Polityczny miesiąc

Odwaga wybrania mniejszego zła… Polityka jako profilaktyka…
Stefan Garczyński

Już po emocjach przedwyborczych. Wolą narodu, pomimo wielu nieczystych zbiegów i przeważającej sile medialnej obozu władzy, mamy elekta zmian.

Daliśmy szansę zmianom. A zmiany są potrzebne.
Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów” (Albert Einstein).

W odniesieniu do zmiany prezydenta – powiem tak:

Szaleństwem jest sądzić, że jeśli komuś było dobrze z tym co robił  przez lata, to zmieniłby znacząco postępowanie w sytuacji, gdy znów byłoby mu dobrze.

Poniżej zebrałem tylko parę wpisów jakie umieszczałem na Facebooku w ostatnich tygodniach. Były też różne moje komentarze w grupach i na innych forach, ale tego dziś już nie pozbieram…

Zaraz po Wielkanocy pisałem:

Wracamy do rzeczywistości. Zbliżają się wybory, więc będzie narastał temat polityki. Myślę, że warto zwrócić uwagę na arogancką propagandę sukcesu, który jest tylko fasadowy. To tak jakby ktoś obnosił się z sukcesem i bogactwem nie mówiąc o tym, że wszystko to opiera się nie na własnej pracy i własnych pieniądzach, tylko na pracy wynajętych firm opłacanych ze środków pożyczonych albo zrabowanych. Żadna sztuka i żadna zasługa, raczej tytuł do miana utracjusza i oszusta.

http://niewygodne.info.pl/artykul5/02111-Gigantyczny-wzrost-zadluzenia-w-2014-roku.htm


Mamy czas, że chce się wręcz krzyczeć o polityce, jej brudnych zakamarkach ale i o szansach jakie daje obecne przebudzenie w stylu ‚oburzonych’. …Będę tutaj umieszczał więcej takich politycznych kawałków, chociaż raczej unikałem wykorzystywania do tego swego profilu, ale nie mam ani grupy ani strony ‚politycznej’ gdzie byłoby to właściwsze.


Przez długie lata unikałem dotykania ‚brudu polityki’. Ale doszło do mnie, że są w świecie ‚siły zniewolenia’, którym właśnie NA TYM zależy byśmy byli obojętni i nieświadomi. Wtedy mogą nas oszukiwać, zniewalać i wykorzystywać do woli. Zatem, zanim społeczności dojrzeją do ideałów, do prymatu ducha itp. – powinniśmy zachować czujność i rozsądek. A to oznacza przynajmniej śledzenie tego co się dzieje – oczywiście lepiej ze źródeł które jeszcze nie zostały zawładnięte przez propagandę (na ile się da). I z otwartą głową.

Przy okazji: http://skop.org.pl/noam-chomsky-10-sposobow-oszukiwania-spoleczenstwa-przez-media.


Myślę że był to przejaw odwagi cywilnej, która okazało bardzo wielu Polaków, którzy mimo świadomości, że władza depcze nam po piętach gdzie może, ‘zbiera haki’, szykanuje wolnościowców, śmielej zaczęli się wypowiadać w Internecie, na wiecach i w swoich środowiskach.

Kiedy obywatele obawiają się swojego rządu, jest to tyrania. Gdy to rząd obawia się obywateli, mamy do czynienia z wolnością”. (Thomas Jefferson).

Wspomnę piękny filmik „Dare change” –

Niektórzy sceptycy powoływali żart Marka Twaina

Gdyby wybory mogły coś zmienić, to by były zakazane”.

Jednak na szczęście stało się inaczej (mam nadzieję że PKW niczego nie wykręci, a rządzący – póki są u władzy – nie spowodują jakiegoś przewrotu).


Prawdę powiedziawszy – nie widzę kandydata, który spełniałby moje oczekiwania ani współgrał z poglądami…

Bo, jak mawia Marcin Daniec „każden cosik za uszami ma„, ale ilość szkód jakie PBK ma w rejestrze (zaniedbania, złe ustawy, popieranie złej polityki i P-olski O-lewaczy, ‚obciachy’, kręcenie, podejrzane powiązania itp.) stanowi taki ładunek, że zagłosuję na A. Dudę – z nadzieją na zaczątek zmian, które potem pociągnie też oddolny ruch społeczny, w którym rolę odegra P. Kukiz ze swoim stronnictwem, społeczności przeciwne obecnym układom i wszyscy którzy mają DOŚĆ.

Arogancka postawa B. Komorowskiego nie podobała mi się od dawna. Oprócz podejrzanych powiązań, kluczenie, koniunkturalna zmiana poglądów w trakcie kampanii wyborczej.

Hasła wyborcze Komorowskiego zmieniały się także. Najpierw było o bezpieczeństwie, ale może ktoś przypomniał sztabowi powiedzenie Benjamina Franklina, że:
Ten kto przedkłada bezpieczeństwo nad wolność, nie zasługuje ani na bezpieczeństwo, ani na wolność„.

Zatem skończyło się na haśle „Prezydent naszej wolności”.
Długo by mówić o tej wolności. Straciliśmy przecież suwerenność gospodarczą, za sprawą Unii także w dużej mierze (i ponad potrzeby) polityczną, a o ‘wolności Polaków’ świadczy  zniewolenie przez banki (lichwiarskie kredyty na długie lata) oraz galopujące zadłużenie państwa.


Od samej polityki bliższe są mi sprawy ekonomii.

Zdrowo myślącego człowieka zdumiewa głupi, prymitywny fiskalizm uprawiany przez rząd.

Najniższy próg zwolnienia podatkowego i wysokie koszty pracy przez podatki to jeden z powodów ucieczki Polaków zarówno w szarą strefę jak i za granicę.
Obie te patologie ‚wspiera’ koszmarne prawodawstwo oraz biurokracja, kładące kłody pod nogi przedsiębiorcom.
Podobnie podwyższanie podatków ponad poziom optymalny, powyżej którego efekt jest odwrotny do zamierzonego (krzywa Lafera).
Dużo ponad stan optymalny, co dodatkowo prowokuje przedsiębiorców do nieposzanowania pracowników i łamania prawa.
Do tego wyprzedaż lub niszczenie tego, co mogłoby być dźwignią do wyjścia z impasu, tj. własnych bogactw i przemysłu.
Coraz większe zadłużenie, które jest nie tylko finansową pętlą na szyi, ale także narzędziem zniewolenia politycznego przez zagranicznych wierzycieli .
Jeśli rządzący tego nie wiedzą/nie widzą, to są za głupi by rządzić. A jeśli wiedzą i do tego dopuszczają, to świadomie działają na szkodę Polski. Jak to nazwać? (wstaw własne epitety…)


Lekcja ekonomii:

Szczególnie moją uwagę zwróciła ‚opłacalność’ eksploatacji złóż łupkowych (w 2/3 audycji), nonsens mierzenia wzrostu przez PKB, ryzyko bazowania na kredytach w obecnej sytuacji, szaleństwo zadłużenia, … sprawy o których przeważa ‚wołanie na puszczy’ (nieskromnie – także moje).

