sprawa zalewu Europy przez uchodźców. Skąd to się wzięło?
Tytuł paragrafu jest inspirowany tytułem książki Waldemara Łysiaka „Mitologia świata bez klamek”, w której autor analizuje i piętnuje politykę, która prowadzi nas do świata podobnego do szpitala wariatów. Myślę, że warto zaglądać do tej książki (i jego innych), ponieważ autor już dawno celnie przewidział obecne zjawiska. Ale jednocześnie mój tytuł wskazuje, że Europa niemalże zlikwidowała klamki i zamki swych drzwi, czyniąc najpierw z tego powód do dumy a teraz powód do trwogi.
Nieomalże wszyscy są zaskoczeni skalą zjawiska, jego nagłym pojawieniem się i przebiegiem.
W mojej (i nie tylko) opinii jest to przykład właśnie braku perspektywy, nie rozpoznania na czas zjawisk geopolitycznych i możliwych skutków.
Spowodowała to z jednej strony wręcz karykaturalna poprawność polityczna doprowadzająca do absurdów, z drugiej naiwność polityków i opiniotwórców, zwłaszcza lewicowych, którzy opanowali Unię Europejską.
Ta poprawność polityczna nie wzięła się znikąd – powstała jako element pewnego planu.
Brak analizowania źródeł różnych prądów umysłowych, lekceważenie wniosków z historii (patrz nasze programy edukacyjne), niskie kwalifikacje i zadufanie polityków – powodują, że dajemy się manipulować.
Przejdźmy jednak do konkretnych tez, jakie chcę tu przedstawić.
Światem rządzą przede wszystkim ukryte siły – nawet nie rządy czy prezydenci. Dla wielu myślących ludzi to banał, ale dla polityków – raczej nie – ‚bo to teoria spiskowa, wymysły’.
Te siły to finansjera mająca poprzez pieniądz odsetkowy i kapitał w szachu rządy i gospodarkę. Gospodarka światowa, z kolei, to monopolizacja wpływów, bezwzględny priorytet zysków. Wytworzono niemal samonapędzający się system, nawet kulturowy, w którym rządzi materializm.
Społeczeństwa są wprowadzane w zniewolenie ekonomiczne, prawie każdy ma jakiś kredyt, który zabiera wolność na dziesięciolecia, państwa zadłużają się na bilionowe kwoty, niektóre nawet przez to bankrutują.
Jednak i to nie daje pełnego obrazu – władcy marionetek mają wszystkie pieniądze świata, więc dla nich już nie pieniądz jest najważniejszy (chociaż jest narzędziem politycznym), ale władza.
Jest nieliczna grupka osób, psychopatów, która uważa się niemal za bogów (jest w tym pierwiastek okultystyczny, na podobieństwo inspiracji nazistów w Niemczech, czy jak wolisz – pozaziemski), ludzie lub nawet ‘półkosmici’, którzy mogą decydować o losach świata.
W długofalowym, pokoleniowym planie powołują i obalają skrycie całe państwa i ich przywódców, wywołują wojny, rozgrywają wywoływane przez siebie konflikty. Stwarzają problemy, które potem rozwiązują po swojej myśli. Posługują się potężnymi organizacjami i instytucjami, które często nie wiedzą o swej roli w grze, ale także uruchamiają tajne projekty, akcje fałszywej flagi, rządzą mediami.
Nie musisz jednak przyjmować tak daleko idących podejrzeń by przyjąć dalszy ciąg wywodu.
Wszystko to określa się skrótowo i nie zawsze jednoznacznie pojęciem NWO (New Word Order) – jest mnóstwo literatury na ten temat, więc nie będę tego rozwijał.
Jak to się ma do omawianego zjawiska migracji?
Hipoteza jest taka.
Dla zaprowadzenia NWO potrzebne są:
– zniewolenie ekonomiczne
– depopulacja (nie da się rządzić taką ilością ludzi jaka jest)
– ogłupienie ludzi
– zerwanie więzów między ludźmi
– doprowadzenie społeczeństw ‘do ściany’, gdy wprowadzenie rządu światowego uznają one za lepsze rozwiązanie od powszechnego chaosu.
Wszystkie te cele są konsekwentnie i cierpliwie realizowane i synergicznie wiązane.
Łatwiej tego dokonać, gdy angażuje się do tego mocarstwa wykorzystując ich ambicje.
