Zadbaj o zdrowie na jesieni

Tracą zdro­wie by zdo­być pieniądze,
po­tem tracą pieniądze by odzys­kać zdro­wie…
Paulo Coelho

zdradliwa pokusa
Zdradliwa pokusa

Skończyły się wakacje, podczas których mało pisałem oddając się raczej lekturom, turystyce i wypoczynkowi.

Czas zająć się ważnymi sprawami. Tytuł wpisu coś sugeruje, ale nie chodzi o takie typowo jesienne sprawy jak grypa czy zaziębienia – to wiadomo.

Sezon jesienny zaczynam od dwóch artykułów/raportów na na inny temat, który szczególnie zwrócił moją uwagę w ostatnim czasie.

Czy gluten to temat wywołany przez biznes dietetyczny, może moda, a może coś, co naprawdę powinno nas zainteresować? Spora dawka informacji wyjaśni ci dlaczego jednak powinieneś uważać.

Być może chorujesz z powodu zbóż – nie tylko z powodu glutenu.
Raport na temat wpływu na zdrowie zbóż, zwłaszcza pszenicy i pieczywa. Co robić?

Powyższe artykuły wchodzą w skład „nowości zdrowotnych” września na stronie Lepsze Zdrowie (http://lepszezdrowie.info/news9.16.htm), gdzie znajdziesz jeszcze:
uzupełnione dossier o szczepieniach, cd. informacji o elektrosmogu i sposobach jego ograniczania, o uziemianiu się, ebook o zakupach produktów eko i zaproszenie na ciekawą konferencję on-line, dowody o homeopatii, cd. cyklu „niezwykli terapeuci” i jeszcze większe niezwykłości…

Zapraszam także na bieżące wiadomości zdrowotne tutaj:

https://www.facebook.com/Zdrowie.i.Fitness

Wspólnie do prawdy

Człowiek pozostaje tak długo mądry, dopóki szuka mądrości;
odkąd wyobraża sobie, że ją już znalazł, staje się głupcem.
Talmud

Creative ideas business concept

Popularyzatorzy wiedzy nie mają łatwo. Muszą się poruszać w świecie, w którym króluje obecnie poprawność polityczna, wiedza zakłamana, a często nawet ukrywana z pobudek biznesowych lub ideowych.

Przytoczę jeden z przykładów.
Dziennikarka, która przez lata prowadziła codzienne audycje na temat zdrowia. Praca ciekawa, bo pozwalająca poznać coraz to nowych ludzi, ekspertów i celebrytów, których i czytelnicy/słuchacze chcieliby usłyszeć.

Czasem jednak gość ewidentnie mówi bzdury. Dziennikarka jednak nie oponuje i przekaz poszedł w eter. Potem powstaje z tego książka, w którym te same bzdury są powielone. Zastanawiam się nad krzywdami, jakie to wyrządziło.
Po pierwsze – wielu ludzi, którzy bezkrytycznie przyjmują to, co mówią media, zostało oszukanych. Audycja, co prawda, to efemeryda, ale jednak o sporym zasięgu. Książka zaś (lub artykuł) to już coś znacznie trwalszego. Może być tak, że krzywda dzieje się i owemu ‘ekspertowi’, bo po latach będzie się wstydził tego, co mówił. Cóż, można powiedzieć – zasłużył sobie. Ale i owa dziennikarka psuje sobie markę, ponieważ przepuściła bubel.
Ze swojej niewiedzy czy sprzedając się?
Bywa bowiem tak, że ma płacone za każdą audycję i nie jest do końca wolna w swych wyborach. Taka ułomna rzetelność dziennikarska. Widzi się ją na każdym kroku, ale to osobny temat.
Skupiam się na sprawach zdrowia, ponieważ i ja tym się zajmuję i … też mogę wpaść w jakąś pułapkę. Mam ten komfort, że moje popularyzatorstwo nie jest ani płatną pracą, ani nie mam szefa, ani nie reprezentuję stanowiska żadnej firmy. Piszę z poczucia, że przyczyniam się do lepszej świadomości i wiedzy – w dobrej wierze, a mój zasięg w przypadku błędu – jest bardzo mały.
I podkreślam – tę wiedzę każdy powinien filtrować i brać własną odpowiedzialność za jej wykorzystanie. Gdy nauka jest coraz bardziej skorumpowana, to my – społeczność – mamy szansę wspólnie dojść do prawdy.
Zatem komentarze do postów i artykułów są mile widziane. Sam często widzę jak wykuwa się z nich pełniejszy obraz – wykorzystujmy tę zaletę mediów społecznościowych. 

Nietrafione slogany

Prawda nie jest przez to bardziej prawdziwa,
że wierzy w nią więcej niż jeden człowiek.
Oscar Wilde

(il. z serwisu Chcenawczoraj.pl)

Istnieje mnóstwo sloganów i przysłów  czy nawet prawie archetypowych memów, które nie odpowiadają  prawdzie a nawet prowadzą nas na manowce.

Tutejsze Lapidaria pokazywały już niektóre  takie mity, a na http://www.LepszeZdrowie.info pokazuję mity i przekłamania w dziedzinie zdrowia.

Dam tylko parę przykładów by pokazać o co mi chodzi.

„Nie zabierzesz ze sobą niczego na drugą stronę”

To niewątpliwie jest słuszne w odniesieniu do rzeczy materialnych – nie zabierze się ich do grobu. Dla ateistów, którzy są często i materialistami, to ważne memento, tym bardziej że dla nich – skoro nic już nie ma po śmierci – trudno mówić o zabieraniu czegokolwiek na tę drugą stronę. Jednak dla ludzi wierzących w życie pozagrobowe (mówi o tym bodajże większość religii), sprawa nie jest tak jednoznaczna. Bo podobno zabiera się doświadczenie i wspomnienia, a życie może być ocenione w zaświecie nie na podstawie majątku czy nawet pozycji społecznej, ale wg serca i dobrych uczynków.
Tutaj zarówno wierzący i ateiści zdają sobie sprawę, że ważne jest też to, co się zostawia po sobie na tym świecie: owe dobre uczynki, owoce społeczne i rodzinne swego życia, spuściznę intelektualną, i wcale nie mniej znaczącą spuściznę materialną. Majątek i wiedza posłuży rodzinie a często i społeczeństwu.

„Każdy ma 24 godziny na dobę”

Podobnie drażni mnie powielanie sloganu „KAŻDY z nas ma tyle samo czasu – 24h na dobę” (pisałem o tym na tym blogu w 2010 r. w kontekście efektywności).

Nie jest to prawda – w tym sensie, że są osoby, które mają dużo czasu nie przez swoją efektywność, ale dlatego, że ich życie jest puste, bo nie mają ambitniejszych celów ani zainteresowań.

Weźmy przykładowo samotnego (bez rodziny), mało ambitnego pracownika fizycznego, który kończy swoją zmianę w pracy o 14.00 i potem raczej głowi się co zrobić z czasem: często spędza długie godziny wędkując nad stawem, pójdzie z kolegami na piwo, a potem zabija czas przed telewizorem lub śpi, bo nic ponadto go nie interesuje.
Albo sparaliżowany leżący od lat w łóżku, żeby sięgnąć do bardziej drastycznego przykładu.
Porównajmy go z facetem, który prowadzi jednoosobową (lub małą) działalność gospodarczą, który ma cały biznes na swojej głowie – praktycznie nie ma chwili aby się przy nim nie krzątał lub rozmyślał nad nim, a dodatkowo ma żonę i troje dzieci, którym też poświęca czas. Do tego wie, że aby wyjść z „wyścigu szczurów” musi się kształcić. Ma też sporo zainteresowań. Żadnej z tych spraw nie chce i nie może zaniedbać jeśli chce się rozwijać oraz wypełniać swe rodzinne powinności.
Albo przepuśćmy, że ktoś podjął się jakiejś pracy do wykonania w tydzień, która nawet przy ostrym zaangażowaniu wymaga 140 roboczogodzin, to nawet gdyby nic innego nie robił, pozostanie mu tylko po 4 godzin snu. Takie sytuacje dotyczą zwłaszcza twórców pracujących na terminowe zamówienie, gdy trudno wyręczyć się kim innym.

