BBB czyli Brigitte Bardot – Bardzo…

Często powodem błądzenia jest przewaga uczuć nad rozsądkiem.
Ale czy to zawsze jest złe?
Stefan Garczyński


… polubiłem za to, czym mnie zaskoczyła.

W danym przypadku cytat z Garczyńskiego pokazuje nawet, że emocja podkreśliła racje a nie błądzenie i nadała wypowiedzi aktorki siły oddziaływania.

Świat ‘schodzi na psy’. Akurat to polskie powiedzenie nie jest trafione i nie podobałoby się BB, bo ludzie bywają często dużo gorsi w swych zachowaniach niż zwierzęta. Od dawna i coraz bardziej. Wielokrotnie tutaj i gdzie indziej podawałem przykłady, odnoszące się głównie do naszej polskiej rzeczywistości. Ale to zjawisko niemal globalne.

Oto książka Brigitte Bardot „Krzyk w ciszy” z 2003 r (wyd. Assimil Polska), którą napisała w swej nadmorskiej rezydencji La Madrague, jedynie w otoczeniu zwierząt, pragnąc wyrazić aktualny stan swojej duszy, bunt przeciw zagrożeniom świata i stracone złudzenia.

Chyba dobrze, że przeczytałem ją dopiero teraz i teraz komentuję, bo w 2003 r. może bym jej nie dowierzał, może pomyślałbym że to jakaś wybiórcza nadwrażliwość aktorki…
Ale przez te lata sam się wiele nauczyłem.
A krzyk zwierząt – jeden z głównych wątków książki – jest stale aktualny i coraz bardziej przerażający w dobie postępującej, niehumanitarnej mechanizacji naszego świata i gonienia za zyskiem.

U nas Bardotka z okresu pofilmowego znana jest głównie z zaangażowania w obronie zwierząt. Ale to bardzo zawężony obraz. W tej książce Brigitte Bardot szeroko i wielotematycznie piętnuje społeczeństwo, jego tchórzostwo oraz nikczemność, obojętność wobec bezprawia, upadek tradycji i wartości dawnej Francji. Ostro, ‘z jajami’, wyraża bunt przeciwko ograniczaniu wolności, uważa, że wolność dzisiaj została zamknięta w klatce, niczym wolność zwierząt, których obronie poświęca z pasją cały swój czas. Aktorka, wolna i pogodna, z nostalgią wspomina czasy, kiedy zdecydowała, że oprócz odniesionego sukcesu, zaangażuje się również w trudną i samotną walkę o ochronę zwierząt. Krzyk w ciszy – jak ‘wołanie na pustyni’  – jest niezwykłym orędziem zdrowego rozsądku o wolność wypowiedzi i konieczność powrotu podstawowych wartości człowieka: zaufania, nadziei, współczucia, szacunku, harmonii życia i miłości. (zacytowałem częściowo z notki wydawcy, z którą się zgadzam).

W tej bezkompromisowej książce jest więcej w mądrości niż w wielu uczonych artykułach. Pomijam pewną egzaltację zarówno kobiecą, uczuciową w stosunku do zwierząt, jak i wegetariańską, ale sedno mówi samo za siebie.
Dotknę tylko paru wątków.
Obecnie coraz bardziej nabrzmiewa problem islamizacji Europy i napływu imigrantów.
Bardot już kilkanaście lat temu celnie wskazywała zagrożenia. Zanim my przystąpiliśmy do UE, obnażała (nie po raz pierwszy) fatalne skutki brukselskiej politycznej poprawności i tamtejszego biurokratycznego dyktatu. Ten coraz bardziej drobiazgowy, totalitarny dyktat  który ‘przedstawia sobą obraz nienawiści, który zwalczają wytrwale, tej nietolerancji, którą piętnują’.
A Francja stała się zakładnikiem ślepego (i niekorygowanego do wymogów czasu) swego trwania przy hasłach egalitaryzmu i braterstwa. Teraz zbiera owoce zbytniego liberalizmu. Było by dobrze gdybyśmy umieli wyciągnąć z tego wnioski – póki jeszcze czas.

Przy okazji widzimy jak nie tylko u nas klasa polityczna w swej większości jest wykwitem selekcji negatywnej, oportunizmu i degrengolady zasad. Ach, ta ukochana przez Bardot i przeze mnie w czasach młodości Francja…

Jest i bliski mi wątek ‘służby zdrowia’ oraz medycyny. Jak wysiłek idzie w gwizdek a nie na rzecz realnych potrzeb, jak z pogardą traktuje się ludzi starych i biednych, a bogatych drenuje. O tym jak – mimo wzniosłych haseł –  programy socjalne obróciły się w swoje przeciwieństwo.

Nie wchodzę w szczegóły – to pokrywa się często z tym, co przedstawiam na http://www.LepszeZdrowie.info .  (Tyle, że oni przerabiali to już wiele lat temu, a ja zacząłem sprawy nagłaśniać dopiero 2 2007 r.)

Bardzo przemawia do mnie rozdział 21. o kulturze.

Zanim o nim, wspomnę któryś z moich wpisów (na efemerycznym  Facebooku?), o tym jak czasem odwiedzam Muzeum Sztuki Współczesnej w Warszawie i zawsze wychodzę mocno zdegustowany. Płacić bilet za takie zniesmaczenie? Odtąd korzystam z darmowych czwartkowych wstępów. Podobnie do Zachęty, która też coraz mniej … zachęca.

Jakieś obsceniczne instalacje, trywialność, wulgarność, bazgroły, bylejakość rzemieślnicza, nieudolność, epatowanie brzydotą, sadzenie się na oryginalność która nie służy żadnemu uczuciu oprócz żachnięcia się lub obojętności…
Z mniej kontrowersyjnych, ale równie bezsensownych działań, ostatnio wspominałem o owej kilkunastometrowej bezładnej pryzmie ziemi rzuconej na jeden z trawników przy ścianie Pałacu Ujazdowskiego (obecnie porośniętej miejscami już chwastami) z dumną mosiężną tabliczką tytułującą to wielkie dzieło artystyczne. Żartowałem, że szkoda, że sam nie wpadłem na ten pomysł, gdybym chciał się uwiecznić w annałach kultury jako artysta. Jakże łatwo.
Trzeba było, co prawda, pracy koparek, paru ciężarówek, paliwa i smrodu, nadzoru i biurokracji – za to wszystko łożymy pośrednio do budżetu kultury – by powstało to dzieło, które leży tam od miesięcy i nie wiadomo kiedy zostanie wywiezione (znów za nasze pieniądze).

Bardot rozprawia się z wieloma takimi patologiami, zwłaszcza w bliskiej sobie domenie sztuki wizualnej, z tymi wszystkimi idiotele…
Karmią nas przemocą, pornografią, szmirą i reklamą piorącą mózgi. Nie będę powtarzał mocnych słów autorki. Tak jak i ją, boli mnie że w imię ‘nowoczesności’ promuje się szkodników uchwalających zwykłą brzydotę, różnych beznadziejnych konformistów, a usuwa się w cień i krytykuje artystów, którzy w swe dzieła wkładają serce, pracę, często iskrę boskiego geniuszu.

