Czas na zmiany

Zawsze wydaje się, że coś jest niemożliwe,
dopóki nie zostanie to zrobione.
Nelson Mandela

POlacy dla Polaków

Tytuł może sugerować w pierwszej chwili te zmiany, jakie teraz następują za sprawą
polityków po wygranej PiS.
Zmiany z inicjatywy partyjnej, chociaż często korzystne, mają tę wadę na etapie
przeprowadzania, że zaraz partia opozycyjna, czy ma rację czy nie, dla pokazania
swoich wpływów i by dokopać drugiej partii, zaczyna krytykować i przeszkadzać.
Dużo lepsze byłyby zmiany wynikające z inicjatyw oddolnych, jako “wola ludu” i ponadpartyjne.
Szanse na ustawy ponadpartyjne mają sprawy w sposób oczywisty służące WSZYSTKIM (no, może nie pewnym lobbystom i ludziom przekupionym).
A zwłaszcza te, które nie tylko nie obciążają budżetu, ale mogą go zasilić. Taką zmianę możemy wprowadzić popierając obywatelski projekt nowelizacji ustawy o leczeniu Polaków.
Od paru tygodni (licząc od listopada 2015) pod wodzą Jerzego Zięby – który znalazł
pomysł na radykalną pozytywną zmianę w naszym systemie lecznictwa, a jednocześnie pomysłodawcy i głównego animatora akcji, nastąpiło swoiste “pospolite ruszenie”.
Grupa jego pomocników z Fundacji Polacy dla Polaków oraz szybko powiększająca się grupa sympatyków i społeczników działa intensywnie na rzecz poparcia proponowanej nowelizacji. Ten tekst ma na celu zachęcić Cię do udziału w tym poparciu.
By nie przedłużać i nie omawiać tu dość obszernego kontekstu i samego pomysłu, odsyłam do paru materiałów źródłowych (wybranych, bo jest ich wiele).
O co chodzi? W temat wprowadza Apel do Polaków
Za nim idą apele do poszczególnych środowisk:
Apel do lekarzy https://youtu.be/NHLVI2xnGvE
Apel do mediów https://youtu.be/LHKJkY4bwdE
Apel do młodzieży https://youtu.be/3Z9Sau9XRAQ
Apel do władz uczelni https://youtu.be/waMeZ3Le76o
Sama petycja z opisem, formułą prawną i uzasadnieniem jest tutaj
http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=11640

Na tym etapie najważniejsze jest zebranie największej ilości podpisów pod petycją,
potem zawiązanie grup zbierających podpisy fizyczne, następnie przedstawienie petycji w Sejmie i dalsze procedowanie.
Zróbmy szum, bo warto – to wielka sprawa. A przy okazji możliwość wykazania się nie tylko dla nowych władz, ale pokazanie, że zgoda buduje. A także krok w kierunku prawdziwej demokracji – referendalnej.
Wysłuchaj, przeczytaj, podpisz, włącz się !

PS. o tym już pisałem na tym blogu, np. w We can!

Globalna siła i szanse czy zagrożenie?

Dawanie jest najwyższym stopniem
wyrażania swojej potęgi i siły.
Erich Fromm
Uważajmy na używanie siły by zabierać…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Byłem 7 lutego 2014 na konferencji TTIP: „Szanse i możliwości dla biznesu w Polsce
(Hotel Hilton, Warszawa) jako obserwator.
TTiP to Transatlantic Trade and Investment Partnership (Transatlantyckie Partnerstwo na rzecz Handlu i Inwestycji) – duża inicjatywa UE I USA, która ma unormować bilateralnie stosunki handlowe pomiędzy obiema stronami.
Będą one przedmiotem Umowy w sprawie inwestycji i handlu pomiędzy UE a USA.
Jeśli Unia i Stany Zjednoczone podpiszą umowę, powstanie największa na świecie strefa wolnego handlu. Unia i USA wytwarzają prawie połowę światowego PKB i odpowiadają za jedną trzecią obrotów handlowych.
TTIP ma obejmować nie tylko zniesienie ceł, ale też zmniejszenie barier pozataryfowych, czyli różnic w standardach produktów i usług. Jeśli Unia i USA ustalą wspólne zasady w handlu, to narzucą de facto globalne standardy produktów i usług, o ile podobne porozumienie transpacyficzne (USA – Daleki Wschód) nie nastąpi wcześniej, bo to wtedy ono prawdopodobnie ustali wzorce.

Konferencja zorganizowana przez Amerykańską Izbę Handlową w Polsce zgromadziła ok. 300 uczestników, w tym przedstawicieli UE, USA (ambasador i negocjator przy UE), naszych przedstawicieli w Parlamencie Europejskim, oficjeli rządu RP, reprezentantów biznesu i media.
W Polsce było to bodajże pierwsze publiczne przedstawienie projektu, które z jednej strony ma przedstawić o co chodzi ale także otworzyć publiczna dyskusję.
Odczytuję to też jako nadanie energii podmiotom zainteresowanym do włączenia się w proces.
Wydarzenie było na żywo transmitowane przez następujące kanały http://www.amcham.pl; http://www.parp.pl or http://www.forbes.pl (prawdopodobnie będą dostępne nagrania).

Jednym z wiodących materiałów wstępnych jest raport Izby (AmCham) pt. TTIP: Szanse i wyzwania dla biznesu, dostępny tutaj http://amcham.pl/file/pdf/ttip_final1.pdf

Negocjacje będą prowadzone przez Komisję Europejską, współpracującą z Radą UE i Parlamentem Europejskim. Wynegocjowane przez Komisję Europejską umowy handlowe ostatecznie akceptuje Parlament Europejski.
Decyzja o podpisaniu umowy poddawana jest głosowaniu w Radzie UE, która podejmuje decyzję kwalifikowaną większością głosów (lub w niektórych przypadkach jednomyślnie), za uprzednią zgodą Parlamentu Europejskiego. Umowa musi być ratyfikowana przez państwa członkowskie UE.
W Polsce główną rolę w negocjacjach odgrywa Ministerstwo Gospodarki, które oficjalnie reprezentuję Polskę w procesie negocjacyjnym TTIP.

Zakres negocjacji
Negocjacje TTIP obejmują trzy podstawowe obszary:

  • eliminacja większości taryf celnych pomiędzy USA i UE oraz zwiększenie liberalizacji w sektorze usług i inwestycji
  • kwestie regulacyjne i bariery pozataryfowe: dążenie do jak największej harmonizacji regulacji i standardów obowiązujących w USA i UE zarówno horyzontalnie, jak i w poszczególnych sektorach biznesu, m.in. farmaceutycznym, chemicznym, motoryzacyjnym i rolniczym
  • nowe płaszczyzny współpracy – współpraca małych i średnich przedsiębiorstw, standardy pracy, rynek zamówień publicznych.

Negocjacje rozpoczęły się w czerwcu 2013 r., od tamtego czasu odbyły się trzy rundy rozmów. Bruksela chce zakończyć negocjacje w ciągu dwóch lat (co wielu ocenia za mało prawdopodobne).

Po przemówieniach inauguracyjnych odbyły się dwa panele dyskusyjne:
Dlaczego TTIP jest korzystna dla Polski. Co zrobić, aby nie zmarnować szansy”
„Korzyści dla biznesu na konkretnych przykładach (case study)”

Wbrew głównemu przekazowi moderatorów i czynników oficjalnych (w duchu wielkich szans i wsparcia) dyskusje wykazały obawy i szereg trudności jakie TTiP napotka na swojej drodze.

Najtrudniejszy rozdział to rolnictwo. Sporne kwestie to: standardy sanitarne mięsa importowanego z USA, produkty GMO i systemy subsydiowania rolnictwa.
Stany Zjednoczone chcą otwarcia Unii na żywność GMO. W handlu produktami rolnymi wciąż obowiązują wysokie cła – średnio 13 proc. na unijne produkty w USA i 48 proc. na amerykańskie w Unii. Producenci na obu, silnie subsydiowanych rynkach obawiają się dopuszczenia konkurencji zza oceanu. Dodatkowo Waszyngton będzie chciał otwarcia europejskiego rynku na mięso płukane chlorem czy produkowane z użyciem hormonów. Bruksela nie chce obniżać standardów bezpieczeństwa, ale osiągnięcie porozumienia może wymagać ustępstw ze strony Unii. Tych z kolei obawiają się organizacje konsumentów.

Piszę ten miniraport właśnie powodowany zaniepokojeniem w związku z zapędami USA i prawdopodobna uległością Unii i w tym względzie – jako konsument.