To tylko próbka tego, o czym się nie mówi lub czego duża część społeczeństwa nie rozumie:

Polska jest najbogatszym krajem świata!!! O te złoża toczy się III wojna światowa? (pressmix.eu).

Zatem widać, że rządzący nami (jeśli w ogóle są Polakami) to zdrajcy.

Możemy mieć TURBO gospodarkę.

Wszystko inne blednie przy potencjale geotermii – poznaj dokładniej, polub, uświadom innych np.

https://www.facebook.com/PolskaGeotermalnaAsocjacja

Podobnie na niewygodne.info.pl (dużo ciekawych artykułów):

Miliardy na elektrownie, która nigdy nie powstanie? Czy rząd topi gigantyczne pieniądze podatników?

Nie tylko niegospodarność ale i szczyt głupoty – gdy inni się z tego wycofują, nasi ślepi przewodnicy brną w kolejne absurdy. Gdyby tylko chociaż trochę tych środków poszło na geotermię…


Idą wakacje. W mediach sprawy polityki trochę przycichną. Ale – jak sądzę – oba obozy będą walczyły nadal o stawkę wyborów parlamentarnych, i to ostro.
Bądźmy więc czujni.

10 myśli wiosennych

Umieć żyć to: żyć lekko bez lekkomyślności;
być wesołym bez swawoli;
mieć odwagę bez brawury,
zaufanie i radosną rezygnację.
Theodor Fontane

wiosna

1. Cudowni ludzie. Nieszczęsny kto ich nie widzi. Oto sprzedawca mięsa. Fach – jak dla mnie – mało ciekawy. O on stale uśmiechnięty, życzliwy, doradza, wybiera klientom najlepsze kawałki. Bardzo sprawny – mimo że załatwia klientów migiem, każdemu powie miłe słowo. Brzydal, a ludzie go kochają…

Przypomniała mi się książka Lillian Glass „Wspaniali ludzie” (Rebis, 2004).

 2. „Przestań się bać a zacznij kochać i śmiać” – nie wiem czyje to, ale to znana konstatacja, że miłość i strach to przeciwne bieguny spektrum uczuć. Przypomina się JPII-go „Nie lękajcie się”.

A co do śmiechu, to taka ciekawostka:

Jedna minuta gniewu (złości, strachu lub innej negatywnej emocji) paraliżuje nasz system odpornościowy na około 6 godzin! Za to 1 minuta szczerego śmiechu WZMACNIA pracę układu odpornościowego na najbliższe 24 godziny. Super, prawda?

 

3. A propos zdrowia.

„Świadomość ludzi o istocie zdrowia, o alternatywnych terapiach, o kłamstwach i mitach medycyny lawinowo rośnie.

To, że publikuję [na ten temat] jakieś doniesienia jest skromnym przyczynkiem na tle zalewu informacji. Nie nadążam nawet z czytaniem ułamka tego, co dostaję w emailach lub widzę w różnych serwisach. Mógłbym równie dobrze zamilknąć, bo przecież nic by się z tego powodu nie stało, nie umniejszyło. Ale sumienie mówi mi że – na ile mogę – trzeba zabierać głos, bo każdy ma swój – choćby najmniejszy – krąg oddziaływania. A przy okazji i sam się uczę…”

Tak zaczynam kwietniowe wiadomości w serwisie LepszeZdrowie. Może zajrzysz?

http://lepszezdrowie.info/news4.15.htm 

Tym razem zwłaszcza: o szczepieniach, leczniczych konopiach, o tłuszczach, prawidłowym oddychaniu, elektrosmogu oraz wychodzeniu ze zdrowotnych opresji.

4. Prawo przyciągania (PP) mówi też o wizualizacji (co prawda technika ta ma i inne zastosowania i koneksje).

Spotkałem 2 szkoły wizualizacji: 1. – jak najprecyzyjniej (np. wg Joe Vitale), 2. ogólnie, bez szczegółów.

Uzasadnienie tej drugiej było takie: jeśli np. wymarzysz sobie dom ze wszystkimi szczegółami i zechcesz by się objawił w twoim życiu w określonym czasie, to nawet Wszechświat będzie miał kłopot aby te WSZYSTKIE szczegóły ‚dostarczyć’ na raz, łatwiej będzie gdy dam Mu więcej swobody.
Skłaniam się ku „2” – wbrew wielu nauczycielom.

Kolejne,  nowe spojrzenie na PP poznałem parę miesięcy temu za sprawą książeczki „Zaginiony Sekret Prawa Przyciągania” (www.bit.ly/ZaginionyS ). Ciekawe.

5. Nadchodzą wybory prezydenckie 2015.

Podoba mi się awans P. Kukiza, który bezpardonowo mówi o politykach i sitwach. Jest emisariuszem środowisk niezależnych, pozapartyjnych.

Dobrze się stanie, gdy uszczknie elektoratu Komorowskiemu.

Nie chcę tu wywlekać setek zarzutów wobec obecnego p. Rezydenta – znajdziesz dziesiątki grup i stron, chociażby na Facebooku, gdzie są one pokazane. Wojciech Sumliński wydał o tym kolejną książkę, a tymczasem zobacz sobie np. to

https://www.youtube.com/watch?v=xbuiF6abVQI 

Refleksja nieco ezoteryczna: klasa polityczna dzieli się na 2 grupy:

a. ‚szatańscy’ wtajemniczeni sprawcy

b. Wykonawcy – ignoranci

Ale ci pierwsi też są ignorantami w tym, że nie wiedzą że ich uczynki  w końcu i ich dosięgną.

6. Powyższe uwagi dotyczą także i głównie PO.

Obserwuję dużą pomysłowość w epitetach pod adresem tej partii. Przytoczę parę mniej dosadnych: POplecznicy mafiozów, POkręceni, POmyleni, Patologia Obywatelska, P-olski O-lewacze, …

Z rzeczowych argumentów mam (między innymi!) taki (niedawno podałem na FB):

Zdrowo myślącego człowieka zdumiewa głupi, prymitywny fiskalizm uprawiany przez rząd.

Najniższy próg zwolnienia podatkowego (bodajże na świecie) i wysokie koszty pracy przez podatki to jeden z powodów ucieczki Polaków zarówno w szarą strefę jak i za granicę.

Obie te patologie ‚wspiera’ koszmarne prawodawstwo oraz biurokracja, kładące kłody pod nogi przedsiębiorcom.

Podobnie podwyższanie podatków ponad poziom optymalny, powyżej którego efekt jest odwrotny do zamierzonego (krzywa Lafera).

Dużo ponad stan optymalny, co dodatkowo prowokuje przedsiębiorców do nieposzanowania pracowników i łamania prawa.

Do tego wyprzedaż lub niszczenie tego, co mogłoby być dźwignią do wyjścia z impasu, tj. własnych bogactw i przemysłu.

Coraz większe zadłużenie, które jest nie tylko finansową pętlą na szyi, ale także narzędziem zniewolenia politycznego przez zagranicznych wierzycieli .

