WHO – czy to organizacja dla zdrowia??

dyskutanci3.12

Dyskutanci jednej z sesji Konferencji (via Ordomedicus.org) 

O Światowej Organizacji Zdrowia (World Health OrganizationWHO) było tu parę wzmianek – znajdziesz lokalną wyszukiwarką. W kilku przypadkach odwołam się tutaj do niektórych w ramach niniejszego wpisu w nawiasach [  ].
Ostatnio (3.12.2024) w polskim Sejmie odbyła się konferencja zorganizowana przez posła Konfederacji Grzegorza Płaczka pod nazwą WHO – wstęp do brakującej debaty.
Zgodnie z nazwą, wielu zaproszonych prelegentów obszernie dyskutowało o historii, obliczu i planach WHO w związku z szykującym się planem, który da tej organizacji olbrzymią władzę w skali globalnej, co stwarza bezprecedensowe zagrożenie.
Natomiast znamienne jest, że na konferencji nie pojawił się praktycznie nikt z zaproszonych gości,  posłów (oprócz 2 z zewnątrz zespołu), polityków, lekarzy ani dziennikarzy.
Jak czasami piszę – od niewiedzy jeszcze gorsza jest  niechęć do wiedzy poznania.
Konferencja została nagrana – tutaj link do wersji z której usunięto nieistotne przerwy, co i tak daje materiał na ok. 5 godzin i 40 minut.
Bardziej praktyczne jest operować osobnymi fragmentami – zgodnie z wystąpieniami poszczególnych osób i poruszanymi aspektami tematu.
Oto zestawienie tych odcinków wzięte z portalu X i profilu Mariusza Jagóry, który też brał udział w konferencji (za zgodą autora, z podziękowaniem), ale najpierw z bloga pana Mariusza warto zobaczyć wprowadzenie do tematów :
https://mariuszjagora.substack.com/p/who-wstep-do-brakujacej-debaty-c5a

Następnie:

Część 2.1: Podsumowanie prac Parlamentarnego Zespołu ds. Światowej Organizacji Zdrowia – Grzegorz Płaczek

https://x.com/i/status/1864733103631319062

Część 2.2: Podsumowanie prac Parlamentarnego Zespołu ds. Światowej Organizacji Zdrowia – Dorota Rodziewicz

https://x.com/i/status/1864734084129239442

Część 3: Wprowadzenie w tematykę WHO – Radek Pogoda

https://x.com/i/status/1864735606179246208

Część 4: Wprowadzenie do panelu „WHO w kontekście IHR i Traktatu Pandemicznego” – Dorota Rodziewicz

https://x.com/i/status/1864735606179246208

Część 5: Panel „WHO w kontekście IHR i Traktatu Pandemicznego” – prowadzi Agnieszka Pawlik-Regulska, rozmawiają dr Piotr Witczak, Jerzy Milewski, Radosław Pogoda, Mariusz Jagóra.

https://x.com/i/status/1864752304789872712

Część 6: Wprowadzenie do panelu „WHO – sytuacja prawna” – Patryk Ignaszczak

https://x.com/i/status/1864758050978173087

Część 7: Panel „WHO – sytuacja prawna” – prowadzi Mariusz Jagóra, dyskutują Sebastian Stodolak, Jędrzej Jabłoński, Patryk Ignaszczak, dr Filip Furman, Rafał Górski.

https://x.com/i/status/1864766134852927786

Część 8: Wprowadzenie do panelu „WHO – odbiór społeczny” – Jerzy Karwelis o instytucjonalizacji cenzury prewencyjnej.
https://x.com/i/status/1864778693811269669

Część 9: Panel „WHO – odbiór społeczny” – prowadzi Rafał Górski, rozmawiają Paweł Lisicki, dr Mariusz Błochowiak, prof. Ryszard Zajączkowski, Dorota Rodziewicz.

https://x.com/i/status/1864790948871323850

Część 10: Tercet dyskusyjny „WHO a Wielki Reset” – prowadzi Jerzy Karwelis, rozmawiają prof. Jacek Janowski, prof. Ryszard Zajączkowski, dr Marek Chodorowski.

https://x.com/i/status/1864799564613427302

Część 11: Zakończenie – Grzegorz Płaczek

https://x.com/i/status/1864805614888898931


Chciałby zwrócić uwagę na cz. 10, w której mieliśmy ciekawe wystąpienia Marka Chodorowskiego (znam go i z innych wypowiedzi), który słusznie akcentował, że niewiele da się zrobić dla uzdrowienia świata na różnych polach bez zrozumienia ukrytych sił, które zarządzają wszystkimi politykami oraz organizacjami. W ten sposób uczynił pośrednio wstęp do tego, co od dawna pokazuje Kimberly Ann Goguen – dyrektorka Global Intelligence Agency (nie mylić z CIA!), aczkolwiek sam jeszcze raczej nie zna głębszych warstw hierarchii kontroli. Wg Kim Goguen ONZ i WHO już utraciły ratyfikację w globalnym rejestrze podmiotów (Hall of Records) i toczą się inercyjnie siłą swoich sponsorów i dawnych sygnatariuszy – albo nieświadomych z jakimi organizacjami mają do czynienia naprawdę albo mających w tym interes. Będą rozwiązane. Dla Polski byłoby korzystane opuszczenie tej fasadowej skorumpowanej organizacji na na usługach globalistów. Zaoszczędzilibyśmy na składce i uwolnilibyśmy się od dyktatu sanitarnego. Chociaż pieniądze to tylko jeden z aspektów uzdrowienia naszej służby zdrowia – patrz Służba zdrowia nie musi być chora , to składka skierowana na rynek wewnętrzny dałaby jakąś ulgę dla NFZ lub podobnych instytucji.

Poniżej przytoczę jeszcze w całości dodatkowy obszerny materiał Tło brakującej debaty pochodzący od ze strony Mariusza Jagóry https://mariuszjagora.substack.com/p/who-to-brakujacej-debaty
– też za zgodą autora. Wyróżnienia oryginalne. Podkreślenia – moje. W tej części pozwolę sobie na parę swoich uwag – w nawiasach [  ].

1 czerwca 2024 r., podczas 77. sesji Światowego Zgromadzenia Zdrowia przyjęto poprawki do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych (IHR), zwiększające kompetencje Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), kosztem suwerenności państw członkowskich ją tworzących. Zmiany zostały przyjęte z rażącym lekceważeniem ustalonego protokołu i procedur, zupełnie ignorując przepisy wynikające z art. 55 ust. 2 IHR. Jeśli Polska do 1 kwietnia 2025 roku nie zgłosi zastrzeżenia do zmian lub je odrzuci wejdą one w życie automatycznie.
Od stycznia 2024 roku [polski] Parlamentarny Zespół ds. Światowej Organizacji Zdrowia starał się umożliwić rozpoczęcie debaty w sprawie proponowanych zmian w przepisach. Konferencja „WHO – wstęp do brakującej debaty” była kolejną próbę. Debaty jednak nie będzie, ponieważ rządzący, politycy, urzędnicy oraz media jej unikają. Wystosowano zaproszenia do wszystkich posłów i senatorów, zaproszono autorów analizy prawnej przygotowanej przez ekspertów z Uniwersytetu Wrocławskiego, zaproszono pracowników Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Zdrowia, poinformowano przedstawicieli mediów. Nie przybył nikt z zaproszonych gości poza czterema posłami, z których dwóch było członkami Zespołu Parlamentarnego. Dlaczego rządzący w tak jawny sposób lekceważą podatników składających się na ich pensje? Przez ostatnie dwa lat odbyło się dziesiątki konferencji, protestów, wysyłano petycje, pisma, prośby, zapytania, które są ignorowane przez rządzących, i lekceważone bądź zamilczane przez media. Przez dwa lat ukazała się jedna audycja w mediach głównego nurtu (Piotra Nisztora z udziałem Piotra Paluszkiewicza z WEF) pokazująca prawdziwy obraz WHO i artykułująca obawy dotyczące dokumentów forsowanych prze tę instytucję.
[Natomiast było dużo wpisów w mediach społecznościowych wyrażających zaniepokojenie i sprzeciw.  Także na tym blogu 22 maja 22 r. pisałem tuż przed 75. Światowym Zgromadzeniem Zdrowia (22-28 maja 2022) w sprawie projektu poprawek do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych No pasaran! – Lapidaria oraz we wpisie UWAGA! To nie Globalny Traktat Pandemiczny WHO jest naszym największym zagrożeniem (napisy PL) – Lapidaria gdzie wskazywałem że nie chodzi tylko o to, o czym się na ogół mówi, tj. o ww. Traktacie Gotowości Pandemicznej, ale o jeszcze większą dominację i omnipotencję WHO – będzie obowiązywała tylko jedna odgórnie zarządzana polityka zdrowotna, nie tylko pandemiczna (to przykrywka na fali wydarzeń 2 ostatnich lat), ale metod leczenia, wyłączająca i delegalizująca inne terapie i leki.
To czysty faszyzm farmaceutyczny i sanitarny.  I wiadomo w czym interesie – zysków i władzy… ]
Czy media boją się dotykać tematu, który bulwersuje niezliczone organizacje, fundacje, stowarzyszenia, prawników, aktywistów i zwykłych ludzi na cały świecie? Konferencja była podsumowaniem dotychczasowych prac Zespołu, ale także próbą oceny stanu obecnego oraz możliwych scenariuszy przyszłych działań w świetle zmiany Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych (IHR 2005) i negocjowanego Traktatu Pandemicznego WHO. Była to okazja do omówienia tych zagadnień z różnych perspektyw, które zaprezentują eksperci z wielu dziedzin – medycyny, prawa, politologii, mediów i prac nad globalizmem. Mieliśmy nadzieję, że uda nam się usłyszeć głos zarówno zwolenników, jak i osób sceptycznych.

WHO – tło

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO z ang. World Health Organization) to agencja specjalizowana Organizacji Narodów Zjednoczonych, zajmująca się kwestiami międzynarodowego zdrowia publicznego, powołana do życia z najlepszymi intencjami, aby pomóc koordynować reakcje na główne problemy zdrowotne i odpowiednio doradzać rządom. Została założona 7 kwietnia 1948 roku, dwa lata później zrzeszała 60 państw członkowskich, liczba ta wzrosła do 103 w 1960 roku, a w 1980 roku WHO liczyło 154 członków. Polskę – wtedy Ludową – do WHO wprowadził towarzysz Bierut, dołączając PRL do autorytarnych państw członkowskich w większości tworzących tę organizację. W latach 80-tych większość członków WHO – bo aż 64% – stanowiły państwa o ustroju reżimowym. Dziś sytuacja jest niewiele lepsza. W 2023 roku, według Indeksu Demokracji The Economist Intelligence Unit, spośród 167 znajdujących się w WHO krajów, tylko 14,4% państw zostało sklasyfikowanych jako „pełne demokracje”, 29,9% państw określono jako tzw. „wadliwe demokracje”, a pozostałe państwa to „reżimy hybrydowe” (20,4% krajów w rankingu), i „reżimy autorytarne”, które stanowią aż 35,3% krajów członkowskich – łącznie państw reżimowych jest 55,7%.

WHO może tworzyć prawa międzynarodowe, obowiązujące członków, bez potrzeby ratyfikacji uchwał czy rezolucji, prawa, które wchodzą w życie decyzją większości państw niedemokratycznych. Przykładem są Międzynarodowe Przepisy Zdrowotne (IHR), wiążący dla państw członkowskich instrument prawa międzynarodowego, tworzący prawa i obowiązki dla wszystkich tych państw. Oczywiście skuteczność umów wymaga zgody od członków, ale zgoda ta wyrażana jest w tzw. procedurze opt-out, co oznacza, że jeśli jakieś państwo nie poinformuje o odrzuceniu lub zgłoszeniu zastrzeżeń, to po upływie określonego w uchwale terminu, umowa staje się automatycznie wiążąca, bez debaty i konieczności ratyfikacji przez parlament.
Od dziesięcioleci jesteśmy świadkami znaczącej zmiany trendu szlachetnej w zamierzeniu misji doradzania w kwestiach zdrowotnych, ponieważ strumienie funduszy przesunęły się w kierunku prywatnego finansowania. Doprowadziło to do tego, że WHO stała się znacznie bardziej scentralizowanym i zewnętrznie kierowanym organem, w którym prywatni i korporacyjni fundatorzy tworzą i kierują programami. Szlachetna w zamierzeniu misja doradzania w kwestiach zdrowotnych jest od wielu lat zakłócana skandalami finansowymi i personalnymi, które dotykają WHO.

WHO – kontrowersje

WHO jest instytucją, w której występuje olbrzymi konflikt interesów.
[patrz krytyczny artykuł jaki napisałem na początku pandemii o WHO i szefie tej organizacji – lepszezdrowie.info/WHO.htm , ale zastrzegam, że strona jest już dawno nie aktualizowana – niektóre linki mogą nie działać ]
Jest infiltrowana przez firmy farmaceutyczne i światowe fundacje oraz finansowana przez darowizny od korporacji i organizacji pozarządowych, które wpływają na politykę WHO, czyniąc ją dla nich korzystną. WHO działa na rzecz tak zwanych „istotnych interesariuszy”, marginalizując potrzeby zwykłych ludzi. Wysiłki mające na celu poprawę zdrowia są ignorowane na rzecz działań, które mają przynieść zysk sponsorom, w tym firmom farmaceutycznym. Organizacja jest zdominowana przez biurokratów i technokratów, a nie przez kompetentnych pracowników służby zdrowia, którzy zajmują się opieką nad pacjentami i pomagają im zachować i poprawić zdrowie. Jest nadmiernie zależna od kompleksu farmaceutycznego, medycznego i szpitalnego, który praktykuje medycynę, mającą na celu maskowanie objawów, a nie rzeczywistą poprawę zdrowia.
Będąc pod wpływem producentów i promotorów szczepionek, WHO straciła z oczu swój główny cel, jakim jest promocja zdrowia, i położyła nadmierny nacisk na stosowanie szczepionek, które nie poprawiły, a wręcz pogorszyły ogólny stan zdrowia miliardów ludzi na całym świecie. Decyzje, rady czy zalecenia podejmowane przez WHO mogą mieć kolosalny wpływ na zyski dla firm branży farmaceutycznej, przez tworzenie lukratywnych rynków zbytu dla ich produktów zdrowotnych w krajach rozwijających się. Dopełnieniem obrazu WHO jest postać jej szefa, Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa, skrajnie lewicowego polityka, który był częścią brutalnego reżimu w Etiopii, oskarżanego przez organizacje praw człowieka o systematyczne tortury, zaginięcia i represje wobec mediów i społeczeństwa obywatelskiego. Tedros był członkiem EPRDF, koalicji partii lewicowych, które rządziły Etiopią do 2019 roku, kiedy to koalicja zmieniła nazwę na Partię Dobrobytu. Jego kandydaturę forsowały komunistyczne Chiny, i wspierała Fundacja Billa i Melindy Gatesów.