Trudno powiedzieć, że obie te grupy osób mają tyle samo czasu!

Także inna jest sytuacja kogoś kto ma 70 lat i nagle postanawia, że zwiedzi ‘cały świat’ (czy zdąży, czy starczy mu sił?),  a inna młodego człowieka, który ma życie przed sobą.

„Oddychaj głęboko”

Tak mówi się o oddychaniu dosłownie i metaforycznie – na podstawie przekonania, że głębokie oddychanie jest zdrowe. To jedno z najbardziej zakorzenionych przekonań.

Jednak, wcale tak nie jest. Głębokie oddychanie, a zwłaszcza intensywne i przez usta powoduje, że pozbawiamy się tej ilości dwutlenku węgla, która jest odpowiedzialna fizjologicznie za transfer tlenu z krwi do komórek. Zatem, zamiast w ten sposób rzekomo lepiej się dotlenić, pozbawiamy się tlenu na poziomie komórkowym, a to właśnie jest ważne. Udowodnił to m.in. Konstantin Butejko (np. http://lepszezdrowie.info/oddychanie_a_zdrowie.htm) , jest to też zgodne z opisanym tam tzw.  Efektem Bohra.

Podobnie, różni guru od oddychania wmawiają nam, że nie umiemy oddychać. Czy sądzisz że natura myli się w tak podstawowej funkcji?

Itd. Itd.

Lektura i natura

Zdrowie to stan, o którym medycyna nie ma nic do powiedzenia.
W.H. Auden

na biegówkach

Motto prowokuje swym humorem, ale prawdą jest że medycyna zajmuje się przede wszystkim chorobami a nie zdrowiem. Znajduję je np. w naturze.

O naturze pisałem tu wielokrotnie, zwłaszcza wspominając swoje wyjazdy i pobyty działkowe.
Zima bez śniegu ostatnio nie usposabiała do zachwytów nad przyrodą, zatem pogrążyłem się raczej w lekturach.
To spowodowało, że postanowiłem założyć nowy blog o książkach, zwłaszcza elektronicznych (ebooki). Nazwałem go Next Boox.

Na bazie tego bloga chciałbym po trosze reaktywować swój stary koncept i wówczas (2005 r.) istniejącą stronę eboox.pl – w miarę dostępnego czasu.

Nazwa Rozwiązania na Kryzys, która pojawia się przy profilu tego bloga, bierze się z pewnej zaszłości na bloggerze – zostawiłem także ze względu, że faktycznie jesteśmy w czasie wielu kryzysów: politycznych, finansowych, gospodarczych, kulturowych, dot. bezrobocia itd.
Książki, które będę przedstawiał, w sporej mierze będą wskazywały rozwiązania…

Pozwala mi to wrócić także do stroniczki na facebooku – też przez lata prawie nieczynnej – https://www.facebook.com/futurebooks/
Na razie niewiele jeszcze tam wpisów, więc tymczasem wpraw się ‚nastrój książkowy’ także tutaj.

By powiązać wątek natury i książek zacytuję poniżej jeden z ostatnich wpisów na Next Boox:

Dziś kolejny świetny dzień rekreacji ruchowej na biegówkach.
Ponieważ w Warszawie powietrze jest zanieczyszczone  – jak podaje monitoring (pewnie są jakieś i dla innych miast) – to śmigam za miasto.

Lasy wciąż w pięknej zimowej pierzynce. Sporo narciarzy,
a podwarszawskie przyleśne wypożyczalnie cieszą się powodzeniem.
Ja polegam na swych wysłużonych, ale wciąż sprawnych atomicach.
Dziś podniosłem poprzeczkę – dość ciężki plecak i górki 🙂
Dodam, że biegi narciarskie to świetne ćwiczenie nie tylko na nogi,
ale i na ręce oraz serce i sposób na zrzucenie kilogramów. Biegówki sprawiają mi wielką przyjemność, podobnie jak nordic walking.
Uprawiam od lat, chociaż ostatnio miałem przerwę z braku śniegu w okolicach Warszawy oraz z powodu kontuzji kręgosłupa w 2015.
Intensywna rehabilitacja i ‚zabiegi mentalne’ wyprowadziły mnie na prostą
– przynajmniej na tyle aby te 5-10 km bez większego zmęczenia zaliczać
pomimo, że wiek już ogólnie osłabił…
Widzę na szlakach i starszych i młodszych – zaobserwowałem ‚wysyp’
zainteresowanych po sukcesach Justyny Kowalczyk.
Intrygująco o jej karierze i w ogóle o tym sporcie pisze Daniel Ludwiński  w swej obszernej książce „Droga do Justyny Kowalczyk. Historia biegów narciarskich”
(książka do szybkiego pobrania).

Obserwując podmiejskich biegaczy nieskromnie dodam, że niektórzy biegają nieco nieudolnie – zbyt drobiony krok, za małe wykorzystanie kijków/siły rąk dla większej posuwistości. Ale może to pierwszy krok dla wielu?

W rejonach mających naturalnie więcej śniegu i w górach zapewne jest więcej szkółek i dobrych przykładów.
Piszę z perspektywy mieszczucha i amatora. Jeśli chodzi o warszawskie
i podwarszawskie wypożyczalnie i  szkółki, to znajdziesz łatwo w google.
Oczywiście jest też na facebooku dużo stron i grup biegówkowych.
Powodzenia!

—————-
Komunikacik:
Mój komunikator internetowy to obecnie WowApp 

Nowa Opowieść Wigilijna

Nic nie dzieje się bez marzeń.
Carl Sandburg

blask

Ostatni rok  zaskoczył nas nowymi tragicznymi wydarzeniami i ich tempem. Ja też, być może, Cię zaskoczę.

Po serii napięć politycznych, widmie terroryzmu i potopu imigrantów, po różnych niepokojących wieściach z kraju i ze świata, pora – pod koniec roku i w wigilijny wieczór – na płomyczek optymizmu.
Wbrew tym wszystkim przytłaczającym sygnałom, ów płomyk jest coraz większy, choć jeszcze utajony.
Powiedzmy, że mam pewien … wgląd i coś o tym wiem…

Cuda się zdarzają. Dziś zwierzęta mówią ludzkim głosem 🙂
Na poważnie – jesteśmy coraz bliżej poznania przynajmniej języka ich uczuć. Ale nie o tym…
Przypomnijmy sobie: czy nie było czasu, gdy załamanie się komunizmu w Polsce wydawało się mrzonką? Podobnie zmiana ustroju w Rosji (nie mówię, że dogłębna, ale przecież). A upadek wielkich potęg w historii?
Czy 20 lat temu mogliśmy podejrzewać np. taką jak dziś karierę telefonów komórkowych? Czy 40 lat temu wyobrażaliśmy sobie pewne obecne udogodnienia?

A tempo zmian przyspiesza.

Nie chodzi o to, by wszystkie zmiany chwalić, bo nie zawsze jest co. Chodzi o samą nieoczekiwaną przemianę.

Ale te przykłady to nic, w porównaniu z tym, co może się, i to stosunkowo niedługo, stać.

Posnujmy pewną wizję, chociaż nie mówię, że ziści się akurat w takim dokładnie kształcie jak niżej.
Wiem – utopie mają złe konotacje. Ale wierzę w uniwersalne prawa rozwoju. Kiedyś trzeba wyjść z barbarzyństwa.

