Olbrzymie bogactwa Polski

Wiedza wyściela drogi do bogactwa
– pod warunkiem, że wiesz na jaką drogę wkroczyć.
Napoleon Hill

przykład jednego z zasobów energetycznych

Około miesiąc temu zostałem sprowokowany przez kogoś na facebooku, kto twierdził, że taki już nasz los, że musimy być uzależnieni od importu surowców i energii,  do przypomnienia informacji jak na ilustracji
(Z Geotermalna Asocjacja).

Już po napisaniu komentarza na FB znalazłem dopisek objaśniający ilustrację:

Dane te są znane instytucjom państwowym, partyjkom oraz wszystkim rządom od co najmniej 1985 r. Zostały nam udostępnione przez naukowców z AGH i Politechniki Krakowskiej, Politechniki Łódzkiej i innych takich jak np. profesorowie: Jacek Zimny, Ryszard Kozłowski, Marek Kazimierczak. Szacunki na temat gazu łupkowego to także materiały z Agencji Informacji Energetycznej USA.

Naukowcy zrzeszeni wokół PGA wraz ze zmarłym już prof. geologii Julianem Sokołowskim, który te dane opracował, przekazali te informacje w ekspertyzie z 2005 r. na potrzeby rządów i sejmu RP. Dane te zostały opracowane na podstawie ponad 36 tyś. odwiertów w tym 6 tyś. głębokich wykonanych w kraju od końca wojny.
I do tej pory o tym cisza !!!
Jednostka PJ to petadżul czyli dżul do 15 potęgi. 1PJ = 1,0×10 do 15 potęgi.

—————–

To temat dla nowego rządu – probierz wiedzy, uczciwości … patriotyzmu.
I nadzieja, oby nie naiwna. (Bo czy jesteśmy na tyle suwerenni?)

Podaję wybór informacji:

(wykład prof. zw. dr hab. inż. RYSZARDA HENRYKA KOZŁOWSKIEGO) i jego starsze wystąpienia np,:

… https://www.youtube.com/watch?v=sRDI-5ZwaKQ

Podobnie „Zasoby geologiczne w Polsce” – prof. Mariusz Jędrysek-Orion – 21.10.2015

O geotermii szczególnie – https://www.facebook.com/PolskaGeotermalnaAsocjacja/posts/1041095665908846

– https://www.youtube.com/watch?v=hxw-VoXvZFI

Mapka surowcowa, ocena złóż i kontekst polityczny – duży materiał:
http://pressmix.eu/2015/05/06/polska-jest-najbogatszym-krajem-swiata-o-te-zloza-toczy-sie-iii-wojna-swiatowa/

https://www.youtube.com/watch?v=70FttzxIlAU  + załączniki

Patriotyczna wizja energetycznego uniezależnienia się Polski, przedstawiona była przez profesora Juliana Sokołowskiego m.in. w książce “Polska XXI wieku” (Warszawa 2005 r., II wydanie Warszawa 2008 r.)

I jeszcze- złoto w polskiej ziemi – http://parezja.pl/posiadamy-najwieksze-zloza-zlota-europie-rzad-oddal-je-za-bezcen/
… itd. itd.

NAWET JEŚLI tylko część tych danych i w mniejszych szacunkach ilościowych są prawdziwe, to jak to wszystko świadczy o naszych politykach, rządzie, większości naukowców, mediach? Zwłaszcza, że pomimo konferencji, publikacji i wystąpień w Sejmie

– https://www.youtube.com/watch?v=SiYL66AKnGw 

– brak reakcji i rezultatów…
Jak dla mnie – zgroza. Jak tu nie myśleć o … spiskach?
Ale wnioski wyciągnij sam… i/lub podaj dalej…

PS. Ale to nie koniec historii jeśli chodzi o energię. Bo istnieje coś jeszcze dużo lepszego (i nie chodzi o atomową!!), ale o tym-potem…

Minął miesiąc, więc mogę trochę wrzucić późniejszy przyczynek do owej nowej energetyki.
Chociaż o wolnej energii i wynalazkach a la Tesla napisano już wiele, to ostatnio odżył temat jak w tej notatce

Ciekawe jak to się potoczy… (nie tyle co do Keshe, bo to mocno dyskusyjne, ale na ile damy się podporządkować obcym siłom, które boją się naszej surowcowej potęgi, a raczej chciałyby ją przejąć…)

[potem pojawiły sie dalsze materiały pokazujące jeszcze większa skalę zasobów oraz skalę zaniedbań (?) naszych rządów].

 

 

Źródła kryzysu z szerszej perspektywy (cz. 2)

Pierwszy krok do rozwiązania problemu polega na tym,
aby komuś o tym opowiedzieć.
John Peter Flynn

za horyzont

Cz. 2

W tym miejscu posłużę się fragmentem spekulacji Roberta Brzozy z jego portalu http://www.Szokwiedzy.pl :

„…Przewożeni są do Włoch, Grecji i Turcji. Z Włoch transportowani są szlakiem bałkańskim na Węgry. Nie jest to przypadkowe posunięcie. Węgry zostały wybrane do zniszczenia przez „onych” za bycie niezależnym.

Głównie chodzi o walkę Orbana z bankierami i korporacjami.

Tylko na kredytach frankowych bankierzy stracili miliardy dolarów. Orban kilka razy walczył z finansjerą i doprowadził do znacznych zmniejszeń rat kredytowych tysięcy rodzin. Na Węgrzech było dużo więcej frankowiczów, niż jest w Polsce.

Jednak główne centrum przerzutu islamistów do Europy znajduje się w Turcji.

To w tym kraju wybudowano bazy wypadowe ISIS, kiedy jeszcze nie przejęli terenów Iraku i Syrii. Całkiem możliwe jest, że uciekinierów szkoli się w tureckich bazach ISIS i przerzuca do Europy.

Proszę zauważyć jaki to jest proces logistyczny. Tu nie ma mowy o przypadku.

Akcja uderzenia Islamu na Europę zorganizowana jest za zgodą lub udziałem USA.

Przecież, Turcja to poddany sojusznik Stanów Zjednoczonych.

Nic tam nie dzieje się bez zgody USA. Aby przetransportować setki tysięcy, czy wręcz miliony ludzi potrzeba i sprzętu i pieniędzy i masę ludzi organizujących ten przemyt. Wszystko dzieje się w sposób na tyle świetnie zorganizowany, aby uznać uderzenie na Europę za przypadek.

Grupy podzielone są na 100-200 osób. Każda z nich posiada lidera. Wyraźnie widać zorganizowaną akcję w trakcie niechęci przyjmowania pożywienia. Kolejny przykład to zamknięcie granicy Węgier. Tłumy dokładnie wiedziały co robić w takiej sytuacji.

Na filmikach widać, jak szybko i zorganizowanie przemieszczają się z miejsca na miejsce. Bez paniki o niepewną przyszłość.

Warto odpowiedzieć sobie na pytanie: w jaki sposób islamiści komunikują się ze sobą?

Być może zauważyłeś/zauważałaś czym posługują się uchodźcy?

Wielu z nich ma komórki… W jaki sposób stać ich na opłacenie abonamentu i roamingu? Przecież są uchodźcami, nie mającymi dachu nad głową.

To jest ważny punkt naszych rozważań. Ponieważ komórki dzisiaj to mapy, sms-y, czyli wskazówki i rozkazy płynące z bazy.

Kto ich sponsoruje?

Wszystkie drogi prowadzą do George Sorosa. Węgierskiego żyda, który reprezentuje międzynarodową finansjerę. Plan jest następujący: osłabić i zdetronizować Europę.

Podzielone niejednolite społeczeństwo jest słabe.

Nie będzie walczyć z nowym systemem: NWO.”

Całkiem możliwy scenariusz…

Jest też i taki, który zakładał konflikt krymski jako fazę przygotowawczą do ewentualnego zasiedlenia tamtych terenów przez Żydów w przypadku gdyby Izrael był zdławiony w wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie. Na razie wkładam to między bajki.

Wracając do szerszego kontekstu.
Stany Zjednoczone prowadzą skrytą wojnę i z Europą – o dominację. Narzucenie dolara jako waluty światowej tutaj coraz mniej działa. Traktat ITTP ma nas znacznie ograniczyć ekonomicznie, o czym pisałem tutaj + do wysłuchania to

Z kolei mocarstwa wykorzystują do swych celów żądne zysku korporacje, którym ułatwiają działanie, którym składają zamówienia. Koneksje są obustronne.

Rozwój ekonomiczny mógłby już dawno pójść milowymi krokami naprzód gdyby nie skrywanie tych rewolucyjnych wynalazków (i niszczenie ich autorów), które zagrażają monopolom przemysłowym.

Depopulacji służą nie tylko wojny, ale i owe zniewolenie ekonomiczne, strefy głodu i nędzy, gdzie pomoc humanitarna jest tylko fasadowa. Te strefy generują także wewnętrzne konflikty.

Idea depopulacji jest stara – tak jak sztuczna teza o tym, że Ziemia nie wyżywi ludzkości, jak eugenika i rasizm,  które w znacznym stopniu były powodem wojen i eksterminacji.

Szczególnie perfidne jest wykorzystywanie w celach depopulacji … niektórych ekologów.

Doszło do tego, że powstają ugrupowania głoszące, że gatunek ludzki jest wrzodem Ziemi, że należy ludzi eliminować, bo zagrażają środowisku. Wykorzystuje się też ekologów do lansowania i wspierania wydumanych teorii o tym,  że człowiek ociepla klimat, a zatem jest to kolejny powód do depopulacji.

Kolejnym narzędziem jest niszczenie zdrowia ludzi przez zatruwanie środowiska, żywności, przez choroby jatrogenne, przez kreowanie wciąż  nowych jednostek chorobowych a nawet wirusów, aby obejmować ‘leczeniem’ coraz to nowe masowe ilości ludzi. Leczenie ujęte w cudzysłów oznacza politykę stałego leczenia z intencją nie wyleczenia, ale dożywotniej aplikacji leków i nieskutecznych terapii. Leki te mają wykluczyć metody naturalne i środki, których BigPharma nie może opatentować. Dotyczy to także nasion i upraw GMO. Szczególnie wredne są działania na polu szczepionek  – patrz art.  O szczepionkach  (będą i dalsze artykuły w serwisie LZ > wyszukaj lokalnie).

Obecny wzorzec medycyny w ogóle nie widzi człowieka jako całości, przez co leczenie-nawet przy dobrych intencjach, jest nieefektywne i kosztowne.
Wszystko to degeneruje i drenuje społeczeństwa, natomiast generuje astronomiczne zyski farmacji i uzależnionej medycynie, przez co zostały one ‘kupione’ przez siły NWO.