WHO – finanse

Budżet Światowej Organizacji Zdrowia na lata 2020-2021 wynosił 7,5 miliarda dolarów. Budżet na lata 2024-2025 to już 11,1 miliarda dolarów. WHO nie zawsze miała tak silną pozycję polityczną i stabilną sytuację finansową. W 1950 r. budżet WHO pochodził wyłącznie ze składek członkowskich. W ciągu kilku dekad ten strumień finansowania wyczerpał się. W reakcji na upolitycznienie agend ONZ, takich WHO, główni darczyńcy wprowadzili politykę zerowego realnego wzrostu budżetów agend ONZ w 1980 roku i zerowego wzrostu nominalnego w 1993 roku. W latach 90-tych organizacja była nękana skandalem za skandalem. Pozbawiona środków publicznych WHO zaczęła w dużej mierze polegać na dobrowolnych datkach od krajów-darczyńców, lecz głównie od prywatnych filantropów, firm i organizacji pozarządowych. W przeciwieństwie do funduszy pochodzących ze składek, indywidualni darczyńcy mogą przeznaczać środki „pozabudżetowe” na dowolne cele. W 1970 roku te prywatne wpłaty stanowiły jedną czwartą budżetu agencji. Do 2008 roku stanowiły one prawie 80 procent. Obecnie jest to ponad 85% budżetu WHO. Zasadne wydaje się pytanie czy WHO nadal kształtuje globalną agendę zdrowotną, czy robią to jej sponsorzy. Zgodnie z wewnętrznymi dokumentami uzyskanymi przez The Associated Press, agencja zdrowia ONZ rutynowo wydaje około 200 milionów dolarów rocznie na wydatki związane z podróżami, jest to kwota wyższa niż WHO przeznacza na walkę z największymi problemami zdrowia publicznego, w tym AIDS, gruźlicą i malarią łącznie.
[ można wyciągnąć wniosek, że podstawowym celem WHO jest lobbing na rzecz sponsorów a nie zdrowie]

WHO – wpływ na politykę zdrowotną

Zalecenia WHO mają olbrzymi wpływ na obywateli państw członkowskich w wielu aspektach życia.

– ICD – Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób

ICD (z ang. International Classification of Diseases) to system klasyfikacji chorób i problemów zdrowotnych opracowany przez Światową Organizację Zdrowia. Jest używana na całym świecie do kodowania chorób, objawów, nieprawidłowych wyników badań, skarg pacjentów, okoliczności społecznych oraz przyczyn zewnętrznych urazów lub chorób. 1 stycznia 2022 roku WHO oficjalnie wdrożyło nową międzynarodową klasyfikację chorób i zaburzeń – ICD-11, która zastąpiła obowiązującą do tej pory klasyfikację ICD-10. Poprzednia wersja ICD obowiązywała przez 30 lat. Nowa klasyfikacja niesie z sobą istotne zmiany. Płeć w ujęciu biologicznym (męskość i kobiecość) zastąpiono uznaniowym, płynnym i subiektywnym terminem „gender” (wielowariantową „płcią odczuwaną”) oraz „płcią przypisaną przy urodzeniu”. Zaburzenia tożsamości płciowej, teraz definiowane jako „niezgodność płciowa”, w nowej klasyfikacji umieszczono w nowej kategorii nr 17 pt.: „zdrowie seksualne”.

Stworzono kategorię nieszkodliwej pedofilii, zastępując pedofilię pojęciem „zaburzenia pedofilnego” (które występuje w klasyfikacji pod kodem 6D32) klasyfikowanego tylko wtedy, kiedy „działania pedofilne” komuś przeszkadzają, są stałe i uzewnętrzniane w zachowaniu. Otwiera to furtkę dla społecznej tolerancji dla „uczuć pedofilnych”.

Zaburzenia seksualne są teraz definiowane jako „zaburzenia parafilne”. To co dawniej określane było jako „dewiacja seksualna”, „zboczenie seksualne”, „perwersja seksualna” to teraz zaburzenie preferencji seksualnych, rodzaj zaburzenia na tle seksualnym, w którym wystąpienie podniecenia seksualnego i pełnej satysfakcji seksualnej uzależnione jest od pojawienia się specyficznych obiektów (lub osób), rytuałów czy sytuacji, niebędących częścią normalnych seksualnych stymulacji. To mogą być długotrwałe, nawracające, silne, seksualnie podniecające fantazje, seksualne pobudki lub zachowania, które obejmują niezwykłe obiekty, działania lub sytuacje (obiekty nieosobowe, cierpienie lub poniżenie, dzieci, niewyrażające zgody osoby) i powodują klinicznie znaczącą przykrość lub pogorszenie w społecznej, zarobkowej lub innej ważnej dziedzinie funkcjonowania”.

Zaburzenia parafilne, które w ICD-10 nazywane zaburzeniami preferencji seksualnych, w ICD-11 pozostały w rozdziale o zaburzeniach psychicznych, skąd usunięto fetyszyzm (F65.0) i transwestytyzm fetyszystyczny (F65.1), ze względu na to, że nie powodują cierpienia ani krzywdy, więc zdecydowano, że nie powinny być dłużej uznawane za zaburzenia psychiczne.

Edukacja zdrowotna – edukacja seksualna od najmłodszych lat

W 1948 roku Światowa Organizacja Zdrowia przyjęła holistyczną definicję zdrowia w brzmieniu: „Zdrowie to stan pełnego fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu, a nie tylko brak choroby czy kalectwa”. W latach 70-tych WHO zaczęła dostrzegać, że seksualność wpływa na zdrowie psychiczne, emocjonalne i społeczne. W 1974 roku w dokumencie zatytułowanym Education and Treatment in Human Sexuality: The Training of Health Professionals” pojawiła się definicja zdrowia w aspekcie seksualnym: „Zdrowie seksualne stanowi połączenie somatycznych, emocjonalnych, intelektualnych i społecznych aspektów życia seksualnego w sposób, który znacznie wzbogaca i podkreśla osobowość, metody komunikowania się oraz miłość”.

Na początku XXI wieku zdrowie seksualne stało się formalnie częścią definicji zdrowia według WHO, co zostało ujęte w raportach i dokumentach organizacji. Seksualność zaczęła być postrzegana jako prawo każdego człowieka do życia seksualnego, które jest satysfakcjonujące, bezpieczne i wolne od przymusu, dyskryminacji i przemocy.

W 2002 roku uzgodniono nową definicję o brzmieniu: Zdrowie seksualne jest dobrostanem fizycznym, emocjonalnym i społecznym w odniesieniu do seksualności; nie jest jedynie brakiem choroby, zaburzeń funkcji bądź ułomności. Zdrowie seksualne wymaga pozytywnego i pełnego szacunku podejścia do seksualności oraz związków seksualnych, jak również do możliwości posiadania dających przyjemność i bezpiecznych doświadczeń seksualnych, powinno być wolne od przymusu, dyskryminacji i przemocy. Aby osiągnąć i utrzymać zdrowie seksualne, prawa seksualne powinny być respektowane, chronione i spełniane”.

Światowa Organizacja Zdrowia opracowała program edukacyjny zawierający wskazówki dla przedszkoli i szkół podstawowych pod nazwą Standardy edukacji seksualnej w Europie. Podstawowe zalecenia dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem”, którego zalecenia można odnaleźć w projekcie rozporządzenia MEN dotyczącego „edukacji zdrowotnej”, a który wielu krytyków określa jako seksualizację dzieci od najmłodszych lat. W przedmowie zaleceń czytamy: Istotne jest, aby młodzi ludzie uzyskali wiedzę na temat seksualności zarówno w aspekcie ryzyka, jakie niesie ze sobą, jak i w aspekcie wzbogacającym ich życie. Celem jest rozwinięcie u nich pozytywnego i odpowiedzialnego nastawienia do seksualności, co pozwoli im na bycie odpowiedzialnym nie tylko w odniesieniu do siebie, ale także w odniesieniu do innych osób będących członkami społeczeństwa, w którym żyją”.

„Młodzi ludzie” w rozumieniu WHO to dzieci w wieku od 0 do 4 lat, które powinny wiedzieć co to masturbacja i rozwijać zainteresowanie własnym i cudzym ciałem.; to dzieci w wieku od 4 do 6 lat, które mają uczyć się o masturbacji i są zachęcane do wyrażania swoich potrzeb i życzeń seksualnych; to 9-letnie dzieci, które powinny być uczone o stosunku seksualnym, pornografii internetowej, sekretnej miłości i samostymulacji; to dzieci w wieku od 9 do 12 lat, które powinny mieć pierwsze doświadczenia seksualne i nauczyć się korzystać z pornografii internetowej.

[ Postrzegam to jako część ideologii i działań, zwłaszcza ruchów lewicowych, w ramach szerszego planu przeciw rodzinie, tradycyjnym wartościom, a jednocześnie dla wymieszania kultur by zanikła tożsamość narodowa i kręgów cywilizacyjnych – szeroki osobny temat polityczny ]

– One Health

W 2010 roku WHO uznało, że dotychczasowa definicja zdrowia jest zbyt wąska i Światowa Organizacja Zdrowia wraz z Agencją do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) i Agencją do Spraw Zdrowia Zwierząt rozpoczęły wspólne działania pod hasłem One Health, co zaowocowało opublikowaniem nowej definicji: One Health to zintegrowane, jednoczące podejście, które dąży do zrównoważonego balansowania i optymalizacji zdrowia ludzi, zwierząt i ekosystemów. Uznaje, że zdrowie ludzi, zwierząt domowych i dzikich, roślin oraz szerszego środowiska (w tym ekosystemów) jest ściśle powiązane i współzależne”. Zdrowie ludzi nie jest ważniejsze niż zdrowie zwierząt [ zauważa się nawet wynoszenie troski o zwierzęta ponad troskę o ludzi ] czy zdrowie ekosystemu. Definicja ta jest integralna z Celami Zrównoważonego Rozwoju ONZ, zwłaszcza z celem 3 dotyczącym zdrowia i dobrobytu, a także z celami związanymi z ochroną środowiska i życiem na lądzie i pod wodą. Zasada „One Health” jest zawarta w projekcie Traktatu Pandemicznego i oznacza, że wszystko – zdrowie zwierząt, ekosystem, obawy o poziom CO2 i oczywiście zdrowie ludzkie, to czynniki, które mogą stanowić podstawę do podjęcia drastycznych środków, w tym nawet do ogłoszenia stanu zagrożenia zdrowia publicznego czy pandemii.

– Digitalizacja zdrowia

W czerwcu 2023 WHO i Komisja Europejska ogłosiły porozumienie, na mocy którego WHO przejmie system certyfikacji cyfrowej COVID-19 Unii Europejskiej w celu ustanowienia systemu globalnego, który ułatwi mobilność i ochroni obywateli na całym świecie przed obecnymi i przyszłymi zagrożeniami dla zdrowia, w tym pandemiami”. Jest to pierwszy element Globalnej Sieci Certyfikacji Zdrowia Cyfrowego WHO (GDHCN), globalnego mechanizmu umożliwiającego weryfikację dokumentów zdrowotnych, w tym cyfrowych certyfikatów testów na COVID-19 i szczepionek. Cyfrowe dokumenty zdrowotne opisane są w Artykule 35 Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych. System cyfrowych dokumentów zdrowotnych jest spójny i zgodny z cyfrowymi identyfikatorami opisywanymi przez Światowe Forum Ekonomiczne, które będą konieczne do uzyskania dostępu do ubezpieczenia zdrowotnego i leczenia, otwierania rachunków bankowych i przeprowadzania transakcji online, podróżowania, dostępu do usług humanitarnych, robienia zakupów i prowadzenia transakcji biznesowych, korzystania z mediów społecznościowych, płacenia podatków, głosowania w wyborach, pobierania świadczeń i dotacji, korzystania z urządzeń komunikacyjnych jak telefon komórkowy lub komputer. Innymi słowy, osoby fizyczne będą potrzebować cyfrowych identyfikatorów, aby uzyskać dostęp do niemal każdego aspektu cywilizowanego społeczeństwa. Wszystkie nasze działania podejmowane przy użyciu cyfrowych identyfikatorów będą śledzone i monitorowane. Krytycy digitalizacji zdrowia uważają, że cyfrowe identyfikatory mogą być formą masowej inwigilacji i totalitarnej kontroli. [to się już dzieje i wzrasta]

– Międzynarodowe Przepisy Zdrowotne (IHR 2005)

Międzynarodowe Przepisy Zdrowotne (International Health Regulations, IHR) zostały po raz pierwszy przyjęte przez Światowe Zgromadzenie Zdrowia WHO w 1969 roku. W 2005 r miała miejsce znacząca rewizja i aktualizacja przepisów, które weszły w życie 15 czerwca 2007 roku. Żaden z dokumentów, pierwotne przepisy przyjęte w 1969 roku, ani późniejsza aktualizacja, nie były ratyfikowane przez parlamenty państw członkowskich, były przyjmowane i wchodziły w życie na mocy decyzji Światowego Zgromadzenia Zdrowia, najwyższego organu decyzyjnego WHO, który składa się z przedstawicieli wszystkich państw członkowskich. Zgodnie z procedurami WHO, przyjęcie tych przepisów nie wymagało dodatkowej ratyfikacji na poziomie krajowym (przy procedurze opt-out gdzie każde państwo członkowskie może zgłosić zastrzeżenia w określonym terminie). IHR są wiążące prawnie dla 196 państw, co czyni je jednym z najważniejszych narzędzi WHO do zarządzania globalnymi kryzysami zdrowotnymi. Celem IHR 2005 jest zapobieganie, ochrona przeciwko, kontrola i reagowanie na międzynarodowe rozprzestrzenianie się chorób, które mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia publicznego, jednocześnie unikając niepotrzebnego zakłócania międzynarodowego ruchu i handlu.
W świetle tych przepisów, państwa członkowskie zobowiązane są do rozwijania i utrzymywania zdolności do wykrywania, oceny, zgłaszania i reagowania na wydarzenia zdrowotne, które mogą wpłynąć na zdrowie publiczne.

Jak duży wpływ na życie ludzi mogą mieć te regulacje pokazuje artykuł 31 przepisów zdrowotnych z 2005 roku „Środki zdrowotne dotyczące wjazdu podróżnych”, który w punkcie drugim zastrzega, że jeżeli podróżny, od którego jakieś państwo będące może wymagać badania lekarskiego, szczepienia lub innej profilaktyki, nie wyrazi zgody na zastosowanie takiego środka lub odmówi dostarczenia informacji lub dokumentów, dane państwo może odmówić wjazdu temu podróżnemu, a jeżeli istnieją dowody bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia publicznego, może zmusić podróżnego do poddania się badaniom lekarskim, szczepieniu lub innej profilaktyce, w tym izolacji, kwarantannie lub poddaniu podróżnego obserwacji w zakresie zdrowia publicznego.

Ten artykuł był siłą napędową kowidowych restrykcji na całym świecie w czasie pandemii Covid-19, był motorem wprowadzenia powszechnych testów PCR, jako rzetelnej [ a nie była i nie jest! ] metody diagnostycznej określającej, czy ktoś jest chory i czy stanowi potencjalne zagrożenie dla innych ludzi, co napędzało statystyki pandemiczne, pozwalając na wprowadzanie coraz to nowych obostrzeń, nakazów i zakazów oraz szybką ścieżkę autoryzacji dla eksperymentalnych szczepionek, które jednak nie powstrzymywały infekcji i nie zatrzymywały transmisji wirusa.

WHO w pandemii COVID–19

Jedną z konsekwencji pandemii Covid-19 było podjęcie przez Radę Wykonawczą WHO decyzji o rozważeniu zmian w dotychczasowej wersji IHR i propozycja opracowania nowego traktatu pandemicznego.

[ Ujmę „pandemia” w cudzysłów, ponieważ WHO stworzyło nową definicję pandemii, by podciągnąć w sposób nieuprawniony pod ten termin domniemane a nie realne zagrożenia. Ponadto rozdmuchano propagandowo zakres zjawiska by wprowadzić zarówno drastyczne przepisy sanitarne jak i zapewnić producentom szczepionek wielkie zyski. W tutejszym wpisie Masowa histeria i epidemie, których nie było jest fragment z Białej Księgi Pandemii Koronawirusa, który pokazuje mechanizm tej manipulacji.  Nie brakuje opinii, że szczepionki nie zostały opracowane by zwalczyć epidemię,  ale epidemie tworzono by sprzedawać szczepionki ].