To będzie przypominało skokową zmianę wg teorii katastrof.
Stary matrix się już załamał na płaszczyźnie duchowo-energetycznej (dziwnie mówię? – jak dla kogo…)
Jeszcze widzimy paroksyzmy ciemnych mocy, które próbują się ratować, chociaż ich los jest przesądzony. To te ostatnie wierzgania tak zaciemniają obraz i powodują nasz strach, a ten strach jeszcze ich zasila.
W pewnych sytuacjach będziemy doprowadzeni do ściany, co spowoduje rewolucję. Czasem trzeba szoku by dostrzec prawdę.
Zapędzeni w ślepą uliczkę zupełnego kolapsu finansowego oligarchowie podejmą decyzję o zmianie paradygmatu i rezygnacji z pieniądza odsetkowego, skierują ekonomię na bardziej ludzkie tory.
Ludzie zrozumieją, że religie były od bardzo dawna zmanipulowane. To kwestia perspektywy.
Podobnie, że rządy są przeważnie marionetkowe, nawet jeśli o tym nie do końca wiedzą.
Odsłonięte zostaną już dawno istniejące wynalazki dotyczące wolnej energii, sposoby uzdrawiania ze wszystkich chorób. Posypią się lawinowo dalsze odkrycia, jako konsekwencja. Dostępne będą sposoby na detoksykację planety. Odbudowa zniszczeń i rekultywacja ziemi stanie się prosta dzięki nieograniczonym zasobom energii, surowców (nowe możliwości pozyskiwania) i nowym wynalazkom. Stanie się jasne, że przeludnienie świata to mit bazujący na dominacji wielkich miast, gdy jednocześnie olbrzymie przestrzenie są puste.
Decentralizacja i samowystarczalność spowoduje, że upiorne molochy urbanistyczne, centralne sterowanie, dyktat korporacji – to wszystko zacznie się przemieniać do skali człowieka. Okaże się, że brak żywności to kolejny mit, Ziemia wyżywi wielokrotność obecnej populacji, a nawyki żywieniowe zmienią się na te zdrowe a nie rujnujące organizm.
Już teraz niektórzy miliarderzy przeznaczają prawie całe swe majątki na cele społeczne, za nimi pójdą inni. Oni już wiedzą, że wkrótce świat pójdzie w kierunku miłości i wspólnoty. Dziś jeszcze często błądzą w wyborze celów dla tych pieniędzy, ale oświecenie jest blisko.
To nie bezrobocie będzie problemem, tylko zapewnienie ludziom godnego życia nawet bez pracy.
Bo łatwo sobie wyobrazić przyszłość, do której stopniowo zmierzamy – coraz większa robotyzacja produkcji i usług, która faktycznie uczyni wiele osób bezrobotnymi w obecnym ujęciu. Ale czy to źle? Taki jest nieuchronny cel rozwoju, a czas wolny będzie można przeznaczyć na nowe zajęcia wykonywane bardziej dla przyjemności, nauki i pomocy innym niż z konieczności zarabiania.

Ujawnione będą spiski przeciw ludzkości – te stare i te nowe.
Będą różne konferencje i oświadczenia ze sfer rządowych i organizacji globalnych, zrazu jeszcze dość nieśmiałe (już w 2016 r.) o potrzebie radykalnych zmian. Bo „oni” już wiedzą, że zmiany są nieuniknione.
Cywilizacja znalazła się w ślepym zaułku. Będzie mowa o potrzebie nowego paradygmatu.  Istnieje zbyt wiele problemów tak nabrzmiałych, że nie pozostaje nic innego jak przecięcie ich jak węzła gordyjskiego. Mieczem prawdy. Tym, o którym mówi Apokalipsa wg św. Jana, przy czym trzeba pamiętać, że słowo apokalipsa znaczy dosłownie „odsłonięcie tajemnicy”.
Tonacja NWO będzie zastępowana coraz bardziej autentyczną troską o świat. To wszystko będzie pewnym procesem rozciągniętym w czasie i przestrzeni, który na początku nie obejmie wszystkich, ale pociągnie za sobą pozostałych.
Świadomości ludzi przekroczy masę krytyczną, i już nie będzie możliwości dalszej manipulacji.
Ta świadomość uderzy jak taran, stanie się jasne że wszyscy jesteśmy jednym i cokolwiek robisz drugiemu  – robisz sobie.
Ludzie zaczną porzucać absurdalne samoograniczenia, nawyki i przekonania.
Miłość stanie się czymś oczywistym i wielką siłą. Wzbudzony zostanie wielki entuzjazm twórczy.
Będzie i miejsce na misję Polski, z której wyjdzie wiele inicjujących impulsów, której rola w słowiańszczyźnie jest dużo większa niż się oficjalnie podawało.
Pokazana zostanie prawdziwa historia Ziemi i ludzkości, jej kosmiczne koneksje. Wkroczymy stopniowo do kosmicznej rodziny. Ujawnione będą kłamstwa oficjalnej nauki i historii.
Pokazana zostanie siła umysłu i ducha. Uzyskamy z powrotem wielką należną nam godność, zagubioną i tłumioną przez wieki.
Te wszystkie elementy nawet  pojedynczo potrafiłyby zmienić bardzo wiele, ale nastąpi synergia.
Ale i to nie oddaje skali możliwego skoku.
Dostrzeżemy kwantową naturę świata, że wszystko jest połączone i możliwe przez wybieranie odpowiedniej linii czasu.
Będą to zmiany przekraczające wyobrażenia dominującej większości ludzi.
Na granicy cudów.
Ale jak powiedział Jezus, że człowiek wiary „… będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni” (Jan. 14:12).
Obecny mizerny stan świata wyda się jakąś odległą, nierealną złą bajką…

I niech to będzie dodatkową, nową Dobrą Nowiną na ten czas, na tę szczególną chwilę Bożego Narodzenia, a jak kto woli – narodzenia nadziei.
Ta „umiera ostatnia” i nie umrze – nareszcie ma szansę na spełnienie. Żyjemy w ciekawych czasach.

Wesołych, optymistycznych Świąt!

Ekologicznie na Świeta

PrzEKOnałem się, że wiele przEKOnań
przeszkadza człowiEKOwi być EKO.
L. Korolkiewicz

choinka

Już prawie święta Bożego Narodzenia, więc kupujemy i przystrajamy choinki.
Sąsiad wtaszczył  do windy drzewko, które było tak duże, że wbiło się czubkiem w ażur oświetlenia, posypały się igły.
Jeszcze cały dzień te igły się walały w windzie i na korytarzu – nie posprzątał. Ale zapach – przyjemny.
Inni kupują choinki „ekologiczne” – z tworzyw. Są praktyczniejsze i służą przez lata i w rezultacie są tańsze.
Jakie więc kupować/mieć?

Mamy takie możliwości:

1. Żywa w ogrodzie
Jak ktoś ma ogródek, a w nim choinkę, to może ją tam przystroić na święta i cieszyć oko swoje i sąsiadów. Potem – już bez ozdób – czeka na następny sezon.

2. Żywa w donicy. Mam na myśli taką z korzeniami, w odróżnieniu od patyka, który podlewany zachowa może dłużej zieleń gałązek, ale w końcu uschnie i nadaje się do wyrzucenia.
Choinka zakorzeniona, podlewana, zachowa się nie tylko na dane święta ale i następne, można ją też przesadzić do ogródka lub trzymać na tarasie.

3. Naturalna, cięta – jak wyżej o „patyku” – jednosezonowa.
Podobnie choinki wiązane z gałązek lub stroiki z gałązek.

Te wszystkie choinki naturalne mogą pochodzić albo z nadleśnictwa, gdzie robi się planowe przerzedzenia, albo z plantacji o przeznaczeniu handlowym.

W tych przypadkach mamy do czynienia z choinkami ekologicznymi, bo:

  • absorbują one dwutlenek węgla (ok. 25 kg w ciągu 10 lat)
  • po spełnieniu swej misji świątecznej drzewko może być skompostowane, spalone w kominku lub piecu, albo oddane jako biomasa do punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych
  • choinka rozkłada się w parę lat bez negatywnych skutków dla przyrody.