Podejrzewam, że BigPharma ostatnio znalazła kolejny sposób by pomnożyć radykalnie swe zyski. O ile Afryka jest poligonem doświadczalnym do testowania depopulacyjnych szczepionek i leków, to biedny kontynent nie zapewni ich sprzedaży. Celem staje się Europa – bogata i wyuczona w ‘dbaniu’ o zdrowie wg medycyny alopatycznej tj. przez lekomanię.

Potrzeba w Europie więcej chorób!
Podobny efekt osiąga się przez wszechobecny alkohol, narkotyki, ‘dopalacze’ itp. środki uzależnienia. Walka z nimi jest tylko fasadowa, co widać po coraz większej reklamie i sprzedaży.

Trochę dalej omawiam geoinżynierię, która wywołuje sztuczne huragany, susze i powodzie jako  kolejne narzędzie depopulacyjne, ale także środek nacisku gospodarczego i politycznego. Przykładem jest to, co oprócz wojny,  spowodowało wielką migrację z Afryki i Bliskiego Wschodu – susze i nieurodzaj.
Wbrew poprawności politycznej, ta migracja stwarza realne zagrożenie epidemiami w Europie. Zarówno przez wprowadzenie na nasz teren obcych mikroorganizmów  jak i przez prosty fakt, że długa wędrówka i warunki obozowe  bardzo zaniżają higienę. A przybysze niechętnie współpracują z opieką lekarską, jaką im się oferuje.

Truciu społeczeństw służy wiele metod. Wszechogarniający smog  elektroniczny wpływa na komórki organizmu, które ewolucyjnie nie są przystosowane do sztucznego promieniowania, degeneruje mózg, wywołuje choroby. Szeroko o tym piszę tutaj.

Jesteśmy zatruwani z powietrza przez chemtrails – opryski chemiczne. Szeroko o tym czytaj tutaj . To dobitny przykład na to, jak większość ludzi nie dostrzega rzeczywistości lub swe obserwacje wypiera ze świadomości.

Chemtrails oficjalnie wpisywane są do grupy działań geoinżynieryjnych, a te wywołują także zmiany klimatu, lub przynajmniej wpływają na lokalne zmiany pogody – jak wcześniej wspomniałem. Być może przygotowuje się Europę, przez lokalne ocieplenia klimatu, właśnie do imigracji i mnożenia tu chorób. Pojawia się nieznane nam szkodniki, znikną pewne uprawy. A islamizacja, chaos i konflikty,  mają ostatecznie Europę pogrążyć.

W ramach geoinżynierii rozwijane są także tajne projekty broni elektromagnetycznej a wraz z technologiami za parawanem wi-fi, telefonii, środków masowego przekazu – również mind control. Obok prymitywnej kultury masowej, przykuwaniu ludzi do telewizorów i podawaniu nieustannej propagandzie, wszystko to razem służy ogłupianiu ludzi.

Przyczynia się do tego także  – przez czynienie ludzi zastraszonymi i biernymi, coraz bardziej widoczna opresyjność systemu władzy  –  mnożenie regulacji, zakazów, limity, koncesje, rozszerzająca się inwigilacja, szpiegowanie, cenzura, fiskalizm (mnożenie i podwyższanie podatków), brutalność policji…

Szczytne pierwotne założenia Unii Europejskiej zostały wkrótce podminowane lewackimi ideami, zapędami unifikacyjnymi i biurokratycznymi w każdej dziedzinie, co uprawniło późniejszą ironiczną nazwę Związek Socjalistycznych Republik Europejskich. Multikulti, gender, laicyzacja – to nowsze środki do osłabienia rodziny i tradycji narodów kontynentu.

Doszło do tego, że pozbawienie członków UE pełnej suwerenności pozwala urzędnikom z Brukseli wymuszać na Polsce ilość emigrantów, których musimy przyjąć – nawet wbrew naszej opinii publicznej i interesom państwa.

Omawiana polityka i wzorce kulturowe zrywają więzy międzyludzkie.

Komunikujemy się przez komórki i Internet, a nie w bezpośrednich rozmowach, żyjemy w coraz bardziej wirtualnym świecie, gdzie jeszcze łatwiej nami manipulować, zwiększa się rozwarstwienie majątkowe. Mieszanie takich kultur, które mają zupełnie inne paradygmaty,  jest tworzeniem nie tylko współczesnych wież Babel, ale zarzewiem otwartych konfliktów.

W tej strategii widać od dawna sterowanie religiami, podsycanie fundamentalizmu, co powoduje znów wojny religijne.

Chrześcijaństwo jest represjonowane na całym świecie, ale głównie w Europie, gdzie jego siłą jest rodzina, próbuje się tę rodzinę ośmieszać i rozkładać.
Jak widać, Europę osłabia się wieloma metodami, które się uzupełniają.

To wszystko potęguje poczucie ludzi, że wkrótce oprzemy się o mur, że nastał tak wielki ucisk i terror, że potrzeba jakiegoś radykalnego rozwiązania, nawet jakiegoś dyktatora.

I o to w tym całym planie chodzi – wprowadzić tyranię w sposób, który wyda się czymś znośniejszym niż to, co się dzieje.
To klasyczny schemat od wieków: stworzyć problem – wywołać wrzenie społeczne – rozwiązać problem który się stworzyło ku uldze mas, które są nieświadome owej manipulacji. Cały proces nakierowany jest na coraz większą kontrolę nad ‚wdzięcznym’ i otumanionym społeczeństwem.

Zamykając ten wątek – czy nasi ‘przywódcy’ zdają sobie z tego wszystkiego sprawę?
Czy i jak będą działać, by te zagrożenia eliminować?
Podejmować decyzje z uwzględnieniem szerszego obrazu sytuacji?

W zakresie uchodźców powinna być prowadzona jasna i jawna polityka imigracyjna, uwzględniająca przede wszystkim naszych rodaków za granicą, poszkodowanych Słowian i chrześcijan, z zachowaniem dobrowolności i wykorzystaniem naszej gościnności na szczeblu lokalnym, nawet rodzin, które zdeklarują chęć pomocy. Serca nie da się dekretować.

Wobec zagrożeń terrorystycznych – zwiększona czujność zamiast naiwnego liberalizmu  i podjęte odpowiednie fachowe środki bezpieczeństwa.

Rozpatrując temat konfliktów w ujęciu globalnym, trzeba będzie się kiedyś zmierzyć z pytaniem: czy spirala eskalacji przemocy doprowadzi do rozwiązania? Czy ludzkość ma egzystować na zasadzie wzajemnego zastraszenia? Kiedyś napisałem o innej koncepcji, która objaśnia jeszcze głębsze możliwe przyczyny i jednocześnie rozwiązanie istniejącego impasu.

Tymczasem, ponieważ szczególnie bliskie są mi sprawy zdrowia, to dorzucam naszym politykom  jeszcze te pytania wyborcze.

Mimo, że ten wpis może wydać się przydługi, to jest tylko szkicem tego, co można by powiedzieć w omawianym zakresie.

Jeśli jednak ta zarysowana wiedza i czujność weszłaby do strategii działania, zwłaszcza nowych władz w Polsce, to może spełniłaby się Jej Wielka przyszłość – zgodnie z pewnymi przepowiedniami, a przynajmniej faktyczna realizacja hasła „Teraz Polska”.
Nasz piękny kraj ma wielkie bogactwa mineralne, zdolnych, wykształconych ludzi, jeszcze nie zdewastowaną przyrodę, bogactwa kultury, pokłady duchowości – tak potrzebne w zmaterializowanym piekle, dumę i zdolność do zrywów. Wielka szansa na rozwój, przywództwo regionalne, wyzwalający wzorzec dla świata.

To brzmi równie ‘odlotowo’?  Nie tak bardzo, ale to już inny temat…

Do cz. 1 

Źródła kryzysu z szerszej perspektywy (cz. 1)

Cz. 1

Człowiek wyzbyty lęku obejmuje wzrokiem rozległe horyzonty.
Napoleon Hill

szeroki horyzont

Ostatnio, komentując na Facebooku wygraną PiSu, oprócz zadowolenia z odsunięcia PO od władzy, wyraziłem też obawę o to, czy nowa władza poprawnie będzie odczytywać trendy geopolityczne i mieć dostatecznie szeroką perspektywę. Stąd mogą wyłonić się nieprawdziwe nadzieje, ułudne sojusze, błędne posunięcia.

Chcę przy tej okazji wrzucić refleksję, że nowa władza, podobnie jak stara, chyba nie dostrzega (?) pewnych głębszych procesów. Rozumiem, że w ogóle system parlamentarnych kadencji nie sprzyja długoterminowym strategiom, ale PiS przynajmniej deklaruje  przywiązanie do planowania na dekady…

Zanim o tym, zwrócę uwagę na to, że ten tekst nie będzie typową publicystyką polityczną głównego nurtu, ani bogobojnym moralizowaniem. Będzie koncentrował się na … spiskach.
Co prawda, PiSowi nie obca jest sprawa spisków na przykładzie smoleńskiego, ale właśnie tutaj natrafia na najbardziej zaciekłą krytykę ze wszystkich stron, co świadczy o tym, że klasa polityczna stroni od takich pojęć.

Zacznę od wyraźnego stwierdzenia, że spiski zawsze istniały, a obecnie mają formę najbardziej skrytą i wyrafinowaną w historii.

Z ostatnich wydarzeń przytoczę jako ilustrację wpadkę Voksvagena z ukrywaniem charakterystyki silników – aby spełniały pewne normy. Gdyby nie przeciek, nikt by w to nie uwierzył: tak duża, renomowana firma ryzykowałaby taki blamaż? A jednak.
Teorią spiskową można co najwyżej nazwać próby nieudolnego opisania jakiegoś spisku, zwłaszcza takiego opisania, które łatwo wyśmiać.
Takie wyśmianie  jest jednym z elementów kamuflażu spisku przez dyskredytację oponenta.

Sam spisek zaś nie jest już teorią a faktem, chociaż oczywiście nie każde podejrzenie o spisek jest prawdziwe lub dokładne.
Zatem sam narażam się zarówno na atak, jak i na popełnienie błędu oceniając, co jest spiskiem a co nie.
Najogólniej warto jednak kierować się zasadą ograniczonego zaufania, co można nazwać też zasadą przezorności lub zasadą ostrożności.

W wielu przypadkach jednak ilość faktów i poszlak jest na tyle duża, że trzeba kierować się nie tylko samym strachem przed nieznanym lub atawistyczną ostrożnością (odruchem obronnym), ale już sensownym modelem zjawiska.
Dominuje społecznie konformizm poznawczy, lub po prostu – lenistwo umysłowe. Nie wnikając tutaj w przyczyny tego zjawiska (sądzę, że jest to po części (?) efekt też pewnego planu spiskowego), przyjmijmy, że ludzie na ogół patrzą na świat jakby przez dziurkę od klucza, mają zawężoną perspektywę.
Może to być też odruch obronny przed współczesnym zalewem informacji.