U podłoża tej idei „leży kwestia wzmocnienia globalnej gotowości i zdolności reagowania na sytuacje zagrożenia zdrowia publicznego”. Ale WHO nigdy nie zrobiła bilansu zysków i strat wynikających z podjętych w pandemii działań zaradczych. Chęć wzmocnienia gotowości i zdolności reagowania powinna wynikać z analizy, która dowiodłaby nieskuteczności podjętych działań, które opierały się na identycznych założeniach na całym świecie – zgodnych z zaleceniami WHO.

W czasie trwania pandemii COVID-19, WHO dowiodła swojej niekompetencji. Odstąpiła od stosowania bezpiecznych i sprawdzonych leków – w czasie trwania pandemii, protokoły leczenia proponowane przez wielu lekarzy z użyciem istniejących leków retargetowanych (iwermektyna, hydroksychlorochina) były określane przez WHO jako niedopuszczalne terapie eksperymentalne, zaś szczepienie eksperymentalnym preparatem mRNA, który nigdy wcześniej nie był użyty u ludzi, stało się globalnym schematem leczenia, mimo, że szczepieni nie mieli świadomości, że badania nad skutecznością i bezpieczeństwem szczepionek nie były zakończone, nie znane były kwestie dotyczące kancerogenności, bezpieczeństwa szczepień u kobiet w ciąży i karmiących czy dzieci, nie można więc mówić o „świadomej zgodzie”. WHO zignorowała doświadczenia lekarzy pierwszego kontaktu, zlekceważyła dowody pochodzące z krajów o niskich, średnich i wysokich dochodach. Kraje o najniższych dochodach zanotowały 44,9 tys. zgonów przypisywanych Covid-19, podczas gdy kraje o średnim i wysokim dochodzie to łącznie prawi 6 milionów zgonów. WHO zignorowała także ogromną liczbę działań niepożądanych w swojej własnej bazie danych i nie wydała ostrzeżeń dotyczących szczepionek genowych.
[ Temat szczepień ogólnie oraz niewłaściwych decyzji związanych z „pandemią” ma już obszerną publicystykę krytyczną. Oprócz setek/tysięcy artykułów, wywiadów oraz świadectw osób poszkodowanych, mamy DUŻO książek. Chociaż już od ok. połowy 2023 r. nie śledzę dalszych pozycji, to w tym zestawieniu z omówieniami mamy ich prawie setkę.
Także tutaj na blogu recenzowałem/omawiałem cały szereg książek poświęconych „pandemii” np. „Fałszywa pandemia” cz. 5 – recenzja książki  – Lapidaria pod redakcją dra Marusza Błochowiaka, który opracował i opatrzył wstępem tę i poprzednie 4 części tytułowej serii. Ta część (282 strony) wydana była pod koniec maja 2022 przez Ordo Medicus razem z wydawnictwem 3DOM. )

Ujawnia różne mechanizmy fałszowania prac naukowych i wpływania na piśmiennictwo medyczne oraz prace instytutów. Zatem warto spojrzeć na
temat „Evidence Based Medicine” (EBM) – pojęcie–wytrych, nadużywane hasło, które ma przykryć wszelkie błędy jakie popełniają naukowcy i medycy, a za nimi politycy i dziennikarze, na podobieństwo używanego sloganu „Zaufaj nauce”. To zjawisko podejmowałem wielokrotnie świadom wielu nadużyć jakie z tym terminem są związane – patrz np. Wiarygodność prac naukowych
, Medycyna Oparta na Faktach (EBM)?Jeszcze o EBMIluzja medycyny opartej na dowodachKult medycznej dezinformacjiNaukowe kłamstwa, … ]

W marcu 2021 roku Światowi przywódcy jednoczą się w pilnym apelu o zawarcie międzynarodowego traktatu w sprawie pandemii: 25 szefów rządów i agencji międzynarodowych apelują wspólnie o podpisanie nowego traktatu, który będzie sygnałem do podjęcia działań politycznych na wysokim szczeblu, niezbędnych do ochrony świata przed przyszłymi kryzysami zdrowotnymi. Pojawią się kolejne pandemie i inne poważne zagrożenia dla zdrowia. Żaden pojedynczy rząd ani wielostronna agencja nie są w stanie samodzielnie stawić czoła temu zagrożeniu. Pytanie nie brzmi: czy, ale kiedy”.

W lipcu 2021 roku na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ odbywa się Niezależny Panel ds. Gotowości i Reagowania na Pandemie, który zaleca opracowanie nowego traktatu, nowej ramowej konwencji pandemicznej, która powinna, między innymi, wypełnić luki w obecnym systemie prawnym i wyjaśnić zakres odpowiedzialności państw i podmiotów międzynarodowych. Taki traktat pandemiczny lub konwencja ramowa dałyby państwom-stronom możliwość zobowiązania się do przestrzegania zasad gotowości i reagowania na pandemię w duchu wzajemnych zobowiązań, a także stworzyłyby ramy dla architektury instytucjonalnej niezbędnej do zapobiegania przyszłym pandemiom”. Zespół zalecił zwiększenie autorytetu i niezależności WHO, w tym poprzez zapewnienie jej odpowiedniego, przewidywalnego, elastycznego i trwałego finansowania, a także sprawianie, by w przyszłości dyrektor generalny i dyrektorzy regionalni byli wybierani na jedną, siedmioletnią kadencję. Potrzebny jest znacznie ulepszony system nadzoru i ostrzegania o chorobach. WHO musi mieć uprawnienia do szybkiego badania ognisk chorób budzących niepokój i szybkiego publikowania informacji na swój własny temat”.

I jeszcze od autora [M. Jagóra]:

Zmiany w IHR i nowy Traktat Pandemiczny – zagrożenia

W dniach 27 maja – 1 czerwca 2024 roku odbyły się w Genewie obrady 77. Światowego Zgromadzenie Zdrowia WHO, które poprzedziły ponad półtoraroczne negocjacje dotyczące dwóch odrębnych instrumentów prawa międzynarodowego: zmian w Międzynarodowych Przepisach Zdrowotnych (IHR 2005) oraz nowego porozumienia w sprawie pandemii – Traktatu Pandemicznego. Podczas zgromadzenia nie udało się osiągnąć porozumienia w sprawie traktatu – postanowiono, że negocjacje dotyczące jego przyjęcia będą zakończone w ciągu roku. Kilka godzin przed zakończeniem posiedzenia delegaci, naruszając wewnętrzne zasady WHO, przyjęli poprawki do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych (2005). Poprawki, przygotowane za zamkniętymi drzwiami, zostały przedłożone do rozpatrzenia i zaakceptowania przez Światowe Zgromadzenie Zdrowia dosłownie w ostatnich chwilach spotkania z rażącym lekceważeniem ustalonego protokołu i procedur. Zupełnie zignorowano przepisy art. 55 ust. 2 IHR, który wymaga, aby wszelkie planowane zmiany i poprawki do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych były udostępniane państwom członkowskim „co najmniej cztery miesiące” przed ich rozpatrzeniem podczas Światowego Zgromadzenia WHO. Dyrektor Generalny odmówił przeprowadzenia formalnego głosowania w celu przyjęcia prawnie wiążącego porozumienia międzynarodowego, ogłaszając, że istnieje „konsensus” w tej sprawie.

Przyjęte zmiany są znacznie zmniejszone w stosunku do początkowo planowanych ponad 300 poprawek, w tym wielu kontrowersyjnych, jak dążenie do usunięcia zapisów dotyczących „poszanowania godności, praw człowieka i podstawowych wolności ludzi”, wprowadzenia zapisów zmieniających rolę WHO z organizacji doradczej, która jedynie wydaje niewiążące zalecenia, na organizację, której postanowienia będą prawnie wiążące dla państw członkowskich, czy wymagających od firm farmaceutycznych, żeby były w stanie opracować szczepionki na zagrożenia w 100 dni, co pozwoli na wprowadzenie „scenariusza dobrowolnych szczepień z wykorzystaniem produktów znajdujących się nadal w fazie badań lub podlegających bardzo ograniczonej dostępności”.

Poprawki, które państwa członkowskie przyjęły ułatwią globalną rozbudowę ogromnego kompleksu przemysłowego szpitali farmaceutycznych, tworzonych w celu wsparcia dystrybucji „istotnych produktów medycznych”. Istnieją obawy, że prawdziwym ich celem będzie wywołanie ciągłych „sytuacji kryzysowych związanych z pandemią”, które zostaną jeszcze pogorszone przez stosowanie „istotnych produktów zdrowotnych”. Poprawki znacząco zwiększają finansową pozycję WHO, koncentrując się na konsolidacji źródeł finansowania w celu wdrożenia przepisów, które wzmacniają zdolność państw do reagowania na kryzysy pandemiczne. Obejmuje to zapewnienie dostępu do tzw. „istotnych produktów zdrowotnych”, które są niezbędne do reagowania na stany zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym, takie jak pandemie. Produkty te mogą obejmować „leki, szczepionki, diagnostykę, wyroby medyczne, produkty do kontroli wektorów (cokolwiek, co może przenosić choroby, np. komary czy inne owady), środki ochrony indywidualnej, produkty do odkażania, produkty wspomagające, odtrutki, terapie komórkowe i genowe oraz inne technologie zdrowotne”. Mechanizmy finansowania będą nie tylko pozyskiwane i dystrybuowane przez władze krajowe, ale również obejmą redystrybucję funduszy z krajów rozwiniętych do krajów rozwijających się za pośrednictwem WHO. Jedna z poprawek przewiduje mechanizm, który, za zgodą państwa będącego stroną IHR, obejmowałby „mobilizację środków finansowych w celu wsparcia krajów rozwijających się w budowaniu, wzmacnianiu i utrzymywaniu podstawowych zdolności” do reagowania na pandemie i zapobiegania im. Oznacza to, że bogatsze państwa pomogłyby sfinansować powstający kompleks gotowości na wypadek pandemii w krajach rozwijających się, pod nadzorem WHO.

Przyjęte zmiany do IHR należy interpretować nierozerwalnie z Traktatem Pandemicznym, którego przyjęcie jest jedynie odłożone w czasie. Traktat Pandemiczny jest próbą wprowadzenie nowej międzynarodowej umowy handlowej, która daje WHO monopol na gromadzenie nowych patogenów, zbieranych przez państwa członkowskie i przekazywanych nieodpłatnie do laboratoriów WHO, której szef decydować będzie o ich potencjale pandemicznym. Traktat łącznie z IHR tworzy model nieuchronnie powtarzających się „sytuacji kryzysowych związanych z pandemią”: publiczne pieniądze zasilą fundusze i stworzą mechanizmy finansowe, których celem będzie szukanie patogenów i ich wariantów celem przekazania ich do laboratoriów WHO, co pozwoli na ogłaszanie stanów zagrożenia pandemicznego, wprowadzanie restrykcji związanych z zagrożeniem (lockdowny, nakazy maseczkowe itd.) oraz zalecanie obowiązkowych, masowych szczepień preparatami przygotowanymi przez firmy farmaceutyczne przez 100 dni, a 20% produkcji szczepionek i innych produktów medycznych oddawane byłoby do wyłącznej dyspozycji WHO, aż do znalezienia nowego patogenu i powtórzenia cyklu. Układ ten zapewni olbrzymie zyski dla korporacji i inwestorów Big Pharmy, stan ciągłego zagrożenia da nadzwyczajne uprawnienia dla rządów, które ochoczo pozbawią nas kolejnych praw i wolności obywatelskich, dla większego dobra ogółu.

Definicja stanu zagrożenia pandemią jest skonstruowana w sposób niewiarygodnie płynny, dający Dyrektorowi Generalnemu możliwość jego ogłaszania wedle uznania, bez ściśle określonych kryteriówartykuł 12 określa, że to szef WHO decyduje, czy jakieś zdarzenie stanowi stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym, bez żadnej możliwości poddania tej decyzji pod wątpliwość, bez regulacji pozwalających na jej zakwestionowanie. Wszystko jest w rękach tej jednej osoby: „Stan zagrożenia pandemicznego” oznacza stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym, który jest spowodowany chorobą zakaźną i rozprzestrzenia się lub istnieje wysokie ryzyko, że rozprzestrzeni się na wiele państw, przekracza lub istnieje wysokie ryzyko przekroczenia zdolności systemów opieki zdrowotnej do reagowania w tych państwach; powoduje lub istnieje wysokie ryzyko spowodowania znacznych zakłóceń społecznych i/lub gospodarczych, w tym zakłócenia w międzynarodowym ruchu i handlu; oraz wymaga szybkich, sprawiedliwych i wzmocnionych skoordynowanych działań międzynarodowych, z podejściem obejmującym cały rząd i całe społeczeństwo.” Ilu chorych to wysokie ryzyko? W dokumencie brak jest jakichkolwiek konkretów określających liczbę osób, które muszą być hospitalizowane, liczby stwierdzonych przypadków zachorowania czy zgonów, żeby uznać to za zagrożenie. O wszystkim decyduje arbitralnie, jednoosobowo szef WHO, co rodzi podejrzenia, że definicja stanu zagrożenia pandemią została stworzona tylko po to, aby wzbudzić strach wśród ludzi, a następnie tym strachem zarządzać.
[ warto przypomnieć, że w przeszłości zatrzymywano niektóre programy szczepień już przy kilu zgonach lub nawet powikłaniach, a w przypadku C-19 nie liczono się z takimi przypadkami i zalecano (zaleca się) dalsze szczepienia ]

Przyjęte poprawki wzmacniają monopol WHO na jedynie słuszną informację dotyczącą zdrowia publicznego poprzez eliminowanie z przestrzeni publicznej głosów sprzeciwu oraz pogłębiają uzasadnione obawy o instytucjonalne wprowadzenie cenzury politycznej i naukowej – to WHO ma decydować o czym wolno mówić, a co jest dezinformacją. Przyjęte poprawki zawierają klauzulę, która otwiera drzwi do cenzury wspieranej przez państwo: „Na poziomie krajowym (…) każde państwo-strona będzie rozwijać, wzmacniać i utrzymywać (…) podstawowe zdolności w zakresie (…) informowania o ryzyku, w tym przeciwdziałania dezinformacji i fałszywym informacjom”.
[ W ostatnich miesiącach wychodzą na jaw przypadki, że to WHO wprowadzało do obiegu dezinformacje i i informacje fałszywe ]

Wymóg, aby państwa zajmowały się „dezinformacją” daje szerokie możliwości do nadużyć. Żaden z tych terminów nie został zdefiniowany w dokumencie. Czy „zajmowanie się” oznacza cenzurowanie i ewentualne karanie tych, którzy przedstawili odmienne opinie? Podczas pandemii Covid-19 lekarze i naukowcy, którzy nie zgadzali się z narracją WHO, byli cenzurowani za swoje poglądy. Tym, którzy proponowali protokoły leczenia niezalecane przez WHO, grożono zawieszeniem licencji na wykonywanie zawodu lekarza. Teraz cenzura zostanie wprowadzona jako wymóg Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych, co z pewnością zostanie wykorzystane do uzasadniania działań podejmowanych przeciwko osobom sprzeciwiającym się oficjalnej narracji zdrowotnej WHO, takich jak wymaganie od mediów społecznościowych usunięcia ich treści. Dokładnie tak, jak ryzyko „dezinformacji” zostało wykorzystane do uzasadnienia systemowej cenzury głosów sprzeciwu podczas pandemii Covid. Wymóg „nadzoru” nie określa, co ma być przedmiotem nadzoru. Artykuł 4 i 5 najnowszej wersji projektu Traktatu dotyczące ciągłej inwigilacji pandemicznej i koncepcji One Health, dają pretekst do nadzoru nad zdrowiem publicznym ze względu na fakt, że czynniki środowiskowe, klimatyczne, społeczne, antropogeniczne (czyli zmiany klimatu spowodowane przez ludzi) oraz ekonomiczne zwiększają ryzyko pandemii. WHO będzie wiec dążyć do zidentyfikowania tych czynników i uwzględnienia ich w opracowywaniu i wdrażaniu odpowiednich polityk. Poprzez podejście „One Health” WHO uzurpuje władzę i prawo do monitorowania wszystkich aspektów życia na ziemi.

