Od głuchoty umysłowej do faktycznej

Właściwością człowieka jest błądzić, głupiego – w błędzie trwać.
Cyceron

Napisałem w Nowa odsłona bloga,  że jego pierwowzór, założony w 2007 r. na platformie blox.pl był moim pierwszym blogiem. Przypomniałem sobie, że to niezupełnie było tak, bo robiłem próby także w innych miejscach jeszcze wcześniej – od 2005 r. Np. w Interii. Potem jeszcze od czasu do czasu coś tam wrzucałem, aż w końcu tego zaniechałem, a po czasie sama Interia zrezygnowała z tej (bezpłatnej) usługi.
Ten blog o nazwie Mirrors w Interii miał takie intro:

Mirrors=lustra – naszej rzeczywistości, mnie samego, a może odnajdziecie swój własny wizerunek?
Charakter bloga: krytyczny a nawet uszczypliwy. Po co? Wyrzucę z siebie urazy i złości, aby przez swoiste katharsis oczyścić swój umysł, wybaczyć sobie i innym, iść do przodu.
A Ty, jeśli znajdziesz siebie w tym lustrze – może też coś zrozumiesz, zmienisz?
Nie będę regularny, nie mam na to czasu. Bedę się także cofał w przeszłość.
To jest nie tyle dziennik, co raczej notatnik myśli.

Odgrzebałem w swoich archiwach szkice a nawet kopie niektórych tych wpisów.
Okazuje się, że są tam takie, które wciąż mają jakąś wartość, że nadal są po części aktualne albo pokazują rzeczywistość tamtego czasu.
Zatem postaram się wpleść w bieżące postowanie te ciekawsze stare.
Odróżnię je powiększonym podtytułem

Z archiwum

podkreślając kolorem oraz podając datę oryginału (czasem w przybliżeniu).


Od głuchoty umysłowej do faktycznej (z archiwum)

2006-10-26

Do pracy dojeżdżam komunikacją miejską, mniej więcej w tym czasie, gdy młodzież podąża do szkół.
Wielu uczniów i studentów ma na uszach słuchawki. W zdecydowanej większości słuchają muzyki. Skąd to wiem? Bo nawet dla mnie, mimo że stoję w pewnej odległości, jest to na tyle głośny dźwięk, że słyszę wyraźnie,  co jest grane (chociaż nie zawsze mam na to ochotę).
A dla delikwenta? Nie chcę być zbyt mentorski (niestety taką rolę często przybieram), ale przecież wiadomo, że pewne natężenie dźwięku i to często dawkowane, jest szkodliwe dla słuchu. Podobno rośnie nam pokolenie półgłuchych. Lubię różne rodzaje muzyki, ale w odpowiednim otoczeniu i warunkach oraz taką, która nie nudzi, a więc nie „łubu-dubu” w kółko. Ale nie o gusta chodzi…
Jeszcze jedno. Żyjemy w czasach, w których trzeba się wciąż uczyć i doskonalić, w czasach rywalizacji. Trzeba mieć otwarte oczy i uszy.
Na szczęście technika przynosi nam różne udogodnienia, w tym klasy audio: nagrania lekcji (np. języka), audiobooki, a ostatnio podcasting, czyli audycje (radiowe i nie tylko), które możemy przesłuchiwać, kiedy chcemy. Czyż czasu spędzonego rano w podróży lub w kolejce (kiedy umysł jest jeszcze świeży), nie warto właśnie tak wykorzystać, a muzykę puścić sobie dla relaksu po zajęciach?
Ale czy ktoś nadstawi ucha tej dobrej radzie?

—-
PS. po latach widzę, że zjawisko istnieje nadal a nawet się nasila. Doszły do tego głośne rozmowy przez telefony w miejscach publicznych.

Patriotyzm

W całym życiu szanuj prawdę tak,
by twoje słowa były bardziej wiarygodne od przyrzeczeń innych.
Sokrates

Trzy święta 1-3 maja w połączeniu z rocznicami unijnymi i NATOwskimi to szerokie tło do dyskusji o patriotyzmie. Postaram się być zwięzły (nome-omen – lapidarny), chociaż już zasugerowałem szerokość tematu.

Manifestacje charakteryzują się hasłami, na sztandarach i transparentach zobaczymy ich wiele. Dla jednych Unia to zło, bo zabrała nam suwerenność i traktuje nas z góry, dla innych to nobilitacja i nasze naturalne miejsce. NATO dla jednych to gwarancja bezpieczeństwa, dla innych źródło napięć z Rosją, itd.
Każdy ma część racji, a spojrzenia z różnych stron są korzystne, zwłaszcza gdy wszystko próbuje się stawiać na jedną kartę, co nie jest dobre w polityce, która musi rozpatrywać różne scenariusze.

Doświadczenie boleśnie pokazuje, że hasła nader często są tylko hasłami, których się nie realizuje. Nabieram(y) nieufności do każdej propagandy. Mało jest takiej, która mówi całą prawdę i tylko prawdę.
Podobnie do pewnych gestów i pseudodziałań jak słynne już protestowanie przeciw przemocy przez kokardki, malowanie chodników czy twarzy.
I tym razem będą kotyliony, chorągiewki, baloniki, dekoracje. To ma swoje miejsce i zawsze uświetniało święta, ale nie to jest najważniejsze.
Patriotyzm widzę głównie w realnych działaniach, bardziej u podstaw a nie fasadowych, będących grą pozorów.
Rację mają ci, którzy kładą nacisk na naszą siłę gospodarczą. Ale droga realizacji tego postulatu powinna być mądra i wykorzystująca nasze potencjalne możliwości, które się przemilcza. Pisałem o tym wielokrotnie, tutaj np. we wpisie Olbrzymie bogactwa Polski.
Działanie przeciwne nie jest patriotyczne, jest wręcz zdradą.
Tak jak korupcja, nepotyzm, rózne patologie, które służą tylko politykom i oligarchom a nie krajowi i Narodowi. Uczciwy stosunek rządu do obywateli, do przedsiębiorczości, własnego przemysłu i zasobów, to probierz patriotyzmu.

