Dwa alarmy

Mnożymy majątki, okrajamy własne wartości.
Dalai Lama

ważne alarmy1.

Na tym blogu pisałem już parokrotnie o energetyce (np. Co z energetyką?).

Wobec przyjęcia decyzji o budowie elektrowni atomowej w Polsce (jednak) oraz skutków ostatnich nawałnic, postanowiłem zająć się energetyką ponownie. Powstał spory artykuł przeglądowy Energetyka rozproszona, głupcze! traktujący sprawę dużo szerzej. Artykułu  jednak nie umieszczam tutaj, ponieważ edytor  wariuje oraz nie pozwala na tak długie teksty.  Zatem odsyłam w inne miejsce – podzieliłem go na dwie części.

Jest to kolejna przymiarka do ważnego tematu, który zadecyduje o kierunkach rozwoju kraju.

Ale efektywność … w energetyce będzie kiedyś także elementem efektywności i wolności osobistej.
Rozwój idzie w tym kierunku. Dyskusyjne? To dobrze…

https://www.facebook.com/notes/leszek-korolkiewicz/energetyka-rozproszona-g%C5%82upcze-1/1471888926182234/ 

 cz. 2

https://www.facebook.com/notes/leszek-korolkiewicz/energetyka-rozproszona-g%C5%82upcze-2/1472037846167342/

2. Druga sprawa to już autentyczny alarm.

Zamach na prawa rodzicielskie, wolność. Medyczno-sądowy terror.

Komentarz Jerzego Zięby na FB, który przedstawia sprawę i jej kulisy

NIELEGALNY wyrok Sądu Rodzinnego w Białogardzie !!!

ALARM! PROTEST W OBRONIE RODZINY Z BIAŁOGARDU 19.09. godz. 13:00 pod sądem w Białogardzie!!

A tutaj dane szpitala :

https://www.gdzierodzic.info/placowka/675

Przesłanie na wideo

Jerzy Zięba do Jarosława Kaczyńskiego cz. 3 o końcu wolności Polaków
[emocjonalnie, ale czy można inaczej?]

https://www.youtube.com/watch?v=Qb6kYPpjZjg

Początek końca wolności Polaków… !!!

Bardzo wszystkich uprzejmie proszę, żeby nie zamieniać tego w walkę polityczną !!!
Nie o PIS tutaj chodzi. Chodzi o system.

Chodzi o ZASADY, które w bezczelny sposób pogwałcono. Napluto w twarz każdemu Polakowi… a przynajmniej ja się tak czuję.

Chodzi mi tutaj nie o szczepionki (o tym będzie później), a o sam sposób przeprowadzenia BEZPRAWNEJ akcji PRAWNEJ – i tylko na tym się skoncentrujmy, bo to będzie miało swoje konsekwencje dla wszystkich Polaków.

Dzisiaj szczepienia, a jutro ? Jutro może być już cokolwiek…

Zastanówmy się grupowo, społecznie – CO ZROBIĆ????

Nie wytykajmy sobie niczego… nie używajmy argumentów politycznych, nie ubliżajmy sobie, myślmy KONSTRUKTYWNIE… i wypowiadajmy się konstruktywnie. Bez wycieczek osobistych do Pana Jarosława Kaczyńskiego itd…

W miarę możliwości bez emocji, wiem, że w tym przypadku to trudne, ale… nie zaśmiecajmy tego wątku mową nienawiści… błagam Was o to…

+++++++++++

Ponieważ media bezczelnie kłamią tutaj jest wypowiedź ojca dziecka: 
https://www.youtube.com/watch?sns=fb&v=nbiwye5C_go&app=desktop

TUTAJ CYTOWANY TESKST ZE STOP NOP
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP
15 września o 23:58
 · 


OGRANICZENIE PRAW RODZICIELSKICH DZIEŃ PO PORODZIE – RODZINĘ ŚCIGA POLICJA…

Jak nigdy dotąd teraz prosimy Was o udostępnienia! To absurdalny precedens nie tylko na skalę Europy, ale i całego świata…

Ogromny sukces Ministra Zdrowia, Prezesa Naczelnej Izby lekarskiej, Głównego Inspektora Sanitarnego i Rzecznika Praw Dziecka.

Dzięki licznym wystąpieniom publicznym wyżej wymienionych, dzięki ich szantażom i zastraszaniu, w Polsce władzę rodzicielską nad dziećmi przejmują funkcjonariusze medyczni.

Dnia 14.09.2017, w zachodniopomorskim, pewnemu młodemu małżeństwu urodziło się dziecko. Poród bez powikłań, dziecko zdrowe, 37 tydzień. Tylko gratulować. Normalna, porządna, spokojna rodzina. Błyskawicznie tego samego dnia Sąd Rodzinny postanowił wszcząć z urzędu postępowanie o ograniczenie władzy rodzicielskiej.

Już 15.09.2017 Sąd Rodzinny odbył o 8.00 rano posiedzenie w budynku szpitala, na którym wydał Postanowienie o OGRANICZENIU WŁADZY RODZICIELSKIEJ matki i ojca dziecka w zakresie decydowania o stosowaniu świadczeń zdrowotnych u noworodka oraz ustanowił nadzór Kuratora. NIE WYSŁUCHANO RODZICÓW!

Kuratorem została ustanowiona pewna Pani adwokat. Sąd upoważnił ją do wyrażania zgody na stosowanie świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej nad noworodkiem.

Powód ingerencji Sądu Rodzinnego w życie tej rodziny? Patologia, nałogi, bieda, brak warunków, choroby, przemoc? Może kwestie ratowania życia? Dziecko potrzebowało inkubatora? NIE. Normalne, spokojne, porządne małżeństwo z dobrymi warunkami, żadnych nałogów, patologii, konfliktów z prawem, biedy. Dziecko zbadane po porodzie, zupełnie zdrowe.

Powód jest tylko jeden. Funkcjonariusze medyczni donieśli do sądu rodzinnego, już w kilka godzin po porodzie, że rodzice nie zgodzili się na zaszczepienie ich dziecka przeciw BCG i WZWB, oraz podanie Wit K w zastrzyku. OD WIELU LAT NIE MA ULOTKI PO POLSKU1

To jest jedyny powód ograniczenia praw rodzicielskich. Zgodnie z wolą urzędników wymienionych w tytule. Na pewno są z siebie zadowoleni i świętują sukces.

A młoda rodzina? Zastraszona, zszokowana totalitaryzmem medycznym, nie mogąca uwierzyć w rozmiar bezprawia, zamiast przeżywać najszczęśliwsze chwile w życiu i cieszyć się potomkiem – ukrywa się ścigana przez policję. Mama, zamiast w spokoju dochodzić do siebie po porodzie, karmić, tulić i pielęgnować noworodka – przeżywa najstraszniejsze chwile w życiu. Oczywiście urzędników medycznych nie obchodzi jak taki ogromny stres wpływa na matkę i dziecko, jakim jest zagrożeniem ich zdrowia.