Także trudne będą rozmowy o wspólnych standardach. Unia i USA od 20 lat bez powodzenia rozmawiają o harmonizacji standardów produktów lub wprowadzeniu wzajemnej uznawalności – np. bezpieczeństwa substancji chemicznych. Negocjatorzy będą musieli ustalać w każdym poszczególnym sektorze, np. jakie certyfikaty bezpieczeństwa samochodów czy standardy emisji spalin będą wzajemnie uznawane.

Spornym tematem będą wymogi administracyjne – dla europejskich firm największą przeszkodą są różne bariery pozataryfowe. Wedle szacunków Amerykańskiej Izby Handlowej generują one 60–80 proc. dodatkowych kosztów, m.in. na pomoc prawną, wykup certyfikatów i dostosowanie produktów do amerykańskich norm i standardów. W Europie i w USA obowiązują inne regulacje sanitarne i fitosanitarne, Amerykanie nie uznają też unijnego świadectwa pochodzenia.
Skoro umowa ma dotyczyć wolnego handlu to powinien być rozwiązany:
dostęp do zamówień publicznych – firmy spoza USA mają ograniczony dostęp do amerykańskich zamówień rządowych. Klauzula Buy American umożliwia stosowanie preferencji wobec krajowych firm.
wizy – dla polskich przedsiębiorców szczególnym utrudnieniem jest obowiązek wizowy.
Już na miejscu, dodatkowym utrudnieniem jest konieczność uzyskiwania pozwoleń na zatrudnienie pracowników z Polski, co generuje też kolejne koszty na obsługę prawną.

Podnoszona była zasadnicza sprawa bardzo zróżnicowanych kosztów energii (w USA ok. 5 razy tańszej), co będzie stanowiło wielką przewagę dla ST. Zjednoczonych i powód różnych trudności.

Reasumując, jestem sceptyczny wobec łatwego i pełnego wprowadzenia TTiP, widzę w tym nawet próbę kolejnego kroku podporządkowywania sobie świata przez USA, mam też obawy przed nadmiernym przeregulowaniem i globalizacją gospodarki światowej.

Niezbędne jest patrzenie na ręce politykom i skuteczny lobbing polskich interesów handlowych na poziomie unijnym, realizowany przez polską dyplomację i polityków na wysokich stanowiskach w Brukseli, ale też przez różne formy społecznej kontroli.
Sporo będzie zależało od nowego mądrego przywództwa w UE i jego parlamencie w duchu obrony wartości europejskich i uzasadnionych interesów narodowych.

We can!

Świat mało dba o to, co kto wie;
liczy się to, co potrafisz zrobić.
Booker T. Washington

Jerzy Zięba
Jerzy Zięba – autor inicjatywy

Jaka jest sytuacja w naszej ‚służbie zdrowia’ – każdy widzi.

Nie jest przyjemnie być na łasce NFZ w kwestii skierowań do specjalistów, terminów,  kolejek, jakości usług,  ‚spychotechiki’ i taśmowego traktowania – pisałem trochę o tym tutaj w aspekcie pewnego projektu.

Z kolei prywatne usługi są drogie – pół biedy jeśli zostajemy przymuszeni skorzystać z nich okazjonalnie, w przypadku chorób przewlekłych to klęska.

Ale dziś raczej nie o tym – leży mi na sercu  niekończący się proces ‚uzdrawiania’ tej służby, w którym jeden nonsens goni drugi, wciąż nie ma dość pieniędzy w resorcie, wiele jest marnotrawione i w końcu sytuacja nie jest lepsza.

Drugi aspekt, to rosnąca ilość chorób i chorych – mimo rzekomego postępu nauki. Zwłaszcza medycyna nie radzi sobie z chorobami przewlekłymi, a w dość licznych przypadkach określa pewne choroby jako nieuleczalne.

Czy tak musi być? Czy to w ogóle prawda?

Otóż we wszystkich tych kwestiach możemy uczynić znaczący postęp – stąd tytuł.
Rozwiązanie jest zaskakująco proste  – jak przecięcie węzła gordyjskiego, ale … nie będzie łatwe do przeprowadzenia – opór materii, w danym przypadku urzędniczej, ze strony skostniałej nauki i różnych lobbies będzie duży.

Zatem poniżej cytuję „Apel do Polaków” jaki poprzedza projekt nowelizacji ustawy o lecznictwie. Szczegóły i odnośniki  podam na końcu.
(Było o tym już sporo na http://www.LepszeZdrowie.info oraz na https://www.facebook.com/Zdrowie.i.Fitness,  ale chcę powiadomić o sprawie także tutejszych Czytelników).

Do wszystkich obywateli Rzeczypospolitej Polskiej!

Proponowana poniżej nowelizacja Ustawy będzie miała KLUCZOWY wpływ na zdrowie i życie WSZYSTKICH POLAKÓW. 

Musimy skończyć z dotychczasowymi, NIESKUTECZNYMI metodami leczenia polskich pacjentów, szczególnie tych, którzy są chorzy na choroby PRZEWLEKŁE z nowotworami włącznie.

Ta sprawa dotyczy KAŻDEGO POLAKA, musimy zadbać o siebie jak też o tych Polaków, którzy jeszcze się nie narodzili.

Proponuję się wprowadzić OBYWATELSKI PROJEKT nowelizujący obecną ustawę „o zawodach lekarza i lekarza dentysty, o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych” Jest to projekt OBYWATELSKI, żeby nie było walki pomiędzy partiami. Projekt tej nowelizacji nie może być upolityczniony.

Ustawa ta doprowadzi do najlepszego z możliwych leczenia obywateli polskich.
Przede wszystkim musimy EDUKOWAĆ WSZYSTKICH POLAKÓW o co w tym wszystkim chodzi. Rozmawiajcie z Waszymi RODZINAMI, przyjaciółmi, znajomymi… 

TŁUMACZCIE O CO TU CHODZI. KAŻDY POLAK może zachorować.

To OD NAS, od WSZYSTKICH POLAKÓW zależy czy wywalczymy sobie znacznie lepszy system leczenia nas wszystkich niż to co mamy w tej chwili. 
To niestety będzie musiała być WOJNA obywateli polskich PRZECIW OBECNEMU SYSTEMOWI leczenia nas!
Jeśli tą wojnę przegramy, nie mamy co liczyć na to, że będziemy leczeni inaczej niż do tej pory. To się DA osiągnąć, ale tylko wtedy kiedy ta ustawa będzie poparta przez największą z możliwych liczbę obywateli Polski. Każdemu z 30 000 000 dorosłych Polaków powinno na tym zależeć, ponieważ każdy Polak jeśli już nie jest, to jutro może być pacjentem.
Co wtedy ? 

Wtedy zaczyna się DRAMAT!

Polski pacjent SKAZANY JEST ODGÓRNIE na leczenie tylko i wyłącznie oparte na produktach przemysłu farmaceutycznego, czyli na substancjach SZTUCZNYCH, NIENATURALNYCH dla organizmu człowieka. 
Sytuacja ta jest groźna dla zdrowia i życia pacjenta.
Oficjalnie podawane informacje na ulotkach dołączanych do stosowanych leków zawierają listę skutków ubocznych zawsze znacznie dłuższą niż skutki pozytywne. To, że nie jesteśmy leczeni w najlepszy z możliwych sposobów, skutkuje często dalszą utratą zdrowia ze śmiercią włącznie. Jest to spowodowane kilkoma problemami, które należy i MOŻNA rozwiązać. 

PROBLEM Nr. 1
W lecznictwie polskim, nie ma integracji medycyny akademickiej z medycyną naturalną. Wręcz przeciwnie. 
Wielu mądrych, światłych, wspaniałych lekarzy, chciałoby człowieka leczyć w sposób znacznie bardziej skuteczny korzystając z dobrodziejstw obu systemów medycznych. 
Jednakże, medycyna akademicka w zdecydowany sposób stojąca po stronie przemysłu farmaceutycznego nie dopuszcza do takiej integracji. 

PROBLEM Nr.2
Lekarz, który chce skorzystać z możliwości wykorzystania wiedzy akademickiej i wiedzy medycyny naturalnej naraża się w podwójny sposób. Niezwykle często zdarza się, że pacjent stojący w obliczu choroby przewlekłej, czy też będący w bezpośrednim zagrożeniu życia, chciałby skorzystać z innej terapii niż oferuje medycyna akademicka.

