Przed majówką

Jeśli nie znajdziesz czasu na odpoczynek,
będziesz musiał znaleźć czas na chorobę.

Tuż przed długim weekendem majowym chcę zasygnalizować parę spraw, mając nadzieję że jeszcze zastanę cię przed rekreacyjnym wyjazdem.

Ja też oddaję się wiosennej rekreacji – zauroczony pięknem wczesnej wiosny.


Jest już podsumowanie nowości kwietniowych strony LepszeZdrowie.infowww.lepszezdrowie.info/news4.18.htm

Zaczynam w nich właśnie od roli rekreacji i ruchu.

Poniższa plansza pokazuje w wielkim skrócie, co jest w tych nowościach.

 


(Czyli przynajmniej o: pożytkach rekreacji i ruchu, własności pokrzywy, wprowadzenie w uzdrawianie duchowe, przedstawiamy: Antoni Przechrzta, cd. o rodach krwi, co to jest Endoekologia Zdrowia, informacje z frontu szczepionkowego, szereg nowinek ze strony Zdrowie i Fitness na FB, zaproszenie na stronę Moc Wiedzy…)

W szczególności – ów ‚front szczepionkowy’, to zmagania niezależnych badaczy oraz rodziców poszkodowanych dzieci z bezwzględną propagandą szczepień posuwającą się do rozwiązań siłowych. Jak już tu pisałem ostatnio – najbardziej bulwersuje mnie niszczenie zdrowia dzieci przez skumulowane szczepienia w pierwszych dobach życia, nawet pod przymusem. Wypowiadałem się o tym wielokrotnie. 

Został ukończony cykl prezentacji (35 odcinków) na https://vimeo.com/user75852809., który jasno pokazuje zarówno brak argumentów proszczepionkowców, jak i całą aferalność sprawy.

Zachęcam do zapoznania się z całym podsumowaniem tych nowości oraz artykułami – wg tego, co cię zainteresuje.

Tyle o zdrowiu, na bieżąco (+/-)  jego sprawy  poruszam na https://www.facebook.com/Zdrowie.i.Fitness/. Zapraszam!

Co do wspomnianej strony Moc Wiedzy, to chodzi mi o jej obudzenie po wieloletnim zastoju a nawet ukryciu.
Proszę wpaść i jeśli coś się spodoba – o lajki, dzielenie się i komentarze.

Coraz bardziej napinają się różne sprawy polityczne. Dochodzę coraz bardziej do wniosku, że 80% (?) z głośnych wydarzeń to zasłona dymna i fałsz nad skrytymi machinacjami. Kiedy świat przetnie to owrzodzenie?
Tym zajmę się – na ile jestem w stanie po swojemu ogarnąć problem, innym razem, bo nie chcę nikomu psuć humoru przed majówkowymi przygodami.
Odpocznijmy!

 

 

Pośpiech a zdrowie

Tak więc gdy inni nieszczęśnicy oddają się nienasyconej
pogoni
za ambicjami i krótką chwilą władzy,
ja wyciągam się w cieniu i śpiewam.

Fray Luis de Leon, ok. 1527-91

pośpiech
(Shutterstock)

Badania pokazują jak zgubny dla naszego zdrowia jest stres, często pochodzący z pośpiechu, codziennej gonitwy i frustracji z powodu iż czegoś nie zrobiliśmy
albo że będziemy sankcjonowani za to, że zrobiliśmy to źle.

W odniesieniu do zdrowia bezpośredni skutek może wynikać i z tego,  że przez pośpiech zaniedbaliśmy prawidłowej diety, wskazań co do przyjmowania leków, nie robimy gimnastyki itd.

Kiedyś obiecałem sobie przestrzegać pewnego zdrowego „reżimu” porannego, w
którym po przebudzeniu piję szklankę wody (ew. z pewnymi dodatkami
leczniczymi), biorę lekarstwo „przed jedzeniem”, odczekuję do pół godziny, robię gimnastykę i dopiero jem śniadanie – bez popijania i zgodnie z zaleceniem – z wolnym, dokładnym przeżuwaniem. Potem mycie zębów, płukanie nosa  itd.

Niby proste, ale trudne przez to, że często brakowało na to czasu, bo już trzeba było wyjść do pracy, albo pojawiły się ekstra okoliczności. Podobnie, w czasie dnia inne „procedury zdrowotne” rozbijały się o barierę ograniczonego czasu.

Dlatego też (ale nie tylko dlatego!) tak bardzo chwalę sobie obecną sytuację, gdy
jestem już (prawie) niezależny i mogę sobie układać dzień po swojemu. Tym bardziej, że stać mnie na większe porcje odpoczynku, rekreacji i sportu.

Dzięki większej ilości czasu mogę też lepiej i dokładniej zapoznawać się z odkryciami w zakresie zdrowia i samouzdrawiania i próbuje to wdrażać we własnym życiu.

Więcej na ten temat pisałem, a zwłaszcza będę pisał na http://www.LepszeZdrowie.info .