Jest i wiele innych tematów wołających o nasze otrzeźwienie lub refleksję (polityka, sprawiedliwość, obyczaje, mody, rynek, duchowość, …) –  pozostawiam je potencjalnemu czytelnikowi książki.

Czy musimy się na tym wszystkim wzorować – małpując bezkrytycznie Zachód?

Ten głos Bardotki nie jest odosobniony, współgra z tymi, z którymi mieliśmy do czynienia we wspomnianych przez nią pracach jak Zabójczy postęp Eugena Drewermanna, Zachować nadzieję Konrada Lorenza, Czas, wielki rzeźbiarz  Marguueritte Yourcenar, i późniejszych.

I jakbym czytał Waldemara Łysiaka – podobne obrzydzenie do tak pojmowanej sztuki, poprawności politycznej prowadzącej do zidiocenia i absurdów, niesuwerennej polityki podporządkowanej mondialistom i mafiosom rządzących światem.

Dziękuję Brigitte za tę książkę. Jak piszesz na końcu:

„Wszystko co dajesz, należy do ciebie na zawsze
Wszystko, co zostawiasz sobie, jest na zawsze stracone”

(autor nieznany, może ostatnie zdanie przesadzone, ale tu pasuje).

Wierzę, że jest jakaś granica, jakieś dno, od którego się odbijemy.

Może nie musimy chwytać się brzytwy?

fragment ilustracji z kwejk.pl

(nie musimy, ale tutaj pojedziemy trochę po ostrzu)

Ograniczona mapa, to ograniczona podróż.

Gdy przyglądamy się obecnej kondycji świata, zwłaszcza pod kątem polityki, widzimy jak XXI wiek wcale nie objawia się jako czas spokoju, oczekiwanej „świetlanej przyszłości” i postępu w sprawach społecznych.

Przeciwnie: wojny, konflikty etniczne, terroryzm, fanatyzm religijny, wzrost okrucieństwa, handel ludźmi, korupcja, niestabilność finansowa i gospodarcza, inwigilacja, opresyjność i cynizm rządów, ucisk, coraz większe rozwarstwienie majątkowe, większa ilość chorób, w tym nowe, dawniej nie znane, kryzys ekologiczny, skażanie środowiska, sukcesywny zanik kultury wyższej, nieformalna cenzura, itd. Jednym słowem dramatyczny regres.
W wielu środowiskach dojrzewa bunt, powstają koalicje ‚oburzonych’, protestujących pod hasłami ‚dość’, ‘dosyć’,  ‚stop’, zawiązują się na świecie różne partie i ruchy oporu pod sztandarem koniecznych zmian.

Jednak pewne sprawy zabrnęły tak daleko, że nie widać wyjścia z impasu.

Wg znanego powiedzenia: szaleństwem jest robić wciąż coś tak samo i spodziewać się innego wyniku.

Stąd coraz więcej głosów, że konieczny jest krok ‚out of the box’, wyjście na wyższy poziom by uzyskać nową perspektywę, która pozwoli dostrzec właściwe rozwiązanie. Można to nazwać zmianą paradygmatu. W szczególności może nawet – jak mówi Richard Bartelett – wyjść poza „rzeczywistość (społecznie) uzgodnioną”.
Jesteśmy bardzo uwarunkowani naszymi nawykami i poglądami, które nas tak ograniczają, że nie widzimy tego, że rzeczywistość jest dużo bardziej bogata w możliwości niż nam się wydaje. Fantastyczne wyniki Barteletta i jego uczniów w zakresie leczenia oraz zmian osobistych są tego przykładem i dowodem.

Ogólnie biorąc są takie projekty, wcale nie takie nowe i odosobnione, jak np. dostrzeżenie że dopiero poziom duchowy daje nam taką otwierającą perspektywę. I nie chodzi o religie, które w większości nie tylko zawiodły ale wciąż są zarzewiem konfliktów. Ale to już tak burzy nasze przyzwyczajenia, a nawet kulturę, że w masie wolimy tkwić w niewoli niż coś zmienić.

No i są możne siły, które to status quo chciałyby utrzymać jak najdłużej.

Trudno ocenić na jakim etapie jest ludzkość. Jedni mówią że na progu przebudzenia i transformacji, drudzy że do tego nam jeszcze daleko lub w ogóle nie akceptują takiej ideologii.

Niewątpliwie świadomość wielu zjawisk, o których władze wolą nie informować społeczeństw, rośnie, zwłaszcza za sprawą Internetu i obecnych środków komunikacji.

Ale i te środki są skupione w określonych rękach.

Niektórzy mówią, że ‚masa krytyczna’ została osiągnięta i fali odnowy nie da się już powstrzymać. Liczą na efekt łańcuchowy lub nawet „efekt setnej małpy” (poszukaj co to znaczy…).

Przejdźmy telegraficznie do paru przykładów.

Jak długo można rolować zadłużenie USA czy innych krajów? Osiągnęło ono poziom ‚matematycznie niespłacalny’. Gospodarka oparta na systemie  i pieniądzu odsetkowym, czyli fikcyjnym pieniądzu który można dodrukowywać dowolnie, nie ma materialnych podstaw. Akcje już nie wyrażają wartości przedsiębiorstw, ale służą spekulacji. Możliwy jest gigantyczny kolaps tak ustawionego świata finansów.

W ogóle pieniądz stał się bogiem, demoralizuje w szerokim sensie wiele dziedzin życia.

Koncerny farmaceutyczne od wielu dziesięcioleci zdominowały medycynę, to one subsydiują naukę, szkolenie medyków, z których czynią głównie sprzedawców leków, korumpują lekarzy i placówki zdrowia, robią wielki biznes na produkcji (a ostatnio monopolizacji) leków, które bardziej szkodzą niż leczą. Króluje ukryte hasło: permanentnie leczyć, ale nie wyleczyć, bo wtedy klient jest stracony. W tym kontekście zwalcza się proste a skuteczne i tanie metody medycyny ludowej oraz odkrycia naturoterapii.

‚Big oil’ i przemysł chemiczny narzuciły światu swój dyktat w zakresie zastosowania szkodliwych dla zdrowia i środowiska substancji, blokują wynalazki w zakresie nowej energetyki, są inspiratorami wojen z podtekstem surowcowym.

Trudno ogarnąć ilość marnotrawstwa, nieszczęść i po prostu cierpień wynikające z tych negatywnych postaw i polityki wrogiej ludziom.

Nasuwa się pokusa jakiejś globalnej rewolucji, która zmyłaby tę ‚stajnię Augiasza’.

