Porzekadła, życie i zdrowie

„Przysłowia mądrością narodów” (?)

prawda czy fałsz?

Lubię  przysłowia, ale, hm, niestety nie wszystkie są mądre albo przydatne współcześnie. Podobnie jest z ideologiami i dogmatami.

Świat się zmienia, odkrywamy ukryte mechanizmy, próbujemy odkłamywać historię itp.

Nie będę się rozpisywał, bo to temat na długi esej a nawet książkę, a dziś pędzę.

Mam ulubione powiedzenie Edwarda de Bono, które brzmi mniej więcej tak:

Na pokładzie i w maszynowni statku wszystko w najlepszym porządku, tylko … statek płynie w niewłaściwym kierunku.

Czyli – urządzenia działają OK, załoga wykonuje swe obowiązki, pasażerowie zadowoleni, orkiestra przygrywa.
Od razu kojarzy się Titanic – zmierza na górę lodową.
Tak jest z wieloma sprawami w naszym życiu – albo obraliśmy zły cel życiowy, niezgodny z naszym powołaniem lub zapotrzebowaniem społecznym, albo postawiliśmy na złą partię lub zły biznes, daliśmy się uwieść jakiejś błędnej idei, która wyprowadzi nas na manowce, zbytnio komuś uwierzyliśmy, itp.

Niestety, jeśli chodzi np. o politykę, to bywa jeszcze gorzej – okręt nie tylko płynie w złym kierunku, ale i na pokładzie (ludzie) i w maszynowni (system) wcale nie jest dobrze.
Nie przypinam łatki nikomu, bo to się różnie rozkłada w różnych kwestiach. Chociaż… np. polityka UE i niektórych państw hołubiących poprawność polityczną dryfuje ku upadkowi Europy.
Zatem – nie sądzić po pozorach i doraźnych korzyściach i wygodach, ale widzieć przyczyny zjawisk oraz konsekwencje w dłuższym okresie. 
Nawiązuję do myślenia. Jest inne powiedzenie:

Głupich nie sieją, sami się rodzą.

I mamy kolejne porzekadło, które … jest głupie. Jeśli odrzucimy przypadki upośledzeń medycznych od urodzenia, to człowiek nie rodzi się głupi, ma w sobie duży potencjał, ale … jest tabula rasa  – można w nim pisać jak w księdze – na dobry i na zły los.

I tak się robi – indoktrynuje od małego – najpierw poglądy rodziców – nie zawsze korzystne dla rozwoju dziecka, bo sami nasiąkli uprzedzeniami lub ideologiami, dają zły przykład. Potem szkoła, uczelnie, media, tradycje, środowisko.
Myślisz, że nikt nie ma w tym interesu, jest idealny i spolegliwy?

Kiedyś dałem tu parę przykładów przeinaczeń we wpisie Nietrafione slogany, w ogóle na mym blogu sporo artykułów nawiązuje do fałszu. Dziesięć lat temu  poruszyłem podobny temat – warunkowania przez tradycje w artykule Tradycja – druga strona medalu (cenię tradycje, ale nie każda jest mądra).

Od dłuższego czasu zajmuje się głównie sprawami zdrowia. To dopiero jest kraina mitów i kłamstw!
Jak na tym wychodzimy – prawie każdy widzi. Ostatnio pisałem o pewnym wyodrębnionym zagadnieniu – szczepieniach w art. Masakra.
Ale tych zagadnień jest znacznie więcej.

Korzystając z okazji –  zapraszam na subiektywny przegląd nowinek (i nie tylko) o zdrowiu z października 2017.

Tam m.in.:  publicystyczne credo, uzdrawianie włączające umysł i ducha, o metodach psychometrycznych w diagnozach, podsumowanie konferencji Rewolucja Zdrowia, antyaging, o szczepieniach, o paru książkach, anonse ciekawych  wydarzeń, nowatorskie odszkodowania zdrowotne i wiele więcej…

Zatem, nie tylko o błędach i manipulacjach – są i wątki pozytywne  🙂

 

O ograniczeniach – z perspektywy

Ostatecznie jesteśmy tym, co myślimy.
Nasze emocje są niewolnikami naszych myśli,
a my jesteśmy niewolnikami naszych emocji.
Elizabeth Gilbert

Oplątanie

Gdy poruszam swój ulubiony temat perspektywy (Na kłopoty – perspektywa, Perspektywa, to także synteza, …), to wychodzi przy okazji zagadnienie ograniczeń. Zawężona perspektywa hamuje rozwój i czyni nas podatnymi na manipulacje.

Podobnie  działają ograniczenia zewnętrzne i wewnętrzne. Na co dzień jesteśmy mocno ograniczani z zewnątrz – przez przepisy, władze, brak pieniędzy, …
Szczególnie politycy i finansjera próbują nas zniewolić przez podatki, kredyty, niejasne prawo dające możliwość stosowania „haków”, „poprawność polityczną”,  itp. mechanizmy.

