Łebskie pomysły na weby

Jeśli nie ustalasz celów dla siebie,
jesteś skazany na pracowanie przy osiąganiu celów kogoś innego.
Brian Tracy

Miejsce pracy

Z zaciekawieniem obserwuję rozwój Internetu.

Coraz szerzej mówi się o Internecie 2 (Web 2) – takiej odmianie sieci, w której strony nie mają właścicieli, lecz są redagowane społecznie i mają mechanizmy interaktywności.

Właściwie nic w tym nowego – podobnie działają niektóre listy dyskusyjne i katalogi stron, automatyczne tablice ogłoszeń, top-listy, różne „wiki” – otwarte i środowiskowe lub tematyczne (np. Atopedia.pl).

Najbardziej znana jest Wikipedia w różnych językach. Powstają silniki takich serwisów (np. Media Wiki), przy pomocy których prawie każdy może stworzyć swój mały Internet.
Słynny katalog DMOZ, chociaż ma właściciela, to jest redagowany przez całą rzeszę społecznych redaktorów.

Z naszych polskich serwisów warto wymienić dość nowe projekty biorące sporo z koncepcji Internetu 2:

iThink.pl – strona „dziennikarstwa obywatelskiego” (a właściwie wszelkich publikacji), na której każdy może się wypisać, ale o tym czy dany wpis się ukaże, decyduje 10 losowo wybranych jurorów-uczestników.

Ciekawym serwisem jest Goldenline.pl – społeczność ludzi zainteresowanych własną karierą, z mechanizmami networkingu służącymi poznawaniu ludzi, tworzeniu grup i wymianie doświadczeń.

W obu tych serwisach trochę się udzielam.

Budowanie internetowych grup ludzi o podobnych zainteresowaniach też nie jest niczym nowym (listy dyskusyjne, fora, podserwisy portalowe).

Dalej:

pytamy.pl

zapytaj.pl

opowiadam.pl

podaj.net

wykop.pl

itp.

Serwis www.L-earn.net * – zgodnie z deklaracją złożoną przy jego powstawaniu, też ma być serwisem budowanym przez „net”, czyli sieć współredaktorów. Na razie nie mam jeszcze takiego mechanizmu, ale chętnie zrealizuję ten pomysł. Pracuję teraz wstępnie nad innym serwisem, który ma to wykorzystywać.

Ponieważ taki web 2 to już prawie powszedniość, to bardziej intryguje web 3, który ma podobno wykorzystywać mechanizmy sztucznej inteligencji, w szczególności kontekstowe wyszukiwanie informacji. Czy potrafimy dziś przewidzieć konsekwencje takiego rozwiązania?
Dziś stawiam sobie cele, a co wyjdzie – zobaczymy…

* Dopisek po latach. L-earn.net już nie działa, podobnie jak szereg innych serwisów. Może będzie kiedyś odtworzony pod innym adresem po przywróceniu ok.  600 artykułów. To spora praca…

 

Pożytki z choroby

Lekarze aplikują leki, o których wiedzą niewiele,
aby wyleczyć choroby, o których wiedzą jeszcze mniej,
u ludzi, o których nie wiedzą nic.
Voltaire

Woman Standing in Rain --- Image by © Anthony Redpath/CORBIS

Podobno nic nie dzieje się przez przypadek. Skoro nie piję, nie palę i prowadzę zdrowy tryb życia, a jednak od wielu lat borykam się ze zdrowiem, to albo nie wykryłem wciąż jeszcze przyczyny tego stanu, albo jest mi on dany PO COŚ.

W pierwszym przypadku mam powód by mieć wątpliwości co do umiejętności lekarzy („nic panu nie jest” – a cierpię i mam różne objawy). W drugim – może jest to sygnał, że mam szukać sam i zwrócić się w głąb siebie, ku swym naturalnym mocom?

A może cierpienia mają mnie zahartować, skłonić ku rzeczom wyższym, zachęcić do refleksji itd.? Tak też czynię. Ale i pierwszy aspekt mnie pociąga – stąd na www.L-earn.net * osobny dział o zdrowiu.

Trudno przecież mówić o efektywności i sukcesie bez dobrego fizycznego samopoczucia.

Tak się składa, że u nas w domu sporo się czyta o zdrowiu, zwłaszcza żona jest tu nieźle oczytana.

Z drugiej strony, ankieta dotycząca tematów, jakimi interesują się moi czytelnicy (na L-earn.net) pokazuje, że dział zdrowia jest stosunkowo rzadko odwiedzany. Wiąże się to zapewne z tym, że są to ludzie młodzi, mało myślący o zdrowiu.