Ale taka nadzieja jest raczej płonna, a ponadto gwałtowna rewolucja nie rozwiązałaby sprawy – w myśl powiedzenia, że przemoc rodzi przemoc. Nie chodzi przecież o jeszcze większą eskalację przemocy, której i tak mamy w bród.

Przeciwnym działaniem byłoby pogodzenie się, jakiś pozytywny konsensus z przebaczeniem win.

Jako dygresję, ale a propos zacytuję obszerny fragment mego artykułu z 2007 r. pt. „Lepsze jest lepsze od dobrego”, jaki umieściłem wtedy w serwisie L-earn.net (obecnie w przebudowie, zatem tego artykułu teraz tam nie znajdziesz).

„…W tym sensie możemy zrobić pożyteczny krok dalej.

Przebija się coraz bardziej pogląd, że jedynym lekarstwem na szereg obecnych politycznych impasów (np. konflikt izraelsko-palestyński), patologie społeczne i konflikty międzyludzkie jest wzajemne wybaczanie. Nie jest to nowość, bo już Nowy Testament mówi o wybaczaniu 777 razy, ale jakże ciężko się to przykazanie ugruntowuje…

Sam miałem pod tym względem sporo rozterek, które znalazły wyraz w konsultacji jaką przeprowadziłem kiedyś z Anią Wilczyńską.

Obecnie znaczącym impulsem stały się przykłady wpływu wybaczania na uzdrowienia fizyczne. To też nie jest nowość, bo zarówno Luisa Hay (patrz np. nasza recenzja jednej z jej książek na http://www.LepszeZdrowie.info), jak i szereg nauczycieli Nowej Ery podnosili zbawienny wpływ wybaczania na nasze zdrowie i samopoczucie.

Przebojem stało się pojęcie i praktyka radykalnego przebaczania, którego liderem jest Collin Tipping, autor bestsellera „Radykalne wybaczanie„, nauczyciel prowadzący swe seminaria w licznych krajach.

Za przyczyną jego teorii i dla jej realizacji praktycznej powstało szereg instytucji (w Polsce np. Instytut Radykalnego Wybaczania – http://www.radykalnewybaczanie.pl ) prowadzony przez Ireneusza Rudnickiego), serwisów internetowych i praktyk terapeutycznych (np. Ireny Polkowskiej-Rutenberg – http://www.irenapolkowska-rutenberg.pl  , która „przywiozła” metodę do Polski). [to są linki z tamtego czasu, doszły nowe, niektóre się pozmieniały…]

Nie będę wchodził w głąb tej teorii, jest opisana w książce, potem w wielu artykułach (patrz np. cała seria w nr 12/2004 miesięcznika Zwierciadło). Chodzi o wybaczanie nie tylko innym, ale zwłaszcza sobie i dla siebie.
Należy mieć jednak stale w polu uwagi by nie popaść w relatywizm etyczny. Patrz monografia Davida Augsburgera „Sztuka wybaczania” – dość wnikliwa analiza z pozycji chrześcijańskich i psychologicznych).

Choć tezy radykalnego wybaczania są rzeczywiście radykalne, to możliwy jest krok dalej.

Mówi o tym Bert Hellinger, inny prominentny terapeuta i nauczyciel.

Proponuje on zamiast wypowiedzenia słowa „wybaczam” powiedzieć „dziękuję”.

„Wybaczam” podkreśla czyjąś winę. Choć może to zdziwić, to wychodzi on z założenia (przewijającego się przecież dość powszechnie w nauce o duchowości), że wszystko, co się nam przydarza, spełnia dla nas jakąś rolę, ma głębszy sens i nie dzieje się przypadkowo.

Wspomnieliśmy o starych, bo pochodzących ze Nowego Testamentu, wielkich przykazaniach. Wśród nich znajduje się złota reguła „Czyń drugiemu tak, jakbyś chciał, aby czynili tobie”. Zasada ta rozważana jest na przestrzeni wieków i ubierana w różne sformułowania, jak np. .”Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe” lub imperatyw kategoryczny Kanta: „Postępuj zawsze tak, jakbyś chciał, by postępowano w stosunku do ciebie”. Ta zasada uważana była za doskonałą, ale i tu możliwy jest krok dalej – ku nowej zasadzie.

Jej twórca (a przynajmniej za takiego się podaje) – dr Tony Alessandra nazwał taką udoskonaloną zasadę „platynową regułą” i sformułował ją tak:

Czyń innym tak, jak oni chcą abyś im czynił. 

(Do unto others as they would have you do unto them).

Wg autora i recenzentów jest ona wielokrotnie silniejsza i wartościowsza niż „złota reguła”. A przy okazji praktyczniejsza – nazywają ją kluczem do osiągnięcia tego, co się chce.

Argumentacja Alessandry jest obszerna i stanowi tworzywo jego książki „The Platinum Rule” oraz serwisu internetowego http://www.platinumrule.com .

Pokrótce: Nie traktuj innych, tak jak ty chciałbyś być traktowany. Traktuj ich tak, jak ONI chcą być traktowani. Dostrzegasz różnicę? Nowa reguła szanuje uczucia innych. Zamiast skupienia się na tym, czego ja chcę i „uszczęśliwiania” innych tym samym, powoduje, że próbuję zrozumieć ich potrzeby i uczucia i staram się im TO dostarczyć.

To głębsze zrozumienie i budowanie poprawnych relacji z ludźmi, lepsza z nimi komunikacja. Pozwoli ci być lepszym rodzicem, biznesmenem, managerem, przyjacielem.”

Tak sądziłem przez lata – że przebaczenie jest tym poszukiwanym remedium. To ważny temat (i obszerny – napiszę kiedyś więcej), także w odniesieniu do samego siebie – by się rozwijać, uwolnić od wielu traum, potrzebujemy  i sobie wybaczyć…

Rozważaliśmy to wielokrotnie z Anią Wilczyńską (Sasanka) na L-earn.net, Ania pisała na ten temat książki i artykuły.

Teraz myślę, że to cenne ale niewystarczające a na dziś jeszcze mało realne w wymiarze  politycznym.

Weźmy np. wspomniany konflikt palestyńsko-izraelski. Tam suma wzajemnych animozji i krzywd jest taka, że pojednanie przez wybaczenie jest poza moją (nie tylko) wyobraźnią.

Powyższe refleksje mogą ci się przydać i możesz na tym poprzestać , ale teraz zrobię krok dalej lub w bok – na krawędź tego, co dominuje w powszechnej narracji.

Widzę na horyzoncie inny czynnik, ale zanim do niego przejdę, wspomnę swój stary artykulik (wpis na tym blogu), który naprowadza na nieco ezoteryczną ścieżkę. Zacytuję:

„Często dopada mnie zaduma na temat „dlaczego jest tyle zła na świecie?”

Jest wiele ‚teorii’ i poglądów…

Dziś mam taką refleksję – przez Kłamstwo… Kłamstwo?

Bo jest wszechobecne.