Pacjenci chcieliby, żeby lekarz miał prawo do ratowania ich życia za wszelką cenę. Lekarz często chciałby mieć możliwość skorzystania z terapii poza proceduralnych. Pacjent z kolei, po wyjaśnieniu korzyści i ewentualnego ryzyka, chciałby często zwolnić lekarza z odpowiedzialności za jego, pacjenta życie, żeby lekarz mógł go leczyć w każdy możliwy sposób. 
Niestety, jeśli w trakcie, czy po terapii pacjent np. by zmarł, wtedy :

a. Rodzina pacjenta może sądzić lekarza z powództwa cywilnego i odebrać mu cały jego majątek, ponieważ w tym przypadku lekarz nie może być chroniony jego ubezpieczeniem. Ubezpieczenie lekarza nie pokrywa terapii poza proceduralnych.

b. Krajowa Rada Lekarska, w sposób bezlitosny, jest natychmiast gotowa takiemu lekarzowi odebrać prawo wykonywania zawodu i go zawodowo zniszczyć. Krajowa Rada Lekarska, jak wykazano wielokrotnie, nie stoi po stronie pacjenta. Jest to organizacja SAMORZĄDOWA, a więc nie podlegająca w zasadzie nikomu! 

Organizacja ta, odebrała i odbiera nadal prawo wykonywania zawodu tym lekarzom, którzy odważą się wyjść poza ramy narzuconych im procedur. Prawo wykonywania zawodu odbierane jest lekarzom, którzy WYLECZYLI pacjentów z chorób uchodzących za nieuleczalne czy też leczą ze skutkami pozytywnymi, bez szkody dla pacjenta!! Taki lekarz, przez swoich „kolegów” lekarzy z Izby Lekarskiej jest dotkliwie karany, podawany do prokuratury, sądzony, szykanowany czy izolowany ze środowiska.

Dzieje się tak tylko dlatego, że dany lekarz odważył się LECZYĆ PACJENTA ZA WSZELKĄ CENĘ. 
Na tym zawsze, bez wyjątku, traci PACJENT !!!

Lekarze, postawieni w takiej sytuacji boją się leczyć pacjenta w najlepszy możliwy sposób. To powoduje, że : 
Wielu chorych umiera, kiedy MOŻNA BYŁOBY ich uratować, gdyby lekarz miał prawo zastosować inną, ale.. pozaakademicką terapię.
Są oczywiście odważni lekarze, którzy bardzo się narażając, ratują ludzkie życie, czasami nawet w szpitalach, ale … w świetle istniejącego prawa robią to NIELEGALNIE !
Czy mamy żyć w kraju, gdzie ratowanie życia człowieka jest NIELEGALNE i musi odbywać się i odbywa się(!) w „podziemiu medycznym”? 
Dlatego, proponowana nowelizacja mówi, że : 

A. PACJENT MA PRAWO WYBORU TERAPII. To jest jego życie i tylko pacjent podejmuje decyzję końcową.

B. Ponieważ może się zdarzyć, że pacjent będzie chciał zaproponować całkowicie nierealną terapię, LEKARZ MA PRAWO ODMÓWIĆ TERAPII SUGEROWANEJ PRZEZ PACJENTA (np. nie zna danej terapii). W takiej sytuacji pacjent może szukać innego lekarza. 

C. Lekarz nadal odpowiada za właściwe wykonywanie swojego zawodu tak, jak jest do tej pory.

D. Nowelizacja Ustawy pozwala, każdemu LEKARZOWI, bez obaw zastosować terapie jakie LEKARZ uzna za stosowne.

E. Nowelizacja ta nie zmusza jakiegokolwiek lekarza do zastosowania terapii komplementarnych, natomiast daje prawo zastosowania ich każdemu lekarzowi, który będzie chciał je zastosować. 
W przypadku wprowadzenia tej nowelizacji, leczenie każdego obywatela Polski odbywałoby się w najlepszy z możliwych sposobów. Pacjent nie byłby „skazany” na leczenie tylko metodami medycyny akademickiej np. chemioterapia, sterydy, antybiotyki, jod radioaktywny itd… Lekarz miałby prawo sięgnięcia do potężnego arsenału jakie oferują terapie naturalne
(z ziołolecznictwem włącznie). Praktyka wskazuje, że zastosowanie terapii czy środków naturalnych, szczególnie w przypadku chorób przewlekłych, daje niezwykle pozytywne efekty terapeutyczne. W większości są one znacznie lepsze niż po zastosowaniu środków farmaceutycznych. 

Skuteczność takiego ZINTEGROWANEGO leczenia byłaby wielokrotnie wyższa niż systemu leczenia stosowanego do tej pory. To z kolei oznacza, że wykorzystanie tych metod spowodowałoby wielomilionowe, a zapewne nawet wielomiliardowe oszczędności dla budżetu państwa. W takim przypadku, Narodowy Fundusz Zdrowia miałby potężne środki finansowe, które byłyby uwolnione w celu :

A. Leczenia bardzo ciężkich schorzeń, na które obecnie NFZ nie ma pieniędzy.

B. Ze względu na znaczne zwiększenie efektywności leczenia zintegrowanego, w sposób niespotykany do tej pory skróciłyby się kolejki do lekarzy. 

C. Znacznego podniesienia standardu związanego z pobytem pacjenta w szpitalu. Dotyczy to np. standardów żywienia, gdzie jak donoszą media, pacjent w polskim szpitalu żywiony jest znacznie gorzej niż więzień w polskim więzieniu, co samo w sobie, dla każdej ekipy rządowej powinno być nie do zniesienia wstydem.

D. Podniesienia do poziomu godnego, wynagrodzeń personelu medycznego.

E. Właściwego zadbania o osoby niepełnosprawne, które w obecnych warunkach skazane są na uwłaczającą godności człowieka
egzystencję

F. Otoczenia właściwej opieką osób starszych czy też przebywających w hospicjach.

G. Zapewnienia polskim pacjentom środków koniecznych do prowadzenia leczenia. 

[… skracam]
Mamy w tej chwili absolutnie bezprecedensową możliwość jako JEDYNY KRAJ spośród wszystkich krajów europejskich, USA, Kanady, Australii.. wstrzymania przypadków śmierci, których da się uniknąć. Pod warunkiem, że to my, obywatele Polski, umożliwimy lekarzom ratowanie zdrowia i życia ludzkiego za wszelką cenę. W tej chwili, jak widać, lekarze tego nie mogą robić.
Podkreślić należy, że takie podejście do leczenia pacjenta wprowadziła już Szwajcaria. Parlament Szwajcarii wysłuchał głosu swoich obywateli i wprowadził do ich leczenia pięć metod medycyny komplementarnej […] Szwajcaria nie domaga się dowodów naukowych skuteczności wprowadzanych w/w terapii, ponieważ jest to praktycznie niemożliwe do osiągnięcia. Mało tego, metody te zostały objęte refundacją ze środków społecznych. 
W przypadku proponowanej nowelizacji ustawy, metody komplementarne płatne byłyby przez pacjenta prywatnie, a więc nie obciążałyby budżetu Państwa, natomiast w przypadku Polski, pacjent i jego lekarz mieliby prawo do skorzystania z KAŻDEJ uznanej przez lekarza za możliwie skuteczną terapii. 
Proponowana nowelizacja, byłaby więc aktem prawnym znacznie lepszym, niż ten jaki wprowadzono w Szwajcarii.
Zwraca się uwagę na fakt, że proponowana nowelizacja nie odrzuca metod medycyny akademickiej, nie konkuruje z nią, natomiast INTEGRUJE i powoduje powstanie WSPÓŁPRACY pomiędzy wieloma nurtami terapuetycznymi  stosowanymi w celu najbardziej efektywnego i BEZPIECZNEGO leczenia pacjenta.

[…] Rodacy… nasze zdrowie i życie jest teraz w Waszych rękach.

Jerzy Zięba [inicjator akcji i autor apelu]

Dalej następuje prawnicza część projektu nowelizacji, którą tu pomijam.

Następnie mamy obszerne dobitne Uzasadnienie nowelizacji, które tu się nie zmieściło, zatem odsyłam do odnośnej obywatelskiej petycji, ponieważ ten apel przybrał właśnie taką formę – znajdziesz ją tutaj:

http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=11640

Podpisz, jeśli sens tej inicjatywy trafia do twego serca i przekonania.

Popieram ten projekt i zachęcam tutejszych Czytelników do okazania mu wsparcia.

Myślę, że każdy komu zależy na poprawie, powinien powiadomić o tej inicjatywie swych znajomych a nawet włączyć się w akcję propagandową.

Na koniec Apel w postaci wideo:

Olbrzymie bogactwa Polski

Wiedza wyściela drogi do bogactwa
– pod warunkiem, że wiesz na jaką drogę wkroczyć.
Napoleon Hill

przykład jednego z zasobów energetycznych

Około miesiąc temu zostałem sprowokowany przez kogoś na facebooku, kto twierdził, że taki już nasz los, że musimy być uzależnieni od importu surowców i energii,  do przypomnienia informacji jak na ilustracji
(Z Geotermalna Asocjacja).

