Dr Bhakdi wyjaśnia skutki szczepionki COVID: Wywiad z dr Mercolą

reblogowane z forumdlazycia lifeStyl

Microbiologist Explains COVID Jab Effects: Dr. Sucharit Bhakdi

Dr Bhakdi omówił skutki szczepionek przeciw COVID w swoim wywiadzie z dr Mercolą, Global Research, 6 września 2021 r.

Tematy kluczowe:

> „Bezwzględna redukcja ryzyka wynosi tylko około 1% dla wszystkich obecnie dostępnych szczepionek na COVID”.

> W populacji zaszczepionej zaobserwowano niepożądane wzmocnienie zależne od przeciwciał, które to szczepionka zwiększa ryzyko zakażenia lub pogarsza zakażenie.

> „Odporność naturalna jest znacznie lepsza od odporności wywołanej szczepionką”.

> Najczęstszym działaniem niepożądanym jest krzepnięcie krwi, które może prowadzić do udaru i zawału serca.

„Szczepionki przeciw COVID oparte na genach „mogą wywoływać utajone wirusy i raka”.

„FDA jest prawnie zobowiązana do cofnięcia zezwolenia awaryjnego na te zastrzyki”, ponieważ istnieją bezpieczne i skuteczne leczenie oraz alternatywy.

Zobacz pełny wpis.

Znajduje się tam także charakterystyka obu dyskutantów – zasłużonych badaczy.
Nadmienię, że wspomniana książka dra Bhakdi’ego przedstawiliśmy tutaj: http://lepszezdrowie.info/kowidowe_ksiazki2.htm,  był też współautorem publikacji Fałszywa pandemia. Krytyka naukowców i lekarzy (tom 1) też tam omówionej.

Konkurs chopinowski – z kulisów jego powstania

Ocalić od zapomnienia…

W związku z rozpoczętym 18. Międzynarodowym Konkursem Pianistycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie, cytuję artykuł, który ukazał się w tygodniku „Polityka” (nr 40, 29.09-5.10.2021) pt. „Od zapałek do Chopina”.
(za zgodą rodziny Henryka Rewkiewicza*)

Autorka artykułu (Dorota Szwarcman) korzystała z materiałów do książki „Henryk Rewkiewicz. Opowieść rodzinna” (ukaże się 23 października 2021)  przygotowywanej przez Łukasza Żuka**, wypowiedzi Jerzego Żurawlewa i publikacji na jego temat.


Od zapałek do Chopina

Na zbliżającym się 18. Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie po raz pierwszy zostanie przyznana nagroda im. Henryka Rewkiewicza. Niewiele osób wie, kim jest jej patron. A bez niego konkurs w ogóle mógłby nie powstać.

Na nagrodę w wysokości 10 tyś. euro zrzuciła się rodzina: jedyna pozostała przy życiu córka [Teresa Żuk z domu Rewkiewicz] oraz pokolenie wnuków i prawnuków. Otrzyma ją najwyżej oceniony reprezentant następujących krajów: Polski, Białorusi, Izraela, Litwy, Ukrainy lub Rosji. Dlaczego ten patron i takie kryteria? To długa historia i odnosi się do przyjaźni rodziny Rewkiewiczów z twórcą Konkursów Chopinowskich, Jerzym Żurawlewem.

Henryk Rewkiewicz pochodził z ziemi mińskiej, gdzie wówczas żyły obok siebie różne narody, dziś łączone z wymienionymi krajami. Jak piszą w uzasadnieniu fundatorzy nagrody: „…wyniósł ze swojej Małej Ojczyzny i następnie przekazał nam – swojej rodzinie – silny, otwarty polski patriotyzm. Ale – podkreślamy to – połączony z wielkim szacunkiem dla innych narodów, kultur, języków i religii”.

Także Jerzy Żurawlew urodził się na wielokulturowym Wschodzie, ale dalszym: w Rosji, w Rostowie nad Donem. Tam z kolei żyli obok Rosjan Kozacy, Żydzi, Ormianie, Polacy, Ukraińcy, Niemcy i Grecy. Ojciec był Rosjaninem, zginął w wypadku przed jego urodzeniem się (Jerzy był trzecim synem). Matka, Polka, była dla Jerzego pierwszą nauczycielką gry na fortepianie. Chłopiec wykazywał talent, więc jako 8-latek został pokazany Ignacemu Janowi Paderewskiemu i za jego namową, jak również kolejnego nauczyciela, Władysława Sayer-Waszkiewicza, udał się w 1907 r. do Warszawy na studia u cenionego prof. Aleksandra Michałowskiego. Profesor był bezpośrednim spadkobiercą tradycji chopinowskich, ponieważ jednym z jego pedagogów był Karol Mikuli, uczeń Chopina. Także Żurawlew po ukończeniu studiów działał jako pianista, ale też jako pedagog, co stało się jego wielką pasją.

Henryk R

Henryk Rewkiewicz (1888 – 1955)

zurawlew

Jerzy Żurawlew (1886 – 1980)

W trzy lata po Żurawlewie znalazł się w Warszawie również Rewkiewicz, który rozpoczynał wówczas pracę jako księgowy; a parę lat później związał się z przemysłem zapałczanym, w którym szybko zrobił karierę. Ale nawet gdy jeszcze był na dorobku, najważniejszym sprzętem w jego skromnym wówczas mieszkaniu na Powiślu był fortepian.

Szachy i fortepian

W latach 20., gdy Rewkiewicz stał już na czele Polskiego Monopolu Zapałczanego, przez jego eleganckie mieszkanie przy Alei Róż przewijali się liczni goście. Miał szerokie zainteresowania: literackie, malarskie (to nie przypadek, że trzy z czterech jego córek zostało malarkami lub graficzkami) i muzyczne. Działał w Warszawskim Towarzystwie Muzycznym, szacownej instytucji, współzałożonej jeszcze przez Stanisława Moniuszkę, a dziś noszącej jego imię.

Jerzy Żurawlew odwiedzał w tym czasie Rewkiewiczów niemal codziennie. Grywał z panem domu w szachy lub brydża, ale też często grał na fortepianie. Był traktowany niemal jak członek rodziny; został ojcem chrzestnym najmłodszej córki Henryka, Teresy, na ślubie najstarszej Haliny był świadkiem, a na skromnym przyjęciu weselnym kolejnej Rewkiewiczówny, Barbary, już podczas drugiej wojny światowej, zagrał nowożeńcom Marsz weselny Mendelssohna.

Poza mieszkaniem w Alei Róż Rewkiewiczowie mieli dom w Klarysewie pod Warszawą. Tu także życie towarzyskie kwitło. Przyjeżdżali również muzycy: Adam Wieniawski, bratanek Henryka Wieniawskiego i prezes Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego w dekadzie przedwojennej, czy też znany pianista i kompozytor Bolesław Woytowicz, ale przede wszystkim oczywiście Żurawlew z żoną. W willi również był fortepian, na którym pianista lubił grać w odosobnieniu. Dzieci chętnie go podsłuchiwały i podglądały, a potem naśladowały miny, jakie robił podczas gry.

Muzyka i sport

To właśnie w Alei Róż wykluła się koncepcja stworzenia konkursu dla pianistów, poświęconego muzyce Chopina. Wszystko zaczęło się w 1925 r. od podsłuchanej przez Żurawlewa w pociągu rozmowy studentów. Jeden z nich miał powiedzieć: „Moim zdaniem Chopin jest nudny i przestarzały”, a drugi dodał: „A nawet szkodliwy. Muzyka jego jest zniewieściała i jakaś chorobliwa Niepotrzebnie roztkliwia i osłabia ducha”. Dla pianisty, szczególnie przywiązanego do tradycji chopinowskiej, te słowa były prawdziwym ciosem. Zbulwersowany, zapragnął zaradzić takiemu postrzeganiu kompozytora. Dyskusje na ten temat odbywały się u Rewkiewiczów. Pianista zastanawiał się głośno, co zrobić, by ta młodzież, która interesuje się głównie sportem, zajęła się też muzyką? W pewnym momencie powstał pomysł: a może by tak konkurs? A może poświęcić ten konkurs właśnie Chopinowi? l przy okazji udałoby się odczarować niesłuszne opinie o jego muzyce. A do tego młodzi artyści otrzymaliby możliwość zdobycia nagród i międzynarodowej sławy.

Gdy jednak w 1926 r. Żurawlew zwrócił się ze swoim projektem do prezydenta Stanisława Wojciechowskiego o protektorat, usłyszał odmowę. W Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego spotkał się – jak wspominał po latach – z niezrozumieniem, obojętnością, a nawet niechęcią; uważano, że pomysł jest niewykonalny. Muzycy zaś twierdzili, że Chopin jest tak wielki, że sam się obroni. Organizatorem konkursu miało być Warszawskie Towarzystwo Muzyczne, które jednak nie podejmowało się pokryć ewentualnego deficytu. Wówczas Rewkiewicz – członek zarządu Towarzystwa – zaproponował, że osobiście zagwarantuje pokrycie tych kosztów z własnych, prywatnych funduszy (a nie Monopolu Zapałczanego, jak pisano w niektórych publikacjach), podając sumę 15 tyś. zł – gigantyczną, jak na owe czasy. Stwierdził jednak, że dla pięknej idei może podjąć takie ryzyko.

Zarówo ta ofiarność, jak i zmiana sytuacji po zamachu majowym, gdy prezydenta Wojciechowskiego zastąpił Ignacy Mościcki, spowodowały przychylny stosunek władz do pomysłu. Żurawlew, dzięki protekcji innego ze swych przyjaciół, Juliusza Kadena-Bandrowskiego, został przez Mościckiego przyjęty i doczekał się wsparcia.

Pierwsza edycja Konkursu odbyła się w styczniu 1927r. w Filharmonii Warszawskiej. Była jeszcze skromna, miała tylko dwa etapy (pozostałe konkursy przedwojenne również), ale już wymiar międzynarodowy: wzięło w niej udział 26 pianistów z 8 krajów. Triumfowali muzycy z ZSRR i Polski: wygrał Lew Oborin, II miejsce otrzymał Stanisław Szpinalski, a jedno z wyróżnień przypadło przyszłemu wielkiemu kompozytorowi Dymitrowi Szostakowiczowi. Konkurs okazał się wielkim sukcesem i na kolejny, po pięciu latach, przyjechało już 89 muzyków z 18 krajów. Laureat II nagrody, niewidomy węgierski pianista Imre Ungár, ćwiczył podczas konkursu w mieszkaniu Rewkiewiczów. Przed wojną odbyła się jeszcze jedna edycja; na czwartą trzeba było czekać aż 11 lat.

Wojna i po wojnie

Pod okupacją hitlerowską Chopin był zakazany. Co nie znaczy, że nie rozbrzmiewał w prywatnych mieszkaniach. Także w tym warszawskim na rogu Puławskiej i Willowej, gdzie na kilka lat przed wojną przeprowadzili się Rewkiewiczowie. Przychodził tam Jerzy Żurawlew, by spokojnie poćwiczyć – i znów podsłuchiwała go rodzinna młodzież, tym razem po prostu z tęsknoty za Chopinem. Pianista przyjeżdżał też grać do willi Rewkiewiczów w Klarysewie. Przyjaciel wspierał go również materialnie, m.in. cenną wówczas walutą, jaką były zapałki – podczas wojny pozostał w branży.

W Klarysewie rozkwitała atmosfera patriotyczno-konspiracyjna, w którą zaangażowane było młode pokolenie. Jedna z Rewkiewiczówien, Barbara, przypłaciła działalność w AK, również po wojnie, więzieniem stalinowskim; inna, Halina, zdążyła uniknąć aresztowania i przedostać się na Zachód. Henryk Rewkiewicz pod koniec lat 40. odbudowywał przemysł zapałczany, ale został aresztowany trzy lata po córce – w 1950 r., pod zarzutem handlu walutą. Trafił do obozu pracy w Mielęcinie. Wyrok opiewał na dwa lata, udało się go jednak skrócić dzięki rodzinie, ale także dzięki Jerzemu Żurawlewowi, który wówczas był już cenionym profesorem warszawskiej uczelni muzycznej i miał za sobą pracę nad wznowieniem dzieła swego życia – Konkursów Chopinowskich (pierwsza powojenna edycja odbyła się w 1949 r., na stulecie urodzin kompozytora).

Żurawlew złożył oświadczenie, że Henryk Rewkiewicz podczas drugiej wojny światowej świadczył pomoc materialną zarówno jemu, jak i Adamowi Wieniawskiemu, przewodniczącemu jury II i III Konkursu Chopinowskiego. Rewkiewicz wyszedł więc na wolność, ale żadnej pracy nie udało mu się już załatwić nawet tak wpływowej osobie, jaką by jego przyjaciel.

Henryk Rewkiewicz zmarł w 1955 r. Jego nazwisko w historii Konkursów Chopinowskich bywało pomijane lub przekręcane – za PRL, bo był „burżujem”, a z czasem po prostu zapomniano o tym epizodzie. Teraz  tę historię przypomina jego rodzina, która przyjaźń z prof.  Żurawlewem utrzymywała do samego końca.  Gdy twórca Konkursów Chopinowskich zmarł w 1980 r., jego nagrobek zaprojektowała z córek Henryka, Danuta.

———

Przypisy prywatne dot. wspomnianej rodziny

* Henryk Rewkiewicz – ojciec mojej cioci Teresy, najmłodszej córki Rewkiewicza, a także ożeniony z jej matką – Józefą Korolkiewicz, siostrą mojego dziadka Aleksandra

** Łukasz Żuk – syn Teresy i Henryka Żuka – brata mojej mamy.
Jego książka będzie uzupełnieniem historii rodzinnej, tym razem linii seniora Rewkiewiczów, po tym jak część dotycząca rodziny ojca Łukasza została opisana przez Henryka Żuka w książce „Na szachownicy życia” (zwłaszcza na szerokim tle wydarzeń wojennych i działań AK).
Rodzina  H. Rewkiewicza jest liczna, wielu jej przedstawicieli zjedzie z kraju i ze świata na wręczenie przedstawionej nagrody.

Ukarani  przez nagrody? Rozmowa z Alfie Kohnem

Będę odnawiać niektóre artykuły z nieistniejącego już serwisu L-earn.net, jaki prowadziłem w latach 2003-2007. Był poświęcony głównie rozwojowi osobistemu, kreatywności,  zagadnieniom pamięci, myślenia, efektywności, częściowo zdrowia. Zaniechałem go, mimo ok. 600 artykułów, ponieważ pojawiło się wiele podobnych inicjatyw prowadzonych „full time” przez profesjonalistów, a ja zajmowałem się swoją jako jedno z ubocznych działań i już nie mogłem ani konkurować, ani nie miałem dość na to czasu.
Traktuję te odtworzone artykuły jako materiał archiwalny, z którego możesz wyłowić to, co osobiście ci pasuje lub zaciekawia, ale z zastrzeżeniem, że wiedza o tych tematach jest teraz znacznie większa i bardziej aktualna.


Ron Brandt

W klasach, w których uczniowie mogą dokonywać wyboru pomiędzy nauką a ciekawymi zadaniami do wykonania, potrzeba  kar albo nagród gwałtownie spada.

Zarówno nagrody i kary, jak twierdzi Alfie Kohn – autor książki „Ukarani  przez nagrody”*, są sposobami manipulacji zachowaniem, która może zniszczyć potencjał prawdziwego procesu uczenia się. Zamiast tradycyjnych kar i nagród, autor opowiada się za „dostarczaniem ciekawego programu i troskliwej atmosfery w klasie, gdzie  dzieci mogą działać według ich naturalnego pragnienia, by znaleźć rozwiązania.”

Poniższy  wywiad miał miejsce na corocznej konferencji
ASCD* * w marcu 1995 r. w San Francisco.