Może – tak jak w chrześcijaństwie (i nie tylko), gdzie szatan to ‚ojciec kłamstwa’ – odejście od prawdy leży u podstaw całego nieszczęścia.

Ale – abstrahując od religii – dlaczego tak się stało?

Tropiąc ciąg przyczynowo-skutkowy znów znajdujemy parę poglądów.

Przyjmuję dziś, że dość oczywistą wcześniejszą przyczyną może być brak … miłości do innych ludzi (i prawdziwie do siebie), nawet zwykłego szacunku. Ten brak pozwala na wszelkie niegodziwości.

Ale skąd brak miłości? Bo … nie wiemy Kim Jesteśmy.

Że stanowimy Jedno. Że wszystko jest powiązane. Że szkodząc komuś w ostatecznym rozrachunku a nawet od razu – szkodzimy sobie.

A skąd brak tej wiedzy o Jedności?

Bo nam ją zabrano, ukryto przed nami – przez lata, wieki … kłamstwa jakim się nas karmi.

Ukrywającego zasadniczą prawdę: że wszyscy na równi jesteśmy emanacją jednego Źródła. By nas podzielić i zniewolić, zastraszyć i wykorzystywać.

I tak – wracam do kłamstwa jako przyczyny zła. Chociaż całościowa sieć jaka nas oplata jest zapewne bardziej skomplikowana…”

Dochodzę do tezy, która w pewnych środowiskach jest już całkiem ‚oswojona’.

Przeciwieństwem miłości jest strach. To on rodzi zło.

Wszystkie konflikty, wojny, intrygi, przemoc – wszystko co rodzi złe emocje i strach, to w dużej mierze (bezpośrednio lub pośrednio – przez zaszczepienie pewnych postaw) … działanie sterowane.

Mamy nader liczne historyczne i obecne dowody zasady ‚dziel i rządź’, napuszczania jednych na drugich, prowokowania konfliktów, sztucznego tworzenia i  ‚hodowania’ przeciwników, uzbrajanie obydwu stron wojen naraz, ‚wychowywania’ społeczeństw na filmach i literaturze pełnych przemocy, pokazywania tego co negatywne, popierania bezprawia itd.

Czyja to sprawka? Ręka jest ludzka (chociaż nie zawsze…), ale czyja głowa?

Jedno z dość dobrze opisanych w literaturze wyjaśnień (współcześnie począwszy zwłaszcza od „Bogowie Edenu” Williama Bramleya) wskazuje na kosmiczną rasę gadów (reptylian, a także inne odłamy tej i innych ras kosmicznych), którzy od eonów lat kolonizują planety i wszędzie zaprowadzają swe ukryte rządy, często i terror.

W Biblii i innych pismach religijnych utożsamiani są z demonami, dysponują podobnymi mocami, ale dziś możemy opisać ich dużo dokładniej. Istnieje spora literatura (w tym ufologiczna), która podaje wiele szczegółów, z podsumowań w języku polskim patrz pewne wątki w: „Galaktyczna rodzina” i w innych książkach Wojmusa, „Cywilizacje kosmiczne na Ziemi” – Janusz Bieszk, oraz w tysiącach mniej lub bardziej wnikliwych artykułach i filmach).

Obecnie jako rasa na wysokim poziomie rozwoju technologicznego i istniejąca w wymiarze dla nas niepostrzegalnym, reptylianie mogą swobodnie nami manipulować – głównie poprzez wpływanie na podporządkowane, psychopatyczne ‚ukryte rządy’ ziemskie. Nie  jest tajemnicą, że rządy i prezydenci, jakich znamy, to marionetki ‚gabinetów cieni’, silnych i bezwzględnych grup wpływu. Utożsamia się je z agendą NWO i działaniem tzw. Iluminatów – ale to zapewne uproszczenie.

Natura reptylian jest taka, że żywią się energią, ale specyficzną – tą która jest generowana przez negatywne emocje i strach. Posiadają odpowiednie możliwości transmitowania tej energii w swoim kierunku.

Ludzkość jest dla nich wielkim rezerwuarem takiej energii, swoistym żywicielem – pod warunkiem że ta energia jest stale generowana – właśnie przez wspomniane sposoby.

Jesteśmy wykorzystywani i deprawowani od bardzo dawna, zatraciliśmy przez to swą tożsamość a te wszystkie wypaczenia nakładają się z czasem na siebie, generują dalsze i stąd nasza dzisiejsza żałosna kondycja.

Wiedza o tym może nas wyzwolić pod wieloma względami.

Po pierwsze ZROZUMIENIE tego faktu, zwłaszcza że wszystkie strony bodajże wszelkich konfliktów są sztucznie manipulowane, jest tym kluczem wyjścia z impasu, który nawet może zastąpić przebaczenie: WSZYSCY byliśmy na równi oszukani.

Mamy wszyscy jednego przeciwnika, gdy on zniknie lub nie będzie miał owej energii, to i nasze konflikty nie będą już miały swej siły napędowej. Wzajemne wybaczenie jest łatwe, gdy zrozumiemy dlaczego byliśmy tacy a nie inni. Ale… skoro – jak wspomniałem –  wszyscy w istocie jesteśmy równi i stanowimy emanacją jednego duchowego Źródła – to w zasadzie nie ma komu wybaczać…

Po drugie reptylianie mogą wtedy rzeczywiście zniknąć z naszej sfery – jeśli ona przestanie ich karmić.

Po trzecie – wszystkie nasze relacje – bez źródła stymulowanej nienawiści, gniewu i strachu, zaczną naturalnie się poprawiać.
Należy poczynić uwagę, że idea zrozumienia dla wybaczenia jest stara i zawiera się w znanym przysłowiu „Zrozumieć to wybaczyć” i jemu podobnych.
Jednak w danym przypadku nie o to chodzi byśmy rozumieli czyjąś winę i wspaniałomyślnie lub uważając się za znawców „psychologii i natury ludzkiej” wybaczyli drugiemu. To nie wnosi tego nowego elementu  – jakim jest zrozumienie, że WSZYSCY jesteśmy zmanipulowani od zewnątrz.

Podsumowując: to zrozumienie, ta wiedza może nas wyzwolić. Co do wiedzy – to przecież bardzo stare hasło, podobnie jak „Prawda was wyzwoli”.

Bo, wreszcie, prawda, nawet bolesna, jest lepsza od życia w ułudzie, która pozwala nami manipulować i ogłupiać.

To są dywagacje, ale czy nie znajdujesz w tym ziarna szansy?

Konstruktywny program odrodzenia ludzkości zawsze będzie trącił jakąś ideologią. Ale jak powiedział Ludwig Eduard Boltzmann:  „nie ma nic bardziej praktycznego niż dobra teoria” (idea).

Zwłaszcza, jeśli nie będzie widać innego wyboru.

Jest bardzo wiele do naprawienia i nie należy się łudzić że będzie to  łatwe i szybkie. Ale takie obywatelskie programy już powstają.