Postanowiłem zaadresować ten dział do innej „grupy docelowej”  i wydzielić temat do osobnego, bardziej jednotematycznego serwisu. Nie oznacza to, że wyrzucę z L-earn.net ten dział i tamtejsze artykuły, mało tego – będę dalej go „zasilał”, ale może bardziej w powiązaniu z tematem głównym strony.

W tym tygodniu tworzę więc od podstaw nowy serwis. Sporo już zrobiłem, ale jeszcze nie wiem jak się będzie nazywał  Lepsze Zdrowie  i gdzie go opublikuję. Dam znać.

Do „pozytywnych” artykułów dołożę pod-dział krytyk i artykułów pokazujących ciemne strony medycyny, jej nadużycia, zadufanie, skostnienie.

Weszliśmy w Erę Wodnika, ale nie tylko dlatego głównie zajmę się naturalnymi terapiami, zdrowym stylem życia, medycyną holistyczną. Taka jest moja orientacja od lat, bo wierzę w siły natury i nasze ukryte możliwości.

A może i Ty chciałbyś zabrać na ten temat głos, dostarczać ciekawe artykuły i komunikaty, stać się współredaktorem?

  • Dopisek późniejszy.
    L-earn.net już nie działa. Może będzie kiedyś odtworzony pod innym adresem po przywróceniu ok.  600 artykułów. To spora praca…

 

Przyjdzie czas…

Nic nie dzieje się bez marzeń.
Carl Sandburg

 

Przyjdzie czas, gdy nasze niektóre wyobrażenia, techniki, zwyczaje wydadzą się śmieszne.

Przyjdzie czas, gdy nasze nawyki i wierzenia będą ocenione jako barbarzyńskie.

Przyjdzie czas, gdy ludzkość będzie wstydziła się swej przeszłości.

Nasze codzienne życie zmieni się.

Obecna polityka, medycyna, prawo, szkolnictwo i wiele innych sfer będą lekcją o nieprawościach i braku rozumu.

Nasze drogi, szosy, linie kolejowe – wszystko to stanie się reliktem i balastem.

Zniknie takie samoograniczenie człowieka, które wynika z wpojonego przez kulturę i system polityczny poniżenia godności własnej.

Dzisiaj marzę…

Pan Stefan

Czymże innym jest mądrość
jeśli nie dążeniem do najlepszych celów najlepszą drogą.
Stefan Garczyński

Przykład 2 książek z ponad 25

 

Dziś chcę przedstawić swoją witrynę internetową www.StefanGarczynski.pl poświęconą pamięci i twórczości Stefana Garczyńskiego (1920-1993) – pisarza, publicysty, nauczyciela i niezwykłego człowieka.

Strona zawiera opisy książek, artykuły, wywiady, recenzje, wspomnienia oraz  e-booki prezentacyjne niektórych pozycji.

Autor dotyka w nich problemów istotnych dla każdego człowieka: jak dobrze żyć, jak układać poprawnie relacje w rodzinie i w społeczeństwie, jak się uczyć, jak sprawnie myśleć i nie popełniać błędów, jak dyskutować itd. – wszystkie te tematy przedstawiając w popularnej i lekkiej formie, przesyconej kulturą, humorem i błyskotliwością.

Książki Stefana Garczyńskiego towarzyszyły mi całe lata i to od młodości.
Można powiedzieć, że w jakimś stopniu ukształtowały we mnie tę postawę, która pozwala mi dziś odkryć, że utożsamiam się ze sposobem myślenia pana Stefana, że mam  podobne zainteresowania, podobny typ humoru, interesuję się psychologią, sztuka życia itp. (patrz np. serwis L-earn *).

Nie miałem okazji poznać Autora osobiście, ale wydaje mi się jakbym go znał. Postrzegam Go jako erudytę, człowieka wszechstronnego, płodnego pisarza i nauczyciela. Jako kogoś, kto powinien być dobrze znany, zwłaszcza młodzieży, czytany na co dzień i wznawiany.
Tym bardziej ostatnimi czasy zaczęło mnie zastanawiać, że tak dawno nie widziałem w księgarniach książek pana Stefana.
Ostatnie, już pośmiertne,  odnotowane wydanie pochodzi z 1994 roku. Natomiast  w Internecie (a także np.  w kalendarzach) jest sporo powołań na urywki, a zwłaszcza na aforyzmy i złote myśli zapisane przez Autora.
Naturalnym odruchem był wewnętrzny protest: Tak ciekawa spuścizna nie powinna popaść w niebyt! Pomyślałem: a może to ja powinienem się tym zająć?