————————————————————————————————-

Alfie, nam wychowawcom, którzy  używali kary dość często, trafiło do przekonania, że to nie jest bardzo efektywny środek  motywujący. Zostaliśmy przekonani, że  dużo lepiej jest  używać nagród. Ale teraz nadchodzisz [ze swoją książką] i mówisz, że to jest także niewłaściwe. Dlaczego?

AK: Po pierwsze, upewnijmy się że zgadzamy się z twoim  pierwszym założeniem, że  kara jest szkodliwa. Sporo ludzi wydaje się myśleć, że, jeśli nazywamy karę  „konsekwencją ” albo dodamy jeszcze „logiczną konsekwencją”, wtedy to jest w porządku. „Logiczne konsekwencje” są przykładem czegoś, co nazywam „karą-lite”, uprzejmiejszą, delikatną drogą robienia pewnych rzeczy dzieciom zamiast pracowania z nimi.

To powiedziawszy,  przejdę do nagród. Nagrody i kary są dwiema drogami manipulowania zachowaniem. Są dwiema formami robienia rzeczy uczniom. W tym sensie, wyniki wszystkich badań wykazujących, że zwracanie się do uczniów w sposób ”Zrób to a to, bo inaczej coś ci zrobię”  daje odwrotne skutki od zamierzonych, tak samo odnosi się do zdania, „Zrób to a to, a coś dostaniesz”.”
Ed Deci i Rich Ryan z Uniwersytetu Rochester mają rację kiedy nazywają  nagradzanie „kontrolą przez uwodzenie.”

I mówisz, że nagrody są  tak samo niepożądane jak kara.

Z istoty kontrolowania, nagrody prawdopodobnie będą  doświadczane na dłuższą metę jako szkodliwe. Powodem jest, że chociaż uczniowie na pewno lubiliby mieć samą słodycz — pizzę albo pieniądze albo gwiazdkę z nieba — żaden z nas nie cieszy się z posiadania upragnionych  rzeczy, danych  tylko po to, by kontrolować nasze zachowanie. Więc to jest specjalny wariant słodyczy —”Zrób to, a dostaniesz tamto”; „karna” struktura takiej nagrody wyjawia się zwłaszcza po pewnym okresie.

Mówisz, że to dotyczy nawet dzieci, które uznałyby same, że pewne zadanie jest warte nagrody?

Nagrody  najbardziej  szkodzą  zainteresowaniu, kiedy zadanie już samo z siebie,  wewnętrznie motywuje. Tak może być po prostu dlatego, że jest tyleż więcej zainteresowania do stracenia,  kiedy  wprowadzony jest bodziec zewnętrzny [przeciwko któremu się buntujemy]; jeśli robisz coś nudnego, twój poziom zainteresowania może już być najniższy.

Jednakże, to nie daje nam prawa, by traktować dzieci jak zwierzą domowe, kiedy zadanie jest nieinteresujące. Przeciwnie,  powinniśmy zbadać  zadanie, zawartość programu, by zobaczyć jak może ono zostać przygotowane  jako bardziej angażujące. Bez względu na to co robimy,  jednym z gruntownie zbadanych  odkryć w psychologii społecznej jest, że im więcej nagradzasz kogoś za robienia czegoś, tym mniej tę osobę będzie interesować to, co robi  by została nagrodzona.

W „Ukarani przez nagrody”  cytujesz dużo badań na podobne tematy. Mówisz, że to nie jest tylko twoja opinia.

Tak jest. Istnieje co najmniej 70 opracowań pokazujących, że zewnętrzna motywacja zawierająca czy to pochwały czy inne nagrody — nie tyle jest  nieefektywna na dłuższą metę ale dająca odwrotne skutki odnośnie sprawy która interesuje nas najwięcej: pragnienie, by nauczyć się, zaangażowanie ku dobrym wartościom i tak dalej. Inna grupa studiów pokazuje, że kiedy ludziom oferuje się nagrodę za wykonanie zadania, które wymaga jakiegoś stopnia rozwiązywania problemu albo kreatywności — albo za  robienia go dobrze — to będą skłaniali się ku temu, by obniżyć jakość pracy, w stosunku do tych, którym  nie zaproponowano żadnej nagrody.

To wydaje się tak  przeciwne  naszemu codziennemu doświadczeniu. Każdy jest przyzwyczajony do dostawania nagród i dawania ich. Jako wychowawcy myślimy, że to jest tylko dobre, gdy dajemy nagrody; dzieci, które robią dobre rzeczy zasługują na nagrody.

To, na co dzieci zasługują to interesujący  program zajęć i troskliwa atmosfera, tak aby mogły działać według ich naturalnego pragnienia, by dowiedzieć się czegoś lub coś rozwiązać. Żadne dziecko nie zasługuje by być  manipulowane zewnętrznie, by tylko wykonywać coś, czego chcą inni.

To jest nadzwyczajne jak często wychowawcy używają słowa motywacja kiedy tak naprawdę mają na myśli zgodę. Naprawdę, jednym z podstawowych mitów w tym obszarze jest, że możliwe jest, by umotywować kogoś innego. Kiedykolwiek widzisz artykuł albo seminarium zatytułowane „Jak zmotywować twoich uczniów”,   zalecam zignorowanie go. Nie możesz umotywować innej osoby, tak więc takie tytuły sugerują  użycie jakichś form kontrolowania innych.

Ponadto, motywacja jest czymś czego dzieci nie potrzebują. Nie musisz przekupywać małego dziecka, by pokazało ci jak może liczyć do tysiąca milionów albo by odczytywało znaki drogowe. Ale badania ukazują, że gdzieś w połowie a na pewno pod koniec szkoły podstawowej, ta wrodzona motywacja nagle pozostaje z tyłu — „jakoś” akurat wtedy gdy stopnie zaczęły się psuć.

 Pewnie jest to nierealistyczne, by oczekiwać, że wszystkie dzieci będą  wszystkie  programy postrzegały jako wewnętrznie motywujące. Są przecież jakieś rzeczy, przez które  dzieci  muszą mozolnie przejść, czyż nie?

Cóż, dane dziecko prawdopodobnie będzie  bardziej zainteresowane w jakichś rzeczach niż inne, ale nie mówimy o podawaniu  czegokolwiek na tablicy i oczekiwaniu, by dzieci skakały  z niecierpliwości i mówiły: „Nie mogę już się na to doczekać!”

Zręczne nauczanie włącza ułatwianie procesu, w którym dzieci dochodzą do mocowania się z złożonymi ideami — i te idee, jako powiedział nam John Dewey, muszą pojawić się organicznie w ramach prawdziwych spraw życiowych i zainteresowań dzieci. „Co jest większe, 5/7 albo 9/11?”. Poprawna odpowiedź brzmi: „Kogo to obchodzi?” Ale dzieci obchodzi bardzo to, jak szybko rosną. W tym kontekście, umiejętności  konieczne, by to zrozumieć stają się interesujące dla  większość dzieci. „Jaka jest różnica między porównaniem i metaforą?” Ta sama odpowiedź; mało członków naszego gatunku powiedziałoby, że to rozróżnienie jest wewnętrznie motywujące — ale dzieci są wysoce zainteresowane np. w pisaniu historii o dinozaurach albo jak statek kosmiczny je gdzieś zabiera. W kontekście zadania, które ma znaczenie do uczniów, określone umiejętności, o które troszczymy się, mogą zostać nauczone naturalnie bez pochlebstw, bez gier i przede wszystek bez proponowania dzieciom herbatników za zrobienie czegoś, co im każemy.

Pozwól  mi spytać o pochwały, które są  szczególnie podstępne, ponieważ to nie jest namacalna nagroda. Jeśli  mówię jednemu z moich pracowników, że wykonał wspaniałą pracę, to  daję nagrodę w tym momencie?

To jest interesujące pytanie i życzyłbym sobie aby więcej wychowawców pytało o  to, nie bacząc na to jaka byłaby odpowiedź.

Dodatnie sprzężenie zwrotne w formie informacji nie jest w samo w sobie  szkodliwe i naprawdę może być całkiem konstruktywne, biorąc rzecz edukacyjnie. I zachęta — pomagająca  ludziom odczuć że są docenieni,  co może podwoić ich zainteresowanie tematem — nie jest złą rzeczą. Ale najczęściej chwalenie dzieci przybiera formę słownej nagrody, która może mieć to samo niszczące oddziaływanie jak inne nagrody: to ma posmak kontroli, to paczy relację między dorosłym i dzieckiem — i między dzieckiem i jego rówieśnikami a także podkopuje zainteresowanie samym zadaniem.

To nie jest zbieg okoliczności, że przymusowe programy dyscypliny polegają w  dużym zakresie na dostawaniu zgody przez używanie pochwał w dużej ilości.  Typowym przykładem jest nauczyciel szkoły podstawowej, który jest nauczony, by np. mówić, „Lubię to w jaki sposób Cecylia siedzi tak grzecznie i  spokojnie gotowa o nauki.” Mam wiele  zastrzeżeń do takiej praktyki.

Dlaczego?

Po pierwsze, nauczyciel nie zrobił Cecylii w ten sposób przysługi. Możesz wyobrazić sobie  inne dzieci podchodzące do Cecylii po lekcji: „Panina pupilka…”

Po drugie, nauczyciel właśnie przekształcił doświadczenie nauki w poszukiwanie  triumfu. Wprowadził konkurencję do klasy. Odtąd  jest to konkurs, kto jest najmilszym, najspokojniejszym dzieckiem,  reszta cech już się nie liczy.

Po trzecie, to jest zasadniczo oszukańcze współdziałanie. Nauczyciel udaje że  rozmawia z Cecylią, ale  naprawdę używa Cecylii, by manipulować zachowaniem innych uczniów w klasie — i to nie jest po prostu właściwa i miła  droga postępowania z ludźmi.

Czwarte i prawdopodobnie najważniejsze zastrzeżenie;  proszę cię o zastanowienie  się – jakie najważniejsze słowo padło w owym zdaniu nauczyciela. Uważam że jest to ukryte JA. Nawet jeśli taka praktyka „działa”, to działa tylko na rzecz tego by Cecylia i inni uważali by sprostać temu co JA  wymagam, nie bacząc na powody jakie JA mogę mieć przy proszeniu o zrobienie czegokolwiek. Cecylii nie pomoże to na jotę, by zastanowiła się jak jej doświadczenie oddziałuje na innych ludzi w klasie ani w rozpoznaniu  jaką osobą w przyszłości chce być.

W tym momencie, chciałbym pomyśleć o pytaniach, do jakich  dzieci są zachęcone w różnych klasach. W jednej – zdominowanej przez konsekwencje, dzieci są wdrożone by myśleć tak: „Czego oni chcą ode mnie, i co mi się stanie, jeśli tego  nie zrobię?”. W klasie „ukierunkowanej przez nagrody”, w tym przez pochwały, dzieci będą pytały siebie: „Co mam zrobić by dostać nagrodę?”
Zauważ jak zasadniczo podobne są te dwa pytania i jak radykalnie różne  od pytania: „Kim chcę być, jakim człowiekiem?” lub „Jaką klasą MY chcemy być?”

A co o mniej zdolnych uczniach?  Dużo wychowawców odczuwa silną potrzebę jeszcze większego chwalenia takich uczniów niż innych dzieci.
Ci uczniowie  potrzebują pochwały kiedy tylko wykażą się najdrobniejszym postępem.

Żadne badanie nie popiera idei, że chwalenie dzieci za posuwanie się z wolna w górę po drabinie zbudowanej przez dorosłych pomaga im rozwijać poczucie  kompetencji. W rzeczywistości, chwalenie w stosunkowo łatwych zadaniach wysyła wiadomość, że to dziecko nie jest dość błyskotliwe. Ponadto, dzieci nie są wspomagane w tym aby samemu znaleźć ważny albo interesując materiał, gdy są za to chwalone. Ogólnie, im więcej dzieci są przymuszane do robienia czegokolwiek dla nagrody, czy namacalnej czy słownej, tym bardziej widzisz zmniejszenie zainteresowania danym zadaniem następnym razem. To może zostać wyjaśnione częściowo przez fakt, że chwalenie jest, jak inne nagrody, ostatecznie instrumentem kontroli, ale też przez fakt, że, jeśli  chwalę albo nagradzam ucznia za robienie czegoś, wiadomość którą uczeń  odbiera jest: „To musi być coś, czego  nie chciałbym zrobić; inaczej nie musieliby mnie przekupywać.”

To,  co mówisz nie będzie chętnie  przyjęte  przez większość ludzi. To wydaje się być przeciwne  naszemu codziennemu  doświadczenia.

Jest i nie jest. Na przykład, rodzice mówią mi takie rzeczy: „Wiesz, to jest zabawne,  że to mówisz, ponieważ właśnie wczoraj  poprosiłem moje dziecko by oczyściło stół po obiedzie a ono powiedziało: „Co mi za to dasz?”. To co chcę odnotować, to nie to, co powiedziało dziecko, ale, że rodzic prosi mnie bym mu współczuł w tym  „jakie mamy dziś dzieci”. Zapytam: „Gdzie, jak  myślisz,  dziecko nauczyło się tego?” I, jeśli  pytam z bardzo małym podpowiadaniem, ludzie rozumieją.

Jest nawet pewne badanie w Missouri pokazujące, że kiedy uczniowie zostali spytani: „Czy myślisz, że wprowadzenie nagród prowadzi  do wyższego albo niższego zainteresowania zadaniami?”, wybrano odpowiedź niewłaściwą. Ale skoro tylko skutki badania zostały wyjaśnione, każdy powiedział, „Och tak,  wiedziałem o tym.” Dużo ludzi miało doświadczenie robienia czegoś tylko dlatego, że kochali to zajęcie — aż  zaczęli dostawać za to pieniądze. Potem już nie myśleliby nawet o robieniu tego bez zapłaty. Zjawisko, dzięki któremu zewnętrzna przyczyna motywacyjna wypiera wrodzoną motywację, nie jest często przytaczane, ale nie jest głęboko ukryte w naszej świadomości.

Wszystko jedno, to jest różny sposób myślenia  o rzeczach. Na przykład, lubię kiedy ludzie cenią  mnie za osiągnięcia jakiegoś rodzaju.

Tak, oczywiście. Wszyscy chcemy zostać docenieni i kochani. Pytanie polega na tym, czy ta potrzeba musi przybrać formę protekcjonalnego klepnięcia po ramieniu i powiedzenia „dobry chłopiec!”

Znam dużo dorosłych, który są ćpunami pochwał; niestety niezdolnych, by myśleć o wartości ich własnych działań, zdolności czy jakości ich produktów i zupełnie zależnych od kogoś innego, kto powie im, że zrobili dobrą robotę. To jest logiczny wynik bycia zamarynowanym w pochwałach przez lata. Ale być może jest bardziej wzmacniająca i pełna szacunku droga podzielania czyjejś opinii niż taka, która uznaje tylko słowną nagrodę.

Jestem powalony opinią  nauczycieli, którzy wciąż mi mówią : „Nie rozumiesz rodzaju uwarunkowań i życia domowego, jakie mają  te dzieci; one pochodzą z miejsc bez miłości, czasami brutalnych  i każesz mi nie chwalić ich?”
Moja odpowiedź brzmi: „Wiem. Ale tym, czego te dzieci potrzebują jest bezwarunkowe poparcie,  zachęta i miłość. Pochwały są nie tylko różne od tego, są one ich przeciwieństwem. Chwalenie jest powiedzeniem tego rodzaju: „Skacz przez moje ramię  i tylko wtedy  powiem ci, że zrobiłeś dobrą robotę i jak jestem dumny z ciebie.”  I to może być problematyczne. Oczywiście w przypadku   dodatniego sprzężenia zwrotnego występuje sprawa pewnego niuansu: akcentu i konkretnej sytuacji. To nie jest przypadek z cukierkiem lub innym wabikiem  w głównej roli,  co, jak wierzę, jest z natury dekonstruktywne.