Tak czy inaczej – los ludzkości bardziej jest w rękach świadomych i działających obywateli niż polityków – wygodnych i patrzących tylko w horyzoncie wyborów i służących interesom swych partii, w rzeczywistości też manipulatorów i ludzi o ograniczonej percepcji świata.

Mam nadzieję wkrótce przedstawić propozycje o jakich słyszałem …

Resume po roku

Nie myśl tyle o biznesie. Twoim głównym biznesem jest twoje życie.
Parafraza z Michaela Gerbera

Jak zapewne widać z mych wpisów, sporo czasu poświęcałem działalności w sieci, głównie w aspekcie e-biznesu.
To działka w której występuje spora zmienność, pewne projekty zyskują na wadze, inne słabną lub w ogóle wypadają.
By uprościć – posłużę się podsumowaniem sprzed roku, które umieściłem tutaj:
http://oromind.empowernetwork.com/blog/business-to-nie-tylko-biznes-o-moich-zajeciach

Empower Network jest przykładem programu w którym byłem dość krótko, ale parę wpisów jakie umieściłem na tamtejszym blogu zachowało się (może coś cię zainteresuje?).
Już nie polecam tego serwisu (ani nic z niego nie mam) – nie z powodu że jest zły, ale łapałem zbyt wiele srok za ogon, ponadto krajowe wsparcie tego projektu (z BIM Polska) praktycznie zanikło. Potraktowałem go głównie edukacyjnie.

Co do mego dawnego ‚flagowego’ projektu http://www.L-earn.net, to też został zawieszony w tym sensie, że nie ma już dostępu do artykułów, chociaż znalazłem pomysł na jego kontynuację w postaci bloga (adres ten sam), ale dopiero zacząłem przekładać i aktualizować treści. To potrwa … długo, bo nie mam innego sposobu jak ręczne operacje owego przenoszenia, ze żmudnym przepisywaniem słów kluczowych, tagów, opisów itp.

Podobnie zwolniłem z promocją 7MT (7-minutowy trening) – kontuzje spowodowały że nie mogę teraz ćwiczyć, a sam projekt czekał dość długo na odświeżenie i zaangażowanie promotora po odejściu jednego z założycieli. Przypatruję się co będzie dalej.

Bardziej poświęciłem się abonamentowej opiece medycznej (zobacz

http://SuperOpiekaMedyczna.i-dlaCiebie.pl/ ) oraz w Klubie Noricum (złoto). Kiedyś zacząłem ten temat także w serwisie tumblr – http://oromind.tumblr.com/, ale bardziej dla eksperymentu…

Z nowszych możliwości  promocyjnych (na razie testowanych) zapraszam na

Pinterest.
Są jeszcze programy zagraniczne (angielskojęzyczne), ale o tym nie mówię na tym polskim blogu.

A w ogóle … mam już wakacje i wszystko spowalniam 🙂

 

 

10 myśli wiosennych

Umieć żyć to: żyć lekko bez lekkomyślności;
być wesołym bez swawoli;
mieć odwagę bez brawury,
zaufanie i radosną rezygnację.
Theodor Fontane

wiosna

1. Cudowni ludzie. Nieszczęsny kto ich nie widzi. Oto sprzedawca mięsa. Fach – jak dla mnie – mało ciekawy. O on stale uśmiechnięty, życzliwy, doradza, wybiera klientom najlepsze kawałki. Bardzo sprawny – mimo że załatwia klientów migiem, każdemu powie miłe słowo. Brzydal, a ludzie go kochają…

Przypomniała mi się książka Lillian Glass „Wspaniali ludzie” (Rebis, 2004).

 2. „Przestań się bać a zacznij kochać i śmiać” – nie wiem czyje to, ale to znana konstatacja, że miłość i strach to przeciwne bieguny spektrum uczuć. Przypomina się JPII-go „Nie lękajcie się”.

A co do śmiechu, to taka ciekawostka:

Jedna minuta gniewu (złości, strachu lub innej negatywnej emocji) paraliżuje nasz system odpornościowy na około 6 godzin! Za to 1 minuta szczerego śmiechu WZMACNIA pracę układu odpornościowego na najbliższe 24 godziny. Super, prawda?

 

3. A propos zdrowia.

„Świadomość ludzi o istocie zdrowia, o alternatywnych terapiach, o kłamstwach i mitach medycyny lawinowo rośnie.

To, że publikuję [na ten temat] jakieś doniesienia jest skromnym przyczynkiem na tle zalewu informacji. Nie nadążam nawet z czytaniem ułamka tego, co dostaję w emailach lub widzę w różnych serwisach. Mógłbym równie dobrze zamilknąć, bo przecież nic by się z tego powodu nie stało, nie umniejszyło. Ale sumienie mówi mi że – na ile mogę – trzeba zabierać głos, bo każdy ma swój – choćby najmniejszy – krąg oddziaływania. A przy okazji i sam się uczę…”

Tak zaczynam kwietniowe wiadomości w serwisie LepszeZdrowie. Może zajrzysz?

http://lepszezdrowie.info/news4.15.htm 

Tym razem zwłaszcza: o szczepieniach, leczniczych konopiach, o tłuszczach, prawidłowym oddychaniu, elektrosmogu oraz wychodzeniu ze zdrowotnych opresji.

4. Prawo przyciągania (PP) mówi też o wizualizacji (co prawda technika ta ma i inne zastosowania i koneksje).

Spotkałem 2 szkoły wizualizacji: 1. – jak najprecyzyjniej (np. wg Joe Vitale), 2. ogólnie, bez szczegółów.

Uzasadnienie tej drugiej było takie: jeśli np. wymarzysz sobie dom ze wszystkimi szczegółami i zechcesz by się objawił w twoim życiu w określonym czasie, to nawet Wszechświat będzie miał kłopot aby te WSZYSTKIE szczegóły ‚dostarczyć’ na raz, łatwiej będzie gdy dam Mu więcej swobody.
Skłaniam się ku „2” – wbrew wielu nauczycielom.

Kolejne,  nowe spojrzenie na PP poznałem parę miesięcy temu za sprawą książeczki „Zaginiony Sekret Prawa Przyciągania” (www.bit.ly/ZaginionyS ). Ciekawe.

5. Nadchodzą wybory prezydenckie 2015.

Podoba mi się awans P. Kukiza, który bezpardonowo mówi o politykach i sitwach. Jest emisariuszem środowisk niezależnych, pozapartyjnych.

Dobrze się stanie, gdy uszczknie elektoratu Komorowskiemu.

Nie chcę tu wywlekać setek zarzutów wobec obecnego p. Rezydenta – znajdziesz dziesiątki grup i stron, chociażby na Facebooku, gdzie są one pokazane. Wojciech Sumliński wydał o tym kolejną książkę, a tymczasem zobacz sobie np. to

https://www.youtube.com/watch?v=xbuiF6abVQI 

Refleksja nieco ezoteryczna: klasa polityczna dzieli się na 2 grupy:

a. ‚szatańscy’ wtajemniczeni sprawcy

b. Wykonawcy – ignoranci

Ale ci pierwsi też są ignorantami w tym, że nie wiedzą że ich uczynki  w końcu i ich dosięgną.