Sąd próbował zignorować ojca, nie pozwolił na nagrywanie sprawy odbywającej się poza siedzibą sądu – w szpitalu, nie dał szansy reprezentacji przez adwokata, nie pozwolił zadawać pytań świadkom, nie dał możliwości przedstawienia żadnych dowodów. Teraz tata chroni dziecko i matkę najlepiej jak może i potrafi. Przebywają w bezpiecznym miejscu.

TYLKO W POLSCE I W BUŁGARII SZCZEPI SIĘ NOWORODKI W PIERWSZEJ DOBIE ŻYCIA BCG I WZW B!

Tu można składać ‚podziękowania’… 
Główny Inspektorat Sanitarny
Marek Michalak
Kancelaria Premiera
Naczelna Izba Lekarska

—-

O NOP i szczepieniach w tym kontekście mówi Justyna Socha https://youtu.be/XKG7-RCAR-0, ale jest mnóstwo informacji o NOP w ogóle. 

To osobny temat (można sięgnąć do licznych publikacji np. na STOP NOP i ich stronie na FB –https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/ , kiedyś trochę różnych danych uzbierałem w tym artykule http://lepszezdrowie.info/szczepienia3.htm).

W danym przypadku chodzi o brutalność sądu i medyczny terror.

 

 

Przemiany, zmiany …

Najbardziej niezmiennym elementem rzeczywistości jest jej zmiana.

żałoba po drzewie

 

Lubię przemiany, chociaż ta nagła z lata w późną jesień (sądząc po temperaturze i opadach) na pewno nie cieszy.

Byłem też zdziwiony, że pomimo deszczów i ciepłego końca sierpnia w ‚moich’ lasach prawie nie było grzybów. Dziwią się i sąsiedzi. Coś dziwnego się dzieje z pogodą, o czym kiedy indziej (patrz też starą notkę Po Kopenhadze).

Większość lata przesiedziałem na leśnej działce, ale parę dni temu własnie pogoda mnie stamtąd wypędziła.

Wokół zmiany i w drzewostanie. Namalowałem emotikonę jak na ilustracji na pniu wspaniałej, pomnikowej sosny, którą wycięto w pobliżu. Nie tylko ją – poszedł pod piły kolejny kawałek otuliny działek. Jesień będzie podwójnie smutna.
Nie piję do lex Szyszko, bo to inna sprawa – leśnicy od wielu lat tną na 
potęgę – wg mnie zbyt pazernie.

Na załamanie pogody i smutki dobra jest… dobra kawa.  Natrafiłem na ciekawy artykuł Jak zrobić dobrą kawę, który polecam jako kawosz (ale pilnuję się by nie pić więcej niż 1-2 kawy dziennie).

A więc – znów w Warszawie. Zresztą, takiego zasiedzenia w jednym miejscu też nie lubię – w ramach przemian trzeba się ruszyć gdzieś indziej – na przedłużenie lata. Albo Korfu albo Costa Brava? Macie jakieś fajne sugestie? (trochę plaży, więcej zwiedzania).

W tym kolejnym lapidarnym wpisie odnotuję parę innych przemian.

Na stronie LepszeZdrowie.info przemieszczam (stopniowo) akcenty z kontestacji obecnej kondycji medycyny i służby zdrowia ku bardziej pozytywnym myślom i nadziejom. Wiąże je z tworzeniem się nowego paradygmatu zdrowia (na razie dzieje się to niszowo) – dostrzeżeniem roli umysłu, psychiki i świadomości.
Przypomnę artykuł Galimatias w metodach uzdrawiania ze  wstępu do książki „Technika uwalniania” Davida R. Hawkinsa, gdzie autor nieco żartobliwie i kpiąco opisuje owo bogactwo środków oraz zagubienie pacjentów i wskazuje prostszą drogę.

Jako jeden z pierwszych przyczynków proponuję wpis Wstęp do uzdrawiania mocą świadomości
To może niejednego zaskoczyć (?)
Czy takie uzdrawianie unieważnia medycynę? Według niektórych tak, ale to nieliczna grupa, która wzniosła się na pułap niezachwianej wiary (nie chodzi o religijną, chociaż ona ma w tym udział). Pozostali mogą z tego brać, komplementarnie, wg swej świadomości i opanowania owej „sztuki”. Tak więc – medycyna też jest ważna 🙂

Treść nawiązuje mocno do dorobku dra D. R. Hawkinsa, który krótko omawiam w art. David R. Hawkins i jego dzieło.

Omówiłem też nieodłączne pojęcie i praktykę testu kinezjologicznego – rewelacyjnego narzędzia diagnostycznego i weryfikuącego … prawdę (uniwersalnie!), które przewija się we wspomnianych metodach uzdrawiania.

W sumie – spory ‚tryptyk’ informacji – zapraszam do zapoznania się. Zawarłem te materiały w ramach nowości sierpniowych mojego serwisu. 

Skoro o zdrowiu – od dawna śledzę i w dużym stopniu popieram działania Jerzego Zięby – „naczelnego znachora Polski”, jak żartobliwie sam siebie określa w odpowiedzi na różne uszczypliwości. Jego postulaty mają także zabarwienie polityczne.
Potrzebna jest nam przemiana mentalna ku lepszemu wzajemnemu zrozumieniu, oderwania się od schematów i niszczącej wrogości. Temat ten pan Jerzy porusza, nie bez uzasadnionych emocji, w swej nowej wypowiedzi na tematy ogólniejsze niż zdrowie.  To jego refleksje o mowie nienawiści, złej komunikacji, o demokracji w Polsce, możliwej lepszej przyszłości – https://youtu.be/3ZsqHyEqKtI
.

Dziś początek roku szkolnego. Czy obecne zmiany w szkolnictwie są dobre czy złe – nie będę się wypowiadał, bo nie jestem ‚w kursie’ (dzieci dawno po szkole, wnuki jeszcze przed). Ale myślę, że jeśli przyczyni się to zwiększenia szkolnictwa zawodowego, to dobrze. Natomiast obawiam się, że tendencja do większego wkuwania faktów (np. historia, biologia, geografia…) zamiast akcentu na umiejętność myślenia i kreatywność, to może być krok wstecz (chyba że nie znam dobrze rzeczywistych intencji reformatorów).