Niestety, niektóre choinki pochodzą z dzikiej wycinki, która można porównać do kłusownictwa.

Inna sprawa, że żal mi tych choinek, które ścięte w dużych ilościach, pozostają niesprzedane i zalegają na placach i innych miejscach handlowych jeszcze długo po świętach. Oprócz straty sprzedawcy chodzi głównie o stratę dla przyrody. Zwłaszcza, że – jak widziałem – pozostają zwłaszcza te duże okazałe egzemplarze.

4. Choinki sztuczne – wykonywane najczęściej z tworzyw sztucznych, przede wszystkim z polietylenu (PE) i PCV. Pierwsze są stosunkowo proste w przetworzeniu w recyklingu, ale droższe. Dlatego ludzie kupują głównie te z PCV.

Jedne i drugie nie są ekologiczne (mimo, że tak się je czasem nazywa), ponieważ:

  • tworzywa sztuczne wymagają przy produkcji wiele energii i wody, generują szkodliwe odpady
  • choinki w trakcie recyklingu także wymagają energii i mogą zatruwać środowisko
  • w ziemi nie ulegają biodegradacji przez długie lata, zatruwają ziemię, wodę i powietrze. Zwłaszcza te z PCV.
  • także w domu choinka sztuczna nie tylko że nie pachnie lasem, ale wydziela niekorzystne opary, zbiera kurz (elektryzacja).Tak więc – jeśli chcesz mieć choinkę w domu – sugeruję tę naturalną.

Ta sprawa przypomina mi szersze zagadnienie ekologiczności futer, butów, ogólnie odzieży wykonywanej z materiałów sztucznych. Patrz starszy wpis Ekologicznie?
(Przemysł i handel często robią ludziom przysłowiową wodę w mózgu).

Ostatnio zakończyła się wielka międzynarodowa konferencja ekologiczna w Paryżu (COP21). Zrobiono postęp w kierunku wycofywania paliw kopalnych w wydobyciu i ich stosowaniu. Nie znam końcowego protokołu, ale w naszych mediach mówiło się głównie o redukcji CO2 i dekarbonizacji.
O ile sprawa CO2 w ogóle jest kontrowersyjna, to wiadomo, że  tworzywa sztuczne są wytwarzane głównie na bazie produktów ropopochodnych. Jestem ciekaw, czy wielka chemia też nałoży na siebie ograniczenia, o jakich mówi się w przypadku spalania węgla i ropy.

 

Lapidarnie czyli skrótowo

„Każdego dnia przeżywaj tylko ten dzień”
– to odmiana hasła: dziel i rządź. (?)

M.R. Kopmeyer

było, jest, będzie

Dziś parę myśli lapidarnych – zgodnie w pierwotną intencją tego bloga (w tym parę powtórzeń z poprzednich wpisów)

„Tu i teraz” jest ważne, ale … czy nie zubaża nas o całe doświadczenie i planowanie?
Czy nie o to chodzi naszym ciemiężcom?

——–

Obserwuję parę przychodni, gdzie się leczę oraz członkowie mojej rodziny. Wszystkie przeszły ostatnio remonty – przyznam imponujące – na „wielki błysk”.
Ale wolelibyśmy leczyć się nawet w namiocie, aby dobrze i być traktowanym po ludzku – co niestety nie ma miejsca.
——–
(Allāhu) Akbar jest islamistycznym zawołaniem „Bóg jest wielki„.
Rzeczywiście, Bóg jest wielki, z tym że 10 do potęgi tysiąc bardziej niż się owym islamistom i  innym religiom wydaje. A wydaje się im, że Bóg osądza, mści się, czegoś od człowieka oczekuje, jakby czegoś Mu brakowało, że jakiś czyn człowieka może dodać Mu chwały lub obrazić itd. A zwłaszcza, że człowiek ma zasługę u Boga za uśmiercenie „niewiernego”. To absurd, a z punktu widzenia ludzkiego – zbrodnia. Kiedy – jeśli w ogóle – ta świadomość dotrze do fundamentalistów?
——–
Geometria. Cztery punkty (chociaż nie zawsze) ‚wyznaczają’ przestrzeń 3-wymiarową.
Trzy punkty (chociaż nie zawsze) wyznaczają płaszczyznę.
Dwa punkty wyznaczają prostą, a dokładniej odcinek, a ten jest podstawową miarą/metryką – odległością.
Jeden punkt wyznacza … co? Punkt jest sam z siebie niczym….
Chociaż… Nassim Haramein uważa, że wprost odwrotnie…
——–

Po latach wróciłem do lektury „Ukrytego władcy” Iana Wilsona.
Możliwości człowieka są niesamowite. Jeśli komuś coś niezwykłego się udaje, to dlaczego nie innym? Wydaje się, że potencjał mamy wszyscy podobny, tylko, ze niektórzy znaleźli specyficzne „furtki”… Polecam tę lekturę z 1990 r.  Dziś podobnych informacji o człowieku jest zapewne dużo więcej.
——–

Kiedyś stworzyłem stronę o Stefanie Garczyńskim – pisarzu i moim nauczycielu – http://www.StefanGarczynski.pl
Wciąż ja utrzymuję, chociaż pechowo – nie mogę nic w niej zmienić ani dodać – autorska aplikacja CMS praktycznie nie działa, a ftp nie potrafi tego ugryźć (struktura jest zaszyta w sposób niezrozumiały).
Natomiast można komentować i dodawać w ten sposób przyczynki – chociaż tyle, jeśli mogę prosić …[już rozwiązałem to przez przeniesienie na wordpress].
——–

Pytania jakie zadałem w paru miejscach, a na które wciąż nie mam odpowiedzi:

1) Jakiego programu używać do blogowania off-line (bez opcji aktualizacji on-line, a więc niezależnie od platformy zewnętrznej). Takie kalendarium, ale z otwieraniem się na dzisiejszej dacie i z możliwością sięgania wstecz zarówno po dacie jak i po tagach.
2) Jak zrobić efektywnie backup bloxa
3) Dlaczego na blox można mieć do wszystkich wpisów tylko 300 tagów; to spowodowało że nie mogę już dodawać nowych do nowych wpisów 😦
4) Jak komunikować się z administratorami facebooka?
5) Kopia strony www utrzymywana na bezpłatnym serwerze (najlepiej „wiecznym” – chmura?/google/dropbox/ itp. ?) z aktualizacją pobieraną nie z własnego komputera, ale z serwera u prowajdera gdzie  aktualnie serwis jest hostowany (odpłatnie). Chodzi o kopię nie tyle plików, co o pełną funkcjonalność strony (mirror).
——–
Refleksja ponurego dnia:
Niektórzy zatracają się w biznesie. Czy to jest najważniejsze?
Co ci przyjdzie z pieniędzy gdy drastycznie stracą wartość?
Jeśli rozchorujesz się i nie będziesz mógł ani doglądać swego biznesu ani się cieszyć jego wynikami?
A może w ogóle zatracisz umiejętność cieszenia się życiem, albo po latach zmagań już nie będziesz miał na to siły?
Czy nie zaniedbujesz rodziny, która w efekcie cię opuści (małżonek) a dzieci będą nieszczęśliwe?
Co będzie jak twe zyski zjedzą dalsze podatki albo opresje rządowe uczynią biznes zmorą.
A jeśli wybuchnie wojna? Albo sabotażyści lub służby zniszczą Internet?
Wszystko jest bardziej kruche niż się wydaje, także życie. Czy masz czas na Życie?
——–
Ostatnio zaangażowałem się mocno na rzecz lepszego zdrowia. W serwisie o nazwie – nomen-omen www.LepszeZdrowie.info zobacz, proszę, jedną z ważniejszych obecnych akcji pod adresem http://lepszezdrowie.info/O%20reforme%20sluzby%20zdrowia.htm

Dołączysz?
cdn.

Czas na zmiany

Zawsze wydaje się, że coś jest niemożliwe,
dopóki nie zostanie to zrobione.
Nelson Mandela

POlacy dla Polaków

Tytuł może sugerować w pierwszej chwili te zmiany, jakie teraz następują za sprawą
polityków po wygranej PiS.
Zmiany z inicjatywy partyjnej, chociaż często korzystne, mają tę wadę na etapie
przeprowadzania, że zaraz partia opozycyjna, czy ma rację czy nie, dla pokazania
swoich wpływów i by dokopać drugiej partii, zaczyna krytykować i przeszkadzać.
Dużo lepsze byłyby zmiany wynikające z inicjatyw oddolnych, jako “wola ludu” i ponadpartyjne.
Szanse na ustawy ponadpartyjne mają sprawy w sposób oczywisty służące WSZYSTKIM (no, może nie pewnym lobbystom i ludziom przekupionym).
A zwłaszcza te, które nie tylko nie obciążają budżetu, ale mogą go zasilić. Taką zmianę możemy wprowadzić popierając obywatelski projekt nowelizacji ustawy o leczeniu Polaków.
Od paru tygodni (licząc od listopada 2015) pod wodzą Jerzego Zięby – który znalazł
pomysł na radykalną pozytywną zmianę w naszym systemie lecznictwa, a jednocześnie pomysłodawcy i głównego animatora akcji, nastąpiło swoiste “pospolite ruszenie”.
Grupa jego pomocników z Fundacji Polacy dla Polaków oraz szybko powiększająca się grupa sympatyków i społeczników działa intensywnie na rzecz poparcia proponowanej nowelizacji. Ten tekst ma na celu zachęcić Cię do udziału w tym poparciu.
By nie przedłużać i nie omawiać tu dość obszernego kontekstu i samego pomysłu, odsyłam do paru materiałów źródłowych (wybranych, bo jest ich wiele).
O co chodzi? W temat wprowadza Apel do Polaków
Za nim idą apele do poszczególnych środowisk:
Apel do lekarzy https://youtu.be/NHLVI2xnGvE
Apel do mediów https://youtu.be/LHKJkY4bwdE
Apel do młodzieży https://youtu.be/3Z9Sau9XRAQ
Apel do władz uczelni https://youtu.be/waMeZ3Le76o
Sama petycja z opisem, formułą prawną i uzasadnieniem jest tutaj
http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=11640

Na tym etapie najważniejsze jest zebranie największej ilości podpisów pod petycją,
potem zawiązanie grup zbierających podpisy fizyczne, następnie przedstawienie petycji w Sejmie i dalsze procedowanie.
Zróbmy szum, bo warto – to wielka sprawa. A przy okazji możliwość wykazania się nie tylko dla nowych władz, ale pokazanie, że zgoda buduje. A także krok w kierunku prawdziwej demokracji – referendalnej.
Wysłuchaj, przeczytaj, podpisz, włącz się !

PS. o tym już pisałem na tym blogu, np. w We can!

We can!

Świat mało dba o to, co kto wie;
liczy się to, co potrafisz zrobić.
Booker T. Washington

Jerzy Zięba
Jerzy Zięba – autor inicjatywy

Jaka jest sytuacja w naszej ‚służbie zdrowia’ – każdy widzi.

Nie jest przyjemnie być na łasce NFZ w kwestii skierowań do specjalistów, terminów,  kolejek, jakości usług,  ‚spychotechiki’ i taśmowego traktowania – pisałem trochę o tym tutaj w aspekcie pewnego projektu.

Z kolei prywatne usługi są drogie – pół biedy jeśli zostajemy przymuszeni skorzystać z nich okazjonalnie, w przypadku chorób przewlekłych to klęska.

Ale dziś raczej nie o tym – leży mi na sercu  niekończący się proces ‚uzdrawiania’ tej służby, w którym jeden nonsens goni drugi, wciąż nie ma dość pieniędzy w resorcie, wiele jest marnotrawione i w końcu sytuacja nie jest lepsza.

Drugi aspekt, to rosnąca ilość chorób i chorych – mimo rzekomego postępu nauki. Zwłaszcza medycyna nie radzi sobie z chorobami przewlekłymi, a w dość licznych przypadkach określa pewne choroby jako nieuleczalne.

Czy tak musi być? Czy to w ogóle prawda?

Otóż we wszystkich tych kwestiach możemy uczynić znaczący postęp – stąd tytuł.
Rozwiązanie jest zaskakująco proste  – jak przecięcie węzła gordyjskiego, ale … nie będzie łatwe do przeprowadzenia – opór materii, w danym przypadku urzędniczej, ze strony skostniałej nauki i różnych lobbies będzie duży.

Zatem poniżej cytuję „Apel do Polaków” jaki poprzedza projekt nowelizacji ustawy o lecznictwie. Szczegóły i odnośniki  podam na końcu.
(Było o tym już sporo na http://www.LepszeZdrowie.info oraz na https://www.facebook.com/Zdrowie.i.Fitness,  ale chcę powiadomić o sprawie także tutejszych Czytelników).

Do wszystkich obywateli Rzeczypospolitej Polskiej!

Proponowana poniżej nowelizacja Ustawy będzie miała KLUCZOWY wpływ na zdrowie i życie WSZYSTKICH POLAKÓW. 

Musimy skończyć z dotychczasowymi, NIESKUTECZNYMI metodami leczenia polskich pacjentów, szczególnie tych, którzy są chorzy na choroby PRZEWLEKŁE z nowotworami włącznie.

Ta sprawa dotyczy KAŻDEGO POLAKA, musimy zadbać o siebie jak też o tych Polaków, którzy jeszcze się nie narodzili.

Proponuję się wprowadzić OBYWATELSKI PROJEKT nowelizujący obecną ustawę „o zawodach lekarza i lekarza dentysty, o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych” Jest to projekt OBYWATELSKI, żeby nie było walki pomiędzy partiami. Projekt tej nowelizacji nie może być upolityczniony.

Ustawa ta doprowadzi do najlepszego z możliwych leczenia obywateli polskich.
Przede wszystkim musimy EDUKOWAĆ WSZYSTKICH POLAKÓW o co w tym wszystkim chodzi. Rozmawiajcie z Waszymi RODZINAMI, przyjaciółmi, znajomymi… 

TŁUMACZCIE O CO TU CHODZI. KAŻDY POLAK może zachorować.

To OD NAS, od WSZYSTKICH POLAKÓW zależy czy wywalczymy sobie znacznie lepszy system leczenia nas wszystkich niż to co mamy w tej chwili. 
To niestety będzie musiała być WOJNA obywateli polskich PRZECIW OBECNEMU SYSTEMOWI leczenia nas!
Jeśli tą wojnę przegramy, nie mamy co liczyć na to, że będziemy leczeni inaczej niż do tej pory. To się DA osiągnąć, ale tylko wtedy kiedy ta ustawa będzie poparta przez największą z możliwych liczbę obywateli Polski. Każdemu z 30 000 000 dorosłych Polaków powinno na tym zależeć, ponieważ każdy Polak jeśli już nie jest, to jutro może być pacjentem.
Co wtedy ? 

Wtedy zaczyna się DRAMAT!

Polski pacjent SKAZANY JEST ODGÓRNIE na leczenie tylko i wyłącznie oparte na produktach przemysłu farmaceutycznego, czyli na substancjach SZTUCZNYCH, NIENATURALNYCH dla organizmu człowieka. 
Sytuacja ta jest groźna dla zdrowia i życia pacjenta.
Oficjalnie podawane informacje na ulotkach dołączanych do stosowanych leków zawierają listę skutków ubocznych zawsze znacznie dłuższą niż skutki pozytywne. To, że nie jesteśmy leczeni w najlepszy z możliwych sposobów, skutkuje często dalszą utratą zdrowia ze śmiercią włącznie. Jest to spowodowane kilkoma problemami, które należy i MOŻNA rozwiązać. 

PROBLEM Nr. 1
W lecznictwie polskim, nie ma integracji medycyny akademickiej z medycyną naturalną. Wręcz przeciwnie. 
Wielu mądrych, światłych, wspaniałych lekarzy, chciałoby człowieka leczyć w sposób znacznie bardziej skuteczny korzystając z dobrodziejstw obu systemów medycznych. 
Jednakże, medycyna akademicka w zdecydowany sposób stojąca po stronie przemysłu farmaceutycznego nie dopuszcza do takiej integracji. 

PROBLEM Nr.2
Lekarz, który chce skorzystać z możliwości wykorzystania wiedzy akademickiej i wiedzy medycyny naturalnej naraża się w podwójny sposób. Niezwykle często zdarza się, że pacjent stojący w obliczu choroby przewlekłej, czy też będący w bezpośrednim zagrożeniu życia, chciałby skorzystać z innej terapii niż oferuje medycyna akademicka.

Pacjenci chcieliby, żeby lekarz miał prawo do ratowania ich życia za wszelką cenę. Lekarz często chciałby mieć możliwość skorzystania z terapii poza proceduralnych. Pacjent z kolei, po wyjaśnieniu korzyści i ewentualnego ryzyka, chciałby często zwolnić lekarza z odpowiedzialności za jego, pacjenta życie, żeby lekarz mógł go leczyć w każdy możliwy sposób. 
Niestety, jeśli w trakcie, czy po terapii pacjent np. by zmarł, wtedy :

a. Rodzina pacjenta może sądzić lekarza z powództwa cywilnego i odebrać mu cały jego majątek, ponieważ w tym przypadku lekarz nie może być chroniony jego ubezpieczeniem. Ubezpieczenie lekarza nie pokrywa terapii poza proceduralnych.

b. Krajowa Rada Lekarska, w sposób bezlitosny, jest natychmiast gotowa takiemu lekarzowi odebrać prawo wykonywania zawodu i go zawodowo zniszczyć. Krajowa Rada Lekarska, jak wykazano wielokrotnie, nie stoi po stronie pacjenta. Jest to organizacja SAMORZĄDOWA, a więc nie podlegająca w zasadzie nikomu! 

Organizacja ta, odebrała i odbiera nadal prawo wykonywania zawodu tym lekarzom, którzy odważą się wyjść poza ramy narzuconych im procedur. Prawo wykonywania zawodu odbierane jest lekarzom, którzy WYLECZYLI pacjentów z chorób uchodzących za nieuleczalne czy też leczą ze skutkami pozytywnymi, bez szkody dla pacjenta!! Taki lekarz, przez swoich „kolegów” lekarzy z Izby Lekarskiej jest dotkliwie karany, podawany do prokuratury, sądzony, szykanowany czy izolowany ze środowiska.

Dzieje się tak tylko dlatego, że dany lekarz odważył się LECZYĆ PACJENTA ZA WSZELKĄ CENĘ. 
Na tym zawsze, bez wyjątku, traci PACJENT !!!

Lekarze, postawieni w takiej sytuacji boją się leczyć pacjenta w najlepszy możliwy sposób. To powoduje, że : 
Wielu chorych umiera, kiedy MOŻNA BYŁOBY ich uratować, gdyby lekarz miał prawo zastosować inną, ale.. pozaakademicką terapię.
Są oczywiście odważni lekarze, którzy bardzo się narażając, ratują ludzkie życie, czasami nawet w szpitalach, ale … w świetle istniejącego prawa robią to NIELEGALNIE !
Czy mamy żyć w kraju, gdzie ratowanie życia człowieka jest NIELEGALNE i musi odbywać się i odbywa się(!) w „podziemiu medycznym”? 
Dlatego, proponowana nowelizacja mówi, że : 

A. PACJENT MA PRAWO WYBORU TERAPII. To jest jego życie i tylko pacjent podejmuje decyzję końcową.

B. Ponieważ może się zdarzyć, że pacjent będzie chciał zaproponować całkowicie nierealną terapię, LEKARZ MA PRAWO ODMÓWIĆ TERAPII SUGEROWANEJ PRZEZ PACJENTA (np. nie zna danej terapii). W takiej sytuacji pacjent może szukać innego lekarza. 

C. Lekarz nadal odpowiada za właściwe wykonywanie swojego zawodu tak, jak jest do tej pory.

D. Nowelizacja Ustawy pozwala, każdemu LEKARZOWI, bez obaw zastosować terapie jakie LEKARZ uzna za stosowne.

E. Nowelizacja ta nie zmusza jakiegokolwiek lekarza do zastosowania terapii komplementarnych, natomiast daje prawo zastosowania ich każdemu lekarzowi, który będzie chciał je zastosować. 
W przypadku wprowadzenia tej nowelizacji, leczenie każdego obywatela Polski odbywałoby się w najlepszy z możliwych sposobów. Pacjent nie byłby „skazany” na leczenie tylko metodami medycyny akademickiej np. chemioterapia, sterydy, antybiotyki, jod radioaktywny itd… Lekarz miałby prawo sięgnięcia do potężnego arsenału jakie oferują terapie naturalne
(z ziołolecznictwem włącznie). Praktyka wskazuje, że zastosowanie terapii czy środków naturalnych, szczególnie w przypadku chorób przewlekłych, daje niezwykle pozytywne efekty terapeutyczne. W większości są one znacznie lepsze niż po zastosowaniu środków farmaceutycznych. 

Skuteczność takiego ZINTEGROWANEGO leczenia byłaby wielokrotnie wyższa niż systemu leczenia stosowanego do tej pory. To z kolei oznacza, że wykorzystanie tych metod spowodowałoby wielomilionowe, a zapewne nawet wielomiliardowe oszczędności dla budżetu państwa. W takim przypadku, Narodowy Fundusz Zdrowia miałby potężne środki finansowe, które byłyby uwolnione w celu :

A. Leczenia bardzo ciężkich schorzeń, na które obecnie NFZ nie ma pieniędzy.

B. Ze względu na znaczne zwiększenie efektywności leczenia zintegrowanego, w sposób niespotykany do tej pory skróciłyby się kolejki do lekarzy. 

C. Znacznego podniesienia standardu związanego z pobytem pacjenta w szpitalu. Dotyczy to np. standardów żywienia, gdzie jak donoszą media, pacjent w polskim szpitalu żywiony jest znacznie gorzej niż więzień w polskim więzieniu, co samo w sobie, dla każdej ekipy rządowej powinno być nie do zniesienia wstydem.

D. Podniesienia do poziomu godnego, wynagrodzeń personelu medycznego.

E. Właściwego zadbania o osoby niepełnosprawne, które w obecnych warunkach skazane są na uwłaczającą godności człowieka
egzystencję

F. Otoczenia właściwej opieką osób starszych czy też przebywających w hospicjach.

G. Zapewnienia polskim pacjentom środków koniecznych do prowadzenia leczenia. 

[… skracam]
Mamy w tej chwili absolutnie bezprecedensową możliwość jako JEDYNY KRAJ spośród wszystkich krajów europejskich, USA, Kanady, Australii.. wstrzymania przypadków śmierci, których da się uniknąć. Pod warunkiem, że to my, obywatele Polski, umożliwimy lekarzom ratowanie zdrowia i życia ludzkiego za wszelką cenę. W tej chwili, jak widać, lekarze tego nie mogą robić.
Podkreślić należy, że takie podejście do leczenia pacjenta wprowadziła już Szwajcaria. Parlament Szwajcarii wysłuchał głosu swoich obywateli i wprowadził do ich leczenia pięć metod medycyny komplementarnej […] Szwajcaria nie domaga się dowodów naukowych skuteczności wprowadzanych w/w terapii, ponieważ jest to praktycznie niemożliwe do osiągnięcia. Mało tego, metody te zostały objęte refundacją ze środków społecznych. 
W przypadku proponowanej nowelizacji ustawy, metody komplementarne płatne byłyby przez pacjenta prywatnie, a więc nie obciążałyby budżetu Państwa, natomiast w przypadku Polski, pacjent i jego lekarz mieliby prawo do skorzystania z KAŻDEJ uznanej przez lekarza za możliwie skuteczną terapii. 
Proponowana nowelizacja, byłaby więc aktem prawnym znacznie lepszym, niż ten jaki wprowadzono w Szwajcarii.
Zwraca się uwagę na fakt, że proponowana nowelizacja nie odrzuca metod medycyny akademickiej, nie konkuruje z nią, natomiast INTEGRUJE i powoduje powstanie WSPÓŁPRACY pomiędzy wieloma nurtami terapuetycznymi  stosowanymi w celu najbardziej efektywnego i BEZPIECZNEGO leczenia pacjenta.

[…] Rodacy… nasze zdrowie i życie jest teraz w Waszych rękach.

Jerzy Zięba [inicjator akcji i autor apelu]

Dalej następuje prawnicza część projektu nowelizacji, którą tu pomijam.

Następnie mamy obszerne dobitne Uzasadnienie nowelizacji, które tu się nie zmieściło, zatem odsyłam do odnośnej obywatelskiej petycji, ponieważ ten apel przybrał właśnie taką formę – znajdziesz ją tutaj:

http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=11640

Podpisz, jeśli sens tej inicjatywy trafia do twego serca i przekonania.

Popieram ten projekt i zachęcam tutejszych Czytelników do okazania mu wsparcia.

Myślę, że każdy komu zależy na poprawie, powinien powiadomić o tej inicjatywie swych znajomych a nawet włączyć się w akcję propagandową.

Na koniec Apel w postaci wideo:

Źródła kryzysu z szerszej perspektywy (cz. 2)

Pierwszy krok do rozwiązania problemu polega na tym,
aby komuś o tym opowiedzieć.
John Peter Flynn

za horyzont

Cz. 2

W tym miejscu posłużę się fragmentem spekulacji Roberta Brzozy z jego portalu http://www.Szokwiedzy.pl :

„…Przewożeni są do Włoch, Grecji i Turcji. Z Włoch transportowani są szlakiem bałkańskim na Węgry. Nie jest to przypadkowe posunięcie. Węgry zostały wybrane do zniszczenia przez „onych” za bycie niezależnym.

Głównie chodzi o walkę Orbana z bankierami i korporacjami.

Tylko na kredytach frankowych bankierzy stracili miliardy dolarów. Orban kilka razy walczył z finansjerą i doprowadził do znacznych zmniejszeń rat kredytowych tysięcy rodzin. Na Węgrzech było dużo więcej frankowiczów, niż jest w Polsce.

Jednak główne centrum przerzutu islamistów do Europy znajduje się w Turcji.

To w tym kraju wybudowano bazy wypadowe ISIS, kiedy jeszcze nie przejęli terenów Iraku i Syrii. Całkiem możliwe jest, że uciekinierów szkoli się w tureckich bazach ISIS i przerzuca do Europy.

Proszę zauważyć jaki to jest proces logistyczny. Tu nie ma mowy o przypadku.

Akcja uderzenia Islamu na Europę zorganizowana jest za zgodą lub udziałem USA.

Przecież, Turcja to poddany sojusznik Stanów Zjednoczonych.

Nic tam nie dzieje się bez zgody USA. Aby przetransportować setki tysięcy, czy wręcz miliony ludzi potrzeba i sprzętu i pieniędzy i masę ludzi organizujących ten przemyt. Wszystko dzieje się w sposób na tyle świetnie zorganizowany, aby uznać uderzenie na Europę za przypadek.

Grupy podzielone są na 100-200 osób. Każda z nich posiada lidera. Wyraźnie widać zorganizowaną akcję w trakcie niechęci przyjmowania pożywienia. Kolejny przykład to zamknięcie granicy Węgier. Tłumy dokładnie wiedziały co robić w takiej sytuacji.

Na filmikach widać, jak szybko i zorganizowanie przemieszczają się z miejsca na miejsce. Bez paniki o niepewną przyszłość.

Warto odpowiedzieć sobie na pytanie: w jaki sposób islamiści komunikują się ze sobą?

Być może zauważyłeś/zauważałaś czym posługują się uchodźcy?

Wielu z nich ma komórki… W jaki sposób stać ich na opłacenie abonamentu i roamingu? Przecież są uchodźcami, nie mającymi dachu nad głową.

To jest ważny punkt naszych rozważań. Ponieważ komórki dzisiaj to mapy, sms-y, czyli wskazówki i rozkazy płynące z bazy.

Kto ich sponsoruje?

Wszystkie drogi prowadzą do George Sorosa. Węgierskiego żyda, który reprezentuje międzynarodową finansjerę. Plan jest następujący: osłabić i zdetronizować Europę.

Podzielone niejednolite społeczeństwo jest słabe.

Nie będzie walczyć z nowym systemem: NWO.”

Całkiem możliwy scenariusz…

Jest też i taki, który zakładał konflikt krymski jako fazę przygotowawczą do ewentualnego zasiedlenia tamtych terenów przez Żydów w przypadku gdyby Izrael był zdławiony w wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie. Na razie wkładam to między bajki.

Wracając do szerszego kontekstu.
Stany Zjednoczone prowadzą skrytą wojnę i z Europą – o dominację. Narzucenie dolara jako waluty światowej tutaj coraz mniej działa. Traktat ITTP ma nas znacznie ograniczyć ekonomicznie, o czym pisałem tutaj + do wysłuchania to

Z kolei mocarstwa wykorzystują do swych celów żądne zysku korporacje, którym ułatwiają działanie, którym składają zamówienia. Koneksje są obustronne.

Rozwój ekonomiczny mógłby już dawno pójść milowymi krokami naprzód gdyby nie skrywanie tych rewolucyjnych wynalazków (i niszczenie ich autorów), które zagrażają monopolom przemysłowym.

Depopulacji służą nie tylko wojny, ale i owe zniewolenie ekonomiczne, strefy głodu i nędzy, gdzie pomoc humanitarna jest tylko fasadowa. Te strefy generują także wewnętrzne konflikty.

Idea depopulacji jest stara – tak jak sztuczna teza o tym, że Ziemia nie wyżywi ludzkości, jak eugenika i rasizm,  które w znacznym stopniu były powodem wojen i eksterminacji.

Szczególnie perfidne jest wykorzystywanie w celach depopulacji … niektórych ekologów.

Doszło do tego, że powstają ugrupowania głoszące, że gatunek ludzki jest wrzodem Ziemi, że należy ludzi eliminować, bo zagrażają środowisku. Wykorzystuje się też ekologów do lansowania i wspierania wydumanych teorii o tym,  że człowiek ociepla klimat, a zatem jest to kolejny powód do depopulacji.

Kolejnym narzędziem jest niszczenie zdrowia ludzi przez zatruwanie środowiska, żywności, przez choroby jatrogenne, przez kreowanie wciąż  nowych jednostek chorobowych a nawet wirusów, aby obejmować ‘leczeniem’ coraz to nowe masowe ilości ludzi. Leczenie ujęte w cudzysłów oznacza politykę stałego leczenia z intencją nie wyleczenia, ale dożywotniej aplikacji leków i nieskutecznych terapii. Leki te mają wykluczyć metody naturalne i środki, których BigPharma nie może opatentować. Dotyczy to także nasion i upraw GMO. Szczególnie wredne są działania na polu szczepionek  – patrz art.  O szczepionkach  (będą i dalsze artykuły w serwisie LZ > wyszukaj lokalnie).

Obecny wzorzec medycyny w ogóle nie widzi człowieka jako całości, przez co leczenie-nawet przy dobrych intencjach, jest nieefektywne i kosztowne.
Wszystko to degeneruje i drenuje społeczeństwa, natomiast generuje astronomiczne zyski farmacji i uzależnionej medycynie, przez co zostały one ‘kupione’ przez siły NWO.