Już po napisaniu komentarza na FB znalazłem dopisek objaśniający ilustrację:

Dane te są znane instytucjom państwowym, partyjkom oraz wszystkim rządom od co najmniej 1985 r. Zostały nam udostępnione przez naukowców z AGH i Politechniki Krakowskiej, Politechniki Łódzkiej i innych takich jak np. profesorowie: Jacek Zimny, Ryszard Kozłowski, Marek Kazimierczak. Szacunki na temat gazu łupkowego to także materiały z Agencji Informacji Energetycznej USA.

Naukowcy zrzeszeni wokół PGA wraz ze zmarłym już prof. geologii Julianem Sokołowskim, który te dane opracował, przekazali te informacje w ekspertyzie z 2005 r. na potrzeby rządów i sejmu RP. Dane te zostały opracowane na podstawie ponad 36 tyś. odwiertów w tym 6 tyś. głębokich wykonanych w kraju od końca wojny.
I do tej pory o tym cisza !!!
Jednostka PJ to petadżul czyli dżul do 15 potęgi. 1PJ = 1,0×10 do 15 potęgi.

—————–

To temat dla nowego rządu – probierz wiedzy, uczciwości … patriotyzmu.
I nadzieja, oby nie naiwna. (Bo czy jesteśmy na tyle suwerenni?)

Podaję wybór informacji:

(wykład prof. zw. dr hab. inż. RYSZARDA HENRYKA KOZŁOWSKIEGO) i jego starsze wystąpienia np,:

… https://www.youtube.com/watch?v=sRDI-5ZwaKQ

Podobnie „Zasoby geologiczne w Polsce” – prof. Mariusz Jędrysek-Orion – 21.10.2015

O geotermii szczególnie – https://www.facebook.com/PolskaGeotermalnaAsocjacja/posts/1041095665908846

– https://www.youtube.com/watch?v=hxw-VoXvZFI

Mapka surowcowa, ocena złóż i kontekst polityczny – duży materiał:
http://pressmix.eu/2015/05/06/polska-jest-najbogatszym-krajem-swiata-o-te-zloza-toczy-sie-iii-wojna-swiatowa/

https://www.youtube.com/watch?v=70FttzxIlAU  + załączniki

Patriotyczna wizja energetycznego uniezależnienia się Polski, przedstawiona była przez profesora Juliana Sokołowskiego m.in. w książce “Polska XXI wieku” (Warszawa 2005 r., II wydanie Warszawa 2008 r.)

I jeszcze- złoto w polskiej ziemi – http://parezja.pl/posiadamy-najwieksze-zloza-zlota-europie-rzad-oddal-je-za-bezcen/
… itd. itd.

NAWET JEŚLI tylko część tych danych i w mniejszych szacunkach ilościowych są prawdziwe, to jak to wszystko świadczy o naszych politykach, rządzie, większości naukowców, mediach? Zwłaszcza, że pomimo konferencji, publikacji i wystąpień w Sejmie

– https://www.youtube.com/watch?v=SiYL66AKnGw 

– brak reakcji i rezultatów…
Jak dla mnie – zgroza. Jak tu nie myśleć o … spiskach?
Ale wnioski wyciągnij sam… i/lub podaj dalej…

PS. Ale to nie koniec historii jeśli chodzi o energię. Bo istnieje coś jeszcze dużo lepszego (i nie chodzi o atomową!!), ale o tym-potem…

Minął miesiąc, więc mogę trochę wrzucić późniejszy przyczynek do owej nowej energetyki.
Chociaż o wolnej energii i wynalazkach a la Tesla napisano już wiele, to ostatnio odżył temat jak w tej notatce

Ciekawe jak to się potoczy… (nie tyle co do Keshe, bo to mocno dyskusyjne, ale na ile damy się podporządkować obcym siłom, które boją się naszej surowcowej potęgi, a raczej chciałyby ją przejąć…)

[potem pojawiły sie dalsze materiały pokazujące jeszcze większa skalę zasobów oraz skalę zaniedbań (?) naszych rządów].

 

 

Polityczny miesiąc

Odwaga wybrania mniejszego zła… Polityka jako profilaktyka…
Stefan Garczyński

Już po emocjach przedwyborczych. Wolą narodu, pomimo wielu nieczystych zbiegów i przeważającej sile medialnej obozu władzy, mamy elekta zmian.

Daliśmy szansę zmianom. A zmiany są potrzebne.
Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów” (Albert Einstein).

W odniesieniu do zmiany prezydenta – powiem tak:

Szaleństwem jest sądzić, że jeśli komuś było dobrze z tym co robił  przez lata, to zmieniłby znacząco postępowanie w sytuacji, gdy znów byłoby mu dobrze.

Poniżej zebrałem tylko parę wpisów jakie umieszczałem na Facebooku w ostatnich tygodniach. Były też różne moje komentarze w grupach i na innych forach, ale tego dziś już nie pozbieram…

Zaraz po Wielkanocy pisałem:

Wracamy do rzeczywistości. Zbliżają się wybory, więc będzie narastał temat polityki. Myślę, że warto zwrócić uwagę na arogancką propagandę sukcesu, który jest tylko fasadowy. To tak jakby ktoś obnosił się z sukcesem i bogactwem nie mówiąc o tym, że wszystko to opiera się nie na własnej pracy i własnych pieniądzach, tylko na pracy wynajętych firm opłacanych ze środków pożyczonych albo zrabowanych. Żadna sztuka i żadna zasługa, raczej tytuł do miana utracjusza i oszusta.

http://niewygodne.info.pl/artykul5/02111-Gigantyczny-wzrost-zadluzenia-w-2014-roku.htm


Mamy czas, że chce się wręcz krzyczeć o polityce, jej brudnych zakamarkach ale i o szansach jakie daje obecne przebudzenie w stylu ‚oburzonych’. …Będę tutaj umieszczał więcej takich politycznych kawałków, chociaż raczej unikałem wykorzystywania do tego swego profilu, ale nie mam ani grupy ani strony ‚politycznej’ gdzie byłoby to właściwsze.


Przez długie lata unikałem dotykania ‚brudu polityki’. Ale doszło do mnie, że są w świecie ‚siły zniewolenia’, którym właśnie NA TYM zależy byśmy byli obojętni i nieświadomi. Wtedy mogą nas oszukiwać, zniewalać i wykorzystywać do woli. Zatem, zanim społeczności dojrzeją do ideałów, do prymatu ducha itp. – powinniśmy zachować czujność i rozsądek. A to oznacza przynajmniej śledzenie tego co się dzieje – oczywiście lepiej ze źródeł które jeszcze nie zostały zawładnięte przez propagandę (na ile się da). I z otwartą głową.

Przy okazji: http://skop.org.pl/noam-chomsky-10-sposobow-oszukiwania-spoleczenstwa-przez-media.


Myślę że był to przejaw odwagi cywilnej, która okazało bardzo wielu Polaków, którzy mimo świadomości, że władza depcze nam po piętach gdzie może, ‘zbiera haki’, szykanuje wolnościowców, śmielej zaczęli się wypowiadać w Internecie, na wiecach i w swoich środowiskach.

Kiedy obywatele obawiają się swojego rządu, jest to tyrania. Gdy to rząd obawia się obywateli, mamy do czynienia z wolnością”. (Thomas Jefferson).

Wspomnę piękny filmik „Dare change” –

Niektórzy sceptycy powoływali żart Marka Twaina

Gdyby wybory mogły coś zmienić, to by były zakazane”.

Jednak na szczęście stało się inaczej (mam nadzieję że PKW niczego nie wykręci, a rządzący – póki są u władzy – nie spowodują jakiegoś przewrotu).


Prawdę powiedziawszy – nie widzę kandydata, który spełniałby moje oczekiwania ani współgrał z poglądami…

Bo, jak mawia Marcin Daniec „każden cosik za uszami ma„, ale ilość szkód jakie PBK ma w rejestrze (zaniedbania, złe ustawy, popieranie złej polityki i P-olski O-lewaczy, ‚obciachy’, kręcenie, podejrzane powiązania itp.) stanowi taki ładunek, że zagłosuję na A. Dudę – z nadzieją na zaczątek zmian, które potem pociągnie też oddolny ruch społeczny, w którym rolę odegra P. Kukiz ze swoim stronnictwem, społeczności przeciwne obecnym układom i wszyscy którzy mają DOŚĆ.