Analizując wprowadzone poprawki i projekt nowego traktatu pandemicznego, poniższy scenariusz wydaje się być realnym: Firma Farmaceutyczna, sponsor Światowej Organizacji Zdrowia, opracowała szczepionkę mRNA na nowy wariant niezwykle groźnego wirusa małpiej ospy czy grypy. WHO ogłasza stan epidemii, a następnie pandemii, promując program szczepień jako jedyne możliwe wyjście z kryzysu. Szybka ścieżka procedur regulacyjnych pozwala na błyskawiczną autoryzację preparatu przez agencje dopuszczające leki na rynek, a Cyfrowy Certyfikat Zdrowotny pomaga w promocji akcji szczepień: osoby niezaszczepione – mimo, że oczywiście szczepienia są dobrowolne, nie mogą wchodzić do sklepów, barów i restauracji, maja kłopot ze znalezieniem pracy i nie mogą podróżować. Dzięki takiemu globalnemu „marketingowi” sprzedaż szczepionek idzie w miliardy, Firma Farmaceutyczna jest usatysfakcjonowana zadowoleniem swoich inwestorów, odwdzięczając się WHO hojnymi datkami.

Jak to może wyglądać w praktyce? Obecnym głównym naukowcem WHO jest Sir Jeremy Farrar, który pełni funkcję od 2023 r. Wcześniej, w latach 2013-2023, Pan Farrar był dyrektorem fundacji The Wellcome Trust. Wellcome Trust wraz z Fundacją Gatesów byli kluczowymi partnerami w założeniu Koalicji na rzecz Innowacji w Gotowości Epidemicznej (CEPI), inicjatywie mającej na celu przyspieszenie rozwoju szczepionek przeciwko chorobom zakaźnym, przygotowaniu odpowiedzi na pandemię COVID-19 oraz przyspieszenie przygotowania na przyszłe pandemie. Fundacja Billa i Melindy Gatesów jest największym darczyńcą WHO – ponad 88 procent całkowitej kwoty przekazanej WHO przez fundacje filantropijne pochodzi od Gatesów. Inni darczyńcy, Bloomberg Family Foundation, Wellcome Trust i Rockefeller Foundation łącznie wpłacają ok 6%. W kwietniu 2024 Światowa Organizacja Zdrowia wyraziła zaniepokojenie rozprzestrzenianiem się wirusa ptasiej grypy H5N1, która charakteryzuje się „niezwykle wysoką” śmiertelnością wśród ludzi.

Jeremy Farrar uważa, że jest to ogromny powód do niepokoju, że wariant wirusa grypy A (H5N1) stanie się „globalną pandemią odzwierzęcą”: „Wielkim zmartwieniem jest oczywiście to, że infekując kaczki i kurczaki, a następnie coraz więcej ssaków, wirus ewoluuje i rozwija zdolność do infekowania ludzi, a następnie zdolność do przechodzenia z człowieka na człowieka”. Co prawda – twierdzi Farrar – jak dotąd nie ma dowodów na to, że H5N1 rozprzestrzenia się między ludźmi, jednak w setkach przypadków, w których ludzie zostali zarażeni poprzez kontakt ze zwierzętami w ciągu ostatnich 20 lat, „śmiertelność jest niezwykle wysoka”, ponieważ ludzie nie mają naturalnej odporności na wirusa.

Według danych WHO przez 21 lat, od 2003 do 2024 roku na całym świecie odnotowano zaledwie 889 przypadków zakażenia wirusem i 463 zgony spowodowane przez H5N1 w 23 krajach, co daje wskaźnik śmiertelności na poziomie 52%. Większość przypadków to zdarzenia z lat 2003-2009 odnotowane w państwach trzeciego świata. W USA odnotowano w tym czasie dwa przypadki zakażenia i ani jednego zgonu.

Na początku października 2024 roku odbył się Międzynarodowy Szczyt Dotyczący Ptasiej Grypy, który zgromadził przedstawicieli różnych sektorów, w tym branży farmaceutycznej, polityków, grupy interesów branżowych oraz organizacje pozarządowe. Szczyt ten, podobnie jak wcześniejsze spotkania takie jak Event 201, skupił się na przygotowaniach do potencjalnych kryzysów zdrowotnych związanych z ptasią grypą. Omawiane tematy obejmowały zarządzanie masową śmiertelnością, nadzór i zarządzanie danymi, strategie przygotowania społeczeństwa, dostawy szczepionek i leków przeciwwirusowych, środki medyczne oraz wpływ społeczno-ekonomiczny na przemysł drobiarski i hodowlany. Wcześniej, w lipcu 2024 roku, Sekretarz Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej USA ogłosił ptasią grypę stanem wyjątkowym na mocy ustawy PREP: “Niniejszym stwierdzam, że istnieje znaczny potencjał wystąpienia stanu zagrożenia zdrowia publicznego wirusem typu A o potencjale pandemicznym, uzasadniający zezwolenie na awaryjne zastosowanie diagnostyki in vitro w celu wykrycia wirusa ptasiej grypy typu A (H7N9)”. FDA udzieliła licencji na trzy szczepionki przeciwko ptasiej grypie (H5N1): Sanofi, Biomedical i Seqirus licencjonowanych na podstawie badań, których próby prowadzone były na bardzo małych grupach ochotników, przy dużej liczbie występujących zdarzeń niepożądanych. Ogłoszenie stanu wyjątkowego pozwala na użycie szybkiej ścieżki autoryzacyjnej w trybie awaryjnym. 29 lipca na stronach WHO pojawia się informacja: „W dniu dzisiejszym uruchomiono nowy projekt mający na celu przyspieszenie rozwoju i dostępności szczepionek przeciwko ludzkiej ptasiej grypie (H5N1) opartych na platformie mRNA skierowany dla producentów w krajach o niskim i średnim dochodzie. Argentyński producent Sinergium Biotech będzie przewodził tym wysiłkom, wykorzystując program transferu technologii mRNA Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i Medicines Patent Pool (MPP)”.

Osobą odpowiedzialną za implementację zmian w Międzynarodowych Przepisach Zdrowotnych IHR jest Główny Inspektor Sanitarny, [skompromitowany] dr Paweł Grzesiowski.

– – – –

[ Powyższy materiał – mimo swojej objętości, nie wyczerpuje wszystkich wątpliwości, zastrzeżeń i dokładniejszych aspektów omawianych sytuacji, zwłaszcza z punktu widzenia nauki i medycyny. Będę do tego powracał oraz jeszcze raz odwołam się także do własnych materiałów na starej stronie LepszeZdrowie.info     Patrz też stopwho.pl ] – L.K. 

PRZED WYBORAMI W USA – CO WARTO WIEDZIEĆ … DODATKOWO

Udostępniam niniejszą informację i powiązany z nią film z bardzo mieszanymi uczuciami, ponieważ mimo że przedstawiony materiał próbuje zręcznie podkreślić przełomowy wpływ Donalda Trumpa na wstrzymanie (?) planu Nowego Porządku Świata (NWO), to uważam postawioną tezę za fałszywą lub przesadzoną.
Od razu zastrzegę, że nie jest to opowiedzenie się za Partią Demokratyczną w USA i podobnymi grupami politycznymi, które stawiają na K. Harris i atakują Trumpa jako przeciwnika w wyborach.
Osobiście uważam, że oboje kandydatów pozostawia wiele do życzenia, a Harris w ogóle się nie nadaje na stanowisko prezydenta. Sam przez dość długi czas byłem za Trumpem (także we wpisach na tym blogu), doceniałem szereg podejmowanych kroków, co jednak zmieniło się po ujawnieniach Kimberly Goguen, jak oszukiwał swoich współpracowników, nie płacił wykonawcom, sprzeniewierzał środki, słuchał rozkazów swoich „prowadzących” z Zakonu „Czarnego Słońca” i starał się przypodobać tamtejszej zwierzchności by być pasowanym na „króla świata”. Ego ponad wszysto…
Podobnie nie krytykuję całych rzesz amerykańskich patriotów/Republikanów, którzy mają szczere intencje naprawy swego kraju wierząc w Trumpa – prawdopodobnie nie wiedzą (w „masie”) tego, co jeszcze wynika z ujawnień Global Intelligence Agency i o czym piszę dalej, albo nie widzą innego wyboru jeśli już muszą wybierać. Ale nie o tym tu mowa…

Wpis https://stopworldcontrol.com/fema/ opatrzony jest wstępem, który ma budzić nadzieję na lepszy świat. Podzielam tę nadzieję a nawet wiarę, ale nie na podstawie podanych argumentów (patrz Center of Amity and Restoration of EarthCARE). Zgodzę się, że istotnym elementem jest coraz szersze budzenie się ludzkiej świadomości po „epidemii” i skutkach jakich społeczeństwa doświadczyły z tego powodu, ale także ze względu na szereg innych obserwacji tego, co się dzieje na świecie.

Już sam tytuł „Warpspeed Stopped The FEMA Camps” jest mylący.

Najpierw przypomnijmy czym była Operation WarpSpeed.
Wg oficjalnych informacji to publiczno-prywatne partnerstwo uruchomione przez rząd USA, mające na celu przyspieszenie rozwoju i produkcji szczepionek na COVID-19. Miało to na celu dostarczenie 300 milionów dawek skutecznej szczepionki na COVID-19 w jak najkrótszym czasie. Program łączył firmy farmaceutyczne z rządem, aby zminimalizować czas niezbędny na badania i produkcję, co przyczyniło się do opracowania szczepionek w rekordowym tempie.

W samym tym opisie jest parę nieścisłości (podkreślenia).

Wiadomo już z wielu źródeł, że szczepionki nie były przebadane, a w rezultacie nie były skuteczne ani bezpieczne. Nie było też możliwe ich szybkie wyprodukowanie wg standardów tego rodzaju badań. Takie szybkie działanie motywowane było nie tyle troską o zdrowie, co efektem polityczno-propagandowym oraz interesem firm farmaceutycznych. Okazało się też, że ponad tymi firmami, które i tak miały fatalny rejestr wiarygodności, stały zamówienia wojskowe i takież kierownictwo.
Trudno uwierzyć, że D. Trump o tym nie wiedział. Podobnie jak o tych wszystkich planach globalistów, które ujawnia (tym, którzy dotąd tego nie wiedzieli) pierwsze prawie 12 minut filmu oraz dalsze dramatyczne obrazy pokazujące plany NWO. „Teorie spiskowe” stały się praktyką spiskową, co widzimy po wypowiedziach prominentnych propagatorów NWO. Czy Trump nie wiedział, między innymi, o misji Gatesa, Fauciego?
Sam COVID-19 był bardziej narzędziem do wprowadzenia szczepień niż szczepienia antydotum.

Szczepionki nie temu miały służyć, co okazało się z innych doniesień o długofalowych planach DeepState.
Wiem, że polityk musi lawirować, by osiągnąć swoje cele. Ale czy tym celem dla Trumpa było uratowanie ludzi czy własne ambicje i autorytet dla swojej władzy? Wycofanie dotacji dla WHO było słuszne, ale prawdopodobnie zaważyło podejście ekonomiczne biznesmena oraz uzyskanie większej samodzielności.
Początkowo Trump bardzo chwalił się akcją Warp Speed, potem widząc zagrożenie dla swego autorytetu zaczął się usprawiedliwiać. Że za jego rządów nie było przymusu szczepień i noszenia masek, pokazał skuteczność Hydroksychlorochiny… Ale te wypowiedzi miały głównie miejsce już po utracie władzy. Jedak nigdy nie potępił szczepień ani nie pokazał jak fatalne sutki zdrowotne one przyniosły, łącznie z dziesiątkami tysięcy (więcej?) zgonów.

Pojawia się też symbol Q(anon) – już dość dawno ujawnionej fałszywej i zwodniczej narracji, za którą stał/stoi? Jared Kushner (zięć Trumpa) – postać bardzo podejrzana – powiązana z syjonistycznymi i satanistycznymi frakcjami ukrytej władzy.

Co do FEMA (Federalna Agencja Zarządzania Kryzysowego), która nie była i nie jest agencją rządową, ale firmą prywatną, warto wiedzieć że zbankrutowała, ponieważ właściciel FEMA, którym jest rodzina Rothschildów, konsoliduje swoje aktywa za kulisami, i przeznaczają je na inne rzeczy. Nie widać w tym zasługi Trumpa. A FEMA była organizacją fasadową – trudno wykazać, że była efektywne pomocna w kryzysach.

Tyle w skrócie.

Film wart obejrzenia, ale ze świadomością powyższych zastrzeżeń.

Na koniec – wybory w USA – już „za chwilę”. Chociaż mam podstawy sądzić, że nagle wygranym okaże się ani Harris ani Trump (zaskakuję, prawda? – chyba że będzie czasowo kontynauacja teatru marionetek), to w ich przypadku jednak lepsza byłaby wygrana Trumpa. Klęska milionów Patriotów spowodowałaby dewastującą rewolucję, nawet zbrojną (ta część ta Amerykanów odważy się użyć broni), natomiast klęska Demokratów nie będzie miała aż takich dramatycznych konsekwencji – już teraz są mocno pogubieni, podobnie jak ich mocodawcy ” z góry”. Osobiście znacznie bliżej mi do wartości republikańskich.
A co do demokracji amerykańskiej – IMO to fasadowy fetysz, nie tylko z racji skomplikowanego systemu wyborczego, ale ewidentnych manipulacji – rzeczowych jak i medialnych.
Polityka to często teatr. A nawet aktorów w maskach…


Szkic (krótszy) tego wpisu ukazał się wcześniej tutaj: https://locusmind.one/posts/6772

O wątpieniu i numerologii

kolo_liczb

1+1 = 2 
i tego się trzymajmy.

Ten wpis został sprowokowany artykułem „Liczby są jak język Boga”, na jaki trafiłem przypadkowo w nr 5/2024 miesięcznika „Czwarty wymiar”.
Do jego treści nawiążę na końcu.
Natomiast niniejszy wpis jest przeniesieniem, z małymi zmianami i uzupełnieniami w [   ], artykułu który napisałem w 2004, a potem uzupełniłem w 2008 na nieistniejącym już blogu L-earn.net – z zachowaniem tytułu, gdzie zastrzegłem że jest to wpis dyskusyjny, chciaż dziś  dałbym raczej Manowce numerologii lub podobny.
Zatem pośrednio uzupełniam też nie działające jak dotąd odwołanie we wpisie Trójca – moje trzy (!) grosze do tego,  który właśnie czytasz.
Uprzedzając krytykę duchowo i ezoterycznie „nakręconych” numerologów – z tego wpisu Trójca… dowiecie się, że nie obce mi były takie tematy i dywagacje.

———

Otrzymałem list od czytelniczki, która wyraziła pogląd, że nasza kondycja, a więc efektywność i możliwości rozwoju są znacząco zdeterminowane przez datę urodzeniową i imię (jak wiadomo to numerologii wystarcza!). Dalej był krótki wywód o numerologii jako narzędziu do odczytywania i poprawiania swego losu.