W ramach zmian kończę ten wpis, by przerzucić się dopisania długiego (!) artykułu o energetyce rozproszonej.
Będzie ona nadchodzącą zmianą o znaczeniu cywilizacyjnym.
Artykuł prawdopodobnie pojawi się przed 15.09 – chyba że  zmiany rzucą mnie wcześniej w jakiś egzotyczny zakątek…

 

Refleksje z wakacji

Marzenia to odpoczynek od słów.
Hugo Victor

slonce

Oddaję się wakacyjnemu lenistwu, także marzeniom, co jednak nie oznacza że czasem nie chciałbym coś napisać – wbrew tutejszemu mottu. Jest sporo przemyśleń, ale dziś wrzucę tylko parę tych gorętszych aktualnie – w formie krótkich, czasem kontrowersyjnych, inspiracji – niekoniecznie dla siebie, bo pewne tematy może zainspirują kogoś innego do pełniejszego zajęcia się daną sprawą lub komentarza – zanim się do nich (ewentualnie) zabiorę. Proszę bardzo… I uwaga – piszę przy słabym dostępie do sieci, co chwila mi się zrywa – nie wiem czy to wyjdzie i jak będzie z formatowaniem tekstu…

1) Głośno jest o nieuprawnionych reprywatyzacjach. Dużo ludzi zostało pokrzywdzonych i słusznie należy im się zadośćuczynienie. Na fali tych słusznych sytuacji widzę też jak doczepiają się do nich ludzie, którzy pozyskali nieruchomości za PRL prawem Kaduka. Bywały częste przypadki, że prawowity właściciel był rugowany z mieszkania  przez władze na rzecz kogoś, kto tej władzy sprzyjał. Niektórzy z nich są bardzo głośni. Jakaś pani: „Ja po wojnie tu sama wstawałam okna!” itp.
I co z tego? Wiele tak uwłaszczonych domów, a nawet zabytkowych dworów czy mieszkań kwaterunkowych  to obecnie ruina – „właściciele” nie dbali o nie. W takiej sytuacji skłaniam się do uznania, że lepsze od tej dewastacji jest przejmowanie zgodnie z prawem nieruchomości przez osoby, które chociaż nie są historycznie właścicielami, to gwarantują ich rewaloryzację i utrzymanie w dobrym stanie. W ten sposób – prywatnym sumptem – już wiele domów, kamienic i zabytków ocalało i obecnie jest ozdobą miast i wsi zamiast ostatecznie popaść w ruinę lub być nieustannym kosztem i kłopotem gminy.
Przy okazji – gdy to piszę, miały miejsce obchody rocznicy Powstania Warszawskiego. Ktoś na twitterze tak skwitował wystąpienie HGW:
Złodziejka która przyczyniła się do wyrzucenia z mieszkań 40 tys. mieszkańców Warszawy wzywa do „obrony wartości„.
Oczywiście nie o takie metody i wartości chodzi… W danym przypadku uderzała też konfrontacja słów HGW podczas wiecu z obecnością prawowitego spadkobiercy kamienicy na ul. Noakowskiego, który tego słuchał.
Co prawda, nie wiem czy rzeczywiście 40 000 i czy dosłownie wyrzuciła, ale wszyscy ci ludzie – mimo, że nie są/byli właścicielami (są różne przypadki prawne), powinni także mieć zadośćuczynienie – czy to od władz czy od nowych nabywców lokali.

2. A propos Powstania. Psychologicznie ten zryw był zrozumiały, politycznie w tamtych określonych warunkach był nieodpowiedzialny. Jak to nazwał w swej książce R. Ziemkiewicz – „Jakie piękne samobójstwo” . Żołnierze myśleli, że zakończą swą bitwę w parę dni, a przywódcy, znający realia podtrzymywali ich w tej wierze. Posłano do walki nawet dzieci, nie było uzbrojenia. Są i inne wątpliwości, ale tu nie miejsce na to.
Oprócz strasznej ceny w ludziach wielką cenę poniosło i miasto – po Powstaniu całe dzielnice zrównano z ziemią.
A Warszawa był pięknym miastem – gdyby nie Powstanie nie byłoby tak wielu późniejszych problemów infrastrukturalnych, mieszkaniowych, tak wielkich kosztów odbudowy  i rewaloryzacji miasta. Wiem, że to czynnik niewspółmierny z ofiarami w ludziach, ale tym bardziej porusza mnie fakt że przywódcy nie ponieśli konsekwencji za swoją lekkomyślność i posłanie na śmierć tak wielu młodych. Wielu z nich żyło sobie we względnym spokoju na emigracji do końca swych dni.
Przy okazji – bardzo porusza barbarzyństwo Niemców, gdy już wiedzieli, że wojnę przegrali – zarówno w ich zemście na mieszkańcach Warszawy jak i w jej systematycznym i gorliwym burzeniu – bez żadnej dla siebie korzyści, a nawet ze stratami.

3. Obecne władze oddają cześć bohaterom i postponowanym a także zapomnianym żołnierzom oraz niepodległościowcom.
To im się należy, to może już ostatni moment kiedy można to uczynić za życia tych niewielu, którzy dożyli. Mam wrażenie jednak, że w swej politycznej narracji tworzą też kolejne „mity założycielskie”. Chociażby właśnie takie eksponowanie roli Powstania.
Przy całym szacunku do ofiar i intencji upamiętniających, w niektórych działaniach ociera się to – PRZEPRASZAM że tak porównam, o … nekrofilię. To jest hołubienie wszelkich szczątków, powstrzymywanie różnych inwestycji z tego powodu, ciągłe celebracje. A przecież groby żołnierzy, a zwłaszcza powstańców, były niemal na każdym podwórku. Czy to oznacza że byli gorsi, bo ich tak nie wykopywano i nie mieli asysty honorowej jak robi się teraz? Zachowajmy miarę jaką daje czas. Powiedziałbym za poetą „z żywymi trzeba naprzód iść…”.

4. Oprócz afer sądowych i nieruchomościowej w Warszawie (głównie o tym głośno, a przecież podobne dzieją się w innych miastach) wielkim problemem jest mafia (użyję tego mocnego sformułowania, chociaż nie uogólniam) spółdzielcza – mam na myśli patologie w spółdzielniach mieszkaniowych i spółdzielniach „pracowniczych ogródków działkowych”. Oba te obszary rządzą się autorytarnie poprzez swych prezesów różnych szczebli na wzór PRL-u, skąd wzięły swój początek.
Nie wnikając w wiele przekrętów, dramatów i niesprawiedliwości (czubek góry lodowej był poruszony np. w programie telewizyjnym „Teraz Polska” , ale od tematu odstąpiono – czyżby przez uwikłanie nawet obecnej klasy politycznej?), zatrzymam się krótko znów przy sprawie działek w Warszawie. Ponieważ  obserwuję od lat rynek inwestycji mieszkaniowych, widzę, że buduje się domy w miejscach nawet zupełnie do tego się nie nadających – na terenach zalewowych, w miejscach bardzo uciążliwych komunikacyjnie, zaburzających układ urbanistyczny lub blokujących przewietrzanie, tam gdzie nie ma szans na parkowanie samochodów, wciskanie bloków na siłę w ciasne miejsca itp. Z drugiej strony jest szereg pięknych i obszernych terenów zajętych przez ogródki działkowe. Część działek to miejsce  „bida-domków’, albo miejsca zdziczałe i opuszczone. Marzy mi się miasto-ogród, w którym część tych terenów byłaby mądrze zagospodarowana na kameralne osiedla z ogrodami na bazie istniejącej i rewaloryzowanej zieleni.
Już dawno pokazano taką możliwość na „Sadach Żoliborskich”, ale dziś można by zrobić to znacznie lepiej. Może rozwiązało by to znaczną część problemów z gruntami pod budowę, jednocześnie satysfakcjonując cześć działkowiczów, którzy mogliby mieć preferencje w pozyskaniu mieszkania?