Po nawiązaniu kontaktu z żoną Autora – panią Zofią Garczyńską spotkałem się z życzliwością dla mego pomysłu, aby dzięki Internetowi i mediom elektronicznym odświeżyć pamięć o panu Stefanie i przybliżyć czytelnikom przynajmniej niektóre Jego książki.
I tak powstał ten serwis…

Mały apel:
Wszelkie dokumenty, zdjęcia, pamiątki, artykuły i przyczynki związane z życiem i publikacjami Stefana Garczyńskiego będą dla nas wielką pomocą,  a dla czytelników ubogaceniem tego serwisu. Z góry dziękuję za tego rodzaju wsparcie.

Listy można kierować na admin(at)StefanGarczynski.pl

* Serwis L-earn.net już nie istnieje. Może będzie kiedyś odtworzony pod innym adresem po przywróceniu ok.  600 artykułów. To spora praca…

Witam!

Naj­ważniej­szy w każdym działaniu jest początek.
Platon

Witam!
Zacząłem dwa dni temu swego bloga od pewnego credo, które popularyzuję na wspomnianej stronie internetowej.

Zbierałem się długo do tego pisania, dopiero teraz mam więcej wolnego czasu. To, co miałem zrobić w biurze w styczniu, już zrobiłem i mogę popracować z/w domu. Trochę  lansowanej przeze mnie telepracy, trochę zajęcia się własnymi sprawami. Fajnie!

Nadgonię sprawy związane z mymi witrynami w Internecie, ale przede wszystkim zająłem się czytaniem – mam duże zaległości. Zaczętych parę książek i odłożonych mnóstwo wycinków z gazet, czasopisma i pliki z Internetu.

Czytam sporo, ale niestety tylko wtedy, gdy czas pozwala. Najbliżsi wiedzą, że zostałem w pewien sposób wynagrodzony za to czytanie, ale to … nasza tajemnica.

„Na warsztacie” mam teraz „Powrót z obcego świata” Pawła Lisickiego, „Wiedzę zakazaną” Rogera Shattucka *, „Praktyczny kurs pisarstwa” Katarzyny Siby oraz e-booki Vica Johnsona.

Kto to jest ten Vic? To facet z USA, który kiedyś wpadł na doskonały pomysł „internetowej reanimacji” klasyka literatury motywacyjnej Jamesa Allena i darmowego rozdawania jego słynnej książeczki „Tak, jak człowiek myśli”. Wokół tego dzieła i pomysłu Vic zbudował swoje internetowe imperium i stał się milionerem. Oczywiście dziś Vic robi jeszcze tuzin innych rzeczy – kto ciekawy, niech zajrzy na:

WWW.AsAManThinketh.net
WWW.Goals-2-Go.com
WWW.VicJohnson.com

Ponad trzy lata temu postanowiłem i ja rozdawać tę książkę jako bonus dla wszystkich, którzy zapiszą się na mój biuletyn L-earNews (możliwe na górze każdej strony serwisu L-earn.net). Dzięki pomocy Vica przetłumaczyłem książeczkę na polski i wydałem w formie e-booka. [później w tym nowym miejscu].
Tu przyjmij go jako mój podarunek powitalny.

Wracając do aktualnych lektur – Lisicki pisze gładko i ciekawie, ale denerwuje mnie jego misyjność (którą uprawiał także na łamach Rzepy –  od niedawna jako jej redaktor naczelny).

Pokazuje „jedyny słuszny” kierunek filozoficzny. Jeśli starczy mi czasu i pary, napiszę esej o tym, że może się mylić.

„Wiedza zakazana”* (kupiona w antykwariacie, mimo nie tak dawnego wydania; czyżby już i książka była zakazana?) zapowiada się intrygująco, tym bardziej, że to moja nisza wśród osobistych zainteresowań. Ale dopiero zacząłem – za wcześnie komentować.

Tego bloga chciałbym potraktować jako bardziej osobiste uzupełnienie serwisów
WWW.L-earn.net ** i WWW.StefanGarczynski.pl , w którym będę mógł pokazać tło i kulisy mojej pracy, to będzie miejsce bardziej prywatnych refleksji. Może też być traktowany jako dodatkowa księga gości.

Zapraszam więc serdecznie mych czytelników i tych, co pierwszy raz…

W Warszawie mamy dziś piękną zimę – byłem w parku i zrobiłem sporo zdjęć.

Załączam jedno i pozdrawiam TAK słonecznie.