Pozwolę sobie i ja wyrazić swój pogląd na ten temat.
Wiem, że wśród moich czytelników jest grupa osób, które zapatrzone w idee New Age, fascynują się numerologią i astrologią.
Niestety,  nie podzielam tej fascynacji i już przewiduję, że wśród niektórych zrobię sobie oponentów. Cóż, mam wielu przyjaciół, może  pora na wrogów? Ponieważ wypowiadam się w dziale „O myśleniu” [oryginalnej strony publikacji], to obowiązuje mnie pewien poziom rozsądku.

Do rzeczy. Tak się składa, że na temat numerologii miałem parę lat temu dyskusję z 2 znanymi polskimi numerologami, którym postawiłem parę podstawowych pytań i którzy nie potrafili na nie rzeczowo odpowiedzieć. To utwierdziło mnie w podejrzeniu, że podstawy „wróżebnej” numerologii są wątpliwe. Fakt, że od tamtego czasu nie wracałem do tematu, ale nie sądzę by coś się zmieniło…
A może ktoś mnie oświeci?

Sądzę, że jakakolwiek  metoda wróżenia (jeśli w ogóle przyjąć, że wróżenie jest możliwe i nie budzi wątpliwości moralnych i logicznych) powinna opierać się na jakiejś zasadzie.

Z astrologii wiadomo, że data urodzenia  nie wystarcza, bo nie uwzględnia znacznych różnic w horoskopie związanych z godziną oraz z miejscem urodzenia (co innego Warszawa, a co innego Paryż itp.). 
Mało tego:  data urodzenia w astrologii dowiązuje się do czegoś obiektywnego jak położenie planet, natomiast  numerologia nie dowiązuje jej do niczego (?). Jeśli przyjąć, że portret numerologiczny dowiązany jest jednak do planet – liczby 1-9, to jest to podejście bardzo naciągane, zresztą podobnie jak w astrologii. Mówi się w niej o oddziaływaniu planet na człowieka, Ziemię. Oczywiście, takie oddziaływanie istnieje. Jakiego rodzaju jest jednak to oddziaływanie? Jeśli grawitacyjne, radiacyjne, magnetyczne lub inne fizykalne, to wpływ Neptuna czy Plutona jest mniejszy niż dużych księżyców Jowisza a nawet Saturna (są większe i znacznie bliżej, Ganimedes jest większy od Merkurego!).  Dlaczego więc astrologia nie  uwzględnia oddziaływania tych ciał? Jeśli chce ona powoływać się na naukowe podstawy, to powinna ten  fakt uwzględniać. Chyba, że jest to jakieś inne oddziaływanie podlegające innym prawom niż znane fizyce. [tu faktycznie pojawiła się nowa wiedza, np. ta wynikająca z ujawnień Kimberly Goguen o sztucznych „matrycach” – patrz omówienia jednego z jej raportów w części o tytule 2 Matrixes Existed for Extraction of Celestials Lifeforce w tym  wpisie ,  chociaż było o tym wiecej wiadomości w różnych raportach].

Myślę też, że liczby mają znaczenie uniwersalne we Wszechświecie, a zatem jakaś prawdziwa numerologia raczej nie powinna być związana z planetami albo powinna sprawdzać się i innych układach planetarnych, np. z 4 planetami itd.

Jeśli numerologia nie ma jednak nic wspólnego z astrologią, to jakie zjawiska fizykalne czy inne(?) określają wg niej los człowieka i to tylko na podstawie daty i nazwy (imienia , nazwiska…)?

Jeśli data nawiązuje do naszego sposobu liczenia czasu (a tak się u nas i w Europie praktykuje), to znaczy że ta numerologia już nie obejmuje Żydów (nie koniecznie z Izraela), którzy liczą daty inaczej, ani Chińczyków, którzy jeszcze inaczej i innych, którzy mają inne kalendarze?

Przecież data to rzecz zupełnie umowna! Nadto, numerologia jest „stara jak świat” (numerolodzy stosują często system pitagorejski), a nasz kalendarz jest stosunkowo młody, więc stare nauki nagina się do nowych okoliczności?

Obecnie na świecie używa się ok. różnych 40 kalendarzy. W samych Chinach jest parę sposobów liczenia czasu. Nie wdając się w tę egzotykę wystarczy ograniczyć się do kalendarza gregoriańskiego używanego w Europie od 1582 r. (choć nie wszędzie od razu, np. juliański obowiązywał w Rosji jeszcze do 1917 r.).

Jak wiadomo, w ustaleniu początku naszej ery popełniono (Dionizy Mniejszy) przynajmniej dwa błędy i w wyniku tego reforma kalendarza obarczona jest nieścisłością, która może wynosić parę lat.

Zastosowanie w astrologii i numerologii różnych kalendarzy powinno przynajmniej odwoływać się do czegoś na podobieństwo „konwencji mentalnej”, jaką przyjmuje się „skalując” wskazania wahadełka przy jego wykorzystaniu do psychometrii. Nie słyszałem jednak o tym. 

Jeśli jednak  numerologia związana jest z astrologią, to warto jeszcze odnotować następującą ciekawostkę, która pokazuje prymat tradycji nad ścisłością. Otóż Zodiak powinien raczej posiadać 13 znaków lub wprowadzić znak Wężownika zamiast Skorpiona, ponieważ w gwiazdozbiorze Wężownika Słonce przebywa dłużej (18 dni) niż w gwiazdozbiorze Skorpiona – 6 dni (a w znaku 29 dni – dla zbilansowania roku). Oczywiście zgodność znaków z gwiazdozbiorami jest umowna, bo są gwiazdozbiory duże jak Panna i małe jak Rak. Także precesja osi ziemskiej na przestrzeni lat wszystkie znaki Zodiaku przesunęła na zachód względem  pierwotnych historycznych pozycji gwiazdozbiorów.

Ponadto, numerolog z daty tworzy liczbę na zasadzie sum lub innych kombinacji liczbowych. Przez kombinacje liczbowe, nawet samo sumowanie numerów liter w imieniu (sic!), tworzeniu przedziwnych reguł z liczbami mistrzowskimi i karmicznymi, można bodajże otrzymać dowolną liczbę z dowolnej liczby. Czy suma jest ważniejsza od różnicy (w matematyce nie jest!)? Trochę sarkastycznie zapytam: a może wprowadzić jeszcze mnożenie i pierwiastki?
System dziesiętny liczenia też jest arbitralny i nawet na Ziemi nie wszędzie właśnie ten, więc względność metod numerologii i astrologii jeszcze bardziej wzrasta.

Do wyznaczenia „portretu numerologicznego” wg popularnej metody sumuje się wg pewnej reguły litery imienia i nazwiska (a także cyfry z daty urodzenia). Na ogół robi się to po urodzeniu i nadaniu imienia (imion) a zatem otrzymujemy pewien wyznacznik, w którym już raczej nic nie możemy zmienić. Los delikwenta, jeśli nie przesądzony (wróżbiarstwo nie ryzykuje tak kategorycznej postawy), to jest już uwarunkowany, bo nazwiska na ogół się nie zmienia. Owszem, jeśli sporządza się portret przed nadaniem imienia, lub imię zmienia się później z różnych względów, to numerolog zachęca do odpowiedniego wyboru lub zmiany – jeśli to  „poprawia wibrację”. Zatem tylko zmiana imienia już odmienia nasz los? Bardziej niż wpływ rodziny, środowiska lub ujęcie swego losu we własne ręce?
Ponadto, w rożnych krajach mamy różne alfabety (różne litery, ich ilość i kolejność) i różne przyporządkowania liczb do nich. Widziałem pewne schematy zastępowania, ale wydają mi się naciągane. Do tego rozróżnia się jeszcze wpływ samogłosek i spółgłosek. Ale zauważmy, że różne języki mają różne spółgłoski, np. rosyjskie „ja”, „ju” pisane są jako pojedyncze litery i traktowane jako spółgłoski. W niektórych alfabetach w ogóle nie używa się samogłosek, a pewne języki w ogóle nie mają alfabetu w naszym rozumieniu!. Te same imiona, nawet jeśli tak samo wymawiane, w różnych językach mogą mieć różne zapisy literowe. Jeśli Jan Jurczyk pojedzie do np. Rosji, to tam numerolog sporządzi mu zupełnie inny portret  i ze względu na imię i ze względu na nazwisko.

Z kolei, przy redukcji sum, stosowanej w numerologii,  otrzymuje się niejednoznaczne wyniki. Jeśli z daty czy imienia wynika np. suma 21, redukujemy ją do 2+1=3. Ale 3 otrzymujemy także z samej 3, 30 oraz z 12.

Nie będę dalej wnikał w takie przykłady, bo po pierwsze nie znam się na szczegółowych „technologiach” (zresztą są różne systemy, które się mieszają, co już coś za siebie mówi …), a po drugie taka numerologia jawi mi się jako (sorry) kompletna bzdura i chyba szkoda na to czasu. Choć można mieć zastrzeżenia i do astrologii, to do takiej numerologii, jaką widzę w czasopismach  z wróżbami zastrzeżenia mam zasadnicze.

Oczywiście liczby są fascynującym tematem, są o nich obszerne naukowe teorie, … kluczem i  mają swoją rolę i tajemnice w matematyce, systemach oraz symbolice, prawdopodobnie mają też rzeczywiście swoje „wibracje”.
[Wtrącę ciekawostkę związaną z tajemniczymi liczbami pierwszymi – zwłaszcza w hipotezach Petera Plichty – zobacz w książce „Tajemnicza formuła Boga. Kod liczb pierwszych kluczem do rozwiązania zagadki wszechświata„, w której autor próbuje wykazać, że liczby nie mają charakteru przypadkowego, że nie są abstrakcyjnym wymysłem lecz są wyznacznikiem podstaw budowy materii. Punktem wyjścia całej teorii jest ‘krzyż liczb pierwszych’…].

Wracając … ale żeby wiązać to z imieniem czy nazwiskiem i handlować tak wyliczonymi „programami życia”? Coś się w człowieku buntuje i w końcu nie dziwi, że guślarstwo „jest czymś obrzydliwym w oczach Pana”, jak określa to Biblia.
Można bowiem do sprawy podejść z płaszczyzny religii, gdzie znajdziemy rozbudowany materiał krytyczny. Kościół (y) pyta przede wszystkim: Kto za tym stoi? Lub można od razu potraktować temat z góry i śladem religii powiedzieć,  że jeśli numerologia/wróżbiarstwo ma jakąś skuteczność, to tylko za sprawą demonów, które wykorzystują tę sposobność by tumanić człowieka.
Z dostępnych popularnych książek na ten temat sugeruję tytuł „Czego nie powie ci horoskop” Charlesa Strohmera (Wydawnictwo Charyzma, 1993). Opinia autora jest cenna przynajmniej o tyle, że nie pochodzi z grona zasadniczych naukowców negujących wszelkie sprawy duchowe lub niemierzalne, ani z Kościoła, a zatem instytucjonalnie ideologiczna, ale wyrażona jest  z wnętrza środowiska astrologów. Autor był przez wiele lat zawodowym astrologiem i zna swój fach.
W pewnym momencie jednak zmienił pogląd na istotę i wiarygodność astrologii i napisał książkę krytyczną powołując się głównie na zasady i nauczanie wiary chrześcijańskiej. Pomijam tutaj cały aspekt religijny, który nie do wszystkich  przemawia lub nie dla wszystkich jest ważny, ale odsyłam przynajmniej do argumentów natury naukowej w tej książce. Autor w szczególności  wyraża przekonanie, że dwie osoby z identycznym horoskopem (np. dzieci urodzone w tym samym szpitalu w tym samym czasie) mogą mieć zupełnie inne życie, jego długość, zdrowie itd.

Czy spojrzeć na te sprawy z punktu filozofii chrześcijańskiej, odwiecznej ezoteryki czy „nowej duchowości”, widzimy zgoła inną postawę niż poddawanie się fatum – to nie ono, ale przede wszystkim my sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie.

A teraz nawiązanie do artykułu z Czwartym Wymiarze. Zbulwersował mnie tym, że wciąż numerologia jest traktowana poważnie (od lat nie ocierałem się o ten temat). O ile we wspomnianym numerze jest parę naprawdę ciekawych artykułów trzymających jakiś poziom, to ten, w mojej opinii,  jest intelektualnym wstydem dla Redakcji. Nie zastanawia jej cokolwiek z tego, co napisałem wyżej?
Dochodzi jednak coś więcej.  Omawiany jest „kongres” numerologów, z prezentacją wielu systemów określania losu, wydarzeń, … na bazie liczb. Ciekawe czy ich zastosowanie doprowadza do tych samych wyników? Bo jeśli nie, to mamy dowód, że każdy z tych specjalistów snuje swoją bajkę i w jakimś stopniu ogłupia swych klientów. Czy nikomu nie przychodzi do głowy, że tyle różnych metod numerologii nie może być jednocześnie słusznych, jeśli w ogóle którakolwiek jest?

Na koniec muszę  się zastrzec – nie jestem specjalistą od numerologii i astrologii! Nawet gdybym był, w takiej materii trudno być pewnym czegokolwiek na 100%, co zresztą dotyczy bardzo wielu dziedzin. Żartobliwe powiedzenie „Tylko 2 rzeczy są pewne: śmierć i podatki” też zostało dawno zakwestionowane – pierwsza np. przez Leonarda Orra w jego teorii fizycznej nieśmiertelności (a także przez niektórych biologów), druga w nauczaniu Roberta Kiyosaki o inteligencji finansowej. Jakkolwiek kontrowersyjne są takie stwierdzenia, to mają przynajmniej zaletę intelektualnej prowokacji, tak potrzebnej w rozwoju myśli ludzkiej i w innowacjach. Natomiast, tak jak ja to widzę, niektóre stwierdzenia numerologii ani nie są pożyteczną innowacją ani nie spełniają prostych reguł wnioskowania.

Leszek Korolkiewicz

 

Lepiej wiedzieć niż być ofiarą złej polityki

mafia

X: Nie interesuję się polityką.
Ale ona zainteresuje się tobą.
(obiegowe powiedzenie)

Tematy polityczne są „niewdzięczne” bo dotykają różnych brudów, afer, często chorego ego polityków, wśród których nie brakuje też niebezpiecznych psychopatów,  itp.

Także na tym blogu polityka to rzadszy temat, chyba że uznać, że niemal wszystko jest polityką, co widzieliśmy np. w kontekście „pandemii”, o której  pisałem parę razy.
Bodajże ostatni czysto polityczny wpis był w marcu 2022 i dotyczył Ukrainy [1]. Były i inne wzmianki, ale starsze lub tylko częściowo nawiązujące do polityki. A jeśli już komentuję  polityczne aktualności to czasem w krótkich wpisach na twitterze.
W ogóle uważam, że nasza polityka jest pochodną geopolityki, bo polska suwerenność i znaczenie są nikłe i silnie uwarunkowane zewnętrznie – jawnie i skrycie. Nie wszyscy to dostatecznie spostrzegają. 