5. Jestem na wakacjach na swej „daczy”, o której parokrotnie tu pisałem. Kiedyś (wczesne lata 90.) napisałem też spory esej umieszczony w odcinkach w lokalnej gazecie na temat uroków działki kontra pewne niepokojące zjawiska. Po latach pojawiły się nowe – już nie tyle od strony sąsiadów, ale od strony władz gminy. Chodzi zwłaszcza o postępujący od lat wyrąb drzew w parku krajobrazowym, który odebrał nam piękne otoczenie i nasilający się fiskalizm.
Być może wyrąb też jest obliczem pogoni za zyskiem. Zatrzymam się chwilę przy postawie gminy: drenować działkowiczów gdzie się tylko da. Przykładowo – chociaż przebywamy tutaj okresowo, tylko latem i produkujemy mało śmieci (resztę kompostujemy), to obciążono nas obowiązkowym ryczałtem w wysokości takiej jak w Warszawie, gdzie śmieci wytwarzamy wielokrotnie więcej, a śmieciarka przyjeżdża 4-5 razy w tygodniu. Na działkach raz w tygodniu, poza sezonem 2 razy w miesiącu. Prąd tutaj też jest droższy. Mimo to wszystko lato „na wsi” to jednak coś, co daje „prąd życiowy” warty dużej ceny 🙂

Z lżejszych tematów wakacyjnych:

6. Obcujemy na co dzień z kotami.
Które to już pokolenie? W każdym razie liczone w dziesięciolecia, a każdy rok to nowy miot. Pewne koty pamiętamy, inne gdzieś przepadły, czasem pojawi się nieznany gość z innego rewiru. Widać różne hierarchie, animozje lub tolerancje. Są to koty półdzikie, przy czym nowe kotki dość szybko się oswajają. Potem część przetrwa zimę, chociaż wtedy już muszą liczyć tylko na siebie, bo w zimie nikt tu nie mieszka na stałe. Ciekawe zwierzęta. Rozkoszne w zabawie, okrutne w polowaniach, mające swoje charaktery, humory. Obecna matka kotków jest bardzo nieufna, syczy gdy się do niej zbliżyć – nawet z jedzeniem, a dostają go od nas sporo i wydawało by się, że to powinno ją obłaskawić. Jakieś złe doświadczenia z ludźmi? Jest, zwłaszcza w starszych kotach, jakieś dostojeństwo – chadzają powoli, z godnością. Oczywiście – swoimi drogami. Ale tyle o tym napisano, że nie będę się wysilał na coś nowego. Po powrocie do Warszawy może wrzucę jakiś filmik z kotami, bo stąd mam za słaby zasięg i transfer na takie próby.

7. Sporo czytam. Skwituję to na dziś tak: swoista chwała pewnym szalonym ludziom! To oni zmieniają świat, porywając się na to, co „niemożliwe”. Lub doświadczają na sobie rzeczy, na które nikt „normalny” by się nie odważył albo o nich nie pomyślał, a przez to odkrywają nowe tereny poznania, wrażeń lub nowe oblicza piękna. Wiadomo też, że wiele wynalazków (większość?) powstało nie z planowanych deliberacji, ale z przypadku niezwykłego doświadczenia, z ciekawości, z podszeptu intuicji, nawet iluminacji.
O tym kiedyś napiszę, bo to mnie fascynuje.

Chociaż niektóre moje wpisy mogą wydać się nieco szalone czy dziwne, to jeszcze mi daleko to owych przykładów. Szkoda…
W każdym razie – pozwól sobie na nieco szaleństwa – lato i wolny czas, to dobra pora.

PS. Jak co miesiąc – podsumowałem lipiec w zakresie spraw zdrowia widzianych z szerszej perspektywy,  tutaj: www.LepszeZdrowie.info/news7.17.htm

Wspomnienia – gdzie są?

Najważniejsze jest, by gdzieś istniało to, czym się żyło:
i zwyczaje, i święta rodzinne. I dom pełen wspomnień.
Najważniejsze jest, by żyć dla powrotu.
Antoine de Saint-Exupéry

gdzie są wspomnienia?

Generalnie nie mogę pochwalić się dobrą pamięcią, często z pewną trudnością ustalam co robiłem przedwczoraj albo gdzie położyłem jakąś rzecz. Nie pamiętam też już żadnego wiersza ze szkoły. Szczególnie mnie denerwuje szukanie jakiejś informacji w komputerze (przecież to zapisałem!) lub w jakiejś książce.
Można to poniekąd usprawiedliwić wiekiem i ilością informacji, która przewaliła się przez moje życie a teraz przytłacza już każdego.
I to jest jedna strona mojej pamięci.

Jednak równie często zdumiewa mnie wyrazistość wielu wspomnień – i tych starych i tych całkiem nowych.
Potrafię wyświetlić jak film wydarzenia z jakiegoś dnia (ale bez określenia daty).
Nawet nie zamykając oczu, w jakimś transie, widzę poszczególne sytuacje, a właściwie niemal je czuję.
Np. jesteśmy z żoną na wycieczce: przechodzę od nowa całą trasę, widzę wszystkie szczegóły z pojedynczymi krzakami, kwiatami, gdzie się zatrzymujemy, co podziwiamy. Czuję powiew wiatru i zapachy. O czym rozmawiamy (o ile wtedy uważnie słuchałem), czy dobrze się czułem czy źle, czy gdy siedziałem na pniu czy mnie coś uwierało a nawet czy i gdzie się podrapałem, bo coś swędziało 🙂
Albo siedzę w ogródku kawiarnianym, popijam kawę, czuję jej smak, obserwuję ludzi – pamiętam ich wygląd, dźwięki i co sie działo na ulicy…

Oczywiście nie wszystkie zachowane wspomnienia są tak dokładne, zwłaszcza te starsze.
Kiedyś może to przetestuję, teraz dość szybko porzucam takie momenty, bo życie goni i nie ma na to za wiele czasu. Ale mogę sobie wyobrazić, że jak będę bardzo stary, już tylko w bujanym fotelu, lub – nie daj Boże! – unieruchomiony w łóżku, to zacznę żyć wspomnieniami – starając się odtworzyć całe życie w ten sposób (o ile skleroza mi to uniemożliwi).