Jeśli rządzący tego nie wiedzą/nie widzą, to są za głupi by rządzić. A jeśli wiedzą i do tego dopuszczają, to świadomie działają na szkodę Polski. Jak to nazwać? (wstaw własne epitety…)

 Zobacz ile płacisz podatków (niezależnie od akcyz, VAT w produktach itp) http://sprawdzpodatki.pl/

7.  Życie potrafi przynieść rozwiązania problemów z których – wydawało by się – nie ma wyjścia.

Zobacz to na przykładzie tej krótkiej historii „Niespodziewany obrót spraw”   http://lepszezdrowie.info/Niespodziewany%20obrot.htm 

8. Ostatnio rzadko bywam na tym blogu, podobnie na innych. Cóż – pochłaniały mnie choroby w  rodzinie, ważne lektury, spacery i wycieczki, które uważam za konieczne dla kondycji i które są przykładem myśli #2 – o korzystaniu z życia. Ponadto sporo czasu zajmują mi próby dorobienia do emerytury.

Co prawda – jak mówi ks.  Janusz Stanisław Pasierb: „Pieniądz jest dobry, ale w przemyśle, w portfelu, w banku, w handlu, w ruchu, nie w środku mózgu i serca”.

Ale ja  „Nie robię tego dla pieniędzy. Robię to dla radości. Ale … im więcej pieniędzy, tym więcej radości…  ”   🙂  (Zasłyszane).

A propos pieniędzy i serca – mam ciągle  przed oczyma pewnego cierpiącego z powodu chorób człowieka,  dodatkowo bez środków na leczenie i życie (dotyczy to i jego żony) – jeśli ktoś myśli o jakimś geście charytatywnym – proszę zajrzeć tutaj  https://www.facebook.com/pietiaaksa  Bardzo przydałby się im laptop na chodzie by mogli się lepiej komunikować ze światem niż przez stary telefon  oraz jakaś prosta praca z domu.

9. Jeszcze o podróżach – zobacz moją nowa stronkę  www.SuperVoyage.pl (kryją się tam wielorakie możliwości o jakich może w ogóle nie wiesz). [już projekt zaniechany].

Ja też niedługo znikam w wojażach i  bytnościach pozawarszawskich (jeśli kiedykolwiek byłeś na tym blogu, to wiesz o moich wpisach z serii „Z pamiętnika letnika”).

10. Tak czy inaczej życzę Ci wiosennego odrodzenia.  Każdy dzień jest nową szansą. Wciąż robi na mnie wrażenie ta stara już piosenka o której wspomniałem tutaj

https://www.facebook.com/notes/leszek-korolkiewicz/to-mo%C5%BCe-by%C4%87-pierwszy-dzie%C5%84-mego-%C5%BCycia/804507312920402

Od klasycznej manipulacji do mind control

Marne jest życie ludzi, którzy kłamstwo stawiają wyżej od prawdy.
Ezop z Frygii

uwaga manipulacja

Parę razy pisałem tu o manipulacjach, kłamstwach i spiskach (np. Przed wyborami…)

Prywatnie i na Facebooku, gdzie te wpisy są z automatu (po jakimś czasie) powielane, wytykano mi że mam jakąś nieuprawnioną obsesję.
Hm, zazdroszczę czasami ślepym – mają spokój – do czasu.

Zbliżają się wybory prezydenckie, potem te parlamentarne (październik) i manipulacje z tym związane już są i będą.

Zwłaszcza że B. Komorowski już traci przewagę wg sondaży, więc obóz rządzący będzie nawet siłowo wpływał na jego poparcie.
Mówi się o możliwości fałszowania wyborów – patrz co sądzą o tym nie tyle publicyści różnej maści, co naukowcy (np.

oraz artykuły prof. J. Czaputowicza).

Ale wrócimy do szerszego zagadnienia, bo manipulacje niszczą prawdę, sprawiedliwość, relacje.

Chcę przypomnieć dość starą już książkę, która na zasadzie monografii analizuje właśnie zagadnienie szerzej.

To „Manipulacja” autorstwa  Fabrice d’Almeida (Gdańskie Wydawnictwo Pedagogiczne, 2003).

W notce wydawcy czytamy:

„Przebiegłość to cecha tak stara, jak gatunek ludzi, była potrzebna myśliwym, wojownikom, władcom i kupcom. Z manipulacjami stykamy się dziś w bardzo wielu sytuacjach życia codziennego: przeżywając zawód miłosny, tracąc pieniądze, będąc ofiarami przemocy psychicznej, a także kiedy widzimy reklam, która budzi wątpliwości. W niniejszej książce znajdziemy przegląd różnych sposobów manipulacji oraz liczne przykłady jej stosowania w przeszłości i dziś.

Autor omawia również pojęcia pokrewne takie jak: propaganda, podstęp, indoktrynacja”.

Po lekturze tej prawie naukowej książki, która daje rys historyczny zjawiska od czasów najdawniejszych, trudno mieć wątpliwości co do powszechności manipulacji.

Ale interesują mnie bardziej współczesne jej formy.

Wynotowałem parę zdań: ”  ”

Manipulacja rozumiana jako negatywna odmiana podstępu jest pochodną obecnych stosunków politycznych, a jednocześnie charakteryzuje ona te stosunki.

Stanowi pochodną systemu. Respektując formy oficjalnego przyzwolenia, człowiek może legalnie działać wbrew interesom czy odczuciom innej jednostki.

Zadbano jednak o całkowitą eliminację świadomego wyboru, [obywatel] podlega bezwolnie sugestii.

Środowiskiem najbardziej skłonnym do oszustw jest elita [sic!] przedsiębiorców.

Dzieci przestają odróżniać reklamę od innych programów, które są dla nich przeznaczone.

Także w rodzinach stosuje się takie klasyczne instrumenty manipulacyjne, jak gratyfikacje, zachęty do współzawodnictwa i szantaż.

Na każdym kroku spotykamy się z wypaczeniem ocen, wykorzystywaniem czyjejś słabości, graniem na uczuciach, fałszowaniem rzeczywistości lub uzależnianiem.  …[stosuje się] matactwa, nadużycia zaufania, nieposzanowanie własności publicznej, defraudację…

– – –

Niestety, od czasu publikacji książki nastąpił znaczny ‘postęp’ w mechanizmach manipulacji, która jest wspierana przez coraz bardziej centralizowane media – w Polsce dodatkowo zawłaszczane  przez obcy kapitał i ośrodki władzy.

Rola mediów jest kluczowa. Można powiedzieć, że trwa wojna informacyjna oparta na teorii wojny psychologicznej.
Dobrym przykładem jest wzmożona i stosująca różne techniki propaganda pro o anty-putinowska (ogólniej rosyjska i zachodnia).

Na dole aparatu medialnego mechanizm jest dość prosty – zachodzi wymiana usług: dziennikarz pisze w interesie polityka, ten zaś – w zamian – ułatwia dziennikarzowi pracę a nawet całą karierę.

Szerzy się konformizm, który odpowiada klasie rządzącej. Nadmierny liberalizm tworzy różne degeneracje (taka jest też konkluzja cytowanej książki).