To co poruszę  jest zagadnienie perspektywy, dużego obrazu, pytania ‘jak duży jest duży obraz’?
Cały ten przydługi wstęp jest mi potrzebny, ponieważ dalej mówię o sprawach, które zarówno są przykładem niedostrzegania przyczyn zjawisk, jak i przedstawiają ujęcie, które niejednego może zaszokować.

Dziś wezmę krótko na warsztat jeden taki temat (który ma jednak wiele wątków szczegółowych).

Europa bez klamek

Sprawa zalewu Europy przez uchodźców. Skąd to się wzięło?

Tytuł paragrafu jest inspirowany tytułem książki Waldemara Łysiaka „Mitologia świata bez klamek”, w której autor analizuje i piętnuje politykę, która prowadzi nas do świata podobnego do szpitala wariatów. Myślę, że warto zaglądać do tej książki (i jego innych), ponieważ autor już dawno celnie przewidział obecne zjawiska. Ale jednocześnie mój tytuł wskazuje, że Europa niemalże zlikwidowała klamki i zamki swych drzwi, czyniąc najpierw z tego powód do dumy a teraz powód do trwogi.

Nieomalże wszyscy są zaskoczeni  skalą zjawiska, jego nagłym pojawieniem się i przebiegiem.

W mojej (i nie tylko) opinii jest to przykład właśnie braku perspektywy, nie rozpoznania na czas zjawisk geopolitycznych i możliwych skutków.
Spowodowała to z jednej strony wręcz karykaturalna poprawność polityczna doprowadzająca do absurdów, z drugiej naiwność polityków i opiniotwórców, zwłaszcza lewicowych, którzy opanowali Unię Europejską.
Ta poprawność polityczna nie wzięła się znikąd – powstała jako element pewnego planu.

Brak analizowania źródeł różnych prądów umysłowych, lekceważenie wniosków z historii (patrz nasze programy edukacyjne), niskie kwalifikacje i zadufanie polityków – powodują, że dajemy się manipulować.

Przejdźmy jednak do konkretnych tez, jakie chcę tu przedstawić.

Światem rządzą przede wszystkim ukryte siły – nawet nie rządy czy prezydenci. Dla wielu myślących ludzi to banał, ale dla polityków – raczej nie – ‚bo to teoria spiskowa, wymysły’.

Te siły to finansjera mająca poprzez pieniądz odsetkowy i kapitał w szachu  rządy i gospodarkę. Gospodarka światowa, z kolei, to monopolizacja wpływów, bezwzględny priorytet zysków. Wytworzono niemal samonapędzający się system, nawet kulturowy, w którym rządzi materializm.

Społeczeństwa są wprowadzane w zniewolenie ekonomiczne, prawie każdy ma jakiś kredyt, który zabiera wolność na dziesięciolecia, państwa zadłużają się na bilionowe kwoty, niektóre nawet przez to bankrutują.

Jednak i to nie daje pełnego obrazu – władcy marionetek mają wszystkie pieniądze świata, więc dla nich już nie pieniądz jest najważniejszy (chociaż jest narzędziem politycznym), ale władza.

Jest nieliczna grupka osób, psychopatów, która uważa się niemal za bogów (jest w tym pierwiastek okultystyczny, na podobieństwo inspiracji nazistów w Niemczech, czy jak wolisz – pozaziemski), ludzie lub nawet ‘półkosmici’, którzy mogą decydować o losach świata.
W długofalowym, pokoleniowym  planie powołują i obalają skrycie całe państwa i ich przywódców, wywołują wojny, rozgrywają wywoływane przez siebie konflikty. Stwarzają problemy, które potem rozwiązują po swojej myśli. Posługują się potężnymi organizacjami i instytucjami, które często nie wiedzą o swej roli w grze, ale także uruchamiają tajne projekty, akcje fałszywej flagi, rządzą mediami.
Nie musisz jednak przyjmować tak daleko idących podejrzeń by przyjąć dalszy ciąg wywodu.
Wszystko to określa się skrótowo i nie zawsze jednoznacznie pojęciem NWO (New Word Order) – jest mnóstwo literatury na ten temat, więc nie będę tego rozwijał.

Jak to się ma do omawianego zjawiska migracji?

Hipoteza jest taka.

Dla zaprowadzenia NWO potrzebne są:

– zniewolenie ekonomiczne

– depopulacja (nie da się rządzić taką ilością ludzi jaka jest)

– ogłupienie ludzi

– zerwanie więzów między ludźmi

– doprowadzenie społeczeństw ‘do ściany’, gdy wprowadzenie rządu światowego uznają one za lepsze rozwiązanie od powszechnego chaosu.

Wszystkie te cele są konsekwentnie i cierpliwie realizowane i synergicznie wiązane.

Łatwiej tego dokonać, gdy angażuje się do tego mocarstwa wykorzystując ich ambicje.
USA są takim instrumentem. Konflikty w Afganistanie, Iraku, Syrii, Palestynie, Libii, talibowie, Al Kaida, ISIS, a nawet Ukraina – to wszystko bezpośrednie lub pośrednie twory polityki amerykańskiej (upraszczam, ale to USA powinny za to głównie odpowiadać na ‘widocznej płaszczyźnie’).
Podobnie cała mitologia walki z terroryzmem, gdy faktycznie USA zarówno uprawiały i kreowały terror na świecie. Także wykorzystywały wewnętrzne akty ‘fałszywej flagi’ by zrzucić odpowiedzialność na rzekomych lub sterowanych przez siebie terrorystów i zastraszać społeczeństwo i mieć pretekst do ograniczania praw obywatelskich.

Obecny ‘kryzys imigracyjny’ ma główną widoczną przyczynę w wojnie w Syrii. Amerykanie szkolą tam bojowników w ramach podobno niezależnych oponentów Assada, ale jakoś dziwnie ci wyszkoleni przechodzą gremialnie do ISIS…

Rozumiem ciężki los poszkodowanych. Ale obserwując zdjęcia tabunów wędrujących przez Europę widać wyraźnie że zdecydowanie przeważają młodzi zdrowi mężczyźni. Nie wyglądają na zabiedzonych, wystraszonych. Są przynajmniej dwa podejrzenia:

a) to emigranci zarobkowi, którzy wierzą że Allah daje im ‘należne’ wiernym wszystkie dobra Europy – bez pracy i potrzeby asymilacji, z opcją ściągnięcia potem rodzin, a w konsekwencji tworzenia na kontynencie zaplecza państwa islamskiego,

b) to forpoczta bojówkowa, żołnierze piątej kolumny  – podobno broń dla nich jest już szykowana i będzie dostarczona w odpowiednim momencie.

— koniec cz.1 – zapraszam do cz.  2.

BBB czyli Brigitte Bardot – Bardzo…

Często powodem błądzenia jest przewaga uczuć nad rozsądkiem.
Ale czy to zawsze jest złe?
Stefan Garczyński


… polubiłem za to, czym mnie zaskoczyła.

W danym przypadku cytat z Garczyńskiego pokazuje nawet, że emocja podkreśliła racje a nie błądzenie i nadała wypowiedzi aktorki siły oddziaływania.

Świat ‘schodzi na psy’. Akurat to polskie powiedzenie nie jest trafione i nie podobałoby się BB, bo ludzie bywają często dużo gorsi w swych zachowaniach niż zwierzęta. Od dawna i coraz bardziej. Wielokrotnie tutaj i gdzie indziej podawałem przykłady, odnoszące się głównie do naszej polskiej rzeczywistości. Ale to zjawisko niemal globalne.

Oto książka Brigitte Bardot „Krzyk w ciszy” z 2003 r (wyd. Assimil Polska), którą napisała w swej nadmorskiej rezydencji La Madrague, jedynie w otoczeniu zwierząt, pragnąc wyrazić aktualny stan swojej duszy, bunt przeciw zagrożeniom świata i stracone złudzenia.

Chyba dobrze, że przeczytałem ją dopiero teraz i teraz komentuję, bo w 2003 r. może bym jej nie dowierzał, może pomyślałbym że to jakaś wybiórcza nadwrażliwość aktorki…
Ale przez te lata sam się wiele nauczyłem.
A krzyk zwierząt – jeden z głównych wątków książki – jest stale aktualny i coraz bardziej przerażający w dobie postępującej, niehumanitarnej mechanizacji naszego świata i gonienia za zyskiem.

U nas Bardotka z okresu pofilmowego znana jest głównie z zaangażowania w obronie zwierząt. Ale to bardzo zawężony obraz. W tej książce Brigitte Bardot szeroko i wielotematycznie piętnuje społeczeństwo, jego tchórzostwo oraz nikczemność, obojętność wobec bezprawia, upadek tradycji i wartości dawnej Francji. Ostro, ‘z jajami’, wyraża bunt przeciwko ograniczaniu wolności, uważa, że wolność dzisiaj została zamknięta w klatce, niczym wolność zwierząt, których obronie poświęca z pasją cały swój czas. Aktorka, wolna i pogodna, z nostalgią wspomina czasy, kiedy zdecydowała, że oprócz odniesionego sukcesu, zaangażuje się również w trudną i samotną walkę o ochronę zwierząt. Krzyk w ciszy – jak ‘wołanie na pustyni’  – jest niezwykłym orędziem zdrowego rozsądku o wolność wypowiedzi i konieczność powrotu podstawowych wartości człowieka: zaufania, nadziei, współczucia, szacunku, harmonii życia i miłości. (zacytowałem częściowo z notki wydawcy, z którą się zgadzam).

W tej bezkompromisowej książce jest więcej w mądrości niż w wielu uczonych artykułach. Pomijam pewną egzaltację zarówno kobiecą, uczuciową w stosunku do zwierząt, jak i wegetariańską, ale sedno mówi samo za siebie.
Dotknę tylko paru wątków.
Obecnie coraz bardziej nabrzmiewa problem islamizacji Europy i napływu imigrantów.
Bardot już kilkanaście lat temu celnie wskazywała zagrożenia. Zanim my przystąpiliśmy do UE, obnażała (nie po raz pierwszy) fatalne skutki brukselskiej politycznej poprawności i tamtejszego biurokratycznego dyktatu. Ten coraz bardziej drobiazgowy, totalitarny dyktat  który ‘przedstawia sobą obraz nienawiści, który zwalczają wytrwale, tej nietolerancji, którą piętnują’.
A Francja stała się zakładnikiem ślepego (i niekorygowanego do wymogów czasu) swego trwania przy hasłach egalitaryzmu i braterstwa. Teraz zbiera owoce zbytniego liberalizmu. Było by dobrze gdybyśmy umieli wyciągnąć z tego wnioski – póki jeszcze czas.