Osoby, które przeżyły śmierć kliniczną, donoszą po „powrocie” że właśnie w tym okresie poza ciałem przeżywały w ten sposób całe swoje życie, łącznie z emocjami swoimi i osób, które były zaangażowane w poszczególne sytuacje.
A niektórzy traktują to jako rodzaj sądu ostatecznego, na którym człowiek sam osadza swoje życie także z emocjami swoimi i osób włączonych w dany epizod – bywa to momentami bardzo bolesne.
Podobnie, w seansach hipnotycznych i tzw. regresingu można i bez śmierci klinicznej dotrzeć do olbrzymiej ilości wspomnień, w tym i do tych z okresu niemowlęcego, prenatalnego a nawet … poprzednich żyć. O tym za chwilę, ale tak czy inaczej zdumiewa mnie owa dokładność – większa niż filmowa, bo dotyczy nie tylko obrazów.
Stąd powstaje pytanie – gdzie „mieszczą się” te wszystkie wspomnienia?

Materialistyczna nauka sugeruje, że to wszystko zapisane jest w mózgu.
Nie tylko ja w to powątpiewam. Czy mózg mógłby to wszystko pomieścić?
I jakby mógł przechowywać wspomnienia z przeszłych żyć?
Istnieje hipoteza, całkiem popularna wśród naukowców, że mózg ma inne funkcje.
Przede wszystkim zawiaduje w sposób nieświadomy całością biologii organizmu – to olbrzymie zadanie. Ponadto odbiera wszystkie bodźce od zmysłów – przy czym stosuje filtrowanie informacji wybierając tylko te istotne dla nas, zresztą – nie bylibyśmy w stanie ogarnąć świadomie ich bogactwa.
Natomiast jest biologicznym nadajnikiem i odbiornikiem w powiązaniu z tajemniczą krainą zwaną przez niektórych Kroniką Akaszy – nieograniczonym magazynem informacji. Pozostańmy przy tym skrócie myślowym.
Wszystkie momenty naszego życia, także te nieuświadomione, są tam właśnie zapisywane.
Natomiast odbiornik to mózg odpowiednio nastrojony na pobieranie informacji z tej kroniki, w tym wspomnień. Ponieważ zawiera ona całość informacji – także z pamięci kolektywnej oraz historycznej, to stamtąd pochodzą także iluminacje i inspiracje.
Jednak nie używamy podobno całego mózgu, ta nadmiarowość w jego substancji i skomplikowaniu kryje jeszcze tajemnice.
Oboczną hipotezą jest, że ciało posiada pamięć na poziomie komórkowym – komórka to mikrokosmos z zagłębioną fraktalnie strukturą na poziomach molekularnych i być może głębiej.
Podobnie – sam budulec informacyjny życia – DNA, posiada potencjalnie olbrzymią pojemność danych.

Niektórzy twierdzą więcej – mózg nie potrafi myśleć, to funkcja umysłu, a ten jest niematerialny – jest funkcją nieśmiertelnej świadomości (można ją przyrównać do duszy), powiązanej z pełnym zasobem informacji.
Koresponduje to z hipotezą mózgu holograficznego. Z kolei to powiązane jest z fraktalnością – samopodobieństwem struktur rzeczywistości.
Tylko dotykam tych tematów z pozycji laika – z ciekawości.

Czy to nie jest fascynujące? Jak to się wszystko odbywa?
Wspomniałem ostatnio o tym we wpisie Wyższa Perspektywa, gdzie przywołałem artykuł naukowy przybliżający możliwy mechanizm – Mechanika mitologenu społecznego.

——-
PS. przeklnę – edytor urwał mi 3/4 tego wpisu („witryna niedostępna”, chociaż cały czas miałem połączenie internetowe) – i to nie pierwszy raz w historii tego bloga. To dowodzi jak wybiórcza jest jednak pamięć: zapomniałem o dostatecznie częstym zapisywaniem szkicu, a potem miałem też pewien problem z przypomnieniem sobie co dokładnie napisałem (trochę urwałem, bo – rozzłoszczony, już nie miałem cierpliwości by pisać wszystko od nowa).
Nauczka – edytować gdzie indziej, a tu tylko wklejać? 

Z wakacji – twórczo, inaczej

blogostanLZ

Jestem na długich wakacjach letnich na swojej ‚daczy’, z ograniczoną aktywnością w sieci, ale sporą aktywnością co do lektur i pisania.
Obłożony książkami wracam jak syn marnotrawny do pewnych idei, które tu właśnie kiełkowały od  około 1994 r., a później w wirze życia jakoś się rozmyły. Może po części zmarnowałem ten czas?
Ilustracja w nagłówku pokazuje w metaforze o co chodziło. Dziś, po przekroczeniu 70 lat skupiam się głównie na zdrowiu – nie tyle z powodu że jest złe, ale z wiary, że mogłoby być dużo lepsze. Także w wymiarze powszechnym, bo jest wiele świadectw, że choroby przewlekłe stają się jeszcze bardziej przewlekłe, dotykają już dzieci a w ogóle służba zdrowia goni w piętkę.

Jak zwykle z końcem miesiąca podsumowuję tematy jakie przewijały sie na www.LepszeZdrowie.info (LZ) oraz na https://www.facebook.com/Zdrowie.i.Fitness/.

Od dłuższego czasu zbieram się by ukierunkować LZ na to, co osobiście uważam za najbardziej przyszłościowy kierunek w uzdrawianiu.
Zanim do tego przejdę – co to jest uzdrawianie i czym się różni od leczenia?

Ujmę to tak: Leczenie to przyniesienie ulgi w doznawanych objawach, wyleczenie to pokonanie choroby, uzdrowienie obejmuje całą osobę. Prawdziwe uzdrowienie wymaga bowiem szerszego wymiaru, obejmującego fizyczne, mentalne i duchowe aspekty, z odpowiednim uwzględnieniem historii danej osoby i wrodzonych ludzkich ograniczeń.
Właśnie tak rozumiane uzdrawianie było pierwszą myślą jaka pojawiła się gdy ponad 10 lat temu pisałem o celu strony LZ.
Chociaż ten kierunek przewijał się często, zwłaszcza gdy wspominaliśmy o medycynie holistycznej, to został trochę przytłumiony przez inne wpisy, zwłaszcza te kontestacyjne. Czułem się nie gotów by zająć się tylko tym, nie powiem też bym był całkiem gotów dziś, ale chcę bardziej to uwydatnić.
Odtąd jednak gros wpisów będzie o metodach bardziej duchowych niż ‚fizykalnych’. Pewnie w sumie będzie ich zatem mniej, bo i odnośnych materiałów jest mniej. Zatem obieram kurs jeszcze mocniej na wewnętrzne, w tym mentalne moce człowieka dla poprawy jego błogostanu.