Jeden z głównych mitów, który wciąż nosimy w naszych głowach, mówi że istnieje  pojedynczy byt zwany „motywacją”, której można mieć więcej albo mniej. I oczywiście chcemy, by dzieci miały jej więcej, więc oferujemy im pochwały i pizzę. Natomiast prawdą  jest, że są jakościowo różne rodzaje motywacji. Powinniśmy przestać zadawać pytanie „Czy  moi uczniowie są umotywowani?” i zacząć pytać „Jak moi uczniowie są zmotywowani?” Rodzaj motywacji wydobyty przez zewnętrzne bodźce nie tylko jest mniej efektywny niż wrodzona motywacja; ona zagraża „wyżarciem” tej wrodzonej motywacji, tego podekscytowania tym,  co się robi.

Tak wiec,  co zasugerujesz zamiast?

Czasami mówię o trzech C motywacji. Pierwsze C jest zawartością [content]. Daleko mniej interesuje mnie ta zawartość (czego uczeń miał się nauczyć) od pytania: „Czy dziecko poproszono o nauczenie się czegoś, co jest warte nauczenia?” Jeśli pytasz mnie, co zrobić z dzieckiem unikającym zadań, to  moje  pierwsze pytanie brzmi: „Jakich zadań?” Jeśli dajesz im śmieci do wykonania, to będziesz  prawdopodobnie musiał  je przekupić do takiej pracy. Jeśli dzieci muszą np. bez końca wypełnić te same rubryki, to nie pozbędziesz się szybko  nagród czy  gróźb.

Drugie C jest społecznością [community]: nie tylko pomocna nauka ale pomaganie dzieciom w tym, by czuły się częścią bezpiecznego środowiska, takiego w którym  czują się nieskrępowane by spytać o pomoc, w którym naturalnie  troszczą się o siebie nawzajem, w przeciwieństwie do bycia manipulowanym dla  uczestnictwa. Pewna ilość wybitnych prac nad tworzeniem takich „dbających społeczności” została wykonana w Centrum Studiów Rozwojowych w Oakland, w  Kalifornii.

Trzecie C jest wyborem [choice]: upewnianie się, czy dzieci są  zapytane o zastanowienie się, co mają zrobić , z kim, jak i po co. Wiesz, dzieci uczą się dokonywać dobrych wyborów nie przez podążanie zgodnie z wyznaczonymi  kierunkami ale właśnie przez robienie wyborów.

Jeśli pokażecie mi szkołę, która naprawdę przestrzega tych  trzech C, tj. gdzie  uczniowie współpracują  w troskliwym środowisku i angażują się w interesujące zadania, co do których mają swoje słowo przy wyborze, to ja pokażę wam miejsce, gdzie nie potrzebujecie używać kar ani nagród.

——–

* Alfie Kohn, (1993), Punished by Rewards, (Boston: Houghton Mifflin).
Ukazało się później polskie tłumaczenie po tytułem „Wychowanie bez nagród i kar„.

**  Association for Supervision and Curriculum Development

Copyright © 1995 by the Association for Supervision and Curriculum Development.

Tłumaczył Leszek Korolkiewicz – publikowane za zgodą ASCD.

Copyright wersji polskiej Leszek Korolkiewicz, 2004.

PS. ten stary artykuł uzupełnia dobrze inne, jakie mamy na tym blogu o manipulacji oraz rzuca inne światło na temat motywacji.
Czy nie przychodzą ci na myśl sposoby jakimi władze, „autorytety”, media nas wabią i często oszukują?

Motywacja i pozytywne myślenie – o co chodzi?

(artykuł wprowadzający, ~2004 r.)

Będę odnawiać niektóre artykuły z nieistniejącego już serwisu L-earn.net, jaki prowadziłem w latach 2003-2007. Był poświęcony głównie rozwojowi osobistemu, kreatywności,  zagadnieniom pamięci, myślenia, efektywności, częściowo zdrowia. Zaniechałem go, mimo ok. 600 artykułów, ponieważ pojawiło się wiele podobnych inicjatyw prowadzonych „full time” przez profesjonalistów, a ja zajmowałem się swoją jako jedno z ubocznych działań i już nie mogłem ani konkurować, ani nie miałem dość na to czasu.
Moje poglądy na te tematy też ewoluowały. Także tutaj lokalna wyszukiwarka na hasło „pozytywne myślenie” poda ci około 10 artykułów, ale jest ich więcej przy zastosowaniu nieco innego hasła. Np. ostatnio pisałem o pewnym dylemacie z tym związanym w Dwie strony medalu. Zatem traktuję te odtworzone artykuły jako materiał archiwalny, z którego możesz wyłowić to, co osobiście ci pasuje lub zaciekawia, ale z zastrzeżeniem, że wiedza o tych tematach jest teraz znacznie większa i bardziej aktualna.

—-
Pomijam niektóre fragmenty nawiązujące do już nieistniejących materiałów lub z obecnej perspektywy nieistotne. Linki przekreślone odnoszą się do artykułów, których jeszcze tutaj nie odtworzyłem.


Źródło motywacji do osiągnięcia sukcesu znajduje się w Tobie.

Pojęcie motywacji i pozytywnego myślenia jest pewnym skrótem myślowym, które dalej będziemy stosować dla szerokiego wachlarza postaw i działań, w których istotą jest pobudzanie wiary w siebie i w możliwości człowieka w ogóle, a także apelowanie do życzliwości i ducha współpracy, do bycia pogodnym, „pozytywnym” (co może oznaczać jeszcze bardzo wiele specyficznych cech).

Istnieją definicje słownikowe i rozważania teoretyczne, które, „dla porządku” i dla zainteresowanych teorią podajemy w przeglądowym artykule „O motywacji.

Wielu powie: znamy, o czym tu mówić? Praktykować i już!
W zasadzie – zgoda, ale… zagadnienie to ma swoje niuanse.

Czynnik mistyczny

Dla wyznawców różnych religii od niepamiętnych czasów środkiem podnoszenia wiary, w tym wiary w swoją pomyślność i spełnienie życzeń, jest modlitwa. W danym kontekście modlitwa prosząca o coś lub po prostu jako akt łączenia się ze sferą duchową, Bogiem – związana z przekonaniem, że jest to niezbędne, by cokolwiek osiągnąć.

W latach dominacji materializmu takie podejście było traktowane pogardliwie – jako sprzeczne ze światopoglądem naukowym a także jako przejaw zniewolenia człowieka przez urojone bóstwa lub kapłanów uzurpujących sobie władzę nad człowiekiem.

Obecnie coraz mniej ludzi kwestionuje siłę modlitwy. Ideologia New Age (choć nie ona pierwsza!) podniosła pogląd, że człowiek może kontaktować się z Najwyższym Bytem bezpośrednio poprzez różne formy modlitwy, medytacji i afirmacji. Pozyskano też naukowe dowody na pozytywny wpływ modlitwy na zdrowie a nawet na radykalne uleczenia. Powstała gałąź medycyny o nazwie psychoneuroimmunologia, która wykorzystuje praktycznie te możliwości, które szamanom i naturoterapeutom znane są od dawna. Dla ludzi religijnych nie jest to żadna rewelacja – dowodem tego są spełnienia osobistych próśb, różne cuda, miejsca uzdrowień, sanktuaria wypełnione wotami.

Kwestia „cudów religijnych” bywa kontrowersyjna, co zresztą widać we wstrzemięźliwości kościołów w uznawaniu wszystkich takich wydarzeń a także w literaturze polemicznej.

Delikatność tego zagadnienia polega na wkraczaniu na teren osobistych przekonań, w tym religijnych. Także między religiami stanowiska w kwestii form modlitwy i medytacji bywają tak różne, że trudno o jedną interpretację. Dla naszego kręgu kulturowego mechaniczne modlitwy kołatek i młynków lub przypisywanie siły modlitewnej powiewającym na wietrze wstążeczkom wydaje się nieporozumieniem, natomiast jest praktykowane np. w Tybecie.

Ale czy i niektóre nasze praktyki nie są podobne – np. „klepanie” pacierzy?

W stosowaniu modlitwy, pozytywnego myślenia i afirmacji niektórzy osiągnęli specyficzny stan stagnacji – stosują raczej suche techniki niż podejście rzeczywiście osobiste i pogłębione, i nie widząc wyraźniejszych skutków, wpadają w bezemocjonalną rutynę, która może doprowadzić do zupełnego zwątpienia.

Mistrzowie zawsze podkreślają znaczenie głębszego podejścia (bogata literatura!), choć nie jest to dla każdego łatwe. Ciekawie opisuje to David Spangler w swej książce „Sztuka dokonywania cudów” (Sawitar/Medium 2002). Autor uważa afirmacje, modlitwy, wizualizacje, pozytywne myślenie, czy manifestacje za zbliżone do siebie pojęcia będące częścią większego procesu, który nie jest jeszcze przez ludzkość zgłębiony „naukowo”, choć doświadczany przez mistrzów. Mówimy, być może o najgłębszym aspekcie bytu, co jednak zawiodło by nas daleko poza obecny temat.

Ujmując to w jednym zdaniu: wszystko sprowadza się do manifestacji nie tyle zdobywania/posiadania ale manifestacji bycia (kimś/jakimś), bo to dopiero doprowadza do realizacji.

Wracając do modlitwy – gdy kolonizatorzy europejscy podbijali „prymitywne ludy” napotykali na najróżniejsze formy modlitwy lub medytacji, które okazywały się dużo bardziej skuteczne praktycznie od tych, które próbowano (często na siłę) tam zaszczepić. Znany jest z opisów Maxa F. Longa [np. „Magia Kahunów”] wręcz ironiczny stosunek Hawajczyków do modlitw chrześcijańskich misjonarzy, gdy twierdzili, że misjonarze ci nie wchodzą w istotę mechanizmu „prośba-spełnienie prośby”. Stąd z czasem zaczęła się popularność tzw. huny, czyli praktyk duchowych tamtego ludu, dziś w licznych implementacjach przeniesiona do świata zachodniego, a także znana w Polsce z licznych publikacji i kursów.

Podnoszone są zarzuty o związki huny i podobnych praktyk z magią (białą i czarną), przy czym, patrząc bezstronnie widzimy, że przedstawiciele różnych religii mogą się o to oskarżać wzajemnie. Można powiedzieć, że każda modlitwa i obrządek religijny jest jakąś formą magii.

Inną, podstawową kwestią jest ogólny stosunek różnych religii do człowieka: od ubóstwienia do sprowadzenia do roli „marnego pyłu”. Tę drugą postawę (która w historii nie mało uczyniła spustoszenia) trudno pogodzić z pozytywnym myśleniem o człowieku i stąd bierze się wzajemna nieufność obu „obozów”.
Nie chcę tu wkraczać na teren dysput teologicznych (choć trzeba mieć świadomość tych kontrowersji), ponieważ jest to temat dalece wykraczający poza ramy tego wstępnego przeglądu. Zauważmy tylko, że próbowano i próbuje się te kontrowersje załagodzić – niektórzy słynni motywatorzy byli chrześcijańskimi duchownymi – jak Norman V.Peale czy Joseph Murphy.

Gdy czyta się ich książki trudno odnieść wrażenie, że popełniają jakąś nieuprawnioną magię, a przynajmniej by mieli złe intencje. Biblijne przysłowie (Księga Przysłów) „Jak człowiek myśli w sercu swoim, takim się staje” legło u podstaw nowożytnego trendu automotywacji ku pozytywnemu myśleniu. Tak więc, dobra nowina ma nie jedno ujęcie.

Myślę, że należy zacząć od postawy pokazanej w ww. cytacie, a wtedy zastosowanie środków pomocniczych (przyspieszających, mobilizujących nas samych, przypominających itp.) będzie uprawnione.

Przez postawę badacza i z szacunku dla różnych religii byłbym ostrożny w ferowaniu wyroków i chciałbym w swych artykułach zachować taką wyważoną postawę. W żadnym przypadku nie chciałbym obrażać czyichś uczuć, choć miejscami i dla niektórych pewne tezy mogą wydać się obrazoburcze (np. że człowiek sam może sobie pomóc). O tej postawie piszę w artykułach działu „O myśleniu”.

Uniknąć manipulacji

Hasło „motywowanie” jest wieloznaczne. Tutaj rozumiem je w odniesieniu do samorozwoju, natomiast nie chodzi mi wywieraniu wpływu na innych. Książki i praktyka dotycząca np. motywowania pracowników opiera się często na fałszywej i niebezpiecznej przesłance, że możemy kogoś zewnętrznie umotywować bez manipulacji.

Kontrowersyjność wywierania wpływu na innych jest głębsza niż się na ogół sądzi. Motywowanie ma odniesienie do procesów dydaktycznych i wychowania młodzieży, gdzie w grę wchodzą jeszcze nieukształtowane charaktery i postawy, które można trwale wypaczyć. Powszechnie przyjmuje się, że lepiej nagradzać niż karać, że nagrody i zachęty motywują. Nie zauważa się przy tym, że i tu, choć często skrycie, dochodzi do manipulacji.

Dość radykalne, ale i warte przedstawienia są poglądy Alfi Kohna, amerykańskiego naukowca, autora paru głośnych książek, które rewolucjonizują ten aspekt dydaktyki i postulują bardziej zrównoważony stosunek do motywacji. Jest to przede wszystkim książka „Punished by Rewards” („Ukarani przez nagrody”, 1995).

Ponieważ prace Kohna nie są w Polsce bliżej znane, to osobno przedstawiam wywiad z autorem, który w skrócie przedstawi jego poglądy na dany temat.

Myślenie konstruktywne

Istnieje też znacząca różnica między „czystym” pozytywnym myśleniem, a myśleniem konstruktywnym. Dużo na ten temat znajdziesz w książce Edwarda De Bono „Z nowym myśleniem w nowe tysiąclecie” (Rebis, 2001) oraz we wcześniejszych pracach autora. Dziś tylko „myśleć pozytywnie” nie wystarcza.

„Myślenie pozytywne zmierza ku przystosowaniu się do sytuacji i jak najlepszemu wykorzystaniu jej jasnych stron. Myślenie konstruktywne sugeruje próbę poprawy sytuacji”. Ponieważ głównym celem naszego pozytywnego nastawienia są zmiany na lepsze, to powinniśmy dać pierwszeństwo myśleniu konstruktywnemu (twórczemu), zwłaszcza jeśli, jak tu, rozpatrujemy motywacje jako element osobistej efektywności.

O myśleniu twórczym pisze wielu autorów; w ujęciu popularnym oprócz De Bono polecam prace Tony Buzana.

Pozytywne wzorce

Z powyższych zastrzeżeń oczywiście nie wynika niechęć do kierunku, jaki ogólnie możemy nazwać „pozytywnym myśleniem”, lecz tylko wskazówka, że i tu zachodzą różne uwarunkowania i że nie należy bezkrytycznie ulegać „owczym pędom”.

Powstają (a może raczej są na nowo odkrywane) wciąż nowe idee, i to co dziś wydaje się dość dobrym opisem rzeczywistości lub receptą na życie, jutro może pójść do lamusa.

Uważam, ze przedstawiając tę czy inną metodę czy pogląd, należy czytelnikowi pozostawić osobistą ich ocenę i możliwość akceptacji lub odrzucenia.

Odbiciem ilości metod i poglądów związanych z motywacją i pozytywnym myśleniem jest liczność publikacji na ten temat. [… ] Czasem trudno jest jednoznacznie zakwalifikować daną publikację do tej kategorii, ponieważ aspekt pozytywnego myślenia może się przejawiać na różne sposoby. Należało by tu włączyć sporą ilość pozycji z psychologii sukcesu, rozwoju duchowego, z literatury pięknej, liczne książki literatury chrześcijańskiej, biografie ludzi sukcesu lub zwykłych ludzi, których życie może być bardzo inspirującym przykładem.