Temat zdrowia jest osadzony w szerszym kontekście, który wymaga bliższego zaznajomienia się z celowymi działaniami przeciwko zdrowiu, z manipulacjami
społecznymi i politycznymi, z NWO, z próbami ograniczania wolności itp., co też wymaga więcej czasu na głębsze lektury, wyszukiwanie informacji i nawiązywania kontaktów. Zmuszanie do pośpiechu jest rodzajem zniewolenia, w którym człowiek coraz bardziej oddala się od siebie i innych i wpada w maszynerię systemu.

Myślę, że zwolnienie tempa, „powrót do natury”, która się nie spieszy, ma kapitalne znaczenie i dla naszego zdrowia i dla naszej efektywności – tu odwołam się do mojego już bardzo dawnego tekstu „Szybko-wolno” .

Warto nad tym wszystkim … pomedytować, a to wymaga też czasu i spokoju 🙂

Syndrom weekendu

Weekend jest wyczekiwany z utęsknieniem, ponieważ w ciągu tygodnia praca zawodowa, z której wracam po 17-tej, zabiera mi tyle sił i czasu, że już niewiele energii starcza na zajęcie się sprawami, które mnie naprawdę interesują. Niemniej codziennie spędzam w domu wiele godzin nad swymi sprawami, ale to nie wystarcza by je zrealizować, a jednocześnie podkopuje zdrowie i  wyłącza znacznie z życia rodzinnego. Źle się dzieje…

Weekend to okres który wreszcie mogę poświęcić dla rodziny, kultury i koniecznej rekreacji – przynajmniej częściowo.  W ciągu tygodnia zbiera się wiele rzeczy odkładanych właśnie na weekend: nie przeczytane gazety i czasopisma, setki (już po wstępnym odsianiu) e-maili i ich załączników, e-booki i zwykłe książki, sprawy „na mieście” na które nie starczyło czasu, porządki i inne prace i reperacje domowe, praca nad własnymi projektami, itd.

Marzę o tym żeby spotykać się z ludźmi, brać udział w seminariach i podobnych imprezach edukacyjnych – czasami udaje mi się to właśnie w weekend, ale generalnie nie lubię gdy jestem przez to zmuszany do kolejnych godzin spędzonych w zamkniętym, dusznym pomieszczeniu, na siedząco, właśnie np. w niedzielę.

Mam często żal do organizatorów, że jakby nie rozumieją że dla wielu osób jest to czas odpoczynku, który zabierają. A już paradoksalnie dla mnie brzmią propozycje sobotnio-niedzielnych nasiadówek na temat zdrowego trybu życia 🙂

Chociaż bardzo konsekwentnie przestrzegam by mieć w soboty i w niedziele zajęcia fizyczne, to niestety, i w weekend wiele mych zajęć sprowadza się znów do siedzenia przed komputerem. Jest to wreszcie okazja by znów zajrzeć na platformy społecznościowe, zobaczyć co u wirtualnych znajomych, wrzucić coś do twittera.

Problemem jest więc czas, a może efektywność. Co do efektywności, to nie mogę powiedzieć, że nie znam metod i że ich nie stosuję. Cały serwis http://www.L-earn.net jest w dużym stopniu poświęcony efektywności osobistej.

Zapewne wiele problemów by odpadło, gdybym nie musiał pracować, był niezależny finansowo. Idę małymi krokami (za małymi!) w tym kierunku – napiszę wkrótce o tym osobno. Powiem teraz tylko tyle, że jestem wręcz bombardowany różnymi propozycjami (90% z zagranicy), jednak ich rozpoznanie i weryfikacja  zabiera sporo dodatkowego czasu – często okazuje się, że są albo nie do zastosowania w Polsce, albo podejrzane, albo ryzykowne itd.

Sporo daje mi teraz internetowy kurs „Optymalizacji życia” , chociaż niektóre lekcje znane mi są od dawna i  odnośne zalecenia stosuję. Ideą, która rozpala moją wyobraźnię jest zwłaszcza tzw. semiretirement.

Wracam jednak do „syndromu weekendowego”.  Otóż zauważyłem od wielu tygodni, że weekend – zamiast przynosić odprężenie, powoduje jednak u mnie dodatkowe napięcie. Notes jest przepełniony setką spraw do zrobienia i nigdy nie udaje się ich w całości wykonać – lista więc narasta.

W dni robocze, zwłaszcza teraz późną jesienią, ranne wstawanie jest trudne i przykre – może to także podświadoma niechęć do mało lubianej pracy.  Nadto, ponieważ kładę się zawsze po 12, a wstaję przed 7, to czuję się niewyspany. „Odeśpię w weekend” – niestety w sobotę budzę się nawet jeszcze wcześniej niż normalnie i już nie mogę zasnąć. I w ogóle źle wtedy śpię. W głowie setki myśli i planów na dany dzień…

Dodatkowo, zbliża się koniec roku i konfrontuję się z rocznymi planami – czy zdążę je zrealizować i czy w ogóle…

Ciekawe, czy też tak macie? A może to początek choroby zwanej pracoholizmem?
Trzeba chyba zmienić strategię swego życia…