Dlaczego właśnie ten kierunek? 
Wyjaśniam to właśnie w nowościach czerwcowych i wskazanych tam artykułach – nie będę tego tu powtarzał, natomiast zapraszam do ‚źródła’.

Planowane przekierunkowanie treści może wydać się zaskakujące, dla niektórych odjechane, ale – doprawdy – wynika z mego przeświadczenia, że taki jest kierunek zmian jeśli mamy pójść do przodu.
Nie negując tego, co było dobre w przeszłości, otwórzmy się na nowe. A co będzie – „po owocach poznacie ich”.

A na koniec – życzę pięknego lata – jeśli nawet aura płata figle, to przynajmniej jako przerywnika w kieracie zajęć i czasu spotkań z naturą.


 

Ale wiosna…

Wesoła myśl jest niczym wiosna. Otwiera pąki natury ludzkiej.
Jean Paul Sartre

magnolia wiosną

Kocham wiosnę i mimo przyzwyczajenia do codziennych spacerów, przez to że pogoda nie rozpieszcza (gdzie to globalne ocieplenie?), siedzę więcej w domu i nadganiam zaległości w różnych swych planach.
Oto małe resume (czyli lapidarnie) tego, co działo się w kwietniu i marcu – takie wybiórcze tutti-frutti oraz parę wyjaśnień w obliczu likwidacji niektórych stron www.

Serwis www.StefanGarczynski.pl – założony od nowa; teraz pracuję nad  książkami do publikacji. 
Pracuję też nad sporą własną książką – zamierzam wykorzystać świetny system wydawniczy Ridero.eu.
Książki mnie … kręcą – czasem coś wrzucę na ten temat na www.nextboox.blogspot.com.

Jak wspomniałem poprzednio, ostatnio zajmuję się głównie sprawami zdrowia, zatem zapraszam do odnośnych nowości z kwietnia (a także starszych) – http://lepszezdrowie.info/news4.17.htm oraz do bardziej bieżących informacji na https://www.facebook.com/Zdrowie.i.Fitness/ .

Prowadziłem jeszcze tematyczny blog właśnie o zdrowiu i fitnessie befirst.co/fitness. Z paru względów (o czym dalej) zlikwidowałem go. Było dużo odwołań do tego bloga w różnych miejscach – będę sukcesywnie zmieniał takie linki na nowe – w miarę umieszczania tych dawnych wpisów gdzie indziej.  Jest jednak częściowy zapis archiwum bloga, gdzie możesz podejrzeć co w nim było (póki się zachowa w tym archiwum).

W domenie befirst.co zajmowałem się, głównie edukacyjnie,  „biznesami internetowymi”, ale ponieważ wycofuję się z nich prawie całkowicie, to likwiduję też odnośne tamtejsze blogi. Zresztą, we wszystkich blogach na moim serwerze już wcześniej powstały nieodwracalne szkody spowodowane złośliwym oprogramowaniem, co dodatkowo skłoniło mnie do ich skasowania. Możesz zajrzeć do cząstkowych archiwów tutaj E-Biznes24/265, Smart Marketer, … (tylko zrzuty ekranowe lub szczątkowe łącza – te archiwa nie są w pełni funkcjonalne, a niektóre linki i treści mogą być nieaktualne).

Co do zdrowia (z opcją biznesową), to pozostaję przy ofercie S7Health – firmie (i koncepcji) z olbrzymim potencjałem rozwojowym w Polsce. Są i plany zagraniczne. Polecam też ich prezentacje.
Kiedyś, jako orędownik metod naturalnych, miałem pewne obiekcje, ale szybko doszedłem do wniosku, że należy łączyć to, co potrzebne i dobre w medycynie akademickiej z tym, co ma wartość w altermedzie – opisałem to wtedy tutaj, a potem jeszcze wielokrotnie na LZ. Zresztą, narasta  światowy trend w kierunku medycyny integracyjnej.

Przez długie lata zajmowałem się też „rozwojem osobistym”, nawet w pewnym zakresie byłem pionierem w polskim Internecie (rok 2002-3) poprzez serwis http://www.L-earn.net.  Tej domeny nie likwiduję, natomiast sam serwis padł dawno i szukam czasu by go odtworzyć. Szczęśliwie mam sporo zapisanych materiałów oraz jest cząstkowa wersja w archiwum (z ograniczeniami wspomnianymi poprzednio) a także w komputerze – kiedyś odtworzę?.
Natomiast polecam dość żywą grupę w Internecie, którą kiedyś powołałem na bazie L-earn.net – Twój Rozwój.
Obecnie jest opanowana (i dobrze!) przez  wiele osób i firm głównie z branży szkoleniowej – możesz mieć na bieżąco sporo ciekawych anonsów.

Osobiście postrzegam dziś rozwój już nieco inaczej – nie przez skupianie się na wielu umiejętnościach miękkich (uznaję ich przydatność), gonieniem za narzędziami sukcesu, stałym szkoleniu się itp. 
Bodajże wszystko można osiągać prościej – metodami energetyczno-duchowymi, że tak to tajemniczo ujmę. Tu jestem jeszcze adeptem, więc nie będę rozwijał tego tematu. Może tylko podzielę się wzmianką o pewnej obszernej lekturze w tym zakresie, jak Transerfing Vadima Zelanda, książki Franka Kinslowa czy Davida R. Hawkinsa, itp.

transerfing2

 10 tomów w studiowaniu – nawet w kuchni. Są i dalsze.

Wrzuciłem sporo dość niszowych tematów (może oprócz zdrowia – jest ważne dla każdego). Jeśli chociaż jeden Cię zainteresował – będę miał satysfakcję.

 Leszek

Znów lapidarnie – na parę tematów

Od lat z nikim w kraju nie zgadzam się – czy nie urodziłem się tu przez omyłkę?
Stefan Garczyński

Jak wspomniałem w poprzednim wpisie – pracuję nad nową wersją strony www.StefanGarczynski.pl.

Poszukuję zatem materiałów o pisarzu Stefanie Garczyńskim (1920-1993). Chodzi mi zwłaszcza o to, co trudno znaleźć w Internecie (materiały nieindeksowane publicznie lub nigdy nie udostępnione), głównie o osobiste refleksje o lekturach, swoje i obce recenzje oraz opinie, wspomnienia, artykuły prasowe (skany, zdjęcia), zdjęcia Autora, pamiątki, dane biograficzne itp. Z góry bardzo dziękuję i proszę o kontakt tutaj lub lepiej na admin(at)stefangarczynski.pl
I zapraszam do odwiedzin oraz komentowania wpisów i artykułów.

