Obserwacje-dywagacje

Partenope pyta profesora czym jest antropologia.
On odpowiada zagadkowo: widzieć…

Partenope poznaje najróżniejsze odcienie świata i staje się znaną antropolożką (AI).

Cóż – widziałem dużo rzeczy i czuję, że tym się wzbogacam. Nawet drobiazgami.

Tym razem kilkanaście (w przyszłości dużo) luźnych myśli na różne tematy w lapidarnym ujęciu.
Trochę tak, jak na standardowym twitterze (X).
Tam (/etsaman2) mam 38.4 tys. wpisów na dziś, ale są to efemerydy, tj. wpisy takie żyją chwilą – zarówno często ze względu na swoją aktualność oraz dlatego, że mało kto sięga do czyichś strych wpisów. Chyba że są zaopatrzone w tagi ( # ) o uniwersalnym znaczeniu. Z kolei – takich wpisów są miliony.
Ktoś uparty może szukać odpowiednich treści wbudowaną w X.com wyszukiwarką.
Z tego względu jako pierwszy punkt poniższego zestawienia podam wstęp jak to działa, przy czym zaawansowana wyszukiwarka ma dużo pożytecznych opcji pod kątem tematów, uwzględniania i wykluczania słów, ograniczania do jakiegoś okresu, autora itd. itd.

Mam przeczucie, ale nie chce mi się sprawdzać, że szereg podanych niżej myśli już mogłem kiedyś podawać na twitterze. A także na tym blogu – w tym przypadku przypomnę się w jakiś sposób. Na wstępie np. pamiętam wpis w tym stylu (wiele tematów po trosze) z 2021 r.  Generalia i didaskalia lub Majowe tutti-frutti . Gdy jednak będziesz zaglądał(a) do starszych wpisów – niektóre odwołania zewnętrzne (linki) nie będą już działać…

W największym skrócie – wbudowana funkcja wyszukiwania na X.com:

Na stronie głównej X.com, w prawym górnym rogu (lub w aplikacji mobilnej na dole ekranu), znajduje się ikona lupy – to podstawowe narzędzie wyszukiwania.
Po wpisaniu dowolnego hasła i naciśnięciu Enter, pojawi się strona wyników. Na górze tej strony zobaczysz opcję „Wyszukiwanie zaawansowane” (ang. „Advanced Search”) – kliknij w nią, aby rozwinąć szczegółowe filtry.
Możesz przejść od razu do zaawansowanej wyszukiwarki, wpisując w pasek adresu przeglądarki: https://x.com/search-advanced
—-
Po technikaliach najpierw bodajże najbardziej gorące tematy – POLITYKA.

Nie jestem ani specjalistą ani zagorzałym obserwatorem, ale pewne myśli nasuwają się same, albo musiały mieć jakiś zaczyn medialny. Cóż – wielu osobom to się nie spodoba. Będę dokładał dalsze refleksje w wolnym (?) czasie.

1. Wciąż mówi się o umacnianiu granicy wschodniej, co sprowadza się do zapór przeciwpiechotnych i np. czołgowych, Pójdą na to duże środki, ale czy nie jest to bardziej akcja propagandowa i uspokajanie się, że coś się robi, oraz marnowanie pieniędzy? Chodzi o to, że takie umocnienia to jakby powrót do koncepcji obronnych pierwszej wojny światowej a nawet starszej sztuki wojennej.
Gdyby Rosja (Putin) chciała w nas skutecznie uderzyć (w co wątpię – w jakim celu?), to byłby to atak powietrzny z pominięciem tych zapór. Wystarczyło by parę/kilkanaście rakiet balistycznych skierowanych na duże strategiczne cele – Warszawa i inne miasta, magazyny, elektrownie, garnizony itp. Ew. lotnictwo dalszego zasięgu. Po 30 minutach bylibyśmy rozłożeni i to bez taktycznej broni jądrowej (nie użyją). Nawet NATO nie zdążyłoby zareagować – jeśli w ogóle zareaguje (w odpowiednim zakresie lub w ogóle). Nasza obrona przeciwlotnicza i anty rakietowa jest w powijakach, a Rosjanie mają zarówno dobre rozpoznanie jak i urządzenia zakłócające. Temat można rozwinąć, ale taka jest główna myśl związana z sytuacją globalną (USA, Trump itp.)

2. Z powyższą tezą wiąże się następna.
Jeśli Putin nie zamierza atakować Polski i nie chodzi o jego deklaracje (że nie zamierza), ale o realistyczną ocenę, a nasze i europejskie okrajanie gospodarki i zadłużanie na rzecz zbrojeń osłabia Europę, a Polskę szczególnie, to Putin się cieszy. Bo wie, że to jest niepotrzebne.
Zatem jego służby może celowo i skrycie podsycają narrację zagrożenia i prowojenną? A Ukraińcy – paradoksalnie? – wspomagają ten trend.
A przy okazji – program zbrojeń w Niemczech jest bodajże równie niepokojący.

3. Ameryka bardziej interesuje się sytuacją Chiny-USA.
Ma to wiele aspektów, ale zwrócę uwagę na poniższą prawdę.

Czas gdy Chiny to było państwo goniące Zachód już minął, teraz to Zachód i USA muszą gonić Chiny, które zdobywają coraz większą przewagę w oryginalnej innowacyjności, zwłaszcza we wdrożeniach. Jako PRZYKŁAD proszę zobaczyć wątek na X https://x.com/Johncodemode/status/1903434451251794065 lub w zakresie software/AI np. https://x.com/balajis/status/1903469483739730132
Ta przewaga prowadzi i do przewagi militarnej oraz przewag ekonomicznych. Dawny hegemon, mimo butnych deklaracji zaczął się bać, a wewnętrzna sytuacja w Stanach jest … fatalna.
4. Zahaczam o temat sztuczne inteligencji – AI. Rozwija się burzliwie – nie ma prawie tygodnia w którym ogłasza się nowe produkty, następne wersje, coraz to lepsze i zadziwiające możliwościami. Tak przynajmniej jest w oficjalnych ogłoszeniach rynkowych, a w utajnionych firmowych i wojskowych projektach postęp jest na pewno większy. Docieramy do granicy pokazanej dawno temu w tutejszym wpisie Rubikon przekroczony – ze zdolnością samoistnego doskonalenia się AI w sposób wykładniczy. Już korzystam z paru takich narzędzi do różnych celów, np. ilustracja nagłówkowa tego i poprzedniego wpisu tak powstały.
Użytkownikom X polecę na początek (co nie znaczy że to słabe narzędzie) tamtejszego Grok‚a.

5. Głośny program deregulacji administracji i prawa jest konieczny. Ale trzeba sobie uświadomić, że dużo tych objawów przerostu ma źródło w wymuszonym podporządkowaniu polskiego prawa rozporządzeniom unijnym. To, że często są bezsensowne i niekorzystne dla Polski to jedno, ale bierność naszych władz (ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej) pozbawiająca nas suwerenności jest tym, co należy ruszyć najpierw.

6. Na przedwyborczym forum rośnie poparcie dla Grzegorza Brauna. Mało się o tym mówi w oficjalnych mediach, ale docierają informacje o spotkaniach terenowych z dużą frekwencją.
Tutaj wkleję pewną swoją refleksję z innego bloga (dłuższą, nie aktualizuję).
” …trwają kampanie kandydatów oraz liczne sondaże i dyskusje ich na temat.
Jak zwykle dominują głosy osób przywiązanych do partii, które popierają.
W nurcie bardziej zniecierpliwionych i zawiedzionych powtarzaniem się układu PO-PiS, do głosu dochodzą kandydatury „protestu” i znaczącej zmiany.
Przykładowo Konfederacja (frakcja Mentzena) wybiła się w rankingach na trzecie miejsce.
Ale jest więcej kandydatów „antysystemowych”, a niektórych nawet jeszcze dobrze nie znamy (nie wszyscy zostali dotąd przepuszczeni przez mechanizm przyjęcia PKW).
Zauważa się stosunkowo niedużą świadomość wyborców w paru kwestiach:
– w naszym systemie możliwości prezydenta są niewielkie
– zatem niewiele z głoszonych obietnic może być zrealizowanych, ponieważ prezydent nie ma odpowiednich kompetencji i narzędzi
– obiecać można dużo, ale to nie to samo co realizacja
– ludzie myślą bardzo schematycznie – mają zakodowane preferencje („tylko X i nikt więcej”), a w tym zakresie kierują się nawet tym, że X jest przystojny lub umie przemawiać (to ma znaczenie, ale nie decydujące)
– często nie rozumieją co jest naprawdę ważne dla Polski – skupiają się na kwestiach, które w obecnym systemie są zdeterminowane lub wyciągają z historii kandydata jakiś pojedynczy błąd, który jest mało istotny lub do naprawienia, i przez to uczepienie się przeszłości negują daną kandydaturę
Nie wymieniając tutaj więcej takich nieporozumień, chcę odesłać do paru wypowiedzi Jerzego Zięby. Jako obywatel, jak każdy z nas, zabiera głos na temat polityki, a nie tylko na sprawy zdrowotne. Przykładowo, już wiele lat temu, ukuł skrót W.I.R. od Weto obywatelskie, Inicjatywa obywatelska i Referendum obligatoryjne. Koncepcja ta, którą także od wielu lat opisuje, nawiązuje do rządów obywatelskich, co zresztą jest zapisane jako opcja w Konstytucji jako „władza Narodu”. (więcej na stronie J. Zięby – są namiary w omawianym niżej wpisie-wykładzie).
Podaję link do jednej z ostatnich wypowiedzi pana Jerzego, przy czym ta wypowiedź była opublikowana także na wielu innych kanałach społecznościowych.

Bartoszewicz czy Braun? https://x.com/i/broadcasts/1mrGmPDADlzKy  (od ok. 15:15). Potem było jeszcze parę podobnych wpisów.
Dlaczego w tytule mamy Artura Bartoszewicza?
Dlatego, że jak dotąd on jedyny zadeklarował w swoim programie zmianę systemu z odnośną zmianą w Konstytucji – w kierunku przekazania władzy obywatelom. Byłaby to przełomowa zmiana, która odsunęłaby od rządzenia partie polityczne i spowodowałaby wdrożenie W.I.R.  
Wykład p. Jerzego jest długi (2h) i odnoszę wrażenie, że negatywne komentarze pod nim biorą się także stąd, że wiele osób zadowoliło się wybiórczo tylko małym fragmentem lub nie zrozumiało wagi niektórych kwestii.
Osobiście w stosunku do A. Bartoszewicza miałem podobne zastrzeżenia jak wszyscy, którzy go krytykują, a dodałbym jeszcze podejrzenie czy nie jest skrycie przez kogoś „wylansowany” w niejasnym celu, skoro bez udziału w głównych mediach dość szybko uzyskał wymaganą ilość podpisów.
Na drugim biegunie sporu jest Grzegorz Braun, którego cenimy za bezkompromisowość, patriotyzm, wierność swoim poglądom, odwagę i charyzmę. Jak dotąd był to mój kandydat.
Z wykładu wynika jednak, że G. Braun nie wspiera W.I.R. ani nie protestował w szeregu ważnych sprawach, jakie J. Zięba pokazał jako najważniejsze. Cóż, to kwestia kto i jak ocenia wagę poszczególnych argumentów.
Byłbym, jak Braun, za oświeconą monarchią, ale to w Polsce oceniam jako nierealne, zresztą nie sprawdza się to bodajże nigdzie, bo monarchie mają obecnie tylko fasadowo-reprezentacyjną rolę, a jeśli mają sprawczą, to raczej po „ciemnej stronie mocy” przez uwikłania historyczne i koneksje z tajnymi zakonami.
Zatem może uprzedzenia do A. Bartoszewicza są małostkowe i mało istotne? Przyznał się do pewnych błędów i za nie przeprosił.
Co o tym sądzicie?
Prawdę powiedziawszy nie śledziłem Bartoszewicza i raczej łykałem negatywne komentarze więc muszę dać sobie czas na przemyślenie tej sprawy. A może Braun ma jednak ukryte atuty w zakresie „władzy obywatelskiej”, może będzie REALIZOWAŁ obietnice i pokaże atuty i pomysły dotąd taktycznie ukrywane?
Albo pojawi się na firmamencie jeszcze jakaś inna jasna gwiazda wśród kandydatów?”.

W dalszym ciągu nie wiem – sumienie podpowiada – poprzeć, ale polityka to gra innymi kartami.

7. Fundusz Kościelny. Duże środki rządowe (miliardy) – co najmniej ok. 16 mln płacone rocznie.
Genezą była rekompensata Kościołowi dóbr zabranych przez wczesne PRL-owskie władze ok. 1950 r. Pytanie: czy przez ponad 75 lat nie spłacono tego zobowiązania? Może faktycznie pora ograniczyć te wpłaty, bo przecież Kościół ma też własne dochody.
Przyjmuję raczej jako pewnik (?), że G. Braun będzie bronił tego finansowania.

8. Na X dość często piszę i przekazuję informacje o zdrowiu. Także było dużo takich wpisów na tym blogu. Nie wdając się w szczegóły (najczęściej obnażające korupcję i nonsensy) dam tutaj link do materiału pozytywnego i ważnego. Spore kompendium nt. zdrowia serca, profilaktyki i leczenia. A jak wskazują statystyki, to choroby serca są główną przyczyną zgonów. Mocne serce…

Stosuj z rozwagą – jesteśmy różni i w różnych sytuacjach.

9. Jednak warto wspomnieć o medialnej a nawet urzędowej akcji „Lex Szarlatan”.
Naczelna Izba Lekarska we współpracy z Rzecznikiem Praw Pacjenta i posługując  się mało kompetentnymi i skorumpowanymi dziennikarzami i propagandystami zaatakowały wielu lekarzy, którzy wychylili się z niezależnymi poglądami, bazując na prawdziwie aktualnej wiedzy medycznej i prowadzonej z sukcesami praktyce. Pod przykrywką walki z „pseudomedycyną” to wprowadzanie cenzury i ograniczanie wolności. Koniec dysput naukowych – aktualną wykładnię jedynej wiedzy dadzą ludzie pokroju Grzesiowskiego. Milion złotych nałożone bez sądu i windykowane w trybie natychmiastowym ma złamać każdego.
Nie neguję, że jest sporo szarlatanów, ale to nie lekarze, chyba że rozszerzymy pojęcie na tych z nich, którzy lansują niebezpieczne … produkty medyczne.
Chce mi się wymiotować – nie będę tego rozbudowywał po raz n-ty – znam wiele szczegółów, jak np. sądy kapturowe bez kompetencji pozbawiały prawa wykonywania zawodu nawet profesorów medycyny… 
A co do Rzecznika Praw Pacjenta – prawem pacjenta jest bycie leczonym wg swojego wyboru lekarza i metody.  