Arogancka postawa B. Komorowskiego nie podobała mi się od dawna. Oprócz podejrzanych powiązań, kluczenie, koniunkturalna zmiana poglądów w trakcie kampanii wyborczej.

Hasła wyborcze Komorowskiego zmieniały się także. Najpierw było o bezpieczeństwie, ale może ktoś przypomniał sztabowi powiedzenie Benjamina Franklina, że:
Ten kto przedkłada bezpieczeństwo nad wolność, nie zasługuje ani na bezpieczeństwo, ani na wolność„.

Zatem skończyło się na haśle „Prezydent naszej wolności”.
Długo by mówić o tej wolności. Straciliśmy przecież suwerenność gospodarczą, za sprawą Unii także w dużej mierze (i ponad potrzeby) polityczną, a o ‘wolności Polaków’ świadczy  zniewolenie przez banki (lichwiarskie kredyty na długie lata) oraz galopujące zadłużenie państwa.


Od samej polityki bliższe są mi sprawy ekonomii.

Zdrowo myślącego człowieka zdumiewa głupi, prymitywny fiskalizm uprawiany przez rząd.

Najniższy próg zwolnienia podatkowego i wysokie koszty pracy przez podatki to jeden z powodów ucieczki Polaków zarówno w szarą strefę jak i za granicę.
Obie te patologie ‚wspiera’ koszmarne prawodawstwo oraz biurokracja, kładące kłody pod nogi przedsiębiorcom.
Podobnie podwyższanie podatków ponad poziom optymalny, powyżej którego efekt jest odwrotny do zamierzonego (krzywa Lafera).
Dużo ponad stan optymalny, co dodatkowo prowokuje przedsiębiorców do nieposzanowania pracowników i łamania prawa.
Do tego wyprzedaż lub niszczenie tego, co mogłoby być dźwignią do wyjścia z impasu, tj. własnych bogactw i przemysłu.
Coraz większe zadłużenie, które jest nie tylko finansową pętlą na szyi, ale także narzędziem zniewolenia politycznego przez zagranicznych wierzycieli .
Jeśli rządzący tego nie wiedzą/nie widzą, to są za głupi by rządzić. A jeśli wiedzą i do tego dopuszczają, to świadomie działają na szkodę Polski. Jak to nazwać? (wstaw własne epitety…)


Lekcja ekonomii:

Szczególnie moją uwagę zwróciła ‚opłacalność’ eksploatacji złóż łupkowych (w 2/3 audycji), nonsens mierzenia wzrostu przez PKB, ryzyko bazowania na kredytach w obecnej sytuacji, szaleństwo zadłużenia, … sprawy o których przeważa ‚wołanie na puszczy’ (nieskromnie – także moje).

To tylko próbka tego, o czym się nie mówi lub czego duża część społeczeństwa nie rozumie:

Polska jest najbogatszym krajem świata!!! O te złoża toczy się III wojna światowa? (pressmix.eu).

Zatem widać, że rządzący nami (jeśli w ogóle są Polakami) to zdrajcy.

Możemy mieć TURBO gospodarkę.

Wszystko inne blednie przy potencjale geotermii – poznaj dokładniej, polub, uświadom innych np.

https://www.facebook.com/PolskaGeotermalnaAsocjacja

Podobnie na niewygodne.info.pl (dużo ciekawych artykułów):

Miliardy na elektrownie, która nigdy nie powstanie? Czy rząd topi gigantyczne pieniądze podatników?

Nie tylko niegospodarność ale i szczyt głupoty – gdy inni się z tego wycofują, nasi ślepi przewodnicy brną w kolejne absurdy. Gdyby tylko chociaż trochę tych środków poszło na geotermię…


Idą wakacje. W mediach sprawy polityki trochę przycichną. Ale – jak sądzę – oba obozy będą walczyły nadal o stawkę wyborów parlamentarnych, i to ostro.
Bądźmy więc czujni.

Ciężko i niewygodnie czy prosto i komfortowo?

Przeczytałem ostatnio artykuł znajomego i pozwolę sobie go częściowo zaadoptować pod kątem zagadnienia jak w tytule.

W ostatni piątek mieliśmy wielki strajk na kolei, co dopiekło wielu osobom.
Ale uciążliwości dojazdów są powszechne (rozmontowywanie naszej kolei, to temat na osobny alarmowy artykuł).
Jeśli jeździsz transportem miejskim to na pewno nie obce jest Ci marznięcie na przystanku lub peronie (szczególnie w porze zimowej), spóźnienia autobusu lub pociągu i w konsekwencji również spóźnienia do pracy czy swojej firmy (oczywiście nie licząc nerwów i wczesnego wstawania do pracy, czy grypy o którą w takich warunkach nie trudno).
Jeśli jeździsz swoim autem to masz więcej szczęścia, ale i tak tracisz czas na dojazdy do pracy, paliwo i musisz odśnieżać auto.

Zastanawiam się więc dlaczego, większość osób wybiera udrękę w życiu
( marznięcie, tracenie czasu na dojazdy itp.) zamiast komfort.
Nie zrozum mnie źle – nie zamierzam tu nikogo oceniać – każdy przecież w życiu robi to, co uważa za stosowne.
Wolimy stać w korkach, marznąć czy denerwować się zamiast wstawać o dogodnej porze, tracić czas na dojazdy do pracy zamiast wykorzystać go na ciekawsze zajęcia np. przeczytanie ciekawej książki…

Mam ten komfort, że mogę wstawać kiedy chcę, nie tracę czasu na dojazdy do pracy, nie marznę na przystanku, mam czas na lekturę ciekawej książki czy własne hobby czy wreszcie mogę w każdej chwili  przebywać w dowolnym miejscu  (tam gdzie jest zasięg telefoniczny lub internetu :-))  nie tłumacząc się nikomu.
To tak jakby istniały dwa światy – jeden świat ludzi zagonionych nie mających czasu ( i często pieniędzy ) a drugi ludzi którzy mają czas na wszystko i mają pieniądze na to aby ten czas wypełnić.
Komfort przebywania w tym drugim świecie daje uczestnictwo biznesie sieciowym (MLM).
… a teraz nawiażę jeszcze konkretnie do programu „7 minut
(część reklamowa – [już nie jestem w tym programie, więc nie wiem co się dzieje…]).

Po analizie wskaźnika EPP (zarobek na jedną osobę w strukturze) i okazuje się, że w tym programie jest to  ponad 17 złotych od osoby co miesiąc!
A wszystko to … bez produktu fizycznego, bez wysokich miesięcznych kosztów, z bardzo lukratywnym planem wynagrodzeń (wiem, wszyscy to mówią, ale za chwilę przekonam Cię, że jest to bodajże najlepszy plan na rynku).

W tym projekcie proponowana jest m.in.:
Najwyższa w branży 50% prowizja rezydualna z każdej poleconej osoby do nieograniczonego poziomu NA ZAWSZE (tak długo, jak długo ta osoba korzysta z produktu, którego cena wynosi 1 zł na dzień) + 50% z każdej wypłaty każdej bezpośrednio poleconej osoby!
2 x 50% na zawsze, co miesiąc, bez żadnego ograniczenia.

… więc jeśli jesteś zainteresowany, to opis produktu masz np. tutaj http://lepszezdrowie.info/skutecznyfitness.htm
[to pozostawiam, bo sama metoda ćwiczeń jest rewelacyjna]

Doradca finansowy?

Pieniądz jest dobry, ale w przemyśle, w portfelu, w banku, w handlu, w ruchu,
nie w środku mózgu i serca.
Janusz St. Pasierb

Przykładowy wgląd w historię finansjery

Śledząc od około roku oferty rynku finansowego dla przeciętnego obywatela dojrzałem do wypowiedzenia i upublicznienia paru cierpkich zdań.

Nie będę nikogo wskazywał konkretnie.
Nie będę udawał też wielkiego specjalisty – większość tego co powiem, to fakty znane (czasem zacytuję wprost wypowiedź finansisty) – tyle że stosunkowo nielicznym i na tym polega hipokryzja banków i wielu doradców na ich usługach.

Można by powiedzieć dużo więcej rozszerzając o tło naszych finansów państwowych, wzrastający dług i deficyt budżetowy, spychanie problemów na “kiedyś”, fiskalizm, brnięcie w niekorzystne rozwiązania itd.

Finansjera ma się dobrze. Zyski banków w Polsce rosną – z różnych tytułów.