Z drugiej strony politycznej – postulat szybkiego przyjęcia euro też nie świadczy o patriotyzmie, ponieważ pozbawi nas możliwości przynajmniej częściowej  niezależności od globalnej finansjery, zlikwiduje nasz bank emisyjny i obniży stopę życiową.
Nie podzielam prounijnego entuzjazmu, zwłaszcza widząc dokąd UE dryfuje, chociaż z pragmatycznego punktu widzenia trzeba w niej budować naszą pozycję i korzystać z praw.

Przy okazji przypomnę fragment z art. Dziewczyna i uśmiercanie kultury, by podnieść wątek naszego dziedzictwa i miejsca w kulturze europejskiej.

Tutaj może zaskoczę poniektórych salonowych chwalców Gombrowicza i  euroentuzjastów.
Oto co pisarz sądził o naszym miejscu i roli w Europie:

„Nie będziemy narodem prawdziwie europejskim, póki nie wyodrębnimy się z Europy – gdyż europejskość nie polega na zlaniu się z Europą, lecz na tym, aby być jej częścią składową – specyficzną i nie dającą się niczym zastąpić, […] tylko przeciwstawienie się Europie, która nas stworzyła, może sprawić, że staniemy się w końcu kimś… o własnym życiu”.

„… Uderzcie raczej w sztukę europejską, bądźcie tymi, którzy demaskują, zamiast podciągać się do cudzej dojrzałości, spróbujcie raczej ujawnić niedojrzałość Europy. Postarajcie się zorganizować wasze prawdziwe odczuwanie, aby uzyskało byt obiektywny w świecie, znajdźcie teorię zgodną z waszą praktyką, stwórzcie krytykę sztuki z waszego punktu widzenia, stwórzcie obraz świata, człowieka kultury, który by był zgodny z wami.”

Bardzo niepokoi też jeden sztywny (naiwny?) wektor polityki zagranicznej, która – jak mówi wielu krytyków – prowadzona jest „z pozycji klęcznika” i  może sprowadzić na nas takie uzależnienie, że o żadnym patriotyzmie już nie będzie mowy.
Także stawianie na kulturę judeo-chrześcijańską jest antypatriotycznym nieporozumieniem, bo nie istnieje takie zwierzę (przeciwstawny kanon moralny i odwieczny konflikt).
Wiąże się to z wciąż istniejącą antypatriotyczną polityką historyczną, która niby się zmienia, ale raczej fasadowo, w daleko niewystarczającym stopniu.

Wreszcie o patriotyzmie świadczy też nasze szkolnictwo (obecnie słusznie wraca akcent na historię, niestety za dużo tematów i prawd nadal jest przemilczanych lub opisywanych pod bieżącą ideologię), kultura współżycia społecznego (tworzenie więzi sprzyja sile Narodu i państwa) oraz po prostu języka  – spójrz na artykuł Patriotyzm a język.
Można by jeszcze sporo o tym wszystkim,  ale już te parę myśli skłania do dalszych … przemyśleń.
Kocham Polskę i leży mi na sercu by nie było sytuacji jak w sarkazmie
S. Garczyńskiego: Uniesiony patriotyzmem opuścił kraj.

Otwarcie nowej wersji bloga

Każdy prze­cież początek to tyl­ko ciąg dal­szy,
a księga zdarzeń zaw­sze ot­warta w połowie.
Wisława Szymborska

kwiatki

Witam wiosennie!

Chciałem z humorem nadać tytuł „Oficjalne otwarcie”, chociaż oczywiście to pikuś na tle wielu ważnych spraw jakie się dzieją. Będzie wkrótce i o tym.
Jednak dla mnie jest to pewna rubież – udało się uchronić mój stary blog (etsaman.blox.pl) przed datą zamknięcia jego platformy przez prowajdera.
Wyjaśniałem to we wpisie Nowa odsłona bloga Lapidaria, gdzie na początku kwietnia opisałem wstępnie swoje plany i cały proces przenosin.
Było sporo pracy i jeszcze będzie (np. poprawa formatów niektórych wpisów) – mniejsza z tym.

O czym jest ten blog?
Oryginalnie miał być rodzajem pamiętnika, jak to bywało w dawnych czasach – miejsce na prywatne refleksje i notatki ku pamięci. Zatem na najróżniejsze tematy.
Obecnie wiele blogów ma wyraźnie określoną tematykę i właściwie zastępuje dawne strony www. Są dedykowane zdefiniowanej grupie docelowej oraz często wspierają jakiś biznes.
W moim przypadku (jestem na emeryturze i w zasadzie nie działam biznesowo) mój cel jest inny.
WYRAŻAĆ SIEBIE. Brzmi pompatycznie, ale myslę, że każdy z nas w sobie to ma.
Ja po prostu czuję taką potrzebę.
Zatem moją „grupą docelową” są … wszyscy, a przynajmniej ci, których interesują główne tematy jakie dotąd poruszałem. Z chmurki tagów (prawy margines) oraz ilości wpisów w poszczególnych kategoriach wynika, że są to (wg przyjętych skrótów):
Zdrowie,  „Myśli”, Filozofia, Obserwacje, Polityka, Kultura, Prawda, …
Nie jest to precyzyjne, a brak wyraźnie określonej grupy docelowej zapewne nie będzie sprzyjał popularności bloga.