USA są takim instrumentem. Konflikty w Afganistanie, Iraku, Syrii, Palestynie, Libii, talibowie, Al Kaida, ISIS, a nawet Ukraina – to wszystko bezpośrednie lub pośrednie twory polityki amerykańskiej (upraszczam, ale to USA powinny za to głównie odpowiadać na ‘widocznej płaszczyźnie’).
Podobnie cała mitologia walki z terroryzmem, gdy faktycznie USA zarówno uprawiały i kreowały terror na świecie. Także wykorzystywały wewnętrzne akty ‘fałszywej flagi’ by zrzucić odpowiedzialność na rzekomych lub sterowanych przez siebie terrorystów i zastraszać społeczeństwo i mieć pretekst do ograniczania praw obywatelskich.
Obecny ‘kryzys imigracyjny’ ma główną widoczną przyczynę w wojnie w Syrii. Amerykanie szkolą tam bojowników w ramach podobno niezależnych oponentów Assada, ale jakoś dziwnie ci wyszkoleni przechodzą gremialnie do ISIS…
Rozumiem ciężki los poszkodowanych. Ale obserwując zdjęcia tabunów wędrujących przez Europę widać wyraźnie że zdecydowanie przeważają młodzi zdrowi mężczyźni. Nie wyglądają na zabiedzonych, wystraszonych. Są przynajmniej dwa podejrzenia:
a) to emigranci zarobkowi, którzy wierzą że Allah daje im ‘należne’ wiernym wszystkie dobra Europy – bez pracy i potrzeby asymilacji, z opcją ściągnięcia potem rodzin, a w konsekwencji tworzenia na kontynencie zaplecza państwa islamskiego,
b) to forpoczta bojówkowa, żołnierze piątej kolumny – podobno broń dla nich jest już szykowana i będzie dostarczona w odpowiednim momencie.
Odwaga wybrania mniejszego zła… Polityka jako profilaktyka…
Stefan Garczyński
Już po emocjach przedwyborczych. Wolą narodu, pomimo wielu nieczystych zbiegów i przeważającej sile medialnej obozu władzy, mamy elekta zmian.
Daliśmy szansę zmianom. A zmiany są potrzebne.
„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów” (Albert Einstein).
W odniesieniu do zmiany prezydenta – powiem tak:
Szaleństwem jest sądzić, że jeśli komuś było dobrze z tym co robił przez lata, to zmieniłby znacząco postępowanie w sytuacji, gdy znów byłoby mu dobrze.
Poniżej zebrałem tylko parę wpisów jakie umieszczałem na Facebooku w ostatnich tygodniach. Były też różne moje komentarze w grupach i na innych forach, ale tego dziś już nie pozbieram…
Zaraz po Wielkanocy pisałem:
Wracamy do rzeczywistości. Zbliżają się wybory, więc będzie narastał temat polityki. Myślę, że warto zwrócić uwagę na arogancką propagandę sukcesu, który jest tylko fasadowy. To tak jakby ktoś obnosił się z sukcesem i bogactwem nie mówiąc o tym, że wszystko to opiera się nie na własnej pracy i własnych pieniądzach, tylko na pracy wynajętych firm opłacanych ze środków pożyczonych albo zrabowanych. Żadna sztuka i żadna zasługa, raczej tytuł do miana utracjusza i oszusta.
Mamy czas, że chce się wręcz krzyczeć o polityce, jej brudnych zakamarkach ale i o szansach jakie daje obecne przebudzenie w stylu ‚oburzonych’. …Będę tutaj umieszczał więcej takich politycznych kawałków, chociaż raczej unikałem wykorzystywania do tego swego profilu, ale nie mam ani grupy ani strony ‚politycznej’ gdzie byłoby to właściwsze.
Przez długie lata unikałem dotykania ‚brudu polityki’. Ale doszło do mnie, że są w świecie ‚siły zniewolenia’, którym właśnie NA TYM zależy byśmy byli obojętni i nieświadomi. Wtedy mogą nas oszukiwać, zniewalać i wykorzystywać do woli. Zatem, zanim społeczności dojrzeją do ideałów, do prymatu ducha itp. – powinniśmy zachować czujność i rozsądek. A to oznacza przynajmniej śledzenie tego co się dzieje – oczywiście lepiej ze źródeł które jeszcze nie zostały zawładnięte przez propagandę (na ile się da). I z otwartą głową.
Myślę że był to przejaw odwagi cywilnej, która okazało bardzo wielu Polaków, którzy mimo świadomości, że władza depcze nam po piętach gdzie może, ‘zbiera haki’, szykanuje wolnościowców, śmielej zaczęli się wypowiadać w Internecie, na wiecach i w swoich środowiskach.