Jakże wiele jest literatury „ku pokrzepieniu serc” – jak ładnie to ujął Sienkiewicz na końcu swej trylogii, książek-balsamów dla duszy, poradników życiowych, itp. A przecież należało by jeszcze dołączyć film, teatr i inne sztuki, dziennikarstwo poszukujące rozwiązań, dobrą rozrywkę itd.

Pierwsze podsumowanie

Tytułowy temat jest szeroki. Reasumując krótko ten wstępny artykuł, powiem, że chodzi o to by odkryć i wzmóc własne siły (raczej motyw niż motywację) i abyśmy w potoku negatywnych zjawisk i w obecnej atmosferze medialnego eksponowania tego, co patologiczne, znaleźli inne spojrzenie i zwracali się ku temu, co w nas i w życiu (patrz motto) radośniejsze i wartościowsze. A przynajmniej nie zamartwiali się.

Sposobów na lepsze życie, na sukces, na efektywność powinniśmy się uczyć od mistrzów (duchowych, ale i w różnych węższych dziedzinach), praktyków i instruktorów rozwoju duchowego i samorozwoju (pojawia się coraz więcej zawodowych motywatorów – przeważnie mówców prowadzących wykłady na specjalistycznych seminariach), jak i od każdego, kto może wnieść w nasze życie jakieś pozytywne doświadczenie.

[ … ]

————

PS. Osobiście często używam własnej afirmacji: ATB: Always Think Big!, przy czym analizuję także każde z tych słów z osobna i w połączeniach parami.

PS2. W oryginale podałem zestawienie ok. 60 książek o motywacji jakie wówczas były w Polsce dostępne; obecnie tego nie załączam – mamy dużo więcej nowszych książek.

 

PILNE ZAWIADOMIENIE !!! Członkowie Parlamentu Europejskiego i EMA zostali ostrzeżeni: osobiście odpowiadają za szkody spowodowane szczepieniem Covid !!!

Ważne. [reblogowane – do całości prowadzi podany link]
Podobne ostrzeżenie zostało dostarczone do wszystkich rządów przez Global Health and Wellness Consortium – nowy podmiot międzynarodowy, który jest ratyfikowany przez Hall of Records jako następca WHO (w organizacji)

IoT czy ID-IoT?

biofeedbeck

Im wiecej kontroli,
tym więcej niewoli.

I znów będzie o  „spiskach”. Cudzysłów staje się coraz bardziej zbędny, ponieważ prawie wszystkie tezy o domniemanych teoriach spiskowych okazały się realną praktyką spiskową. Pisałem o tym na blogu wielokrotnie (w lokalnej wyszukiwarce hasło „spisek”), i nie będę do tego teraz wracał.
Natomiast będę od razu poddany krytyce entuzjastów nowej techniki (też nim jestem, ale nie ślepo i nie za wszelką cenę) oraz tropicieli „teorii spiskowych”. Cóż – mam szeroki ogląd mechanizmów naszego świata, preferuję zasadę ostrożności ponad naiwność, nie jestem od nikogo uzależniony i dlatego mogę sobie na swoim blogu pozwolić na postawę krytyczną i wolne słowo, nawet jeśli miałbym się w czymś mylić.
Zobaczmy pojęcie spisku jako sytuację, gdy poza plecami nieświadomych ludzi dokonuje się czegoś, co działa w czyimś interesie, a nie w interesie tych ludzi (podmiotów), i wtedy łatwiej zrozumieć o co mi chodzi w szerszym rozumieniu.
Zapewne intryguje cię tytuł wpisu.  IoT to angielski skrót nazwy Internet of Things (Internet Rzeczy), a ID to znany skrót od Identification. Podobnie jak w nazwie COVID, po rozbiciu na człony – Certificate of Vaccinaton ID, co zostało namierzone (dowcipnie czy celnie?) w przypadku znanej zarazy. I tak mamy przez analogię ID-IoT’a.
O zdrowiu i idiotach tutaj też będzie, ale po kolei…
Obecnie pracuje się już nad 6G i całą infrastrukturą sieciową, aplikacjami, odpowiednimi smartfonami i zastosowaniami przemysłowymi obu technologii. Te ostatnie zastosowania – gdy lokalne, mogą być bardzo pożyteczne, ale jest szereg obaw co do zastosowań powszechnych. Czy naprawdę inwestuje się miliardy tylko po to by przysłowiowy Kowalski mógł szybciej ściągnąć z sieci jakiś film? Lub żeby włączyć zdalnie czajnik? To naiwne.
W rzeczywistości do większości zastosowań prywatnych wystarcza dobra sieć światłowodowa – tańsza,  szybsza i nie niosąca tylu zagrożeń.

Co dobre i pożyteczne to jedno, a co może być użyte przeciwko ludziom, to drugie. Niestety, tendencja będąca osią globalizacji i rządów różnych oligarchii idzie w tę drugą stronę.

O 5G pisałem tutaj w 2018 r. – https://lapidaria.home.blog/2018/12/28/alert-5g/ oraz jeszcze parę razy w ramach innych wpisów.
W dwumiesięczniku Nexus nr 5/2019 ukazał się artykuł Technologia 5G – kompleksowy obraz (oryginał 5G: The Big Picture), który przedstawia parę ciekawych i niepokojących wątków, rozważania od technicznych po filozoficzne, ale – prawdę powiedziawszy, nie jest w pełni  kompleksowym obrazem. Jego zaletą jest podanie szeregu źródeł jak np. :  
www.stopglobalwifi.org  (raczej ujęcie historyczne)

www.cellphonetaskforce.org

www.bioinitiative.org (zwłaszcza https://bioinitiative.org/updated-research-summaries/)

itd., gdzie można znaleźć świeższe dane niż w tym artykule z początku 2019 r.
Dużo bardziej kompleksowy i obszerny jest mój artykuł z września 2019 (cz. 1) i stycznia 2020 (cz. 2):

5G – Pięć Głównych Uwag

5G – Pięć Głównych Uwag – cz. 2.

Obecnie nasza wiedza na temat 5G jest jeszcze większa, ale nadal ukrywana i „wygładzana” propagandowo w głównych mediach (czy to nie spisek?). 
Na końcu wpisu podam parę źródeł polskich *

Te 5 uwag dotyczą:

 1. Czy i jak 5G szkodzi

2. Mechanizm działania 5G (domysły a nowsza wiedza)

3. Czemu 5G służy

4. Komu to służy

5. Mechanizmy wdrażania i ruch protestu.

Położyłem tam nacisk na sprawy zdrowotne oraz zastosowania specjalne (technologia ma rodowód wojskowy). Sugeruję zapoznanie się z tym artykułem, by tutaj tego nie powtarzać.

Co do spraw zdrowotnych – jest już parę tysięcy prac o szkodliwościach 5G i WiFi. 
(Ogólnie o elektrosmogu pisałem parę lat temu w artykule Elektrosmog – Puszka Pandory).
Niezależnie od tych znanych już spraw, artykuł z Nexusa podnosi równie ważne zagadnienie wpływu technologii na wyobcowanie ludzi, którzy coraz bardziej odcinają się od natury, autentycznych pełnych relacji międzyludzkich, popadają w wirtualny świat fikcji, który dodatkowo jest sterowany odgórnie i skrycie służy indoktrynacji i ogłupianiu. Ludźmi, którzy zamieniają się w zombie łatwiej sterować, łatwiej ich wyzyskiwać. Widzimy to coraz bardziej wśród dzieci i młodzieży, która jest jeszcze bardziej podatna na manipulacje oraz której młode ciała są szczególnie  zagrożone fizycznymi szkodami od fal elektromagnetycznych. Obecne lockdowny, praca zdalna, to duży stress dla organizmu oraz psychiczny – w różnych aspektach . Krótko mówiąc – wyniszczenie. Jest w tym też wymiar spłaszczenia kultury sprowadzający się do ekspozycji prymitywnych jej wzorców, przemocy, a nawet łatwiej dostępnej pornografii i promocji dewiacji. Można to robić też podprogowo. Zrodzi to dalsze problemy wychowawcze i obniża poziom szkolnictwa. Czy taką przyszłość chcemy zbudować dla naszych dzieci i wnuków?

Ale na tym nie koniec – obecne technologie idą w kierunku transhumanizmu, uczynienia ludzi półcyborgami. Już wielu ludzi godzi się na wszczepienia czipów, które mogą mieć zastosowania, o których nie wiedzą.
Prace nad tzw. neuralinkiem (E. Musk at al) poza deklarowanymi celami idą w kierunku sterowania mózgiem, odczytywania myśli i jego programowania. 
Nowsze doniesienia z różnych stron (patrz przypis **) ujawniły, że w obecnych „szczepionkach”, testach PCR i materiałach sanitarnych używanych w czasie „pandemii”, znajdują się cząsteczki tlenku grafenu. To materiał silnie toksyczny, ale dodatkowo posiadający niezwykłe własności magnetyczne, które mogą być uruchamiane falami elektromagnetycznymi z zakresu 5G. Ma to wpływ na powstawanie powikłań poszczepiennych oraz może być użyte do zdalnego sterowania ludźmi – do ich zabijania włącznie.
Powiązano to (tylko hipoteza?) z wybuchem epidemii w Wuhan, gdzie powstała największa w Chinach sieć 5G, ze zgonami w Lombardii (silne nasycenie stacjami nadawczymi) itd. 
Także zagłada pszczół i innych owadów jest wiązana z 5G.
Jeszcze bardziej dramatyczny obraz zarysowano w zakresie mind control – technologii wojskowo/wywiadowczej. I o tym było w 5G-Pięć Głównych Uwag , a szeroki zakres tematu pokazuje strona StopZet, tam np. http://stopzet.org/2019/03/04/5g-narzedzie-masowej-kontroli-umyslu-wyklad/).
Projekt Starlink Muska i podobne (już realizowane) to wizja łącznie ponad 100 000 satelitów opromieniowujących Ziemię falami wysokiej częstotliwości. Może to mieć wpływ na całą przyrodę a nawet na naturalne pole magnetyczne i zjawiska atmosferyczne. Zaśmieca przestrzeń okołoziemską.
Olbrzymie koszty tego systemu mogą być wyrzuceniem pieniędzy „w błoto”, ponieważ ten system już się nie sprawdza (to, że jest dezaktywowany przez technologię stosowaną przez Life Force*** wymaga jeszcze potwierdzenia, ale wiadomo że „kosmiczny Internet” oraz w ogóle sprawna komunikacja między ludźmi może być zrealizowana prościej, taniej i bez niebezpieczeństw xG).

Pojęcie IoT przybliżyłem w 1. części artykułu (w punkcie 3. Czemu 5G służy).

Internet Rzeczy będzie tylko etapem przejściowym do wprowadzenia Internetu Ludzi, kiedy wyłącznie zaczipowane osoby będą mogły korzystać z niektórych otaczających nas urządzeń i usług, a ludzie będą upodobnieni do rzeczy. Artykuł w Nexus podaje także wizję Internetu Myśli… Współżycie ludzi z AI  (sztuczną inteligencją) może tak nad nami zapanować, że bez tego nie będziemy umieli sobie poradzić – nawet w prostych życiowych zadaniach. Staniemy się Id-iotami. A co jeśli takie bioroboty będą od AI odcięte odgórnie lub przez jakąś awarię?

Zatem oprócz wymienionych zagrożeń zdrowotnych i innych – zagrożenie polega na tym, że przewiduje się monstrualną scentralizowaną kontrolę wszystkiego.
W tym kierunku idzie zaplanowany od dawna (Klaus Schwab pisze o tym otwarcie) Wielki Reset, a bodajże głównym jego celem jest totalne, orwellowskie podporządkowanie ludzi m.in. poprzez ideę Kredytu Społecznego, kontrolowanie ich, ocenianie i zarządzanie jednostkami na wzór już wdrażanego systemu chińskiego, teraz testowanego i gdzie indziej. 

Systemy 5G są w Polsce wprowadzane „na siłę” wbrew tym wszystkim zastrzeżeniom, fomalnym apelom o moratorium aż rząd udowodni bezpornie nieszkodliwość tej technologii, i instalowanej z łamaniem prawa. Dotyczy to  przekraczania norm, budowy masztów z omijaniem zezwoleń i fałszowania odbiorów, co wykazał wielokrotnie Zbigniew Gelzok wygrywając jeden po drugim sprawy w sądach przeciwko telekomom/spółkom instalacyjnym (patrz Mechanizmy wdrażania i ruch protestu w moim artykule, cz. 1, rozdział 5 oraz w paru miejscach cz. 2). Jednocześnie propaganda tego „cudu” ma się świetnie.

By pokazać, jak dalece IoT może ingerować w nasze życie w sposób czysto techniczny i przy okazji nas inwigilować i kontrolować, przytoczę w całości poniższy artykuł z Uniwersytetu Michigan;  zachowuję wewnętrzne linkowania.
(źródło:  https://techxplore.com/news/2019-04-internet-rfid.html,

tytuł oryg. All things could be part of the Internet of Things with new RFID system)

Zwrócę uwagę, że jest z 2019 r., zatem obecna sytuacja jest jeszcze bardziej zaawansowana.

Wszystkie rzeczy mogą stać się częścią Internetu Rzeczy dzięki nowemu systemowi RFID

Internet przedmiotów
Źródło ilustracji: domena publiczna CC0

Patelnie, butelki z tabletkami, maty do jogi, filiżanki do kawy i niezliczone inne nieelektroniczne przedmioty można przekształcić w sieć czujników Internetu Rzeczy dzięki nowej technologii opartej na RFID z Uniwersytetu Michigan.

System o nazwie IDAct wypełnia lukę między szacowanymi na 14,2 miliarda „inteligentnych” urządzeń elektronicznych, które są obecnie [rok 2019] częścią Internetu Rzeczy, a setkami miliardów nieinteligentnych obiektów codziennego użytku, które zostały pominięte.

Naukowcy z UM twierdzą, że jest to kluczowy krok w kierunku stworzenia prawdziwie wciągającego doświadczenia IoT.

„Wyobraź sobie świat, w którym butelka pigułek śledzi przyjmowane leki, a szklanka wody monitoruje poziom nawodnienia” — powiedział Alanson Sample, profesor nadzwyczajny elektrotechniki i informatyki oraz autor artykułu zaprezentowanego niedawno na konferencji IEEE RFID w Fenix. „Nawet twoja mata do jogi jest świadoma twoich ćwiczeń i może odpowiednio dostosować oświetlenie, temperaturę i muzykę w tle”.

Technologia może również znaleźć zastosowanie w opiece nad osobami starszymi, gdzie mogłaby być wykorzystywana do dyskretnego monitorowania leków i codziennych czynności, pomagając seniorom dłużej zachować niezależność bez potrzeby kosztownej i inwazyjnej opieki na miejscu.

Korzystając z czytników RFID i bezbateryjnych etykiet RFID, które kosztują tylko kilka centów, IDAct może wykrywać obecność i ruch osób w pomieszczeniu oraz wykrywać ruch obiektów z wystarczającą ilością szczegółów, aby określić, na przykład, czy poruszyłaś pigułkę butelka lub ugotowany posiłek. Tagi można przymocować do niemal każdego przedmiotu w formie naklejki, a czytniki RFID można zintegrować z przedmiotami codziennego użytku, takimi jak żarówki.

„Biorąc pod uwagę wszechobecność tych obiektów, istnieją znaczne możliwości zwiększenia ich możliwości wykrywania i tworzenia interaktywnych aplikacji wokół nich” – powiedział Hanchuan Li, były absolwent informatyki i inżynierii na Uniwersytecie Waszyngtońskim i główny autor artykułu.

W ostatnim badaniu technologia dokładnie wykrywała określone działania w ponad 96 procentach przypadków.