Mamy też nowe zjawiska związane z rozwojem techniki.  Coraz doskonalsze środki inwigilacji: podsłuchu (vide np. Snowden), monitorowania nawet prywatnych maili i smsów, wszędobylskie kamery i nagrania, ukryte formy zbierania ‘haków’, śledzenie przemieszczania się,  kontrola przepływów pieniężnych i zakusy by eliminować obrót gotówkowy na rzecz kontrolowanego obrotu elektronicznego, itp. Pojawiają się coraz częściej sytuacje cenzury politycznej treści na portalach społecznościowych i w telewizji, a nawet ściganie za zadawanie niewygodnych pytań.

Ale sprawy poszły jeszcze dalej i przybierają groźniejsze formy – wywierania wpływu na umysł człowieka. I nie mam tu na myśli starych technik perswazji i odurzania, ale coś co nazywa się mind control.
O tym szerzej napiszę może kiedy indziej (bo temat jest bardzo szeroki), ale jako wstęp można obejrzeć szereg materiałów na NTV (wpisz w wyszukiwarkę mind control albo lepiej wg listy na końcu materiału, do którego link podaję dalej).

Można w sposób uzasadniony podejrzewać, że szereg zamachów terrorystycznych jest tzw. operacją fałszywej flagi (false flag), w których wykorzystuje się niezrównoważonych osobników, na których skutecznie można zdalnie wpływać tymi metodami.

Podobnie w niektórych przypadkach „seryjnych samobójców”. Mogą być wykorzystywane wszczepione czipy albo bardziej zaawansowane techniki wpływania bezpośrednio na mózg.

Te techniki były używane w armiach już wcześniej by stworzyć bezwolnego żołnierza. Dawniej stosowano tylko metody psychologiczne i indoktrynacji, dzięki którym wojskowy przemienia się w narzędzie organizacji. Dochodzi do instrumentalizacji idealnej, która różni się od manipulacji tym, że rozkazodawcę i tego, który rozkaz wykonuje, łączy konsensus oraz wewnętrzna akceptacja.

Obecnie zmierza się do celu prostszą drogą – właśnie poprzez technologiczną cyborgizację człowieka.

Bądźmy czujni i świadomi tych zagrożeń.

Myślę, że to niedawne wydarzenie
http://niezaleznatelewizja.pl/2015/03/3160/

da nam wkrótce więcej materiałów i zaktywizuje przynajmniej część społeczeństwa przeciw tej nowej opresji.

I jeszcze raz – uważajmy w  aspekcie manipulacji podczas nadchodzących wyborów.

Na kłopoty … perspektywa

Kłopot z życiem polega na tym,
że nie ma okazji go przećwiczyć
i od razu robi się to na poważnie.
Terry Pratchett

pespektywa

Państwa i ich rządy borykają się wciąż z kolejnymi kryzysami i kłopotami.

Właściwie, jeśli uda im się coś zażegnać, to jest to działanie chwilowe, doraźne, często przysłowiowe łatanie dziury.
By wyjść z takich opresji potrzebne są działania z pozycji perspektywy: czasowej i … filozoficznej, a nie dla szybkiej koniunkturalnej korzyści.
Oczywiście pozycja widzenia zależy od pozycji siedzenia, ale to nie sprzyja obiektywizmowi i dobru ogólnemu.
Chociaż nie sympatyzuję z autorem (przynajmniej z niektórymi poglądami) oddam co sprawiedliwe Czesławowi Bieleckiemu, gdy w swej książce „Jest alternatywa” wskazuje takie rozumniejsze postawy (głównie polityczne, ale to polityka dziś rządzi większością spraw).
Ale mądrych ludzi nie brakuje, tyle że nie są dopuszczani do głosu.

By wiedzieć co robić trzeba mieć też perspektywę historyczną – znać źródła postaw, idei, religii, partii, trendów itp. Inaczej skazujemy się na bycie „dziećmi we mgle”.

Z bieżących napięć mieliśmy ostry konflikt związany ze służbą zdrowia, który też jest tylko chwilowo uśmierzony.
O możliwych rozwiązaniach z wyższego poziomu napisałem notatkę Bardziej chora niż pacjenci.

Teraz mamy konflikt związany z górnictwem i energetyką. Oczywiście jest problem ludzki, ale przede wszystkim nie bierze się pod uwagę i nie wyciąga wniosków z zaniedbań wielu dziesięcioleci w inwestycjach oraz w planowaniu kierunków rozwoju energetyki. Jak lepiej można by to rozegrać – może tak: Co z tą energetyką?

W sprawach technicznych ogólnie – bywa że działa się bez dostatecznej perspektywy (=wyobraźni) – np. czy budowanie tysięcy km drogich autostrad okaże się sensowne w obliczu pojazdów, które może za 15 lat będą unosiły się nad ziemią lub nawet latały? Czy dopuszczenie GMO nie zemści się katastrofą biologiczną w perspektywie lat, bo zbagatelizowaliśmy zasadę ostrożności?

Wzrasta światowe zagrożenie terrorystyczne – vide tragedie we Francji, ale i wcześniejsze. Nic nie mam do samego (nie spaczonego) Islamu, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, że większość konfliktów na świecie ma podłoże religijne (lub to podłoże jest cynicznie wykorzystywane przez manipulatorów globalnej władzy).
Od strony politycznej obecne dramaty mają przyczynę w zbyt bezkrytycznej ‚poprawności politycznej’ (Europa) i braku wyobraźni, że gdy owa poprawność idzie  w parze z zaniedbaniem wymogu asymilacji na równych prawach materialnych, to budzi się frustracja.
Przez lata wydawało mi się, że panaceum na to wszystko byłby ‚reset’ na bazie wzajemnego wybaczenia i rozpoczęcia wszystkiego od nowa (np. Izrael-Palestyna). Jednak słowo wybaczenie sugeruje winę drugiej strony i przez to zawiera zalążek kolejnej urazy. Dlatego myślę, że reset prędzej czy później musi nastąpić, ale raczej najpierw na bazie głębokiego ZROZUMIENIA, że wszyscy byli manipulowani przez religie, że nie mieli perspektywy w kwestii sztucznych podziałów. Tę myśl rozwijam w przypowiastce „Perspektywa„.

Teraz znów mamy kryzys finansów osobistych w związku ze skokiem wartości franka szwajcarskiego. Chociaż skutki mogą być złagodzone (uważam, że była to krótka operacja spekulacyjna ze strony banksterów światowych [ich inspiracji], ale cena znów się obniży), to winę ponosi cały ‚aparat’ finansowy, który wmawia rzeszom drobnych ciułaczy i inwestorów różne półprawdy. Jedną z nich jest ‚bezpieczeństwo’ banków i realna wartość różnych derywatów (produktów finansowych). Ludzie utracili perspektywę jak to wszystko działa. Cały światowy system finansowy – póki będzie oparty na papierowym pieniądzu bez pokrycia i na lichwiarskim odsetku – jest bardzo kruchy.  Prawdopodobnie niedaleko mu do oparcia się o ścianę absurdu i niewydolności.
Wtedy małe zachwianie może spowodować efekt domina. Tutaj, jako ciekawostkę wspomnę hipotezę  ‚efektu motyla’ .