Tutaj poruszę wybrany aspekt tych uwarunkowań. 
Dyskusje i działania polityczne  szczególnie nasilają się przed wyborami, co widać nie tylko w Polsce, ale zwłaszcza teraz w USA. Na debatę na kogo głosować przyjedzie jeszcze czas, chociaż trudno znaleźć na to dobrą odpowiedź, dochodząc do konstatacji, że może w ogóle zbojkotować wybory.
Prezydent Andrzej Duda podpisał ostatnio projekt ustawy o komisji ds. zbadania wpływów rosyjskich w Polsce.  Ustawa ma wady formalno-prawne, ale nie znając się na tym, wierzę że nie tylko trzeba ale i można to poprawić – dla dobra sprawy. A jest ważna – infiltracja rosyjska jest faktem. Nie jest to jednak tylko zagadnienie związane z obecną wojną, ale bardzo stary proceder. Zatem dziwi, że dopiero teraz postanowiono się tym zająć. 
Chociaż … takie próby były, np. w czasie likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI).  Likwidacja była formalna, lecz służby z udziałem niektórych starych funkcjonariuszy nadal działają lub mają wpływy. Te wpływy służb na politykę są zagmatwane i powszechne na świecie, co widać szczególnie w USA – tamtejsze służby mają zasięg globalny.

W Polsce tolerowanie tych wpływów jest sprawą wszystkich rządów III RP.  Zachodzi pytanie, który najbardziej przyczynił się nie tylko do ich działań, ale wręcz wprowadził tutaj służby Izraela, rosyjskie, ukraińskie a nawet chińskie [2].
W obecnym nastawieniu rządu nie widzi się (oficjalnie) największego wpływu – amerykańskiego. To skutek całkowitego postawienia na sojusz jednobiegunowy.
Zacytuję powiedzenie Henry Kissingera „Bycie wrogiem Ameryki jest niebezpieczne, bycie sojusznikiem Ameryki jest śmiertelne.” Przemyśl to…
Nie tylko wpływ służb może być niebezpieczny, także zewnętrzna służbistość polityków – i ta wewnętrzna – podległych jednowektorowej władzy.
Widać wyraźnie, że ustawa jest niepełna i tendencyjnie wybiórcza – nie uwzględnia zagrożeń z innych stron. Podobnie jak skłonność naszych władz do śledzenia „fake newsów” tylko wg jednego klucza, stosowania cenzury i inwigilacji tylko wybranej strony obozu politycznego i poglądów innych niż rządowe. 

Prezydent A. Duda akcentuje konieczność uchwalenia ustawy i jej zastosowania w imię transparentności życia politycznego. Chwalebne, ale w takim razie zadaję pytanie: kiedy ujawni Aneks do Raportu o likwidacji WSI, co zresztą obiecał?
„Tu cię mam” – można powiedzieć w kwestii prawdziwych intencji.
Chociaż rozumiem wygodę posiadania haków na zamieszane osoby i pożytki z donosicieli z tego grona, to nie tak powinno działać państwo prawa. Ościenne kraje poradziły sobie z tym (bardziej), a u nas wciąż trwa ten system hipokryzji i psucia polityki. 

Mamy szereg służb jak CBŚ, BBN, CBA, ABW,  oraz mieliśmy wcześniej UOP i podobne, ale grasowanie w Polsce tych obcych trwa na skalę, której obywatel na ogół nie jest świadomy. I nie chodzi tylko o samą sferę informacyjną, ale wspieranie i realizowanie przez obce służby różnych przejęć, ograbianie Polski, afery korupcyjne, lewe biznesy, szantażowanie polityków, lobbowanie obcych interesów, szpiegostwo gospodarcze itp. 
Doprawdy trzeba to ukrócić, ale te nasze służby są często albo tak nieudolne, albo tak politycznie ustawione, że mało tych anomalii jest wykrywanych i likwidowanych.
Jak bardzo przegniły i szokujący w swej skali i bezwzględności jest ten światek ciemnych powiązań, widać choćby z lektur pisarzy i reporterów śledczych. Nie ogarniam wszystkich, bo to nie mój rodzaj ulubionych lektur, ale wymienię książki Wojciecha Sumlińskiego [3] oraz pół na pól książki i reportaże Witolda Gadowskiego.
Nawet w komentarzach tygodniowych Gadowski ośmiesza na wielu przykładach jak latami służby próbują bezskutecznie namierzyć mafiozów, on sam – swoim dziennikarskim śledztwem odnajduje ich dość szybko i skutecznie*.  I dopiero wtedy służby zaczynają ewentualnie taki trop kontynuować.
Natomiast to, co wytropił i opisuje W. Sumliński, to wiele zatrważających w swej wymowie spisków, czarnych machinacji i przemocy, gangsterskich działań na wysokich szczeblach władzy i sądownictwa.
Tym ludziom nie dzieje się krzywda, a jeśli kogoś posadzono, to są to tylko ‚płotki” i też nieliczne.

Zatem, stwierdzenie, że mamy w Polsce (czy w ogóle) demokrację jest mrzonką – polityka rządzi się innymi zasadami – ale to duży osobny temat.
Tutaj wołam o więcej świadomości co do tego jak łatwo ludzi oszukać i w sprawie wzmacniania prawdziwej suwerenności, która zaczyna się od suwerennego myślenia.
Z mojego punktu widzenia nie napisałem nic nadzwyczajnego, ale może kogoś to zastanowi?
W bardziej optymistycznym zakończeniu wspomnę o Global Intelligence Agency (GIA) – dziale ruchu CARE (strona w budowie, zobacz też wstęp do strony Our Life Force), który zamierza przeorać globalnie stare struktury, a tajne służby i ich mocodawców już ma na celowniku i stopniowo je oczyszcza. Zobaczymy…

_____ 

[1] Sytuacja Rosja-Ukraina; Co się mówi, co ukrywa; oraz Teatr wojenny – (oba wpisy marzec 2022)

[2] W książce „Chińczycy trzymają nas mocno” Sylwii Czubowskiej mamy wiele na to dowodów.

[3] W tym zestawie wymienię np:
„Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego” (!)
„To tylko mafia”
„Zakazana prawda”
„Niebezpieczne związki Donalda Tuska”

„Powrót do Jedwabnego” (3 części)
„Strefa zgniotu”
„Nie nasza wojna” 

a z „mojej branży”  „Zapis zarazy” (cz.1 i cz.2 ).
Te wszystkie książki są lepsze od „kryminałów”, bo opisują sprawy autentyczne.
Z przekąsem jednak dodam: A kiedy książka „Niebezpieczne związki Mateusza Morawieckiego”? (i innych polityków PiS).

Wspomniane wzmianki nawiązujące we wpisach do polityki były w: Nadmiar No Pasaran; Zbaraniały świat (sprzed ponad 2 lat – akcentuje jak wielu daje się nabrać politycznej propagandzie) i niektóre starsze.
____

* Już po napisaniu powyższego znalazłem kolejny przykład z Komentarza tygodnia z 31 maja, w którym na początku Gadowski oferuje swoje informacje, żartując iż może powołaną Komisję ds. wpływów rosyjskich skutecznie wesprzeć i podaje na podstawie posiadanych dokumentów bulwersujące przykłady współpracy naszych służb z rosyjskimi. Na zachętę podaję pierwszą minutę z tej części, resztę zobacz sam z dalszego nagrania.

Diamenty czy złoto?

złoto inwestycyjne

Nie wszystko złoto, co się świeci z góry
(przysłowie)

Wiele lat temu zajmowałem się złotem inwestycyjnym.  Chociaż także od wielu lat nie jestem już aktywny na tym polu, to temat jest wciąż aktualny, a nawet bardziej.

Także tutaj temat złota był poruszany parokrotnie w niektórych aspektach, np. we wpisie Manipulacja ceną złota (2012 r.),  Traktat o złocie  ( 2012 r., to humorystycznie), …
Stworzyłem też wtedy stroniczkę  na FB – Tajemnice złota oraz grupę Złotówki na złoto (oba te miejsca już od dawna prawie nie są aktywne, chyba że czasem wrzucę jakąś ciekawostkę lub wpis tylko nawiązujący w przenośni do złota czy innych wartości). A Grupa jest otwarta i każdy może tam coś napisać – oby na temat.
Jednak w tamtejszych archiwach zainteresowani złotem znajdą WIELE ciekawych informacji (są wyszukiwarki, ew. przeglądając wstecz wpisy), chociaż w naturalny sposób nie wszystkie będą aktualne w kontekście wydarzeń, wycen czy analizy rynku.
Ale … złoto jest wieczne, więc i informacje o tym kruszcu jako takim – podobnie.
O  co tam w ogóle chodziło?  O inwestowanie.
Jednak nie tak rozumiane jak obecnie głównie to widzą adepci szybkiego bogacenia się na akcjach, grze na giełdzie, bitcoinie, automatycznych programach inwestycyjnych i podobnych sztuczkach.
O tych niepewnych ścieżkach pisałem przed laty w artykule na FB  Kryptomania, przy czym jest tam odniesienie do podobnych informacji z innych źródeł
(Powstał też dawno, a bodajże w 2021 dodałem coś z nowszych przyczynków. Po likwidacji formy notatek na FB nie jestem już w stanie poprawić paru tamtejszych błędów merytorycznych i formalnych/edycyjnych/literówek.).
Artykuł ma liczne odniesienia do złota a także srebra.
Nawet w przypadku obligacji rządowych, akcji dobrych firm czy startupów trzeba być ostrożnym – także tutaj zdarzały się na świecie bolesne wpadki.

Tak więc, to „inwestowanie” wirtualne  już niejednego doprowadziło to do bankructwa, co w przypadku kryptowalut szczególnie potwierdziło się ostatnio i parokrotnie (np. krach FTX).
Nie neguję blockchain jako technologii wymiany. Nie neguję lokalnych uczciwych  kryptowalut bez powiązań z dużym rynkiem i międzynarodowymi bankami.
Natomiast w większej skali,  w ogóle stary system pieniądza dłużnego, fiat, derywatów – zapada się, ale to osobny obszerny temat na inny wpis (mały punkt zaczepienia znajdziesz np. tutaj i tutaj).
Zresztą – jest o tym dość głośno w mediach alternatywnych, nawet widać to w oficjalnych danych. Chociaż Igor Witkowski nie wnika głębiej w ukryte mechanizmy (ale szerzej niż przeciętny czytelnik), to dość często na swym profilu pisze o spostrzeżeniach dotyczących ekonomii i finansów w USA.
A wiadomo – jak Ameryka kichnie, to cały świat może się przeziębić 🙂
– np. ostatnio tutaj. 

Ponad 10 lat temu wyraziłem swoje zniesmaczenie wypaczonym podejściem do inwestowania w tutejszym wpisie Doradca finansowy? postulując by rozważać nie spekulację, a realne inwestowanie – w aktywa rzeczowe, o realnej i długofalowej wartości. Oprócz nieruchomości (nie każdego na to stać) i innych podobnych kierunków, nasuwa się prosta odpowiedź – metale szlachetne. 
Nie będę tutaj głębiej wchodził w arkana tego inwestowania  i od razu przejdę do zagadnienia jak w tytule.
Otóż wiele osób poleca inwestowanie w diamenty.
Poniżej przypominam stary wpis ze wspomnianej grupy Złotówki na złoto.

————————

Ktoś zapytał mnie dlaczego wolę inwestycje w złoto niż w diamenty.
Oto parę myśli na ten temat.
Diamenty bywają niesamowicie drogie, ale nie ma na świecie dwóch takich samych kamieni. Każdy może mieć inną wartość, ich wycena to także wynik rodzaju obróbki (szlifu itp.) – dość subiektywna. To nie jest łatwy towar do obrotu. Nie jest to też towar dla J. Kowalskiego, w przeciwieństwie do obecnej dostępności złota – zwłaszcza w formie gromadzenia nawet ułamków gramów w depozycie emisariusza – aż do uzyskania wagi sztabki kwalifikowanej do fizycznej dostawy ‚do ręki’. Co prawda istnieją i dla diamentów podobne koncepcje zakupów, ale to jednak wyższa półka kosztów i dłuższy czas na otrzymanie produktu.
Wycena złota jest w dużym stopniu znormalizowana (próby, certyfikaty mennic)
Natomiast  na diamentach trzeba się znać aby określić ich rodzaj, klasę czystości, autentyczność. Można łatwo się oszukać, nawet w grę wchodzą bezwartościowe szkiełka.
Na złocie zna się każdy jubiler, nawet przeciętny człowiek ze sporym prawdopodobieństwem odróżni złoto od tombaku itp.
Znalezienie dobrego rzeczoznawcy diamentów już nie jest takie łatwe i szybkie, zwłaszcza w sytuacji gdy ktoś nam przedstawia ‚okazję’.
Stosunkowo mała grupa graczy na rynku diamentów powoduje jego większą podatność na wahania, a nawet spekulacje potentatów.
Diamenty to kruszec prawie niepodzielny – nie można go praktycznie podzielić i sprzedać np. połowę.
Złoto przeciwnie – sztabkę można pokroić na dowolne kawałki i ew. sprzedać taki kawałek wg potrzeb. To ‚waluta’ rozpoznawalna i akceptowalna na całym świecie od „zawsze”.
To dużo łatwiejsze od sprzedaży drogiego diamentu. Czyli, mówiąc językiem finansowym, diamenty nie są tak płynne jak złoto.
Diament jest wrażliwy na uszkodzenia – chociaż twardy, ale można go rozbić na małe kawałki tracąc zdecydowanie na wartości – czasem całkowicie. Ponadto degraduje go wysoka temperatura, a spala się w ogniu, ponieważ to rodzaj węgla. W razie nawet niedużego pożaru nie ma co zbierać, gdy złoto w pożarze co najwyżej się stopi – bez utraty swej masy i własności. Może też leżeć w ziemi przez tysiące lat i nie stracić swych walorów, jest podatne tylko na nieliczne środki chemiczne (bezpieczeństwo przechowywania).
Złoto dla jubilera to uniwersalny surowiec – na pierścionki i obrączki, kolczyki, broszki itp.;  może je przetopić na różne próby i ilości.
Na złoto jest zapotrzebowanie nie tylko biżuteryjne, ale występuje duża różnorodność zastosowań przemysłowych, co czyni je towarem z dużym popytem. Złoto ma też swoje tajemnice ze sfery właściwości leczniczych, a nawet „metafizycznych” …
Złoto jest symbolem boskości, niezniszczalności, wieczności, nieśmiertelności, chwały, doskonałości, duchowego oświecenia, wiedzy tajemnej, stałości, czystości, majestatu, królewskości, godności, bogactwa, światła słonecznego, żywotności, ziarna, miłości, serca, krwi, eliksiru życia, ale i … chciwości, degradacji, pokusy…
Nie wykluczone, że za jakiś czas, po szykującym się globalnym kolapsie obecnego systemu finansowego, może wrócimy do jakiejś formy parytetu złota, który obowiązywał dłuższy czas – zanim pieniądza nie zepsuto.
Jest jeszcze kolejny element ryzyka, który w każdej chwili, niemal z dnia na dzień, może spuścić rynek diamentów prawie na dno. Mianowicie wynalezienie sposobu produkcji syntetycznych diamentów (i innych kamieni szlachetnych) – a prace nad tym trwają. Już dawno tworzy się małe diamenty do celów przemysłowych, co także pośrednio zaniża wartość małych sztuk diamentów naturalnych.
Wreszcie na złoto inwestycyjne (czystość powyżej 95%) nie ma VATu i podatku dochodowego (przy obrocie jako ‚towarem używanym’).
A kobiety szybciej i chętniej nałożą złotą biżuterię niż diamentową – po prostu zachodzi mniejsza obawa przed rabunkiem czy zgubieniem…
Przyjemność posiadania diamentu, który leży w szufladzie jest raczej tylko przyjemnością z posiadania, a nie z demonstrowania. Niekobiece.
Co nikomu nie broni (jak go stać) na klejnot z diamentem – na specjalne okazje.