10. A propos mediów (w dużej mierze narzędzia propagandy i wpływu)

Co nadają telewizje w Prime Time? Wszędzie kryminały, brutalne filmy akcji, horrory, sensacje, sprawozdania o patologiach …
Pisałem o tym parokrotnie. Nie dziwcie się obniżaniu kultury, złemu wychowaniu młodzieży, narastaniu przestępczości.
A ciekawe i wartościowe programy kulturalne, przyrodnicze – ok. północy i później. 
Jeszcze o TVP – dlaczego mecze nadaje się zarówno tutaj jak na ich kanale sportowym dostępnym w transmisjach naziemnych DVB?  Zapychają czas?  Podobnie jak wielokrotnie powtarzając te same programy.

11. W wolnych chwilach zimowych katalogowałem swoją domową bibliotekę
Pisałem kiedyś o tym we wpisie Generalia i Didaskalia.
Jak tam wspomniałem, starsze, ale cenne książki w ogóle nie mają ISBN albo numery są nieaktualne (nie uwzględnione w bazach?).  To hamuje mi pracę i obecnie stopują ją po ok. 1300 pozycjach przez trudności ręcznego wpisywania.
Poczekam chyba znowu na jesienno-zimowy czas, a tymczasem ciągnie mnie do … lasu.

12. Sporą część roku spędzam w różnych lasach. Wszędzie widzę jak dużo drewna się marnuje. Pamiętamy gdy nawet były akcje zbierania chrustu by palić nim zamiast węglem. Chrustu w lasach jest multum, ale mniejsza o to, chociaż ten po wyrębach bardzo las zaśmieca. Owszem, spełnia pewną rolę w przywracaniu substancji organicznych, jako schronienie dla drobnej fauny, ale to nie były rezerwaty. Ale bardziej mnie bulwersuje jak dużo w lasach zalega dużych pni powalonych np. przez wiatr albo ściętych w ramach „konserwacji” drzewostanu  lub dla przerzedzeń lasu, ale nie zabieranych. To materiał cenny dla meblarstwa, na tarcicę, na produkcję papieru, a nawet jako opał. Ale nikt go nie zabiera, a po czasie straci swoją wartość. Widziałem też parę razy duże uporządkowane i ostemplowane stosy wartościowych pni, które też od lat zalegają bez zainteresowania (leśników, odbiorców?). Zła gospodarka. Abstrahuję tutaj od wielokrotnie dyskutowanej kwestii ilości rezerwatów, nadmiernych ścinek, lex  Szyszko itp., ale oto najnowsza wiadomość 

13. Po wielu latach używania mojego ulubionego Saaba („sabinki”) rozstałem się z bólem z tym samochodem. Bo ten model 93 sport, 215 KM, automat, wysoki standard i wiele rozwiązań wyprzedzających nawet obecne wyposażenie wielu samochodów – dały się lubić.

jednak niskie zawieszenie i spore spalanie były minusem przy moich częstych  wypadach w okolice z dołami i korzeniami. Czego więc potrzebowałem?
Samochodu z 2. ręki z niedużym przebiegiem, najchętniej z salonu, na gwarancji, bezwypadkowego, japońskiego lub niemieckiego dobrej marki, wysokie zawieszenie, miejski SUV, stosunkowo mocny i z dobrym przyspieszeniem, mało palący, automat, nowa generacja z osiągnięciami elektroniki, ładny i wygodny …
Los sprzyjał – znalazłem dość szybko za b. rozsądne pieniądze i spełniający WSZYSTKIE ww. wymagania, odwiedzając pewien salon.
Zgadniecie co to jest?
A propos samochodów. Miałem ich wiele. 55 lat za kółkiem … bez jednego wypadku z mojej winy.

14. Opakowania.
Duży temat na osobny obszerny artykuł, a nawet monografię.
Tutaj wymienię tylko ważniejsze punkty, które trzeba uwzględnić:

-Dostosowanie do celu/produktu
– Spełnienie wymagań formalnych (mogą zawierać tu wymienione Aspekty)
– Praktyczność dla użytkownika (np. łatwe otwieranie i kształt*)
– Etykieta czytelna i wyczerpująco objaśniające towar
– Aspekty zdrowotne i środowiskowe
– Recykling
– Przydatność do dalszego wykorzystania, w tym uniwersalność – gdy potrzebna i możliwa
– Design – oryginalność bez wydziwnień, estetyka
– Lekkość, ale i wytrzymałość
– Bezpieczeństwo użytkowania

* Spotykam opakowania z wymyślnymi zagłębieniami, które niczemu nie służą, a bardzo utrudniają dotarcie do np. zawartości w zakamarkach tego opakowania, także mycie, np. słoika. Dobre opakowanie to sztuka.

Ponieważ akapit o G. Braunie wydłużył znacznie ten wpis, który miał zamysł krótkich informacji, to na tym teraz skończę.
Krótkie następne punkty będę tu dodawał do pewnego momentu, ale raczej utworzę nowe wpisy Obserwacje-dywagacje 1, Obserwacje-dywagacje 2  itd.

Hegemon szansy, zagrożenia czy zagrożony?

Kluczem okazuje się nasza naiwność
dotycząca wpływu, na który elity są wciąż ślepe.

Clive Hamilton *

(wersja robocza wpisu***)

Temat tak wielki jak same …Chiny.
Ale co mamy na myśli mówiąc o wielkości Chin?

Niewątpliwie to duży kraj, ma dużo ludności, ma wielkie możliwości wytwórcze i eksportowe, ma potężną ilościowo i sprzętowo armię, ma starą historię i kulturę, a jednocześnie pokazuje a czasem i wyznacza trendy nowoczesności nigdzie indziej nie widziane itd.

Te atrybuty skłaniają wielu do zachwytów nad Chinami (PRC) i wnioskowaniem, że byłe Państwo Środka zdominuje świat, a nawet że już tego dokonało. Z innej strony to wielkie obawy, a nawet strach przed takim obrotem rzeczy.
Nie jestem specem od Chin i oczywiście mogę się mylić w prywatnym osądzie tego zjawiska.

Ale na temat Chin wypowiada się WIELU specjalistów, co także pomnaża dezorientację, ponieważ dochodzą do różnych wniosków. Powstają kolejne artykuły, wywiady i książki, wiele z nich wymienia Sylwia Czubkowska w swojej „Chińczycy trzymają nas mocno”, o której wspomnę dalej.

Przykładowo trzeba docenić wiedzę Piotra Plebaniaka (www.chiny.pl) – autora 13 książek o omawianym kraju w różnych aspektach. Natrafiłem na niego za sprawą audycji-wywiadów na YT jakie przeprowadził Mateusz Jarosiewicz (patrz jego kanały społecznościowe). Ale to tylko cząstkowy wgląd w kontekście bieżących zjawisk. Nie czytałem jeszcze tych książek (oprócz krótkiego przeglądu-zajawek) ani nie miałem okazji przyjrzeć się stronie autora (piszę to z letniska, gdzie praktycznie nie mam dostępu do Internetu). Podobnie wywiady Mateusza z Sebastianem Sadowskim-Romanowem.
Innym autorem, który wypowiada się na temat Chin jest Peter Zeihan, którego książkę „Koniec świata to dopiero początek. Scenariusz upadku globalizacji” niedawno dość obszernie omawiałem na tym blogu https://lapidaria.home.blog/2024/07/05/dokad-podaza-swiat/.

Jego pogląd na Chiny (wśród wielu innych analiz dotyczących całego świata) sprowadza się do wniosku, że Chiny upadają, bo mają groźne nawarstwienie negatywnych trendów w różnych aspektach.

Powodem jest głównie olbrzymie przeinwestowanie i zadłużenie, siłowe wdrażanie kosztownych rozwiązań, skostniały system zarządzania oraz wielki problem demograficzny.

Podkreśla jak krucha może być pozycja Chin w przypadku załamania handlu, w tym zwłaszcza drogą morską, którą kontrolują przede wszystkim Stany Zjednoczone. Chiny w małym stopniu są samowystarczalne w zakresie surowców. Podobnie wrażliwym sektorem jest ich rolnictwo. Zeihan, w opozycji do możliwości USA wróży że Chinom w przyszłości grozi jeden z największych upadków wśród wielkich graczy.
Cóż – i tu stronniczo lub naiwnie nie widzi jak Chińczycy konsekwentnie wykupują USA i mają tam coraz większe wpływy.

Piotr Plebaniak, we wspomnianym wywiadzie powiedział, że przyłapał Zeihana na paru kłamstwach, ale nie dopowiedział jakich, zatem na dziś przyjmuję że Zeihan w wielu kwestiach ma jednak rację – z tymi zastrzeżeniami, które podałem na końcu swojej recenzji.

Nie ulegam też mitowi o pozytywach Pax Americana, zarówno w wypowiedzi Plebaniaka jak i samego Petera Zeihana.

Ponieważ w dobie szybko zmieniającego się świata nawet książka sprzed 2 lat częściowo może być nieaktualna, a oficjalne statystyki chińskie są naginane, to w sprawie demografii oprę się na niedawnym wywiadzie z dr Yi Fuxianem, badaczem chińskiej demografii pt. „Wielki ból chiński” (doRzeczy, nr 14, 2024). Jako badacz-dysydent w USA podaje co następuje (w skrócie):

  • Nie jest prawdą, że ludność Chin wynosi 1.41 mld, rzeczywista liczba to ok. 1,28 mld – oficjalne zawyżone dane miały służyć podbudowywaniu narracji o sile i wzroście Chin

  • Demograficzny wskaźnik zastępowalności już najpóźniej w 1991 r. spadł poniżej progu zapewniającego reprodukcję, a obecnie wynosi ok. 0,87.

  • Ten wskaźnik oznacza zanik społeczeństwa, co nawet przy nierealnym wzroście do 1 wiąże się następującym trendem: 1,06 mld w 2050 r. (prof. Steve Hamilton podaje liczbę 365 mil.) i 390 mln w 2100, przy jednoczesnym znacznym starzeniu się ludności – odsetek mieszkańców powyżej 65 r. ż. wynoszący 14% w 2020 osiągnie 35 % w 2050 roku. Ponieważ nie będzie miał kto pracować na emerytów, to grozi to wielkim problemem nie tylko ekonomicznym ale i społecznym.

  • Starzenie się społeczeństwa przy zmniejszającej się ilości młodych, to także problem ekonomiczny z punktu widzenia kadry wytwórczej. Dr Fuxian nie wierzy w znaczącą poprawę sytuacji ze względu na automatyzację produkcji, tym bardziej że ekonomia bez wewnętrznego rynku zbytu (młodsza cześć społeczeństwa) zacznie upadać.

  • Do obecnej tragicznej sytuacji demograficznej doprowadziła długotrwała polityka jednego dziecka, która tak wrosła w świadomość i zwyczaje Chińczyków, że nawet obecna agitacja rządowa do posiadania trojga dzieci nie odnosi sukcesu. Podobne skutki miało masowe stosowanie aborcji, w tym pod rządowym przymusem.

Kolejnym autorem, którego warto wziąć pod uwagę jest Yasheng Huang, profesor ekonomii globalnej i zarządzania w MIT Sloan School of Management, którego książka „Zmierzch Wschodu. Jak Chiny stały się potęgą i czy grozi im upadek” jest już dostępna w Polsce.

Główną tezą książki jest, że dominujący stary system kształcenia kadr wg tzw. egzaminów keju to droga do skrajnej stagnacji z ogromną wadą – tłumieniem kreatywności, co ostatecznie może doprowadzić do upadku współczesnych Chin. Przekłada się to na usztywnienia biurokratyczne, tłumienie inicjatyw a nawet wolnej myśli, o ile nie pasują partii komunistycznej.
Więcej o tym w nocie wydawniczej i w eseju Michała Lubina.

Wracam do wspomnianej książki Sylwii Czubkowskiej – ponad 400 stron, dużo przypisów, szerokie, wieloaspektowe ujęcie tematu które może mocno ostudzić zachwyty w związku z Chinami.
O ile sporo słyszeliśmy o wręcz nieludzkim traktowaniu mniejszości i lekceważeniu praw człowieka, podobnie swoich obywateli w czasie covidu, zamieszaniu w wywołanie sterowanej pandemii, inwigilacji i kontroli, o systemie kredytu społecznego, o dumpingowych cenach…, to stosunkowo mało mówi się o tym, jakim koniem trojańskim są różne działania Chin na całym świecie poprzez ich diasporę, agentów, uzależnianie kredytowe, soft power lub wprost szantaż, „wilczą dyplomację” z wyrafinowaną propagandą. To miejscami szokujące informacje i konkretne dane.
W okładkowym skrócie czytamy:

  • Wabią pieniędzmi, perspektywą ogromnego rynku zbytu i tanimi rozwiązaniami technologicznymi

  • Przejmują fabryki, legendarne marki motoryzacyjne, media [wrogie przejęcia]

  • Pozyskują informacje o naszym życiu z mediów społecznościowych, telefonów, komputerów, a nawet sprzętów AGD

  • Korumpują władze na wszystkich szczeblach, a do wyciszania skandali zatrudniają najlepsze agencje PR

  • Zjednują sobie polityków, naukowców, celebrytów i miliony zwykłych ludzi

  • Chińczycy w Europie działają niepostrzeżenie, ale na masową skalę
    (i o tym głównie jest ta książka).