Wreszcie – różne osobiste niepowodzenia wynikają z braku perspektywy – zarówno w odkryciu kim się jest (mam na myśli – jesteśmy bytem duchowym operującym w materialnym świecie doświadczeń) jak i z braku planowania – w perspektywie dłuższej niż życie z dnia na dzień.

To wszystko wydać się może komuś nieco zwariowane i nierealistyczne, ale – taka jest MOJA perspektywa z pozycji przeżytych lat.
Zapewne poszerzy się o nowe doświadczenia – i o to chodzi…

Alarm nr n

Strata czasu jest – podobnie jak śmierć – nieodwracalna.
Piotr I Wielki

Trzeba działać – czas gra na nasza niekorzyść. Szykuje się kolejna opresja i zagrożenie dla zdrowia. Powinienem chyba zrobić osobny blog na te tematy… [i potem pisałem o tym na LepszeZdrowie.info – np. http://lepszezdrowie.info/alert_5G.htm ]

Już o tym tu pisałem, ale zagrożenia rosną i trudno milczeć
Krótko – w formie wideo

I trochę optymizmu:

Perspektywa, to także synteza

Człowiek osiąga taką wielkość, jaką wyznacza mu skala jego myślenia.
Napoleon Hill

Pisząc o perspektywie  kiedyś pokazałem znany fakt, że gdy patrzymy z większej wysokości, to widzimy więcej.

Można dodać podobne skojarzenie: gdy przyglądamy się np. obrazowi na ścianie z bardzo małej odległości lub nawet przez lupę – widzimy szczegóły jakiegoś małego fragmentu. Możemy być nieświadomi znaczenia tego fragmentu, a nawet że stanowi on bardziej element całości niż sam cokolwiek przedstawia. Dopiero z pewnego oddalenia szczegóły zlewają się w całość i wyłania się pełny obraz, jego przesłanie.

Ciekawe jest też zjawisko odwrotne – zagłębianie się w szczegóły, np. odkrywanie ukrytego przez mikroskop.

W życiu jest podobnie. Przychodzi mi na myśl zwłaszcza atomizacja w naukach medycznych, gdzie poszczególne specjalizacje traktują organy w oderwaniu, gubiąc ich powiązanie, inaczej mówiąc – nie widzą człowieka holistycznie, w synergii wszystkich jego ‚elementów’ i systemów.
Wyraziłem to przed laty w intro do strony  http://www.LepszeZdrowie.info
a potem rozwijałem  w artykułach…
 

Lapidarnie

Jesteśmy połączeni między sobą i z przyrodą

Zgodnie z zawołaniem bloga (od którego odchodziłem często…), parę krótkich myśli (własne):

***

W każdej chwili TERAZ jesteś starszy i bardziej doświadczony niż kiedykolwiek byłeś. Bądź więc lepszy i mądrzejszy.

***

Często dopada mnie zaduma na temat „dlaczego jest tyle zła na świecie?”

Jest wiele ‚teorii’ i poglądów… Dziś mam taką refleksję – przez Kłamstwo
Kłamstwo? Bo jest wszechobecne.

Może – tak jak w chrześcijaństwie (i nie tylko), gdzie szatan to ‚ojciec kłamstwa’ – odejście od prawdy leży u podstaw całego nieszczęścia. Ale – abstrahując od religii – dlaczego tak się stało?Tropiąc ciąg przyczynowo-skutkowy znów znajdujemy parę poglądów. Przyjmuję dziś, że wcześniejszą przyczyną może być brak … miłości do innych ludzi (i prawdziwie do siebie), nawet zwykłego szacunku. Ten brak pozwala na wszelkie niegodziwości.
Ale skąd brak miłości? Bo … nie wiemy Kim Jesteśmy.
Że stanowimy Jedno. Że wszystko jest powiązane. Że szkodząc komuś w ostatecznym rozrachunku a nawet od razu – szkodzimy sobie.
A skąd brak tej wiedzy o Jedności?
Bo nam ją zabrano, ukryto przed nami – przez lata, wieki … kłamstwa jakim się nas karmi. Ukrywającego zasadniczą prawdę: że wszyscy na równi jesteśmy emanacją jednego Źródła.
By nas podzielić i zniewolić, zastraszyć i wykorzystywać.

I tak – wracam do kłamstwa jako przyczyny zła.

Zapętlenie? W cyklicznej rzeczywistości zapętlenie jest czymś naturalnym. Chociaż całościowa sieć jaka nas oplata jest zapewne bardziej skomplikowana…

***

A propos zapętlenia… Co było pierwsze: jajko czy kura?
W takie paradoksy wpadają zagorzali ewolucjoniści. Gdyby przyjąć, że kura została stworzona i to tak, by mogła znosić jajka – paradoks znika.

Kłamstwo

Przeciwieństwem głębokiej prawdy jest jeszcze głębsza prawda.

Upraszczając, kłamstwo to zaprzeczenie prawdy.
Jednak sprawa jest bardziej złożona. W szerszym spojrzeniu widzimy, że ze względu na ograniczoność naszych zmysłów i wiedzy – żyjemy w dużym stopniu  w świecie ułudy.

Ale nie zamierzam tutaj rozpatrywać prawdy aż tak szeroko. Chodzi mi o kłamstwo intencjonalne – bo by skłamać należy znać prawdę. Gdy nie znamy prawdy, lepiej powstrzymać się od pospiesznych osądów, a udawanie kompetencji dla manipulowania innymi to już poważne nadużycie.

Już parokrotnie dotykałem kwestii kłamstwa w swych blogach.

To widząc je w polityce, to w historii, to w systemie finansowym np. http://www.facebook.com/notes/tajemnice-złota/niełatwe-życie-doradców-finansowych-i-nowe-możliwości/231506770308503

a to w medycynie – ostatnio rozpisałem się o tym tutaj: http://lepszezdrowie.info/nieuleczalne.htm , http://lepszezdrowie.info/ukryte_terapie__recenzja.htm ,
w obyczajach a nawet tradycjach (kiedyś wrzuciłem taką refleksję: http://lepszezdrowie.info/tradycja__druga_strona_medalu.htm

w metodach mediów itd.

Kłamstwem pokrywa się spiski.

Zatajenie prawdy, która mogłaby przynieść wiele dobrego ludziom, rzadko nazywane jest kłamstwem, ale takie postępowanie jest też jego rodzajem.

Czasem kłamstwo jest na tyle bezczelne, że nikt nie wierzy że to kłamstwo, czasem łagodnie wynika z niesprawdzonej i powielonej plotki. Tak tworzą się różne mity. Lubię je tropić, jako że warto być świadomym prawdy, a przynajmniej się do niej zbliżać. Samo zagadnienie prawdy jest głęboko filozoficzne i nie będę go tutaj roztrząsał. To odwieczne pytanie: Czym jest prawda? Czasem ludzie fakt nazywają prawdą. Ale wyodrębniony fakt jest jedynie częścią prawdy.