Przykładowo Europejski Bank Centralny oferuje 1 000 000 000 000 euro trzyletniej pożyczki oprocentowanej na 1% – przeznaczonej tylko dla banków. Na taki kredyt nie mogłyby liczyć przedsiębiorstwa produkcyjne, zaś banki dostają gratis pięć procent różnicy między absurdalnie wysokim oprocentowaniem obligacji włoskich i jednym procentem EBC. Czym zasłużyła się finansjera, by uzyskać tak dobre traktowanie?

Gdyby to jeszcze były banki polskie… ale takich w Polsce już bodajże nie ma.
Zagraniczne banki mają tutaj raj, bo politycy są „spolegliwi”, a inteligencja finansowa Polaków jest jeszcze niska, można nam wcisnąć cokolwiek np. przez agresywną reklamę. Im gorszy produkt tym większa reklama.

System edukacji finansowej w Polsce prawie nie istnieje, więc zadanie jest łatwiejsze.
Są co prawda liczni „doradcy”, ale o tym za chwilę…

Miliony ludzi trzyma oszczędności na RORach z tak nikłym oprocentowaniem, że jest on ledwie ponad inflację albo nawet przynosi stratę.

Nie zawsze pokazuje się ludziom prawdę, że fundusze, polisy inwestycyjne to długoletnie zamrożenie aktywów a składki 2 pierwszych lat (przeważnie) to duży koszt nie do odebrania. Na ile realna jest obietnica, że fundusz za 10 lat da konkretny zysk?

Można powiedzieć, że ci klienci zostali sprzedani w niewolę banku razem z polisą. Biorą, bo nie oferuje się im innej możliwości.

Jeszcze gorsza sytuacja jest z kredytami. Jedna nieprzemyślana decyzja o kredycie np. na 30 lat może delikwenta zniewolić albo i zniszczyć na całe życie. Stąd też takie wielkie zadłużenie Polaków.
Mało kto z klientów wie, że udzielenie kredytu daje bankowi (i systemowi bankowemu) placet na wygenerowanie kolejnego pustego pieniądza co najmniej w skali 10 do 1. Gdyby ludzie powszechnie o tym wiedzieli, to pewnie takie rozruchy uliczne jakie mają miejsce na Wall Street pojawiłyby się i u nas. Dodać do tego informacje o bajońskich zarobkach i premiach dla dyrektorów banków plus informację o tym że te 4-6% na lokacie, to ledwie jedna czwarta tego co bank zarabia na naszych depozytach i mamy gotowe wrzenie.
Jasne, że banki tego nie chcą.

Czy bank oraz agent ma interes by dobrze poinformować klienta o wszystkich uwarunkowaniach produktu? Liczy się złapany klient oraz prowizja.
Oczywiście występuje spory ogólny brak wiedzy czym jest i jak działa polisa inwestycyjna. Jednak wielu klientów polis nie wie jaki produkt naprawdę posiada, co pokazuje także i winę sprzedawcy.

Wykorzystuje on także podejście życzeniowe klientów – wiele osób chce uwierzyć, że wystarczy wpłacać w polisę pieniądze i ktoś w magiczny sposób będzie nimi poprawnie zarządzał. Tak niestety nie jest…
Np. producenci produktów polisowych – umieszczając w tabeli opłat pozycję pod nazwą”opłata za zarządzanie” nie każdemu klientowi tłumaczą, że jest to opłata za możliwość samodzielnego zarządzania w celu wykorzystania braku podatku Belki przy konwersjach (co pozwala np. na zysk większy niż kupowania tych samych funduszy poza polisą).
Wiele produktów jest jednak obciążonych podatkiem od zysków kapitałowych i klient kupując taki produkt od razu podpisuje cyrograf na 19% lub większy podatek, chociaż odroczony (np. IKZE).

Sztuczka z lokatami jednodniowymi została już ukrócona, bo wszystko co omija fiskusa (polisy też są szyte „grubymi nićmi”) jest zagrożone prędzej czy później.

Wykorzystują też wiarę w „mity inwestowania”: giełda w długim okresie zarabia, uśrednianie, dywersyfikacja. Kowalski na ogól się na tym nie zna i wierzy w realne zyski 12%-18% w funduszach – nic nie robiąc.

Istnieje już niezliczona ilość doradców finansowych (od dużych firm do małych d.g.).

Niektórzy mienią się brokerami, ale biorą prowizje od konkretnych banków.
Powstaje też (nie tanie) różne szkoły inwestowania, kursy giełdowe itp.

Klient jest epatowany skomplikowanymi terminami, strategiami algorytmicznymi, analizami technicznymi …

Może to było i dobre przy względnie stabilnym rynku, ale wszyscy ci guru finansowi raczej ukrywają, że ich strategie nie uwzględniają faktu, że już niedługo grozi nam totalny kolaps wszystkich instrumentów opartych na pieniądzu fiducjarnym. Wkrótce okaże się, że król jest nagi – w USA drukuje się ostatnimi laty tak astronomiczne ilości dolarów bez żadnego pokrycia, że to nie może prowadzić do rozsądnego rozwiązania. Efekt domina będzie globalny. Podobnie euro też nie ma jasnej przyszłości.

Tylko statystyki są pompowanych wirtualną „wartością” wirtualnych instrumentów finansowych…
Wiara w papier, w certyfikaty – puste obietnice przybrała formę jakieś religii.
Nawet wiele obligacji państwowych (klasyczny przykład bezpieczeństwa) nazywa się już śmieciowymi.

Nie wiem, czy to oportunizm czy niedouczenie czy po prostu głupota – wierzyć bezgranicznie w papiery bez pokrycia i wciskać tę wiarę innym w imię doraźnych zysków (zwłaszcza spekulacyjnych) lub dla obrony polityki finansowej.

Czy zatem nie ma innych rozwiązań?

Idea oszczędzania i inwestowania jest jak najbardziej słuszna, ale nie na takich warunkach.

W przypadku krachu pieniądza, który de facto nie jest pieniądzem, a – jak się to oficjalnie pisze na banknotach – jedynie środkiem płatniczym, wartość zachowują tylko dobra materialne jak ziemia, budynki, rezerwy żywności a zwłaszcza surowce.

Większość (wszystkie?) wojen toczy się o surowce.

Zastanówmy się, w co inwestują banki i niektóre rządy. Same siebie raczej nie oszukują.

Głównie w metale szlachetne, prym wiedzie złoto i srebro.
Nawet Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który jest symbolem „pieniądza” jest trzecim co do wielkości na świecie depozytariuszem złota.

Złoto zawsze, przez wieki, było ostoją wartości – jej odnośnikiem i ratunkiem dla tych, którzy przewidywali kolejne kryzysy.
Bo historia kołem się toczy – opisuje to dokładnie Michael Maloney w swej książce „Jak inwestować w złoto i srebro – zabezpiecz swoją finansowa przyszłość”. Ale nie tylko on – wypowiadał się na ten temat nie raz Robert Kiyosaki, Donald Trump, Mike Dillard i inni inwestorzy oraz wpływowi finansiści.

Prawdziwa edukacja finansowa i tzw. inteligencja finansowa powinna uwzględniać to zjawisko cykli kryzysów i ratunkową rolę prawdziwego pieniądza jakim są metale szlachetne. I nie chodzi o certyfikaty na złoto, ale o złoto fizyczne (certyfikat zresztą łatwiej podrobić – w szerokim sensie – niż złotą monetę).

Mimo że nie jestem doradcą finansowym – widzę to jasno i … doradzam inwestowanie w złoto – póki nie jest jeszcze za późno (przed wielką inflacją).

Złoto jest najlepszą inwestycją długoterminową o małych wahaniach, i czymś namacalnym a nie jakimś „papierkiem” na udziały w firmie X. Jego cena stale rośnie i to ostro (chociaż słuszniej byłoby powiedzieć, że to środki płatnicze tracą na wartości względem probierca złota).

Nawet nie chodzi o inwestowanie, które kojarzy się z posiadaniem dużych zasobów, chodzi w pierwszym rzędzie o zabezpieczenie tego, co się już ma na kontach oszczędnościowych i lokatach.

Powstają programy systematycznego oszczędzania nawet niedużych kwot – zamiast na lokatach pieniężnych – w gramy złota inwestycyjnego (czystego: sztabki, monety bulionowe).
Dodatkowym plusem jest brak podatku od zysków kapitałowych (Belki, dotyczy w Polsce tylko złota).

To łatwiejsze i bezpieczniejsze niż inwestycje w nieruchomości (kogo stać powinien pomyśleć i o tym).

Kto będzie w ten sposób przezorny – ma szansę za złoto kupić w przyszłości wszystko (i wszędzie) a nawet znacznie się wzbogacić, gdy inni by przeżyć będą pozbywać się za bezcen tego, co mają.
Mówi się nawet o największym transferze majątku w historii jaki nastąpi między uświadomionymi i nieświadomymi tych zmian.

