Blogi dają bieżący wsad do Google

BLOG > GOOGLE

[stare, o opcji która chyba już nie działa tak jak zapowiadano ]

Od grudnia mamy rewelacyjne narzędzie wyszukiwania informacji ze świata dotyczących wydarzeń sprzed …  sekund. Normalnie wyszukiwarki indeksują strony z opóźnieniem, biorąc pod uwagę swe algorytmiczne priorytety. Teraz możesz napisać na twitterze, że sąsiad kichnął, a za chwilę świat będzie o tym wiedział.
Chodzi o wyszukiwanie real time przez Google. Oczywiście  użyteczność takich informacji dla przeciętnego internauty może być niewielka. Ale są sytuacje w których bieżące informacje z Twittera i Facebooka będą bardzo interesujące np: relacja z bieżących wydarzeń i opinie do nich.
W pewnym sensie te blogi są więc lepsze od Googla, to one dostarczają najświeższych informacji, a Google tylko to zbiera i wrzuca w swoje mechanizmy.

Jeśli chcecie sprawdzić jak działa real-time search w wykonaniu Google, wystarczy wpisać temat poszukiwania, w wynikach wejść w options i wybrać latest  (lub latest results  – obecnie w wyszukiwaniu zaawansowanym raczej „ostatnia godzina” lub „z ostatnich 24 h’) – bieżące wyniki przewijają się na górze jak „time line” w twitterze (o ile akurat sa na dany temat).
Ale UWAGA – to działa na razie tylko w wyszukiwarce angielskiej (w opcjach języka zaznaczyć English by nie przerzucało do polskiej wyszukiwarki – geolokalizacja).

Monitorowane są Twitter, Facebook, FriendFeed, Jaiku i inne blogi (szczegółowo jeszcze nie sprawdzałem).

Podobno można też do tego użyć bezpośrednio Google Chrome, ale to mi się nie udaje – może chodzi o geolokalizację?
Oczywiście można dodać swoją stronę (blog) do Googla, dla szybszego zaindeksowania.

Zapewne są inne/prostsze sposoby (zresztą ta usługa jest w rozwoju) – chętnie o nich usłyszę…

Przy okazji dowiedziałem się, ku swemu zaskoczeniu, że tagowanie (#) wpisów w treści twittów osłabia ich googlowy ranking! (??)

PS. Uważaj co piszesz na blogach – tak zaindeksowanych (o ile to zwykłe indeksowanie) informacji prawdopodobnie już nie można „odkręcić”.

 

Sposób na sukces (?)

Motywacja jest tym, co pozwala ci zacząć.
Nawyk jest tym, co pozwala ci wytrwać.

Jim Ryun

Wszyscy doradcy rozwoju osobistego i biznesowi podkreślają wagę posiadania celu a dokładniej – celu głównego i celów pośrednich, co tworzy podstawę do planu działania. Bo jak można coś osiągnąć, jeśli się nie wie co,  kiedy i jak? (chyba że liczysz na lotto itp.).

Ta myśl jest pogłębiona przez dyrektywę: gdy masz już cel główny i towarzyszące cele pośrednie, to odtąd uważaj by wszystkie czynności, zamierzenia przybliżały cię do tych celów, wszystko inne odrzucaj lub ograniczaj.

Ci sami doradcy i autorzy podkreślają też że bodajże głównym wrogiem na drodze do sukcesu są nasze złe przyzwyczajenia, zakorzenione od dzieciństwa nawyki i zahamowania. Mówią: twoim największym wrogiem prawdopodobnie jesteś ty sam. I że przyzwyczajenia są naszą drugą naturą. Ja powiedziałbym, że może i pierwszą.

Mówi się też, że kreujemy swą rzeczywistość przez swoje myśli. Sądzę jednak, że jeszcze większą rolę odgrywają nasze reaktywne nawyki, ponieważ to one, często podświadomie i automatycznie wyznaczają nasze postępowanie. Nader często myślenie jest tu wyłączone.

Dalej: antidotum na powyższe to pozytywne myślenie, wiara w siebie, otwieranie się. E. de Bono twierdzi, że to za mało, bo trzeba włączyć proaktywne TWÓRCZE myślenie.