Jest sporo książek na te tematy. Filozoficznie i kompleksowo podchodzi do tego Wojciech Chudy w swych opracowaniach jak monografia „Filozofia kłamstwa. Kłamstwo jako fenomen zła w świecie osób i społeczeństw”  (Oficyna Wydawnicza Volumen 2003, ss. 564) lub „Kłamstwo Jako Metoda – esej o społeczeństwie”.

Już z samego tytułu tych pozycji wyłania się powiązanie kłamstwa z głębokim złem.
Dostrzegały to religie (szatan – ‘ojciec kłamstwa’, „nie mów fałszywego świadectwa”, …), dostrzega psychologia i socjologia –  w szczególności wiadomo, że kłamstwo zabija przyjaźń.  Doprowadza do największego grzechu (jakby powiedział Dante) – do zdrady – nie tylko w relacjach dwóch osób, ale zwłaszcza w relacji: człowiek zaufania jak polityk, nauczyciel, lekarz, szef, rodzic … – ofiara oszustwa.

Ale przejdę teraz do węższych obszarów, które mnie interesują – do książek poświęconych zwłaszcza (w dużej mierze) zdrowiu.
W sposób popularny i ukierunkowany praktycznie pisze o kłamstwach np. Zbigniew Wojtasiński w „101 Mitów o zdrowiu” (2009), „Mity, kłamstwa i zwykła głupota”  – John Stossel (Laurum, 2010) lub Anahad O’Connor w „Fakty i mity o naszym zdrowiu i świecie” (Bookmarket, 2008).

Nasuwa się tu wszakże refleksja. Stossel jest dziennikarzem pracującym dla dużej stacji telewizyjnej (ABC), która raczej nie pozwoli sobie na zadzieranie z dużymi korporacjami, które są albo mogą być klientem reklamowym.

Zatem autor lawiruje w ten sposób by się zbytnio nie narazić. Część jego opinii oceniam jako nieobiektywnych. Jedną ze stosowanych metod jest branie jakiegoś aspektu danego zagadnienia i uogólnianie na jego całość. Czasem skutkuje to zbyt pochopnym zanegowaniem jakiegoś zjawiska lub poglądu  i na tej podstawie zaliczenie go do mitów. Chcąc niby dobrze wylewa dziecko z kąpielą, nie zauważając (może tendencyjnie), że dany pogląd, metoda, opinia, … jest w wielu przypadkach słuszna lub pożyteczna.

Już nie mówię o tak rażących przypadkach ignorancji jak poglądy o homeopatii, liczenie kalorii jako sposób na otyłość, rzekomy brak znaczenia pór jedzenia, …

Powszechne jest powielanie mitów i niesprawdzonych teorii w popularnej, zwłaszcza tabloidowej prasie oraz w serwisach internetowych reklamujących różne produkty – gdy nie liczy się rzetelna informacja a sprzedaż.
Podobnie O’Connor też jest etatowym współpracownikiem dużej redakcji (NewYork Times) i podlega tym samym ograniczeniom ‘poprawności’ (‘politycznej’ korporacyjnej).

Domykając sprawy związane z kłamstwami związanymi ze zdrowiem wspomnę artykuły:

11 największych kłamstw wg oficjalnego stanowiska
Z głowy na nogi
Na zdrowie

Ogólnie media mainstreamowe muszą być nie tylko ‘poprawne’ ale przez to spłycają wiele zagadnień – pod masowego odbiorcę.

Warto tutaj przypomnieć, że jeśli czegoś nie rozumiemy (a zwłaszcza jeśli jeden człowiek czegoś nie rozumie), to wcale nie znaczy że spotkał się z kłamstwem lub bzdurą.

Podobnie, prawda nie jest przedmiotem demokratycznej oceny.
Kłamstwo nie staje się prawdą tylko dlatego, że wierzy w nie więcej osób (Oscar Wilde).

Prawda nie zawsze leży pośrodku. Prawda leży tam, gdzie leży.

Faktem jest, że czasem trudno jej dociec, bo nikt nie ma pełnej wiedzy ani monopolu na prawdę. Ale uczciwe podejście nakazuje zrobić odpowiedni wysiłek.
Nie ulegać konformizmowi, wybieraniu niższej wartości, wygody, korzyści z lenistwa w dociekaniu prawdy.

Gdy obserwuję polityczne ‘gadające głowy’ uderza (skądinąd zrozumiałe ze względu na klasę klasy politycznej) ograniczenie horyzontu do własnych doktryn a nawet niemerytoryczna przepychanka. Obiektywności dyskusji sprzyjałaby zwykła empatia dla interlokutora. Wygrywa manipulacja.

Gdy mówimy o polityce – kłamstwo społeczne przybiera nieraz postać głębokiej hipokryzji. Tym charakteryzował się realny komunizm, a obecnie to np. tolerowanie i nawet podsycanie i drenowanie przez władze pijaństwa, mimo oficjalnej walki z tym zjawiskiem. Walczy się z paleniem, ale pijaństwo przynosi społecznie DUŻO  większe straty i dramaty.

Mówię o zjawiskach społecznych, ale ich źródło znajduje się często nie tylko w braku wiedzy, ale z zadufanego samozakłamania, to rys charakteru. Wtedy widzimy, że kłamstwo to zamach na wewnętrzną integralność człowieka, na jego pozostawanie w zgodzie z własnym sumieniem, jedność myśli, słów i czynów. Samooszukiwanie się to najgłębsza niespójność, jaka dokonuje się w człowieku, to kłamstwo, w którym człowiek żyje niezgodnie ze swoją naturą.

Jak bronić się przed manipulacjami? Włączyć samodzielne myślenie. Czytać prasę niezależną i media spoza głównego ścieku. Sięgać po przeciwstawne poglądy i osądzać je, zwłaszcza wg reguły „po owocach poznacie ich„. Znać przynajmniej podstawy NLP oraz erystyki. Znać propedeutykę logiki. Bardziej zaawansowany oręż to znajomość metod naukowych. Wychowałem się na starych podręcznikach jak akademickich, ale zapewne są odpowiedniki współczesne. Z tych znam popularne podejście w postaci książki „Kłamstwa, przeklęte kłamstwa i nauka” autorstwa Sherry Seethaler (chociaż i tu niektóre przykłady są kontrowersyjne).

Jednak otwartość umysłu nakazuje nie przywiązywać się do dogmatów, także naukowych. Zwróć uwagę na motto artykułu. Jakże wiele utrwalonych poglądów okazało się fikcją lub bardzo grubym przybliżeniem. Proponuję myślenie lateralne wg Edwarda de Bono (http://l-earn.net/index.php?id=610 > https://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=40851 ),
operacje prowokacyjne (http://l-earn.net/index.php?id=257 > https://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=41350 )…

Nie ufać politykom nastawionym na krótkoterminowy poklask a w ogóle nie szukać wśród nich autorytetów. Bo zwłaszcza świat polityki jest pełen propagandy, przy czym zaprzęga się tu najlepszych specjalistów, monopolizuje środki przekazu.  Chyba tylko ‘lemingi’ nie dostrzegają politycznego PR czyli mamienia ludzi obiecankami i kłamstwami dla korzyści wyborczych lub wyciągnięcia pieniędzy.