Ciekaw jestem ilu doradców finansowych o tym wie, a jeśli wie, to jak szczerzy są ze swymi klientami…

Zajrzyj jeszcze na https://www.facebook.com/TajemniceZlota/ – będą różne aktualizacje i ciekawostki.

Chemtrails – alert

…patrząc, nie widzą, a słuchając, nie słyszą ani nie pojmują…
Mt 13,13-15

chemtrails

Uzupełnienie poprzednich postów o smugach chemicznych:

Chemtrails – moje przyczynki dowodowe

(zawiera liczne linki; UWAGA – przy braku połączenia wpisz w wyszukiwarce:
http://www.facebook.com/notes/leszek-korolkiewicz/chemtrails-moje-przyczynki-dowodowe/252884591416013 )

… i wstrząsający, poważny film (który to już z rzędu?)

Podnieśmy głowy!
Co mam na myśli – pod koniec tekstu.

Spiski?

Kto nie umie daleko spoglądać, ten blisko ma kłopoty.
Konfucjusz

zlotyspisek

Jeden z setek spisków na przykładzie złota (książka)

Wielu śmieje się z „teorii spiskowych”. Ja raczej śmiałbym się z tych, którzy zupełnie nie widzą takich zjawisk i zaprzeczają ewidentnym spiskom, bynajmniej nie teoretycznym. Chociaż trudno dyskutować ze ślepym o kolorach – spróbuję.
A raczej – ponieważ nie kieruję poniższych słów do nikogo konkretnego, dam parę przesłanek mojego stanowiska.

Zacznę może od powołania swej tutejszej niedawnej notatki „Tajemnica?„, w której wskazuję na zależność stanowiska w tej sprawie od „poziomu wtajemniczenia”, co nie zawsze jest zbieżne z wiedzą w sensie naukowym.
Bo spisek wiąże się z tajemnicą.

Na początek próba zdefiniowania pojęć.

W słowniku języka polskiego PWN czytamy, że spisek to „Tajne porozumienie grupy osób dla wspólnego osiągnięcia jakiegoś celu; sprzysiężenie; zmowa”.

Jest to definicja szeroka, bo w ten sposób każde działanie np. rady nadzorczej dowolnego przedsiębiorstwa, ba… wspólników spółki, kierownictwa itd.  można nazwać spiskiem.

Chodzi mi raczej o działania negatywne o dużej skali, o dużym negatywnym skutku społecznym. Np. zamach na człowieka stanu jest natury spiskowej (o ile nie popełniony przez pojedynczego szaleńca).
Tak więc raczej powiedziałbym:

Teoria spiskowa – twierdzenie, według którego w utajnieniu ktoś działa na szkodę innych osób lub na własną korzyść ze szkodą dla innych.

Jest to bliższe pojęciom knucie, intryga,…

Dlaczego w ogóle poruszam ten temat?

Otóż świat pogrąża się w kolejnych kryzysach: gospodarczo-finansowym, ekologicznym, moralno-duchowym, w konfliktach politycznych i zbrojnych.
Ludzie pytają: dlaczego i nie znajdują odpowiedzi – bo są manipulowani okrągłymi tłumaczeniami polityków i władz.
Nie ma dymu bez ognia, ale wiele prawdziwych przyczyn tego fatalnego stanu rzeczy jest przed społeczeństwem ukrywanych. Można to właśnie nazwać teorią spiskową.
Oczywiście potrzebne jest odróżnienie prawdziwych spisków od plotek, sensacji z tabloidów i paronoidalnych  czy innych urojeń. Z drugiej strony ci sami, którzy nie znajdują odpowiedzi na przyczyny zła, nie chcą przyjąć do wiadomości że takie spiskowe działania istnieją.

To jest naiwne.

Właściwie tyle już napisano na tytułowy temat, że nie muszę się zbytnio trudzić – wystarczy sięgnąć po jakiś podzbiór tych wypowiedzi, czym się dalej parę razy się posłużę.

Zaprzeczający teoriom spiskowym widzą świat tak jak w tym prześmiewczym  wpisie z  http://www.paranormalne.pl/topic/22559-definicja-spisku/ ,

„Jedynym elementem kojarzącym się nam ze słowem „spisek” jest zazwyczaj słowo „teoria”. Praktyczny spisek nie istnieje. Na całym świecie nigdzie nie zawiera się tajnych porozumień dla wspólnego osiągnięcia jakiegoś celu (definicja ze słownika języka polskiego PWN), wszystko jest jawne i na dodatek upublicznione. Myśl zabroniona jaką jest „spisek” może istnieć tylko w teorii – najlepiej gdyby była nią „spiskowa teoria dziejów”. Świat składa się z ludzi, którzy jeśli chodzi o wymianę informacji, są wzajemnie bardzo otwarci. Nikt w historii tego świata nigdy nie spiskował – każda wojna była wojną fairplay. Każdy wywiad każdego państwa na świecie zawsze kieruje się dobrymi zasadami współżycia społecznego, zaś podsłuchy, nasi tajni agenci na wysokich stanowiskach u naszego przeciwnika są tylko czystą teorią, grą przypadku wynikającą z losowości rzeczywistości. Tak zbudowany jest świat – czy tak wygląda Twój świat?”

Tamże:

„Pomimo faktu, że spisek towarzyszy ludzkości chyba od jej zarania, czyli od czasów skrytych przewrotów we wspólnotach pierwotnych, zwolennicy teorii spiskowych są wyśmiewani. Zawsze w historii ludzkości istniały tajne i najczęściej nielegalne zmowy grup ludzi mające wspólny cel.

Dlaczego więc ludzie mający tego świadomość są wyśmiewani?

Najpierw należało by zadać pytanie przez kogo są wyśmiewani i dlaczego?

Czemu to wyśmiewanie ma służyć?

Wyśmiewanie służy zdyskredytowaniu rozmówcy i przybiera bardzo różne formy. Najczęściej wiąże się z podważeniem wiarygodności. Formy bywają bardzo różne. Od prostackiego sugerowania choroby psychicznej, poprzez różnorodne formy sugestii, że mamy do czynienia z mało wiarygodnym rozmówcą, lub źródła na które się powołuje rozmówca są mało wiarygodne (czyli zdyskredytowanie źródeł).

Odpowiedź na pytanie kto wyśmiewa i dlaczego, jest o wiele bardziej skomplikowana.

Natura spisku ma to do siebie, że informacje na jego temat muszą być tajne przed, w trakcie i długo po samym spisku. Dlatego w interesie spiskujących jest ukrywanie spisku wszelkimi dostępnymi metodami.

Nie wyobrażam sobie mocarstwa, które po fakcie przyznaje – Tak to prawda, w kraju Xyz były niesprzyjające nam rządy, dlatego musieliśmy sfinansować tamtejszy ruch oporu. Kraj Xyz ma strategiczne położenie z naszej perspektywy interesów. Kiedy były tam rządy pana Zxy kraj nie był stabilny z naszej perspektywy. Mieliśmy do wyboru, albo prowadzić otwartą wojnę, albo za pomocą tajnych służb dokonać tam przewrotu. Dokonanie przewrotu i wprowadzenie „demokracji” w marionetkowym rządzie jest o wiele tańsze niż prowadzenie otwartej wojny. Poza tym do wojny trzeba by przekonać obywateli, a to komplikuje sprawę, wymusza prowokacje i powoduje konieczność uśmiercenia jakiejś liczby, w końcu naszych obywateli. Więc prostszym rozwiązaniem było przeprowadzenie spisku”.

„Spiskowa teoria dziejów” – tym stwierdzeniem-hasłem jakim posługują się „racjonaliści”, sceptycy z obozu oficjalnych mediów, można zabić poglądy prawie każdego. Generalizacja towarzysząca temu określeniu zabija każdą myśl odbiegającą chociaż trochę w bok od wersji oficjalnej.

Parę przykładów.

Polityka.

Każde planowanie, które ma podłoże polityczne o charakterze zbrodni jest spiskiem, chociaż czasem nie musi być aż tak tajne.

Spiski znane każdemu z  programu szkolnego:  spisek związany z zamordowaniem Cara Mikołaja II, spiski mające na celu mordowanie cesarzy rzymskich (Juliusz Cezar), spisek związany z aresztowaniem Templariuszy, spalenie Reichstagu, próba zabójstwa Papieża,  zabicie J.F.K., itp.