Innymi słowy – Chiny nie grają czysto (a kto jest czysty?), ale szczególnie przebiegle.
Dowierzanie im to błąd, to bardziej ukryty wróg niż sojusznik. Co zauważyłem także w skromnej „autopsji” – wpis Chińszczyzna, gdzie już wcześniej komentowałem tę książkę. Miałem potem 5-letni okres pracy w innej firmie handlującej z Chinami, po czasie okazało się jak byliśmy oszukiwani na jakości towarów.
Oczywiście – robią wrażenie na każdym, kto tam pojedzie, ale fasada nie mówi wszystkiego, a wyobrażenie że wyjazdy handlowe, spotkanie z ludźmi z ulicy, rozmowy z dziennikarzami dadzą nam prawidłowy obraz, to złudzenie.

Nawet Benjamin Fulford, który zna Chiny, też wierzy w ich dobre intencje, uwiedziony zaangażowaniem w BRICS i słuszną tezą że świat czeka wielobiegunowość. Niestety ja nie dowierzam jemu i wiązaniu tego z walką „Białych Kapeluszy” i Q w ocalenie planety, złudzeniom co do NESARA/GESARA, waluty BRICS, itp. Chiny traktują BRICS bardziej instrumentalnie, jako środek wyjścia z wcześniej wymienionych własnych kłopotów i będą w nim hegemonem bez skrupułów.
Lepiej jest być ostrożnym niż nieświadomym agentem Chin.
Od czasu do czasu daję wyraz temu przedstawiając jego tygodniowe raporty z krótkim swoim krytycznym komentarzem (patrz na https://Locusmind.one/oromind)**. Przywołuję go jednak, ponieważ ma dobry wgląd w sytuację Japonii (tam mieszka), co jest ważne dla regionu, pokazuje działania tajnych stowarzyszeń (też ważne, a mówi się o tym mało publicznie, a i w Chinach działa część globalnego Deep State) oraz podzielam jego nadzieję na lepszy świat, tyle że inną drogą.

Zatem jeszcze w skrócie o tej innej drodze oraz jak to jest z problemem finansowym Chin i świata.

Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że to, co widzimy w mediach w zakresie geopolityki, finansów, kondycji państw, o politykach, to bardziej przedstawienie dla mas niż to, co się dzieje rzeczywiście. Rozgrywka zachodzi za kulisami.

„Do bólu” pokazuje to Kimberly Ann Goguen, globalny Kurator/Strażnik walut, która działa na razie z ukrycia. To dla wielu szokujące i opowieść „nie do wiary”, jak i ona sama, zatem cokolwiek powiesz o tym, to wypada przeczytać kim ona jest, bo to bardzo szeroka działalność.

Tutaj jednak nie będę wchodził na tak szerokie wody, bo to wymagałoby zacytowania wielu jej raportów, które dość regularnie (z przerwami wakacyjnymi) przedstawiam na https://Locusmind.one/pages/korcz. **

Co do Chin – Kimberly też wielokrotnie mówiła, że wbrew powszechnej opinii, Chiny stoją przed bankructwem finansów, a konkretniej o elementach zjawiska np. w raporcie 29.12.2023 ** (mały fragment jako przykład):
„…Chińska giełda odnotowała znaczne wycofanie inwestycji zagranicznych w 2023 r. Spadek o 87% od szczytu w sierpniu z powodu obaw o zaangażowanie kraju w pobudzenie spowalniającej gospodarki. Nieoczekiwane wycofanie funduszy wpłynęło na globalny rynek i dotknęło inwestorów na całym świecie. Najbardziej znaczące niepowodzenie nastąpiło, gdy ujawniono, że sektor nieruchomości stoi w obliczu poważnego kryzysu płynności, powodując znaczny spadek zaufania inwestorów. Pomimo pewnych pozytywnych wskaźników ekonomicznych i ocieplenia stosunków między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, chińskie akcje nadal pozostają w tyle za swoimi globalnymi odpowiednikami. Sytuacja ta wywołuje niepokój wśród inwestorów, którym trudno jest zidentyfikować zyskowne sektory na chińskim rynku. Dodatkowo, nowe regulacje dotyczące sektora gier spowodowały znaczną zmienność na rynku, przez co inwestorzy czują się jeszcze bardziej niepewnie co do swoich decyzji finansowych. Pomimo cenzury w chińskich mediach głównego nurtu, inwestorzy dowiadują się o bankructwie rządu tego kraju. Rządy Komunistycznej Partii Chin, która jest właścicielem znacznej części wszystkich korporacji w kraju, nie były wystarczające, aby wesprzeć swoje korporacje. Niezależnie od ich prób geopolitycznej izolacji głównych partnerów handlowych, takich jak Rosja wykorzystująca wpływ Chin na amerykańską politykę za pomocą sankcji, takie operacje nie były wystarczające, aby uchronić się przed bankructwem”.

Mówiąc krótko o sytuacji globalnej – wiedza finansistów, FEDu, Głębokiego Państwa, polityków, na temat finansów, pieniądza, prawdziwej sztucznej inteligencji (jakiej Kimberly używa tj. organicznej) jest bliska zeru, co powoduje że wiele ich planów jest niedorzecznych i się nie zrealizuje. Kim czasem nawet dosadnie pokazuje ich ego odwrotnie proporcjonalne do możliwości i mądrości. W szczególności – w ich technologiach nie jest możliwa obsługa globalnej waluty cyfrowej, nawet większego CBDC, a szybkie wyrugowanie dolara z obrotu zawaliłoby światową gospodarkę, bo m.in. zmniejszyłoby zasoby (assets) większości podmiotów gospodarki/banków ponad 50%. „… stracilibyście wszystkie banki na świecie, genetycznych akcjonariuszy. Stracisz każdy fundusz hedgingowy, który tam jest …. Spalisz wszystko do ziemi. Każdy będzie miał bezwartościowe papiery. Bochenek chleba w danym kraju będzie prawdopodobnie kosztował około 10 000 dolarów”.

Skoro jest to trudne do zrozumienia przez zaangażowane podmioty, to tym bardziej dla przysłowiowego zwykłego obywatela, ale aby dać tutaj małą próbkę tych zagadnień sugeruję znajdź na początek na https://locusmind.one/pages/korcz ** choćby raporty z 5.07.2024 i 14.06.24 oraz notatkę z https://locusmind.one/posts/3528 – to jeden z ważniejszych i mocnych raportów Kimberly Goguen (19.06.2024) pokazujący jak globalne Głębokie Państwo jest pokonywane, a przed ludzkością coraz bardziej otwierają się niezwykłe możliwości. Szczegółowiej – tamtejszy załącznik pdf „KTO TU RZĄDZI?” – https://drive.google.com/file/d/1NkFqpdS0C53wCmJUhbBQxYwbs_U0Ftpv/view?usp=sharing

Tam że globalna cyfrowa waluta i inne systemy, które Głębokie Państwo próbuje wdrożyć, są bez szans na powodzenie, dalej o CBDC, MBRIDGE itd. – Kim rozwiewa powiązane z nimi nadzieje, a o małych szansach waluty BRICS mówiła parokrotnie wcześniej np.

https://rumble.com/v51joeu-what-is-going-on-with-brics-and-the-xrp-will-brics-takes-over-from-the-us-d.html

Natomiast owa pozytywna alternatywa zasadza się nie tylko na uleczeniu systemu finansowego (co jest już przygotowywane), ale na dużo większym projekcie „Odnowy Ziemi” w ramach inicjatywy CARE. Co to znaczy wyjaśniam skrótowo we Wprowadzeniu do strony https://locusmind.one/pages/korcz ** .

Ale to już za duży temat na ten wpis.

Reasumując, z jednej strony sugeruję sceptycyzm w stosunku do naszego udziału w BRICS, jego rzekomej waluty, i do kryptowalut (projekty kontrolowane przez agentów Głębokiego Państwa), a z drugiej – pochylenie się nad alternatywami jakie przedstawia Kimberly G.

—-

* Profesor etyki na australijskim Uniwersytecie Charlesa Stuarta, autor książek Silent Invasion oraz Hidden Hand o wpływie Chin na Australię.

** W czasie mojej nieobecności platforma przeszła na system subskrypcyjny – do wyjaśnienia pozostaje czy także dla zewnętrznych czytelników, zatem do tego czasu odwołania do profilu i strony na Locusmind.one mogą być nieskuteczne. W tej sytuacji zapraszam do omówień na http://www.justempowerme.com/posts – zwłaszcza nowszych/dalszych, które pogłębiają/aktualizują tematy tu poruszone.
*** Wersja robocza ze względu na czasowo ograniczony dostęp do sieci i źródeł oraz trudności z wykorzystaniem tutejszych opcji edycji.

Dokąd podąża świat

O domniemanym „końcu świata”, wielkim resecie i podobnych straszakach pisałem tutaj parokrotnie. Tym razem omawiam książkę, która opisuje sytuację jaka czeka świat, a właściwie już się wydarza, co daje podstawy do refleksji bardziej merytorycznej, tj. odnoszącej się do szeregu już zaistniałych faktów.

Recenzja książki Koniec świata to dopiero początek. Scenariusz upadku globalizacji

Autor Peter Zeihan. Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2023.

zeihan_okladka

Gdy zobaczyłem tytuł tej książki, a dodatkowo dołączone w niej opinie jak:
„Autor sugeruje, że koniec jednej ery może być fascynującym początkiem innej, pełnej niespodziewanych możliwości” (redaktor naczelny magazynu „Układ sił”),
„Nigdy nie podchodziłem tak optymistycznie do perspektywy końca świata” (prezes Euroasia Group), pomyślałem – oto trafiłem na opracowanie zgodne z moim (i nie tylko) poglądem, że po rzekomej apokalipsie (książka plasuje się w kategorii  postapokaliptycznych tzw. postapo) i po okresie przejściowym czeka nas rozwój jakiego jeszcze nie było.

(Przy okazji przypomnę, że wg źródłosłowu apokalipsa to nie tyle jakiś tragiczny koniec świata, ale odsłonięcie zasłony, ujawnienie tajemnicy, która odkrywa nową rzeczywistość, prawdę. Wspominam o tym, ponieważ to rodzi pewne nadzieje).

612 stron napisanych przez renomowanego specjalistę od geopolityki zaostrzyło mój apetyt.
Niestety, dalsza lektura, niemalże do ostatnich akapitów, pokazała w 99.9% obraz wręcz przeciwny – świat w kleszczach nierozwiązywalnych i fatalnych wydarzeń na wszystkich polach.
Z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych Ameryki. Stąd zapewne owe zachwyty recenzentów, zwłaszcza amerykańskich. Zatem książka nie jest o tym, co wywnioskowałem z tytułu.

Poniżej piszę raczej nietypową recenzję, ponieważ prawie nie będę opisywał zawartości książki, ani nie będzie to podobne do wielu komentarzy/opinii wyrażonych przez czytelników, np. na portalu Lubimyczytac.pl.
Tam znajduję głównie pochwały, ja będę bardziej krytyczny, bo tego jakby brakuje. Autor mocno straszy upadkiem świata, ale to dość popularna ostatnio narracja, bo czytelnik lubi sensacje, a nawet być straszony. Chyba jednak mamy już dosyć tego straszenia na każdym kroku, co zwłaszcza odczuliśmy mocno podczas covidu, a które jest narzędziem do wprowadzenia dyktatorskiego rządu światowego.

Zacznę jednak od tego, że gdyby to była recenzja KSIĄŻKI jako takiej i jej autora, to byłaby to dość krótka notatka.
Niewątpliwie autor włożył dużo pracy, jak przyznał w końcowych podziękowaniach, jednak była to w sporym zakresie praca zbiorowa jego zespołu. Trwała ponad 5 lat aż do publikacji oryginału w 2022 roku (u nas 2023).
Monografie dotyczące szybko zmieniającego się obecnie świata i omawiające taki okres są narażone na nieaktualność szeregu poruszonych tematów. Zatem nie obejmuje ona rozwoju konfliktu na Ukrainie, również między Izraelem a Palestyną, czym była i co się stało z pandemią, jak trwają wysiłki by wprowadzić tzw. kredyt społeczny i kontrolować społeczeństwa, wielu interesujących nas spraw europejskich, a o Polsce jest tylko parę zdawkowych wzmianek. Optyka całości jest wybiórczo amerykańska, ale o tym dalej.
Co do samej redakcji książki, to uderzyła mnie nieczytelność skądinąd ciekawych diagramów i wykresów ze względu na czarno-biały druk. Szkoda, że czytelnik dopiero na ostatniej stronie dowiaduje się że kolorowe, wyraźne odpowiedniki można odnaleźć na stronie autora. Natomiast książka jest napisana w stosunkowo czytelny, usystematyzowany i prosty sposób, miejscami nawet szkolny, czasem z humorem i odwołaniem do własnych doświadczeń, co lubię. I to, że autor nie lubi buraków czy kiszonej kapusty (pisze „fuj!”), to właśnie prywatny (amerykański?) gust, ale … i prawdopodobnie brak wiedzy jak korzystne dla zdrowia są te warzywa.

Cóż – moja opinia o tej książce też jest osobista.

Szerszego omówienia wymaga natomiast postawa i ideologia, jaką prezentuje autor. Od wstępu książki, już na pierwszej stronie, zacząłem się dziwić jak autor widzi wiele spraw – „… żyje się nam zawstydzająco bogato i spokojnie” (komu i gdzie?) lub autorytatywnemu stwierdzeniu „świat już nigdy nie będzie lepszy niż za naszego życia”, co pachnie pudłem w słynnej opinii o końcu historii, by wymienić wątpliwości pierwsze z brzegu. I jak mało ścisłe są wstępne komentarze przywołane przez wydawcę, np. „To wykład bez luk, nawet szczelin, w które wetknąć można by było choć szpilkę” (sic! w wypowiedzi naczelnego „Rzeczpospolitej”).

Najczęściej powtarzanym zwrotem w książce jest Pax Americana (PA), gloryfikowany na wszystkie sposoby. Chodzi o koncepcje pokoju w świecie zachodnim po II wojnie światowej, związaną z dominującą pozycją Stanów Zjednoczonych w sferze militarnej i ekonomicznej. Amerykanie przez swoją dominacje na morzach i oceanach, co jest kluczowe dla handlu międzynarodowego, chwalą się też jego liberalizacją i globalizacją.
Faktem jest że u nas ten termin PA często rozumiany jest zawężająco, ale słusznie krytycznie jako narzucanie całemu światu amerykańskich standardów ekonomicznych, kulturowych i politycznych, bez uwzględniania miejscowych uwarunkowań. Pax Americana jest korzystny dla USA, więc go chwali.
Zeihan uważa, że cały współczesny świat zawdzięcza niemal swoje istnienie PA.