Ale,  „Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią” (Ajschylos).

Podsumowując: nie dajmy się okłamywać!

Ten artykuł piszę nie tylko dlatego że kłamstwo boli mnie od dawna, ale sprowokowany narastającą aktualnie propagandą, zwłaszcza polityczną i to z pozycji siły i dezinformacji.

Żywię jednak nadzieję, że kłamcy wpadną we własne sidła. Jedno kłamstwo rodzi następne.

Kłamca, aby nie zostać zdemaskowanym musi kłamać coraz bardziej – i to się właśnie dzieje. Próbuje uwiarygodnić w ten sposób swe słowa, rozszerza stworzony przez siebie świat, przysłaniając jednocześnie rzeczywistość, która mogłaby go zdemaskować. Jednak, gdy ilość kłamstwa przekroczy pewien krytyczny próg, następuje lawinowa katastrofa takiego sztucznego świata.
Jak powiedział Abraham Lincoln: „Można oszukiwać wielu ludzi jakiś czas, a niektórych ludzi cały czas, ale nie można oszukiwać całego narodu cały czas”.

Co z energetyką?

NIe masz w państwie nic boleśniejszego ponad to,
kiedy ludzie sprytni uchodzą za mądrych.
Francis Bacon

Energetykę uważam za bardzo ważną dziedzinę gospodarki, jeden z jej fundamentów. Mimo że jestem inżynierem, ta dziedzina nie jest moją specjalizacją. Zatem, z pozycji nieco zorientowanego Obserwatora, piszę o pewnych zjawiskach które budzą moją ogólnie pojmowaną troskę o przyszłość tej branży. Mam na myśli zarówno zagrożenia jakie mogą wynikać z pewnych kierunków strategicznych, jak i możliwości pozytywne. Rekapituluję tu pewne rozproszone myśli, które już się pojawiały na tym blogu.

Co do zagrożeń, to niepokoją mnie w Polsce:

1.  program budowy elektrowni atomowej:

– od tego kierunku odchodzą kraje zaawansowane technologicznie np. Niemcy

– przykład Fukuszimy pokazuje zarówno skalę możliwych szkód (oficjalnie niewiele się o tym mówi, ale można znaleźć o tym liczne informacje w mediach „drugiego nurtu”) jak i brak gwarancji bezpieczeństwa nawet przy wysokim rozwoju technologii

– wielka wrażliwość na działania sabotażowe i woskowe – z ew. katastrofalnym skutkiem o zakresie nie tylko krajowym ale i globalnym

– nasza polska nieudolność inwestycyjna, coraz większe uzależnienie od dostaw i wykonawstwa pozakrajowego (= gdzie wędrują zyski?) i korupcja – to wszystko  może się zakończyć kolejnym fiaskiem budowy, zwiększonym ryzykiem awarii oraz dużym przekroczeniem założonych kosztów

– koszty planowane są olbrzymie, a ponadto koszty eksploatacyjne (paliwo, woda) też duże

– uleganie rządowym  ambicjom superprojektów na pokaz; za te pieniądze można by pchnąć do przodu to, w czym jesteśmy od dawna lepsi i bardziej naturalnie umocowani

– tłumiona dyskusja społeczna, ograniczanie pomysłów alternatywnych

– kolejny krok w kierunku centralizacji energetyki – co uważam za błąd – jak w poniższym punkcie.

2. Centralizacja energetyki:

– w odniesieniu zwłaszcza do prądu – wymaga kosztownych i stratnych linii przesyłowych, które generują dodatkowe koszty eksploatacji i remontów

– obecny stan linii jest zły, miejscami katastrofalny

– jest reliktem gospodarki centralnie sterowanej a obecnie uzależnieniem nie tylko od władz krajowych ale i częściowo ponadnarodowych (przykłady z gazem)

– jest wrażliwa na wrogie działania (wojenne, hakerskie, od kataklizmów) oraz działania monopolistyczne dyktujące warunki i ceny a nawet wykorzystujące szantaż gospodarczy

– ograniczanie demokracji lokalnych, które powinny mieć na miejscu wybór modelu gospodarczego i wpływ na to co się dzieje na ich terenie.

3. Parcie na alternatywę gazu łupkowego:

– trend znacznie przereklamowany i przeszacowany – w USA zamiast obiecywanych perspektyw na stulecie, zapasy zostały zrewidowane do potencjału do ok. 20 lat i to przy rosnących kosztach wydobycia i konieczności zagospodarowywania nowych zasobów/miejsc

– amerykańskie firmy (które jeszcze nie zbankrutowały) wycofują się z projektu, ograniczają zaangażowanie, starają się wypchnąć swe technologie niezorientowanym i „napalonym”  kontrahentom zagranicznym

– katastrofalny wpływ na ekologię – zatrucie gleby i wody, olbrzymie zapotrzebowanie na wodę, której zasoby w Polsce są bodajże najniższe w Europie

– system koncesji, który oddał większość zysków zagranicy

– kolejne lekceważenie opinii publicznej, zwłaszcza z zagrożonych terenów.

4. Nie przywiązywanie dostatecznej wagi do alternatywnych  źródeł energii,
w tym nie spełnianie dyrektyw unijnych co do procentowego udziału OZE w całości energetyki. Grozi to dodatkowymi dużymi kosztami karnymi i innymi sankcjami.

Jakkolwiek można mieć zastrzeżenia co do całej koncepcji konieczności ograniczania CO2, to taka dywersyfikacja energetyki byłaby korzystna.

Wciąż są szykanowane lub ograniczane projekty związane z dostarczaniem do sieci prądu z elektrowni wiatrowych i fotowoltaiki – parę ambitnych koncepcji i wiele indywidualnych przedsięwzięć, w które ludzie się zaangażowali po obietnicach rządu, znalazło się na krawędzi bankructwa.

Co do perspektyw pozytywnych widziałbym przynajmniej parę kierunków.

Słowo ‘przynajmniej’ nawiązuje do znanej z historii cywilizacji nieprzewidywalności nowych rozwiązań technicznych, rewolucyjnych odkryć. Mając to na uwadze możemy pokusić się o dozę spekulacji a nawet fantazji. Z drugiej strony, znana jest inercja dużych systemów, ich opór przed zmianami wynikający głównie z chęci zachowania istniejącej dominacji, generowania dalszych zysków. Duże korporacje (np. „big oil”, ale nie tylko  energetyczne) zwalczają zatem rozwiązania konkurencyjne i te, które podważyłyby nawet w teorii podstawy istniejącego systemu. Są różne „przecieki” o istnieniu alternatywnych rozwiązań technologicznych, które są utajniane, a gdy poza gestią korporacji – „sekowane”, ośmieszane.

Mam dogłębne przeczucie, że rozległe linie przesyłowe, elektrownie-molochy  bazujące na paliwach kopalnych, za kilkadziesiąt (kilkanaście?) lat okażą się takim anachronizmem jak dawne wieże triangulacyjne, i przyszłe pokolenia będą się nie tylko z tego śmiać ale i mocno dziwić jak byliśmy nierozsądni i ślepi.