„Można sobie wyobrazić narzędzia wspomagające, które mogłyby pomóc osobom starszym pozostać we własnych domach dłużej, monitorując ich  pomocą tej technologii” – powiedział Sample. „Może wykryć zmiany w jedzeniu, spaniu lub lekach, na przykład, zanim sytuacja się pogorszy i trafią do  ”.

Etykiety RFID są używane od lat do śledzenia obiektów w zastosowaniach takich jak wysyłka i zapobieganie kradzieży. Etykiety absorbują tylko tyle  z sygnału czytnika, że ​​emitują prosty, niepowtarzalny kod. W przeszłości czytnik po prostu odczytywał ten kod, aby określić, czy obiekt był obecny, czy nie — włączony lub wyłączony, sygnał lub brak sygnału.

IDAct poprawia to, zapewniając bardziej zniuansowany odczyt sygnału z tagów RFID. Może wykryć drobne wahania sygnału powracającego z tagów, aby wykryć, kiedy obiekt jest poruszany lub czy dana osoba go dotyka. Może również wykrywać zmiany w polu elektromagnetycznym pomieszczenia, aby na przykład wywnioskować, kiedy obecny jest człowiek.

„Każdy  powoduje zakłócenia elektromagnetyczne w określony sposób” – powiedział Sample. „Możemy wykorzystać te informacje, wraz z informacjami z tagów RFID, aby uzyskać bardzo szczegółowy obraz tego, co dzieje się w danej przestrzeni”.

Te ulepszone sygnały są następnie analizowane przez algorytm uczenia maszynowego uruchamiany przez komputer na miejscu, aby wywnioskować, co dzieje się w pomieszczeniu. W fazie testów przetwarzanie to odbywało się na laptopie, ale firma Sample przewiduje, że niezbędny sprzęt zostanie ostatecznie zintegrowany z samym czytnikiem RFID.

Zespół przetestował tę technologię, wyposażając mieszkanie wolontariusza w serię czytników RFID, a następnie oznaczając przedmioty gospodarstwa domowego etykietami RFID. Zebrali 26 godzin danych z każdego pokoju, gdy użytkownicy byli obecni, a także zebrali dwie godziny danych z pustych pokoi jako kontrolę.

Zespół planuje teraz poszukać partnerów branżowych, którzy mogliby opracować technologię do zastosowania w placówkach opieki nad osobami starszymi. Sample i Li opracowali tę technologię z Shwetak Patel z University of Washington oraz Chieh-yih Wan i Raul Shal z Intel Corp.
—-

Artykuł nosi tytuł „IDAct: Towards Unobtrusive Recognition of User Presence and Daily Activities”.

Badacze używają pasywnych tagów RFID UHF do wykrywania interakcji ludzi z przedmiotami
Więcej informacji: 2019.ieee-rfid.org/technical-papers/ .
——-

Dla pewnych zastosowań brzmi to obiecująco, ale generalnie kosztem pełnego braku prywatności.
Nie miejmy złudzeń, że transmisje będą tylko lokalne, bo istnieją możliwości przechwytywania wszystkich tych informacji, a nawet taki mógł być powód zaangażowania w tę technologię wojska, służb, rządów. Zatem, czy tego naprawdę chcemy? Stać się nie tyle Internetem Ludzi, ale Internetem przedmiotów a nie podmiotów? A co najmniej Internetem IdIoTów?

——

* Niektóre nowsze/względnie nowe dane w polskim Internecie 

(nie mówię, że jednakowej dobrej jakości merytorycznej, ale można wybrać wiarygodne i znaczące; szereg grup na FB zostało tam zawieszonych, zniknęły też pewne strony jakie podawałem 3 lata temu).

https://www.facebook.com/groups/429871354416695/  

KOALICJA POLSKA WOLNA OD 5G | #STOP5G
http://stop5g.com.pl/

Polskie NIE dla 5G  
https://www.facebook.com/groups/304446007058524/ 

Prawo do życia – 
https://www.facebook.com/groups/364608830924441/  (Ogólnopolskie Stowarzyszenie Przeciwdziałania Elektroskażeniom).

** (Tlenek grafenu, dygresja, ale prawdopodobnie ważna)

Ostatnio wysypały się doniesienia o tlenku grafenu dodawanego do szczepionek, znajdowanego też w materiałach sanitarnych (np. maski). To toksyczny preparat, który tłumaczy wiele negatywnych zjawisk związanych ze  szczepieniami. Przykładowo:
Dwie „teorie spiskowe” są spiskową praktyką? Liczne źródła. VIDEO: «Covid-19»: Skutek interakcji tlenku grafenu pochodzącego ze szczepionki z technologią 5G  https://forumdlazycia.wordpress.com/2021/07/03/video-covid-19-skutek-interakcji-tlenku-grafenu-pochodzacego-ze-szczepionki-z-technologia-5g/

„COVID-19 is caused by graphene oxide introduced by several different ways into the body” – https://gforce.network/post/view/33834
Zobacz też z tamtego miejsca
https://unitednetwork.news/content/detail/60df5d0be7f2c40012a21a57/Live-at-5-Report-on-Graphene-Oxide-with-Steffen-Rowe


https://vk.com/video635437917_456239068 

i wiele filmów na portalach niezależnych, a nawet na YT.

*** Life Force (poszukaj np. na tym blogu) działająca globalnie w interesie wolnych ludzi świata, a nie skorumpowanych rządów, posiada jednostki specjalne, które mogą używać unikalnej broni częstotliwościowej do unieruchamiania i niszczenia instalacji i broni używanych przez Deep State. 
—–

Adres powrotu do tego artykułu –
https://lapidaria.home.blog/2021/09/21/iot-czy-id-iot/ 


Dwie strony medalu

… albo dwie postawy na obecny czas.

dwie strony medalu

 

Ignorancja, arogancja i oportunizm to wady,
które najbardziej dewastują, gdy są
zdradą misji najwyższego zaufania.

LK

Dużo się dzieje, a przy tej okazji panuje wielki chaos, ludzie są zagubieni przez ilość informacji (często sprzecznych) oraz w wyniku dezinformacji serwowanej przez większość mediów.
Widać to np. na twitterze – oceanie newsów, czemu poświęcę tutaj kawałek wpisu.
Jak wiadomo tutejszym czytelnikom, interesuję się głównie sprawami zdrowia, zatem na mojej stronie o zdrowiu (zapraszam do przejrzenia, zwłaszcza niedawną „recenzję” 3. części „Ukrytych terapii”), jak zwykle pod koniec miesiąca, tym razem podsumowałem nietypowo „nowości sierpniowe„ , bo w znaczącej większości był to wybór wpisów i komentarzy z twittera. Były to przede wszystkim głosy krytyczne wobec obecnej „polityki kowidowej” i innych medycznych krętactw i kłamstw. Może się powtarzam, bo od dawna staram się dawać przeciwwagę dominującej narracji za którą stoją władze, nieograniczone praktycznie pieniądze i większość mediów. Oczywiście nie będę tego tu przytaczał. Może komuś się przyda jako przyczynek do argumentacji i tyle. Należy zastrzec, że część tych informacji może się zmienić w jedną lub drugą stronę, przybędą aktualizacje  i nowe dane, a pewne linki znikną z powodu cenzury lub zmiany stanowiska autorów.
Po długiej liście tych wpisów napisałem:

Sporo jak na jeden miesiąc, prawda? A to tylko …kropla w morzu aktualnych doniesień … więc starczy, bo  i tak nie nadążymy za ciągłymi nowościami.
Ale nie tylko o ilość chodzi.

W dalszej części pokazałem tytułową drugą stronę medalu (inną postawę) – na przekór temu wszystkiemu, wieściom negatywnym lub tylko krytycznym – są i pozytywnie informacje.

Już samo wzrastanie świadomości ludzi i punktowanie covidian, gdzie trzeba, jest pozytywnym zjawiskiem…
Najpierw przywołałem wpisy z tutejszego bloga:
Z leśnego refugium alternatywne spojrzenie na globalne procesy i nadzieje na lepszą przyszłość – wbrew głównej narracji  oraz
Bądź optymistą!
Optymizm wyzwala z marazmu i zwątpienia. Obecnie jest szczególnie potrzebny i ma podstawy do pełnego zaistnienia, bo już buduje lepszą przyszłość.

W tym duchu jeszcze wyłowione z twittera:

EXO-CD24 to nowy izraelski lek na COVID, który przeszedł pomyślnie II fazę badań klinicznych. Chorzy, nawet w ciężkim stanie, zdrowieją już w ciągu 5 dni od podania preparatu. 93% z 90 chorych w poważnym stanie zostało wypisanych ze szpitali w ciągu 5 dni, a nawet po krótszym czasie.
@etsaman2: To po co 3. dawka szczepień?

I inne leki i metody, np.:

Eksperci: Natychmiastowe globalne użycie iwermektyny zakończy pandemię
https://www.salon24.pl/u/zdrowie/1133871,eksperci-natychmiastowe-globalne-uzycie-iwermektyny-zakonczy-pandemie
Lekarze i naukowcy z FLCCC Alliance, organizacji zajmującej się walką z COVID-19, podsumowali wyniki badań nad lekiem iwermektyną. Lek, stosowany do tej pory przeciwko pasożytom i trądzikowi, „zmniejsza ryzyko zachorowalności na COVID-19 i śmiertelności z powodu tej choroby”. Eksperci twierdzą, że jej stosowanie może „raz na zawsze zakończyć tę pandemię”.

Także: Iwermektyna skraca czas chorowania na COVID-19, a nosiciel wirusa zakaża w mniejszym stopniu – przekazali naukowcy z Izraela https://polsatnews.pl/wiadomosc/2021-08-03/covid-19-leczony-za-mniej-niz-dolara-dziennie-tani-lek/?ref=aside_najnowsze

Zagadnienie ogólniejsze: skuteczne leczenie > nie ma zaawansowanej choroby i zgonów > nie ma hospitalizacji > nie ma potrzeby „obostrzeń” i szczepień. Nie ma pandemii i całej dewastującej polityki kowidowego szaleństwa.

O metodach skutecznego leczenia i to w krótkim czasie metodami metabolicznymi wielokrotnie informował J. Zięba – patrz np. artykuł Wzmacnianie organizmu (odporności) i wstępne leczenie z powiązanymi i późniejszymi materiałami autora.

Czy to nie są dobre wieści?

I szereg informacji z innych stron, zwłaszcza Life Force (też czasami przekazuję na  www.Lapidaria.home.blog) poniżej jedna z nich (zachowałem j. angielski):
Garść rewelacji zza kulis globalnej polityki. Wielu zaskoczy jak mało wiedzą i źle oceniają.
Jednocześnie jest to zapowiedź możliwej wielkiej POZYTYWNEJ zmiany. Głowa do góry!
https://locusmind.com/blogs/26335/Some-New-Messages-from-Life-Force.

Life Force (nie jest to formalna nazwa organizacji, nie mylić z innymi) działa prężnie, chociaż jeszcze to mało powszechnie widoczny ruch wolnościowy, raportuję o nim dość często. Tutaj wspomnę, że w szczególności zajmuje się zdrowiem. Powołał w imieniu ludzi a nie rządów i korporacji Międzynarodową Organizację Zdrowia (GHWC):
The Global Health and Wellness Consortium has been officially ratified in the Hall of Records to replace the WHO (World Health Organization).
Oto jedna z dyskusji online: Discussed Life Force Assurance, healing water, vaccines, emotion frequency controls, electromagnetic field, chemtrails, & so much more!” – 
https://www.unitednetwork.news/content/detail/610b64099683830012516c0e/Speak-Up-with-Tank-and-Lisa-and-Guest-Rand.

Dochodzą od nich informacje, że mają technologię neutralizacji szczepionek (pod kątem ich szkodliwości) i już ją stosują. Jeśli ktoś ma dość czasu i determinacji to w tym nagraniu znajdzie pozytywne niezwykłości (wśród wielu innych niemedycznych) jakie jeszcze mogą nas czekać. A co do zdrowotnych – obecnie wiele osób źle się czuje, ponieważ następuje globalna zmiana energetyczna, która na podobieństwo efektu Herxheimera przy oczyszczaniu z toksyn powoduje przejściowe zakłócenia. Dlatego nie załamujmy się tym stanem, chociaż pLandeminstom i wrogom ludzkości, właśnie chodzi o osłabienie naszej woli działania i sprawnego myślenia.

Ale Life Force to jedna z możliwości (niektórzy w to nie wierzą, ale pokazane są słuszne kierunki działania).

Na przykład znalazłem nagranie: GERMANY HALTS ALL C19 VACCINES, SAYS THEY ARE UNSAFE AND NO LONGER RECOMMENDED!! There has been a 2 week pause so they can reflect on the damages being caused to their people, NO ONE CAN GET IT and the vaxxine license has been put on pause!!  https://brandnewtube.com/watch/all-vaccines-on-hold-germany_kAE2KQqxzNTyLhz.html.

Prawdopodobnie to tylko „ćwiczenie” alternatywnego scenariusza, ale zaangażowany zespół dąży do tego (przy okazji – na tym kanale jest dużo ciekawych informacji).
A może władze w ogóle się wycofają z tych szczepień? Tymczasem wycofywane są duże partie szczepionek po stwierdzeniu ich wad lub przeterminowania.

Tysiące ludzi pali zielone świadectwo (paszport zdrowia) w wołaniu o wolność.
https://twitter.com/i/status/1423342087186042881  – bo nie będzie nami rządził jakiś papierek ani jego kontrolerzy.

Breaking in Denmark: From 10th September, Covid 19 will no longer be regarded as a ‘societally-critical’ illness and therefore *all* restrictions will end in Denmark – https://www.dr.dk/nyheder/indland/fra-10-september-er-covid-19-ikke-laengere-en-samfundskritisk-sygdom  (to poprawka z ostatniej chwili do wcześniejszej informacji o październiku).

RUMUNIA ZWYCIĘSTWO! W Rumunii wygrali ludzie!  Żegnaj kampanio depopulacji!  „…70% populacji Rumunii odmawia szczepienia, a wszystkie środki przymusu zawiodły…” #Plandemia Link: https://romania-insider.com/romania-donates-vaccines-south-korea…

—-

Ale nie tylko o pozytywne informacje chodzi.

Gdy już wiemy, że obecna “koronka” i „antidotum” są elementami globalnego planu i głównie operacją psychologiczną narzucenia totalnej władzy przez wprowadzenie systemu kredytu społecznego, identyfikacji i kontroli przez Certificate OVaccination ID (COVID), jednej banksterskiej cyfrowej waluty, wyciąganiu miliardów od nieświadomych ludzi itd., to obecnie powinniśmy się skupić nie tyle na dalszym tego wykazywaniu, na szczegółach absurdów (można w tym grzęznąć bez końca), a na POZYTYWNYCH ROZWIĄZANIACH.
Zatem i my, osobiście oraz jako polskie społeczeństwo, powinniśmy iść oddolnie w tym kierunku.

Jakie to rozwiązania i kierunki – wyliczyłem wstępnie i ogólnie w krótkim artykule
https://vk.com/@etsaman3-propozycja-oglnego-planu-dziaania  

W przywołanych na wstępie nowościach sierpnia podałem dalej przykłady różnych ruchów oddolnych przeciw pLandemii i restrykcjach wprowadzanych przez rządy.

Tutaj trzeba dać pewne zastrzeżenie. 
Jak to bywa w polityce i pokazuje historia – nie wszystkie ruchy i akcje oddolne takimi są. Musimy zachować ostrożność, ponieważ niektóre organizacje i narracje są albo prowokacją, albo wyrazem braku odpowiedniego rozeznania, a co gorsze mogą być zarządzane a przynajmniej mocno infiltrowane przez służby specjalne krajowe i obce – że tak ogólnie to ujmę.