Przy okazji widzimy jak nie tylko u nas klasa polityczna w swej większości jest wykwitem selekcji negatywnej, oportunizmu i degrengolady zasad. Ach, ta ukochana przez Bardot i przeze mnie w czasach młodości Francja…

Jest i bliski mi wątek ‘służby zdrowia’ oraz medycyny. Jak wysiłek idzie w gwizdek a nie na rzecz realnych potrzeb, jak z pogardą traktuje się ludzi starych i biednych, a bogatych drenuje. O tym jak – mimo wzniosłych haseł –  programy socjalne obróciły się w swoje przeciwieństwo.

Nie wchodzę w szczegóły – to pokrywa się często z tym, co przedstawiam na http://www.LepszeZdrowie.info .  (Tyle, że oni przerabiali to już wiele lat temu, a ja zacząłem sprawy nagłaśniać dopiero 2 2007 r.)

Bardzo przemawia do mnie rozdział 21. o kulturze.

Zanim o nim, wspomnę któryś z moich wpisów (na efemerycznym  Facebooku?), o tym jak czasem odwiedzam Muzeum Sztuki Współczesnej w Warszawie i zawsze wychodzę mocno zdegustowany. Płacić bilet za takie zniesmaczenie? Odtąd korzystam z darmowych czwartkowych wstępów. Podobnie do Zachęty, która też coraz mniej … zachęca.

Jakieś obsceniczne instalacje, trywialność, wulgarność, bazgroły, bylejakość rzemieślnicza, nieudolność, epatowanie brzydotą, sadzenie się na oryginalność która nie służy żadnemu uczuciu oprócz żachnięcia się lub obojętności…
Z mniej kontrowersyjnych, ale równie bezsensownych działań, ostatnio wspominałem o owej kilkunastometrowej bezładnej pryzmie ziemi rzuconej na jeden z trawników przy ścianie Pałacu Ujazdowskiego (obecnie porośniętej miejscami już chwastami) z dumną mosiężną tabliczką tytułującą to wielkie dzieło artystyczne. Żartowałem, że szkoda, że sam nie wpadłem na ten pomysł, gdybym chciał się uwiecznić w annałach kultury jako artysta. Jakże łatwo.
Trzeba było, co prawda, pracy koparek, paru ciężarówek, paliwa i smrodu, nadzoru i biurokracji – za to wszystko łożymy pośrednio do budżetu kultury – by powstało to dzieło, które leży tam od miesięcy i nie wiadomo kiedy zostanie wywiezione (znów za nasze pieniądze).

Bardot rozprawia się z wieloma takimi patologiami, zwłaszcza w bliskiej sobie domenie sztuki wizualnej, z tymi wszystkimi idiotele…
Karmią nas przemocą, pornografią, szmirą i reklamą piorącą mózgi. Nie będę powtarzał mocnych słów autorki. Tak jak i ją, boli mnie że w imię ‘nowoczesności’ promuje się szkodników uchwalających zwykłą brzydotę, różnych beznadziejnych konformistów, a usuwa się w cień i krytykuje artystów, którzy w swe dzieła wkładają serce, pracę, często iskrę boskiego geniuszu.

Jest i wiele innych tematów wołających o nasze otrzeźwienie lub refleksję (polityka, sprawiedliwość, obyczaje, mody, rynek, duchowość, …) –  pozostawiam je potencjalnemu czytelnikowi książki.

Czy musimy się na tym wszystkim wzorować – małpując bezkrytycznie Zachód?

Ten głos Bardotki nie jest odosobniony, współgra z tymi, z którymi mieliśmy do czynienia we wspomnianych przez nią pracach jak Zabójczy postęp Eugena Drewermanna, Zachować nadzieję Konrada Lorenza, Czas, wielki rzeźbiarz  Marguueritte Yourcenar, i późniejszych.

I jakbym czytał Waldemara Łysiaka – podobne obrzydzenie do tak pojmowanej sztuki, poprawności politycznej prowadzącej do zidiocenia i absurdów, niesuwerennej polityki podporządkowanej mondialistom i mafiosom rządzących światem.

Dziękuję Brigitte za tę książkę. Jak piszesz na końcu:

„Wszystko co dajesz, należy do ciebie na zawsze
Wszystko, co zostawiasz sobie, jest na zawsze stracone”

(autor nieznany, może ostatnie zdanie przesadzone, ale tu pasuje).

Wierzę, że jest jakaś granica, jakieś dno, od którego się odbijemy.

Może nie musimy chwytać się brzytwy?

fragment ilustracji z kwejk.pl

(nie musimy, ale tutaj pojedziemy trochę po ostrzu)

Ograniczona mapa, to ograniczona podróż.

Gdy przyglądamy się obecnej kondycji świata, zwłaszcza pod kątem polityki, widzimy jak XXI wiek wcale nie objawia się jako czas spokoju, oczekiwanej „świetlanej przyszłości” i postępu w sprawach społecznych.

Przeciwnie: wojny, konflikty etniczne, terroryzm, fanatyzm religijny, wzrost okrucieństwa, handel ludźmi, korupcja, niestabilność finansowa i gospodarcza, inwigilacja, opresyjność i cynizm rządów, ucisk, coraz większe rozwarstwienie majątkowe, większa ilość chorób, w tym nowe, dawniej nie znane, kryzys ekologiczny, skażanie środowiska, sukcesywny zanik kultury wyższej, nieformalna cenzura, itd. Jednym słowem dramatyczny regres.
W wielu środowiskach dojrzewa bunt, powstają koalicje ‚oburzonych’, protestujących pod hasłami ‚dość’, ‘dosyć’,  ‚stop’, zawiązują się na świecie różne partie i ruchy oporu pod sztandarem koniecznych zmian.

Jednak pewne sprawy zabrnęły tak daleko, że nie widać wyjścia z impasu.

Wg znanego powiedzenia: szaleństwem jest robić wciąż coś tak samo i spodziewać się innego wyniku.

Stąd coraz więcej głosów, że konieczny jest krok ‚out of the box’, wyjście na wyższy poziom by uzyskać nową perspektywę, która pozwoli dostrzec właściwe rozwiązanie. Można to nazwać zmianą paradygmatu. W szczególności może nawet – jak mówi Richard Bartelett – wyjść poza „rzeczywistość (społecznie) uzgodnioną”.
Jesteśmy bardzo uwarunkowani naszymi nawykami i poglądami, które nas tak ograniczają, że nie widzimy tego, że rzeczywistość jest dużo bardziej bogata w możliwości niż nam się wydaje. Fantastyczne wyniki Barteletta i jego uczniów w zakresie leczenia oraz zmian osobistych są tego przykładem i dowodem.

Ogólnie biorąc są takie projekty, wcale nie takie nowe i odosobnione, jak np. dostrzeżenie że dopiero poziom duchowy daje nam taką otwierającą perspektywę. I nie chodzi o religie, które w większości nie tylko zawiodły ale wciąż są zarzewiem konfliktów. Ale to już tak burzy nasze przyzwyczajenia, a nawet kulturę, że w masie wolimy tkwić w niewoli niż coś zmienić.

No i są możne siły, które to status quo chciałyby utrzymać jak najdłużej.

Trudno ocenić na jakim etapie jest ludzkość. Jedni mówią że na progu przebudzenia i transformacji, drudzy że do tego nam jeszcze daleko lub w ogóle nie akceptują takiej ideologii.

Niewątpliwie świadomość wielu zjawisk, o których władze wolą nie informować społeczeństw, rośnie, zwłaszcza za sprawą Internetu i obecnych środków komunikacji.

Ale i te środki są skupione w określonych rękach.

Niektórzy mówią, że ‚masa krytyczna’ została osiągnięta i fali odnowy nie da się już powstrzymać. Liczą na efekt łańcuchowy lub nawet „efekt setnej małpy” (poszukaj co to znaczy…).

Przejdźmy telegraficznie do paru przykładów.

Jak długo można rolować zadłużenie USA czy innych krajów? Osiągnęło ono poziom ‚matematycznie niespłacalny’. Gospodarka oparta na systemie  i pieniądzu odsetkowym, czyli fikcyjnym pieniądzu który można dodrukowywać dowolnie, nie ma materialnych podstaw. Akcje już nie wyrażają wartości przedsiębiorstw, ale służą spekulacji. Możliwy jest gigantyczny kolaps tak ustawionego świata finansów.

W ogóle pieniądz stał się bogiem, demoralizuje w szerokim sensie wiele dziedzin życia.

Koncerny farmaceutyczne od wielu dziesięcioleci zdominowały medycynę, to one subsydiują naukę, szkolenie medyków, z których czynią głównie sprzedawców leków, korumpują lekarzy i placówki zdrowia, robią wielki biznes na produkcji (a ostatnio monopolizacji) leków, które bardziej szkodzą niż leczą. Króluje ukryte hasło: permanentnie leczyć, ale nie wyleczyć, bo wtedy klient jest stracony. W tym kontekście zwalcza się proste a skuteczne i tanie metody medycyny ludowej oraz odkrycia naturoterapii.

‚Big oil’ i przemysł chemiczny narzuciły światu swój dyktat w zakresie zastosowania szkodliwych dla zdrowia i środowiska substancji, blokują wynalazki w zakresie nowej energetyki, są inspiratorami wojen z podtekstem surowcowym.

Trudno ogarnąć ilość marnotrawstwa, nieszczęść i po prostu cierpień wynikające z tych negatywnych postaw i polityki wrogiej ludziom.

Nasuwa się pokusa jakiejś globalnej rewolucji, która zmyłaby tę ‚stajnię Augiasza’.

Ale taka nadzieja jest raczej płonna, a ponadto gwałtowna rewolucja nie rozwiązałaby sprawy – w myśl powiedzenia, że przemoc rodzi przemoc. Nie chodzi przecież o jeszcze większą eskalację przemocy, której i tak mamy w bród.

Przeciwnym działaniem byłoby pogodzenie się, jakiś pozytywny konsensus z przebaczeniem win.

Jako dygresję, ale a propos zacytuję obszerny fragment mego artykułu z 2007 r. pt. „Lepsze jest lepsze od dobrego”, jaki umieściłem wtedy w serwisie L-earn.net (obecnie w przebudowie, zatem tego artykułu teraz tam nie znajdziesz).

„…W tym sensie możemy zrobić pożyteczny krok dalej.