Z tym wszystkim nie trudno się zgodzić, ale trudno wprowadzić w życie o ile nie zaczniemy być bardziej świadomi siebie. Ta konkluzja, z kolei, zgodna jest z dalekowschodnimi maksymami o świadomości…

Obmyśliłem na swój użytek pewien sposób, który może was zainteresuje.

Otóż, na zasadzie ćwiczenia, zacząłem pilnować się by stale, przed podjęciem jakiejś czynności, zadać sobie pytanie: jaki jest tego cel, co chcę przez to osiągnąć, czy to przybliża mnie do moich głównych celów?

Gdy stosuję to do powszednich czynności, to jest to dość karykaturalne i często bez znaczenia, ale jest też dobrym ćwiczeniem uważności (uważność, koncentrowanie się na celu jest bardzo silnym narzędziem).

Pozwala to na dostrzeżenie owych nawyków, na refleksję:  czy to mi służy? Zwracam większą uwagę na dietę, ruch, oszczędności,  nastroje (czy mi służą), na priorytety, … I cieszę się ŚWIADOMOŚCIĄ CHWILI, staram się dostrzec jej uroki.

Przy okazji eliminuję pewną zmorę, która czasem mnie prześladuje – zapominanie, gdzie coś położyłem lub zapisałem.

Jestem dopiero na początku tych ćwiczeń, ale wierzę że mi wiele dadzą. Tworzę nowy pozytywny nawyk.

Świńska sprawa

Sami wywołujemy choroby i sami zmierzamy
w kierunku masowych zachorowań na raka
oraz do uszkodzeń mózgu poprzez używanie szczepionek.
Prof. Leon Grigorski

Szczepienia – niebezpieczne, ukrywane fakty (książka)

Chciałem napisać coś od siebie, ale, trochę zaganiany, zacytuję raczej Łukasza K. z CzaryMary.com.pl

„…Skoro już jesteśmy przy zdrowiu, to tegoroczna jesień i zima może być kluczowa dla przyszłości nas wszystkich. Szatańskie wręcz plany zaszczepienia całej ludzkości niezbadaną i niebezpieczną dla zdrowia szczepionką przed pseudogrypą A1NH1 może mieć bardzo daleko idące skutki. Dlaczego piszę o pseudogrypie A1NH1? Osobiście w nią nie wierzę. Kiedy w maju wybuchła w Meksyku tzw epidemia świńskiej grypy, akurat z Agnieszką byliśmy w jej samym centrum, na wakacjach w Meksyku. Epidemia istniała tylko w mediach (europejskich i amerykańskich). Życie w Meksyku przebiegało normalnie, nawet w punkcie informacji o grypie siedział żołnierz bez maseczki. To co robiły jednak media wtedy i co robią teraz jest próbą zastraszenia całego świata i zmuszenia nas do zaszczepienia się.

Jednak szczepionka ta jest BARDZO niebezpieczna dla zdrowia. Zwiększa szanse na paraliż, uduszenie, śmierć. Niektórzy wręcz mówią, że ma być ona narzędziem do depopulacji ludzkości, bronią biologiczną, a nie lekarstwem i ochroną.

Na całe szczęście na świecie są tysiące zwykłych ludzi ale i lekarzy, którzy widzą jak wielkie zagrożenie dla zdrowia, osobistej wolności i całej planety. W tej kwestii nie można już wierzyć mediom, które działają pod dyktando firm farmaceutycznych i polityków. Gra toczy się o wysoką stawkę – o nasze życie i naszą wolność.

Strona www.grypa666.wordpress.com – to codziennie aktualizowane źródło wiedzy o tym co się dzieje na świecie i w Polsce w kwestii masowych szczepień. Są tam wywiady, filmy wideo, akcje lokalne, newsy z całego świata. Na szczęście coraz więcej pojawia się w prasie, Internecie wywiadów z lekarzami mówiącymi NIE dla tych szczepionek. Zachęcam do regularnej lektury tej strony, jak i rozmawiania z znajomymi, rodziną, kolegami. Powiedzmy głośnym głosem NIE dla masowych i przymuszonych szczepień!

Kliknij tutaj prawym przyciskiem, aby pobrać obrazy. Aby pomóc ochronić prywatność, program Outlook uniemożliwił automatyczne pobranie tego obrazu z Internetu.Na www.davidicke.pl – znajduje się min. godzinny wywiad video z Jane Burgermeister, austriacką dziennikarką pisząca min. do Nature czy British Medical Journal, która złożyła w austriackiej prokuraturze oraz FBI (w amerykańskiej ambasadzie) zarzuty przeciwko Światowej Organizacji Zdrowia oraz min. firmie Baxter, która produkuje szczepionki. Tam też jest więcej filmów i wiadomości o nieludzkich planach wykorzystania szczepionki grypy przeciwko ludzkości.

www.swinskasprawa.pl – nowy serwis integrujący najważniejsze informacje odnośnie świńskiej grypy

To nie grypa jest zagrożeniem. To szczepionka.

Sprawa jest naprawdę poważna. Jeśli już ktoś będzie chciał się zaszczepić dobrowolnie przeciwko A1NH1 (bo być może będą chcieli nas zmusić siłą do tego) to proszę, zapoznajcie się z informacjami dostępnymi w Internecie o niebezpieczeństwach jakie wiążą się z tym. Przekażcie też te informacje swoim bliskim w USA i UK. Stany są krajem, gdzie od wielu lat przygotowywano się do tej akcji i tam może być najtrudniej uciec od zaszczepienia toksyczną szczepionką…

Na ilustracji okładka książki” Ian Sinclair „Szczepienia – niebezpieczne, ukrywane fakty”

Maraton warszawski

Egoizmem jest wymaganie od innych,
by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze.
Anthony de Mello

W ostatni weekend mieliśmy w Warszawie maraton ulicami miasta.

Tak się składa, że mieliśmy wtedy także zjazd rodzinny. Nikt z nas nie wiedział o tym maratonie, wszyscy utkwiliśmy na swych trasach i nasze spotkanie zamieniło się w forum oburzenia.
To nie w porządku, żeby ułamek promila obywateli Warszawy (mam na myśli organizatorów, uczestnicy biegli trasą, jaką im wskazano) terroryzował resztę mieszkańców i przyjezdnych blokując dużą i newralgiczną część miasta na dwa dni.
Przedostanie się przez miasto (a dzień był dość gorący) było koszmarem.

Czy nie można trasy maratonu przenieść na przedmieścia, na jakieś trasy zielone, co byłoby z korzyścią zarówno dla komunikacji miejskiej (i zaoszczędzeniem publicznych środków na ochronę, organizację, itp.), jak i dla samych biegaczy – nie musieliby tłuc się rozgrzanym, twardym asfaltem?
Wcale nie chodzi o to, by centrum pozostawiać tylko samochodom itd., jak wypowiadał się ktoś na forum maratonu (GW), bo przecież organizuje się tu sporo imprez, ale żadna nie paraliżuje tak dużego obszaru.

Nie wiem kto tym wszystkim kieruje, ale czy dla środowiska biegaczy i ich sympatyków nie byłoby lepiej, by pozostali myśleli o nich przychylnie a nie z dezaprobatą? Czy nie ma w tym środowisku „instynktu społecznego” – także we własnym interesie – maratończycy nie są  sami i powinni liczyć się z pozostałymi.
To tylko wycinek zagadnienia – np. aspekty biznesowe, medialne i  zdrowotne biegania poruszę na http://www.LepszeZdrowie.info.

W skrócie: biegi, jogging – zwłaszcza po twardym podłożu – wcale nie są zdrowe, lepszy jest intensywny marsz i/lub nordic walking.

Codex Alimentarius

Nie ma nic bardziej nieużytecznego od efektywnego wykonywania tego,
co w ogóle nie powinno być robione.
Peter F. Drucker

Zrób to teraz!

Podpisz petycję mającą na celu zebranie wymaganego 1 miliona podpisów by można było w krajach Unii Europejskiej przeprowadzić referendum które pomoże zatrzymać legalizację niszczenia ludzi poprzez zabranie im możliwości jedzenia zdrowej żywności i korzystania z naturalnych środków, witamin, suplementów i terapii.

Codex Alimentarius, wchodzi od 1.01.2010 r. i zostało tylko kilka dni czasu, aby zebrać wymaganą ilość podpisów potrzebną do przeprowadzenie referendum
– zbliżamy się do liczby wymaganego 1 mln. Liczy się więc każdy głos!
Podpisz petycję, skłoń do tego pełnoletnich członków rodziny i znajomych

http://www.eu-referendum.org/polski/petitions/natural_remedies_info.html

Co jest niepokojącego w Codex Alimentarius? (Kodeks Żywnościowy)

– Komisja Kodeksu Żywnościowego – „Codex Alimantarius” (FAO – ONZ) spotyka się na zamkniętych sesjach. Uczestniczą w nich nie wybrani przez społeczeństwo biurokraci rządowi z różnych krajów świata
– Prawdziwe organizacje konsumenckie są bardzo nielicznie reprezentowane na sesjach KŻ
– KŻ opracowuje zalecenia żywnościowe, które przeważnie okazują się być bardzo restrykcyjnymi regulacjami szczególnie dla substancji wspomagających zdrowie, takich jak suplementy diety
– Komisja KŻ pod pozorem promowania wolnego handlu, w rzeczywistości blokuje go, a w szczególności blokuje rynek ziół i suplementów
– Komisja KŻ jest wysoce scentralizowaną organizacją, kierowaną z „góry w dół” przez elity rządowe, bądź ponadrządowe
– KŻ pracuje nad stworzeniem światowych standardów wdrażanych pod pozorem „harmonizacji”, które w ogóle nie uwzględniają zróżnicowanych potrzeb i interesów wielu różnych społeczności świata, jak i nie uwzględniają ich różnic biologicznych
– Spotkania Komisji Kodeksu Żywnościowego nie są otwarte dla publiczności
– Media międzynarodowe i krajowe nie wykazują zainteresowania spotkaniami Kodeksu
– Spotkania Kodeksu nie są komentowane publicznie w mediach, dlatego nie są znane ogółowi społeczeństwa

Podpisz petycję, która pomoże zatrzymać legalizację niszczenia ludzi poprzez zabranie im możliwości jedzenia zdrowej żywności i korzystania z naturalnych środków i terapii http://www.eu-referendum.org/polski/petitions/natural_remedies_info.html

Więcej:
http://www.naturalnenielegalne.pl

—-

Cykl seminariów: „Codex Alimentrius a nasze zdrowie

Na seminariach dowiesz się:

– czym jest Codex Alimentarius i jakie zagrożenia niesie dla Twojego zdrowia i wolności wyboru
– dlaczego nas niepokoi Dyrektywa 2002/46/EC UE, która wejdzie w życie 01.01.2010
– Czy zniknie z półek wiele suplementów z początkiem 2010?
– jakie inne Dyrektywy UE są niepokojące i dotykają naszego zdrowia
– jak ochronić własną działalność jeżeli prowadzisz gabinet medycyny naturalnej, praktykę zielarską lub jesteś sprzedawcą ziół, lub suplementów, żywności ekologicznej
– jak ochronić medycynę naturalną, naturalne preparaty lecznicze i wolność słowa w zakresie ich wpływu na zdrowie
– Czy szczepienia obowiązkowe są bezpieczne dla naszych dzieci?
– Czy szczepienie przeciwko świńskiej grypie będzie: dobrowolne?
– Czy w Polsce grozi pandemia świńskiej grypy?
– Czy grozi Polsce skażenie biologiczne przez GMO?
– Czy zagrożone są wycofaniem z rynku tanie polskie leki ?
– czy świńska grypa jest taka groźna; czy grozi nam jej pandemia;
– jak wziąć swoje zdrowie we własne ręce
– co możesz zrobić dla siebie, dla swoich bliskich i dla społeczeństwa
– i wiele więcej cennych informacji dla ochrony Twojego zdrowia i wolności wyboru.

Podczas seminarium będą dostępne publikacje, materiały; poznasz ludzi, którzy aktywnie w Polsce i Europie dążą do ochrony tego, co jest nam bliskie: zdrowie, czysta żywność, wolność.

WARSZAWA 27.10.09 – Arena Ursynów ul. Pileckiego 122

WROCŁAW 28.10.09

POZNAŃ 29.10.09

Więcej informacji:
http://www.kodeks-a-zdrowie.pl

a także na mojej stronie www.LepszeZdrowie.info

Zmiany

Sami musimy stać się tą zmianą, do której dążymy w świecie.
Gandhi

Pisałem w poprzednim biuletynie L-earNews:

„Nasz serwis w znacznej mierze nawiązuje do rozwoju osobistego, którego atrybutem jest zmiana.

Potrzeba zmiany nie jest tutaj postulatem tylko teoretycznym – odczuwam ją często osobiście i realizuję na różnych „odcinkach”. Dotyczy to także właśnie L-earn.net. Powstał już dawno, gdy zarówno moja wiedza o tworzeniu stron WWW była stosunkowo niewielka, jak i zastosowane metody techniczne były prymitywniejsze od stosowanych dziś. Przez ten fakt serwis odstaje wyglądem i funkcjonalnością od tych tworzonych w sieci niedawno.

Chętnie zrobiłbym mu „lifting” ale … nie jest to proste technicznie i organizacyjnie przy obecnej objętości. Zaangażowałem się w szereg innych projektów, co nie pozwala mi się dostatecznie zająć sprawą”.

W czasie wakacji byłem daleko fizycznie i psychicznie od „tutejszych” spraw a i teraz dzieje się w moim życiu wiele rzeczy ważnych, których nie mogę zaniedbać.

W końcu podjąłem się tego liftingu … i, niestety, straciłem prawie dwa miesiące na próby z pewną nową technologią, i musiałem się poddać (tym razem?). Zwłaszcza położyłem się na ręcznym linkowaniu wewnętrznym (ponad tysiąc linków). Skoro postuluję efektywność, to nie mogę brnąć w tak nieefektywne działania…
Dodatkowo, zarówno stary prowajder popsuł się znacznie jak i nowy nie spełnił moich oczekiwań.
Przy okazji straciłem parę ważnych stron i będę je musiał odtworzyć z pamięci.

Powróciłem do starej formy, chociaż sukcesywnie usuwam drobne błędy, zwłaszcza w formatowaniu (przy zmianach dodatkowo trochę napsułem L ). To nie koniec perypetii, ale już nie będę tego wywlekał…

Przepraszam, że przez to serwis dłuższy czas po prostu nie był czynny a teraz jest okresowo wyłączany.

Z drugiej strony – także merytorycznie nie jestem zadowolony; coraz mniej czasu na własne artykuły, a szereg tych, które wprowadzam – mimo wartości szczegółowych,  wydaje mi się dość miałkich… 

Stare powiedzenie mówi, że jednym z lepszych sposobów uczenia się jest uczyć innych. Chociaż nigdy nie było moją intencją pouczać innych, to jednak sporo artykułów naszego serwisu, własnych i obcych, przekazuje pewną  wiedzę edukacyjną. Sam z tego korzystałem. Jednak większą rolę spełniły dla mnie osobiste lektury i kontakty, które w zwłaszcza ostatnio  sporo wybiegają poza to, co było w serwisie przedstawiane.

Rozwój osobisty jest sprawą  … osobistą. W zasadzie nie można nikogo ukształtować z zewnątrz – każdy musi przejść swoją ścieżkę. Prawdopodobnie zawarte tu materiały pomogły szeregowi osób chociaż na nią wejść, znaleźć przydatne informacje, uświadomić sobie inne/nowe sprawy… Ale więcej zrobić jest trudno. Można powiedzieć, że założona misja tego serwisu się wypełniła.

Z drugiej strony – w ciągu tych czterech lat powstało dużo serwisów internetowych o sporo większym ładunku informacji, z zapleczem doskonałych specjalistów (mam na myśli zwłaszcza witryny firm szkoleniowych) i ze sporym … budżetem.

Nasza nie firmowa strona, mająca bardziej profil hobbystyczny niż profesjonalny, nie ma większych szans by konkurować z takimi serwisami.

Zresztą, nigdy nie miała takiego celu. Wraz z jej rozwojem i ja sam się rozwijałem, więc – chociaż nie była dla profitów, to odebrałem niematerialną nagrodę,  i dała start do nowych zadań. Dzieje się na świecie tyle ciekawego i ważnego, że jeszcze bardziej powinniśmy cenić swój czas, podążać za hasłem osobistej efektywności.

Zajmę się bardzo osobistym wyznaniem. Tak już jest, że czasem osobiste przemyślenia i poglądy wyprzedzają to, co można spokojnie głosić publicznie – po prostu są to często hipotezy i próby na własne ryzyko. Było by niestosowne i może nieodpowiedzialne wygłaszać opinie, co do których samemu jeszcze nie ma się dostatecznych dowodów, chociaż ma się już wewnętrzne-subiektywne do nich przekonanie i kusi chęć podzielenia się tą „wiedzą”.

Przykładową ilustracją jest nowy serwis(ik) www.SpelnijMarzenia.pl.tl , gdzie pokazuję pewną technikę(?) osiągania celów, która zda się magią z pewnego poziomu, a z innego jest czymś oczywistym. Tak czy inaczej jest to temat kontrowersyjny.
Podobnie, wbrew raczej powszechnemu zachwytowi nad samochodami, kontestuję je na nowej stroniczce
www.BezSamochodu.pl.tl .
Oba są na prowizorycznych szablonach – na razie zająłem się treścią.

Istnieje dyskurs na temat istoty wiedzy. Jeśli zakładamy rozwój, to dotyczy on i wiedzy. Nie tylko co do jej „zakresu objętościowego”, ale istnieją pewne jej poziomy czy klasy. Mam na myśli także skokowe przyrosty, pewne przekształcenia czy to ilości w jakość, czy poziomu naszej świadomości. By to zagadnienie rozważać w sposób jaki ja je widzę, trzeba być otwartym na elementy transcendentne, wykraczające poza obecnie królujące paradygmaty. Zresztą, to nic nowego – fizyka kwantowa jest przykładem takiego skoku w pojmowaniu świata. Podobnie odkrycia z zakresu genetyki molekularnej stawiają nas w obliczu nowych wyzwań i poglądów na życie. Słowo ”odkrycia” chciałbym zaakcentować, ponieważ istnieje mocna teza, że cała możliwa wiedza istnieje od zawsze – jest sumą tego co było i będzie, a naprawdę JEST w „umyśle Boga” lub w „Kronice Akaszy” – by użyć języka bardziej ezoterycznego. My tylko odkrywamy, to co JEST. To co jest, jest PRAWDĄ.
Poznawanie prawdy, przybliżanie się do niej,  jest słynnym ewangelicznym środkiem wyzwolenia. Nasze braki, niemożności, błędy, nieszczęścia, biorą się z niedostatku wiedzy.
Jak dawałem nie raz temu wyraz, skłaniam się ku poglądowi, że osnową wszystkiego jest duch. W sferze duchowej jesteśmy w stanie osiągnąć  dużo więcej, niż raczkując materialnymi ścieżkami. Paru naszych autorów otwarcie deklaruje swój cel jako Oświecenie. Ja też nie miałbym nic przeciwko, chociaż brzmi to pretensjonalnie. Ku oświeceniu każdy z nas podąża swoją drogą, bo jest to droga indywidualna, wewnętrzna. Podążam taką drogą i dlatego … trudniej mi, zwłaszcza w popularnym serwisie, przedstawiać to, co mało przedstawiane..I nie chodzi tylko o wiedzę, ale raczej o  wewnętrzne doświadczenia. Idąc w tym kierunku potrzebuję wewnętrznego zanurzenia i spokoju.

Jest to jeden z powodów, dla których także trudniej mi się zajmować mymi serwisami. Stają się mniej ważne. Wiem, że są przydatne Czytelnikom w konkretnych sprawach, a może i spełniają rolę poszerzającą horyzonty (oby…). Chętnie przestawiłbym je jednak na „automatycznego pilota”, a sam zajął się w większym wymiarze czasowym swoim rozwojem, co – być może – za jakiś czas zaprocentowało by lepszą jakością nowych serwisów…

Wybaczcie tę szczerość, ale po wielu dylematach (już wcześniej sygnalizowanych) postanawiam stopniowo „wygaszać” serwis L-earn.net. 

Po czterech latach, ma ponad 550 artykułów, które nadal będą „żyły” , uzupełniane od czasu do czasu nowymi.

Zaprzestaję wysyłek biuletynu „Dobry Tydzień”. W zamian cotygodniowych sentencji powstanie serwis-kalendarium z pozytywnymi myślami i z elementami społecznościowymi (ćwiczę w WordPress, ale nie wiem czy to się uda…).

Nadal można zapisywać się na L-earNews, chociaż będzie on bardziej biuletynem/komunikatorem wiadomości niż omawianiem artykułów. Będzie traktował o mych serwisach, różnych szkoleniach, publikacjach. Warto być poinformowanym o ciekawych wydarzeniach.

Przepraszam jeszcze raz, zwłaszcza nowych abonentów. O rozwoju osobistym i efektywności powstało ostatnio tyle serwisów, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Jak wcześniej pisałem w tym blogu  – mam nadzieję dokończyć  jeszcze inne strony, dla których nie miałem dotąd dość czasu. Potem będę je tylko podtrzymywał, natomiast już nie chcę (na dziś?) tworzyć nowych projektów, bo przy pracy zawodowej  – nie jest to możliwe ani sensowne.

A więc, do roboty!

Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia

życzę Wam radości tych chwil, ale i aby Dobra Nowina odmieniała Wasz świat każdego dnia

Leszek

Zmiany w serwisach

[ ten stary wpis oprócz LepszeZdrowie.info jest nieaktualny i jak wiele innych wpisów z 2007 i 2008 powinien być usunięty, ale zostawiam go dla siebie – by pamiętać co kiedy się działo…]


W  serwisie www.L-earn.net   rekomendowałem nie raz postawę zmiany. Jedną z nich było wydzielenie problematyki zdrowia do www.LepszeZdrowie.info .

Najprawdopodobniej od nowego roku ulegnie zmianie koncepcja biuletynu L-earNews.

Biuletyny będą chudsze, ale częstsze i przez to bardziej odzwierciedlające aktualny stan strony.  Biuletyn świąteczny będzie miał formę „przejściową”.

Być może ulegnie trochę zmianie profil strony. Ponieważ o rozwoju osobistym powstało już wiele serwisów, to rozważam zawężenie mego profilu bardziej w kierunku  współpracy z tymi serwisami (moja idea „.net”), pod kontem promocji konkretnych działań: kursów, seminariów i warsztatów, publikacji. Zapowiadam także wprowadzenie serwisu  z informacjami o szeregu polskich (zwłaszcza) programach partnerskich, które pozwalają na osiągnięcie dochodu pasywnego. Jest to swoista telepraca, przy czym formuła większości z tych programów nie wymaga prowadzenia własnej działalności gospodarczej.

Z powyższych względów planuję do poniedziałkowych biuletyników Dobry TYdzień dodawać po jednej linijce reklam tych działań.

A propos Dobry TYdzień. Od października wznowiliśmy go powakacyjnie (jak co roku).  Przypominam, że zawiera on krótkie zestawy  pozytywnych i inspirujących myśli. (Zapraszam do archiwum starszych wydań) . Z jego wysyłką były ostatnio pewne kłopoty – przepraszam za ew. zdublowania, przypominam także że otrzymują go nie tylko abonenci L-earNews, ale też osoby, którym został on przesłany okazowo przez Was lub od nas.

Co o tym wszystkim sądzicie?

Nowy L-earNews – ok. 20 listopada.

Pozdrawiam

Leszek

Nowe otwarcie

[wpis archiwalny]


Kiedyś stworzyłem szkielet serwisu www.eboox.info do promowania i sprzedaży e-booków (e-książek) i innych publikacji elektronicznych. [później http://www.nextboox.blogspot.com i https://www.facebook.com/futurebooks/ ]

Serwisu tego jednak nie dokończyłem, bo oferta e-booków była jeszcze niewielka, głównie ograniczała się do publikacji Złotych Myśli, których książki są promowane przez tyle innych stron, że wycofałem się z tworzenia jeszcze jednego podobnego serwisu.

Ten temat ma jednak dużą przyszłość, co opisywałem już w pewnym artykule z 2004 r. Istnieją  argumenty biznesowe i praktyczne, do których można dodać względy poznawcze i kulturalne.

Wygląda na to, że jednak wkrótce reaktywuję ten projekt (stopniowo – w miarę wolnego czasu), ponieważ zmieniły się warunki dla e-booków i dla biznesów z nimi związanych.

Zarówno same Złote Myśli wzrosły w siłę i  ofertę, jak i inne wydawnictwa elektroniczne, np. Escape, Dobry Ebook,  i wreszcie, w ślad za Zachodem,  jesteśmy w Polsce świadkami jednego z najbardziej rewolucyjnych przedsięwzięć w handlu internetowym ostatnich lat, wyposażonego w innowacyjne narzędzia do sprzedaży w Internecie.

Będzie to miejsce, w którym będzie można kupić w formie cyfrowej niezliczoną ilość książek, czasopism, książek audio…
Przedsięwzięciu temu towarzyszy już program partnerski – w którym będziesz mógł zarabiać na polecaniu serwisu i wydawnictw.

Czy jesteś na to otwarta/y?
Sądzę, że szansa naprawdę jest niepowtarzalna, a czym szybciej zaczniesz działać, tym więcej możesz zyskać.

A więc Otwieramy!

Łebskie pomysły na weby

Jeśli nie ustalasz celów dla siebie,
jesteś skazany na pracowanie przy osiąganiu celów kogoś innego.
Brian Tracy

Miejsce pracy

Z zaciekawieniem obserwuję rozwój Internetu.

Coraz szerzej mówi się o Internecie 2 (Web 2) – takiej odmianie sieci, w której strony nie mają właścicieli, lecz są redagowane społecznie i mają mechanizmy interaktywności.

Właściwie nic w tym nowego – podobnie działają niektóre listy dyskusyjne i katalogi stron, automatyczne tablice ogłoszeń, top-listy, różne „wiki” – otwarte i środowiskowe lub tematyczne (np. Atopedia.pl).

Najbardziej znana jest Wikipedia w różnych językach. Powstają silniki takich serwisów (np. Media Wiki), przy pomocy których prawie każdy może stworzyć swój mały Internet.
Słynny katalog DMOZ, chociaż ma właściciela, to jest redagowany przez całą rzeszę społecznych redaktorów.

Z naszych polskich serwisów warto wymienić dość nowe projekty biorące sporo z koncepcji Internetu 2:

iThink.pl – strona „dziennikarstwa obywatelskiego” (a właściwie wszelkich publikacji), na której każdy może się wypisać, ale o tym czy dany wpis się ukaże, decyduje 10 losowo wybranych jurorów-uczestników.

Ciekawym serwisem jest Goldenline.pl – społeczność ludzi zainteresowanych własną karierą, z mechanizmami networkingu służącymi poznawaniu ludzi, tworzeniu grup i wymianie doświadczeń.

W obu tych serwisach trochę się udzielam.

Budowanie internetowych grup ludzi o podobnych zainteresowaniach też nie jest niczym nowym (listy dyskusyjne, fora, podserwisy portalowe).

Dalej:

pytamy.pl

zapytaj.pl

opowiadam.pl

podaj.net

wykop.pl

itp.

Serwis www.L-earn.net – zgodnie z deklaracją złożoną przy jego powstawaniu, też ma być serwisem budowanym przez „net”, czyli sieć współredaktorów. Na razie nie mam jeszcze takiego mechanizmu, ale chętnie zrealizuję ten pomysł. Pracuję teraz wstępnie nad innym serwisem, który ma to wykorzystywać.

Ponieważ taki web 2 to już prawie powszedniość, to bardziej intryguje web 3, który ma podobno wykorzystywać mechanizmy sztucznej inteligencji, w szczególności kontekstowe wyszukiwanie informacji. Czy potrafimy dziś przewidzieć konsekwencje takiego rozwiązania?
Dziś stawiam sobie cele, a co wyjdzie – zobaczymy…