„Kiedy obywatele obawiają się swojego rządu, jest to tyrania. Gdy to rząd obawia się obywateli, mamy do czynienia z wolnością”. (Thomas Jefferson).
Wspomnę piękny filmik „Dare change” –
Niektórzy sceptycy powoływali żart Marka Twaina
„Gdyby wybory mogły coś zmienić, to by były zakazane”.
Jednak na szczęście stało się inaczej (mam nadzieję że PKW niczego nie wykręci, a rządzący – póki są u władzy – nie spowodują jakiegoś przewrotu).
Prawdę powiedziawszy – nie widzę kandydata, który spełniałby moje oczekiwania ani współgrał z poglądami…
Bo, jak mawia Marcin Daniec „każden cosik za uszami ma„, ale ilość szkód jakie PBK ma w rejestrze (zaniedbania, złe ustawy, popieranie złej polityki i P-olski O-lewaczy, ‚obciachy’, kręcenie, podejrzane powiązania itp.) stanowi taki ładunek, że zagłosuję na A. Dudę – z nadzieją na zaczątek zmian, które potem pociągnie też oddolny ruch społeczny, w którym rolę odegra P. Kukiz ze swoim stronnictwem, społeczności przeciwne obecnym układom i wszyscy którzy mają DOŚĆ.
Arogancka postawa B. Komorowskiego nie podobała mi się od dawna. Oprócz podejrzanych powiązań, kluczenie, koniunkturalna zmiana poglądów w trakcie kampanii wyborczej.
Hasła wyborcze Komorowskiego zmieniały się także. Najpierw było o bezpieczeństwie, ale może ktoś przypomniał sztabowi powiedzenie Benjamina Franklina, że:
„Ten kto przedkłada bezpieczeństwo nad wolność, nie zasługuje ani na bezpieczeństwo, ani na wolność„.
Zatem skończyło się na haśle „Prezydent naszej wolności”.
Długo by mówić o tej wolności. Straciliśmy przecież suwerenność gospodarczą, za sprawą Unii także w dużej mierze (i ponad potrzeby) polityczną, a o ‘wolności Polaków’ świadczy zniewolenie przez banki (lichwiarskie kredyty na długie lata) oraz galopujące zadłużenie państwa.
Od samej polityki bliższe są mi sprawy ekonomii.
Zdrowo myślącego człowieka zdumiewa głupi, prymitywny fiskalizm uprawiany przez rząd.
Najniższy próg zwolnienia podatkowego i wysokie koszty pracy przez podatki to jeden z powodów ucieczki Polaków zarówno w szarą strefę jak i za granicę.
Obie te patologie ‚wspiera’ koszmarne prawodawstwo oraz biurokracja, kładące kłody pod nogi przedsiębiorcom.
Podobnie podwyższanie podatków ponad poziom optymalny, powyżej którego efekt jest odwrotny do zamierzonego (krzywa Lafera).
Dużo ponad stan optymalny, co dodatkowo prowokuje przedsiębiorców do nieposzanowania pracowników i łamania prawa.
Do tego wyprzedaż lub niszczenie tego, co mogłoby być dźwignią do wyjścia z impasu, tj. własnych bogactw i przemysłu.
Coraz większe zadłużenie, które jest nie tylko finansową pętlą na szyi, ale także narzędziem zniewolenia politycznego przez zagranicznych wierzycieli .
Jeśli rządzący tego nie wiedzą/nie widzą, to są za głupi by rządzić. A jeśli wiedzą i do tego dopuszczają, to świadomie działają na szkodę Polski. Jak to nazwać? (wstaw własne epitety…)
Lekcja ekonomii:
Szczególnie moją uwagę zwróciła ‚opłacalność’ eksploatacji złóż łupkowych (w 2/3 audycji), nonsens mierzenia wzrostu przez PKB, ryzyko bazowania na kredytach w obecnej sytuacji, szaleństwo zadłużenia, … sprawy o których przeważa ‚wołanie na puszczy’ (nieskromnie – także moje).
To tylko próbka tego, o czym się nie mówi lub czego duża część społeczeństwa nie rozumie:
Nie tylko niegospodarność ale i szczyt głupoty – gdy inni się z tego wycofują, nasi ślepi przewodnicy brną w kolejne absurdy. Gdyby tylko chociaż trochę tych środków poszło na geotermię…
Idą wakacje. W mediach sprawy polityki trochę przycichną. Ale – jak sądzę – oba obozy będą walczyły nadal o stawkę wyborów parlamentarnych, i to ostro.
Bądźmy więc czujni.