Zacznę od paru przykładów zagranicznych, są to liczne organizacje lekarskie, prawnicze i obywatelskie,  także manifestacje, bojkoty, manifesty … 

Pozytywne jest, że na świecie i w kraju władze są oskarżane przed sądami o przestępstwa związane z „pandemią” – te, które można wykazać na gruncie prawa, logiki i merytoryki – zarówno przez znaczące autorytety jak i zorganizowane grupy.

Inicjatywa dra Reinera Fuellmicha  https://www.stopworldcontrol.com/fuellmich/ , które ma doprowadzić winowajców światowego kolapsu z tytułu pLandemii przed trybunał na wzór tego z Norymbergii (patrz też inne materiały strony Stop World Control oraz polskie przykładowe omówienie niektórych obwinień). 

Oświadczenie pod przysięgą laureata Nagrody Nobla Luca A. Montagnier’a złożone do Międzynarodowego Trybunału Karnego, zarzucające rządom współudział w ludobójstwie i zbrodniach przeciwko ludzkości
http://klubinteligencjipolskiej.pl/2021/08/oswiadczenie-pod-przysiega-laureata-nagrody-nobla-luca-a-montagniera-zlozone-do-miedzynarodowego-trybunalu-karnego-zarzucajace-rzadom-wspoludzial-w-ludobojstwie-i-zbrodniach-przeciwko-ludzkosci/

Oskarżenie rządu Wielkiej Brytanii przez lekarzy  https://www.covid19assembly.org/doctors-open-letter/

Powstał Światowy Sojusz Lekarzy przeciw fałszywej pandemii World Doctors Alliance https://worlddoctorsalliance.com/.  Dołączają dalsi lekarze, badacze i działacze publiczni.

Tysiące naukowców i osób wciąż podpisują Wielką Deklarację z Great Barrington by przerwać obostrzenia związane z covid – https://gbdeclaration.org  (wiele wersji językowych, po polsku https://gbdeclaration.org/great-barrington-declaration-polish/).

https://youtu.be/QeZ6n3wD6a8 (polskie omówienie).

Jest bardzo wiele takich wypowiedzi na zagranicznych portalach jak np.: https://thefreedomarticles.com, www.worldtruth.tv,  www.londonreal.tv ,  www.bitchute.comhttps://pubmedinfo.org/, www.covid19assembly.org , … ) i stronach osobistych (np. Davida Icka, dra SHIVA Ayyadurai – https://vashiva.com/https://henrymakow.comhttps://www.advancedmedicine.com/site/www.mercola.com, … 

Podobnie w Polsce, np. działa Fundacja im. Nikoli Tesli z Białegostoku (wraz z podmiotami stowarzyszonymi) http://fundacja-tesli.manifo.com/.

Osobiście jednak największą nadzieję (ale jeszcze nie pewność) mam na rozwiązanie globalne – zawalenie się całego spisku kowidowego, co już sygnalizują różni whistebloerzy (Benjamin Fulford najostrzej – głosi upadek układu masońsko-chazarskiego) oraz ruch Life Force – ten powyżej wspomniany dowodzony przez Kim A. Goguen.
Co padnie w USA – przeniesie się na świat i domino zacznie się przewracać. U nas zapewne jednak ze sporą inercją…

W Polsce także powstają sukcesywnie ruchy oddolne  – zbieramy masę krytyczną.
Np. Instytut Ordo Medicus https://ordomedicus.org/ – Lekarze i Naukowcy na Rzecz Zdrowia, Wolności, Prawdy i Niezależnej Nauki.

Akcja plakatowa (billboardy) www.zatrzymac-pandemie.pl – Deklaracja Ruchu Obywatelskiego Nieposłuszeństwa http://ron.org.pl biuro@ron.org.pl
Ruch Wolnych Ludzi – https://wolniludzie.net/wordpress/ 
Stowarzyszenie Nowa Polska Ponad Podziałami 
(” Promujemy i działamy na rzecz: Społeczeństwa Obywatelskiego, Demokracji Bezpośredniej , Praworządności , Zdrowia oraz ekologii”).

Ruchy z hasłem odnowa różnego kolorytu, nie wszystkie jednak w duchu wartości uniwersalnych…

Grupa C19 naukowców i lekarzy pod przewodnictwem prof. Mirosława Piotrowskiego – https://grupac19.pl/  związana zwłaszcza ze zjawiskiem pLandemii,
a ostatnio podobna organizacja prawników http://www.prawnicydlawolnosci.pl/.

Działania i materiały od S. Pitonia jak stawić opór np. https://youtu.be/unTKOCbhLNI.
No i oczywiście wszystkie osoby i ruchy wspierające koncepcję WIR.
Np. Wolne wybory – https://wolnewybory.org/

Janusz Zagórski, jego ruch i sympatycy zwołuje/ą pierwsze forum nowej Polski – „Anty DAVOS” w Karpaczu 7-9 września – patrz np. ten anons – https://youtu.be/oIIzEGYlOx4.

Od dawna działa STOP NOP – Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach – www.stopnop.pl/, które także walczy o wolny wybór obywateli i ich prawa.

Podobnie: Polskie Stowarzyszenie Duchowych Uzdrowicieli PSDU www.psdu.pl (zwłaszcza w aspekcie włączenia metod komplementarnych leczenia, co jest przejawem wolności lekarzy, terapeutów i pacjentów).

Stowarzyszenie Przeciwko Elektroskażeniom „Prawo do życia” – https://prawodozycia.pl/

Stowarzyszenie StopZet  przeciw zorganizowanym elektronicznym torturom wynikającym z tajnych programów wojskowych (zastosowanie broni elektromagnetycznej i środków inwigilacji, przerostu sieci telekomunikacyjnych z niebezpiecznymi technologiami, także w powiązaniu z 5G, itp.) – https://stopzet.pl/.

Towarzystwo Lekarzy Medycyny Zintegrowanej (TLMZ.pl).

Apel naukowców i lekarzy w sprawie niebezpieczeństwa szczepień apelnaukowcowilekarzy.pl

Trwa inicjatywa  List otwarty polskich lekarzy, naukowców i pracowników służby zdrowia do polskich władz oraz mediów z kolejnymi wersjami, a ostatnio list otwarty do prezydenta RP – patrz przegląd tych inicjatyw na stronie https://www.facebook.com/korabkarpowicz .

Znana jest aktywność i krytykowanie obecnej oficjalnej narracji przez niepokornych=trzeźwych obserwatorów i specjalistów: dra Pawła Basiukiewicza, prof. Ryszardy Chazan, prof. dr hab. n. med. Ryszarda Rutkowskiego,  dra Mariusza Błochowiaka, dra Huberta Czerniaka, dra Jerzego  Jaśkowskiego, prof. Witkowskiego,  prof. Piotra Kuny, dra Adama Przygody, Katarzyny Treter-Sierpińskiej, Jerzego Zięby, Grzegorza Brauna, Piotra Wielguckiego, Tomasza Sommera, Andy Choińskiego, Justyny Sochy, Janusza Zagórskiego,  Witolda Gadowskiego. Marcina Roli i wRealu24 i wielu, wielu innych, nawet niepokornych celebrytów jak Doda, Viola Kołakowska, … wciąż dochodzą nowe osoby.

(Nieco szerzej o tym pisałem rok temu – http://lepszezdrowie.info/oskarzamy.htm

itd. itd.

Powstało też wiele książek ujawniających kulisy pandemii – http://lepszezdrowie.info/kowidowe_ksiazki2.htm 

Te wszystkie akcje i przyczynki budzą nadzieję, że społeczeństwa nie dadzą się zniewoleniu – jest to część odwrotnej strony medalu do tej dominującej w mediach i polityce, która dotąd była pełna zastraszania i manipulacji.
Siła jest w ludziach oraz ujawnieniu się polityków, którzy chociaż też wiedzą, co się naprawdę dzieje, ale z różnych względów boją się zrobić krok naprzód.

Co do osobistej postawy i działania – temat jest głębszy – dotyczy wypośrodkowania między działaniem realnym („na planie fizycznym”)  a podejściem idealistycznym – duchowym, samą intencją i podobnymi środkami.
Dla ilustracji – kiedyś polemizowałem z Nelly Radwanowską (reprezentuje całkiem szeroką grupę osób) w tym wpisie Co jest lepsze? By zrozumieć o co chodzi, zapraszam do całego artykułu, ale w skrócie – potrzebne jest widzenie dwóch stron medalu, świadomość ich istoty i możliwości.
Ogłupianie ludzi na różne sposoby ma w swym instrumentarium wspieranie ich obojętności, ich bierność,  lenistwo i doraźne wygody, niemyślenie, brak krytycyzmu. Właśnie na tym zależy wielu rządzącym, by łatwiej przeprowadzać to, co im się tylko zamarzy.
Czy zatem pewne pięknoduchowe teorie, idealizacja świata, to (po części) aby nie wytwór takiej polityki? Może część tak pięknych wizji i teorii, po linii wishful thinking, to sztucznie stworzone i podtrzymywane twory? By odciągnąć uwagę od zakulisowych działań, rozbroić uwagę, urobić …

Czyli czy wystarczy ograniczyć się do takich haseł jak np. „myślą i miłością zmienimy świat”?
Chociaż, jak tam wspomniałem, doceniam metody duchowe i moc intencji, ale większość ludzi nie jest na takim etapie oraz obecny czas jest kulminacją wojny o wszystko, gdzie przeciwnik jest bezwzględny i może posunąć się nawet do unicestwienia świata.  To nie jest moment na bycie słabym ani nie ma dość czasu by masowo (dostatecznie) zmienić mentalność ludzi.

Osobiście, wierząc w ‚magię’ do jakiej jesteśmy zdolni  stosując metody duchowe i energetyczne, zachowuję jednak możliwie dużą czujność, obserwuję świat, włączam się w akcje społeczne, które mogą ten świat zmienić na lepsze – wg mojego rozeznania.

Z drugiej strony  – jednocześnie powinniśmy wizualizować i manifestować to, czego chcemy zamiast tego, co wmówiono nam jako pewnik „nowej normalności”. W tym tkwi nasza duchowa siła, o której wielu jeszcze nie wie.

Na koniec jeszcze o tym, że „druga strona medalu” to określenie pasujące oczywiście do wielu sytuacji, np. do tradycji – bywa dobra, ale bywa i zła  – http://www.lepszezdrowie.info/tradycja__druga_strona_medalu.htm.

Reasumując –  spokój, równowaga, wiara i konsekwencja, łączenie sił i pomysłów, sięganie do informacji z głębszego rozwojowego poziomu – a wszystko będzie dobrze.
Odtąd w mediach społecznościowych kładę akcent głównie na tę stronę medalu – bez rozdrabniania się na sensacje i przyczynki o nikłej wartości sprawczej.

 

Casus libijski

POLITYKA – racjonalna działalność na rzecz wspólnego dobra.
prof. M. Krąpiec

Przez prawie trzy lata osiemdziesiąte pracowałem na kontrakcie w Libii. Uczyłem w collegu (tak to można określić) technicznym w Trypolisie. Także doszkalałem (osobne lekcje) studentów w języku angielskim, ponieważ średnio sobie z tym radzili.

Był to bardzo ciekawy okres w moim życiu.

Można powiedzieć, że dość dobrze poznałem kraj, tubylców, zwyczaje. Podróżowałem do interioru i wzdłuż wybrzeża. Szczególnie morze mnie uwiodło – długie i urozmaicone plaże, sporo nurkowałem także z harpunem, w ogóle był to czas sportowego udzielania się.

libia-LK

(na libijskiej plaży)

Pouczające zwiedzanie rzymskich pamiątek – niektóre budowle zachowały się dobrze i były imponujące.

Miałem tamtejsze prawo jazdy, okresowo samochód do dyspozycji, przywiozłem sobie z Polski swój ulubiony rower, więc robiłem i takie wycieczki.
Wszędzie czułem się bezpiecznie, także w czasie samotnych wędrówek po mieście, nawet w nocy.
Jako nauczyciele byliśmy traktowani z estymą. Dobrze traktowani pod kątem warunków bytowych, zamieszkania, wyżywienia – łącznie z towarzyszącymi rodzinami. Zarobki były też dobre (chociaż znacznie uszczuplone przez krajowego pośrednika). Mieliśmy też bezpłatne przeloty na urlop w Polsce. Sklepy były dobrze wyposażone, towary z całego świata.
Nie doświadczyliśmy wcale nietolerancji religijnej, w miejscowym kościele katolickim gromadziły się co niedzielę tłumy.

Była tam spora Polonia, spotykaliśmy się sportowo i towarzysko w grupach specjalistów zatrudnionych przy różnych kontraktach – portowych, geodezyjnych i geograficznych, drogowych, budowlanych, w służbie zdrowia, na uczelniach itp. Zatrudnieni byli ludzie z wielu krajów.
Libia się rozwijała i było widać inwestycje na dużą skalę, przeskok do nowoczesności przy jednoczesnym zachowywaniu tradycji.

Nie interesowałem się wtedy zbytnio sprawami politycznymi. Wiedzieliśmy co nieco o przywódcy – Muammarze Kaddafim (Mu’ammar al-Kaddafi), ale nie był on jakoś specjalnie widoczny (oprócz plakatów czy murali), podśmiewaliśmy się trochę z jego ideologicznej „zielonej książeczki”, ale tak naprawdę nie zagłębiając się w jej treść. Można było narzekać na biurokrację – jak to w państwie socjalistycznym, chociaż był to ustrój specyficzny, określony przez Kaddafiego jako ‘trzecia droga” między socjalizmem a kapitalizmem.

Po powrocie do kraju tamtejszy świat zacierał się w pamięci i dopiero po latach dochodziły do mnie różne medialne wieści o „dyktatorze” i „zbrodniarzu”. My wtedy zachłysnęliśmy się „wolnością” i kapitalizmem po 1989 r., zatem wszystko co socjalistyczne stawało się passe i be.

Dziś wyłania się szerszy obraz. Widać faktyczne przewiny tego przywódcy, który nie stronił od podejrzanych kontaktów, międzynarodowego wspierania rewolucjonistów i terrorystów, a z drugiej strony dochodzi do naszej świadomości jak dużo zrobił wtedy dla swego narodu i jak to zostało zaprzepaszczone.

I dlaczego tak się stało.

Kaddafi był postacią kontrowersyjną ale nietuzinkową. Przykład człowieka, który wybił się z nizin społecznych na najwyższą pozycję w państwie, a nawet aspirował do przywództwa panafrykańskiego.

Przytoczę najpierw parę informacji encyklopedycznych.

Po objęciu władzy w wyniku bezkrwawego przewrotu ogłosił, że rewolucja oznacza „wolność, socjalizm i jedność”, a w najbliższych latach zrealizowane zostaną środki, które doprowadzą do tego celu. Można powiedzieć, że dokonał tego.

Kaddaffi znacjonalizował niearabską własność. Zlikwidował też amerykańskie i brytyjskie bazy wojskowe. W 1977 państwo zmieniło nazwę na „Wielka Arabska Libijska Dżamahirijja Ludowo-Socjalistyczna”. Zmiana ta była efektem jego programu ideowego zawartego w tzw. Zielonej książce. W latach 1977–1979 pełnił urząd sekretarza generalnego Powszechnego Kongresu Ludowego. W marcu 1979 roku zrezygnował ze wszystkich funkcji państwowych; w rzeczywistości sprawował dyktatorską władzę jako tzw. Przywódca Rewolucji 1 Września i zwierzchnik sił zbrojnych.

W polityce międzynarodowej entuzjastycznie odnosił się do zjednoczenia świata arabskiego. Głównym celem jego polityki była likwidacja Izraela.

Środki na prowadzenie wojen, ale przede wszystkim dla rozwoju kraju czerpał z eksploatacji złóż naftowych. Dążył do poprawy wydajności sektora naftowego. W październiku 1969 ogłosił, że bieżące warunki handlowe są nieuczciwe, korzystają na nich zagraniczne korporacje zamiast państwo libijskie.