Przebija się coraz bardziej pogląd, że jedynym lekarstwem na szereg obecnych politycznych impasów (np. konflikt izraelsko-palestyński), patologie społeczne i konflikty międzyludzkie jest wzajemne wybaczanie. Nie jest to nowość, bo już Nowy Testament mówi o wybaczaniu 777 razy, ale jakże ciężko się to przykazanie ugruntowuje…

Sam miałem pod tym względem sporo rozterek, które znalazły wyraz w konsultacji jaką przeprowadziłem kiedyś z Anią Wilczyńską.

Obecnie znaczącym impulsem stały się przykłady wpływu wybaczania na uzdrowienia fizyczne. To też nie jest nowość, bo zarówno Luisa Hay (patrz np. nasza recenzja jednej z jej książek na http://www.LepszeZdrowie.info), jak i szereg nauczycieli Nowej Ery podnosili zbawienny wpływ wybaczania na nasze zdrowie i samopoczucie.

Przebojem stało się pojęcie i praktyka radykalnego przebaczania, którego liderem jest Collin Tipping, autor bestsellera „Radykalne wybaczanie„, nauczyciel prowadzący swe seminaria w licznych krajach.

Za przyczyną jego teorii i dla jej realizacji praktycznej powstało szereg instytucji (w Polsce np. Instytut Radykalnego Wybaczania – http://www.radykalnewybaczanie.pl ) prowadzony przez Ireneusza Rudnickiego), serwisów internetowych i praktyk terapeutycznych (np. Ireny Polkowskiej-Rutenberg – http://www.irenapolkowska-rutenberg.pl  , która „przywiozła” metodę do Polski). [to są linki z tamtego czasu, doszły nowe, niektóre się pozmieniały…]

Nie będę wchodził w głąb tej teorii, jest opisana w książce, potem w wielu artykułach (patrz np. cała seria w nr 12/2004 miesięcznika Zwierciadło). Chodzi o wybaczanie nie tylko innym, ale zwłaszcza sobie i dla siebie.
Należy mieć jednak stale w polu uwagi by nie popaść w relatywizm etyczny. Patrz monografia Davida Augsburgera „Sztuka wybaczania” – dość wnikliwa analiza z pozycji chrześcijańskich i psychologicznych).

Choć tezy radykalnego wybaczania są rzeczywiście radykalne, to możliwy jest krok dalej.

Mówi o tym Bert Hellinger, inny prominentny terapeuta i nauczyciel.

Proponuje on zamiast wypowiedzenia słowa „wybaczam” powiedzieć „dziękuję”.

„Wybaczam” podkreśla czyjąś winę. Choć może to zdziwić, to wychodzi on z założenia (przewijającego się przecież dość powszechnie w nauce o duchowości), że wszystko, co się nam przydarza, spełnia dla nas jakąś rolę, ma głębszy sens i nie dzieje się przypadkowo.

Wspomnieliśmy o starych, bo pochodzących ze Nowego Testamentu, wielkich przykazaniach. Wśród nich znajduje się złota reguła „Czyń drugiemu tak, jakbyś chciał, aby czynili tobie”. Zasada ta rozważana jest na przestrzeni wieków i ubierana w różne sformułowania, jak np. .”Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe” lub imperatyw kategoryczny Kanta: „Postępuj zawsze tak, jakbyś chciał, by postępowano w stosunku do ciebie”. Ta zasada uważana była za doskonałą, ale i tu możliwy jest krok dalej – ku nowej zasadzie.

Jej twórca (a przynajmniej za takiego się podaje) – dr Tony Alessandra nazwał taką udoskonaloną zasadę „platynową regułą” i sformułował ją tak:

Czyń innym tak, jak oni chcą abyś im czynił. 

(Do unto others as they would have you do unto them).

Wg autora i recenzentów jest ona wielokrotnie silniejsza i wartościowsza niż „złota reguła”. A przy okazji praktyczniejsza – nazywają ją kluczem do osiągnięcia tego, co się chce.

Argumentacja Alessandry jest obszerna i stanowi tworzywo jego książki „The Platinum Rule” oraz serwisu internetowego http://www.platinumrule.com .

Pokrótce: Nie traktuj innych, tak jak ty chciałbyś być traktowany. Traktuj ich tak, jak ONI chcą być traktowani. Dostrzegasz różnicę? Nowa reguła szanuje uczucia innych. Zamiast skupienia się na tym, czego ja chcę i „uszczęśliwiania” innych tym samym, powoduje, że próbuję zrozumieć ich potrzeby i uczucia i staram się im TO dostarczyć.

To głębsze zrozumienie i budowanie poprawnych relacji z ludźmi, lepsza z nimi komunikacja. Pozwoli ci być lepszym rodzicem, biznesmenem, managerem, przyjacielem.”

Tak sądziłem przez lata – że przebaczenie jest tym poszukiwanym remedium. To ważny temat (i obszerny – napiszę kiedyś więcej), także w odniesieniu do samego siebie – by się rozwijać, uwolnić od wielu traum, potrzebujemy  i sobie wybaczyć…

Rozważaliśmy to wielokrotnie z Anią Wilczyńską (Sasanka) na L-earn.net, Ania pisała na ten temat książki i artykuły.

Teraz myślę, że to cenne ale niewystarczające a na dziś jeszcze mało realne w wymiarze  politycznym.

Weźmy np. wspomniany konflikt palestyńsko-izraelski. Tam suma wzajemnych animozji i krzywd jest taka, że pojednanie przez wybaczenie jest poza moją (nie tylko) wyobraźnią.

Powyższe refleksje mogą ci się przydać i możesz na tym poprzestać , ale teraz zrobię krok dalej lub w bok – na krawędź tego, co dominuje w powszechnej narracji.

Widzę na horyzoncie inny czynnik, ale zanim do niego przejdę, wspomnę swój stary artykulik (wpis na tym blogu), który naprowadza na nieco ezoteryczną ścieżkę. Zacytuję:

„Często dopada mnie zaduma na temat „dlaczego jest tyle zła na świecie?”

Jest wiele ‚teorii’ i poglądów…

Dziś mam taką refleksję – przez Kłamstwo… Kłamstwo?

Bo jest wszechobecne.

Może – tak jak w chrześcijaństwie (i nie tylko), gdzie szatan to ‚ojciec kłamstwa’ – odejście od prawdy leży u podstaw całego nieszczęścia.

Ale – abstrahując od religii – dlaczego tak się stało?

Tropiąc ciąg przyczynowo-skutkowy znów znajdujemy parę poglądów.

Przyjmuję dziś, że dość oczywistą wcześniejszą przyczyną może być brak … miłości do innych ludzi (i prawdziwie do siebie), nawet zwykłego szacunku. Ten brak pozwala na wszelkie niegodziwości.

Ale skąd brak miłości? Bo … nie wiemy Kim Jesteśmy.

Że stanowimy Jedno. Że wszystko jest powiązane. Że szkodząc komuś w ostatecznym rozrachunku a nawet od razu – szkodzimy sobie.

A skąd brak tej wiedzy o Jedności?

Bo nam ją zabrano, ukryto przed nami – przez lata, wieki … kłamstwa jakim się nas karmi.

Ukrywającego zasadniczą prawdę: że wszyscy na równi jesteśmy emanacją jednego Źródła. By nas podzielić i zniewolić, zastraszyć i wykorzystywać.

I tak – wracam do kłamstwa jako przyczyny zła. Chociaż całościowa sieć jaka nas oplata jest zapewne bardziej skomplikowana…”

Dochodzę do tezy, która w pewnych środowiskach jest już całkiem ‚oswojona’.

Przeciwieństwem miłości jest strach. To on rodzi zło.

Wszystkie konflikty, wojny, intrygi, przemoc – wszystko co rodzi złe emocje i strach, to w dużej mierze (bezpośrednio lub pośrednio – przez zaszczepienie pewnych postaw) … działanie sterowane.

Mamy nader liczne historyczne i obecne dowody zasady ‚dziel i rządź’, napuszczania jednych na drugich, prowokowania konfliktów, sztucznego tworzenia i  ‚hodowania’ przeciwników, uzbrajanie obydwu stron wojen naraz, ‚wychowywania’ społeczeństw na filmach i literaturze pełnych przemocy, pokazywania tego co negatywne, popierania bezprawia itd.

Czyja to sprawka? Ręka jest ludzka (chociaż nie zawsze…), ale czyja głowa?

Jedno z dość dobrze opisanych w literaturze wyjaśnień (współcześnie począwszy zwłaszcza od „Bogowie Edenu” Williama Bramleya) wskazuje na kosmiczną rasę gadów (reptylian, a także inne odłamy tej i innych ras kosmicznych), którzy od eonów lat kolonizują planety i wszędzie zaprowadzają swe ukryte rządy, często i terror.

W Biblii i innych pismach religijnych utożsamiani są z demonami, dysponują podobnymi mocami, ale dziś możemy opisać ich dużo dokładniej. Istnieje spora literatura (w tym ufologiczna), która podaje wiele szczegółów, z podsumowań w języku polskim patrz pewne wątki w: „Galaktyczna rodzina” i w innych książkach Wojmusa, „Cywilizacje kosmiczne na Ziemi” – Janusz Bieszk, oraz w tysiącach mniej lub bardziej wnikliwych artykułach i filmach).

Obecnie jako rasa na wysokim poziomie rozwoju technologicznego i istniejąca w wymiarze dla nas niepostrzegalnym, reptylianie mogą swobodnie nami manipulować – głównie poprzez wpływanie na podporządkowane, psychopatyczne ‚ukryte rządy’ ziemskie. Nie  jest tajemnicą, że rządy i prezydenci, jakich znamy, to marionetki ‚gabinetów cieni’, silnych i bezwzględnych grup wpływu. Utożsamia się je z agendą NWO i działaniem tzw. Iluminatów – ale to zapewne uproszczenie.

Natura reptylian jest taka, że żywią się energią, ale specyficzną – tą która jest generowana przez negatywne emocje i strach. Posiadają odpowiednie możliwości transmitowania tej energii w swoim kierunku.

Ludzkość jest dla nich wielkim rezerwuarem takiej energii, swoistym żywicielem – pod warunkiem że ta energia jest stale generowana – właśnie przez wspomniane sposoby.

Jesteśmy wykorzystywani i deprawowani od bardzo dawna, zatraciliśmy przez to swą tożsamość a te wszystkie wypaczenia nakładają się z czasem na siebie, generują dalsze i stąd nasza dzisiejsza żałosna kondycja.

Wiedza o tym może nas wyzwolić pod wieloma względami.

Po pierwsze ZROZUMIENIE tego faktu, zwłaszcza że wszystkie strony bodajże wszelkich konfliktów są sztucznie manipulowane, jest tym kluczem wyjścia z impasu, który nawet może zastąpić przebaczenie: WSZYSCY byliśmy na równi oszukani.