Zatem poprzestanę raczej przy  tradycyjnej roli bloga-notatnika.
Tak jak dawniej zupełnie nie zabiegałem o większą ekspozycję (brak SEO, promocji, dyskusji, brak zbierania adresów i wysyłki newslettera, mało i złe tagi itp.), tak i teraz liczę raczej na naturalne (organiczne) zainteresowanie niektórych Czytelników i Przyjaciół. Tym bardziej, że nie jestem ani celebrytą ani „zawodowym” blogerem, nie wiążę swych działań z rozgłosem ani biznesem..
Użyty prosty bezpłatny szablon Karuna nawet nie umożliwia mi zainstalowania wtyczek usprawniających marketing (może kiedyś się to zmieni). Także forma pozostaje skromna i bez 𝖇𝖆𝖏𝖊𝖗ó𝖜 𝖙𝖊𝖈𝖍𝖓𝖔𝖑𝖔𝖌𝖎𝖈𝖟𝖓𝖞𝖈𝖍.
Więcej o charakterystyce, nazwie i strukturze bloga Lapidaria napisałem uprzednio w O blogu i o mnie.

Proszę
więc o zwykłe polubienia, komentarze i przekazywanie dalej wybranych treści – jeśli się spodobają. Zwłaszcza teraz – na jakieś rozruszanie bloga po utracie sporej ilości dawnych czytelników, których adresów nie zbierałem.
Co do wspomnianego szablonu, to jeszcze czeka mnie trochę prac, w szczególności bardzo nie podoba mi się narzucony format stopki.
Zapraszam do zaglądania do starszych wpisów (ponad 230) wg tematyki sygnalizowanej w kategoriach i wg tagów i dzięki wyszukiwarce. Starałem się dostarczać wartości. A może spodobają CI się przynajmniej niektóre motta?  🙂

Mówiąc poważniej, jak na starszego pana przystało, chciałbym zostawić ślad w młodszym pokoleniu w sensie edukacyjnym, Tak jak kiedyś w pewnym już nie działającym moim serwisie (L-earn.net) gdzie hasłem było: Zainwestuj w siebie, daj coś innym.
Hasło to przeniosłem później do twittera uściślając punktami zdrowie, prawda, rozwój, polityka. Ten ostatni nabiera coraz bardziej znaczenia, bo okazuje się, że wszelkie pobożne życzenia naprawy świata raczej nie powiodą się bez zaangażowania w tę sferę. Osobiście nie mam ani ambicji ani możliwości w niej działać, ale podnosić świadomość zagrożeń i możliwych rozwiązań jest dość pilną potrzebą i w ramach możliwości każdego, kto już ma trochę doświadczenia życiowego lub ma tę zdolność z Góry…

Takie mam więc intencje na nowy etap blogowania.
Ale żeby nie było za poważnie – będą i lżejsze tematy, czy to z mych turystyczno-rekreacyjnych impresji jak np. ta czy dla zabawy itp.

By uhonorować to nasze nowe powitanie – prezent dla Ciebie.
Daję ulubionego e-booka o tytule – nomen-omen O dawaniu.
To elektroniczna wersja (pdf) książki Stefana Garczyńskiego, którą opracowałem wiele lat temu. Nowszy format epub do pobrania tutaj. Opis książki znajdziesz na dedykowanych stronach – tutaj oraz w Ridero .
Temat jest zawsze na czasie. O autorze przeczytaj tutaj.

Życzę pięknej majówki i zapraszam na Lapidaria!

PS. na zaczyn „rozruchu” mam serdeczną prośbę już przy tym wpisie:

like, share, follow
a jeśli jesteś na platformie blogowej wordpress to może zgodzisz się śledzić Lapidaria?

Zaproszenie na stronę MOC WIEDZY

„…niedostateczna wiedza bywa groźniejsza od braku wiedzy.”
Dan Brown

Właśnie otrzymałem status ko-redaktora strony (fanpage) MOC WIEDZY (https://www.facebook.com/MocWiedzy).

W związku z dużym obciążeniem innym projektem i brakiem czasu na redagowanie strony dotychczasowy administrator (znajomy na FB) prosił mnie o wsparcie. Jak dotąd niewiele się tam działo i z dużymi odstępami czasowymi. 
Mam w dużym zakresie swobodę publikowania w uzgodnionym zakresie treści.

Prawdopodobnie nasze wpisy będą się przeplatać – jako redaktorów, chociaż dotychczasowy będzie pisał dużo rzadziej..

Oryginalne przesłanie strony brzmi:

Wiedza ma moc. Żyjemy już w epoce informacji.

Chociaż informacja ma cenę i służy do uzyskiwania przewagi, zwłaszcza politycznej i handlowej, to chcę się tutaj zająć informacją która da Ci przewagę innego typu. Chodzi bardziej o WIEDZĘ, a ta może dać mądrość, która pomoże Ci żyć i przeżyć. Przede wszystkim trzeba wiedzieć jak dużo wiedzy jest przed nami ukrywanej. Jak jesteśmy nieświadomi pewnych mechanizmów, swojej istoty i roli. Zatem, będzie sporo „wiedzy alternatywnej”. Jest jej dużo i nie trzeba wynajdywać prochu. Będę raczej zbierać to, co napisali inni (agregacja). Może kiedyś nagromadzi się tutaj tyle tej wiedzy, że tytułowa „moc” będzie miała też wymiar ilościowy.
Ale nie o ilość tu chodzi…

Strona jest poświęcona najróżniejszym kategoriom wpisów.