Istnieje mnóstwo przykładów, wspomnę o ostatnio przeczytanym.  Chociaż wiadomo o tym z różnych źródeł, to spektakularnie o spiskach mówi Z. Brzeziński w jednej ze swoich książek.
W szczególności o  Al-Kaidzie i talibach – jawnie przyznaje, że USA wykreowała podwaliny obydwu aby wzmacniając radykalizm islamski zdestabilizować ZSRR i jego sfery wpływów, co się zresztą udało, głównie przez wciągnięcie Sowietów w wojnę afganistańską.

Skłaniam się by przyznać rację wypowiedzi na pewnym blogu: „… wierzę w ŚWIADOME i wyrachowane działanie określonych grup, które nie liczą się z nikim i z niczym, sięgających po wszystkie możliwe środki, żeby osiągnąć taką czy inną korzyść. Ponieważ dysponują środkami nieosiągalnymi dla większości ludzi, czasem nawet niewyobrażalnymi, nie muszą w tym celu spiskować. Po prostu stawiają sobie cel i go osiągają. Choćby po trupach. Nie mają dla nich znaczenia ani środki, ani koszty, ani skutki (uboczne), tylko cel.”

Istnieje teza, że aby przeprowadzić tego typu działanie, robi się je w sposób tak bezwzględny, nieludzki i bezczelny, że normalnie nie mieści się on w głowie, ale właśnie o to chodzi – zakłada się że nikt nie uwierzy, że było to działanie z premedytacją.

Pod tę kategorię niektórzy podpisują zamach WTC 11/09 2001 (gdy podejrzenie kieruje się na czynniki w samych USA) lub domniemany zamach na samolot prezydencki pod Smoleńskiem.
Ale to tylko  przykład możliwości takiej kategorii spisków – nie twierdzę, że tak było.

Dodajmy jeszcze do tej kategorii mafie, tajne koneksje, nepotyzm, ukryty lobbing…

Historia – ściśle powiązana z polityką.

Jak powiedział Napoleon Bonaparte: „Historia to uzgodniony zestaw kłamstw„.
Mieliśmy za komuny dobry przykład takiego przekłamywania, ale zjawisko jest stare jak świat, po dzień dzisiejszy. Władza chwali siebie, państwa tworzą swoje legendy.

Jeszcze nie znamy wielu faktów nawet z nowszej historii, szereg akt jest utajnionych, bo … są rzeczy do ukrycia. To są sprawy znane i oczywiste, więc nie trzeba się nad tym rozwodzić. Ale przy okazji warto przeczytać Douglasa J. Kenyona „Zakazana historia”  (tu i dalej odsyłam do literatury popularnej, w której nie ze wszystkim można się zgodzić, ale ten rodzaj lektury na początek jest łatwiejszy od pozycji bardziej naukowych).

Gospodarka

Obecnie podłoże wielu spisków jest bardziej komercyjne niż polityczne. Światem rządzi kasa, a polityka jest tylko środkiem. Najpotężniejsi nie są politykami i są w cieniu, najczęściej albo nieznani, albo mało znani opinii publicznej.

To jest wpis na blogu a nie długi referat, więc przelecę tylko po paru hasłach:

zmowy cenowe np. w ramach „big oil”, zmowy bankowe, wstrzymywanie wynalazków zagrażających status quo, zwłaszcza w zakresie energetyki, motoryzacji, leków.

Nauka

Nawet tutaj spiskuje się przeciw prawdzie. Pewne odkrycia są niewygodne dla establishmentów, dla władzy, dla karier namaszczonych naukowców. Mogłyby zburzyć spokój społeczny lub interes sponsorujących daną dziedzinę korporacji, nie są zgodne z paradygmatem…

Odsyłam do klasycznej  pozycji „Zakazana nauka” (J. Douglas Kenyon) i „Zakazana archeologia” (Michael A. Cremo i Richard L. Thompson) oraz wspomnianej „Zakazanej historii„.

Naukowcy śmieją się z dywagacji o UFO, trywializują sprawę żartując o zielonych ludzikach i mówią że nie ma dowodów (sic!). A faktem jest, że mało która dziedzina jest tak dobrze udokumentowana jak właśnie obserwacje UFO (w szerokim sensie). Być może sytuacja w zakresie ujawnienia pewnych informacji polepszy się za sprawa programu  „Ujawnienie” i nacisku wielu innych organizacji, aczkolwiek niektóre z nich stanowią przykrywkę do wprowadzania celowego zamętu wokół UFO.

Albo geoinżynieria, tajne bronie, chemtrails itp. Mało o tym wiemy – prawda?

Czy świadome kłamstwo wymierzone w interesy/dobro ludzi nie jest spiskiem?

Czy zatajanie jakiegoś remedium na istotną chorobę/brak  nie jest spiskiem?

Jeśli poruszony tu temat jest dla kogoś nowy, to wspomnę że istnieje wiele portali o niewyjaśnionych sprawach naszego świata i  spiskach, więc nie będę się dalej wymądrzał. Także na facebooku są skoncentrowane na tym strony i grupy, np. Fanklub Wiedzy i Historii Wszechświata – http://www.facebook.com/groups/fanklubwiedzy/?ref=notif&notif_t=group_activity, …

Istnieją też czasopisma o podobnej tematyce, zwłaszcza „Nexus” (także wersja polska), „Atlantis Rising”, „Nieznany Świat”,…

No i niezliczona ilość książek!

To ciekawa lektura, nawet jeśli traktuje od czasu do czasu o fantazjach.

Głowa

Zacznij od głowy…

głowa

Głowa jest najważniejsza, zacznij od głowy, rusz głową, głowa do interesów, psuje się od głowy, itd., itd.
Jasne. Bo głowa rzeczywiście jest czymś niezwykłym, po prostu … anatomicznie i fizjologicznie.
W tej stosunkowo małej części ciała ludzi i zwierząt mieszczą się: MÓZG, który zawiaduje ciałem i psychiką (chociaż nie wyłącznie), myślimy głową, prawdopodobnie tu rezyduje świadomość i sen, tu znajdują się „czujniki” co najmniej 5 zmysłów (wzrok, słuch, węch, smak, równowaga plus ciepłoty i dotyku), stąd zaczyna się przewód pokarmowy i trawienie, tu jest wlot układu oddechowego, stąd emitujemy mowę, tu wyraża się mimika i inne symptomy emocji i uczuć…

Nie w tym rzecz by to wszystko wymieniać (to banał), to tylko dla przypomnienia, że głowa jest ważna.

Sprowokowała mnie dzisiejsza obserwacja rowerzystów w mieście  – zdecydowanie w większości bez kasków, a zdarzali się i tacy użytkownicy skuterów.

Pod tym względem nie byłem święty – też kiedyś tak jeździłem, ale wtedy ruch był mniejszy a ponadto nigdy nie pchałem się na ulice (> Ambiwalentnie o nowych przepisach rowerowych).

Drugi asumpt do tematu to dzisiejsza walka Tomka Adamka z W. Kliczką, a właściwie boks w ogóle. Widowiskowe, ale jakże boks nie liczy się z tym, co mamy najcenniejszego, jak jest w tym względzie prymitywnym sportem. Ileż okrutnych ciosów Adamek przyjął na swą biedną głowę! Granica kalectwa była bliska, a być może skrycie przekroczona.

Dbajmy też aby nie zaśmiecać sobie głowy głupstwami i nie dać by robiono nam w niej „wodę z mózgu”. A od strony jej funkcjonowania fizycznego – dbajmy zdrowotnie.

Ale o głowie można nieskończenie w różnych aspektach (dziwi, że na aczni wyszukiwarka wyrzuca zero, gdy wpisze się słowo „głowa”!)  i skorzystam by przy okazji wspomnieć parę wypowiedzi o głowie, jej zmysłach i niezwykłych możliwościach mózgu na paru moich stronach:

[ późniejszy dopisek: niestety strona l-earn.net tu powoływana jest w trakcie rekonstrukcji i może nie działać gdy to czytasz]

„Głowa przede wszystkim”  http://l-earn.net/index.php?id=161

Twarz  http://l-earn.net/index.php?id=383

Po co nam oczy  http://l-earn.net/index.php?id=383

Czy mózg jest Ci w ogóle potrzebny? http://l-earn.net/index.php?id=551

—-

OczyM marzą oczy? http://lepszezdrowie.info/oczy.htm

Itd.

Niestety, wspomniane tam niezwykłe możliwości regeneracji i zdolności paranormalne są wyjątkiem, więc – dbajmy o swoją głowę!

Na koniec – przewrotnie:
„Byłoby szczęściem móc uszy i inne zmysły zamykać jak oczy”  – Georg Christoph Lichtenberg.