Mamy wszyscy jednego przeciwnika, gdy on zniknie lub nie będzie miał owej energii, to i nasze konflikty nie będą już miały swej siły napędowej. Wzajemne wybaczenie jest łatwe, gdy zrozumiemy dlaczego byliśmy tacy a nie inni. Ale… skoro – jak wspomniałem –  wszyscy w istocie jesteśmy równi i stanowimy emanacją jednego duchowego Źródła – to w zasadzie nie ma komu wybaczać…

Po drugie reptylianie mogą wtedy rzeczywiście zniknąć z naszej sfery – jeśli ona przestanie ich karmić.

Po trzecie – wszystkie nasze relacje – bez źródła stymulowanej nienawiści, gniewu i strachu, zaczną naturalnie się poprawiać.
Należy poczynić uwagę, że idea zrozumienia dla wybaczenia jest stara i zawiera się w znanym przysłowiu „Zrozumieć to wybaczyć” i jemu podobnych.
Jednak w danym przypadku nie o to chodzi byśmy rozumieli czyjąś winę i wspaniałomyślnie lub uważając się za znawców „psychologii i natury ludzkiej” wybaczyli drugiemu. To nie wnosi tego nowego elementu  – jakim jest zrozumienie, że WSZYSCY jesteśmy zmanipulowani od zewnątrz.

Podsumowując: to zrozumienie, ta wiedza może nas wyzwolić. Co do wiedzy – to przecież bardzo stare hasło, podobnie jak „Prawda was wyzwoli”.

Bo, wreszcie, prawda, nawet bolesna, jest lepsza od życia w ułudzie, która pozwala nami manipulować i ogłupiać.

To są dywagacje, ale czy nie znajdujesz w tym ziarna szansy?

Konstruktywny program odrodzenia ludzkości zawsze będzie trącił jakąś ideologią. Ale jak powiedział Ludwig Eduard Boltzmann:  „nie ma nic bardziej praktycznego niż dobra teoria” (idea).

Zwłaszcza, jeśli nie będzie widać innego wyboru.

Jest bardzo wiele do naprawienia i nie należy się łudzić że będzie to  łatwe i szybkie. Ale takie obywatelskie programy już powstają.

Tak czy inaczej – los ludzkości bardziej jest w rękach świadomych i działających obywateli niż polityków – wygodnych i patrzących tylko w horyzoncie wyborów i służących interesom swych partii, w rzeczywistości też manipulatorów i ludzi o ograniczonej percepcji świata.

Mam nadzieję wkrótce przedstawić propozycje o jakich słyszałem …

Polityczny miesiąc

Odwaga wybrania mniejszego zła… Polityka jako profilaktyka…
Stefan Garczyński

Już po emocjach przedwyborczych. Wolą narodu, pomimo wielu nieczystych zbiegów i przeważającej sile medialnej obozu władzy, mamy elekta zmian.

Daliśmy szansę zmianom. A zmiany są potrzebne.
Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów” (Albert Einstein).

W odniesieniu do zmiany prezydenta – powiem tak:

Szaleństwem jest sądzić, że jeśli komuś było dobrze z tym co robił  przez lata, to zmieniłby znacząco postępowanie w sytuacji, gdy znów byłoby mu dobrze.

Poniżej zebrałem tylko parę wpisów jakie umieszczałem na Facebooku w ostatnich tygodniach. Były też różne moje komentarze w grupach i na innych forach, ale tego dziś już nie pozbieram…

Zaraz po Wielkanocy pisałem:

Wracamy do rzeczywistości. Zbliżają się wybory, więc będzie narastał temat polityki. Myślę, że warto zwrócić uwagę na arogancką propagandę sukcesu, który jest tylko fasadowy. To tak jakby ktoś obnosił się z sukcesem i bogactwem nie mówiąc o tym, że wszystko to opiera się nie na własnej pracy i własnych pieniądzach, tylko na pracy wynajętych firm opłacanych ze środków pożyczonych albo zrabowanych. Żadna sztuka i żadna zasługa, raczej tytuł do miana utracjusza i oszusta.

http://niewygodne.info.pl/artykul5/02111-Gigantyczny-wzrost-zadluzenia-w-2014-roku.htm


Mamy czas, że chce się wręcz krzyczeć o polityce, jej brudnych zakamarkach ale i o szansach jakie daje obecne przebudzenie w stylu ‚oburzonych’. …Będę tutaj umieszczał więcej takich politycznych kawałków, chociaż raczej unikałem wykorzystywania do tego swego profilu, ale nie mam ani grupy ani strony ‚politycznej’ gdzie byłoby to właściwsze.


Przez długie lata unikałem dotykania ‚brudu polityki’. Ale doszło do mnie, że są w świecie ‚siły zniewolenia’, którym właśnie NA TYM zależy byśmy byli obojętni i nieświadomi. Wtedy mogą nas oszukiwać, zniewalać i wykorzystywać do woli. Zatem, zanim społeczności dojrzeją do ideałów, do prymatu ducha itp. – powinniśmy zachować czujność i rozsądek. A to oznacza przynajmniej śledzenie tego co się dzieje – oczywiście lepiej ze źródeł które jeszcze nie zostały zawładnięte przez propagandę (na ile się da). I z otwartą głową.

Przy okazji: http://skop.org.pl/noam-chomsky-10-sposobow-oszukiwania-spoleczenstwa-przez-media.


Myślę że był to przejaw odwagi cywilnej, która okazało bardzo wielu Polaków, którzy mimo świadomości, że władza depcze nam po piętach gdzie może, ‘zbiera haki’, szykanuje wolnościowców, śmielej zaczęli się wypowiadać w Internecie, na wiecach i w swoich środowiskach.

Kiedy obywatele obawiają się swojego rządu, jest to tyrania. Gdy to rząd obawia się obywateli, mamy do czynienia z wolnością”. (Thomas Jefferson).

Wspomnę piękny filmik „Dare change” –

Niektórzy sceptycy powoływali żart Marka Twaina

Gdyby wybory mogły coś zmienić, to by były zakazane”.

Jednak na szczęście stało się inaczej (mam nadzieję że PKW niczego nie wykręci, a rządzący – póki są u władzy – nie spowodują jakiegoś przewrotu).


Prawdę powiedziawszy – nie widzę kandydata, który spełniałby moje oczekiwania ani współgrał z poglądami…

Bo, jak mawia Marcin Daniec „każden cosik za uszami ma„, ale ilość szkód jakie PBK ma w rejestrze (zaniedbania, złe ustawy, popieranie złej polityki i P-olski O-lewaczy, ‚obciachy’, kręcenie, podejrzane powiązania itp.) stanowi taki ładunek, że zagłosuję na A. Dudę – z nadzieją na zaczątek zmian, które potem pociągnie też oddolny ruch społeczny, w którym rolę odegra P. Kukiz ze swoim stronnictwem, społeczności przeciwne obecnym układom i wszyscy którzy mają DOŚĆ.

Arogancka postawa B. Komorowskiego nie podobała mi się od dawna. Oprócz podejrzanych powiązań, kluczenie, koniunkturalna zmiana poglądów w trakcie kampanii wyborczej.

Hasła wyborcze Komorowskiego zmieniały się także. Najpierw było o bezpieczeństwie, ale może ktoś przypomniał sztabowi powiedzenie Benjamina Franklina, że:
Ten kto przedkłada bezpieczeństwo nad wolność, nie zasługuje ani na bezpieczeństwo, ani na wolność„.

Zatem skończyło się na haśle „Prezydent naszej wolności”.
Długo by mówić o tej wolności. Straciliśmy przecież suwerenność gospodarczą, za sprawą Unii także w dużej mierze (i ponad potrzeby) polityczną, a o ‘wolności Polaków’ świadczy  zniewolenie przez banki (lichwiarskie kredyty na długie lata) oraz galopujące zadłużenie państwa.


Od samej polityki bliższe są mi sprawy ekonomii.

Zdrowo myślącego człowieka zdumiewa głupi, prymitywny fiskalizm uprawiany przez rząd.

Najniższy próg zwolnienia podatkowego i wysokie koszty pracy przez podatki to jeden z powodów ucieczki Polaków zarówno w szarą strefę jak i za granicę.
Obie te patologie ‚wspiera’ koszmarne prawodawstwo oraz biurokracja, kładące kłody pod nogi przedsiębiorcom.
Podobnie podwyższanie podatków ponad poziom optymalny, powyżej którego efekt jest odwrotny do zamierzonego (krzywa Lafera).
Dużo ponad stan optymalny, co dodatkowo prowokuje przedsiębiorców do nieposzanowania pracowników i łamania prawa.
Do tego wyprzedaż lub niszczenie tego, co mogłoby być dźwignią do wyjścia z impasu, tj. własnych bogactw i przemysłu.
Coraz większe zadłużenie, które jest nie tylko finansową pętlą na szyi, ale także narzędziem zniewolenia politycznego przez zagranicznych wierzycieli .
Jeśli rządzący tego nie wiedzą/nie widzą, to są za głupi by rządzić. A jeśli wiedzą i do tego dopuszczają, to świadomie działają na szkodę Polski. Jak to nazwać? (wstaw własne epitety…)


Lekcja ekonomii:

Szczególnie moją uwagę zwróciła ‚opłacalność’ eksploatacji złóż łupkowych (w 2/3 audycji), nonsens mierzenia wzrostu przez PKB, ryzyko bazowania na kredytach w obecnej sytuacji, szaleństwo zadłużenia, … sprawy o których przeważa ‚wołanie na puszczy’ (nieskromnie – także moje).

To tylko próbka tego, o czym się nie mówi lub czego duża część społeczeństwa nie rozumie:

Polska jest najbogatszym krajem świata!!! O te złoża toczy się III wojna światowa? (pressmix.eu).

Zatem widać, że rządzący nami (jeśli w ogóle są Polakami) to zdrajcy.

Możemy mieć TURBO gospodarkę.

Wszystko inne blednie przy potencjale geotermii – poznaj dokładniej, polub, uświadom innych np.

https://www.facebook.com/PolskaGeotermalnaAsocjacja

Podobnie na niewygodne.info.pl (dużo ciekawych artykułów):

Miliardy na elektrownie, która nigdy nie powstanie? Czy rząd topi gigantyczne pieniądze podatników?

Nie tylko niegospodarność ale i szczyt głupoty – gdy inni się z tego wycofują, nasi ślepi przewodnicy brną w kolejne absurdy. Gdyby tylko chociaż trochę tych środków poszło na geotermię…


Idą wakacje. W mediach sprawy polityki trochę przycichną. Ale – jak sądzę – oba obozy będą walczyły nadal o stawkę wyborów parlamentarnych, i to ostro.
Bądźmy więc czujni.