We wrześniu 1973 roku ogłoszono nacjonalizację wszystkich zagranicznych firm naftowych w Libii. Dla Kaddafiego był to ważny krok w kierunku budowy socjalizmu. Reformy okazały się sukcesem gospodarczym, podczas gdy w 1969 roku produkt krajowy brutto wynosił 3,8 miliarda dolarów amerykańskich, to w 1974 roku wzrósł do 8,170 miliardów, a w 1979 do 24,5 miliarda. Normy życia Libijczyków w ciągu pierwszej dekady administracji Kaddafiego znacznie się poprawiły. W 1979 roku średni dochód na mieszkańca wynosił 8170 dolarów (w porównaniu do 40 dolarów w 1951). Dochód ten był powyżej średniej wielu krajów uprzemysłowionych, w tym Wielkiej Brytanii i Włoch.

Od 1969 do 1973 wprowadzono programy socjalne finansowane z pieniędzy z ropy, w ramach których budowano domy i poprawiono systemy opieki zdrowotnej oraz edukacji. W ten sposób znacznie rozszerzono sektor publiczny, dając tym samym zatrudnienie tysiącom ludzi. Wprowadzono obowiązek szkolny i program alfabetyzacji dorosłych, a uniwersytety uczyniono darmowymi. Założono Uniwersytet Beida, a rozszerzeniu uległy Uniwersytet Trypolitański i Uniwersytet Bengazi.

W marcu 1978 roku rząd wydał wytyczne do programu redystrybucji mieszkań, na celu miało to doprowadzenia do sytuacji w której każdy dorosły Libijczyk będzie miał własne mieszkania i dzięki temu będzie zwolniony z płacenia czynszu. Większości rodzin zakazano też posiadania więcej niż jednego mieszkania a dawne mieszkania pod wynajem zostały zajęte i sprzedane lokatorom. Zwolennicy chwalą jego administrację za utworzenie społeczeństwa bezklasowego na drodze reform prawnych. Podkreślają jego osiągnięcia w zwalczaniu bezdomności i zapewnieniu dostępu do żywności i wody pitnej. Podkreślają, że za jego rządów, wszyscy Libijczycy korzystali z bezpłatnej nauki na poziomie uniwersyteckim i wskazują na drastyczny wzrost szybkości alfabetyzacji po rewolucji 1969. Zwolennicy chwalą go również za osiągnięcia w służbie zdrowia i wprowadzenie systemu darmowej opieki zdrowotnej, podkreślając, że za jego czasów z kraju wyeliminowano choroby takie jak cholera i tyfus a długość życia podniosła się.

Dużo pieniędzy pochłonęły projekty nawadniania, w tym Wielka Sztuczna Rzeka, która dostarcza wodę z podziemnych naturalnych zbiorników na Saharze. Składa się na nią 1300 studni, które dostarczają ok. 3 milionów m³ wody dziennie do miast na wybrzeżu kraju. Miało to umożliwić  inwestycje w niezależność rolniczą, nawadnianie pól, co nie do końca się udało po zniszczeniach wojennych.

Na początku XXI w. by poprawić poziom gospodarki próbowano nowych rozwiązań – część gospodarki Libii uległa prywatyzacji, ale – mimo odrzucenia socjalistycznej polityki nacjonalizacji przemysłu, opisanej w „Zielonej książeczce” – rząd dalej twierdził, że ustrojem gospodarczym Libii jest „socjalizm ludowy”, a nie kapitalizm. Zadowolonych z reform al-Kaddafi w przemówieniu w marcu 2003 roku wezwał do prywatyzacji na szeroką skalę. W 2003 roku przemysł naftowy został w dużej mierze sprzedany prywatnym korporacjom. Do 2004 roku bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Libii wyniosły 40 miliardów dolarów, w porównaniu z 2003 rokiem odnotowano więc sześciokrotny wzrost.

Co do działalności wywrotowej, Libia poprzez wspieranie takich ruchów chciała być postrzegana jako lider walki Trzeciego Świata przeciwko kolonializmowi i neokolonializmowi. Choć wiele tych grup było oznaczanych jako „terroryści”, Kaddafi odrzucił taką klasyfikację, traktując je jako grupy rewolucjonistów zaangażowanych w walkę wyzwoleńczą.

Po słynnym zamachu nad Lockerbie, 16 sierpnia 2003 rząd libijski podpisał ugodę i wziął na siebie odpowiedzialność za oraz zobowiązał się wypłacić rodzinie każdej z ofiar po 10 milionów dolarów.

W ramach rewolucji ludowej zapraszał obywateli kraju do tworzenia komitetów ludowych, które miały podnosić świadomość polityczną Libijczyków. Twierdził, że jest to forma bezpośredniego udziału obywateli w życiu politycznym. Taka struktura była według niego bardziej demokratyczna aniżeli tradycyjny system oparty na reprezentatywnej partii, o których wyrażał się że dzielą społeczeństwo.

Pomimo wcześniejszych ostrych środków przeciw wewnętrznej opozycji w 1988 roku. Al-Kaddafi, krytykując Komitety, stwierdził, że „prawdziwy rewolucjonista nie praktykuje represji”, i z jego inicjatywy uwolniono setki więźniów politycznych. Wydano Wielką Zieloną Kartę Praw Człowieka. Zawierająca 27 artykułów księga zawierała prawa i gwarancje zmierzające do poprawy sytuacji praw człowieka w Libii, ograniczenia stosowania kary śmierci (wezwano też do ostatecznego jej zniesienia). Wiele z zaproponowanych artykułów zostało zrealizowanych w następnym roku, potem – wyniku zamachów i buntów przeciw władzy, pewne sankcje były przywrócone.

Pod wpływem amerykańskiej inwazji na Irak, w grudniu 2003 roku, Libia wyrzekła się posiadania broni masowego rażenia, zlikwidował program broni chemicznej i jądrowej.

Kaddafi popierał zatrzymanie afrykańskiej imigracji do Europy.

W 2006 roku Libia została usunięta z amerykańskiej listy państw sponsorujących terroryzm. Komplikacje i niezadowolenie wewnętrzne wywołało w końcu wojnę domową.

I tutaj podejrzewam, że dokonało się ostateczne pozbycie się takiej Libii i jego przywódcy, ponieważ Zachód, a w szczególności tzw. Deep State miał inne plany.

Na podstawie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ do walki z wojskami wiernymi al-Kaddafiemu przystąpiła koalicja wielu państw (np. Francja, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Kanada, Włochy, Belgia), między innymi wysyłając samoloty nad tereny objęte konfliktem. 27 czerwca 2011 roku Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakazy aresztowania Mu’ammara al-Kaddafiego, a bojówki przeciwników w końcu go dopadły i zabiły.

Tyle krótkiej rekapitulacji historycznej, która jest potrzebna by zrozumieć lub przynajmniej zastanowić się, co zniszczono i dlaczego.

Nie chcę apoteozować Kaddafiego – był dyktatorem, miał wiele grzechów na sumieniu. Podobnie socjalizmu, a tym bardziej islamu. Jednak – w świetle tego dokąd zmierza świat pod zapędami oligarchii kapitalistycznej, z jej globalistyczną dyktaturą i planami Wielkiego Resetu NWO – można się zamyślić, czy nasza demokracja jest lepsza od tej, jaką Kaddafi próbował wprowadzić. Albo – czy nie zboczyła z kursu? I czy wprowadzanie na siłę zachodniego pojmowania demokracji do krajów z inną cywilizacją się sprawdza? Jego niektóre rozwiązania były utopijne, przynajmniej w realiach dzisiejszego świata, ale jak na człowieka z ludu bez odpowiedniego przygotowania, w warunkach swej kultury, środowiska i czasu – czy można było oczekiwać więcej?
I tak okazał się politykiem elastycznym i z wizją.

Już parokrotnie widziałem zestawienia podobne do tego jak niżej. Koresponduje z wieloma wiadomościami encyklopedycznymi, jakie podałem, oraz własnymi doświadczeniami, zatem nie traktowałbym tego jako propagandę. Zacytuję i miejscami dodam komentarz w [  ].

Tytuł: 16 prawdziwych powodów, dla których Kaddafi został zabity.

[nie jestem pewien czy z tych wszystkich powodów, ani czy nie było ich więcej, np. takiego, że Kaddafi chciał się uniezależnić od rozliczeń dolarowych – może to było przede wszystkim takim powodem?
Podobnie nie mogę potwierdzić niektórych faktów, ponieważ owego czasu nie śledziłem wszystkiego na tyle, by to odnotować – byłem w innym środowisku niż rdzenny Libijczyk]

  1. W Libii nie było rachunku za prąd, elektryczność była darmowa dla swoich obywateli.
  2. Nie było odsetek od kredytów, banki były państwo, a odsetki 0% od pożyczek dla jej obywateli były prawem. [to się nie mieści w głowie światowej finansjerze, która oprócz bodajże Iranu i Korei Płn. opanowała swymi mackami cały świat]
  3. Kaddafi obiecał, że jego rodzice nie dostaną domu, dopóki ostatni mieszkańcy Libii nie będą mieli domu. Ojciec Kadafiego zmarł w namiocie za czasów panowania.
  4. Wszyscy nowożeńcy w Libii otrzymali od rządu 60.000 dinarów na zakup własnego mieszkania i założenie rodziny.
  5. Szkoła i opieka zdrowotna obywateli były bezpłatne. Przed Kaddafim umiejętność czytania i pisania populacji wynosiła zaledwie 25 %, a podczas jego panowania wzrosła do 83 %.
  6. Gdyby obywatele chcieli mieszkać na wsi, dostaliby darmowy dom, maszyny do przetwarzania ziemi, nasiona i bydło.
  7. Ci, którzy nie mogli być leczeni w Libii z powodu specyficznej choroby, państwo zapewniało im bezpłatne leczenie za granicą, plus 2,300 $ za nocleg i podróż.
    [taką opieką byli otoczeni też zagraniczni pracownicy]
  8. Gdyby Libijczyk kupił samochód, rząd sfinansowałby 50 % ceny samochodu.
  9. Cena oleju i benzyny dla pojazdów wynosiła 0,14 USD za litr.
  10. Libia nie miała długu zewnętrznego, a jej rezerwy szacowano na 150 mld za granicą. (globalne banki skonfiskowały te pieniądze i rzekomo są zamrożone)
    [znów – to nie powinno mieć miejsca w pojęciu finansjery i polityków, którzy traktują zadłużenie jako instrument nacisków i uzależnienia]
  11. Część Libijczyków nie mogła zostać zatrudniona od razu po zakończeniu edukacji, więc państwo płaciłoby tym obywatelom średnie wynagrodzenie zgodnie z kwalifikacjami, dopóki nie znajdą pracy w zawodzie.
  12. Część sprzedaży libijskiej ropy została wpłacona bezpośrednio na konta wszystkich obywateli.
  13. Matka, która urodzi dziecko w Libii otrzymała od państwa 5.000 USD [a rodziny były i tak wielodzietne, rodzinę w ogóle traktowano priorytowo, a to że pozwalano nam wziąć rodzinę było wyrazem zrozumienia jej roli w życiu]
  14. 40 bochenków chleba kosztowało 0.15 $.
  15. 25 % Libijczyków miało wykształcenie i dyplom. [dbano o wykształcenie, potwierdzam osobiście]
  16. Kaddafi uruchomił największy na świecie projekt nawadniający, aby umożliwić każdemu zamieszkanie także w rejonach pustynnych i rozwinąć lokalne rolnictwo.
    [a skończyło się tym, że po obaleniu Kaddafiego nie dopuszczono do tego i Libia importuje większość żywności]

Ponieważ szczególnie interesują mnie sprawy zdrowia i opieki medycznej, to zwrócę uwagę na wystąpienie Kaddafiego podczas 64. Zgromadzenia Ogólnego ONZ.  Poniżej odnośny fragment (str. 26 z oficjalnego zapisu –https://www.un.org/ga/search/view_doc.asp?symbol=A%2F64%2FPV.3&Submit=Search&Lang=E#page=26 ):
Today there is swine flu. Perhaps tomorrow there will be fish flu, because sometimes we produce viruses by controlling them. It is a commercial business. Capitalist companies produce viruses so that they can generate and sell vaccinations. That is very shameful and poor ethics. Vaccinations and medicine should not be sold. In The Green Book, I maintain that medicines should not be sold or subject to commercialization. Medicines should be free of charge and vaccinations given free to children, but capitalist companies produce the viruses and vaccinations and want to make a profit. Why are they not free of charge? We should give them free of charge, and not sell them. The entire world should strive to protect our people, create and manufacture vaccinations and give them free to children and women, and not profit by them.”

To, że przewidywał wywoływanie obecnych epidemii można uważać za nadinterpretację, ale czy nie miał racji co schematu i do praktyk Big Pharmy? I co do tego jak powinna wyglądać realna pomoc zdrowotna państwa dla ludzi?

Kończąc – żal mi Libii po tym jak została zniszczona wojną, upokorzona w swoich niepodległościowych aspiracjach, celowo skłócona wewnętrznie politycznie, podporządkowana korporacjom międzynarodowym, popadła w chaos społeczny i gospodarczy. Widzę w tym bezlitosną rękę globalistów dążących już od dziesięcioleci do likwidacji bogatych państw, które chciałyby być niezależne i w ten sposób mogłyby „demoralizować” i buntować swą postawą inne podobnie aspirujące.
Żal moich studentów, którzy mogli mieć lepszą przyszłość i z którymi nie wiadomo co się stało, czy przeżyli wojny…
I żal marzenia, że kiedyś jeszcze raz tam pojadę – dla tamtejszej egzotyki i obudzenia dobrych wspomnień.

Bądź optymistą

  • wonderful

Jeśli myślenie ma przyszłość,
to myślenie negatywne tę przyszłość uczyni piekłem.
LK

21 sierpnia  obchodzono Światowy Dzień Optymisty.*

Przegapiłem go, pewnie dlatego, że hołduję zasadzie bycia optymistą cały czas, a nie w jakiś wytypowany dzień.
Oczywiście rozumiem, że to coroczny akt przypomnienia.
Zatem i ja przypomnę o znaczeniu takiej postawy, chociaż napisano o tym wiele i nie będę powtarzał typowych argumentów.
Natomiast chcę krótko zaakcentować zarówno potrzebę jak i realne podstawy by w zamęcie zastraszania, obostrzeń kowidowych i tego, co jawi się jako zapaść naszej cywilizacji zobaczyć, że mimo wszystko są powody do optymizmu.
To, co złego się stało, to się stało, ale czy musiało się stać? Rozumiem ból poszkodowanych i zdesperowanych oraz ich stan psychiczny, trzeba jednak żyć nadal i dążyć do naprawy. Dotyczy to zdrowia i biznesów. Historia wielu przedsiębiorców i liderów biznesu pokazuje, że odnieśli sukces nie zrażając się kolejnymi klęskami a nawet bankructwami na swojej drodze.
To, że jestem często bardzo krytyczny czy to politycznie, czy wobec współczesnej nauki, bynajmniej nie oznacza, że opanowała mnie tylko złość i narzekanie. Na tym osobistym blogu pozwolę sobie zaprzeczyć niektórym opiniom, że jestem pesymistą i czarnowidzem. Krytycyzm służy do przebudzenia ludzi, zwłaszcza gdy pokaże się im absurdalność i zło pewnych postaw oraz działań i skieruje ich w stronę realnej nadziei i konstruktywnych rozwiązań. Pokazywanie kłamstw i przestępstw toruje drogę prawdzie, a to ona jest podstawą optymizmu.
W aspekcie „pandemii”, a zatem i zdrowia, trzeba dostrzec, że nawet jeśli ktoś poważnie zachoruje na chorobę zakaźną, to skuteczne leki i terapie. To, że się to zamilcza a nawet krytykuje, to wrzód na medycynie i narracji polityków, który za niedługi czas pęknie.
Optymistyczne jest to, że zarówno naukowcy, którzy nie sprzedali się manipulowaniu poprzez pieniądze i kłamstwa, jak i podobnie wielu lekarzy i praktyków leczenia a także prawnicy wyrażają coraz szerzej i ostrzej swój sprzeciw wobec dewastującej propagandzie i organizują się w formalne towarzystwa i organizacje. Także szeregowi obywatele na całym świecie protestują i walczą o wolność i swoje prawa – konstytucyjne i naturalne.
Trzeba podkreślić jak wielkie spustoszenia psychologiczne wywołuje pesymizm i stres generowany przez władze sanitarne niemal na całym świecie. Szczególnie dotyka to dzieci (patrz Krzyk dzieci oskarża). Tym bardziej potrzebny jest optymizm, co nie jest trudne, gdy uświadomimy sobie, że rządzi nami garstka psychopatów realizująca pewien globalistyczny plan, a nas – ludzi wolnych jest miliony razy więcej.
Świadomość tej siły jest budująca. Ale potrzeba też osobistej świadomości naszych wielkich przyrodzonych możliwości w zakresie samouzdrawiania oraz podnoszenie świadomości o fałszywym obrazie świata, jaki tłoczą nam media. One żerują na negatywizmie, aferach, dramatach itp., gdy w rzeczywistości pozytywnych wydarzeń jest znacznie więcej.
Także sam optymizm ma udowodnione działanie lecznicze, podobnie jak stowarzyszona z nim radość. Pisałem o tym wielokrotnie na nieistniejącej już stronie L-earn.net** prawie dwadzieścia lat wcześniej, dla przykładu na końcu zacytuję pewien fragment. Prowadziłem też przez ok. dwa lata biuletyn DobryTYdzień z takimi pozytywnymi inspiracjami.
(Myślę nad odtworzeniem niektórych z tych wiadomości).