Głośno teraz o sprawach ekologii

Zaczęło się od smogu. Są opinie, że to jakaś akcja, nawet polityczna, bo smog bywał i wcześniej. Faktem jest, że tegoroczna zima była mniej łagodna od poprzedniej i ludzie palą w piecach. To bodajże główny czynnik. Można temu zaradzić. Samochody podobno mają w tym udział rzędu 16%. Jednak popieram gorąco plany elektromobilności – jako fan samochodów elektrycznych (patrz np. wpis o Elonie Musku).

Wielu płacze nad smogiem, a śmiało się z Jana Szyszko gdy interpelował w sprawie chemtrails. Wg mnie to nawet większy problem. Ale ten się śmieje, kto śmieje się ostatni, a płakał wśród pierwszych, jak ja nad naszym niebem (Chemtrails alert, Smugi na niebie, …)

chemtrails

(fotka z lutego, Warszawa, objąłem tylko skrawek nieba, które było pokratowane i w innych polach widzenia)

Ostatnio zaś o wycince drzew. Zawsze mnie to bolało (np. fragmenty tutaj lub tutaj), co jednak nie oznacza że dołączam do różnych kłamców, którzy wykorzystują to by dopiec rządowi. Ustawa dotyczy liberalizacji wycinki na terenach prywatnych, natomiast wycinka w miastach to sprawa samorządów, które – jak dowodzi wiele spraw – poczynają sobie wedle swych partykularnych interesów, często dając się skorumpować przez deweloperów.
Bliżej mi do wyważonej postawy Rafała Ziemkiewicza, który pokazuje manipulacje „ekologów” i wiewiórkową zadymę.

W ogóle, z tymi ekologami jest coś nie tak. Pisałem o tym parokrotnie (np. Ekologiczne?, Co z energetyką?, …). 

Animalsi tworzą lemingową religię w duchu superpoprawności politycznej. Dochodzi do tego, że ważniejsze jest życie jakiegoś skrzata leśnego niż życie dziecka. Aborcja – tak, strzelanie do dzików nie. Rozlewa się nienawiść do ludzi, a jednocześnie litowanie nad zwierzętami, nawet bez zastanowienia czy w wielu przypadkach słusznie.

dziki zbuchtowały park

A dziki wchodzą do miast, pod sam nos i robią wiele szkód. Zamiast się za to sensownie wziąć – akcje liczenia zwierza, kosztowne i nieskuteczne obławy i wywożenie poza miasto, a po jakimś czasie znów mamy je z powrotem. A wilki podchodzą już pod Kraków.
Gawrony i inne większe ptactwo rozmnożyło się niepomiernie, trzebią ptactwo mniejsze, rozwlekają śmieci z koszy, zanieczyszczają ulice.

robota bobrów

Podobnie nieskutecznie (jeśli w ogóle) działa się z bobrami, które dewastują tereny nadwiślańskie. Niedługo już brzegi będą bez drzew. Są i zagrożenia dla instalacji melioracyjnych i zagrożenia podtopieniami wywoływanymi przez żeremia.

Wreszcie, jeszcze poniekąd też z pogranicza ekologii.
Widzę sąsiadów, którzy kupują duże plastikowe worki na śmieci, w których potrafią je zbierać w domu ponad tydzień. Mówię o odpadach kuchennych. Dopiero po tym czasie wyrzucają, bo pewnie smród nie jest już do wytrzymania. Tyle że w windzie czuję go jeszcze przez pół dnia. W rodzinie w ogóle nie kupujemy takich worów, bo mamy sporo małych, jakie i tak pozostają po zakupach. Po uzbieraniu odpowiednio małej porcji odpadów od razu wyrzucamy do śmietnika. Nie ma smrodu, jest spacerek  🙂
I mam podejrzenie, że w tych worach (czasem dwóch) jest sporo „odpadów nadmiarowych” (zobacz, co mam na myśli).

Ostatnio zajmuję się głównie sprawami zdrowia, zatem zapraszam do odnośnych nowości z lutego – http://lepszezdrowie.info/news2.17.htm
oraz do bardziej bieżących informacji na https://www.facebook.com/Zdrowie.i.Fitness/ 
Jednocześnie wycofuję się z „biznesów internetowych” na rzecz działań edukacyjnych. Zresztą nie miałbym czasu na biznesy, bo pracuję nad sporą książką. Wbrew początkowym imaginacjom, zajmie mi to chyba z rok. Także projekt Garczyński też jest dość ambitny – docelowo wydanie paru jego książek w wersji ebooków, a może i drukowanych…

Stąd i rzadsze bywanie tutaj. Chyba że dla takich jak te, okresowych i lapidarnych wrzutek.

Recenzje i omówienia

Kim się stajemy zależy od tego,
co czytamy kiedy zakończymy już standardową edukację.
Najlepszym uniwersytetem ze wszystkich jest kolekcja książek. 
Tomas Carlyle

Oto krótkie podsumowanie ważniejszych (jak dla mnie)
omówień książek jakie ostatnio umieściłem w RÓŻNYCH miejscach
(czasem w paru jednocześnie, ale tego nie wymieniam).

Ukryte Terapie Jerzego Zięby  – cz. 2  i  cz. 1

Elon Musk – biografia twórcy PayPala, Tesli, SpaceX

Notki na temat wybranych KSIĄŻEK o złocie, inwestowaniu w kruszce i o realnej ekonomii

4-godzinne ciało. Recenzja książki T. Ferrissa 

Tools of Titans (opis Od Tima Ferrisa)

Uwaga żywność. Ukryta prawda o tym co jemy

Prawdziwe życie (wg Ferenc Máté)

i starsze na  http://nextboox.blogspot.com

______________________________________________________

ツ Jeśli zajmujesz się ebiznesem, chcesz zyskać więcej kontaktów na facebooku
(platformach społecznościowych w ogóle), polubień strony, zaangażowania czytelników, itp….

to mam ➳

🎄 ❄ Prezencik gwiazdkowy dla Ciebie ❄ 🎄

http://oromind.netes.pl/tresci/LP21rad2  < kliknij po darmowego ebooka

A propos prezentów gwiazdkowych – wspomniałem tu ostatnio że książka to prezent idealny

zatem zobacz parę propozycji jakie umieściłem na  https://www.facebook.com/futurebooks 

Zaopatrz się na zimowe wieczory 🙂

Najlepsza gra

…w życiu można uciec od wszystkiego z wyjątkiem samego siebie.
Graham Masterton

pilot tv

Gry komputerowe (i nie tylko) stały się wielkim przemysłem. Zyski z tej branży napędzają rozwój technologii – zarówno w samych grach jak i w podobnych dziedzinach np. w animacjach filmowych, reklamach, technikach wirtualnej rzeczywistości, symulatorach, itp. Zresztą to napędzanie idzie w dwie strony – zwłaszcza gdy ‚uwalniane’ są pewne rozwiązania, które były stworzone na potrzeby wojska.