10 myśli wiosennych

Umieć żyć to: żyć lekko bez lekkomyślności;
być wesołym bez swawoli;
mieć odwagę bez brawury,
zaufanie i radosną rezygnację.
Theodor Fontane

wiosna

1. Cudowni ludzie. Nieszczęsny kto ich nie widzi. Oto sprzedawca mięsa. Fach – jak dla mnie – mało ciekawy. O on stale uśmiechnięty, życzliwy, doradza, wybiera klientom najlepsze kawałki. Bardzo sprawny – mimo że załatwia klientów migiem, każdemu powie miłe słowo. Brzydal, a ludzie go kochają…

Przypomniała mi się książka Lillian Glass „Wspaniali ludzie” (Rebis, 2004).

 2. „Przestań się bać a zacznij kochać i śmiać” – nie wiem czyje to, ale to znana konstatacja, że miłość i strach to przeciwne bieguny spektrum uczuć. Przypomina się JPII-go „Nie lękajcie się”.

A co do śmiechu, to taka ciekawostka:

Jedna minuta gniewu (złości, strachu lub innej negatywnej emocji) paraliżuje nasz system odpornościowy na około 6 godzin! Za to 1 minuta szczerego śmiechu WZMACNIA pracę układu odpornościowego na najbliższe 24 godziny. Super, prawda?

 

3. A propos zdrowia.

„Świadomość ludzi o istocie zdrowia, o alternatywnych terapiach, o kłamstwach i mitach medycyny lawinowo rośnie.

To, że publikuję [na ten temat] jakieś doniesienia jest skromnym przyczynkiem na tle zalewu informacji. Nie nadążam nawet z czytaniem ułamka tego, co dostaję w emailach lub widzę w różnych serwisach. Mógłbym równie dobrze zamilknąć, bo przecież nic by się z tego powodu nie stało, nie umniejszyło. Ale sumienie mówi mi że – na ile mogę – trzeba zabierać głos, bo każdy ma swój – choćby najmniejszy – krąg oddziaływania. A przy okazji i sam się uczę…”

Tak zaczynam kwietniowe wiadomości w serwisie LepszeZdrowie. Może zajrzysz?

http://lepszezdrowie.info/news4.15.htm 

Tym razem zwłaszcza: o szczepieniach, leczniczych konopiach, o tłuszczach, prawidłowym oddychaniu, elektrosmogu oraz wychodzeniu ze zdrowotnych opresji.

4. Prawo przyciągania (PP) mówi też o wizualizacji (co prawda technika ta ma i inne zastosowania i koneksje).

Spotkałem 2 szkoły wizualizacji: 1. – jak najprecyzyjniej (np. wg Joe Vitale), 2. ogólnie, bez szczegółów.

Uzasadnienie tej drugiej było takie: jeśli np. wymarzysz sobie dom ze wszystkimi szczegółami i zechcesz by się objawił w twoim życiu w określonym czasie, to nawet Wszechświat będzie miał kłopot aby te WSZYSTKIE szczegóły ‚dostarczyć’ na raz, łatwiej będzie gdy dam Mu więcej swobody.
Skłaniam się ku „2” – wbrew wielu nauczycielom.

Kolejne,  nowe spojrzenie na PP poznałem parę miesięcy temu za sprawą książeczki „Zaginiony Sekret Prawa Przyciągania” (www.bit.ly/ZaginionyS ). Ciekawe.

5. Nadchodzą wybory prezydenckie 2015.

Podoba mi się awans P. Kukiza, który bezpardonowo mówi o politykach i sitwach. Jest emisariuszem środowisk niezależnych, pozapartyjnych.

Dobrze się stanie, gdy uszczknie elektoratu Komorowskiemu.

Nie chcę tu wywlekać setek zarzutów wobec obecnego p. Rezydenta – znajdziesz dziesiątki grup i stron, chociażby na Facebooku, gdzie są one pokazane. Wojciech Sumliński wydał o tym kolejną książkę, a tymczasem zobacz sobie np. to

https://www.youtube.com/watch?v=xbuiF6abVQI 

Refleksja nieco ezoteryczna: klasa polityczna dzieli się na 2 grupy:

a. ‚szatańscy’ wtajemniczeni sprawcy

b. Wykonawcy – ignoranci

Ale ci pierwsi też są ignorantami w tym, że nie wiedzą że ich uczynki  w końcu i ich dosięgną.

6. Powyższe uwagi dotyczą także i głównie PO.

Obserwuję dużą pomysłowość w epitetach pod adresem tej partii. Przytoczę parę mniej dosadnych: POplecznicy mafiozów, POkręceni, POmyleni, Patologia Obywatelska, P-olski O-lewacze, …

Z rzeczowych argumentów mam (między innymi!) taki (niedawno podałem na FB):

Zdrowo myślącego człowieka zdumiewa głupi, prymitywny fiskalizm uprawiany przez rząd.

Najniższy próg zwolnienia podatkowego (bodajże na świecie) i wysokie koszty pracy przez podatki to jeden z powodów ucieczki Polaków zarówno w szarą strefę jak i za granicę.

Obie te patologie ‚wspiera’ koszmarne prawodawstwo oraz biurokracja, kładące kłody pod nogi przedsiębiorcom.

Podobnie podwyższanie podatków ponad poziom optymalny, powyżej którego efekt jest odwrotny do zamierzonego (krzywa Lafera).

Dużo ponad stan optymalny, co dodatkowo prowokuje przedsiębiorców do nieposzanowania pracowników i łamania prawa.

Do tego wyprzedaż lub niszczenie tego, co mogłoby być dźwignią do wyjścia z impasu, tj. własnych bogactw i przemysłu.

Coraz większe zadłużenie, które jest nie tylko finansową pętlą na szyi, ale także narzędziem zniewolenia politycznego przez zagranicznych wierzycieli .

Jeśli rządzący tego nie wiedzą/nie widzą, to są za głupi by rządzić. A jeśli wiedzą i do tego dopuszczają, to świadomie działają na szkodę Polski. Jak to nazwać? (wstaw własne epitety…)

 Zobacz ile płacisz podatków (niezależnie od akcyz, VAT w produktach itp) http://sprawdzpodatki.pl/

7.  Życie potrafi przynieść rozwiązania problemów z których – wydawało by się – nie ma wyjścia.

Zobacz to na przykładzie tej krótkiej historii „Niespodziewany obrót spraw”   http://lepszezdrowie.info/Niespodziewany%20obrot.htm 

8. Ostatnio rzadko bywam na tym blogu, podobnie na innych. Cóż – pochłaniały mnie choroby w  rodzinie, ważne lektury, spacery i wycieczki, które uważam za konieczne dla kondycji i które są przykładem myśli #2 – o korzystaniu z życia. Ponadto sporo czasu zajmują mi próby dorobienia do emerytury.

Co prawda – jak mówi ks.  Janusz Stanisław Pasierb: „Pieniądz jest dobry, ale w przemyśle, w portfelu, w banku, w handlu, w ruchu, nie w środku mózgu i serca”.

Ale ja  „Nie robię tego dla pieniędzy. Robię to dla radości. Ale … im więcej pieniędzy, tym więcej radości…  ”   🙂  (Zasłyszane).

A propos pieniędzy i serca – mam ciągle  przed oczyma pewnego cierpiącego z powodu chorób człowieka,  dodatkowo bez środków na leczenie i życie (dotyczy to i jego żony) – jeśli ktoś myśli o jakimś geście charytatywnym – proszę zajrzeć tutaj  https://www.facebook.com/pietiaaksa  Bardzo przydałby się im laptop na chodzie by mogli się lepiej komunikować ze światem niż przez stary telefon  oraz jakaś prosta praca z domu.

9. Jeszcze o podróżach – zobacz moją nowa stronkę  www.SuperVoyage.pl (kryją się tam wielorakie możliwości o jakich może w ogóle nie wiesz). [już projekt zaniechany].

Ja też niedługo znikam w wojażach i  bytnościach pozawarszawskich (jeśli kiedykolwiek byłeś na tym blogu, to wiesz o moich wpisach z serii „Z pamiętnika letnika”).

10. Tak czy inaczej życzę Ci wiosennego odrodzenia.  Każdy dzień jest nową szansą. Wciąż robi na mnie wrażenie ta stara już piosenka o której wspomniałem tutaj

https://www.facebook.com/notes/leszek-korolkiewicz/to-mo%C5%BCe-by%C4%87-pierwszy-dzie%C5%84-mego-%C5%BCycia/804507312920402

Od klasycznej manipulacji do mind control

Marne jest życie ludzi, którzy kłamstwo stawiają wyżej od prawdy.
Ezop z Frygii

uwaga manipulacja

Parę razy pisałem tu o manipulacjach, kłamstwach i spiskach (np. Przed wyborami…)

Prywatnie i na Facebooku, gdzie te wpisy są z automatu (po jakimś czasie) powielane, wytykano mi że mam jakąś nieuprawnioną obsesję.
Hm, zazdroszczę czasami ślepym – mają spokój – do czasu.

Zbliżają się wybory prezydenckie, potem te parlamentarne (październik) i manipulacje z tym związane już są i będą.

Zwłaszcza że B. Komorowski już traci przewagę wg sondaży, więc obóz rządzący będzie nawet siłowo wpływał na jego poparcie.
Mówi się o możliwości fałszowania wyborów – patrz co sądzą o tym nie tyle publicyści różnej maści, co naukowcy (np.

oraz artykuły prof. J. Czaputowicza).

Ale wrócimy do szerszego zagadnienia, bo manipulacje niszczą prawdę, sprawiedliwość, relacje.

Chcę przypomnieć dość starą już książkę, która na zasadzie monografii analizuje właśnie zagadnienie szerzej.

To „Manipulacja” autorstwa  Fabrice d’Almeida (Gdańskie Wydawnictwo Pedagogiczne, 2003).

W notce wydawcy czytamy:

„Przebiegłość to cecha tak stara, jak gatunek ludzi, była potrzebna myśliwym, wojownikom, władcom i kupcom. Z manipulacjami stykamy się dziś w bardzo wielu sytuacjach życia codziennego: przeżywając zawód miłosny, tracąc pieniądze, będąc ofiarami przemocy psychicznej, a także kiedy widzimy reklam, która budzi wątpliwości. W niniejszej książce znajdziemy przegląd różnych sposobów manipulacji oraz liczne przykłady jej stosowania w przeszłości i dziś.

Autor omawia również pojęcia pokrewne takie jak: propaganda, podstęp, indoktrynacja”.