Sam nie mam też za wiele czasu, ale postaram się ją uzupełniać o wpisy dotyczące wiedzy/nauki, będą też wątki polityczne oraz interesujące mnie specjalnie tematy medyczne.

Zapraszam na Moc Wiedzy i proszę o polubienia, polecanie, komentowanie i dzielenie się wpisami!

Trudny los innowacji w Polsce – kiedy nastąpi przełom?

Jednym z największych odkryć jakie uczynił człowiek,
i jedną z największych dla niego niespodzianek,
jest odkrycie, że może on uczynić to,
o czym ze strachem sądził, że nie potrafi uczynić.
Henry Ford

W niedawnym wpisie Drobiazgi początku listopada wspomniałem, że jako inżynier interesuję się technologiami.
Robią na mnie wrażenie różne oryginalne nowinki i gadżety ułatwiające życie. Ale jeszcze bardziej ludzie, którzy przecierają nowe drogi. Na razie często jeszcze mało znani. Np. https://youtu.be/VFuP3OBR0N0 – o tym, c
o można zrobić lepiej (wow!) a co praktykują #monopole. Jest sporo takich przykładów innowacji vs skostnienie administracyjne, biznesowe i naukowe.


Oto kolejny przykład.

Polacy mają duże osiągnięcia na polu zastosowania nanotechnologii i techniki zimnej plazmy w odniesieniu do spraw zdrowia i ekologicznego rolnictwa. Dzięki rewelacyjnym odkryciom i wynalazkom dotyczącym nanowody. Powstaje jednak pytanie – #nanowoda to kolejny sukces polskiej myśli technicznej, czy zagłuszona innowacja? Tak jak uprzednio blue ray, perowskity, itp. Zobacz:http://lepszezdrowie.info/Nanowoda.htm 


Czas na mądrzejszą politykę.

W dziedzinie zdrowia pojawia się coraz więcej innowacji, niektóre nie są wcale takie nowe, ale podobnie jak wyżej wymienione – z trudem przebijają się do medycyny.
Np. Holopatia oraz podobne techniki i technologie uzdrawiania, np. Quantec.

Jeśli o tym nie słyszałeś – zobacz to wprowadzenie: 

http://lepszezdrowie.info/holopatia.htm.

Poruszałem też parokrotnie sprawę polityki energetycznej w Polsce (np. Energetyka rozproszona, głupcze!). 

Oto kolejny ważny głosNarady środowisk niezależnych – Wrocław – 29.X.2017 (Obywatelski Komitet Obrony Polskich Zasobów Naturalnych – Marek Adamczyk, Krzysztof Tytko, Zbigniew Martyniak) – https://youtu.be/IgtYSkvOlTk 

Mamy wielkie bogactwa surowcowe i rozwiązania na ich nowoczesną eksploatację. Dlaczego rządy nie potrafią / nie chcą spojrzeć na to dalekowzrocznie?

Świętowaliśmy właśnie rocznicę niepodległości. Czy rzeczywiście jesteśmy niepodlegli?

Przy okazji – z kolei inne innowacje „idą jak burza” – przynajmniej w domenie bardziej prywatnej niż publicznej.. Np. kryptowaluty.

Czy słusznie i jakie można mieć obiekcje?
O tym ostatnio w tym artykule Kryptomania.

cdn.

W porządku

dający dostają

Myśl z obrazka, to tylko fragment pewnej postawy, ale pasuje i do poniższego wpisu

Wchodzę do domu. Ochroniarz mówi dzień dobry. W windzie ze znajomym wymieniamy parę miłych zdań. Wszyscy sąsiedzi kłaniają się sobie. Młodsi starszym. Właściciele psów trzymają je krótko i wyprowadzają za potrzebą z dala od budynku. Portier anonsuje przez interkom każdą wizytę, także listonosza.
Agent, który załatwia nam różne sprawy, dzwoniąc, zawsze pyta na wstępie, czy teraz możemy rozmawiać. Dozorca codziennie sprząta obejście. Sąsiedzi przepraszają ogłoszeniem w windzie lub gablocie, że w najbliższym tygodniu będą hałasować ze względu na prace remontowe w mieszkaniu.

W naszym segregujemy dokładnie śmieci, brudne opakowania myjemy, wynosimy często niedużymi porcjami (by nic nie śmierdziało). Nie wyrzucamy żywności i nie kupujemy jej bez sensu. Regularnie robimy remanenty, by pozbywać się niepotrzebnych rzeczy, pamiętamy o PCK lub Caritasie.
Wyłączamy na noc komórki i rzadko używamy wi-fi by ograniczać elektrosmog.

Dbamy o mieszkanie – każdy ma swoją działkę obowiązków. Lubię zmywać naczynia (!). Dbamy o estetykę. Ja np. książki (moja słabość) w salonie układam w „kompozycje” kolorystyczne i formatowe a w bibliotece – tematycznie. Wykonujemy swe obowiązki bez narzekania, ale często pytamy się „w czym mogę pomóc” albo deklarujemy „dziś ja to zrobię”.
Sprzątamy po sobie.