—-

Jednak na Facebooku (i nie tylko) są grupy i strony zafascynowane diamentami z punktu widzenia inwestowania.
Czy słusznie? Myślę że powyższy wpis da niektórym do myślenia.
Tak jak formy inwestowania w ogóle.
Jedną z moich dewiz jest „Zainwestuj w siebie” – w sensie wiedzy, umiejętności, poszerzania możliwości, zdrowia, …

Przysłowie arabskie mówi, że edukacja jest droższa od złota. Ja w tym szczególnym przypadku ujmę to tak:
Złoto jest cenne. Wiedza jest cenniejsza od złota. A wiedza o złocie i jej wykorzystanie – jeszcze cenniejsze.

PS. Nie jestem doradcą finansowym, swoje decyzje finansowe podejmuj na własne ryzyko i z należytą starannością, konsultuj się ze specjalistami – tutaj też zwracając uwagę na opinie o nich i na porównanie ofert.

Chińszczyzna

Mówią „Nie dowierzaj kobiecie”
I Chińczykom.
L.K.

Był czas gdy sporo podróżowałem po świecie – służbowo i prywatnie.

W 2005 przemierzyłem różne miejsca w Chinach. Piękny kraj.

xiyan

xiyan

Już wtedy zrobiło to na mnie wrażenie, nie tyko przyrodniczo i zabytkami, ale rozmachem budów i przedsięwzięć na różnych polach. My, w Polsce, w rok po przystąpieniu do UE, byliśmy w powijakach, a dla Chińczyków – „ubogim krewnym”, chociaż o żadnym pokrewieństwie nie może być mowy.
Traktowano nas uprzejmie, w ogóle to rys tamtejszej kultury, ale z nutką wyższości.
Dało się zauważyć, przy wnikliwszej obserwacji, poważanie siły, a lekceważenie spraw czy pomysłów mniejszego kalibru. Rozmowy handlowe odbywały się na stosunkowo niskim szczeblu, więc trudno mi powiedzieć więcej o ówczesnej „wielkiej polityce”.
Poznałem raczej charaktery ludzi, z odkryciem przebiegłości i zaciętości.

Trudno generalizować, bo kontakty z „prostymi” obywatelami były bardzo ograniczone. Na peweno można docenić pracowitość i różne zdolności.

Po latach zainteresowałem się znów Chinami, szczególnie w czasach prezydentury D. Trumpa, który ostrzegał przed potęgą Chin, był za ograniczeniem ich wpływów w Ameryce. Sprawy znane – nie będę ich tu drążył. Ale warto powiedzieć o tym, że rzeczy mają się gorzej niż wielu ludziom się wydaje – szereg państw Zachodu niemal sprzedało się Chinom. Zarówno w sensie polegania na ich towarach (byli bodajże pierwszymi których zalała chińszczyzna, w tym dużo produktów-śmieci, marnej jakości i estetyki, nawet sztuczne jedzenie…), „wyeksportowania” swego przemysłu na Daleki Wschód w imię obniżenia kosztów, jak i politycznie.
Co do przemysłu, to okazało się to zgubne przez utratę własnych rodzimych zakładów i kompetencji wytwórczych. Ale także okazało się złudzeniem, że koszty będą zawsze niższe. Także kosztowna jest korupcja polityczna i gospodarcza.
Jeśli chodzi o wpływy polityczne, to USA oraz szereg innych krajów siedzi w kieszeni Chińczyków, a to przekłada się także na owe wpływy. Mają ukryty głos w wyborze polityków, tworzą grupy influencerów i lobbystów, szpiegują, przejmują firmy. Nie tylko stają się piątą kolumną, ale globalnie i wewnętrznie rośli w siłę, która wkrótce przewyższy amerykańską, a może już to osiągnęli? Nie koniecznie przez swój rozwój bo może raczej przez upadek/osłabienie USA, do czego od dawna dążą.
Kraj z historią paru mileniów działa powoli, planowo z dłuższą perspektywą czasową, systematycznie.
„Przyczajony tygrys, ukryty smok”.

terakotowa1

Terrakotowa armia. Mój przewodnik stale się uśmiechał, a ja nie zauważyłem jego gestu „zwyciężymy”

Co do smoków i tego jak sytuacja niespodziewanie się zmienia – o tym na końcu, a teraz chcę nawiązać do pewnej ważnej książki, która rozpatruje powyższe zagadnienia z polskiej perspektywy.

To obszerne opracowanie Sylwii Czubkowskiej (w czytaniu) –

Chińczycy trzymają nas mocno. Pierwsze śledztwo o tym, jak Chiny kolonizują Europę, w tym Polskę„.

Na początek opisy z wydawnictwa.

Wabią pieniędzmi, perspektywą ogromnego rynku zbytu i tanimi rozwiązaniami technologicznymi.
Wykorzystują niezależność samorządów i uczelni, a także szkół wojskowych do nawiązywania niekontrolowanej przez nikogo współpracy i zdobywania technologicznego know-how.
Przejmują fabryki, legendarne marki motoryzacyjne, media.
Pozyskują informacje o naszym życiu z mediów społecznościowych, telefonów, komputerów, a nawet odkurzaczy i oczyszczaczy powietrza.
Korumpują władze na wszystkich szczeblach, a do wyciszania skandali zatrudniają najlepsze agencje PR.
Zjednują sobie polityków, naukowców, celebrytów i miliony zwykłych ludzi.
Chińczycy w Europie działają niepostrzeżenie, ale na masową skalę.

Chińczycy trzymają nas mocno. Śledztwo o chińskich wpływach, które wprawi cię w osłupienie.

„To nie tylko wnikliwe dziennikarskie śledztwo, lecz także wciągająca opowieść, dzięki której rozsypane puzzle zaczynają układać się w wyraźny i niepokojący obraz: chińskiego smoka moszczącego się w byłych europejskich demoludach”.
– Dariusz Ćwiklak, „Newsweek Polska”

„Obserwowałem, jak Chiny przejmują kontrolę nad Afryką, jak wchodzą do Ameryki Łacińskiej, jak broni się przed nimi Australia. Ale najciemniej jest pod latarnią. Sylwia Czubkowska kreśli świetnie udokumentowany i atrakcyjnie podany obraz dyskretnej i planowanej na dziesięciolecia inwazji na nasz świat, na Europę Środkową, w tym na Polskę. Czyta się jak powieść sensacyjną ze świadomością, że to wszystko prawda. Tak rodzi się przyszłość”.
– Marcin Meller

„Książka Sylwii Czubkowskiej to pasjonujące, napisane z godnym podziwu rozmachem śledztwo o zionącym ogniem smoku kryjącym się pod niewinną maską pociesznej pandy”.
– Michał Potocki, „Dziennik Gazeta Prawna”.

Chyba jeszcze lepiej te zagadnienia pokazuje spis treści (cytuję cały).

Wstęp

ROZDZIAŁ 1: Telefony od fałszywego przyjaciela,
czyli Huawei, 5G i wielka afera szpiegowska
Długi marsz z Shenzhen w świat
Zimno, zimniej, 5G
Suma wszystkich gier i gierek
Wycieczki, restauracje, pochlebstwa
Przedmiot sporu

ROZDZIAŁ 2: Wszyscy ludzie Państwa Środka,
czyli jak działają tylne drzwi między polityką a biznesem
Biznes, który koroduje
Obrotowe drzwi do polityki i mediów
Oligarchia budowana na chińskich zyskach
Eksperci od silnych Chin
Czechy a sprawa chińska

ROZDZIAŁ 3: Dyplomacja z pandami
Chiny +16
Gwiazda C-popu śpiewa o Pradze
Wilcze oczy
Litewski Dawid kontra Goliat

ROZDZIAŁ 4: Już my cię wychowamy,
czyli chiński plan edukacyjny na najbliższe sto lat
Cena Czyni Cuda
Siedmiu synów nauki
Chiny w miejsce Europy
Instytuty nowej sinologii
Dobre maniery na nowe czasy

ROZDZIAŁ 5: Crazy rich Asians na polskich uczelniach, czyli wielka
draka o chińskich studentów
Chińska fala studentów
Cesarski pałac
Nie tacy crazy rich Asians
Kto zarabia na studentach z Chin?
Uczą się, płacą i wymagają

ROZDZIAŁ 6: Chińczycy trzymają nas za portfele,
czyli Alibaba i miliony rozbójników
Jarmark AliExpress
Ile problemów ma Jack Ma?
Procedura 42
Flanki wschodnia i południowa

ROZDZIAŁ 7: Będę jak iPhone, tylko nie pytaj mnie
o Tybet, czyli jak Xiaomi podbija serca milionów
iPhone‘y Europy Wschodniej
Xiaomi Way
Litewski cios
Czas na samochody

ROZDZIAŁ 8: Na chińskim procencie, czyli od wielkich inwestycji do
wielkich kłopotów
Dyplomacja chwilówkowa
Syndrom COVEC
Most do Europy
Wściekłe ptaki nad Bałtykiem

ROZDZIAŁ 9: TikTok, Krecik i panda, czyli jak się tworzy Chmese dream
Live streamy, tiktoki i gierki
Bracia w dezinformacji
Chiński kret

ROZDZIAŁ 10: Nie myśl, że uciekniesz,
czyli Chiński Brat patrzy coraz uważniej
Sprawa countrymana
Kraj 200 min kamer
Kamery, skanery, drony

ROZDZIAŁ 11: Przyjaźń z węgla, stali
i nagiętych norm ekologicznych
Nasze zdrowie albo twój zysk
Nowe, zielone Chiny
Miedziana twierdza
Ekologiczne nimby
Dlaczego miałabym się tym martwić?
Ataki i groźby

ROZDZIAŁ 12: Okrążeni ze wszystkich stron, czyli jak Chińczycy
przejmują nasze drogi, koleje i porty
Marzenia o Nowym Jedwabnym Szlaku
Bóg, szczęście, Orban i Chiny
Gdyńkong, czyli po co Chinom Bałtyk
Sokołem na wschód

Zamiast epilogu. Rozmowa z profesorem
Clive‘em Hamiltonem

Przypisy

Pokazują się pochlebne recenzje tej książki, nie wiem czy warto dokładać swoją, chociaż kusi mnie pokazania dodatkowych aspektów jak „zaraza z Wuhan” i cała afera kowidowa oraz szereg innych tajemnic. Bo Chiny to nie tylko kraj piękny, ale właśnie pełen tajemnic, np. tych historycznych.
Po lekturze książki i jak czas pozwoli – wrócę do tematu.
A na zakończenie wspomnę rzecz zaskakującą w paru punktach, też do przyszłego rozwinięcia:

1. Wbrew powszechnym ocenom – Chiny są na skraju … bankructwa.

2. Nie będzie wojny amerykańsko-chińskiej – przynajmniej nie w najbliższych latach

3. W Chinach (Ludowych) nie rządzą ci, o których myślimy

4. Afera balonowa nad Ameryką – to nie były chińskie balony

5. Smoki chińskie to nie tylko folklor – to element nazw tajnych stowarzyszeń o wielkich globalnych wpływach

Będzie i więcej…

pekin1

Pekin ma wiele zabytków

PS. O przykładowej innej mojej przygodzie zagranicznej zobacz Casus libijski.

Postawisz mi kawę?

They Always Knew the Cause and the Cure

Czyli zawsze znali przyczynę i lekarstwo.
Wpis reblogowany.

Zobacz krótkie filmiki z oryginalnego wpisu – https://judyeunkyung.wordpress.com/2023/02/07/they-always-knew-the-cause-and-the-cure/

Tematy:
Programowanie predykcyjne dotyczące chipów w szczepionkach z gry wideo z 2005 roku.

„Szczepionki nigdy nie były bezpieczne” Brandi była przedstawicielem farmaceutycznym, ale została demaskatorem, myślę, że jej śmierć była podejrzana.

Zagrożenie 5G, możliwy związek z koronawirusem i lekarstwem – hydrochlorochiną ukrywane przed opinią publiczną.

Niefarmaceutyczna wersja hydrochlorochiny, kwertyna, jest łatwo wytwarzana z gotujących się organicznych skórek grejpfruta i cytryny, myje i obiera owoce, odcedza płyn i pije go jak herbatę przez całą chorobę. Jest bardzo gorzki w smaku, więc można dodać do napoju miód, to naturalne lekarstwo przeciwwirusowe, przeciwzapalne i zapobiegawcze

Wyjaśnienie dotyczące kwercetyny.

Wielki wywiad i przesłanie dla świata

Po prostu zobacz, podziel się z innymi

Dlaczego świat się stacza?

Jedne błędy pociągają lawinę następnych, ale kulę śniegową czeka zawsze ten sam los

Odbijesz się od ściany, jeśli nie umiesz inaczej zmienić kierunku
– zanim odbijesz się od dna, jeśli nie chcesz utonąć
.
L. K.

Mnożące się klęski żywiołowe*
– wielkie powodzie w Pakistanie, Chinach, w USA,…
– huragany, z których najbardziej głośne medialnie były te na południu USA, niosące ogromne zniszczenia

– wybuchy wulkanów

– potężne tsunami

– trzęsienia ziemi, osuwiska

– pożary jak te, które nawiedzały Australię, Kalifornię, Afrykę, by wymienić najbardziej znane

Głód* np. na coraz większych obszarach Afryki, a tam także
– wojny lokalne

– panoszenie się band

– eksperymenty medyczne na ludności ze szkodami dla zdrowia

Fale emigracji z tamtych terenów i z Azji do Europy
Podobne z Południowej Ameryki w kierunku Ameryki Północnej
– wszystko to z napływem bojówek, obcej kultury niszczącej lokalną, roszczeniowymi postawami kosztującymi miliardy

Wojny i konflikty zbrojne (nie o wszystkich się mówi) na Bliskim Wschodzie i w innych rejonach

Wojna na Ukrainie

Przerwane łańcuchy dostaw skutkujące brakami w zaopatrzeniu ludności i zakładów produkcyjnych

Kryzys energetyczny, brak* paliw i prądu

Inflacja*, wzrost cen

Narastanie biedy*

Rozboje, narastanie przemocy – dosłownie i w polityce

Pandemie*

Załamanie opieki zdrowotnej*

Wzrost chorób – ilościowo i w sensie nowych i przewlekłych

Wzrost śmiertelności

Zatruta żywność, woda, powietrze

Trucizny w lekarstwach i szczepionkach

Nagłe zgony, samobójstwa

Lawinowy wzrost chorób i stanów psychicznych wymagających działań terapeutycznych

Lawinowy wzrost autyzmu (będzie o tym wkrótce książka)

Olbrzymie zadłużenie – państw, firm, ludzi
Krachy giełdowe, bankructwa banków, zapaść finansowa w pewnych rejonach

Wyzysk, rugowanie indywidualnej i małej przedsiębiorczości

Handel ludźmi, dziećmi, praca nieletnich

Znikanie dzieci – porwania na organy, do pracy niewolniczej, prostytucji i dla pedofilów

Pedofilia

Zapaść moralna, egoizm, zanik wartości, zdziczenie

Upadek edukacji, obniżenie poziomu inteligencji, czytelnictwa,…

Oto przykłady, wybrane dość chaotycznie i arbitralnie, ale wystarczające do zadania pytania:
Co się dzieje? Przypadek?

Czy tak ma wyglądać postęp XXI wieku, w którym powstało tyle wynalazków, usprawnień, ruchów na rzecz demokracji, równości, rozwoju?

Chyba, że … nasze czasy miały być właśnie takie specjalne.

Tu zrobię dygresję – można nawiązać do niektórych plag biblijnych i egipskich, nie traktując ich dosłownie i nie wpadając w profetyzm.
Przypomnę przykładowo:

Plaga wrzodów – 1. w Apokalipsie, 6. egipska – można przyrównać do obecnej plagi różnych chorób.