Przechodząc do możliwych i dziś widzialnych możliwości wymieniłbym:

złoża geotermalne – Polska stoi na bogatych ich złożach – wg ocen pokrywających z nawiązką krajowe potrzeby (należy jednak uwzględnić koszty dotarcia, które w niektórych rejonach będą duże, a w innych złoża są już na wyciągnięcie reki – to kwestia odpowiedniej polityki energetycznej i ew. pomocy państwowej)

elektrownie przydomowe – fotowoltaiczne i solarowe (ciepła woda użytkowa); znam przykłady zastosowania nowoczesnych rozwiązań, które produkują nawet nadmiar energii, którą udostępnia się sąsiadom lub ew. do sieci.

Powyższe dwa przykłady ilustrują możliwości osiągania samowystarczalności i energetyki rozproszonej realizującej  wolność obywateli – niewrażliwej na monopolizację i „łaskę” państwową oraz zagrożenia zewnętrzne.

Z tych względów uważam, że przyszłość energetyki, to właśnie energetyka rozproszona.

Dla potrzeb lokalnego przemysłu możliwe jest tworzenie farm energetycznych wykorzystujących te nowoczesne rozwiązania – odnotowywany jest stały postęp w tym zakresie i powiększanie skali zastosowań – np. w Niemczech.

Pomysły Tesli i jego naśladowców co do tzw. wolnej energii z przyrody (różne pomysły i prototypy) to może po części fantazja, temat dyskusyjny, ale postęp polega właśnie na zajmowaniu się pomysłami awangardowymi, na dociekaniu alternatyw, a nie kurczowym trzymaniu się starych schematów. To obszerny temat, którego nie będę tu rozwijał.

Racjonalna gospodarka energią i jej oszczędzanie.

Obecnie dużo energii jest marnowanej. Wymieniłem wcześniej stratne przesyłanie, ale to tylko ułamek zagadnienia.

Należy poszerzać świadomość obywateli w tym zakresie – efekt skali, np. z tytułu włączonych domowych urządzeń stand-by, złych nawyków co do ogrzewania, wietrzenia, gotowania itp.

Promowanie energooszczędnego budownictwa i ocieplanie istniejących budynków. Chociaż istnieją państwowe programy termoizolacji, to jeszcze stosunkowo mało akcentuje się zaawansowane technologie domów energooszczędnych i zeroemisyjnych – są liczne przykłady wzorcowe, ale niestety mało propagowane.

Zasadnicze znaczenie mają procesy produkcyjne (poprawa sprawności energetycznej, w tym zaawansowane sterowanie i kontrola) a także „czyste technologie” produkcyjne, gdzie nie trzeba dodatkowych nakładów (w tym energetycznych) na redukcję szkód ekologicznych.

Racjonalizacja transportu, zwłaszcza samochodowego – w dużej skali: systemy transportu miejskiego i dalekiego („TIRy na tory”), odpowiednie projektowanie miast, a w małej (?) skali – mniejsze i racjonalne użytkowanie samochodów, samochody o mniejszych emisjach i spalaniu benzyny, ograniczanie ruchu, alternatywne środki lokomocji.
Ograniczanie zbędnych podróży (zwłaszcza lotniczych, w sukurs przychodzi biznes elektroniczny, telekonferencje itp.).

Zmiana profilu produkcji rolniczej w kierunku ograniczania hodowli zwierząt i produkcji mięsa, która jest bardzo energochłonna na rzecz upraw warzyw, zbóż i owoców do bezpośredniej konsumpcji przez ludzi (z korzyścią dla zdrowia).

Ufam że przyszłość przyniesie jeszcze wiele innowacji, które wydobędą nas przynajmniej z części tych problemów.

Ateizm?

Wiara i ro­zum są jak dwa skrzydła,
na których duch ludzki uno­si się ku kon­tem­plac­ji prawdy.
Jan Paweł II

Pewien znajomy na FB powołał artykuł o tytule „Religious people are less intelligent than atheists, according to analysis of scores of scientific studies stretching back over decades” z Independent.co.uk , co wywołało małą dyskusję, jak zwykle przy tematach światopoglądowych.
Zacytuję moje trzy grosze, ponieważ irytuje mnie jak manipuluje się ludźmi poprzez tytuły prasowe.

…Tutaj chodzi o prowokacyjny tytuł artykułu „Religious people…” i jego intro. Jeśli skupić się na nich, to widać wyraźną manipulację (i może o to chodzi w tego rodzaju doniesieniach, bo mało kto sięga głębiej, czyta opracowania naukowe i statystyki). Tytuł sugeruje że, że istnieje czysta dychotomia:
ateizm-religijność.
Ateizm to negacja bóstw(a) lub siły wyższej, a przecież religijność jest li tylko pewną formą (często wykoślawioną) uznawania i/lub celebrowania bóstwa/siły wyższej. Implikuje to wrażenie, że każdy kto jest nie jest ateistą jest religijny. Lub, że każda religijność jest wypaczona, głupia.
Taka sztuczna opozycja ateizmu nie obejmuje też różnych form duchowości bez praktyk religijnych, filozofii uznających pozamaterialny składnik rzeczywistości lub formacji typu buddzym, gdzie nie ma osobowego bóstwa.
Zatem taki podział oraz przypisywanie braku inteligencji postawom, w których próbuje się postrzegać rzeczywistość z wyższej perspektywy, są same w sobie brakiem rzetelności a może i … inteligencji (znajdziesz miliony osób na niezłym poziomie intelektualnym, które wręcz powiedzą: brak uznania siły wyższej jest dowodem braku inteligencji).
Warto też wspomnieć o całkiem naukowych poglądach współczesnej fizyki, zwłaszcza kwantowej, która coraz bardziej widzi w rzeczywistości źródło, które – może nieudolnie w naszym aparacie pojęć – możemy nazwać duchem.

A co do merytorycznej strony, to jest multum głosów, z których w dyskusji pojawił się taki:

Przez 50 lat brytyjski filozof Antony Flew należał do czołowych ateistów. Jego rozprawa „Teologia a falsyfikacja”, zaprezentowana w roku 1950, „okazała się najczęściej przedrukowywaną publikacją filozoficzną [XX] (…) wieku”. W roku 1986 Flew został nazwany „jednym z największych współczesnych krytyków teizmu” (wiary w istnienie Boga).
Jakże więc zaszokował opinię publiczną, gdy w roku 2004 ogłosił, że zrewidował swój światopogląd! Co skłoniło tego uczonego do zmiany zdania?
Krótko mówiąc, nauka. Flew nabrał przekonania, że wszechświat, prawa natury oraz samo życie nie mogły powstać przez zwykły przypadek. Czy taki wniosek jest rozsądny?
Więcej na http://www.twojewiadomosci.com.pl/content/czy-nauka-rozprawił-sie-z-bogiem.

W uzupełnieniu przywołam jeszcze książkę „Bóg nie jest urojeniem – złudzenie Dawkinsa”  autorstwa Alistera i Joanny McGrath, w której  wykazują jak bardzo myli(ł) się i manipulował w swych pracach guru ateistów – Richard Dawkins.