Trzeba przyznać, że postęp w tych dziedzinach jest niesamowity – szczególnie gdy ogarnia się pamięcią jakże niezgrabne początki na prymitywnych komputerach.
Pamiętam to dobrze – jako facet starszej daty i ktoś, kto przez lata był (też) programistą.

Dziś chciałbym spojrzeć na gry komputerowe właśnie z perspektywy starszego człowieka.
Nie ujmując nic znaczeniu rozwoju tej techniki  przychodzi zastanowić się nad jej skutkami społecznymi.
Przyznam, po dawnych fascynacjach, sprawa już mnie osobiście nie dotyczy – nie gram.
Może z tego powodu nie powinienem się  wypowiadać o samych grach.

Prędzej o tym rodzaju rozrywki.

Dlaczego nie gram?
Cóż,  zacznę od (smutnego) zagadnienia czasu – w moim wieku ma się go już mało, a … tyle chciałoby się jeszcze przeczytać, zobaczyć, zrobić… (wspomniałem o tym na początku wpisu Czas- jak go mieć [jest tam odwołanie do strony
L-earn.net, która obecnie jest prawie nieczynna – rekonstrukcja]).
Przywilejem młodości jest nie tylko zabawa, ale poczucie, że czasu jest dużo, że „jeszcze wszystko zdążę”.

Po drugie – już dawno opuściła mnie chęć rywalizacji z kimkolwiek, a nawet podnieta zdobywania jakichś wirtualnych punktów. Zapewne frustrowałbym się tym, że już nie jestem taki sprawny.
Rywalizacja, walka w realnym świecie to wielki problem – w opozycji do współpracy i rozwoju, powiem nawet, że to zarzewie wielu problemów cząstkowych, które trapią naszą cywilizację. Nie będę rozwijał tego szerokiego tematu, natomiast mam przekonanie, że nasza kultura masowa i polityka wciąż podsyca takie nastawienia.

Widać to zwłaszcza w zalewie filmów sensacyjnych z przemocą na każdym kroku, z pompą adrenaliny, z „bij-zabij”.
Ma to przełożenie na gry komputerowe, w których wciąż jest dużo ‚strzelanek’.
Ponieważ gry są głównie dla młodych, to czy nie stoi za tym pewnego rodzaju indoktrynacja w kierunku przemocy, a nawet tego, co czasem nazywają „cywilizacją śmierci”?

To wciąga i deprawuje mniej zrównoważonych emocjonalnie. Nie bez racji są stwierdzenia, że obecny terroryzm, czy przestępstwa w ogóle, są karmione i tym wpływem. Kształtowaniem nieczułości już od najmłodszych lat.

To wciąganie staje się czasem początkiem hazardu i smutnym końcem w postaci nie tylko całkowitego uzależnienia, ale i realną katastrofą materialną – ze skutkami także dla całej rodziny.
Znam takie przypadki.
Jest w tym także pewien bardzo nieciekawy aspekt – zarabianie na wciąganiu młodzieży w ten  wirtualny świat. Jak powiedziałem na wstępie – to wielki biznes.
Sam też jestem nagabywany w sieci by przyłożyć rękę do tego biznesu jako pośrednik. Nawet gdybym miał na tym nieźle zarobić – nie mógłbym z powodów etycznych…

Młodzież teraz coraz bardziej alienuje się – i wśród rodzin i wśród rówieśników. Paradoksalnie, chociaż ilość kanałów porozumiewania się rośnie – komunikacja bezpośrednia – twarzą w twarz – powoli zanika.  Wszyscy wpatrzeni w smartfony lub siedzą wiele godzin przy komputerach zamknięci w swych pokojach.
Ma to nie tylko skutki  społeczne, ale i zdrowotne. Brak ruchu (który jest konieczny dla rozwoju ciała i jest niezastąpionym lekarstwem), zła postawa (przygarbienie), psucie oczu.

Młodzież teraz coraz bardziej alienuje się – i wśród rodzin i wśród rówieśników. Paradoksalnie, chociaż ilość kanałów porozumiewania się rośnie – komunikacja bezpośrednia – twarzą w twarz – powoli zanika.  Wszyscy wpatrzeni w smartfony lub siedzą wiele godzin przy komputerach zamknięci w swych pokojach.
Ma to nie tylko skutki  społeczne, ale i zdrowotne. Brak ruchu (który jest konieczny dla rozwoju ciała i jest niezastąpionym lekarstwem), zła postawa (przygarbienie), psucie oczu.

Wszechobecne wi-fi, smog elektromagnetyczny, dopełnia ponury obraz podstępnego psucia zdrowia.
Szczególnie smutne jest wystawianie na te zagrożenia już małych dzieci, które ‚muszą’ mieć swój smartfon, a niekoniecznie czas na zabawę ‚na podwórku’.
Z tym czasem jest coraz gorzej dla wszystkich – zagonienie rywalizacją, postawy roszczeniowe (mieć wszystko już za młodu) dokładają stresów. Z jednej strony potrzeba odprężenia jest w tej sytuacji zrozumiała, z drugiej strony – jej forma potrafi dodać jeszcze więcej stresu i zabrać dodatkowo czas, który można spożytkować korzystniej. Na rozwój, sport, lektury, spotkania towarzyskie…
Sam, chociaż też spędzam sporo czasu w sieci, to jest to moje miejsce pracy i marketingu (widzę w tym pożytki dla siebie i innych) oraz staram się równoważyć bycie w sieci z życiem w ‚realu’.

Dziś wirtualne życie coraz bardziej zastępuje prawdziwe, to surogat.

Na koniec powiem, że odkryłem już dawno pewną fascynującą grę, która przebija komputerowe.
Angażuje wszystkie zmysły, uczucia, stawia nas przed realnymi zagrożeniami ale i wynagradza realnie. Stwarza nieskończone możliwości dla chętnych i prawdziwie odważnych.

To życie. Najlepsza gra.

Wymyślono na nowo służbę zdrowia

S7banerwwwOkulistamaly

Ekspresowe specjalistyczne usługi medyczne za darmo?*

Dostęp do specjalistów w 5 dni lub krócej!

Największy polski projekt dla osób dbających o zdrowie i kondycję – także ekonomiczną…
Jak tanio (a nawet za darmo) korzystać z prywatnych usług medycznych
(pierwszy kontakt + kilkadziesiąt specjalizacji leczenia i diagnostyki)
– bez kolejek, na jeden telefon, praktycznie w całej Polsce?

O p c j a wysokich zarobków w powiązanym biznesie domowym na rynku bez konkurencji.
Zapraszam do zapoznania się – S7Health
Okresowo odbywają się też bezpłatne internetowe konferencje informacyjne.

——
* przy spełnieniu pewnych warunków – napisz do mnie.