6. Powyższe uwagi dotyczą także i głównie PO.

Obserwuję dużą pomysłowość w epitetach pod adresem tej partii. Przytoczę parę mniej dosadnych: POplecznicy mafiozów, POkręceni, POmyleni, Patologia Obywatelska, P-olski O-lewacze, …

Z rzeczowych argumentów mam (między innymi!) taki (niedawno podałem na FB):

Zdrowo myślącego człowieka zdumiewa głupi, prymitywny fiskalizm uprawiany przez rząd.

Najniższy próg zwolnienia podatkowego (bodajże na świecie) i wysokie koszty pracy przez podatki to jeden z powodów ucieczki Polaków zarówno w szarą strefę jak i za granicę.

Obie te patologie ‚wspiera’ koszmarne prawodawstwo oraz biurokracja, kładące kłody pod nogi przedsiębiorcom.

Podobnie podwyższanie podatków ponad poziom optymalny, powyżej którego efekt jest odwrotny do zamierzonego (krzywa Lafera).

Dużo ponad stan optymalny, co dodatkowo prowokuje przedsiębiorców do nieposzanowania pracowników i łamania prawa.

Do tego wyprzedaż lub niszczenie tego, co mogłoby być dźwignią do wyjścia z impasu, tj. własnych bogactw i przemysłu.

Coraz większe zadłużenie, które jest nie tylko finansową pętlą na szyi, ale także narzędziem zniewolenia politycznego przez zagranicznych wierzycieli .

Jeśli rządzący tego nie wiedzą/nie widzą, to są za głupi by rządzić. A jeśli wiedzą i do tego dopuszczają, to świadomie działają na szkodę Polski. Jak to nazwać? (wstaw własne epitety…)

 Zobacz ile płacisz podatków (niezależnie od akcyz, VAT w produktach itp) http://sprawdzpodatki.pl/

7.  Życie potrafi przynieść rozwiązania problemów z których – wydawało by się – nie ma wyjścia.

Zobacz to na przykładzie tej krótkiej historii „Niespodziewany obrót spraw”   http://lepszezdrowie.info/Niespodziewany%20obrot.htm 

8. Ostatnio rzadko bywam na tym blogu, podobnie na innych. Cóż – pochłaniały mnie choroby w  rodzinie, ważne lektury, spacery i wycieczki, które uważam za konieczne dla kondycji i które są przykładem myśli #2 – o korzystaniu z życia. Ponadto sporo czasu zajmują mi próby dorobienia do emerytury.

Co prawda – jak mówi ks.  Janusz Stanisław Pasierb: „Pieniądz jest dobry, ale w przemyśle, w portfelu, w banku, w handlu, w ruchu, nie w środku mózgu i serca”.

Ale ja  „Nie robię tego dla pieniędzy. Robię to dla radości. Ale … im więcej pieniędzy, tym więcej radości…  ”   🙂  (Zasłyszane).

A propos pieniędzy i serca – mam ciągle  przed oczyma pewnego cierpiącego z powodu chorób człowieka,  dodatkowo bez środków na leczenie i życie (dotyczy to i jego żony) – jeśli ktoś myśli o jakimś geście charytatywnym – proszę zajrzeć tutaj  https://www.facebook.com/pietiaaksa  Bardzo przydałby się im laptop na chodzie by mogli się lepiej komunikować ze światem niż przez stary telefon  oraz jakaś prosta praca z domu.

9. Jeszcze o podróżach – zobacz moją nowa stronkę  www.SuperVoyage.pl (kryją się tam wielorakie możliwości o jakich może w ogóle nie wiesz). [już projekt zaniechany].

Ja też niedługo znikam w wojażach i  bytnościach pozawarszawskich (jeśli kiedykolwiek byłeś na tym blogu, to wiesz o moich wpisach z serii „Z pamiętnika letnika”).

10. Tak czy inaczej życzę Ci wiosennego odrodzenia.  Każdy dzień jest nową szansą. Wciąż robi na mnie wrażenie ta stara już piosenka o której wspomniałem tutaj

https://www.facebook.com/notes/leszek-korolkiewicz/to-mo%C5%BCe-by%C4%87-pierwszy-dzie%C5%84-mego-%C5%BCycia/804507312920402

Na kłopoty … perspektywa

Kłopot z życiem polega na tym,
że nie ma okazji go przećwiczyć
i od razu robi się to na poważnie.
Terry Pratchett

pespektywa

Państwa i ich rządy borykają się wciąż z kolejnymi kryzysami i kłopotami.

Właściwie, jeśli uda im się coś zażegnać, to jest to działanie chwilowe, doraźne, często przysłowiowe łatanie dziury.
By wyjść z takich opresji potrzebne są działania z pozycji perspektywy: czasowej i … filozoficznej, a nie dla szybkiej koniunkturalnej korzyści.
Oczywiście pozycja widzenia zależy od pozycji siedzenia, ale to nie sprzyja obiektywizmowi i dobru ogólnemu.
Chociaż nie sympatyzuję z autorem (przynajmniej z niektórymi poglądami) oddam co sprawiedliwe Czesławowi Bieleckiemu, gdy w swej książce „Jest alternatywa” wskazuje takie rozumniejsze postawy (głównie polityczne, ale to polityka dziś rządzi większością spraw).
Ale mądrych ludzi nie brakuje, tyle że nie są dopuszczani do głosu.

By wiedzieć co robić trzeba mieć też perspektywę historyczną – znać źródła postaw, idei, religii, partii, trendów itp. Inaczej skazujemy się na bycie „dziećmi we mgle”.

Z bieżących napięć mieliśmy ostry konflikt związany ze służbą zdrowia, który też jest tylko chwilowo uśmierzony.
O możliwych rozwiązaniach z wyższego poziomu napisałem notatkę Bardziej chora niż pacjenci.

Teraz mamy konflikt związany z górnictwem i energetyką. Oczywiście jest problem ludzki, ale przede wszystkim nie bierze się pod uwagę i nie wyciąga wniosków z zaniedbań wielu dziesięcioleci w inwestycjach oraz w planowaniu kierunków rozwoju energetyki. Jak lepiej można by to rozegrać – może tak: Co z tą energetyką?

W sprawach technicznych ogólnie – bywa że działa się bez dostatecznej perspektywy (=wyobraźni) – np. czy budowanie tysięcy km drogich autostrad okaże się sensowne w obliczu pojazdów, które może za 15 lat będą unosiły się nad ziemią lub nawet latały? Czy dopuszczenie GMO nie zemści się katastrofą biologiczną w perspektywie lat, bo zbagatelizowaliśmy zasadę ostrożności?