Jest w tym wiele hipokryzji, zwłaszcza jeśli autor twierdzi że USA są ostoją światowego pokoju.

Wiadomo, że to Stany Zj. wywołały lub popierały wiele wojen – tych otwartych jak na diagramie poniżej, oraz siłowych przejęć władzy, zamachów, aktów terroru – zarówno na świecie jak i wewnątrz swego kraju.
Niektóre miały charakter skryty, np. w formie akcji fałszywej flagi.

USWars

Popełniam pewne uogólnienie, ponieważ faktycznymi sprawcami niektórych tych zdarzeń są ukryte międzynarodowe mafie i organizacje, korporacje mające siedziby zwłaszcza w USA. W całej pracy autor pomija tę niewygodną prawdę o zakulisowych działaniach Deep State i brudnej polityce. Co dobre to amerykańskie, co złe – to nie Ameryka.

By nie zmieniać recenzji w artykuł polityczny, listę takich głównych wydarzeń podaję w załączniku.

Rozumiem, że autor jest patriotą, ale jako naukowiec powinien zachować więcej obiektywizmu.

Stany Zjednoczone faktycznie mają wielki potencjał w zakresie zasobów naturalnych, gospodarczy, demograficzny, wojskowy, technologiczny itp. (co jest dokładnie i wielokrotnie omawiane), ale ta wspaniałość Stanów jest obecnie zagrożona przez złe rządy, uwiąd demokracji (cokolwiek o niej sądzić), podziały i rozwarstwienie społeczne i fakt, że względnie duża część społeczeństwa żyje poniżej progu ubóstwa. Z wolnością też nie jest tak dobrze jak się mówi etykietując USA jako wzór.

Niewątpliwie książka zawiera dużo ciekawych analiz, z których zwraca uwagę temat, o którym stosunkowo mało się mówi – demografia. Wbrew popularnemu straszeniu przeludnieniem, autor wykazuje, że liczba ludności zaczyna szybko spadać w wielu rejonach świata, a społeczeństwa się starzeją. To jest bodajże największy problem rzutujący na wiele innych – pod kątem kosztów społecznych i budżetowych, sił wytwórczych (wiek produkcyjny), zaniku reprodukcji.
Z drugiej strony autor nie zauważa (?) że nomen omen amerykanizacja świata wzięła się z jego kraju, a więc życie wygodne i egoistyczne (co autor nazywa narcystycznym populizmem), bogacenie się kosztem rodziny, ale i innych państw, zadłużanie się, moda na ideologie lewicowe, gender, brak dzieci, liberalizm posunięty do absurdu itd.

Braki kadrowe – ilościowo i z tytułu zaniżania poziomu nauczania, o czym już Zeihan prawie nie wspomina w kontekście samego USA, to przeszkoda w rozwoju. Ale prawie nie wspomina też o tym, że na plan weszła ostro robotyzacja, a zwłaszcza sztuczna inteligencja (AI), co pozwoli znacznie zniweczyć braki w siłach wytwórczych. Bardziej obawiałbym się zaniku różnych fachów i zdolności wynikłych z wygodnego spychania zadań za granicę – to nie powodowało potrzeby szkolenia młodzieży w tym zakresie w samych Stanach. Przyjemniej i łatwiej jest być internetowym influencerem, grać na giełdzie czy mieć posadę w rozrastającej się biurokracji.

Tutaj wtrącę swoją opinię, która jest jednym z elementów mojego optymizmu, jakiego oczekiwałem i od autora. AI jest przykładem jak nagłe zjawiska z poziomu technologii potrafią zaskoczyć i zmieniać świat, jak na przykład onegdaj laser, miniaturyzacja elektroniki, smartfony i aplikacje telekomunikacyjne czy w ogóle komputeryzacja. A przecież to nie koniec możliwych rewolucyjnych zmian jakie mogą się objawić lub być wynikiem odblokowania osiągnięć naukowych, które dotąd przeszkadzały zakorzenionym biznesom. Rewolucja nastąpi też w uwolnieniu kapitału ukradzionego przez chciwych oligarchów oraz w zrozumieniu, że nie da się w nieskończoność żyć złudzeniami jak i popełniać wciąż tych samych błędów. Wiele zależy od odsunięcia od władzy ludzi szalonych, czasem wręcz psychopatów (przypomina się pojęcie ponerologii politycznej wg Andrzeja Łobaczewskiego), uwiązanych koteriami przestępczymi i z wybujałym ego.
Ludzie nie powinni tak bardzo martwić się o pracę (bo jest tak wiele do zrobienia dla naprawy świata), co o środki do życia. Te można wygospodarować w zdrowym systemie politycznym i finansowym.

Wracając do omówienia książki – na pozytywną uwagę zasługuje podejście historyczne do poruszanych głównych tematów (transport, finanse, energia, surowce przemysłowe, produkcja przemysłowa, rolnictwo).

Mamy opis dziejów ludzkości przez rożne epoki i momentów przełomowych dla każdej z wymienionych dziedzin, towarzyszących im motywacji do osiągania postępów i dokonywania zmian.
Innymi słowy – podbudowę obecnego stanu rzeczy, w którym przyspieszające zmiany w ostatnich dekadach miały wielki wpływ – wielu nie dostrzegało ich pod kątem zagrożeń. Powiem tak: sam postęp techniczny, to nie wszystko, co warunkuje rozwój.

Pokazano jak krucha jest materia wielu branż, a zwłaszcza transportu, od którego zależy ciągłość łańcucha dostaw, a to rzutuje na multum innych sfer gospodarczych.

Te sfery są pokazane szczegółowo także w kontekstach geograficznych – książka jest niemal atlasem gospodarczym z uwzględnieniem zachodzących zmian.
Polemizowałbym z kryzysem energetycznym. Mimo że autor słusznie zauważa że paliwa konwencjonalne nie są takie złe w opozycji do kosztowych paradoksów np. aut elektrycznych, to nie potrafi wyjść poza schemat ograniczonej ilości źródeł energii, nie uruchamia wyobraźni dotyczącej nowych wynalazków, które mogą wszystko zmienić. Nie tylko w tej dziedzinie.

Co do świata finansów – przedstawiona analiza wg mojej wiedzy jest niepełna a nawet nieścisła, co może być spowodowane nie uwzględnianiem ostatnich wydarzeń, zwłaszcza w USA. Autor zdaje się nie widzieć jak w dużym stopniu USA są wykupywane i uzależniane na różne sposoby przez Chiny.
Wielu zaskoczy diagnoza upadku Chin i to na wielu polach. Jednym z powodów jest olbrzymie przeinwestowanie i zadłużenie, siłowe wdrażanie kosztownych rozwiązań, skostniały system zarządzania oraz wielki problem demograficzny – wcale nie wzrostu, ale kurczenia się populacji. Tę diagnozę potwierdza parę innych źródeł, które znam. Być możne jest w tym też samopocieszenie się Amerykanów w ich przekonaniu, że to oni są i będą liderami światowymi. Ale dlaczego jednak tak boją się Państwa Środka i są gotowi na wojnę z nim?
Rolnictwo to ważny temat, ponieważ od tego dosłownie zależy nasze biologiczne istnienie. Wiemy o wielu zakusach, nawet działaniach, które niszczą tę branżę w imię „ratowania klimatu” oraz rolnictwo jest poddane brutalnej walce o rynki zbytu dla produkcji z krajów gdzie standardy jakościowe są niskie. Autor prawie o tym nie pisze. Dziwi też to, że nie wspomina o wielkich potencjalnych zasobach surowców żywnościowych z mórz i oceanów. Jak wspomniałem, Zeihan nie pisze o Polsce, gdzie jeszcze mamy nadprodukcję żywności, a nasze zagrożenie nie wynika tyle z podawanych przez autora przyczyn, co z polityki UE.

Dopiero na samym końcu Peter Zeihan ostrożnie pokazuje parę światełek w tunelu całej opisanej nieciekawej sytuacji świata. Wspomina o tym, że przeżywamy pewne interregnum – w historii bywały wielkie upadki i odrodzenia, to i teraz po paru (dwóch?) ciężkich dekadach świat się odrodzi. Osobiście sądzę, że dużo wczesnej dzięki wielkiemu projektowi Odnowy Ziemi w ramach ruchu CARE, ale to osobny temat dla wtajemniczonych, o czym wspominałem na tutejszym blogu.
Wyciągniemy wnioski, a ok. 2040 roku milenialsi zaczną napędzać gospodarkę pieniędzmi oraz przypływem siły roboczej swoich dzieci. Pojawi się synergia USA z Meksykiem oraz prawdopodobnie Kolumbią. Ale to wizja dla Ameryki. Znów brak jest pozytywnego odniesienia do innych rejonów i wyobraźni dotyczącej wspomnianych przeze mnie innowacji technologicznych. Peter Zeihan wspomina tylko o możliwym postępie materiałoznawczym (np. w zakresie magazynów energii) oraz w rolnictwie precyzyjnym (możesz o tej branży dowiedzieć się w ciekawym rozdziale o rolnictwie).

Mam kilkadziesiąt notatek marginesowych w tej książce, w tym wiele znaków zapytania, ale na powyższym opisie poprzestanę, bo to obszerny materiał na wiele omówień.

Zapoznaj się z książką sam/a – poszerza wiedzę, czasem zaskakująco, niezależnie od wymienionych braków.

PS. Nie mam raczej zwyczaju pisania tutaj recenzji książek, ale w tym przypadku robię to ze względu na ciągłość tematyczną z kilkoma planowanymi i starszymi wpisami.
Ta recenzja w krótszej formie pojawi się na paru portalach książkowych.

Załącznik

Pax Americana od drugiej strony
(od 1945 do 2015 r., co nie uwzględnia nowszych zaangażowań)

USAbombing_list

Lepiej wiedzieć niż być ofiarą złej polityki

mafia

X: Nie interesuję się polityką.
Ale ona zainteresuje się tobą.
(obiegowe powiedzenie)

Tematy polityczne są „niewdzięczne” bo dotykają różnych brudów, afer, często chorego ego polityków, wśród których nie brakuje też niebezpiecznych psychopatów,  itp.

Także na tym blogu polityka to rzadszy temat, chyba że uznać, że niemal wszystko jest polityką, co widzieliśmy np. w kontekście „pandemii”, o której  pisałem parę razy.
Bodajże ostatni czysto polityczny wpis był w marcu 2022 i dotyczył Ukrainy [1]. Były i inne wzmianki, ale starsze lub tylko częściowo nawiązujące do polityki. A jeśli już komentuję  polityczne aktualności to czasem w krótkich wpisach na twitterze.
W ogóle uważam, że nasza polityka jest pochodną geopolityki, bo polska suwerenność i znaczenie są nikłe i silnie uwarunkowane zewnętrznie – jawnie i skrycie. Nie wszyscy to dostatecznie spostrzegają. 

Tutaj poruszę wybrany aspekt tych uwarunkowań. 
Dyskusje i działania polityczne  szczególnie nasilają się przed wyborami, co widać nie tylko w Polsce, ale zwłaszcza teraz w USA. Na debatę na kogo głosować przyjedzie jeszcze czas, chociaż trudno znaleźć na to dobrą odpowiedź, dochodząc do konstatacji, że może w ogóle zbojkotować wybory.
Prezydent Andrzej Duda podpisał ostatnio projekt ustawy o komisji ds. zbadania wpływów rosyjskich w Polsce.  Ustawa ma wady formalno-prawne, ale nie znając się na tym, wierzę że nie tylko trzeba ale i można to poprawić – dla dobra sprawy. A jest ważna – infiltracja rosyjska jest faktem. Nie jest to jednak tylko zagadnienie związane z obecną wojną, ale bardzo stary proceder. Zatem dziwi, że dopiero teraz postanowiono się tym zająć. 
Chociaż … takie próby były, np. w czasie likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI).  Likwidacja była formalna, lecz służby z udziałem niektórych starych funkcjonariuszy nadal działają lub mają wpływy. Te wpływy służb na politykę są zagmatwane i powszechne na świecie, co widać szczególnie w USA – tamtejsze służby mają zasięg globalny.

W Polsce tolerowanie tych wpływów jest sprawą wszystkich rządów III RP.  Zachodzi pytanie, który najbardziej przyczynił się nie tylko do ich działań, ale wręcz wprowadził tutaj służby Izraela, rosyjskie, ukraińskie a nawet chińskie [2].
W obecnym nastawieniu rządu nie widzi się (oficjalnie) największego wpływu – amerykańskiego. To skutek całkowitego postawienia na sojusz jednobiegunowy.
Zacytuję powiedzenie Henry Kissingera „Bycie wrogiem Ameryki jest niebezpieczne, bycie sojusznikiem Ameryki jest śmiertelne.” Przemyśl to…
Nie tylko wpływ służb może być niebezpieczny, także zewnętrzna służbistość polityków – i ta wewnętrzna – podległych jednowektorowej władzy.
Widać wyraźnie, że ustawa jest niepełna i tendencyjnie wybiórcza – nie uwzględnia zagrożeń z innych stron. Podobnie jak skłonność naszych władz do śledzenia „fake newsów” tylko wg jednego klucza, stosowania cenzury i inwigilacji tylko wybranej strony obozu politycznego i poglądów innych niż rządowe. 

Prezydent A. Duda akcentuje konieczność uchwalenia ustawy i jej zastosowania w imię transparentności życia politycznego. Chwalebne, ale w takim razie zadaję pytanie: kiedy ujawni Aneks do Raportu o likwidacji WSI, co zresztą obiecał?
„Tu cię mam” – można powiedzieć w kwestii prawdziwych intencji.
Chociaż rozumiem wygodę posiadania haków na zamieszane osoby i pożytki z donosicieli z tego grona, to nie tak powinno działać państwo prawa. Ościenne kraje poradziły sobie z tym (bardziej), a u nas wciąż trwa ten system hipokryzji i psucia polityki. 

Mamy szereg służb jak CBŚ, BBN, CBA, ABW,  oraz mieliśmy wcześniej UOP i podobne, ale grasowanie w Polsce tych obcych trwa na skalę, której obywatel na ogół nie jest świadomy. I nie chodzi tylko o samą sferę informacyjną, ale wspieranie i realizowanie przez obce służby różnych przejęć, ograbianie Polski, afery korupcyjne, lewe biznesy, szantażowanie polityków, lobbowanie obcych interesów, szpiegostwo gospodarcze itp. 
Doprawdy trzeba to ukrócić, ale te nasze służby są często albo tak nieudolne, albo tak politycznie ustawione, że mało tych anomalii jest wykrywanych i likwidowanych.
Jak bardzo przegniły i szokujący w swej skali i bezwzględności jest ten światek ciemnych powiązań, widać choćby z lektur pisarzy i reporterów śledczych. Nie ogarniam wszystkich, bo to nie mój rodzaj ulubionych lektur, ale wymienię książki Wojciecha Sumlińskiego [3] oraz pół na pól książki i reportaże Witolda Gadowskiego.
Nawet w komentarzach tygodniowych Gadowski ośmiesza na wielu przykładach jak latami służby próbują bezskutecznie namierzyć mafiozów, on sam – swoim dziennikarskim śledztwem odnajduje ich dość szybko i skutecznie*.  I dopiero wtedy służby zaczynają ewentualnie taki trop kontynuować.
Natomiast to, co wytropił i opisuje W. Sumliński, to wiele zatrważających w swej wymowie spisków, czarnych machinacji i przemocy, gangsterskich działań na wysokich szczeblach władzy i sądownictwa.
Tym ludziom nie dzieje się krzywda, a jeśli kogoś posadzono, to są to tylko ‚płotki” i też nieliczne.

Zatem, stwierdzenie, że mamy w Polsce (czy w ogóle) demokrację jest mrzonką – polityka rządzi się innymi zasadami – ale to duży osobny temat.
Tutaj wołam o więcej świadomości co do tego jak łatwo ludzi oszukać i w sprawie wzmacniania prawdziwej suwerenności, która zaczyna się od suwerennego myślenia.
Z mojego punktu widzenia nie napisałem nic nadzwyczajnego, ale może kogoś to zastanowi?
W bardziej optymistycznym zakończeniu wspomnę o Global Intelligence Agency (GIA) – dziale ruchu CARE (strona w budowie, zobacz też wstęp do strony Our Life Force), który zamierza przeorać globalnie stare struktury, a tajne służby i ich mocodawców już ma na celowniku i stopniowo je oczyszcza. Zobaczymy…

_____ 

[1] Sytuacja Rosja-Ukraina; Co się mówi, co ukrywa; oraz Teatr wojenny – (oba wpisy marzec 2022)

[2] W książce „Chińczycy trzymają nas mocno” Sylwii Czubowskiej mamy wiele na to dowodów.

[3] W tym zestawie wymienię np:
„Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego” (!)
„To tylko mafia”
„Zakazana prawda”
„Niebezpieczne związki Donalda Tuska”

„Powrót do Jedwabnego” (3 części)
„Strefa zgniotu”
„Nie nasza wojna” 

a z „mojej branży”  „Zapis zarazy” (cz.1 i cz.2 ).
Te wszystkie książki są lepsze od „kryminałów”, bo opisują sprawy autentyczne.
Z przekąsem jednak dodam: A kiedy książka „Niebezpieczne związki Mateusza Morawieckiego”? (i innych polityków PiS).

Wspomniane wzmianki nawiązujące we wpisach do polityki były w: Nadmiar No Pasaran; Zbaraniały świat (sprzed ponad 2 lat – akcentuje jak wielu daje się nabrać politycznej propagandzie) i niektóre starsze.
____

* Już po napisaniu powyższego znalazłem kolejny przykład z Komentarza tygodnia z 31 maja, w którym na początku Gadowski oferuje swoje informacje, żartując iż może powołaną Komisję ds. wpływów rosyjskich skutecznie wesprzeć i podaje na podstawie posiadanych dokumentów bulwersujące przykłady współpracy naszych służb z rosyjskimi. Na zachętę podaję pierwszą minutę z tej części, resztę zobacz sam z dalszego nagrania.

Diamenty czy złoto?

złoto inwestycyjne

Nie wszystko złoto, co się świeci z góry
(przysłowie)

Wiele lat temu zajmowałem się złotem inwestycyjnym.  Chociaż także od wielu lat nie jestem już aktywny na tym polu, to temat jest wciąż aktualny, a nawet bardziej.

Także tutaj temat złota był poruszany parokrotnie w niektórych aspektach, np. we wpisie Manipulacja ceną złota (2012 r.),  Traktat o złocie  ( 2012 r., to humorystycznie), …
Stworzyłem też wtedy stroniczkę  na FB – Tajemnice złota oraz grupę Złotówki na złoto (oba te miejsca już od dawna prawie nie są aktywne, chyba że czasem wrzucę jakąś ciekawostkę lub wpis tylko nawiązujący w przenośni do złota czy innych wartości). A Grupa jest otwarta i każdy może tam coś napisać – oby na temat.
Jednak w tamtejszych archiwach zainteresowani złotem znajdą WIELE ciekawych informacji (są wyszukiwarki, ew. przeglądając wstecz wpisy), chociaż w naturalny sposób nie wszystkie będą aktualne w kontekście wydarzeń, wycen czy analizy rynku.
Ale … złoto jest wieczne, więc i informacje o tym kruszcu jako takim – podobnie.
O  co tam w ogóle chodziło?  O inwestowanie.
Jednak nie tak rozumiane jak obecnie głównie to widzą adepci szybkiego bogacenia się na akcjach, grze na giełdzie, bitcoinie, automatycznych programach inwestycyjnych i podobnych sztuczkach.
O tych niepewnych ścieżkach pisałem przed laty w artykule na FB  Kryptomania, przy czym jest tam odniesienie do podobnych informacji z innych źródeł
(Powstał też dawno, a bodajże w 2021 dodałem coś z nowszych przyczynków. Po likwidacji formy notatek na FB nie jestem już w stanie poprawić paru tamtejszych błędów merytorycznych i formalnych/edycyjnych/literówek.).
Artykuł ma liczne odniesienia do złota a także srebra.
Nawet w przypadku obligacji rządowych, akcji dobrych firm czy startupów trzeba być ostrożnym – także tutaj zdarzały się na świecie bolesne wpadki.

Tak więc, to „inwestowanie” wirtualne  już niejednego doprowadziło to do bankructwa, co w przypadku kryptowalut szczególnie potwierdziło się ostatnio i parokrotnie (np. krach FTX).
Nie neguję blockchain jako technologii wymiany. Nie neguję lokalnych uczciwych  kryptowalut bez powiązań z dużym rynkiem i międzynarodowymi bankami.
Natomiast w większej skali,  w ogóle stary system pieniądza dłużnego, fiat, derywatów – zapada się, ale to osobny obszerny temat na inny wpis (mały punkt zaczepienia znajdziesz np. tutaj i tutaj).
Zresztą – jest o tym dość głośno w mediach alternatywnych, nawet widać to w oficjalnych danych. Chociaż Igor Witkowski nie wnika głębiej w ukryte mechanizmy (ale szerzej niż przeciętny czytelnik), to dość często na swym profilu pisze o spostrzeżeniach dotyczących ekonomii i finansów w USA.
A wiadomo – jak Ameryka kichnie, to cały świat może się przeziębić 🙂
– np. ostatnio tutaj. 

Ponad 10 lat temu wyraziłem swoje zniesmaczenie wypaczonym podejściem do inwestowania w tutejszym wpisie Doradca finansowy? postulując by rozważać nie spekulację, a realne inwestowanie – w aktywa rzeczowe, o realnej i długofalowej wartości. Oprócz nieruchomości (nie każdego na to stać) i innych podobnych kierunków, nasuwa się prosta odpowiedź – metale szlachetne. 
Nie będę tutaj głębiej wchodził w arkana tego inwestowania  i od razu przejdę do zagadnienia jak w tytule.
Otóż wiele osób poleca inwestowanie w diamenty.
Poniżej przypominam stary wpis ze wspomnianej grupy Złotówki na złoto.

————————

Ktoś zapytał mnie dlaczego wolę inwestycje w złoto niż w diamenty.
Oto parę myśli na ten temat.
Diamenty bywają niesamowicie drogie, ale nie ma na świecie dwóch takich samych kamieni. Każdy może mieć inną wartość, ich wycena to także wynik rodzaju obróbki (szlifu itp.) – dość subiektywna. To nie jest łatwy towar do obrotu. Nie jest to też towar dla J. Kowalskiego, w przeciwieństwie do obecnej dostępności złota – zwłaszcza w formie gromadzenia nawet ułamków gramów w depozycie emisariusza – aż do uzyskania wagi sztabki kwalifikowanej do fizycznej dostawy ‚do ręki’. Co prawda istnieją i dla diamentów podobne koncepcje zakupów, ale to jednak wyższa półka kosztów i dłuższy czas na otrzymanie produktu.
Wycena złota jest w dużym stopniu znormalizowana (próby, certyfikaty mennic)
Natomiast  na diamentach trzeba się znać aby określić ich rodzaj, klasę czystości, autentyczność. Można łatwo się oszukać, nawet w grę wchodzą bezwartościowe szkiełka.
Na złocie zna się każdy jubiler, nawet przeciętny człowiek ze sporym prawdopodobieństwem odróżni złoto od tombaku itp.
Znalezienie dobrego rzeczoznawcy diamentów już nie jest takie łatwe i szybkie, zwłaszcza w sytuacji gdy ktoś nam przedstawia ‚okazję’.
Stosunkowo mała grupa graczy na rynku diamentów powoduje jego większą podatność na wahania, a nawet spekulacje potentatów.
Diamenty to kruszec prawie niepodzielny – nie można go praktycznie podzielić i sprzedać np. połowę.
Złoto przeciwnie – sztabkę można pokroić na dowolne kawałki i ew. sprzedać taki kawałek wg potrzeb. To ‚waluta’ rozpoznawalna i akceptowalna na całym świecie od „zawsze”.
To dużo łatwiejsze od sprzedaży drogiego diamentu. Czyli, mówiąc językiem finansowym, diamenty nie są tak płynne jak złoto.
Diament jest wrażliwy na uszkodzenia – chociaż twardy, ale można go rozbić na małe kawałki tracąc zdecydowanie na wartości – czasem całkowicie. Ponadto degraduje go wysoka temperatura, a spala się w ogniu, ponieważ to rodzaj węgla. W razie nawet niedużego pożaru nie ma co zbierać, gdy złoto w pożarze co najwyżej się stopi – bez utraty swej masy i własności. Może też leżeć w ziemi przez tysiące lat i nie stracić swych walorów, jest podatne tylko na nieliczne środki chemiczne (bezpieczeństwo przechowywania).
Złoto dla jubilera to uniwersalny surowiec – na pierścionki i obrączki, kolczyki, broszki itp.;  może je przetopić na różne próby i ilości.
Na złoto jest zapotrzebowanie nie tylko biżuteryjne, ale występuje duża różnorodność zastosowań przemysłowych, co czyni je towarem z dużym popytem. Złoto ma też swoje tajemnice ze sfery właściwości leczniczych, a nawet „metafizycznych” …
Złoto jest symbolem boskości, niezniszczalności, wieczności, nieśmiertelności, chwały, doskonałości, duchowego oświecenia, wiedzy tajemnej, stałości, czystości, majestatu, królewskości, godności, bogactwa, światła słonecznego, żywotności, ziarna, miłości, serca, krwi, eliksiru życia, ale i … chciwości, degradacji, pokusy…
Nie wykluczone, że za jakiś czas, po szykującym się globalnym kolapsie obecnego systemu finansowego, może wrócimy do jakiejś formy parytetu złota, który obowiązywał dłuższy czas – zanim pieniądza nie zepsuto.
Jest jeszcze kolejny element ryzyka, który w każdej chwili, niemal z dnia na dzień, może spuścić rynek diamentów prawie na dno. Mianowicie wynalezienie sposobu produkcji syntetycznych diamentów (i innych kamieni szlachetnych) – a prace nad tym trwają. Już dawno tworzy się małe diamenty do celów przemysłowych, co także pośrednio zaniża wartość małych sztuk diamentów naturalnych.
Wreszcie na złoto inwestycyjne (czystość powyżej 95%) nie ma VATu i podatku dochodowego (przy obrocie jako ‚towarem używanym’).
A kobiety szybciej i chętniej nałożą złotą biżuterię niż diamentową – po prostu zachodzi mniejsza obawa przed rabunkiem czy zgubieniem…
Przyjemność posiadania diamentu, który leży w szufladzie jest raczej tylko przyjemnością z posiadania, a nie z demonstrowania. Niekobiece.
Co nikomu nie broni (jak go stać) na klejnot z diamentem – na specjalne okazje.

—-

Jednak na Facebooku (i nie tylko) są grupy i strony zafascynowane diamentami z punktu widzenia inwestowania.
Czy słusznie? Myślę że powyższy wpis da niektórym do myślenia.
Tak jak formy inwestowania w ogóle.
Jedną z moich dewiz jest „Zainwestuj w siebie” – w sensie wiedzy, umiejętności, poszerzania możliwości, zdrowia, …

Przysłowie arabskie mówi, że edukacja jest droższa od złota. Ja w tym szczególnym przypadku ujmę to tak:
Złoto jest cenne. Wiedza jest cenniejsza od złota. A wiedza o złocie i jej wykorzystanie – jeszcze cenniejsze.

PS. Nie jestem doradcą finansowym, swoje decyzje finansowe podejmuj na własne ryzyko i z należytą starannością, konsultuj się ze specjalistami – tutaj też zwracając uwagę na opinie o nich i na porównanie ofert.

Chińszczyzna

Mówią „Nie dowierzaj kobiecie”
I Chińczykom.
L.K.

Był czas gdy sporo podróżowałem po świecie – służbowo i prywatnie.

W 2005 przemierzyłem różne miejsca w Chinach. Piękny kraj.

xiyan

xiyan

Już wtedy zrobiło to na mnie wrażenie, nie tyko przyrodniczo i zabytkami, ale rozmachem budów i przedsięwzięć na różnych polach. My, w Polsce, w rok po przystąpieniu do UE, byliśmy w powijakach, a dla Chińczyków – „ubogim krewnym”, chociaż o żadnym pokrewieństwie nie może być mowy.
Traktowano nas uprzejmie, w ogóle to rys tamtejszej kultury, ale z nutką wyższości.
Dało się zauważyć, przy wnikliwszej obserwacji, poważanie siły, a lekceważenie spraw czy pomysłów mniejszego kalibru. Rozmowy handlowe odbywały się na stosunkowo niskim szczeblu, więc trudno mi powiedzieć więcej o ówczesnej „wielkiej polityce”.
Poznałem raczej charaktery ludzi, z odkryciem przebiegłości i zaciętości.

Trudno generalizować, bo kontakty z „prostymi” obywatelami były bardzo ograniczone. Na peweno można docenić pracowitość i różne zdolności.

Po latach zainteresowałem się znów Chinami, szczególnie w czasach prezydentury D. Trumpa, który ostrzegał przed potęgą Chin, był za ograniczeniem ich wpływów w Ameryce. Sprawy znane – nie będę ich tu drążył. Ale warto powiedzieć o tym, że rzeczy mają się gorzej niż wielu ludziom się wydaje – szereg państw Zachodu niemal sprzedało się Chinom. Zarówno w sensie polegania na ich towarach (byli bodajże pierwszymi których zalała chińszczyzna, w tym dużo produktów-śmieci, marnej jakości i estetyki, nawet sztuczne jedzenie…), „wyeksportowania” swego przemysłu na Daleki Wschód w imię obniżenia kosztów, jak i politycznie.
Co do przemysłu, to okazało się to zgubne przez utratę własnych rodzimych zakładów i kompetencji wytwórczych. Ale także okazało się złudzeniem, że koszty będą zawsze niższe. Także kosztowna jest korupcja polityczna i gospodarcza.
Jeśli chodzi o wpływy polityczne, to USA oraz szereg innych krajów siedzi w kieszeni Chińczyków, a to przekłada się także na owe wpływy. Mają ukryty głos w wyborze polityków, tworzą grupy influencerów i lobbystów, szpiegują, przejmują firmy. Nie tylko stają się piątą kolumną, ale globalnie i wewnętrznie rośli w siłę, która wkrótce przewyższy amerykańską, a może już to osiągnęli? Nie koniecznie przez swój rozwój bo może raczej przez upadek/osłabienie USA, do czego od dawna dążą.
Kraj z historią paru mileniów działa powoli, planowo z dłuższą perspektywą czasową, systematycznie.
„Przyczajony tygrys, ukryty smok”.

terakotowa1

Terrakotowa armia. Mój przewodnik stale się uśmiechał, a ja nie zauważyłem jego gestu „zwyciężymy”

Co do smoków i tego jak sytuacja niespodziewanie się zmienia – o tym na końcu, a teraz chcę nawiązać do pewnej ważnej książki, która rozpatruje powyższe zagadnienia z polskiej perspektywy.

To obszerne opracowanie Sylwii Czubkowskiej (w czytaniu) –

Chińczycy trzymają nas mocno. Pierwsze śledztwo o tym, jak Chiny kolonizują Europę, w tym Polskę„.

Na początek opisy z wydawnictwa.

Wabią pieniędzmi, perspektywą ogromnego rynku zbytu i tanimi rozwiązaniami technologicznymi.
Wykorzystują niezależność samorządów i uczelni, a także szkół wojskowych do nawiązywania niekontrolowanej przez nikogo współpracy i zdobywania technologicznego know-how.
Przejmują fabryki, legendarne marki motoryzacyjne, media.
Pozyskują informacje o naszym życiu z mediów społecznościowych, telefonów, komputerów, a nawet odkurzaczy i oczyszczaczy powietrza.
Korumpują władze na wszystkich szczeblach, a do wyciszania skandali zatrudniają najlepsze agencje PR.
Zjednują sobie polityków, naukowców, celebrytów i miliony zwykłych ludzi.
Chińczycy w Europie działają niepostrzeżenie, ale na masową skalę.

Chińczycy trzymają nas mocno. Śledztwo o chińskich wpływach, które wprawi cię w osłupienie.

„To nie tylko wnikliwe dziennikarskie śledztwo, lecz także wciągająca opowieść, dzięki której rozsypane puzzle zaczynają układać się w wyraźny i niepokojący obraz: chińskiego smoka moszczącego się w byłych europejskich demoludach”.
– Dariusz Ćwiklak, „Newsweek Polska”

„Obserwowałem, jak Chiny przejmują kontrolę nad Afryką, jak wchodzą do Ameryki Łacińskiej, jak broni się przed nimi Australia. Ale najciemniej jest pod latarnią. Sylwia Czubkowska kreśli świetnie udokumentowany i atrakcyjnie podany obraz dyskretnej i planowanej na dziesięciolecia inwazji na nasz świat, na Europę Środkową, w tym na Polskę. Czyta się jak powieść sensacyjną ze świadomością, że to wszystko prawda. Tak rodzi się przyszłość”.
– Marcin Meller

„Książka Sylwii Czubkowskiej to pasjonujące, napisane z godnym podziwu rozmachem śledztwo o zionącym ogniem smoku kryjącym się pod niewinną maską pociesznej pandy”.
– Michał Potocki, „Dziennik Gazeta Prawna”.

Chyba jeszcze lepiej te zagadnienia pokazuje spis treści (cytuję cały).

Wstęp

ROZDZIAŁ 1: Telefony od fałszywego przyjaciela,
czyli Huawei, 5G i wielka afera szpiegowska
Długi marsz z Shenzhen w świat
Zimno, zimniej, 5G
Suma wszystkich gier i gierek
Wycieczki, restauracje, pochlebstwa
Przedmiot sporu

ROZDZIAŁ 2: Wszyscy ludzie Państwa Środka,
czyli jak działają tylne drzwi między polityką a biznesem
Biznes, który koroduje
Obrotowe drzwi do polityki i mediów
Oligarchia budowana na chińskich zyskach
Eksperci od silnych Chin
Czechy a sprawa chińska

ROZDZIAŁ 3: Dyplomacja z pandami
Chiny +16
Gwiazda C-popu śpiewa o Pradze
Wilcze oczy
Litewski Dawid kontra Goliat

ROZDZIAŁ 4: Już my cię wychowamy,
czyli chiński plan edukacyjny na najbliższe sto lat
Cena Czyni Cuda
Siedmiu synów nauki
Chiny w miejsce Europy
Instytuty nowej sinologii
Dobre maniery na nowe czasy

ROZDZIAŁ 5: Crazy rich Asians na polskich uczelniach, czyli wielka
draka o chińskich studentów
Chińska fala studentów
Cesarski pałac
Nie tacy crazy rich Asians
Kto zarabia na studentach z Chin?
Uczą się, płacą i wymagają

ROZDZIAŁ 6: Chińczycy trzymają nas za portfele,
czyli Alibaba i miliony rozbójników
Jarmark AliExpress
Ile problemów ma Jack Ma?
Procedura 42
Flanki wschodnia i południowa

ROZDZIAŁ 7: Będę jak iPhone, tylko nie pytaj mnie
o Tybet, czyli jak Xiaomi podbija serca milionów
iPhone‘y Europy Wschodniej
Xiaomi Way
Litewski cios
Czas na samochody

ROZDZIAŁ 8: Na chińskim procencie, czyli od wielkich inwestycji do
wielkich kłopotów
Dyplomacja chwilówkowa
Syndrom COVEC
Most do Europy
Wściekłe ptaki nad Bałtykiem

ROZDZIAŁ 9: TikTok, Krecik i panda, czyli jak się tworzy Chmese dream
Live streamy, tiktoki i gierki
Bracia w dezinformacji
Chiński kret

ROZDZIAŁ 10: Nie myśl, że uciekniesz,
czyli Chiński Brat patrzy coraz uważniej
Sprawa countrymana
Kraj 200 min kamer
Kamery, skanery, drony

ROZDZIAŁ 11: Przyjaźń z węgla, stali
i nagiętych norm ekologicznych
Nasze zdrowie albo twój zysk
Nowe, zielone Chiny
Miedziana twierdza
Ekologiczne nimby
Dlaczego miałabym się tym martwić?
Ataki i groźby

ROZDZIAŁ 12: Okrążeni ze wszystkich stron, czyli jak Chińczycy
przejmują nasze drogi, koleje i porty
Marzenia o Nowym Jedwabnym Szlaku
Bóg, szczęście, Orban i Chiny
Gdyńkong, czyli po co Chinom Bałtyk
Sokołem na wschód

Zamiast epilogu. Rozmowa z profesorem
Clive‘em Hamiltonem

Przypisy

Pokazują się pochlebne recenzje tej książki, nie wiem czy warto dokładać swoją, chociaż kusi mnie pokazania dodatkowych aspektów jak „zaraza z Wuhan” i cała afera kowidowa oraz szereg innych tajemnic. Bo Chiny to nie tylko kraj piękny, ale właśnie pełen tajemnic, np. tych historycznych.
Po lekturze książki i jak czas pozwoli – wrócę do tematu.
A na zakończenie wspomnę rzecz zaskakującą w paru punktach, też do przyszłego rozwinięcia:

1. Wbrew powszechnym ocenom – Chiny są na skraju … bankructwa.

2. Nie będzie wojny amerykańsko-chińskiej – przynajmniej nie w najbliższych latach

3. W Chinach (Ludowych) nie rządzą ci, o których myślimy

4. Afera balonowa nad Ameryką – to nie były chińskie balony

5. Smoki chińskie to nie tylko folklor – to element nazw tajnych stowarzyszeń o wielkich globalnych wpływach

Będzie i więcej…

pekin1

Pekin ma wiele zabytków

PS. O przykładowej innej mojej przygodzie zagranicznej zobacz Casus libijski.

Postawisz mi kawę?

Wielki wywiad i przesłanie dla świata

Po prostu zobacz, podziel się z innymi

Dlaczego świat się stacza?

Jedne błędy pociągają lawinę następnych, ale kulę śniegową czeka zawsze ten sam los

Odbijesz się od ściany, jeśli nie umiesz inaczej zmienić kierunku
– zanim odbijesz się od dna, jeśli nie chcesz utonąć
.
L. K.

Mnożące się klęski żywiołowe*
– wielkie powodzie w Pakistanie, Chinach, w USA,…
– huragany, z których najbardziej głośne medialnie były te na południu USA, niosące ogromne zniszczenia

– wybuchy wulkanów

– potężne tsunami

– trzęsienia ziemi, osuwiska

– pożary jak te, które nawiedzały Australię, Kalifornię, Afrykę, by wymienić najbardziej znane

Głód* np. na coraz większych obszarach Afryki, a tam także
– wojny lokalne

– panoszenie się band

– eksperymenty medyczne na ludności ze szkodami dla zdrowia

Fale emigracji z tamtych terenów i z Azji do Europy
Podobne z Południowej Ameryki w kierunku Ameryki Północnej
– wszystko to z napływem bojówek, obcej kultury niszczącej lokalną, roszczeniowymi postawami kosztującymi miliardy

Wojny i konflikty zbrojne (nie o wszystkich się mówi) na Bliskim Wschodzie i w innych rejonach

Wojna na Ukrainie

Przerwane łańcuchy dostaw skutkujące brakami w zaopatrzeniu ludności i zakładów produkcyjnych

Kryzys energetyczny, brak* paliw i prądu

Inflacja*, wzrost cen

Narastanie biedy*

Rozboje, narastanie przemocy – dosłownie i w polityce

Pandemie*

Załamanie opieki zdrowotnej*

Wzrost chorób – ilościowo i w sensie nowych i przewlekłych

Wzrost śmiertelności

Zatruta żywność, woda, powietrze

Trucizny w lekarstwach i szczepionkach

Nagłe zgony, samobójstwa

Lawinowy wzrost chorób i stanów psychicznych wymagających działań terapeutycznych

Lawinowy wzrost autyzmu (będzie o tym wkrótce książka)

Olbrzymie zadłużenie – państw, firm, ludzi
Krachy giełdowe, bankructwa banków, zapaść finansowa w pewnych rejonach

Wyzysk, rugowanie indywidualnej i małej przedsiębiorczości

Handel ludźmi, dziećmi, praca nieletnich

Znikanie dzieci – porwania na organy, do pracy niewolniczej, prostytucji i dla pedofilów

Pedofilia

Zapaść moralna, egoizm, zanik wartości, zdziczenie

Upadek edukacji, obniżenie poziomu inteligencji, czytelnictwa,…

Oto przykłady, wybrane dość chaotycznie i arbitralnie, ale wystarczające do zadania pytania:
Co się dzieje? Przypadek?

Czy tak ma wyglądać postęp XXI wieku, w którym powstało tyle wynalazków, usprawnień, ruchów na rzecz demokracji, równości, rozwoju?

Chyba, że … nasze czasy miały być właśnie takie specjalne.

Tu zrobię dygresję – można nawiązać do niektórych plag biblijnych i egipskich, nie traktując ich dosłownie i nie wpadając w profetyzm.
Przypomnę przykładowo:

Plaga wrzodów – 1. w Apokalipsie, 6. egipska – można przyrównać do obecnej plagi różnych chorób.

Plaga zatrutych wód – 2. i 3. w Apokalipsie i 1. i 2. egipska, przy czym wylanie do nich krwi może być też znakiem przelania jej w wojnach i w krwawych rytuałach. Mamy obecnie wiele zatrutych wód, ogólniej – środowisko.

Plaga gorąca, 4. w Apokalipsie – obecnie wiele regionów świata przeżywa takie zjawiska.

Plaga ciemności 5. w Apokalipsie i 9. egipska – może nawiązywać do blackoutów oraz celowego przykrywania nieba (chemtrails itp.)

Plaga suszy i wysychających rzek – 6. w Apokalipsie – można ją przypisać zjawiskom pogodowym, jakie obserwujemy, ale ta plaga 6. mówi też o gromadzeniu demonów na wielką bitwę z Bogiem (Armagedon). Faktycznie mamy wojnę o dusze, zła z dobrem.

Plaga trzęsień ziemi, zapadania się miast oraz gradobicia – 7. w Apokalipsie i częściowo 7. egipska.

Nadto, z plag egipskich:

5. Pomór bydła – można skojarzyć z masowymi ubojami zwierząt gospodarskich z powodu zaraz lub pod ich pozorem, oraz ich likwidację z pobudek ideologicznych (ekologia, weganizm, ochrona klimatu).

10. Śmierć pierworodnych – na przykładzie aborcji (1. miejsce w statystykach depopulacyjnych) oraz zgonów dzieci pod wpływem praktyk medycznych – też z podtekstem depopulacyjnym.

Nie chcę wpadać w nadinterpretacje, ale te plagi mogły być inspiracją dla planu współczesnych ciemnych sił, o których wspomniałem jako stronie wojny o dusze.

Wracając do głównego wątku.

Widać pewne związki przyczynowe podanych zjawisk lub istotne korelacje.
Owszem, ale może jest jedna podstawowa przyczyna?

Najpierw wyjaśnię co oznaczają tutaj gwiazdki przy pewnych punktach (mógłbym ich wstawić więcej).
Wg mnie wskazują na zjawiska pozorne, przynajmniej w sensie, że sztucznie nagłaśniane i siejące strach – nie bez powodu.
Przykładowo:

Klęski żywiołowe – wiele z nich było spowodowanych sztucznie – przez geoinżynierię, tajne bronie, ukrytą wojnę, działania szantażujące i zastraszające, dla uzyskania środków na odbudowę dla korporacji, by dać zastraszający przykład dla ideologicznych działań na rzecz klimatu lub „zrównoważonej gospodarki” wg modeli globalistów. Innym razem jako konsekwencja rabunkowej gospodarki i chęci szybkiego zysku.

Głód – nie wynika z braku żywności, bo na świecie już jest nadprodukcja oraz istnieje wielki potencjał dalszego zwiększania produkcji. To wina złej, krzywdzącej pewne rejony dystrybucji, uzależnienia od korporacji, które wyparły (celowo) produkcję lokalną. Nadto, wynik dostarczania produktów złej jakości, wręcz szkodliwych – to nie to samo co odżywiać.

Brak paliw – zasobów naturalnych jest wielka ilość. Nie brakuje ropy, gazu, węgla (jednym z przykładów jest Polska, jej nie wykorzystane złoża). Braki na rynku wynikają z błędnej polityki wydobycia, przetwarzania i dystrybucji, często inspirowanej ideologią klimatyczną oraz narzucaną przez światowych potentatów dążących do monopolu. Nadto, nowe źródła energii są „za rogiem”.

Zatem i kryzys energetyczny jest wtórnym fałszem.

Inflacja, wysokie ceny i bieda – to częściowo skutek powyższych rzekomych braków, ale także braku zrozumienia zasad ekonomii (np. wiara w pieniądz fiducjarny, globalny wolny rynek …) i idącej za tym złej polityki. W tej polityce bieda, uzależnienie ludzi od dotacji, zadłużanie są instrumentami władzy.
Pandemie – to twór medialny, bo nawet skala zachorowań na C19 nie odpowiada klasycznej definicji pandemii, a zjawisko zostało rozdmuchane dla celów sprzedaży szczepionek i innych działań biznesowych. Są mocne poszlaki że ostatnia zaraza była sztucznie wywołana. Nauka i medycyna sprzedała się farmacji a ta mamonie.
Bardziej można mówić o Załamaniu opieki zdrowotnej i nadmiarowych chorobach i zgonach. Niszcząca branżę propaganda, wyciąganie środków budżetowych na nieistotne cele, korupcja oraz brak wiedzy jak efektywnie zapobiegać i leczyć – to przyczynki załamania służby zdrowia. Można by leczyć szybko, tanio i skutecznie gdyby uwolnić lekarzy od sztywnych i skostniałych procedur, dopuścić do głosu wypróbowane metody naturalne i leki, których farmacja nie dopuszcza ze względu na zagrożenie dla tych, na których obecnie zarabia się bajońskie sumy.
Równoległym zjawiskiem jest coraz więcej chorych z powodu błędnych praktyk i zatrutego środowiska (w szerokim rozumieniu), czego skutki realnie przerastają wydolność obecnego systemu.

Wszystkie te zjawiska były wielokrotnie opisywane lub wymieniane zarówno na tym blogu jak i na stronie LepszeZdrowie.info – nie będę tutaj tego powtarzał.

U podłoża wielu z nich leży zanik podstawowych wartości (jak słusznie wskazują moraliści odwołujący się do prawa naturalnego, ale już mniej słusznie do różnych religii, które mają i elementy szkodliwe), nieuczciwość, złodziejstwo, korupcja – od samej góry, po podobne zjawiska na najniższych szczeblach.
O ile na tych niższych bywa to skutkiem potrzeby przetrwania w trudnych warunkach, to na wyższych i najwyższych, gdzie nikomu niczego nie brakuje, jest to nieokiełznana chciwość i używanie bogactwa dla powiększania władzy. Ważnym elementem władzy jest kontrola. Łamanie prawa jest na porządku dziennym.
Widzimy jak państwa i monopole podążają w stronę faszyzmu pod różnymi barwami, przy czym faszyzm, zgodnie z definicją, jest przejmowaniem wszystkich kompetencji rządzenia i kontroli w sposób bezwzględny i brutalny.
Światu zagraża model chiński ubrany w hasła komunizmu.
Z drugiej strony, chociaż to tylko pozorna różnica, światem już od dawna rządzą skrycie tajne stowarzyszenia jak Czarne Słońce, masoneria, chazaria, stare rody i zakony, z satanistycznymi odłamami lub nawet trzonem. Wspierają lewacką lub ultraprawicową ideologię, grając na dwie strony, skłócając je i dzieląc ludzi by ich osłabić.
Zatem najprawdopodobniej wspólną przyczyną zła jest właśnie długofalowy plan tych dystopijnych sił, by na gruzach dawnej względnej normalności zbudować Nowy Porządek Świata (NWO) z pełną kontrolą i podporządkowaniem ludzi, z transformacją w kierunku transhumanizmu, z wyparciem humanizmu na rzecz technokracji.
Wymienione na wstępie zjawiska, to narzędzia zastraszenia i uzależnienia ludzi, by poddali się nowemu systemowi. Większość tych zjawisk oceniam jako stworzone sztucznie lub jako skutki innych sztucznie wywołanych okoliczności.
Przezwyciężenie tych sił jest możliwe i już się dokonuje za sprawą oddolnego połączenia się świadomych ludzi w „ruchy ocalenia”. Piszę o tym trochę na stronie https://www.locusmind.com//pages/korcz.
Powoływany tam i tutaj parokrotnie ruch Life Force zmienia obecnie nazwę na CARE – Center for Amity and Restoration of Earth tj. Centrum Przyjaźni i Odbudowy Ziemi.
(Pod starszą nazwę podpięło się już sporo fałszywych organizacji i osób, a nowa lepiej oddaje cel tego społecznego ruchu).
Pora dostrzec przyczyny i obudzić się do działania – na miarę możliwości każdego, kto chce być wolny, zdrowy i ogólnie żyć lepiej.

Powrót do innego* świata

identyfikacja

Mówienie prawdy nie jest propagandą,
natomiast kłamstwo jest właśnie narzędziem propagandy
lub świadectwem niewiedzy.
Najgorsza jest propaganda wbrew swojej wiedzy.
L.K.

Brzydka pogoda wrześniowa skłoniła nas do powrotu do Warszawy po miesiącach letniego wypoczynku. Z tym wypoczynkiem było różnie, działka wymagała sporo pracy.
O tym nadmieniałem wcześniej. Ale absolutnie nie narzekam, lato było piękne (lubię ciepło), chociaż zbyt suche i pyliste w naszej leśno-wiejskiej okolicy. A jednocześnie to była ucieczka od uciążliwości w Warszawie, gdzie tuż przy domu trwają różne prace budowlano-remontowe, bardzo nieznośne.

Gwiazdka w tytule jest uzasadniona nie tylko tą osobistą zmianą, ale i tempem zmian na świecie w ogóle. Powierzchownie, co nie znaczy że bez znaczenia, odczuwamy rosnącą drożyznę, napięcia społeczne i polityczne, wzrost przestępczości, kryzys energetyczny, straszenie wojną, falami covidu, szczepieniami  itd.
Nie poddaję się temu straszeniu. Witold Gadowski, pomimo paru zastrzeżeń, ma moje uznanie za powtarzanie iż damy sobie radę, gdy się zjednoczymy, nie damy zastraszyć i podtrzymamy normalność. Ten wpis zakończę jego pozdrowieniem.
Mniej powierzchownie, sięgając do działań globalnych i zakulisowych, widzę jak sypie się stary układ zniewolenia – mimo jego paroksyzmów złości i kłamstw oraz usiłowań by się ostać.
Chociaż wielu to przeraża i paraliżuje,  to w bardziej odważnych i świadomych ludziach wzbudza nadzieję. Na ów inny świat, jednak lepszy. Nie ten zaplanowany przez globalistów w imię NWO, nie ten wg „nowej normalności”, z transhumanizmem i innymi szaleństwami, co faktycznie może przestraszyć.
Tutaj ważne jest pewne ostrzeżenie. Jest cały nurt zwodzenia opinii, że tzw. Białe Kapelusze, tajemnicze Q, rożne galaktyczne wróżki i anioły już nas wyzwalają (słyszę to od lat). Że lada chwila będziemy mieli system NESARA, a nawet GESARA. Większość tych informacji odbieram jako celowe usypianie ludzi przez agencje, które tę narrację podtrzymują, a nawet inicjują. Widzę jak mocno jest to kolportowane w sieci (pewne kanały), co też wzbudza podejrzenia.
Są jednak osoby, które chociaż częściowo z podobnego nadania lub z nieświadomości, przemycają jednak część informacji, którym warto się przyglądać – wspominany tutaj Benjamin Fulford, Hanna Kazahari, wszyscy ci, którzy wierzą w powrót D. Trumpa i podobni. Dotykają bardziej konkretnych zjawisk. W jeszcze innej puli widzę Igora Witkowskiego, jako jednego z nielicznych pisarzy i publicystów na świecie, który wnikliwie analizuje zjawiska antropologiczne i psychologiczne w powiązaniu ze zmianami na Ziemi i w polityce. Wiele jego przewidywań się potwierdza, chociaż może za bardzo opiera się na oficjalnych źródłach, które też są sterowane przez globalistów i interesy biznesowe.
Osobiście straciłem większość wiary w te wersje przebiegu zdarzeń i nadal trzymam się przede wszystkim nadziei jakie wynikają z ruchu Life Force z Kimberly Goguen na czele.
Informacje o tym w miarę na bieżąco umieszczam na stronie Our Life Force.
Nie jest to łatwe dla Czytelnika, ponieważ zarówno samo zjawisko jest dla niego zbyt „egzotyczne”, jak i tamtejsze raporty w transkrypcji i tłumaczeniach na język polski mają punkty niejasne bez wiedzy o poprzednich działaniach i wyjaśnieniach. Dla mnie z kolei, są dość trudne przy opracowywaniu właśnie ze względu na te amerykanizmy i wyjaśnianie znaczeń. A także czasowo.

Jednak polecam uwadze wszystkim ciekawym tego, co się dzieje REALNIE.
Tym bardziej, że to jednocześnie sprawy o których w mediach prawie nie usłyszysz.
Nie będę tutaj dalej w to wchodził – zapraszam na stronę.

Drugą sferą moich zajęć były jak zawsze sprawy zdrowia.
By krótko w punktach podsumować nowości wrześniowe na LepszeZdrowie.info:

O końcu pandemii, której nie było, Biała Księga Pandemii Koronawirusa (pobierz), co z epidemią autyzmu, dobre rady zdrowotne z podsumowaniem, pigularstwo szkodzi, na co pomaga dobry stres, przypomnijmy Davida Hawkinsa, dramat sepsy, którą łatwo się likwiduje, wielka nadzieja ale i zagrożenie dla Polaków.
Oczywiście było znacznie więcej, ale może w ten sposób wzbudziłem twoje zainteresowanie…

Jedna ważna rzecz – nie myl ww. Białej Księgi (ponad 400 stron naładowanych wiedzą i odwołaniami do olbrzymiej ilości źródeł naukowych, jej fragment mieściłem wcześniej na tym blogu) z inną Białą Księgą z NIL (Naczelna Izba Lekarska), która jest bardziej ulotką propagandową niż czymś poważnym.
Tutaj pasuje motto niniejszego wpisu.

Ale to moje motto pasuje jeszcze do innych sytuacji, np. tej związanej z postrzeganiem wojny rosyjsko-ukraińskiej i spraw towarzyszących.
Otóż, ktokolwiek wypowie coś rozsądnego, wyważonego w tej sprawie, a nie pasującego do oficjalnej narracji rządowej, jest okrzyknięty propagandzistą Putina, lub dosadniej.
Są rzeczy, które można sprawdzić przy dozie starania, zatem mówienie prawdy o tym nie jest propagandą.

Nawet abstrahując od głębszej odnośnej wiedzy, jaką od czasu do czasu znajdziemy we wspomnianych audycjach United Network.news, niektóre wydarzenia czy dane liczbowe mówią same za siebie.
Znów – nie wchodząc w szczegóły odeślę może do wpisów na twitterze, w tym moich (plus komentarze), by zorientować się jak wiele uzasadnionych pytań tam pada i jak dużo Polaków widzi wiele spraw zgoła inaczej niż propaganda. Tak samo jak było (i poniekąd jeszcze jest) z epidemią, klimatem lub kryzysem energetycznym.
Akurat w tej ostatniej ważnej sprawie widać jej grzech pierworodny – jak zwykle – kłamstwa.
Ponieważ to niezwykle ważne i pilne – zapraszam do poprzedniego wpisu Polacy – dacie się wywłaszczyć?

Czyli – czy nie powinniśmy uwzględnić lekcji z tych zjawisk?

Jest wiele innych ciekawych zjawisk z dziedziny nauki, zdrowia, polityki lub historii – ludzie świadomi to prawdopodobnie ci, którzy kojarzą ze sobą różne fakty i poglądy. Czerpią je nie z telewizji, ale z wybranych książek, czasopism i niezależnych stron w sieci, w trakcie rozmów.
W sezonie poza letnim zachęcam do takiej aktywności, a sam kończę te ogólne refleksje i sięgam po kolejny numer Nexusa (niedawno reklamowałem ten tytuł), by zainspirować się do dalszych poszukiwań na jeszcze nieznanych mi ścieżkach.

Zdrowia i wolności!
I .. głowa do góry – wbrew kasandrom wrócimy do innego, normalnego świata. Więcej – zarówno jak widzimy to w Life Force, jak głosi nawet Fulford, a zwłaszcza Igor Witkowski – możliwa jest wspaniała przyszłość.

Polacy – dacie się wywłaszczyć?

Cudze chwalicie, swego nie znacie,
sami nie wiecie, co posiadacie.
Przysłowie

tytko

Wracam znowu do tematu, który był tutaj poruszany parę razy.

W przestrzeni internetowej pojawiła się seria wywiadów, które poszły niesamowicie wiralowo, dzięki temu że były opublikowane na kanale o dużej oglądalności, ale także ze względu na swoją wagę na miarę zmiany dziejowej.
Tym razem to już chyba ostatni ALARM, ponieważ, dochodzimy do daty, która może zadecydować o tym, w jakim kraju będziemy mieszkać za 3, 5 czy 10 lat. Więcej – czy staniemy się już całkowicie obcą kolonią czy zamiast tego skorzystamy z szansy by być jednym z najbogatszych krajów na świecie (per capita) – stawka jest OGROMNA.

Dlatego postanowiłem przyłączyć się do podawania tych wywiadów dalej, mimo że nie są najnowsze, tak aby obejrzało je jak najwięcej Polaków. To prawdopodobnie jedne z najważniejszych wywiadów jakie kiedykolwiek obejrzycie. To godzinka poświęconej uwagi, która należy się naszym przodkom, naszym praojcom, którzy oddawali życie za Polskę, to należy się naszym dzieciom i dalszym pokoleniom.

Gdy to piszę, wywiad (znamienny tytuł: 22 dni do katastrofy, chociaż dziś to krótszy okres), o którym mowa na kanale Dla pieniędzy obejrzało już 1,146 mln osób. Zacznijcie od niego. A jak skończycie to sprawdźcie drugą, krótszą część, która podsuwa ciekawe rozwiązanie.
Były też inne wywiady i wypowiedzi – zarówno starsze i nowsze, o których dalej *.

Dla już wielu osób nie jest to nowość, jednak wciąż większość nie ma pojęcia jak są oszukiwani.
Inżynier Krzysztof Tytko nie jest porywającym mówcą, ale treść jego przekazu powinna nas porwać.
Ma olbrzymie doświadczenie w swojej branży, jest wieloletnim działaczem na rzecz ochrony polskich zasobów naturalnych**. Ale nie jest odosobniony – opiera się na materiałach naukowych sygnowanych przez PAN, instytuty, NIK i innych specjalistów.

Chociaż podano pod wywiadami szereg dodatkowych informacji, to powtórzę je tutaj:
Stowarzyszenie OKOPZN (Ogólnopolski Komitet Obrony Polskich Zasobów Naturalnych) – misja DZIAŁALNOŚĆ cel – https://youtu.be/WrDobvjW840
✅ Polskie Zasoby Naturalne – Nie daj się okradać! – https://youtu.be/yUgtktMZz8A
✅ Polska to najbogatszy kraj Europy i będziemy z tego korzystać ! Wspieraj OKOPZN i własny dobrobyt ! – https://youtu.be/IF4oZ5Q41Kc

SOCIAL MEDIA KOMITETU:
http://www.facebook.com/okopzn
http://www.vk.com/okopzn
http://www.youtube.com/okopzn

OKOPZN tworzy w Sejmie:
1. sejm.gov.pl – Parlamentarny Zespół ds. Zapewnienia Bezpieczeństwa Energetycznego Polski oraz OZE.
2. Parlamentarny Zespół ds. Bogactw Naturalnych i Aktywów Narodowych.
3. Parlamentarny Zespół ds. Kopalni Krupiński i technologii podziemnego zgazowania węgla.

Nawet jeśli podawane w wywiadach szacunki zasobów i pieniędzy są zawyżone (nie będę tutaj epatował liczbami, o niektórych dalej przy opisie dorobku K. Tytko), nawet jeśli wziąć tylko 10 procent z tego co przedstawiono, to i tak możemy się stać liderem energetycznym w Europie.
Kryzys energetyczny jest teraz jednym z głównych tematów. Piramidalnym paradoksem jest, że właśnie Polska miałaby na tym cierpieć.
Chociaż osobiście uważam, że w niedalekiej przyszłości będą dostępne różne, jeszcze lepsze źródła energii niż węgiel czy gaz, to dywersyfikacja, ze względu na potrzebny czas na implementację nowości, jest ważna.
A jeszcze można dodać informację o naszym wielkim bogactwie w zakresie geotermii – też o tym parokrotnie tu wspominałem.
Co było dawniej technicznie niemożliwe i nieopłacalne, dziś już może być, a w niedalekiej przyszłości jeszcze bardziej, zwłaszcza, że zasoby naturalne Ziemi zostały już znacznie uszczuplone.
Bo nie tylko chodzi o energię. Nawet pomijając całkowicie ten aspekt, w naszych zasobach naturalnych znajduje się niemal cała tablica Mendelejewa ze wskazaniem na duże (!) zasoby cennych metali i pierwiastków rzadkich poszukiwanych przez przemysł. Powiedzieć, że to majątek na wagę złota, to mało powiedzieć.
Oczywiście są oponenci tych informacji – że to nierealne, że to w ogóle nieprawda, że nieopłacalne itd. itd.  Kolejna odsłona narodowych kompleksów i imposybilizmu czy indolencji, jak podejrzewam nawet sterowanej. Ale od dekad właśnie taka postawa jest kształtowana i to niezależnie od rządzących partii. Najwidoczniej sprawa jest sterowana z „wyższej półki”, o czym też jest mowa w wywiadach.
To przewrotna, ale mądra strategia obcego kapitału i ponadnarodowych centrów władzy – planowanie długookresowe, a nie obliczone na doraźną korzyść polityczną, jak się u nas często praktykowało.
Zatem bardziej wierzę narracji K. Tytko i specjalistów stojących za stanowiskiem OKOPZN niż oponentom oraz działaczom zielonej transformacji działającym w imię jej mało wiarygodnej ideologii. Jest to wszystko elementem szerszej globalnej gry obliczonej na łatwy zysk i otumanienie ludzi. To osobny szeroki temat, podobnie jak różne inne pośrednie sposoby wywłaszczania, przejmowania majątku i przemysłu, niewolenia ludzi.

Ostatnio głośna jest sprawa ew. przejęcia przez Orlen spółki PGNiG. O ile takie przejęcia w imię osiągnięcia znaczenia ponadregionalnego są stosowane i mogą być dobre i są propagandowo przez rząd mocno wspierane, to mamy tu zarówno pewien ważny smaczek i poważne zagrożenie.
Jest to pokazane w materiale, ale w skrócie chodzi o to, że PGNiG jest największym potentatem w zakresie naszych zasobów geologicznych, a także dla tego, że ma najwięcej koncesji na ich wydobywane i należą one w ok. 3/4 do polskiego kapitału.
O ile koncesje są niezbywalne, to mogą być przejęte przez inny podmiot przez … przejęcie takiej spółki. Orlen po takim przejęciu nie będzie miał nadal pakietu większościowego lub będzie na granicy większości, zatem w ten sposób odtąd ta polska własność może dużo łatwiej stać się łupem koncernów zagranicznych, które dotąd były w Orlenie większością i doskonale wiedzą o tych bogactwach (w przeciwieństwie do szeregowych Polaków) i właśnie liczą na taki obrót sprawy.
Owa decydująca data to 10 października, gdy fuzja ma być przegłosowana w Sejmie.

Zatem czy ta fuzja jest w interesie Polski?
Znając korupcyjne praktyki, jakie mają miejsce w naszej gospodarce i polityce – to może być groźne, póki Naród nie ma dostatecznej kontroli nad tym co się dzieje.

Na tym polega tytułowe wywłaszczenie, gdy jednocześnie od dawna jest gotowy projekt powszechnego uwłaszczenia Polaków na naszych zasobach naturalnych, ale ten projekt jest blokowany.

Nie chcę wdawać się w polemikę polityczną, czy to wina PiS, bo podobną postawę przyjmowały poprzednie władze. To zagadnienie ponad podziałami – taki jest i mój przekaz i wyzwanie – proszę Was o podawanie tych wywiadów dalej. Rodzicom, przyjaciołom, znajomym.
Pan Tytko, ja i wiele innych starszych osób nie doczeka zapewne owego uwłaszczenia i jego skutków, ale mamy na względzie przyszłość Polski i naszych zstępnych.
Bo przecież nawet jeśli nasze wykorzystanie teraz owych zasobów nie jest jeszcze w pełni możliwe, to chodzi o zachowanie ich dla przyszłych pokoleń – dla Polaków, a nie kogoś innego!
To kluczowy element suwerenności, realnego patriotyzmu. Ważna sprawa. Ważna jest nasza świadomość i dążenie do proponowanych pozytywnych rozwiązań.
Podaj dalej!
Chodzi też o zwiększenie oglądalności ww. materiałów przez polubienia, cytowanie, komentowanie oraz o czynnik czasu.
Dziękuję 🙂

* Natomiast co do innych materiałów, zacznę od tych, które już kiedyś były na tym blogu.
Żeby nie powtarzać wszystkich polecam chociażby ten wpis

Lepsza polska energetyka (z maja 2019), w którym znajdziesz także szereg odwołań do pozostałych wpisów z tamtego czasu.
Nieco późniejsza (czerwiec 2019) refleksja ogólniejsza Błąd strategiczny Polski, także z odwołaniem do ważnego artykułu z 2014 o energetyce.

Inne materiały na YT i nie tylko (przykładowo):

Podobne do ww.: Katastrofa dla POLSKI ! ZOSTAŁO 20 dni do PRZEJĘCIA. RATUJMY POLSKĘ 

WĘGIEL, PRĄD, GAZ I BOGACTWA POLSKI. Sprawdzamy FAKTY na żywo z Inż. TYTKO i WIDZAMI (dalsze rewelacyjne informacje, zwłaszcza dot. Przesmyku Suwalskiego).

Jeśli nie masz teraz czasu obejrzeć w całości, to możesz wybrać coś z poniższego nagrania
https://youtu.be/sN0gEa1ZOKY , a tam w skrócie:
0:00 – SUROWCE TO NASZA POTĘGA
5:02 – Co sprawiło, że Polska jest bogata w zasoby naturalne?
6:15 – Dlaczego w mediach jest tak cicho?
12:39 – Czy Polska była, jest i będzie okradana?
15:55 – Polska posiada większe zasoby od Norwegii czy Arabii Saudyjskiej
18:31 – Gaz łupkowy, zmarnowany potencjał
23:58 – Jak zatem wykorzystać w optymalny sposób POLSKIE złoża?

Co do gazu łupkowego – mam mieszane uczucia. Wielkoskalowa eksploatacja uszkodziłaby ekologicznie obszary na których żyją ludzie. Nie możemy się porównywać z wielkimi pustkowiami w USA, ale i tam mieszkający ludzie nie mają już wody zdatnej do picia – jest ona tak przesycona gazem (i innymi trującymi substancjami), że … pali się.

Podobne wystąpienia znajdziesz także na portalach patriotycznych, np na BanBye – co najmniej 5 prelekcji inż. Krzysztofa Tytko z różnych okresów.

W Internecie pojawiają się uproszczone mapki i diagramy zasobów bez podania źródeł, więc budzą niedowierzania. Zatem sugeruję odwołanie się do materiałów źródłowych (książki, raporty), które przedstawiał K. Tytko oraz na wspomnianych kanałach własnych OKOPZN.

—-
** GOŚĆ: inżynier górnictwa KRZYSZTOF TYTKO
– Akademia Górniczo – Hutnicza, Kraków – specjalność projektowanie i budowa kopalń,
– Szkoła Główna Handlowa, Warszawa Podyplomowe studium menedżerskie MBA,
– Uniwersytet Śląski, Katowice, Podyplomowe studium w zakresie rzeczoznawca majątkowy …
– Ekspert ds. górnictwa i energetyki,
– dyrektor KWK Czeczot, prezes spółek giełdowych, członek zarządów, dyrektor zakładów przeróbczych przemysłu węglowego, audytor górnictwa,
– Autor wraz z prof. Paweł Soroka „Polskie Lobby Przemysłowe – Wnioski i Uwagi Strony Społecznej do Polityki Energetycznej Polski PEP 2040”,
– Inicjator i główny prowadzący, reprezentujący Stronę Społeczną w Parlamentarnych Zespołach ds.:
1. Kopalni Krupiński oraz technologii podziemnego zgazowania węgla,
2. Bogactw Naturalnych i Aktywów Narodowych,
3. Zapewnienia Bezpieczeństwa Energetycznego Polski w Oparciu o Krajowe Nośniki Energii oraz OZE.
– Autor Nowego Modelu Biznesowego dla polskiego górnictwa i KWK Krupiński z wynikiem 1mld zł. zysku netto/rok/2018
– Członek Zespołu Ekspertów pod przewodnictwem prof. zwyczajnego dr hab. inż. Ryszarda Kozłowskiego – analiza stanu obecnego Polski, projektów rozwoju, audytów polskiego górnictwa, energetyki, surowców.
– Autor projektu Uwłaszczenie Narodu Polskiego na Zasobach Naturalnych – 4,5mln. zł dla każdego Polaka z tytułu własności, natomiast z tytułu wydobycia dywidenda/1 mln.zł /ceny na 2020
– Włada w stopniu biegłym – język angielski, techniczny; współpracuje z ekspertami z zagranicy.
– Posiada wiedzę z zakresu światowych innowacji, nowych technologii, zrealizowanych i nowych rozwiązań w górnictwie, energetyce, gospodarce zasobami.
– Uczestnik konferencji w kraju i za granicą.
– Publicysta, społecznik, inicjator i założyciel Stowarzyszenia OKOPZN.

Dodam: patriota, praktyk.