W tym kontekście tęsknimy za większą wolnością. I popadamy tutaj często w sprzeczność.
Dokładamy sobie sami dodatkowe ograniczenia. Mogą to być uprzedzenia, przekonania o różnych brakach, o własnej niższości, że jestem czegoś niegodny, biedny, nieuleczalnie chory, naznaczony losem, itp.

Czy nie jest to głupie, że oprócz narzucanych ograniczeń z zewnątrz pogłębiamy je sami?
Ciśnie się epitet jakim jest nazwanie kogoś ograniczonym (nomen-omen), mając na myśli defekt umysłowy.

Oczywiście, bywa że np. bezrobotna matka odmawia sobie wielu rzeczy by zapewnić podstawowy byt dziecku, albo ktoś poświęca swoje życie w jakiejś sprawie. Chociaż i tu może kryć się złe zrozumienie problemu lub niedostrzeganie alternatywnych możliwości, to nie o takim ograniczeniu mówię.
Nie mówię też o rozsądnej samodyscyplinie, która pobudza do działania i je porządkuje.

Ograniczanie się może być racjonalne i pożyteczne, gdy rozpatrujemy postawy np. nowobogackich, którzy trwonią swoje pieniądze na blichtr, rozpasanie i imponowanie, a przecież osobiste materialne potrzeby ludzkie nie wymagają aż tak wiele. Przychodzą na myśl chwalebne zwyczaje dawnych fundatorów społecznych i dobroczyńców. Ale też nie o tym – chodzi mi tutaj o postawy, które nas dołują bez potrzeby lub stwarzają sztucznie odczucie bezsilności.
Czasem to ograniczenie zewnętrzne splata się z wewnętrznym.
By dać przykład z podwórka, którym się interesuję, weźmy kondycję współczesnej oficjalnej medycyny.
Wystarczy, że jakiś ‚autorytet’ napisze w podręczniku dla studentów, że choroba X jest nieuleczalna i odtąd tak ustawiony mentalnie student a potem lekarz będzie leczył pacjentów tylko objawowo lub nawet rozsiewał wśród nich strach, że dany przypadek jest już wyrokiem. I nawet nie będzie już twórczo dociekał czy próbował czegoś nowego. Stagnacja, rutyna, wygoda, poddanie się…
Tymczasem inni, zwłaszcza spoza oficjalnego (=skostniałego, indoktrynowanego) nurtu, leczą takie przypadki przyczynowo i SKUTECZNIE.
Wtedy odzywa się korporacyjny głos środowiska lekarzy: „to niemożliwe”. Jeśli fakty przeczą teorii, tym gorzej dla faktów 🙂

Zresztą tak bywało i bywa i na innych polach. Sporo wynalazków powstało właśnie dlatego, że ich autorzy nie narzucali sobie ograniczeń lub zanegowali te narzucone.
Jak się mówi: „nie wiedział, że to ‚niemożliwe’ i dlatego wynalazł/odkrył”.

Podobnie jak w pewnym aforyzmie: „Ludzie, którzy twierdzą, że czegoś nie da się zrobić, nie powinni przeszkadzać tym, którzy właśnie to robią„.

Zatem, więcej otwartej głowy, mniej tabu, więcej wolności a nawet przekory. Świat jeszcze w wielu dziedzinach raczkuje, a zwłaszcza w zakresie możliwości człowieka.

Od klasycznej manipulacji do mind control

Marne jest życie ludzi, którzy kłamstwo stawiają wyżej od prawdy.
Ezop z Frygii

uwaga manipulacja

Parę razy pisałem tu o manipulacjach, kłamstwach i spiskach (np. Przed wyborami…)

Prywatnie i na Facebooku, gdzie te wpisy są z automatu (po jakimś czasie) powielane, wytykano mi że mam jakąś nieuprawnioną obsesję.
Hm, zazdroszczę czasami ślepym – mają spokój – do czasu.

Zbliżają się wybory prezydenckie, potem te parlamentarne (październik) i manipulacje z tym związane już są i będą.

Zwłaszcza że B. Komorowski już traci przewagę wg sondaży, więc obóz rządzący będzie nawet siłowo wpływał na jego poparcie.
Mówi się o możliwości fałszowania wyborów – patrz co sądzą o tym nie tyle publicyści różnej maści, co naukowcy (np.

oraz artykuły prof. J. Czaputowicza).

Ale wrócimy do szerszego zagadnienia, bo manipulacje niszczą prawdę, sprawiedliwość, relacje.

Chcę przypomnieć dość starą już książkę, która na zasadzie monografii analizuje właśnie zagadnienie szerzej.

To „Manipulacja” autorstwa  Fabrice d’Almeida (Gdańskie Wydawnictwo Pedagogiczne, 2003).

W notce wydawcy czytamy:

„Przebiegłość to cecha tak stara, jak gatunek ludzi, była potrzebna myśliwym, wojownikom, władcom i kupcom. Z manipulacjami stykamy się dziś w bardzo wielu sytuacjach życia codziennego: przeżywając zawód miłosny, tracąc pieniądze, będąc ofiarami przemocy psychicznej, a także kiedy widzimy reklam, która budzi wątpliwości. W niniejszej książce znajdziemy przegląd różnych sposobów manipulacji oraz liczne przykłady jej stosowania w przeszłości i dziś.