Wzrasta światowe zagrożenie terrorystyczne – vide tragedie we Francji, ale i wcześniejsze. Nic nie mam do samego (nie spaczonego) Islamu, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, że większość konfliktów na świecie ma podłoże religijne (lub to podłoże jest cynicznie wykorzystywane przez manipulatorów globalnej władzy).
Od strony politycznej obecne dramaty mają przyczynę w zbyt bezkrytycznej ‚poprawności politycznej’ (Europa) i braku wyobraźni, że gdy owa poprawność idzie  w parze z zaniedbaniem wymogu asymilacji na równych prawach materialnych, to budzi się frustracja.
Przez lata wydawało mi się, że panaceum na to wszystko byłby ‚reset’ na bazie wzajemnego wybaczenia i rozpoczęcia wszystkiego od nowa (np. Izrael-Palestyna). Jednak słowo wybaczenie sugeruje winę drugiej strony i przez to zawiera zalążek kolejnej urazy. Dlatego myślę, że reset prędzej czy później musi nastąpić, ale raczej najpierw na bazie głębokiego ZROZUMIENIA, że wszyscy byli manipulowani przez religie, że nie mieli perspektywy w kwestii sztucznych podziałów. Tę myśl rozwijam w przypowiastce „Perspektywa„.

Teraz znów mamy kryzys finansów osobistych w związku ze skokiem wartości franka szwajcarskiego. Chociaż skutki mogą być złagodzone (uważam, że była to krótka operacja spekulacyjna ze strony banksterów światowych [ich inspiracji], ale cena znów się obniży), to winę ponosi cały ‚aparat’ finansowy, który wmawia rzeszom drobnych ciułaczy i inwestorów różne półprawdy. Jedną z nich jest ‚bezpieczeństwo’ banków i realna wartość różnych derywatów (produktów finansowych). Ludzie utracili perspektywę jak to wszystko działa. Cały światowy system finansowy – póki będzie oparty na papierowym pieniądzu bez pokrycia i na lichwiarskim odsetku – jest bardzo kruchy.  Prawdopodobnie niedaleko mu do oparcia się o ścianę absurdu i niewydolności.
Wtedy małe zachwianie może spowodować efekt domina. Tutaj, jako ciekawostkę wspomnę hipotezę  ‚efektu motyla’ .

Wreszcie – różne osobiste niepowodzenia wynikają z braku perspektywy – zarówno w odkryciu kim się jest (mam na myśli – jesteśmy bytem duchowym operującym w materialnym świecie doświadczeń) jak i z braku planowania – w perspektywie dłuższej niż życie z dnia na dzień.

To wszystko wydać się może komuś nieco zwariowane i nierealistyczne, ale – taka jest MOJA perspektywa z pozycji przeżytych lat.
Zapewne poszerzy się o nowe doświadczenia – i o to chodzi…

Co cię interesuje?

Ludzie z celami odnoszą sukcesy ponieważ wiedzą dokąd zmierzają…
To jest aż tak proste.
Earl Nightingale

Powyższe pytanie zawężam (?) tutaj do tego, co interesuje bodajże wszystkich: wolność z fundamentem w „wolności finansowej”.

Zanim przejdę dalej, warto poznać  pogląd na wolność finansową (czym jest), jaką prezentuje Sławek Muturi, np. tutaj:
http://fridomia.pl/o-ksiazce/spis-tresci/rozdzial-1/  (zobacz fragmenty rozdz. 1)

Osobiście nie mam już czasu (ze względu na wiek i możliwości) by pójść drogą długodystansowca wg Sławka (mieszkania na wynajem), zatem jakiś czas temu poszedłem ścieżką dużo mniej ambitną i dla mnie zarówno prostszą i wystarczajacą na ‚dorobienie’ – programy partnerskie.
Może i ty jesteś w takiej sytuacji, zatem  zobacz dla ew. inspiracji co aktualnie wybrałem: http://www.BeFirst.co  [z czasem ta strona została zlikwidowana]

Myślę, że  z niektórych tamtejszych ‚biznesów’ docelowo zrezygnuję (mimo, że są komplementarne) i zostanę przy jednym lub dwóch.
Aktualnie chcę się skupić na S7 – abonamentowa prywatna opieka medyczna.

Wymaga to ode mnie sporej aktywności, wybacz więc, że może zbyt często  widzisz ten temat w moich wpisach.
Niezależnie jednak od tego czym się zajmujesz w kwestii swej wolności finansowej, to zobaczenie tego http://www.bit.ly/marketerzy   http://bit.ly/TwojaOchrona da ci sporo wiedzy o projekcie a ta strona http://bit.ly/NP_S7 jak działać efektywnie jako partner  i jak do tego można zaprzęgnąć systemy niemal automatyczne….

Spełnieni

Nie żałuj, że nie spełniły się twoje marzenia;
pożałowania godnym jest tylko ten, kto nigdy nie marzył.
Marie von Ebner-Eschenbach

Lubię bywać na spotkaniach networkowych, zwłaszcza tych pod egidą Grzegorza Turniaka (szef  http://www.bnipolska.pl ), czy to na typowych meetingach BNI, śniadaniach biznesowych czy w ramach Akademii Rekomendacji.

Dlaczego? Oprócz kontaktów biznesowych, co jest hasłowym celem tych spotkań, jest to także miejsce gdzie poznaję ludzi … spełnionych. To budujące, wręcz magiczne doświadczenie.
Można wiele się nauczyć, cieszyć energią i charyzmą tych ludzi, wejść z nimi w kontakt osobisty. Czyli – jest to i życie towarzyskie. Ostatnio Grzegorz zacytował żarcik twórcy Kabaretu Dudek, Edwarda Dziewońskiego: „Jedyne życie jakie ma sens, to życie towarzyskie„.

Czym są rekomendacje? Czymś znacznie więcej niż wymianą wizytówek, czy ‚swatkowanie’ biznesów. To sztuka promowania i edyfikacji innych. To cała wiedza o relacjach, której uczą kursy BNI. To poznawanie siebie przez innych oraz przez oferowane testy osobowości. To, jak mawia Turniak – aktualizacja swojej mapy rzeczywistości.Poniedziałkowa (8.12.14)  X Akademia Rekomendacji miała hasło „Ekonomia Wdzięczności„.

Nie będę streszczał o co chodzi, pojęcie wzajemności w biznesie i nie tylko – mam nadzieję – jest intuicyjne i znane (książka o tym tytule autora: Gary Vaynerchuk).
Grzegorz zachęcał do wykorzystywania w większym stopniu mediów społecznościowych, ponieważ nie wszyscy ludzie biznesu to jeszcze doceniają, nie wszyscy zauważyli, że dziś sukces buduje się coraz bardziej na jakości relacji z klientem i mediami.

Niezależnie od tego przesłania – tak, jestem wdzięczny, że tam znów byłem.

Spotkałem też starych znajomych, poznałem nowych.