Żona pilnuje rytmu ziół i przygotowuje napary. Lubi gotować i robi to dobrze. Nigdy nie mam powodu by nie pochwalić.
Często się przytula i mówi „kochanie”. Przeprasza zawsze, gdy coś stało się nie tak. Gdy zrobię jakiś hałas, np. coś stłukę – nie przybiega z krzykiem (jak poprzednia).
W swych kobiecych monologach (bywają długie) patrzy na mnie i przerywa, gdy widzi, że chcę coś wtrącić. Gdy pracuję w gabinecie, puka lub pyta czy może przeszkodzić. Robię podobnie, gdy chcę przerwać jej lekturę. Dzielimy się wrażeniami i wiedzą z naszych lektur, często czytamy to samo oboje i porównujemy wrażenia.
Często razem wychodzimy, wtedy prawie z reguły zapraszam ją na ciastko lub na kawę.
Towarzyszę cierpliwie w sklepach z odzieżą. Dajemy sobie wolność – gdy wychodzimy nie wypytujemy się „po co”, ale deklarujemy „wrócę ok. godziny….”.
Każdą poważniejsza decyzję dyskutujemy. Ustępujemy sobie, np. jeśli chodzi o preferencje spacerowe, przy oglądaniu telewizji, w tym, co będzie na obiad itp.

Dzieci dzwonią często i pytają, co słychać i czy w czymś pomóc. Gdy syn z synową przychodzi do nas – nigdy z pustymi rękoma. My czymś obdarowujemy. Wizytując rodzinę lub znajomych myślimy. jaki podarunek sprawiłby im przyjemność. Znajomi pytają z wyprzedzeniem czy i kiedy mogliby wpaść. Wróciwszy do siebie jeszcze dzwonią z podziękowaniem – to i nasz zwyczaj.
Po podróżach dzieci meldują „wróciliśmy szczęśliwie” – nie musimy się niepokoić.
Dzwonimy do mamy, gdy wiemy, że gdzieś wyjeżdżała lub wychodziła dalej, by sprawdzić czy wszystko OK. Nawzajem pytamy się o zdrowie i potrzebna pomoc.

Pamiętamy o rocznicach i imieninach.

Itd. itd. Można by długo wymieniać.

Jest w porządku.

Czy zawsze i w każdym szczególe? Nie. Bogactwo życia jest wielkie, występują też niespodzianki. I dobrze. Zauważ, że nie zająłem się np. polityką…
Wierzę, że można wiele rzeczy w naszym życiu samemu kształtować – swoją postawą. 

Największym odkryciem mojego pokolenia było zrozumienie faktu,
że ludzie mogą zmieniać swoje życie poprzez zmianę stanu swego ducha.
William James

Refleksje z wakacji

Marzenia to odpoczynek od słów.
Hugo Victor

slonce

Oddaję się wakacyjnemu lenistwu, także marzeniom, co jednak nie oznacza że czasem nie chciałbym coś napisać – wbrew tutejszemu mottu. Jest sporo przemyśleń, ale dziś wrzucę tylko parę tych gorętszych aktualnie – w formie krótkich, czasem kontrowersyjnych, inspiracji – niekoniecznie dla siebie, bo pewne tematy może zainspirują kogoś innego do pełniejszego zajęcia się daną sprawą lub komentarza – zanim się do nich (ewentualnie) zabiorę. Proszę bardzo… I uwaga – piszę przy słabym dostępie do sieci, co chwila mi się zrywa – nie wiem czy to wyjdzie i jak będzie z formatowaniem tekstu…

1) Głośno jest o nieuprawnionych reprywatyzacjach. Dużo ludzi zostało pokrzywdzonych i słusznie należy im się zadośćuczynienie. Na fali tych słusznych sytuacji widzę też jak doczepiają się do nich ludzie, którzy pozyskali nieruchomości za PRL prawem Kaduka. Bywały częste przypadki, że prawowity właściciel był rugowany z mieszkania  przez władze na rzecz kogoś, kto tej władzy sprzyjał. Niektórzy z nich są bardzo głośni. Jakaś pani: „Ja po wojnie tu sama wstawałam okna!” itp.
I co z tego? Wiele tak uwłaszczonych domów, a nawet zabytkowych dworów czy mieszkań kwaterunkowych  to obecnie ruina – „właściciele” nie dbali o nie. W takiej sytuacji skłaniam się do uznania, że lepsze od tej dewastacji jest przejmowanie zgodnie z prawem nieruchomości przez osoby, które chociaż nie są historycznie właścicielami, to gwarantują ich rewaloryzację i utrzymanie w dobrym stanie. W ten sposób – prywatnym sumptem – już wiele domów, kamienic i zabytków ocalało i obecnie jest ozdobą miast i wsi zamiast ostatecznie popaść w ruinę lub być nieustannym kosztem i kłopotem gminy.
Przy okazji – gdy to piszę, miały miejsce obchody rocznicy Powstania Warszawskiego. Ktoś na twitterze tak skwitował wystąpienie HGW:
Złodziejka która przyczyniła się do wyrzucenia z mieszkań 40 tys. mieszkańców Warszawy wzywa do „obrony wartości„.
Oczywiście nie o takie metody i wartości chodzi… W danym przypadku uderzała też konfrontacja słów HGW podczas wiecu z obecnością prawowitego spadkobiercy kamienicy na ul. Noakowskiego, który tego słuchał.
Co prawda, nie wiem czy rzeczywiście 40 000 i czy dosłownie wyrzuciła, ale wszyscy ci ludzie – mimo, że nie są/byli właścicielami (są różne przypadki prawne), powinni także mieć zadośćuczynienie – czy to od władz czy od nowych nabywców lokali.