Podejrzewam, że BigPharma ostatnio znalazła kolejny sposób by pomnożyć radykalnie swe zyski. O ile Afryka jest poligonem doświadczalnym do testowania depopulacyjnych szczepionek i leków, to biedny kontynent nie zapewni ich sprzedaży. Celem staje się Europa – bogata i wyuczona w ‘dbaniu’ o zdrowie wg medycyny alopatycznej tj. przez lekomanię.

Potrzeba w Europie więcej chorób!
Podobny efekt osiąga się przez wszechobecny alkohol, narkotyki, ‘dopalacze’ itp. środki uzależnienia. Walka z nimi jest tylko fasadowa, co widać po coraz większej reklamie i sprzedaży.

Trochę dalej omawiam geoinżynierię, która wywołuje sztuczne huragany, susze i powodzie jako  kolejne narzędzie depopulacyjne, ale także środek nacisku gospodarczego i politycznego. Przykładem jest to, co oprócz wojny,  spowodowało wielką migrację z Afryki i Bliskiego Wschodu – susze i nieurodzaj.
Wbrew poprawności politycznej, ta migracja stwarza realne zagrożenie epidemiami w Europie. Zarówno przez wprowadzenie na nasz teren obcych mikroorganizmów  jak i przez prosty fakt, że długa wędrówka i warunki obozowe  bardzo zaniżają higienę. A przybysze niechętnie współpracują z opieką lekarską, jaką im się oferuje.

Truciu społeczeństw służy wiele metod. Wszechogarniający smog  elektroniczny wpływa na komórki organizmu, które ewolucyjnie nie są przystosowane do sztucznego promieniowania, degeneruje mózg, wywołuje choroby. Szeroko o tym piszę tutaj.

Jesteśmy zatruwani z powietrza przez chemtrails – opryski chemiczne. Szeroko o tym czytaj tutaj . To dobitny przykład na to, jak większość ludzi nie dostrzega rzeczywistości lub swe obserwacje wypiera ze świadomości.

Chemtrails oficjalnie wpisywane są do grupy działań geoinżynieryjnych, a te wywołują także zmiany klimatu, lub przynajmniej wpływają na lokalne zmiany pogody – jak wcześniej wspomniałem. Być może przygotowuje się Europę, przez lokalne ocieplenia klimatu, właśnie do imigracji i mnożenia tu chorób. Pojawia się nieznane nam szkodniki, znikną pewne uprawy. A islamizacja, chaos i konflikty,  mają ostatecznie Europę pogrążyć.

W ramach geoinżynierii rozwijane są także tajne projekty broni elektromagnetycznej a wraz z technologiami za parawanem wi-fi, telefonii, środków masowego przekazu – również mind control. Obok prymitywnej kultury masowej, przykuwaniu ludzi do telewizorów i podawaniu nieustannej propagandzie, wszystko to razem służy ogłupianiu ludzi.

Przyczynia się do tego także  – przez czynienie ludzi zastraszonymi i biernymi, coraz bardziej widoczna opresyjność systemu władzy  –  mnożenie regulacji, zakazów, limity, koncesje, rozszerzająca się inwigilacja, szpiegowanie, cenzura, fiskalizm (mnożenie i podwyższanie podatków), brutalność policji…

Szczytne pierwotne założenia Unii Europejskiej zostały wkrótce podminowane lewackimi ideami, zapędami unifikacyjnymi i biurokratycznymi w każdej dziedzinie, co uprawniło późniejszą ironiczną nazwę Związek Socjalistycznych Republik Europejskich. Multikulti, gender, laicyzacja – to nowsze środki do osłabienia rodziny i tradycji narodów kontynentu.

Doszło do tego, że pozbawienie członków UE pełnej suwerenności pozwala urzędnikom z Brukseli wymuszać na Polsce ilość emigrantów, których musimy przyjąć – nawet wbrew naszej opinii publicznej i interesom państwa.

Omawiana polityka i wzorce kulturowe zrywają więzy międzyludzkie.

Komunikujemy się przez komórki i Internet, a nie w bezpośrednich rozmowach, żyjemy w coraz bardziej wirtualnym świecie, gdzie jeszcze łatwiej nami manipulować, zwiększa się rozwarstwienie majątkowe. Mieszanie takich kultur, które mają zupełnie inne paradygmaty,  jest tworzeniem nie tylko współczesnych wież Babel, ale zarzewiem otwartych konfliktów.

W tej strategii widać od dawna sterowanie religiami, podsycanie fundamentalizmu, co powoduje znów wojny religijne.

Chrześcijaństwo jest represjonowane na całym świecie, ale głównie w Europie, gdzie jego siłą jest rodzina, próbuje się tę rodzinę ośmieszać i rozkładać.
Jak widać, Europę osłabia się wieloma metodami, które się uzupełniają.

To wszystko potęguje poczucie ludzi, że wkrótce oprzemy się o mur, że nastał tak wielki ucisk i terror, że potrzeba jakiegoś radykalnego rozwiązania, nawet jakiegoś dyktatora.

I o to w tym całym planie chodzi – wprowadzić tyranię w sposób, który wyda się czymś znośniejszym niż to, co się dzieje.
To klasyczny schemat od wieków: stworzyć problem – wywołać wrzenie społeczne – rozwiązać problem który się stworzyło ku uldze mas, które są nieświadome owej manipulacji. Cały proces nakierowany jest na coraz większą kontrolę nad ‚wdzięcznym’ i otumanionym społeczeństwem.

Zamykając ten wątek – czy nasi ‘przywódcy’ zdają sobie z tego wszystkiego sprawę?
Czy i jak będą działać, by te zagrożenia eliminować?
Podejmować decyzje z uwzględnieniem szerszego obrazu sytuacji?

W zakresie uchodźców powinna być prowadzona jasna i jawna polityka imigracyjna, uwzględniająca przede wszystkim naszych rodaków za granicą, poszkodowanych Słowian i chrześcijan, z zachowaniem dobrowolności i wykorzystaniem naszej gościnności na szczeblu lokalnym, nawet rodzin, które zdeklarują chęć pomocy. Serca nie da się dekretować.

Wobec zagrożeń terrorystycznych – zwiększona czujność zamiast naiwnego liberalizmu  i podjęte odpowiednie fachowe środki bezpieczeństwa.

Rozpatrując temat konfliktów w ujęciu globalnym, trzeba będzie się kiedyś zmierzyć z pytaniem: czy spirala eskalacji przemocy doprowadzi do rozwiązania? Czy ludzkość ma egzystować na zasadzie wzajemnego zastraszenia? Kiedyś napisałem o innej koncepcji, która objaśnia jeszcze głębsze możliwe przyczyny i jednocześnie rozwiązanie istniejącego impasu.

Tymczasem, ponieważ szczególnie bliskie są mi sprawy zdrowia, to dorzucam naszym politykom  jeszcze te pytania wyborcze.

Mimo, że ten wpis może wydać się przydługi, to jest tylko szkicem tego, co można by powiedzieć w omawianym zakresie.

Jeśli jednak ta zarysowana wiedza i czujność weszłaby do strategii działania, zwłaszcza nowych władz w Polsce, to może spełniłaby się Jej Wielka przyszłość – zgodnie z pewnymi przepowiedniami, a przynajmniej faktyczna realizacja hasła „Teraz Polska”.
Nasz piękny kraj ma wielkie bogactwa mineralne, zdolnych, wykształconych ludzi, jeszcze nie zdewastowaną przyrodę, bogactwa kultury, pokłady duchowości – tak potrzebne w zmaterializowanym piekle, dumę i zdolność do zrywów. Wielka szansa na rozwój, przywództwo regionalne, wyzwalający wzorzec dla świata.

To brzmi równie ‘odlotowo’?  Nie tak bardzo, ale to już inny temat…

Do cz. 1