Leszek


*

Roger Shattuck Wiedza zakazana. Od Prometeusza do pornografii, przekład Maria Borowska, Universitas 2001

Głównym tematem tej książki jest ludzka ciekawość i jej konsekwencje. Roger Shattuck – wykładowca na Harvardzie – omawia literackie przykłady dążenia do wiedzy, począwszy od Pandory, która zdejmując wieko z puszki, uwolniła smutek, troski i zło, poprzez Fausta, Frankensteina, do bohatera „Obcego” Alberta Camusa. W drugiej części książki analizuje moralne konsekwencje odkryć naukowych. Sporo miejsca poświęca także filozofii Markiza de Sade’a. Wszystkie te przykłady mają pomóc odnaleźć odpowiedź na najważniejsze pytanie, które stawia Roger Shattuck: czy są rzeczy, których nie powinniśmy wiedzieć?
**
L-earn.net już nie działa. Może będzie kiedyś odtworzony pod innym adresem po przywróceniu ok.  600 artykułów. To spora praca…

Szybko-wolno

Tajemnica stylu to tajemnica duszy
Adolf Rudnicki

szybko / wolno

Do największych wartości, jakie posiadamy należy zdrowie i czas. W związku z tym proponuję styl życia, który nazwałem roboczo „szybko-wolno”.

Jego zawołaniem jest: pracuj szybko (efektywnie), ciesz się życiem powoli.

O szybkości i efektywności działania jest mowa w wielu innych miejscach mojego serwisu www.L-earn.net* . Natomiast dokładniejszego naświetlenia wymaga druga część definicji naszego stylu życia. Na pytanie: po co nam efektywność, jedna z odpowiedzi brzmi – byśmy mieli więcej wolnego czasu. Ale ten wolny czas powinien być zadeklarowany jako czas na upodobania, przyjemności, własny rozwój, odpoczynek. Efektywność nie jest celem sama w sobie, nie powinna być za wszelką cenę.

Niech przyjemności trwają dłużej. Niech nas nie przynagla żaden kierat zajęć. Wiadomo, że istnieją nacje (zwłaszcza „południowcy”), które nie przywiązują tak dużej wagi do czasu jak my – „ludzie północy” – i są z tym szczęśliwi.

Delektujmy się jedzeniem – wolniejsze i uważniejsze spożywanie posiłków wyjdzie nam na zdrowie. Niech seks trwa dłużej (w tym np. sposoby tantryczne). Dajmy sobie czas na codzienne dbanie o ciało, np. lub pełne obmycie (jak zaleca Leonard Orr w swej metodzie duchowego <!> oczyszczania).

Skoro o L. Orr’rze, to miejmy czas na swobodne, świadome oddychanie np. wg jego metody.

Niech nasze modlitwy nie będą pospiesznym wyklepaniem pacierza lecz rozmową z Bogiem, której poświęcajmy tyle czasu, ile ona na to zasługuje.

Nie spieszmy się z wypowiadaniem opinii o innych i w ogóle w wypowiedziach – pamiętajmy, że słowo ma siłę i trzeba je ważyć. Wbrew pozorom zbyt szybkie wartościowanie nie jest dobrym doradcą w efektywnym działaniu – patrz techniki burzy mózgów lub map myśli. Odnosi się to też do starannego działania – znane przysłowie: spiesz się powoli.

Pośpiech to stres – przyczyna utraty zdrowia, spłycenia wrażeń , skrócenia życia.

Czy nie warto żyć dłużej i w zdrowiu?

Wielu przydałoby się zalecić też wolniejszą jazdę samochodem, co przy okazji nie tylko ograniczy ilość wypadków, ale pozwoli lepiej przyjrzeć się temu, co mijamy na swej drodze.

Intensywność wrażeń wcale nie musi brać się z ich szybkości – jak wysłuchanie fragmentu symfonii nie odpowiada wrażeniu z całości.

Modna jest „adrenalina”, życie intensywne. Jestem za – o ile nie oznacza to przesady, nałogowej gonitwy i realnego zagrożenia życia. Uganianie się za kolejnymi wrażeniami stępia naszą wrażliwość, próg pozytywnej reakcji wciąż się podwyższa i przestajemy cieszyć się zwykłymi sprawami.

Wystawianie na szwank swego życia w imię wrażeń doprowadza często do sytuacji, że w ogóle już ich się nie ma, a jeszcze unieszczęśliwia się bliskich.
Ten współczesny pęd to często zwykła zachłanność. Styl „szybko-wolno” przypomina o odwiecznej regule zdrowego umiaru.

Każdy może wprowadzić styl „szybko-wolno”, dopasowując jego elementy i proporcje odpowiednio do swej sytuacji. Ułatwieniem będzie rozszerzenie hasła „szybko-wolno” przez „krótko-długo”.

Co w Twoim przypadku warto robić szybciej lub krócej a co wolniej lub dłużej?

Leszek Korolkiewicz

(opublikowane parę lat temu w L-earn.net, później na LepszeZdrowie.info)

* Dopisek po latach: niestety L-earn.net już nie funkcjonuje – bedzie kiedyś odtworzony w nowej formie i po aktualizacji ok. 600 artykułów tworzonych od 2003 r. …