2. A propos Powstania. Psychologicznie ten zryw był zrozumiały, politycznie w tamtych określonych warunkach był nieodpowiedzialny. Jak to nazwał w swej książce R. Ziemkiewicz – „Jakie piękne samobójstwo” . Żołnierze myśleli, że zakończą swą bitwę w parę dni, a przywódcy, znający realia podtrzymywali ich w tej wierze. Posłano do walki nawet dzieci, nie było uzbrojenia. Są i inne wątpliwości, ale tu nie miejsce na to.
Oprócz strasznej ceny w ludziach wielką cenę poniosło i miasto – po Powstaniu całe dzielnice zrównano z ziemią.
A Warszawa był pięknym miastem – gdyby nie Powstanie nie byłoby tak wielu późniejszych problemów infrastrukturalnych, mieszkaniowych, tak wielkich kosztów odbudowy  i rewaloryzacji miasta. Wiem, że to czynnik niewspółmierny z ofiarami w ludziach, ale tym bardziej porusza mnie fakt że przywódcy nie ponieśli konsekwencji za swoją lekkomyślność i posłanie na śmierć tak wielu młodych. Wielu z nich żyło sobie we względnym spokoju na emigracji do końca swych dni.
Przy okazji – bardzo porusza barbarzyństwo Niemców, gdy już wiedzieli, że wojnę przegrali – zarówno w ich zemście na mieszkańcach Warszawy jak i w jej systematycznym i gorliwym burzeniu – bez żadnej dla siebie korzyści, a nawet ze stratami.

3. Obecne władze oddają cześć bohaterom i postponowanym a także zapomnianym żołnierzom oraz niepodległościowcom.
To im się należy, to może już ostatni moment kiedy można to uczynić za życia tych niewielu, którzy dożyli. Mam wrażenie jednak, że w swej politycznej narracji tworzą też kolejne „mity założycielskie”. Chociażby właśnie takie eksponowanie roli Powstania.
Przy całym szacunku do ofiar i intencji upamiętniających, w niektórych działaniach ociera się to – PRZEPRASZAM że tak porównam, o … nekrofilię. To jest hołubienie wszelkich szczątków, powstrzymywanie różnych inwestycji z tego powodu, ciągłe celebracje. A przecież groby żołnierzy, a zwłaszcza powstańców, były niemal na każdym podwórku. Czy to oznacza że byli gorsi, bo ich tak nie wykopywano i nie mieli asysty honorowej jak robi się teraz? Zachowajmy miarę jaką daje czas. Powiedziałbym za poetą „z żywymi trzeba naprzód iść…”.

4. Oprócz afer sądowych i nieruchomościowej w Warszawie (głównie o tym głośno, a przecież podobne dzieją się w innych miastach) wielkim problemem jest mafia (użyję tego mocnego sformułowania, chociaż nie uogólniam) spółdzielcza – mam na myśli patologie w spółdzielniach mieszkaniowych i spółdzielniach „pracowniczych ogródków działkowych”. Oba te obszary rządzą się autorytarnie poprzez swych prezesów różnych szczebli na wzór PRL-u, skąd wzięły swój początek.
Nie wnikając w wiele przekrętów, dramatów i niesprawiedliwości (czubek góry lodowej był poruszony np. w programie telewizyjnym „Teraz Polska” , ale od tematu odstąpiono – czyżby przez uwikłanie nawet obecnej klasy politycznej?), zatrzymam się krótko znów przy sprawie działek w Warszawie. Ponieważ  obserwuję od lat rynek inwestycji mieszkaniowych, widzę, że buduje się domy w miejscach nawet zupełnie do tego się nie nadających – na terenach zalewowych, w miejscach bardzo uciążliwych komunikacyjnie, zaburzających układ urbanistyczny lub blokujących przewietrzanie, tam gdzie nie ma szans na parkowanie samochodów, wciskanie bloków na siłę w ciasne miejsca itp. Z drugiej strony jest szereg pięknych i obszernych terenów zajętych przez ogródki działkowe. Część działek to miejsce  „bida-domków’, albo miejsca zdziczałe i opuszczone. Marzy mi się miasto-ogród, w którym część tych terenów byłaby mądrze zagospodarowana na kameralne osiedla z ogrodami na bazie istniejącej i rewaloryzowanej zieleni.
Już dawno pokazano taką możliwość na „Sadach Żoliborskich”, ale dziś można by zrobić to znacznie lepiej. Może rozwiązało by to znaczną część problemów z gruntami pod budowę, jednocześnie satysfakcjonując cześć działkowiczów, którzy mogliby mieć preferencje w pozyskaniu mieszkania?

5. Jestem na wakacjach na swej „daczy”, o której parokrotnie tu pisałem. Kiedyś (wczesne lata 90.) napisałem też spory esej umieszczony w odcinkach w lokalnej gazecie na temat uroków działki kontra pewne niepokojące zjawiska. Po latach pojawiły się nowe – już nie tyle od strony sąsiadów, ale od strony władz gminy. Chodzi zwłaszcza o postępujący od lat wyrąb drzew w parku krajobrazowym, który odebrał nam piękne otoczenie i nasilający się fiskalizm.
Być może wyrąb też jest obliczem pogoni za zyskiem. Zatrzymam się chwilę przy postawie gminy: drenować działkowiczów gdzie się tylko da. Przykładowo – chociaż przebywamy tutaj okresowo, tylko latem i produkujemy mało śmieci (resztę kompostujemy), to obciążono nas obowiązkowym ryczałtem w wysokości takiej jak w Warszawie, gdzie śmieci wytwarzamy wielokrotnie więcej, a śmieciarka przyjeżdża 4-5 razy w tygodniu. Na działkach raz w tygodniu, poza sezonem 2 razy w miesiącu. Prąd tutaj też jest droższy. Mimo to wszystko lato „na wsi” to jednak coś, co daje „prąd życiowy” warty dużej ceny 🙂

Z lżejszych tematów wakacyjnych:

6. Obcujemy na co dzień z kotami.
Które to już pokolenie? W każdym razie liczone w dziesięciolecia, a każdy rok to nowy miot. Pewne koty pamiętamy, inne gdzieś przepadły, czasem pojawi się nieznany gość z innego rewiru. Widać różne hierarchie, animozje lub tolerancje. Są to koty półdzikie, przy czym nowe kotki dość szybko się oswajają. Potem część przetrwa zimę, chociaż wtedy już muszą liczyć tylko na siebie, bo w zimie nikt tu nie mieszka na stałe. Ciekawe zwierzęta. Rozkoszne w zabawie, okrutne w polowaniach, mające swoje charaktery, humory. Obecna matka kotków jest bardzo nieufna, syczy gdy się do niej zbliżyć – nawet z jedzeniem, a dostają go od nas sporo i wydawało by się, że to powinno ją obłaskawić. Jakieś złe doświadczenia z ludźmi? Jest, zwłaszcza w starszych kotach, jakieś dostojeństwo – chadzają powoli, z godnością. Oczywiście – swoimi drogami. Ale tyle o tym napisano, że nie będę się wysilał na coś nowego. Po powrocie do Warszawy może wrzucę jakiś filmik z kotami, bo stąd mam za słaby zasięg i transfer na takie próby.

7. Sporo czytam. Skwituję to na dziś tak: swoista chwała pewnym szalonym ludziom! To oni zmieniają świat, porywając się na to, co „niemożliwe”. Lub doświadczają na sobie rzeczy, na które nikt „normalny” by się nie odważył albo o nich nie pomyślał, a przez to odkrywają nowe tereny poznania, wrażeń lub nowe oblicza piękna. Wiadomo też, że wiele wynalazków (większość?) powstało nie z planowanych deliberacji, ale z przypadku niezwykłego doświadczenia, z ciekawości, z podszeptu intuicji, nawet iluminacji.
O tym kiedyś napiszę, bo to mnie fascynuje.

Chociaż niektóre moje wpisy mogą wydać się nieco szalone czy dziwne, to jeszcze mi daleko to owych przykładów. Szkoda…
W każdym razie – pozwól sobie na nieco szaleństwa – lato i wolny czas, to dobra pora.

PS. Jak co miesiąc – podsumowałem lipiec w zakresie spraw zdrowia widzianych z szerszej perspektywy,  tutaj: www.LepszeZdrowie.info/news7.17.htm

Ale wiosna…

Wesoła myśl jest niczym wiosna. Otwiera pąki natury ludzkiej.
Jean Paul Sartre

magnolia wiosną

Kocham wiosnę i mimo przyzwyczajenia do codziennych spacerów, przez to że pogoda nie rozpieszcza (gdzie to globalne ocieplenie?), siedzę więcej w domu i nadganiam zaległości w różnych swych planach.
Oto małe resume (czyli lapidarnie) tego, co działo się w kwietniu i marcu – takie wybiórcze tutti-frutti oraz parę wyjaśnień w obliczu likwidacji niektórych stron www.

Serwis www.StefanGarczynski.pl – założony od nowa; teraz pracuję nad  książkami do publikacji. 
Pracuję też nad sporą własną książką – zamierzam wykorzystać świetny system wydawniczy Ridero.eu.
Książki mnie … kręcą – czasem coś wrzucę na ten temat na www.nextboox.blogspot.com.

Jak wspomniałem poprzednio, ostatnio zajmuję się głównie sprawami zdrowia, zatem zapraszam do odnośnych nowości z kwietnia (a także starszych) – http://lepszezdrowie.info/news4.17.htm oraz do bardziej bieżących informacji na https://www.facebook.com/Zdrowie.i.Fitness/ .

Prowadziłem jeszcze tematyczny blog właśnie o zdrowiu i fitnessie befirst.co/fitness. Z paru względów (o czym dalej) zlikwidowałem go. Było dużo odwołań do tego bloga w różnych miejscach – będę sukcesywnie zmieniał takie linki na nowe – w miarę umieszczania tych dawnych wpisów gdzie indziej.  Jest jednak częściowy zapis archiwum bloga, gdzie możesz podejrzeć co w nim było (póki się zachowa w tym archiwum).

W domenie befirst.co zajmowałem się, głównie edukacyjnie,  „biznesami internetowymi”, ale ponieważ wycofuję się z nich prawie całkowicie, to likwiduję też odnośne tamtejsze blogi. Zresztą, we wszystkich blogach na moim serwerze już wcześniej powstały nieodwracalne szkody spowodowane złośliwym oprogramowaniem, co dodatkowo skłoniło mnie do ich skasowania. Możesz zajrzeć do cząstkowych archiwów tutaj E-Biznes24/265, Smart Marketer, … (tylko zrzuty ekranowe lub szczątkowe łącza – te archiwa nie są w pełni funkcjonalne, a niektóre linki i treści mogą być nieaktualne).

Co do zdrowia (z opcją biznesową), to pozostaję przy ofercie S7Health – firmie (i koncepcji) z olbrzymim potencjałem rozwojowym w Polsce. Są i plany zagraniczne. Polecam też ich prezentacje.
Kiedyś, jako orędownik metod naturalnych, miałem pewne obiekcje, ale szybko doszedłem do wniosku, że należy łączyć to, co potrzebne i dobre w medycynie akademickiej z tym, co ma wartość w altermedzie – opisałem to wtedy tutaj, a potem jeszcze wielokrotnie na LZ. Zresztą, narasta  światowy trend w kierunku medycyny integracyjnej.