Autor omawia również pojęcia pokrewne takie jak: propaganda, podstęp, indoktrynacja”.

Po lekturze tej prawie naukowej książki, która daje rys historyczny zjawiska od czasów najdawniejszych, trudno mieć wątpliwości co do powszechności manipulacji.

Ale interesują mnie bardziej współczesne jej formy.

Wynotowałem parę zdań: ”  ”

Manipulacja rozumiana jako negatywna odmiana podstępu jest pochodną obecnych stosunków politycznych, a jednocześnie charakteryzuje ona te stosunki.

Stanowi pochodną systemu. Respektując formy oficjalnego przyzwolenia, człowiek może legalnie działać wbrew interesom czy odczuciom innej jednostki.

Zadbano jednak o całkowitą eliminację świadomego wyboru, [obywatel] podlega bezwolnie sugestii.

Środowiskiem najbardziej skłonnym do oszustw jest elita [sic!] przedsiębiorców.

Dzieci przestają odróżniać reklamę od innych programów, które są dla nich przeznaczone.

Także w rodzinach stosuje się takie klasyczne instrumenty manipulacyjne, jak gratyfikacje, zachęty do współzawodnictwa i szantaż.

Na każdym kroku spotykamy się z wypaczeniem ocen, wykorzystywaniem czyjejś słabości, graniem na uczuciach, fałszowaniem rzeczywistości lub uzależnianiem.  …[stosuje się] matactwa, nadużycia zaufania, nieposzanowanie własności publicznej, defraudację…

– – –

Niestety, od czasu publikacji książki nastąpił znaczny ‘postęp’ w mechanizmach manipulacji, która jest wspierana przez coraz bardziej centralizowane media – w Polsce dodatkowo zawłaszczane  przez obcy kapitał i ośrodki władzy.

Rola mediów jest kluczowa. Można powiedzieć, że trwa wojna informacyjna oparta na teorii wojny psychologicznej.
Dobrym przykładem jest wzmożona i stosująca różne techniki propaganda pro o anty-putinowska (ogólniej rosyjska i zachodnia).

Na dole aparatu medialnego mechanizm jest dość prosty – zachodzi wymiana usług: dziennikarz pisze w interesie polityka, ten zaś – w zamian – ułatwia dziennikarzowi pracę a nawet całą karierę.

Szerzy się konformizm, który odpowiada klasie rządzącej. Nadmierny liberalizm tworzy różne degeneracje (taka jest też konkluzja cytowanej książki).

Mamy też nowe zjawiska związane z rozwojem techniki.  Coraz doskonalsze środki inwigilacji: podsłuchu (vide np. Snowden), monitorowania nawet prywatnych maili i smsów, wszędobylskie kamery i nagrania, ukryte formy zbierania ‘haków’, śledzenie przemieszczania się,  kontrola przepływów pieniężnych i zakusy by eliminować obrót gotówkowy na rzecz kontrolowanego obrotu elektronicznego, itp. Pojawiają się coraz częściej sytuacje cenzury politycznej treści na portalach społecznościowych i w telewizji, a nawet ściganie za zadawanie niewygodnych pytań.

Ale sprawy poszły jeszcze dalej i przybierają groźniejsze formy – wywierania wpływu na umysł człowieka. I nie mam tu na myśli starych technik perswazji i odurzania, ale coś co nazywa się mind control.
O tym szerzej napiszę może kiedy indziej (bo temat jest bardzo szeroki), ale jako wstęp można obejrzeć szereg materiałów na NTV (wpisz w wyszukiwarkę mind control albo lepiej wg listy na końcu materiału, do którego link podaję dalej).

Można w sposób uzasadniony podejrzewać, że szereg zamachów terrorystycznych jest tzw. operacją fałszywej flagi (false flag), w których wykorzystuje się niezrównoważonych osobników, na których skutecznie można zdalnie wpływać tymi metodami.

Podobnie w niektórych przypadkach „seryjnych samobójców”. Mogą być wykorzystywane wszczepione czipy albo bardziej zaawansowane techniki wpływania bezpośrednio na mózg.

Te techniki były używane w armiach już wcześniej by stworzyć bezwolnego żołnierza. Dawniej stosowano tylko metody psychologiczne i indoktrynacji, dzięki którym wojskowy przemienia się w narzędzie organizacji. Dochodzi do instrumentalizacji idealnej, która różni się od manipulacji tym, że rozkazodawcę i tego, który rozkaz wykonuje, łączy konsensus oraz wewnętrzna akceptacja.

Obecnie zmierza się do celu prostszą drogą – właśnie poprzez technologiczną cyborgizację człowieka.

Bądźmy czujni i świadomi tych zagrożeń.

Myślę, że to niedawne wydarzenie
http://niezaleznatelewizja.pl/2015/03/3160/

da nam wkrótce więcej materiałów i zaktywizuje przynajmniej część społeczeństwa przeciw tej nowej opresji.

I jeszcze raz – uważajmy w  aspekcie manipulacji podczas nadchodzących wyborów.