Później w archiwalnych artykułach własnych i gościnnych na LepszeZdrowie.info, np.:

Obudź w sobie radość życia
Optymizm daje życie
Śmiechoterapia
Radość jako lekarstwo
Patrz na jasną stronę życia

Także na tym blogu dawałem powody do optymizmu.

Już przed laty widziałem naszą przyszłość jako nieuchronnie pomyślną, np. w 2015 r. snułem Nową Opowieść Wigilijną.

W sumie uważam się za osobę bardzo optymistycznie usposobioną i namawiającą do takiej postawy.

Zapytasz – jak to możliwe w Polsce, gdy jesteśmy gnębieni i uzależnieni od wrogich sąsiadów z zachodu i wschodu, Unię Europejską, międzynarodowe korporacje itd.?

Także w tym politycznym aspekcie jestem optymistą.

Po pierwsze zauważmy, że polska sytuacja jest pochodną sytuacji globalnej i na tym poziomie należy szukać podstawowego rozwiązania.

Pod tym względem, oprócz różnych hiobowych wieści toczą się zakulisowe rozgrywki, w których złe moce same się zjadają, a wykorzystuje to np. ruch Life Force (LF), w którym pokładam spore nadzieje. Na Lapidaria pisałem o tym wielokrotnie, np. w artykule

Zwiastun przełomu i zwycięstwa Ludzkości?

a ostatnio także na Locusmidhttps://locusmind.com/blogs/26335/Some-New-Messages-from-Life-Force (możesz tam przetłumaczyć mechanicznie artykuł na j. polski)
Sprawy toczą się wartko w dobrą stronę.

W szczególności także w zakresie demaskacji „pandemii” i opanowania jej skutków. Specjalna służba Life Force www.lifeforce.solutions/  oraz niedawno powołane Global Health and Wellness Consortium (Zastąpi WHO? Ma naprawdę ogromny budżet z Globalnego Repozytorium finansowego) pracują nad skutecznym leczeniem i neutralizacją szkodliwych działań poszczepionkowych (więcej w niektórych audycjach z Lisą na unitednetwork.news i na Speak Project – https://projectspeak.net/). Pewnym paradoksem jest, że ta neutralizacja, która uratuje wiele żyć, może być uznana przez propagandę za „dowód” skuteczności szczepień. Miejmy nadzieję, że wcześniej jednak będzie pokazane, że nie o to chodzi.

Z inicjatywy LF powstaje też tzw. powszechne Assurance. Zacytuję z oświadczenia:
„Ważne jest  rozróżnienie między Assurance a Insurance (ubezpieczeniem, które zapewnia pokrycie kosztów, gdy już coś się stanie). Assurance gwarantuje profilaktykę i utrzymanie zdrowia. Masz pewność, że możesz uzyskać najlepsze opcje dla swojego zdrowia. Wszystko, co związane ze zdrowiem, będzie całkowicie bezpłatne. Wizyty u lekarza i dentysty. Wszystkie operacje i leki. Alternatywne terapie, takie jak masaż, kręgarz, akupunktura i wiele innych, będą bezpłatne. I możesz wybrać lekarstwo, którym chcesz się wyleczyć, w tym suplementy witaminowe.

Lekarze to pokochają, ponieważ otrzymają natychmiastową zapłatę, za jednym przeciągnięciem karty (z ww. budżetu).
I zdobądź to, jeśli leczenie nie jest dostępne w twoim kraju, assurance pokryje wszystkie twoje wydatki związane z podróżą do i z tego kraju.

Po raz pierwszy w historii priorytetem będzie ludzkie zdrowie.

Ale nie tylko dla ludzi, ale także dla twoich zwierząt. Zabierz je do weterynarza i zapłać (przez Assurance) wszystkie koszty. Dodatkowo, i to jest prawdziwa zmiana w grze, żywność ekologiczna również będzie opłacana. Oczywiście istnieje pewien pułap, ale czy możesz sobie wyobrazić zmianę w przemyśle spożywczym, jeśli nagle żywność ekologiczna stanie się priorytetem dla wszystkich?

Szacuje się, że wdrożenie systemu to jeszcze tylko kilka miesięcy.”
Dodam, że LF ujawni skrywane wynalazki, leki i terapie, które dużo zmienią w grze o zdrowie.

Wydaje się nieprawdopodobne? Cóż – cytuję z LF, sam jestem ciekaw, ale to pozwoli nam odseparować się od monopolu BigPharmy.
Właśnie w tym jest ogólna metoda, by zwyciężyć nie koniecznie walką, ale odcięciem się od wszystkiego, co nam szkodzi, stworzyć własny, niezależny lepszy świat.
Na podobieństwo powiedzenia – zło dobrem zwyciężaj.

Wiążę też nadzieję z koncepcją (z Life Force) oddolnego działania ludzi poprzez tzw. zgromadzenia (assemblies), które po przedstawieniu realnego planu naprawy różnych aspektów życia, mogą być ratyfikowane i otrzymać nawet bardzo duże wsparcie finansowe, organizacyjne i marketingowe z Globalnego Repozytorium środków (wdrożona już przez LF koncepcja, struktura i narzędzia nowej bankowości bez obecnych banków).
Ktoś może powiedzieć, że to naiwne i nierealne. Zapewne w Polsce nastąpi to z pewnym opóźnieniem, ale przypomnijmy sobie powiedzenie o tym, że gdy coś utrwaliło się w powszechnej opinii jako rzecz niemożliwa do zrealizowania, to zjawia się ktoś nieświadomy tej opinii i właśnie to realizuje z powodzeniem.
Znany z ostrego spojrzenia i krytycyzmu wobec współczesnej cywilizacji wizjoner Igor Witkowski w swoich książkach przedstawia przyszły świat jako coś zapierającego dech w piersi, dziś trudnego do pojęcia nawet przez futurystów uwięzionych w starych paradygmatach. I sądzi, że nie jest to sprawa odległa, chociaż ludzkość musi wpierw przejść przez dość bolesne catharsis.

Life Force wprowadza w czyn jedną z form lokalnego organizowania się ludzi w kierunku demokracji bezpośredniej.

W Polsce jest parę takich ruchów. Większość naszych bolączek związanych z nieudolnymi i skorumpowanymi rządami rozwiązałaby idea W.I.R. – patrz https://lapidaria.home.blog/2019/05/20/w-i-r-na-zawirowania-polityczne/  oraz https://lapidaria.home.blog/2020/05/06/polska-jej-rozwoj-stagnacja-czy-upadek/

I tak – zamiast wciąż utyskiwać na zagrożenia należy obecnie skupić się nad rozwiązaniami.
Podkreśla to zwłaszcza od dłuższego czasu Jerzy Zięba. To on ogłosił w Polsce ideę W.I.R.  i  nieustannie przedstawia różne rozwiązania zarówno medyczne jak i polityczne, pisze do władz i autorytetów.
Wielu ludzi wierzy, że i rząd szuka rozwiązań. Nie sądzę, on głównie naśladuje zagranicę i wykonuje jakieś nielogiczne i szkodliwe polecenia z głębin rządu światowego.
Wynajduje „lekarstwa” gorsze od choroby. Ale nie o tym tutaj – „szkoda gadać”.
Tymczasem Dania ogłosiła zniesienie wszystkich kowidowych zarządzeń i ograniczeń od 1 października. Potwierdzi zatem status najszczęśliwszego kraju świata? (2. miejsce). Można? Tak, podobnie jak szereg stanów w USA.

I znów – w aspekcie zdrowia i wolności – mamy osobowości, które torują drogę do pozytywnych rozwiązań. Przypomnę, że w plebiscycie Osobowość Roku 2019 i 2020 pierwsze miejsce w Polsce, w kategorii nauka zdobył prof. Włodzimierz Korab-Karpowicz, przewodniczący ruchu „Wolne Wybory”  (Wolność osobista i wolność Polski),  orędownik suwerenności Polaków, uwolnienia nas od „pandemii” i reformy lecznictwa. (szkoda tylko, że w mediach o tym cisza…).

Także w Polsce powstała Grupa C19 naukowców i lekarzy pod przewodnictwem prof. Mirosława Piotrowskiego – https://grupac19.pl/ , a ostatnio podobna organizacja prawników http://www.prawnicydlawolnosci.pl/

Innym przykładem jest światowy Ruch prawników, lekarzy, naukowców i polityków przygotowujący procesy na kształt Norymbergi.  To rokuje, że macherzy oszustwa pandemii spuszczą z tonu a w rezultacie wielu z nich zostanie zatrzymanych i ukaranych.
Polska powinna nawiązać współpracę z adw. Völmichem i dzielnie walczyć obok Niemiec i Izraela z eugenikami.

Co do Izraela, a szczególnie ugrupowań chazarskich i masonerii światowej (gdzie wielu upatruje zasadniczego źródła zła na świecie), to wg Benjamina Fulforda https://benjaminfulford.net/ w tym zakresie też dokonuje się „czystka”… (o jego kontrowersyjnych, ale prawdopodobnie po części umocowanych w realiach hipotezach i doniesieniach zobacz https://lapidaria.home.blog/2021/05/04/co-sie-dzieje-w-ukryciu/, w cz. 1

i https://lapidaria.home.blog/2021/05/26/w-deep-state-wszystko-sie-sypie-ale/ (cz. 2 z przypisem).

….

Wreszcie – optymizm pozwala lepiej i przyjemniej żyć.

To obszerny temat omawiany i nauczany przez wielu psychologów i trenerów, z których polecam np. Magdalenę Napierałę – więcej na
https://mental-trener.pl/  i  https://www.facebook.com/trenericoachzdrowia/

(gdybym mógł, to zacytowałbym jej świetny obszerny artykuł „Potęga pozytywnego nastawienia” z książki Żyj naturalnie czyli dekalog zdrowego życia).

Kiedyś recenzowałem książkę Dlaczego warto być optymistą?
(José Luis Martín Descalzo, Wydawnictwo: eSPe. 2004). Główna myśl:

Optymista wie, że z każdego, nawet najbardziej bolesnego doświadczenia można wydobyć jakieś dobro. Do nas bowiem należy wybór, jak interpretować to, co nas w życiu spotyka. Człowiek nastawiony optymistycznie wie, że nigdy nie jest za późno, aby zacząć życie od nowa. Świat nie jest ani czarno-biały, ani szary – świat jest kolorowy.

Trzeba jednak zaznaczyć, że samo pozytywne myślenie i podobne idealizacje to za mało. Potrzebne jest działanie. To ono przełamuje bariery i imposybilizm. Prawo Przyciągania potrzebuje akcji, by zadziałało. A jednocześnie – gdy wiąże się z kreatywnością, daje dodatkowe uczucia szczęścia, spełnienia i optymizmu.

A jeśli mimo wszystko nie potrafisz być optymistą – nie daj się zwariować oraz pomyśl: jeśli masz szereg kłopotów, traum, strat – czy pesymizm ci pomoże? Raczej jeszcze bardziej pogrąży i sparaliżuje.
Zatem – głowa do góry!

Na koniec parę „dodatków”:

  • Fragmenty książki Optymizm 
  • Myśli budujące (mój wybór)
  • I wspomniany artykulik (Elżbieta Maszke autorka książki Odwieczne Prawa Życia) :

Zatrzymaj się i doceń to co masz

W tak ogromnym natłoku słów, ciężko jest odnaleźć choć chwilę spokoju dla siebie, chwilę na wyciszenie i zobaczenie drobnych, dobrych stron życia.
Ludzie ciągle zadręczają się tym jaki ten świat jest zły, jaki niesprawiedliwy, a oni jacy nieszczęśliwi, tylko, że takie narzekanie nie polepszy ich życia, co więcej! Spowoduje, iż nieszczęście i bieda nie zniknie z ich życia.
Tak bardzo pożądana i rzadka – radość życia, jest na co dzień coraz mniej spotykana.
Ludzie nie chcą być tak mili i uprzejmi dla siebie, jakimi mogliby być. Niektórym po prostu jest tak wygodniej, niektórzy nie mają od kogo brać wzorców, jeszcze inni wolą patrzeć tylko na siebie, narzekając na wszystko co dzieje się wokół.
Ludzie nie potrafią doceniać tego co mają, tego co im się przydarza. Wydaje im się że jak nie mają willi z basenem, czterech samochodów i nieograniczoną ilość pieniędzy to w życiu nie mają nic.
Tak wiele elementów i chwil, jest które nie są nawet zauważane, a wystarczyłoby docenić to, że np. jest piękny słoneczny dzień, że jest się zdrowym, że ma się osobę o którą można się troszczyć. Ciesz się każdą chwilą, czerp radość nawet z małych rzeczy!
Jak życie byłoby prostsze i piękniejsze gdyby ludzie zamiast doszukiwania się kolejnych niedoskonałości i problemów, zaczęliby szukać rozwiązań dotychczasowych kłopotów i nowych rozwiązań dla podniesienia poziomu życia.
Zacznij doceniać dzień, on tak szybko mija, zacznij doceniać ludzi, oni tak szybko odchodzą.
Wdzięczny człowiek to szczęśliwy człowiek. Nikt za ciebie nie zmieni nic w twoim życiu tylko ty to możesz zrobić, nie pędź więc za czymś nieuchwytnym, tylko zatrzymaj się , zobacz co masz i zastanów się co zrobić jeśli chcesz mieć jeszcze więcej .

————
*
Powstał z polskiej inicjatywy

** Serwis L-earn.net był poświęcony głównie rozwojowi osobistemu. Zaniechałem go, mimo ok. 600 artykułów, ponieważ pojawiło się wiele podobnych inicjatyw prowadzonych „full time” przez profesjonalistów, a ja prowadziłem swoją jako jedno z ubocznych działań i już nie mogłem ani konkurować, ani nie miałem dość na to czasu.

List do nieszczepionych

Reblogowane.
Wersja polska i oryginalna listu otwartego.
Czego boją się zaszczepieni skoro szczepionki dają „skuteczne zabezpieczenie”?
Mamy szereg relacji, że sytuacja może być odwrotna, np.: