W cieniu polityki

Popełnić błąd to jeszcze nie tragedia.
Tragedią jest upieranie się przy tym błędzie.
François de La Rochefoucauld

Z zasady rzadko dotykam tu spraw politycznych. Tragedia smoleńska dała nam co najmniej tydzień wyciszenia w tej sferze, przynajmniej w mediach publicznych.

Jeśli jednak sięgnąć do forów, serwisów społecznościowych w Internecie, to dyskusje i dywagacje są bardzo gorące i liczne, często dalekie od żałoby. W szczególności dyskusje o spiskowej lub fatalistycznej przyczynie katastrofy. Z pytaniem i jakby prostą odpowiedzią: „w czyim to mogło być interesie?”

W gestach i słowach „zwykłych” ludzi dostrzegam uniesienie, chęć bycia lepszym, bycia razem z innymi, i to mnie też buduje, podnosi na duchu w obliczu lat stopniowej utraty wiary w nasze społeczeństwo.

To, że tak wielu ludzi stoi całą noc by nawiedzić katafalk pary prezydenckiej, że jadą czasami setki kilometrów – daje dowód poświęcenia, uznania/sympatii dla tej pary. Mieszkam niedaleko i widzę co się dzieje – dzień w dzień, noc w noc.

Czy to tylko nasza polska egzaltacja, upodobanie (?!) do martyrologii?

Szeroki temat, którego nie będę rozwijał, ale zwrócę uwagę na jeden aspekt.

Przed wypadkiem media nie oszczędzały prezydenta. Od dawna obserwuję wręcz grubiańskie zachowanie niektórych polityków, dziennikarzy, satyryków. Media wmawiały, że Warszawa jest zdecydowanie za PO, że Kaczyński nie ma szans na reelekcję.

I co widzimy?  Masowe uznanie, hołd prawie jak po zgonie JP II.

Wreszcie, szkoda że dopiero w takim wstrząsie, dostrzeżono przymioty Lecha Kaczyńskiego, jego patriotyzm, konsekwencję i stanowczość w obronie interesów kraju, skromność, uczciwość – te cechy, które nie są medialne, ale tak istotne w SŁUŻBIE  a nie w fasadowości władzy. Oczywiście są i tacy, którzy te sprawy oceniają inaczej, ale mówię o bardzo wielu tych, którzy wyrazili otwarcie swoje uznanie,
Można także się sprzeczać o szczegóły i o to czy Wawel to dobre miejsce pochówku (tu, choć za szybko,  sprawa została przesądzona, więc chyba to nie jest dobry czas na spory).

Historia osądzi wiele spraw, ale wierzę, że postawa Kaczyńskiego była godniejsza niż PR  oponentów. Może przestaniemy dawać się manipulacji mediów i ich mocodawców?

Internet … ekologiczny

Niespodziewany aspekt Internetu łagodzi te krytykowane.
LK

Internet bardzo zmienił nasze życie. Stał się nie tylko przełomem technologicznym, ale zmienił wiele w sensie społecznym a nawet kulturowym.

Wśród wielu zmian jakie wprowadził zauważam znaczący wpływ na … ekologię.

Niebywały postęp w dostępie do informacji ma duży wpływ na edukację, w tym ekologiczną, umożliwia integrowanie się ludzi wokół spraw ekologii, organizowanie akcji i monitoringu zagrożeń.

W monitoringu społecznym i instytucjonalnym Internet spełnia też rolę czysto techniczną – można budować bazujące na nim systemy powiadamiania, sterowania i interwencji.

Internet umożliwił pracę zdalną, telekonferencje, szkolenie na odległość – wszystkie te wynalazki potencjalnie zmniejszają zapotrzebowanie na fizyczne przemieszczanie się. Oprócz efektu ekonomicznego wprost ma to wpływ na zmniejszenie zużycia benzyny, mniejsze zanieczyszczenie powietrza, oszczędza czas.

Zwłaszcza zimą teoretycznie oszczędza to energię na ogrzewanie tych pomieszczeń, które potrzebne byłyby do zgromadzenia ludzi fizycznie.

E-maile wypierają tradycyjną korespondencję, e-booki i e-prasa zmniejszają udział wydawnictw drukowanych. Wiadomo, to zaoszczędza drzew i różnych zasobów naturalnych i energii używanych do produkcji papieru.

Postępującą zmiana w sposobie dystrybucji plików – z nośników takich jak CD w kierunku ich przesyłania przez Internet, redukuje pośrednio zanieczyszczenia związane z produkcją tych nośników, ich opakowań i zmniejsza potrzeby transportowe. W efekcie będzie też mniej śmieci.

Wyrazem tego trendu jest po części moja stroniczka na FB Future Books.

Internet bardzo zmienił nasze życie. Stał się nie tylko przełomem technologicznym, ale zmienił wiele w sensie społecznym a nawet kulturowym.

Wśród wielu zmian jakie wprowadził zauważam znaczący wpływ na … ekologię.

Niebywały postęp w dostępie do informacji ma duży wpływ na edukację, w tym ekologiczną, umożliwia integrowanie się ludzi wokół spraw ekologii, organizowanie akcji i monitoringu zagrożeń.

W monitoringu społecznym i instytucjonalnym Internet spełnia też rolę czysto techniczną – można budować bazujące na nim systemy powiadamiania, sterowania i interwencji.

Internet umożliwił pracę zdalną, telekonferencje, szkolenie na odległość – wszystkie te wynalazki potencjalnie zmniejszają zapotrzebowanie na fizyczne przemieszczanie się. Oprócz efektu ekonomicznego wprost ma to wpływ na zmniejszenie zużycia benzyny, mniejsze zanieczyszczenie powietrza, oszczędza czas.

Zwłaszcza zimą teoretycznie oszczędza to energię na ogrzewanie tych pomieszczeń, które potrzebne byłyby do zgromadzenia ludzi fizycznie.

E-maile wypierają tradycyjną korespondencję, e-booki i e-prasa zmniejszają udział wydawnictw drukowanych. Wiadomo, to zaoszczędza drzew i różnych zasobów naturalnych i energii używanych do produkcji papieru.

Postępującą zmiana w sposobie dystrybucji plików – z nośników takich jak CD w kierunku ich przesyłania przez Internet, redukuje pośrednio zanieczyszczenia związane z produkcją tych nośników, ich opakowań i zmniejsza potrzeby transportowe. W efekcie będzie też mniej śmieci.

Sądzę że Internet był jednym ze stymulatorów rozwoju szybkich sieci przesyłowych na bazie światłowodów. Ta technologia, jak myślę, ograniczyła zużycie miedzi do produkcji magistrali kablowych, a rozwój lokalnych sieci radiowych – ilość kabli w ogóle.

Prawdopodobnie istnieje jeszcze wiele innych aspektów technicznych i społecznych jakie Internet wniósł i będzie wnosił w zakresie ekologii, ale już ta refleksja uświadamia wielorakość wpływu Internetu na nasze życie.

Co prawda, dbałość o nasze ciała to też ekologia, więc nie dajmy się uwięzić przed ekranami  komputerów i nie zaniedbujmy ruchu, chociażby przy lekcji gimnastyki … z Internetu, jeśli inaczej się nie da 🙂

Sądzę że Internet był jednym ze stymulatorów rozwoju szybkich sieci przesyłowych na bazie światłowodów. Ta technologia, jak myślę, ograniczyła zużycie miedzi do produkcji magistrali kablowych, a rozwój lokalnych sieci radiowych – ilość kabli w ogóle.

Prawdopodobnie istnieje jeszcze wiele innych aspektów technicznych i społecznych jakie Internet wniósł i będzie wnosił w zakresie ekologii, ale już ta refleksja uświadamia wielorakość wpływu Internetu na nasze życie.

Co prawda, dbałość o nasze ciała to też ekologia, więc nie dajmy się uwięzić przed ekranami  komputerów i nie zaniedbujmy ruchu, chociażby przy lekcji gimnastyki … z Internetu, jeśli inaczej się nie da 🙂

MLM – trudny?

Nowe przysłowie: Współpracą LUDZIE się bogacą.
LK

Dołącz

MLM to multilevel marketing.
W Polsce zasłynął we wczesnych latach 90. za sprawą Amway’a, a potem dziesiątek innych biznesów marketingu bezpośredniego. Z powodu paru „czarnych owiec” taki sposób zarabiania wzbudza wśród niektórych nieufność. Kojarzy się też z akwizycją, sprzedawaniem od drzwi do drzwi, z piramidami finansowymi, itp. Jednak, nawet w samym Amway’u i w stosunku do lat 90. w tym biznesie zmieniło się tak wiele, że warto zmienić także takie stereotypy.
Nie jest to zajęcie dla każdego. Zwłaszcza dotąd wymagało sporego zaangażowania. Często założenia działalności gospodarczej. Jednak jeśli myśli się o poważnych dochodach, o zbudowaniu niezależności finansowej, to jest to jedna z najlepszych możliwości. Tak zrodziło się wielu milionerów.

W samej Polsce działa w tej chwili kilkadziesiąt systemów, powstają wciąż nowe. Ich przegląd znajdziesz np. tutaj http://www.networkmagazyn.pl/strona/lista-firm/  (tamże w ogóle dużo informacji o MLM).

Dzisiaj mamy jednak sporo sieci, które zajmują się wyłącznie produktami wirtualnymi, czyli MLM staje się czystym e-biznesem.

A skoro tak, to biznes ten staje się dużo prostszy!

Ta forma MLM jest rozwinięta zwłaszcza w Ameryce i na „zachodzie”. Internet świetnie nadaje się do pozyskiwania partnerów, budowania struktur, szybkiego dostarczania produktów, automatyzacji sprzedaży i naliczania prowizji. Także wiele popularnych programów partnerskich (PP) ma elementy wielopoziomowych struktur.
Czy pozyskiwanie partnerów nie kojarzy Ci się z platformami społecznościowymi? Ależ tak. Dlatego to miejsce doskonale nadaje się do umieszczenia tej notatki.
Ale czy będąc na takich platformach miałeś szansę przy okazji zarabiać? Facebook czy twitter na pewno zarabiają krocie i są już warte miliardy dolarów. Ale czy szeregowi uczestnicy tych platform coś z tego mają?

I tu zrodził się pomysł na połączenie MLM z serwisami społecznościowymi. Widzę, że ta idea zaraziła już paru potentatów, ale chcę zwrócić uwagę na coś, co wg mnie będzie rewelacją i pobije w ostatecznym rozrachunku wszystkie inne platformy.

{dalszy ciąg dotyczy projektu który z czasem znacznie się przeistoczył, ale jego element społecznościowy zapewne przetrwa przez dziesięciolecia (?) }

Jeszcze niewiele się o tym mówi, bo oficjalny debiut tego GLOBALNEGO systemu dopiero nastąpił 16 stycznia (w Niemczech) i szereg jego elementów dopiero się tworzy.
Mam na myśli projekt Enigro-Unaico i związaną z  nim platformę SiteTalk.com.
Jeśli pobudziłem Twoją ciekawość, to zapraszam na stroniczkę http://www.enigro.strefa.pl po więcej szczegółów oraz do dołączenia.
Tam także znajdziesz informacje o regularnych webinarach szkoleniowych i sposobie zapisania się.
Daj sobie życiową szansę i wykorzystaj okazję zostania pionierem tego nowego konceptu.

Dlaczego i jak archiwizować mikroblogi

Internet doczekał się swojej archeologii.
LK

archiwum

[uwaga – z czasem poniższe linki mogą być zdezaktualizowane, a metody zastąpione lepszymi/innymi]

Twitter wciąż mnie fascynuje. Odkrywam nowe możliwości. W pewnym sensie jest moim mikronotatnikiem przy przeglądaniu Internetu – zamiast zakładek w komputerze i zamiast zakładek publicznych np. w delicious – tworzę linki w … twitterze, dodaję komentarz i od razu dzielę się tą informacją ze światem.
Ale jak dotrzeć do takich starych zakładek?

Jak wiadomo, twitter oferuje spore możliwości marketingowe i biznesowe. Umieszczenie jednak pojedynczego komunikatu/reklamy niewiele daje, ponieważ rozpływa się on w wartkim strumieniu tysięcy innych twittów, które wciąż napływają. Jedną z metod jest powtarzanie komunikatów. Zatem nie powinny być ulotne. Wiadomo też, że sam twitter nie udostępnia wprost twittów starszych niż parę dni, zatem warto mieć ich archiwum.

Jeśli ktoś ma spory „dorobek” to dochodzi kolejny prosty powód archiwizacji – uchronienie tego dorobku. Twitter miał już wpadki, czasem jest niedostępny z powodu przeciążenia, przeżywał też podobno ataki hakerskie. Warto też bezpiecznie zachować pozyskane kontakty. A może zmienimy profil, ale nie chcemy zaczynać od zera? Itd. itd.

Jednak nie tylko o to chodzi. Oprócz własnych wpisów mamy cenne komentarze, wytypowane ulubione twitty, direct messages (posty bezpośrednie), dane osób śledzonych i śledzących, często adresy ich stron i blogów, linki do zasobów, ciekawe zdjęcia itp. Jest to wartościowy „materiał marketingowy”, poddający się „data mining” czyli ew. dalszej obróbce.

Jest wiele sposobów na archiwizację.

[tu były podane starsze metody, wykorzystujące zewnętrzne aplikacje, które już nie działają, poniżej nowsze

https://wilkowski.org/notka/1575, a także wbudowany mechanizm twittera – tutaj jak go używać – https://help.twitter.com/en/search?q=archive

Problem dotyczy oczywiście nie tylko twittera, warto zadbać o nasze wpisy na wielu platformach społecznościowych. Np. Facebook ma własny mechanizm robienia kopii stron: – ustawienia –  pobierz stronę.
Sprawdź jak postępować na  innych platformach w ich „Pomocy”.

A dla zastosowań profesjonalnych przykładem są środki z  http://www.backupify.com/
Oczywiście z biegiem czasu powstaną jeszcze lepsze sposoby – problem pamięci już nie jest przeszkodą, a bezpieczeństwo dodatkowo gwarantują (?) szyfrowane sieci rozproszone (chmury) i backupy prowajderów Internetu.

Blogi dają bieżący wsad do Google

BLOG > GOOGLE

[stare, o opcji która chyba już nie działa tak jak zapowiadano ]

Od grudnia mamy rewelacyjne narzędzie wyszukiwania informacji ze świata dotyczących wydarzeń sprzed …  sekund. Normalnie wyszukiwarki indeksują strony z opóźnieniem, biorąc pod uwagę swe algorytmiczne priorytety. Teraz możesz napisać na twitterze, że sąsiad kichnął, a za chwilę świat będzie o tym wiedział.
Chodzi o wyszukiwanie real time przez Google. Oczywiście  użyteczność takich informacji dla przeciętnego internauty może być niewielka. Ale są sytuacje w których bieżące informacje z Twittera i Facebooka będą bardzo interesujące np: relacja z bieżących wydarzeń i opinie do nich.
W pewnym sensie te blogi są więc lepsze od Googla, to one dostarczają najświeższych informacji, a Google tylko to zbiera i wrzuca w swoje mechanizmy.

Jeśli chcecie sprawdzić jak działa real-time search w wykonaniu Google, wystarczy wpisać temat poszukiwania, w wynikach wejść w options i wybrać latest  (lub latest results  – obecnie w wyszukiwaniu zaawansowanym raczej „ostatnia godzina” lub „z ostatnich 24 h’) – bieżące wyniki przewijają się na górze jak „time line” w twitterze (o ile akurat sa na dany temat).
Ale UWAGA – to działa na razie tylko w wyszukiwarce angielskiej (w opcjach języka zaznaczyć English by nie przerzucało do polskiej wyszukiwarki – geolokalizacja).

Monitorowane są Twitter, Facebook, FriendFeed, Jaiku i inne blogi (szczegółowo jeszcze nie sprawdzałem).

Podobno można też do tego użyć bezpośrednio Google Chrome, ale to mi się nie udaje – może chodzi o geolokalizację?
Oczywiście można dodać swoją stronę (blog) do Googla, dla szybszego zaindeksowania.

Zapewne są inne/prostsze sposoby (zresztą ta usługa jest w rozwoju) – chętnie o nich usłyszę…

Przy okazji dowiedziałem się, ku swemu zaskoczeniu, że tagowanie (#) wpisów w treści twittów osłabia ich googlowy ranking! (??)

PS. Uważaj co piszesz na blogach – tak zaindeksowanych (o ile to zwykłe indeksowanie) informacji prawdopodobnie już nie można „odkręcić”.

 

Po Kopenhadze

Najciemniej jest pod latarnią.

Jeszcze postscriptum do mojego postu z dn.18 października o „ociepleniu klimatu”.
Dlaczego takie motto?

Zakończyła się konferencja ekologiczna w Kopenhadze.
Odnoszę wrażenie, że był to spęd „towarzystwa wzajemnej adoracji”, które się wzajemnie … ocieplało. To nie służy rozświetlenie problemów, chociaż świeciły tam sławy klimatologii.
Wynik konferencji był do przewidzenia.
Pisze o tym wielu, w szczególności Tomasz Teluk na http://prawica.net/node/20357.
Sarkazmy autora są uzasadnione.

Podzielając sprzeciw wobec panikom medialnym i wszelkim biznesowym lobbystom – jeśli w czymś miałbym odmienne zdanie, a właściwie byłbym bardziej wyważony, to ująłbym to tak:

Bądźmy jednak ostrożni, przemysł trzeba oczyszczać ze szkodliwych oddziaływań na przyrodę, gdzie ew. ocieplenie to TYLKO JEDEN z aspektów ekologii, bo chodzi też o zatrucia, erozję i skażenie ziemi, zagrożenia gatunków, deficyt wody, wyczerpywanie zasobów nieodnawialnych, …

Daję wiarę TYM ekologom i meteorologom, którzy mówią, że nie tyle chodzi o długofalowe ocieplenie (co do którego nie ma pewności), co o rozchwianie ekosfery, o widoczne w naszym pokoleniu zmiany w pogodzie, zanik okresów przejściowych, dynamikę zmian krótkookresowych, która nie pozwala postawić prognozy na więcej niż parę dni. Tego dawniej nie było.
Z teorii układów dynamicznych i teorii katastrof (działy matematyki): rozchwianie, jeśli nie jest stabilizowane, grozi niestabilnością.
Nie ma nic złego ani niezwykłego, gdy niepokoimy sie o NASZ czas, o zjawiska, których sami doświadczamy.
Krok dalej są ci, którzy myślą długofalowo i niepokoją się o następne pokolenia – podobnie jak niepokoją się o krótkowzroczność wszelkiej rabunkowej gospodarki. Strategia jest ważniejsza od taktyki.

Przebijają się opinie, że samo ocieplenie (stabilne), o ile nie pociągnie nieprzewidzianych skutków, było by w Polsce korzystne – kolejny szeroki kontrowersyjny temat…
Polecam też inne artykuły p. T. Teluka – patrz http://prawica.net/Teluk oraz dyskusję pod nimi.

PS. nie dowierzam wielu „naukowcom” ani wielu „ekologom”.
Jednym z moich testów na wiarygodność ekologa jest to, czy pali papierosy. Jeśli pali, to podejrzewam, że w ekologii działa raczej na pokaz (?) i nie potrafi mieć wpływu na to, na co mógłby mieć sam realny wpływ (gdy biadoli, że działania ekologów są tak mało doceniane lub mało skuteczne).
Ma negatywny wpływ na najbliższe otoczenie i nie ceni nawet jego jądra, którym jest… jego własne ciało.

Semiretirement

Ostatnio wspomniałem ten termin, i na odnośne zapytania odpowiem pokrótce o co chodzi. Z tą ideą zapoznałem się z kursu Optymalizator życia, gdzie jest omówiona dokładnie i poparta przykładami.  Sebastian Schabowski, jeden z autorów kursu stosuje na co dzień ten sposób na życie.

Otóż, w skrócie, chodzi o to by nie czekać do wątpliwej co do wysokości emerytury, by nie odkładać marzeń na nieokreślony czas. W szczególności wiele osób marzy o podróżach po świecie ale brak im na to środków, odwagi i czasu. Okazuje się, że istnieją sposoby by podróżowanie i życie za granicą było tańsze niż u nas (!). Tamże także zarabia się znacznie więcej. Tak więc możliwe jest tam pracowanie np. przez pół roku, by zarobić tyle, żeby drugie pół roku móc nie pracować i zająć się tym co przynosi nam satysfakcję i rozwój. Np. podróżowaniem po świecie.

Chociaż osobiście prawie co roku wyjeżdżam gdzieś dwukrotnie i sporo widziałem,  to jednak jest to ograniczone 26 dniowym urlopem i związaniem ze stałą pracą w Polsce. Myślę, że zwłaszcza młodym ludziom, odważnym i lepiej gdy z jakimiś kwalifikacjami , stosunkowo łatwo jest zerwać z tymi ograniczeniami. Jak – o tym mówi ww. kurs.

Zresztą, semiretirement, bez świadomości tej nazwy i bez tego kursu stosuje sporo osób. Na myśl przychodzą mi różni „wolni strzelcy”, reporterzy-amatorzy, podróżnicy, pasjonaci turystyki, swoistej filozofii życia.

Przykładem z mojego otoczenia jest dwójka znajomych, młodych ludzi, którzy właśnie niedawno udali się w podróż poślubną … dookoła świata i to na rok.

Nie znam szczegółów finansowania, ale wiem, że nie mają dużych wymagań, to co robią jest ich pasją, na której mogą zarobić. Otóż prowadzą internetowy blog-reportaż z podróży, w którym  nagromadzą tyle ciekawego materiału, że będą mogli na jego podstawie sprzedawać reportaże do czasopism lub napisać książkę.
Tego rodzaju wyprawy mogą być też sponsorowane.

Zajrzyjcie na http://www.expeditionmoustache.pl/
Przy okazji to pewien wzrór na ciekawego bloga.

„O dawaniu” – książka Stefana Garczyńskiego, która rozświetla świat.

Łatwo myśl przydeptać, nie sposób zapobiec jej odrodzeniu.
Stefan Garczyński

Stefan Garczyński

http://www.stefangarczynski.pl

Hej,

Dość dawno mnie tu nie było – udzielam się teraz bardziej gdzie indziej, ale na twitterze prawie codziennie coś wrzucę…(www.twitter.com/etsaman2 ).
Jak w powyższym motto – Pan Stefan zasługuje by Jego myśli nie były przydeptane (zapomniane) – podjąłem już dawno działania ku ich odrodzeniu.

Dziś mam szczególny powód do tego wpisu – udostępniam za darmo jedną z moich ukochanych książek Garczyńskiego!

Już przed paroma laty zostały przeze mnie zdigitalizowane wybrane książki Stefana Garczyńskiego, jednak udostępnione były tylko wersje demonstracyjne (patrz dział „Utwory” w tytułowym serwisie). Po prostu, nie było decyzji, czy i jak je uwolnić, a może sprzedawać…

Doszliśmy do wniosku, że dla naszej misji edukacyjnej i dla spełnienia życzenia Autora by książki te „żyły”, jest wskazane stopniowe udostępnianie tych wybranych pozycji jako gratisów.

Składam tu podziękowanie Pani Grażynie Dobromilskiej – właścicielce wydawnictwa Madgraf (www.madgraf.com) za inicjatywę wznowienia  książek S. Garczyńskiego (na początku w wersji e-booków).

Jest to „O dawaniu„.  Wartościowa, ciekawa lektura (tu w wersji roboczej, pdf) – zachęcam!

To wydarzenie inspiruje mnie do lepszego zajęcia się ową stroną, która już dość długo była trochę zaniedbana…

[później przybrała formę bloga]

 

Świńska sprawa

Sami wywołujemy choroby i sami zmierzamy
w kierunku masowych zachorowań na raka
oraz do uszkodzeń mózgu poprzez używanie szczepionek.
Prof. Leon Grigorski

Szczepienia – niebezpieczne, ukrywane fakty (książka)

Chciałem napisać coś od siebie, ale, trochę zaganiany, zacytuję raczej Łukasza K. z CzaryMary.com.pl

„…Skoro już jesteśmy przy zdrowiu, to tegoroczna jesień i zima może być kluczowa dla przyszłości nas wszystkich. Szatańskie wręcz plany zaszczepienia całej ludzkości niezbadaną i niebezpieczną dla zdrowia szczepionką przed pseudogrypą A1NH1 może mieć bardzo daleko idące skutki. Dlaczego piszę o pseudogrypie A1NH1? Osobiście w nią nie wierzę. Kiedy w maju wybuchła w Meksyku tzw epidemia świńskiej grypy, akurat z Agnieszką byliśmy w jej samym centrum, na wakacjach w Meksyku. Epidemia istniała tylko w mediach (europejskich i amerykańskich). Życie w Meksyku przebiegało normalnie, nawet w punkcie informacji o grypie siedział żołnierz bez maseczki. To co robiły jednak media wtedy i co robią teraz jest próbą zastraszenia całego świata i zmuszenia nas do zaszczepienia się.

Jednak szczepionka ta jest BARDZO niebezpieczna dla zdrowia. Zwiększa szanse na paraliż, uduszenie, śmierć. Niektórzy wręcz mówią, że ma być ona narzędziem do depopulacji ludzkości, bronią biologiczną, a nie lekarstwem i ochroną.

Na całe szczęście na świecie są tysiące zwykłych ludzi ale i lekarzy, którzy widzą jak wielkie zagrożenie dla zdrowia, osobistej wolności i całej planety. W tej kwestii nie można już wierzyć mediom, które działają pod dyktando firm farmaceutycznych i polityków. Gra toczy się o wysoką stawkę – o nasze życie i naszą wolność.

Strona www.grypa666.wordpress.com – to codziennie aktualizowane źródło wiedzy o tym co się dzieje na świecie i w Polsce w kwestii masowych szczepień. Są tam wywiady, filmy wideo, akcje lokalne, newsy z całego świata. Na szczęście coraz więcej pojawia się w prasie, Internecie wywiadów z lekarzami mówiącymi NIE dla tych szczepionek. Zachęcam do regularnej lektury tej strony, jak i rozmawiania z znajomymi, rodziną, kolegami. Powiedzmy głośnym głosem NIE dla masowych i przymuszonych szczepień!

Kliknij tutaj prawym przyciskiem, aby pobrać obrazy. Aby pomóc ochronić prywatność, program Outlook uniemożliwił automatyczne pobranie tego obrazu z Internetu.Na www.davidicke.pl – znajduje się min. godzinny wywiad video z Jane Burgermeister, austriacką dziennikarką pisząca min. do Nature czy British Medical Journal, która złożyła w austriackiej prokuraturze oraz FBI (w amerykańskiej ambasadzie) zarzuty przeciwko Światowej Organizacji Zdrowia oraz min. firmie Baxter, która produkuje szczepionki. Tam też jest więcej filmów i wiadomości o nieludzkich planach wykorzystania szczepionki grypy przeciwko ludzkości.

www.swinskasprawa.pl – nowy serwis integrujący najważniejsze informacje odnośnie świńskiej grypy

To nie grypa jest zagrożeniem. To szczepionka.

Sprawa jest naprawdę poważna. Jeśli już ktoś będzie chciał się zaszczepić dobrowolnie przeciwko A1NH1 (bo być może będą chcieli nas zmusić siłą do tego) to proszę, zapoznajcie się z informacjami dostępnymi w Internecie o niebezpieczeństwach jakie wiążą się z tym. Przekażcie też te informacje swoim bliskim w USA i UK. Stany są krajem, gdzie od wielu lat przygotowywano się do tej akcji i tam może być najtrudniej uciec od zaszczepienia toksyczną szczepionką…

Na ilustracji okładka książki” Ian Sinclair „Szczepienia – niebezpieczne, ukrywane fakty”

Maraton warszawski

Egoizmem jest wymaganie od innych,
by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze.
Anthony de Mello

W ostatni weekend mieliśmy w Warszawie maraton ulicami miasta.

Tak się składa, że mieliśmy wtedy także zjazd rodzinny. Nikt z nas nie wiedział o tym maratonie, wszyscy utkwiliśmy na swych trasach i nasze spotkanie zamieniło się w forum oburzenia.
To nie w porządku, żeby ułamek promila obywateli Warszawy (mam na myśli organizatorów, uczestnicy biegli trasą, jaką im wskazano) terroryzował resztę mieszkańców i przyjezdnych blokując dużą i newralgiczną część miasta na dwa dni.
Przedostanie się przez miasto (a dzień był dość gorący) było koszmarem.

Czy nie można trasy maratonu przenieść na przedmieścia, na jakieś trasy zielone, co byłoby z korzyścią zarówno dla komunikacji miejskiej (i zaoszczędzeniem publicznych środków na ochronę, organizację, itp.), jak i dla samych biegaczy – nie musieliby tłuc się rozgrzanym, twardym asfaltem?
Wcale nie chodzi o to, by centrum pozostawiać tylko samochodom itd., jak wypowiadał się ktoś na forum maratonu (GW), bo przecież organizuje się tu sporo imprez, ale żadna nie paraliżuje tak dużego obszaru.

Nie wiem kto tym wszystkim kieruje, ale czy dla środowiska biegaczy i ich sympatyków nie byłoby lepiej, by pozostali myśleli o nich przychylnie a nie z dezaprobatą? Czy nie ma w tym środowisku „instynktu społecznego” – także we własnym interesie – maratończycy nie są  sami i powinni liczyć się z pozostałymi.
To tylko wycinek zagadnienia – np. aspekty biznesowe, medialne i  zdrowotne biegania poruszę na http://www.LepszeZdrowie.info.

W skrócie: biegi, jogging – zwłaszcza po twardym podłożu – wcale nie są zdrowe, lepszy jest intensywny marsz i/lub nordic walking.