Przez długie lata zajmowałem się też „rozwojem osobistym”, nawet w pewnym zakresie byłem pionierem w polskim Internecie (rok 2002-3) poprzez serwis http://www.L-earn.net.  Tej domeny nie likwiduję, natomiast sam serwis padł dawno i szukam czasu by go odtworzyć. Szczęśliwie mam sporo zapisanych materiałów oraz jest cząstkowa wersja w archiwum (z ograniczeniami wspomnianymi poprzednio) a także w komputerze – kiedyś odtworzę?.
Natomiast polecam dość żywą grupę w Internecie, którą kiedyś powołałem na bazie L-earn.net – Twój Rozwój.
Obecnie jest opanowana (i dobrze!) przez  wiele osób i firm głównie z branży szkoleniowej – możesz mieć na bieżąco sporo ciekawych anonsów.

Osobiście postrzegam dziś rozwój już nieco inaczej – nie przez skupianie się na wielu umiejętnościach miękkich (uznaję ich przydatność), gonieniem za narzędziami sukcesu, stałym szkoleniu się itp. 
Bodajże wszystko można osiągać prościej – metodami energetyczno-duchowymi, że tak to tajemniczo ujmę. Tu jestem jeszcze adeptem, więc nie będę rozwijał tego tematu. Może tylko podzielę się wzmianką o pewnej obszernej lekturze w tym zakresie, jak Transerfing Vadima Zelanda, książki Franka Kinslowa czy Davida R. Hawkinsa, itp.

transerfing2

 10 tomów w studiowaniu – nawet w kuchni. Są i dalsze.

Wrzuciłem sporo dość niszowych tematów (może oprócz zdrowia – jest ważne dla każdego). Jeśli chociaż jeden Cię zainteresował – będę miał satysfakcję.

 Leszek

Pan Stefan i jego strona w sieci

W książkach jest więcej skarbów niż w pirackich kryjówkach na
Wyspach Skarbów, a najpiękniejsze jest to, że możesz się
cieszyć tymi bogactwami każdego dnia swego życia.
Walt Disney

Istniała sobie przez wiele lat… skromna i zaniedbana, głównie ze względu na już nie działający autorski CMS (kreator stron)…
Strona o pisarzu i moim dawnym mentorze Stefanie Garczyńskim (1920-1993).

Po 12 latach stronie i jej bohaterowi należy się nowa szata i nowe funkcjonalności.


To sporo pracy – w przekładaniu materiałów z archiwum, dodawaniu nowych, w utworzeniu grafik i sprawdzaniu funkcji oraz wyglądu w różnych wyszukiwarkach i na urządzeniach mobilnych. Do tego dochodzi ustalenie słów kluczowych (keywords) i opisów (descriptions), korekta po nie zawsze dobrym skanowaniu i OCR tekstów, linkowania…


Szablon, jaki teraz zobaczysz, jest ascetyczny. Będzie lepszy, ale nie to jest teraz priorytetem – w pierwszym rzędzie chciałbym zapełnić stronę treścią.


Pierwszy zarys nowej wersji, w konwencji blogowej, pojawił się z końcem lutego. 

Przykładowo zobacz np. tę podstronę, która przypomni ci kim był Autor.

Witryna ma jeszcze dużo ‚białych plam’ – zarówno ze względu że jestem na początku drogi w tym projekcie, jak i brak szeregu materiałów.


Zatem: poszukuję materiałów o Stefanie Garczyńskim. 


Chodzi mi zwłaszcza o to, co trudno znaleźć w Internecie (materiały nieindeksowane publicznie lub nigdy nie udostępnione), głównie o osobiste refleksje o lekturach, swoje i obce recenzje oraz opinie [zachęcam!], wspomnienia, artykuły prasowe (skany, zdjęcia), zdjęcia Autora, pamiątki, dane biograficzne i bibliograficzne, itp. 


Z góry bardzo dziękuję i proszę o kontakt albo tu albo bezpośrednio na adres admin(at)stefangarczynski.pl .

Recenzje i omówienia

Kim się stajemy zależy od tego,
co czytamy kiedy zakończymy już standardową edukację.
Najlepszym uniwersytetem ze wszystkich jest kolekcja książek. 
Tomas Carlyle

Oto krótkie podsumowanie ważniejszych (jak dla mnie)
omówień książek jakie ostatnio umieściłem w RÓŻNYCH miejscach
(czasem w paru jednocześnie, ale tego nie wymieniam).

Ukryte Terapie Jerzego Zięby  – cz. 2  i  cz. 1

Elon Musk – biografia twórcy PayPala, Tesli, SpaceX

Notki na temat wybranych KSIĄŻEK o złocie, inwestowaniu w kruszce i o realnej ekonomii

4-godzinne ciało. Recenzja książki T. Ferrissa 

Tools of Titans (opis Od Tima Ferrisa)

Uwaga żywność. Ukryta prawda o tym co jemy

Prawdziwe życie (wg Ferenc Máté)

i starsze na  http://nextboox.blogspot.com

______________________________________________________

ツ Jeśli zajmujesz się ebiznesem, chcesz zyskać więcej kontaktów na facebooku
(platformach społecznościowych w ogóle), polubień strony, zaangażowania czytelników, itp….

to mam ➳

🎄 ❄ Prezencik gwiazdkowy dla Ciebie ❄ 🎄

http://oromind.netes.pl/tresci/LP21rad2  < kliknij po darmowego ebooka

A propos prezentów gwiazdkowych – wspomniałem tu ostatnio że książka to prezent idealny

zatem zobacz parę propozycji jakie umieściłem na  https://www.facebook.com/futurebooks 

Zaopatrz się na zimowe wieczory 🙂