Po lekturze tej prawie naukowej książki, która daje rys historyczny zjawiska od czasów najdawniejszych, trudno mieć wątpliwości co do powszechności manipulacji.

Ale interesują mnie bardziej współczesne jej formy.

Wynotowałem parę zdań: ”  ”

Manipulacja rozumiana jako negatywna odmiana podstępu jest pochodną obecnych stosunków politycznych, a jednocześnie charakteryzuje ona te stosunki.

Stanowi pochodną systemu. Respektując formy oficjalnego przyzwolenia, człowiek może legalnie działać wbrew interesom czy odczuciom innej jednostki.

Zadbano jednak o całkowitą eliminację świadomego wyboru, [obywatel] podlega bezwolnie sugestii.

Środowiskiem najbardziej skłonnym do oszustw jest elita [sic!] przedsiębiorców.

Dzieci przestają odróżniać reklamę od innych programów, które są dla nich przeznaczone.

Także w rodzinach stosuje się takie klasyczne instrumenty manipulacyjne, jak gratyfikacje, zachęty do współzawodnictwa i szantaż.

Na każdym kroku spotykamy się z wypaczeniem ocen, wykorzystywaniem czyjejś słabości, graniem na uczuciach, fałszowaniem rzeczywistości lub uzależnianiem.  …[stosuje się] matactwa, nadużycia zaufania, nieposzanowanie własności publicznej, defraudację…

– – –

Niestety, od czasu publikacji książki nastąpił znaczny ‘postęp’ w mechanizmach manipulacji, która jest wspierana przez coraz bardziej centralizowane media – w Polsce dodatkowo zawłaszczane  przez obcy kapitał i ośrodki władzy.

Rola mediów jest kluczowa. Można powiedzieć, że trwa wojna informacyjna oparta na teorii wojny psychologicznej.
Dobrym przykładem jest wzmożona i stosująca różne techniki propaganda pro o anty-putinowska (ogólniej rosyjska i zachodnia).

Na dole aparatu medialnego mechanizm jest dość prosty – zachodzi wymiana usług: dziennikarz pisze w interesie polityka, ten zaś – w zamian – ułatwia dziennikarzowi pracę a nawet całą karierę.

Szerzy się konformizm, który odpowiada klasie rządzącej. Nadmierny liberalizm tworzy różne degeneracje (taka jest też konkluzja cytowanej książki).

Mamy też nowe zjawiska związane z rozwojem techniki.  Coraz doskonalsze środki inwigilacji: podsłuchu (vide np. Snowden), monitorowania nawet prywatnych maili i smsów, wszędobylskie kamery i nagrania, ukryte formy zbierania ‘haków’, śledzenie przemieszczania się,  kontrola przepływów pieniężnych i zakusy by eliminować obrót gotówkowy na rzecz kontrolowanego obrotu elektronicznego, itp. Pojawiają się coraz częściej sytuacje cenzury politycznej treści na portalach społecznościowych i w telewizji, a nawet ściganie za zadawanie niewygodnych pytań.

Ale sprawy poszły jeszcze dalej i przybierają groźniejsze formy – wywierania wpływu na umysł człowieka. I nie mam tu na myśli starych technik perswazji i odurzania, ale coś co nazywa się mind control.
O tym szerzej napiszę może kiedy indziej (bo temat jest bardzo szeroki), ale jako wstęp można obejrzeć szereg materiałów na NTV (wpisz w wyszukiwarkę mind control albo lepiej wg listy na końcu materiału, do którego link podaję dalej).

Można w sposób uzasadniony podejrzewać, że szereg zamachów terrorystycznych jest tzw. operacją fałszywej flagi (false flag), w których wykorzystuje się niezrównoważonych osobników, na których skutecznie można zdalnie wpływać tymi metodami.

Podobnie w niektórych przypadkach „seryjnych samobójców”. Mogą być wykorzystywane wszczepione czipy albo bardziej zaawansowane techniki wpływania bezpośrednio na mózg.

Te techniki były używane w armiach już wcześniej by stworzyć bezwolnego żołnierza. Dawniej stosowano tylko metody psychologiczne i indoktrynacji, dzięki którym wojskowy przemienia się w narzędzie organizacji. Dochodzi do instrumentalizacji idealnej, która różni się od manipulacji tym, że rozkazodawcę i tego, który rozkaz wykonuje, łączy konsensus oraz wewnętrzna akceptacja.

Obecnie zmierza się do celu prostszą drogą – właśnie poprzez technologiczną cyborgizację człowieka.

Bądźmy czujni i świadomi tych zagrożeń.

Myślę, że to niedawne wydarzenie
http://niezaleznatelewizja.pl/2015/03/3160/

da nam wkrótce więcej materiałów i zaktywizuje przynajmniej część społeczeństwa przeciw tej nowej opresji.

I jeszcze raz – uważajmy w  aspekcie manipulacji podczas nadchodzących wyborów.

Na kłopoty … perspektywa

Kłopot z życiem polega na tym,
że nie ma okazji go przećwiczyć
i od razu robi się to na poważnie.
Terry Pratchett

pespektywa

Państwa i ich rządy borykają się wciąż z kolejnymi kryzysami i kłopotami.

Właściwie, jeśli uda im się coś zażegnać, to jest to działanie chwilowe, doraźne, często przysłowiowe łatanie dziury.
By wyjść z takich opresji potrzebne są działania z pozycji perspektywy: czasowej i … filozoficznej, a nie dla szybkiej koniunkturalnej korzyści.
Oczywiście pozycja widzenia zależy od pozycji siedzenia, ale to nie sprzyja obiektywizmowi i dobru ogólnemu.
Chociaż nie sympatyzuję z autorem (przynajmniej z niektórymi poglądami) oddam co sprawiedliwe Czesławowi Bieleckiemu, gdy w swej książce „Jest alternatywa” wskazuje takie rozumniejsze postawy (głównie polityczne, ale to polityka dziś rządzi większością spraw).
Ale mądrych ludzi nie brakuje, tyle że nie są dopuszczani do głosu.

By wiedzieć co robić trzeba mieć też perspektywę historyczną – znać źródła postaw, idei, religii, partii, trendów itp. Inaczej skazujemy się na bycie „dziećmi we mgle”.

Z bieżących napięć mieliśmy ostry konflikt związany ze służbą zdrowia, który też jest tylko chwilowo uśmierzony.
O możliwych rozwiązaniach z wyższego poziomu napisałem notatkę Bardziej chora niż pacjenci.

Teraz mamy konflikt związany z górnictwem i energetyką. Oczywiście jest problem ludzki, ale przede wszystkim nie bierze się pod uwagę i nie wyciąga wniosków z zaniedbań wielu dziesięcioleci w inwestycjach oraz w planowaniu kierunków rozwoju energetyki. Jak lepiej można by to rozegrać – może tak: Co z tą energetyką?

W sprawach technicznych ogólnie – bywa że działa się bez dostatecznej perspektywy (=wyobraźni) – np. czy budowanie tysięcy km drogich autostrad okaże się sensowne w obliczu pojazdów, które może za 15 lat będą unosiły się nad ziemią lub nawet latały? Czy dopuszczenie GMO nie zemści się katastrofą biologiczną w perspektywie lat, bo zbagatelizowaliśmy zasadę ostrożności?

Wzrasta światowe zagrożenie terrorystyczne – vide tragedie we Francji, ale i wcześniejsze. Nic nie mam do samego (nie spaczonego) Islamu, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, że większość konfliktów na świecie ma podłoże religijne (lub to podłoże jest cynicznie wykorzystywane przez manipulatorów globalnej władzy).
Od strony politycznej obecne dramaty mają przyczynę w zbyt bezkrytycznej ‚poprawności politycznej’ (Europa) i braku wyobraźni, że gdy owa poprawność idzie  w parze z zaniedbaniem wymogu asymilacji na równych prawach materialnych, to budzi się frustracja.
Przez lata wydawało mi się, że panaceum na to wszystko byłby ‚reset’ na bazie wzajemnego wybaczenia i rozpoczęcia wszystkiego od nowa (np. Izrael-Palestyna). Jednak słowo wybaczenie sugeruje winę drugiej strony i przez to zawiera zalążek kolejnej urazy. Dlatego myślę, że reset prędzej czy później musi nastąpić, ale raczej najpierw na bazie głębokiego ZROZUMIENIA, że wszyscy byli manipulowani przez religie, że nie mieli perspektywy w kwestii sztucznych podziałów. Tę myśl rozwijam w przypowiastce „Perspektywa„.

Teraz znów mamy kryzys finansów osobistych w związku ze skokiem wartości franka szwajcarskiego. Chociaż skutki mogą być złagodzone (uważam, że była to krótka operacja spekulacyjna ze strony banksterów światowych [ich inspiracji], ale cena znów się obniży), to winę ponosi cały ‚aparat’ finansowy, który wmawia rzeszom drobnych ciułaczy i inwestorów różne półprawdy. Jedną z nich jest ‚bezpieczeństwo’ banków i realna wartość różnych derywatów (produktów finansowych). Ludzie utracili perspektywę jak to wszystko działa. Cały światowy system finansowy – póki będzie oparty na papierowym pieniądzu bez pokrycia i na lichwiarskim odsetku – jest bardzo kruchy.  Prawdopodobnie niedaleko mu do oparcia się o ścianę absurdu i niewydolności.
Wtedy małe zachwianie może spowodować efekt domina. Tutaj, jako ciekawostkę wspomnę hipotezę  ‚efektu motyla’ .

Wreszcie – różne osobiste niepowodzenia wynikają z braku perspektywy – zarówno w odkryciu kim się jest (mam na myśli – jesteśmy bytem duchowym operującym w materialnym świecie doświadczeń) jak i z braku planowania – w perspektywie dłuższej niż życie z dnia na dzień.

To wszystko wydać się może komuś nieco zwariowane i nierealistyczne, ale – taka jest MOJA perspektywa z pozycji przeżytych lat.
Zapewne poszerzy się o nowe doświadczenia – i o to chodzi…

Czego nie wiecie o alkoholu

Alkohol nie załatwia niczego, oprócz konsumenta.
Andrzej Urbańczyk

Może i wiecie, ale czas powiedzieć to mocniej.
To trucizna nie tylko biologicznie ale i społecznie – przyczyna dużo większej degradacji i szkód niż wszystkie inne używki. Ale legalna, a nawet promowana,  bo państwo zarabia na tym krocie … (akcyza, VAT, cena).
I steruje społeczeństwem, by było uległe i ogłupiałe.

Oryginalnie był tu szokujący film, ale został … zdjęty.
Dużo lżejszy:

Osobiście odradzam całkowicie. Temat powróci…
Zobacz jeszcze o popularnych napojach, które w połączeniu z alkoholem wcale nie są takie niewinne.