Wykład na ten temat wygłosił Grzegorz Turniak.

Jak zwykle uzyskaliśmy cenną wiedzę biznesową, było doborowe towarzystwo i wspaniała atmosfera.
Wykłady mieli dwaj goście:

* Marek Skała – właściciel firmy szkoleniowej MEGALIT – Instytut Szkoleń, dziennikarz, publicysta miesięcznika „Nasz Rynek Kapitałowy”, autor kilkuset tekstów z zakresu biznesu. Autor książki „Psychologii Zmiany” (ponad 25 000 sprzedanych egzemplarzy). Marek – jak dla mnie – to spektakularny przykład ciekawego, spełnionego życia, pełnego świetnych ludzi. Przykład jak rekomendacje ‚nakręcają’ same kolejne kontakty i bogactwo w różnym rozumieniu tego słowa.

* Sławek Muturi – inwestor w nieruchomości w wąskiej niszy kawalerek na wynajem. Rentier zwiedzający świat. Osiągnął wolność finansową w wieku bodajże 43 lat. Większość roku spędza w ciepłych krajach, odwiedził już wszystkie niepodległe państwa na kuli ziemskiej. Autor książek. (mam: Życie postkorporacyjne i Mieszkania na wynajem – moja droga do wolności finansowej).

Prezentację biznesową (zwyczaj spotkań) miał mój stary znajomy  – Tomek Wiśniewski – mówił o energetyce odnawialnej w kontekście projektów elektrowni wiatrowych.

Już cieszę się na następną Akademię Rekomendacji w styczniu, gdzie wystąpi między innymi Ewa Foley, (Inspiration Seminars International) – cudowna kobieta, którą podziwiam bodajże od dziesięcioleci.
Znane są fiszki motywacyjne Ewy – oto jedna z nich – bardzo a propos naszego spotkania:
Niektórzy ludzie zamiast mostów budują tamy i stają się samotni. Ty jesteś budowniczym mostów” .
Tymczasem wybieram się na coroczne otwarte spotkanie wigilijne u Ewy 13 grudnia 🙂

Od lewej: Tomek Wiśniewski, Sławek Muturi i Grzegorz Turniak
Grzegorz Turniak w czasie swego wystąpienia.

Trudno … nie reklamować

Zdrowie to nie wszystko,
ale bez zdrowia wszystko jest niczym.

… tego, co rozwiązuje problemy prawie wszystkich Polaków. Zdrowie i pieniądze.

Zacznijmy od zdrowia 

Co byś powiedział na stałe prywatne usługi medyczne szybko, tanio a nawet za darmo? Jest to  możliwe dzięki nowemu DUŻEMU przedsięwzięciu związanemu z branżą zdrowia.
Po zapisaniu się na dalsze informacje tutaj  http://i-dlaciebie.pl/2index

dowiesz się jak możesz zadbać o zdrowie swoje i swojej rodziny, jak nie być na łasce NFZ w kwestii skierowań do specjalistów, kolejek, ‚spychotechiki’ i taśmowego traktowania.

Aspekt finansowy

Możesz nawet mieć wcześniejszą emeryturę/rentierstwo – zarabiając na … lekarzach.
Nasza propozycja dotyczy: współpracy z S7 | Opieka Medyczna  [potem S7Health] – działającej w branży medycznej wartej 150 mld zł/rok (!):

– w zakresie dystrybucji abonamentowych pakietów (karnetów) medycznych  – samodzielnie lub z zespołem/siecią sprzedaży

– gdzie za każdego klienta opieki medycznej S7 wypłaca prowizje co miesiąc do końca trwania min. rocznej umowy

– aż do 55% + premie od 10 000 do 100 000 zl oraz + program samochodowy (samochody od MINI, przez BMW 3-5-7, po PORSCHE)

– z możliwością zastania udziałowcem/akcjonariuszem firmy

– w czym oczywiście Ci pomożemy.

Niezagospodarowany olbrzymi rynek klientów indywidualnych i małych firm.

Czyli także biznes… Ale jak go robić?

By mieć więcej czasu i pieniędzy  warto jest mieć/zbudować zespół ludzi, którzy będą wykonywać część pracy za ciebie. Jeśli zatrudnisz pracowników, wykonają za ciebie trochę pracy. Jeśli zatrudnisz najlepszych, będziesz ich tylko nadzorować – większość pracy wykonają oni.

A co powiesz na zatrudnienie całego zespołu najlepszych marketerów, którzy ZA DARMO będą pracować na Twój sukces i wykonają za Ciebie 90% pracy?

[Mam na myśli jedyny taki ZESPÓŁ. Pracują non stop.  Pozyskują dla ciebie klientów. Robią follow-up. Szkolą marketingowo. Zapraszają na spotkania na żywo (przyjadą do Twojego miasta) i do swoich grup wsparcia, poznasz fajnych ludzi. Dlaczego to robią i bezpłatnie? Nie ma w tym tajemnicy – tylko zechciej poznać bliżej to, co robimy
ta opcja – po rozrośnięciu się struktury została wyciszona i ograniczona do okresowych sympozjów].

Długo by wymieniać udogodnienia i korzyści z ‚produktu’ i samego biznesu.
Na początek zachęcam do sprawdzenia tutaj, a potem poprowadzę cię tą ścieżką możliwości…

 

Czego nie wiecie o alkoholu

Alkohol nie załatwia niczego, oprócz konsumenta.
Andrzej Urbańczyk

Może i wiecie, ale czas powiedzieć to mocniej.
To trucizna nie tylko biologicznie ale i społecznie – przyczyna dużo większej degradacji i szkód niż wszystkie inne używki. Ale legalna, a nawet promowana,  bo państwo zarabia na tym krocie … (akcyza, VAT, cena).
I steruje społeczeństwem, by było uległe i ogłupiałe.

Oryginalnie był tu szokujący film, ale został … zdjęty.
Dużo lżejszy:

Osobiście odradzam całkowicie. Temat powróci…
Zobacz jeszcze o popularnych napojach, które w połączeniu z alkoholem wcale nie są takie niewinne.

Piotr Radoń

Pro memoriam

Zdjęcie profilowe Piotr Radoń, Obraz może zawierać: 1 osoba

Minął miesiąc od momentu gdy nasz przyjaciel Piotr Radoń odszedł od nas.
Mimo wielkiego fizycznego upośledzenia (brak rąk i nóg) był pełnoprawnym, dzielnym i pełnym ambicji członkiem wielkiej społeczności internetowej.
Poznałem go na facebooku (>  https://www.facebook.com/piotr.radon.9  ), korespondowaliśmy, trochę mu pomagałem merytorycznie i finansowo. Był członkiem wielu grup i nawet gdy go już nie ma wśród nas, to jego twarz spotkacie na FB często. Oto jak sprawdza się teza o nowej formie nieśmiertelności.
Pozostanie w naszej pamięci jako przykład walki o swoje miejsce, o swoje marzenia.