Plaga zatrutych wód – 2. i 3. w Apokalipsie i 1. i 2. egipska, przy czym wylanie do nich krwi może być też znakiem przelania jej w wojnach i w krwawych rytuałach. Mamy obecnie wiele zatrutych wód, ogólniej – środowisko.

Plaga gorąca, 4. w Apokalipsie – obecnie wiele regionów świata przeżywa takie zjawiska.

Plaga ciemności 5. w Apokalipsie i 9. egipska – może nawiązywać do blackoutów oraz celowego przykrywania nieba (chemtrails itp.)

Plaga suszy i wysychających rzek – 6. w Apokalipsie – można ją przypisać zjawiskom pogodowym, jakie obserwujemy, ale ta plaga 6. mówi też o gromadzeniu demonów na wielką bitwę z Bogiem (Armagedon). Faktycznie mamy wojnę o dusze, zła z dobrem.

Plaga trzęsień ziemi, zapadania się miast oraz gradobicia – 7. w Apokalipsie i częściowo 7. egipska.

Nadto, z plag egipskich:

5. Pomór bydła – można skojarzyć z masowymi ubojami zwierząt gospodarskich z powodu zaraz lub pod ich pozorem, oraz ich likwidację z pobudek ideologicznych (ekologia, weganizm, ochrona klimatu).

10. Śmierć pierworodnych – na przykładzie aborcji (1. miejsce w statystykach depopulacyjnych) oraz zgonów dzieci pod wpływem praktyk medycznych – też z podtekstem depopulacyjnym.

Nie chcę wpadać w nadinterpretacje, ale te plagi mogły być inspiracją dla planu współczesnych ciemnych sił, o których wspomniałem jako stronie wojny o dusze.

Wracając do głównego wątku.

Widać pewne związki przyczynowe podanych zjawisk lub istotne korelacje.
Owszem, ale może jest jedna podstawowa przyczyna?

Najpierw wyjaśnię co oznaczają tutaj gwiazdki przy pewnych punktach (mógłbym ich wstawić więcej).
Wg mnie wskazują na zjawiska pozorne, przynajmniej w sensie, że sztucznie nagłaśniane i siejące strach – nie bez powodu.
Przykładowo:

Klęski żywiołowe – wiele z nich było spowodowanych sztucznie – przez geoinżynierię, tajne bronie, ukrytą wojnę, działania szantażujące i zastraszające, dla uzyskania środków na odbudowę dla korporacji, by dać zastraszający przykład dla ideologicznych działań na rzecz klimatu lub „zrównoważonej gospodarki” wg modeli globalistów. Innym razem jako konsekwencja rabunkowej gospodarki i chęci szybkiego zysku.

Głód – nie wynika z braku żywności, bo na świecie już jest nadprodukcja oraz istnieje wielki potencjał dalszego zwiększania produkcji. To wina złej, krzywdzącej pewne rejony dystrybucji, uzależnienia od korporacji, które wyparły (celowo) produkcję lokalną. Nadto, wynik dostarczania produktów złej jakości, wręcz szkodliwych – to nie to samo co odżywiać.

Brak paliw – zasobów naturalnych jest wielka ilość. Nie brakuje ropy, gazu, węgla (jednym z przykładów jest Polska, jej nie wykorzystane złoża). Braki na rynku wynikają z błędnej polityki wydobycia, przetwarzania i dystrybucji, często inspirowanej ideologią klimatyczną oraz narzucaną przez światowych potentatów dążących do monopolu. Nadto, nowe źródła energii są „za rogiem”.

Zatem i kryzys energetyczny jest wtórnym fałszem.

Inflacja, wysokie ceny i bieda – to częściowo skutek powyższych rzekomych braków, ale także braku zrozumienia zasad ekonomii (np. wiara w pieniądz fiducjarny, globalny wolny rynek …) i idącej za tym złej polityki. W tej polityce bieda, uzależnienie ludzi od dotacji, zadłużanie są instrumentami władzy.
Pandemie – to twór medialny, bo nawet skala zachorowań na C19 nie odpowiada klasycznej definicji pandemii, a zjawisko zostało rozdmuchane dla celów sprzedaży szczepionek i innych działań biznesowych. Są mocne poszlaki że ostatnia zaraza była sztucznie wywołana. Nauka i medycyna sprzedała się farmacji a ta mamonie.
Bardziej można mówić o Załamaniu opieki zdrowotnej i nadmiarowych chorobach i zgonach. Niszcząca branżę propaganda, wyciąganie środków budżetowych na nieistotne cele, korupcja oraz brak wiedzy jak efektywnie zapobiegać i leczyć – to przyczynki załamania służby zdrowia. Można by leczyć szybko, tanio i skutecznie gdyby uwolnić lekarzy od sztywnych i skostniałych procedur, dopuścić do głosu wypróbowane metody naturalne i leki, których farmacja nie dopuszcza ze względu na zagrożenie dla tych, na których obecnie zarabia się bajońskie sumy.
Równoległym zjawiskiem jest coraz więcej chorych z powodu błędnych praktyk i zatrutego środowiska (w szerokim rozumieniu), czego skutki realnie przerastają wydolność obecnego systemu.

Wszystkie te zjawiska były wielokrotnie opisywane lub wymieniane zarówno na tym blogu jak i na stronie LepszeZdrowie.info – nie będę tutaj tego powtarzał.

U podłoża wielu z nich leży zanik podstawowych wartości (jak słusznie wskazują moraliści odwołujący się do prawa naturalnego, ale już mniej słusznie do różnych religii, które mają i elementy szkodliwe), nieuczciwość, złodziejstwo, korupcja – od samej góry, po podobne zjawiska na najniższych szczeblach.
O ile na tych niższych bywa to skutkiem potrzeby przetrwania w trudnych warunkach, to na wyższych i najwyższych, gdzie nikomu niczego nie brakuje, jest to nieokiełznana chciwość i używanie bogactwa dla powiększania władzy. Ważnym elementem władzy jest kontrola. Łamanie prawa jest na porządku dziennym.
Widzimy jak państwa i monopole podążają w stronę faszyzmu pod różnymi barwami, przy czym faszyzm, zgodnie z definicją, jest przejmowaniem wszystkich kompetencji rządzenia i kontroli w sposób bezwzględny i brutalny.
Światu zagraża model chiński ubrany w hasła komunizmu.
Z drugiej strony, chociaż to tylko pozorna różnica, światem już od dawna rządzą skrycie tajne stowarzyszenia jak Czarne Słońce, masoneria, chazaria, stare rody i zakony, z satanistycznymi odłamami lub nawet trzonem. Wspierają lewacką lub ultraprawicową ideologię, grając na dwie strony, skłócając je i dzieląc ludzi by ich osłabić.
Zatem najprawdopodobniej wspólną przyczyną zła jest właśnie długofalowy plan tych dystopijnych sił, by na gruzach dawnej względnej normalności zbudować Nowy Porządek Świata (NWO) z pełną kontrolą i podporządkowaniem ludzi, z transformacją w kierunku transhumanizmu, z wyparciem humanizmu na rzecz technokracji.
Wymienione na wstępie zjawiska, to narzędzia zastraszenia i uzależnienia ludzi, by poddali się nowemu systemowi. Większość tych zjawisk oceniam jako stworzone sztucznie lub jako skutki innych sztucznie wywołanych okoliczności.
Przezwyciężenie tych sił jest możliwe i już się dokonuje za sprawą oddolnego połączenia się świadomych ludzi w „ruchy ocalenia”. Piszę o tym trochę na stronie https://www.locusmind.com//pages/korcz.
Powoływany tam i tutaj parokrotnie ruch Life Force zmienia obecnie nazwę na CARE – Center for Amity and Restoration of Earth tj. Centrum Przyjaźni i Odbudowy Ziemi.
(Pod starszą nazwę podpięło się już sporo fałszywych organizacji i osób, a nowa lepiej oddaje cel tego społecznego ruchu).
Pora dostrzec przyczyny i obudzić się do działania – na miarę możliwości każdego, kto chce być wolny, zdrowy i ogólnie żyć lepiej.

Powrót do innego* świata

identyfikacja

Mówienie prawdy nie jest propagandą,
natomiast kłamstwo jest właśnie narzędziem propagandy
lub świadectwem niewiedzy.
Najgorsza jest propaganda wbrew swojej wiedzy.
L.K.

Brzydka pogoda wrześniowa skłoniła nas do powrotu do Warszawy po miesiącach letniego wypoczynku. Z tym wypoczynkiem było różnie, działka wymagała sporo pracy.
O tym nadmieniałem wcześniej. Ale absolutnie nie narzekam, lato było piękne (lubię ciepło), chociaż zbyt suche i pyliste w naszej leśno-wiejskiej okolicy. A jednocześnie to była ucieczka od uciążliwości w Warszawie, gdzie tuż przy domu trwają różne prace budowlano-remontowe, bardzo nieznośne.

Gwiazdka w tytule jest uzasadniona nie tylko tą osobistą zmianą, ale i tempem zmian na świecie w ogóle. Powierzchownie, co nie znaczy że bez znaczenia, odczuwamy rosnącą drożyznę, napięcia społeczne i polityczne, wzrost przestępczości, kryzys energetyczny, straszenie wojną, falami covidu, szczepieniami  itd.
Nie poddaję się temu straszeniu. Witold Gadowski, pomimo paru zastrzeżeń, ma moje uznanie za powtarzanie iż damy sobie radę, gdy się zjednoczymy, nie damy zastraszyć i podtrzymamy normalność. Ten wpis zakończę jego pozdrowieniem.
Mniej powierzchownie, sięgając do działań globalnych i zakulisowych, widzę jak sypie się stary układ zniewolenia – mimo jego paroksyzmów złości i kłamstw oraz usiłowań by się ostać.
Chociaż wielu to przeraża i paraliżuje,  to w bardziej odważnych i świadomych ludziach wzbudza nadzieję. Na ów inny świat, jednak lepszy. Nie ten zaplanowany przez globalistów w imię NWO, nie ten wg „nowej normalności”, z transhumanizmem i innymi szaleństwami, co faktycznie może przestraszyć.
Tutaj ważne jest pewne ostrzeżenie. Jest cały nurt zwodzenia opinii, że tzw. Białe Kapelusze, tajemnicze Q, rożne galaktyczne wróżki i anioły już nas wyzwalają (słyszę to od lat). Że lada chwila będziemy mieli system NESARA, a nawet GESARA. Większość tych informacji odbieram jako celowe usypianie ludzi przez agencje, które tę narrację podtrzymują, a nawet inicjują. Widzę jak mocno jest to kolportowane w sieci (pewne kanały), co też wzbudza podejrzenia.
Są jednak osoby, które chociaż częściowo z podobnego nadania lub z nieświadomości, przemycają jednak część informacji, którym warto się przyglądać – wspominany tutaj Benjamin Fulford, Hanna Kazahari, wszyscy ci, którzy wierzą w powrót D. Trumpa i podobni. Dotykają bardziej konkretnych zjawisk. W jeszcze innej puli widzę Igora Witkowskiego, jako jednego z nielicznych pisarzy i publicystów na świecie, który wnikliwie analizuje zjawiska antropologiczne i psychologiczne w powiązaniu ze zmianami na Ziemi i w polityce. Wiele jego przewidywań się potwierdza, chociaż może za bardzo opiera się na oficjalnych źródłach, które też są sterowane przez globalistów i interesy biznesowe.
Osobiście straciłem większość wiary w te wersje przebiegu zdarzeń i nadal trzymam się przede wszystkim nadziei jakie wynikają z ruchu Life Force z Kimberly Goguen na czele.
Informacje o tym w miarę na bieżąco umieszczam na stronie Our Life Force.
Nie jest to łatwe dla Czytelnika, ponieważ zarówno samo zjawisko jest dla niego zbyt „egzotyczne”, jak i tamtejsze raporty w transkrypcji i tłumaczeniach na język polski mają punkty niejasne bez wiedzy o poprzednich działaniach i wyjaśnieniach. Dla mnie z kolei, są dość trudne przy opracowywaniu właśnie ze względu na te amerykanizmy i wyjaśnianie znaczeń. A także czasowo.

Jednak polecam uwadze wszystkim ciekawym tego, co się dzieje REALNIE.
Tym bardziej, że to jednocześnie sprawy o których w mediach prawie nie usłyszysz.
Nie będę tutaj dalej w to wchodził – zapraszam na stronę.

Drugą sferą moich zajęć były jak zawsze sprawy zdrowia.
By krótko w punktach podsumować nowości wrześniowe na LepszeZdrowie.info:

O końcu pandemii, której nie było, Biała Księga Pandemii Koronawirusa (pobierz), co z epidemią autyzmu, dobre rady zdrowotne z podsumowaniem, pigularstwo szkodzi, na co pomaga dobry stres, przypomnijmy Davida Hawkinsa, dramat sepsy, którą łatwo się likwiduje, wielka nadzieja ale i zagrożenie dla Polaków.
Oczywiście było znacznie więcej, ale może w ten sposób wzbudziłem twoje zainteresowanie…

Jedna ważna rzecz – nie myl ww. Białej Księgi (ponad 400 stron naładowanych wiedzą i odwołaniami do olbrzymiej ilości źródeł naukowych, jej fragment mieściłem wcześniej na tym blogu) z inną Białą Księgą z NIL (Naczelna Izba Lekarska), która jest bardziej ulotką propagandową niż czymś poważnym.
Tutaj pasuje motto niniejszego wpisu.

Ale to moje motto pasuje jeszcze do innych sytuacji, np. tej związanej z postrzeganiem wojny rosyjsko-ukraińskiej i spraw towarzyszących.
Otóż, ktokolwiek wypowie coś rozsądnego, wyważonego w tej sprawie, a nie pasującego do oficjalnej narracji rządowej, jest okrzyknięty propagandzistą Putina, lub dosadniej.
Są rzeczy, które można sprawdzić przy dozie starania, zatem mówienie prawdy o tym nie jest propagandą.

Nawet abstrahując od głębszej odnośnej wiedzy, jaką od czasu do czasu znajdziemy we wspomnianych audycjach United Network.news, niektóre wydarzenia czy dane liczbowe mówią same za siebie.
Znów – nie wchodząc w szczegóły odeślę może do wpisów na twitterze, w tym moich (plus komentarze), by zorientować się jak wiele uzasadnionych pytań tam pada i jak dużo Polaków widzi wiele spraw zgoła inaczej niż propaganda. Tak samo jak było (i poniekąd jeszcze jest) z epidemią, klimatem lub kryzysem energetycznym.
Akurat w tej ostatniej ważnej sprawie widać jej grzech pierworodny – jak zwykle – kłamstwa.
Ponieważ to niezwykle ważne i pilne – zapraszam do poprzedniego wpisu Polacy – dacie się wywłaszczyć?

Czyli – czy nie powinniśmy uwzględnić lekcji z tych zjawisk?

Jest wiele innych ciekawych zjawisk z dziedziny nauki, zdrowia, polityki lub historii – ludzie świadomi to prawdopodobnie ci, którzy kojarzą ze sobą różne fakty i poglądy. Czerpią je nie z telewizji, ale z wybranych książek, czasopism i niezależnych stron w sieci, w trakcie rozmów.
W sezonie poza letnim zachęcam do takiej aktywności, a sam kończę te ogólne refleksje i sięgam po kolejny numer Nexusa (niedawno reklamowałem ten tytuł), by zainspirować się do dalszych poszukiwań na jeszcze nieznanych mi ścieżkach.

Zdrowia i wolności!
I .. głowa do góry – wbrew kasandrom wrócimy do innego, normalnego świata. Więcej – zarówno jak widzimy to w Life Force, jak głosi nawet Fulford, a zwłaszcza Igor Witkowski – możliwa jest wspaniała przyszłość.